Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    17.03.09, 21:15
    chce tylko zapytac, co wedlug Was powinnam zrobic..
    otoz, ojciec moj alkoholik, po smierci mamy-alkoholiczki, upadla sie i
    wykancza swoj organizm i nas swoim piciem, trwa to ciagiem juz 7mscy.
    Mieszkam w Wielkiej Brytanii i nie widze go czesto, traf chcial, ze gdy tydz
    temu bylam w Polsce i poszlam tate odwiedzic, znalazlam go na podlodze w
    lazience, calego w krwi, kale i trzesacego sie, obraz tragedia...........
    obecnie jest w szpitalu, niemalze stracil jezyk w wyniku padaczki poalkoholowej...
    lece w czwartek, ponoc ma byc juz w 'dobrej' kondycji, bo poki co majaczenie i
    halucynacje...
    chce cos z nim zrobic, nie moge patrzec jak sie zabija, chce go zabrac do
    siebie, pytanie tylko czy jest sens????
    wiem, jestem naiwna, ale ja juz mam dosc pogrzebow
    co o tym myslicie???
    Obserwuj wątek
      • s0ber Re: pytanko?? 18.03.09, 11:02
        Nie pomożesz mu w ten sposób. Jest chory i konieczne jest by sam to zrozumiał, i
        poszedł na miting AA. To pierwszy najważniejszy krok. Nie masz obowiązku, a
        nawet nie powinnaś go niańczyć, ponieważ masz swoje życie.
      • madyna Re: pytanko?? 20.03.09, 19:13
        możesz spróbować porozmawiać z nim.Przekonać go do leczenia a jak to
        nie pomoze oddaj go na leczenie przez komisje.Sam sobie nie poradzi.
        • agatta6 Re: pytanko?? 25.03.09, 21:21
          dzieki za podpowiedzi, w kazdym razie wrocialam sama:((nie chcial przyleciec ze
          mna:(((
          Niby cos mowi o grupie AA, szpitalu zamknietym, ale w nic mu nie wierze:(((jak
          zwykle klamie:((podjelysmy z siostra, ze skierujemy tate na leczenie przymusowe,
          juz zlozylysmy pismo...
          czy to naprawde skutkuje???czy ktos mial z podobna sytuacja do czynienia??jaki
          to przynioslo efekt??
          • szarsz Re: pytanko?? 26.03.09, 19:49
            Ja słyszałam o alkoholikach na przymusowym leczeniu, którym taki
            właśnie impuls był potrzebny... Zrozumieli i załapali, potem chcieli
            sami. Jak będzie u Ciebie? Nie da się zgadnąć.

            Ale Ty za ojca życia nie przeżyjesz. Zrobisz, co możesz, ale nie
            niszcz siebie i swojej rodziny.
            • dai_sy Re: pytanko?? 27.03.09, 04:47
              Bardzo Ci współczuję! Ja mam podobny problem, z tym, że u mnie zapił się tata, a
              mama na razie jeszcze nie. Ja również mieszkam w UK, a mama w Polsce. Rok temu
              przebywałam za granicą, jak dowiedziałam się, że mama prawie się zapiła na
              śmierć, zamknęła się w domu i piła na umór, nie otwierała nikomu drzwi,
              umierałam ze strachu, znaleziono ją w podobnym stanie jak Twojego tatę. Gdy po
              powrocie do domu zobaczyłam w jakim stanie jest moja matka, poczułam jak łamie
              mi się serce(zresztą po raz 1000000). Powiedziałam jej wtedy, że albo idzie na
              odwyk, albo ja jej nie chcę znać (wiele mnie kosztowało powiedzenie jej tego w
              ten sposób). Na drugi dzień zgłosiła się na odwyk, opiekowałam się nią,
              wspierałam, spędziłam z nią cały rok w Polsce, zostawiając swoje życie. Niestety
              ok. 2 tyg temu znów dowiedziałam się o tym, że pije i to strasznie. Ja w tej
              chwili jestem w ciąży, więc nie powinnam się denerwować, to sprawiło, że po raz
              pierwszy w życiu się od niej odwróciłam, nie dzwonię do niej(tylko do cioci,żeby
              dowiedzieć się jak się ma), nie daję znaku życia. Pierwszy raz robię to dla
              siebie, a raczej dla mojego nie narodzonego dziecka(nie chcę go stracić). Boli
              mnie to strasznie, tęsknię za nią, ale wiem, że to też dla jej dobra, ona musi
              wiedzieć, że to nie przelewki, że może stracić córkę, która do tej pory kochała
              ją bezwarunkowo i zawsze wyciągała z bagna. Moja historia jest przykładem na to,
              że taki chory człowiek, sam musi chcieć sobie pomóc, inaczej choćbyśmy nie wiem
              ja się starały pomóc, to oni i tak zrobią co chcą i jeszcze będą nas ciągnąć ze
              sobą w dół. Bardzo chciałabym móc napisać Ci coś czysto pozytywnego, ale nie
              wiem czy potrafię. Znam ludzi, którzy wyszli z tego, ale CHCIELI. A czy nasi
              rodzice CHCĄ? Wiesz co jest dla mnie najgorsze? Że są ludzie, którzy potrafią
              sprawić, że czuję się wyrodną córką, bo nie dzwonię do matki, a tylko Bóg jeden
              wie ile mnie to kosztuje i ile bym dała, żeby znów było wszystko dobrze. Życzę
              Ci, aby Twój tata ocknął się, a Tobie abyś miała siłę zająć się swoim życiem i
              sobą, tak jak radzą tu inni, ja tak robię, choć jest mi ciężko, to paradoksalnie
              postawiło mnie na nogi. Powodzenia

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka