Dodaj do ulubionych

Moje przemyślenia n/t DC

20.04.07, 13:44
I podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat DC.

Skończyłam 21 dni ścisłej i dzisiaj kończę pierwszy tydzień 3+1 (3DC+1
niskokal). Po ścisłej dołączyłam sport i schudłam już ponad 8,8 kg. Już noszę
rozmiar 38 :)

Jakoś niektóre posty z tych tu na tym forum dziwne wydają mi się... Od razu
wyjaśniem, że jestem osobą bardzo zdrowo rozsądkową, nie mam już 25 lat, mam
przygotowanie medyczne (wyższe) i całe życie się odchudzam :) więc wszystko
co napiszę poniżej jest moim przemyśleniem popartym doświadczeniem własnym i
wiedzą.

To co mogę stwierdzić na 100% to to, że DC jest to super produkt
odchudzający. Fantastyczny! Ale tylko dla osób zdrowych.

Wyczytuję na tym forum, że ktoś "nie ma ketozy", "ktos zabrania w mieszanej
jedzenia tego śmego owego", "nie wolno pomidorów, marchewki, mleka" itd. Dla
mnie to jakieś nieporozumienie.

Tyje się z jedzenia. Z obżarstwa. Z dostarczania organizmowi zbyt dużej
ilości kalorii niż potrzebuje lub niż jest w stanie przerobić. Koniec kropka.

Jeśli się je te rozpuszczone proszki o jednej jednostce 146 kcal to przecież
spożywa się niezbędne do przeżycia minimum. Dostarcza się akurat tyle kalorii
żeby nie paść. Więc nie ma siły - chudnie się. Opracowali fantastyczny
produkt odchudzający i dorobili do tego teorię. Wiadomo - dzisiaj bez teorii
naukowej produkt ma mniejszą siłę przebicia. Spójrzcie na każdy nowy produkt:
począwszy od samochodów skończywszy na majtkach - wszystkie są z jakichś
kosmicznych produktów lub mają jakieś szlachetne dodatki, które "coś". Nawet
rajstopy mają w składnikach aloes.

Poza tym w tych torebkach widać są jakieś witaminy i inne składniki bo przy
takiej ilości kalorii i żarełka mnie i cera się poprawiła i włosy, skóra,
uregulowałam wypróżnienia. Śpię jak smok i w ogóle czuję się świetnie więc
coś w tym proszku BARDZO DOBREGO dla ciałka jest. Nie ma to tamto.

Rozumiem, że w trakcie ścisłej nie poleca się podjadania. Więc zabronione
jest wsio i już. Jasne i klarowne. Ale nie rozumiem, dlaczego wychodząc z tej
diety albo stosując mieszaną nie można zjeść pomidora, jabłka, marchewki,
wypić szklanki mleka, wina czy innego soku, dwóch jajek? Przecież każdy z
tych produktów to i tak jakieś minimum kaloriowe więc? A przypominam - tyje
się z nadmiaru kalorii. I tu od razu odpowiadam - wiem o dietach nie
łączenia itd. Ale co to ma za znaczenie jeśli ten 1 pomidor to i tak 40 kcal?
Przecież na samo oddychanie nasz organizm zużywa 400kcal dziennie przy
standardowym wysiłku fizycznych (bez uprawiania sportu).

Jasne, że trzeba uważać co się je po ścisłej. Po takim długim okresie
jedzenia rozpuszczonych papek trzeba bardzo ostrożnie wprowadzać wszystko co
może być za trudne dla rozleniwiałego żołądka i całego przewodu pokarmowego.
Inaczej można dostać takich sensacji żołądkowych, że daj panie postoję :)

Moim zdaniem, wprowadzenie aż takich restrykcji w diecie mieszanej to zbytnie
oszukiwanie organizmu. Wystarczy, że w mieszanej normalne posiłki będą
niskokaloryczne i to już jest sukces. Nic dziwnego, że po całej kuracji jest
aż tak wysoki odsetek efektu jo-jo. Jak przed dwa/trzy miesiące uważa się na
wszystko co się je a potem zaczyna się jeść mało ale normalnie to wcale mnie
to nie dziwi. Tzn. zupełnie jasnym wytłumaczeniem jest dla mnie narzucenie
przez producenta obostrzeń w diecie - producentowi DC firmie zależy na kasie:
im więcej sprzedadzą tym itd :)

Przez cały czas ścisłej i teraz też piję mleko. Tłuste. I też sojowe. Bo bez
mleka nie ma dla mnie życia. Litr dziennie to dla mnie absolutne minimum od
urodzenia, no prawie od urodzenia :) Teraz jako jeden posiłek dołączyłam
nikolaroryczne śniadanko ale normalne. Jem ciemne pieczywko albo
dachówki/tekturki z warzywami (wszystkimi), z serem (też pleśniowym) albo
płatki kukurydziane z mlekiem różnym. To na co mam ochotę. I co? I chudnę
dalej. I to szybciej niż na początku.

Przecież odchudzanie to kwestia liczby dostarczanych kalorii i jakości tego
co wrzucamy do wora a nie doprowadzenia do jakijeś tam ketozy... za chwilę
wynajdą jakiś inny enzym czy produkt przemiany materii i dorobią inną
teorię...

Takie mam przemyślenia. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • apacino Re: Moje przemyślenia n/t DC 20.04.07, 17:16
      Weekenda, wydaje mi się, że masz rację, ale coś mi mówi, że cała DC łącznie z
      tzw wychodzeniem z diety opiera się na zasadzie "im mniej węglowodanów, tym
      lepiej". Znalazłam w internecie mnóstwo artykułów o dietach o minimalnej
      zawartości węglowodanów np. dieta kwaśniewskiego (żre się na potęgę tłuściochy o
      wielkiej wartości kalorycznej np. golonko itp a i tak się chudnie i to sporo -
      powód - ketoza). Inna sprawa to, co się dzieje potem z cholesterolem...
      osobiście nie zaryzykowałabym takiej dietki. Inna dieta 'ketonowa" to ulubiona
      dietka kulturystów (cel:wyrobić masę mięśniową i spalać tłuszcz) i ta dieta z
      kolei przypomina DC - i tu znów słowem kluczem jest ketoza. Nie wiem, czy ten
      wyraz wytrych jest tylko chwytem marketingowym, czy nie, ale coś w tym musi być.
      W każdym razie nie chodzi o to, aby przez całe życie nie jeść węglowodanów,
      wręcz przeciwnie, należy nimi od czasu do czasu nawet podkręcić metabolizm.

      Konsultanka DC mówiła mi, że wychodzenie z diety to też część diety i
      węglowodany należy wprowadzać stopniowo, wtedy jeszcze można chudnąć, ale tak
      całkiem normalnie (i mało) można jeść po 2 tygodniach mieszanej, gdy następuje
      stabilizacja.
    • balbina_alexandra Re: Moje przemyślenia n/t DC 20.04.07, 23:17
      Weekenda, nie zgodzę się z Tobą. Moje przemyślenia są inne, nie mam medycznego
      wykształcenia - z medycyny moim hobby jest kosmetologia i biochemia kosmetyczna
      :))) - ale mam trzydziestke na karku i milion diet za sobą. Miałam rownież tatę,
      który zmarł niedawno. Zmarł w wyniku komplikacji bo wielu walkach z cukrzycą
      typu I. Mam silne genetyczne obciążenie w kierunku cukrzycy i w ciągu ostatniego
      roku zaczęły się u mnie problemy z insulinoodpornością.

      Jasne, tyjesz od nadmiaru kalorii, chudniesz jak bilans masz na minusie. Czyli
      jakbym zjadała półtorej tabliczki mlecznej czekolady to bym chudła, prawda?
      Przecież to byłoby akurat 1000 kcl.
      Ale nie do końca wszystko jest u nas jest tak proste. Mniej schudnie osoba która
      ów tysiak podzieli na 2 posiłki, a więcej ta zje tyle samo, ale w 5 porcjach.

      Nie mam zamiaru kwestionować faktu chudniecia przy ujemnym bilansie, to fakt
      bezsporny. Ale obserwując swój organizm widzę jak na dłoni, że są pewne produkty
      które pomagają w diecie (białko i węgle złożone). A po niektórych mam napady,
      zero fizjologicznego uczucia głodu, a mimo to MUSZĘ coś zjeść. Tak działa na
      mnie niestety większość owoców, pieczywo (nawet to zdrowe) i generalnie wszystko
      co ma wysoki indeks glikemiczny. Właściwie to pierwszy raz w życiu jestem tak
      wytrwała jeśli chodzi o dietowanie i to chyba dlatego, że udało mi się opanować
      kompulsy, które to wywoływały u mnie cukry proste. Nie jestem już na diecie
      redukcyjnej, raczej stabilizacyjnej - staram sie jeść rozsądnie i zwiększać
      limit kcl powoli, ale też sporo ćwiczę więc jest dobrze (oby jeszcze tylko @ się
      wyregulowała...) i nie jestem tak restrykcyjna jak na początku, kiedy wyrzucałam
      z diety wszystko co zawierało choćby śladowe ilości cukru (np. sos sojowy).
      Pozwalalam sobie na małą marchewkę w zupie, zresztą marchewkę akurat odczarowano
      , ma niski ładunek glikemiczny. Testując diety na własnym żywym organiźmie
      widzę, że są pewne pokarmy ktore pobudzają mój apetyt i najczęściej są to rzeczy
      mocno węglowodanowe. Tak więc każdy ma swoją metodę. Jak możesz jeść pieczywo i
      nie tyjesz, to super. JA tyje momentalnie, więc wolę nie jeść.

      Czytałam trochę o dietach ketogennych, moim zdaniem to ma sens, zwłaszcza w
      przypadku sporego wysiłku fizycznego. Dla mnie dieta niskowęglowa jest sposobem
      na utrzymanie zdrowego poziomu cukru we krwi, bo dzięki temu nie mam ataków
      głodu i nie wpadam w szał pożerania (to głód zawsze na węgle, więc robi się
      błędne koło). Nigdy nie przestrzegalam ściśle wytycznych mieszanej DC ani
      typowych diet ketogennych bo od samego początku zjadłam zbyt duże ilości oliwy,
      oliwek i tłustego łososia :) (zwłaszcza sportowe diety są często beztłuszczowe).

      No i to tyle z mojej strony. Gratuluję wyniku Weekenda, możesz oczywiście jeść
      co chcesz, w granicach rozsądku, pewnie waga będzie dalej spadać :)
      Też sie wbijam w 38 spokojnie, ale to już od dawna w zasadzie, bo rozmiarówka
      niektórych firm mocno jakby zawyżona (ba! wcisnę się i w niektóre 36 - ino na
      dole, bo u góry biust ofity :D).

      Pozdrawiam!
      • silela Insulinoopornosc 21.04.07, 15:55
        Balbina, mam bardzo podobne doswiadczenia: moj ojciec umarl w zeszlym roku na
        wskutek powiklan cukrzycowych. Moja mama, moja siostra maja cukrzyce. Moja
        siostra zapadla na ta chorobe, gdy byla w moim wieku. Byla bardzo gruba,
        nayomiast ja mam BMI 24,5. (dwa lata temu bylo 36).
        Jakie sa objawy insulinoopornosci? Bardzo mnie to interesuje. Pilnuje sie
        bardzo, jak kazda chyba osoba majaca pelno diabetykow w domu, czesto sprawdza,
        glukoze we krwi i jest ok.
        Jesli chodzi o mnie, chudne i na weglowodanach, pod warunkiem, ze jem czesto a
        malo, no i jesli nie podjadam. Nie moge zrezygnowac z chleba, kasz, bo duzo sie
        ruszam. Czasem robie sobie dwa dni na diecie South Beach, dluzej przy takiej
        porcji ruchu sie nie da.
        Szczerze mowiac, nie spozywajac weglowodanow zlozonych, obowiazkowej owsianki,
        ciemnego pieczywa itd, - wlasnie wtedy odczuwam cmiacy glod. Taki na przestrzal
        wrecz ;)

        Wszystko zalezy od czlowieka, trzeba obserwowac przede wszystkim siebie. Jedni
        chudna od samego myslenia o tym, inni stoja w miejscu miesiacami, dokladajac
        wszelkich staran.

        PS. nie jestem na DC, po prostu zagladam do Was, bo forum macie baaardzo
        przytulne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka