nertila
17.03.08, 14:35
Siły NATO w północnym Kosowie znalazły się pod ostrzałem z broni
automatycznej - poinformował rzecznik Sojuszu. Dwudziestu sześciu
polskich policjantów zostało rannych w wyniku zamieszek, do których
doszło gdy z ONZ-go sądu w Kosovskiej Mitrovicy wyprowadzano Serbów,
którzy zajęli budynek trzy dni temu - poinformowała TVN 24.
- Życiu polskich policjantów nie zagraża niebezpieczeństwo -
poinformował naczelnik wydziału prasowego KGP Sławomir Weremiuk.
- W tej chwili funkcjonariusze są przewożeni do szpitala. Ustalamy
nazwiska tych, którzy zostali ranni - dodał. Rannych opatrywali na
miejscu polscy sanitariusze, była tam też polska karetka pogotowia.
Policja ONZ siłą odzyskała w poniedziałek kontrolę nad zajętym trzy
dni temu przez Serbów ONZ-owskim sądem w Kosovskiej Mitrovicy, na
północy Kosowa. Szturm na budynek rozpoczęto o świcie. Uczestniczyło
w nim ponad 500 policjantów i żołnierzy sił ONZ, głównie Ukraińców.
Zatrzymano 53 Serbów. Wcześniej francuscy żołnierze z wojsk KFOR w
pojazdach opancerzonych odcięli drogi dojazdowe do sądu.
Świadkowie mówią, że po akcji zgromadzeni w okolicach sądu Serbowie -
około tysiąca ludzi - zaatakowali konwój z aresztowanymi i kilku
zatrzymanych zbiegło. Podpalono co najmniej jeden pojazd ONZ. Siły
policyjne użyły gazu łzawiącego.
Polscy policjanci - 52 - ochraniali budynek sądu od zewnątrz. - Gdy
wyprowadzano z sądu Serbów poleciały w ich kierunku najpierw
kamienie, później granaty i ładunki własnej roboty - powiedział
rzecznik komendanta głównego Mariusz Sokołowski.
Rzecznik ONZ w Prisztinie poinformował, że z powodu gwałtownych
protestów policja ONZ otrzymała rozkaz wycofania się z serbskiej
części Kosovskiej Mitrovicy.
Na zdominowanej przez Serbów północy Kosowa są setki policjantów
UNMIK (w tym 115 Polaków), wspieranych przez natowskie siły KFOR.
Rzecznik Sojuszu poinformował, że siły NATO w północnym Kosowie
znalazły się pod ostrzałem z broni automatycznej.
Starcia Serbów z siłami KFOR i polska policją - Onet.tv
Świadkowie mówią, że po akcji zgromadzeni w okolicach sądu Serbowie -
około tysiąca ludzi - zaatakowali konwój z aresztowanymi i kilku
zatrzymanych zbiegło. Podpalono co najmniej jeden pojazd ONZ. Siły
policyjne użyły gazu łzawiącego.
"Życiu rannych nie zagraża niebezpieczeństwo"
- Życiu policjantów rannych w wyniku zamieszek w Kosovskiej
Mitrovicy nie zagraża żadne niebezpieczeństwo - zapewnił komendant
główny policji Andrzej Matejuk.
Jak poinformował naczelnik wydziału prasowego KGP Sławomir Weremiuk,
w wyniku zajść w Kosovskiej Mitrovicy łącznie rannych zostało 26
polskich policjantów. Według danych KGP, 15 rannych zostało
przewiezionych do szpitala polowego, 11 jest opatrywanych w bazie.
Weremiuk zaznaczył, iż poza Polakami rannych zostało również
kilkunastu policjantów z innych państw, głównie Ukraińców.
Wcześniej komendant główny zapewnił, że jeśli będzie taka potrzeba,
ranni policjanci zostaną przewiezieni do Polski. - Szpital MSWiA w
Warszawie jest już na to przygotowany - powiedział Matejuk.
Poinformował też, że w ciągu najbliższych godzin policja dotrze do
rodzin wszystkich rannych. - Potrzebujemy trochę czasu, żeby poznać
szczegółowo wszystkie nazwiska i żeby nie było pomyłek, nie chcemy
wprowadzać zbytniego zdenerwowania - powiedział komendant główny
policji.
W misji w Kosowie uczestniczy 115 polskich policjantów. - W tej
chwili nie ma rozmów na temat ich wycofania, takie decyzje są
podejmowane na szczeblach ONZ - wyjaśnił Matejuk.
Według komendanta, zadania realizowane w Kosowie "należą do działań
o podwyższonym ryzyku", ale polscy policjanci są przygotowani do
tego typu sytuacji.
Rannych zostało także 14 policjantów z Ukrainy
- Czternastu ukraińskich milicjantów zostało rannych podczas ataku
na posterunek policyjny w Kosowie - poinformował minister spraw
wewnętrznych Ukrainy, Jurij Łucenko.
- Jest to poważne wydarzenie, pierwsze tego rodzaju w historii misji
pokojowej ONZ na terytorium Kosowa - ocenił minister.
Łucenko nie uściślił, w jakiej miejscowości doszło do ataku.
Powiedział jedynie, że posterunek został ostrzelany i obrzucony
granatami, a jednego z ukraińskich milicjantów w stanie ciężkim
udało się przetransportować do szpitala.
Oprócz Ukraińców w budynku policyjnym znajdują się Francuzi. W
chwili obecnej nie mogą oni wydostać się z okrążenia. W miejsce
starcia przebijają się oddziały francuskie - powiedział Łucenko.
Szef ukraińskiego MSW poinformował o zdarzeniu prezydenta Wiktora
Juszczenkę i zapewnił, że władze Ukrainy podejmują "wszelkie
działania, by wesprzeć swych funkcjonariuszy".
Policja ONZ wycofuje się
Policja ONZ otrzymała rozkaz wycofania się z Kosovskiej Mitrovicy -
poinformował w stolicy Kosowa Prisztinie oenzetowski rzecznik.Na
zdominowanej przez Serbów północy Kosowa są setki policjantów UNMIK,
wspieranych przez natowskie siły KFOR.
Wcześniej w mieście pod budynkiem oenzetowskiego sądu doszło do
starć Serbów z siłami ONZ i KFOR.
- Do eksplozji doszło na północy Kosowa o godzinie 8.10, raniono
trzech policjantów UNMIK i dwóch żołnierzy KFOR - podał w Prisztinie
rzecznik kosowskiej policji Besim Hoti.
- Przypuszczam, że chodzi o granat ręczny, który ktoś wrzucił do
budynku sądu - powiedział. - Sytuacja na północy pozostaje napięta -
dodał. - KFOR zareaguje zależnie od rozwoju sytuacji.
Policja ONZ siłą odzyskała rano kontrolę nad zajętym trzy dni temu
przez Serbów oenzetowskim sądem w Kosovskiej Mitrovicy. Po zajęciu
budynku sądu przez policjantów w mieście wybuchły poważne zamieszki.
Siły ONZ użyły gazu łzawiącego. Aresztowano ponad 50 osób, które
przewieziono do więzienia w Prisztinie.
"Niech ONZ uwolni serbskich więźniów"
Serbski minister ds. Kosowa i Metohii Slobodan Samardżić zażądał, by
siły ONZ zwolniły Serbów zatrzymanych pod gmachem sądu w Kosovskiej
Mitrovicy - poinformowała agencja Tanjug.
Prezydent Serbii Boris Tadić wezwał siły ONZ i KFOR w Kosowie, by
powstrzymały się od stosowania siły wobec Serbów i skrytykował akcję
pod sądem w Kosovskiej Mitrovicy.
Minister Samardżić podkreślił, że w niedzielę rozmawiał z zastępcą
specjalnego wysłannika ONZ do Kosowa Larrym Rossinem i uzyskał
zapewnienie, że nie zostaną podjęte żadne działania przed jego
przyjazdem do Kosovskiej Mitrovicy.
- Zostaliśmy przekonani, że problem należy rozwiązać pokojowo, ale
ta umowa została złamana - podkreślił Samardżić i dodał, że jeszcze
w poniedziałek uda się do Kosovskiej Mitrovicy.
"Szkoda, że cierpią Polacy"
- Zawsze uważałem, ze nie musimy być pierwszym państwem, które
uznaje niepodległość Kosowa – powiedział w Sejmie Przemysław
Gosiewski. – Szkoda, że napięcia, do których dochodzi w Kosowie, są
wyładowywane na polskich żołnierzach - ocenił. Jak dodał, obecność
sił międzynarodowych w Kosowie jest konieczna do wygaszania ognisk
potencjalnych konfliktów.
onet.pl