Gość: żą
IP: *.acn.waw.pl
09.02.11, 16:17
...między Perzyńskiego a Duracza - głównie o tę część chodzi, bo ten mniejszy skrawek za Perzyńskiego miewa się znacznie lepiej (nie licząc ogłowienia klonów, licząc za to usunięcie budy z car hi-fi)
Ale do rzeczy - toż ten park to ruina. Sumaki, wyrwane z korzeniami przez lipcową wichurę, dalej ledwo stoją. Pełno śmieci. Były dwie altany - zostało zero. Gęste i zdrowe topole włoskie ostrzyżono jak zwykle - czyli byle jak, bez dbałości o proporcję, przez co straszą zwłaszcza zimą. Boisko do kosza pełne wybojów, a kosze podniszczone, w tym jeden wygięty. Boisko do piłki nożnej całkiem bez sensu - służy za wybieg dla psów. Klon za górką w dwa lata ogołocili łowcy świątecznej jemioły. I tak dalej. Kiedyś było ładnie - dziś jak idę po wodę na Gąbińską, staram się patrzeć tylko w niebo.
Szkoda - to w zasadzie nie jest już park, tylko pobojowisko.