Najpierw krótko o sobie. Noszę polskie imię i albańskie nazwisko. Moja mama
jest Polką, a tata kosowskim Albańczykiem. Poznali się w Belgradzie, gdzie
oboje studiowali. Była to jeszcze Jugosławia. Tam przyszedłem na świat i
zaliczyłem nawet serbskie przedszkole

Prze cztery lata mieszkaliśmy w
Tiranie i tam chodziłem do szkoły średniej. Dotąd mam wielu albańskich
przyjaciół, co roku spędzam część wakacji u rodziny w Shengjin. Na stałe
mieszkam w Polsce, tu skończyłem studia i zakochałem się.
Od czasu do czasu zaglądałem na to forum, ale problemy zakochanych w
Albańczykach dziewczyn tak bardzo mnie nie interesowały. Ostatnio przeczytałem
posty balkandrivera i jego wypowiedź po prelekcji w Krakowie. I chcę podjąć
polemikę. Wiele osób na forum ma nieprawdziwy obraz Albanii. Balkandriver
wręcz stwierdził, że jest to kraj inny pod względem kulturowym i
geograficznym. Geograficznym? A czym Albania różni się od innych krajów
bałkańskich i śródziemnomorskich? Góry jak w sąsiedniej Czarnogórze czy
Macedonii. Wybrzeże jak w Grecji czy Chorwacji. Że jest bardziej dzika, że
władze nie potrafią sobie na razie poradzić ze zinstytucjonalizowaniem ochrony
środowiska i wpuszczają kolumnę samochodów terenowych balkandrivera w rejony,
które powinny być objęte ochroną? Wyobraźmy sobie te fordy w Dolinie
Chochołowskiej i biwak nad Morskim Okiem! Pewnie, drugiego takiego kraju nie
znajdziemy w Europie i trzeba to wykorzystywać póki można! I najlepiej nic nie
zmieniać!
Różnice kulturowe. Nie są aż takie wielkie. Albania należała przez kilka
wieków do kręgu kultury śródziemnomorskiej i chrześcijańskiej. Potem tureckiej
i muzułmańskiej, podobnie jak Bułgaria czy Grecja. Ślady tej kultury
odnajdziemy w wielu krajach bałkańskich. Wystarczy wspomnieć muzykę serbską
czy bułgarskie kebabczeta i kjufteta. Albańczycy w czasach komunizmu
zlikwidowali analfabetyzm i posłali kobiety do szkół i do pracy. Poszli dużo
dalej niż np. Turcja. Nie gloryfikuję komunizmu, ale w pewnym sensie
przybliżył on kraj do Europy. Balkandriver zachwyca się albańską gościnnością
i tym, że został uściskany przez pogranicznika. Stosunkowo mała ilość
turystów, szczególnie w rejonach górskich, powoduje, że ludzie interesują się
obcymi. Ale myślę, że z podobnym zainteresowaniem i gościnnością spotkałaby
się kolumna jeepów z Japończykami przemierzająca odległe rejony Podlasia. A
jasnowłose balkandriverówny zwróciłyby podobną uwagę w wioskach Krety czy
Sycylii. Szkoda, że ich znajomość albańskiego nie jest na tyle duża, by
zrozumiały jak komentują młodzi Albańczycy takie „laski”. Ale może to i
lepiej, bo często komentarze są mało wybredne. Albańczycy są dosyć wulgarni, a
ich stosunek do kobiet… Cóż chyba jednak widać wpływ kultury muzułmańskiej

Uściski pogranicznika nie świadczą o szczególnej przyjaźni; tak tu się po
prostu witają mężczyźni. U nas celnik zasalutowałby z uśmiechem. Ten sam
albański celnik nie zawaha się wyciągnąć ręki po łapówkę jeśli ma taką
możliwość. I mogę z całą świadomością zapewnić, że robi to dużo częściej niż
jego polski odpowiednik. Korupcja, nepotyzm są prawdziwą plagą Albanii, ale
aby to dostrzec trzeba tu po prostu jakiś czas pomieszkać. Nie idealizujmy
więc Albańczyków. Ale też dostrzeżmy w nich pełnowartościowych Europejczyków.
Oni sami nie chcą być postrzegani jako kulturowe dziwolągi mieszkające w
skansenie Europy. Młodzież ubiera się modnie, zdobywa wykształcenie i … marzy
o emigracji. Ileż to razy moi znajomi proponowali wręcz pieniądze za
„zapoznanie” z obywatelką UE, która chciałaby wyjść za nich za mąż. Tak więc
ostrzegam dziewczyny. Oni naprawdę zrobią bardzo dużo aby wyjechać bądź
zalegalizować pobyt za granicą. Jeśli rodzinie zależy na tym, będą dla
potencjalnej kandydatki na żonę naprawdę bardzo mili. Ale nie zapominajmy też
o Albańczykach, którzy są świetnie wykształceni, znają języki (całe pokolenie
nauczyło się całkiem nieźle mówić po włosku oglądając TV) i niczym nie różnią
się od innych Europejczyków. U balkandrivera wyczuwam tak jakby nutkę
wyższości: są tacy mili, przyjaźni, ale…
Pozdrawiam albanofili