Dodaj do ulubionych

Wątek ogórkowy...

08.08.05, 22:53
Kanikuła nas dopadła, klątwa grillowa działa, na Kasprowym spadł śnieg,
znajomi się porozjeżdżali/rozjeżdżają, na forum jakoś bez wieelkich dyskusji
od których temperatury burzy się krwioobieg...
Zatem - wątek ogórkowy; co robicie? Pakujecie manatki, wypakowujecie manatki,
oddajecie się słonecznikoholizmowi czy pracoholizmowi?

Ja donoszę, że dzisiaj opędzlowałam cały krzak agrestu plus pół krzaka
czarnej porzeczki i zaraz pęknę. A jutro powrót na Żoliborz ;-)))
Obserwuj wątek
    • santakasia Re: Wątek ogórkowy... 09.08.05, 11:04
      taaa, nic się nie dzieje...
      chociaż nie do końca. pragnę donieść, że tajemnicze służby posprzątał wreszcie
      cegły, które obsypał się z działobitni koło Cytadeli. policzmy: marzec,
      kwiecień, maj, czerwiec, lipiec... szybcy są! (gdyby nie nawałnica i połamane
      drzewa, które i tak musieli sprzątnąć, to cegły na stałe wrosłyby w krajobraz)
      łajdak-adwokat buduje sobie gargamela dwa razy większego niż zburzona zabytkowa
      willa. ma już fundamenty i parter. myślę, że pogodził się już jakoś z faktem,
      że będzie musiał wydać całe 500 zł na zapłacenie kary za działanie niezgodne z
      prawem.
      ja niestety od zeszłego roku mam awersję do słonecznika :( i do pracoholików
      też mam awersję. wszyscy gdzieś wyjechali (oprócz tych pracoholików), w kinie
      nic nie grają. obejrzałam już każdą serię "friendsów" ze trzy razy. w góry jadę
      na długi łikend. ha!
      • donkej Re: Wątek ogórkowy... 09.08.05, 11:40
        Hmm hmmm - a ja sobie wyjeżdżam w czwartek, z różowym rowerkiem do starej Europy.
        Ogóreczki zrobione, czekają w lodówce na lepsze dni.
        I jakoś coś mi się widzi, że ktoś mógłby napisać tu na tym forum o czymś, co by
        nam nieco adrenalinę podniosło, np, że jesteśmy beznadziejni i tym podobne. A tu
        tajemniczy opiekun usuwa takie cudeńka...

        Jadę dziś obkupić się na ten wyjazd - sakwy, butki - i takie tam - nie pamiętam,
        czy jest w naszej upojnej Arkadyi jakiś taki sklep sportowy nie najdroższy?
        • Gość: mikulasz Re: Wątek ogórkowy... IP: *.kosson.com 09.08.05, 13:56
          Jest. Wchodzimy głównym wejściem, skręcamy w lewo i tuż za Grycanem widzimy duży
          sklep sportowy. Ale on raczej drogi. Więc idziemy sobie dalej korytarzem w lewo
          i po lewej stronie, chyba przed albo tuż za sklepem dla zwierzaków jest taki
          nieduży sklepik sportowy. Z tego co pamiętam niedrogi.
          • Gość: paul Re: Wątek ogórkowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 15:18
            robię ogóreczki, pychota, chodzę na basenik (potocka strit), i spotykam sie ze
            znajomymi którzy nie wyjechali, mimo, że nie mam urlopu to odpoczywam, syncio
            na działce z dziadkami więc sprzątać, gotować i wracać wcześnie do domu nie
            trzeba, sa jednak jakieś uroki lata w mieście, w końcu jestem wolną kobietą
            (choć te dwa tygodnie)
    • Gość: d Re: Wątek ogórkowy... IP: *.chello.pl 10.08.05, 00:52
      Jaka kanikuła? Właśnie walczymy o Lasek Bielański!

      Jednodniowe chrupiące małosolne:
      1. kg ogórków (najmniejsze i najtwardsze), główka czosnku, liście dębu,
      angielskie ziele (5 sztuk), 2 liście laurowe, kawałek korzenia chrzanu, koper
      techniczny...
      We wcześniej zabezpieczonej na tę okoliczność kamionce układamy wszystko
      warstwami i zalewamy posolonym (1 łyżka stołowa NaCl na litr) wrzątkiem...
      Wyjadać zaczynamy następnego dnia z rana :-)

      ps. pozdrowienia od mojej ulubionej teściowej!
      • donkej Re: Wątek ogórkowy... 10.08.05, 13:50

        Zdecydowanie więcej tej soli polecam na litr - 2 łyżki, ale i to mało! Gorczycę
        też polecam dodać i liście orzecha wspomniane...

        A na sklep w Arkadyi obraziłam się, bo ochroniarz chciał, żebym zostawiła swój
        mały płaski plecaczek ( służy mi on wszak za torebkę kobiecą...) - zrobiłam
        obrót na pięcie - i tyle mnie widzieli. Co jest z tymi nadgorliwymi
        ochroniarzami w naszym kraju ostatnio?!!
        • santakasia Re: Wątek ogórkowy... 10.08.05, 14:02
          może ochroniarz bał się, że w plecaczku wyniesiesz rakietę do tenisa, albo, co
          gorsze, sztangi!
          • sierzant.podsiadlik Re: Wątek ogórkowy... 10.08.05, 15:39
            Ja mam inszą koncepcję - on zapewne pracował wcześniej w Zniechęcie i ma zespół
            stresu pourazowego, że wszyscy ze składanymi szablami chodzą ;-))

            ps.a sygnaturka taka a propos wątku...
            • donkej Re: Wątek ogórkowy... 11.08.05, 01:59
              a może Ogór to jakaś ksywka. I może w pewnych sferach nie mówi się burak, a ziemiak?
        • Gość: paul Re: Wątek ogórkowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 16:25
          ja to samo żenada wogóle nie weszłam, z plecakiem, z którym wpuszczają mnie
          wszędzie tam nie chcieli.
    • Gość: santakasia Re: Wątek ogórkowy... IP: 212.160.156.* 11.08.05, 18:02
      juz dziś życzę wszystkim udanego długiego ogórkowego łikendu!!!! ja opuszczam
      nasze forum (ale nie na zawsze :)) do środy. jadę sprawdzić, jak przedstwawia
      się sytuacja na południowej granicy :)))
      buzi! kasia
      • donkej Re: Wątek ogórkowy... 20.08.05, 11:17

        No chyba tylko w tym watku takie dopiski: Pozdrowienia dla Was wszystkich z
        Reims!!
        • Gość: szalkowski Re: Wątek ogórkowy... IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 20.08.05, 11:39
          Łooo, Zosia w Barsie, Ty w Paryzewowie. Sie rozjezdzaja...
          Fajnie.

          Pzdr!
          • sierzant.podsiadlik Re: Wątek ogórkowy... 20.08.05, 23:31
            Ja właśnie wróciłam z Dukli, gwoli sprawozdawczości. I tudzież ściskam !!!
            • jota.40 Re: Wątek ogórkowy... 21.08.05, 11:20
              A ja - znad Dołgiego, a co!!
              Dołgie - bardzo piękne, dzikie jezioro, ale nie powiem, gdzie (ewentualnie -
              zaufanym!..;)). I zwiedziłam kafejkę internetową w mieście Szczecinku! Tak jest.
              Tym razem powrót na Żoliborz miał w sobie dużo euforii, a to z powodu potwornej
              ilości brudnych ubrań i stanu baaardzo dalekiego od czystości większości
              członków rodziny (zimnawo było ;(..)
              • donkej Re: Wątek ogórkowy... 22.08.05, 22:58

                No to teraz na dobre wróciłam. Pociągiem z jedenastoma przesiadkami, z rowerem i
                sakwami (namiot i cały sprzęt). To było jeżdżenie wzdłuż Mozy, Ardeny etc. No po
                prostu debeściak jestem.
                Jutro odwiedzę może pana Rucińskiego na Pogonowskiego, żeby mi "nóżkę" dobrał i
                dynamo naprawił.
                • laminja Re: Wątek ogórkowy... 22.08.05, 23:09
                  brawo! :))
                  • sierzant.podsiadlik Re: Wątek ogórkowy... 23.08.05, 01:39
                    trzy razy hip hip hurra! dla dzielnych podróżników krajowych i zagramanicznych!
    • Gość: grarza Re: Wątek ogórkowy... IP: *.aster.pl 24.08.05, 00:20
      no ja niestety w pracoholizm znielubiany popadlam sila rzeczy i jedyne na co
      mnie stac to czwartkowe reggałowe szalenstwo w punkcie - odstresowywacz taki...
      ale troszke pary juz wypuscilam i jutro w koncu zawitam coby sie z Wami
      wszystkimi zobaczyc... :)))
      (mialam plan ambitny wrzutke jakas zrobic wedle zyczenia, coby adrenaliny
      poziom co poniektorym podniesc, ale chyba juz nie dam dzis rady i na
      serdecznych poZdrowieniach poprzestane!)
      :))

      serdeczene pozdrowienia!

      p.s.
      ogory tez zakisilam, ale sie nie chwale tak jak ci nieskromni! :P
      • jota.40 Re: Wątek ogórkowy... 24.08.05, 12:45
        Ja też, ja też!...
        Ale uważam, że trza dać odpór zasolonym propozycjom Donkejówny - ta kobieta soli
        nawet maślankę!! ;))) (Zresztą - pycha!) Jednak - co do ogórów - przesada, dwie
        łyżki soli na litr to za dużo, jak dla mnie i bliskich memu sercu konsumentów!
        Ja zrobiłam tradycyjnie, czyli łyżka z czubkiem.
        Nie miałam czasu szperać po podwórku i szukać liści dębu oraz porzeczki, a nawet
        wiśni - wszystko niby jest pod ręką, ale jak mówię - śpieszyło mi się, więc
        tylko minimum: koper, czosnek, chrzan, gorczyca... I co? Przepyszne wyszły!
        • grarza Re: Wątek ogórkowy... 24.08.05, 18:43
          ja nie mam podworka do grzebania i bez gorczycy, zle tez prze- wyszly!
          :))
          (no i sie chwale teraz, o!)
          • Gość: grarza Re: Wątek ogórkowy... IP: *.aster.pl 29.08.05, 22:29
            mialo byc "ale tez prze-..."
            ale ale ale nie zle, znaczy niezle!
            • Gość: Grisza Czy w koncu wrzesnia beda jeszcze ogorki... IP: *.mnhelse.net 30.08.05, 09:23
              do solenia.Najbardziej lubie sremskie ale moga byc od biedy i inne.A moze jest
              jakis sposob zeby ogorki kupione np.pod koniec sezonu przechowac tak,aby nie
              wyschly i dalo sie je pozniej zabrac w swiat z koprem i chrzanem do kiszenia.To
              sa problemy emigracyjne w krajach,gdzie ogorkow sremskich nie ma a tylko
              weze,ktore nie nadaja sie do niczego.Ogorki udaja mi sie zawsze ale wiem,ze
              zawdzieczam to bezgranicznej milosci do czosnku.Z reguly daje glowe czosnku na
              1-1,5 kg ogorkow.Liscie rozne tez ale czosnek i chrzan sa najwazniejsze.Ogorki
              kupuje najchetniej na Wolumen ale od biedy bywalo na Wloscianskiej,chociaz
              dawno tam nie bylem i nie wiem,co sie tam teraz dzieje.Z przetworow zajmuje sie
              jeszcze grzybami solonymi (rydze,surojadki) ,ktore z braku laku czyli kamionki
              kisze w pozal sie Boze,wiadrach plastikowych.To jest smak amatorski,nie kazdemu
              przypada do gustu ,bo w koncu jest to fermentacja a wiec takie
              lekkie "gnicie".Po ukiszeniu robi sie z takich grzybow salatke:posiekane grzybki
              (przeplukane w wodzie raz dla pozbycia sie takiego sluzu,dwa dla odsolenia,bo
              beda za slone),miesza sie z posiekana cebulka,dodaje sie oliwy i
              pieprzu.Zapomnialem napisac,ze grzyby solimy ukladajac kapelusze warstwami i
              koniecznie trzeba je dobrze przycisnac dobrym ciezarkiem.Jeszcze tego samego
              dnia puszczaja brunatny sok,ktory z biegiem czasu jasnieje.Skandynawowie w
              podobny sposob kisza niektore ryby:sledzia baltyckiego Szwedzi,pstraga
              morskiego Norwegowie.Obie potrawy sa bardzo amatorskie i bardzo zapachowe.Od
              szwedzkiego sledzia "sursrtømming" wymiekaja najtezsi smakosze i ze wzgledu na
              zapach jada sie go na swiezym powietrzu.Trzeba obficie popijac sznapsem.A
              zapach wydziela sie z czlowieka jeszcze 3 dni po zjedzeniu.W taki oto sposob z
              tematu ogorkowego zrobil sie temat rybny ale rozgrzeszam sie ,ze bylo i o
              ogorkach.Bede wdzieczny za uwagi o przechowaniu swiezych ogorkow-pozdrowienia.
              • jota.40 Re: Czy w koncu wrzesnia beda jeszcze ogorki... 30.08.05, 09:41
                Ha, trudna to sprawa i w zasadzie beznadziejna. Można je od biedy zamrozić - ale
                jak zamrożone wyemigrować?? Wszak rozmrożą się bez problemu w transporcie.
                Znam ten kłopot - mam wśród znajomych maniaczkę małosolnych, która od paru lat
                siedzi w obcych krajach i cierpi. Miała już nawet koncepcję ogródka i zasiania
                ogórków tamże ;)...
                Zależy, w jaką stronę wyjeżdżasz. W Europie (a przynajmniej we Francji i w
                Belgii) trzeba szukać żydowskich sklepów. W Paryżu zaopatrywałam się w takowym w
                ogórki kiszone i małosolne, kapustę i karpie. Wszystko było. Podejrzewam, że
                sprowadziliby Ci i świeże sremskie...
                Wracając do Warszawy - ja kupuję na Włościańskiej. Jest tam jeden taki wąsaty
                gość, ma ogórki pierwsza klasa. Co do czosnku - zgadzam się w 200%!!
                • donkej Re: Czy w koncu wrzesnia beda jeszcze ogorki... 30.08.05, 10:18

                  A jakie śledzie mieli w Paryżu w tych żydowskich sklepach...! Ja również
                  polecam Włościańską - to taki miły targ...
                  A teraz planuję zrobić borówki do mięsa na zimę, albo i żurawiny trochę. Macie
                  jakieś sprawdzone patenty?
                  • Gość: Grisza Re: Czy w koncu wrzesnia beda jeszcze ogorki... IP: *.mnhelse.net 30.08.05, 11:16
                    mieszkam teraz w Norwegii i oni nie maja ogorkow sremskich.uprawiaja takie
                    odmiany,ktore nadaja sie do octu( niesmaczne marynaty z duza iloscia cukru) ,od
                    biedy tez do kiszenia ale czesto te ogorki "puchna",widocznie tyle pakuja tu
                    nawozow sztucznych.Ja sprubuje poprosic rodzine o kupno "ostatnich" ogorkow i
                    wstawienie ich do ciemnego,chlodnego i nieco wilgotnego pomieszczenia -moze to
                    bedzie jakis patent.Najwazniejsza dla mnie jest woda od ogorkow,ktorej nie
                    warto wozic samolotem.Stad najpierw musze miec ogorki kiszone u
                    siebie,zachowuje z nich wode,wiaderko wstawiam do lodowki i pozniej tylko
                    dowoze i dokladam ogoreczki przywozone na "sucho" z Warszawy.
                    Borowki to wielka sztuka ,bo musza byc dojrzale a jeszcze bez pojedynczych w
                    drodze na "fermentacje",wiec bardzo dokladnie przebrane,nie za duzo cukru i
                    dusic tak aby utrafic wlasciwa gestosc ale w miare bez rozgotowywania jagod.Nie
                    wspominam o roznych dodatkach,jak gruszki etc.
                  • Gość: grarza Re: Czy w koncu wrzesnia beda jeszcze ogorki... IP: 195.116.28.* 30.08.05, 12:19
                    "donkej napisała:
                    > A teraz planuję zrobić borówki do mięsa na zimę, albo i żurawiny trochę.
                    Macie jakieś sprawdzone patenty?"

                    podobno najlepiej poprostu utzec z cukrem - skandynawowie tak robia, wcale nie
                    smarza ani nie gotuja... makutre chyba trzeba miec?... :/

                    silnej reki zycze! :))
              • Gość: grarza Re: Czy w koncu wrzesnia beda jeszcze ogorki... IP: 195.116.28.* 30.08.05, 12:16
                rany Grisza!!! solone grzyby!!! moje babcia robila, do dzis pamietam ten smak,
                specyficzny rzeczywiscie, ale uwielbiany bardzo!!!
                wlasciwie to takie proste, a ja lubie grzyby w ogole w roznej postaci, i
                kamionke posiadam, wiec sama nie wiem dlaczego do tej pory nie przyszlo mi do
                mojej malej glowki zakisic grzyba???!!!!
                dzieki za pomysl!
                co do salatki, to moja babcia przeplukiwala, potem to polewala smietana i
                troche pieprzyla, a i jeszcze cebulke posiekana dodawala! pychota!!!!

                pozdrawiam!

                ps
                ogorkowe weze tez mozna przyzadzic na sposob slodko-octowy - mam gdzies w domu
                przepis, jak go znajde, to zapodam... :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka