lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 13:30 Ups, ale mi się klikneło. Witam wszystkie znane mi dietowiczki. Melduje że pokornie wracam na Wasze łono. Zaczynam waga 98,3 wzrost 171 i około 25 kilo do zrzucenia. Już się cieszę na kontakt z Wami. Witajcie Lalunko, Iwkago no i oczywiście Voluptas - znowu postanowiłam zawalczyć o zdrowie. Pochodziłam po górach i stwierdziłam, że jestem okropnie ociężała. No więc ruszamy, pierwszy dzień. Odpowiedz Link
amelka.25 Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 13:36 Witaj, co prawda do starej gwardii nie naleze ;) hihihi ale tez dzis zaczynam swoja podroz po zdrowie, mam do zrzucenia jakies 15 kg!!! Bedzie mi milo dreptac u boku doswiadczonej dietowiczki :) Odpowiedz Link
lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 13:49 Cześć Amelko! JA mam za sobą same wzloty i upadki- więcej upadków. Co prawda zaczynałam od wagi 101 ale jak widzisz efekty mam kiepskie. Ale mamy tu u nas Lalunke świetna dziewczyna i z niesamowitym samozaparciem dla mnie wzór, zaczynałyśmy razem z podobnego pułapu. Ja nie wytrwałam, ale teraz schudne. Będe się starała odzywać codziennie. Razem zawsze rażniej, planuje zrzucić ok 8 kilo do 23 czerwca. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
akolitka Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 13:52 Witaj Lenona!!!! Jak miło! Wprawdzie ja nie ze starej gwardii, ale stara recydywistka jestem. Dziś ostatni dzień mojego trzydniowego przygotowania do ścisłej. Rodzina, która zjechała do mnie na długi weekend już pojechała, więc mogę spokojnie zacząć dietkę. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 14:34 Jak miło, w takim doborowym towarzystwie odchudzanie to czysta przyjemność. Nawet Akolitka do nas dołączyła, super -witaj kochana! Ja od dzisiaj na mieszanej, powoli będę oswajać swój organizm i liczę , że niedługo to się uda i też wskoczę na ścisłą, ale po ostatnich problemach żołądkowo-jelitowych jestem ostrożna. Dziś rano na wadze 102.6kg, cel-75kg na razie , przy wzroście 174cm. Traktuję tę mieszaną eksperymentalnie, zobaczymy jakie będą efekty, skoro ścisła na razie nie wchodzi w rachubę.Obiecuję meldować się regularnie.A może ta mieszana to mój sposób na chudnięcie,oczywiście nie będzie zawrotnego tempa, ale lepsze to niż nic. Sciskam mocno Was wszystkie i życzę sukcesów. Trzymajcie się !!!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
paczulek Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 15:40 Witaj stara gwardio! :))) Będę Was czasem podglądać dziewczyny i wiernie Wam kibicować :) Pozdrawiam Was cieplutko! Ewa Odpowiedz Link
lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 15:46 Cześć Akolitka:-) No prosze ale nas się zebrało. Fajnie że znowu zaczynasz, jak u Ciebie z parametrami? My mamy zaległe spotkanie, nie stawiłaś się poprzednio - trzeba będzie nadrobić to zawsze dodatkowa motywacja. Piszcie, piszcie jak wam idzie . Dla mnie 3 pierwsze dni są super, a potem nieszczęsny 4 i 5, ale jakoś przetwam, właśnie zjadłam jarzynową i popijam litrem wody. Odpowiedz Link
voluptas Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 15:59 Lenonko, strasznie się cieszę, że znowu Cię widzę. Strasznie też żałuję, że tym razem nie będę odchudzać się z Tobą, a tak po cichu myślałam o 7 maja jako dobrym dniu na start. To już jakieś fatum, ale ilekroć myślę o ścisłej, dzieje mi się coś z żoładkiem: wczoraj zjadłam parę rodzynek w czekoladzie i wypiłam dwa kubki soku pomarańczowego - i od popołudnia zdycham. Do tej pory mi nie przeszło, skonczy się pewnie jutro u gastrologa. Bardzo, bardzo, bardzo mi się to nie podoba, ale teraz nic nie mogę zrobić - głównie leżę i śpię, bo jeszcze bez przerwy mam stan podgorączkowy. Taki typowy stan zapalny, pewnie podrażnienie śluzówki żołądka. Dlatego z góry przepraszam, że nie ma mnie na forum, ale nie mam siły na nic. I przepraszam, że to piszę w Twoim wątku powitalnym, ale nie chcę zaczynać osobnego tylko na ten temat. Wracam do wyra, bądźcie tu grzeczne, dziewczynki :* Odpowiedz Link
iwkaga do Voluptas 07.05.07, 19:54 Myślę kochana, że to już nie przelewki.Za długo się tak męczysz,koniecznie musisz pofatygować się do lekarza, żeby czegoś nie przegapić i nie narobić sobie poważniejszych problemów. Widzisz ja też , a właściwie mój układ żołądkowo-jelitowy, źle znosi ścisłą, więc może coś w tym jest.Teraz jestem na mieszanej i będę obserwować sytuację. Koniecznie zadbaj o siebie , bo zdrowie najważniejsze( tak niedawno usłyszałam to od Ciebie więc mogę się zrewanżować), a to zdaje się , że nie pierwsze Twoje problemy gastryczne., więc czym prędzej do lekarza a jak poczujesz się lepiej to się odezwij, bo martwimy się o Ciebie.... Życzę Ci dużo, dużo zdrówka.Pozdrawiam .Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas od Voluptas 08.05.07, 10:14 Dziewczynki, dzięki za troskę. Rzeczywiście, mój żołądek od dość dawna się wygłupiał, ale nie traktowałam tego poważnie, chociaż, jak widać, chyba powinnam. Dziś już jest trochę lepiej, chociaż w nocy nie było za fajnie. Gastrologa (tego, co mnie kroił na woreczek) mam zamówionego na jutro i zobaczymy, obawiam się, że bez gastroskopii (ta, wiem, jak to wygląda, miałam robioną 4 lata temu, trauma do dziś) się nie obejdzie. Słaba jestem strasznie, na szczęście stan podgorączkowy już lżejszy. I pomyśleć, że to przez jakieś cholerne pół litra soku :((( A w sumie i tak można powiedzieć, że towarzysze Wam w diecie - jak wczoraj policzyłam ile zjadłam, to wyszło coś koło 700 kcal (suchary i herbata ze słodzikiem), zresztą mam wstręt do jedzenia, wręcz patrzec na nie nie mogę, aż pogoniłam z pokoju męża jedzącego bułkę z kotletem i musztardą :) Trzymajcie się dzielnie, jeśli jeszcze po poludniu wlezę na internet, to zajrzę, co u Was. A tymczasem zmykam do wyrka i ściskam! Odpowiedz Link
lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 16:15 Cześć Kasiu!!! Ja nadal walcze z wiatrakami, sama nie daje rady - dlatego wracam pokorna i skruszona na Wasze łono i tym razem wesele tuż, tuż a kiecki w moim rozmiarze jakoś nie namierzyłam. Więc jak chce wyglądać trzeba się spiąć. Kachna ty się bierz za siebie, bo te problemy z żołądkiem -to za długo. Do lekarza natychmiast, Wiesz bez gastroskopi się nie obedzie to nie żarty. No dosć strofowania. Tak na serio to, z zołądkiem nie ma żartów. Pozdrawiam i wysyłam uzdrawiające fluidy 0000000000000000000000000000000000000 Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Witamy ,,starą gwardię 07.05.07, 17:27 No cześc "stara koleżanko"! Wróciłaś? Ciesze się Kochana ze znów chcesz zacząc, bo jak już pisałam da się! Ja miałam teraz zacząć ale mam teraz trzy komunie pod rząd! Bez sensu zaczynać ścisłą... Już nie chodzi o to że nie dam rady ale te ciągłe pytania rodziny, po co , co to wogóle, że nie wolno itp. Więc może teraz 1000kcal, a po 27 pokornie wróce na ścisłą. A może za tydzień mieszana? Zobaczymy. Zycze Ci Kochana powodzenia! Wierze ze Ci się uda tym razem. Będe śledzić Twoje postępy, może jak ja zaczne to Ty już bedziesz po ścisłej i będziesz chwalić się swoją nową wagą...(!)Tego Ci szczerze życze. U mnie powoluytku leci, waga 79,6(powolutku w góre, więc czas też wziąść się za siebie) Myśle że to dlatego że byłam u męża i tam ciągle gdzieś jeżdziliśmy i nie było czasu na gotowanie(ładna wymówka?) i ciągle jedliśmy pizze, makaron i itp. A do tego piwko i brzuch mi napuchł(!)haha. Ale i tak się ciesze, choć przydałoby się waga tak 68....hm marzenia... A co u Ciebie? jak dziewczynki? Pozdrawiam Cię sredecznie. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Witamy ,,starą gwardię 08.05.07, 08:55 Melduję się. Wczoraj nie obyło się bez wpadek(kawałek ciasta z rana od nowozatrudnionej koleżanki w pracy), ale stwierdziłam ,że cały dzień nie musi być stracony i do wieczora trzymałam się już przyzwoicie. W nagrodę dzisiaj rano 101.2kg na wadze.Bardzo się cieszę, choć wiem , że to na razie tylko woda, ale jakie to motywujące.... Na razie mój organizm jeszcze chyba się nie orientuje , co się dzieje, więc na razie ok. A jak Wam idzie? Co słychać? Jak się trzymacie?Czekam na wieści. Mokre pozdrowienia od gdańszczanki dla wszystkich walczących.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
akolitka Re: Witamy ,,starą gwardię 08.05.07, 12:14 Oj witam witam!!!! Jak miło! U mnie 95 na liczniku. Zaczęłam zmuszać się do picia dużej ilości wody. Mam nadzieję, że to pomoże. Iwkaga, napisałam do Ciebie na maila gazetowego pls odpowiedz :))) Odpowiedz Link
iwkaga Akolitko! 08.05.07, 13:53 Akolitko! niestety nic nie znalazłam na emailu gazetowym. Czy mogłabyś to sprawdzić lub jeszcze raz mi to wysłać?! iwkaga@gazeta.pl Wielkie dzięki!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Miła niespodzianka 08.05.07, 14:56 Witajcie Dziewczynki! Jestem trzeci dzień na 1000kcal i nawet zaskoczył mnie spadek wagi(78kg!) Właściwie niczego sobie nie odmówiłam, ale w malutkich ilościach. Oczywiście całyczas mięsko na parze i warzywka, ale to miło z jej (wagi)strony że spadła.... A co tam u Was? Iwonka, ciesze się że wszystko gra, że żołądek się nie buntuje. Gratuluje, waga spada a to bardzo motywujące. Tylko tak dalej! Lenonka, jak u Ciebie? Pozdrawiam Odpowiedz Link
akolitka Re: Miła niespodzianka 08.05.07, 15:12 Lalunko, jak miło Cię widzieć!!! Jesteś dzielna z tym 1000kCal. Ja nigdy nie mogę sobie tego poukładać, tak żeby wyszła odpowiednia ilość kalorii. Pozdrawiam, akolitka Odpowiedz Link
akolitka Re: Akolitko! 08.05.07, 15:11 wysłałam, była jakaś awaria serwera pocztowego agory i pierwszy mail wcięło Odpowiedz Link
laluna1000 Witam 09.05.07, 17:45 Cześc! co tam u Was? Nikt się nie odzywa.Cisza. U mnie po staremu, waga minimalnie wzrosła bo nażarłam się placków z jabłkami (które bardzo kocham...) Wydaje mi się że na tę ścisłą to chyba wcześniej się wybiore... Dziś już przyszła paczuszka, ale niewiem czy jest sens zaczynać. Jednak chciałabym bez oszukiwania i wytrwać, bo wiem ze tylko wtedy ta dieta działa. Tak było za pierwszym razem. Drugiego razu było pare wpadek, coś tam się przegryzło, (pamiętacie ten nieszczęsny tort!) i w sumie waga przez cały cykl spadła o 6kg a napewno byłoby więcej. A teraz mam te wszystkie komunie(aż trzy) i tłumaczenie wszystkim co i jak, uwagi calutkiej rodziny chyba by mnie wykończyły. Więc zaczne chyba 28 maja.Jak ktoś zaczyna to zapraszam,założymy wspólny wątek, bo tak jest łatwiej.Pamiętam I cykl przeszłam z Lenonką, naprawde dziewczyna potrzymywała mnie na duchu, nieraz służyła dobrą radą, Oczywiście wsparcie Iwonki i Iwkagi oraz Voluptas było bezcenne(Pozdrawiam Was Koleżanki). A narazie zostaje przy 1000kcal, byle tylko nie przytyć do tego 28.. A co tam u Was? Jak zdrówko Voluptas? Lenonka, Iwonka!Jak Wasze dietki? Akolitka, co u Ciebie? piszcie Dziewczęta co u Was, bo strasznie jestem ciekawa. pozdrawiam serdecznie. Buziaki Odpowiedz Link
lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 09.05.07, 17:58 No a ja się rozchortowałam po tych górach. Katar, kaszel już 3 dzień- to troche głupio zaczynać diete jak jestem przeziębiona, ale wytrzymam. Najgorsze, że od wczoraj rozchorowały się moje córcie. Młodsza nawet ma gorączkę - dlatego nic nie pisałam - brak czasu. Wagowo bez większych ubytków- pewnie dlatego że lecze się lekami i gripeksem, spadek jakiś 0,8 gram. Wytrwam - sesja mi się zbliża a mi Ciężko zmotywować się do nauki- teraz się zastanawiam po co mi to było - co drugi weekend zajety. Ale przynajmniej nie siedze w domu. Trudno po przerwie wziąść się za nauke. Lalunka jakie placki - co ty tu kusisz!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
akolitka Re: Witamy ,,starą gwardię 09.05.07, 21:03 Witam Panie, wzięłam się ostro za siebie, bo nastały letnie pogody, czas wracać do pracy, a ja nie wchodzę w letnie ciuchy!!!!! Zgroza! Jednocześnie borykam się z problemami zdrowotnymi. Miałam w czasie niedietowym badania lekarskie i okazało się, że skądś przyplątało mi się białko w moczu, czeka mnie więc trochę leczenia. Mam nadzieję, że to tylko infekcja, a nie rujnacja nerek po ciąży;- ((( Nie wiem jak w związku z tym będzie ze ścisłą. Na razie mam szlaban na sól i muszę dużo pić, a jutro po dodatkowych badaniach zaczynam kurację. Czy miałyście podobne problemy? Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Witamy ,,starą gwardię 11.05.07, 15:34 Cześć! Lenonka, przepraszam za te na "p"! Nie powinnam kusić.. Jak zdrówko, lepiej Ci? U mnie też Mała chora,To wszystko przez te pogody. U nas to dziś istna wichura! Wszystko fruwa. Akolitka! Myśle że powinnaś skonsultowaś swoją diete z lekarzem, może w tym wypadku nie powinnać stosować ścisłej? Lepiej się dowiedzieć, bo jak wszyscy wiemy zdrowie najważniejsze! Ja przed Dc robiłam badania( akurat wracałam do pracy po wychowawczym) i wyniki miałam straszne, wysoki cholesterol, cukier, wysokie Ob, braki żelaza(anemia). Po pół roku przygody z DC mam wyniki nastolatki! Naprawde, cholesterol spadł z 240 na 130, cukier w normie, Ob też, no i żelazo też. Jednak dieta DC nie tylko wpłyneła na mój wygląd, ale też na zdrowie. Nauczyła mnie również gotowania. Garnek na parze to mój najlepszy przyjaciel, a na tłuste "żarcie" po prostu nie moge patrzeć. No gdyby nie słodycze to ważyłabym pewnie już z 60kg! Ale powolutku. Więc Akolitko, lepiej spytaj, może Dc właśnie Ci pomoże, bo przecież pije się tu ogromne ilości wody. Ale nie wiem , lepiej idz na konsultacje. Pozdrawiam serdecznie. I życzę wytrwałość. Odpowiedz Link
voluptas hej, hej Stara Gwardio ;) 13.05.07, 20:55 Bardzo uprzejmie prosze o trzymanie za mnie kciuków jutro po południu, bo będą się ważyły losy moich przyszłych Cambridge'ów :) Ale po kolei i juz poważnie: poszłam do mojego Profesorka-gastrologa w środę. Miałam lekkiego pietra, bo wiedziałam, ze raczej powinnam się przyznać do tego, że w lutym zrobiłam ścisła, a było to dwa miesiące po operacji i liczyłam się z tym, że usłysze, że jestem idiotką. Nie żebym nie wiedziała, że czasem mi sie to zdarza, ale nie lubię jak mi ktoś o tym mówi. Na szczęście prof był w dość dobrym humorze, więc tylko westchnął przeciągle mówiąc "Ta... chcę być piękna...." i tyle. Ale żarty żartami, wysłał mnie na gastroskopię i to jak najszybciej, byłam w czwartek. Jutro idę do niego z wynikiem, ciekawe, co mi powie, ale juz teraz sama swoim laickim okiem widzę, że całkiem dobrze nie jest. I tu refleksja natury filozoficznej: po raz kolejny dostaję od losu łomot za dietetyczną głupotę. Przez ostatnie 1,5 roku chudnąc naiwnie myślałam, że kiedy schudnę wszystkie te spustoszenia, jakich narobiłam sobie w organizmie przez lata otyłości, po prostu się naprawią. A tu guzik. Bo ani już nie będę młodsza, ani zdrowsza. Żołądek mam w stanie mocno dyskusyjnym, już ostatnio, kiedy pytałam Prof o DC to się krzywił. Jutro muszę od niego wydębić odpowiedź konkretna na tak albo na nie, bo chcę wiedzieć, na czym stoję. A jeśli nie ścisła to czy może mieszana. A jeśli nie mieszana ani nie ścisła, to co dalej. Cholera, wolałabym wiedzieć już :( Odpowiedz Link
laluna1000 Re: hej, hej Stara Gwardio ;) 15.05.07, 21:20 Hey Kasiu! Co nic nie piszesz o wynikach, przecież czekamy... Nie ,poważnie, napisz jak Twoje zdrówko i co profesor na Twoje wyniki. Czy te Twoje problemy mogłybyć spowodowane długim stosowaniem DC? Mam nadzieje że bedzie ok, ale musisz bardziej dbać o siebie. Chyba ta Dc w lutym to troszke przegięcie... Dobrze że profesor był w dobrym humorze.(!) Więc napisz bo martwimy się tu o Ciebie. Pa. Pozdrawiam Odpowiedz Link
voluptas Re: hej, hej Stara Gwardio ;) 16.05.07, 01:08 Eh... powinnam wcześniej się odezwać, ale miałam wczorajszy wieczór wyjęty z życia rozrywkowo (koncert, bajka), a dziś tyrałam jak dzika. Już piszę. No to po kolei. Po pierwsze DC - nie mam szlabanu. Oczywiście muszę się w tej chwili wstrzymać, dopóki przyjmuję leki nie ma mowy o ścisłej (mieszana - why not, ale muszę jeść coś "normalnego"), ale generalnie na to, co mi jest ścisła nie pomoże ani nie zaszkodzi. A co mi jest? Nazywa się toto refluks przełykowo-żoładkowy, spece od reklamy powiedzieliby, że to normalna zgaga, ale tu nie jest tak prosto. Refluks (dla niezorientowanych, piszę, bom sama była w temacie zielona) to taka wada zastawki między przełykiem a żołądkiem, w wyniku której kwasy żołądkowe podchodzą do przełyku - to daje efekt pieczenia, zwany popularnie zgagą, ale wbrew temu, co lansuje reklama, nie wystarczy na to wziąć cudownej tabletki, po której można nażrec się jak dzika świnia ;) Przede wszystkim to się reguluje dietą - żadnych uzywek (tu akurat no problem, nie palę, piję średnio raz na pół roku, bałam się o kawę - ale Prof. stwierdził, żebym nie wariowała, 1-2 słabe z dużą ilością mleka mi wolno), nic tłustego (a więc mięso smażone, pizza, frytki - na szczęście nie lubię), z daleka od intensywnych przypraw, b. ostrożnie z surowizną, zwłaszcza z owocami. Cytrusy na cenzurowanym maksymalnie, tak samo soki. Podobnie czekolada i kakao - to nawet dobrze, bo przynajmniej mam jeszcze większa motywację, żeby unikać. Poza tym moje kłopoty wynikały stąd, że zalewa mnie żółć - nie mam woreczka, więc wszystko trafia do żołądka i dodatkowo go podrażnia. Ergo - dietą i lekarstwami muszę także tę nadprodukcję jakos ograniczyć. Więc jak wynika z powyższych - przeżyję, tylko będę musiała uważac na to, co jem. W sumie - do końca życia. Pytasz, Lalunko, czy to wina DC - nie. Po prostu ja należę do typu, który "tak ma", nie przeskoczę tego, inna sprawa, że gdybym nie miała takiej dietetycznej biografii, jaką mam, to pewnie by się to ujawniło później: po 40-tce, albo nawet koło 50-tki. Ale ponieważ ja byłam w zyciu przez te kilka lat otyła, ponieważ przejadałam się notorycznie rzeczami zupełnie nie zdrowymi - to w prezencie od losu dostałam taki "motywatorek" do pilnowania się wcześniej. I tyle. Co więcej - kiedy przemyslałam temat, ja juz miałam dokładnie takie objawy, kiedy kretynsko sie tuczyłam, z tym że myslałam, że wtedy to jest po prostu konsekwencja tego przejadania się. No i oczywiście, że jak z tym skonczę i schudnę, to samo mi przejdzie. A tu niestety nie ma tak prosto. No, koniec tego pisania, idę spac, jutro znowu cały dzień na wysokich obrotach. Odpowiedz Link
laluna1000 Re: hej, hej Stara Gwardio ;) 16.05.07, 12:11 Witam! Ciesze się Voluptas że to nie az tak grożne jak się wydawało, a wręcz motywujące do odchudzania... No bo jak nic smażonego, tłustego,ostrego... To już chyba nawet DC nie będzie Ci potrzebne... Ale mam nadzieje ze bedziesz tu zaglądać bo bez Twojej szerokiej wiedzy to forum przestało by istnieć... W sumie to Ty się nim zajmujesz to jakże byś mogła nie zaglądać(!) Napisz czy wogóle zaczniesz DC, rozumiem że ścisłą nie, szkoda.. Ja właśnie planuje zacząć pod koniec maja, a z Tobą byłoby łatwiej. Dobrze też mieć Lenonke i Iwciue ale one znów coś się nie odzywają. Zapracowane jakieś... A propos pracy, wczoraj właśnie zrezygnowałam z pracy! Tzn. przeszłam na urlop wychowawczy. Wróciłam do pracy po Nowym Roku i nie daje rady, córcia ciągle płacze, choruje non stop, a ja już miałam dość latania i proszenia się o urlop oraz westchnień szefów gdy przynosiłam L-4 na dziecko. Myśle że to dobra decyzja. Rodzina najważniejsza. Wróce za dwa lata.... Pozdrawiam wszystkie Koleżanki. Odpowiedz Link
iwkaga Lalunko! 17.05.07, 09:52 Witam! Nie odzywam się , bo nie ma się czym chwalić,dieta na razie w odstawce a waga może nie rośnie w zastraszającym tempie, ale też nie spada.Zajadam w najlepsze słodkie i jakoś trudno mi się zmobilizować do DC po tych problemach żołądkowych.Jutro kończę 34 lata (zaznaczam , że nie obchodzę urodzin, z powodów religijnych), jestem już stara i gruba.I tak to wszystko mnie przytłacza, że tylko chce mi się czytać Wasze posty i nic więcej.A czuję się taka ociężała, senna i zmęczona , że na pewno podietować by się przydało, bo wtedy wraca energia i chęć do życia. Myślę , że decyzja o rezygnacji z pracy jak najbardziej trafiona,zwłaszcza jeżeli możesz sobie na nią pozwolić, chociażby z finansowej strony.Na pewno nie będziesz żałować, to najpiękniejszy okres w życiu dziecka, rozwija się tak szybko ,że aż przykro byłoby z tego coś uronić.Życzę Wam zdrówka i serdecznie pozdrawiam.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Lalunko, 17.05.07, 16:31 ależ ja się nigdzie stąd nie ruszam ;) Dobrze mi tu i nawet jeśli na ścisłej nie będę, to forum nie porzucę. No, czasem zdarza mi się, że dzień dwa nie mam czasu zajrzeć, ale potem wracam i nadrabiam... zresztą mnie forum tez motywuje do tego, że musze się pilnowac i bardzo dobrze. Ścisłej pod koniec maja nie zacznę, bo jeszcze nie będe mogła. O ścisłej mogę myśleć w połowie czerwca, kiedy skończę leki, ale jesli do końca maja będzie ok - to mogę zawsze zrobić mieszaną - czy jako mieszaniec moge Ci towarzyszyć? :) Chyba mogę :) Jeśli możesz i już wiesz - napisz, kiedy planujesz wystartować. Gratuluję Ci decyzji. Na pewno jest ona odważna, na pewno dużo Cię kosztowała, ale tak zdecydwałaś i tak na pewno będzie dobrze. Na pewno Twoje dziecko będzie Ci za to wdzięczne. Na pewno Ty będziesz miała dla córci więcej czasu, a reszta - ułoży się. Oby jak najlepiej dla Was. Trzymam kciuki z całej siły :) Odpowiedz Link
iwkaga Voluptas! 17.05.07, 10:03 Cieszę się , że udało się wyjaśnić przyczynę Twoich problemów. Mnie pewnie czeka to samo , bo nadal nie potrafię opanować swojego obżarstwa, tylko , że ja jestem dziwnym typem bo takie ostrzeżenia np. z Twojej strony-jak opisujesz swoją historię , czy realne zagrożenia ze strony cukrzycy i nadciśnienia na mnie nie działają.Boję się tego bardzo,ale nie aż tak , żebym potrafiła zmienić siebie.Wiem mogę to zrobić tylko ja - i to też szkoda. Przepraszam za taki żałosny i dołujący charakter tego postu, ale na prawdę się cieszę , że chociaż Tobie się udało i czujesz się lepiej.To jedna z tych niewielu dobrych wiadomości.Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę zdrówka.Iwona- IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Iwka! 17.05.07, 16:25 Przede wszystkim: nie opisuję tego, co mi się stało, żeby kogokolwiek straszyć. Daleka jestem od tego, naprawdę. Cel właściwie mam jeden: ja już zrobiłam z siebie króliczka doświadczalnego, masa ludzi czytała o moich kolejnych gubionych kilogramach, rozterkach, nerwach, potem o operacji, teraz o jazdach z żołądkowych - może ktoś czytając to pomysli, że mam nature ekshibicjonisty. Nie mam. Właściwie teraz pisze po to, żeby pokazać, że nie ma cudów. I każda nasza decyzja - nawet ta najprostsza "zjeść-nie zjeść" może pociągnąć za soba konsekwencje rozmaite. I ja właśnie tych konsekwencji doświadczam. Nie chcę też jeszcze innej rzeczy - żeby ktoś czytając to forum doszedł do zbyt prostego wniosku: że DC jest lekiem na całe zło. Że dzięki DC zrzucisz kilogramy, będziesz miała zdrowie i ciało jak młody bóg, że poprawią Ci się stosunki z mężem, a świat zacznie się sam usmiechać. DC pomaga tylko schudnąć - i to jak widać po mnie - powtórzę - nie za darmo. Piszesz, że nie straszne Ci widmo cukrzycy - a robiłaś sobie kiedyś badanie poziomu cukru we krwi glukometrem? Ja owszem - to boli. Może nie jest to straszny ból, ale gdybym miała doświadczać go codziennie - nie byłabym szczęśliwa. To sa dla mnie realne, sugestywne straszaki. I inna rzecz - Iwa, tyle pisałyśmy o tym kilka miesięcy temu - a co z kochaniem siebie? Co miłego, przyjemnego zrobiłaś dla siebie dzisiaj? Albo wczoraj? Pamiętaj, chudnięcie zaczyna się w głowie. Chudnięcie to takie coś, co wychodzi tylko wtedy, kiedy robisz to dla siebie. Nie w charakterze walki, nie na złośc, czy na przekór - dla siebie, z miłością, czułością, cierpliwością. Przemyśl to, po prostu to przemyśl. I jeszcze jedna moja prośba - nie uciekaj z forum. Jak jest źle - też pisz. Bo kiedy uciekasz, masz większą swobodę. A to daje jeszcze większe pole do kulinarnych ekscesów... Zresztą ja dziś o ekscesach pisać nie powinnam. Mam na koncie placki z bananami - robione prawie jak naleśniki, tylko z dużą ilościa cynamonu i smażone bez tłuszczu. I pewnie to było więcej kalorii niż zjeść powinnam, ale pobiegam wieczorem na steperze i sumienie czyste :) Iwa, nos do góry, świat wcale nie jest taki zły. Tylko trzeba poszukać tych dobrych stron. Niekoniecznie w lodówce. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Iwka! 17.05.07, 17:45 Voluptas! Może źle się wysłowiłam z tym straszeniem, nie o to mi chodziło , raczej chciałam potraktować to w charakterze przestrogi, bo po co przerabiać to na własnej skórze, skoro innych to bolało. Może i DC świata nie zmieni, ale ja po prostu czułam się lepiej, wyniki poziomu cukru spadły z górnych wartości będących jeszcze normą do tych w dolnych granicach, a cukrzyca w mojej rodzinie to realne zagrożenie, tak samo nadciśnienie.I dla mnie normalnym i rozsądnym zachowaniem w takiej sytuacji jest reakcja Balbiny_aleksandry, która zmienia swój sposób żywienia, żeby ją to nie dotknęło, ale ja tak nie umiem. Proces pokochania siebie przebiega u mnie z fatalnymi efektami, jak widać.Ja umiem dopieszczać siebie tylko słodyczami, bardzo trudno mi o zamienniki, takie które przynosiłyby podobny skutek.Chociaż ja po napełnieniu się słodyczami też nie czuję się komfortowo. Co zrobiłam ostatnio dla siebie? Umówiłam się z koleżanką-wizażystką L'Oreala na pełen makijaż, wyglądałam super, wiem jak się umalować,wiem w czym mi dobrze, usłyszałam wiele komplementów od niej, męża i innych, chcę teraz skompletować sobie nową kosmetyczkę , ale co z tego skoro i tak muszę zjeść coś słodkiego, by poczuć się później ociężała, senna i apatyczna.- nic nie warta. Takie dołujące przemyślenia dopadają mnie coraz częściej, a przecież z drugiej strony to nie jestem taka słaba, bo jeden pełen cykl DC przeszłam, więc jednak można i umiem to zrobić. Postaram się nie znikać z forum , ale o wiele ciężej pisze się o swoich porażkach niż sukcesach, zwłaszcza jeżeli tych drugich nie ma wcale.Myślę , że jednak uda mi się odbić po raz kolejny od dna, i zrobić coś z własnym życiem, bo lata lecą i nikt mi ich nie wróci ( teraz uzmysłowiłam sobie , że to co najmniej 10 lat dźwigania zbędnych kg). Obiecuję , że jeszcze raz to wszystko przemyślę, chociaż ja już o niczym innym jak o odchudzaniu nie umiem myśleć, ale zrobię to.Bardzo dziękuję za wsparcie z Twojej strony i od innych "starych gwardzistek". Na prawdę nie wiem co bym bez WAS zrobiła.To ważne , żeby mieć obok kogoś , kto ma dla Ciebie parę dobrych słów i poda rękę.Jestem wdzięczna. Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Dziewczyny! 17.05.07, 20:33 Kochane! Po pierwsze bardzo dziękuje Wam za wsparcie(urlop wychowawczy). Też myśle że to dobry pomysł. Jeżeli chodzi o diete chcę zacząć 28 maja, po ostatniej komuni. I tu propozycja dla Iwonki: Może spróbujesz jeszcze raz ze mną? chociażby mieszaną? Możę tym razem na się uda. Będziemy razem się wspierać a i Voluptas nam na pewno pomoże(jak zwykle). U mnie po DC wyniki cukru bardzo spadły, cholesterol spadł, a był już 240! Tak jak Kasia myśle że to wszystko jest w głowie. Znam mase ludzi"przy kośći" ,którzy dobrze się z tym czują, a ja nie mogłam tak ja Ty sobie z tym poradzić. Nie było dnia bym nie uroniła łzy, chodziłam ze spuszczoną głową, nosem przy ziemi i byłam zła na samą siebie. A w złośći tej wpychałam w siebie olbrzymie kawały ciastek, pizzy itp. DC dodała mi skrzydeł, to nic że nie waże upragnionych 68,tylko 80(lekko mi przybrało, czas na odchudzanie!), ciało moje nie jest już jędrne jak z przed ciąży, ale znalazłam cel. Teraz dopiero doceniłam jak bardzo jestem uzależniona od męża... jak bardzo mi go brakuje, jak usypiam w pustym łóżku.. Mam tylko córcie... Jestem jej potrzebna podwójnie, co jej po matce która ciągle chodzi z nosem przy ziemi, ciągle jest zła i sama nie wie czego chce? Chce być szczęśliwa dla niej, dać jej radość życia itp. Niedługo przenosimy się do męża. By być razem. I to jest nasz cel.... A Twój? jaki masz cel życia? Pomyśl co jest dla Ciebie najważniejsze... super ciało, czy radość dzieci? Uwierz mi, jak zaczniesz"olewać" swoją nadwage to ani się obejrzysz jak ją zgubisz. A teraz się uśmiechnij i umawiamy się na DC. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 17.05.07, 21:15 Dziewczynki ja poległam na pełnej linii- znowu, cóż. Ale, ale zaczynam od poniedzialku od początku- trudno widać już tak jest ze daje rade 5 dni- i tak troche schudłam, moze nie dużo, ale spodnie jakby za duze :-) Iwkaga przeczytaj jak mądrze napisała lalunka, podpisuje się obiema rekami normalnie jakbym czytała o sobie. Kochana nie jesteś jedyna która nie moze sie zmotywować, a co do starości to nie dawniej jak wczoraj powiedziałam mężowi ze jestem stara i życie juz za mną. A on się śmiał bo ja jestem rocznik 78, ale to przez wygląd, ostatnio moja mamę wzieto za moja starszą siostre. I mamuśka wcale nie jest szczuplejsza, poprostu wygladamy tak samo- różnica 20 lat niby nic, ale się popłakałam. Koniec z tym, normalnie spadek formy, a mam koleżanke która ma lat 39 a wyglada młodziej niż ja- waga, waga i tłuszcz. Głowa do góry dziewczyno- ja znowu zaczynam od poniedziałku- w niedziele komunia chrzesniaka- kupiłam spódnice rozmiar 12- straszne. A teraz mysle co do tego bo we wszystkim grubo, pękam w szwach, też się nie mieszcze w stare ciuchy, chodze w ciazowych.Iwonka jesteśmy młode mamy rodziny i życie poukładane, trzeba się pozbierać i chociaż troche zrzucić ja to stwierdziłam ze małymi kroczkami- jak podjem, to co zaczynam od początku i już. Nie dajmy się zwariować, ale wczoraj zjadłam lody czekoladowe- cały kubek i co - nic. dzisiaj piłam wode i jadłam same owoce i warzywa,inaczej nie moge- uwielbiam słodycze i już. Pozdrawiam. Lalunka napisałam do ciebie na gazetowy.Pa. Odpowiedz Link
iwkaga Dziewczynki moje kochane! 17.05.07, 21:39 Lalunko, Lenonko! Chcę WAM podziękować za ...wszystko, że jesteście tutaj , wspieracie mnie i doradzacie, aż łzy popłynęły mi na widok Waszych postów.Chyba złapała mnie jakaś chandra i muszę się z tego otrząsnąć , z Wami pójdzie mi o wiele łatwiej. Nie ma jak pogadać z kimś , kto przerabiał dokładnie to samo co ja,nikt inny nie zrozumie mnie tak jak WY. Dobrze , że zaczynacie niedługo, może do WAS dołączę i dziękuję za zaproszenie do wspólnej walki.Może jutrzejsze urodziny będą dobrą datą by zacząć?! U mnie jest jeszcze problem nietolerancji diety przez mój układ pokarmowy i to mnie dodatkowo nie motywuje, boję się zaczynać po raz kolejny i znowu być zmuszoną przerwać.Ale obiecuję się nie zrażać, jak mi się nie uda to może zacznę z Lenonką, a jak nie to może poczekam na Lalunkę i może wtedy. A może Twoja metoda Lenonko i u mnie się przyjmie?! Lalunko jak pojedziesz do mężusia to będziesz się do nas odzywać?Nie opuszczaj nas! Dziewczynki! Już czuję się znacznie lepiej, podniosłyście mnie na duchu i odezwę się jutro, dam znać o postanowieniach.Moc buziaków dla WAS.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
lenona1 Iwonka- wszystkiego co najlepsze 18.05.07, 06:24 No udało się jestem pierwsza. Wszyskiego co naj.- ale, ale przecież masz wszystko co naj- rodzinke(zobacz ile do okoła samotnych ludzi- nie nie mówie o starszych- tu w W-awie pełno super lasek które są same i są neszczęśliwe) my mamy nasze rodzinki i nigdy nie będziemy same:-)Zobacz jesteś fajną kobitką, a że masz gorszy okres w życiu, no cóż tak bywa i nie jesteś z tym sama- masz nas- takie same lekko sfrustrowane duuuże kobietki z identycznymi problemami. He, He już wiem dlaczego masz taką chandrę- no coś ty nadal jesteś młoda, mam wujka który w wieku 65 lat po raz pierwszy znalazł kogoś kto chciał z nim być (tak, tak okropny choleryk) I powiedział że dopiero teraz czuje się młodo_ moze nasze szczęście jest kluczem do młodości. A przecież masz dla kogo żyć, ma cię kto wspierać. U mnie mąż się stara- troche się wkurzam co on niby może wiedzieć żre jak kombajn, a chudy jak wiór. Kochana podaje ci na gazetowego mejla, tam częściej zaglądam, i moge wiecej napisać.trzymaj się cieplutko i głowa do góry, a my nigdy nie będziemy stare- no kochana do łazienki umalować się, odświętnie ubrać i od rana cieszyć się z urodzin-a co -kolejny pretekst do pokochania siebie w ramach prezentu urodzinowego!!!! Odpowiedz Link
voluptas Iwka, dołączam się do życzeń! 18.05.07, 10:53 Kochana, nie będę Ci życzyć, żebys schudła, czy żebyś zmieniła swoje życie o 180* - ja Ci życzę przede wszystkim, żebys nauczyła się kochać i rozumiec siebie. Żebyś trzymała się w zdrowej dyscyplinie, ale poza tym była dla siebie łagodna. Żebyś zaczęła walczyć o swoje marzenia, żeby te marzenia przerodziły się w plany, które lekko i łatwo zrealizujesz. Albo nie tyle lekko i łatwo, co z satysfakcjonującym wysiłkiem. Żebyś była taką fajną, pogodną dziewczyna, jaka wszystkie tu poznałyśmy, żebyś nigdy nie zgubiła tej energii, którą masz w sobie, ale żebyś znalazła 100 sposobów na ładowanie akumulatorów... poza opróżnianiem szafek :) Życzę Ci, Iwonko, żebys się sama z sobą dogadała... reszta przyjdzie sama. ściskam mocno! Odpowiedz Link
iwkaga Dziękuję wszystkim za życzenia.... 18.05.07, 11:49 I teraz pozostaje tylko dopilnować ,by marzenia stały się rzeczywistością, ale mając WAS przy boku to już tylko pryszcz!!!!!!!!!!!!!!! Jeszcze raz wielkie dzięki i moc buziaków dla WAS! Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
lenona1 lalunka- wyjeżdżasz? 18.05.07, 06:29 Napisałam na gazetowego, ale ale tylko nam sie tam nie zgub. Odpowiedz Link
laluna1000 Wszystkiego najlepszego Iwonko! 18.05.07, 10:33 Może nie powinnam, ze względu na Twoją religie, ale nie moge się oprzeć i składam Ci najserdecznijesze życzenia urodzinowe! Bądż szczęśliwa, zawsze się uśmiechaj, korzystaj z życia ile się da, niech radość zawsze będzie w Twoim sreduszku. Powodzenia. Odpowiedz Link
laluna1000 Wyjeżdzam.. 18.05.07, 10:42 Tak, niestety mam już bilet i wyjeżdzam do męża, oczywiście z córcią. Płakać mi się chce bo zostawie tu wszystko co kocham, rodzine, przyjaciół...Ale trudno, rodzina musi być razem, to jest najważniejsze. Ale to dopiero 18 lipca więc narazie nie będe płakać! 28 zaczynam kolejną DC i zamierzam schudnąć do 68 kilo, marzeniem by było 65 ale bądżmy realistami, jak zajde do szósteczki to będe przeszczęśliwa. Teraz waga 80kg, więc dycha musi spaść! Pozdrawiam Was waszystkie moje Koleżanki, bo bez was nie było by mnie tu. (pewnie siedziałebym w fotelu, żarła kolejny kawałał pizzy i rozmyślała dlaczego to właśnie ja jestem taka gruba, czemu to właśnie mnie spotkało że przytyłam prawie 40 kilo w ciąży, itp). Buziaki Odpowiedz Link
voluptas buuuuuu :( 18.05.07, 10:57 wiem, wiem, idiotyczny tytuł posta, ale tak smutno mi się zrobiło, kiedy przeczytałam, że wyjeżdżasz, a potem pomyslałam, że na szczęście internet jest wszędzie... :) Teraz dotarło do mnie wreszcie, dlaczego chcesz startować 28 maja - ja w sumie mieszaną mogę zacząć już od poniedziałku, bo do niedzieli włącznie biorę najsilniejsze leki, później zostają tylko słabsze, a przy nich juz moge byc na mieszanej. Jeszcze przemyślę sprawe, najwyżej zacznę mieszaną 2 własne plus 1 DC, w ramach przygotowań. W sumie... też byłoby fajnie do końca czerwca mieć już odchudzanie za sobą. Się zobaczy :) W każdym razie na pewno od 28. w jakiejś formie będę Ci towarzyszyć. miłego dnia, dziewczynki! Odpowiedz Link
brama11 Re: Wyjeżdzam.. 18.05.07, 11:14 Laluna 1000 nie płacz ,najważniejsze to być razem -ja się opierałam i to bardzo przez cały rok by jechać "za mężem"po cichu liczyłam że ON wróci do kraju ale nie dało rady, mimo szczerych chęci i aktywnego poszukiwania pracy zarobki które proponowano w Polsce nie wystarczały na utrzymanie naszej 4 osobowej rodziny-tylko mąż pracował i pracuje nadal-ja zajmuje się maluszkami.Teraz już od 10 mc jestem z mężem i jest super. Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Wyjeżdzam.. 19.05.07, 21:08 Dziękuje Brama11. Wiem ze masz racje, ale i tak mi przykro zostawić tu wszystko. Ale najważniejsza jest rodzina. pozdrawiam Odpowiedz Link
iwkaga Zawiadamiam uprzejmie... 19.05.07, 14:20 że czuję się już znacznie lepiej, bardzo pomogły mi Wasze posty i psychicznie nastawiam się na kolejne rozpoczęcie DC od poniedziałku, razem z Lenonką. Ile uda mi się wytrwać , to tyle moje.Jakby zaczęły się historie żołądkowe to będę się martwić potem.Na razie cieszę się z nowych butów, świeżych paznokci, z tego , że po powrocie z pracy zastałam mieszkanko wysprzątane na glanc przez mojego męża i na razie odpędzam złe myśli i staram się nie myśleć tylko o jedzeniu. Pozdrawiam serdecznie> Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Zawiadamiam uprzejmie... 19.05.07, 20:52 No super, całkiem inne nastawienie. To mi się podoba. Ja też chciałam Wam podziękować za wsparcie. To dla mnie naprawde wzruszające i ważne że przykro Wam że wyjeżdzam. Człowiekowi aż łza spływa, pomyśleć że jednak ktoś to czyta, że przez jakies tam forum można utworzyć prawdziwe przyjażnie. Postaram się nawet jak wyjade nie stracić kontaktu, przecież mamy XXI wiek. Poza tym fajnie że zaczynacie dietki, dołącze do was 28, a Tobie Voluptas dziękuje za towarzystwo. Szkoda ze nie możesz ścisłej, ale zdrowie najważniejsze.Ciesze się że wogóle możesz nam towarzyszyć. Dzięki Wam będzie napewno łatwiej mi przejść te 21 dni ścisłej. pozdrawiam Was serdecznie. Iwonka, trzymaj tak dalej! Buziaki Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Witamy ,,starą gwardię 20.05.07, 00:13 Ja niedietująca, ale że dawno na forum nie zaglądałam to i zaglądam i ściskam serdecznie starą gwardię. Santamanany mi tylko brakuje, gdzie ona? Jam już od dawna niedietująca, ale nieobecność na forum moja to nadmiar pracy i stresy, stresy, stresy. Na szczęście mam już lżej, musi być teraz tylko lepiej - powtarzam sobie to niczym mantrę. Mimo iż dieta definitywnie zakończona, będę zaglądać i wspierać duchowo te co gubią. Myślę że pocieszający jest fakt, iż od czasu zakończenia ścisłej (daaaawno to było) ze zgubionych kilkunastu kg nie wróciło nic. Mimo iż ekscesy zdarzają mi się jak każdemu - poczas majowego długiego majowego weekendu objadałam się do niemożliwości - i to nie tylko orzechami i migdałami (tym objadam się non stop... ) ale miałam tydzień pochłaniania lodów, ciastek, wafelków i pralinek. Waga podskoczyła minimalnie, po paru dniach wszystko wróciło do normy, choć nie zaprzeczam, być może duży wpływ na to ma fakt, że ćwiczę z podziwu godną regularnością (no niestety, nie ma się co oszukiwać - metabolizm nieco siada po ścisłych). Jem normalnie - tzn. od dawna jestem na SB i teraz to w zasadzie III faza cały czas. Iwkaga! Spóźnione zyczenia urodzinowe :) I nie pleć więcej o starości! Jam jest rocznik '77 i wkrótce czeka mnie okrągła rocznica, którą to się zupełnie jakoś nie przejmuję, wszak jestem piękna i młoda, teraz jeszcze do tego szczupła, wreszcie wchodzę w ciuchy które leżakowały ostatnie sezony, znów wciskam się w spódnice, marynarki i koszule, a jeszcze do tego cellulit dzięki zdrowej diecie zniknął. Co do diety - nie wiem, ale wydaje mi się, że z tą ścisłą to poczekaj... za dużo sensacji żołądkowych chyba miałaś... Jak zaczniesz raz jeszcze ścisłą i znów będziesz się tak źle czuć że będziesz musiała przestać, to co wtedy? Wtedy istnieje ryzyko, że pogrążysz się w czarnej rozpaczy, a rozpacz to śmierć każdej diety (ja bym tak zrobiła na bank - no bo skoro już DC nie działa to nic nei zadziała, skoro nie mogę tak schudnąć to już nigdy nie schudnę, skoro nie schudnę to mogę się nażreć jak prosię i zaraz zjem wszystkie słodycze jakie są w przydomowym sklepie - oto w jaki sposób ja funkcjonuję. A raczej funkcjonowałam). Myślę że Twoje problemy podczas ścisłej to poważna sprawa i ja bym się na kolejną nie porywała, jeszcze nie teraz. Piszesz a apatii, braku energii i apetycie na słodkie - jakbym o sobie czytała. Miałam tak samo, słuchaj to jest błedne koło i możesz je w każdej chwili przerwać. W Twojej rodzinie też były przypadki cukryzycy więc znasz te objawy... Poczytaj o SB, albo Metodzie Montignac, sprawdzaj indeksy i ładunki glikemiczne. Jak unormujesz sobie poziom cukru we krwi i będziesz jeść z dziką regularnością co 3 godziny to słodkie w ogole nie będzie Cię kusić. Mówie to z pełną odpowiedzialnością jako osoba pochłaniająca kiedyś głównie słodycze i ciastka... Teraz też mam momenty słabości i zjadam, ale bardzo rzadko. Tydzień temu były imieniny mojej babci i wręcz zmusiłam się żeby zjeść ukochany niegdyś tort z bitą śmietaną - przytoczę tu słowa Voluptas "żeby oddemonizować potwora". A tak z innej beczki to powoli przymierzam się do zgolenia łba. Lubię długie i półdługie włosy, krótkie miałam kilka razy w życiu, a takich bardzo krótkich to chyba nigdy. A chyba tak się obetnę. Myśl ta wpadła mi do glowy niedawno i prześladuje mnie maniakalnie (niczym moje głodne kocięta mnie, karmicielkę w porze wieczorowej). Okropnie wypadają mi wlosy - zawsze tak mam, od stresu, nie sądzę by dieta tu wiele zawiniła, bo naprawdę tak jak dbam teraz o dietę, zdrowe tłuszcze, warzywa itd - to chyba nigdy wcześniej... no chyba że to sam fakt bycia na diecie tak zestresował moje bidne włosiska :) Odpowiedz Link
lenona1 Iwonka- zaczynamy!!!!! 21.05.07, 05:56 Witaj kochana- z racji posiadania maleństwa- zaczynam pierwszy dzień mojej diety, i pierwszy dzień do zdrowszego życia. Wczoraj pożegnalny torcik i lody- komunia (ech te słodycze- moja zmora), a dzisiaj do walki. Dla mnie to olbrzymia praca, jak wiesz moja motywacja jest lekko szwankująca, ale jak przetrwamy tydzień- to pojawi się lalunka i da nam nowego pałera. Ja wczoraj miałam rozmowe z mężem, porobił mi zdjęcia w kostiumie- o rany ,, beczuszka na słupach" rak, tak nie myślałam ze jest tak żle(skrzetnie ukrywam się pod ciuchami). Naga prawda jest straszna- ide dzisiaj wywołać te zdjęcia- i jeszcze jedno zdjątko w sukience roz.44 w którą mam zamiar się wbić na wesele. Narazie na plecach odstęp 10 cm między suwakami. Iwonko a może zaczniemy sobie nowy wątek- jakis motywujący typu- ,,do boju"? Kończe, bo mała płacze, pa. Odezwe się wieczorem trzymaj się i wspieraj mnie- fajnie, że zaczynamy razem. Ach zapomniałam mam 171 i waże 98,7kilo- dużo, ale jakoś to będzie. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Iwonka- zaczynamy!!!!! 21.05.07, 08:35 Ano zaczynamy! Jestem już po połowie napoju kakaowego i choć Balbina_aleksandra odradza, chcę wykorzystqać moją motywację i zacząć.Moje wymiary: 174cm, waga 103.4kg było rano.Dużo , ale teraz może być już tylko mniej.Trzymaj się kochana.Pierwszy dzień nie jest tak trudny, później z każdym dniem potrzeba więcej sił do walki.Ale mamy siebie i będziemy zdawać relacje regularnie, i dodawać otuchy. Nowy wątek?! Może być! Czemu nie?! Do Balbiny! Dzięki za życzenia.Jak tylko coś będzie się działo z moim żołądkiem, to będę zastanawiać się co dalej.Dzięki za wsparcie, wiem , że jest ktoś kto przechodził to co ja i mu się udało.To bardzo motywujące.Odzywaj się do nas regularnie jak tylko możesz, bo warto korzystać z Twoich doświadczeń.Obie z Voluptas jesteście kopalnią wiedzy i morzem doświadczenia, więc bądźcie z nami. Pozdrawiam sedecznie!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Iwonka- zaczynamy!!!!! 21.05.07, 12:48 No Dziewczynki, do dzieła! Życze Wam powodzenia i dojścia do swojej wymarzonej wagi. Wierze w Was moje drogie Koleżanki! Wiem że Wam się uda. Będe śledzić Wasze poczynania a w przyszłym tygodniu bąde już z Wami! Mam nadzieje że choć troszke będe potrafić Was zmotywować. Ale reszta jest w Was. Do dzieła! Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki. Buziaki Odpowiedz Link
maroolg czy mogę się do Was w tym wątku "przytulić"? 21.05.07, 14:24 Na początek-serdeczne uściski-strasznie się cieszę, że kompletuje się tu takie zacne towarzystwo.Dzis rano zaczęlam i mam nadzieję, że tym razem nie polegnę. MUSZĘ I CHCĘ wytrwać, chociaż stes i głupota juz 2 razy zepsuły mi plany.Waga ciągle 3cyfrowa :-( Pozdrawiam.Gośka Odpowiedz Link
iwkaga Re: czy mogę się do Was w tym wątku "przytulić"? 21.05.07, 15:17 A przytulaj się kochana. Witaj w gronie trzycyfrówek. Ja też muszę i chcę wytrwać, zobaczymy tylko co na to mój żołądek?! Melduj się regularnie i trzymam kciuki! Buziaki!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Iwka, Lalunka, Marloog - a mogę mieć prośbę? ;) 22.05.07, 09:08 nie uciekajcie z tego "starogwardyjskiego" wątku ;) Tak tu się fajnie zrobiło - przynajmniej ja to tak odbieram :) Odpowiedz Link
iwkaga Re: Iwka, Lalunka, Marloog - a mogę mieć prośbę? 22.05.07, 11:03 OK dla Ciebie wszystko... Nie wiem jak inni, ale ja tu mogę zostać. Zrobiło sie tutaj ciepło i przytulnie.To lubię! Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
lenona1 dzień pierwszy za nami 21.05.07, 23:05 Iwonka jak tam u Ciebie- ja się trzymam, właśnie wyszli goście- piłam tylko wode i nic nie jadłam, jestem z siebie dumna. A dzisiaj pięknie zapachniało mi chlebkiem- ale stwierdziłam, ze to przecież nie jedyny chlebek na świecie i kiedyś sobie taki zjem. No ide spać, bo padam. Mała znowu wstanie o 5- ostatnio o tej porze zaczynam dzięń, ale o 11 to jestem dentka. Odpowiedz Link
iwkaga Re: dzień pierwszy za nami 22.05.07, 08:01 U mnie też poszło gładko.Wieczorem tylko z rozmachu zjadłam jedno winogrono.Człowiek jest tak przyzwyczajony do mechanicznego wkładania jedzenia do dzioba.Myślę , że ta wpadka niczemu nie zaszkodzi.Pachniały mi różne rzeczy, np. mizeria. Dzisiaj rano na wadze 101.9kg, więc 1,5kg wysiusiane.Właśnie wybieram się na śniadanko , dzisiaj serwuję napój capuccino. Z dzieciaczkami to już tak jest o tej porze roku: wieczorem kłócą się , że nie idą spać , bo jest jasno, a rano skoro świt(czytaj ok.5godz.)oznajmiają , że już jest dzień i trzeba wstawać. Pozdrawiam Cię serdecznie, daj znać co u Ciebie.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
maroolg Re: dzień pierwszy za nami 22.05.07, 13:06 Witajcie Z przyjemnoscia zostanę na tym wątku:-) Pierwszy dzień za mną.Na wadze tylko 200g mniej czyli 103,9:-(.Mam nadzieję,że to dlatego że malo piłam i do tego gazowaną wodę, inna mi nie wchodziła.Pozatym przy takim upale puchnę i zbieram więcej wody niz normalnie.Dziś ok.Trzymajcie sie kochane!!!! Iwka- ależ Ci zazdroszczę i gratuluję.Tak niewiele Ci zostało do 2cyfrówki:-) Chyba dziś,żeby Cię dogonić,przeproszę się ze stepperem:-) Odpowiedz Link
iwkaga Marloog... 22.05.07, 14:26 ...wybij sobie z głowy jakiekolwiek ćwiczenia.Jesteś na ścisłej, o ile pamiętam ,a w tym wypadku ćwiczenia są co najmniej niewskazane.Ścisła to już i tak duże obciążenie dla organizmu.Przemyśl to kochana.Bądź dobra dla swojego organizmu , to odpłaci Ci to z nawiązką. Z tym doganianiem to sobie odpuść.Ja tak mam , że na początku gubię duuużo wody, bo mam jej nagromadzone sporo, a później waga stopuje, więc prędzej czy później i tak mnie dogonisz.(zwłaszcza, że jetem przed @). Polecam kartonik napoju czekoladowego schłodzony, z lodówki, trafione zwłaszcza ze względu na ostatnie upały-wczoraj zaserwowałam sobie takie frykasy na kolację. Pozdrawiam serdecznie.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Wspólny wątek 22.05.07, 15:15 Cześć Kobitki! Na początku gratuluje, pierwszy dzień za Wami, zazdroszcze Wam troszke, ale nie długo do Was dołanczam. Witam ,"nową-starą"koleżanke. Trzymam za Was kciuki. I bez żadnych ćwiczeń na ścisłej! Możesz spalić mięśnie, w tym sercowy. Po za tym ktoś tu kiedyś napisał, że na ścisłej dostarcza się tyle kalori, że wystarczy prawie tylko na oddychanie.... Więc przemyśl, bo nikt tu Ci niczego nie może zabraniać.. Dziewczyny, to fajny pomysł z tym wątkiem. Jak za starych czasów, gdy pisaliśmy na wspólnych wątkach. To super wygoda, bo do innych wątków jakoś nie można się dopiąć. A tu może pisać kazdy... A bardzo lubie wiedzieć co u Was wszystkich. Dziewczyny, polecam koktaile z lodem, człowiek wyobraża sobie że ma schake z Mc Donald'sa. Cudowne na letnie dni.. Voluptas, co u Ciebie? Cos malutko się odzywasz, jesteś na jakiejś dietce? Pozdrawiam Te co się odchudzają,jak i też Te co nie. Buziaki Odpowiedz Link
voluptas Re: Wspólny wątek 22.05.07, 15:30 laluna1000 napisała: > Voluptas, co u Ciebie? Cos malutko się odzywasz, jesteś na jakiejś dietce? > Pozdrawiam Te co się odchudzają,jak i też Te co nie. Buziaki Napiszę wieczorem - matko, mam tyle roboty, że aż nie wiem, za co się zabrać, a u mnie własnie zaczeło być gorąco. Ale mam ogromną ochotę zadać Wam pytanie prowokacyjne: Odpowiedz Link
voluptas pytanie prowokacyjne: PO CO SIĘ ODCHUDZACIE? 22.05.07, 15:31 bardzo chciałabym poznać wasze odpowiedzi. Oj, bardzo... do wieczora! Odpowiedz Link
laluna1000 Dla samej siebie 22.05.07, 20:40 Oj, Voluptas, prowokator z Ciebie(ha ha) Odpowiadam: Szczerze to nie umiem tak w dwóch zdaniach.. Ale, po pierwsze dla zdrowia, przed DC ważyłam 103(a w rekordach105) i stawy moje odmawiały noszenia tylu kilogramów. Kolana mi trzeszczały, pare razy wode mi ściągali,biedra mnie bolały a jak zrobiłam badania to był szok. Cholesterol 240! cukier wysoki, braki witamin i żelaza, ob podwyższone.... Ale gdy waże 80 wyniki już są ok,stawy już aż tak nie bolą, ale nie czuje się jeszcze dobrze przy tej wadze.Ważąc 105 mażyłam o 80, a teraz marze o 65. Realnie myśląc 68. Uważam że jak zaczęłam chudnąć zaczełam bardziej się lubić, zaczełam znów dbać o siebie, znów pilęgnuje intensywnie swe ciało, czasami uśmiechne się do lustra. Może nie jestem super modelką, ale jest już dobrze. Jestem atrakcyjniejsza dla męża (szczena mu opadła gdy mnie zobaczył po 5 miesiącach) Ile usłyszałam komplementóm(!), zauważyłam tez pare męskich spojrzeń. Wcześniej ich nie było, albo ich nie widziałam bo nosiłam nos przy samiutkiej ziemi. Teraz odzyskuje radość życia. Ciesze się z macieżyństwa, już nie jestem zgryżliwa dla wszystkich dookoła. Często się wygłupiam, śmieje, czuje radość życia! Pewnie że waga nie jest najważniejsza, ale DC dodała mi skrzydeł, zmieniłam się. Doświadczam rzeczy jakich wcześniej nie zauważałam, czuje się lekka i szczęśliwa. Chce jeszcze schudnąć, ale to nie jest cel mojego życia... No i dzięki DC zyskałam nowych znajomych, a nawet przyjaciół! Pozdrawiam Odpowiedz Link
iwkaga Re: pytanie prowokacyjne: PO CO SIĘ ODCHUDZACIE? 22.05.07, 22:08 Nie piszę na razie, bo myślę nad tym wytrwale. U mnie to nie jest takie proste, sama wiesz, muszę znaleźć jakieś powody, chociażby po to by czerpać z nich motywację do dalszej walki, może walki na całe życie. Sama widzisz,że u mnie to nie taka prosta sprawa, znalazłam już kilka odpowiedzi, ale chcę to uporządkować w/g stopnia ważności.Jak dojdę z tym do ładu to się odezwę. Na razie pozdrawiam serdecznie.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
lenona1 2 dzień za nami 22.05.07, 21:41 No Iwonka jak tam. Ja też jestem przed okresem- jutro sądny dzień okres i dzień 3. Ale i tak nie bede mysleć o żarciu, jutro mam pierwszy egzamin po przerwie 3 letniej w nauce- ależ jestem spieta. Jest też dobra wiadomosć- jutro przyjeżdża do mnie konsultantka z Warszawy- kontakt dzięki Voluptas. Kasieńko ale duzo dobrego o Tobie usłyszałam. Iwonka u mnie na wadze tylko 0,5 kilo mniej ale i tak dobrze- wolniutko do przodu. A upały nam sprzyjają- nie wiem jak Tobie- ale mi nie chce się jeść. Rzeby tylko moja mała tak nie marudziła. Bidulka ząbek jej wychodzi. Odezwe się jutro- mam też w piatek wieczór panieński mojej siostry- jedzenie, jak jedzenie- ale picie:-( postanowiłam pojechać samochodem, zeby mnie nie kusiło. Odpowiedz Link
lenona1 maroolg 22.05.07, 21:47 Witaj fajnie ze zaczełyśmy razem, to już nas jest 3. Aby tak dalej- jak tam trzymasz się? Spokojnie wszystko jest do zrzucenia- ja mam zamiar zawalczyć do końca- tym razem już nie spasuje- wesele siostry za miesiac, nawet zaprosiłam konsultantke, no i mam forum- na studiach też wiedza, że jestem na DC roztrąbiłam dookoła świadomie- teraz głupio bedzie zawalić. Ja juz jestem mocno zdesperowana. No to trzymam za nas kciuki. Odpowiedz Link
iwkaga Re: 2 dzień za nami 22.05.07, 21:59 To prawda.Dzisiaj było znośnie.Chociaż po obiadku(kurczak z grzybami) powoli zaczynałam narzekać na żołądek, ale przeszło, jak na razie.Dzień zakończyłam batonem o smaku pizzy i chyba był to dobry pomysł, bo poczułam się po nim o niebo lepiej.Nie chciałam ryzykować słodkiego batona, bo może zamuliłoby mnie bardziej.Ja już nawet wyczuwam, że zaczyna się mój układ pokarmowy buntować, bo zatrzymuje mi się woda, nie siusiam tyle co wczoraj, czuję się taka napompowana i chyba jutro rano na wadze nie będzie nic mniej.Ale poczekamy do jutra i zobaczymy.Mamy jutro przed sobą ciężki dzień, ale nie ma się co nastawiać, że będzie ciężko.Lepiej jest pomyśleć , że jutro znowu będziemy choć o parę deko lżejsze. Trzymam kciuki za Ciebie jeśli chodzi o egzamin, myślę, że się pochwalisz nam jak Ci poszło?!Będzie dobrze!!!! Ja swojej małej serwowałam od czau do czasu na bolesne ząbkowanie czopki homeopatyczne VIBURCOL N, mają one też trochę działanie uspokajające i pozwoliły choć trochę odpocząć mojej Olce od bólu, a przynajmniej choć trochę się wyspać.Bo te dzieciaczki okrutnie się męczą i marudzą nie koniecznie tylko z bólu, ale też ze zmęczenia tym bólem.Innej metody nie znam. po prostu trzeba przez to przejść.Powodzenia. Uważam , że samochodem na imprezkę to bardzo dobry pomysł, nic Cię nie skusi i będziesz dietować dalej.W końcu można się dobrze bawić bez alkoholu i dobrego jedzenia.Życzę udanej zabawy. Serdecznie pozdrawiam.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
iwkaga Marloog.... 22.05.07, 22:01 a co u Ciebie??? Jak się trzymasz? Odezwij się , bo my tu ciekawe jak Ci idzie!!! Pozdrawiam serdecznie!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
iwkaga Melduję się 3 dnia.... 23.05.07, 08:11 Witam wszystkich.Chyba jestem dzisiaj pierwsza. Właśnie wybieram się na śniadanko(napój kakaowy). Waga dziś rano 101.1kg, więc ciągle do przodu. Dzisiaj już powoli zaczyna mi się to fantastyczne uczucie na DC, pustości w środku i lekkości. A co u WAS? Jak się trzymacie? Pozdrowienia.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Moje Panie... 23.05.07, 13:54 Ale jestem z Was dumna! Tak trzymać! Lenonko,jak Twój egzamin? Trzymam mocno kcuki! I za Twoją dietke również. Iwcia, gratuluje, może wieczorem nie jedz słodkich batonów, napojów. Może to one Cię mulą, lepiej zjedz coś ciepłego albo baton pizza. Może to jest droga do sukcesu? Tego Ci życzę. Pozdrawiam. Pamiętajcie że jestem z Wami. Buziaki Odpowiedz Link
maroolg Re: Moje Panie... 23.05.07, 14:36 Dziewczynki!! Wszystko ok.Dzis sie nie ważylam ale czuję się tak fajnie "wciągnięta".Ćwiczyć nie będę-zgodnie z Waszymi wskazaniami :-).Więcej wieczorkiem bo mam urwanie glowy w pracy.Pa buziaki:') Odpowiedz Link
lenona1 Re: Melduję się 3 dnia.... 23.05.07, 18:57 U mnie dzisiaj rano 97,5 no i fajnie. Oby tak dalej, a co do egzaminu to fajnie mi poszło- od jutra siadam uczyć sie do nastepnego. Co do dietki to dla mnie najgorszym dniem jest 5- wiec wszystko przedemną, a dzisiaj jest mi dobrze- wypijam dziennie 3 litry niegazowanej wody, dwie kawy- rano na rozpęd i tak ok.7-i tak funkcjonuje do 11-12. Wczoraj zakuwałam do 2- i jestem z lekka padnieta. Kończe bo ide w gości, normalnie nie mam chwili spokoju. A i jeszcze musze posprzątać, teściówka przyjeżdża w sobote. Pa. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Melduję się 3 dnia.... 23.05.07, 21:09 3 dzień minął mi nadzwyczaj dobrze, aż z tego powodu boję się co będzie jutro, bo moje ostatnie podejście skończyło się właśnie 4 dnia.Na obiadek jarzynowa, na kolację napój w kartoniku oczywiście schłodzony.Teraz przywędrowałam do kompa , bo moja rodzinka raczy się kolacją, pachnie okrutnie, więc po co wystawiać się na niepotrzebne pokusy?! Jedyne co mi dzisiaj porządnie dokucza , to ten fetor w buzi, to jest po prostu nie do zniesienia.Jestem w związku z tym dzisiaj wyjątkowo małomówna, by nie być też nieprzyjemna dla otoczenia.Gumy nie załatwiają sprawy tak jak należy, wiem ,że to sie uspokoi , ale muszę się przemęczyć. Lenonko! Gratulacje z okazji egzaminu, pierwsze koty za płoty, reszta już z górki.Czy nie wydaje Ci się , że na DC człowiek dostaje jakiegoś większego powera?! ja dzisiaj chodzę jak nakręcona. Może to i dobrze , że nie masz chwili spokoju, bo nie masz czasu myśleć o jedzeniu.Do jutra,buziaki.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Iwka, żadne przemęczyć - marsz do apteki+ 24.05.07, 11:28 po kapsułki z wyciągiem z pietruszki. I jedna rano, jedna wieczorem - problem nieprzyjemnego zapachu z ust się rozwiąże sam. Aha, ta przyjemnośc kosztuje groszowo: jakieś 2,5 zł za 10 kapsułek. A poza tym gratulejszyn, ketoza się rozkręca :) Odpowiedz Link
iwkaga Re: Iwka, żadne przemęczyć - marsz do apteki+ 24.05.07, 13:40 Tak zrobię, mam nadzieję , że mi to pomoże. Dzięki za gratulacje, ketoza głęboko zaawansowana - to po prostu czuć, w pełnym tego słowa znaczeniu. Dzięki!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: Iwka, 24.05.07, 14:20 na 100% pomoże. Jeśli natomiast lubisz natkę pietruszki - możesz dodawać do zupek świeżą, działa tak samo, a ziołami doprawiać zupki wolno. Odpowiedz Link
iwkaga To już 4 dzień... 24.05.07, 10:12 Jakaś cisza w eterze, koleżanki żyjecie jeszcze?! U mnie na wadze dziś równo 3kg mniej, hurrra!!! Czekam na wieści!!!!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas trochę Wam zazdroszczę tej ścisłej :) 24.05.07, 11:13 Krótki raport z tego, co u mnie: własciwie nic nowego. Żołądek już się uspokoił, odstawiłam najsilniejsze leki, mogę zacząć ograniczać węglowodany w diecie, bo jednak te ostatnie 5-6 kg wisi. Kurcze, niech mnie ktoś weźmie za kark i zdrowo potrząśnie, żebym się w końcu wzięła do roboty, a nie smęciła tygodniami, że jeszcze coś tam mi do schudnięcia zostało, bo do kitu taka polityka. Mam jeszcze parę saszetek DC, myślę, że może od dziś spróbuję obciąć węgle i zrobić coś w rodzaju mieszanej 2 własne plus 1 DC? Chyba to będzie dobry pomysł. A od poniedziałku, jak się umawiałyśmy z Lalunką, mieszana 1 + 2 i niech wreszcie te cholerne 5 kg pójdzie precz, zwłaszcza, że w nagrode obiecałam sobie coś bardzo ładnego i ja bym bardzo tę nagrodę już chciała móc sobie sprawić... :) Poza tym lato idzie, pożadam "dołów" w rozmiarze 38 i nic na to nie po radzę, a tu 40-tka i nic a nic mniej. A bu! :) Lennonka, gratulacje z powodu egzaminu, mam nadzieję, że jak skończą Ci się zaliczenia, to uda nam się spotkac na jakąś kawkę? Iwka, czy z Twoim żołądkiem na pewno jest wszystko w porządku i dobrze się czujesz na ścisłej? Cały czas dziko Ci sekunduję i mam nadzieję, że tym razem się uda! miłego dnia, miłe starogwardzistki :* Odpowiedz Link
iwkaga Re: trochę Wam zazdroszczę tej ścisłej :) 24.05.07, 13:52 Nie masz czego zazdrościć , nie ma co buczeć,jak tylko uważasz, że zdrowie Ci na to pozwala to po prostu bierz się do roboty i dołączaj do nas. Może w końcu uda mi się w Twoim towarzystwie troche podietować?! Z żołądkiem jak na razie (wolę nie zapeszać)ok. Czuję się wyśmienicie, wręcz energia mnie rozpiera.Może to też kwestia pozytywnego myślenia.Na razie idzie mi jak za pierwszym podejściem-gładko- i jestem na prawdę pełna optymizmu co do dalszego ciągu. Widzisz więc , że chociażby z powodu mojego nienormalnego optymizmu, powinnaś do nas dołączyć,udzieli się i Tobie, i ostatnie kg znikną bezpowrotnie-życzę z całego serca i będę wzajemnie dopingować. Nad powodami odchudzania intensywnie myślę!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: trochę Wam zazdroszczę tej ścisłej :) 24.05.07, 21:16 I ja zazdroszczę wam takiego fajnego wątku - nie samego odchudzania, bo ja naprawdę już nie mam z czego zrzucać, "doły" mam w rozmiarze już 36 więc ani pół kg mniej już nie, nie jestem zwolenniczką size zero. Zazdroszczę wam, że tak sie razem trzymacie, bo ja to dość samotnie przez obie ścisłe przebrnęłam, choć na drugiej już forumowałam. To daje naprawdę duzego kopa, znaczy nasze forum - jeśli chodzi o diety to moja siła woli zawsze ginęła w odmętach wszechprzestrzeni i obzerałam się słodkim, a dieta stawała się przeszłością. Pewnie dzięki wam ważę tyle ile ważę :) Fajnie że wszyscy zdrowi i nikt nie ma jakiś komplikacji. Kasiu, super że żołądek się uspokoił. Ja na low-carb chudnę w zastrzaszającym tempie - po prostu nic nigdy mnie tak nie wyszczupliło. No i zero ciągot na słodkie bo poziom cukru się normuje. Choć teraz nie wyobrażam sobie nie zjeść owsianki na śniadanie no i przez najbliższe tygodnie będę pożerać tyle truskawek ile tylko się da bo są tak krótciutko... Sama jem węgle ale tylko do pewnej godziny, po południu już tylko warzywa i białko i może dzieki temu trzymam linię? Bo mam jeden grzech i to cięzki, pożeram olbrzymie ilości orzechów różnej maści i migdałów. Olbrzymie, a wiadomo ile to kcl... Trzymam za was kciuki dziewczyny :* Odpowiedz Link
maroolg dzien 4 zgłaszam obecność 24.05.07, 22:01 Ach w końcu mam chwilkę dla siebie...Taki zaganiany mam ten tydzień, że ledwo tu zaglądam,chociaż myślę o Was często.Jak już zajrzę to ukradkiem, między kolejnymi "zadaniami" w pracy,czytam co słychać. Cieszę się z postępów w odchudzaniu i w nauce-gratulacje Lenonka :-) Odpowiadając na prowokacyjne pytanie:-)Voluptas-muszę przyznać, że odchudzam się bo chciałabym znowu dobrze czuć się we własnej skórze.Robie to wyłącznie dla siebie bo mój mąż lubi puchatki i jak mowi kocha mnie w każdym rozmiarze.Chciałabym jednak żeby jak kiedyś oglądali się za mną faceci i żeby mąż był trochę zazdrosny.Chcialbym biegać z synkiem bez zadyszki i nosic to co mi się podoba a nie to w co wejdę.Mam szczęśliwą rodzinę ale jestem nie szczęśliwa z samą sobą. Prędzej czy poźniej mam nadzieję to szczęście osiągnąć :-) Co do dietki,to idzie jakoś.Doskwiera mi dopiero lekki zapaszek.Jutro za wczasu uzbroję sie w zielone zioło:-)Tym razem się nie ważę bo brak spadku by mnie zalamał.Za niecały miesiąc idziemy na wesele, mało czasu już zostało...oj mało. Miarą niewielkiego sukcesu jest tylko to,że spodnie kupione na allegro w zeszlym tygodniu okazały się za duże, a obawiałam się że bedzie odwrotnie.W sumie to średnio się cieszę bo spodnie są extra!!!bbuuu Dziewczyny, na koniec życzę sukcesów i pozdrawiam-wyjeżdzam na mega plotki do koleżanki-odezwę się w poniedzialek.Buziaki.Gosia Odpowiedz Link
lenona1 Re: To już 4 dzień... 24.05.07, 22:28 Dziewczynki u mnie waga dzisiaj pokazała 96,5-spada, a ja mam @- wiec jest dobrze. Czasu kompletnie na nic nie mam. Spacer z dzieckiem, gotuje dwie zupy jednocześnie- dla małej i dla rodzinki, ide na zakupy i jeszcze musze znależć czas na nauke- obłęd. A wstaje 0 5- maleńka mi sie przestawiła. Do kompa siadam dopiero w nocy, kiedy małe po jedzeniu i kompieli idą spać. Wreszcie chwilka spokojup- a i tak trzeba być w formie. Ach mam pytanko- nad ranem złapał mnie potworny skurcz łydek- obu na raz-dziwne- też tak macie? Iwonka strasznie sie ciesze że tak dobrze sie trzymasz- u mnie też zaskakująca motywacja- nawet nie mam ciągot. Kasieńka no pewnie, w lipcu- na początku będe wolniejsza- i już na mieszanej- można by było nie tylko na kawke, ale i na sałatke się spotkać. Odpowiedz Link
lenona1 Re: To już 4 dzień... 24.05.07, 22:28 Dziewczynki u mnie waga dzisiaj pokazała 96,5-spada, a ja mam @- wiec jest dobrze. Czasu kompletnie na nic nie mam. Spacer z dzieckiem, gotuje dwie zupy jednocześnie- dla małej i dla rodzinki, ide na zakupy i jeszcze musze znależć czas na nauke- obłęd. A wstaje 0 5- maleńka mi sie przestawiła. Do kompa siadam dopiero w nocy, kiedy małe po jedzeniu i kompieli idą spać. Wreszcie chwilka spokojup- a i tak trzeba być w formie. Ach mam pytanko- nad ranem złapał mnie potworny skurcz łydek- obu na raz-dziwne- też tak macie? Iwonka strasznie sie ciesze że tak dobrze sie trzymasz- u mnie też zaskakująca motywacja- nawet nie mam ciągot. Kasieńka no pewnie, w lipcu- na początku będe wolniejsza- i już na mieszanej- można by było nie tylko na kawke, ale i na sałatke się spotkać. Odpowiedz Link
iwkaga 5 dzień rozpoczęty... 25.05.07, 08:33 i jak na razie ok.Żołądek się nie skarży, więc mam nadzieję, że gdyby miał zacząć szwankować to już by dawał jakieś znaki.Nadzieja , że tym razem sie uda coraz bardziej rośnie. Waga-100.3kg, spadki coraz mniejsze , bo @ coraz bliżej.Mam nadzieję, że ruszy po.Tabletki z wyciągiem z pietruszki rewelacja, pomogły bardzo, nareszcie przestałam się czuć jak troglodyta już po pierwszej tabletce.Dzięki Voluptas! Trzymajcie się i jak czas pozwoli proszę o newsy.Buziaki.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas a nie mówiłam? ;> 25.05.07, 09:22 Przede wszystkim bardzo się cieszę, że Twój żołądek dobrze znosi DC - też mam wrażenie, że jeśli spokojnie weszłaś w dietę, to juz po 5. dniu powinno pójśc jak po maśle :) Tfu, jakim maśle... :D A pietruszka rzeczywiście jest genialna, zresztą te kapsułki (bo ja natki nie toleruję) sa również dobrym neutralizatorem na co bardziej wonne potrawy - poradzą sobie i z cebula i z czosnkiem. Serio, dlatego u mnie kapsuły pietruszkowe są na stałym wyposażeniu kosmetyczki :) A co do mojej DC - nie, jednak jak od poniedziałki to od poniedziałku ;) Umówiłam się z Lalunka na 28, zacznę 28. I tego się trzymam. Wprawdzie w międzyczasie szykują mi się rozmaite imprezy, ale trudno - znowu zostanę okrzyknięta męczennicą, chrzanię to ;) Aha, wczoraj moja szwagierka wyszukała mi na ciuchach (ona ma do tego wybitny talent, ja wchodze do ciuchlandu i głupieję, dostaję oczopląsu, nic tam nie znajdę), prześliczną spódniczkę w moim ulubionym zestawie kolorystycznym: na pomarańczowym tle czerwony wzór. Rozmiar 10 ;) Już w nią wchodzę, ale za 5 kg będzie leżała po prostu genialnie - to się nazywa motywatorek :D miłego dnia, Dziewczynki :* Odpowiedz Link
laluna1000 Witam wszystkich 25.05.07, 14:17 No prosze jak tu miło i przyjemnie.. ;) Ciesze się Dziewczynki że Wam tak super idzie. Oby tak dalej! Jestem z Was bardzo dumna! Też już się nie moge doczekać ścisłej. Ale wiem że od poniedziałku to będzie najlepszy moment. Na komuni też się nie przeżre bo staram się mało węgli by szybciej wejść w ketoze. Ciesze się Kasiu (moja imienniczko, zresztą!) że będziesz mi towarzyszć w dietce. Z Wami jest naprawde łatwiej. Wiem że jak złapie mnie dół to z Wami jakoś będzie. Więć trzymam kciuki i życze sukcesów. Pozdrawiam Odpowiedz Link
laluna1000 A propo ubrań.. 25.05.07, 14:23 Odkąd są te straszne upały przejrzałam moją letnią garderobe... Wiecie co? Nie mam ani jednej bluzki z tamtago lata! O spodniach nie wspomne. Wszystko byłam zmuszona oddać mamie bo wszystko na mnie wisiało. Więc jest to mnotywujące bo kupiłam kilka koszulek, jedne spodenki a reszta... leży jeszcze w szafie! To rzeczy z przed ciąży. I za chiny nie kupie nic więcej! Teoretycznie się mieszce w spodnie ale nie wiem czy dałabym rade zgiąć noge(!), więc zgubienie ok 7-10kg było by wprost idealne. To jest następna motywacja! Buziaki Odpowiedz Link
lenona1 Dzień 6 rozpoczęty 26.05.07, 06:16 Hip, hip hura- waga 95,4- dobrze jest. Jakoś dobrze mi się odchudza- nawet nie przechodziłam kryzysu. Wczoraj na panieńskim rarytaski- a ja o wodzie i kawce z mlekiem 0,5(siostra pamietała i zakupiła) Brzuch wytażnie mniejszy a przecież mam @, a jak będzie wyglądał za 2 tygodnie- bajka. Pragne ogłosić, że musiałam w ulubione dotychczas spodnie wszyć gumke- bo leciały mi z tyłka-też mi ogłoszenie :-) Iwonka fajnie nam się dietkuje- co? Tym razem napewno dotrwamy do końca, dobrze że nie masz problemów z żołądkiem. Ja taz zaopatrzyłam się w pietruszke- naprawde pomaga- zwłaszcza, że żucie gumy- powoduje u mnie głud. Odpowiedz Link
lenona1 Maroolg 26.05.07, 06:21 Och matko ciągle musze zaglądać do wątku, aby nie pomylić twojego niku. A może ujawnisz nam swoje imie- bo jakoś tak zawsze chce w wątku do Ciebie napisać i ciągle mam problem. Jak tam u ciebie postępy- dajesz rade- pewnie już zrzuciłaś trochę:-) Odpowiedz Link
lenona1 Re: Maroolg 26.05.07, 06:32 Mój mąż też lubi większe kobitki- ja szłam do ślubu z wagą 76 kilo, a jeszcze przy 85 też dobrze wyglądałam- o matko właśnie uświadomiłam sobie, że do 85 to brakuje mi 10 kilo- zrzuce jak nic na tej dietce do 23 czerwca. Ja w tej wadze wchodze w rozmiar 44- i jest mi z tym dobrze. Zobaczymy jak będzie- ale tym razem marzyy mi się przez wakacje zejść do 79- tak, żeby być z siebie dumnym i wreszcie ważyć mniej niż mąż. A propos( mój się wziął za siebie i waży ok.80- wygląda super- jak nigdy- tzn, przytył- wiecie, że dla niego to niezły wyczyn- a naprawde zmusza się do jedzenia. Wagowo przytył z 74- na 80- i teraz mam w domu niezłe ciacho- żwłaszcza że zawsze wolałam wiekszych mężczyzn- jak jeszcze przytyje do 85- to będe cała w skowronkach. Nie wspomne, że przy dużym facecie sama wyglądam drobniej. Jak rozumiecie- 171 przy mojej wadze i biuście dużym- daje niezły kawał kobitki- ale ja lubie być taką dobrze zbudowaną dziewczyną. Odpowiedz Link
maroolg Re: Lenonka-Maroolg 28.05.07, 11:04 Witaj Widzę Lenonka, że mamy podobny życiorys wagowy:-)Najmniejszy moja waga to 70kg/173cm,rozm.42, wtedy czyłam się najlepiej,chociaż przy 80 jeszcze wyglądam dosyć apetycznie.Zmorą zawsze był dla mnie duży biust.Chciałabym żeby się zmniejszył bo teraz jest poprostu ogromny i ciężki.Oczywiście mężowi to nie przeszkadza,gorzej z moim kręgosłupem.Ja z mężem wyglądamy raczej równo, bo on jest wysoki i postawny, wazy chyba 96kg, ale jak sie poznalismy to dopiero przy nim poczułam sie pierwszy raz w życiu taka małą kobietką (70kg)bo zawsze jakos przyciągałam chudziny:-) i z racji tego zawsze czułam się wielka. Mam nadzieję, że dzięki naszej wytrwalości znowu poczujemy się drobne w ramionach naszych facetów.Buziaki Acha, mam na imię Gośka. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Dzień 6 rozpoczęty 26.05.07, 09:46 Strasznie fajnie nam się razem dietkuje, to prawda, popieram w 100%, aż strach po myśleć co będzie jak skończymy , chyba będzie nam tego brakować. Ja też mam się czym pochwalić, pożegnałam -w nocy(tak sądzę)-trzycyfrówkę. Rano waga pokazała 99,9kg-hurrrra! Chociaż wczorajsze popołudnie i wieczór nie należały do najprzyjemniejszych,strasznie bolał mnie żołądek, znowu biegaczka,po prostu kryzys.Śmiem podejrzewać , że to zupa grzybowa tak na mnie działa, bo jak zaczęłam kojarzyć fakty, to poprzednio dopadało mnie to samo właśnie po zjedzeniu tej zupy.Muszę to jeszcze sprawdzić. Ale nie martwcie się o mnie , bo dzisiaj czuję się jak młody bóg, wszystko wróciło do normy, wstałam już o 6, posprzątałam cały dom, resztę wysłałam na zakupy, a teraz będę do upadłego ślęczeć przed komputerem, bo mam tyle roboty. Czekamy na resztę dietowiczek od poniedziałku, ciesząc się -nie ukrywam-, że my już o tydzień do przodu. To tyle na razie,pozdrowionka! Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: Dzień 6 rozpoczęty 26.05.07, 10:38 Iwka! Jeśli grzybowa tak Ci podrażnia żołądek, to odstaw ja w cholerę: jak raz żoładek podrażnisz, to uspokojenie go może być bardzo trudne. Więc proszę Cię - grzybowa precz! Poza tym serdecznie gratuluję Ci dwucyfrówki - oj, pamiętam, jak się czeka na ten moment i jaka to radość - a dalej jest juz tylko lepiej :) Dlatego - do dzieła ;) U mnie dziś będzie jeszcze trochę węgli - wyjadam z szafek i lodówki to, co mnie ewentualnie jeszcze na DC mogłoby kusić: czytaj suchary i makaron. Więc dziś na obiad: makaron ze szpinakiem. Wczoraj wyszedł mi genialny szpinak, dziś myślę, że to powtórzę ;) Mam ochotę zrobić jeszcze jutro lasagne z wspomnianym szpinakiem, ale nie wiem, zobaczymy. boję się trochę beszamelu, jednak jest dość ciężki, a ja mimo uspokojenia żołądka wiem, że nie mogę szaleć, bo wszystko zacznie się na nowo. Lennonka, trzymaj tak dalej, a te 10 kg spokojnie pójdzie precz do końca czerwca. 10 kg to wcale nie jest dużo (taaa... powiedziała ta, co 5 zrzucić nie może...), ale to nie jest dużo i tej wersji będę się trzymac ;) Lalunka, Kasiu ;) Jesli chodzi o ciuchy, to ja niekupowanie ich w stadium skrajnego utycia doprowadziłam do granic paranoi, aż nie chce mi sie tego pamiętać :/ Teraz wreszcie, po wielu, wielu latach nie mam w szafie ubrań, w które bym nie weszła, no może 2-3 spódnice będą lepiej leżały po zrzuceniu jeszcze parę kg, ale to tylko to. I w moim wykonaniu jest to bardzo istotny powrót do normalności. Właściwie z odzieżowymi zakupami czekam jeszcze na jednej płaszczyźnie: spodziennej ;) Chciałabym kupić sobie ze 3-4 pary jeansów i 3-4 pary nie-jeansów, ale to juz wtedy, kiedy osiągnę rozmiar docelowy, zeby później nie było problemu ze zwężaniem i dopasowywaniem - bardzo tego nie lubię :/ A poza tym jeszcze jedna rzecz, od dawna zapominam o tym napisać: wiecie, że urosłam? ;> Całe 2 cm, więc wcale nie mam 1,67 wzrotu tylko 1.69 mała rzecz, a cieszy, a BMI od razu ładniej wygląda :D Wzięło się to z pewnego idiotyzmu: 167 cm miałam, kiedy szłam jako 18-latka wyrabiać sobie dowód i myslałam, że tak już zostanie ;) A kiedy byłam w majowy weekend u mojej psiapsiółki która też utrzymuje, że ma 1,67 i kiedy razem malowałyśmy się przy lustrze - zdziwiło mnie, że ja jednak jakaś wyższa jestem... :) Pomierzyłam się w domu i okazało się, że jak byk jest 1,69 :) szkoda, że nie więcej, perspektywa 4. torebek na scisłej jest kusząca, hehe. Miłego dnia, Dziewczynki! Odpowiedz Link
iwkaga Re: Dzień 6 rozpoczęty 26.05.07, 11:39 Ale jazda z tym Twoim wzrostem. Gratuluję Ci Twoich nowych-starych 2 cm.Jest się z czego cieszyć, bo gdyby ten przyrost dotyczył wagi , to minę miałabyś nie tęgą.Życzę Ci wzrostu właśnie w tym kierunku i tylko tym. Chyba pójdę się zmierzyć?! Człowiek zaniedbuje takie rzeczy, bo tylko wartość kg się liczy i nic więcej, a tu takich ciekawych odkryć można dokonać!!!! Jestem grzeczna.Z grzybową na razie koniec! Pozdrawiam-Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Dzień 6 rozpoczęty 26.05.07, 21:03 Dziewczęta, Super! Jak się ciesze że Wam tak dobrze idzie. Mam nadzieje Iwonko że to tylko przejściowo z tę grzybową, a może to jest klucz...? Byle by Ci nic nie było.... Lenonka! Jak miło czytać że tak dobrze idzie Ci to odchudzanko! Tak bardzo w Ciebie wierze... Zazdroszcze że jesteście już prawie po tygodniu, a dopiero zaczne...Ale bardzo, ale to bardzo Wam kibicujemy!!! A z tym wzrostem to zgadza się.. Ja też całe życie myślałam że mam 170,, a z rok temu robiłam badania okresowe i jak wół było 172! Ale nie cieszmy się tak (ha ha) bo podobno jak się starzejemy to się kurczymy.... Ale żem teraz wymyśliła.... Pozdrawiam Was Kochane! Buziaki Odpowiedz Link
iwkaga 7 dzień... 27.05.07, 13:28 Po wczorajszym porządnym opróżnieniu jelit waga rano 99.0kg. Jak na razie ok. Wolę jednak odchudzać się w dni powszednie, jakoś więcej roboty i nie mam czasu myśleć o jedzeniu ani patrzeć jak inni go pochłaniają, zwłaszcza, że czekam we wtorek na @ i dopadają mnie różne smaczki i zachcianki. I taki właśnie smak na zupę grzybową mnie wczoraj dopadł, że żadna inna nie wchodziła w rachubę- oczywiście z tych dostępnych na DC-więc, zrobiłam sobie pół zupki grzybowej z pół paczuszki makaronu(coś jak porządny obiad), licząc w głębi duszy , że mój żołądek się nie zorientuje.Nie dotrzymałam obietnicy Voluptas z tymi zupkami , ale to było silniejsze ode mnie, więc ślicznie proszę o wybaczenie. Teraz już znacie przyczynę mojego dużego spadku wagi od wczoraj(90dkg), oczyściłam swoje jelita porządnie, ale znowu czuję się dziś rewelacyjnie, więc gdyby ten stan utrzymywał się dłużej i męczyłoby mnie to przez cały czas, bałabym się odwodnienia, jednak w ciągu dnia jest ok, tylko wieczorem zdarza mi się coś takiego od dwóch dni. Dzisiaj na obiad zarządziłam jarzynową i będę się bacznie przyglądać reakcji organizmu, nie martwcie się , wszystko pod kontrolą. Pozdrawiam serdecznie.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
lenona1 Re: 7 dzień... 27.05.07, 15:05 Iwonka gratuluje witamy w przedziale 90, U mnie dzisiaj na wadze 94,8- ciągle spada. Ten upał też mi pomaga- nie jest żle, przyszłam właśnie do domu, i mam zamiar się troche polenić. Lalunka napisałam do Ciebie, Jeśli ten znowu nie dojdzie( to już 3- a ile dostałas?)to ja już nie mam pojęcia. Lece bo mała marudzić zaczyna. Odpowiedz Link
laluna1000 Lenonka! 27.05.07, 16:46 No znowu nie doszło, dostałam w odpowiedzi...mój mail. I to już drugi raz, może sprawdz i nie odpisuj "odpowiedz" tylko "nowy list" Bo na onet dostałam tylko jednego maila. Pozdrawiam wszystkie Koleżanki! Odpowiedz Link
iwkaga Witamy- 8 dzień.... 28.05.07, 08:27 Witam wszystkich, tych nowych i weteranki tygodniowe. U mnie spokojnie.Wga leci w dół-dziś rano 98.3kg-to już 5.1 kg mniej, to bardzo motywujące.Z żołądkiem jakoś jest, bardziej dobrze, niż źle. Wszystkim nowym życzę udanego startu, wytrwałości i wymarzonych efektów diety. (pozbierania się do kupy też, co po niektórym- głowa do góry, życie jest piękne) Dużo buziaków! Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: Witamy - 8 dzień // startujemy: dzień 1 ;) 28.05.07, 09:17 Tyle człowiek gadał o braniu się za siebie, to teraz do roboty! Na razie jeszcze nie kupiłam saszetek - mam "jedzonko" na 3 dni z którejś poprzedniej sesji, a w środę pojadę do Małgosi po kolejną dostawę. Lalunka, mam nadzieję, że i Ty dziś wystartujesz i stworzymy zgodną i zgraną grupę pościgową: Lennonka i Iwka uciekają nam jak mogą! Iwka, życie jest na pewno piękniejsze, jak się zrzuci 5,1 kg! Matko, podziwiam i gratuluję, cudowny wynik. Inna sprawa, że zobaczysz: kiedy się jest w okolicy uciekania od trzycyfrówki: każdy zrzucony kilogram to w sumie mało - chce się więcej i więcej i więcej. A im bliżej prawidłowej wagi i im wolniej te kilogramy lecą - każdy zrzucony wydaje się niesamowitym osiągnięciem. - 5 kg to w tej chwili mój szczyt marzeń. No może -6, bo obawiam się, że po 3 tygodniach diety żoładkowej przynajmniej 1 kg nadrobiłam, jadłam w końcu prawie same węglowodany. Zresztą - idiotka - boję się zważyć :( Nie śmiejcie się - boję się tego, co na wadze zobaczę, dlatego tym razem startuję nie wiedząc, jaka jest moja waga wyjściowa - myslę, że ok. 71. Cel: 65 i na tym mam zamiar poprzestać. No i ponieżej 100 cm w biodrach. No, to juz sobie poprojektowałam, a tymczasem herbatka z atomatem rumowym i słodzikiem (plus nos odrobinkę wyżej, niż wczoraj. sorry, wywaliłam tamtego posta). Miłego dnia! Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Witamy - 8 dzień // startujemy: dzień 1 ;) 28.05.07, 12:21 No czas wziąść się w garść. Ja dziś rano przeżyłam szok. Stanełam na wadze a tam 81,7(skąd?, gdzie?) Wcinało się ale bez przesady. Najwyrażniej węgle wogóle mi nie służą.. No trudno , trzeba przestać panikować i wziąść się za siebie. Byłam dziś u dentysty, więc po porannym śniadanku kakaowym głodu nie czuje. Buzie mam jeszcze troche znieczuloną,jeśc się nie chce. Najgorzej się boje bo umówiłam się na środe na kolejną wizyte, a jak wejde już w ketoze? To współczuje dentyście jak się nade mną nachyli.. Jaka nazwa jest tych tabletek pietruszkowych? nie chce już mi się szukać. Powiedzcie tez mi prosze czy to się łyka czy rozgryza(nie śmiać się) Iwonka, super wynik, trzymaj tak dalej....ja marze by schudnąc jeszcze 16 kilo, ale jak już będzie 70 to i tak będzie super. Lenoncia! Co u Ciebie, jak Twoje wyniki? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Witamy - 8 dzień // startujemy: dzień 1 ;) 28.05.07, 13:12 Ja też mam umówioną wizytę u dentysty jutro, ale ponieważ nie mam nic pilnego to chyba sobie daruję , bo chcę , żeby moja dentystka przeżyła i żebym miała u kogo jeszcze leczyć ząbki. Co do tabletek to zapytaj w aptece o tabletki z wyciągiem z pietruszki( tak mam napisane na opakowaniu) i na pewno dostaniesz , ok. 3 zł. za 10 szt.Trzeba to połknąć i nie wolno rozgryzać. Waga na razie leci mi rewelacyjnie, ale wiem , że tak ciągle nie będzie, tylko patrzeć jak się spowolni, i wtedy będę potrzebowała sił do dalszej walki. Na razie jednak gratulacje z okazji startu i życzę sukcesów. Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
maroolg Re: Witamy- 8 dzień.... 28.05.07, 10:39 Cześć dziewczynki :-) Wróciłam po fantastycznym weekendzie zrelaksowana i uśmiechnięta.Tak było fajnie,że nie chciało mi się wracać.Upał tylko doskwierał,ale cóż przynajmniej jeść się nie chciało.Spadek wagi nie jest rewelacyjny bo tylko 3,1 i do tego "toaleta się ze mną ostatnio nie przyjażni".Pewnie totalnie obniżyłam sobie metabolizm przez te ostatnie "przeplatanki jedzeniowe".Mimo to jestem dobrej myśli,zaserwuję dziś sobie trochę kapustki albo kiszonego, może pomoże.Gratulacje i pozdrowionka dla wszystkich Odpowiedz Link
voluptas Re: Witamy- 8 dzień.... 28.05.07, 10:52 > Spadek wagi nie jest rewelacyjny bo tylko 3,1 i do > tego "toaleta się ze mną ostatnio nie przyjażni". MArloog, pewnie masz większy spadek wagi, ale go nie widać, bo jelita jednak TEŻ ważą. Nie przejmuj się, ale problem "zatkania" rozwiąż jak najszybciej, bo tego a ścisłej trzeba bardzo pilnować. Odpowiedz Link
lenona1 Re: Witamy- 8 dzień.... 28.05.07, 20:16 No ja też właśnie zjadłam ogórka kiszonego, Z powodu zatrzymania. Waga mi staneła- dzisiaj rano znowu 94,8 i nie chce być mniej. Czy aby tan ogóreczek- malutki- nie zaszkodzi ketozie? Ale nadal nic, kiedy powinno zadziałać? Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Witamy- 8 dzień.... 28.05.07, 20:38 Lenonka! Nie przejmuj się , malutki ogóreczek nie powinien zachwiać ketozy. Ale lepszy byłby sok z kiszonej kapusty. I jeżeli chodzi o zatrzymanie to zauważ że jelita masz wyczyszczone i nie masz czym, jeżeli zatrzymanie nie trwa dłużej niż 2 dni to ok, jeżeli dłużej to spróbuj z tą kapustą. A zatrzymaniem spadku wagi też się nie martw. Przeciez jesteś przed @ i jak pamiętam też po tygodniu ścisłej waga staneła, niewiem dlaczego, a potem ruszyło. Byle tylko się nie poddawać! Trzymaj się... U mnie dzień jakoś minął, postanowiłam kawy jednak nie zalewać mlekiem i bez słodzika. Myśle że lepszy efekt. No i batony dopiero w drugim tygodniu. Zobaczymy jak to będzie. Pozdrawiam. Trzymajcie się Dziewczyny! Damy rade! Przecież jesteśmy silne kobity. Buziaki Odpowiedz Link
iwkaga Zaczął się 9 dzień // 2 dzień.... 29.05.07, 10:30 Dzisiaj totalna załamka, waga tylko ,a może aż, 20dkg do przodu, na liczniku 98.1kg.Czuję się podle, dostałam @, woda zatrzymana totalnie. Jest gorąco , ja jestem słaba, nic mi się nie chce, wegetuję... Trzeba przeczekać, innej metody nie ma , ale trwam... A może u WAS coś pozytywnego, czekam na wieści.Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: Zaczął się 9 dzień // 2 dzień.... 29.05.07, 11:10 Czy do pozytywów można zaliczyć fakt, że kliknięty w czwartek puder Skinlights Revlonu na amerykańskim eBayu doszedł DZIŚ!!! :) Z USA szedł 3 dni robocze - jestem w ciężkim szoku, polskie priorytety potrafią iść dłużej. Inna rzecz - to Iwka coś dla Ciebie, bo pamiętam, że miałaś rewolucjonizować swoją kosmetyczkę - nauczyłam się już kupować kosmetyki kolorowe na całym świecie - tu znajdę tańszy cień, tu puder - inna rzecz, że teraz kupowanie kolorówki ograniczyłam do minimum, tzn, uzupełniam podkład i co 2-3 miesiące kupuję nowy tusz, a pudrów, cieni, różów i wszelkiej maści rozświetlaczy mam całe stada. Nie wspomnę o błyszczykach - tych miałam w okresie skrajnego rozpasania chyba 67 - nie pamiętam, ale jakąś straszną liczbę - a teraz tylko zużywam i przez już prawie 2 lata (no może bez 2-3 miesięcy) udało mi się zneutralizować ponad połowę: kurcze, aż sama jestem ciekawa, ile mam teraz, chociaż wywleczenie każdego, zakamuflowanego w tej czy innej torebce/kosmetyczce/kieszeni to spore wyzwanie :) Policzyłam. Znalazłam 17, wiem o istnieniu jeszcze 5, więc wynik rewelacyjny :) Jeszcze rok zużywania i będę mogła kupić sobie jakis nowy błyszczyn... :D A dietowo? Drugi dzień, idzie dośc lekko. Wieczorkiem było nieprzyjemnie, ale udało mi się z tym poradzić. Dziś dość późno zjadłam 1. saszetkę, tzn. o 10.30 więc mam nadzieję, że uda mi się ładnie rozłożyć i resztę posiłków w czasie i nie będzie mnie wieczorem skręcało. Dalej się nie ważę. Motywacja w normie. Iwka, skokiem wagi się nie przejmuj - to tylko woda - najlepiej nie waż się do końca @. Potem juz będzie lepiej. I trzymaj się mocno! Miłego dnia, dziewczynki :* Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Zaczął się 9 dzień // 2 dzień.... 29.05.07, 12:12 Ale mnie zszokowałaś... Mieć tyle kosmetyków! Może trzeba było samemu sprzedawać te wszystkie kosmetyki! A potem znów kupować! Ha ha... Gdzie Ty tam szukasz tych kosmetyków... Rany, ja też mam ich sporo ale ogólnie błyszczyka używam bezbarwnego, chyba że na wyjście. A wogóle raczej kosmetyki uzupełniam niż kupuje. Myślałam że już wiemy o Tobie wszystko... Że masz bzika na punkcie kotów i perfum, ale jak się okazuje to nie wszystko... Co do diety u mie @, wiedziałam że tak będzie ale jak już się umawialiśmy to trudno, więc też się nie waże, najbliższe w niedziele, sama jestem ciekawa. Bo spadek motywuje, ale trzeba pamiętać że raz leci waga, raz nie. Wiem że każdy by chciał by co dzień "uciekał" kilogram ale niestety tak się nie da. Długo "pracowałyśmy" na każdy kilogram wię teraz trzeba się sporo napracować by go gubić. Więć głowy do góry, jutro będzie lepiej! Pozdrawiam. Buziaki Odpowiedz Link
iwkaga Re: Zaczął się 9 dzień // 2 dzień.... 29.05.07, 19:54 Czy możecie mnie uświadomić: Czy na mieszanej 2DC + 1 własny posiłek - jednym z posiłków DC może być baton lub czekoladowy kartonik codziennie ? Czy na mieszanej 1DC + 2 własne posiłki - tym jedynym posiłkiem DC może być baton lub czekoladowy kartonik codziennie? Pytam ,bo chcę zaplanować zakupy już do końca diety, a chciałam , żeby były przemyślane. Z góry dziękuję za odpowiedź.Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Zaczął się 9 dzień // 2 dzień.... 29.05.07, 20:21 Ale mnie zaskoczyłaś! Szczerze to nie wiem, ale chyba tak. Tak mi się wydaje, no bo skoro to DC.. Ale z drugiej strony trzeba by rozważyć czy kartonik i batonik jeść codziennie przy 800kcak + 1DC. Może lepiej co drugi dzień.. Ale nie wiem dokładnie, przecież teoretycznie jak zjesz dwa małokaloryczne posiłki to batonik chyba Ci nie zaszkodzi. Lepiej jak Kasia- nasz ekspert się wypowie. U mnie ok, choć dziś miałam atak głodu jak dawałam córci kolacje. Wypiłam duszkiem pół litra wody i jest ok. Czuje się teraz pełna. Jak Mała uśnie, robie kąpiel i też ide spać. Wtedy nie myśle o jedzeniu...hi hi. Odpowiedz Link
voluptas Re: Zaczął się 9 dzień // 2 dzień.... 29.05.07, 20:45 Iwka - może i w jednym i drugim wypadku. Zarówno na mieszanej 2+1 jak i 1+2 już sobie dostarczasz składników odżywczych z jedzenia. To raz. Po drugie - kto powiedział, że batonik nie ma tych składników, co saszetki? Oczywiście ma, chociaż trochę mniej. Właściwie większa ilość batonów na dzień dlatego jest na ścisłej niepolecana, że batony mają większą ilość weglowodanów, niż saszetki, a przez zbyt dużą ilość węgli możesz mieć problem z wejściem w ketozę. A na mieszanej ta ketoza powoli słabnie, więc nie ma to już aż takiego znaczenia. U mnie ok. Ataków głodu może brak, ale chodzę zła jak osa i oczywiście obrywa za to mój mąż - tym razem go uświadomiłam, że jestem na ścisłej, bo znowu by sam nie zauważył. Ehh.. ciąg dalszy tyrady o pudrach i mazidłach jutro. Jeszcze dużo o mnie nie wiecie :] Odpowiedz Link
voluptas Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 07:22 Wiecie co? w takie dni jak dzisiejszy jakoś lekko mi się żyje: przynajmniej mam jasność co do najbliższej przyszłości. Informuję niniejszym moje współdietujące koleżanki, że weszłam w rytm diety a wątpliwości poszły precz. Teraz jest tak, jak lubię: jestem skoncentrowana na celu, który chcę osiągnąć. Zwarta, gotowa... jeszcze 18 dni przede mną (nami, Kasiu-lalunko :) ), ale to jest juz _tylko_ 18 dni, w czasie których znowu dam sobie prezent w postaci zwalonych kilogramów. I dojde do wymarzonych 65 i kupię sobie obiecaną flachę perfum: już ograniczyłam inne zakupy, żeby zaszaleć ;)) Lalunko, Ty sie tak nie przerażaj moimi "osiągami" jeśli chodzi o zbieractwo, bo duszę zbieracza miałam od zawsze. Użytkowanie to dla mnie mało, lubię mieć i nie kryję się z tym specjalnie. Oczywiście, jestem w stanie odróżnic manię gromadzenia od kolekcjonowania: nie ukrywam, swego czasu "nakupowało mi się" (samo! ) strasznie dużo kolorówki. Potem pozbyłam się części, ale część pozostała i będzie mi służyła jeszcze latami :) Na szczęście sa to głównie cienie i róże, czyli kosmetyki pierońsko trwałe i w miarę odporne na upływ czasu. Ale ponieważ ja regularnie się maluję, ba! przy mojej bladawej karnacji po prostu muszę podkreślić oko czy policzek - mogę się cieszyć, że mam w czym wybierac i przebierać. Co innego perfumy - tutaj nie ukrywam, że uważam się za kolekcjonera, bez dwóch zdań, chociaż też cały czas staram się ograniczyć rozmiar kolekcji do 50 zapachów. Idzie mi to dość opornie, co jakiś czas wyprzedaję część "staczy półkowych", które jednak okazały się tymi nie najukochańszymi i tak sobie jakoś żyję z moim bzikiem :) Kolejna pasja - mania kolekcjonerska to okulary, ale tu motywacja jest trochę inna, niż przy perfumach czy kolorówce. Praktycznie nie noszę innej biżuterii poza obrączką i pierścionkiem zaręczynowym, więc okulary traktuję jako rodzaj niebanalnej biżuterii na twarzy. Dlatego mam cały zbiór opraw dopasowanych charakterem i kolorem do wszystkich moich zestawów ubraniowych. Oczywiście, mogłabym się przerzucić na kontakty, albo nosić jedne, ale po co? Uważam, że skoro mam jakąś wadę (w tym wypadku wzroku :) ), to skoro mogę zrobić z niej mój atut - to czemu nie :) No, rozgadałam się z rana, a tymczasem musze zacząć sie zbierać. Obudziłam się dziś o 6 - nawet nie z głodu, do tej pory wypiłam tylko kawę, saszetkę strzelę sobie tuż przed wyjściem, czyli ok. 9. Odezwę się później, trzymajcie się mocno :* Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 08:13 Obudziłam się dziś zła i głodna. Wszyscy mnie doprowadzali to szewskiej pasji (to znaczy sie ja wszystkich doprowadzałam) Na szcęście rodzice zabrali mi córcie na pół dnia na wycieczke, więc już nie mam na kogo wrzeszczeć(!)... A tu prosze, Voluptas pisze że jeszcze "tylko" 18 dni do końca ścisłej... I to mi się podoba, takie nastawienie. I ma dziewczyna racje, za 18 "krótkich dni" dostaniemy najlepszy prezent. Nie wspomne że poprawiłaś mi humor Kasiu tymi swoimi "osiągami" w zbieractwie! Ale to naprawde fajne. Pozdrawiam Koleżanki. Iwonka, Lenonka, zobaczcie jesteście już prawie w połowie, Gratuluje. buziaki Odpowiedz Link
voluptas Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 12:16 Lalunka, cieszę się, że moje dzisiejsze, rózowookularowe patrzenie na świat trszkę chociaż Ci się udzieliło, bo nie wiem skąd, nie wiem jak - mam przypływ energii jak rzadko. I naprawdę, to jest TYLKO 18 dni. DC ma wielką zaletę - nie trwa długo, a daje świetne efekty. Rozumiem Twoje rozdrażnienie, bo sama wczoraj chodziłam zła jak osa, ale to minie, naprawdę. A jak już się rozkręcimy, jak wejdziemy w rytm, to będziemy jak dwa tarany, których nikt i nic nie zatrzyma, ja już się tak czuję i powiem szczerze, że ten moment w DC najbardziej lubię. Już nie ma wahania, nie ma watpliwości, nie ma marudzenia: jest CEL, jest realizacja i mobilizacja. I od razu chce się żyć :) Damy radę, Kasiu, bo jeśli nie teraz - to kiedy? jeśli nie my - no to kto? ;)) Odpowiedz Link
iwkaga Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 08:43 Witam koleżanki! Miałam nie wchodzić na wagę do końca @, ale niestety to moje uzależnienie na diecie(chyba niegrożne)i... dziś rano 97.5kg, super! to 60dkg od wczoraj. Przez te dwa dni przed @, kiedy dopadły mnie kłopoty żołądkowe ograniczyłam saszetki(choć wiem , że tak nie wolno), po prostu mi nie wchodziły, potem dostałam @ i dopadło mnie totalne osłabienie, byłam wściekle głodna i zła na wszystko i wszystkich.Dlatego odradzam komukolwiek eksperymenty z ograniczaniem posiłków na ścisłej, na tym nie da się zaoszczędzić, a wręcz utrudnia to życie na diecie, nie ma co dokładać sobie tortur i igrać ze swoim organizmem i uczuciem głodu.Wczoraj dochodziłam do siebie zjadając już pełną ilość posiłków i odsypiając swoje zmęczenie. Dzięki za odpowiedzi w sprawie mieszanej. Czy zastanawiałyście się co dalej, po ścisłej?mieszana czy tydzień przerwy 1000kcal i znowu ścisła? Zyczę wszystkim dzielnie walczącym miłego dnia!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
voluptas Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 19:54 Iwka, a ja dopiero teraz zauważyłam, że mi się odpowiedź na Twój post nie wysłała. Kochana, bardzo serdecznie gratuluję Ci tak pięknego ugruntowania "9", już ona Twoja, już jej z rąk nie wypuścisz! :) A jednocześnie nalezy Ci się łomot za pomijanie saszetek. Kurcze duża jesteś dziewczyna a takie numery! Nei rób sobie krzywdy i odchudzaj się mądrze, proszę Cię! Ale idzie Ci pięknie, naprawdę pięknie i oby tak dalej! :) Odpowiedz Link
iwkaga Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 31.05.07, 20:30 Dopiero teraz zauważyłam Twój post. Należał mi się łomot więc nie mogę mieć pretensji. Nigdy więcej takich numerów, obiecuję. Dzięki za troskę. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
hellena6 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 10:13 ale tu jest fajnie u "starej gwardii".teraz już wiem dlaczego tak mało nowych wątków na forum-wszyscy siedzą tutaj:) zajrzałam i podoba mi się,choć nie wiem czy mam prawo dołączać do starogwardzistek. Voluptas,widzę,że nie tylko ja mam świra na punkcie zbieractwa.to pocieszające.ja co prawda nałogowo kupuję książki(więcej niż jestem w stanie przeczytać) ale świr to świr.fajnie poczuć,że nie jestem sama. pozdrawiam was wszystkie bardzo mocno:) Odpowiedz Link
voluptas Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 12:39 Heleno, jak tylko Ci się podoba - welcome :D Jeśli chodzi natomiast o książki to ja JUŻ ich nie kupuję, mam zakaz, za mnie robi to mój małż - bibliofil niereformowalny i sam wydawca książek ;) Odpowiedz Link
lenona1 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 12:37 Och przepraszam, że się nie odzywałam- ale mąż mi wyjechał i zabrał kompa. Więc dorwałam się do komputera u siostry. Pragnę zawiadomić iż ważę 93,8- dziewczyny ja chudnę- a najlepsze jest to, iż weszłam(co prawda na styk) w rozmiar 44(wyglądam jak serdelek-taka obcisła ta sukienka-ale już przynajmniej mogę ją założyć)! normalnie wyciągam stare ciuchy- mam zamiar schudnąć jeszcze 10 kilo, wiecie jak dużo ciuchów mam w rozmiarze-42 i 44 których jeszcze nie miałam na sobie. I nareszcie spakowałam ciążowe ciuchy- brzuch mam dużo mniejszy- a to była moja zmora. Głodu wcale nie odczuwam, ta dieta jest dla mnie przyjemnością. Czuje się lekka i mam dużo energii. Dziewczynki jak myślicie ile jeszcze schudnę przez 2 tygodnie ? Chciałabym zrzucić jeszcze do 85 do 23 czerwca- zobaczymy czy się da!! Pozdrawiam. Odpowiedz Link
voluptas Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 12:44 Aniu, jesteś kobitą doświadczoną w kontaktach z DC, a pytasz jak żółtodziób ;) Sama wiesz, jak wiele jest czynników wpływających na chudnięcie na DC, więc naprawdę spadków wagi nie da się przewidzieć. Gdybym miała wróżyć z fusów :) to bym założyła, że do końca tej ścisłej zobaczysz już "8" z przodu. A do 23? Jak ładnie przeprowadzisz mieszaną, to masz szansę być bliżej niż dalej od wymarzonych 85 :) Zresztą jak będzie 86 czy 87 to przeciez też będzie super! Gratuluję Ci serdecznie - idziesz jak burza i trzymasz się twardo. Mam wrażenie, że w ogóle wszystkie w tym wątku wstrzeliłyśmy się w jakiś dobry odchudzaniowo okres. I to mi się podoba najbardziej :D Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 13:02 no prosze, jak miło iprzyjemnie.. Widze że dobry humor Voluptas udzielił się każdemu. Gratuluje Dziewczyny efektów, super że chudniecie. Ania, wierze w Ciebie, myśle że schudniesz jeszxcze sporo(tj w moim przypadku). Tylko ja długo wychodziłam z diety. Po ścisłej byłam 2tyg400+DC, 1tydz800+DC ,2tyg1000kcal. I na tych dietkach też chudłam. Myśle żeby zachować efekt DC trzeba długo wychodzić z diety ścisłej. Nie wiem jak inni, ale nie dla mnie jest 3tyg ścisłej,1 tydz 1000kcal i znów ścisła. Potem na ścisłej się nic nie chudnie, metabolizm spowolniony. Zresztą każdy sam decyduje o sobie a ja nie jestem tu ekspertem. Kasiu, uwielbiam się przy Tobie odchudzać! Naprawde przesyłasz dobre fluidy, pocieszasz i motywujesz. Bo skoro Ty jesteś tak bojowo nastawiona to i mnie się udziela. A jak Twoje problemy, odstawiłaś leki? Czy kosultowałaś ścisłą z profesorem?? Ja dopiero w poniedziałek się skapłam że Ty na ścisłą się przymierzasz, a nie mieszaną... Ale wiem że jesteś rozsądna... Wiem, już nie truje. Pozdrawiam Was waszystkie, zapraszam Nowe Koleżanki! Odpowiedz Link
maroolg Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 13:46 Witajcie Widzę po Waszych postach, że wszystko idzie zgodnie z planem :-)Gratulacje! Tak trzymać! Moje spodnie coraz niżej na pupie. Strasznie mnie to cieszy bo ja spodni mam sporą kolekcję. Dzisiaj przed wyjściem do pracy przymierzyłam dwie pary,które juz za chwilę, jesli wytrwam, założę. Strasznie się męczę tym razem na DC. Kusi mnie wszystko po drodze i muszę uciekac od wszelkich zapachów. W pracy nie ma problemu ale w domu....ach...masakra...cierpię poprostu. Ogórek pomógł niewiele na zaparcie. Chyba musze jakiś specyfik zaaplikować albo herbatkę, chociaż nigdy nie miałam takich problemów i nie wiem co mi może pomóc. Macie jakieś sugestie??? W związku z powyższym, nie wchodze na wagę. Pozdrawiam.Gośka Odpowiedz Link
hellena6 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 14:26 Ja już pisałam w wątku pt. "jesteście super" co myślę o tym forum,ale muszę jeszcze coś z siebie wyrzucić.Mianowcie moje wszystkie koleżanki są chude (moja najlepsza przyjaciółka waży ok.45kg!) i one w ogóle nie wiedzą o co mi chodzi,nie widzą jaki jest problem(w odchudzaniu).Tym bardziej,że ja nigdy nie byłam bardzo gruba,moja maksymalna nadwaga w życiu to 10 kg i niektórzy w ogóle nie rozumieją po co ja sobie "głupotami" głowę zawracam,a nawet jeśli,to nie da się z nikim z mojego otoczenia o tym pogadać.Dlatego zakochałam się w tym forum! I podejrzewam,że nie będę umiała od tej ciepłej atmosfery odejść nawet jak nie będę się odchudzać.Z resztą trzymanie wagi to też wyzwanie. Po raz kolejny pozdrawiam wszyskich! Odpowiedz Link
voluptas Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 14:48 > I podejrzewam,że nie będę umiała od tej ciepłej atmosfery odejść nawet jak nie > będę się odchudzać.Z resztą trzymanie wagi to też wyzwanie. > Po raz kolejny pozdrawiam wszyskich! Helenko, powiem Ci po cichu, że zastanawiam się nad założeniem forum właśnie dla osób PO diecie, cos w stylu: schudłam i co dalej :) Myślisz, że ten pomysł by chwycił? Bo mnie kusi :) Odpowiedz Link
hellena6 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 20:22 Mi się ten pomysł podoba.Ciekawe co inne dziewczyny myślą?W każdym razie od tego forum jestem uzależniona.I to groźnie,bo dzisiaj już moja praca na tym ucierpiała... Odpowiedz Link
iwkaga Kusząca propozycja...:-) 30.05.07, 20:56 Voluptas! Tak po cichu myślałaś, że usłyszałam. To bardzo dobry pomysł.Całe życie chyba nie będziemy się odchudzać, potem to będzie się nazywało utrzymywanie wagi, a to już robota do końca życia i dopiero wtedy potrzeba wsparcia i dobrego słowa od innych. Po ilości postów śmiem twierdzić , że nie umiemy tu bez siebie żyć.Szkoda by było się rozstawać i zrywać przyjaźnie.Ale żeby nie wkurzać innych na DC(np. pisząc czym się zajadamy, np na SB,lub 1000kcal), mogłybyśmy przenieść się gdzieś obok.Gdybyś zechciała jeszcze zająć się administrowaniem byłoby cudownie.Strasznie odpowiada mi tutejsza atmosferka, zasługa Twoja i nas wszystkich. Znowu mnie przeczyściło, tyle że po zupie kurczak z grzybami.Teraz już jest ok.Może taka moja natura, inaczej wypróżniać się na DC nie umiem.Ale nic mi nie jest, zjadłam na kolację batona morelowego i wszystko się uspokoiło.Ciekawe, co?! Serdecznie pozdrawiam wszystkie koleżanki!Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
brama11 Re: Dzień 10// dzień 3 - nie jest źle ;) 30.05.07, 20:58 Voluptas to bardzo dobry pomysł z forum dla osób PO diecie,ja co prawda jeszcze nie jestem PO ,ale już się zastanawiam jak utrzymać to co wywalczyłam ,bo wydaje mi się że utrzymać i nie przytyć to będzie naprawde trudne.Pozdrawiam Odpowiedz Link
voluptas dzień 11 [wasz półmetek!!!! :)] // dzień 4 31.05.07, 07:44 Wstałam ledwo żywa. Słaba okrutnie, właśnie próbuję ratować się kawą. Jeszcze dziś może być gorszy dzień, od jutra chudnięcie już powinno rozkręcić się na dobre. Ehhh... co nie zmienia faktu, że jakoś trzeba przeżyć. Pogoda nie pomaga, jest niskie ciśnienie, kurcze, najwyżej zrobię sobie dziś dzień lajtowy, chrzanię. A muszę Wam napisac, że pierwszy raz w mojej DC-story zjadłam batonik pomidorowy i... moim zdaniem jest pyszny :) A przy okazji dowiedziałam się dzisiaj, że ten smak ma być wycofany :( buuuu... Jak będę po następną dostawę, muszę tych pomidorowców dobrać, kurcze, dlaczego ja je odkryłam dopiero teraz :( Inna rzecz, że jest przez 8 rano, a ja mam "wykasowany" juz jeden posiłek, zostają mi 2 saszetki, no trudno, będę je dzieliła. Żebym tylko przeszła mi ta oklapłość, bo nie lubię siebie w tym wydaniu. Mam nadzieję, że Wy czujecie się lepiej :) Co do pomysłu na nowe forum - cieszę się, że chwycił. Tylko dziewczynki, schudnijmy najpierw ;)) Kasiu, dzięki, że się o mnie martwisz, ale u mnie wszystko ok. Owszem, jestem na ścisłej, Profesor trochę kręcił nosem, ale się zgodził. Mam teraz do brania jeszcze przez 3 tygodnie jedno lekarstwo, którego zresztą dawkowanie mi zmniejszył, czuję się b. dobrze, a jeszcze lepiej będę się czuła, jak dojdę do 65 kg :) Na razie nie ważę się twardo i konsekwentnie :) Miłego dnia, Dziewczynki! Odpowiedz Link
iwkaga Re: dzień 11 [wasz półmetek!!!! :)] // dzień 4 31.05.07, 08:25 Strasznie się cieszę , że to już połowa i tak dobrze mi idzie.Dziś co prawda na wadze tylko 30dkg mniej(97.2kg), ale to w końcu już 6kg do tyłu. Mi też baton pomidorowo-pizzowo-oreganowy smakował, miałam so prawda tylko jeden na spróbowanie, ale nie jest słodki jak reszta i czasami jak przychodzi ochota na coś mniej słodkiego , prawie słonego , to można się nim poratować. Życzę miłego dnia.Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link
laluna1000 Re: dzień 11 [wasz półmetek!!!! :)] // dzień 4 31.05.07, 13:09 Cześć waszystkim! Jejku dopiero 4 dzień.... dziś jestem taka jakaś wypluta, ale nie chce mi się jeść, to dobra wiadomość. Zła to taka że jestem śpiąca,marudna, chyba jast niskie ciśnienie bo nic mi się nie chce. Wstawiłam obiad dla Małej, wypiłam kawke i dziś już nic nie robie. Po obiadku wyjdziemy może na spacer, choć pogoda się popsuła i jest dość zimno. Voluptas, dobrze że rozmawiałaś o DC z lekarzem, wierze że będzie dobrze. Również podoba mi sie pomysł z forum "po". Pewnie i tak będziemy wiecznie wracać do "tego" forum ale i "po" też może być fajne. Iwcia, super 6 kg w 11 dni, niezły wynik. Jak ja bym chciała schudnąć 6kg! Ale ważenie dopiero w sobote lub w niedziele. Zobaczymy jak będzie , narazie mam @ i po co się stesować. A ja podczas @ puchne, woda się zbiera więc napewno waga zawyżona. A co u Was? Piszcie bo jestem ciekawa co u słychać, jak Wasz dietkowanie? Pozdrawiam Was serdecznie i miłego dnia Odpowiedz Link
organa forum "po" 31.05.07, 16:16 zdecydowanie popieram pomysl zalozenia forum "po" bo takze uwazam ze to odpowiednie wyjscie z diety i utrzymanie wagi jest najwiekszym wyzwaniem. w kazdym razie dla mnie bedzie na pewno. bo na DC to sprawa jest jasna - sa saszetki i batony, 3 (lub 4) dziennie i koniec. zadnej filozofii ani dylematow. ale boje sie ze jak juz skoncze scisla i zaczne jesc normalne jedzenie to trudno bedzie mi zachowac umiar i miescic sie w zaplanowanych ramach kalorycznych... bez 'widma' wyjscia z ketozy, itp... :) latwiej bedzie sobie wytlumaczyc ze np. dzien pozniej sobie odbije, czy cos.. wiecie o co mi chodzi? Odpowiedz Link
laluna1000 Dzień 11\nasz niestety 4 31.05.07, 20:24 Nie ten dzień można zaliczyć do naprawde paskudnych i nieudanych... Chodziłam półprzytomna, zła i głodna. Warczałam na każdego kto się nawinoł, córci też się dostało...na szczęście poszłyśmy na dwie godziny na spacer, to troche mi przeszło. W takich momentach to się zastanawiam, po co mi to? Tylko dziecko na tym cierpi. Jeszcze jak wróciliśmy to było mi tak słabo(jednak taki spacer to wysiłek) i zjadłam różyczke gotowanego kalafiora i troche lepiej. Trudno, na kolacje zjadłam pół saszetki. Troche szkoda ale trudno. Przecież się nie pochlastam! Na szczęście córcia po spacerze padła i już wykąpana śpi. (pewnie wstanie jutro o 6...) Mam nadzieje że kryzys już za mną, że jutro będzie lepszy dzień.... Pozdrawiam i mam nadzieje że Wasze dni są lepsze Odpowiedz Link
brama11 Dzień drugi 01.06.07, 10:44 Witam w Dzień Dziecka.DC wraca jak bumerang to moja 3 ścisła ,chciała bym zbić jeszcze 4-5 kg i była bym happy.Teraz waże 69kg a zaczynałam z pułapu 84kg jestem 2 dzień na ścisłej i na razie jest OK.Pozdrawiam Odpowiedz Link
laluna1000 Re: Dzień 12//dzień 2 i inne dni... 01.06.07, 11:59 No wcisneło mi się za szybko! U mnie dziś w porządku, po wczorajszym kiepskim dniu już jest nawet ok. Witaj Brama;) Wiesz czytałam dziś sporo o SB. Podoba mi się ta dieta. Jak już skończe z DC i po 1000kcal i znów będe chciała się odchudzać to może zaczne SB. Tylko w pierwszej fazie nie można kawy. I tu może być problem.Ale zobaczymy. Powodzenia w DC. A co u Was, Koleżanki? Jak Wasze dietki? Coś mało się tu odzywacie. Kasia!Damy rade, nie? Jesteśmy super kobitki, silne i piękne, co tam taka dieta! A Wy "dwunastodniowe"? Co u Was? Piszcie, bo jak jest cisza ta się martwie. Buziaki. Odezwe się wieczorem, to prosze się meldować!!!;) Odpowiedz Link
brama11 Re: Dzień 12//dzień 2 i inne dni... 01.06.07, 13:26 Laluna1000 jeśli chodzi o SB to pierwotne założenie pierwszej fazy było takie aby bez kawy ale ta dieta jest modyfikowana i obecnie można 2 filiżanki dziennie,na forum SB wiele uczestniczek i dietowiczek ,pisze że pije kawe-myśle że bez ortodoksji-ważne by odstawić węgle.Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
iwkaga Re: Dzień 12//dzień 2 i inne dni... 01.06.07, 12:02 Dopisuję się i ja. Nie ma się czym chwalić , bo na wadze tylko 10dkg mniej(97.1kg)- jakoś nie mogę pożegnać tego "97"- tak się kurcze uczepiło, a kyż.... Ale , przepraszam , jednak mam się czym pochwalić- NADAL TRWAM!!! a to już duży sukces, dzisiaj 12 dzień.Teraz już z górki. A jak Wam idzie???Dajcie znaki życia?!Pozdrawiam.Iwona-IWKAGA Odpowiedz Link