spacecoyote
16.10.07, 18:08
Tak sobie ostatnio zdałam sprawę, że asystentka dyrektora jest w
pewien sposób outsiderką. Wszyscy inni pracują w zespołach i
działach, każdy ma kogoś na porównywalnym (albo i takim samym)
stanowisku, ludzie siedzą razem w pokojach, pracują razem nad
projektami itd.
A asystentka dyrektora jest jedna. Jest bliżej zarządu niż reszta,
co może tworzyć dystans (nikt przy niej szefa nie obgada); nie ma
jej z kim posadzić w pokoju (nie żeby siedzenie samej nie miało
zalet!); pracuje blisko zarządu, ale częścią zarządu nie jest.
Niby mam w pracy świetną szefową, dobre układy z jej managerami i
lubię się ze wszystkimi (no, prawie), ale czasem się czuję właśnie
tak „zawieszona pomiędzy”.