Dodaj do ulubionych

Wasze "naukowe" wady

20.07.04, 19:52
Temat wakacyjny. Ja u siebie znalazlam dwie: brak systematycznosci (zwiazany
z rozpraszaniem uwagi na wiele spraw i balaganiarstwem), o czym wiem, i z
czym od dawna walcze, skutek jest, ale jeszcze nie taki, jak powinien.
Druga wade natomiast (o wiele gorsza) uswiadomilam sobie dzisiaj: nie lubie
dzielic sie swoja wiedza, zwlaszcza praktyczna. Lubie uczyc teorii, ale nie
lubie pokazywac doswiadczen i technik, i nie wynika to z tego, ze jest to
meczace, ale (i to wlasnie to najgorsze) nie chce, zeby ktos wiedzial i umial
to, co ja! Chce sama byc posiadaczka unikalnych umiejetnosci, jedynym
specjalista, nieodzowna osoba!!!!
Straszne, co?
A Wy macie jakies wady objawiajace sie w pracy???
Obserwuj wątek
    • ex-rak Re: Wasze "naukowe" wady 20.07.04, 21:02
      Czytam forum zamiast e-journale i pozniej narzekam, ze nie mam czasu byc na
      bierzaco z literatura. Podlosc!!!
      • ex-rak Re: Wasze "naukowe" wady 20.07.04, 21:06
        ex-rak napisał:

        > Czytam forum zamiast e-journale i pozniej narzekam, ze nie mam czasu byc na
        > bierzaco z literatura. Podlosc!!!


        Jeszcze by sie przydlo od czasu do czasu slownik ortograficzny przejrzec.
        Tfuu...
        • koekast Re: ;) 21.07.04, 09:48
          no jasne. przeciez pisze sie e-rzurnal...
    • koekast Re: Wasze "naukowe" wady 21.07.04, 09:51
      ja tam lubie sie dzielic, ale rozumiem to co piszesz, Satua.
      opowiesz takiemu delikwentowi cos nad czym pracowalas/es
      pol roku, a on za trzy dni przyjdzie, powie, ze to nie tak
      i ze w ogole mozna to zrobic lepiej, pozniej sie okaze czesto,
      ze nie mial racji a ty tracisz dwa dni na szukanie/poprawianie/tlumaczenie sie.
      • kot.behemot Jest i inny powód 21.07.04, 19:01
        > opowiesz takiemu delikwentowi cos nad czym pracowalas/es
        > pol roku, a on za trzy dni przyjdzie, powie, ze to nie tak
        > i ze w ogole mozna to zrobic lepiej, pozniej sie okaze czesto,
        > ze nie mial racji a ty tracisz dwa dni na szukanie/poprawianie/tlumaczenie sie.

        Schemat czasem jest taki:
        1. Opowiesz delikwentowi coś, co wymyślałeś, doszlifowywałeś i miałeś wielką
        frajdę widząc, że działa,
        2. Delikwent robi daną rzecz dokładnie według Twojego przepisu (nawet z Twoich
        odczynników).
        3. Miesiąc później rozmawiasz sobie z szefem i słyszysz, że "metoda delikwenta
        działa znakomicie".
        • staua Re: Jest i inny powód 21.07.04, 19:14
          Na przyklad. Albo mowisz nawet tylko fragment tego, co wiesz nt. danej techniki
          a on nawet nie chce wiecej wiedziec, bo potrzebne mu troszke do jego
          eksperymentu, a potem szef mysli, ze on opanowal wszystko.
          Mam wyrzuty sumienia, ze tak sie czuje, ale ciesze sie, ze nie jestem sama :-))
          • kot.behemot Ale ja lubię uczyć 21.07.04, 20:33
            Sytuacja jest uciążliwa, ale rozwiązać ją można na dwa sposoby: ograniczyć
            uczenie studentów albo ustawić szefa. Jeśli Szef powtarza jak papuga "to jest
            projekt X-a, X zrobił to, tamto i owamto", a prawda jest taka, że się nad X-em
            ciągle stoi ("wlej to tu, w takiej a nie innej kolejności i przy okazji powiedz
            mi, dlaczego"), to zaiste, szlag może człowieka, odkładającego własny projekt,
            trafić. Tyle, że ten X jest przecież Bogu ducha winnym studentem i to nie jego
            wina, że Szef jest durny. Należy koniecznie naprostować Szefa (żeby uniknąć
            zarzutów "X zrobił taką kupę roboty, a ty co?"), wyciągnąć wnioski na przyszłość
            (kiedy samemu będzie się szefem), a młodego - po prostu traktować jak kolegę.





            • zielka zlosliwosc pewnego pana 09.08.04, 10:05
              wlasnie kilka dni temu rozmawiam sobie z pewnym bliznim na temat roznych sztuczek
              uniwersyteckich, i on rzecze: od kiedy moj prof. ukradl mi kupe cytatow i referencji, podaje niewlasciwe
              "umieszczenia" (cotes) obiektow poszukiwan (czlowiek jest historykiem sztuki). Tym sposobem, gdy
              ktos owych "sugestii" uzyje, skompromitowany bedzie, bo referencja dziela bedzie bledna lub
              nieistniejaca.

              to nie jest jakos specjalnie szlachetny przyklad, jeydnie socjologiczna obserwacja pewnej
              charakterystycznej jednostki:-)
          • ex-rak Re: Jest i inny powód 21.07.04, 20:40
            staua napisała:

            > Na przyklad. Albo mowisz nawet tylko fragment tego, co wiesz nt. danej
            techniki
            >
            > a on nawet nie chce wiecej wiedziec, bo potrzebne mu troszke do jego
            > eksperymentu, a potem szef mysli, ze on opanowal wszystko.
            > Mam wyrzuty sumienia, ze tak sie czuje, ale ciesze sie, ze nie jestem sama :-
            ))

            Fakt, nie jest to przyjemne, gdy zbyt ambitna osoba zapomina o zrodle wiedzy,
            odkryc, sugestii. Niestey bywa. Sam wykorzystuje czesto odkrycia moich kolegow
            do swoich badan, jesli posuwaja one ''sprawy'' do przodu. Dzieje sie to jednak
            po odkryciu, a nie ''przed'' nim. Sprawa wlasnosci intelektualnej jest w takim
            przypadku jednoznacza i niepodwazalna. W naszej firmie te sprawy sa dosc dobrze
            przez ludzi przestrzegane.
    • true_blue Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 04:12
      Ja lubie uczyc moich technik. Tak naprawde dobija mnie tylko sytuacja jak ktos
      mowi, ze ode mnie sie nauczyl czegos, a pokazuje bzdury... Poza tym jednak lubie
      i tak pokazywac moje techniki. Co ciekawe, jest to jedna z niewielu sytuacji
      gdzie okazuje cierpliwosc. Nigdy bym sie tego po sobie nie spodziewala...
      Za to moja wada jest, ze za malo czytam artykulow! Gdybym czytala tak jak nie
      czytam!!! Druga wada to to, ze za bardzo sie martwie do przodu: wyjdzie-nie
      wyjdzie, jak wyjdzie to co?-jak nie wyjdzie to co?... Itp. Nie mylmy tej wady z
      racjonalnym planowaniem eksperymentow :-)
      Pozdr.
      • ex-rak Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 14:23
        true_blue napisała:

        > Ja lubie uczyc moich technik. Tak naprawde dobija mnie tylko sytuacja jak ktos
        > mowi, ze ode mnie sie nauczyl czegos, a pokazuje bzdury... Poza tym jednak
        lubi
        > e
        > i tak pokazywac moje techniki. Co ciekawe, jest to jedna z niewielu sytuacji
        > gdzie okazuje cierpliwosc. Nigdy bym sie tego po sobie nie spodziewala...
        > Za to moja wada jest, ze za malo czytam artykulow! Gdybym czytala tak jak nie
        > czytam!!! Druga wada to to, ze za bardzo sie martwie do przodu: wyjdzie-nie
        > wyjdzie, jak wyjdzie to co?-jak nie wyjdzie to co?... Itp. Nie mylmy tej wady
        z
        > racjonalnym planowaniem eksperymentow :-)
        > Pozdr.
        >


        Czy to nocne siedzenie przy klawiaturze jest wlasanie wynikiem racjonalnego
        planowaniem eksperymentow??
        • true_blue Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 16:26
          Hihi, akurat jestem za oceanem jako OSOBA TOWARZYSZACA przy mezu, ktory sie
          konferencjuje :-) Bardzo przyjemna sytuacja, dobry hotel, miasto calkiem
          sympatyczne (Montreal), tylko portfel mi ukradli pierwszego dnia :-(
          Na razie eksperymentow nie planuje (juz zaplanowane czekaja :-) ).
          Pozdr.
          • ex-rak Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 19:08
            true_blue napisała:

            > Hihi, akurat jestem za oceanem jako OSOBA TOWARZYSZACA przy mezu, ktory sie
            > konferencjuje :-) Bardzo przyjemna sytuacja, dobry hotel, miasto calkiem
            > sympatyczne (Montreal), tylko portfel mi ukradli pierwszego dnia :-(
            > Na razie eksperymentow nie planuje (juz zaplanowane czekaja :-) ).
            > Pozdr.


            Grzecznie czekaja i tesknia.
            Nie to co u mnie. Burdel na stole labolatoryjnym od nieokielznanych
            eksperymentow.
            • staua Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 19:59
              A mnie wlasnie eksperyment nie wychodzi...
              • ex-rak Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 22:16
                staua napisała:

                > A mnie wlasnie eksperyment nie wychodzi...

                Tez mialem dzis dolek. Albo ja zrobilem blad, albo ktos inny go zrobil. Nam
                nadzieje, ze analiza HPLC sprawe wyjasni.

                Glowa do gory, jutro bedzie lepiej.
                • staua Re: Wasze "naukowe" wady 22.07.04, 22:28
                  Juz sobie zrobilam doswiadczenie z innego projektu, male, ale wiedzialam, ze
                  wyjdzie, i troche sie dowartosciowalam :-))
          • zettrzy Re: Wasze "naukowe" wady 18.09.04, 19:29
            Ukradli ci portfel w MONTREALU? A ciagle slysze ze to my jestesmy crime capital
            of the world.
            Lepiej sie poczulam w imieniu calego miasta.
    • grey-pippin Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 06:48
      1. Nie umiem sie rozstac z przygotowanym do publikacji artykulem.
      2. Nie umiem odmowic pomocy ewidentnym wyzyskiwaczom, efekt jest taki, ze ja za
      nich pracuje, a oni maja czas na dowolny relaks.
      3. A najwieksza moja wada jest cholerna pedanteria, niczego nie odpuszcze,
      wszystko 100 razy sprawdzam i trace na to kupe czasu.

      A przede wszystkim witam wszystkich
      i dzieki staua za link na to forum :)
      • ex-rak Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 08:48
        grey-pippin napisała:

        > 1. Nie umiem sie rozstac z przygotowanym do publikacji artykulem.
        > 2. Nie umiem odmowic pomocy ewidentnym wyzyskiwaczom, efekt jest taki, ze ja
        za
        >
        > nich pracuje, a oni maja czas na dowolny relaks.
        > 3. A najwieksza moja wada jest cholerna pedanteria, niczego nie odpuszcze,
        > wszystko 100 razy sprawdzam i trace na to kupe czasu.
        >
        > A przede wszystkim witam wszystkich
        > i dzieki staua za link na to forum :)


        Dobrze,ze mi przypomnialas, ze manuskrypt ''lezy'' od kwietnia prawie skonczony
        i czeka na autora zmilowanie. Trzeba bedzie to przed wakacjami go jakos
        dopiescic.
        A przez weekend inna biurokratyczna przyjemnosc - napisac raport z konferencji.
        To jest to co naprawe kocham. Az do bolu.
        • staua Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 14:22
          Punkt 2 dotyczy takze mnie. Co do punktow 1 i 3, mam raczej przeciwne wady :-))
          Grey pippin, napisz tutaj, co robisz i gdzie (tak ogolnie)!
          Pozdrawiam i fajnie, ze tu jestes!
          • true_blue Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 14:40
            No prosze, a ja nawet nie wiedzialam, ze grey-pippin to "polski naukowiec za
            granica"! Witaj na forum, napisz kilka slow o sobie!
            Wiecie co? Nie moge sie doczekac powrotu do pracy! Moja nastepna wada jest
            nieumiejetnosc odpoczywania od pracy!! Bez zartow...
            Pozdr.
            • staua Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 14:56
              Chyba tez tak mam, ale moze wytrzymuje z przyjemnoscia dluzej niz Ty - chociaz
              ostatni tydzien wakacji strasznie mi sie dluzyl i tez juz chcialam do pracy...
              Kiedy wracasz?
              • true_blue Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 15:04
                Dzisiaj! A w niedziele jedziemy do lasu na grzyby!!!
                W sumie odpoczynek w miescie to jednak nie jest taki super odpoczynek. Mam
                nadzieje, ze na jesieni pojedziemy na jakas plaze :-)
                • staua Re: Wasze "naukowe" wady 23.07.04, 15:56
                  Napisze do Ciebie wkrotce! Moze nawet zaraz jak okaze sie, ze mam tyle czasu "w
                  jednym kawalku"!
    • happili Re: Wasze "naukowe" wady 07.08.04, 17:01
      Ja nie wiem jak inni to robia, ze sa w stanie zmiescic wszystkie swoje probki w
      jednej szufladzie zamrazarki i na jednej polce w lodowce... Ja zajmuje 4
      szuflady i 2 lodowki i wciaz mi malo!! Tak samo inni po 3 latach doktoratu maja
      3 lab-booki, a ja mam 7. Czy cos jest ze mna nie tak?... :|
      • kot.behemot Re: Wasze "naukowe" wady 07.08.04, 18:00
        happili napisała:

        > Ja nie wiem jak inni to robia,

        Albo w ogóle mniej robią, albo, jak przychodzi do powtórzenia eksperymentu, to
        zaczyna się siedzenie nad dziennikiem laboratoryjnym i dedukowanie z
        rozrzuconych kawałków tego, czego się nie chciało porządnie zapisać. Sam tak
        parę razy siedziałem i się wkurzałem :). Inna rzecz, że system zapisywania w
        dzienniku się nie sprawdza. Jak się ma kilka projektów, a w ramach każdego
        projektu po pare rzeczy do sprawdzenia, a tych rzeczach po pare czynności do
        wykonania, to z dziennika (a nawet kilku) szybko się robi jedna wielka kaszana.
        Powoli przechodzę na "dziennik" w komputerze, pokawałkowany po podkatalogach
        zawierających konkretne projekty. Taki "rozproszony dziennik" może mieć
        przyzwoitą strukturę drzewka.
        • happili Re: Wasze "naukowe" wady 07.08.04, 18:12
          Mam tylko nadzieje, ze Ci twardego dysku szlag nie trafi. ;))) Rob kopie!! Ja
          wciaz lubie pisac na papierze, wiec po prostu robie wyrazne naglowki (projekt
          ten i ten, eksperyment tamten) i pisze odnosniki datowe. Moja kolezanka w labie
          numeruje strony i prowadzi spis tresci. Niezle sie jej to sprawdza. ;)))
    • smia Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 14:10
      no to i ja napisze...
      choc sa to wady pospolite, banalne i jako wady poczatkujacego naukowca (he he)
      dosc rozpowszechnione. czyli nihil novi.

      1. balaganiarstwo polaczone z nieograniczonym gromadzeniem probek, zwlaszcza
      tych, ktorych NA PEWNO juz nie bede potrzebowac (ale: a noz? i bedzie jak
      znalazl...)

      2. chaotyczne notatki; bo szef chce w labbooku, a ja stokroc wolalabym
      segregator i bardziej tematyczny niz chronologiczny sposob segregowania
      informacji

      3. z trudem przychodzi mi konczenie dlugich eksperymentow (moje czesto ciagna
      sie po kilka tygodni); ja chcialabym juz cos nowego robic, tym bardziej ze pod
      koniec wynik jet przewidywalny

      4. w ogole szybko sie nudze; nowe techniki - to jest to! (niestety,
      optymalizacja = czas)

      5. last but not least, zamiast skupic sie na jednym - gora dwoch
      doswiadczeniach, ja czesto prowadze szeroki front robot i... niewiele z tego
      wynika.

      i to by bylo na tyle. chyba musze popracowac nie tylko nad eksperymentami...
      • staua Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 16:00
        >
        > 2. chaotyczne notatki; bo szef chce w labbooku, a ja stokroc wolalabym
        > segregator i bardziej tematyczny niz chronologiczny sposob segregowania
        > informacji

        A ja mam odwrotnie: przyzwyczailam sie do labbooka, a tutaj jest system
        segregatorow i wydaje mi sie to takie jakies bez sensu... :-)
        • smia Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 16:07
          jezeli nie musisz w segregatorze i wolisz zeszyt, to czemu nie?
          ja nie mam wyboru, bo szef chce tak i musi byc tak.
          jak to kazdemu czego innego do szczescia potrzeba ;-)
          jak juz zrobie to PhD... to bede miala ladny zielony segregator z malpka na
          okladce ;-P.
          • staua Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 16:09
            Ja musze wlasnie w segregatorze (czy nawet w segregatorach, jeden na projekt -
            wszyscy mamy takie same czarne segregatory).
            • smia Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 16:41
              :-)
              jednak stare nawyki silnie sie trzymaja, no nie?
              pomysl tak: jak juz bedziesz szefem :-)), to kazdy z Twoich studentow bedzie
              prowadzil piekny labbook w zeszycie.
              ma mamy cerwone A4 w kratke (a ja w linie lubie, w linie... znowu sie wychylam
              przed szereg).
      • happili Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 17:31
        Hehehe. Powiedzmy sobie szczerze, ze wolalabys notowac wszystko na milionie
        malutkich karteczek i potem tylko dziurkowac i wrzucac do segregatora. Ja bym
        tak chciala... Przynajmniej moglabym przesledzic powstawanie moich buforow i
        byc w stanie stwierdzic, ze eksperyment nie wyszedl, bo na przyklad stezenie
        bylo 100, a nie 10 nM. Zycie byloby prostsze, gdyby wszystko dalo sie
        wytlumaczyc...
        • smia Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 18:52
          dokladnie tak :-DD.
          uwielbiam male karteluszki i mam ich pelno (taka faza, wystarczy jeden dzien
          niepilnowania sie i...), a potem musze przepisywac do Oficjalnego Labbooka.
          mam juz dwa, prowadze je rownolegle, bo nie ogarniam...
          • kot.behemot Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 21:19
            Ja nienawidze przepisywania, dlatego moje karteczki wklejam. Labbook od syntezy
            organicznej (którą od czasu do czasu jeszcze się bawię) ma tyle powklejanych
            widm, karteluszków z obliczeniami itp., że ledwo okładki się zamykają. :)
            • smia Re: Wasze "naukowe" wady 09.08.04, 21:24
              dlatego wklejanie nie jest dobrym pomyslem... ja wklejam zasuszone zele i bloty
              i klisze... kazde na osobnej kartce, ktora wklejam do zeszytu. pod koniec swej
              kadencji, labbok jest dwa razy grubszy niz na poczatku.

              ale skoro szef chce, to niech ma. i tak sam nie odczyta informacji tam
              zawartych ;-). skoro autorce zabiera to sporo czasu ;-)
    • oxygen100 Re: Wasze "naukowe" wady 27.08.04, 14:18
      Ja czuje wrecz chorobliwa niechcec do nowych nabytkow zwlaszcza studentow. Im
      dluzej pracuje tym uczucie to jest silniejsze. Denerwuje mnie wszytko
      rozwloczony sprzet, pozostawiony balagan itp... Kazde slowo wypowiedziane do
      nowego musze wyrywac sobie z glebi trzewii. I wole odgryzc sobie glowe i ja
      zjesc niz podzielic sie doswiadczeniem ktore nabywalam latami. Wiem ze to
      chore...:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka