seks a ............

06.02.06, 13:46
Powiem wprost. Pożycie seksualne, jego częstotliwość ma zbyt duży wpływ na
moje samopoczucie. Seks warunkuje moje zdrowie psychiczne, a jak sie zdarzy
okres abstynencji to cholernie obniżają mi się loty, mogę nawet płakać,
zwłaszcza gdy oczekuję od męża inicjacji a on akurat ma co innego w głowie.
Czuję się wtedy niechciana, niekochana itp. Za to gdy jest tak jak mi
odpowiada, czuje się dowartościowana i zadowolona. Myślę, że jest coś
chorego w moim pojmowaniu tematu. Można coś z tym zrobić??
    • tom40gda Re: seks a ............ 06.02.06, 21:46
      Dlaczego chorego?
      Jak popatrzysz na to z punktu widzenia neurofizjologii, nie ma w tym nic
      dziwnego. Jesli pomyslisz o energiach, to tez nie jest chore..... Jesli zas masz
      dylematy wynikajace z przekonan religijnych, to juz sprawa indywidualna...
      Co chcesz z tym zrobic, i po co?smile))))))
      Pozdrawiamsmile
      Znikam na tydzien.
    • lilith_6 Re: seks a ............ 07.02.06, 00:47
      Czemu od razu "chorego"... To raczej normalna reakcja smile))
    • olek13 Re: seks a ............ 07.02.06, 08:05
      Popracuj nad samooceną w celu uniezależnienia własnych wyobrażeń o sobie
      od poziomu zainteresowania męża. W ten sposób będzie Ci o wiele łatwiej.
      A poza tym - to nic złego czerpać radość życia z seksu smile
      • db1968 Re: seks a ............ 07.02.06, 08:50
        napisałam, że jest coś "chorego", bo chciałabym mieć do tego dystans, a nie
        mam, bo odbieram to zbyt osobiście, bo za bardzo mi na tym zależy. A im
        bardziej mi zależy to chyba jemu nie. Chyba mam złe wyobrażenia, bo uważam, że
        facet powinien zawsze "chcieć", że w tym przejawia się jego wartość.Wogóle
        niedobory w tej materii powodują obsesję i nie cierpię tego. Bardzo
        chciałabym "uniezależnić własne wyobrażenia o sobie od poziomu zainteresowania
        męża". Ładnie powiedziane, ale jak to zrobić? Podsuń coś olek13. Jestem zła na
        siebie, bo chciałabym być zawsze ważniejsza od wszystkiego a nie jestem.
        • olek13 Re: seks a ............ 08.02.06, 21:43
          Chętnie Ci "podsunę" coś: "6 filarów poczucia własnej wartości" aut. Nathaniel Branden w np:
          www.madraksiazka.pl/product_info.php?products_id=79
    • agnitum Re: seks a ............ 07.02.06, 10:30
      Tak jak napisał Olek. Przebija tu wyraźnie niska samoocena.
      Poza tym polecam "sprawdzenie" Ciebie wahadełkiem. Może być to sprawa lekkiej
      inicjacji bądź opętania.
      Oczywiście seks jest wspaniały i niezwykle ważny. To nie tylko przyjemność
      fizyczna, ale przede wszystkim przepływ energii damsko-męskiej.
      Ze swojej strony smile polecam zainteresować sie Tantrą.
      zwłaszcza książką w stylu: "Miłosny potencjał kobiety".
      Dla osób nieznających tantry - nie wiecie co tracicie smile

      Pozdrawiam smile
      Agnitum
      • db1968 Re: seks a ............ 07.02.06, 12:50
        poleć mi kogoś kto mógłby mnie tym wahadełkiem sprawdzić, a może ty?
        A można we wszystkich innych dziedzinach zycia funkcjonować jako osoba "idąca
        szturmem"(tak ktoś o mnie powiedział) a w jednej być jak ..ofiara?
        Agnitum-wymyśliłam wczoraj afirmacje (a ty jesteś w tym dobry)zawierające mój
        problem. Jak myślisz, czy w opisanej przeze mnie sytuacji one mi pomogą? Czy
        najpierw coś innego?
        1.Ja ... zawsze mam wystarczającą ilość seksu w życiu.
        2.Ja ....jestem kochana, chciana i pożądana przez swojego męża.
        3.Przyciągam spontaniczny, przyjemny, radosny i bezpieczny seks.
        4.Jestem otwarta na spełnienie w seksie.
        5.Seks w moim życiu jest źródłem radości i zadowolenia.
        6.Mam czyste intencje wobec siebie, seksu i mojego męża.

        • agnitum Re: seks a ............ 07.02.06, 13:11
          Moge sprawdzić, ale nie moge reklamować usług komercyjnych na forum - takie mamy
          tu zasady (od tego jest email).

          Wracając do tematu
          To że się tak czujesz ("ofiara") to wynika z Twoich nastawień do seksu, erotyzmu
          i pewno do związku. Oczywiście tak jak napisałem powodów może być dużo innych.

          Afirmacje podane przez Ciebie są bardzo dobre, tylko ja bym delikatnie sugerował
          zamiane słowa "mąż" na "partner". Brzmi bardziej bezpieczenie (i neutralnie)
          (Pamiętaj bowiem o przestrzeganiu zasad przedstawionych w wątku o afirmacjach -
          tzn Zasada Wolnostojeństwa - wolnej woli (nie wolno konkretnych osób, osoby
          wplatać w afirmacje) )

          smile
          Agnitum
        • olek13 Re: seks a ............ 08.02.06, 21:52
          Hmmmm....
          Jeśli mogę się wtrącić, bo mi ta druga afirmacja nie pasuje...
          Czy nie lepiej jest np: "Zawsze jestem wystarczająco atrakcyjna dla mojego
          partnera" i "Zasługuję na to, by być chcianą i kochaną przez partnera"?
    • mrall Re: seks a ............ 08.02.06, 23:39
      > Można coś z tym zrobić??

      Porozmawiac z mezem...?
    • motyvvacja Re: seks a ............ 09.02.06, 07:25
      Ja niewiedzialam ze Nathaniel Branden 6 filarow wlasnej wartosci,jest w jezyku
      polskim. DB 1968 jesli chcesz sprawic sobie przyjemnosc,to uwierz mi kup sobie
      ta ksiazke - olek podeslal ci link do niej.Jest to jedna z pierwszych moich
      ksiazek,do ktorej zawsze wracam.Poczucie wlasnej wartosci jest plynne,raz na
      gorze raz na dole.Tak przez cale zycie,nie jest czyms stabilnym co mozna
      zatrzymac przy sobie,tak jak zycie stabilne nie jest.Ksiazka nie jest warta
      tylko kupienia,ale przyswojenia sobie jak biblismile Jesli ktos biblie
      przyswajal.smile

      POzdrawiam wszystkie dobre energie i energopradysmile
      • db1968 Re: seks a ............ 09.02.06, 09:43
        dziękuję za komentarze, książką Pana Brandena zainteresuję się jaknajszybciej,
        bo widzę że w tej samoocenie jest pies pogrzebany.A wogóle problem chwilowo
        zniknął, bo mężuś robił wszystko żeby mi wynagrodzić smutek i jest dobrze, ale
        to mi własnie uzmysławia, że muszę swoje samopoczucie jakoś uniezależnić. Czyli
        podwyższyć wartość we własnych oczach i najlepiej pokochać siebie. Sc200 kiedyś
        napisał: "Gdy jesteś w stanie "kochania siebie" to wówczas znikają oczekiwania
        wobec innych... Nikt Ci nie da tego, co możesz sobie dać sama.
        Nie oczekując niczego od innych, dostajemy od nich to co najlepsze - to już
        zasada przyciągania pozytywnych energii." Ale jak do tego dojść?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja