oby.watel
01.06.10, 13:35
13 lat temu rząd podpisał umowę ze spółką LFO. Spółka miała produkować leki z
osocza krwi zamiast wysyłać krew do Szwajcarii i sprowadzać stamtąd leki.
Przez trzynaście lat kolejne rządy nie kiwnęły pacem, żeby sprawę
sfinalizować. Do dziś zamiast zarabiać na frakcjonowaniu krwi dajemy zarobić
innym, a osoby, które coś w sprawie zrobiły są ciągane po sądach.
Takie podejście ma chyba znacznie głębsze źródło pochodzenia. To zamiłowanie
do świętowania rocznic mordów, klęsk i pogromów, nagradzania bezczynności i
oskarżania tych, którzy coś chcą dla kraju zrobić jest zdumiewające. Lekarz,
który do pacjenta się nie zbliży będzie miał mniej kłopotów niż ten, który
chcąc ratować życie czy zdrowie popełni błąd. Lepiej stać z boku, bo jak się
człowiek wmiesza i nie daj boże poturbuje bandytę - będzie miał przechlapane -
całe lata spędzie w sądzie i prokuraturze...
Informacjana ten temat. Zdumiewająca jest gorliwość prokuratury, która nie oglądając
się na koszta drąży sprawę jednocześnie umarzając sprawy, w których ewidentnie
doszło do naruszenia prawa. A może należałoby postawić pytanie ile straciła
Polska dlatego, że dotąd nie ma fabryki frakcjonowania osocza? Miliardy euro?
Więcej?