Dodaj do ulubionych

Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA!

IP: *.ztpnet.pl 13.06.04, 16:52
Obserwuj wątek
    • Gość: Aretina Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.ztpnet.pl 13.06.04, 16:55
      Witam!
      Mam mieć za niedługi czas laparoskopię na narządach rodnych , mam 28 lat i
      biorę raz dziennie 25 mg Betaloc ZOK na lekkie nadciśnienie czy nie będzie on
      żle współgrał z narkozą?
      I czy mogłaby się ta laparoskopia odbyć?
      • Gość: Doki Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.15-200-80.adsl.skynet.be 13.06.04, 21:14
        > czy nie będzie on
        > żle współgrał z narkozą?

        Na pewno nie. Wiecej powiem, odradzalbym odstawienie leku przed operacja.

        > I czy mogłaby się ta laparoskopia odbyć?

        Bez obaw.

        PZDR

        jakis anestezjolog
        • Gość: Aretina Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.ztpnet.pl 13.06.04, 21:21
          Wielkie dzięki, obawiałam się bo na ulotce pisze o poinformowaniu przed
          znieczuleniem i narkozą lekarza.
          • Gość: Doki Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.15-200-80.adsl.skynet.be 13.06.04, 22:39
            > Wielkie dzięki, obawiałam się bo na ulotce pisze o poinformowaniu przed
            > znieczuleniem i narkozą lekarza.

            I bardzo dobrze, wole wiedziec, co pacjent bierze.

            Pozwol, ze postawie Twoje pytanie inaczej: anestezjologu, czy podjalbys sie
            znieczulenia 28- letniej kobiety, ktora bierze tylko niewielka dawke betablokeru
            do ginekologicznej laparoskopii?

            Odpowiedz brzmi: no pewnie, swobodnie. Ryzyko niekorzystnego przebiegu szacuje
            na jakies 1:200000.
        • dradam1 Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! 13.06.04, 21:56
          Znasz dowcip ?

          Pacjent ma mozliwosc kupienia :
          -wprowadzenia do znieczulenia ( uspienie) za $1
          -wybudzenie za $999 .

          Wiekszosc pacjentow kupuje jedno i drugie na raz.

          byly anestezjolog
          • Gość: Aretina Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.ztpnet.pl 13.06.04, 22:12
            O co Ci chodzi?
            Lepiej jak jesteś z tej branży poradz mi czy ten lek jest ok z narkozą?
            • pia.ed Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! 13.06.04, 22:36
              Kobieto, dwoch doswiadczonych lekarzy Ci odpowiedzialo, a Tobie sie jeszcze
              cos nie podoba?
              • Gość: Aretina Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.ztpnet.pl 13.06.04, 22:57
                Kto mówi że mi się coś nie podoba?
                Dzięki za poradę ;)
                • aloalo2001 Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! 14.06.04, 00:28
                  Dziewczyna boi się laparoskopii i tyle. Każdy by się bał jakby mu narządy rodne
                  mieli od środka oglądać :-)).
                  • Gość: dradam Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.direcpc.com 14.06.04, 03:55
                    aloalo2001 napisała:

                    > Dziewczyna boi się laparoskopii i tyle. Każdy by się bał jakby mu
                    > narządy rodne mieli od środka oglądać :-)).

                    Ale Ci sie walnelo ! :-))))

                    Powinno byc to stwierdzenie sformulowanie w "rodzaju zenskim", bo na przyklad
                    moje narzady "rodne" ( o ile mozna je tak nazwac) mieszcza sie bardzo na
                    zewnatrz !

                    feminista dradam1
                    • aloalo2001 Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! 14.06.04, 17:15
                      Gość portalu: dradam napisał(a):

                      > aloalo2001 napisała:
                      >
                      > > Dziewczyna boi się laparoskopii i tyle. Każdy by się bał jakby mu
                      > > narządy rodne mieli od środka oglądać :-)).
                      >
                      > Ale Ci sie walnelo ! :-))))
                      >
                      > Powinno byc to stwierdzenie sformulowanie w "rodzaju zenskim", bo na przyklad
                      > moje narzady "rodne" ( o ile mozna je tak nazwac) mieszcza sie bardzo na
                      > zewnatrz !
                      >

                      Człowiek to przede wszytkim kobieta i można o nim pisać w rodzaju męskim :-)))

                      Wielbicielka "Seksmisji"
                      • Gość: nina jeszcze o narkozie IP: *.zapora / 212.160.172.* 15.06.04, 15:18
                        ja mam mieć znieczulenie dożylne do wyciągnięcia kamyka z nerki - tachykardia
                        (metocard) , ciśnienie niskie - rano 86/64, po kawie 96/59 no i nie wiem...może
                        sam wyjdzie (kamyk), znieczulać się czy nie?> jeśli będzie 1:200000 to
                        oczywiście, ale może są inne proporcje?
                        • Gość: Doki Re: jeszcze o narkozie IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 15.06.04, 17:21
                          Po to sa specjalisci od anestezjologii, zeby poradzic sobie w takich razach.
                          Jesli jedyna Twoja obawa jest znieczulenie, to jasne ze daj wyciagnac ten kamyk.
                          Bedzie dobrze. Chocby nawet ryzyko powiklan bylo nie 1:200000, ale 1: 10000, to
                          nadal warto. Kamien w nerce to gwarantowane cierpienia i predzej czy pozniej
                          powazne klopoty.
                          • Gość: nina Re: jeszcze o narkozie IP: *.unitron.lublin.pl / 62.233.195.* 15.06.04, 18:02
                            Kurczę, są dwa po centymetr i urolodzy mówią, że może i wyjdzie naturalnie,
                            bądź zabieg - do wyboru..więc oczywiście jako osoba bojaźliwa czekam (może sam
                            wyjdzie...). A dlaczego kłopoty? mam kamię od 7 lat (kamyki co pól roku) i nic
                            się nie dzieje, są jakieś powikłania? Szukałam w Internecie, ale nic nie
                            znalazłam
                            • Gość: nina Prosze o odpowiedź... IP: *.zapora / 212.160.172.* 16.06.04, 08:11
                              Może jakiś link lub coś.. może być po angielsku o powikłaniach (znieczuleniu
                              przy kamieniach nerkowych). Może urodzę?
                              • Gość: Doki ciezko bedzie... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.06.04, 11:05
                                Nino,

                                Boisz sie nie tego, co trzeba. Anestezjolog nic Ci nie zrobi, naprawde.
                                Nie podam linku do powiklan przy znieczuleniu przy kamieniach nerkowych, bo nie
                                ma czegos takiego jak znieczulenie przy kamieniach nerkowych. Zabiegi z powodu
                                kamicy nerkowej wykonuje sie pod standardowym znieczuleniem ogolnym, takim samym
                                jak do wyrostka czy migdalkow i zadnych szczegolnych anestezjologicznych
                                powiklan tu nie ma. Zagrazajace zyciu powiklania znieczulenia ogolnego u osob w
                                dobrym stanie ogolnym sa niezmiernie rzadkie, rzadsze od "powiklan"
                                przechodzenia przez jezdnie.
                                Co innego powiklania zwiazane z samym zabiegiem. Ludzie boja sie znieczulenia,
                                bo chirurdzy zwykle zwalaja na anestezje swoje klopoty. A to chirurg moze np.
                                spowodowac krwawienie czy uszkodzenie jakiegos narzadu, albo zakazenie pola
                                operacyjnego. I te powiklania sa pewnie przynajmniej o rzad wielkosci czestsze
                                od powiklan znieczulenia. POza tym nie wiemy jaki zabieg jest wlasciwie planowany.
                                Sa niegrozne dla zycia powiklania anestezjologiczne, jak np uszkodzenie zeba
                                przy intubacji, ale i te sa rzadkie (wprawny anestezjolog nie powinien wylamywac
                                zebow czesciej niz raz na 5 do 10 tysiecy pacjentow).

                                Sa w internecie horror- stories, ale linkow do nich nie zbieram.

                                PZDR
                                • Gość: nina Re: ciezko bedzie... IP: *.zapora / 212.160.172.* 16.06.04, 11:45
                                  Dziękuję serdecznie za odpowiedź. Zabieg to usunięcie koszyczkiem (?). A
                                  głównie pytałam się o powikłania tytułu "posiadanie kamicy nerkowej". Miałam
                                  tak standartowo pojawianie się kamyków, natomiast w ciągu ostatniego roku coś
                                  się stało i mam co pół roku po centymetrze, stąd moje pytanie. Pytam się tak na
                                  forum, bo urolodzy nigdy nie mają czasu na odpowiedzi - w końcu nie wiem, czy
                                  urodzę, czy nie..Pozostawili mi wybór bez szczegółów. Przepraszam, że tak
                                  męczę, stad moja prośba o ewentualne linki.
                          • wladek47 Re: jeszcze o narkozie 15.06.04, 18:14
                            Kieruję oddziałem anestezjologii w szpitalu ginekologiczno-położniczym. W
                            naszym szpitalu wykonuje się sporo (ok. 3 dziennie) operacji ginekologicznych
                            metodą laparoskopii. W tym nawet rozległych jak histerektomie (usunięcie
                            macicy) z limfadenektomią (usunięciem węzłów chłonnych) w nowotworach narzadów
                            rodnych. W rozmowach przedoperacyjnych ciągle zadziwiaja mnie pytania "czy
                            narkoza nie zaszkodzi, czy serce wytrzyma" itp. Tłumaczę więc, że naszym celem
                            nie jest (tylko) stworzenie warunków do operacji chirurgowi ale przede
                            wszystkim bezpieczne przeprowadzenie pacjentki przez zabieg operacyjny. Często
                            to właśnie dopiero anestezjologowi mówi pacjentka o swoich "innych" chorobach,
                            gdyz ginekologa to nie interesuje (nawet jesli zażywa sintrom z powodu DVT a ma
                            mieć TVT - SIC! - to dla rozbawienia Dokiego bo pewnie u niego zabiegowcy
                            troche lepiej sie jednak na tym znają i nie zwalają wszystkiego na
                            anestezjologów). Przestraszonej pacjentce zaś radzę aby z wątpliwościami nie
                            zwracała się do "jakiegoś" anestezjologa tylko powiedziała o tym konkretnemu
                            anestezjologowi, który ją będzie do operacji znieczulał. Dwadzieścia lat temu
                            (do dziś się zastanawiam dlaczego) obowiązywała zasada o odstawianiu
                            leków "internistycznych" czasem nawet do 2 tygodni przed "narkozą". Dzisiaj
                            niemal wszystkie leki należy brać regularnie, szczególnie betaadrenolityki, z
                            dniem operacji włącznie. Zycze powodzenia. Powrót do zdrowia i formy po
                            ginekologicznych operacjach laparoskopowych jest znacznie szybszy i mniej
                            uciążliwy niż po operacjach "tradycyjnych", które ciągle jeszcze reklamują
                            starsi ginekolodzy, którzy spóźnili się na "ten pociąg". Jeden z nich
                            przekonywał mnie kilka lat temu, że "to sie chyba nie przyjmie". Kłopotem w
                            moim szpitalu jest natomiast ustawiczny problem z instrumentarium
                            laparoskopowym i niedoborami kadrowymi wśrod personelu anestezjologicznego.
                            Pomijam ale sygnalizuję problem stosunku do procedur laparoskopowych naszego
                            płatnika o grożnym dla życia kryptonimie NFZ. Władek.
                            • Gość: Doki Re: jeszcze o narkozie IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 15.06.04, 20:29
                              > zażywa sintrom z powodu DVT a ma mieć TVT

                              > pewnie u niego zabiegowcy
                              > troche lepiej sie jednak na tym znają i nie zwalają wszystkiego na
                              > anestezjologów

                              Zwalaja, zwalaja. Horyzont przecietnego ortopedy zakresla dlugosc trzonka jego
                              mlotka...

                              Ale ta informacja o Sintromie jesli chodzi o TVT jest akurat cenna. Ginekolodzy
                              u nas robia wszystkie TVT w podpajeczym.

                              PZDR
                              • slav_ Re: jeszcze o narkozie 15.06.04, 22:56
                                Ortopedzi rzadko operują drogi rodne, równie rzadko usuwają laparoskopowo
                                pęcherzyk żółciowy.
                                Niektórzy nawet są w stanie dojrzeć że pacjent składa sie z czegos więcej niz z
                                kości i stawów.
                                Młotka używają... to fakt ...
                                Myślę że jednak to całkiem ich nie przekreśla...?
                                • Gość: Doki Re: jeszcze o narkozie IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 15.06.04, 23:05
                                  > Myślę że jednak to całkiem ich nie przekreśla...?

                                  Nie... kazde stworzonko ma swoje miejsce na ziemi. Ortopeda tez. Tylko
                                  frustrujace bywa tlumaczenie im roznych fizjologicznych zawilosci.
                                  • slav_ Re: jeszcze o narkozie 15.06.04, 23:16
                                    Co za ulga.
                                    Faktem jest że czasem trudno zarozumieś o co chodzi temu człowieczkowi ze
                                    słuchawką który nie chce znieczulić biednej babci z chorym biodrem ...
                                    :-)
                                    • Gość: Doki Re: jeszcze o narkozie IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 16.06.04, 06:48
                                      > który nie chce znieczulić biednej babci z chorym biodrem ...

                                      Anestezjolog, jak jazdy lekarz, probuje dzialac dla dobra pacjenta i czasem musi
                                      reagowac, gdy nad bezbronna babcia pochyla sie zamaskowany facet z nozem. :-)))

                                      Natomiast patrzac na wyniki operacji zlaman biodra (po roku zostaje przy zyciu
                                      ok polowy...) przyznaje, ze miewam watpliwosci co do celowosci operowania
                                      niektorych babc, zwlaszcza tych ᢒ lat i w odpowiednim do wieku stanie zdrowia
                                      psychicznego i fizycznego. Ale to juz zupelnie inna rozmowa.
    • Gość: Aretina Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.ztpnet.pl 15.06.04, 23:19
      A czy przy operacji będę czuła wcześniej zakładaną rurkę intubacyjną????
      Fe ,to by musiało być okropne.
      Albo co gorsza obudzić się z tym w gardle.
      • Gość: Doki Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 16.06.04, 06:44
        > A czy przy operacji będę czuła wcześniej zakładaną rurkę intubacyjną????

        Nie.

        > Albo co gorsza obudzić się z tym w gardle.

        Sa dwie szkoly na ten temat: ci, co wyjmuja rurke przed obudzeniem i ci, ktorzy
        czekaja, az pacjent bedzie calkiem przytomny. Ale to naprawde nie jest takie
        straszne. W najgorszym razie troche pokaszlesz i juz.
        • pia.ed Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! 16.06.04, 13:48
          A czy to nie za pozno rozmawiac na stole operacyjnym z anestezjologiem?
          W Szwecji informacje o pacjencie zbiera sie juz w momencie skierowania na
          zabieg: waga, wzrost, uczulenia, choroby, zazywane leki, czy pali, pije...

          Anestezjologa nie zawsze sie ma okazje zobaczyc, bo pielegniarka zaklada
          wszystko co potrzeba przed operacja i w razie obawy pacjenta, wpuszcza mu przez
          kroplowke srodek ktory pacjenta czyni "groggy".
          Nigdy nie bylam operowana, ale tak slyszalam od operowanej osoby.
          • Gość: Doki Re: Do jakiegoś ANESTEZJOLOGA! IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 16.06.04, 16:49
            > W Szwecji informacje o pacjencie zbiera sie juz w momencie skierowania na
            > zabieg: waga, wzrost, uczulenia, choroby, zazywane leki, czy pali, pije...

            Wszedzie jest taki trend, ale w wiekszosci przypadkow to przerost formy nad
            trescia i marnowanie czasu pacjenta i anestezjologa. Bardzo rzadko te pytania
            wnosza cos nowego.

            > Anestezjologa nie zawsze sie ma okazje zobaczyc, bo pielegniarka zaklada
            > wszystko co potrzeba przed operacja i w razie obawy pacjenta, wpuszcza mu
            przez kroplowke srodek ktory pacjenta czyni "groggy".

            Wszystkie leki podaje pacjentowi osobiscie. Nie pozwalam tez pielegniarkom
            przygotowywac mi strzykawek itp.
            • wladek47 Re: Szwecja (do Dokiego) 17.06.04, 16:46
              Akurat w Szwedzkiej anestezjologii, którą znam bardzo dobrze bo to moje
              ratunkowe miejsce pracy (wakacyjnej) rządza prawie niepodzielnie pielęgniarki
              anestezjologiczne. Biada anestezjologowi, który zbytnio będzie w to ingerował.
              Sam się o tym boleśnie przekonałem kiedy moja zbyt długa obecność na sali
              operacyjnej zaowocowała skargą że poddaję w wątpliwość kwalifikacje
              pielęgniarki. Taki to kraj po prostu. Trzeba przyznać jednak, że tamtejsze
              pielęgniarki anestezjologiczne są bardzo dobrze wykształcone i sprawne. To tak
              na marginesie. Pacjentkę chcę uspokoić, że zaśnie po zastrzyku dożylnym i
              wkładania żadnych rurek nie będzie czuła. Dla rozweselenia przypomnę mojego
              profesora, który zwykł powiadać: reguły anestezji są proste - pacjent ma zasnąć
              przed operacją, spać w czasie operacji i obudzić się po niej, i proszę was nie
              pomylcie tej kolejnośći :). Wł.
            • pia.ed Re: Do DOKIEGO! 17.06.04, 19:16
              Informacje zbiera kierujacy lekarz czy pielegniarka przed zabiegiem, nie
              ANESTEZJOLOG, bo ten jest szalenie ceniony i jego czasu na takie glupstwa sie
              nie zabiera!
              Czym bardziej anestezjolog jest efektywny, tym wiecej operacji zdazy
              przeprowadzic w ciagu dnia, a na zgnilym zachodzie czas to pieniadz!
              Operowany na czas pacjent nie bedzie obciazal budzetu szpitala i w efekcie
              zaoszczedzi pieniadze placone przez nas - podatnikow.
              • Gość: Doki Re: Do DOKIEGO! IP: *.220-200-80.adsl.skynet.be 17.06.04, 19:35
                > Informacje zbiera kierujacy lekarz czy pielegniarka przed zabiegiem, nie
                > ANESTEZJOLOG, bo ten jest szalenie ceniony i jego czasu na takie glupstwa sie
                > nie zabiera!

                Wychodze z zalozenia, ze to ja jestem lekarzem, ja odpowiadam za pacjenta, wiec
                nie daje sie nikomu zastepowac. Trzy zasady anestezjologii to:

                1. trust nobody
                2. assume nothing
                3. give oxygen

                Takie to proste. Dobry anestezjolog powinien miec lekki zespol paranoidalny (i
                ja mam ;-))

                > Czym bardziej anestezjolog jest efektywny, tym wiecej operacji zdazy
                > przeprowadzic w ciagu dnia

                Nieprawda. Czynnikiem ograniczajacym efektywnosc anestezjologa jest chirurg. To
                on zabiera i marnuje gros czasu.

              • pia.ed Re: Do DOKIEGO! 17.06.04, 19:39
                Cos czasem dorzuce do tematu, ale chcialam poinformowac, ze NIE mam nic
                wspolnego z opieka zdrowotna/sluzba zdrowia, nigdy w zyciu nie bylam
                operowana i rzadko bywam w roli pacjenta.
                Moje wiadomosci czerpie z prasy i telewizji, bo stamtad tez sie mozna duzo
                nauczyc...
                Informacje , co robic aby zyc dlugo i cieszyc sie zyciem, sa w
                Szwecji "trendy" od kilku dziesiatek lat... chyba dlatego Szwedzi sa
                niezaprzeczalnie najzdrowszym narodem w Europie.
                • wladek47 Re: "zdrowi" Szwedzi 18.06.04, 08:10
                  Droga Pia, jeśli jesteś w Szwecji to przecież wiesz, że biorąc pod uwagę
                  wskaźnik zwolnień lekarskich i rent chorobowych to Szwedzi są najbardziej
                  chorującym narodem świata (ponad 2,5 milionów nieobecności w pracy z powodów
                  zdrowotnych w zeszłym roku). Byłbym ostrożny w czerpaniu wiedzy medycznej z
                  mediów. Bolesnie odbieram to, że nigdy nie napiszą, że chirurg śmiertelnie
                  wykrwawił pacjenta tylko, że pacjent po ciężkiej operacji "nie wybudził się z
                  narkozy". Nie wiem jak oni to osiągnęli ale szwedzki anestezjolog umiera
                  przeciętnie w 64 roku życia (badania prof. Gordha 2002). Sądzę, że mój szwedzki
                  kolega już po tygodniu pracy w Polsce poszedłby na roczne zwolnienie z
                  powodu "zespołu wypalenia zawodowego" tylko, że u nas nie ma takiej choroby.
                  Polecem tekst z Dużego Formatu Gazety. Pozdrowienia.Wł.
                  • pia.ed Re: "zdrowi" Szwedzi 18.06.04, 10:35
                    Biore informacje ze statystyk opracowanych przez Swiatowa Organizacje Zdrowia
                    (Världs-hälso-organisation).
                    Wydaje mi sie, ze taka organizacja ma dane na ktorych mozna polegac.

                    A przedwczesne emerytury jeszcze do niedawna mozna bylo dostac kiedy sie
                    mialo "wrosniety paznokiec u nogi", jak ktos to ladnie okreslil.

                    Wiele dni "chorobowych" nie sa dniami chorobowymi, tylko uzywa sie je na
                    opieke nad chorym dzieckiem, na zalatwienie jakis pilnych spraw czy po prostu
                    wypoczynek kiedy tempo pracy daje sie we znaki.

                    Te dlugie zwolnienia lekarskie, czasem nawet kilkuletnie, sa w moich oczach
                    lekko dawane, bo jesli ktos zyje normalnym zyciem towarzyskim, wyjezdza za
                    granice i gra w golfa, a nie moze pracowac w biurze, to cos jest nie tak.

                    Znam tez ludzi, ktorzy ze zwolnieniem na bol krzyza pracowali 16 godzin
                    dziennie w cieplarniach, i w wiekszosci sa to nie-Szwedzi, choc oczywiscie
                    licza sie do statystyki zwolnien lekarskich.

                    W Szwecji mieszkam ponad 30 lat; z obserwacji moich znajomych czy kolegow z
                    pracy dalej twierdze, ze Szwedzi sa zdrowi, a osiagaja to przez zdrowy tryb
                    zycia (najmniej palaczy w Europie - 17% w porownaju do Polski 34% , juz nie
                    mowiac o Niemcach i Grekach ktorzy pala najwiecej w Europie, ponad 40%pali).

                    • wladek47 Re: "zdrowi" Szwedzi 23.06.04, 00:45
                      Hej Pia. No jasne, że masz racje bo moje uwagi były złśliwe. Zresztą sama
                      zauważyłaś, że co innego zwolnienia i renty, których nadużywają a co innego
                      wskaźniki zdrowotne i ogólna kondycja fizyczna. Co prawda jak badam pacjentów
                      przed operacjami a są to w głównej mierze dziarskie staruszki i staruszkowie z
                      roczników których w Polsce już brak albo ich nikt już nie chce leczyć zadziwia
                      mnie duża ilość psychotropów jakie zażywają (albo jakie są im zapisywane) oraz
                      jednak jak "pocisnąć" jakaś przeszłość alkoholowa. A kraju w jakim mieszkasz Ci
                      zazdroszczę chociażby ostrej (niezamglonej smogiem) widoczności aż do horyzontu
                      jak się jedzie (bez konieczności walki o życie) ich wspaniałymi drogami.
                      Haelsningar. Wl.
                      • Gość: Doki Re: "zdrowi" Szwedzi i inni Belgowie IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 23.06.04, 08:51
                        > zadziwia
                        > mnie duża ilość psychotropów jakie zażywają (albo jakie są im zapisywane) oraz
                        > jednak jak "pocisnąć" jakaś przeszłość alkoholowa.

                        Dziwisz sie? Przy takiej szerokosci geograficznej depresja z powodu braku
                        swiatla dziennego prawie gwarantowana... Tam musi byc pod tym wzgledem gorzej
                        niz u mnie. I chocby dlatego JA do Szwecji sie nie przeniose. Belgowie sa chyba
                        pierwsi w Europie, jesli chodzi o lykanie psychotropow. O tym, co my- belgijscy
                        allochtoni o tym myslimy, mozesz poczytac na prywatnym forum Polska- Belgia, ale
                        mysle, ze ponura pogoda jest nie bez znaczenia.
                      • pia.ed Re: "zdrowi" Szwedzi 23.06.04, 08:59
                        Twoje uwagi zostaly wziete z dramatycznych wiadomosci w prasie i telewizji.
                        Wiele starszych osob na polnocy Szwecji dostaje przedwczesne renty z tego
                        prostego powodu ze tam NIE MA pracy, a musza z czegos utrzymac swoj samochod
                        i dom.
                        Ci pod bezrobotni pod kolem podbiegunowym musza sie tez "rozgrzewac", cala
                        zime w ciemnosciach...
                      • pia.ed Zdrowi Szwedzi 23.06.04, 09:45
                        Twoje wiadomosci zaczerpniete byly z DRAMATYCZNYCH przekazow z prasy i
                        telewizji. Dawalo sie czesto rente zblizajacym sie do 60-ki robotnikom z fabryk
                        ktore ulegly likwidacji aby mogli spokojnie doczekac emerytury.

                        Teraz bija sie na alarm, ze za 10-20 lat bedzie brakowalo 500 000(!)
                        pracownikow i chca rehabilitowac tych na rentach.
                        Powinni raczej wciagnac do pracy tych w grupie 18-24 lata, bo w Malmo jest
                        takich 25%, a nie na sile trzymac starszych ludzi w "obiegu".
                        Moja sasiadka stracila prace majac lat 62 i musiala chodzic na rozne kursy i
                        praktyki az do ukonczenia 65 roku zycia.
                        Co do lekarstw, to lekarze przepisuja je w olbrzymich ilosciach; sa
                        staruszkowie ktorzy jednoczesnie przyjmuja 10 i wiecej lekow.
                        Kilkakrotnie bito na alarm, ze starsi ludzie sa bardziej chorzy od lekarstw
                        ktore czesto przeciwdzialaja sobie a jednoczesnie daja skutki uboczne, niz
                        od braku lekarstw.
                        Sama walczylam (bezskutecznie) o cofniecie dwoch lekow u samotnego 82-letniego
                        sasiada po operacji zlamania kosci biodrowej.
                        Jedno bylo na uspokojenie, drugie na zapobieganie demencji. Dostal je, bo po
                        operacji reagowal na tak jak wielu starszych ludzi - niepokojem - na zmiane
                        srodowiska; poza tym narzekal na silne bole w operowanej nodze i sprzeciwial
                        sie gimnastycee.
                        Po 2 miesiacach wrocil do normalnego stanu (znam go od 20 lat),ale
                        dalej "szpikowano" go tymi lekarstwami, co spowodowalo u niego sennosc
                        niespotykana przedtem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka