Dodaj do ulubionych

8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D

07.04.06, 22:23
No, moje miłe, dietowanie czas zacząć :)
Po moich doświadczeniach ze ścisła te ostatnie 12 dni było jak rekreacja -
jadłam pyszne rzeczy, chodziłam syta, zadowolona - aż dziw, że z trudem
dobijałam do 1000 kcal. Dziś tego tysiaka pewnie minimalnie przekroczyłam, bo
kupiłam po południu daktyle, ale opakowania były tylko po 200 gram - więc z
pomocą narzeczonego wsunęłam paczuszkę - z białą kawą smakowały mi WYBORNIE :D
Po prostu nie chciałam, żeby przez następne 3 tygodnie zawracały mi głowę
swoja obecnością :) No dobra, nie tłumaczę się, żadnego wykroczenia nie
popełniłam :D
Wagę startową podam jutro rano. Przez 12 dni najpierw mieszanej potem 1000
kcal schudłam niewiele, ale nie utyłam ani grama - waga trochę skakała, ale
głównie wtedy, kiedy np. przesadziłam z solą (woda staaaała). Wypoczęta i
pełna zapału - podchodzę do DC po raz czwarty... Chyba ostatni, chociaż kusi,
żeby z jej pomocą dopłynąć do 70-tki. Przy 70 kg z moja budową i grubymi
kośćmi już powinnam wyglądać super. Zresztą teraz też nie jest źle - dziś
zostałam hojnie skomplementowana przez Małgosię (dla niewtajemniczonych - moja
dealerka :D ), zresztą sporo osób mi powtarza, że na swoja wagę nie wyglądam.
Poniekąd mnie to pociesza, ale nie na tyle, żeby rezygnować z walki :) Takoż
zmotywowana - ogłaszam rozpoczęcie kolejnej 21-dniówki pod sztandarem DC w
moim życiu :D
Wiem, że będzie mi i tym razem towarzyszyć Silie - Aniu, mam nadzieję, że
plany Ci się nie zmieniły... a może ktoś jeszcze? W kupie raźniej! :D
pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • misiaa3 Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 07.04.06, 22:40
      czesc, chcialabym dolaczyc do Ciebie,ale tylko na tydzien, wczesniej bylam na
      mieszanej, teraz chce dobic do swiat,bo wiem,ze w swieta nie wytrzymam:(wiec od
      jutra zaczynamy?ile mozna schudnac na scislej przez tydzien?czy dc moze
      zatrzymac okres?jesli tak,czy waga wtedy stoi?
      • voluptas Misiu, 08.04.06, 09:03
        nie wiem, czy mogę Ci radzić, ale ja powiedziałabym tak - nie robiłabym ścisłej
        tuż przed Świętami, zwłaszcza, że zakładasz, że będziesz jeść. Jedzenie
        śwaiąteczne z definicji dietetyczne nie jest, więc rozstrój żoładka masz
        gwarantowany. Kiedyś czytałam świetne porównanie, które bardzo zapadło mi w
        pamięć - po ścisłej żołądek człowieka przypomina żołądek niemowlaka. Warto o tym
        pamiętać.
        Co do Twoich pytań: nie wiem, jaka jest Twoja waga wyjściowa, zasada jest taka,
        że im więcej wazysz, tym szybciej chudniesz. Więc nie chcę wróżyć :D DC może
        zatrzymać okres, jeśli z gormonami u Ciebie nie jest wszystko w porządku, ale na
        pewno nie zroi tego sesja tygodniowa. A w czasie okresu - waga dość często się
        zatrzymuje - choć zatrzymuje się pozornie, tzn. tłuszcz w organizmie spala się
        nadal, ale przez zmagazynowaną wodę nie widac tego na wadze.
        Pozdrawiam!
        • pumka3 Re: Misiu, 18.04.06, 16:37
          Czy baton można jeść jako dodatek do DC,czy też to jest jeden posiłek?
    • alakropka Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 07.04.06, 22:51
      Ja będę Ci towarzyszyła:) Kończę dzis pierwszy dzień pierwszego cyklu i jestem
      bardzo podekscytowana. Zero głodu!!!Ale może to dlatego że przygotowałam się
      troszkę na wejście w dietę:miesiąc nie jadłam słodyczy i 2 tyg chleba. Jestem
      niezwykle ciekawa wyników. Konsultantka zachwalała zupki a napoje raczej nie,
      ale mi właśnie bardziej smakowały dziś napoje, zupka grzybowa z kurczajiem
      miała smak proszku.Zdecydowanie od 2 tyg wypróbuję batoniki. Czy mogę zapytać-
      bo jestem nowa- dlaczego zaczynasz 4 cykl?tyle kg do zrzutki czy były jakieś
      wpadki podczas poprzednich cykli?Jest aż tak ciężko? Pozdrawiam gorąco i
      trzymam kciuki!!!
      • voluptas Alu :) 08.04.06, 08:18
        Ale fajnie :) Strasznie lubię miec towarzystwo na diecie mimo, że to dla mnie
        nie pierwszyzna.
        Jeśli chodzi o smaki to rzeczywiście - każdy musi dobrac je pod swój gust - ja z
        kolei analogię z proszkiem do prania czuję w wypadku napoju truskawkowego i o
        smaku owoców leśnych. Ja generalnie jadę na żurkach, bo je uwielbiam, mam pro
        forma parę grzybowych, a poza tym napoje w kartonikach i batony. Batony
        wprowadzam już w pierwszym tygodniu ścisłej, bo u mnie nie wzmagają uczucia
        głodu, a bardzo mi się wygodnie dzieli je na połowę :)
        Dlaczego zaczynam ścisłą po raz czwarty? Ano niestety - dorobiłam się w życiu
        sporej nadwagi, ba! otyłości. Kiedy zważyłam się tuż po świętach (Bożego
        Narodzenia), zobaczyłam na wadze 112 kg... a tamta waga zaniżała wynik o całe 5
        kg, czyli było tego aż 117 kg. Dlatego wzięłam się za siebie ostro i z pomocą DC
        dojechałam do aktualnych 88,1 kg (pomiar dość dokładny, waga elektroniczna).
        Oczywiście, nie jest to moje ostatnie słowo, jak pisałam wcześniej ;) Poprzednie
        ścisłe przeszłam bezwypadkowo i bezwpadkowo, jedynie ten ostatni (III) skróciłam
        do 2 tygodni - zresztą za radą mojej konsultantki - bo bardzo spowolniła mi
        przemiana materii i właściwie nie było wyjścia. Teraz jestem po 12 dniach na
        1000 kcal i czuję, że organizm się rozkręcił - mam nadzieję, że i tym razem moje
        średnie 7-7,5 kg na ścisłej zaliczę.
        A, byłabym zapomniała - bardzo mi się podoba to jak psię do diety przygotowałaś
        - na pewno będzie Ci o wiele łatwiej i przejść DC i wyjść mieszaną (o ile
        planujesz) i utrzymać wagę potem :)
        pozdrawiam!
        • alakropka Re: Alu :) 08.04.06, 09:22
          no właśnie konsultantka, ponieważ mam ok 25-30 kg do zrzucenia, zaleca mi po 3
          tyg ścisłej 2 tyg na 1000 kcal. ja chciałbym mieszaną - ale może trzeba przejśc
          na 1000 żeby metabolizm się podkręcił i żeby dalej chudnąć w następnych etapach?
          zaobaczymy:)
          dziś po 1 dniu czuję się lekko "odurzona"- słabo ale bez zawrotów i bólów
          głowy. Pomodorowa smakowała lepiej od kurczaka, żurku nie wzięłam bo mi
          odradziła konsultantka, ale coś czuję że ja mam odwrotnie ustawione samki niż
          ona i to co jej smakuje mi nie:)Mam na koncie -1 kg po pierwszym dniu.
          Tylko boję się że jak to osłabienie się utrzyma to nie wytrzymam ze względów
          praktycznych, nie chciałabym mdleć w pracy lub na ulicy.
          Powodzenia w 1 dniu:)
          • voluptas Alu :))) 08.04.06, 12:01
            Widzisz, to jest tak: jeśli musisz schudnąć dużo i SZYBKO - możesz iść nawet
            trybem 3 tyg ścisłej + 1 tydzień mieszanej. Ja tak zrobiłam 3 cykle, ale... no
            właśnie. Jeśli czas Cię nie goni - to lepiej przechodź na 1000 kcal i rozkręcaj
            metabolizm. Schudniesz wtedy z mniejszym wysiłkiem. Taka moja rada, bo
            oczywiście nie ma żdanych przeciwwskazań, żebyś po ścisłej zrobiła mieszaną 2+1
            lub 1+2.
            Moim zdaniem przy wyborze smaków powinnas się sugerować własnym gustem :D Ja na
            początku wzięłam po 1 saszetce każdego smaku i odrzuciłam te niezjadliwe.
            Pomidorowej nie lubię, dla mnie jest mdła, nawet doprawiona koncentratem mi nie
            smakuje. Kurczaka też od razu odrzuciłam, ale to pokłosie koszmaru z dzieciństwa
            - cotygodniowego rosołku o babci :) A żurek dlatego mi pasuje, że dla mnie ma
            najmniej chemiczny smak - doprawiam go odrobiną chrzanu, sypię hojnie majeranek
            i się delektuję (włąśnie teraz - Twoje zdrowie :D)
            Co do osłabienia - myślę, że jest na to sposób - pij dużo kawy. Osłabienie
            wynika z tego, że kiedy w organizmie zaczyna się ketoza - spada ciśnienie.
            Biomet jest teraz kiepski i nie pomaga. Ja robie tak, że piję kawy bardzo
            cienkie (0,5 łyżeczki kawy na kubek), ale piję je stale i dużo, czyli ok 8
            takich porcji dziennie. Z osłabieniem nie mam problemu :)
            1 kg brzmi ślicznie :) Ja też mam nadzieję, że waga mi ładnie pójdzie w dół,
            zwłaszcza, że przez ostatnie 2 tyg jadłam normalnie, więc na poczatku organizm
            musi się oczyścić. A waga to łapie od razu :)
            trzymaj się dzielnie! :)
            • agula0274 A mam Cię... 08.04.06, 12:15
              O nie podaruję nowego wątku, z pewnością nie opuszczę. I bedę się plątać za
              Tobą, aż mnie pogonisz.hihihihi. Zazdroszczę Ci tej ścisłej. Mój posiłek
              400kalorii dzielę na dwa lub trzy z godzinnymi przerwami inaczej nie wchodzi
              ilosciowo. I teraz wszyscy mają niezły ubaw bo wydaje im się, że ciągle coś jem
              i czekają, kiedy zacznę wracać do początku, ale jelenie.... nie znają się na
              kaloryczności. Będą zdruzgotani, jak po półtora tygodniowej mieszanej ciągle
              będzie mnie mniej. A potem znowu ścisła DC. Od 18 kwietnia. Super. Pozdrowionka
              • silie Re: A mam Cię... 08.04.06, 21:25
                Hej:)
                Tak; plany się nie zmieniły, od dziś ścisła:) Idzie dobrze, zresztą nie może
                być inaczej - wszak ubrania leżą coraz lepiej, waga spada...
                Wprawdzie przez tydzień mieszanej spadł mi "tylko" kilogram.Cieszę,że waga nie
                stoi.Teraz ważę 78,3 :))) Liczę, że po aktualnym cyklu ścisłej będę lżejsza o
                4, 5 kg.Wtedy wejdę we wszystkie za małe "szmaty", nowe, bo prawie nie noszone
                i zacznę walkę o kolejne 10, 15 kg.Ale to brzmi, rrrany ... :)))

                Przyznac muszę, że wspólne dietowanie bardzo mi pasuje.I wiara w sukces jakby
                jest bardziej mocna...;)

                Pozdrawiam ciepło i do "napisania" :)
                s.
    • paul_ina Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 08.04.06, 22:18
      Hej Dziewczyny,
      to i ja z Wami:) Jestem dziś 8 dzień na ścisłej, ale złapałam małą podłamkę. Wydaje mi się, że na nic nie mam siły. Voluptas, dzięki za ten sposobik z kawą, może zadziała!

      Wiem, że nie wolno ćwiczyć na ścisłej, ale... no właśnie, mam darmowy karnet na bardzo dobry fitness i jutro idę na TBC. Zamierzam chodzić codziennie. Jestem pracoholikiem, więc skoro kibluję wieczorami w pracy, to równie dobrze mogę późnym wieczorkiem chodzić na aerobik.

      Ścisłą ciągnę do piątku - równe 2 tygodnie. Potem od długiego weekendu znów ścisła na 3 tygodnie. Z moich obliczeń wynika, że zdążę ze ścisłą przed truskawkami :D które uwielbiam.

      A w międzyczasie - dieta bezwęglowodanowa (warzywa= błonnik, białko) i ćwiczenia. No i pewnie popijanie kawki.

      To do jutra, opowiem jak było na TBC i jak to jest być słoniątkiem wśród gazeli machających smukłymi nóżkami :]
    • paul_ina Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 09.04.06, 22:52
      Hej,
      no więc na aerobiku było super, choć szczerze to potem nie miałam siły dowlec się do domu.

      Niestety, organizm odmówił posłuszeństwa ścisłej diecie Cambridge. Już od dwóch dni miałam sensacje żołądkowe, ale złozyłam je na karb @. Ale to, co się dzieje dziś, jest nie do wytrzymania - brzuch zachowuje się jak wesoły wulkan.

      Wygląda na to, że od jutra mieszana. Na szczęście mam kubeczek naturalnego jogurtu i jakieś 100g chudego twarogu w domu, będzie na śniadanie. Ale i tak nie przestanę Was czytać. Na razie rozkręcam się po swojemu - ćwiczeniami.

      CU!
      • voluptas kiepskie wiadomości :( 09.04.06, 23:12
        Jak na razie jestem na ścisłej, ale muszę z diety wywalić żurek. Cholera, tak mi
        smakował... ale okazuje się, że mój żołądek go nie przyjmuje. Wczoraj po żurku
        bolał, obgadałam sprawę z M, że może to wina chrzany, którym go doprawiam. W
        związku z tym dziś zjadłam żurkową saszetkę rozrobioną samą wodą, bez dodatków -
        to samo. We wtorek jadę wymienić paskuda, bo o dziwo - inne smaki nie robią na
        mnie najmniejszego wrażenia. Całe szczęście.
        Po kilkugodzinnych sensacjach i bólu żołądka - mam dzisiaj serdecznie
        wszystkiego dość.
        • paul_ina Re: kiepskie wiadomości :( 10.04.06, 23:37
          Cześć Voluptas,

          mam małe pytanko - a nie wypadają Ci przypadkiem włosy???

          Bo mi garściami. 3 lata temu po 21 ścisłej DC było tak samo.
          • voluptas Paulinko, 11.04.06, 08:36
            włosy mam tak fantastyczne - jak nigdy: gęściejsze, błyszczące, w świetnej
            kondycji i do tego rosną jak głupie. Ewidentnie skutek witaminek z DC. Więc na
            tym polu - działa na mnie rewelacyjnie.
    • voluptas Silie :) 11.04.06, 12:29
      tu do Ciebie napiszę, bo nam się posty po całym forum rozlezą ;)
      U mnie też juz jako tako, na 14 mam być u Małgosi wymienić te nieszczęsne żurki.
      No i dostałam nagrodę za to, że... jadłam! Przemiana materii się rozhuśtała,
      organizm zaczął spalać, a ze mnie już uszło 2,6 kg - mam nadzieję, że
      bezpowrotnie :) Oczywiście wiem, że to woda, plus to, co zalegało w jelitach,
      ale też się cieszę, bo to znaczy, że przez te 12 dni przerwy też chudłam, tylko
      nie było po mnie tego widać. W tej chwili ważę 85,3 - podoba mi się to bardzo,
      myślę, że "7" na liczniku do końca tej ścisłej robi się całkiem realna.
      Tymczasem spadam, odezwę się wieczorem! :)
      • silie Re: V. :) 11.04.06, 14:10
        U mnie waga sobie stoi, ale staram się o tym nie myśleć;)
        Odezwij się wieczorem:)
        s.
    • voluptas dzień 5. 12.04.06, 08:04
      Dziewczynki, co u Was? Bo u mnie nie najłatwiej. Właściwie, jak już napisałam,
      teraz moje DC trwa z dnia na dzień - nie patrzę perspaktywą 3 tygodni, patrzę,
      żeby ten obecny się udał i żebym dojechała do najbliższego. Powodem tego może
      być rozwijająca się ketoza, ale łatwo mi nie jest. Nie jestem głodna - głód
      nauczyłam się już poskramiać, więc nie o to chodzi. Jestem słaba. Wczoraj ze
      spaceru z psem wracałam niemal "wężykiem", właściwie człapiąc krok za krokiem.
      Piję dużo, w tym kawę, która zawsze stawiała mnie na nogi. Wymieniłam wczoraj u
      Małgosi zupki. Powinno pójść teraz samo... a nie chce.
      Staram się zebrać w sobie i zmobilizować, nastawić się na wytrwanie. Perspektywa
      sukcesu jest bardzo kusząca... tylko czy znajdę w sobie jeszcze tyle siły, żeby
      wystarczyło mi na te 14 dni. Będę się bardzo starała.
      Dziś rano też nie jestem najsilniejsza. Z organizmu schodzi już normalnie, od
      wczoraj spadło 200g, może uda mi się złapać "7" po tym cyklu.
      Ubrania, zwłaszcza te skazane na długotrwałą banicję w szafie, leżą już na mnie
      całkiem ładnie. To pociesza, to motywuje, tylko sił mi brakuje i to mnie
      wkurza... bardzo.
      Wybaczcie ten katastroficzny post i to, ale muszę się jakoś pozbierać do kupy.
      Mam nadzieję, że Wy czujecie się lepiej, tryskacie humorem i energią... i mam
      nadzieję, ze ja też za parę dni tak będę ;)
      • fasola795 Voluptas ! glowa do gory 12.04.06, 09:17
        Droga Voluptas!
        tak niestety bywa ze kazdego paskudny nastrój zaatakuje. trzymaj sie kobieto
        dzielnie. jesteś tutaj przodowniczką i naszym wzorem! ten dolek psychiczno-
        fizyczny jest przejściowy. Twój sprytny organizm próbuje z Tobą swoich niecnych
        sztuczek. Ale przecież jestes dzielna, silna, wytrwala. to przez przesilenie
        wiosenne. Pomyśl , juz wkrótce lato, a ty: młodsza, szczuplejsza, piekniejsza -
        w super malych ciuszkach z siódemka na czele :-))
        trzymaj sie gorąco, nie poddawaj - po burzy zawsze jest deszcz!!
        co nas nie zabije to nas wzmocni !!!
        pozdrawiam gorąco !!!
        • voluptas Re: Voluptas ! glowa do gory 12.04.06, 11:21
          Wiecie co? To chyba pogoda. Poodwoływałam wszystki dzisiejsze spotkania, zleceń
          na szczęście też żadnych pilnych nie mam - idę leżeć. Nie wiem, przespać się,
          poczytać... choć z tym czytaniem różnie być może - koncentracja u mnie dzisiaj
          zerowa. Może to wszystko przez niskie ciśnienie, nie wiem. Nie mam ciągot
          konsumpcyjnych tylko ledwo trzymam się na nogach. Minie, musi minąc.
          Fasolko, tą przewodniczką toś mi poprawiła nastrój, hehe :) Nie, nie jestem
          przewodniczką - tylko mam już trochę obycia z DC i staram się dzielić swoim
          doświadczeniem, ot - tyle :)
          Będzie dobrze.
          Dzięki za dobre słowo :)
      • silie Re: dzień 5 i mnie:) 12.04.06, 10:00
        Miła Moja:)
        no to czujesz się teraz jak ja przez cały pierwszy cykl :)))
        Teraz jakby jestem odrobine mocniejsza, ale czuje, że koło piątku znowu będę
        słaba jak kot.Ale nic to.Jest to do wytrzymania, naprawdę.I nie jest to powód
        do przerywania, albo takich błądzących myśli.W sumie to jeszcze dwa tygodnie
        nam zaostały Voluptas:)
        Ja na wadze ujrzałam dziś 78,2:))))))))))))))))))))))

        Przy okaji mogę teraz sprawdzić czy tabletki anty wpływają na moje tycie, bo
        lekarka kazała mi odstawić-mam kiepskie wyniki prób wątrobowych. No to
        odstawiłam.1 raz od 7 lat.Zobaczymy jak to dalej będzie.Może i nastrój mi się
        poprawi?

        Voluptas, trzymaj się:) Może dopada Cię przesilenie wiosenne dodatkowo? Nic to,
        przetrzymamy :)Ja też energią nie tryskam, więc luzzzz proszę włączyć i się nie
        przejmować:) Nie jesteśmy dobrze naoliwionymi maszynami i czasem zdarza nam sie
        małe zacięcie, ot wszystko:)
        ściskam,
        s.
        • voluptas Re: dzień 5 i mnie:) - mam taka nadzieję :) 12.04.06, 11:27
          Aniu, to tym większy szacunek dla Ciebie, żeś czując się tak podle - wytrwała.
          Ja pewnie też wytrwam, raczej nie mam innej perspaktywy, ale jestem zmęczona i
          wkurzona własną niemocą. Ale cóż mi pozostaje, jak uszanować potrzeby mojego
          szanownego organizmu i dać mu po prostu odpocząć...
          Bożżże, 78,2 to piękny wynik, moje aktualne marzenie. W ogóle "7" jest moim
          marzeniem... :) Aniu - gratulacje i widzisz - u Ciebie też ruszyło. U mnie od
          wczoraj zeszło 200 gram, więc nie powiem - teraz czekam, aż przekroczę magiczną
          granicę 85 - aktualnie licznik wskazuje 85,1 :) Więc mam nadzieję, że ta
          wiekopomna chwila już jutro nastąpi - zwłaszcza, ze dziś mają przyfrunąć pefrumy
          kupione w nagrodę ;)))
          Ściskam i dziękuję za wszystkie dobre słowa. Nic to. Byle do przodu :)
          • silie Re: dzień 5 i mnie:) - mam taka nadzieję :) 12.04.06, 14:12
            A ja startowałam z prawie 85:)
            Cały czas sobie nie dowierzam, że mam takie mocne postanowienie dojścia do
            celu.I zastanawiam się, czemu wcześniej na to nie wpadłam, tylko odchudzałam
            się tak "tyle o ile"...?
            Śmiem twierdzic, że to zasługa pewnych dwóch forów...a raczej spotkanych tam
            osób:)))

            Acha, a miałam przeca do Ciebie napisać! No to biorę sie do tego!
            pzdr ciepłe, s.
          • alakropka Re: dzień 5 i mnie:) 12.04.06, 15:16
            dziewczyny ja potwierdzam że to chyba wina pogody:)
            u mnie 6 dzień i jakoś tak mi słabo, chociaż poprzednie 3 dni były pełne energii
            Musimy wytrzymać do jutra, byle do przodu o te kilka godzin:)
            spadek wagi utrzymuje się co dzień w granicach 0,4-0,5 kg, ale coś czuję w
            kościach że tempo zacznie spadać:)
            życzę Wam dobrego humorku mimo osłabienia- na leżąco też można obdarowywać
            świat uśmiechem
            Ala
            • voluptas niedźwiedź opuścił gawrę ;))) 12.04.06, 19:12
              Zieeeeeew...
              Spałam całe 5 godzin, a następne 1,5 zajęło mi wyczołgiwane się z wyrka. Mój
              narzeczony miłosiernie wyprowadził psa nie zawracając mi tym głowy, chyba i on
              widzi, że chodzę na rzęsach. Dalej jestem słaba i "zmulona", ale czuję, że
              spanie pomogło. Acz percepcję mam dalej na poziomie poniżej 0 - Silie, tego @ od
              Ciebie czytałam 2 razy, zanim cała treść do mnie dotarła i bynajmniej nie
              dlatego, że piszesz mętnie :) Odpiszę jutro, bo dziś mógłby wyjść z tego niezły
              Monty Python... Sorry dziewczynki, ale najwidoczniej DC mi się na mózg rzuciła :)
              Poczta się spisała i moje perfumy dziś przyfrunęły - jedne to nagroda za
              osiągnięcie, a raczej przekroczenie "85", a drugie - niezwykle udana wymiana z
              forum :) Już chyba wiem, czym będą pachnieć moje tegoroczne święta :)
              Dobra, idę się dalej oddawać niebytowi mentalnemu :)
              ściskam Was!

              p.s. Alu, tempo spadku wagi jest największe w pierwszych dniach diety - potem
              jeśli nawet spowolni do 0,2-0,3 kg, to przeciez też dużo - to tak, jakbyś
              wytopiła z siebie kostkę smalcu lub nawet półtorej dziennie :) Jakoś mnie ta
              smalcowa analogia najmocniej działa na wyobraźnię :D
              • silie Re: niedźwiedź opuścił gawrę ;))) 12.04.06, 20:16
                Tak,ja tez bzm tylko spala.Co niniejszym ide czynic.A jak sie obudzye to
                obejrze Brokeback Mountain.O!

                pzdr,s.
    • paul_ina Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 12.04.06, 23:14
      Hej,
      aż miło poczytać jak sobie ładnie chudniecie :)) chwilowe załamania dopadają kżdego, mi wtedy najbardziej pomaga powiedzonko Kelly Bundy: ONE MOMENT ON YOUR LIPS, FOREVER ON YOUR HIPS.

      Voluptas, napisałaś, że chudniesz na czas - hejże, a może ma to związek ze ślubem? Pytam, bo wydaje mie się, że widziałam Cię na forum ślub i wesele, a poza tym - sama mam taką motywację :)))
      • voluptas Paulinko :) 13.04.06, 08:22
        nie, na slubnym nie było mnie ani razu :)
        Nie chudnę na ślub, na czas owszem :) Są różne okazje, na które chciałoby się
        oszołomić świat wyglądem, nieprawdaż? :) A motywacja? Każda dobra, byle
        popychała nas do naszego celu :)
    • atagaw Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 13.04.06, 13:27
      Hej Kasiu!!! Ty mnie zdumiewasz!! Jestem pod OGROMNYM wrażeniem sukcesów w
      odchudzaniu!! Weszłam na forum wczoraj, po długiej przerwie, poczytałam trochę
      i zrobiłam wielkie oczy. Jesteś niesamowita. Zdopingowałaś mnie ponownie:-)
      Zaczynam od wtorku! Świetnie Ci idzie ta cambridge, niesamowite jak to dziala!
      GRATULACJE za wielką wytrwałosć i silna wolę :-)))))
      Uściski Aga
      • silie Re: Wrrr...:( + paski keto-diastix 14.04.06, 13:08
        Powitać Dziewczynki:)
        Czuję się beznadziejnie.Że słabośc to wiadomo, ale ogarnia mnie tak samo jak na
        początku pierwszej ścisłej wściekłość.Złość na wszystko i wszystkich.Bez powodu
        generalnie.Mam ochotę wrzeszczeć i sobie trochę "łaciną" (Voluptas, wybacz)
        porzucać.Co nie zdarza mi się często.Echhh. Oby przeszło, bo po mnie od razu
        widać, że coś jest nie tak.

        Teraz paski: wczoraj nabyłam i dziś rano wyszło, że mam niską zawartośc ciał
        ketonowych.Może to jest wyjaśnienie skoków i spadków wagi w granicy kilograma
        od tygodnia.Poniżej 78,2 nie chce zejść nic a nic.Czy to nie jest objaw
        kiepskiej ketozy? Ale dlaczego? Przeca jestem już tydzień na drugiej ścisłej?
        Wiadomo, że wysoki poziom ciał ketonowych też nie może byc, bo prowadzi to do
        niebezpiecznej kwasicy ketonowej, ale co u Was pokazują paski?
        O ile mierzycie...

        Pozdrawiam sennie...
        s.
    • voluptas święta, noc i... sernik! ;))) 16.04.06, 01:14
      No, Kochane, ciekawa jestem, jak Wam idzie to świąteczne dietowanie? :)
      Mnie aż za dobrze. Dziś - bo w końcu północ już minęła - jestem w 9 dniu,
      jeszcze troszeczkę, i dobiją do półmetka, a potem - już z górki.
      Zeszłotygodniowe złe samopoczucie na szczęście poszło sobie precz, zapewne było
      wypadkową zatrucia, pogody i... zbliżającego się okresu. Eh, nie lubię tego,
      zwłaszcza, że u mnie wtedy spadek kilogramów hamuje i żadne hipnotyzowanie wagi
      nie pomaga. Mam nadzieję, ze za 3-4 dni wszystko ruszy, woda zejdzie i będzie to
      ładniej wyglądało, bo aktualnie stoję w okolicy 85.
      No dobrze, a dlaczego o tej porze wysiaduję w internecie? Bo muszę coś robić,
      żeby nie usnąć - zawzięłam się, że jutro już chcę mieć święty spokój, więc
      heroicznie rzuciłam się jeszcze dziś na robienie sernika - którego wyszły mi tak
      potworne ilości, że siedzi gad już 1h 20 min w piekarniku i jeszcze mi się nie
      podoba... ale za kwadrans moja cierpliwość chyba się wyczerpie. Oczywiście
      adresatem serniczka nie jestem ja, a mój narzeczony, zresztą ja jakos nie lubię
      wypieków domowych. No, może poza ciastem marchewkowym (już zrobione), ale w tej
      chwili też na mnie większego wrażenia nie robi :)
      Nie ma to jak ketoza :D
      Dobra, coś bredzę :)
      Trzymajcie się dzielnie!
    • voluptas kiedy wszyscy pojękują wokół z przeżarcia... 17.04.06, 13:26
      jestem przekonana, że bycie na diecie ścisłej ma SAME zalety ;)))
      Dziś dzień 10-ty, jutro półmetek - toż to samo leci, zak zwykle zresztą, tylko
      tym razem miałam dość ciężku start.
      Najmniej w tym wszystkim podoba mi się stojąca waga, no ale nic na to nie
      poradzę: mam okres więc niestety nic na to nie poradzę, ruszy pewnie za 2-3 dni,
      eh, tyle jeszcze czekać :( Z małych sukcesów i przyjemności - wczoraj weszłam w
      jeansy mojego narzeczonego. Może żaden to wyczyn, ale spodni na tyłku nie miałam
      od 2 lat, więc jednak dla mnie to coś. Kolejny kroczek do przodu :) I całkiem
      niegłupio w nich wyglądałam (o ile rzucimy miłosiernie zasłoną milczenia na
      wzdęty od @ brzuch...). Ciekawe, jak będą wyglądały za kilka dni? Już mam kilka
      pomysłów, co by do nich założyć... ;)))
      Pozdrawiam sennie i biorę się za kawkę :)
      • fasola795 srogo ukarana 18.04.06, 13:24
        Witam po świętach
        no i dobrze ze juz po.....uff
        byla nauczka i to sroga! ucieszona spadkiem wagi o kolejne kilogramy ( łącznie
        juz 9) postanowilam dzielnie sie trzymac, ale by nie zrobic nikomu przykrości
        co-nieco zjadlam : salatke z lososiem, dwa jajeczka, mala kielbaske, aby nie
        bylo pokus burczacego brzuszka chyba z 3 litry herbatki i tak podniecona
        ogólnymi ochami i achami rodziny nad moją sylwetką, rozmawiając z mamą zjadlam,
        proszę ja was, dwa kawąlki ciasta rafaello ! numer popisowz mojej mamy ! jak
        zwykle, na moje nieszczęście bylo przepyszne. natomist zostalo przeze mnie
        zjedzone w niedziele okolo poludnia i ....... zalatwilo kwestie ewentualnego
        dalszego podjadania.
        tak mnie zmuliło ze w niedziele nie zjadlam juz nic, a wczoraj po kryjomu przed
        babcią dwie zupki, hihi
        a jednak sie okazuje, ze slodkie, pyszniutkie ciacho tez moze odczudzaczkę
        czegos nauczyć!
        Pozdrawiam
    • lilla25 Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 17.04.06, 21:01
      Czesc dziewczyny,witam ponownie,od jutra dolaczam znowu do Was, od 1-go marca
      do 6-go kwietnia bylam na dc, bylo roznie,raz kilka dni scisla,raz kilka dni
      mieszana, nie wiem czy tak mozna,czy nie ale w sumie schudlam 10kg,bylo tez
      kilka wpadek:(no ale dyszka zleciala:)od jutra startuje z nowa waga 75,mam
      nadzieje,ze teraz zobacze 6 z przodu.pozdrawiam Wszystkie dietowiczki.
      • silie Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 18.04.06, 11:34
        Witajcie:)
        Dobrze, że juz po świętach! Pokus nie miałam, oprócz babcienj paschy, oblizałam
        nawet nóż:))) Ale innych grzechów nie pamiętam.A dziś dzień jak co dzień czyli
        dalej ścisła; razem z Voluptas jesteśmy na półmetku.
        Waga moja właściwie stoi w miejscu lub wychyla się nieznacznie w obie strony,
        czyli w porywach od 77,8 do 78,2.No i tak się kiwa - niezdecydowana jakaś.
        Jak nie zacznie spadać, to trzeba będzie pomyśleć co dalej...

        Ważne jest to, że załozyłam wczoraj zeszłozimową, taką "do ciała" spódnicę z
        Tatuum, i się swodobnie zapięłam:))) Wprawdzie brzuchol jeszcze wystaje, ale od
        biedy mogłabym w niej chodzić.Kiedy załozyłam ją w listopadzie, nawet od biedy
        nie dała się nosić, więc sukcesy sa namacalne:) Ha!

        Oby dalej w dół kolorowym zboczem:)))
        Pozdrawiam!
        s.
      • atagaw Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 18.04.06, 12:35
        Hej!
        To zaczynamy razem. Dzisiaj mój 1 dzień. To także moje dalsze potyczki z DC.
        Cieszę się ogromnie. Ja też marzę o "6" z przodu :-D
        Powodzenia Aga
    • voluptas p ó ł m e t e k ;)) 18.04.06, 16:16
      Po świętach jak przed świętami - tylko dni do końca ścisłej juz jakoś tak mniej
      zostało :) No i @ wreszcie odpuszcza, dziś rano waga pokazała 84,7 kg, więc dla
      uczczenia tego faktu zaniosłam kolejne oprawki do optyka do przeszklenia - jakaś
      nagroda mi się należy ;))) Może jednak uda mi się do końca ścisłej zobaczyć
      wymarzone "7"??? Kto wie :D
      W Warszawie słońce, we mnie optymizm - żyć nie umierać ;)
      • pumka3 półmetek 18.04.06, 16:42
        Czy batony można jeść jako dodatek do DC czy też jako samodzielny posiłek?
        • alaaa4 Re: półmetek 18.04.06, 16:49
          Jako samodzielny posiłek. Najlepiej na 2 razy( czyli pół to jeden posiłek, a
          następne pół to następny posiłek), ale nie koniecznie.
    • voluptas dzień dwunasty - lenistwo i rutyna. 19.04.06, 13:01
      Wiecie co? Nudzi mi się. To idiotyczne, ale DC przestała być dla mnie sama w
      sobie wyzwaniem - jest czymś normalnym, czymś co mi się juz obyło i opatrzyło -
      jest dla mnie zupełnie przewidywalna. Nie, naprawdę czas odpocząc.
      @ się jeszcze nie skończył, ale waga powoli schodzi - dziś rano 84,5 kg. Jutro
      odbieram okularki od optyka :) Już mi się należą.
      Zresztą jakiś totalny marazm mnie ogarnął. Nie chce mi się myśleć, czytać,
      pisać, rozmawiać, o, a jak mi się pracować nie chce! To chyba pokłosie
      świątecznego lenistwa. Jakoś trzeba przewalczyć, niestety.
      Mam nadzieję, że wam czas leci równie lekko i przyjemnie. Słońce świeci, pąki
      już pękają. Ja rozkwitam. Ta wiosna jest moja ;)
      • paul_ina Re: dzień dwunasty - lenistwo i rutyna. 19.04.06, 19:32
        :))) aż miło czytać, że ktoś jest w takim wiosennym nastroju :D
    • voluptas ostatni tydzień - 2 tyg - minus 4,4 kg :) 22.04.06, 09:29
      No i mija, płynie, ucieka - jeszcze 7 dni z dzisiejszym przede mną. Już wiem, że
      na pewno nie dobiję tym razem do 7 z przodu - w tej chwili ważę 83,7, więc
      realnie liczę, że mogę stracić jeszcze ~2 kg. Tyż ładnie, złego słowa nie
      powiem. W sumie ważne, żeby do przodu... Chociaż jak mi Małgosia opowiada, że ma
      klienta, który na ścisłej zrzucił 17 kg, to normalnie krew mnie zalewa... Ja jak
      dobrze pójdzie - 6,5 - 7. Eh, życie. Zaczynam poważnie zastanawiać się nad
      jeszcze jedną ścisłą, ale tym razem po 3 tygodniach na 1200 kcal, a przede
      wszystkim - po okresie. W czasie okresu nigdy nie chudnę i dieta wtedy jest bez
      sensu. No, ale to pieśń przyszłości, na razie trzeba skończyć aktualną ścisłą i
      trochę odpocząć. Zmęczona już jestem tym odchudzaniem.
      Silie, a jak Twoje osiągi? Mam nadzieję, że i u Ciebie się ruszyło?
      pozdrawiam!
      • silie Re: ostatni tydzień - 2 tyg - minus 4,4 kg :) 22.04.06, 15:28
        Voluptas,
        ja ważę teraz równe 77 kg.Czyli po 6 tyg DC -7 kg.Mało:(((
        Został nam jeszcze tydzień ścisłej.Potem zamierzam zrobić 2, ew 4 tyg na 1000
        kcal.I zależnie od ruchu na wadze, albo pójdę tym trybem, albo trzecia
        ścisła.Nie chciałabym wpaść z koleiną ścisłą na truskawkowy sezon wprawdzie...

        Tak czy inaczej do lipca muszę zrzucić jeszcze te 7 kg.70 kg to już będzie coś.
        Ponieważ wkurza mnie zastój na wadze postanowiłam ważyć się raz w tygodniu, od
        razu lepiej to wygląda :)))
        Inna sprawa, że trochę boli mnie finansowo DC, dlatego się nie zarzekam, że
        będę to długo jeszcze ciągnąć.Choć przyzwyczaiłam się, nie ma z tym kłopotu,
        nie trzeba kombinować i zapełniać lodówki:)))

        Hmm, teraz myslę, że może zrobię jednak te 2 tyg "normalnego" jedzenia i
        jeszcze raz ścisła? Jak myslisz? Może metabolizm by mi się troszkę rozbujał
        przez te dwa tygodnie? Bo poniekąd martwi mnie ten marny wynik.Choć na jakiej
        innej diecie tyle bym shcudła? Wszak to wychodzi ponad 1 kg tygodniowo...
        W sumie to chciałabym zejść na DC do 70 kg, więc może odmówię sobie innych
        rzeczy i jednak się poświęcę finansowo...

        Napisz co o tym myślisz.Tak, tak staram się nie pocieszać faktem, że Ty
        schudłaś 30 kg i być o to "zazdrosną" :) Startowałaś precież z wyższego pułapu,
        ale tylko patrzeć jak mnie przegonisz! I w dodatku masz typową "kobiecą"
        otyłość,biodrowo-udową-i okolice ktorą przecież niby ciężej się traci niż moją,
        bo ja tyję wszędzie równo, choc oczywiście brzuch schodzi najciężej.

        Ale dziś smęcę :(
        Pozdrawiam, s.

        ps. nie wiem jak w Wawie, ale w Łodzi plastyka brzucha kosztuje 4000 pln,
        myslałam, że więcej.W związku z tym , będę mogła o tym pomyśleć za jakieś 17
        kg :)))
        • voluptas Aniu, 22.04.06, 17:31
          wiesz co? cholera nie wiem, co Ci poradzić. Powiem Ci tak: na pewno zrób dłuższą
          niż tydzień przerwę. Koniecznie! Jeśli teraz ważysz 77 - mam wrażenie, że 70 do
          lipca masz jak w banku, bez względu na to, na jaką dietę bys nie przeszła. Ja
          planuję teraz 1200 kcal, plus kupno rowerka treningowego (a swoją drogą ciekawe,
          gdzie mi się to 1200 kcal zmieści, hehe, jak ja się batonem DC zapycham). Nie
          powiem, że ja do lipca też chciałabym juz zobaczyć na "zegarku" 6 z przodu, z
          tym, że mnie jeszcze więcej do tego zostało, niz Tobie. Dużo więcej, całe 6 kg
          więcej, a to duża różnica. Powiem Ci szczerze, że powinnaś moim zdaniem
          porozmawiać z M. Mnie Gośka już znięchęca do DC, nie ze względu na tempo
          chudnięcia - bo w porównaniu z innymi osiągi mam żadne, ale dlatego, że dość już
          namęczyłam ten swój biedny organizm - więc trzeba mu dac odsapnąć. Z drugiej
          strony po zwaleniu tych już licząc od punktu kulminacyjnego 33 kg - 14 wydaje
          się właściwie spacerkiem rekreacyjnym. A chyba tak nie jest. Poza tym - Aniu -
          nie wiem, jak będziesz się czuła po kolejnej ścisłej - ale ja po 4 prawie widzę,
          że mam dość. Mimo, że proszki takie wygodne - ja mam dość życia na proszkach. Ja
          chcę juz żyć normalnie, móc napić się w knajpie normalnej caffe latte, nie być
          niewolnica torebek. Może przesadzam, bo te torebki pomogły mi zrobić to, czego w
          takim tempie nie osiągnęłabym żadnym innym sposobem - ale najzwyczajniej w
          świecie - mam już dość. I wprawdzie roję cos tam o jeszcze jednej ścisłej, ale
          nie wiem, czy ja to wytrzymam. Moja psyche tez ma dość.
          Dobra, miałam Ci radzić, a piszę o sobie. Aniu, if I were you - zrobiłabym tak:
          po ścisłej przeszłabym na 800 - 1000 kcal (800 przez pierwsze dni, potem z
          węglami 1000) i ważyła się kontrolnie. Waga powinna spadać normalnie. Jeśli
          mówisz, że Twoim celem jest 70 kg w lipcu - daj sobie czas przez co najmniej 2-3
          tygodnie maja - jesli do tego czasu zlecisz do 73-72 kg - kolejna DC nie ma
          sensu, zwłaszcza, jeśli tak obciąża Cie finansowo. Jeśli natomiast waga stanie -
          szarpnęłabym się jeszcze na jedną ścisła, z tym, że wycyrklowałabym tak, żeby
          zacząć ja po @. Taka jest moja, laicko-empiryczna rada :)
          A na sezon truskawkowy sama czekam... oj czekam ;)))
          • silie Re: Kasiu, 22.04.06, 19:45
            ...dzięki za rady:) Myślę sobie teraz tak: zrobię jak mówisz, czyli przejdę
            na 'normalne' jedzenie i zobaczę, jak będzie spadać waga.Jeśli w podobnym
            tempie, czyli 1 kg na tydzień, to na razie przy tym zostanę.

            Myslę też sobie, że te tygodnie z dc były świetnym startem do właściwego
            chudnięcia, bo jak pisałam na początku, ja już przeszłam na dietę bez węgli od
            1 stycznia, a wyniki były żadne - jak nigdy przedtem.
            Więc może teraz naprawdę mi się przemiana rozhula?
            Cały czas myślę nad Atkinsem i przejściem na jego dietę wprowadzającą.To
            wygodne, smaczne, sprawdzone u mnie.Zaraz zacznę wycieczki rowerowe, to też
            bardzo dużo mi daje i mam nadzieję, że będę dalej chudnąć.
            Poza tym,też mam troszkę dość dc.Trzeba mi jakiejś odmiany.Zwłaszcza, że teraz
            nęcą nowalijki.Słodycze - nic to, ale rzodkiewka, świeży ogórek,różne
            sałaty,twarożek ze szczypirem i młodą cebulką, mniam:)))

            Myślę, że jeśli mogłabym wejść bez oporów w następną ścisłą za jakiś dłuższy
            czas, teraz jestem stęskniona na normalnością.

            A co mi dała dc, poza spadkiem wagi? Prostą drogą do zdrowszego jedzenia:
            pieczywo-póki kompletnie może dla mnie nie istnieć.To samo słodycze.Z cytryną
            do herbaty też jakoś daję radę, a raczej z jej brakiem:)
            I nawazniejsze: konieczność spożywania mikroskopijnych porcji.Jest to też
            problem, bo nie wiem jakie porcje nakładać.Porcje na początku mieszanej były
            zdecydowanie za duże, muszę nauczyć się nakładać mniej i miec pewność, że taką
            właśnie ilością się najem.A nie ładować dużo i zjeść wszystko bo przecież po
            mniejszej porcji będę głodna.Choć ja i przed dietą nie jadałam wiele, to wiem
            na pewno.Ale teraz mamy sprzymierzeńca w postaci malutkiego żołądka:)

            No to co? Gdzie będziemy się teraz wirutalnier spotykać? Tam, czy również
            tu?:)))

            Pozdrawiam Cię ciepło!
            A.
            • voluptas Aniu, 24.04.06, 08:55
              bo poza zrzuconymi kilogramami z DC wyniesiemy jeszcze jedną bardzo ważną rzecz
              - skurczone żołądki i to skurczone bardzo mocno. Jeśli nie zrobimy z nich na
              nowo wiadereczek - sukces jest nasz. Ja w to wierzę :)
              Jeśli chodzi o miejsce spotkań wirtulanych, myślę, że tamto drugie pewniejsze, a
              przynajmniej zachowuje jaką taką ciągłość, to mi się tam podoba :)
              trzymaj się mocno!
              ;)
      • a2662 Re: ostatni tydzień - 2 tyg - minus 4,4 kg :) 23.04.06, 08:27
        Witaj Voluptas ,dawno cie nie czytałam , no i dzisiaj stwierdzam, że
        osiągnięcia masz OGROMNE!!!!!!!!!!!!!!!!!Gratulacje uważam ,ze powinnas na
        razie odpocząc na dłużej i starac sie utrzymac ta wagę przez dłuższy czas, na
        pewno efekt jest skoro tyle od początku juz cie jest mniej. A mówie tak
        dlatego, bomój syn jak zobaczył w pewnej chwili, że mam pomarszczona skórke na
        ramionach, powiedział mi , że się tym odchudzaniem zeszpeciłam, bo prawda jest,
        ze ręce jak patyki,ale z sucha kora. A powiem ci , ze w całym moim zyciu nie
        wsmarowałam w swoje ciało tylu balsamów. Tak wieęc ja stanęłam przy 70 i jem
        można by powiedziec normalnie[ wyłączajac hchleb i maczne rzeczy] ,jem ser
        biały , warzywa i mięsko na zmiane z rybą. I waga stoi. Zauważyłam, ze jak
        trochę więcej powcinam to te pól kilo idzie w góre, ale na drugi dzien
        przykróce troszke i juz jest dobrze. Jestem zadowolona z tych moich 70 kg. i
        chyba na tym poprzestane. ŻYCZE CI I INNYM DIETOWICZKOM WSZYSTKIEGO DOBREGO I
        ZADOWOLENIA Z UZYSKANYCH SUKCESÓW, A CO NAJWAZNIEJSZE DO ICH UTRZYMANIA!PA,PA.
        • voluptas a2662 ;) 24.04.06, 08:37
          Dzięki za tego posta.
          Tzn ja mam trochę inny plan - przechodzę teraz na 1200 kcal i odpoczywam, czyli
          chudnę powoli i rekreacyjnie - tak ze 3 tygodnie. Mam zamiar kupić rowerek
          treningowy, jak tylko łapnę jakąś dodatkową kasę i trochę poćwiczyć.. nawet
          sporo, przyda mi się. Nie chcę jeszcze na tej wadze poprzestawać, po powolnym
          hamowaniu będę myślała od 75, czyli za 8 kg z hakiem. Ale jeszczenie teraz,
          jeszcze jest mnie za dużo, to mi sie nie podoba.
          Jeśli chodzi o skórę - o dziwo wytrzymuje moje tempo i eksperymenty, inna
          sprawa, że dbam o nią z nizwykłym pietyzmem - to raz, a dwa, że jednak w wieku
          26 lat może mi jeszcze ten ostatni raz zrobic uprzejmość i nie sflaczeć. I mam
          nadzieję, że nie zmieni zdania w trakcie :) Zresztą nie zamierzam już jej bóg
          wie jak ćwiczyć, toż nawet na DC nie chudne juz nadmiernie szybko. Nad 5-tym
          cyklem DC cały czas się zastanawiam - kusi mnie to 75 jak diabli. eh...
          Podrawiam i gratuluje sukcesów na polu trzymania wagi! :)
      • agula0274 Powrót po mieszanej... 23.04.06, 10:46
        Nareszcie na ścisłej, huraa....Jak zwykle pół cyklu za Tobą. Dziś mój ukochany
        kawowy woreczek, uuuuuu....No a teraz jadę z przyjaciółmi nad zalew powałęsać
        się w naturze.Pogoda jak drut, słońce cieplusio- prawie letnio. Pa
        • voluptas Agula, 24.04.06, 08:30
          mam nadzieję, ze wyprawa się udała. Ciekawa jestem, jak tam u Ciebie ze spadkiem
          kilogramów? Pochwal się, kobito :)
          ściskam!
          • agula0274 Re: Agula, 24.04.06, 15:39
            NOOOOOO, wierzę, że wiosna już w pełni. Wygrzałam się jak jaszczurka na
            słońcu, woda o dziwo czyściutka, aż miło popatrzeć, zielone już drzewka, trawka
            ufffff. Za dwa tygodnie jedziemy do Kazimierza, rozpocząć sezon letnich imprez.
            Co do kilogramów to sie pochwalę, pewnie a co mi tam. Otóż jako pół weteranka
            (hihihihi) oświadczam wszem i wobec, że od 15 marca ubyło mnie 16,2 kg (ok dane
            z niedzieli nie z dziś) po 3 tygodniach ścisłej, 2mieszanej i 3 dniach ścisłej.
            Zabijcie nie mam pojęcia ile na jakiej dokładnie, tylko w przybliżeniu. 1
            ścisła około 12.5 kg, mieszana około 2,5 i drugi cykl reszta. Włażę w spodnie
            sprzed 5 lat, jeansy mam na sobie od tamtego czasu po raz pierwszy na pupci.
            Ciao idę się zupkować.
    • voluptas 5 dni z dzisiejszym :) 24.04.06, 08:29
      Ale na pocieszenie, Aniu ;), mogę powiedzieć, że i mnie się waga zatrzymała. Od
      soboty całe 100 gram, więc mój organizm szanowny tez już ma mnie i mojego
      odchudzania dość. Więc o spadku wagi rzędu 7 kg na cykl - nie mam co marzyć, jak
      będzie 6 - będe skakać z radości. Właściwie - to każe 100 gram do przodu też
      mnie cieszy. Ważne, że w jedynie słusznym kierunku :)
      Dzień zaczyna się znowu kaprawo i leniwie. Nic mi się nie chce, nie wyspałam się
      dziś w nocy, śniły mi się jakieś głupoty. Ale to już na pewno nie wynik DC :)
      Nic to, trzeba się wziąc do życia.
    • aniaa1973 Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 24.04.06, 18:15
      Moja droga Voluptas - jesteś dla mnie wyrocznią, więc poradź: jestem po cyklu
      18 dni ścisłej i po 2 tyg, mieszanej, następnie w 16 dniu ścisłej, chcę dobić
      do 3 tyg, potem 3 tyg. mieszanej. Mogę przejść na 3 cykl ścisłej, czy lepiej
      poczekać? Dodam, że poza wypadaniem włosów i kłopotami z cerą wszystko jest ok.
      Co robić? Wiesz coś na temat tego, czy to zdrowotnie niebezpieczne?
      • voluptas hehe, wyrocznia daje głos ;) 24.04.06, 19:43
        Aniu, żadna ze mnie wyrocznia, ale powiem Ci, że ja zamiast 3 tyg. mieszanej
        zrobiłabym 3 tyg. 1000 kcal. Po sobie widzę, że przy powtarzaniu ścisłych trzeba
        bardzo uważać, żeby nie zwolnił metabolizm, a niestety mieszana go nie rozkręci
        aż tak, jak powinna, bo jednak nawet wtedy organizm pracuje w trybie głodowym.
        Dlatego ja na Twoim miejscu zrobiłabym właśnie przerwę na 3 tyg 1000 kcal i
        potem jeszcze raz ścisła. Zdrowotnie bezpieczne jest nawet powtórzenie ścisłej
        po tygodniu przerwy na mieszanej, ale taki tryb na dłuższą metę bardzo spowalnia
        przemianę materii, więc nie warto.
        Pozdrawiam Cię i życzę samych sukcesów :D
        • aniaa1973 Re: hehe, wyrocznia daje głos ;) 25.04.06, 15:06
          Dzięki za radę i za życzenia też.
          Nie do końca wiem, ile zrzuciłam, bo nie mam wagi i to jest mój protest
          przeciwko mojej nadwadze: chłe,chłe, chłe...
    • piw36 Re: 8 kwietnia - ścisła po raz czwarty :D 25.04.06, 11:43
      Mam pytanie do voluptas, czy w przeciągu stosowania DC naprawdę nie miałaś
      żadnych problemów ze zdrowiem? Od kilku dni czytam różne wypowiedzi na forum i
      nikt na nic się nie uskarża. Nie bolą was żołądki? Ja byłam raz na ścisłej i
      fatalnie to znosiłam. Kusi mnie potwornie DC, bo to co zrzuciłam kiedyś już
      wróciło i nie chce sobie iść przy pomocy inny diet.
      • voluptas Piw36, 25.04.06, 12:04
        nie miałam problemów ze zdrowiem najmniejszych. Ani razu nie byłam nawet
        przeziębiona (a zimą ZAWSZE dopadaja mnie jakieś historie oskrzelowe - tym razem
        nie - CUD!), zęby, włosy i paznokcie w świetnym stanie, okres regularny jak
        szwajcarski zegarek. Mój organizm rewelacyjnie znosi tę dietę.
        Jedyną wpadkę zaliczyłam z żurkiem - w pewnym momencie mój organizm po prostu
        odrzucił ten smak - co objawiło się silnym podrażnieniem żołądka i ogólnym
        rozstrojem. Ale kiedy żurek odstawiłam - wszystko minęło, na inne smaki tak nie
        reaguję (na szczęście).
        pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka