jankolodziej
03.12.11, 16:38
Zbliżała się magiczna dla wielu data: rok 1900. Wróżby mówiły o końcu świata, kataklizmach i innych nieszczęścia. Zresztą częściowo się sprawdziły: skutkiem działalności górniczej zaczęły wysychać studnie i stawy, coraz mniej było wody w Kochłówce.
Cały obszar, obejmujący Wirek, Nową Wieś, Bykowinę (wówczas Friedrichsdorf) i Kochłowice wraz z koloniami i Niedźwiedzińcem był zamieszkany wówczas przez 27000 osób. Wobec wysychania źródeł, z nakazu władz właściciele kopalń w roku 1889 zbudowali od szybu Aschenborn wodociąg, do którego przyłączony został Wirek. Dalej przyłączano do niego Bykowinę w roku 1895, w rok później Kochłowice, a w roku 1902 Nową Wieś. Do Radoszowa wodociąg dotarł w roku 1904. Początkowo ciśnienie dla odbiorców przemysłowych zapewniał zbiornik na Aschenbornie o pojemności 41 metrów sześciennych. Wobec zwiększenia odbioru wody zbiornik powiększony został w roku 1886 do 60 metrów. W roku 1905 na terenie kopalni Hillebrand zbudowana została wieża ciśnień o pojemności 300 metrów sześciennych. Uzupełniła ją jeszcze w roku 1906 wieża na terenie kopalni Hugo-Zwang mająca pojemność aż 500 metrów sześciennych. Zbiornik ten sprzężony został z ziemnym zbiornikiem buforowym za pomocą pompy. Cały ten układ nazwany „Antonienhuetter Wasserversorgungsanlage” wykazywał pobór 2,57 metra sześciennego na minutę. Należy dodać, że cały układ został zbudowany jako autonomiczny, niezależny od zaopatrujących w wodę Fiskalische Wasserleitung Zawada (docierał do Bielszowic i Chebzia), Fiskalische Wasserleitung Adolf-Schacht (Chorzów) oraz Fiskalische Wasserleitung Adolf-Schacht Schlesiengrube (Bielszowice, Nowy Bytom, Świętochłowice). 29 czerwca 1957 roku do wodociągu podłączono ujęcie głębinowe czerpiące z głębokości 165 metrów w szybie „Nowy Wirek”. Po latach, kiedy już źródła głębinowe przestały wystarczać dla ciągle rozwijających się miejscowości przyłączono nas do systemów dostarczających wodę z Goczałkowic, Kozłowej Góry i Czańca.
Co znamienne – znaczne zubożenie dotychczasowych źródeł zaopatrzenia w wodę na Śląsku zostało spowodowane przebiciem warstw mioceńskich licznymi szybami górniczymi. Obecnie wodę trzeba dostarczać z odległych zbiorników, dlatego jest dla ludzi dość droga. To społeczeństwo ponosi zatem koszty nie tylko działalności górniczej, ale pseudo gospodarczej. Bo ktoś zdecydował, że PWiK nie będzie się parało działalnością dla mieszkańców na zasadzie non profit, ale musi przynosić ZYSKI. I to bez większego wkładu pracy.
Dawniej, kiedy władca chciał prowadzić np. wojnę - musiał na to pożyczyć pieniędzy. Potem oddać! Dziś, kiedy trzeba pieniędzy np. na wynagrodzenia dla tabunów pociotków, po prostu podnosi się podatki. Bo feudalizm się skończył, jest demokracja. A ta zaskakująco namaszcza na władców...