25.05.07, 15:04
tak dziś mam duży kryzys :(( już mi się niechce pic tych napojów, zupek,
jeść batonów normalnie rosną mi w gębie , normalnego jedzenia mi się
chce ,dodatkowo waga w miejscu staneła, jak przez 3 dni leciała tak dziś ani
grama ,w dodatku zaparcia ,niewiem moge jakieś ziółka wypić np. normosan ??
mam nadzieje że już jutro będę miec lepsze samopoczucie bo dziś klapa :((
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • katrina9 Re: kryzys 25.05.07, 15:34
      Czesc violes ,,,,Glowa do gory ,kazdy gubi innaczej.Jestem na 5dniu scislej i
      dopiero minus 2 kg.Ale sie nie podam trzeba miec nadzieje ze nastepne dni beda
      lepsze.A motywuje mnie to ze luzniejsze spodnie czuje.Pozdrawim
      • violes1 Re: kryzys 25.05.07, 21:49
        a tak to fakt , ubrania jakies luźniejsze się zrobiły :))no musze wytrzymac
        niema szans , dzięki za oddzew !!
        pozdrawiam
    • organa Re: kryzys 25.05.07, 19:39
      na zaparcia polecam dosypac lyzke otrebow do porannego napoju lub do zupki..
      ja przez pierwsze 3 dni o tym zapomnialam, ale teraz tak robie i nie mam juz
      zadnych problemow z perystaltyka jelit.. :)
      jest tez w ofercie DC jakis blonnik sam, ale go nie uzywalam wiec nie wiem czy
      dziala...
      wiec moze sprobuj z otrebami.
      a jesli o chec jedzenia chodzi to pomysl ze jeszcze cale zycie przed toba i
      zdazysz sie najesc roznych pysznosci. wyobraz sobie wszystkie lata przed toba, a
      w kazdym roku 365 dni i klika posilkow dziennie. to duzo okazji do smakowania. w
      porownaniu z tym pare dni/tygodni diety to pikus. a o ile milej bedzie przezyc
      te wszystkie dni w pieknym zgrabnym ciele!!
      mam nadzieje ze to troche pomoze :D
      pozdrawiam i GLOWA DO GORY!!
      • kinia2727 Re: kryzys 25.05.07, 19:54
        Organa, niezłwykle motywujące podejście do sprawy, podoba mi się :D super!!!
        No teraz nie mam wątpliwości dlaczego znosze to wszystko :P

        Dziewczyny uszy do gory, damy rade!!!!!
      • violes1 Re: kryzys 25.05.07, 21:47
        zaraz sobie to wydrukuję i powieszę na ścianie, w chwili załamki będe to
        czytać :))bardzo dziękuję !!!
        pozdrawiam
    • balbina_alexandra Re: kryzys 25.05.07, 23:18
      Violes, dziś chyba coś w powietrzu wisi, sama mam humor wisielczy i czuję się
      jak świeży żywy trup, mam tyle pracy że znów nie dosypiam, i chyba organizm mi
      się na ten deficyt snu lekko buntuje. Dziś wróciłam do domu i zamiast odespać
      rzuciłam się sprzątać cały ten bałagan, jaki zrobiły moje kochane koteczki. Nie,
      to chyba nie są koteczki, to jakieś żarłacze tygrysie... wnioskując po ilości
      kury jaką dziś pożarły te niedobroty :)
      Wywalcie mnie stąd, 23 a ja w sieci, a jeszcze trzeba sie dziś wysamoopalaczować
      przeca :D

      Ale do rzeczy, Violes. Każda z nas przechodzila przez kryzysy takie jak Ty. Waga
      spadnie, spokojnie. Mnie się raz zatrzymało chyba na ok. tydzień, raz
      podskoczyło, bywa. Takei przestoje i wahania to norma. Rozbestwione jesteśmy, na
      DC waga spada w dzikim tempie i potem człowiek oczekuje że tak już będzie
      zawsse... Nie waż się codziennie - ja robiłam to raz, dwa na tydzień, teraz w
      ogóle staram się nie ważyć bo bardzo źle wpływa to na moją psychikę - ja już
      schudłam tyle ile chciałam (a nawet więcej :D) ale staram sie doprowadzić
      metabolizm do równowagi i przegonić wizję joja. A waga niestety skacze czasem,
      zwłaszcza jak się np, zaczyna ćwiczyć. Na zaparcia wypij te jakąś herbatkę
      ziołową, o ważeniu się na razie zapomnij. Spadnie, spadnie, gwarantuję.

      Co do normalnego jedzenia i zupek... JA za batonami przepadam, zamówiłam kiedyś
      ich karton cały i teraz czasem biorę do pracy w charakterze drugiego śniadanka
      :) zupki może dopraw ziołami, smakują o niebo lepiej. Normalne jedzenie nie
      zniknie z powierzchni ziemi jak ścisłą zakonczysz! Pomyśl, ile wysiłku włożyłaś
      już w dietę, nie mowiąc o kosztach. Dlaczego się odchudzasz? Ja robiłam to
      głównie dla zdrowia, miałam już trochę poważnych problemów, ale chciałam znów
      poczuć się piekna i szczupła, chciałam wejść w swoje stare ciuchy. Rozwalił mi
      się związek, zmarł tata i musiałam coś zmienić w swoim życiu bo byłam na równi
      pochyłej. W 3 miesiące zrzuciłam dużo, 2 tury DC i SB. OD tej pory zgubiłam
      jeszcze ze dwa kg tak mimochodem - niby na III fazie South Beach nie powinno się
      chudnąć, ale mi spadło. I jest super. Mam mnóstwo energii, zaczęłam bardzo
      regularnie ćwiczyć i pierwszy raz od bardzo dawna jestem tak zadowolona ze
      swojego wyglądu, wszystkie ciuchy leżą świetnie, wchodzę w małe rozmiary,
      marynarki przestały mi się rozłazić w biuście. Pamiętam jak na początku
      cierpiałam - byłam uzalezniona od węgli, moja dieta składała się głównie z
      pieczywa, makaronu i słodyczy. Pamietam bardzo dobrze jak robiąc zakupy kupiłam
      dla mojej siotry ukochany chlebek sojowy, jeszcze gorący i rozpłakałam się w
      sklepie, bo tak okropną miałam na niego ochotę... Nie jem pieczywa od początku
      roku, i wiesz że wcale mi nie brakuje? Mam zamrożony pełnoziarnisty chleb, ale
      wcale go nie wyciągam, bo nie mam ochoty. Take męczarnie ktore teraz
      przechodzisz nie będą trwały wiecznie. Dasz radę. Potem będzie Ci łatwiej
      zobaczysz. Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki.
      Ja sama nie wytrzymałabym tych początków gdyby nie Voluptas. A skoro ja,
      obżartuch i słodyczoholik, dałam radę i mój odwyk okazał się trwały, to Tobie
      też się uda. Ściskam :*
      • balbina_alexandra Re: kryzys 25.05.07, 23:23
        Przeczytałam swojego posta i normalnie można odnieść wrażenie żem świętsza od
        papieża :D niestety, grzesznicą jestem i tyle, właśnie otworzyłam nową butelkę
        Pepsi Light... (milczeniem pominę tę paczkę orzechów którą pochłonęłam dziś...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka