Dodaj do ulubionych

Herbata. Czajnik 33.

26.10.06, 22:55
Mgła nad miastem
Opada żółty liść
Paruje gorąca herbata
Obserwuj wątek
    • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 26.10.06, 22:58
      Jaka pyszna!
      • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 12:07
        Piję herbatkę o nazwie Relax przed wyjściem do fabrykismile
    • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 19:24
      Herbata prawie weekendowa.
      • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 19:53
        U nas jutro nie ma weekendu,normalny dzien jak codzien, hessia musi pacowac :
        (((((
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 20:35
      A można bez herbaty? Z kanapką z serkiem żółtym i sosem czosnkowym? Baardzo
      niezdrowe i bardzo smaczne smile))
      • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:13
        Mozna, szczególnie z masłem czosnkowym. Dobre i zdrowesmile
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:18
      A to dobrze, że można! smile)
      A herbatka i tak będzie, czarniutka, od Liptona.
      Idę ją zaparzyć smile
      • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:30
        Dla zabawy przy herbacie i nie tylko
        trole.joemonster.org/index.php
        trochę za dużo siebie odnalazłam smile)
        • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:49
          Odnalazlam siebie ale nie przyznam sie pod jaka postacia smile)))))
        • warum Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:58
          Szukalam losowo i przy 2 x trafilam w 10sad
          WŚCIEKŁA MASZYNISTKA - jej wojenna strategia to: pogrążyć swego przeciwnika za
          pomocą huraganu słów. Jest całkowicie odporna na subtelne aluzje i ignorowanie.
          Jak tylko ktoś odpowie kontratakiem na jej wypowiedz, WŚCIEKŁA MASZYNISTKA
          pochyla się nad klawiaturą i w ułamku sekundy odpowiada obstrzałem długich serii
          wypowiedzi prosto z głowy. Oczywiście przepełnionych błędami zarówno
          stylistycznymi jak i ortograficznymi. Jednak, typowa WŚCIEKŁA MASZYNISTKA cierpi
          na brak wytrzymałości i jeśli reszta bojowników odpowie zmasowanym atakiem,
          szybko ucieknie z pola walki.
          Nawet rozowy sweterek do mnie pasuje, ale to cos zolte w uszach? eee...nie.
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:33
      ...chyba wszyscy już stąd poszli...
      Dobrych snów, miłego wieczoru - co tam kto woli.
      Herbatke wypiję w pobliżu telefonu. może Młody dziś zadzwoni?
      Pa!!!
      • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 21:59
        poszli?
        - eeeee...
        ja - owszem, poszedlem do kuchni by sobie przygotowac na kolacje ulubiona bulke
        (Laugenbrötchen) z serem Appenzeller smile
        Teraz, z czystym sumieniem (i pelnym zoladkiem) moge, przy Liptonie, delektowac
        sie pierwszym wieczorem weekendu.

        pozdr.
        pE

        ps.sorry Terem ale hmmm... zastanawiam sie jaki wspanialy ser "zolty" (sic!)
        Ty kupujesz jezeli dla poprawienia jego smaku trzeba dodatku w postaci
        sosu czosnkowego !!! ?.
        Poza Tym, ze ten ser jest "zolty" ma jeszcze jakies "wlasciwosci"?.
        • warum Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 22:06
          Nie wiem co Terem na to, ale moze woli zapach czosnku od zapachu zoltego sera?
          PS. Lubie zolty ser, ale ten ladnie pachnacysmile
        • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 22:07
          Dopiero przyszedłem. Dzień był udany, ponieważ nic z tego co zaplanowalem nie
          zrobiłem, więc nie namęczyłem się smile).Nieprawda, troche się zmęczyłem długim
          spacerem wzdłuz Odry. Wiatr był ogromny i nawet cieszyłem się, że nie musze
          teraz być na morzu. Na jutro zapowiadają na Bałtyku 12.
          Popijam herbatę "zakanszając" szarlotką. Bez kruszonki, a obiecywała sad(
          • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 22:16
            Dobry wieczor, bardzo mi przykro ze bez kruszonki smile Czekam kiedy Alfredka
            pochwali sie wreszcie (a przy okazji moj przepis). Wreszcie poszli wszyscy
            odwiedzacze i spokojnie zasiadam w herbaciarni, tym razem herbatka ziolowa.
            Niezle u was wieje, Wodniku smile
          • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 27.10.06, 22:27
            przykre rozczarowanie z ta kruszonka - Wodniku smile

            ale,
            Alfredka, slowa dotrzymala i szarlotke upiekla! smile
            Co do kruszonki - hmmm.... jak mnie pamiec nie myli, uwierzyla (Twoja mila
            p.Malzonka) w Twoja "pomoc" przy wypieku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=50440634&a=50761725
            taaaa...
            A pyszna jest z... kruszonka! smile)
            • popaye Re: ps. 27.10.06, 22:30
              cos mnie sie linki zle "wklejaja" sad

              ".... Herbata. Czajnik 32. kruszonka
              wodnik33 22.10.06, 16:45 + odpowiedz


              Miłośnicy KRUSZONKI łączcie się !! trudno mi będzie doczekać się końca
              tydnia. Ciasto niech upieką moje panie, a ja podejmuję się zrobić
              kruszonkę /jeżeli mi pozwolą/.
              ...."

              • alfredka1 Re: ps. 27.10.06, 22:35
                Wodnik, jak pan Słowik, wracał do domu piechotą i pod wiatr....

                • wedrowiec2 Re: ps. 27.10.06, 22:45
                  ... i wedrowca z pracy na siłę wyciągałwink
                  • popaye kruszonka 27.10.06, 22:51
                    no dobrze,
                    uznajmy, ze jest "usprawiedliwiony" smile
                    Ale,-
                    nastepna szarlotke upieczcie juz Wodnikowi "z kruszonka" - prosze.
                    smile))
                  • omeri Re: ps. 27.10.06, 22:52
                    Witam spoźniona, ruch dzis byl,że aż milo, tyle,że mnie nie bylo!
                    • wedrowiec2 Re: ps. 27.10.06, 23:04
                      Dobrze, że jesteś. Martwię się, gy brakuje Stałych Bywalcówwink H
                      erbata czeka, ale kruszonki brak. Jeśli została jakaś teremowa kanapka, to zrób
                      grzanki. Są wspaniałe z masłem czosnkowymwink
                      • jan.kran Re: ps. 27.10.06, 23:36
                        Ja się doczołgałam z kielonkiem czerwonego...
                        Nie wiem czy pisać czy czytać i chyba z tego wszystkiego pójdę spać.
                        Za duzo ostatnio myślę i mi to na zdrowie szkodzisad
                        Kran
                        • mammaja Re: ps. 28.10.06, 00:50
                          Wprawdzie juz po herbacie, ale czuje ze te kruszonke to trzeba bedzie podeslac
                          na wybrzeze !
    • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 17:23
      Po pracowitym dniu zasiadam z senchą i czekam na kruszonkę wink
      • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 18:22
        Ja tez zasiadam, kruszonki narazie nie ma, jak mnie zaprosisz na obejrzenie
        mebli to napewno przyjedzie!!!! Za chile udam sie do Kurnika na partyjke
        literakow smile
        • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 19:32
          dobry wieczor,-
          piszesz MM w dziendoberkach o babce piaskowej.
          Pomysl mnie sie podoba bo (nie znajac akurat przepisu ktory zachwalasz)
          - babka piaskowa to najlatwiejsze do zrobienia ciasto.
          Nie trzeba niczego dotykac nawet palcem i mozna je zrobic za pomoca latwego do
          umycia i sprzatania miksera recznego smile
          Ale, hmmm... piaskowiec z kruszonka?
          Jakos mnie sie to "malzenstwo" nie widzi sad
          Juz wszystko probowalem robic z "piaskowcem" by go uatrakcyjnic: polewy
          (wszelkie), lukry, "kominki" z soku cytrynowego gotowanego z cukrem itp
          ale... kruszonka?
          pozdr.,
          pE
          (Lipton-czarny, a jakzesmile )
      • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 19:12
        Omeri najmilejsza, zlituj się..... już i tak mam wyrzuty sumienia, że nie
        wziąłem się za kruszenie na placek przez alfredkę upieczony.A może zrobię samą
        kruszonkę , posypię nią wafle i wstawię do piecyka by się na złoto zrumieniła.
        Czekam na opinię ekspertów smile)
        • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 19:40
          Wodniku, moze kup ciasto na pizze i posyp kruszonka, zycze smacznegosmile)))))))
        • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 19:46
          Wow! smile)

          problem w tym Wodniku, ze w czasie potrzebnym do "zlotego zrumienienia"
          kruszonki, wspomniane przez Ciebie wafelki - nabiora koloru zblizonego do ...
          czarnego smile
          Pomysl "lepszy", choc tez mocno "teoretyczny":
          - upiec sama kruszonke - rozkruszona na blasze wylozonej pergaminem (Backpapier)
          i po jej ostudzeniu "przypocowac ja do wafli za pomoca np. przetartej przez
          sitko i podgrzanej galaretki z czerwonych porzeczek albo w podobny sposob
          przygotowanej konfitury morelowej.

          Pomysl "najlepszy" i sprawdzony praktycznie:
          Daj sobie "zrobic" przez Twoje Dziewczyny takie ciasto jakie lubisz
          i obowiazkowo z kruszonka! smile

          pozdrawiam
          i smacznego,-
          pE
          • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 19:58
            Kruszonka na papiórku?? przymocować do galaretki?? łobosze... to ja chyba
            zrobię tak jak Czubatek radzi. Opatentujemy to wspólnie jako "Okruszkowa pizza
            czubata" smile)
            • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 22:27
              Pop, oczywiscie babaka piaskowa jednak jest bez kruszonki, jak napisalam
              wlasnie ta latwosc bez kladania raczek w ciasto mnie kusi. Zastanawiam sie mocno
              co moznaby gotowego z kruszonka.... moze ciasto francuskie gotowe, z zamrazarki,
              - rozinac, posmarowac np. dzemem i posypac kruszonka. Posmaroac rozkluconym
              jajkiem dla uzyskania zlotego koloru - no i prosze! Pyszne ciasteczko smile)))
              • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 22:45
                Zaczynamy eksperymentować... obiecuje pisać prawdę i tylko prawdę, nawet w
                przypadku całkowitej kompromitacji cukierniczej. A najchętniej to zrobiłabyn
                kołduny, babke kartoflaną lub kluski z mięsem, takim jak na kołduny, tylko z
                surowych odciśniętych ziemniaków. Może jeszcze nasmażyłabym masę blinów, będą
                dobre nawet bez kawioru smile)
                • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 28.10.06, 23:39
                  Slinka mi kapie na mysl o twoich przysmakach, Alfredko. Poprosze o przepis na
                  bliny, jezeli nie jest scisła tajemnica rodzinna. Moge jesc z lososiem lub ze
                  smietana jak kawioru niedowioza smile
                • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 17:13
                  Alfredko, jaki farsz na kolduny , z jakiego miesa robisz?Bedac w Polsce jadlam
                  kolduny w rosole , cos pysznego.Babke kartoflana tez z checia zrobie , w mojej
                  starej ksiazce kucharskiej nie ma takiej receptury, pozdrowienia, czubatek
    • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 01:18
      Czubatek Ty szybko opatentuj tę pizzę z kruszonką zanim Ci któś nie podkradniesmile)))
      • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 17:05
        Dziekuje Kraniku, postaram sie szybciuto opatentowac,oby mnie nie uprzedzil
        wodnik a moze juz to zobil?smile))))))
        • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 17:28
          Damy mają pierszeństwo. A mi się już po nocach śni KRUSZOOOONKA !!!! sad(
          Samowar jeszcze zimny ale zaraz się za niego wezmę. Narazie wypiję
          herbatę /lipton/ z termosa i poczytam ostatni nr Przeglądu. Zaczynam zawsze od
          Daukszewicza, a potem to już coraz smutniej i smutniej.
    • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 17:38
      Na jednym z sąsiednich forów jest mowa o termosie z herbatą i grzybobraniu.
      Przypomniało mi to przygodę, którą miałam w lecie.

      Gdy idę w góry biorę w termosie herbatę. W tym roku też miałam, ale nie dane mi
      było napić się jej. Wybrałam się na wycieczkę, której opis jest tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=39914793&a=48339745

      Na Polanie Rusinowej planowałam dłuższy popas. Wyjęłam z plecaka termos,
      banany, jakieś jedzenie. Stanowisko miałam na dużym, plaskatym kamieniu.
      Nieopodal dwoje dzieci bawiło się z dorodną owcą. Zwierz wyczuł zapach bananów
      i przybiegł. Najpierw próbował jeść kanapki, ale odsunęłam je, potem szturmował
      banany próbując wsunąć łeb do plecaka! Skórkę wydarłam na siłę z pyska. Nie
      wiedziałam co robić. Duże, miękkie, puchate. Ani za co chwycić, ani jak
      odgonić. W dodatku wyglądała, jakby była w ciążysmile Owieczka, widząc, że nic do
      jedzenia nie dostanie nabrała ochoty na herbatę, która stała w termosowym
      kubku. Włożyła pyszczek do niego, a ja zamarłam ze strachu, że poparzy się. Na
      szczęście herbata zdążyła ostygnąć, a ja zdecydowanym gestem odepchnęłam ten
      żywy motek wełnysmile
      Na zdjęciach szturmująca owieczka i (w dolnym rogu) termos
      img239.imageshack.us/img239/8662/img1295modes9.jpg
      Zwierz odchodzący
      img113.imageshack.us/img113/292/img1296moduf3.jpg
      Odganianie miałam utrudnione, bo jeszcze zdjęcia próbowałam robićsmile
      W termosie był lipton z jakąś owocową domieszką, który zaparzyła gaździna.
      • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 18:52
        Wedrowcze, dobrze , ze herbata byla bez rumu,smile))))))
      • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 19:10
        ladne zdjecia robisz Wedrowcze,-
        szczegolnie to " owca i termos" - ujecie planu w/g wszelkich zasad artystycznej
        fotografii.
        Bujak i Nasierowska - wysiadka!smile

        pozdrawiam,-
        pE
        (ide parzyc Liptona!)

        ps. tylko sie nie obrazaj i potraktuj moj wpis (jak wszystkie)z "przymruzeniem
        oka".
        Dodalas czesc opisowa i jaz wszystko wiadomo! smile))
        • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 19:15
          smile)
          Czysta Żywa Wełna przypierała mnie do kamieniasmile
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 19:10
      ja dzisiaj tylko z herbatką, czarną, znowu Lipton.Bez kanapki, która tak
      zaintrygowała Popaye'a.Owszem, ser, poza żółtością miał i nazwę i walory
      smakowe, ale wobec sosu czosnkowego te walory całkowicie poległy, więc i pisać
      nie było o czym... wink))) P.S. Sosu czosnkowego nie musiałam dodawać, tylko
      chciałam, hihihi wink
      • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 19:18
        Terem - Mila,-
        lubie czosnek (jako przyprawe!), lubie tez sery twarde "zolte" (!)
        - szczegolnie takie o zdecydowanym, konkretnym smaku i bukiecie (Appenzeller,
        Emmentaller itp), tylko "razem" wydawalo mnie sie marnowaniem tych zalet
        - stad moja uwaga.
        Wazne, ze Tobie smakowalo i bylo swiadoma i zamierzona "mieszanina" doznan
        i smakow smile
        pozdrawiam,-
        pE
        • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 20:36
          Wedrowcze, znowu ten kamien - stol na Rusinowej! Ilez on juz przezyl przygod!
          Jak to dobrze, ze trwa niezmiennie. Dzisiaj herbata z sokiem malinowym na
          rozgrzewke, po chlodnym i mokrym dniu smile
          • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:00
            Sencha z metaxą, znaczy jedno w filiżance, drugie w kieliszku wink
            • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:07
              Witaj Omeri z maetxa, jak sie czujesz "w nowych meblach" ?
              • omeri Re: Herbata. Czajnik 33.do MM 29.10.06, 22:00
                Czyję się co raz lepiej, tyle,ze na razie mam stare i nowe. Chcę się
                skonsultować z kimś, kto odnawia nim je zapakuję
                • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33.do MM 29.10.06, 22:12
                  Bardzo dziekuje za rade w spreawie maki gryczanej. Swoja droga moze jest w
                  zdrowej zywnosci. Zytnia mam, marza mi sie juz te bliny ! (Sama miele cukier
                  krysztal w mlynku jak potrzebuje cukru pudru a akurat nie ma ). Juz jutro
                  sprobuje zemlec kasze gryczana smile
            • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:08
              Dobrywieczór wszystkim. Przepis na bliny, prawdziwe rosyjskie, wkleję jutro, bo
              mi uciekły z umysłu prawidłowe wielkości składników. Mam taką starą ksiażkę
              rosyjską z tysiącem /naprawdę/ przróżnych przepisów, a z tego co przypominam to
              blinów przeróznych mnogo opisanosmile
              Teraz lipton, chałwa i ros.chanson przez internet.
              • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:19
                Witaj Alfredko z chalwa ! Pozrawiam was obie smile Dla mnie w blinach istotna jest
                jaka powinna byc maka. Bo z dostaniem maki gryczanej ( jak bylo w jednym z
                przepisow) mam trudnosci smile
                • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:30
                  Mąki muszą być mieszane, to bardzo ważne. Pszenna z gryczaną /kupiłam w
                  TESCO/daje najlepszy smak. Może być tylko gryczana i wtedy takie bliny zwane
                  są "hryczannikami" i mają taki szczególny smak, nie do opisania ,to trzeba
                  spróbować smile Swietne są też bliny z mąki żytniej razowej na zakwasie takim jak
                  na żur.
                • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:31
                  dobry wieczor.
                  Alfredko i MM,-
                  jeszcze nie wiem jaki bedzie ten przepis na bliny - czekam niecierpliwie smile

                  Na "problem" z maka gryczana jest sposob bo jak Wy go macie w Polsce
                  to co ja mam powiedziec mieszkajac w Kraju w ktorym nawet kaszy gryczanej
                  nie znaja - barbarzyncy? sad

                  Trzeba tylko potrzebna (wagowo) ilosc wlasnie palonej kaszy gryczanej wsypac
                  (porcjami) do elektrycznego mlynka - takiego "udarowego" do ... kawy.
                  Po kilku sekundach jest "maka" (gryczana) jak znalazl! smile)

                  W odroznieniu od maki gryczanej : takiej "z mlyna" bedzie to maka "bio"
                  - taka ze wszelkimi skladnikami ziarna - czyt: rowniez ze zmielona luska!.
                  W zwiazku z powyzszym - bedzie odrobine "ostrzejsza" w smaku i do blinow
                  trzeba jej wziasc odrobine mniej w stos. do maki pszennej.

                  pozdr.,
                  pE
                  • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 21:44
                    Też tak czasami robię, tylko trzeba bardzo uważać by nie zemleć na pył, maka
                    gryczana musi być trochę "szorstka i już chyba lepszy efekt jest po zmieleniu w
                    młynku klasycznym na korbkę.
                    Kaszę do mielenia, gdy nie mam mąki w domu, kupuję w woreczkach, musi
                    być "palona" . Ostatnio można mąkę gryczaną można kupić w sklepach ze
                    zdrową /???? / żywnością.
                    • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 29.10.06, 22:30
                      to juz Alfredko kwestia smakowego gustu smile
                      Kazdemu kto nie jadl takich "prawdziwych" blinow a do tego jest osoba o
                      zdecydowanie "mdlych i lagodnych" upodobaniach smakowych np wszyscy milosnicy
                      serow zoltych "lagodnych" - polecam NAJPIERW sprobowanie blinow z mieszanki
                      maka pszenna/gryczana max. w stos 1:1 !
                      Maka gryczana ma charakterystyczny specyficzny "ostry" smak i ja np. choc lubie
                      ostre sery i rzeczy o zdecydowanym smaku, na "hryczanniki" sie (raczej) nie
                      pisze!.
                      To musi byc rzeczywiscie niesamowite wrazenie smakowe i bez popicia duza
                      iloscia mrozonej Moskowskajej do jedzenia ich sie raczej nie przekonam
                      - nawet z kawiorem czy smietana "lagodzaca" ich smak.
                      Bliny (rosyjskie) - awietna sprawa ale sprobowac radze najpierw w wersji
                      lagodniejszej smile)
                      • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 15:14
                        Na zakończenie tematu blinów podaję składniki i wykonanie /z grubsza/:
                        mąka pszenna i gryczana w proporcji 1 : 1 po 20 dkg
                        mleko 3/4 l
                        drożdże , 3 dkg
                        jajka 2 - 3
                        masło 2 kopiaste łyżki stołowe
                        tłuszcz do smażenia
                        sól
                        Trochę mąk wymieszać z ciepłym mlekiem i rozkruszonymi drożdżami, gdy "ruszą
                        się" połączyć z pozostała mąką ,mlekiem, jajkami i po dokładnym wyrobieniu
                        dodać roztopione masło.
                        Smażę na dużej patelni po 3 "dorodne" bliny ,a powinno się smażyć na małych
                        patelniczkach /15 mm śrenicy/ ale skąd wziąc tyle patelenek i taką dużą płyte
                        kuchenna? smile
                        Teraz, mając do dyspozycji patelnie teflonowe, wystarczy je posmarować oliwą.
                        Usmażone bliny układam w żaroodpornym naczyniu i trzymam je na gorącej płycie.
                        Podawać z kawiorem,gęstą smietaną,"pomoczką" śledziową, borówkami... i z czym
                        kto woli .
                        pomoczka: dorodne filety ze śledzi królewskich lub ulików posiekac a następnie
                        dusić w dużej ilości masła , tak by pływały w nim.Można dodać trochę gęstej
                        śmietany /22%/ Na koniec dodajemy drobno posiekaną czerowną cebulę.Podajemy w
                        małych miseczkach.

                        • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 16:47
                          A ja zmarznieta przycupuje z flakami i herbatą smile
                          • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 17:12
                            Wołowe czy cielęce, jedne i drugie są smaczne. A masz do nich świeżą chrupiącą
                            bułkę smile) ?
                            Jesteście za młodzi i nie możecie pamiętać ale możecie wiedzieć, że najlepsze
                            flaki były u FLISA !!!
                            • fedorczyk4 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 17:19
                              Pamiętać to może istotnie nie wszyscy pamiętamy, ale co się o nich człowiek
                              naczytał i nasłuchałsmile)
                              • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 17:20
                                Bar pamiętam, mieszkalam kiedyś w pobliżu, smaku flakow nie.
                                Moje to cielęce
                                • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 18:33
                                  Bosze jak ja bym zjadła flaki...
                                  Piję herbatkę miętową.
                                  Po powrocie z pracy nadziałam papryki, nadzienie już było gotowe bo zrobiłam
                                  na trzy razy.
                                  Jedliśmy wczoraj zjemy dziś , i jeszcze zamroziłam.
                                  Tarta z porami puszy się w piekarniku, J. zrobił wczoraj ciasto , ja dziś
                                  dokończyłam dzieła.
                                  W lodówce i zamrażarce pełno...
                                  Mogę jutro spać i czytać.
                                  Pracawałam w październiku 25 dni i jestem zmęczona.
                                  Dziecko Starsze przylatuje w środę po południu na pięć dni.
                                  Jest supersmile))
                                  • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 19:48
                                    Tylko herbata może postawić mnie na nogi. Dopiero wróciłam z pracy. Dobrze, że
                                    do końca tygodnia nie zobaczę ani pół studentasmile))
                            • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 19:52
                              dobry wieczor.
                              Alfredko,-
                              Smakosze tej potrawy (flakow) twierdzili iz podobno najlepsze to byly na
                              Bazarze Rozyckiego.
                              Nie wiem, tam nie jadlem (nie mialem odwagi) ale te we Flisie jadalem
                              i owszem, choc raczej tez okazjonalnie.
                              Milosnikiem, znawca i "ekspertem" rodzinnym flakow byl moj (starszy ode mnie)
                              Kuzyn, przekonany i "stary" kawaler, mieszkajacy na Zoliborzu ktory czesto
                              wpadal do moich rodzicow (okol. Pl.Unii), zawsze po skonsumowaniu porcji
                              ulubionej potrawy we Flisie - na kawe i pogaduszki.
                              Wbrew przyjetej opinii iz tam zawsze byly one dobre, czesto twierdzil
                              iz: " eeeh... dzisiaj nie byly specjalne, znow dodali za duzo pietruszki! (?)"

                              Nie ma juz Flisa i nie znam w Warszawie restauracji gdzie podaja flaki
                              przygotowywane przez kuchnie "na miejscu".
                              To byla popularna potrawa lat kryzysu (50/60-tych), mlodym ludziom malo znana.
                              Dzisiaj, na biznesowych i towarzyskich lunch-ach jada sie sushi a nie
                              takie "swinstwa" smile)

                              Kiedys, bedac w Kraju, kupilem puszke "flakow warszawskich" - dlugo jej nie
                              otwieralem, az ... mnie skorcilo!smile
                              - Tfuj.
                              No comment´s

                              pozdrawiam,-
                              pE
                              (Lipton - sie "parzy")
                              • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 20:19
                                Ooooo, flaki we Flisie. Obowiązkowo z "pulpetamy" i do ich porcji
                                przyslugiwala "seta" czystej. Ja nie bralem i zawsze slyszalem "te koles bierz
                                dla mnie. No i koles bral. Starego Flisa zlikwidowano, powstal nowy na
                                Pl.Kostytucji ale brak nawet porownania. A zal.
                                A w starym Flisie jadlo sie na stojaco, a tarty ser sypalo sie lapami. Lapy
                                byly rozne - od profesorskich po wozakow rozwozacych wegiel.
                                • popaye Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 20:58
                                  tartego sera we Flisie nie pamietam sad
                                  (mam nadzieje, ze myslimy o tej samej knajpie-barze , owszem "na stojaka"
                                  na Marszalkowskiej miedzy ul. Wilcza a Piekna?)
                                  Co nie znaczy iz go (sera tartego) tam nie bylo, ale bywales tam widocznie
                                  w czasach kiedy mnie jedynymi znanymi z autopsji "lokalami" byly: pijalnia
                                  czekolady Wedla na Szpitalnej i "u Baby Jagi" w CDD u b.B-ci Jablkowskich
                                  gdzie "bywalem" wylacznie w towarzystwie mamy lub babci - zreszta smile)
                                  Z Flisa "moich czasow" (60-te lata) pamietam tylko brudnawe talerze, aluminiowe
                                  sztucce i "w dowolnej ilosci": sol, pierz i papryke (czerwona-mielona).
                                  O majeranek to juz trzeba bylo "prosic" i jak chciala "Boginii w umazanym
                                  fartuchu" za lada - to dala!
                                  Czesto - nie! sad.

                                  Gdzie byl Wodniku przy pl Konstytucji Flis (nowy!)?
                                  Jedyne miejsce ktore sobie wyobrazam (nie mieszkajac juz wtedy w Warszawie)
                                  to narozna knajpa przy Hotelu MDM (od strony Warynskiego), bo pozostale
                                  2-a "gastonomiczne rogi" od strony ul.Pieknej - to (raczej) chyba - nie?
                                  pozdr.,-
                                  pE
                                  • wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 21:23
                                    Popaju, mowimy o tym samym Flisie. Ja tam bywalem do konca lat 50-tych. Od roku
                                    1960 mieszkalismy juz w Szczecinie. A nowy Flis powstal tuz przy chinskiej
                                    restauracji z czesci jakiegos tam baru, chyba mlecznego.
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 20:54
      Bez herbaty, bez ektrawaganckiej kanapki, tak sobie tu przyszłam. Moze znajdzie
      się jakieś zaciszne miejsce , w blasku świec, trochę na uboczu,dla stęsknionej
      matki studenta-pierwszoroczniaka. Tęsknię za nim, choć jednocześnie jestem
      dumna i szczęśliwa, że jest tam, gdzie chciał być i że znalazł swoją drogę.
      Ale rozum swoje, a emocje swoje... Tak tu pusto bez niego...
      Chlip!!!
      • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 21:02
        Prowadziłam dziś wykład dla studentów pierwszego roku. W drodze do audytorium
        spotkałam jednego studenta. Wyprzedził mnie, pozdrowił, ucieszył się, że zdąży
        i potknął się. Chciał biec dalej, ale ja zaczęłam rozmowę, więc szliśmy razem.
        Byłam zmęczona, więc wyraziłam nadzieję, że nikt na wykład nie przyjdziewink
        Student odwrotnie, użalał się, że jest rozczarowny podejściem swoich kolegów do
        studiów. Miał nadzieję, że wszyscy będą poważnie i uczciwie podchodzić do nauki
        i zajęć, że audytoria będą pękać w szwach, a czytelnie pracować całą dobę.
        Pocieszyłam go, że jest więcej takich, jak on, ale widać tych innych
        hałasliwych krzykaczy i obiboków.
        Szliśmy w ciemnościach. Nawet nie poznam tego chłopaka, a szkodasad
      • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 21:25
        Doskonale rozumiem Twoje smutki i nie ma tu znaczenia wiek dzieciecia. Moje
        dziecko najpierw wyprowadziło się do odległej dzielnicy, a potem wyjechało do
        innego miasta. Ojojoj, miejsca sobie nie bogłam znależć, myśli się kłębiły - a
        jak jej tam, a co je, a czy dba o siebie ,a czy ............Trudno, trzeba
        przez to przejść. Trzymaj się dzielnie smile)
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 21:18
      No, mój student, to mniej więcej takim jak ten z Twojej opowieści.Pracuje
      ostro, nie ma czasu na nic, poza nauką, wręcz jest niezadowolony, że są jakieś
      dni wolne, bo straci zajęcia.Uwielbia to, co robi.
      Tylko, że, psiakrew, za rzadko dzwoni do domu!
      Ale chyba muszę to przeczekać...
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko 30.10.06, 21:41
      Dzięki za słowa wsparcia, ale nie jest łatwo, gdy dziecię tak zakręcone, że
      nawet smsów od matki (czyli ode mnie) nie czyta w porę... Eeech, trzeba to
      przetrzymać, nie ma innej rady...
      • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko 30.10.06, 22:02
        Droga Teremko, gdy ja "szalałam" córka nie miała w domu telefonu a komórki
        widziało sie tylko na filmach w tv smile. Ustaliłyśmy dni i godziny kontaktu co
        nie zawsze wychodziło, bo albo ja nie mogłam dzwonić bo byłam poza domem albo
        ona musiała wziąć za kogoś dyżur.A Wodnik w dalekich krajach, tak że nie miałam
        do kogo się wyżalić. Uściski, bedzie dobrze smile))
        Internet to jednak dobra rzecz więc może z czasem kupicie "Małemu" laptop,
        chociaż może lepiej nie, bo on będzie sie czuł w obowiązku "dawać glos", eee i
        tak żle i tak niedobrze.
        • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33. 30.10.06, 22:22
          Dobry wieczor, ruch dzisiaj w herbaciarni! Dzieki za przepis na bliny, napewno
          niedlugo wyprobuje smile Pozdrawiam Terem teskniaca, Pop. i Wodnika wspominajacych
          Flisa i cale towarzystwo milo gawedzace przy herbatce smile
      • warum Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko 30.10.06, 22:16
        Teremsmile Wasze kontakty nabiora innej wagi! Pierwszy rok jest moze
        najtrudniejszy, ale zawsze kiedys musi nastapic.Moja corka mowi: /jak moj
        orzelek zapowiada sie,ze 'wpadnie " do domu/ "mama to "mieknie" juz po
        telefonie" i taka zostaje az go wyprawie znowu.A na pytanie znajomych - co
        studiuje twoj syn- z czystym sumieniem odpowiadam: Zycie na wlasny rachunek-
        choc za moje pieniadzesmile
        • omeri Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko 30.10.06, 22:35
          ale dzisiaj ruch, flakow juz nie mam ale senchy nie zbraknie.
          • mammaja Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko 30.10.06, 23:16
            Ani earl gry'a tyz nie smile
    • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 16:50
      Świeża herbata przygotowana.
      • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 17:00
        Z przyjemnością czestuję się smile)
        • alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 18:54
          Przez jakiś czas nie mielismy połączenia z Forum i bardzo było "dziwnie", czy
          to już uzaleznienie od Współforumowiczów. chyba tak "Z jednym niewielkim Forum
          tak wiele ubyło" smile)
          • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 19:50
            alfredka1 napisała:

            > Przez jakiś czas nie mielismy połączenia z Forum i bardzo było "dziwnie", czy
            > to już uzaleznienie od Współforumowiczów. chyba tak "Z jednym niewielkim Forum
            > tak wiele ubyło" smile)


            ---------> Alfredko Najdroższasmile)) Mnie padło połaczenie z GW w niedzielę.
            Z powodów technicznych po stronie portalu i na kilkanaście godzin.
            Nastroiło mnie to do wielu refleksji zwłaszcza że w międzyczasie rozmawiałam z
            koleżanką netową której nie znam fizycznie ale za to mamy silną więź psychicznąsmile)))
            Czy jest na sali jakiś psycholog od relacji netowych?
            Kransmile
            • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 19:52
              Witaj Czubatko i reszto Herbatnikówsmile)))
              Ja słucham Davisa , właśnie wstałam po kilkugodzinnym śnie regenującymsmile))
              K.
      • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 19:48
        Chetnie napije sie w ten dlugi jesienny wieczor, do tego mam dobre wloskie
        wino z Toscany i juz weselej na duszysmile)))))))
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko, Warum 31.10.06, 20:31
      Kochane jesteście, ze odezwałyście na mój zew: matki osamotnionej. wink
      Alfredko, ja osobiście nie mam pojęcia, jak mój ojciec był w stanie wytrzymać
      moją naukową emigrację-lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte(liceum i studia),
      fakt: mieszkałam u babci, ale bez telefonu a i pisać nie za bardzo dużo pisałam
      do domu (myślę, że mój potomek otrzymał to w genach, eeech...)
      Tak; to z pewnościa geny i sprawiedliwość dziejowa...
      Mam za swoje, a z pewnościa doświadczam wyfrunięcia potomka z gniazda, nie jest
      to łatwe, ale nikt nigdy mi nie obiecywał, że będzie wink
      (Alfredko, teraz pewnie rozumiesz, czemu się nie odzywam na priv, widzisz-
      zakręcona jestem, jak chińska śrubka, ale nadrobię zaległości, obiecuję!)

      Warum! To co napisałaś,jest po prostu niewiarygodnie genialne.
      Nazwałaś wprost to,czego ja nie mogłam określić."Życie na własny rachunek, choć
      za moje pieniądze" - dokładnie tak jest! Póki co, pracuję nad sobą, aby mu
      złudzenia życia na własny rachunek nie przyćmiewać matczyną nadgorliwościąsmile
      Niech ma! wink
      Ale nie jest to łatwa praca, teraz już wiem.
      Pozdrawiam serdecznie, T.
      • berdyczow3 Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 20:38
        Mój syn już drugi rok poza domem i mimo że ciągle pusto ale już lżej.
        Ja tylko na chwilkę, bo muszę wyjść i zmienić swoje zawołanie, toż to głupota
        coś takiego wymyślić. Jeszcze mi ktoś napisze GROBNYM MACZKIEM :}}}
        Wypiję herbatę /tylko lipton/ i idę się przeobrazić.
        • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 20:43
          Dzisiaj muszę się odreagować, poplyną litry herbaty
          • jan.kran Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 20:58
            Moje dziecko wyfrunęło z gniazda nieco więcej jak rok temu. Daleko ale tanie
            linie lotnicze , skype ,karty telefoniczne umożliwiają nam znakomity kontakt.
            Jej wyjazd był związany z takim stresem logistycznym że nie miałam czasu
            zastanawiać się nad tym że w zasadzie opuszcza mnie na zawsze.
            Zostało mi drugie pisklę w domu , wymagające sporej uwagi i rola samotnej matki
            na obczyźnie co jest dodatkowym stresem.
            Ale... jak widzę Młodą szczęśliwą i zadowoloną ze swoich wyborów i idąca pewnym
            krokiem w świetlaną pzryszłość to wszystkie smutki i wątpliwości odchodząsmile))
        • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 20:58
          berdyczow3 napisała:

          > Mój syn już drugi rok poza domem i mimo że ciągle pusto ale już lżej.
          > Ja tylko na chwilkę, bo muszę wyjść i zmienić swoje zawołanie, toż to
          głupota
          > coś takiego wymyślić. Jeszcze mi ktoś napisze GROBNYM MACZKIEM :}}}
          > Wypiję herbatę /tylko lipton/ i idę się przeobrazić.
          To bardzo tajemnicze: "przeobrazić, zmienić zawołanie", ale coż, zbyt rzadko tu
          bywam, z pewnością czegoś nie wiem. Ale dzięki za odzew, T. smile
          • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 21:02
            Terem, Berdyczow3 chce byśmy pisali do niej, a nie na ... smile
            • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 21:16
              Wędrowcze, ja być może się domyślam, co Ty masz na myśli, ale pewna nie
              jestem.Za to zakręconam mocno,jak wcześniej dobrowolnie zeznałam, choć skok
              gwintu jakby maleje smile
              Chyba zrobię sobie przerwę...
              Do czasu gdy żadne ślusarskie metafory nie bedą miały do mnie zastosowania. Pa!!
        • czubatek Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 22:10
          Ja tez przezylam rozstanie z moim jedynym synem ,wnukami o tym co przezylam nie
          chce pisac. W tej chwili uklada sie wszystko pomyslnie jestesmy wszyscy
          razem,rodzina jest dla mnie najwazniejsza.Ciesze sie kazdym dniem kiedy
          spedzamy wspolnie z dzieciaszkami, pomimo tego, ze jestem dosc daleko od kraju
          za ktorym tesknie, ale wiem, ze zawsze moge pojechac i odwiedzic moje stare
          katy.Pozdrawiam serdecznie Wszystkich ktorzy musieli zmienic kraj ze wzgledu na
          rodzine.
      • popaye Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko, Warum 31.10.06, 21:15
        dobry wieczor,-
        W starych dobrych (??) czasach i przasnych realiach owczesnej epoki
        towarzystwo partnera (ojca) przy narodzinach dziecka nie nalezalo do
        codziennosci.
        Juz samej matce dawano odczuc ze robia Jej spora "laske" ze moze rodzic
        w warunkach (prawie) cywilizowanych smile.
        Dzis sporo sie zmienilo.
        Pokolenie mojej corki "jak jeden maz" rodzi w towarzystwie i przy aktywnym
        udziale partnerow - o dziwo (nieraz) nawet wlasnych mezow smile)
        Nie wszystkim panom wychodzi to na zdrowie (ponoc) i wysluchalem sie juz
        opowiesci o chlopach "jak deby": alpinistach ekstremalnych, milosnikach
        jumpingu, skoczkach spadochroniowych i innych wyczynowcach, ktorych przeciecie
        pepowiny wlasnego nowonarodzonego potomka przyprawia o drzenie kolan lub dziwna
        ich "miekkosc".
        Zeby tylko to! - bywa ponoc i gorzej i trzeba intensywnie cucic
        100-u kilogramowego i na 190 cm wysokiego chlopa!
        Przeciecie pepowiny musi byc strasznym i ciezkim przezyciem!.

        Jak widze z dyskusji: u Mamus - tez! smile)
        A do tego trwa to "wiecznie" smile)

        pozdrawiam
        przy Liptonie,-
        pE
        • terem Re: Herbata. Czajnik 33.Alfredko, Warum 31.10.06, 21:27
          Popaye!
          Jakaż trzeżwiąca uwaga!To odniesienie do mdlejących "chłopówjakdęby" w
          sytuacjech oczywistych dla kobiet, hmmm... Dzięki za przywrócenie mi właściwego
          spojrzenia, tudzież proporcji...
          Wszak kobieta dużo zniesie, tak ma i już!
          A że pohisteryzuje czasami, bo dziecię wybyło, to też jej prawo, i dobrze. smile)
          Z ciepłymi pozdrowieniami, T.
          P.S.No tak, to przecięcie pępowiny trwa wiecznie, masz rację. Niby to
          wiedziałam, ale co innego wiedzieć, a co innego doświadczyćsmile
          (Też z Liptonem,tym razem bez żadnych wynalazków... wink)
          • popaye Re: Terem 31.10.06, 21:47
            alez mila Terem
            wpis moj byl z sympatii i zrozumieniem "przezycia" smile
            a) doswiadczylem(lismy) tego sam(i),-
            b) jestem synem mamusi ktora (jak wynika z reakcji i zachowan) nie moze sie
            pogodzic z tym faktem od lat kilkudziesieciu.
            Z litosci zmilcze ile to dziesiecioleci smile
            pE
            • fedorczyk4 Re: Terem 31.10.06, 22:37
              Boziu najmilsza, ja jestem jedynaczka która już zrezygnowała z nieudolnych
              usiłowań przegryzienia pępowiny, to jest zrost. Moje dzieci staram sie puszczać
              luzem, kiedy tylko wydaja mi sie do tego dojrzałe. Podstawowy syn poszedł na
              swoje 6 lat temu, Środkowy od trzech lat pobiera nauki w kraju swego taty,
              czyli we Francji, ciągle tego nie strawiłam, a kiedy Dziecinka (16 lat) odgraża
              się że studiować to ona chce kajsi, z daleka od domu, to tylko warczę ponuro,
              ale Bogiem a prawdą myślę ze ma rację. Ja miałam tak silny, i mam, związek z
              macią ze, po maturze prysnełam do Katowic, a potem do Francji. A pępowina jak
              była tak jest, jak okręcała mi sie wokół szyji, tak okręca. Moze to moje
              przeznaczenie. Ale moim dzieciom tego nie życzę. Troszkę dusi z biegiem latsmile
    • terem Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 22:07
      Ależ, Popaye! Ja to wszystko pisalam bez jakichkolwiek niecnych podtekstów, z
      uśmiechem na ustach, który właśnie załączam, żeby nie bylo niedomówień smile))))

      Chyba muszę popracować nad stylem wpisów. Zawsze, w internecie, czy w smsach
      brakuje mi dodatkowej formy ekspresji: intonacji, uśmiechu, przymrużenia oka.
      Wiem, są tacy, którzy potrafią, ja nie.Tak mam, póki co, ale może z czasem moje
      literackie umiejetności nieco się rozwiną wink)
      • agata011 Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 22:19
        Już jestem, to ja, co to nie chciała by do niej na Berdyczów pisać smile Tyle
        tych agat, że mi przypadł numer 011. Dziękuję za przyjęcie .
        Bardzo się ciesze, że znalazłam grono LUDZI o takich samych, jak i moje,
        poglądach, bo w realu w małym mieście to bardzo różnie bywa.
        • omeri Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 22:31
          Witaj raz jeszcze Agato
        • kanoka Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 22:34
          Witam nowych i starych(stażem), bywalców herbaciarni ze śliwkówką.
          W sam raz na jesienne słoty
          www.gotowanie.wkl.pl/przepis3477.html
          Jest super.Ale pół roku czekać - przesada ;D
          • wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 33. 31.10.06, 22:37
            Kanoko, na dobrą whisky czeka się nawet kilkanaście latsmile

            Witaj powtórnie Agatosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka