Dodaj do ulubionych

Cierpienie jest zaraźliwe

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 18:38
"Sutkiem tego procesu jest właśnie m.in. to..." Kto by pomyślał :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Kozlowska Re: Cierpienie jest zaraźliwe IP: *.sympatico.ca 20.02.04, 01:15
      Smiech tez jest zarazliwy - patrz glupawe amerykanskie szoly wspomagane
      rechotem chetnie ogladane przez caly swiat. Powtarzane w kolko zdanie "ona
      jest inteligentna i ma serce jak ksiezna Diana" tez roznosi sie jak zaraza.
      Epidemie glupoty, bezmyslnosci, cwaniactwa, agresji, zlodziejstwa tez znamy na
      codzien. Ale kiedy ktos jest dla ciebie mily i jeszcze czestuje cie ciuciem -
      budzi w tobie rozanielenie. Zarazajmy sie dobrem i prawda. Nie dajmy sie
      jednak nabierac na cukierki bo nie jestesmy dziecmi. Zarazajmy sie honorem,
      uczciwoscia i cieplymi uczuciami. Eliminujmy zlo w zarodku bo kiedy sie
      rozpanoszy - jest tragedia.
    • decymka Re: Cierpienie jest zaraźliwe 20.02.04, 01:58
      Ameryki nie odkryli....
    • Gość: Emily Alez placebo to nalepszy lek i najbezpieczniejszy! IP: *.dc.dc.cox.net 20.02.04, 02:35
      wlasnie pobudzajac uklad odpornosciowy i endogenne mechanizmy regeneracji. pod
      wplywem placebo orgaznim sam sie leczy. Zreszta wiekszosc tzw. lekow tez dziala
      na zasadzie placebo. tak jest z np. z antydepresantami - ich efekty nie sa
      lepsze od placebo - to udowodnione.
    • Gość: Joe z Teksasu Sadysci chyba nie zarazaja sie cierpieniem IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 20.02.04, 09:32
      Wydaje mi sie, ze empatia i zarazanie sie cierpieniem jest czescia zroumienia
      otaczajacego nas swiata, wyobrazania procesow w nim zachodzacych. Widzac czy
      wiedzac o osobie cierpiacej wyobrazamy jej cierpienie i powoduje to u nas
      podobna reakcje jak gdyby sami odczuwalismy fizyczne cierpienie.

      Ale sa dewiacje od tego, np. przypuszczam, ze sadysci znecajacy sie nad innymi
      nie zarazaja sie cierpieniem swoich ofiar. Rowniez wczucie sie w sytuacje
      innych ludzi wymaga wzglednie wysokiego poziomu inteligencji.

      Stad moze byc problem gdy wybierze sie na prezydenta czlowieka o umiarkowanej
      inteligencji jak Bush jr. Pozniej wlacza on wojne do arsenalu swojej polityki
      nie "zarazajac sie" ciepieniem tysiecy zabijanych i ranionych ludzi. Druga
      sprawa, ze artykul mowi o zarazaniu sie cierpieniem tylko bliskich emocjonalnie
      ludzi. Stad Pentagon podaje ile setek Amerykanskich zolnierzy zostalo zabitych
      w Iraku, a odmawia zainteresowania sie ile tysiecy irackich ofiar zginelo czy
      zostalo zranionych.
      • Gość: Beata Re: Sadysci chyba nie zarazaja sie cierpieniem IP: *.75.118.81.Dial1.Stamford1.Level3.net 26.02.04, 15:13
        Posluchaj Joe przed wojna w Iraku gineli niewinni ludzie, bo swiat przymykal
        oczy lub poprostu nie wiedzial.Dobrze sie stalo, ze obalono rzad Sadama Husajna.
        Widziales ile ludzi ma bron w Iraku? Ubrani w lachmany, moze nawet czytac nie
        umieja a posiadaja bron.Wystrzelona kula nie wraca.Zolnierze ameryk. gina
        codziennie.Zginal jeden Polak i ile bylo krzyku.Wojna to nie zabawa. Jesli po
        tej wojnie bedzie pokoj to na dlugo, tylko zal tych mlodych, ktorzy przyplaca
        to zyciem.Bush Jr. nie jest blyskotliwy, ale nie jest to prezydent ,ktorego
        nalezaloby sie wstydzic.Przyazaje, ze jego kadencja jest trudna i radzi sobie w
        miare dobrze.Ja nie odbieram tego, ze Bush "wlaczyl wojne do arsenalu swojej
        polityki" jak piszesz.Chcialabym, zeby wojna skonczyla sie i by nasi wrocili do
        domu a w Iraku nastal pokoj i by juz nigdy nie powtorzyl sie sep.11 i by mozna
        bylo latac bez strachu i zyc bez strachu przed terrorystami lub fanatykami.
    • Gość: SM SCJENTYZM IP: *.stat.gov.pl 20.02.04, 09:37
      Bo diabla robic strasznie drogie badania, zeby stwierdzic oczywisty banal, ze
      choroba bliskich rowniez boli i dotyka najblizszych? Czy po to, zeby moze
      produkowac leki przeciw empatii o zobojetniac nas na cierpienie blizniego? A
      moze zaczna produkowac rozowe okulary, zeby rodzina widziala chorego zawsze
      usmiechnietego i szczesliwego, nawet na lozu smierci?
      Wszyscy pol- i cwiercnaukowcy powinni sie czasem palnac reka w czolo i zaczac
      szukac leku na raka, Parkinsowa itd itp, a nie szukac sposobu na wydanie
      kolejnej nic nie wartej publikacji naukowej.
      • Gość: que? Re: SCJENTYZM IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.02.04, 18:01
        te badania pozwalają lepiej zrozumieć zasady funkcjonowania ludzkiego mózgu,
        mogą też być podwaliną dla wielu innych ciekawszych odkryć.
        • Gość: Chomik Re: SCJENTYZM IP: *.net.kn.pl / *.kom-net.pl 21.02.04, 13:03
          > te badania pozwalają lepiej zrozumieć zasady funkcjonowania ludzkiego mózgu,
          > mogą też być podwaliną dla wielu innych ciekawszych odkryć.

          Być może. Ale z pewnością wnioski są banalne. To normalne, że odczuwamy ból,
          widząc go u innych. To ewolucyjny mechamizm przetrwania. Nie muszę się poparzyć,
          żeby nauczyć się, że ogień jest groźny. Wystaczy, jak to podpatrzę u innych.
          Dzięki temu zwiększam szansę przekazania genów. Nie mieszałbym tego z placebo.
          Chomik
        • Gość: Chomik Re: SCJENTYZM IP: *.net.kn.pl / *.kom-net.pl 21.02.04, 13:07
          Gość portalu: que? napisał(a):

          > te badania pozwalają lepiej zrozumieć zasady funkcjonowania ludzkiego mózgu,

          Pudło. Rośliny mózgu nie mają, a odczuwają cierpienie innych. Gdy zostaną
          zaatakowane przez szkodniki, wysyłają sygnały chemiczne, które aktywują u innych
          roślin mechanizmy obronne. Działa to trochę inaczej niż u ludzi, ale chodzi o to
          samo. Korzystam z cierpienia innych, żeby zwiększyć szanse przeżycia.
          Niedawno był o tym artykuł w GW.
          Chomik
    • Gość: willow Nie widać, a boli IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 20.02.04, 23:26
      Nie koniecznie trzeba widzieć tego, kogo boli. Wystarczy o tym kimś pomyśleć. O
      bliskich jest łatwiej, ale można zdiagnozować każdego (chyba, że się dobrze
      osłania). Nieżle się uśmiłam, kiedy facet w którym jestem zakochana wrócił z
      nart w gipsie, a ja się od paru dni zastanawiałam, dlaczego od paru dni bolała
      mnie noga. Oczywiście była to ta sama noga w tym samym miejscu.
      • Gość: willow Re: Nie widać, a boli IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 20.02.04, 23:54
        To się nie ogranicza do stanów fizycznych. Obejmuje też uczucia, emocje. Często
        trudno określić czyje są (i tu robi się mało fajnie).
    • Gość: powsinoga placebo jest wiara IP: *.client.comcast.net 21.02.04, 22:18
      wierzac ze sie wyzdrowieja, pobudza sie organizm do regeneracji, gdyz nasz
      organizm slucha naszych prosb (gdyz cialo nasze pochodzi od Boga)...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka