jozefosmenda
11.10.13, 09:58
Bojkot referendum?
To przejaw świadomości obywatelskiej!
"Trzeba to jasno powiedzieć: chodzi o zaspokojenie chorych ambicji"
- Nie mam zamiaru brać udziału w czymś, co mnie kompletnie nie interesuje. To nie ma nic wspólnego z demokracją czy jej brakiem. Warszawskie referendum - i trzeba to sobie jasno powiedzieć - nie ma nic wspólnego z poprawą życia Warszawiaków w ich mieście. Jest to widoczne gołym okiem, że chodzi jedynie o władzę i zaspokojenie swoich chorych ambicji politycznych - pisze jackie53. I dodaje: "Będą wybory - pójdę!
Na zadymę 13 października nie mam ochoty!"-
Moim zdaniem niepójście na referendum, którego ważność zależy od frekwencji, jest przejawem świadomości obywatelskiej i traktowania siebie jako podmiot praw i obowiązków obywatelskich. Co innego w przypadku wyborów, których wynik nie jest uzależniony od frekwencji. Na takich wyborach będę zawsze, ale na referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy nie pójdę. Uważam je bowiem za przejaw politycznego pieniactwa i partyjny atak na stolicę - pisze z kolei garwena.
- Te i inne wypowiedzi znajdziemy tutaj:
- wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14756714,Referendum_w_Warszawie___Nie_ide__Hucpa__Nie_chodzi.html#BoxSlotII2img
Ale my jesteśmy już znacznie bardziej do przodu albowiem mamy "zaprawione w bojach" stowarzyszenie, które za dwa lata rozprawi się z każdym co im na odcisk nadepnie. W liczbie mnogiej również no bo RM jest kilkudziesięciu osobowa.
I żeby było jasnym to jestem zdecydowanym przeciwnikiem referendum w Warszawie!