dziewczyny.
musicie mi pomoc.
mam dosc nietypowa sytuacje zwiazana z jednym chlopakiem.
licze na was.!
w piątej klasie (teraz jestem w pierwszej gimnazjum) podobał mi się pewien chłopak. było
super zaczęliśmy wtedy gadac, siedzielismy razem na religi i wgl i naprawde było bardzo
fajnie. pewnego dnia poprosił mnie o chodzenie. zgodziłam się, bo nie miałam powodu
zeby tego nie robic. chodzilismy ze sobą bodajże pięc miesiecy i nic nie zapowiadało
żebyśmy mieli się rozstac. az jednego dnia gdy siedzialam pod klasa podszedl do mnie jego
kolega o rok starszy ode mnie i rzucil haslo. 'Sławek z tobą zrywa.' myslalam, ze normalnie
wybuchne, albo gorzej. zalamalam sie i to totalnie, ale razem z kolezankami stwierdzilam ze
nie ma potrzeby dawac mu tej satysfakcji i pokazywac jak bardzo to mnie boli.
zapomnialam o nim. chodzilismy co prawda do jednej klasy ale to nic. w szostej klasie
zaczelo sie wszystko komplikowac. nie dosc, ze siedzialam z nim przez caly rok na
przyrodzie to jeszcze musialam tanczyc z nim poloneza na zakonczenie roku szkolnego! ale
to jeszcze nic. teraz chodze z nim do jednej klasy w gimnazjum. niby jest okay, gadamy
ze soba, na polskim zawsze jak on siedzi przede mna to odwraca sie do mnie i korzystamy
z jednej ksiazki i wgl, ale cos tu jest nie tak... wczoraj na wosie on zaczal do mnie gadac,
wiec
gosciu powiedzial mu zeby przestal umawiac sie ze mna na randki, z kolei dzisiaj
odpowiadalam z fizyki i nie poszlo mi najlepiej. nauczyciel poprosil klase o ocene mojej
odpowiedzi. cala klasa powiedziala, ze 3, albo 4, a slawek krzykna, ze 6+, wiec pan
powiedzial, ze najwyrazniej sie we mnie zakochal...
dziewczyny pomozcie. co robic.?