dajti-2
18.12.09, 23:43
Zainspirowana tym, co Nertila napisała o tragedii w Cieśninie Otranto, i
smutną konkluzją, że przytłoczeni codziennością, nie mamy czasu na zgłębianie
niedawnej historii kraju,że umyka nam coś bardzo ważnego,bo ludzie, ktorzy w
niej uczestniczyli, powoli odchodzą, postanowiłam opowiedzieć o jeszcze jednym
albańskim losie - do refleksji i zadumy
WYSOKIE Obcasy
Saga rodziny Lubonjów, albańskich intelektualistów
Dorota Horodyska
2002-03-22,
Lubonjowie są rodziną albańskich intelektualistów. Są bardzo znani w Albanii,
bo splotło się z nimi wiele wydarzeń w powojennej i najnowszej historii kraju.
Lubonjowie mieli przestać być. Zostali wyklęci przez Hodżę. Uznani za wrogów i
zdrajców. Mieli skończyć w więzieniach i na zesłaniu. Przetrwali.
więcej zdjęć
Liri jest krucha. Jak trzcinka. Byle wietrzyk mógłby ją złamać. Ciężko znosi
upały. Najchętniej zaszyłaby się gdzieś i przeczekała do zmierzchu. Rozgrzana
terakota nie chłodzi bosych stóp. Jest pełnia albańskiego lata. Centrum
Tirany. Liri chwyta wachlarz i opada na fotel. Przynosi jej to ulgę, siada
wygodniej i, poruszając wachlarzem, machinalnie opiera drugą rękę na kolanie.
Przypomina "Kobietę z wachlarzem" Modiglianiego. Jego ulubioną modelkę Lunię
Czechowską. Tak samo spokojna. Z takim samym lekkim uśmiechem. W sposobie
pochylenia głowy i trzymania wachlarza obie mają grację i szlachetność damy.
Tyle że modelka Modiglianiego ma kasztanowe włosy upięte w ciężki kok a
krótkie, siwe włosy Liri upiąć się nie dają. Można je co najwyżej odgarnąć za
uszy, a grzywkę przypiąć spinką, by nie opadała. Lunia trzyma elegancki
wachlarz, ten Liri jest stary i zniszczony. Lunia ma kosztowną suknię, Liri -
kretonową w blade kwiatki. Lunia jest świadoma i pewna swojej urody, Liri od
dawna nie spogląda w lustro i nie chce, by robić jej zdjęcia. Lunia ma skórę
gładką i brzoskwiniową. Twarz Liri jest pełna zmarszczek.
Ojciec i syn
Lubonjowie są rodziną albańskich intelektualistów. Są bardzo znani w Albanii,
bo splotło się z nimi wiele wydarzeń w powojennej i najnowszej historii kraju.
Lubonjowie mieli przestać być. Zostali wyklęci przez Hodżę. Uznani za wrogów i
zdrajców. Mieli skończyć w więzieniach i na zesłaniu. Przetrwali.
Dziś Liri Lubonja ma 73 lata. Jej mąż Todi 78, starszy syn Fatos 51, młodszy
Agim 46. Mają dorosłe wnuki: dwie córki Fatosa i dwóch synów Agima.
Fatos Lubonja jest pisarzem. Po wyjściu z więzienia, w marcu 1991 roku, nie
wyjechał za granicę, jak wielu innych. Był jednym z twórców albańskiego ruchu
obrony praw człowieka. Z hasłem "Kwiaty zamiast kamieni" nawoływał do
pokojowego dialogu w 1997 roku, gdy w wyniku upadku piramid finansowych kraj
stanął na skraju wojny domowej. Jest wydawcą i redaktorem naczelnym czasopisma
"Përpjekja" ("Wysiłek"), forum niezależnej myśli. Fatos zabiera głos w każdej
ważnej albańskiej sprawie. Ma ogromny autorytet, mimo iż jego artykuły często
doprowadzają do pasji polityków wszystkich opcji. Chociaż polityka jest stale
obecna w jego artykułach, woli trzymać się od niej z daleka. Pozostać
niezależnym publicystą.
Odwrotnie niż jego ojciec. Todi Lubonja - historyk i dziennikarz - w czasach
Hodży należał do partyjnego establishmentu. Podczas wojny walczył w ruchu
oporu. Potem został wiceministrem komunikacji, późnej pierwszym sekretarzem w
ważnych miastach - Elbasanie i Kukës, posłem, członkiem prezydium Zgromadzenia
Ludowego, przez siedem lat redaktorem naczelnym "Zëri i Popullit" ("Głos
Ludu"), do 1972 roku dyrektorem Albańskiego Radia i Telewizji.
To właśnie wtedy radio zaczęło nadawać zachodnią muzykę, wprowadzono
transmisje światowego futbolu, naukę języków obcych. Ale Hodża uznał, że to
sabotaż i odchylenie od linii Partii. Lubonja jako zdrajca trafił do więzienia.