Dodaj do ulubionych

Samotne asystentki ;)

16.10.07, 18:08
Tak sobie ostatnio zdałam sprawę, że asystentka dyrektora jest w
pewien sposób outsiderką. Wszyscy inni pracują w zespołach i
działach, każdy ma kogoś na porównywalnym (albo i takim samym)
stanowisku, ludzie siedzą razem w pokojach, pracują razem nad
projektami itd.

A asystentka dyrektora jest jedna. Jest bliżej zarządu niż reszta,
co może tworzyć dystans (nikt przy niej szefa nie obgada); nie ma
jej z kim posadzić w pokoju (nie żeby siedzenie samej nie miało
zalet!); pracuje blisko zarządu, ale częścią zarządu nie jest.

Niby mam w pracy świetną szefową, dobre układy z jej managerami i
lubię się ze wszystkimi (no, prawie), ale czasem się czuję właśnie
tak „zawieszona pomiędzy”.
Obserwuj wątek
    • marioladabr Re: Samotne asystentki ;) 17.10.07, 08:52
      Troszkę racja... Ja przez 6 lat miałam osobny pokoik i tak się
      przyzwycziłam do "samotności" że jak zmieniłam pracę i siedziałam w
      sekretariacie takim otwartym z trzema innymi osobami to bardzo się
      męczyłam. Asystentka/sekretarka przy Zarządzie musi być dyskretna i
      sama musi trzymac dystans. Nie zawsze może powiedzieć nawet
      najlepszej koleżance z pracy co działo się na posiedzeniu zarządu
      (jakie plany rozwoju bądź zmian się zapowiadają). Ale chyba
      wybierając ten charakter pracy godzimy sie na to. Tak z
      doświadczenia wiem, że pracownicy niższych szczebli nie zdają sobie
      sprawy ile pracuje Prezes, czym tak naprawdę się zajmuje. Myślą, że
      prezes ma fajnie, bo jeździ super bryką, może się swobodnie
      spóźniać, raz w roku lub dwa ma egzotyczne wakacje... a tak naprawdę
      to Prezesi pracują po 12-14 godzin, muszą użerać się z Radą
      Nadzorczą, to oni są rozliczani z wyników, porażek, oni muszą
      podejmować ważne decyzje związane z zatrudnianiem czy zwalnianiem
      pracowników, dla rodziny mają tylko wakacje i nawet nie wiedzą ile
      chleb kosztuje. Czasami jak patrzę na te podpuchnięte ze zmęczenia
      oczy to nigdy w życiu nie chciałabym być Prezesem...
      • spacecoyote Re: Samotne asystentki ;) 17.10.07, 10:24
        > Prezesi pracują po 12-14 godzin, muszą użerać się z Radą
        > Nadzorczą, to oni są rozliczani z wyników, porażek, oni muszą
        > podejmować ważne decyzje związane z zatrudnianiem czy zwalnianiem
        > pracowników, dla rodziny mają tylko wakacje i nawet nie wiedzą ile
        > chleb kosztuje. Czasami jak patrzę na te podpuchnięte ze zmęczenia
        > oczy to nigdy w życiu nie chciałabym być Prezesem...

        Swieta prawda. Moja sefowa moze i zarabia 3 razy tyle, co ja, ale
        pracuje zdecydowanie wiecej, niz 3 razy tyle co ja :)
    • monika_04 Re: Samotne asystentki ;) 17.10.07, 10:03
      To zależy, jeśli jest np asystentką działu handlowego i współpracuje z
      handlowcami to charakter jej pracy jest nieco inny.
    • conejito13 Re: Samotne asystentki ;) 17.10.07, 12:55
      no tak, taka specyfika pracy. ale ja chwale sobie to 'odosobnienie'.
      szczegolnie kiedy patrze na swary i zwady 'w grupach', w ktorym
      przychodzi pracowac calkowicie roznym temperamentalnie osobom;) mi
      nikt (oprocz szefa) nie skwierczy nad glowa, nie musze odrabiac za
      nikogo tego, czego nie zdazyl zrobic albo mu sie nie chcialo, nie
      zbieram ciegow za grupe (no,pochwal tez nie;), sama jestem sobie
      winna lub godna pochwaly kiedy cos zrobie. pracowalam w grupie z 3
      kolezankami w kancelarii, tworzylysmy super team, normalnie jak w
      starym dobrym malzenstwie, gdzie tylko popatrzylysmy na siebie i juz
      wiedzialysmy co i jak. naprawde bylo fajnie, ale wiem, ze to
      rzadkosc. zazwyczaj sa nieporozumienia. wiec: zalezy gdzie z kim i
      jak.
      • gold-fish Re: Samotne asystentki ;) 19.10.07, 16:09
        Ja jestem asystentką dyrektora i przez sekretariat przewijaja się
        wszyscy, non stop. I cały dzień z kimś gadam. Sami podchodzą i mi
        się zwierzają, co ich wkurza, jaki mają problem, albo opowiadają co
        śmiesznego sie stało. Nie czuję odizolowania. Na szczęście, chociaż
        czasami to ,,stanie nad głową" mnie męczy. A obgadywanie szefa jest
        na porządku dziennym. To chyba zależy czy inni mają do nas zaufanie.
        Jak ktoś gada źle na szefa, to nie będę kablować, a jak szef prosi
        mnie o dochowanie tajemnicy to też inni nic o tym nie wiedzą.
        Polecam być otwartą i dobrą słuchaczką- wtedy jest się najlepiej
        poinformowaną osobą :)
        • twitti Re: Samotne asystentki ;) 22.10.07, 11:43
          Duzo zalezy od tego z kim sie pracuje w pokoju:) W pierwszej firmie przez 2 lata
          pracowalam z super dziewczyna!mialysmy taki sam system pracy, kiedy byl czas
          wolny to sobie gadalysmy, kiedy trzeba bylo pracowac to pracowalysmy. Do tego
          ogolnie dzialalysmy na tych samych "falach":) potem ona odeszla a na jej miejsca
          przyszla inna dziewczyna.. Mila byla, ale dzialala mi na nerwy:) za duzo gadala:)
          Ale poniewaz trafila mi sie inna praca, szybko sie ulotnilam:) teraz pracuje
          jako samodzielny referent w gabinecie dyrektora szkoly:) czasem mnie wkurza ze
          musze caly czas byc pod reka, prawie w ogole wychodzic nie moge, a jak musze do
          toalety to musze prosic dziewczyny z pokoju obok:) za to jak mam chwile to sobie
          wychodze na ploteczki:) mimo ze siedze sama, to przynajmniej nikt mnie nie
          denerwuje, nie musze sie dostosowywac do nikogo (po za dyrektorem) :)Do mnie
          niestety inni pracownicy (nauczyciele) tak czesto nie wpadaja i chyba tego
          troche mi szkoda, bo wsrod nich jest wiele fajnych osob:)

          Ja niestety osoba wylewna nie jestem, nie mam w zwyczaju wypytywac sie o sprawy
          innych i sama tez raczej o sobie za duzo nie opowiadam, wiec nikt na ploteczki
          nie przychodzi.. Choc w innych pokojach sa miejsca spotkan:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka