reinadelafiesta
15.11.18, 13:30
Jak w tytule. A konkretnie łamię się w kwestii sztucznej choinki. Zawsze w moim domu rodzinnym, potem moim własnym była choinka żywa. Bo plastikowe są tandetne, bo żywa pięknie pachnie, bo tradycja. Doniczkowe nie zdały egzaminu, kiedyś nie miałam gdzie ich przesadzić, teraz nie umiem, schną, nie przyjmują się. Korzenie mają podcięte, ciepło domowe rozhartowuje je, no nie udaje się ich posadzić w ogrodzie i już. Ale pojawiły się ostatnio choinki PE, które o wiele lepiej naśladują żywe drzewka. Niby nie pachną, ale od czego są olejki eteryczne? Droga, ale zamortuzuje się. No i ta wizja czystego samochodu, braku dylematu: ta? A może ta? Nie, ta ma krzywy czub...Bez opadajacych igieł, spadających bombek z opuszczonych gałęzi, bez drapaka którego na koniec trzeba się pozbyć. Niby plastik, nieekologiczne, no ale wycinanie żywych też fajne nie jest. Mam dylemat. Co radzicie, jak to u Was wygląda i co przesądza o wyborze?
Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď