Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Lekko żenujący problem

    03.05.07, 01:24
    Hej!
    Jestem prawdziwą skamieliną - lat 22, w życiu nie miałam chłopaka. Przyczyna?
    DDA, cóż innego... Sama jestem sobie winna. Zawsze robiłam wszystko, żeby być
    niewidzialna. Sama myśl o tym, że mogę być w cenrum uwagi doprowadzała mnie do
    lekkiego popłochu. W grupie jestem, ale jakoby mnie nie było. Zawsze ten sam
    schemat: siedzę, uśmiecham się, potakuję, coś tam wtrącę, żeby nie było, ale
    tak szybko, żeby innym nie przeszkadzać, bo przecież oni mają zawsze
    ważniejsze i ciekawsze rzeczy do opowiedzenia. Co u mnie? Boże, nic, moje
    życie jest nudne do bólu, nic, ale to nic się u mnie nie dzieje. Do tego burak
    na twarzy. Rozmowa skończona. Na wszelki wypadek nie przyjmuję zaproszeń na
    większość wypadów "na miasto", no bo co mam ludzi zadręczać swoją nudną osobą.
    Zresztą i tak najlepiej czuję się w książkach, z kawką w ręku i ciepłym
    kocykiem. Taki mój mikrokosmos, gdzie od zawsze chowałam się - najpierw żeby
    zapomnieć o tym, że piętro niżej jest chryja, bo ojciec wrócił po drinku z
    pracy, a teraz sama nie wiem dlaczego (studiuję 300 km od domu). Tak o! to
    jest chore, bo z jednej strony naprawdę nie lubię ludzi. Drażnią mnie. Czuję
    prwaie fizyczny ból, kiedy muszę się przebijać przez tłumy. Ale z drugiej
    strony, siedząc niedawno obok znajomego cały czas myślałam tylko o tym, żeby
    się do niego przytulić.Nic więcej, tylko przytulić. Wiem, że to wszystko trąci
    dziecinadą, że jestem dorosła, a moje wynurzenia są na lekko żenującym
    poziomie. Widocznie w środku jestem mały, przestraszony dzieciak. Psychika nie
    nadążyła za ciałem. Więc cierpię. Sama. W domu - supermenka, nadzieja rodziny.
    We mnie - krajobraz księżycowy. Nic, pustka. Jestem wyprana z uczuć. Tylko
    czasami mam ochotę do kogos się przytulić. Tak po prostu.
    Chciałam się wyżalić, bo nie mam z kim o tym pogadać. Tryskająca optymizmem
    koleżanka z cudownie idealną rodziną mnie nie zrozumie. Zresztą jej radość
    sprawia mi ból. Zazdroszczę jej tego, że potrafi się byle czym cieszyć. Ja juz
    niczego nie czuję - radości,smutku,entuzjazmu.Wegetacja, a nie życie.

    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • lucyna50 Re: Lekko żenujący problem 03.05.07, 19:41
        przeczytaj wypowiedzi w podobnym wątku - ZACZYNAM TERAPIĘ - czego mogę się
        spodziewać - 8.03.2007.
      • alicja_w_krainie_czarow normalna rodzina....tak czasem tylko wygląda 04.05.07, 14:22
        poisonivy85 napisała:


        > Chciałam się wyżalić, bo nie mam z kim o tym pogadać. Tryskająca optymizmem
        > koleżanka z cudownie idealną rodziną mnie nie zrozumie. Zresztą jej radość
        > sprawia mi ból. Zazdroszczę jej tego, że potrafi się byle czym cieszyć. Ja juz
        > niczego nie czuję - radości,smutku,entuzjazmu.Wegetacja, a nie życie.
        >
        > Pozdrawiam

        Nie jestem DDA, ale osoba bardzo mi bliska jest...stąd też czasem zaglądam na
        to forum. Co do rodziny kolezanki, która opisujesz...czasem tak jest, że
        wszystko ładnie pieknie wygląda...czy istnieja idealne rodziny...?

        Najczęściej spotykane rodziny...powiedzmy te bez alkohlokika to:
        tzw "dobra rodzina", zimna emocjonalnie, plus
        nadopiekuncza, a zarazem wybuchowa.

        Także...wiesz jak jest nikt sobie rodziny, w której sie urodzi nie wybiera...

      • katia225 Re: Lekko żenujący problem 07.05.07, 11:53
        Hej,
        przeczytałam Twój post i czytając go czułam się jakbym czytała o sobie. Też mam
        22 lata-żadnego związku za soba,wieczna nuda i samotność. Rozumiem Cię zatem
        doskonale. Gdybyś miała ochotę skrobnąć coś do mnie,zwyczajnie się poużalać- to
        ja bardzo chętnie poczytam i odpisze;) katia225@gazeta.pl
      • nuova Re: Lekko żenujący problem 07.05.07, 16:45
        CZeść!

        Czytając Twoj post, widze w nim sporą częśc siebie, niestety...
        Sama nie umiem sobie poradzić z tym, ze jestem samotna. Mam znajomych,
        przyjaciół, ale brakuje mi tego kogoś do kogo mogłąbym się przytulić. Poczuć
        ciepło drugiej osoby - tego pragnę. Nie moge przez to normalnie funkcjonować.
        Sezonowo sięganie po alkohol pomagało mi "nadążyc" za grupą. Jednak % to nie
        jest dobry pomysl na takie problemy, to jest koszmarny pomysł !!! - tego się
        trzymam. Najgorsze było przyzwyczajenie się do myśli, ze koniec z tą przeklętą
        substancją. Jednak nie poddałam się. Na razie idzie mi całkiem nieźle. Tylko, ze
        jakby los się na mnie uwziął - nie mam niestety motywacji... (ale to inna bajka).

        CZasem mam wrazenie, ze mojego odejścia i tak nikt by nie zauważył.
        TAkie smutasy wypisuję...

        Chciałabym wiedzieć czy dajesz sobie jakos radę? Jakimi metodami podtrzymujesz
        się na duchu?
        Doskonale Cię rozumiem, gdy piszesz, ze nie masz komu się wyżalić. Myśle zatem
        ,ze na tym forum znajdzie sie ktos kto podniesie Cie na duch, ja nie potrafię.
        Jedyne, co mogę zaoferować, to fakt, że wysłucham Cię :))

        Pozdrawiam
      • nikita747 Re: Lekko żenujący problem 28.05.07, 11:09
        wiem jak to wygląda.
        Gdy miałem 22 lata, zacząłem chodzić z pierwszą dziewczyną. Do tego skłoniła
        mnie rywalizacja, kto poderwie ta dziewczynę, ja czy kolega (on tez jest DDD).
        Bycie w związku z fajną osobą, jest TERAPEUTYCZNE i wyciągnęła mnie na
        powierzchnię :-) Do dziś jestem jej za to wdzięczny, choć to było bardzo dawno
        temu.
        Dlatego warto spróbować, nie raz, nie dwa, nie trzy... mówie to, no bo co
        mialbym kryć! ;-)

        P.S.: Zapraszam na: > ddda.mojeforum.net/index.php <
        • anciax Re: Lekko żenujący problem 28.05.07, 21:22
          @
        • anciax Re: Lekko żenujący problem 30.05.07, 14:48
          @
          posłałam Ci maila na adres gazeta.pl - odbierz :)
          • koalaa8 Re: Lekko żenujący problem 31.05.07, 21:03
            Kiedyś też miałam taki problem, że panowała pustka we mnie, płakałam całymi
            dniami, leżałam w łóżku, nie widziałam sensu życia, królowała bezczynność i apatia.
            Teraz to się zmieniło, wychodzę biegać, chodzę z moim synem do piaskownicy, na
            spacery, przyszła do mnie radość z życia, potrafię cieszyć się nim. Z
            przytulaniem też miałam problem że nikogo nie obchodzę, teraz jak mi brakuje
            najczęściej wieczorem przytulę się do moich myśli wówczas spokojnie zasypiam.
            Najważniejsza sprawa w moim życiu to istota wybaczenia, nauczyłam się wybaczać,
            nie rozpamiętywać krzywdy, raz mi wychodzi lepiej lub gorzej, ale jestem na
            dobrej drodze.
            pozdrawiam
      • persenka Re: Lekko żenujący problem 05.07.07, 19:27
        ja po tacie alkoholiku nabawiłam się takich lęków, że nie byłam w stanie wyjść z domu. czułam się tak beznadziejna, ze jak wychodziłam to wydawało mi się, żeby wszytscy to widzą i się ze mnie śmieją. Wyleczyłam się z lęków EFT i polecam gorąco wszystkim, bo człowiek po prostu czuje, ze przestaje się bać i to jest niesamowite. Teraz pracuje juz nad tatą i tym co się działo i też powoli wszytsko ustepuje, chociaż jeszcze dluga droga przede mną, ale mam duże światelko w tunelu:)
        • joszka031 Re: Lekko żenujący problem 06.07.07, 19:49
          Hej dziewczyny wasze problemy są tak mi blizkie,że czytając je, serce wyrywa
          się żeby krzyknąć:"ja też tak mam".Nie wiem z skąd wy jesteście,ale jesli z
          Warszawy to chętnie bym się spotkałam.Mam dosyć bycia ufoludkiem wsród swoich
          znajomych i szczęśliwych mężatek.Co wy na to?
          Persenko co to są te lęki EFT.Bo mam lęki komunikacyjne.
          • persenka Re: Lekko żenujący problem 08.07.07, 23:34
            eft to rodzaj pracy z emocjami a dokąłdniej uwalniania się od negatywnych emocji. to chyba takw skrócie:) więcej znajdziesz na www.emofree.com, lub www.eft.net.pl a w praktyce polega to na tym, że siedzisz w autobusie, metrze, jest tłum wokół Ciebie, nie mozesz nigdzie uciec i masz to gdzieś:) na początku myślisz, że powinanś się bać, ale z czasem się przyzwyczaasz i zajmujesz się milionem innch rzeczy:) nie wiem jak zlożony jest Twój problem z lękami, ale max 3 sesje i może być po problmie:) jest jeszcze kwestia skad wogóle się nabawiłaś tych lęków, bo z nikąd się niestety nie biorą, ale w końcu nie zawsze trzeba przechodzić pełną terapie. ale bardzo polecam, bo to co prawda "troche nietypowa" terapia psychologiczna, ale skuteczna:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka