paul11
10.02.05, 20:40
Znolezione w necu.
Czy zasługujemy?
Czy Polacy zasługują na niepodległość? Takie kontrowersyjne pytanie
postawił znany felietonista Rafał Ziemkiewicz w swojej książce
"Polactwo". Już sam tytuł książki jest dla większości obrazoburczy,
a co dopiero wspomniane pytanie. Czy nie warto jednak od czasu do
czasu zaniechać konwenansów i powiedzieć coś bez owijania w bawełnę?
Czy Polacy zasługują na niepodległość? Tak bezpardonowo postawione
pytanie powoduje święte oburzenie i to nie tylko w środowiskach
patriotycznych, narodowych, ale także zakłopotanie "nowoczesnych
elit". Przecież są rzeczy oczywiste, rzeczy o których się nie
dyskutuje! Co więcej, są rzeczy nad którymi nigdy się nie
zastanawiało. Czy rzeczywiście nie można myśleć i dyskutować na ten
temat? Czy to jest oczywiste, że Polacy zasługują na niepodległość?
Ziemkiewicz nie udziela definitywnej odpowiedzi na to pytanie,
natomiast nie boi się przemyśleń na ten temat. Na szali kładzie więc
historię Polski, czyny narodowowyzwoleńcze, setki ofiar, hektolitry
krwi, lata zniewolenia. To wszystko ma świadczyć o tym, że Polacy
zasługują. Przyjmijmy zatem, że tak jest. Co zatem Polacy zrobili z
tą niepodległością? Czy 15 lat wolności naprawdę pokazuje, że
niepodległość wyszła Polsce na dobre? Czy sami rządzą się mądrze,
czy w kraju panuje ład i porządek? Czy przestrzegane jest prawo? Czy
gospodarka się rozwija? Czy pracując ciężko i uczciwie można
osiągnąć dobrobyt, czy trzeba kombinować i kraść? Czy społeczeństwo
jest naprawdę zadowolone ze swoich przedstawicieli? To właśnie rzuca
autor na drugą szalę jako argumenty pokazujące, że Polacy nie
zasługują na niepodległość. Bo tak naprawdę wyłania się obraz
podziału społeczeństwa na rządzonych i rządzących, podział na
tytułowe polactwo i osoby które potrafią polactwem manipulować.
Ale odłóżmy na bok temat Polski i niepodległości, tym bardziej że
jest on doskonale opisany w wyżej wymienionej książce którą
serdecznie polecam. Zastanówmy się natomiast nad pytaniem: CZY
MIESZKAŃCY ŚLĄSKA ZASŁUGUJĄ NA AUTONOMIĘ?
Najprościej mówiąc autonomia polega na samorządzeniu, na przekazaniu
decyzji bliżej człowieka, na decentralizacji władzy.
Ktoś powie: przecież już obecnie lokalne władze mogą podejmować
decyzje w określonych sprawach. Lokalne władze na szczeblu gminy,
miasta, powiatu czy województwa funkcjonują przecież nie od dziś.
Czy zatem potrafimy już teraz nadzorować i oceniać decyzje władz
lokalnych?
Zadajmy sobie kilka najprostszych pytań:
Czy znam nazwisko swojego wójta czy burmistrza lub prezydenta
miasta? Czy znam nazwiska kilku radnych? Czy znam starostę powiatu i
jego zastępców? A może znam nazwiska posłów sejmiku wojewódzkiego z
mojego okręgu? A wojewodę?
A jeśli znamy nazwiska to czy znamy zakres władzy wymienionych osób?
Czy wiemy czym może i czym powinien zajmować się np. burmistrz i
jaki udział w podejmowaniu decyzji ma rada miejska? Pytanie o zakres
kompetencji jest niezwykle istotne - znając zakres praw i obowiązków
przypisanych do stanowiska, możemy poprawnie ocenić jakość pracy
osobę je zajmującej. Co więcej, znając uprawnienia takich osób
możemy podczas kampani wyborczej odrzucić tych którzy obiecują
przysłowiowe "gruszki na wierzbie" czyli rzeczy których na pewno nie
będą w stanie zrobić.
Wiem, że to są trudne pytania. Nawet rządzący często nie wiedzą co
mogą zrobić a co ustawowo ZROBIĆ MUSZĄ! Musimy jednak znać na nie
odpowiedź i wymagać tej znajomości od wybieranych osób.
Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie czy mieszkańcy Śląska w
ogóle interesują się tym co robią władze lokalne, czy rozliczają
władzę z podjętych zobowiązań, czy wyciągają odpowiednie wnioski
podczas wyborów? Czy rozliczają rządzących, którzy zadłużają miasto
po uszy budując park wodny i osadzają znajomych w agencji nim
zarządzającej? Czy śledzą zagmatwane sprawy przyznawania koncesji na
budowę hipermarketów, przetargi na zieleń miejską, budowę dróg,
zezwoleń na budowę kompleksów rozrywkowych w centrum miasta, w
zamian za intratne posadki dla swoich dzieci? Czy rozliczają tych
rządzących, którzy bawią się na prywatnych, suto zakrapianych
imprezkach za publiczne pieniądze, podczas gdy miasto którym powinni
rządzić tak naprawdę ginie w oczach? Czy wiedzą kogo i za co ściga
prokuratura? Czy w końcu oceniają tych, których jedynym
spektakularnym osiągnięciem jest przyznanie mieszkania znanej
sportsmence? Albo tych awanturujących się w sprawie podrzędnej
galerii fotografi - mimochodem fundując jej darmową reklamę?
To tylko kilka przykładów ze Śląska. Jeśli ktoś wie jakich
miejscowości dotyczą, jest na dobrej drodze by rzeczywiście
kontrolować poczynania władzy.
Udzielenie odpowiedzi na te wszystkie pytania jest konieczne! Musimy
się interesować polityką lokalną by mieć na nią wpływ. Musimy
rozmawiać na ten temat ze znajomymi z tej samej dzielnicy, miasta,
gminy, powiatu czy w końcu regionu. Bo tak naprawdę całe to
narzekanie, że nie mamy wpływu na poczynania władz jest nie na
miejscu! Nie mamy wpływu bo się nie interesujemy, a cwaniaki i
kombinatorzy potrafią to wykorzystać! Pora więc się zainteresować,
może samemu zadziałać, bo jak pokazuje przykład - społeczności które
się tym zainteresowały dobrze na tym wychodzą!
Czy więc mieszkańcy Śląska zasługują na autonomię? Mam nadzieję, że
tak! Region bez wątpienia zasługuje na coś lepszego niż ma obecnie -
pozostaje pytanie: czy my na to zasłużymy? Do dzieła!
Marek Czaja
Co wy na to.