Dodaj do ulubionych

Kontroluj własne DNA

11.07.11, 20:11
wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Kontroluj-wlasne-DNA,wid,9625285,wiadomosc_prasa.html
Kontroluj własne DNA
Ty sam odpowiadasz za to, czy zachorujesz na raka, czy dostaniesz zawału. To ty decydujesz o
charakterze i zdrowiu swojego dziecka. Od twojego stylu życia zależy, co, jak i kiedy zadziała
(lub nie) w twoim DNA
Geny. Jakie to wygodne! Można było na nie zwalić dosłownie wszystko. Tycie, cukrzycę, niski
wzrost, nieśmiałość, iloraz inteligencji, odstające uszy. Zwalniały z odpowiedzialności. Mam
takie geny i już. Nic na to nie poradzę.
No to was zmartwię (albo ucieszę tych, których przeraża biologiczny determinizm). Koniec
tego. Twoje geny mogą się ciebie słuchać. Masz większy, niż ci się wydaje, wpływ na to, który z
nich jak zadziała i kiedy. Możesz zrobić porządek (albo bałagan) w swoim DNA. Wolna wola.
Genowe korki
Jak to możliwe? Wydawało się, że nie ma na świecie rzeczy bardziej stałej niż DNA w naszym
organizmie. Pół od mamy, pół od taty. I oto taki jestem. Nic się tu nie zmieni.
A jednak. Rewolucję w takim podejściu do rzeczy zawdzięczamy myszom, konkretnie
jednemu ich szczepowi mieszkającemu w laboratorium zwanemu aguti*. Od zawsze były
żółte, grube i cierpiały na cukrzycę. Takimi stworzyli je naukowcy do sobie tylko znanych
celów. Wszystkie kolejne myszy rodzące się z mamy i taty aguti wyglądały i zachowywały się
tak samo.
W każdym razie tak było, zanim nie zajął się nimi doktor Randy Jirtle z amerykańskiego
Duke University. Właściwie nie zrobił wiele. Zmienił tylko dietę pewnej grupie ciężarnych
myszek. Podawał im więcej kwasu foliowego, witamin z grupy B, soli organicznych. Jakie było
jego zdumienie, kiedy nagle w laboratoryjnej klatce pojawiały się małe myszki jakby wzięte
od innych rodziców: szczuplutkie, zwinne, brązowe. Zdrowe. Wyglądało na to, że w jakiś
tajemniczy sposób geny, które z takim mozołem zaszczepiali myszom naukowcy, by
wyhodować z nich chorowite spaślaki, nagle przestały działać. Ktoś lub coś je wyłączyło. Co?
Metylacja. Pod tą mało przyjaźnie brzmiącą nazwą kryje się reakcja chemiczna polegająca na
tym, że do rozmaitych naszych genów może przyczepić się cząsteczka zwana grupą metylową.
A kiedy już się przyczepi, działa jak korek. Zatyka gen. Wyłącza go. Dezaktywuje.
Skąd ów korek bierze się w naszym organizmie? Źródeł jest wiele: my sami, jedzenie, picie,
toksyny, lekarstwa. Najogólniej mówiąc – środowisko.
Ono wpływa na to, które z naszych genów działają, a które nie. Nasze otoczenie, to, co jemy,
gdzie żyjemy, może wpływać na aktywność genów, nie zmieniając przy tym samej struktury
DNA. Obrazowo można by to porównać do grania na fortepianie. Mamy stały zestaw
klawiszy, ale w zależności od tego, w który z klawiszy uderzymy (uaktywnimy go), a który
pozostawimy nietknięty, wydobędziemy z instrumentu bardzo różne melodie. Wirtuozem
naszych genów jest metylacja.
Instrukcja do instrukcji
Kiedy w 2003 roku doktor Jirtle razem ze swoimi grubymi myszami dowiedli, że za pomocą
czegoś tak banalnego jak dieta ciężarnej matki można wpłynąć na DNA dziecka, świat nauki
na chwilę zamarł. A zaraz potem gwałtownie się rozkrzyczał.
To była sensacja. I początek zupełnie nowej nauki – epigenetyki. Od tej chwili zajmować się
ona będzie badaniem dziedziczności pozagenowej. Jean Baptiste Lamarck zachichotał w
grobie. Dwa wieki temu sformułował teorię, zgodnie z którą zwierzęta są zdolne do
intencjonalnej przemiany swoich ciał, tak aby sprostać wyzwaniom stawianym przez
środowisko. Cechy nabyte mają być dziedziczone przez potomstwo. To herezja! – zakrzyczeli
La-marcka genetycy. Dziedziczone mogą być tylko geny! Otóż nie tylko. O DNA mówi się, że
stanowi in--strukcję budowy i działania naszego organizmu. Istnieje jednak instrukcja do
instrukcji. To epigenom. Informacja o tym, który gen, kiedy i jak ma zostać uaktywniony. Nie
ma jednego epigenomu. Każdy z nas ma ich tysiące, a może i miliony. Wszak inne geny (z tego
samego kompletu, który mamy w każdej komórce naszego ciała) działają w wątrobie, a inne w
mózgu. Inne w nerce, a inne w skórze. Inne włączają się, kiedy jesteśmy młodzi, a inne – kiedy
starzy.
Gdy osiem lat temu naukowcy stworzyli mapę naszego genomu, otrąbi-li zwycięstwo. Wiemy,
że mamy 3 miliardy par nukleotydów, które składają się na 25 tysięcy genów. Oto przepis na
człowieka. – Co to za mapa? – drwią dzisiaj epigenetycy. – Jak się za jej pomocą poruszać,
skoro nie wiemy, które z dróg są otwarte, a które zamknięte?
Liczy się każdy krok
Dlaczego bliźnięta jednojajowe mające ten sam zestaw genów jednak trochę się od siebie
różnią? Na to pytanie odpowiada dziś epigenetyka. Bliźnięta różnią się wtedy, gdy jakąś cześć
swego życia spędzają w różnym środowisku. Dotyczy to także macicy. Jedno z dzieci było w
życiu płodowym lepiej odżywione. Włączą się u niego jedne geny, a wyłączą drugie. Trochę
inne niż u siostry lub brata. Z czasem różnic będzie więcej. Jedno zachoruje na nadciśnienie,
drugie nie. Dlatego że jedno je warzywa i owoce i oddycha świeżym powietrzem, bo mieszka
na wsi, a drugie wcina hamburgery i wędzi się w miejskich spalinach. Jedno pali papierosy,
drugie nie. A nikotyna i substancje smoliste to bardzo silne metylatory. Pach, pach –
powyłączają geny. Niestety, często takie, które odpowiadają za naprawę uszkodzonego DNA.
Nie ma naprawy, robi się rak.
To wszystko można jeszcze pojąć. Jednak co zrobić z odkryciem, że nie tylko czynniki
biologiczne, ale i psychologiczne mogą wpływać na włączanie się jednych genów, a wyłączanie
drugich? Michael Meany, biolog z McGill University, w 2004 roku pokazał na szczurach, że
troskliwa opieka matek nad potomstwem wpływa korzystnie na rozwój mózgu dzieci. Są
spokojniejsze i mniej podatne na stres. Mama liże małego szczura, a w jego mózgu, ciach! (no
może nie tak „ciach” – to dość skomplikowany mechanizm) – włącza to odpowiedni gen i
szczurek staje się miłym, spokojnym zwierzątkiem. Nie ma powodów sądzić, że podobne
mechanizmy nie działają u ludzi.
OK. Pomyślicie więc – tak samo jak pomyślało wielu naukowców – wiemy, że geny można
włączać i wyłączać, to zróbmy z nimi porządek. Powyłączajmy sobie te złe, powłączajmy
dobre i gotowe. No ale nie jest to takie proste.
Po pierwsze, nie umiemy jeszcze precyzyjnie celować w konkretny gen. Po drugie, nie wiemy,
czy włączenie i wyłączenie czegoś nie wpłynie potem na co innego. Na przykład: podawanie
kobietom w ciąży kwasu foliowego i witamin z grupy B przeciwdziała wadom rozwojowym u
dzieci. Te substancje to silne metylatory. Coś tam wyłączają w DNA płodu. Tylko co? Pewne
geny odpowiadające za wady cewy nerwowej. Ale czy przy tym nie wyłączają genów
chroniących przed depresją, alzheimerem, schizofrenią? Za mało wiemy, by na to
odpowiedzieć. Badania trwają.
Coraz więcej z nich przynosi dowody na obserwacje, które trudno było wyjaśnić. Dlaczego
zielona herbata chroni przed niektórymi nowotworami? Bo substancje w niej zawarte
uaktywniają odpowiednie geny, a uciszają inne. Dlaczego po zamachach z 11 września kobiety
masowo roniły chłopców? Stres przełącza geny, które decydują o poronieniu płodu męskiego.
To strategia ewolucyjna: nie warto inwestować w słabych facetów, którzy są bardziej
wymagający w życiu płodowym od dziewczynek. W trudnych czasach lepiej mieć kilku
silnych samców i wiele kobiet, których „utrzymanie” mniej kosztuje matczyny organizm.
Dlaczego niedożywione kobiety tak samo jak i te opychające się w ciąży fast foodami mają
otyłe dzieci? Fast foody mają dużo kalorii, ale małą wartość odżywczą. Epigenom tak
traktowanego dziecka „stroi” jego organizm na trudne czasy, w których brak potrzebnych
składników i wszystko, co się zje, trzeba trzymać na zapas. To pomaga w chwilach głodu. W
dobrobycie wywołuje
Obserwuj wątek
    • panborys.s Re: Kontroluj własne DNA 12.07.11, 02:26
      Bardzo fajny artykuł!
      Gratuluję :)
      Mało kto potrafi pisać o genetyce w tak przystępny sposób :)

      Można poprawić tylko kilka drobiazgów: grupa metylowa nie jest cząsteczką a po prostu grupą (cząsteczka musi byc obojetna elektrycznie), "mamy 3 miliardy par nukleotydów, które składają się na 25 tysięcy genów" -> tego to jeszcze nie wiemy do końca :)

      No dobra nie bede sie czepiac szczegolow bo artykul jest naprawde swietny :)

      Czasem tylko sie zastanawiam dlaczego nie promuje sie polskich sukcesow a jedynie te zagraniczne?
      Powstal wlasnie pierwszy w Polsce bank DNA, ktory dokladnie takimi rzeczami sie zajmuje a artykuly widze o jakis tam zagranicznych przebojach...
      tu przynajmniej material zrobili:
      www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/zdrowie/kod-zycia/4826249

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka