Dodaj do ulubionych

polskie realia finansowe

06.10.06, 04:05
W zwiazku z wizyta polskich, milych gosci,(ktorych juz wyprawilam dalej)
troche sie przyblizylam do realii krajowych, ale chcialaby wiedziec wiecej.
Jak moze zyc rodzina 3-osobowa z dochodem ok. 4 tys, zl, w nieduzym miescie,
ktora nie ma kredytu mieszkaniowego, ma prawie nowe auto, nie wydaje
wlasciwie na kulture, czy restauracje, ani na papierosy? Ile wydadza na
jedzenie, a ile na oplaty (oczywiscie tak na oko), na jakie wakacje ich stac
itd, ile moga odlozyc?
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: polskie realia finansowe 06.10.06, 12:18
      Droga Maryno, to wszystko zalezy od gospodarnosci tej rodziny. Tak wynika z
      moich obserwacji, niestety.Jezeli gospodaruja rozwaznie - kupuja tanio zywnosc,
      to powinno im wystarczyc 900 zl na zycie, powiedzmy 500 na oplaty (zalezy czy
      dom, czy mieszkanie itp). No i reszta na inne potrzeby. Ale rownie latwo mozna
      te 4000 wydac w ciagu pierwszych 10 dni, a pojscie na zkupy do "lepszego" sklepu
      z garderoba pozwoli wydac te 4000 za jednym razem. Mam znajomych emerytow,
      ktorzy bardzo pomagaja dzieciom, np. oplacaja utrzymanie konia dla wnuczki (800
      zl,) ale oni sa genialnymi oszczednosciowcami na codzien. A wystarczy, ze kazdy
      w rodzinie ma komorke, dziecko chodzi na oplacane zajecia dodatkowe, kupuje mu
      sie markowe ubranka, i juz te ame pieniadze znikaja bezszelestnie!
      Wiec nie wiem jak zyje ta rodzina? Żle czy dobrze?
      • omeri Re: polskie realia finansowe 06.10.06, 14:15
        Tak jak już napisala MM zalezy wiele od gospodarności, ale takze od
        przedsiebiorczości także, czy maja zawody w których dorabiaja, swiadczą usługi.
        Może lata oszczedzali na wymarzone wakacje, albo cos odziedziczyli czy
        posiadaja grunta. zazwyczaj nasi rodacy nie mowią ile naprawdę zarabiają.
        Poza tym koszty utrzymania w małych miejscowościach sa inne niż w
        aglomeracjach. Np za masaz całosciowy w sanatorium przy granicy ukraińskiej
        placilam oficjalnie 37 zł (50 minut), a w stolicy kosztuje 80-100zł.
    • banitka51 Re: polskie realia finansowe 19.10.06, 21:01
      maryna04 napisała:


      > Jak moze zyc rodzina 3-osobowa z dochodem ok. 4 tys, zl, w nieduzym miescie,
      > ktora nie ma kredytu mieszkaniowego, ma prawie nowe auto, nie wydaje
      > wlasciwie na kulture, czy restauracje, ani na papierosy?

      Dobrze moze zyc. Jak na polskie realia - lepiej od mlodego malzenstwa lekarzy
      czy nauczycieli w duzym miescie.
      Tym bardziej, ze bez kredytow.
      czy mozna 'dobrze zyc' nie wydajac na kulture - to juz zupelne inna sprawa.
      • popaye Re: polskie realia finansowe 19.10.06, 21:31
        coraz bardziej podoba mnie sie ten watek! smile)
        Piszcie dalej bo to balsam na moja dusze - coraz bardziej przekonuje sie do
        pomyslu by na emerytalna starosc (wcale nie tak daleka, wbrew pozorom)) -
        zamieszkac w Kraju i to... na Wsi smile
        Serio!

        Na razie biore sie do roboty by miec "emerytalny dochod" w wys. 4 tys.zl.
        - tzn. mnie by to wystarczylo ale hmmm.... Popayowej - watpie sad

        W zwiazku z ew.wydatkami "na kulture" mam pytanie:
        Czy trzeba oplacac abonament radiowy jak sie slucha wylacznie audycji Radia
        Maryja?

        pozdr.
        pE
        • omeri Re: polskie realia finansowe 19.10.06, 21:32
          Co łaska, nie mniej niż ....*
          *odpowiednie wpisać
        • gaja_1 Re: polskie realia finansowe 20.10.06, 03:04
          popaye napisał:
          > Czy trzeba oplacac abonament radiowy jak sie slucha wylacznie audycji Radia
          > Maryja?
          Drogi Popaye, widziałeś złodzieja, który dobrowolnie zrezygnuje z kasy?
          Rząd bierze swoje a ojczulek stałą opłatę za antenę,
          bo ściąganie z innej to śmiertelny grzech
          i do tego jak na porządnego emeryta przystało,
          co miesiąc wyślesz w ramach odpuszczenia...
          przekazik na kwotę, którą wskazała Omerismile))
          • banitka51 Re: polskie realia finansowe 20.10.06, 23:02
            zanim popaye wroci do kraju, RMaryja będzie historią. A w pesymistycznej wersji
            - nadawać będą z kukuruźnników - dla wsiech.
        • jutka1 Re: polskie realia finansowe 22.10.06, 10:51
          popaye napisał:

          > coraz bardziej podoba mnie sie ten watek! smile)
          > Piszcie dalej bo to balsam na moja dusze - coraz bardziej przekonuje sie do
          > pomyslu by na emerytalna starosc (wcale nie tak daleka, wbrew pozorom)) -
          > zamieszkac w Kraju i to... na Wsi smile
          > Serio!
          >
          > Na razie biore sie do roboty by miec "emerytalny dochod" w wys. 4 tys.zl.
          > - tzn. mnie by to wystarczylo ale hmmm.... Popayowej - watpie sad
          **************
          Popaye'u, przykro mi, ale pozwole sobie byc adwokatem diabla.
          Tym bardziej, ze wlasnie od prawie 2 lat (jak ten czas leci!) powrot z dlugiej
          emigracji przerabiam, jestem na wsi etc.
          To prawda, ze koszty zycia na tzw. prowincji sa nizsze, niz w duzych aglomeracjach.
          Ale. Pare pytan pomocniczych, na ktore sam sobie odpowiedz.
          Czy macie lokum, lub bedziecie miec? Czy tez bedziecie wynajmowac lub splacac
          kredyt?
          Jak je bedziecie ogrzewac? (u mnie olejowe, koszty od instalacji do dnia
          dzisiejszego wzrosly o polowe i w przeliczeniu na 12 miesiecy wynosza teraz ok.
          700 zlotych miesiecznie).
          Czy Popaye'owa lubi gotowac, i czy jestescie przyzwyczajeni do regularnych
          odwiedzin w restauracjach?
          Czy macie w zwyczaju ubezpieczanie (pelne) domu i samochodu? Za pierwsze place
          3500 rocznie, za drugie: 2500 rocznie.
          Dodaj koszt telefonu (u mnie ok. 200 PLN), internetu (60 PLN za bardzo wolne
          polaczenie), elektrycznosci (ponad stowa miesiecznie), telewizji satelitarnej
          (ponad 60 PLN miesiecznie).

          Koszty stale sielsko-anielskiego mieszkania na wsi polskiej potrafia byc bardzo
          wysokie. Czasem odnosze wrazenie, ze pracuje li-tylko na oplacenie rachunkow. sad

          Dodaj do tego okazjonalne podroze tu i tam, koszty benzyny, prezenty/kwiaty
          urodzinowo-imieninowe, spotkania towarzyskie u Was, ciuch czy buty od czasu do
          czasu, kosmetyki, naprawy, etc....

          Przepraszam, ze tak szczerze i moze "z grubej rury".
          Mam po prostu doswiadczenie "powrotu".

          PS. Nie, nie zaluje ani przez chwile smile))
          • jutka1 Re: polskie realia finansowe 22.10.06, 10:54
            Aha, i jeszcze:
            prasa polska i zagraniczna (the Economist: 130 USD rocznie, z New York Review of
            Books zrezygnowalam, bo czasowo nie wyrabialam z czytaniem), kino, teatr,
            ksiazki, jakas plyta od czasu do czasu.

            No to sie sama jeszcze bardziej zdolowalam.
            smile
            • warum Re: polskie realia finansowe 22.10.06, 11:19
              A czemuz to Jutko sie zdolowalas? Masz to co chcialassmile Wielu nie ma nawet
              wyboru. Na wlasne oczy widzisz jak tanie jest zycie na prowincjismile szczegolnie
              jak oceniaja te taniosc ludzie z wielkiego miasta: mozesz miec kury, kozy,
              hodowac swinie, ba nawet mozesz miec konia /moc pociagowa do kieratusmile/ jak
              tylko sie uprzesz,zeby bylo Ci taniej, a nie wygodniej. Ale tego z miasta nie
              widac - na prowincji sa tanie mieszkania / szokujaco! w przeliczeniu na m2 i
              ilosc nielimitowanego swiezego powietrzasmile/ i czemu te durne ludki uciekaja do
              mista? Przeciez mogliby wszystko zalatwic przez internet/ nawet bilety na
              wycieczke na Hawaje i do teatru kupic!/, tylko,ze ten internet jest luksusem na
              wsi sielsko-anielskiej, a pks jezdzi jakby wcale mu nie zalezalo, i trzeba sobie
              kupic auto,zeby byc w miare mobilnym. Pomysl jeszcze o tych co maja dzieci -
              przedszkole, szkola/ ile lat! musza dreptac pieszo na przystanek, ale mozna je
              przeciez podwozic- tylko to tez wymaga kogos, kto tym autkiem podwiezie i ma na
              to czas!/ Wiec slicznie prowincja wyglada, jak kupuje sie na niej dom letniskowy
              - ma same uroki, i jest tania/ bo nie ma kosztow stalych/. A koszty zycia na tej
              prowincji wcale nie odbiegaja od standardow miejskich/ sorki mozna przeciez miec
              wode z wlasnej studni, a nie z wodociagu, a sciekami uzyzniac okoliczne polasmile))
              wszystko mozna, wiec czemu te ludki tak lgna do maista?? Przeciez na wsi jest
              tak pieknie!
              • mammaja Re: polskie realia finansowe 22.10.06, 12:25
                Podziwiam Jutke, ze samotnie utrzymuje taki dom. Na wsi jest taniej, ale
                najpierw trzeba miec staly dochod na jakims poziomie - czego niestety wies nie
                zapewnia.
                Fajnie jest, jak sie ma wolny zawod, a w nim ugruntowana pozycje. Ale to juz
                raczej w drugiej polowie zycia. Mysl dokoncze potem, bo wlasnie wyciagaja mnie
                na spacer!
                • jutka1 Re: polskie realia finansowe 23.10.06, 08:21
                  mammaja napisała:

                  > Podziwiam Jutke, ze samotnie utrzymuje taki dom. Na wsi jest taniej, ale
                  > najpierw trzeba miec staly dochod na jakims poziomie - czego niestety wies nie
                  > zapewnia.
                  > Fajnie jest, jak sie ma wolny zawod, a w nim ugruntowana pozycje. Ale to juz
                  > raczej w drugiej polowie zycia. Mysl dokoncze potem, bo wlasnie wyciagaja mnie
                  > na spacer!
                  ************
                  Mammajko, kiedy kupowalam i remontowalam dom plan byl taki, ze bedziemy tutaj
                  mieszkac razem z siostra i siostrzencem - siostra byla wtedy samotna matka,
                  mieszkala w kawalerce bez perspektyw na cos wiekszego, i tak sobie umyslilam
                  zeby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. smile Zycie przynioslo inna droge, po
                  roku mieszkania tutaj siostra spotkala mezczyzne swego zycia, wyszla za maz,
                  przeniosla sie do niego, a ja sie ostalam tutaj. To znaczy wprowadzilam sie rok
                  po wyprowadzce siostry.

                  Obiektywnie dom jest za duzy dla jednej osoby, i koszty utrzymania takiej
                  kubatury sa wysokie, ale tak sie do niego przywiazalam i tak go lubie, ze nie
                  przewiduje zamiany na cos mniejszego.
                  No i oba moje zawody kwalifikuja sie jako "wolne", klientow mam w miare wiernych
                  i ustalonych, wiec nie robi mi roznicy gdzie jestem fizycznie - tak dlugo jak
                  mam internet. Z tym, ze saga internetu na polskiej wsi to juz zupelnie inna
                  historia, jak wspomniala Warum. smile))
                  • mammaja Re: polskie realia finansowe 23.10.06, 22:30
                    Jutko, masz przynajmniej duzo miejsca dla przyjaciol, a poza tym jestes wlasnie
                    przykladem osoby, ktora potrafi zarazbiac na zycie w domu. Wtedy warto mieszkac
                    nie w miescie!
              • jutka1 Re: polskie realia finansowe 23.10.06, 08:07
                Warum, dobrze to opisalas. smile
                Oczywiscie, mieszkanie na wsi ma tez wiele plusow, o ktorych nie pisalam.
                Spokoj, cisza, czyste powietrze, wolniejsze tempo zycia, mozliwosc odzywiania
                sie bardziej "ekologicznie" etc.
                Ma rowniez minusy, ktore wspomnialas, i prawde mowiac wiele osob by sie nimi
                zrazilo. Staram sie nie zapominac o pozytywach, oraz pamietac, jak bardzo meczyl
                mnie wielkomiejski zgielk pod koniec pobytu w Paryzu.
                Co jakis czas "zapodaje sobie" pare dni w duzym miescie, i wracam do swojej oazy
                spokoju - mysle, ze taka kombinacja odpowiada mi najbardziej. smile))
          • popaye Re: polskie realia finansowe 22.10.06, 13:00
            Mila Jutko,-
            pamietam Twoj "powrot" smile
            Nie sledzilem tego faktu szczegolnie dokladnie, ale mojej uwadze, mimo woli,
            nie umknal fakt iz udalo Ci sie przeniesc z "paryskiego bruku" na warunki
            polskiej prowincji i ...
            a) humor Ci jeszcze dopisuje,-
            b) nie traktujesz tego jako "kleske zyciowa" smile)

            Troche nasza sytuacja sie "rozni" bo ja nie chce (nie mam takich checi a
            i praktycznie - mozliwosci) przeniesc sie do Polski w czasie mojej aktywnosci
            zawodowej, czyli perspektywy ok 10 lat - (max.!).
            "Pecha" moge miec i.. bede jeszcze zyjacym i w miare "ruchawym" emerytem
            a w czasie mojego "dogorywania" gdzies musze: mieszkac, zyc i stale
            wyprowadzac z rownowagi (psychicznej) - Popayowa smile)

            KOSZTY z tym zwiazane bede musial pokrywac "zawsze", obojetnie gdzie sie to
            bedzie odbywac: Niemcy, Floryda (mialem taki szalony zamiar jako tansza
            i przyjemniejsza "alternatywe" dla Zach.Europy) albo ... Polska.
            Ja, z Polski, mentalnie (chyba) nie wyjechalem NIGDY, czym dluzej tym ten stan
            sie utrwala sad
            Przyzwyczajanie sie do codziennych warunkow (praktycznie) "obcego Kraju"
            (jezyk, biurokracja, obyczaje i kultura), realnie - po cholere mnie ten stress
            i to na starosc?.
            Wiec juz odpadaja "mrzonki": Floryda, Hiszpania (wyspy) jako realne rozwiazanie
            dla drogich (w porownaniu) i beznadziejnych klimatycznie dla emerytow
            - Niemiec sad

            Polska: nie chce mieszkac na starosc w wielkim miescie, a w moim przypadku jest
            to (realnie) - Warszawa sad
            Za dlugo tam nie mieszkam (28 lat) by wrocic i to do Centrum miasta (mamy
            mieszkanie ca.: 2 tys. metrow od PKiN-u, male, niepraktyczne i wymagajace
            remontu sad )
            Dziecko ma dom w Stolicy, wiec zawsze moge "wpasc" na kilka dni by "naladowac
            akumulatory towarzysko-kulturalne" jak mnie przygnota uroki wiejskie smile

            Mam dzialke budowlana (!)na (ukochanych) Mazurach - nieduza (2000 m), ale z
            dostepem do jeziora (i to w kompleksie Beldany/Sniardwy) w
            okolicy "zurbanizowanej"(zwarta Wies) ze wszelkimi podlaczami: prad, wodociag,
            kanalizacja i planowany gaz - teren Parku Krajobrazowego.
            Powiedzmy: mam (bede mial) srodki na postawienie domu "bez szalenstw" ale z
            wszelkimi mozliwymi wygodami dla 2-ga osob i... mozliwoscia goszczenia pary
            milych sercu Przyjaciol czy czlonkow rodziny.
            Przymierzam sie juz praktycznie do tej inwestycji (projekt i
            urzadzenie "zieleni") bo (dzis) za 100.000 € stawiam taki "wymarzony" domek
            a za ta kase nie mam szans na NIC (poza kawalerka!) w takim np. Düsseldorf sad.

            Czym bym tego nie ogrzewal (gaz, olej, pelet´s, drewno + energia sloneczna)
            - koszty sa conajmniej napewno "porownywalne" z ogrzewaniem domu/mieszkania
            w Zach. Europie gdzie mnie tez NIKT i NIC nie "sprezentuje" smile)
            Powyzsze nie dotyczy sytuacji i przypadku gdybym zostal absolutnie bez srodkow
            do zycia lub z niewystarczajaca emerytura, bo wtedy... 1000 razy wole mieszkac
            poza Polska smile)

            Pozostale "koszty" tez (raczej) nie odbiegaja od tych "w Swiecie" i ponosic
            je bede musial - wszedzie, wiec nie moga byc "argumentem" w rozwazaniu.

            Przyczynkiem mojego wpisu byla "uwaga" Maryny o malzenstwie z dochodem ca:
            4000 zl/mc i (ponoc) "dobrze prosperujacym" w warunkach Polski.
            Tak sobie pomyslalem, ze (pewnie) te 4.000 zl. emerytury to bede mial, - nawet
            jak mnie w poniedzialek (jutro!) wywala z roboty i juz do konca mojego zywota
            bede "bezrobotny".
            Popayowa (podobno) tez hmmm.... ma jakies "uprawnienia emerytalne" (pewnie nie
            mniejsze jak moje) ale tego nie biore na serio bo... ja wogole nie umiem brac
            na "serio" spraw damsko/meskich a juz na pewno w dziedzinie materialnej smile)
            Kobiety, jak wynika z mojej zyciowej praktyki umieja "zagospodarowac" kazda
            ilosc srodkow materialnych i to.... bezbolesnie smile.
            Maja to we krwi (genach) i .... niech Im bedzie "na zdrowie" smile)

            Twoje pytanie: "...Czy Popaye'owa lubi gotowac?" traktuje jako zart smile)
            Ja - umiem! i na pewno jz w zyciu nie bede chodzil glodny! smile.
            Niech mnie juz lepiej p.Malzonka NIC nie gotuje! i... nie probuje mnie
            przekonywac do swoich "super-zdrowych" teorii zywieniowych! - wcale nie musze
            umierac: szczuply, absolutnie zdrowy i do czegokolwiek "przekonany" - poza tym,
            ze zachowam sobie przyjemnosc jadania wylacznie tego na co mam ochote! smile)

            Auto: zmienie na terenowego "Jeep-a".
            W odroznieniu od przyzwyczajen "zywieniowych" mam szczescie, ze moja zyciowa
            Partnerka ma taki charakter, ze pojedzie (bez narzekania) kazdym pojazdem
            nawet: "na kwadratowych kolach" - byle (zima) nie bylo w nim ... "za" zimno smile.

            Czas emerytury wyobrazam sobie jako ciagly i nie znany mnie luksus iz NIGDZIE
            mnie sie WRESZCIE nie spieszy!smile
            Reszte, czyli subiektywne zdanie obcych czy nawet Rodziny i Ich wrazenia
            "o mnie" - juz DAWNO mam w "glebokim powazaniu" - he, he

            pozdrawiam serdecznie,-
            pE
            • maryna04 Re: polskie realia finansowe 23.10.06, 06:52
              Ciekawa ta Wasza wymiana zdan. Ja akurat nie mam tego problemu. Do Polski
              nie wroce, z oczywistych przyczyn rodzinnych. Dlatego uwazam, ze moja decyzja
              jest dobra. Najgorzej jak czlowiek cos zrobi i potem ciagle sie zastanawia,
              czy dobrze zrobil a nawet zaluje. Jutko, jestes wielce dzielna kobieta, ale
              mysle, ze lubisz byc dzielna i rozne takie wyzwania.
            • jutka1 Re: polskie realia finansowe 23.10.06, 08:10
              pE, widze, ze wiele rzeczy przemyslales, i znow przepraszam za bycie "adwokatem
              diabla". smile))
              Z dwiema emeryturami i zapewnionym lokum dacie sobie rade bez problemow.
              "Nigdzie sie nie spieszyc" to bardzo zdrowy luksus, dobrze robi i na dusze, i na
              cialo, wiem z doswiadczenia.

              PS. Z Popaye'owa i gotowaniem to byl oczywiscie zart. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka