aniasamosia
05.06.08, 17:16
mój problem polega na tym, że nie potrafię się otworzyć przed drugim
człowiekiem, nie potrafię mówić o sobie, swoich uczuciach i nie
potrafię nikomu zaufać. najgorsze są spotkania ze znajomymi, kiedy
pytają mnie co słychać, a ja nie wiem co powiedzieć, więc mówię
ogólnikowo, że ok, na nic nie mam czasu itp. Wolę słuchać i to oni
zawsze mi się wypłakują w rękaw. Dlatego wolę unikać spotkań
towarzyskich. Czuję się inna, gorsza, brzydsza, gorzej ubrana.
Najlepiej czuję się sama ze sobą. Ze swoimi problemami, uczuciami,
łzami. Nie mogę zrozumieć, jak można komuś opowiedzieć o swoich
dolegliwościach, a jesli wykorzysta to przeciwko mnie, rozpowie
dookoła? NIe ufam. Poza tym czuję dystans do mężczyzn w wieku mojego
ojca. Czuję lęk przed szefem, jak podejdzie i chce coś ode mnie, jak
stanie za mną, czuję, jak ręce zaczynają mi się pocić... Ojciec
ponadto jest bardzo agresywny. Czasami jak się zaśmiałam potrafił
tak krzynać, że aż szpila przeszywała moje serce. Zostało mi to do
dzisiaj. Jak słyszę gdy ktoś woła kilkakrotnie tatusiu, albo żartuję
czy głośno śmieje się w obecności swojego ojca, mam wrażenie ze za
chwilę krzyknie zeby być cicho!!! To jest okropne!!! Dlatego teraz
nie potrafię rozmawiać nawet z włąsnym teściem, chociać wiem, ze on
lubi zartować i wogóle nie jest agresywny. Pomóżcie!!!!!!