Dodaj do ulubionych

paradoks pijaka pod gabinetem

02.06.09, 15:22
pozwolilam sobie nazwac paradoksem sytuacja, z ktora az nazbyt
czesto jestem zmuszona sie borykac.
Stale ktos lezy niedaleko od drzwi naszego (ja jestem stomatologiem,
maz ginekologiem) gabinetu;
najczesciej czyli prawie w 100% jest to pijak
niestety nic to dla nas nie zmienia, zwykle ktos zawiadamia nas
jakbysmy to byli pogotowiem ratunkowym

nie wiem juz naprawde co robic, maz z reguly dokonuje obdukcji
pijaczka swoja noga i wzywa pogotowie albo policje; gabinet jest
wlasciwie dobrze zlokalizowany, ale odkad powstala w odleglosci
okolo 100 metrow knajpka, nie mamy spokoju

czy nie mozna po prostu wreszcie nie interweniowac? jak to wyglada
prawnie? czy mamy prawo do leczenia kogo chcemy i nieleczenia kogo
nie chcemy? prosze o jakies rady i pomoc
Obserwuj wątek
    • izabelik Re: paradoks pijaka pod gabinetem 02.06.09, 15:50
      gdybyscie z mężem prowadzili zakład krawiecki to prawdopodobnie też
      by was zawiadamiano , że ktoś leży w waszym progu
      uważam... że jako człowiek nie możesz nie interweniować , jako
      lekarz ... również nie , przecież nie wiesz czy ten co leży jest
      pijany czy zawału dostał? prawda ?
      • obs2 Re: paradoks pijaka pod gabinetem 02.06.09, 20:52
        > przecież nie wiesz czy ten co leży jest
        > pijany czy zawału dostał? prawda ?

        a jak go ów stomatolog z ginekologiem zobaczą, to przecież dalej nie
        wiedzą, prawda?

      • sybi.lla Re: paradoks pijaka pod gabinetem 03.06.09, 15:36
        Przepiękna opowieśc.
        Usiaśc i płakać, pod waszymi drzwiami najlepiej.
        Oczywiście jako człowiek nie możesz nie zareagowac,ale jako lekarz mysle ze
        mozesz olać pijaczka.
        Ale skoro nogą sie sprawdza jaki jest jego stan to chyba wiecej komentarza nie
        potrzeba.
        • obs2 Re: paradoks pijaka pod gabinetem 03.06.09, 17:21
          > Oczywiście jako człowiek nie możesz nie zareagowac,

          znaczy się co zrobić?

          Zganić za picie? Pochwalić za picie?
          Wytrzeć rzygowiny? Uprać zasikane majtki?
          Ufundować stypendium?
          • snajper55 Re: paradoks pijaka pod gabinetem 03.06.09, 17:47
            obs2 napisał:

            > znaczy się co zrobić?
            >
            > Zganić za picie? Pochwalić za picie?
            > Wytrzeć rzygowiny? Uprać zasikane majtki?
            > Ufundować stypendium?

            Może zęby wyleczyć, skoro jest stomatologiem ? ;))

            S.
            • practicant Re: paradoks pijaka pod gabinetem 03.06.09, 23:12
              ...te dwa siekacze i jednego trzonowca,ktory mu zostal...?;)
              • izaak24 Re: paradoks pijaka pod gabinetem 04.06.09, 13:13
                dla tej sybi.lli sparwa jest pewnie jasna, trzeba na wlasny koszt
                wprawiac pijaczkom zebowe implanty
                innej logiki ze strony tej moralistki nie widze, bo czym niby rozni
                sie zadzwonienie na pogotowie lub policje ze strony lekarza od
                innych przechodniow?
                • sybi.lla Re: paradoks pijaka pod gabinetem 05.06.09, 14:11
                  Może kiedyś zasłabniesz na ulicy(życze Ci tego)
                  A ktoś podejdzie kopnie nogą i powie:"No coś takiego,baba sie tak urżnęła" WSTYD.
                  Moralistko!
                  • cccykoria Re: paradoks pijaka pod gabinetem 05.06.09, 15:40
                    Ta obdukcja noga to jest hit dnia:P.To psa ludzie lepiej
                    traktuja ................

                    • izaak24 Re: paradoks pijaka pod gabinetem 09.06.09, 15:58
                      i slusznie, bo pies nie lezakuje zarzygany pod czyimis drzwiami
                  • izaak24 Re: paradoks pijaka pod gabinetem 09.06.09, 15:57
                    nie jestem transwestyta
    • andnow2 co kraj, to obyczaj 06.06.09, 10:29
      epikryza napisała:

      > najczesciej czyli prawie w 100% jest to pijak
      > ...
      > maz z reguly dokonuje obdukcji pijaczka swoja noga i wzywa
      > pogotowie albo policje;
      > ...


      Coś z tą nogą musi być w narodzie.

      Kiedyś to nawet jeden z mężów stanu zaoferował nogę zamiast ręki na
      powitanie swemu następcy. Nie trzeba było zbyt długo czekać, by
      stronnicy jednego z jego dalszych następców sięgali podobnie niskich
      argumentów i metod, by go zdyskredytować i ośmieszyć, a przy okazji
      siebie samych i cały kraj.

      Cóż, historia kołem się toczy.

      Wierzę epikryzo, że ani Ciebie, ani Twojego małżonka, nie spotka
      zaszczyt bycia obdukowanym nogą w jakiejś krytycznej życiowo
      sytuacji.
      • slav_ Re: co kraj, to obyczaj 06.06.09, 10:32
        > zaszczyt bycia obdukowanym nogą w jakiejś krytycznej życiowo
        > sytuacji.

        Zwłaszcza że taka jw. życiowo krytyczna sytuacja niektórym zdarza się
        praktycznie co weekend.
        • andnow2 różnicę robi to "prawie" 06.06.09, 10:46
          slav_ napisał:

          > Zwłaszcza że taka jw. życiowo krytyczna sytuacja niektórym zdarza
          > się praktycznie co weekend.

          epikryza napisała:

          > najczesciej czyli prawie w 100% jest to pijak


          Osobiście uważam, że tak jak sędzia do zamknięcia przewodu sądowego
          musi zakładać, że ma do czynienia z osobą niewinną, tak - a nawet
          tym bardziej - lekarzowi przed zbadaniem pacjenta nie wolno
          zakładać, że podstawową i jedyną przyczyną niedyspozycji jest
          spożycie alkoholu.

          Sama epikryza napisała, że "prawie w 100% jest to pijak". Pewnego
          razu może być to jednak osoba potrzebująca pomocy medycznej.
          • practicant A rzeczywiscie,robi. 06.06.09, 15:55
            Wiesz co,rozbraja mnie czasami hipokryzja prawnikow.Prywatnie uwazam wiekszosc
            prawnikow za hieny i gnidy,ktore przykladowo o zasadzie domniemania niewinnosci
            nie slyszaly,a zasady moralne maja gleboko...o,przepraszam,chcialem powiedziec w
            bardzo glebokim powazaniu-ale to moje prywatne zdanie.

            Faktem jest rozmowa z pewnym sedzia wlasnie.Ow pan narzekal na lekarzy,ze malo
            pracuja,chca zbyt duzych pieniedzy,etc.Jego rozmowca zaproponowal,ze moze w
            takim razie jego pan sedzia popracuje w systemie dyzurow-po 24h.Jak lekarze.Ten
            ostatni odparl:"no ale przeciez to za duzo-nie da sie tak pracowac!!".

            Faktem jest rowniez to,iz odgrywasz tutaj role wielkiego moralizatora,a
            prawdopodobnie jak wiekszosc spoleczenstwa-nigdy nie zatrzymales sie przy osobie
            nieprzytomnej /mimo obowiazku wezwania pomocy,ktory ma kazdy obywatel/,oraz
            nigdy nie musiales zbadac smierdzacego mcozem,gownem oraz tania nalewka
            menela,ktory ostatni raz raczyl sie umyc ponad pol roku temu.

            Dlatego:skoro nikt Ciebie tutaj nie poucza o zasadach pracy oraz moralnosci
            prawnikow-moze Ty daruj sobie pouczanie lekarzy...?
            • obs2 Re: A rzeczywiscie,robi. 06.06.09, 16:53
              > Ow pan narzekal na lekarzy,ze malo pracuja,chca zbyt duzych
              > pieniedzy,etc.Jego rozmowca zaproponowal,ze moze w takim razie
              > jego pan sedzia popracuje w systemie dyzurow-po 24h.Jak
              > lekarze.Ten ostatni odparl:"no ale przeciez to za duzo-nie da sie
              > tak pracowac!!".

              Ale tutejsza elita prawniczo-informatyczna ma na to prostą
              odpowiedź: rzecz nie w ilości pracy: za dużej lub za małej, ale w
              jej wydajności. Nie sztuka (choć trochę i sztuka) siedzieć na
              dyżurze 72 godziny. Nie sztuka przyjąć 100 pacjentów.

              I wiecie co? W tym niestety jest pewna racja.

              • practicant Re: A rzeczywiscie,robi. 06.06.09, 20:59

                > Studenci czytający publikacje!!! Tylko pod przymusem, te które dostają jako
                > materiał do ćwiczeń.

                Owszem,jest.Usluga powszechnie dostepna traci na wartosci.Gdyby z tych 100
                pacjentow 90 musialo zaplacic za wizyte,a tak wogole tego dnia dostaloby sie
                tylko 20tu-to usluga okazalaby sie deficytowa-a co za tym idzie,lepiej
                wyceniona.Proste,w sumie...
                • andnow2 Czyżby tu znów ktoś coś powycinał? 07.06.09, 00:16
                  Odnoszę wrażenie, jakby post practicanta odpowiadał, jakby nie na
                  temat albo co najmniej na post nieistniejący.
    • andnow2 A swoją drogą ciekawi mnie bardzo 08.06.09, 11:22
      epikryza napisała:

      > ... maz z reguly dokonuje obdukcji
      > pijaczka swoja noga i wzywa pogotowie albo policje; ...


      kiedy to mąż wzywa pogotowie, a kiedy policję?

      Jakie to kryteria decydują o wezwaniu pogotowia, a jakie o wezwaniu
      policji?
      • sybi.lla Re: A swoją drogą ciekawi mnie bardzo 08.06.09, 17:55
        Jak dostanie od pijaczka w ryj,to wzywa policje.
        A kiedy pijaczek po kopnieciu nie może mu oddać,to wzywa pogotowie.
        • andnow2 No jaśniej się nie da. Dzięki sybi.lla 08.06.09, 20:15
          sybi.lla napisała:

          > Jak dostanie od pijaczka w ryj,to wzywa policje.
          > A kiedy pijaczek po kopnieciu nie może mu oddać,to wzywa pogotowie.


          • p.atryk No jaśniej się nie da. Dzięki sybi.lla-czyli... 08.06.09, 23:16
            ..."pozyskiwanie sojusznikow"? A i piekny przyklad "eliminacji
            pewnego w mojej ocenie niezbyt wysokich lotów sposobu prowadzenia
            dyskusji i prezentowania argumentów."

            Jakos nikt z szanownych dyskutantow nie zauwazyl, ze obowiazek
            wezwania pogotowia, rozpoczecia zabiegow pierwszej pomocy (o ile
            konieczne) i/lub obserwacji chorego/poszkodowanego lezy wlasnie
            na "zawiadamiajacym" rzeczonego lekarza???

            Jakos nikt nie zauwazyl, ze "zawiadamiajacy" gabinet lekarski( a nie
            podejmujacy zadnych ratunkowo-diagnostycznych) zwyczajnie narusza
            prawo???

            O ocenach etycznych takiego postepowania- ordynarnej spychologii,
            uprawianej przez "zawiadamiajacych"- rowniez nie przeczytalem. Ale
            za to ile moralow kierowanych w strone lekarzy...
            • andnow2 Niekoniecznie spychologia 09.06.09, 01:17
              p.atryk napisał:

              > O ocenach etycznych takiego postepowania- ordynarnej spychologii,
              > uprawianej przez "zawiadamiajacych"- rowniez nie przeczytalem. ...


              musi być motywacją działania ludzi zwracających się o pomoc do
              państwa doktorstwa. Niekiedy zachowanie takie może wynikać po prostu
              z pokory wobec wiedzy profesjonalnej lekarzy. Nie można też
              wykluczyć, że jest to troska o ewentualnych pacjentów państwa
              doktorstwa, którzy przecież najzwyczajniej mogli zasłabnąć przed
              gabinetem.
              • p.atryk Nie lubie zartow... 09.06.09, 04:38
                ...z tematu pierwszej pomocy i postepowania w naglych wypadkach.
                Szczegolnie w wykonaniu oczywistych laikow.
                Mozna by rzec, ze sam wystawiasz sobie swiadectwo...jako prawnik i
                jako czlowiek.
                • andnow2 Raczej przeceniasz wiedzę i doświadczenie laików, 09.06.09, 05:24
                  p.atryk napisał:

                  > Nie lubie zartow...z tematu pierwszej pomocy i postepowania w
                  > naglych wypadkach.
                  > Szczegolnie w wykonaniu oczywistych laikow.
                  > Mozna by rzec, ze sam wystawiasz sobie swiadectwo...jako prawnik i
                  > jako czlowiek.

                  co w wykonaniu profesjonalisty nie świadczy najlepiej o jego
                  profesjonaliźmie.

                  Ja w dyskusji z Tobą zakładam, na przykład, że posiadasz zero wiedzy
                  prawniczej i to nie po to, by Ciebie obrazić, lecz by lepiej Tobie
                  wytłumaczyć jakieś zagadnienie prawne.

                  Osobiście radziłbym Tobie podobne podejście do laików medycznych.
                  Zamiast ich wyzywać i postponować, staraj się wytłumaczyć.

                  Dlaczego poddajesz w wątpliwość, że przeciętny Kowalski ma respekt
                  przed wiedzą i doświadczeniem Państwa Doktorstwa i dlatego biegnie
                  do nich po pomoc, zamiast eksperymentować samemu?
                  • p.atryk ... 09.06.09, 13:45
                    Slowo "laik" jest dla ciebie wyzwiskiem (przyznanie sie do braku
                    wiedzy w jakims zakresie)? Hmm...podaje za slownikiem Kopalinskiego:
                    www.slownik-online.pl/kopalinski/DCE5091C47BFBCDCC12565EE0048143E.php

                    Wyjasnilem juz w tym watku, jak powinien zachowac
                    sie "zawiadamiajacy" w dyskutowanej sytuacji-nie zarzucaj mi, ze
                    tego nie zrobilem.

                    "Przecietny Kowalski" nie ma "eksperymentowac" (ani tym bardziej
                    biegac po okolicy w poszukiwaniu "panstwa doktorstwa") tylko krok po
                    kroku stosowac sie do protokolu postepowania w naglych wypadkach.
                    Temat po raz pierwszy poruszany w szkole podstawowej na zajeciach z
                    PO (kl.VII starego systemu).
                    Ty zas to podstawowe zalozenie udzielania pierwszej pomocy (jej
                    udzielanie rozpoczyna pierwsza osoba, ktora znalazla sie przy
                    poszkodowanym) probujesz obsmiewac i negowac.

    • dr_eminencja Re: paradoks pijaka pod gabinetem 09.06.09, 16:11
      Współczuję tych kłopotów z pijakami. Na podstawie osobistych doświadczeń z
      marginesem polskiego społeczeństwa, nie wróżę łatwego rozwiazania problemu. Co
      można doradzić? Praktycznie tylko fizyczną blokadę dostępu klienteli speluny w
      pobliże drzwi gabinetu. Proponuję: płot, żywopłot, barierki i wszelkie inne
      możliwe szykany. Trzeba dojść do porozumienia z zarządzającym terenem i
      przedstawić mu sytuację. Naturalnie nie znam topografii terenu i radzę tylko w
      teorii. Innego wyjścia nie ma, przykro mi. Chyba, że jest możliwe w ogóle
      wyeliminowanie kłopotliwego sąsiedztwa tego wyszynku alkoholu. Prosze to
      sprawdzić. Ale skoro raz udzielono zgody, to w polskich realiach zdrowie
      przegrywa z dochodami za wyszynk. Przykre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka