alicesz
06.07.10, 19:17
Ostatnio spotkałam się z pewną nietolerancją anty fanów pewnej mało znanej
sagi "Zmierzch". Może podzielę się swoim "świadectwem".
Kiedyś też byłam fanką tejże sagi. Ale wtedy była tak naprawdę mało znana. Na
przedpremierach 1 części było raptem 10 osób. I było fajnie. Potem nastał ten
śmieszny szał na temat tych książek i cały czar prysł. Saga zaczęła mnie
irytować, zaczęłam zauważać jak żałosna jest akcja i nudna fabuła.
Po za tym przeczytałam w tym czasie sporo innych książek o podobnej tematyce
(przegotowania na ustną maturę z polskiego) i miałam podstawę do tego by
stwierdzić, że Stephanie Mayer stworzyła dość tandetną książkę i tak naprawdę
nie ma czym się zachwycać.
Ekranizacja tylko potwierdziła moją tezę słabym doborem aktorów ( no może poza
Taylorem, który na zawsze pozostanie moim Jakobem) i słabymi efektami.
Naprawdę nie rozumiem jak możecie porównywać takie ****** z prawdziwymi cudami
kina.
A jak jest z wami, antyfani? Co was skłania do tego żeby nie pochwalać tej
twórczości?
Proszę nie usuwać mojego wątku! Na kotku nie ma tylko fanów tejże sagi i każdy
ma prawo do wyrażania własnego zdania.