Dodaj do ulubionych

w pracy, na dyżurze

19.08.11, 15:17
opowiem króciutko co mnie dziś spotkało.jestem lekarzem w małym szpitalu powiatowym.
na dzsiaj był zaplanowany wypis pacjenta,schorowany dziadziuś po udarach,leżący.Rodzina 2 dni wcześniej powiadomiona osobiście przeze mnie o wypisie. Dziadziuś karetka zawieziony do domu na podany w historii adres zamieszkania w godzinach dopołudniowych (wiemy ,że w domu jest żona pacjenta).a o 14 nastej wpada do szpitala córunia z zięciem i wrzeszczy gdzie jest tatuś,co z nim zrobiliście???my tego tak nie zostawimy,zgłosimy k....... do NFZ tam mamy rodzinę.Wszystko podniesionym głosem,wrzask nie do opisania.Zarzuty o wszystko,łącznie z tym ,że pacjent jest chory,że nie ma się nim kto zająć ,bo córunia nie ma rodzeństwa.
Cudnie i niech mi któś odpowie jak po czymą takim być miłym ,uśmiechniętym dla innych pacjentów i ich rodzin???
jak poczymś takim ja teraz mam spokojnie zajmowac sie aż do rana pacjentami.
chyba czas najwyższy zrozumieć,że zło całego świata to nie służba zdrowia.
niestety pacjenci są sami sobie winni ,że doktor bywa opryskliwy,bo sami swoem zachowaniem uczą tego,może nie tyle pacjenci a ich rodziny
Obserwuj wątek
    • barabara6 Re: w pracy, na dyżurze 19.08.11, 18:31
      1. W szpitalu powinna byc ochrona. Wezwałaś?
      2. Nie ma ochroniarzy? Wzywasz policję. W małej miejscowości policjanci zjawiają się bardzo szybko. Na widok munduru wrzaskliwi zazwyczaj nagle cichną
      3. O 14-tej w pracy powinien być ordynator. Miło się uśmiechasz, mówisz - to ja poprosze ordynatora - i problem masz z głowy
    • andrzejekk Re: w pracy, na dyżurze 19.08.11, 20:51
      Nie bierz do głowy. Rodziny zwykle są kochające, troskliwe, skore do pomocy i opieki. Do czasu, kiedy pacjenta, zwykle starszego i obłożnie chorego, nie trzeba zabrać do domu. Wtedy nagle okazuje się, że człowiekiem nie ma się kto zająć, rodzina przypomina sobie, że ma znajomych w TVN i innym Polsacie, straszy, jak Ciebie, NFZetem, Elżbietą Jaworowicz i nie wiadomo kim jeszcze. Taki rytuał towarzyszący niektórym wypisom.
      • mala242 Re: w pracy, na dyżurze 19.08.11, 22:10
        ja to wszystko niby wiem, nie raz nie dwa przeciez taka sytuacja już była, ale cholera to przykre, że ludzie się tak zachowują,ale to nie moja wina,że córunia jest jedynaczką przecież.
        Pech chciał,ze dziś zostałam już sama o tej 14 nastej.szczerze mówiąc przez chwilę pomyślałam o wezwaniu policji,ale nie zrealizowałam pomysłu.oni sobie poszli,ja w koncu ochłonęłam.
        i sobie spokojnie pracuję i nikogo nie udusiłam :)
        Dziękuję bardzo za słowa wsparcia,pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka