Dodaj do ulubionych

osobliwości południowopraskie

IP: *.idea.pl 20.02.04, 00:08
Czy zaobserwowaliście jakieś zwyczaje, sposób bycia, które odróżniają
południowych prażan od mieszkańców innych dzielnic? Czy istnieje, coś na
pierwszy (albo drugi) rzut oka rózni Waszą okolicę od innych rejonów W-wy?
Chodzi mi o najrozmaitsze przejawy: naleciałości gwarowe, powiedzonka,
specyficzne nazwy własne, kulinaria, architekturę, sposoby spędzania wolnego
czasu i picia alkoholu, obrzędy świąteczne, ubiór itp.
Dla przykładu podam moje obserwacje z GRochowa.
Odwiedzając targowisku niedaleko placu Szembeka starsi grochowiacy mówią, że
zrobili zakupy "na Szembeku".
Rondo Wiatraczna nazywane jest Wiatrakiem lub Wiatraczną (bynajmniej nie
chodzi o ulicę), natomiast Rondo Waszyngtona, to po prostu Rondo.
Ciotka mojej koleżanki (rocznik coś koło wybuchu II wojny) nigdy nie powie,
że kupiła karkówkę w mięsnym lecz: " u rzeźnika". O rodzinie, która mieszka
na Powiślu i Czerniakowie mówi, że mieszkają "w Warszawie".
Zauważyłem, że ubrani odświętnie grochowiacy po mszy niedzielnej całymi
rodzinami idą na ciastka do cukierni (na Jelonkach w tym samym czasie luidzie
chodzą na zakupy do TEsco).
Specyfiką Grochowa, który w końcu do najbogatszych rejonów nie należy, jest
duża liczba salonów piękności i gabinetów kosmetycznych. Podobnie jest na
Starej i Nowej Pradze :)
Pozdr.
Obserwuj wątek
    • j_karolak Re: osobliwości południowopraskie 20.02.04, 09:09
      My, południowoprażanie, zamiast ambiwalentny mówimy dwuznaczny.
      • Gość: kiwi Re: osobliwości południowopraskie IP: *.chello.pl 06.03.04, 16:35
        Znaczenie słowa AMBIWALENTNY najlepiej ilustruje "i chciałabym i boję się". Ale
        nie ma w tym nic "dwuznacznego", bo AMBIWALENTNY to dwuwartościowy. Można mieć
        ambiwalentny stosunek do włąsnych rodziców (i kocham i nienawidzę) w którym nie
        ma nic dwuznacznego!
        To tyle tytułem lekkiego sprostowania.
        Także - z Południowej Pragi.
        • Gość: pawe Re: osobliwości południowopraskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 01:40
          Zgodnie ze starym dowcipem ambiwalentne uczucia masz wówczas, gdy twoja
          tesciowa, ale w też w twoim aucie wpadnie do pr
    • Gość: hipek Re: osobliwości południowopraskie IP: *.zapora / 217.96.25.* 20.02.04, 09:09
      to bardzo fajny temat
      na Grochowie mieszkam dopiero od ok. roku, wcześniej był to Targówek
      napewno mówię będąc na lewym brzegu Warszawy że jade "na Pragie" - to "gie" po
      lekturze Wiecha
      niedawno w tvp w jakiś piatek ok. 19 na 2 był film dokumentalny o współczesnej
      W-wie gdzie świetnie pokazono klimat Pragi - może będzie powtórka
      ale Twój temat będę śledzić z zainteresowaniem
      pozdrawiam
      • Gość: DoKo Re: osobliwości południowopraskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 17:52
        Temat fajny :) oj Pola widzę że z Ciebie to prawdziwy pasjonat :) A tak
        właściwie to skąd jesteś...? Nie wiem może już kiedyś pisałeś ale teraz jakoś
        nie mogę znaleść... (Yelonky ?) Wracając do tematu... :) U nas mówi się właśnie
        często tak jak napisałeś tzn. np. „jadę do Warszawy” kiedy się jedzie na tamtą
        (lewą) str Wisły.Warszawa jest t a m , tu jest Praga.Ja się też często nabijam
        i wracajac z centrum do domu mówię „jadę na Pragie” :) A Wiatrak... to chyba
        duzo ludzi tak mówi w całej Warszawie na Wiatraczną. Heh tzn. na Rondo
        Wiatraczna (rany... ja nigdy nie mówię „Rondo Wiatraczna”) Heh moja babcia tez
        zawsze mówiła „u rzeźnika”... Czy idą po mszy niedzielnej do cukierni tego nie
        wiem bo akurat koło mnie cukierni nie ma... ale wszelkie święta to biała
        bluzeczka, niedziela do koscioła pieknie trza się odstawić. W mojej okolicy
        zawsze jak jest jakieś swięto np. Wielkanoc to całe rodzinkowe procesje idą w
        białych bluzeczkach do lasu. (no i w lesie jest tłoczniej niż w parku...) A na
        co dzień można się ubrać jak się komu podoba, można wyjść na ulicę w
        najgorszych łachach obdartych... tu nikt nie zwraca uwagi na to jak kto chodzi
        ubrany. Nie to co np. Śródmiecie czy mokotów... Tutaj biedy nie trzeba się
        wstydzić. Co oprócz tego...? Hmm... jeszcze się zastanowie... jak coś mi
        przyjdzie do głowy to napiszę... kurcze na co dzień się na takie rzeczy nie
        zwraca uwagi... :)
    • kubajek jeden wtrąt :) 20.02.04, 10:58
      Gość portalu: pola napisał(a):

      ... natomiast Rondo Waszyngtona, to po prostu Rondo.

      mieszkałem kiedyś na Żoliborzu, tam plac Wilsona wymawia się 'Łilsona'
      wymowa 'Łoszingtona' jest na Pradze Poł. dużym obciachem
      :)
    • Gość: Mat Re: osobliwości południowopraskie IP: 5.5R* / *.nokia.com 21.02.04, 02:34
      Ło matko... Tożeś temat wymyślił... Ciężko to będzie spisać bo to sa rzeczy
      których człowiek sobie nie uświadamia. Poza tym ja jestem na Grochowie świeży
      (4 lata), także pozwolisz podeprę się raczej obserwacjami mojej babci która tu
      mieszka od 1940 roku. Co mi przychodzi do głowy (głównie kwestie nazewnicze):

      R. Wiatraczna to Wiatrak, R. Waszyngtona to Rondo. Wszyscy tak mówią. O pl.
      Szembeka mówi się "na Szembeku", również mówi się często "za Szembekiem" o
      Gocławku. Kościół na Grochowskiej przy Wedlu to Kościół na Kamionku, moja
      babcia w życiu się o nim inaczej nie wyraziła. Jeszcze jedna ważna sprawa -
      miejscowi nie uważają Grochowa za Pragę - to jest Grochów, Praga jest za torami
      kolejowymi. Poza tym co jeszcze... Bloki przy trasie Łazienkowskiej na
      przyczółku Grochowskim to pekin. Jeziorko obok to Balaton Chyba tyle mi na
      razie przychodzi do głowy, jakbym coś jeszcze skojarzył to dopisze
      • Gość: Stas Re: osobliwości południowopraskie IP: *.aster.pl 30.08.05, 18:38
        PATELNIA tak się jezioko nazywało, nie Balaton!
        A na marginesie nad jeziorkiem na przełomie lat 40-50tych grasował wampir.
        Gwałcił i dusił, a matki straszyły nim dzieci. Pozdrawiam S.
        • doko_ksp Re: osobliwości południowopraskie 30.08.05, 20:36
          Wiemy, wiemy o wampirze :) Było o nim już na forum.
    • Gość: corgan kiedys w Radiostacji lecial kawalek... IP: *.chello.pl 21.02.04, 12:39
      "Gdzie jest linia K co na Grochów tak pieknie szła" grupy Transmissja
      Poniewaz juz nie ma linni K to ktory bus ja teraz zastapil?
      • niech Re: kiedys w Radiostacji lecial kawalek... 21.02.04, 13:54
        523. A 520 to stara Jotka - tez zahacza o Grochow.
        • j_karolak Re: kiedys w Radiostacji lecial kawalek... 23.02.04, 09:17
          Nie zachacza.
      • kubajek miłosnikom starych linii autobusowych polecam 23.02.04, 09:27
        www.przegubowiec.com/foto/9009/menu_4.htm
        • kubajek 40 lecie F-ki 23.02.04, 09:31
          40 lat temu
          16 luetgo 1964 r. uruchomiono nową, szóstą linię pospieszną; linia F połączyła
          Wolę z Aninem zatrzymując się na następujących przystankach (wg obecnej
          nomenklatury): Cm. Wolski, Reduta Wolska, Elekcyjna, Os. Wolska, DT Wola,
          Żelazna, Kino Femina, Metro Ratusz, Park Praski, Dw. Wileński, Ząbkowska, al.
          Zieleniecka, Gocławska, Podskarbińska, Wiatraczna, pl. Szembeka, Gocławek,
          Płowiecka, Trakt Lubelski, Trawiasta, Kajki;
          • Gość: pola Leciem na Grochów i nie tylko IP: *.idea.pl 23.02.04, 17:00
            DoKo, jestem (?) warszawiakiem od czterech lat, mieszkam na Jelonkach, a
            wcześniej przemieszkiwałem na Ursynowie i Służewiu. Niestety. Stara część
            prawego brzegu wydaje mi się najlepszym miejscem na zapuszczenie korzeni.
            Strasznie fajne rzeczy piszecie. Jeziorko Balaton - b. ładne.
            Natomiast wydaje mi się, że w dobrym tonie jest mówić na Żolibie "Wilsona" a
            nie "Łilsona".
            Mat, co do Pragi masz słuszność. Jednak bywa, że i Grochowiakom, zwłaszcza
            powojennym to się wymknie. Natomiast tak traktuje Grochów spora liczba
            obywateli lewego brzegu o czym przekonała się kilka razy mama mojej znajomej
            kiedy - jeszcze za tzw. komuny - chciała zamówić taksówkę na Szaserów, kierowca
            odkrzywkiwał: "Na Pragie nie jade". W ogóle zmiękczanie końcówek do dziś
            preferuje się na obu Pragach, m.in. na bazarze za Uniwersamem ("całuje ronczkie
            sznownej klyjentce" - sam słyszałem). Pekinów zdaje się mamy kilka, oprócz
            wspomnianego przez Mata galeriowca. Słyszałem, że nazywane są tak m.in. szaro-
            bure bloki z laty 50. przy Grochowskiej m-dzy apartamentowcami Sonata a Kinową.
            Ponoć też "pekinami" nazywane są kamienice kwaterunkowe, w których często
            zmieniają się lokatorzy.
            Ponadto. Żaden szanujący się student nie powie, że mieszka w domu akademickim
            przy ul. Kickiego lecz oczywiście "na Kicu".
            Wśród znajomych wspomnianej koleżanki, której rodzina od przedwojnia w okolicy
            Szaserów, księdza określa się ironicznie ale pozytywnie: "plebanek". Tąże
            koleżankę ojciec wysyłał często do "żelaźniaka pod stówę" czyli słynnego na
            całą okolicę sklepu z młotkami, obcęgami, gwoździami i podobnymi dobrami przy
            Grochowskiej nr 100.
            Na istniejącą już w latach 20. XX w. Państwową Wytwórnię Aparatów
            Telefonicznych i Telegraficznych starsi grochowiacy nigdy nie mówili inaczej
            niż "Dzwonkowa". Pisze o tym m.in. Paweł Elsztein w "Mojej Pradze"(Syrenka
            2001). Dlaczego Dzwonkowa? Bardzo proste. Fabryka produkowała telefony a
            telefony to przecież dzwonki.:)
            Bardzo podoba mi się zawołanie, które jest czymś w rodzaju grochowskiej wersji
            ogólnopolskiego "komu w drogę temu czas" albo seksmisjowego "Albert,
            wychodzimy!". Mianowicie "leciem (nie lecim! lecim to na Szczecin) na Grochów".
            Takę sentencję wypowiada się ponoć w celu obwieszczenia, że się opuszcza
            imprezę, która rzecz odbywa się gdzieś poza macierzystą dzielnicą albo po
            prostu wraca się do domu spoza Grochowa.
            Wytłumaczcie, o co chodzi z Linia K i Jotką?
            Pozdr.

            • kubajek Re: Leciem na Grochów i nie tylko 23.02.04, 20:57
              J, F, (i oczywiście C, Cbis!!!) to dawna numeracja pospiesznych linii
              autobusowych jeżdżących przez Pr. Poł. gdy przeczytałem o Jotce to mi się
              przypomniało że niedawno czytałem o jubileuszu więc odgrzebałem link.
              Co do 'Łilsona' to hmm... mieszkałem prawie 20 lat na Żoliborzu i nieraz o tej
              wymowie z przyjaciółmi rozmawialiśmy. 'Wilsona' to wymowa obowiązujaca
              wsród 'starych', rodowitych Żoliborzan, mówić tak to oczywiście nie grzech a
              nawet ma swój styl, ale wraz z zaanektowaniem Żoliborza przez inteligencję
              zaczęła obowiązywać wymowa 'oxfordzka' :)) i ona się moim zdaniem przyjęła.
              Można zresztą zapytać na forum żoliborskim :)

              ---
              No to jadziem na Belany... :)))


              • Gość: pola Łilson, grzybki i weteryniarz IP: *.idea.pl 05.03.04, 23:31
                Kubajku, masz rację, "Wilsona" wymawiają żoliborzacy z dziada pradziada. Wydaje
                mi się jednak, że upowszechnienie wymowy "oksfordzkiej" nie jest wynikiem
                przeintelektualizowania dzielnicy. Już w międzywojniu czyli wtedy, kiedy
                się "nowoczesny" Żoliborz uformował, bliższe i dalsze okolice placu im. w/w
                męża stanu w dużym stopniu zasiedliła inteligencja co wyrażone jest np. w
                nazwach kolonii "Żoliborz Dziennikarski" albo "Oficerski"
                Na deser mam coś z grochowskiego podwórka. Pawilony handlowe z
                charakterystycznymi spadzistymi dachami z blachy miedzy Al. St. Zjednoczonych,
                ul. Garibaldiego i Kirasjerów, mniej więcej na przeciwko siedziby TP SA
                nazywane są "grzybkami". Jest tam nawet piekarnia czy cukiernia "Pod
                grzybkiem".
                Sąsiadkę z mojej kamienicy przyłapałem na "weteryniarzu". Ale to zdaje się jest
                specyfika ogólnowarszawsko-mazowiecka. Mówią tak też bohaterowie felietonów
                Wiecha.
                A co z osobliwościami Gocławka czy Saskiej Kępy? Nie chce mi się wierzyć, że
                tam nic nie ma.
                Pozdr.
                • Gość: pola Na Szaserów i Grenadierów IP: *.idea.pl 22.03.04, 23:12
                  Rozmowy z sąsiadkami kształcą. Jedna z moich jest pielęgniarką i oświeciła
                  mnie, że nikt na Grochowie nie mówi, że leczył się w Szpitalu Grochowskim albo
                  Szpitalu Wojskowej Akademii Medycznej. Mówi się o wizytach w szpitalu "na
                  Grenadierów" lub "na Szaserów". Albo krótko: "na Szaserów/Grenadierów".
                  • Gość: turtle Re: Na Szaserów i Grenadierów IP: 217.153.186.* 23.03.04, 10:53
                    osobliwością są także kaczki rokrocznie przebywajęce w pasie zieleni pomiędzy
                    jezdniami trasy łazienkowskiej na wysokości międzynarodowej:))
                    • Gość: kiwi Re: Na Szaserów i Grenadierów IP: *.chello.pl 23.03.04, 23:04
                      Nagminne: SASZerów zamiast SZASerów.
                      Jest jeszcze Latawiec przy Trasie Łazienkowskiej, koło kładki.
                      Na Przyczółek Grochowski teraz mówią najczęściej "Przytułek Grochowski".
                      Zielono-żółty okrągły blok przy tym osiedlu, widoczny z dala z Trasy
                      Łazienkowskiej, zwany jest "Kukurydzą" albo "Silosem".
                      Dziwaczne, przygnębiająco szare trzypiętrowe chyba domiszcze na Łukowskiej u
                      wylotu Tarnowieckiej nazywają Titanic.
                      Pawiloniki przy Wiatraku mieszczą w sobie piekarnię "Grzybki".
                      Na piekarnię Putków, pierwszą z serii ich piekarń /Tarnowiecka/, mówią
                      nie "piekarnia" tylko "Putkarnia".
                      • Gość: pola Re: Na Szaserów i Grenadierów IP: *.idea.pl 23.03.04, 23:30
                        Kiwi, jesteś wielka :). SASZerów, to bardzo ładne. Przypomina mi moją babcię,
                        mazowszankę ale nie z W-wy, która nigdy nie mówiła inaczej niż WARStat. Zamiast
                        WARSZtat. Okrąglak przy Trasie Ł. nazywany jest też walcem. Wg mnie fajniejsza
                        jest jednak kukurydza. Tego Latawca nie kojarzę. Co to jest? Podobnie Titanica.
                        Napisz o nich więcej.
                        Jesli chodzi o "Grzybki" to tak nazywane są w-tkie pawilony w tym miejscu.
                        Putkarnia to też b.ładne.:) Słyszałem jeszcze, że rzeźba przedstawiająca nagą
                        kobietę w niecce nieczynnej (od kiedy?) fontanny przed Universamem nazywana
                        jest "panienką". Poddobno na jakiś dziełko znikneło z ekspozycji, uszkodzone
                        przez nieznanych sprawców i poddane pieczołowitej restauracji.
                        Pozdr.
                        • Gość: szaser Re: Na Szaserów i Grenadierów IP: 213.77.38.* 30.03.04, 08:31
                          LATAWIEC, to była restauracja kat I na piętrze w tym pawilonie.
                • pantalon Re: Łilson, grzybki i weteryniarz 25.07.05, 17:33
                  Pawilony handlowe z
                  > charakterystycznymi spadzistymi dachami z blachy miedzy Al. St. Zjednoczonych,
                  > ul. Garibaldiego i Kirasjerów, mniej więcej na przeciwko siedziby TP SA
                  > nazywane są "grzybkami". Jest tam nawet piekarnia czy cukiernia "Pod
                  > grzybkiem".

                  dodam ze swego czasu Grzybki mialz watpliwa renome.
                  Tak mnie uswiadamial kolega ze studiow ktroz bzl typem ostrego balangowicza
                  (lata 91-95) teraz kolega jest super modnzm tredsetterm czy cyzms takim. W
                  kazdzm razie znal wszystkie knajpz i puby (clubow jeszcze nie bylo). No i
                  wspominal kiedys z obrzydzeniem imprezke na Wiatraku ktora przeniosla sie pod
                  grzybki. Szczegolow to nie zdradze bom dobrze wychowany

                  panTalon

                  P.S
                  echz czy sa tu ludzie (hi hi czyt. poczatkujace staruchi) ktorzy pamietaja Kotlz
                  czy Amsterdam :)
                  cholera na uropie jestem a caly czas tu zagladam
    • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 20:25
      Heh mogę powiedzieć, ze u nas na Święta Wielkanocne strzelają najgłosniej! :)
      Przynajmniej tak myslę... no i tak bylo do tej pory, nie wiem jak w tym roku...
      Przekonamy się :)
      • Gość: pola DoKo, wystrzałowa Olszynka IP: *.stacje.agora.pl 29.03.04, 20:49
        DoKo, pierwszy głosie Olszynki Grochowskiej, miło Cię słyszeć. :) Gdzieżeś się
        podziewała? Przeczekiwałać marcowe przesilenie w ciepłych krajach? :) Niech
        Cię nie ustrzelą ułani z Olszynki. Ale właściwie kto i czym strzela (Amor
        wiosenny?)? I dlaczego na Wielkanoc?
        Pozdrawiam
        • Gość: DoKo KSP Re: DoKo, wystrzałowa Olszynka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 21:10
          He he :) Miło że o mnie pamiętałeś :) A no tak się jakoś zapodziałam...
          Dziękuję za zaszczytny tytuł "pierwszego głosu Olszynki Gochowskiej" :)
          Gość portalu: pola napisał(a):
          Ale właściwie kto i czym strzela (Amor
          > wiosenny?)? I dlaczego na Wielkanoc?
          Eeee... jak to?? Czyżbyś naprawdę nie wiedział???? Toż to chyba kazdy wie że
          na Wielkanoc strzela się z petard. Taka była zawsze w Polsce tradycja -
          strzelało się właśnie na Swięta Wielkanocne a nie na Sylwestra. Jednak już mało
          gdzie się ten zwyczaj praktykuje. Po lewej str Wisly zdaje się że praktycznie
          on zanikł, wszyscy się dziwią tak jak Ty - „o co chodzi z tym strzelaniem?” Ale
          na Grochowie przetrwał. Może sam będziesz miał okazję się przekonać (nie wiem
          jak tam u Ciebie będzie słychac ale u mnie to zwykle takie wybuchy jak by nie
          tylko z petard ale i z armat strzelali- zupełnie jakby wojna była). Strzelają
          jakoś tak z rana, przed 6 , zdaje się że w pierwszy dzień swiąt... No
          zobaczymy jak to w tym roku będzie.Z każdym rokiem jakby mniej wystrzalów.. :(
          Również pozdrawiam :)
          • Gość: pola petardy i knajpy IP: *.idea.pl 03.04.04, 18:54
            Kurrrteczka! Słowo honoru, że o wielkanocnym zwyczaju ostrzeliwania petardami
            pierwsze słyszę. Na święta prawdopodobnie wyjadę daleko za Grochów więc odgłosy
            wybuchów moga mnie ominąć. DoKo, może Ty będziesz na posterunku, sprawdzisz i
            opiszesz częstotliwość i głośność eksplozji. Ale uważaj na siebie:) Niech Cię
            usttrzelą ;)
            Natomiast do dzielnicowych osobliwości dołożę jeszcze jedną. Knajpki, puby,
            bary. Dwa-trzy stoliki na krzyż, piwo z kija (najcześciej "król", tak nawet
            pisza w kartach), telewizor, automaty, frytki-flaki-pierogi z mikrofalówki.
            Zawsze tam ktoś siedzi, zawsze gwarno. Raczej faceci w różnym wieku niż
            kobiety, rzadko dresiarze. Chyba po prostu okoliczni mieszkańcy. Po krótkim
            spacerze po Grochowskiej i okolicach Wiatraka naliczyłem z dziesięć takich
            lokalików. A to na pewno tylko część. Więc tak: pub o wdzięcznej nazwie Escobar
            (G-ska róg St. Augusta, bar Jaga II (G-ska 219), kawiarnia Murzynek (G-ska róg
            Wiatracznej), Sport Pub Nino (Al. Waszyngtona 126), jakiś pub w "Grzybkach"
            przy Al.St. Zjedn., dwa puby przy G-skiej róg Garwolińskiej, kawiarnia Bambo -
            być może powiązana z Murzynkiem przy Wiatraku (G-ska 281), pub koło C.H.
            Szembeka przy Gdeckiej. Za pl. Szembeka sę jeszcze dwa zakłady. Nie zauważyłem
            w innych dzielnicach takiej frekwencji małych, rodzinnych knajpek z piwem.
            • Gość: DoKo KSP Re: Wielkanoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 06:35
              O 5.30 rozdzwonily się wszystkie dzwony... potem znowu o 6 i wtedy poszła cała
              artyleria... ale w porównaniu z poprzednimi latami było dość cienko z tymi
              salwami. (ten rym nie byl celowy... :) ) heh kiedy to piszę dzwony nadal
              dzwonią :)
              • Gość: pola Re: Wielkanoc IP: *.idea.pl 11.04.04, 10:02
                Fajnie Ci. Choć wszystko wskazuje, że podczas świąt wielkanocnych mieszkańcom
                Olszynki nie jest dane długo pospać :)A gdzie dzwonią? Na Szembeku?
                • Gość: DoKo KSP Re: Wielkanoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.04, 10:16
                  Heh :) Oj nie jest dane... A dzwony to raczej wszystkie w okolicy dzwoniły, ode
                  mnie najbliżej jest do Kościoła na Szembeka więc jego dzwony słychać było
                  najglośniej.
                  Co do osobliwości to mogę dorzucić że mamy tu duuużo aptek :)
                  • Gość: DoKo KSP Re: Trochę z innej beczki... do Poli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.04, 10:20
                    Przypomniało mi się coś... widziałeś już więzienie?? Tzn. nasze okoliczne?? Nie
                    wiele osób wie ze się takie tu znajduje :) I to w dodatku więzienie zdaje sie
                    dla kobiet. Heh mam blisko :) Sam budynek nie jest zbyt imponujący ale
                    wieżyczki jak najbardziej są no i panowie strażnicy z lornetkami.
                    • Gość: pola Re: Trochę z innej beczki... do Poli IP: *.idea.pl 12.04.04, 22:17
                      DoKo, czytasz w myślach. Wczoraj pobłądziłem w okolicy i trafiłem pod
                      więzienie. Chciałem znajomemu pokazać kamieniczki przy Chłopickiego gdzie
                      próbowaliśmy z kozacką fantazją zajechać od Chełmżyńskiej. Okazało się, że
                      tory tną Chłopickiego na pół i są dla samochodu nieprzejezdne. Błąkaliśmy się
                      okolicznymi uliczkami w poszukiwaniu jakiegoś sekretnego przejazdu ale bez
                      rezultatu. Stacja PKP Olszynka Grochowska jest gigantyczna. Niesamowite
                      wrażenie. Kilometry torów, ramp, hangarów, nastawni, pustych budynków.
                      Chaszcze, jakieś działki-favele, rupiecie, wykroty. Wokół żywego ducha. No i te
                      komunałki przy Dudziarskiej. Trzy bloki w szczerym polu. Okolica przypomina
                      włoskie przedmieścia w filmach neorealistów.
                      Samego więzienia dobrze nie widziałem. Już zmierzchało. To chyba jest już
                      powojenny budynek? Wiem, że mieści oddział dla kobiet.
                      DoKo, a w którym miejscu mniej więcej mieszkasz?
                      • Gość: kiwi Re: też do Poli IP: *.chello.pl 13.04.04, 15:08
                        Jeśli pokazywać, to nieprwadopodobną kamienicę, żywcem nie zmienioną od
                        wczesnych lat 20-tych chyba, pierwsza za prokuraturą na Podskarbińskiej. Nie
                        znam numeru wiem tylko, że mieści się w niej delegatura Biura Zarządzania
                        Kryzysowego M. St. Wwy. Delegatura zajmuje jedno z ostatnich pięter ale idąc po
                        schodach (nigdy nie solo!) warto zajrzeć za drzwi prowadzące na inne piętra. Ja
                        do dziś mam to przed pczami, z jednym "wychodkiem" na piętrze dla kilku
                        mieszkań. Nie do wiary, ze dziś, w Warszawie, w tej części miasta, można
                        jeszcze tak mieszkać.
                      • Gość: DoKo KSP Re: Trochę z innej beczki... do Poli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 20:25
                        :) Pola, te wszystkie miejsca, które opisaleś to “moje tereny” :) Kiedy byłam
                        młodsza chodziliśmy na bocznicę kolejową żeby przesiadywać w odstawionych tam
                        pustych wagonach. atmosfera była niesamowita.(zawsze z dreszczykiem)Teraz
                        bocznicy pilnuje ochrona. Czyli poznaleś bliżej moje rewiry :) (choć do bloków
                        przy Dudziarskiej ani myslę się zapuszczać...) Heh kiedyś w gazecie, już nie
                        pamiętam z jakiej okazji, napisali że mieszkają tam byli policjanci i
                        przestępcy. Słowo, tak napisali :) pewnie widziałeś też staw. Jeszcze co do
                        więzienia... po drodze są znaki ze strzałkami “Hotel Relax” (i podana ilość
                        metrów) heh a ja zawsze myślałam że owe znaki Hotelu Relax to sprytnie
                        zakamuflowane drogowskazy naprowadzające na więzienie ;) heh w końcu więzienie
                        to też może być swego rodzaju hotel relax ;) no ale moja niegdysiejsza teoria
                        legła w gruzach... ;)
                        Pisałam już gdzie mieszkam... mieszkam nie daleko pętli...
                        • Gość: pola Kiwi: o kamienicach IP: *.idea.pl 14.04.04, 21:05
                          Kiwi, byłem kamienicy, o której piszesz. Ale to nie jest ewenement na prawym
                          brzegu. Widziałem gorsze lokale na Szmulkach i Nowej Pradze. Rozsypujace się
                          cuchnące oficyny w ciasnych podwórkach z mieszkaniami, do których chyba nigdy
                          nie zagląda słońce. W jednej toalet w ogóle nie było. Ich funkcję pełniły
                          sławojki na podwórku. Wszystko to dziesięć minut tramwajem od siedziby
                          magistratu. Takich osobliwości jest na prawym brzegu całkiem sporo.
                      • Gość: abc Re: Trochę z innej beczki... do Poli IP: *.euv / 193.174.122.* 22.06.04, 17:30
                        panowie i panie z grochowa nie wiecie ze to wiezienie to kamczatka (ciekawe
                        dlaczego) i nie tylko dla kobiet meski oddzial tez jest. z grochowa i nie miec
                        znajomych na kamczatce, nieladnie, nieladnie...
                        ps te 3 bloki przy dzudziarskiej. tam to mieszka elita
                      • qmata Re: Trochę z innej beczki... do Poli 29.07.05, 11:52
                        Nie rozumiem dlaczego pola pisze że "tory tną Chłopickiego na pół i są dla
                        samochodu nieprzejezdne".
                        Wystarczy jadąc Chłopickiego po przejechaniu przez szlaban i jeszcze ok. 100m
                        skręcić w prawo, objechać lokomotywownię (czyli w lewo, przez tory i znów w
                        lewo) i jest się znów na Chłopickiego. Po kolejnym skręcie w prawo (na
                        skrzyżowaniu) widać już więzienie i jadąc dalej wyjeżdża się na Chełmżyńską
                        przy Strażackiej czyli przy przejeździe kolejowym.
                        • konrad.boryczko Re: Trochę z innej beczki... do Poli 29.07.05, 11:56
                          Racja. Tylko slowo "jadac" jest nieadekwatne:))) Chlopickiego za Dudziarska,
                          czy jak tam sie Kozia Gorka nazywa, jest prawie nieprzejezdna nawet dla
                          rowerow. Ale oczywiscie legalny formalny i oficjalny przejazd jest jak
                          najbardziej.
                          pzdr.
            • Gość: Barry Re: petardy i knajpy IP: *.foo.org / *.centercorporation.pl 29.07.05, 12:24
              Ej, Pola, trochę pojechałeś!
              Przy Grochowskiej 281 nie ma żadnego baru tylko włoska knajpka Capiodoro
              (niezła i ostatnio bardzo tania - promocja)
              Z kolei nic nie wiem o barze na rogu St.Augusta/Grochowskiej i to co najmniej z
              takiego powodu, że takiego rogu w ogóle nie ma!
              Z kolei w którymś z poprzednich postów napisałeś o kamienicach przy
              Grochowskiej (rejon os Sonata czyli nr ok. 313-315 - Kinowa czyli nr ok. 260)
              że pochodzą z lat 50ych. Cóż to za pomówienie! Co najmniej te od Terespolskiej
              (nr 279) do rejonu Kinowej (Kinowa NIE krzyżuje się z Grochowską, tak swoją
              drogą)to autentyczne kamienice z lat 30-ych, co widać po szczegółach
              architektonicznych (i stanie nieremontowanej elewacji). Na pierwszym piętrze w
              niegdyś eleganckiej kamienicy pod numerem 281 (nad dzisiejszą "Capiodoro")
              mieszkał ponoć przed wojną niejaki Kwiatkowski, dyrektor Instytutu Weterynarii.

              Odnośnie knajpek - na wspomnianym odcinku Grochowskiej (Terespolska -
              Międzyborska) otworzyło swe podwoje nowe "Bistro u Sylwii". Testowałem
              kilkukrotnie, bardzo dobre tradycyjne jedzenie (szczególnie chłodnik oraz
              kotlet szwajcarski).

              Z jeszcze innych ciekawostek: poczta pod numerem Grochowska 246 istnieje od
              przedwojny, a pod numerem 279, gdzie dzisiaj jest biblioteka, przed wojną
              funkcjonowała czytelnia "Ariana". Wyczytałem to w przedwojennej książce
              telefonicznej. I tutaj kolejna ciekawostka, jeżeli macie nr telefonu na 10
              (dzisiaj 810) to są to na 80% numery przedwojenne.
              • e-mka nr telefonów 29.07.05, 12:44
                hmm, Barry... ja na Szaserów miałam nr tel. zaczynający się od 610, a założyli
                mi go w 1997 roku : )... może to bardziej chodzi o wiek centrali? zresztą na
                telefonizacji znam się słabo, mogę się mylić
                em.
                • Gość: Barry Re: nr telefonów IP: *.foo.org / *.centercorporation.pl 29.07.05, 12:59
                  Może ktoś zwolnił ten numer i Ci go przydzielili?

                  Jeżeli zaś chodzi o warszawskie centrale, to też jest to ciekawa historia.
                  Grochów powstał w latach 30ych (tj. był wcześniej, ale wtedy rozrósł się osiem
                  razy i stał się dzielnicą miejską w pełnym sensie). Został podłączony do sieci
                  z numeracją rozpoczynającą się na 10. Tymczasem po prawej stronie poszczególne
                  dzielnice miały swoje centrale wywoływane numerami początkowymi od 1 do 9 (z
                  pewnymi wyjątkami,np. żoliborz był podłączony po grochowie i dostał numer 11).
                  W czasie wojny (gł. Powstania) tamta sieć została zniszczona, a prasko-
                  grochowska została (u mnie przewody tel. są jeszcze przedwojenne i aparat tel.
                  też, pochodzi zresztą z grochowskich PZT). Odbudowaną sieć po prawej stronie
                  podłączali już z numerami wyższymi (20, 25, 27, 29, 33 itd.).

                  Jeżeli ktoś chciałby sobie pooglądać przedwojenną książkę tel. dla Warszawy i
                  np. znaleźć lokatora swojego mieszkania ;) to podaję link:

                  lcweb2.loc.gov/service/gdc/scd0001/2002/20020611001wa/20020611001wa.pdf
                  Link jest do egzemplarza zeskanowanego w bibliotece Kongresu USA :)))
              • pol-a Bary i Barry 04.08.05, 17:09
                Barry,
                1. Bambo znajduje się po nieparzystej str. G-skiej w zespole pawilonów za kładką koło Uniwersamu.
                Mój błąd z tego, że pochopnie wziąłem adres stąd:
                www.egocentrum.pl/index.php3?art=cafebistro
                Capiodoro dobrze znam (zakrapiałem tam nawet kupno mieszkania na Grochowie), ale mam zupełnie
                odmienne wrażenia. Drogo, banalny wystrój, przeciętne jedzenie. Moźe dlatego zawsze tam pusto?
                2. EscoBar jest - rzyczywiście nie na rogu St.Augusta i G-skiej - lecz przy Terespolskiej niedalego
                St.Augusta
                3. Między os. Sonata a rejonem Kinowej - Kinowa NIE łączy się z Terespolską :) - jest co najmniej
                kilkanaście powojennych budynków (na życzenie spiszę i podam adresy). Z lat 50. pochodzą szaro-
                bure bloki mniej więcej vis-a-vis skrzyżowania Gocławskiej z G-ską. Widać to po szczegółach
                architektonicznych :)
                4. Nie wiem pod jakim wzgledem kamienica pod nr 281 mogła być kiedyś elegancka. Ot, typowa
                czynszówka z lat 30. Przy samej G-skiej stoi kilkanaście wystawniejszych (zwłaszcza w okolicach
                Wiatraka)
                5. Napisz więcej o Bistro u Sylwii. Drogo? Co jeszcze w menu?
                Pozdr.
                • Gość: Barry Re: Bary i Barry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 02:18
                  Hej Pola i inni drodzy forumowicze,
                  a wiec tak: ad 1 ok :) ;ad 2: wystroj jest kiczowaty, a lokal podobno ma cos
                  wspolnego z tzw. "Pruszkowem" - sycylijskie potrawy i sycylijski zwyczaj
                  serwowania lyzki i widelca do spaghetti zdaja sie potwierdzac "mafijna"
                  proweniencje ;), wlasciciel ma jednak talent do zatrudniania bardzo fajnych pan
                  kelnerek :) ; ad 3: tak, jest paru intruzów, ale glowna substancja (wiekszosc
                  budynkow) jest z czasow Marszalka i Kasztanki, jak sie tu mawia :))
                  ad. 4: 281-a jest niespecjalnie ciekawa z zewnatrz, ale ma ladne klatki
                  schodowe z politurowanymi drzwiami z oryginalnymi mosieznymi okuciami
                  (szczegolnie: oficyna 281A). Slyszalem, ze 281 jest z 1931 roku, a 281A
                  (oficyna) z 1936, potwierdzalyby to roznice detali na klatkach schodowych - w
                  281 jakby bardziej surowy, funkcjonalny "bauhaus", a w 281A jakby pewien powrot
                  do stylu "ozdobnego". Przy Grochowskiej generalnie budynki byly troche
                  wystawniejsze niz np. przy Kobielskiej, wiadomo, 'pryncypialna' ulica ;)
                  ad 5: Bistro u Sylwii nie jest drogie, za kilkanascie zlotych mozna zjesc
                  dwudaniowy obiad. W menu sa jeszcze rozne bitki, kotlety, nalesniki, watrobka
                  (brrr...), zrazy, flaki, dewolaje, sznycelek (z jajkiem, a jakze), do tego
                  opiekane ziemniaczki (super!), frytki, jarzyny i surowki. Polish classics, ze
                  sie tak wyraze. Jest tez opcja na wynos i z dostawa w obrebie Grochowa.
    • moniuszko1 Re: osobliwości południowopraskie 15.04.04, 21:38
      Ja w zasadzie całe swe dotychczasowe życie spędziłam na Pr. Południe, w tym na
      Grochowie - ok.20 lat(okolice Pl. Szembeka). Od pięciu lat mieszkam na
      Marysinie Wawerskim. Mój tata mieszka na Grochowie od lat 40-tych.
      Ogólne oburzenie wywołały tam nowe tabliczki z numerami posesji, na których
      figurowało: Gocławek. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że rejony na wschód od Pl.
      Szembeka (ulice Pustelnicka, Tarnowiecka, Witolińska itp) to nie żaden
      Gocławek, tylko GROCHÓW. Mój tata twierdzi, że Gocławek to zawsze były tereny
      po przeciwnej (parzystej) stronie Grochowskiej, w okolicy pętli tramwajowej.
      Do kolekcji nazw południowopraskich mogę dodać Skaryszak (Park Skaryszewski).
      W "moich" okolicach (przystanek od Pl. Szembeka w stronę Gocławka)
      funkcjonowały nazwy: sklep pod 105-tym, mówiło się wręcz: idź pod 105-ty. Był
      również sklep "u nauczycielek", ta nazwa ponoć zachowała się od okresu przed
      wojną, kiedy to był własnością spółdzielni nauczycielskiej. Chodzi o
      nieistniejący sklep na rogu Grochowskiej i Żółkiewskiego, teraz jest tam
      piekarnia. Naprzeciwko przejścia dla pieszych po stronie nieparzystej była jak
      tylko pamiętam spelunka o wdzięcznej nazwie Katarzynka, obecnie mieści się tam
      sklep z drewnem.
      W latach osiemdziesiątych szczytem nowoczesności były osiedla Igańska i
      Majdańska, z licznymi mieszczącymi się na parterach budynków sklepami. To tam-a
      nie do centrum-nieraz jeździło się na zakupy. Jeździło się też "pod Uniwersam".
      Nadal się jeździ, ale z tego co wiem, to teraz rekordy popularności bije
      ciucholand w nowym bloku przy Wiatracznej obok szkoły angielskiego Orange.

      A teraz dopisuje mąż Moniuszki Pierwszego:
      Osobliwością Pragi Południe z moich lat dziecięcych, początek osiemdziesiątych
      w górę, jest mały park przy placu Szembeka (teraz pomiędzy stacją BP a
      przystankiem ZTM). Gdy byłem mały, wydawał mi się olbrzymi. Grało się w nim w
      piłkę, a także rzucało kijami w niedojrzałe orzechy włoskie, po czym
      stwierdzało się w rozpaczy, że w środku jest tylko wata.
      • Gość: pola DoKo i osobliwości Moniuszkowskie IP: *.idea.pl 16.04.04, 23:01
        DoKo, fajne masz doświadczenia "wagonowe":)Jeśli chodzi o moją wycieczkę w
        Twoje rewiry, to stawu nie zauważyłem. Hotelu Relax też nie ale drogowskazy doń
        jak najbardziej. Chyba ze trzy. Artykuł o Dudziarskiej też czytałem. Ciekawe
        czy od tego momentu coś tam zmieniło się na lepsze.
        Moniuszko Pierwsza, moja znajoma z Szaserów za szpitalem też była zniesmaczona
        kiedy przyjrzała się uważniej nowym tabliczkom na okolicznych domach. Zawsze
        była przekonana, że mieszka na Grochowie tymczasem na rzeczonych tablicach stoi
        Gocławek. Nie wiem czy w tym przypadku nie jest to urzędnicza nadgorliwość.
        Skaryszak a nie Skaryszewiak - tak też mówią moje zaawansowane w latach
        sąsiadki z kamienicy. A czym handlowano w sklepie pod 105. "u nauczycielek"?
        Nie napisałabyś czegoś więcej o handlu, usługach, obrzędach kościelnych i w
        ogóle atmosferze okolic Pl.Szembeka w czasach Twojego dzieciństwa i wczesnej
        młodości? Katarzynka to była knajpa z wyszynkiem? Kiedy zniknęła?
        Ktoś wyjaśniał wyżej, że "latawiec" to była knajpa przy kładce przy Al.St.
        Zjedn. ? Czy to była oficjalna nazwa lokalu czy "przezwisko"? Co to był za
        zakład? Czy teraz latawcem nazywany jest cały budynek?
        Pozdr.
        • moniuszko1 Re: Osobliwości Moniuszkowskie 17.04.04, 20:31
          Gość portalu: pola napisał(a):

          A czym handlowano w sklepie pod 105. "u nauczycielek"?

          To były dwa różne sklepy, po przeciwnych stronach Grochowskiej, obydwa
          spożywcze, "nauczycielki" specjalizowały się w dobrze zaopatrzonym dziale ze
          słodyczami (mniam, mniam, często tam chodziłam).

          Katarzynka to była knajpa z wyszynkiem? Kiedy zniknęła?

          Z wyszynkiem, jak najbardziej. Raz tam nawet byłam z moim obecnym mężem, kiedy
          jeszcze nim nie był:-)). Piliśmy piwo, trochę z duszą na ramieniu (klimaty jak
          w Astorii). Zniknęła jakieś 5 lat temu. Po przeciwnej stronie Grochowskiej jest
          knajpka Arizona-koniecznie przetestuj. Ale uważaj na przedstawicieli nacji
          arabsko-cygańskich. Parę numerów dalej w stronę Wiatracznej był na początku lat
          90-tych (i chyba nadal tam jest-sprawdź) sklep o dużo mówiącej nazwie:
          Browarek. Handlowano tam piwem w gatunkach, jakich nie można było spotkać w
          innych sklepach. Nie było tam stolików, tylko lada. Można było spożyć na
          miejscu lub idąc w kierunku Pl. Szembeka lub Gocławka, ewentualnie skręcając w
          Hetmańską dojść na pobliski skwerek, gdzie można było dostać w zęby( to
          obserwacje mojego męża, który mieszkał na ul. Kordeckiego).

          > Ktoś wyjaśniał wyżej, że "latawiec" to była knajpa przy kładce przy Al.St.
          > Zjedn. ? Czy to była oficjalna nazwa lokalu czy "przezwisko"? Co to był za
          > zakład? Czy teraz latawcem nazywany jest cały budynek?

          Latawiec to była nazwa oficjalna domu handlowego. Dziś tamtędy jechałam, na
          ścianie jest jeszcze puste miejsce po zdjętym napisie, został tylko "dom
          handlowy". Swoją drogą, nie wiem, dlaczego usunęli tę nazwę, sympatycznie się
          kojarzyła.

          Handel na Pr Południe:
          Kiedyś centra handlu były dwa: bazar Szembeka i bazarek po Uniwersamem, z
          dominacją tego pierwszego. Moi rodzice do dziś wszystko kupują na Szembeka.
          Jednak chyba sporo klientów odebrał bazarowi Geant, myślę, że teraz tam jest
          centrum handlu dzisiejszej Pragi Południe. Promenada jest droga i nijaka.

          Zwyczaje:
          Kiedyś z moim tatą na polu, gdzie teraz stoi Geant piekliśmy kartofle w
          ognisku. Teraz na tym miejscu jest parking. Znak czasów.
          Jedną z ulubionych form spędzania wolnego czasu są wizyty w supermarketach. Na
          Pr. Południe brakuje centrum handlowego z prawdziwego zdarzenia. Ludzie jeżdżą
          więc na Targówek albo na drugą stronę Wisły.

          Tyle na razie przychodzi mi do głowy

          Pzdr
          • Gość: pola Re: Osobliwości Moniuszkowskie IP: *.idea.pl 18.04.04, 00:44
            Arizonę próbowałem przetestować ale z marnym a właściwie żadnym skutkiem, bo
            tego dnia wieczorem juz było zamknięte na cztery spusty. Wcześniej rzeczywiście
            widziałem przed wejściem tandem wybrylantynowanych Cyganów... a bądźmy poprawi
            politycznie, polskich Romów płci brzydkiej, którzy przy słodko pachnących
            papierosach omawiali jakieś kwestie w swoim języku. Spróbuję znowu. Ale tak mi
            się wydaje, że to jest grochowska osobliwość i odmienność - kolonia polskich
            mieszkająca w okolicach Szembeka. Chyba w W-wie w takiej liczbie w jednym
            miejscu Romowie nie kwaterują? Arabów tam nie stwierdziłem.
            Natomiast po Browarku ostał się ino szyld i pusty lokal. Miejscowa publiczność
            znalazła chyba pocieszenie gdzie indziej bo obywateli z butelkami/puszkami
            można dostrzec w okolicy bez wytężania wzroku. W parku 13 września 1944
            spotkałem nawet jegomościa śpiącego w kałuży.
            Moniuszko Pierwsza, uświadomiłaś mi niebywałe wprost znaczenie Uniwersamu. To
            chyba ostatni dom handlowy w W-wie, który przechował peerelowsko-barejowski
            klimat. I jako taki jest osobliwością bardzo spektakularną. Mieści się tam
            m.in. gigantyczna i prawie zawsze pusta restauracja Astoria ,w której
            organizują potańcówko-dancingi. Toaleta jest płatna, cuchnie lizolem, a wstepu
            do raju broni - a jakże - opryskliwa bacia klozetowa. Filmowcy, historycy,
            peerelowscy pogrobowcy,przybywajcie!
            To prawda, że oprócz Promenady Grochów nie doczekał się centrum handlowego z
            prawdziwego zdarzenia. Ale to mnie nie martwi. M.in. przed tym uciekłem z
            lewego brzegu. Bardzo sobie cenię robienie zakupów w okolicznych familijnych
            sklepikach i korzystanie z miejscowych zakładów usługowych. I te sklepiki
            z "wszystkim do chrztu" albo "komunii", tych czapników,
            kapeluszników, renowatorów instrumentów muzycznych, czyścicieli
            kożuchów i bieda-knajpiarzy też chyba należy wpisać na listę osobliwości.
            Natomiast centra handlowe do nas przyjdą - założę się - w ciągu pięciu lat. W
            innych dzielnicach nowych już się często budować nie opłaci.
            Latawiec. W którym detalicznie miejscu się znajduje?
            • moniuszko1 Re: Osobliwości Moniuszkowskie 18.04.04, 11:09
              Witam znowu,
              Latawiec znajduje się przy Alei Stanów Zjednoczonych, lub jak kto woli: Trasie
              Łazienkowskiej, na wysokości ul. Międzynarodowej, po przeciwnej stronie. Teraz
              jest tam m. in. fitness club. Dawno w środku nie byłam.
              • pbd2 Wozacy! 26.04.04, 17:02
                Dzis, jadac autobusem 145 w kierunku Zabek i Targowka, widzialem na
                Chelmzynskiej (tez dawna Praga Poludnie)prawdziwy woz konny kierowany przez
                zarosnietego wozaka. Woz byl ponad wszelkie dopuszczalne normy wyladowany jakas
                starzyzna, zlomem, kawalkami starych mebli, szmatami itp. Widok jak sprzed II
                wojny swiatowej, ciekawe, czy on tak jezdzi tamtedy regularnie?
      • malaguena1 Re: osobliwości południowopraskie 26.07.05, 10:45
        Jakies (niestety az) 30 lat temu przy Szembeka byla kawiarnia na pietrze -
        niestety nie pamietam juz jej nazwy; na dole byl barek z frytkami, kielbaska i
        ogorkiem kiszonym! Wiekszosc uczniow TPS tam chodzilo - czasem robilo sie
        zrzutke na frytki, czasam zrzutka starczyla jeszcze na dodatki; a raz na jakis
        czas stac nas bylo na szelenstwo: herbata i ciastko w kawiarni na gorze - i
        siedzial osie tam przy tym z 4 - 5 godzin....
        i byla jeszcze - w okolicach ul. Lukowskiej, nieopodal wspomnianego TPS , wsrod
        ruder(wtedy normalnie zamiszkalych) tzw. "miejscowka" przy starej piaskownicy;
        kto chodzil wtedy do TPS - wie co to :)
    • Gość: kiwi Re: osobliwości południowopraskie IP: *.chello.pl 27.04.04, 12:05
      Dowiedziałam się niedawno, ze na Grochowskiej przed wojną był hotel ze sporą
      restauracją, w budynku chyba 335 czy coś takiego. Po wojnie była tam jedna z
      pierwszych fabryczek gumy do żucia a po niej firma cukiernicza RAJ piekła
      ciasta itp. Czy macie jakieś wieści na ten temat?
      • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 08:52
        Pewnie nie o takie osobliwości chodziło Poli, ale wczoraj w parku przy Kwatery
        Głównej mój pies znalazł jeża... (wszędzie je wywęszy - to pies na jeże
        chyba...;) ) i oczywiście przyniósł go w pysku... chodzi o to ze pewną
        osobliwością jest tu to (przynajmniej w mojej okolicy) ze na Grochowie kręci
        się sporo dzikich zwierząt. Widziałam już kuny, jeże, bażanty, zające,
        sowy ... :)
        • Gość: kiwi Re: osobliwości południowopraskie IP: *.chello.pl 13.05.04, 16:07
          No i kaczki dzikie a u mnie dzisiaj rano śpiewał sobie skowronek! Latał chyba
          między Grochowską a Wisłą bo tak raz bardziej raz mniej słyszalny. Ale było
          miło!
          • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 16:41
            Ech Kiwi, u mnie tez jest skowronek, którego szczerze nienawidzę :/ Jako że
            spiewa mi pod oknem najcześciej miedzy 3 a 4 rano :/ I to najgłośniej jak tylko
            moze :/ codziennie odkąd zapanowała wiosna.
            • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 16:43
              A do kolekcji widzianych w okolicy dzikich zwierząt mogę jeszce dodać żmiję i
              ropuchy :) i nietoperki :)
              • Gość: pola faetyt i bazary IP: *.stacje.agora.pl 04.06.04, 16:51
                ... a przynajmniej jej elektrykom impuls do wynalazków lingwistycznych. W 1918
                Kazimierz Szpotański załozył na Kamionku Fabrykę Aparatów Eletrycznych (m-dzy
                Gocławska a Chodakowską) i produkował bardzo skompilowana na owe czasy
                aparaturę, przyrządy pomiarowe, aparaty rentgenowskie i inne. Skrót nazwy
                zakładu FAE zainspirował krajowych elektryków, którzy zaczęli na jego bazie
                tworzyć neologizmy. I tak np. faetytem" nazywano wysokiej jakości materiał
                wynaleziony przez laborantów Szpotańskiego a używany do budowy chyba oporników
                (niech poprawi mnie jakiś mądry elektryk).
                Do grochowskich kuriozów trzeba zaliczyć chleb Kamionek, który jest tak
                osobliwy, że jak dotad tylko jedna forumowiczka go degustowała.
                No i bazary, SZembek i Universam. Jarmark Europa te ale to zupełnie inna
                historia. Po przejściu Rózyca w stan powolnej agonii tylko na Szembeku i pod
                Universamem zachowały się relikty klimatu dawnych praskich bazarów. Z ciuchami,
                sprzedawcami zegarków dżwigających cały kram w połach marynarek, handlarzami
                antyków i starzyną wszelkiej maści, wróżącymi Cygankami i pokrzykiwaniami
                przekupek (pod Uniwersamem: Promocja, promoacja, rzodkiewieczki! Kto pierwszy
                ten LEPSZI!).
              • swanilda Re: osobliwości południowopraskie 08.06.04, 13:19
                I słowiki w okolicach Al.St.Zjedn./Grenadierów. Jeden taki w maju nie dał mi
                spać. Choć noce nie były jeszcze takie upalne ;-)
                • Gość: pola Re: osobliwości południowopraskie IP: *.stacje.agora.pl 22.06.04, 17:04
                  A może to kos - ptak mocno reprezentowany na Grochowie - przerywał Ci sen?
                  I dwie kolejne „osobliwości”. Mieszkaniowe. W mojej kamienicy wiekowe sąsiadki
                  na lokal typu kawalerka mówią „pojedynka”. Zaś szyb, po którym sunie winda, to
                  nie szyb lecz „szlak”.:)
                  • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 09:47
                    Gość portalu: pola napisał(a):
                    W mojej kamienicy wieko
                    > we sąsiadki
                    > na lokal typu kawalerka mówią „pojedynka”. Zaś szyb, po którym suni
                    > e winda, to
                    > nie szyb lecz „szlak”.:)
                    Heh :) zazdroszczę Ci tych wiekowych pań sąsiadek :)
                    • Gość: pola Re: osobliwości południowopraskie IP: *.stacje.agora.pl 23.06.04, 23:38
                      Hm, ja uwielbiam moje sąsiadki, chodź przesadzam, że są wiekowe. Mają najwyżej
                      (z wyjątkiem jednej około 70-tki). Bardzo mądre są. W ogóle im mocniej posuwam
                      się w lata, tym bardziej doceniam tzw. starszych ludzi :)
                      • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 10:58
                        :)
                        Przypomniała mi sie taka jedna osobliwość... Otoz na Podskarbińskiej bodajze
                        jest drzewo... oblepione kapilczkami, wygląda niesamowicie :)
                        • Gość: pola Re: osobliwości południowopraskie IP: *.stacje.agora.pl 24.06.04, 17:54
                          Gdzie dokładnie rośnie to święte drzewo?
                          • Gość: DoKo KSP Re: osobliwości południowopraskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 19:21
                            tzn. Mam nadzieję że JESZCZE rośnie... A rosło przynajmniej hmmm... jakby to
                            opisać... Jesli jedzie się z Olszynki 102 w stronę centrum to za RKS Orzeł
                            jadąc Dwernickiego autobus skręca w Podskarbińską i tam zaraz ma przystanek,
                            drzewo jest (było?) po stronie tegoż przystanku właśnie. (nie wiem czy jasno
                            wytłumaczylam...)
                            • pol-a Trzecie życie Stadionu 25.07.05, 16:53
                              Reaktywowałem wątek na okoliczność jubileuszu Stadionu X-lecia. A dokładnie z tego powodu, że
                              dowiedziałem się o nowej nazwie sztandarowego obiektu południowopraskiego. Otóż teraz nazywany
                              jest on Stadionem Iks-lecia:)
    • grzchur Oj dzieci... ;) 28.07.05, 01:33
      Pod 105 byl meblowy, teraz nie pamietam, bo rzadko droge miedzy zolkiewskiego
      (balagan slynny, jeden z pierwszych na Pradze Pld.) przemieszczam.

      A kto wie, co bylo w dzisiejszym Video Clubie na Grochowskiej???
      .
      .
      .
      .
      Sztab wyborczy Obywatelskiego Komitetu Obywatelskiego.

      I rzeczywiscie. Zawsze byl Wiatrak, Latawiec i, uwaga, uwaga, Grill Bar Rondo.
      He! I kto pamieta Zamieniecka niewybetonowana? Kaluze po pachy i konie ciagnace
      na Szembeka?
      I monopolowy na Kordeckiego? Od zawsze! tak samo jak na rogu zamienieckiej i
      gdeckiej.
      • Gość: Dorocia Re: Oj dzieci... ;) IP: 83.238.103.* 28.07.05, 08:08
        Na Szembeku, tym z lat 70-ych pamiętam główną aleję wybrukowaną kocimi łbami,
        wokół niej drewniane stragany - budki. A pod płotem od Komorskiej, wzdłuż
        siatki stały - przeważnie we wtorki i czwartki - jedna obok drugiej furmanki.
        Konie spokojnie, nie nerwowo, posilały się z tajemniczych worków zawieszonych
        na szyjach, a ich właściciele handlowali zieleniną. Do dziś pamiętam moją Mamę
        zamawiającą całe klatki śliwek na powidła, albo pomidorów na przeciery (robi to
        zresztą do dziś, tylko w mniejszych ilościach).
        Kolejna atrakcja tych okolic - ogrodnik przy Grochowskiej, tam gdzie dziś
        stacja BP. Szklarnie, inspekty i grządki zniknęły bezpowrotnie, a był to
        podobno ogrodnik jeszcze od przed wojny.
        A kawiarnia "Urocza" na piętrze w pawilonie na rogu Garwolińskiej i
        Grochowskiej - bardzo wytworny lokal, nie pamiętam kiedy ją zlikwidowano, potem
        były jakieś ciuchy a teraz kolegium (?)
        I odwieczna zagadka (moja prywatna) - Miałam starszą koleżankę która uczyła się
        w LO XXIII. Po lekcjach jej towarzystwo chodziło do tajemniczego "joba". Ja
        byłam małolat i nie było mi dane dowiedzieć się, który to lokal, prawdopodobnie
        na trasie Gocławek - Wiatraczna? Może ktoś pamięta?

        Pozdrawiam wszystkich grochowskich forumowiczów.
        • piotrwisniewski1 Re: Oj dzieci... ;) 28.07.05, 10:08
          Dorcia a czy pamiętasz handlował w tamtych czasach taki gość zawsze zjeżdżał na
          Szębeka furmanką pełną kalafiorów i sprzedając je mówił do tego takie śmieszne
          handlowe wierszyki.Szębeka miało wtedy klimat,pozdrawiam!!
          • Gość: Dorocia Re: Oj dzieci... ;) IP: 83.238.103.* 28.07.05, 11:25
            Niestety nie, moja pamięć jest dobra ale niestety zbyt krótka. Generalnie z
            tamtych lat (60/70)przypominam sobie niewiele, tylko jakieś pojedyncze scenki.
            Dzięki takiemu wątkowi udaje się odtworzyć więcej, dlatego piszcie, piszcie...
      • Gość: groch Re: Oj dzieci... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 17:36
        W lokalu gdzie teraz jest Video Club, przed OKaPem byl bar.
        Nie taki jak wspolczesne barki, bardziej zblizony do baru mlecznego
        lub stolowki. Niezbyt ciekawy. A moze ktos pamieta co bylo przed tym barem?
    • piotrwisniewski1 Re: osobliwości południowopraskie 28.07.05, 10:03
      z takich osobliwości to może troszkę po sąsiedzku dzielnica wawer.Jest tam
      osiedle Las mieszkańcy tego osiedla mówią że [IDĄ DO LASA]gdzie ludzie z poza
      osiedla nigdyby tak niepowiedzieli.ponieważ mieszkałem w tym osiedlu 21lat i
      ten zwrot panuje tam od zawsze będzie on dla mnie wielką zagadką dlaczego tak
      jest?
    • qmata Re: osobliwości południowopraskie 28.07.05, 15:55
      Super temat. Bardzo sobie cenię swoje praskie korzenie. Też czasami mówię na
      Pragie, czy na skuśkie i wcale się tego nie wstydzę choć ludzie z "W-wy" są
      oburzeni, że "osoba z twoim wykształceniem...." ( czasami mówię tak specjalnie
      przy tych których to złości najbardziej) Nikt jeszcze nie napisał że pomnik
      Braterstwa Broni to śpiący czyli czterech śpiących trzech walczących i że jadąc
      z Pragi do Rembertowa kiedyś się mówiło że się jedzie na ciuchi.
      • makoba Re: osobliwości południowopraskie 05.08.05, 12:41
        Drzewo jest, jak najbardziej. Ciagle babunie kwiatki donosza i lampki pala.
        Co do nazw, to brudno-buraczkowy budynek na rogu siennickiej i dwernickego, to
        "wierzowiec". A co do pekinu, to my tez mamy tu swoj: to budynki ciagnace sie
        wzdluz kobielskiej od siennickiej do podskarbinskiej po stronie prokuratury.
        Tyle na razie przyszlo mi do glowy.
        Pozdrawiam.
        • Gość: kajkai Re: osobliwości południowopraskie IP: 81.210.22.* 29.08.05, 12:31
          a wiecie co ja pamiętam ??
          jakies 25 lat temu, na Zamienieckiej - tuż przy wejściu na bazar na Szembeku
          byly gofry i lody z automatu !!!
          Boże - jak mi dziś brakuje tego smaku !!!!
          • Gość: wicher Re: osobliwości południowopraskie IP: *.aster.pl 29.11.05, 17:02
            a kilku piętrowy budynek na rogu dwernickiego i siennickiej z wiśniową elewacją
            nazywany jest przez okolicznych mieszkańców "czerwoniakiem"
            a ten wieżowiec poprzeciwnej stronie rogu zdobył w roku swojego wybudowanie
            tytuył mistera warszawy :))))))
            • pol-a Dwa razy mister 29.11.05, 17:24
              Który dokładnie budynek zdobył tytuł mistera W-wy i kiedy dokładnie to było? Swego czasu - to jest w
              1969 r. bodaj - tytuł stołecznego mistera zdobyła inna budowla - co prawda tylko w części (od str. ul.
              Lubelskiej) południowopraska - a mianowicie Dw. Wschodni. Wtedy on był nowoczesny. B. podobne
              dworce stawiano wówczas we Włoszech m.in. w Mediolanie.
    • paolone81 Re: osobliwości południowopraskie 24.01.06, 21:22
      Z zainteresowaniem przeczytałem ten i kilka innych arcyciekawych tematów na
      forum Pragi Południe, aż w końcu sam postanowiłem się zalogować i opisać kilka
      własnych wspomnień z dzieciństwa spędzonego w okolicach Placu Szembeka. Były to
      lata 80., przełom 90. Przede wszystkim większość rzeczy opisywanych tu jako
      osobliwości zawsze wydawało mi się czymś zupełnie normalnym i dopiero teraz
      uświadamiam sobie, że dla kogoś to może być w pewnym sensie egzotyczne ;)
      Więc zacznijmy od samego Szembeka. Ktoś kilka postów wcześniej napisał o
      monopolu na rogu Szembeka i Kordeckiego, od kilkunastu lat funkcjonującym pod
      nazwą Rowis. Zawsze bardzo dziwiły mnie ogonki ludzi stojących w kolejce do
      małego okienka w środku nocy. Dziś już lepiej to rozumiem ;) Vis a vis bar z
      frytkami, również wspominany w temacie. Ciekawostką jest, że zmiana profilu
      tego lokalu odbywała się mniej więcej raz na rok, przypominam sobie, że był tam
      też klub bilardowy, sklep spożywczy, sklep z tapetami i sam Bóg raczy wiedzieć
      co jeszcze ;) Ale faktycznie frytkarnia przetrwała chyba najdłużej. Pamiętam
      stojącą na ladzie sól w słoiku z dziurkami tak wielkimi, że po
      przechyleniu „solniczki” nad papierowym rożkiem pełnym frytek nie dało się już
      ich zjeść ;) Kawałek dalej lombard między Placem Szembeka a Chłopickiego –
      również duże wzięcie. Dziś chyba tak dobrze już nie prosperują? Znak czasów… Po
      drugiej stronie ulicy szalet miejski w podziemiu, z którego nikt chyba nigdy
      nie korzystał, aż w końcu go zamknięto. Idąc Grochowską w stronę Wiatraka – po
      prawej stronie pyszna lodziarnia, z której brało się w termos lody orzechowe i
      jadło na deser w domu  No i kościół na Placu Szembeka. Legenda głosiła, że
      Hitler kierował z jego wieży walkami w Warszawie… Oczywiście także rezurekcja
      pod kościołem, czyli nawalanie z saletry o 6 rano w Wielkanoc. W tym samym
      miejscu po rekolekcjach bijatyki pomiędzy zwaśnionymi podstawówkami – szacowną
      placówką nr. 71 przy ulicy Boremlowskiej i którąś tam na Kwatery Głównej –
      musieliśmy do nich chodzić na basen ;) Skwerek, czyli Park 1831 roku, siedlisko
      żuli i cyganów, tam się nie bawiliśmy, raczej w parku, czyli Parku im.13
      Września 1944 r., w drodze do którego zbierało się mirabelki. No a dalej to już
      kwadrat ulic Kordeckiego, Chłopickiego, Boremlowskiej i powiedzmy
      Żółkiewskiego, w którym mieścił się przez jakieś 10 lat cały świat  Dziś wiele
      z tamtych miejsc trudno poznać. Nowe budynki zastąpiły niską zabudowę, pośród
      której czuło się jak w jakimś magicznym świecie, na który składało się
      podpalanie wiosną pyłków topoli, które tworzyły rozległe łachy na szkolnym
      boisku, wycieczki na Olszynkę i łażenie po rurach, picie oranżady u pani Wandy
      na rogu Szaserów i Chłopickiego, podkradanie ptasiego mleczka ze sklepu na rogu
      Boremlowskiej i Lubieszewskiej, wdzieranie się na teren plebanii przy
      Chłopickiego i ganianie się z cieciem, gra w piłę, w kosza, codzienne
      odwiedzanie kumpli i tysiące innych rzeczy  I można by tak pisać w
      nieskończoność (tylko kto by to przeczytał ;))
      Specjalnie opisałem tylko rzeczy, które kojarzą mi się w promieniu pół
      kilometra od Placu Szembeka, bo tak właśnie kształtowały się granice ówczesnego
      świata. Wiatrak, a nawet Bazar Szembeka to były już inne planety, na które
      wybierało się jak na wyprawę, nie mówiąc już o centrum Warszawy. I mimo, że od
      ponad 15 lat nie mieszkam już na Grochowie, tylko na tym zapyziałym Gocławiu,
      to ta dzielnica wciąż tkwi w moim sercu i tak naprawdę tam jest mój prawdziwy
      dom.
      Jeśli komuś udało się dobrnąć do końca moich wypocin, to szczerze gratuluję i
      pozdrawiam wszystkich grochowskich rodaków ;) Fajnie tak czasami powspominać.

      PS. No i nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o wszechobecnych napisach na
      murach "Grochów Fanatyczny" :) Chodzi oczywiście o dozgonne oddanie dzielnicy
      klubowi sportowemu Legia Warszawa :) Pozdrawiam DoKo KSP ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka