Dodaj do ulubionych

Pogotowie ratunkowe kontra ja ...

05.06.04, 15:49
Witam...
Widze , ze pisze tu duzo lekarzy... mam kochani do Was takie pytanie...
Czy 34.8 stopni temp. ciala u 6-letniego dziecka nie wzbudza zadnego niepokoju u lekarza , tymbardziej kiedy dziecku kreci sie w glowie ?


Pozdr.
Obserwuj wątek
    • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 16:03
      Ale o co chodzi ?
      Czyżbyś wzywała z tego powodu Pogotowie ?
      • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 16:10
        Tak. Wlasnie z tego powodu wzywalam pogotowie...Bolalo tez dziecko gardlo i miala zapchany nos , w jaka ulotke nie spojrzalam od lekow pisalo , ze po podaniu leku temp. ciala moze sie obnizyc.Wydaje mi sie , ze i tak miala za niska temp. ciala.Byla slaba i krecilo Jej sie w glowie , czy to nie jest powod azeby wezwac pogotowie ?

        Pozdr.
        • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 16:26
          W Twoim opisie na razie nie widzę żadnych powodów wezwania Pogotowia.
          Widzę powód do wizyty u pediatry.
          • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 16:35
            Byla to godzina 2 w nocy .Mialam czekac do rana , a co by bylo jakby bardziej temp. sie obnizyla...
            • Gość: realista pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediatre IP: *.ws146.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.04, 16:38
              do ktorego moglaby zadzwonic o 2-giej w nocy,
              • daffne Re: pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediat 05.06.04, 16:43
                Gość portalu: realista napisał(a):

                > do ktorego moglaby zadzwonic o 2-giej w nocy,

                dzwonilam do dwoch i kazdy z nich mial wylaczona komorke ,zarzucasz mi , ze jestem nieporzadna matka ?
                • diastema Re: pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediat 05.06.04, 18:14
                  no ale zawsze monza na to pogotowie pojechac albo na jakas izbe przyjec do
                  szpitala!!!
                  • daffne Re: pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediat 05.06.04, 18:17
                    diastema napisała:

                    > no ale zawsze monza na to pogotowie pojechac albo na jakas izbe przyjec do
                    > szpitala!!!

                    Nie ma to jak sobie krzyknac...
                    • diastema Re: pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediat 05.06.04, 18:26
                      no sama tak robie i o2w nocy bo przeciez to oczywiste ze to nie byl powod do
                      wezwania karetki a co najwyzej taksowki i ruszenia na pogotowie!!!
              • Gość: sedna Re: pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediat IP: *.olsztyn.mm.pl 05.06.04, 17:26
                Nie bardzo rozumiem co rozumiesz pod wyrazem :porzadna matka":? Jezeli uwazasz,
                ze matka ktora nie ma telefonu do lekarza zeby moc do niego zadzwonic o 2 w
                nocy jest nie porzadna to wieksza polowa matek w Polsce jest nie porzadnymi
                matkami. Zastanow sie wogole nad tym co ty piszesz czlowieku bo podpisujesz sie
                jako realista ale raczej do realistow to ty nie nalezysz bo nawet nie wiesz co
                sie dzieje w polowie porzadnych domow. I nie zarzucaj komus ze jest nie
                porzadna matka skoro sam nie masz o tym zielonego pojecia , a jezeli masz
                dziecko i masz lekarza ktory o 2 w nocy przyjedzie do ciebie to poprostu jestes
                szczesciarz.
                • Gość: pediatra Re: pozadna matka mialaby zaprzyjaznionego pediat IP: *.chello.pl 09.06.04, 09:20
                  Jestem lekarzem, z prywatna praktyką, płacę uczciwe podatki i, nie powiem, że
                  chętnie, ale ZAWSZE zrywam się z łóżka, wsiadam do samochodu i jadę do chorego
                  dziecka. Nawet o 2 lub 3 w nocy. Problem w tym, że nie robię tego za "dziękuję
                  bardzo pani doktor", ani nawet za 50 PLN. To , niestety, kosztuje.
            • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 16:42
              Dodam , ze pare dni wczesniej dziecko mialo ok. 40 stopni temp. leki obnizajace temp. rowniez nie dzialaly.W ciagu 24 godzin pediatra ogladal dziecko 2 razy.Podejrzewano swinke choc do dzis nie spuchla.Dzwonilam rowniez na pogotowie , odmowiono przyjazdu.Kiedy w koncu temp. ciala samoistnie juz bez lekow spadla do 37,5 nie podawalam zadnych lekow procz witamin.Pozniej (poltora dnia po wysokiej goraczce) , nastapil spadek znaczny temp. a wystapily inne objawy.Jak sie pozniej okazalo mala sie odwodnila , i ciesze sie , ze mimo usilnej odmowy przyjazdu karetki wywalczylam przyjazd lekarza.Jak sie pozniej okazalo moglo byc gorzej.Zakladajac ten post chcialam sie dowiedziec jaka jest najnizsza dopuszczalna temp. ciala dziecka. W koncu taka temp. i takie objawy nie sa normalne.Tymbardziej , ze dziecko pierwszy raz mialo tak niska temp.
              • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 17:19
                Co zrobił lekarz pogotowia ?
                Zabrał dziecko do szpitala gdzie miało uzupełnione płyny kroplówkami ?
                Poza tym oczywiście że takie objawy nie są "normalne" - dziecko było chore i
                były to objawy towarzyszące (jak wnioskuję z opisu) ostrej infekcji.
                • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 17:28
                  Lekarz pogotowia zapytal czy chcemy zeby dziecko ogladnal pediatra w szpitalu.Oczywiscie pojechalismy.Tak mala dostala kroplowki po czym lepiej sie poczula.Dostala antybiotyk i wrocilismy drugiego dnia do domu.W poscie pisze o karetce pogotowia i tej Pani ktora odbiera telefony.Chodzi mi o to , ze zbywala mnie nagminnie , pierwszy raz dziecko tak zareagowalo wiec mialam powody zeby sie martwic.Pani powiedziala rowniez , ze karetka wyjezdza tylko jesli istnieje ryzyko zagrozenia zycia .Zapytalam Pania skad wie , ze to akurat nie jest zagrozenie.pani na mnie krzyczala , powiedzialam , ze dzwonilam do dwoch pediatrow dziecka komorki maja wylaczone a ja potrzebuje pilnie lekarza do dziecka.Kobieta byla zaspana i w kolko mowila to samo.Poprosilam zeby podala mi swoje imie i nazwisko , dopiero wowczas zdecydowala sie przyslac karetke.Jak sie okazalo z dzieckiem nie bylo najlepiej...Realista zarzucil mi , ze jestem nieporzadna matka.Nieporzadna matka siadlaby i marudzila pod nosem do rana , ja wolalam wiedziec co jest mojemu dziecku...
                  • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 17:34
                    Wynika z tego że zamówiłaś sobie taksówkę z obsadą lekarz, snitariusz,
                    kierowaca. Jedyną czynnością tej ekipy (i tak na prawdę w tym przypadku jedyną
                    mozliwą i sensowną) było podwiezienie Cię do szpitala.
                    • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:00
                      slav_ napisał:

                      > Wynika z tego że zamówiłaś sobie taksówkę z obsadą lekarz, snitariusz,
                      > kierowaca. Jedyną czynnością tej ekipy (i tak na prawdę w tym przypadku jedyną
                      > mozliwą i sensowną) było podwiezienie Cię do szpitala.

                      Nie zamowilam sobie zadnej taksowki.Gdyby lekarz karetki pogotowia powiedzial jaka jest przyczyna niskiej temp i co z tym zrobic , moze nie musialabym jechac z dzieckiem.Ale lekarz karetki pogotowia sam nie wiedzial czemu jest taka niska temp. i jaka jest przyczyna , i co moge podac dziecku badz nie ,dlatego zaproponowal zawiezienie do szpitala.Probujecie zrobic ze mnie wredna babe , tylko dlatego , ze balam sie o wlasne dziecko.Ciekawe co byscie zrobili , jakbyscie byli na moim miejscu nie majac samochodu i nie bedac przy okazji lekarzem.
              • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 17:30
                Dla czego po prostu nie pojechałaś do dyżurującej stacji Pogotowia z dzieckiem
                skoro uważałaś że dziecko wymaga kontroli lekarza?
        • dradam1 Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 14:23
          nie widze powodu do wzywania pogotowia. Dziecko nie znajdowalo sie w stanie
          zagrozenia zycia. Nie wymagalo jakichkolwiek czynnosci ratowniczych wykonanych
          na miejscu,natychmiastowo.

          Co najwyzej sytuacja nakazywala NATYCHMIASTOWE udanie sie wraz z dzieckiem do
          lekarza w celu oceny sytuacji. Czyli wsiescie do samochodu wlasnego (lub
          sasiada) i udanie sie do szpitala. Lub skontaktowanie sie telefoniczne z
          lekarzem rodzinnym (przychodnia zastepujaca lekarza rodzinnego w nocy) w calu
          uzyskania wskazowek,co robic dalej.

          Cos Ci sie pomylilo. Lekarz pogotowia nie jest do leczenia chorych. On ma
          jedyne zadania - dowiezc pacjenta zywego do szpitala. Pogotowie nie moze i byc
          nie powinno przychodnia na kolkach.

          W wielu krajach, w pogotowiu, nie ma lekarza. Bo nie jest on do wykonywania tej
          funkcji (wozenia chorego lub rannego) potrzebny. Mam nadzieje, ze i w Polsce
          wreszcie wprowadzi sie ten sam system.

          Pozdrawiam
    • Gość: agulha Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 05.06.04, 17:29
      Twoje dziecko choruje, to fakt. Ale dziwne wydaje mi się traktowanie pogotowia
      ratunkowego jako poradni na kółkach. Można zawieźć dziecko do dyżurnego
      pediatry (nocna pomoc lekarska) albo nawet na izbę przyjęć/ambulatorium
      szpitala. Tylko mi nie mów, że nie masz samochodu. Są taksówki. Można wezwać
      lekarza do domu. Pogotowie ratunkowe, jak sama nazwa wskazuje, służy do
      ratowania życia. A takie troskliwe mamusie wzywają je np. do tego, że 10-
      letniemu dziecku po zjedzeniu słonecznika kilka godzin temu wyskoczyło kilka
      zmian skórnych. Przyjeżdża pogotowie (3 osoby, licząc z kierowcą), dzieciak
      znudzony telewizję ogląda, centrum Warszawy, ale pańcia się "bała", bo męża nie
      ma w domu, i co to będzie. To moje własne wspomnienie z czasów pracy w
      pogotowiu.
      A co do temperatury poniżej 35 stopni, to moje pierwsze rozpoznanie to takie,
      że pewnie termometr jest do bani. Pewnie z takich wkładanych do ucha?
      Jedyną chorobą z obniżeniem temperatury, o której mnie uczono, jest cholera.
      Mm, może jeszcze niedoczynność tarczycy. Na pewno sam w sobie nie jest to objaw
      zagrożenia życia, wymagający pilnego postępowania reanimacyjnego...
      • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 17:55
        Mieszkam w malym miescie.To byla sobota w nocy ,taksowki na postoju nie bylo zadnej , samochodu nie posiadam (niestety Agulha nie mam samochodu)...Poza tym sama choruje dosc powaznie , mialam ja niesc na rekach pare kilometrow ? Czemu probujecie zrobic ze mnie wredna babe ? Karetkom mozna odwozic pielegniarki do domu a do pacjenta to juz nie moga przyjechac ? Agulha mojej corce nie wyskoczylo pare zmian skornych , a to jest roznica.Temperature mierzylam dwoma termometrami , pozniej przy doktorze z karetki pogotowia rowniez, na izbie przyjec tez mierzono temperature.No tak teraz troskliwe mamusie nie sa w modzie.Nie mowcie mi , ze nie mialam powodow do obaw , a karetka pogotowia jest od tego azeby przyjechac do kogos potrzebujacego pomocy lekarskiej , czyz nie ?Wezwalam pogotowie po to , zeby wiedziec co sie dzieje , co moge malej podac badz nie , tymbardziej , ze pierwszy raz takie cos sie zdarzylo...No tak....nie mozna chyba zawracac glowy lekarzom spiacym na dyzurze .To moze powiecie mi w jakim przypadku w ogole mozna wezwac pogotowie ratunkowe ?
    • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:08
      A tak poza tym wszystkim uwazam, ze powinnas zmienic termometr. Jakos nie wierze
      w te 34.8. Sorry.
      • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:15
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > A tak poza tym wszystkim uwazam, ze powinnas zmienic termometr. Jakos nie wierz
        > e
        > w te 34.8. Sorry.

        Doki nie doczytales chyba... Mierzylam dwoma termometrami , przy lekarzu z karetki rowniez.Na izbie przyjec temp. byla taka sama , mimo , ze nie bylo zimno dziecko sie mocno trzeslo.
        • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:22
          OK, no to nie mam nic do dodania. Uwazam, ze nieslusznie nalegalas na przyjast
          pogotowia. Jestes chyba jedyna osoba, ktora we wlasnym miescie nie wie jak
          zamowic taksowke.
          • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:24
            nie przyjast, tylko przyjazd. Aha, my nie mamy zaprzyjaznionego pediatry i nie
            uwazam, zebysmy dlatego byli "nieporzadnymi" rodzicami. Z tego spokojnie Cie
            rozgrzeszam.
          • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:28
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > OK, no to nie mam nic do dodania. Uwazam, ze nieslusznie nalegalas na przyjast
            > pogotowia. Jestes chyba jedyna osoba, ktora we wlasnym miescie nie wie jak
            > zamowic taksowke.

            No jasne.Dziecku krecilo sie w glowie ale nieslusznie wzywalam karetke.A taksowke to niby jak mialam zamowic skoro na postoju zadnej nie bylo?Niby mialam szukac taksowkarza w ksiazce telefonicznej ? W sumie teraz przyczepicie sie do kazdego mojego zdania...
            • diastema Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:31
              no jasne ze sie przyczepimy bo masz nie uzasadnione pretensje i nie dasz sobie
              nic wytlumaczyc to po co pytasz??
              • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:43
                diastema napisała:

                > no jasne ze sie przyczepimy bo masz nie uzasadnione pretensje i nie dasz sobie
                > nic wytlumaczyc to po co pytasz??

                Rzeczywiscie nieuzasadnione ? A kto mi tu cos wytlumaczyl w tym poscie? Tylko Agulha napisala mi w jakich przypadkach moze byc tak niska temperatura...
                Czy tu ktos cos probowal mi wytlumaczyc ? Co najwyzej najezdzacie na mnie a bo to moglam zrobic to tamto , a to pewnie mialam termometr do bani .Nie czytacie dokladnie i oceniacie mnie z gory.Do Was zadnych pretensji nie mam bo niby czemu mialabym miec.Wszystko skonczylo sie dobrze i to mnie cieszy.Zapytalam w jakim przypadku mozna wezwac karetke pogotowia i co , nikt mi nie napisal...
                Wy uwazacie , ze karetka byla niepotrzebna ale lekarz ktory przyjechal stwierdzil inaczej bo sam nie wiedzial co sie dzieje dlatego zawiozl nas do szpitala zreszta pisalam juz to pare razy .Wy tylko chcecie uslyszec cos po czym bedzie Wam milo , jesli jest inaczej naskakujecie na czlowieka...

                W sumie to wielkie dzieki , nie ma to jak dobry lekarz , albo ktos patrzacy z gory na druga osobe.
                • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:51
                  > Tylko Agulha napisala mi w jakich przypadkach moze byc tak niska temperatura...

                  No to przeczytaj co napisala agulha, bo chyba nie doczytalas...

                  > Czy tu ktos cos probowal mi wytlumaczyc ?

                  Wszyscy Ci tlumacza to samo: Twoje prawo, jak kazdej innej osoby, dzwonic po
                  pogotowie, ale nieslusznie oburzasz sie na odmowe. I tyle.

                  > Zapytalam w jakim przypadku mozna wezwac karetke pogotowia i co , nikt mi nie
                  napisal...

                  Karetke wysyla sie wtedy, gdy chory musi byc szybko przetransportowany do
                  szpitala, gdyz istnieje zagrozenie jego zycia lub trwalego uszczerbku na
                  zdrowiu, gdyby transport byl wolniejszy. Karetke z lekarzem wysyla sie wtedy,
                  gdy leczenie trzeba podjac jeszcze przed przybyciem do szpitala. Myslalem, ze to
                  jasne?

                  > Wy uwazacie , ze karetka byla niepotrzebna ale lekarz ktory przyjechal
                  stwierdzil inaczej bo sam nie wiedzial co sie dzieje dlatego zawiozl nas do
                  szpitala zreszta pisalam juz to pare razy .

                  Niczego nie stwierdzil! Stwierdzil, ze nie moze Cie zostawic, bal sie
                  obsmarowania w prasie albo byl po prostu ostrozny. Zrozum, lekarz z karetki nic
                  ci nie poradzi, bo nie ma srodkow, nie ma mozliwosci wykonania zadnych badan. U
                  nas mamy zasade, ze WSZYSTKO, chocby wezwanie bylo kompletnie bez sensu, jedzie
                  do szpitala i najwyzej jest odsylane do domu z izby przyjec. Zespol Twojej
                  karetki wlasnie tak postapil.

                  I tego wlasnie nie dajesz sobie powiedziec.
                  • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:57
                    Gość portalu: Doki napisał(a):

                    > > Tylko Agulha napisala mi w jakich przypadkach moze byc tak niska temperatu
                    > ra...
                    >
                    > No to przeczytaj co napisala agulha, bo chyba nie doczytalas...
                    >
                    > > Czy tu ktos cos probowal mi wytlumaczyc ?
                    >
                    > Wszyscy Ci tlumacza to samo: Twoje prawo, jak kazdej innej osoby, dzwonic po
                    > pogotowie, ale nieslusznie oburzasz sie na odmowe. I tyle.
                    >
                    > > Zapytalam w jakim przypadku mozna wezwac karetke pogotowia i co , nikt mi
                    > nie
                    > napisal...
                    >
                    > Karetke wysyla sie wtedy, gdy chory musi byc szybko przetransportowany do
                    > szpitala, gdyz istnieje zagrozenie jego zycia lub trwalego uszczerbku na
                    > zdrowiu, gdyby transport byl wolniejszy. Karetke z lekarzem wysyla sie wtedy,
                    > gdy leczenie trzeba podjac jeszcze przed przybyciem do szpitala. Myslalem, ze t
                    > o
                    > jasne?
                    >
                    > > Wy uwazacie , ze karetka byla niepotrzebna ale lekarz ktory przyjechal
                    > stwierdzil inaczej bo sam nie wiedzial co sie dzieje dlatego zawiozl nas do
                    > szpitala zreszta pisalam juz to pare razy .
                    >
                    > Niczego nie stwierdzil! Stwierdzil, ze nie moze Cie zostawic, bal sie
                    > obsmarowania w prasie albo byl po prostu ostrozny. Zrozum, lekarz z karetki nic
                    > ci nie poradzi, bo nie ma srodkow, nie ma mozliwosci wykonania zadnych badan. U
                    > nas mamy zasade, ze WSZYSTKO, chocby wezwanie bylo kompletnie bez sensu, jedzie
                    > do szpitala i najwyzej jest odsylane do domu z izby przyjec. Zespol Twojej
                    > karetki wlasnie tak postapil.
                    >
                    > I tego wlasnie nie dajesz sobie powiedziec.

                    To teraz rozumiem dlaczego piszecie , ze karetke potraktowalam jako taksowke. Lekarz z karetki tyle samo wiedzial co i wiedzialby taksowkarz .W sumie karetka nie od dzis robi za taksowke .W koncu odwoza kolezanki po fachu do domu, na to pieniadze maja.
                    • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 19:02
                      > To teraz rozumiem dlaczego piszecie , ze karetke potraktowalam jako taksowke. L
                      > ekarz z karetki tyle samo wiedzial co i wiedzialby taksowkarz .W sumie karetka
                      > nie od dzis robi za taksowke .W koncu odwoza kolezanki po fachu do domu, na to
                      > pieniadze maja.

                      Nie bede z Toba dyskutowal, gdy uzywasz takiego tonu. Rola lekarza w karetce
                      jest resuscytacja chorego, nie roznicowanie przyczyn nudnosci i zawrotow glowy.
                      Po prostu pomylilas lekarzy.
                      A Twoje insynuacje sa dosc typowe i juz wiecej nie bede ich komentowal. Na moje
                      izbie przyjec wyszloby tak: fakture za transport wyslalibysmy do kasy chorych,
                      jak zawsze. Ta odmowilaby zwrotu- brak wskazan- i trafilaby do Ciebie faktura za
                      caly wyjazd. To jest drozej niz taksowka.
                      • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 19:12
                        Gość portalu: Doki napisał(a):

                        > > To teraz rozumiem dlaczego piszecie , ze karetke potraktowalam jako taksow
                        > ke. L
                        > > ekarz z karetki tyle samo wiedzial co i wiedzialby taksowkarz .W sumie kar
                        > etka
                        > > nie od dzis robi za taksowke .W koncu odwoza kolezanki po fachu do domu, n
                        > a to
                        > > pieniadze maja.
                        >
                        > Nie bede z Toba dyskutowal, gdy uzywasz takiego tonu. Rola lekarza w karetce
                        > jest resuscytacja chorego, nie roznicowanie przyczyn nudnosci i zawrotow glowy.
                        > Po prostu pomylilas lekarzy.
                        > A Twoje insynuacje sa dosc typowe i juz wiecej nie bede ich komentowal. Na moje
                        > izbie przyjec wyszloby tak: fakture za transport wyslalibysmy do kasy chorych,
                        > jak zawsze. Ta odmowilaby zwrotu- brak wskazan- i trafilaby do Ciebie faktura z
                        > a
                        > caly wyjazd. To jest drozej niz taksowka.

                        Wolalabym dostac fakture Vat , niz stracic dziecko ktoremu spadala cieplota ciala..
                        • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 19:14
                          Taksowki tez juz wystawiaja faktury VAT. Nie zmieniaj tematu, przeciez nie o to
                          tu chodzi.
            • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:37
              Sytuacja: jestem dyspozytorem, dzwonisz.
              -Dziecku kreci sie w glowie, przyjedzcie!
              -Kreci sie w glowie i co jeszcze? Goraczke ma?
              -Nie, wrecz przeciwnie, za niska. Pare dni temu mialo goraczke, ale sama opadla.
              -Uraz jakis byl, glowy w szczegolnosci?
              -Nie.
              -Wymiotuje?
              -Nie.
              -Przytomne?
              -Tak.

              No jaka Ty tu widzisz podstawe do wyslania karetki? Tu jest podstawa do wyslania
              dziecka do pediatry, ale nie do interwencji karetki. Co Twoim zdaniem mial
              zrobic lekarz karetki? Pamietaj przy tym, ze on nie zastepuje porady
              ambulatoryjnej, tylko ma za zadanie zapewnic, zeby pacjent zywy i w jak
              najlepszym stanie dojechal do szpitala. Twojemu dziecku najwyrazniej nie bylo to
              potrzebne, wiec w czym rzecz? Aaaa, wiem- karetka taniej niz taksowka...

              > Niby mialam szukac taksowkarza w ksiazce telefonicznej ?

              Po to wlasnie sa ksiazki telefoniczne.
              • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:49
                Ta rozmowa nie wygladala tak.Po pierwsze dyspozytorka byla zaspana , jezyk Jej sie platal i ciagle mowila to samo.Po drugie dziecku bylo tez niedobrze ale nie wymiotowala. Dyspozytorka nie pytala czy dziecko uderzylo sie w glowe.
                Niestety Doki w ksiazce telefonicznej nie pisze przy nazwisku czy ktos jest taksowkarzem czy nie.
                • Gość: Doki jak sie poslugiwac ksiazka telefoniczna? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:54
                  > Niestety Doki w ksiazce telefonicznej nie pisze przy nazwisku czy ktos jest tak
                  > sowkarzem czy nie.

                  Daffne, czy Ty naprawde jestes dorosla i masz dziecko? Nie zauwazylas, ze czesc
                  ksiazki telefonicznej jest wydrukowana na bialym papierze, a czesc na kolorowym,
                  zwykle zoltym? Sprawdz to kiedys...

                  A taksowki reklamuja sie w kazdej gazecie.
                  • daffne Re: jak sie poslugiwac ksiazka telefoniczna? 05.06.04, 19:11
                    Gość portalu: Doki napisał(a):

                    > > Niestety Doki w ksiazce telefonicznej nie pisze przy nazwisku czy ktos jes
                    > t tak
                    > > sowkarzem czy nie.
                    >
                    > Daffne, czy Ty naprawde jestes dorosla i masz dziecko? Nie zauwazylas, ze czesc
                    > ksiazki telefonicznej jest wydrukowana na bialym papierze, a czesc na kolorowym
                    > ,
                    > zwykle zoltym? Sprawdz to kiedys...
                    >
                    > A taksowki reklamuja sie w kazdej gazecie.

                    Mieszkam Doki w malym miescie gdzie jest jeden postoj taksowek.Taksowki nie bylo na postoju ani jednej.
                    • Gość: Doki Re: jak sie poslugiwac ksiazka telefoniczna? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 19:15
                      Daffne, zlituj sie, kto bierze taksowke z postoju?
                      • daffne Re: jak sie poslugiwac ksiazka telefoniczna? 05.06.04, 19:26
                        Gość portalu: Doki napisał(a):

                        > Daffne, zlituj sie, kto bierze taksowke z postoju?

                        a skad mialam ja wziac ? Jeszcze raz mowie jeju ... mieszkam w malym miescie...
                        • Gość: agulha miasto bez samochodów IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.06.04, 03:14
                          Chcesz powiedzieć, że nie masz żadnego sąsiada ani znajomego z samochodem? A
                          może nie chciałaś go w nocy budzić? Aaa, sąsiada nie, bo byłby dług
                          wdzięczności albo wypadałoby kilka złotych zapłacić, ale zająć karetkę to nie
                          problem? To sprawa była ważna czy nie była?
                          I co to za miasto dziwne, że karetek w bród, a taksówek nie ma i ludzie
                          samochodów nie mają? Ile kilometrów ta karetka musiała do Ciebie zasuwać?
            • maretina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:50
              daffne napisała:

              >> No jasne.Dziecku krecilo sie w glowie ale nieslusznie wzywalam karetke.A
              taksow
              > ke to niby jak mialam zamowic skoro na postoju zadnej nie bylo?Niby mialam
              szuk
              > ac taksowkarza w ksiazce telefonicznej ? W sumie teraz przyczepicie sie do
              kazd
              > ego mojego zdania...
              >

              jest jeszcze nr 913 - informacja o numerach.
              po co zamawiac taksowke? przeciez trzeba zaplacic, erka podjedzie za darmo, a
              ze ktos inny, bardziej chory w tym czasie poczeka albo odpukac umrze, to nic
              to. zawroty glowy wazniejsze.
              nie bagatelizuje choroby Twojego dziecka, pewnie samabym sie piekielnie bala na
              Twoim miejscu, ale na Boga pogotowie ratunkowe sluzy do ratowania zycia. w
              innym wypadku musisz udac sie sama do stacji pogotowia albo do
              ambulatorium.inaczej z ekipy ratunkowej robisz druzyne na posylki. wyjazd erki
              to spora kasa dla pogotowia. marnujesz publiczne pieniadze, ktorych w naszej
              sluzbie zdrowia brakuje niemal na wszystko.
              • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 18:53
                Maretina to moze Ty mi powiedz , czy temp. ciala 34.8 mozna uznac za nie niepokojaca ? I jaka jest dolna granica temp. ciala ? Czy jesli temp. obnizy sie do jakiegos poziomu to isnieja jakies konsekwencje zdrowotne ?
                Bede wdzieczna za odpowiedz.
                • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 18:56
                  No to moze ja. W Twoim przypadku 34.8 to pewnie blad pomiaru. Zauwaz, blad
                  metody to tez blad pomiaru. Jesli mierzylas pod pacha, albo, jak wlasnie
                  sugerowala agulha, termometrem do ucha, to taki wynik jet bezwartosciowy i tyle.
                  34.8 zyciu na pewno nie zagraza. 32 powoduje obnizenie swiadomosci, ponizej 30
                  dochodzi do zatrzymania krazenia z powodu migotania komor. I co z tego? Myslisz,
                  ze tak latwo schlodzic cialo, zwlaszcza gdy troskliwa matka otuli kocem?
                  • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 19:06
                    Mierzylam termometrem rteciowym i elektronicznym .Sugerowalam sie termometrem rteciowym.Temperatura mierzona byla w odbycie.Tak dla jasnosci temperatura ktora dziecko mialo w domu byla o dwie kreski wyzsza niz w szpitalu na izbie przyjec.Chyba , ze uznasz , ze kazdy termometr tj. moj , i szpitalny mialy feler.Zreszta po dziecku tez bylo widac zle samopoczucie.Byla opatulana kocem i temp. spadala powoli.Dopiero kiedy mala znalazla sie pod kroplowka Jej stan po paru godzinach sie poprawil tj.temperatura wzrosla do 35,6.Dziekuje Doki za wyjasnienie .
                    • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 19:13
                      > Dziekuje Doki za wyjasnienie .

                      Any time. Ja tez dziekuje za nowe szczegoly, ktore wydzielasz po troche, tak ze
                      dyskusja niepotrzebnie schodzi na manowce.

                      > Dopiero kiedy mala znalazla sie pod kroplowka Jej stan po paru godzi
                      > nach sie poprawil tj.temperatura wzrosla do 35,6.

                      Nie wyciagaj z tego wniosku, ze temperatura wzrosla dzieki kroplowce. U
                      doroslego, szybkie wlanie dozylne 1 litra plynu powoduje spadek temperatury o
                      ok. 0.3-0.4°C- bo plyn ma po prostu temperature pokojowa, nizsza od temp. ciala.
                      Do przyczyn obnizonej temperatury ciala dorzuce jeszcze koncowa faze infekcji
                      wirusowej (najbardziej prawdopodobne wyjasnienie), niektore postaci sepsy (malo
                      prawdopodobne, ze wzgledu na przebieg), glodzenie (skoro dziecko mialo nudnosci,
                      to pewnie niewiele zjadlo), brak snu.
                      • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 19:19
                        Doki... jak mozesz mi pisac , ze dziecko glodzilam.. kiedy minela Jej goraczka jadla normalnie podczas goraczki jadla mniej ale czesciej..
                        Nie wiem co bylo w tej kroplowce ale stan jej sie poprawil ...Przepraszam za taki a nie inny ton , ale niestety w mojej miescinie rzeczywiscie tak jest , ze karetka odwozi sie znajomych a przypadkow gdzie komus cos sie stalo bo karetka nie przyjechala jest wiele...
                        • Gość: Doki Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.06.04, 19:26
                          > Doki... jak mozesz mi pisac , ze dziecko glodzilam..

                          Przeciez wcale nie pisze, ze Ty glodzilas. Kazde zwierze, gdy jest chore, nie
                          je, nie ma apetytu. Czlowiek tez. Sam sie glodzi.

                          > Nie wiem co bylo w tej kroplowce ale stan jej sie poprawil ...

                          A chocby troche cukru...

                          > przypadkow gdzie komus cos sie stalo bo karetka nie przyjechala jest wiele...

                          To jest mit. Oczywiscie, jestes w stanie podac liczbe konkretnych,
                          udokumentowanych przypadkow... Nie historii typu jedna pani drugiej pani
                          powiedziala, ze sasiadka znajomej miala szwagra i ten szwagier to... itp. Bo to
                          zwykle sa takie "przypadki", a pzypadki, ze naprawde komus tam zaszkodzono sa
                          tak rzadkie, ze pisza o tym gazety.
                          • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 19:32
                            Gość portalu: Doki napisał(a):

                            > > Doki... jak mozesz mi pisac , ze dziecko glodzilam..
                            >
                            > Przeciez wcale nie pisze, ze Ty glodzilas. Kazde zwierze, gdy jest chore, nie
                            > je, nie ma apetytu. Czlowiek tez. Sam sie glodzi.
                            >
                            > > Nie wiem co bylo w tej kroplowce ale stan jej sie poprawil ...
                            >
                            > A chocby troche cukru...
                            >
                            > > przypadkow gdzie komus cos sie stalo bo karetka nie przyjechala jest wiele
                            > ...
                            >
                            > To jest mit. Oczywiscie, jestes w stanie podac liczbe konkretnych,
                            > udokumentowanych przypadkow... Nie historii typu jedna pani drugiej pani
                            > powiedziala, ze sasiadka znajomej miala szwagra i ten szwagier to... itp. Bo to
                            > zwykle sa takie "przypadki", a pzypadki, ze naprawde komus tam zaszkodzono sa
                            > tak rzadkie, ze pisza o tym gazety.

                            Moja przyjaciolka pare miesiecy temu byla w 7 miesiacu ciazy.W nocy zaczela krwawic .Karetka przyjechala po godzinie.Dziewczyna byla sama w domu na odludziu.I co... dziecko umarlo...bo doktor sie nie spieszyl.

                            Duzo mozna by jeszcze mowic. Kazdy z piszacych tutaj ma swoje racje.Jeszcze raz mowie/pisze wyszlo tak jak wyszlo.Do kazdego mojego slowa sie przyczepicie...Tylko ciekawe jakbyscie Wy postapili bedac na moim miejscu w moim miescie nie bedac lekarzem.Dziekuje za rozmowe.
                            • Gość: realista I co... dziecko umarlo...bo doktor sie nie spieszy IP: *.ws146.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.04, 19:39
                              bo moze wtedy odwozil twoje,
                              jako taksowka,
                              ale ty malo kumata jestes:(
                            • Gość: pediatra Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.chello.pl 09.06.04, 11:00
                              A może karetka przyjechała po godzinie, gdyż lekarz był zajęty przy kolce
                              jelitowej, albo infekcji, bo pogotowie wezwała inna rozhisteryzowana matka?
                • maretina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 21:49
                  daffne napisała:

                  > Maretina to moze Ty mi powiedz , czy temp. ciala 34.8 mozna uznac za nie
                  niepok
                  > ojaca ? I jaka jest dolna granica temp. ciala ? Czy jesli temp. obnizy sie do
                  j
                  > akiegos poziomu to isnieja jakies konsekwencje zdrowotne ?
                  > Bede wdzieczna za odpowiedz.
                  >

                  kiedy zle sie czulam w nocy ( kiedys bardzo chorowalam na nerki i czasami
                  mialam dolegliwosci bolowe), to albo budzilam ojca w domu i mnie wiozl na
                  pogotowie, albo dzwonilam po taksowke.moja rodzina do super zdrowych nie
                  nalezy, ale pogotowie w moim domu tylko dwa razy: raz jak mama zaczela rodzic
                  mojego brata a drugi raz kiedy ojcu pekly wrzody w zoladku i krwawil.
                  z wszystkim innym to my szlismy do lekarza, a jak mielismy lenia albo inny
                  powod do niewychodzenia z domu to wzywalismy lekarza na prywatna wizyte. tak
                  mnie nauczono postepowac w domu.
                  teraz mam inna sytuacje, bo mam medyka w domu.zatem jakby co ( i jesli jest w
                  domu, heheheh)to go tracam lokciem;)
          • Gość: zdziwiony Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.katowice.msk.pl / *.katowice.msk.pl 06.06.04, 21:36
            Doki, a napisz prosze, jak wystraszona kobieta nie mająca medycznego
            wykształcenia, ma ocenic czy jej dziecko jest w stanie zagrożenia życia czy nie
            jest?
            • Gość: dradam Nieco odpowiedzialnosci !!! IP: *.direcpc.com 07.06.04, 06:59
              Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

              > Doki, a napisz prosze, jak wystraszona kobieta nie mająca medycznego
              > wykształcenia, ma ocenic czy jej dziecko jest w stanie zagrożenia życia czy
              nie
              >
              > jest?

              (1) dziecko bylo chore od 3 dni.Bylo czas uruchomic szare komorki, a nawet
              pojsc do lekarza.
              (2) matka ma dostep do internetu i takie rzeczy sa zwyczajnie na WWW
              publikowane.
              (3) Jest to obowiazek kazdego rodzica ( matki ) to wiedziec. Bo inaczej
              dojdziemy do wniosku, ze przed kazdym domem w Polsce powinna stac karetka
              pogotowia "bo nikt nic nie umie".
              Jako dziadek musze wiedziec jak sie obejsc z wnukami. Co mam robic jako ojciec
              to juz zapomnialem.
              Jako wlasciciel psa to musze wiedziec kiedy go mam zawiezc do weterynarza.
              Podobnie jako wlasciciel kota.
              Jest to normalna zyciowa wiedza. Ktora kazdy powinien posiadac.

              A w szkolach tego poza tym nie ucza ? Moze czas, aby tego wiec zaczeto uczyc !

              Pozdrawiam

              dra.

    • Gość: Patryk Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.oc.oc.cox.net 05.06.04, 19:15

      Fragment informacji PAP z 05.06.04 -Świebodzin/Polska

      "... Tego samego dnia około godz. 20.00 stan zdrowia dziewczynki się pogorszył.
      Rodzice wezwali pogotowie, ale karetka nie przyjechała. Prawdopodobnie
      wszystkie samochody były na wyjeździe. Rodzice zawołali więc taksówkę i
      zawieźli dziecko do szpitala..."
      "...Mimo podjętej przez lekarzy reanimacji, dziecko zmarło - informuje szefowa
      prokuratury rejonowej w Świebodzinie Jolanta Balawander."

      Reanimacje podjęto w szpitalu.Można ją było podjąć w karetce-szanse byłyby dużo
      większe(czas)!A gdzie były karetki?Mogę się założyć o roczne zarobki,że
      przynajmniej jedna z nich była wezwana do klasycznej bzdury.
      Jeszcze na studiach miałem ostre zap.wyrostka robaczkowego.Na pogotowie
      pojechałem taksówką w towarzystwie kolegi.W poczekalni odczekałem na swoją
      kolej (ok 2 godz).Nie umarłem,a i korona mi z głowy nie spadła.Karetka,której
      nie wezwałem potencjalnie mogła być komuś innemu bardziej potrzebna.



      • daffne Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 05.06.04, 19:22
        No dobra , piszcie sobie co chcecie , napisalam jak bylo , dostalam sensowna odpowiedz od Dokiego za co jestem wdzieczna.Z lekarzami nikt nie wygra...

        Pozdrawiam mimo wszystko.
        • Gość: Halina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.ip-pluggen.com 05.06.04, 19:45
          A jak to sie stalo, ze spadek temperatury zauwazylas dopiero o godz 02 00 ?
    • Gość: dradam Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.direcpc.com 05.06.04, 23:14
      nie widze powodu do wzywania pogotowia. Nie wiem dlaczego karetke wyslano .

      Pozdrawiam

      dradam
      • Gość: Halina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.ip-pluggen.com 06.06.04, 00:03
        Ja tez nie widze powodu wysylania karetki, ale jesli matka histeryzuje i mowi
        ze dziecko jej niedlugo umrze bo juz sie robi zimne, to pani na pogotowiu nie
        chce brac na siebie odpowiedzialnosci i karetke wysyla.

        Zastanawia mnie tylko fakt, ze juz dzien wczesniej matka zastanawiala sie,
        czy dac corce lekarstwo ktore moglo spowodowac obnizenie temperatury ciala,
        czyli juz cos bylo nie w porzadku. Mogla wtedy wziac taksowke i pojechac zdo
        lekarza.
        • Gość: dradam Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.direcpc.com 06.06.04, 00:19
          Gość portalu: Halina napisał(a):

          > Ja tez nie widze powodu wysylania karetki, ale jesli matka histeryzuje i mowi
          > ze dziecko jej niedlugo umrze bo juz sie robi zimne, to pani na pogotowiu nie
          > chce brac na siebie odpowiedzialnosci i karetke wysyla.

          Normalnie, w "cywilizowanym swiecie" dyspozytor nie tylko ma formalny
          trening ,ale poza tym posluguje sie ( czesto na rolodeksie) sformalizowanym
          zestawem pytan.

          I jezeli wezwanie jest do "zatrucie gazem" to zawsze jednym z pierwszych pytan
          jest : "czy pacjent ma nadal kontakt z gazem, czy jest doplyw swiezego
          powietrza zapewniony".

          I to nawet bez zbierania dalszych informacji. Taki jest rutynowy protokol.

          Robi sie to albo na programie komputerowym ( dyspozytor tylko klika na ekranie
          odpowiednie odpowiedzi i ukazuja sie mu pytania). Ponadto jak cos nie idzie w
          porzadku to zawsze na linie wlacza sie drugi dyspozytor ( starszy) z zadaniem
          wlaczenia sie, jak cos sie bedzie dalej "nie ukladac".

          Cala rozmowa jest nagrywana i idzie do analizy do tzw. "medical director"
          danego pogotowia, aby wyjasnic niedociagniecia i poprawic protokol. Dlaczego
          tego sie nie daje zrobic przynajmniej w jedym stanowisku na polskie wojewodztwo
          to nie wiadomo.

          Moze ktos powiedziec, ze w NJ nie zadzialalo to 11 wrzesnia, ale tego nikt
          rozsadny nie przewidywal z wyprzedzeniem. Teraz i takie sytuacje znajduja sie w
          prokole.

          najwieksze doswiadczenie z ,na przyklad, wypadkami drogowymi, na cala Ameryke
          Polnocna, ma pogotowie w Hamilton, Ontario. Trzeba zobaczyc jak oni do wezwania
          pogotowia podchodza. Dzialaja po prostu jak maszyny. Pogotowie musi byc w ciagu
          7 minut na miejscu. Maja pol godziny na wyciagniecie ofiar wypadku ( z
          pogietego samochodu) , w ciagu godziny pacjent musi byc w szpitalu. Z
          unieruchomionym kregoslupem szyjnym, podlaczonymi dwoma kroplowkami. Nie mowiac
          juz o innych czynnosciach do wykonania ( intubacja dotchawicza w razie
          potrzeby). I robia to wylacznie technicy EMT. Lekarza na miejscu wypadku nie
          ma, bo i po co ?

          Gdyby lekarza nie bylo w polskim pogotowiu to by takiej sytuacji , jak opisana,
          po prostu nie bylo.

          No i za pogotowie sie w Ameryce Polnocnej ( USA/Kanada) placi.

          Pozdrawiam


          dra.



          • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 09:43
            W Polsce też dyspozytorzy są szkoleni. Są szkoleni jakie pytania zadawać, jakich
            rad udzielać osobom na miejscu wypadku (pierwsza pomoc)itp. Cóż z tego jeśli
            osoba wzywająca po pierwszym pytaniu zaczyna krzyczeć w słuchawkę "ty k... nie
            gadaj tylko wysyłaj karetkę", wzywający zamiast udzielać informacji o stanie
            chorego, miejscu wazwania (!) wrzeszczy w słuchawkę, straszy prokuratorem,
            dziennikarzami, "ja wam pokażę" (wezwania są nagrywane, można sobie posłuchać).
            Gapie nie potrafią udzielić elementranej pomocy ale załogę karetki spotyka stek
            wyzwisk "h..., mordercy..." "czego tak długo" do fizycznej agresji włącznie.
            Cała ta zabawa w Polsce nikogo bezpośrednio nie kosztuje nawet jeśli jest to
            wezwanie karetki "R" do "nieprzytomnego" który na miejscu okazuje się po prostu
            zalanym imprezowiczem którego pijani kompani w pijanym widzie zaczęli "ratować".
            Bezsensowne wezwania znacznie nasiliły się gdy p. Łapiński podówczas minister
            zdrowia (nawiasem mówiąc naprawdę dużo udało mi się "spieprzyć" jak na tak
            krótki okres urzędowania) oświadczył w TV że każdy ma prawo wezwać karetkę kiedy
            tylko mu się podoba, pogotowie ma obowiązek przyjechać i na pewno za to nic nie
            zapłaci bo to "mu się należy". Przedtem Pogotowia pobierały jakieś symboliczne
            opłaty za nieuzasadnione wezwania ale po takim dictum kto by się odważył.
            • diastema Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 09:47
              dokladnie bo w naszym kraju to sie jeszcze powinno szkolic pacjentow bo kazdy
              kto przeszedl kurs pierwszej pomocy wie ze nalezy odpowiadac na pytania
              dyspozytorki i czekac na instrukcje a nie w panic wrzeszczec i sie klocic!!!
              • maretina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 10:11
                diastema napisała:

                > dokladnie bo w naszym kraju to sie jeszcze powinno szkolic pacjentow bo kazdy
                > kto przeszedl kurs pierwszej pomocy wie ze nalezy odpowiadac na pytania
                > dyspozytorki i czekac na instrukcje a nie w panic wrzeszczec i sie klocic!!!

                do tego dodalabym lekcje z kultury osobistej, zeby do wzywanego lekarza w
                srodku nocy mowic per "pan" i liczyc sie z jego diagnoza a nie : "musisz
                konowale zabrac mamusie do szpitala, place skladki!"
                dyspozytorki w olsztynie na slowa " ty k...o" juz nie odczuwaja zadnych emocji,
                straszenie policja, prokuratura i dziennikarzami maja codziennie.
                chociaz mysle, ze jesli ktoras z nich chociaz raz taka wyklinjaca ich babe
                podala do sadu to moze nastepna osoba by sie zasanowila nad tym co mowi do
                sluchawki.
                w olsztynie sa niemilosiernie tanie taksowki, za odcinek 3 km noca w swieta
                zaplaci sie maks 15 zl( w warszawie to byloby pol pensji)a i tak ludzie dzwonia
                do pogotowia, bo "nie mamy samochodu i nie mozemy zorganizowac transportu".
                syf i tyle.
                • 19alicja Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 10:36
                  a najciekawsze, że wszystkich boli już od rana albo nawet od tygodnia, ale dopiero w środku nocy albo w czasie weekendu następuje "nagłe pogorszenie" i koniecznie musi ich obejrzeć lekarz.
                  W czasie praktyk studenckich jeździłam karetką pediatryczną, większość wezwań było podobnych i nieuzasadnionych: "kaszle od wczoraj, no trochę gorączkuje, ale teraz ma 38 stopni" (to opis otrzymany już na miejscu, dyspozytorce podawali bardziej dramatyczną wersję). Kończyło się na propozycji podania pyralginy, z czego mamusie nie korzystały, bo pediatra zawsze im polecał paracetamol i mają go w apteczce, oraz zostawieniu recept na antybiotyki, na co reagowano świętym oburzeniem, że w nocy mają jeździć do apteki (środek sporego miasta, samochód stoi przed domem). Na naszą sugestię, że jest taka apteka, która sama przywozi leki, odpowiedź była zawsze ta sama: ale za to trzeba płacić!
                  • diastema Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 10:45
                    a potem jak w zeszlym roku bylam swiadkiem urazu glowy dziecka ktore dostalo
                    drgawek to czekalismy na karetke 1godz i 10 min bo przeciez ktos wezwal ja
                    najpierw do kaszlu!!!!
                  • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 11:51
                    Wezwanie "dwuletnie dziecko, zsiniało i nie oddycha". Jazda na sygnale "ile
                    fabryka dała" na granicy rozwalenia się na każdym zakręcie. Na miejscu przy
                    drodze tatuś spokojnie pali papieroska. Wypad z karetki z pełnym sprzętem ale
                    widzimy że tatus się nie spieszy. Pytamy co jest - "już mu lepiej". W środku
                    rumiany dwulatek, kaszlący, gorączkujący od kilku dni. Oczywiście nie widział go
                    żaden lekarz. Dziecię ma zapalenie płuc. Zmiany osłuchowe rozległe, dziecko
                    odwodnione, wieziemy do szpitala. Na pytanie czemu kłamali z tym "nie oddycha" -
                    z rozbrajającą szczerością "sąsiad tak poradził żeby karetka szybciej
                    przyjechała". W szpitalu mamusia nie zgadza się na hospitalizację bo ma inne
                    małe dzieci a tego samego nie zostawi. Awantura bo "powinna ją odwieźć karetka
                    bo ma chore dziecko a nie ma czym wrócić".
                    • Gość: pediatra Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.chello.pl 09.06.04, 11:09
                      Jakbym to widziała. Dodam jeszcze, że tatuś 2-3 latka z zapaleniem płuc, który
                      nie zgadzał się na hospitalizację dziecka ( bo żona w ciąży, i......sto powodów
                      bardziej lub mniej wydumanych) czekajac na transport karetką(!) był uprzejmy
                      nawymyslac mi, bo zwróciłam mu uwagę, że w poczekalni izby przyjęć zapalił
                      papierosa!
    • 19alicja Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 10:27
      Mam pytanie: dziecko przez cały dzień żle się czuło czy też przypadkiem wstałaś o drugiej w nocy, zmierzyłaś mu temperaturę i zaczęłaś panikować.
      Jeśli to pierwsze to zastanów się czy nie łatwiej byłoby Ci się dostać do lekarza o normalniejszej godzinie, kiedy można znaleźć taksówkę albo zmotoryzowanego sąsiada??
      A jeżeli spadek temperatury i inne obajwy wystąpiły dopiero o 2 w nocy to przyczyny moga być różne: oczywiście infekcja, brak snu (powtórzę za Dokim) ale i sam sen, kiedy to spada przemiana materii i właśnie dlatego zawsze otulamy się cieplutką kołderką. "Kręcenie się w głowie" -mi też się zdarza jeśli ktoś obudzi mnie w środku nocy. Inną prawdopodobną przyczyną jest odwodnienie, które jak sama piszesz stwierdzono w szpitalu, tylko że skoro dziecko od jakiegoś czasu nie wymiotowało sama mogłaś temu zapobiec podając mu duże ilości płynów do picia, wtedy niepotrzebne byłyby kroplówki
      Podsumowując: rzeczywiście potraktowałaś pogotowie jak taksówkę
    • Gość: remiC I cóż droga Daffne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 11:59
      Liczyłaś na współczucie i na solidarne ponarzekanie na Pogotowie, a co Cie spotkało ? Zjechały i wysmiały Ciebie nawet doktory z Belgii i USA. I co szok ? Jak to to ja nie mam racji ? Przecież wiadomo, że pogotowie, to bandyci i lenie. W każdej gazecie tak piszą i codziennie w TV o tym jest. Więc o co chodzi ?
      • connie1 Re: I cóż droga Daffne... 06.06.04, 12:02
        A może raczej Fakt zainteresować?
        Znowu będzie jakiś szkalujący tytuł na całą stronę...
        • diastema Re: I cóż droga Daffne... 06.06.04, 12:05
          albo pod napieciem!!! ustawia ci pod domem barierki i ochroniarzy to tak
          przeciez fajnie w tv byc ;)))
          • Gość: marina Re: I cóż droga Daffne... IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 06.06.04, 20:47
            Witam,

            o co wam ludzie chodzi?
            Bywaja takie i takie pogotowia. Bywaja takie pogotowia jak w Lodzi, gdzie sie
            zabijalo prawdopodobnie pacjntow, aby dostac kase od firmy pogrzebowej albo np.
            takie szpitale,w ktorych lekarz do pacnjenta z zawalem schodzi za pozno i
            pacjnet kaputt albo pacjnet kaputt, bo karteka go wozi z zawalem od szpitala do
            szpitala i nigdzie go nie chca przyjac(fakty).
            Sa i takie pogotowia gdzie pracuje zaloga, ktora jest w porzadku, ktora chce
            sluzyc pomoca i wiedza pacjentom i bywaja tez chamscy pacjenci...
            Wszystko jest tutaj prawda...i po co te zlosliwe komentarze o Fakcie? czy TV?
            Kobieta nie wrzuca na to pogotwie, tylko pyta co powinna zrobic, bo bala sie o
            dziecko...no i trzeba dodac, ze lekarz sam nie wiedzial co nalezy zrobic, wiec
            ona tym bardziej mogla sie bac i nie wiedziec co w takiej sytucaji poczac...
            POwiedzieliscie juz jej, ze nie powinna wzywac tego pogotowia i tyle.
            Baka sie pyta o zdanie lekarzy na forumi i ok, ale po co te niskie komentarze
            z Faktem czy TV?
            POzdr.
            • diastema Re: I cóż droga Daffne... 06.06.04, 21:28
              no bo jak juz wzywaja ten fakt to niech gadaja ze ten i ten z zalogi z lodzi
              zabijal a nie mowia ze w lodzi zabijaja i zaraz wielka panika ludzie sie boja
              do lekarza isc a cala sluzba zdrowia jest zla!!!!
            • pia.ed POGOTOWIE. 06.06.04, 21:36
              Jak chyba zauwazylas, to kobieta napisala DWA DNI po fakcie i wylacznie po
              to zeby jej przyznac racje w sprawie pogotowia.
              Kiedy tu nie uzyskala poparcia, to zalozyla identyczny topik na INNYM forum,
              ale tam ja Doki "zdemaskowal" i zamiescil link do pierwszego forum.

              Gdybys dokladnie przeczytala wszystko co zostalo napisane to dowiedzialabys
              sie tez, ze jej dziecko bylo od kilku dni zaziebione i mialo katar.
              Byla z nim u lekarza, a w domu byly wykupione lekarstwa .
              Na jednym z nich przeczytala, ze obniza temperature ciala (lekarstwo na
              goraczke???).
              To bylo poczatkiem
              • diastema Re: POGOTOWIE. 06.06.04, 21:38
                przeciez czytalam i tu juz napislm co o tym przypadku mysle a na forum zdrowie
                tez napisalam!!!ale nie odpowiadalm na jej list tylko na inny z tego watku
                • Gość: Halina Re: POGOTOWIE. IP: *.ip-pluggen.com 06.06.04, 21:44
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22&s=1
                  • Gość: dradam Re: POGOTOWIE.- poprawka IP: *.direcpc.com 06.06.04, 22:01
                    No to sie podaje inaczej :

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=13209950&v=2&s=0
                    W sumie jest to wina modelu ochrony zdrowia w Polsce.
                    Bo jakby lekarza nie bylo w pogotowiu ( w karetce) to by taka sytuacja nie
                    zaistniala.

                    Wyprowadzenie lekarzy z pogotowia nie tylko przynosi finansowe oszczednosci,
                    ale powoduje to, ze pomoc udzielana przez EMT ratuje wiecej istnien ludzkich
                    (zwlaszcza po wypadkach). Jak to opisano na przykladzie Montrealu, gdzie 3 lata
                    temu pozbyto sie lekarzy z pogotowia a umieralnosc ofiar wypadkow spadla dwa-
                    trzy razy .

                    Niestety wladze polskie tego albo nie wiedza, albo nie rozumieja. No i
                    spoleczenstwo tez niewiele rozumie.
                    • slav_ Re: POGOTOWIE.- poprawka 06.06.04, 22:48
                      Jest to dość oczywiste, jednak w Polsce trudne do wprowadzenia z powodu
                      "wspólnoty interesów".
                      1. politycy - decyzja byłaby bolesna i trudna do wytłumaczenia społeczeństwu a
                      całą odpowiedzialnośc trzeba by wziąść na siebie a tego nasi politycy bardzo nie
                      lubią
                      2. pacjenci - zniknęła by "przychodnia na kółkach" którą zawsze mozna wezwać nie
                      płacąc nawet za telefon
                      3... lekarze - jest to niestety istotny sposób na podeperowanie domowego budżetu
                      a ponieważ nie zapowiada się żeby gdzie indziej mieli lepiej płacić utrata
                      dyżurów znacznie pogorszyła by mozliwości zarobkowania

                      Władze może i rozumieją ale się boją. Wolą obiecywać szcześliwośc poszechną i
                      udawać że "wszystko gra" bo to nic ich nie kosztuje. Nie dalej jak w ciągu kilku
                      dni przewaliła się przez Polskę dyskusja o wprowadzeniu drobych opłat ( 2 - 5 zł
                      - 1eu=4,65 zł) za wizytę u lekarza (nawiasem mowiąc te opłaty niczego by nie
                      zmieniły, najwyżej zmniejszyły by tempo zadłużeania się a koszt zaksięgowania 2
                      zł jest chyba większy niz 2 zł). Po jednej dobie okazało się że nawet ci którzy
                      taką propozycję zgłosili ... są jej przeciwni (niezłe, co?).
                      W ogole politycy zawsze obiecują dwie rzeczy - że wszystkim zrobią dobrze i że
                      nie trzeba będzie za to płacić.
                • pia.ed Re: POGOTOWIE. 06.06.04, 21:56
                  DIASTEMA, odpowiedz odnosila sie NIE do Ciebie, bo przeciez mialas takie samo
                  zdanie jak wszyscy!
                  Nieszczesliwie jednak Twoj post ukazal sie zaraz po poscie osoby do ktorej
                  napisalam, i ktora nie wygladala zorientowana w sytuacji, a stawiala nam
                  ciezkie zarzuty.
                  • diastema Re: POGOTOWIE. 06.06.04, 22:25
                    no tak teraz jak patrze to to widze!!!!
    • Gość: GTelega Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.wi.rr.com 06.06.04, 22:57
      W USA lekarze nie jezdza w karetkach bo jest to zbyt drogie dla tego kraju.
      Karetki obslugiwane sa przez technikow, ktorych zadaniem jest dowiezienie
      pacjeta do izby przyjec.


      W calym kraju istnieje jednolity system odpowiedzi na nagle przypadki
      niezaleznie czy jest to pozar, zawal serca czy wypadek samochodowy. Wezwanie
      jest blyskawicznie evaluowane przez doskonale wytrenowana dyspozytorke, ktora
      decyduje jaka karetka i w jakim skladzie ma udac sie na miejsce wypadku. Kazde
      wezwanie konczy sie wyjazdem zespolu. Stanowe przepisy okreslaja i mierza czas
      od wezwania do pojawienia sie na miejcu wypadku. Srednia krajowa jest ok 10 min.

      Po wezwaniu pacjet dostaje rachunek, ktory zostanie pokryty przez
      ubespieczenie. Jezeli ubespieczenie uzna, ze przypadek nie byl nagly pacjent
      zostaje z rachunkiem do zaplacenia, to z reguly przekonuje nawet najbardziej
      nieporadnych zyciowo, ze taniej jest kupic samochod niz wzywac pogotowie bez
      potrzeby.

      Podanie falszywej informacji moze skonczyc sie wiezieniem.
      • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 06.06.04, 23:33
        Jest to zbyt proste, zbyt logiczne i zbyt oczywiste.
        Jeśli chodzi o Polskę to koszt pracy lekarza jest niski z powodu niskiej wyceny.
        Obecnie na pewno drożej kosztowało by przeszkolenie i ciągłe szkolenie
        wykwalifikowanego personelu - lekarz teoretycznie jest wyszkolony (błąd - to
        praca specyficzna) a szkolić ma się obowiązek (czyni to na własny koszt).
        Poza tym trzeba by płacić za wykonaną pracę a tego urzędnicy nie lubią.
        Najchętniej kontraktują usługi "za gotowość" (tzn. koszt funkcjonowania +
        interwncje - określona kwota, zawsze niedoszacowana "bo tyle jest pieniędzy") a
        oczekują w tej "gotowości" nieograniczonej ilości uslug (bo Pogotowie ma
        obowiązek udzilać pomocy bez względu na to czy za to ktos płaci). I oczywiście
        urzędnicy nie zaprzątają sobie głowy takimi drobiazgami jak odzyskiwanie
        pieniędzy - jeśli Pogotowie chce wydębić jakieś pieniądze np. od
        nieubezpieczonego to samo musi go znaleźć, probować skłonic do zaplaty a jeśli
        ni płaci sądzić się z nim o pieniądze.
        Fałszywa informacja ? Mimo że wszystkie wezwania są nagrywane nie wierzę by
        kiedykolwiek kogokolwiek pociągnięto do odpowiedzialności za wprowadzenie w błąd
        czy inwektywy.
        • Gość: dradam Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.direcpc.com 06.06.04, 23:42
          w zupelnosci sie zgadzam z dwoma poprzednimi postingami.

          To co jest proste i wewnetrznie niesprzeczne to w Polsce nie ma racji
          istnienia. Bo urzednicy nie mieliby szans na zatrudnienie gdyby bylo inaczej.

          Dla nich jest lepiej jak maja cala mase bzdurnej roboty do wykonania. No
          i "managers" czyli mianowani za zaslugi "polityczne" tez przy okazji maja pewny
          kawalek dobrego chleba z szyneczka. I pol litrem co tydzien, albo i czesciej.

          Najtrudniej to przyjac model,ktory gdzie indziej sie juz sprawdzil przez 20
          albo przez 50 lat.

          No a wyborcy (czyli pacjenci) i tak nie maja pojecia, ze wszystko moze byc
          prosciej i taniej.

          Nazywajac rzecz po imieniu. W rejonie, w ktorym mieszkam, wydaje sie z
          publicznych funduszy >$2500 (US) rocznie na osobe na ochrone zdrowia. A mimo to
          pogotowie nie jest oparte na pracy lekarzy i jest ODPLATNE. Dlaczego ? Aby nie
          bylo marnotrawstwa.

          • Gość: Halina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.ip-pluggen.com 07.06.04, 01:55
            W Szwecji w karetce jada dwie przeszkolone osoby, sa to pielegniarki choc
            rodzaju meskiego. Karetka jest wyposazona we wszystkie potrzebne urzadzenia do
            ratowania zycia.
            Jesli karetka jedzie do ciezkiego wypadku drogowego, to w osobnym samochodzie
            jedzie lekarz. Udziela pomocy na miejscu wypadku i odjezdza, a reszta
            zajmuja sie pielegniarze z karetki.
            Karetka zawozi chorego na oddzial ambulatoryjny szpitala, gdzie pielegniarka
            wzywa wlasciwego specjaliste z oddzialu.
            Nie ma tam lekarza dyzurnego, w zwiazkuz tym nie ma zadnego sensu jechac z
            jakims glupstwem, bo zostaje sie odeslanym do domu.
            • Gość: Halina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.ip-pluggen.com 07.06.04, 02:07
              Zapomnialam dodac, ze osoba ktorej udzieli sie pomocy na oddziale
              ambulatoryjnym szpitala placi tak jak za wizyte u specjalisty, 35 euro.
              Wszyscy placa skladki na ubezpieczenie, a mimo to kazda wizyta u lekarza,
              pielegniarki, rehabilitanta kosztuje.
              Tak samo kazdy dzien pobytu w szpitalu (8 euro dziennie).
              • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 07.06.04, 11:09
                Akurat pracuję w takim miejscu że koszty są bardzo dokładnie liczone. Jesteśmy w
                stanie dokładnie policzyć każdy element etapu leczenia (z wyjątkiem kosztu pracy
                lekarza ponieważ w posce nie istneije żaden obiektywny system oceny wartości
                pracy lekarzy). Udało nam się znacząco te koszty obniżyć usprawaniając
                organizację i eliminując "kosztochłonne" działania np. pacjent jest zwykle
                operowany nazajutrz po przyjęciu, obecnie również w dniu przyjęcia (mówię o
                przypadkach planowych). I co z tego ? Dokładnie nic. "Negocjacje" polegają na
                tym - tyle mamy pieniędzy i tyle wam damy za to a to. Koszta rzeczywiste
                (udokumentowane) w procesie kontraktowania są ignorowane. Oczywiście z tego nie
                wynika że moglibyśmy np. odmowić leczenia bo dana procedura jest nieopłcalna -
                za to grożą zarówno konsekwencje prawne jeśli pacjentowi się pogorszy jak
                rownież "kara" z NFZ bo "kontrakt" nie zawiera klauzul ograniczających - mamy
                leczyć wszystko a pieniędzy ile w kontrakcie (bardzo mile są widzialne
                "nadwykonania" czyli darmowe świadczenia za ktore NFZ nie zapłaci - praca wg
                limitów powoduje skagi pacjentow (bo czekają) a te groźby że "nie podpiszą za
                rok kontraktu "bo są skargi".
                Cała reszta to kobinacja
                arogancji i hipokryzji polityków którzy za nic w świecie nie wezmą na siebie
                odpowiedzialności w odróżnieniu od diet ktore pobierają chętnie w wysokości
                nieadekwatnej do "biedy społeczeństwa" (argument chętnie używany gdy chodzi o
                placenie za leczenie).
                Mentalności - jak się przez całe zycie było uczonym że leczenie jest "za darmo"
                i "wszystko się należy" to prawda że "nie wszystko" może być bolesna a żadem
                polityk swemu elektoratowi sie narażał nie będzie.
                Obowiązkowa składka bez określenia co za nią się należy - świadczenie nie zależy
                od wysokości składki (to tak na prawdę nie składka na ubezpieczenieie tylko
                kolejny podatek). Tą reformę należało zacząć od określenia "koszyka" i każdy
                powinien wiedzieć ile za jego składkę mu sie naprawdę należy. Oczwiście za taką
                samą składkę powinno się należeć takie samo świadczenie a za wyższą - lepsze.
                Obecna sytuacja powoduję ze formalnie rzeczywiście należy sie "wszystko" w czym
                politycy z pełną świadomością i hipokryzją utwierdzają ludzi a to po prostu
                zwykłe oszustwo. Jednak ludzie są na tyle głupi że głosują na tego który więcej
                obieca nawet jeśli z poprzednich obietnic się nie wywiązał niz na tego ktory
                mowi prawdę.
                "Klasę" polskich polityków pokazuje ostatnia awantura o "opłaty" za wizyty u
                lekarza ( w przeliczniu 1/2 - 1 eu) - po jednej dobie nawet ci którzy taką
                propozycję wysunęli stali sie jej gorącymi przeciwnikami (!) i gęsto zaczęli
                zapewniać że to nie był ich pomysł a propozycja wyszła "od środowisk lekarskich"
                (!).
                • Gość: GTelega Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: 65.90.124.* 07.06.04, 18:15
                  > Akurat pracuję w takim miejscu że koszty są bardzo dokładnie liczone.
                  > Jesteśmy w stanie dokładnie policzyć każdy element etapu leczenia (z
                  > wyjątkiem kosztu pracy
                  > lekarza ponieważ w posce nie istneije żaden obiektywny system oceny wartości
                  > pracy lekarzy). Udało nam się znacząco te koszty obniżyć usprawaniając
                  > organizację i eliminując "kosztochłonne" działania np. pacjent jest zwykle
                  > operowany nazajutrz po przyjęciu, obecnie również w dniu przyjęcia (mówię o
                  > przypadkach planowych). I co z tego ? Dokładnie nic.

                  To, ze mozes policzyc koszt to dopiero pierwszy etap ustalania ceny. Koszt
                  wolowiny w jadlodajni "Golec" jest taki sam jak w restauracji "Krolewska" CENA
                  dania moze roznic sie 20x.

                  Moge powiedziec Ci jak to wyglada w cywilizowanym kraju. Oczywiscie koszt jest
                  wazny po to by dowiedziec czy robienie czegos po prostu sie oplaca. Wszytkie
                  nieoplacalne interwencje sa po prostu eliminowane. Niech ktos inny sie tym
                  zajmuje. Wsrod oplacalnych interwencji trzeba sie zorientwac jaka jest
                  konkurencja i naczym polega Twoja przewaga nad konkurencja. Mozesz ten sam
                  zabieg (powiedzmy - kolonoskopia) wykonywac taniej i zwiekszyc liczbe
                  pacjentow, mozesz usprawnic przeplyw pacjentow i skrocic czas wykonywania
                  zabiegu i obnizyc koszt, lub mozesz podniesc satysfakcje pacjentow i podniesc
                  ceny, jezeli masz na tylu pacjentow. Jeden endoskopista moze wykonac zabieg w
                  10 minut co kosztuje go $300 (anestezjolog, pielegniarka, ubespieczenie, czas w
                  OR etc) i wycenic zabieg na $1500 bo pacjenci lubia sprawna i fachowa obsluge.
                  Drugi moze wykonac zabieg w 60 min (co kostuje go $600) a wycenic zabieg na
                  $800 bo na ten moment nie ma zbyt wielu pacjentow a chce rozwinac praktyke.

                  Na tym polega rynek, zwiazek pomiedzy cenu a kosztem nie jest bynajmniej
                  bezposredni.
                  • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 07.06.04, 19:34
                    Na prawdę nie trzeba mi tak łopatologcznie tłumaczyć. I nie twierdzę że koszta
                    to "wszystko" tylko mowię że koszta się liczy (może nie wszędzie). Jesteśmy w
                    stanie policzyc co nam się "opłaca" a co nie. Tylko że z tego nic nie wynika. A
                    nie można powiedzieć "my tego nie robimy bo to się nie opłaca" bo kontraktowany
                    jest zakres opieki a nie poszczególne procedury. Na ten zakres jest określona
                    pula pieniędzy ale nie ma zwolnienia z obowiązku leczenia po przekroczeniu puli.
                    NFZ powiedział że nie zapłaci za przyjętych w ub. roku ponad "pulę" pacjentów i
                    słowa dotrzymał.
                    • Gość: GTelega Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: 65.90.124.* 07.06.04, 23:19
                      > Na prawdę nie trzeba mi tak łopatologcznie tłumaczyć. I nie twierdzę że koszta
                      > to "wszystko" tylko mowię że koszta się liczy (może nie wszędzie).

                      Bynajmniej nie mialem zamiaru Cie urazic. Jest to moj glos w dyskusji na
                      publicznym forum, gdzie poziom rozumienia ekonomii sluzby zdrowia jest
                      delikatnie mowiac zroznicowany. Mialem zamiar dodac kolejny punkt do tego co
                      juz powiedziales, nie chcialem Ci udowadniac, ze czegos nie wiesz.

                      > Tylko że z tego nic nie wynika. A
                      > nie można powiedzieć "my tego nie robimy bo to się nie opłaca" bo
                      > kontraktowany jest zakres opieki a nie poszczególne procedury.

                      Tu Ty bedziesz musial mnie objasnic. Co obejmuje zakres opieki oczekiwany od
                      pogotowia?

                      > NFZ powiedział że nie zapłaci za przyjętych w ub. roku ponad "pulę" pacjentów
                      > i słowa dotrzymał.

                      Czyli pracowac musisz a zaplacic czasem moga?!!! Dla pocieszenia dodam, ze
                      niewolnicy w Sudanie maja jeszcze gorsze kontrakty.
                      • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 09.06.04, 02:03
                        Troszkę się "zmiksowały" tematy.
                        Pogotowie to jedno i tu zakres oczekiwanych działań jest (teoretycznie) dobrze
                        okreslony:
                        >Świadczenia z zakresu pomocy doraźnej udzielane są w razie:
                        - wypadku,
                        - urazu,
                        - porodu,
                        - nagłego zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia, powodujących
                        zagrożenie życia.
                        Świadczeń z zakresu pomocy doraźnej udziela pogotowie ratunkowe (art.28.1 ustawy
                        z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej
                        - Dz.U.91.91.408 z późn. zm.).
                        Świadczenia te udzielane są nieodpłatnie bez skierowania lekarza ubezpieczenia
                        zdrowotnego, co wynika z art.58.2 ustawy z dnia 6 lutego 1997 r. o powszechnym
                        ubezpieczeniu zdrowotnym (Dz.U.97.28.153
                        z późn. zm.)<
                        Problem dotyczy praktyki jak łatwo wywnioskować z wielu listow, również tego
                        wątku. Wezwania Pogotowia po prostu są nadużywane w przypadku "zwykłych"
                        zachorowań. Poziom finansowania oczywiście tych nadużyć nie uwzględnia
                        ("prawdziwych" wezwań powinno po prostu być zdecydowanie mniej a pogotowie nie
                        ma płacone "od interwencji" tylko "za gotowość") a nie ma żadnego mechanizmu
                        płacenia za nieuzasadnione wezwania. Nieuzasadnione wezwanie Pogotowia nie
                        powoduje żadnych konsekwencji (a lekarz do domu przyjedzie). Dyspozytorzy boją
                        sie odmawiac wyjazdow bo nie wiedzą w jakim newsie jutro znajdą swoje nazwisko.
                        Poza tym przez telefon czasem przecież trudno odróżnić wezwanie
                        rozhisteryzowanego hipochondryka od stanu zagrożenia życia. Próby wpowadzenia
                        jakiejś symbolicznej choćby opłaty sa traktowane jako próba eutanazji na
                        Narodzie Polskim i po pierwszych artykułach prasowych powodują histeryczną
                        rejteradę polityków.
                        O kontraktowaniu procedur pisałem w kontekście leczenia szpitalnego i
                        specjalistyki ambulatoryjnej. Np. powiedzmy że w liście procedur wykonywanych w
                        oddziałach specjalności "X" jest procedura wymagająca podania drogiego leku
                        "wyceniona" poniżej kosztów zakupu tego leku. Pacjent (jeśli są wskazania
                        medyczne) ma prawo domagać się wykonania tej procedury a oddział nie może jej
                        odmówi motywiując jej "niopłacalnością". W praktyce - nie wykonuje jej gdy
                        fizycznie nie może kupic leku (bo jest tak zadłużony że hurtownia farmacetyczna
                        leku na kredyt już nie da) lub w sposób mało elegancki "zniechęca" pacjenta -
                        odległe terminy przyjęcia, "brak miejsc" itp. Pojawia się kategoria pacjentów
                        "których nikt nie chce przyjąć" - wymagających długotrwałego, drogiego leczenia
                        co czasem skutkuje nawet tragicznie a na pewano nastawia źle ludzi do
                        pracownikow ochrony zdrowia bo przecież nie do urzędników tworzących reguły gry
                        - oni są daleko a "doktór" pod ręką.
                  • slav_ Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... 07.06.04, 19:45
                    A koszta są ważne. Obniżenie ich poniżej pewnego poziomu jest po prostu
                    niebezpieczne (marne materiały, źle wyszkoleni ludzie, za mało personelu, za
                    mało czasu). A w Polsce nikt tego nie pilnuje. Są wymuszane kontrakty sądzę
                    grubo poniżej tej granicy.
        • Gość: GTelega Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.wi.rr.com 07.06.04, 06:18
          > Obecnie na pewno drożej kosztowało by przeszkolenie i ciągłe szkolenie
          > wykwalifikowanego personelu - lekarz teoretycznie jest wyszkolony (błąd - to
          > praca specyficzna)

          W Polsce trudno jest mowic o kosztach bo nikt nie ma pojecia ile cos kosztuje.
          Rynek uslug medycznych po prostu nie istnieje. To o czy mozna pogadac to
          skutecznosc sysytemu. W USA jest wiele badan, ktore jednoznacznie pokazaly, ze
          najwazniejszym czynnikiem wplywajacym na skutecznosc leczenia naglych
          przypadkow jest czas w jakim pacjent znajdzie sie w specjalistycznym osrodku.
          Proby postawienia diagnozy czy leczenia na placu wypadku nie maja wiekszego
          wplywu na skutecznosc leczenia a tylko opozniaja transport. Tak wiec to o co
          powinno sie zadbac to zupelne podstawy: drogi oddechowe, oddychanie, krazenie.
          O reszte niech sie martwia w szpitalu.

          Wyjatkowo, lekarz (zwykle specjalista od urazow) udaje sie na plac wypadku gdy
          jest wielu poszkodowanych (autobus) i istnieje mozliwosc, ze trzeba na miejscu
          przeprowadzic kwalifikacje (kto jest w ciezkim stanie, kto ma niewielkie urazy
          a kto nie ma szans na przezycie).

          > jeśli Pogotowie chce wydębić jakieś pieniądze np. od
          > nieubezpieczonego to samo musi go znaleźć, probować skłonic do zaplaty a jeśli
          > ni płaci sądzić się z nim o pieniądze.

          To problem, ktory w Polsce wykracza poza sluzbe zdrowia. Dotyczy to
          wiarygodnosci i ochrony kontraktow prywatnych. W wiekszosci cywilizowanych
          krajow dlugi traktowane sa powaznie, istnieja agencje, ktore zajmuja sie
          odzyskiwaniem dlugow, niewyplacalny dluznik traci mozliwosc zaciagania kredytow
          co moze sie skonczyc tym, ze straci dom czy samochod. Oczywiscie sa ludzie,
          ktorzy nie posiadaja prawie niczego i wtedy nawet tu nie ma mowy o odplatnosci,
          ale to jest znaczaca mniejszosc.

          > Fałszywa informacja ? Mimo że wszystkie wezwania są nagrywane nie wierzę by
          > kiedykolwiek kogokolwiek pociągnięto do odpowiedzialności za wprowadzenie w
          > błąd czy inwektywy.

          Umyslne wprowadzenie w blad, jak w jednym z powyzszych przykladow, prawie na
          pewno zakonczyloby sie rozprawa w sadzie z mozliwoscia odsiadki. Tego typu
          sprawy traktowane sa powaznie bo od zaufania do pacjenta zalezy funkcjonowanie
          calego systemu. Zaden rozsadny kraj nie moze sobie pozwolic na wysylanie
          karetki do oszustow. Inwektywy na ogol puszcza sie plazem, chyba, ze zawarta
          jest w nich grozba - wtedy razem z karetka wysyla sie uzbrojonych policjantow.
          • Gość: Halina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.ip-pluggen.com 07.06.04, 16:21
            Duzo bardziej dotkliwa bylaby wysoka kara pieniezna (z mozliwoscia zamiany na
            wiezienie jak ktos sobie zyczy).
            • Gość: GTelega Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: 65.90.124.* 07.06.04, 18:19
              Oczywiscie, ostateczna decyzja nalezy do sadu, inaczej bedzie traktowany
              czlowiek , ktory nie mial do tej pory problemow z prawem, spanikowal nieco i
              dal sie poniesc wyobrazni, a inaczej ktos kto po raz trzeci zlosliwie, "dla
              zabawy", wprowadzil w blad dyspozytorke.

              Zasadniczo fakt, ze taka kara jest mozliwa daje ludziom do myslenia, kiedy
              wykrecaja 911.
              • Gość: Halina Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.ip-pluggen.com 08.06.04, 00:19
                Dobrze ze dyskusja na temat niepotrzebnego wzywania pogotowia miala miejsce,
                wiele osob ja czyta (choc sie nie wpisuje) i cos zawsze zostanie w swiadomosci
                kiedy, nastepnym razem beda chcieli wezwac pogotowie...
    • Gość: pediatra Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.chello.pl 09.06.04, 09:49
      To i ja dorzucę swoje trzy grosze. Pogotowie Ratunkowe NIE JEST PRZYCHODNIA NA
      KÓŁKACH. Jest natomiast instytucją, która w założeniu ma RATOWAĆ ludzi
      znajdujących się w stanie BEZPOŚREDNIEGO ZAGROŻENIA ŻYCIA ( np. ofiar wypadków,
      nagłych(!) ciężkich zachorowań itp).
      Traktowanie lekarza pogotowia, który pierwszy raz w życiu widzi dziecko, i
      który wcale nie musi być pediatrą( w pogotowiu pracuje coraz mniej lekarzy tej
      specjalności) jako osoby, która ma leczyć w domu dziecko, jest
      nieporozumieniem. Za tego typu wezwania powinno sie płacić. Nie kary, ale
      opłaty za ponadstandardową usługę medyczną.
      Jako pediatra z wieloletnim doświadczeniem ( także w pogotowiu) widziałam
      wielokrotnie krańcowo skrajne reakcje rodziców. Jedni nie wzywali pogotowia do
      bardzo chorego dziecka, inni, jak w opisanej sytuacji, uznali, że zamiast
      poszukać transportu do szpitala na własną rekę, można posłuzuc się karetką
      pogotowia- bo i szybko i za darmo i dojedzie w dobrych warunkach.
      Autorka wątku zarzuci mi, że nie będąc lekarzem nie jest wstanie ocenić co jest
      groźne a co nie. Odpieram, na podstawie wieloletnich obserwacji ten zarzut.
      Troskliwa, mądra i uważna matka ( jednak nie rozhisteryzowana i nadopiekuńcza)
      doskonale wie kiedy dziecko jest NAPRAWDĘ chore. Pierwsze objawy zauważy
      wcześniej niż lekarz- znając dziecko, jego temperament, reakcje, widząc nawet
      dyskretne zmiany.
      A co do meritum sprawy - nie badałam dziecka, ale podejrzewam, że temperatura
      34,8 i zły stan córeczki był, na szczęście, mocno przesadzony. Często podejmuje
      się różnego rodzaju działania mające na celu uspokojenie(!) rodziców.
      Ostatecznie kroplówka z obojetnych płynów nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a
      DZIECKO DOSTAŁO KROPLÓWKĘ. W izbie przyjęć prowadzenie dyskusji z rodzicami,
      denerwowanie i tak przestraszonego dziecka, może przynieść więcej szkody niż
      pożytku.
      U bardzo małych dzieci ( do ok. 12-18 miesięcy) stan zdrowia może pogorszyć się
      błyskawicznie. I między innymi dlatego, u takich maluchów, gdy pojawi sie coś
      niepokojącego, nalezy szybko udać się do lekarza. U 6 latka należało obserwować
      dziecko. Poić, siedzieć przy nim, nie lamentowac i histeryzować, a rano wezwać
      pediatrę. Oczywiście piszę o sytuacjach, gdy nie dochodzi do odwodnienia (
      kilkukrotne wymioty, biegunka), nie ma silnych bólów brzucha, sztywności karku,
      bardzo wysokiej gorączki, drgawek, utraty przytomności, krwotoków ( nie
      niewielkiego krwawienia z nosa).
      Ludzie, jeśli żyjecie na tym świecie ponad 20 lat, wiedzieliście już to i owo,
      i nauczcie się odróżniać sytuacje groźne od błahostek. Do tego nie jest
      potrzebne medyczne wykształcenie jedynie odrobina rozsądku i korzystanie z
      wiedzy, która każdy dorosły człowiek powinien posiadać.
      • Gość: dradam Re: Pogotowie ratunkowe kontra ja ... IP: *.direcpc.com 09.06.04, 12:04
        Gość portalu: pediatra napisał(a):

        >
        > Autorka wątku zarzuci mi, że nie będąc lekarzem nie jest wstanie ocenić
        > co jest
        > groźne a co nie. Odpieram, na podstawie wieloletnich obserwacji ten zarzut.
        > Troskliwa, mądra i uważna matka ( jednak nie rozhisteryzowana
        > i nadopiekuńcza)
        > doskonale wie kiedy dziecko jest NAPRAWDĘ chore. Pierwsze objawy zauważy
        > wcześniej niż lekarz- znając dziecko, jego temperament, reakcje, widząc nawet
        > dyskretne zmiany.
        > (...) Często podejmuje się różnego rodzaju działania
        > mające na celu uspokojenie(!) rodziców.
        (...)
        > Ludzie, jeśli żyjecie na tym świecie ponad 20 lat, wiedzieliście już to i
        owo,
        > i nauczcie się odróżniać sytuacje groźne od błahostek. Do tego nie jest
        > potrzebne medyczne wykształcenie jedynie odrobina rozsądku i korzystanie z
        > wiedzy, która każdy dorosły człowiek powinien posiadać.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=13209768&wv.x=3&a=13241139
        W zupelnosci sie zgadzam. Najlepiej uspokaja rodzicow koniecznosc wylozenia
        gotowki na stol, przed wizyta lekarza. Z reguly okazuje sie, ze dziecko wcale
        nie jest takie chore, a juz namniej jest chore w srodku nocy (kiedy placi sie
        podwojnie). Wtedy tez rodzice lepiej rozumieja, ze trzeba bylo isc do lekarza
        12 godzin wczesniej. A jak juz sie poszlo to WYKUPIC lekarstwo i podawac tak
        jak zostalo zalecone.

        Pozdrawiam


      • Gość: Halina Do pediatry. IP: *.ip-pluggen.com 12.06.04, 23:44
        Ponad 20 lat temu mialam taka sytuacje. Obudzilam sie kiedy moj 8-miesieczny
        synek jakby ma czkawke. Okazalo sie ze byl sztywny i rzucal sie jak podczas
        padaczki. Wg instrukcji Przychodni Dzieciecej zadzwonilam na informacje
        medyczna, gdzie na pytania odpowiadala doswiadczona pielegniarka.
        Zapytala spokojnym glosem jak wysoka goraczke ma syn. Nie wiedzialam, ale
        stwierdzilam ze jest rozpalony. Drugie pytanie: czy goraczka wystapila nagle?
        Tak,w ciagu 2-3 godzin.
        Otrzymalam porade aby go wsadzic pod prysznic z chlodna woda, bo to jest typowa
        rzucawka goraczkowa, spowodowana naglym wzrostem temperatury. Potem owinac go
        w przescieradlo i polozyc do lozeczka.
        Gdyby nie pomoglo, to mialam do niej znow zadzwonic.
        Prysznic pomogl, ustapila sztywnosc, a temperatura momentalnie spadla.
        Dziecko usnelo, a rano bawilo sie jak gdyby nigdy nic.

        Dlaczego zachowalam trzezwosc umyslu? Poniewaz mialam zaufanie, ze rada ktora
        otrzymalam jest wlasciwa. A takze dlatego, ze dziecko urodzone bylo w kraju
        gdzie do wszystkiego podchodzi sie bardzo racjonalnie, co nikomu na zle nie
        wychodzi, bo smiertelnosc wsrod niemowlat jest jedna z najnizszych na
        swiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka