pandunia
19.04.07, 18:34
Witam!
Wbrew nickowi jestem facetem (chyba nas tu mniejszość na tym forum). We
wtorek miałem operację w laparoskopii, dziś już wypisali mnie do domu (dzień
wcześniej niż pierwotnie planowano). Lekarze stwierdzili, że nie ma mnie po
co trzymać.
Zabieg był rano, skończył się około 11, a już o 22 wstałem sobie z łóżka,
chociaż nie chodziłem (za sugestią pielegniarek).
Za to o 4 rano potuptałem sobie pomalutku do kibelka - i nic się złego nie
działo. Po śniadaniu usunięto mi dren (no to przyjemne nie było, ale obeszło
się jednym jękiem z najpopularniejszym słowem angielskim). W środę cały dzień
na przemian łaziłem i odpoczywałem. Wieczorem herbatka z doktorem, który mnie
operował. A rano dostałem pierwsze śniadanie (po 3 dniach głodówki, gdzie
tylko zaraz po zabiegu wlali mi chyba 6 kroplówek z płynem fizjologicznym).
Śniadanie... ciepła kaszka manna do wypicia z butelki po Kubusiu :) Ale to
wystarczyło, żeby trawienie ruszyło. Około 9 obchód, lekarstwo zebrało się
wokół, obmacało brzuch i rzuciło krótko: do domu. No i jestem. Nie było to
takie straszne, choć rzecz prosta znam większe przyjemności. Teraz przede mną
wypoczynek od pracy z z zaleceniem, żeby tuptać i stopniowo rozszerzać dietę.
Ogólnie: jestem zadowolony, tym bardziej, że okazało się, iż juz nie należało
raczej zwlekać z tą operacją. We wrześniu miałem usg i wykazało złogi o
średnicy do 14 mm. Po usunięciu okazało się, że jeden jest dokładnie 2 razy
większy - wielkości i kształtu przepiórczego jajka. No i robił się już pomału
stan zapalny, chociaż dość pilnie trzymałem dietę (od września zrzuciłem 10
kg, dziewczyny - polecam!).
Pozdrawiam wszystkich po zabiegu i upewniam przerażonych PRZED, że to można
spokojnie przeżyć. Bólu jest na jakieś 10 godzin i przy przyzwoitej obsłudze
pielęgniarskiej (ja miałem dobrą) łatwo go złagodzić. Nie bójcie się!
Pandunia