Dodaj do ulubionych

MYDŁO - co to jest ? Wszystko o...

12.03.02, 02:13
Co dzień używamy, kupujemy takie jakie możemy znieść. Różne zapachy, kolory
kształty, cele.

A tak naprawdę co to jest mydło? Z czego jest zrobione. Jakie są rodzaje. Do
czego służą? Jakie są między nimi różnice?

Pytania te kieruję do chemików i biologów. Oczywiście i do tych, którzy mniej
znają się na chemii i biologii, ale mają coś w tym temacie.

Jeśli chodzi o skład chemiczny to ścisłych proporcji nie podawajcie (by nie
było łamania patentów, czy tajemnicy firmowej).

lisa2
Obserwuj wątek
    • Gość: tk Re: MYDŁO - co to jest ? Wszystko o... IP: *.chem.kuleuven.ac.be 12.03.02, 11:07
      Wolisz odpowiedz krotka czy dluga? Innymi slowy: mniej lub bardziej nudna (ale
      i bardziej wyczerpujaca)?
      • lisa2 Re: MYDŁO - co to jest ? Wszystko o... 12.03.02, 12:34
        Zrozumiałą, przykłady z życia wzięte mile widziane.

        Dodałabym tu jeszcze wpływ poszczególnych składników i samych mydeł na zdrowie
        człowieka: skóry, wnętrza, chorób wywoływanych urzyciem i nadurzyciem, również
        nie urzyciem.

        lisa2
        • Gość: tk Re: MYDŁO - co to jest ? Wszystko o... IP: *.chem.kuleuven.ac.be 12.03.02, 13:37
          Dobrze, zamowienie przyjete. Dzisiaj wieczorem (lub jutro) napisze pierwsza
          czesc o mydle w kosmetyce. Potem, kiedys, byc moze druga o "prawdziwym swiecie
          mydla", czyli o fizykochemii - naprawde fascynujacej! Ze zrozumialym pisaniem
          moze byc pewien problem, bo mam sklonnosc do niezrozumialych wywodow, a moja
          ostatnia wypowiedz na temat mydla miala ca. 120 stron...

          PS: Prosze, nie pisz "urzyciem", tylko "uzyciem". Wiem, ze sie czepiam, ale
          dostaje na ten widok trzesiaczki wzdluznej.
          • lisa2 Re: MYDŁO - co to jest ? Wszystko o... 12.03.02, 16:09
            Gość portalu: tk napisał(a):

            > PS: Prosze, nie pisz "urzyciem", tylko "uzyciem". Wiem, ze sie czepiam, ale
            > dostaje na ten widok trzesiaczki wzdluznej.

            Nie czepiasz się. Jest to efekt braku pracy, praca dawała mi pieniądze, a
            pieniądze pożywienie urozmaicone. Obecnie, z braku pieniędzy, dożywiam się
            monotematycznie i powoduje to regres w moim już i tak płaskim móżdżku. Jedyną
            moją bardzo witaminową pożywką, jest w chwili obecnej Forum.

            Dziękuję za zainteresowanie

            lisa2 >:<
            • Gość: tk Soap opera, cz. 1 IP: *.chem.kuleuven.ac.be 12.03.02, 18:29
              Wyrazy wspolczucia z powodu braku pracy. Ja ostatnio przezywalem obawy, ze moja
              umowa o prace nie zostanie przedluzona, ale to juz przeszlosc, wiec moge zajac
              sie glupotami.

              MYDLO JAKO SRODEK CZYSTOSCI

              Praktycznie kazde mydlo, niezaleznie od ceny, koloru i jakosci zawiera taka
              sama substancje aktywna: jest mieszanina soli sodowych liniowych nasyconych
              kwasow tluszczowych o parzystej liczbie atomow wegla, takich jak kwas laurynowy
              (C11H23CO2H), mirystynowy (C13H27CO2H), palmitynowy (C16H33CO2H) i stearynowy
              (C17H35CO2H). Tyle tytulem wstepu, a teraz co to wszystko znaczy.

              Dlaczego linowych? Bo takie nierozgalezione, prostolancuchowe kwasy sa podstawa
              budowy tluszczow zwierzecych (roslinnych tez), a w koncu z tych tluszczy
              otrzymujemy mydlo.

              Dlaczego nasyconych? Bo nienasycone kwasy tluszczowe maja sklonnosc do
              tworzenia mydel mazistych. Porownaj sobie konsystencje oleju (duzo tluszczy
              nienasyconych), margaryny (glownie tluszcze nasycone, plus nieco nienasyconych,
              ktorych nie dalo rady uwodornic) oraz masla i smalcu (nasycone do bolu).

              Dlaczego o parzystej liczbie atmow wegla? Bo takie kwasy preferuje przyroda
              (mechanizm biosyntezy z acetylokoenyzmu A, ktory w najprostszej postaci jest
              dwuweglowym blokiem budulcowym).

              Dlaczego sole sodowe? Bo tylko karboksylany metali pierwszej grupy glownej
              (litowcow), czyli litu, sod, potasu, rubidu, cezu (i fransu, ale o nim lepiej
              nie wspominac) sa rozpuszczalne w wodzie. Najprosciej zaobserwowac to na
              przykladzie osadu, ktory tworzy sie na powierzchni wody z mydlem - jest to
              mieszanina nierozpuszczalnych soli magnezowych i wapniowych (twardosc wody!).
              Sposrod wymienionych metali nadaje sie tylko sod, bo:
              - rubid i cez sa za drogie,
              - mydla potasowe sa maziste, ale stosuje sie je do produkcji, na przyklad -
              lizolu, ktory jest mieszanka mydla potasowego i meta-krezolu,
              -mydla litowe sa twarde, stosuje sie je jako dodatki do pewnych smarow i olejow,
              -pozostaje sod, ktory do pelni szczescia jest najbardziej rozpowszechniony z
              calej rodzinki; no i przypadkowo (na szczescie) konsystencja mydla jest
              wlasciwa.

              Teoretycnie klocek stearynianu sodu jest juz gotoym mydlem. W praktyce to
              dopiero poczatek. Mydla sa solami slabych kwasow karboksylowych i silnej
              zasady - wodorotlenku sodowego. Powoduje to, ze zachodzi zjawisko zwane
              hydroliza. Nie bede tego wyjasnial, ale rezultat jest taki, ze roztwor mydla ma
              wurazny odczyn zasadowy. Z kolei nasza skora jest lekko kwasna - slynne pH 5.5.
              Kontakt mydla ze skora powoduje prawdziwa masakre tzw. kwasowego plaszcza -
              skora pozbawiona lekko kwasnej ochronnej warstwy tluszczy moze ulec latwo
              uszkodzeniu wysuszeniu, zaczerwienieniu, pekaniu, itd., itp. Moze wiec
              prawdziwe jest powiedzenie "madrzy ludzie zyja w brudzie"? Aby temu zapobiec
              przyzwoitej jakosci mydlo powinno zawierac tak zwana osnowe tluszczowa. Z
              reguly jest to dodana wyselekcjonowana substancja tluszczowa lub
              tluszcopodobna: lanolina, euceryna, olej palmowy, kokosowy lub dietanolamidy
              kwasow tluszczowych. NB wyjasnia to dobroczynny wplyw naszego zwyklego szarego
              mydla na skore. Ten podlej jakosci produkt zawiera po prostu sporo
              nieprzereagowanych tluszczy (stad zreszta jego kolor)...

              Tak wiec, dwa najwazniesze skladniki to mydlo wlasciwe i osnowa tluszczowa. do
              tego dochodza barwniki, substancje zapachowe, ewentualnie witaminy czy inne
              substancje odzywcze i mamy gotowe mydelko.

              Jak mydlo dziala? Jest to kombinacja kilku procesow fizykochemicznych:
              adsorpcji na powierzchni czastki brudu, wynikajaca z tego zmiana kata
              zwilzania, oderwanie brudu od powierzchni i jego solubilizacja. Jak interesje
              Cie to bardziej to moge sie na ten temat powymadrzac kiedy indziej (sprobuje
              nawet przystepnie).

              Zupelnie inaczej wyglada sprawa z mydlami w plynie. Powiedzmy sobie szczerze,
              sole sodowe kwasow karboksylowych to jeden z najprymitywniejszych zwiazkow
              powierzchnowo czynnych, obecna chemia i technologi ma do zaoferowania znacznie
              ciekwasze alternatywy. Dlatego mydla w plynie nie zawieraja w zasadzie
              karboksylanow, a sa bardzo zblizone do szamponow. Podstawa jest z reguly
              siarszan oksyetylowanego dodetkanolu - sodium laureth sulphate
              C12H25(OCH2CH2)nOSO3Na, gdzie n jest z reguly rowne 1 lub 2. Obecnosc grup
              oksyetylenowych poprawia wlasnosci myjace i sprawia, ze zwiazek nie jest az tak
              agresywny (siarczan dodecylosodowy jest uzywany w biochemii do denaturowania
              bialek). Do tego dochodza niejonowe zwiazki powierzchnowo czynne, typu Brij
              Span i Tween, jakas betaina, dzialajaca troche jak odzywka, a przynajmniej
              lagodzaco, jakis dodatek przeciwbakteryjny plus wspomniane wczesnie
              dietanoloamidy kwasow tluszczowych i sol nieorganiczna. Ta ostatnia
              (najczesciej chlorek sodowy) zwieksza lepkosc produktu finalnego, nadajac
              pozadana konsystencje.

              Chwilowo to by bylo na tyle. Jesli chcesz wiecej, to moge jeszcze cos
              napisac....
              • lisa2 Re: Soap opera, cz. 1 12.03.02, 20:33
                Jestem szczęśliwa! [ : O)>

                Tak wyczerpująco i wystarczająco, otrzymałam odpowiedź na podstawowe pytania po
                raz pierwszy. Dziękuję.

                Ale to nie wszystko!

                Chciałabym wiedzieć teraz, oprócz obiecanych przez ciebie ciągów dalszych, jak
                działają pozytywnie i negatywnie poszczególne rodzaje mydeł.

                Sama doświadczyłam wysuszenia skóry po użyciu większości mydeł, niezależnie od
                napisów, jakie były umieszczane na ich opakowaniach jednostkowych.

                Mydło lanolinowe, kokosowe, PH 5,5, nasze z jeleniem szare, szare w płynie,
                dermatologiczne. Dotąd mogę je sobie skojażyć z wymienionymi przez ciebie
                dodatkami do wyrównywania pewnych cech, które mogą te mydła charakteryzować.
                Ale jak wyjaśnić coraz więcej uczuleń jakie mydła powodują u małych dzieci czy
                noworodków? Jak używać i jakiego używać mydła, gdy mamy skórę zagrzybioną, no
                większość mydeł dba o naszego PeHa, a nie o całkowite utrzymanie zdrowej skóry.

                Wiemy np., że skóra jest środowiskiem grzybów i bakterii. Tworzą one na skórze
                i wraz z nią tzw. mikroflorę, środowisko, które utrzymuje skórę w stanie
                zdrowej równowagi. Czy taka równowaga zakłócona przez mydło, nie powoduje
                wyginięcie słabszych grzybów i bakterii i wzrost, spowodowany brakiem
                naturalnych wrogów, innych. Czy to, przypadkiem, nie jest tym czynnikiem, że
                musimy używać coraz bardziej specjalizowanych mydeł, a w konsekwencji zacząć
                leczyć skórę u dermatologów?

                U siebie i u innych, zauważyłam wiele takich przykładów zmian skórnych, które
                były wynikiem różnego traktowania skóry.

                Po pływalni, gdzie woda jest mocno przechlorowana z przyczyn oczywistych,
                pływacy często z przekrwionymi oczami wchodzą pod prysznic i... nie mydlą się,
                co uważam za błąd. A jednak ja po ponownym namydleniu się, używam jeszcze
                dodatkowo kremu natłuszczającego. Ale to jest drogie. Nie dość, że muszę wydać
                na mydło, to jeszcze muszę kupić krem natłuszczający. Nikt przecież nie jest
                pedantem, który codziennie po umyciu się smaruje całą skórę kremami.

                Trochę tego postu dotyczy spraw raczej dermatologicznych, ale to pierwsze
                pytanie o mydło, jest wstępem do następnych wądków w przyszłości, o wpływie
                dzisiejszej cywilizacji i przez nią tworzonej technologii, na tworzenie dla
                człowieka sztucznego środowiska, w którym jest zmuszany przez przemysł do życia
                codziennego. Wpływ takiego wyspecjalizowanego środowiska na życie człowieka
                może doprowadzić, że każdy człowiek, lub ich najbogatsi przedstawiciele, będa
                mogli korzystać w pełni z życia tylko w skafandrach kosmicznych, całkowicie
                oderwani od natury, a zależni od jej sztucznej, wyodrębnionej wersji.

                lisa2
              • Gość: bchem Re: Soap opera, cz. 1 IP: 61.121.114.* 13.03.02, 02:14
                Jestem pod wrazeniem... Niby tylko o mydle, ale za to jak!
                Swoja droga, lektura wyliczanki nastepujacej po slowie "skladniki"
                na wspolczesnych kosmetykach moze zjezyc wlos na glowie. A wystarczy
                spojrzec na przybyszow z kraju Draculi, zeby dojsc do wniosku, ze jednak
                mozna i bez mydla, i bez paru innych rzeczy...
                pozdrawiam
            • tk Soap opera, przerwa na reklamy 13.03.02, 10:04
              Ciesze sie, ze sie troche spodobalo az dwom osobom. Coz, dzieki temu moge sobie
              przypomniec dawne czasy, gdy zajmowalem sie tym na powaznie, dziekuje.

              Swiat mydel jest bardzo skomplikowany i zwykla poczciwa kostka mydla moglaby
              zadziwic wiele osob. Mnogosc i stopien komplikacji struktur tworzonych przez te
              proste czasteczki jest wprost zadziwiajaca, a stopien komplikacji opisu tych
              zjawisk staje sie zastraszajacy (ze wspomne tylko o rownaniach Odijka
              opisujacych wzrost sferocylindryczny).

              Ciag dalszy nastapi, jak bede mial troche czasu, to znaczy zrobie swoje,
              zgubie gdzies szefa, doprowadze do styku swoich ostatnich trzech szarych
              komorek i wygeneruje jakis sensowny tekst.
              • Gość: Pulbek Re: Soap opera, przerwa na reklamy IP: *.dcs.ed.ac.uk 13.03.02, 11:54
                tk napisał(a):

                > Ciesze sie, ze sie troche spodobalo az dwom osobom.

                Na pewno wiecej niz dwom! Mnie zaciekawil ten kat
                zwilzania, napisz co to takiego jak bedziesz mial czas.

                Pozdrawiam,

                Pulbek.
                • Gość: tk Re: Soap opera, przerwa na reklamy IP: *.chem.kuleuven.ac.be 14.03.02, 13:01
                  Napisze, czemu nie? Wolisz z wzorami czy bez?
                  • Gość: Pulbek Re: Soap opera, przerwa na reklamy IP: *.dcs.ed.ac.uk 15.03.02, 10:54
                    Gość portalu: tk napisał(a):

                    > Napisze, czemu nie? Wolisz z wzorami czy bez?

                    Hm, a da sie bez wzorow? Jezeli tak to wolalbym bez
                    wzorow, bo niestety nie naleze do tych co widzac wzor
                    wyobrazaja sobie czasteczke...

                    Jezeli wzory musza byc to trudno, wal. Jakos sie
                    przemecze.

                    Pulbek.
            • Gość: tk Soap opera, cz. 2 IP: *.chem.kuleuven.ac.be 14.03.02, 13:00
              Lisa2 postawila sporo pytan, na ktore udzielila sobie sporo dobrych odpowiedzi.
              W zasadzie nie powinienem pisac o kwestiach dermatologicznych, bo jestem tylko
              prostym eks-fizykochemikiem ukladow z odchyleniem inzynierskim, ktory
              notorycznie opuszczal wyklady i seminaria na temat surfaktantow w ukladach
              biologicznych i ekologicznych aspektow zwiazkow powierzchniowo czynnych. Tym
              niemniej cos napisze.

              MYDLO JAKO TAKIE, A JESLI NIE TAKIE, TO JAKIE?

              Faktem jest, ze na naszej skorze zyje sobie sporo bakterii i grzybow, ktore
              znalazly sobie przyjemna nisze ekologiczna. pH 5.5 jest dla nich OK, obecnosc
              soli nie przeszkadza, jedzenie jest w porzadku. Ludzie zyja sobie z nimi w
              zgodzie, do czasu gdy ich obecnosc nie zacznie sie manifestowac zapachem potu.
              Tym niemniej nie mamy wyboru, bo to mikroflora wybrala nas, a nie na odwrot.
              Poza tym na ogol nie wyrzadza nam szkody, a lepszy porzadny dziki lokator niz
              jakis drobnoustroj chorobotworczy. Mujac sie, usuwamu z naskorka tluszcze i
              powaznie zaburzamy to mikrosrodowisko. Wyczyszczona, odwodniona i wyjalowina
              skora moze byc zaatakowana przez cos paskudnego, dokladnie tak jak w przypadku
              antybiotykow podawanych doustnie, ktore masakruja bakterie zyjace w przewodzie
              pokarmowym. Dlatego nie mam zaufania do mydel przeciwbakteryjnych...

              Pewnie Lisa ma racje, ze stajemy sie coraz delikatniejsci. Kiedys krolowie
              mieszkali w zamkach, w ktorych temperatura rzadko przekraczala 10 stopni,
              zalatwiali sie do kominka, kapiel uchodzila za zrodlo niezdrowych miazmatow, a
              jedzenie nie mialo nic wspolnego z zasadami wspolczesnej dietetyki. Jesli tak
              zyl krol, to jak egzystowali jego poddani?! Tym niemniej ludzkosc trwala i
              rozwijala sie calkiem pomyslnie, nie slyszac o mydle, a co dopiero o szamponie
              czy proszku do prania. Obecnie zmodyfikowalismy srodowisko, wprowadzilismy nowe
              alergeny i mamy to, co mamy. Poprawic sie juz pewnie tego nie da, mozna tylko
              usuwac skutki. Moze modyfikacje genetyczne? No, ale to nie moja dzialka.

              Na pytanie jakich kosmetykow uzywac, nie moge udzielic porzadnej odpowiedzi. Po
              piersze dlatego ze jestem eks-fizykochemikiem... (patrz wyzej), po drugie nie
              sledze tego przemyslu, po trzecie kazdy jest inny i nie ma rozwiazania dobrego
              dla wszystkich. Tym niemniej, moge sobie jakie sa opcje konsumenta, a jakie
              producenta mydel i innych takich.

              Zacznijmy od konsumenta. Moze on testowac na sobie kolejne produkty, az do
              znalezienia wlasciwego i odpowiedniego dla wlasnej skory (przed 35-tuym rokiem
              zycia bron Boze nie probowac ZADNYCH liposomow, ceramidow, itp.!!!!!!!!).
              Metoda moze byc kosztowna, poszukiwania dlugotrwale, po drodze pare grzybic i
              egzem do zwalczenia. Tak na marginesie, produkty wielkich korporacji sa
              standardowe, maja byc dobre dla jak najszerszego grona uzytkownikow, a jak cos
              jest do wszystkiego, to jest z reguly do (...). Lepiej wiec pewnie szukac
              produktow malych firm, ktore staraja sie specjalizowac. Tu kolejna uwaga. W
              ramach reklamy i poprawy public relations firmy rezygnuja z testowania
              kosmetykow na zwierzetach. Wiem, czytalem opisy tych doswiadzen, ktorych nie
              powstydzilby sie doktor Mengele, ale dzieki nim mozna bylo wyeliminowac pewne
              niepozadane efekty (uczciwie mowia cnie wszystkie, krolic czy pies to jednak
              nie czlowiek, ale zawsze to jakies rozsadne przyblizenie). Wole jednak tysiac
              wylysialych krolikow niz jednego czlowieka wylysialego z powodu szamponu (tu
              przypomina mi sie "Mis"). Koniec uwag, wracamy do tematu. Rozsadnym wyborem
              moga byc kosmetyki hipoalergiczne, programowo nie zawierajace substancji
              zapachowej, barwnika, konserwantow - sam takich uzywam. Kosztuje mnie to pare
              groszy wiecej, ale skora znosi je dobrze, a to w moim zawodzie powazna sprawa.
              Oczywiscie tracimy piekny zapach mydelka i skazujemy sie na uzywanie perfum i
              dezodorantow. Mozna wrocic do korzeni, myc sie szarym mydlem i splukiwac octem,
              tak jak kapie moje psy, bo zastosowanie szamponu konczylo sie wylysieniem, a
              przynajmniej uporczywym drapaniem. Skora zniesie to dobrze, ale otoczenie tak
              jakby mniej. Kolejnym rozwiazaniem, nieco surrealistycznym (no, bardziej niz
              nieco), jest produkcja wlasnych szamponow i mydel. Da sie to zrobic, chociaz
              pierwszy szampon, ktory sam otrzymalem mozna bylo kruszyc mlotkiem (za bardzo
              zagescilem sola); moze moglem wtedy opatentowac szampon w sztyfcie!?. Drugim
              produktem kolega umyl na pracowni wlosy, zyje do tej pory, nawet nie wylysial.

              To tyle o opcjach konsumenta, teraz czas na producentow. Wracajac do mydla,
              trzeba stwierdzic dwie rzeczy: poza karboksylanami zadna inna grypa zwiazkow
              nie nadaje sie do wyprodukowania przyzwoitej kostki mydla i nie ma mozliwosci
              znaczacego przelomu w tej dziedzinie, rozumianego jako poprawa wlasciwosci. Co
              do pierwszej czesci, chwilowo trzeba mi uwierzyc na slowo, chociaz w razie
              potrzeby moge przeprowadzic logiczny dowod tej tezy. Co do drugiej tezy, to
              proby otrzymania lepszych mydel przypominaja naprawe realnego soclalizmu w
              latach 70/80. Nie da sie i juz, wlasnosci mydla karboksylanowego sa takie, a
              nie inne, bedzie zawsze zasadowe, bedzie wysuszac skore, bedzie zostawiac osad
              nierozpuszczalnych soli na powierzchni wody. Koniec, kropka. Jedyna realna
              nadzieja sa mydla ciekle, w ktorych zamiast soli kwasow karboksylowych mozna
              zastosowac inne anionowe oraz niejonowe zwiazki powierzchniowo czynne. Jesli
              chodzi o anionowe, to dobrym kandydatem jest wspomniany w pierwszej czesci
              sodium laureth sulphate, uzupelniony o betaine i jakies dodatki typu
              dietanoloamidow. Znacznie ciekawsze moga byc zwiazki niejonowe, ktore
              oddzialywuja na skore w sposob znacznie lagodniejszy. Najlepsze bylyby pochodne
              cukrowe, glownie sorbitolu (Span i Tween), a szczegolnie tak zwane pluroniki,
              cwyli kopolimery blokowe tlenku etylenu i tlenku propylenu HO(CH2CH2O)n(CH(CH3)
              CH2O)mH. Pluroniki sa calkowicie obojetne biologicznie (stosuje sie je nawet w
              medycynie) i dosc tanie w syntezie. Ich wada jest kiepska biodegradowalnosc,
              ktora sprawia ze te doskonale surfaktanty sa niemile widziane przez ekologow.
              A, i jescze jedno. Mowiac o nowych mydlach nie nalezy zapominac o cenie! Mydlo
              musi byc dla wszystkich i zakup kostki czy butelki nie powinien sie wiazac z
              dylematem: lepiej byc pieknym czy bogatym!
              • lisa2 Re: Soap opera, cz. 2 15.03.02, 14:27
                Czytam z zapartym tchem i czekam na jeszcze.
                Wzory dla mnie nie zrozumiałe, ale nie zrażaj się, nie tylko ja czytam, ale i
                inni którzy trochę je jednak znają.

                Czekania cd.

                lisa2
                • piotr99 Re: Soap opera, cz. 2 15.03.02, 22:49
                  Bardzo ladny kawalek teorii, jak na chemika jestem pod wrazeniem. Niemniej
                  teoria nie rozwiazuje praktycznych problemow Lisy2 poniewaz jest pewnym
                  uogolnieniem a kazdy z nas jest przypadkiem szczegolnym. Za tk polecam
                  eksperymenty na wlasnym organizmie jako jedyne wiarygodne zrodlo Prawdy. Ja
                  jestem zwolennikiem teorii, nie wiem jak ja nazwac, atawistyczno-ewolucyjnej,
                  zgodnie z ktora jezeli rodzaj ludzki nie uzywal soli sodowych kwasow
                  karboksylowych (mydla) przez 50 tys. lat a nagle od 100 lat zaczal uzywac, to
                  musialo miec to rewolucyjny wplyw na zachowanie sie i reakcje skory. Innymi
                  slowy skora jest znacznie lepiej przystosowana do braku mydla, niz do jego
                  obecnosci w jakiejkolwiek formie. Moj kolega z pracy twierdzi, ze od lat nie
                  uzywa mydla wlasnie z tych powodow. Myje sie codziennie rano w nastepujacy
                  sposob: wchodzi do wanny wypelnionej ZIMNA woda na chocby 10 sekund, po czym
                  dokladnie wyciera (czesto zmienia reczniki). Nigdy nie zaobserwowalem, zeby
                  czuc bylo od niego niemily zapach. Rozwaz to jako alternatywe, pozwalajaca
                  jednoczesnie na pewne oszczednosci finansowe :))) Ja probowalem przez kilka
                  tygodni i musze powiedziec, ze uczucie po wyjsciu z takiej zimnej wody jest na
                  prawde zajebiste - swiezosc nieporownywalna z zadnymi kosmetykami. Niemniej z
                  przyjemnoscia powrocilem do cieplej wody z mydlem.
                  • lisa2 Re: Soap opera, cz. 2 15.03.02, 23:03
                    Brrrr...

                    lisa2
                  • Gość: tk Re: Soap opera, cz. 2 IP: *.turboline.skynet.be 16.03.02, 00:17
                    Coz, wiem doskonale, ze moje rozwazania nie rozwiaza praktycznych problemow Lisy! Od razu uprzedzalem, ze jest mi raczej blizsza sprawa nadmiarow powierzchniowych, kata zwilzania, teorii Cortiego-Degiorgio, rownan Odijka... Moge za to dosc dokladnie opowiedziec co to jest mydlo, jak dziala i co z tego wynika. Czesc druga poprzedzilem nawet ostrzezeniem :) Dermatologia i kosmetologia to zdecydowanie nie moja dzialka.

                    Tak naprawde to Twoja teoria zgadza sie chyba dosc dobrze z tym co tu pol-zartem, pol-serio wypisuje. W kazdym razie ja nie widze rozbieznosci. A co do mycia w zimnej wodzie - czasami stosuje jak zapomne wlaczyc podgrzewacza. Moze i uczucie jest niesamowite, ale dzwonienie zebow przeszkadza mi dosc mocno. Lepiej buz bede katowal skore mydlem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka