potrzebuję spojrzenia z boku, bo mąż mi zarzuca , że upatruje na siłę drugiego dna

koleżanka bliska ma jutro imieniny. ostano sporo jej się życiowo zawaliło, nie układa się jej zbyt dobrze.na te imieniny, to się jakoś nie umawiałyśmy,nic nie planowałyśmy. dla mnie to oczywiste, że jak ktoś jest w domu i nie ma innych planów, to z kwiatkiem się idzie

no i tak mnie jeszcze uczono, że na imieniny/urodziny to się nie zaprasza, tylko gość sam z siebie winien czynić taką powinność

(ale może być to błędne przekonanie). i oto dzisiaj dostaję sms-a, że ona jutro żadnych imienin nie organizuje, nic nie przygotowuje, bo nie ma co świętować i nie ma chęci organizować urodzin. no i ja się tak trochę dziwnie z tym czuję:
- czuję się manipulowana emocjonalnie. tak jakby wiadomość zawierała info: jest mi bardzo źle, a ty się domyśl, że potrzebuję wsparcia.wolę komunikaty wprost, imprezy nie musimy organizować ale wino możemy wypić. tym bardziej, że na tej imprezie chyba nie ma być nikogo więcej.
- po drugie: trochę mnie to dotknęło. trochę tak, jakby mi powiedziała spier...przecież ja nic od niej nie chcę, ona nawet nie wie, że planowałam wizytę.profilaktycznie wystawiła mnie za drzwi.
no i teraz na wiadomość nie odpisałam, bo nie wiem co. mąż uważa, że jedyne co można jej napisać to: "ok" i przyjąć do wiadomości jej prośbę. ale z drugiej strony jak się obrazi, bo nie zareagowałam jak jej źle było? no i z trzeciej jestem na nią trochę zła za takie zagrania

help