Dodaj do ulubionych

Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatków...

    • Gość: obywatel Rozwiązanie IP: *.chello.pl 04.09.04, 14:26
      Niech pensje wszystkich naukowców uzależnią od wyników naukowych (np. w postaci
      premii w wysokości połowy dotychczasowych wynagrodzeń). Jak ktoś nie będzie ich
      miał, to nic nie dostanie. Od razu znajdą się pieniądze na niezbędne wydatki i
      jeszcze dużo zostanie.
      Banda pasożytów.
    • Gość: Łysyy ciekawa zbieżność IP: *.chello.pl 04.09.04, 14:46
      Jakoś tak to jest, że kraje najwięcej łożące na naukę są bogate i przyjazne dla
      ludzi. Wystarczy spojrzeć na Skandynawię.
      Obcinanie wydatków na naukę to skazywanie Polski na jeszcze większą biedę.
      Zamiast dopłacać do kartofli i tony węgla albo kilometra torów lepiej
      inwestować w edukację, ale zdaje się że ani politycy ani wielu dyskutantów
      zupełnie tego nie rozumieją. Szkoda...
      • Gość: zorientowany Re: ciekawa zbieżność IP: *.autocom.pl 04.09.04, 14:57
        no tak ale sa bogate , że łożą czy łożą bo sa bogate. Co innego jest łożenie na
        naukę a co innego na poprawienie budżetu rodzinnego uczonych wygrywających w
        cuglach rodzinne 'konkursy' na etaty i na podział pieniedzy z budżetu.
        Rodzinom akademickim sie poprawi ale co z tego będzie dla nauki ? Ktos gdzieś
        pisał, że na uczelniach amerykańskich prawie nie ma czasopism uczelnianych bo
        nie mają na to pieniędzy - wydawanie czasopism jest drogie. Na ogól publikuje
        się w czasopismach międzynardowych bo te tylko się licza. U nas w biednym kraju
        w każdej uczelni co niemiara czasopism uczelnianych. Po co one są wydawane ?
        Ano po to aby była podkladka pod hab czy prof.Nikt tego nie czyta ala podkladka
        musi byc. No i nierzadko rodzinne redakcje mogą naprawić budżet rodzinny. Taka
        jest ta nasza 'nauka'.
    • czubas Kazdy polski nauczyciel uwaza sie za naukowca... 04.09.04, 14:52
      Niestety, tak jest, kazdy nauczyciel akademicki to co najmniej "pracownik
      naukowy".
      Barany, nie zdaja sobie sprawy, ze ich glownym zadaniem, za co dostaja
      pieniadze jest praca dydaktyczna.
      Poniewaz kazdy wydaje co jakis czas do spolki z kolega uczelniany skrypt, a
      niektorzy nawet swoje kompilacje zanosza do prawdziwych firm wydawniczych - to
      kaza sie uwazac za naukowcow.
      Dlatego tez uczenie studentow traktuja jako zlo konieczne. I dlatego tez swoja
      prace olewaja jak tylko moga.
      • farsa7 Re: Kazdy polski nauczyciel uwaza sie za naukowca 04.09.04, 17:32
        czubas napisał:

        >
        > Dlatego tez uczenie studentow traktuja jako zlo konieczne. I dlatego tez swoja
        >
        > prace olewaja jak tylko moga.

        I to jest moze wiekszy problem niz brak wynikow naukowych, bo kstzlcimy
        fatalnie. Tylko czy studenci protestuja? Tylko oni moga to robic bez
        konsekwencji - kazdy inny pracownik uczelni (przy obecnym systemie i etyce
        srosdowiska) zdany jest na samozaglade gdy wypowie sie na temat 'dydaktyki'
        innej osoby. A ja znam przypadek, gdy byl jubel na uczelni i sesja czerwcowa
        trwala JEDEN WEEKEND, bo akademiki byly potrzebne dla gosci. Studentow kilka
        tysiecy i jakos nikt nie zaprotestowal, a kazdy kto studiowal wie co oznaczaja
        egzaminy po wakacjach... No chyba ze liczyli na ulgowe traktowanie (za
        milczenia?) na terminach zerowych :-(
      • Gość: magisterek Re: Kazdy polski nauczyciel uwaza sie za naukowca IP: 195.136.191.* 04.09.04, 21:02
        Cala ta polska nauka jest jedna wielka kpina! Moze rzeczywiscie wypada
        pozamykac te placowki PAN, a wszystko zaczac on nowa - znam paru "naukowacow",
        za ktorych nie dalbym funta klakow... I wcale nie jest mi ich zal! Czesc z nich
        to spore cwaniaki!!
        • Gość: JoeT Pozamykac placowki PAN, a wszystko zaczac od nowa IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 05.09.04, 08:06
          Gość portalu: magisterek napisał(a):
          > Cala ta polska nauka jest jedna wielka kpina! Moze rzeczywiscie wypada
          > pozamykac te placowki PAN, a wszystko zaczac on nowa ...

          Po namysle doszedlem do wniosku, ze jest to bardzo rozsadna propozycja. Mysle,
          ze PAN jest pozostaloscia feudalna zwiazana z przywiazaniem do tytulow.
          Istnieje dzieki pieczolowicie pielegnowanemu pogladowi, ze jesli ktos ma tytul,
          to panstwo powinno mu placic pensje. W efekcie PAN jest instytucja produkujaca
          tytuly naukowe dla swoich pracownikow plus w olbrzymiej wiekszosci
          bezwartosciowe publikacje uzasadniajace te tytuly naukowe. Pieniadze marnowane
          na finansowanie PANu powinny byc przeznaczone na dofinasowywanie uniwersytetow
          i politechnik ksztalcacych studentow.

          W dyskusji wspomniano nagrody Nobla. Wiekszosc naukowych laureatow Nagrody
          Nobla pracowala i pracuje wlasnie na uniwersytetach.
          • Gość: magisterek Re: Pozamykac placowki PAN, a wszystko zaczac od IP: 195.136.191.* 05.09.04, 09:48
            A warto tutaj dodac w kontekscie PAN'u, ze jest to instytucja skonstruowana na
            miare radzieckiej strunktury naukowej! Co co wiec taki instytucjonalny
            skansen?? W krajach przodujacych naukowo badania rzeczywiscie prowadzi sie na
            uniwersytetach, a one przenosza je na dydaktyke wlasnych studentow, a to
            calosciowo daje takie efekty jakie widzimy w potedze naukowej jaka sa USA.
            • Gość: pyz Re: Pozamykac placowki PAN, a wszystko zaczac od IP: *.ujf-grenoble.fr 05.09.04, 17:47
              Potega naukowa USA nie bierze sie ani troche z ich wlasnych studentow. USA to
              po prostu kraj na tyle bogaty, ze do kazdych badan importuje naukowcow.
              Wiekszosc kadry naukowej powaznych amerykanskich naukowcow to imigranci z
              pierwswego pokolenia. Studenci tam dochodza do bachelor (grajac w kosza) i tyle.
              Importowac ze stanow system finansowania moze byloby i dobre (zwlaszcza, ze tam
              bezplatnie studiuja NAJLEPSI, a nie biedni), ale amerykanski system oswiaty
              powoduje, ze przecietny amerykanin nie wie gdwie jest europa.
    • Gość: obywatel Profesorowie wieleetatowi - figuranci IP: *.chello.pl 04.09.04, 15:37
      Jest wielu profesorów zatrudnionych w kilku miejscach: najczęściej na uczelni
      państwowej i prywatnej, albo na uczelni państwowej i w jakimś instytucie. I w
      tej drugiej pracy nic nie robią, tylko są, żeby dać uprawnienia np. do
      prowadzenia studiów magisterskich i doktoratów, więcej punktów w jakichś
      głupich klasyfikacjach. Jeśli to jest uczelnia prywatna, to nic do tego nie
      mam, ale jeśli to jest placówka państwowa, to jako podatnik jestem oburzony tym
      że ktoś oficjalnie bierze duże pieniądze nie wykonując żadnej pracy. Przecież
      to wszystko jest fikcją, te pieniądze również można zaoszczędzić.
      • Gość: zorientowany Re: Profesorowie wieleetatowi - figuranci IP: *.autocom.pl 04.09.04, 15:53
        tak właśnie jest i to jest straszna plaga ale tak ma zostać bo tak chca prof.
        przygotowali projekt ustawy aby sobie zapewnić ciągła dostawe środkow
        płatniczych za same tytuły i punktowanie dla para-uczelni gdzie para-uczeni
        uprawiają para-naukę.
        • Gość: magisterek Re: Profesorowie wieleetatowi - figuranci IP: 195.136.191.* 05.09.04, 19:02
          W sumie w tej calej batalii chodzi tylko i wylacznie o posadki i kase na
          kolejny samochodzik dla pana lub pani prof., a przede wszystkim aby moze lepiej
          wyposazyc swoja wille! A dydaktyka??? Dydaktyka jakos tam sobie powegetuje jak
          dzis...
    • Gość: zenithcb Polscy naukowcy to tchórze & & #35; 8230;.. IP: *.kluczbork.net 04.09.04, 16:02
      Zawsze wysługiwali się studentami i doktorantami, jeśli widzą, że jest coraz
      gorzej to niech złożą dymisje, ale zapewne szkoda im będzie kilka tysiączków
      • Gość: magisterek Re: Polscy naukowcy to tchórze & & & #35; 35; 8 IP: 195.136.191.* 04.09.04, 21:09
        Popieram, niech zloza dymisje i dadza miejsca innym, ktorym faktycznie zalezy
        na pracy naukowej, a nie fuchach na pseudodydaktycznej pracy. A co niektorzy sa
        wrecz kryminalistami, na ktorych nie ma srodka i nie mozna ich zwolnic z
        uczelni - vide UO w Opolu i afera ratuszowa, jednym z jej wspoltworcow jest
        profesor opolskiej Alma Mater! Na takich nie dalbym zlamanego grosza!!!
        • Gość: polonus Re: Polscy naukowcy to tchórze & & & IP: *.proxy.aol.com 05.09.04, 16:56
          kogo? czego? Almae Matris drogi magisterku byc winno.
          • Gość: magisterek Re: Polscy naukowcy to tchórze & & & & #35; IP: 195.136.191.* 05.09.04, 19:06
            Tak w sumie myslalem Alme Matris - matke karmiaca... Dzieki, co do popierania,
            to owszem - kogo? ale nie czego, tylko co? Bo pytanie brzmi zawsze: Co
            popierasz? a nie Czego popierasz? :-)
    • Gość: Andrew Ale mamy za to pieniadze na wojne w Iraku czy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 16:29
      przyjazd Papieza. SLD powinno postawic sie pod sad kiedy tylko powstalo.
      To przedluzenie komunizmu kradnie dla siebie nawet z biednej nauki czy emerytow.!!!!!
      Wstyd ! ale takie slowa nie sa znane politykom.
      • Gość: lion Re: Ale mamy za to pieniadze na wojne w Iraku czy IP: *.leom.ec-lyon.fr 04.09.04, 17:23
        Wojna w Iraku? To jeszcze nic (choc tez kosztowne)! Dla mnie fenomenem
        jest "kontrakt stulecia" na samoloty wielozadaniowe. Pojdzie na to mniej wiecej
        tyle, ile przeznacza sie na badania naukowe w ciagu 10 lat. I ZADNA opcja
        polityczna nie zakwestionowala zasadnosci zakupu tych zabawek. To mowi wszystko
        o mentalnosci polskich "elyt" i przynajmniej sporej czesci Polakow. Mocarstwowe
        ambicje a jednoczesnie technologiczny i intelektualny zascianek Europy. I to
        nie Niemcy, Francuzi czy inni "obcy" Polske tam wpychaja - Polacy maja to
        wylacznie na WLASNE zyczenie.
    • Gość: były Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.ugent.be 04.09.04, 17:22
      Naukowcy sa niepotrzebni.
      Trzeba więcej kościołow budować- na to są pieniądze
    • Gość: Js Buu... IP: 80.72.38.* 04.09.04, 17:57
      A stypendia w stanach dochodzą do 40000 dolarów rocznie...

      Morze rząd chce, żeby zostały tylko ciemne niewykształcone masy którymi łatwo
      sie steruje?
    • Gość: profdoc To dopiero poczatek afery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 18:26
      W Ministerstwie Gospodarki kluje sie juz projekt prawa, ktore zabroni
      instytutom... prowadzenia dzialalnosci gospodarczej i zmusi je do
      samolikwidacji lub do zycia jedynie na tym malutkim garnuszku budzetowym.
      Dzisiaj jeszcze jest szansa, ze opracowania czy tez specyficzne produkty
      jednostek naukowo-badawczych mozna po prostu sprzedac i na tym troche zarobic.
      I to jest wlasciwa droga. JBR-y musza miec mozliwosc a wrecz koniecznosc
      prowadzenia badan ( w tym wdrozen) i ich sprzedazy. To rowniez mobilizuje
      badaczy. Ale.. zyjemy w smiesznym kraju.
    • Gość: I dobrze Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.visp.energis.pl 04.09.04, 18:28
      Problemem w polskiej nauce nie jest brak kasy ale tragiczna jej dystrybucja. W
      ośrodkach akademickich 20 - 30% z grantu zabiera administracja. W instytucjach
      centralnych haracz w różnych formach sięga 80%. Standardem jest, że narzut ze
      zdobytych grantów trafia do wspólnej kasy, z której wypłacane są premie,
      trzynastki dla administracji i "leśnych dziadków".
      Poza tym wysokości grantów przyznawanych dosłownie na nic są porażające. Jedyne
      co może polską naukę uratować to rozbicie układu profesorsko-administracyjnego.
      Choćby miało się to odbyć przez zagłodzenie polskiej nauki.

      doktorant
      • Gość: zorientowany Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.autocom.pl 04.09.04, 18:31
        więcej na ten temat patrz: www.naukowcy.republika.pl
      • Gość: Hebe Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.crowley.pl 05.09.04, 12:32
        Przecież wiez, że nic się nie zmieni. Kasę przyznają profesorowie i rozdzielają
        na te jednostki w których maja "lewe" etaty.
        Hausner jednoczesnie oprócz posady na uczelni był w rządzie Millera ...i jest w
        rządzie Belki. O czym mamy dyskutować!?
        I tak sie dziwię odwadze Michnika, że zechciał ruszyć to gniazdo os. "Polityka"
        zrobiła to wczesniej.
        • Gość: itakdalej Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.chello.pl 05.09.04, 13:41
          Gość portalu: Hebe napisał(a):

          > I tak sie dziwię odwadze Michnika, że zechciał ruszyć to gniazdo
          os. "Polityka"
          >
          > zrobiła to wczesniej.

          "Gazeta" nie bierze udziału w tej dyskusji.
          Albo nie jest zainteresowana, bo temat ten dotyczy dość małej statystycznie
          grupy osób i dla przeciętnego czytelnika byłby niezrozumiały (a tutaj trzeba
          walczyć z "Faktem"), albo dla ludzi Marca 1968 habilitacja, będąca podstawą
          obecnego systemu nauki w Polsce, to świętość.
          Ale i tak powinniśmy jej być wdzięczni za udostępnianie nam tego Forum, dzięki
          któremu wymieniamy informacje, a dziennikarze z innych gazet i czasopism mogą
          czerpać inspirację.
          Osobiście najbardziej jestem pod wrażeniem tego co robi w tej
          sprawie "Polityka".
    • Gość: magister Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: 217.153.67.* 04.09.04, 19:15
      jestem generalnie za,bo wiem,że polskie uczelnie to w dużej mierze
      przechowalnie nieudaczników.Oddech socjalizmu jest tam wiecznie żywy.
      • Gość: magisterek Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: 195.136.191.* 04.09.04, 21:12
        To nie tylko oddech socjalizmu, ale wrecz skansen PRL - i to ten najtrwalszy,
        bo istniejacy w glowach :-)
    • Gość: Mlody_reformator Propozycja reformy nauki polskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 20:27
      W opinii społecznej nauka polska stanowi zamknięty krąg wzajemnej adoracji,
      której osiągnięcia mają się nijak do gospodarki. Powszechne odczucie jest takie,
      że obcinając o 50% lub dodając podobną kwotę społeczeństwo nie odczuje zmiany.

      Dlatego też nauka w Polsce potrzebuje głębokiej restrukturyzacji opartej na
      trzech filarach:

      1. Przyjęcie anglosaskiego systemu okresowej oceny pracowników naukowych
      wszystkich szczebli, z profesorskimi włącznie. Chodzi o to, aby o karierze
      naukowca decydowały przede wszystkim osiągnięcia, a nie układy i zdobyte tytuły.

      2. Reforma stopni naukowych i awansu naukowego. Habilitacje powinny zostać
      zamienione na międzynarodowe konkursy, w których wygrywają najlepsi. Dzisiaj
      profesor Harvardu nie dostałby bez tysiąca różnych formalności pozycji
      kierownika katedry lub zakładu w Polsce. Za to turystyka habilitacyjna kwitnie,
      naukawcy (sic!) jeżdżą po Polsce czy na Białoruś lub Ukrainę, aby zdobyć
      upragniony tytuł dr hab, uprawniający do pracy na wielu uczelniach i etatach
      jednocześnie, piszą za swoich studentów prace magisterskie, itd. O ogromie
      problemów, na jakie mogą napotkać wracający do Polski naukowcy, którzy to
      powinni wręcz stanowić koło zamachowe nowoczesnej gospodarki, nie wspomnę.

      3. Pieniądze. Pozyskiwanie funduszy powinno następować w otwartych konkursach na
      ściśle określone tematy badawcze. Dobrym pomysłem byłoby stworzenie Krajowego
      Programu Ramowego. Na drodze oddzielnej ustawy, przeznaczającego publiczne
      pieniądze na ściśle określone dziedziny, które są ważne dla społeczeństwa i
      gospodarki, można by z pożytkiem dla wszystkich zwiększyć nakłady na naukę, nie
      ryzykując zmarnotrawienia tych środków. Takimi dziedzinami są np. badania nad
      rakiem, roślinami modyfikowanymi genetycznie, chorobami układu krążenia,
      technologiami takimi jak np. niebieski laser czy innymi działami, których rozwój
      jest istotny dla społeczeństwa, a których nie wymieniłem.
    • Gość: tse-tse Polska rzadzi banda ciemniakow: oto owoce! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 21:14
      • Gość: milczacych_profeso Re: Polska rzadzi banda ciemniakow: przy aprobacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 16:26
    • Gość: zbigniew Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 21:21
      to skandal!potem nam dają gorzały i będzie jak w rosji. Potrzebują tu widocznie
      samych głupków
      • Gość: magisterek To genialna polityka SLD IP: 195.136.191.* 04.09.04, 21:28
        Sadze, ze SLD chce zaoszczedzic troche grosza, i to nie bez powodu, bo moze
        przerzuca go na wspieranie antykoncepcji??? Kto tam sie martwi o stan naszych
        umyslow - za duzo widzimy, wiec nalezy wszystkich otepic, to glowny cel SLD
        przy swoich cieciach budzetu!
    • Gość: abc To jest problem wladz PAN i uniwersytetow: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 21:53
      Prezesa PAN Profesora Legockiego, dyrektorow
      instytutow PAN oraz rektorow polskich uczelni.
      Dlaczego tylko rektorowie UW i UJ sa w to
      zaangazowani? (Dzis oberwie PAN, a uniwersytety
      oberwa jutro!)

      Sposob traktowania nauki w Polsce to skandal.
      To swiadectwo ignorancji wladz tego panstwa:
      Prezydenta, Premiera i "osob towarzyszacych"
      np. L. Balcerowicz (ktory obcial o polowe
      wydatki na nauke w 1990).

      Aktualnie przegania nas Turcja (chodzi o klsayfikacje
      wg liczby cytowan). Kto po Turcji nas przegoni?

      Rzadzacy nami (bardzo zle) towarzysze:
      nie macie prawa powolywac sie na Kopernika,
      Sklodowska-Curie, polska szkole matematyczna,
      obecne osiagniecia polskiej astronomii
      itd itp - bo WY POLSKA NAUKE NISZCZYCIE!
      Wlasna strefa w Iraku nie dowodzi, ze
      jestesmy supermocarstwem!

      Niech was pieklo pochlonie!

      abc
      • Gość: JoeT Jest olbrzymi problem z PAN IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 05.09.04, 07:42
        Gość portalu: abc napisał(a):
        > Sposob traktowania nauki w Polsce to skandal...
        > Rzadzacy nami (bardzo zle) towarzysze:
        > nie macie prawa powolywac sie na Kopernika,
        > Sklodowska-Curie ...

        Wydaje mi sie, ze pozytek z PAN zarowno dla Polski jak i ludzkosci jest
        watpliwy lub zaden. Prace tam prowadzone sa w olbrzymiej wiekszosci bez
        praktycznego znaczenia. Cytowanie Kopernika lub Sklodowskiej-Curie w kontekscie
        PAN to zart. Kopernik zreszta byl z zawodu ksiedzem i astronomia zajmowal sie
        jako hobby. Ze wzgledow humanitarnych PAN powinien kontynuowac swe istnienie ze
        mniejszajacymi sie funduszami - dokladnie to co robi obecnie rzad.

        Oczywiscie inna sprawa sa uniwersytety i politechniki ksztalcace studentow. Ich
        organizacja i finansowanie tam prowadzonych badan powinno byc reorganizowane
        biorac pod uwage powstajace prywatne uczelnie w Polsce.
        • Gość: abc Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 16:37
          tego typu instytucji.

          W Niemczech dziala siec Instytutow
          Maxa-Plancka, we Francji dziala
          CNRS (Narodowe Centrum Badan Naukowych),
          "nawet" w USA obok uniwersytetow dziala
          Instytut Badan Podstawowych w Princeton.

          Pracujac w badaniach podstawowych sa okresy
          gdy badacz musi wylaczyc sie na jakis
          czas od dydaktyki, aby w swoich badaniach
          odniesc sukces. Wydaje sie ze w Polsce
          swiadomosc tego na czym polega praca naukowa
          jest tak nikla, ze prawie nikt tego nie
          jest w stanie zrozumiec. Wiele wypowiedzi
          na tym forum potwierdza ta smutna teze.
          • farsa7 Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub 05.09.04, 17:24
            kompletna bzdura z 'wylaczeniem' z dydaktyki. W UK takie sprawy prosto sie
            reguluje - obciazenie dydaktyka i sprawami administracyjnymi jest uzaleznione od
            wynikow pracy naukowej. Ci najlepsi po prostu nie sa tak 'dociazeni'.

            Dodam, ze u nas w kraju najlepsza metoda na 'zalatwienie' mlodego i zdolnego
            naukowca sa grupy 30 studentow w wymiarze 45 minut i kilka przedmiotow do
            prowadzenia. Dodajmy opieke nad rokiem, organizacje konferencji, itd...
            • Gość: abc Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 21:14
              Tu nikt nie mowi o calkowitytm wylaczeniu
              z dydaktyki. Tu sie mowi o tym ze dobry
              instytut PAN powinien dawac mozliwosc osobie
              z uniwersytetu na przyjscie na rok, dwa
              aby zrealizowac swoj program badawczy
              bedac odciazonym od dydaktyki. Moze byc
              to na przyklad zamkniecie habilitacji.

              To co Pan/Pani wypisuje w swojej wypowiedzi
              swiadczy o kompletnym niezrozumieniu mego postu.
              UK to rzeczywiscie dobry przyklad. Ale ich
              tradycje akademickie sa znacznie bardziej
              ugruntowane niz polskie: Oxford, Cambridge ...
              Warunki finansowe tez sa nieporownywalne
              - moze chociaz z tym sie Szanowny Pan/Pani zgodzi.
              • farsa7 Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub 06.09.04, 13:07
                Gość portalu: abc napisał(a):

                > Tu nikt nie mowi o calkowitytm wylaczeniu
                > z dydaktyki. Tu sie mowi o tym ze dobry
                > instytut PAN powinien dawac mozliwosc osobie
                > z uniwersytetu na przyjscie na rok, dwa
                > aby zrealizowac swoj program badawczy
                > bedac odciazonym od dydaktyki.

                przykro mi, ale nie widze najmniejszego uzasadnienia, by czesc srodowiska
                (pracownicy PAN) miala byc w pozycji uprzywilejowanej - w dodatku na dozywotnich
                etatach za pieniadze podatnika.

                Poza tym akurat nauki podstawowe nie wymagaja duzych nakladow finansowych wiec
                tworzenie dla nich specjalnych jednostek jest tym bardziej nieuzasadnione.
                Wystarczy rozsadna polityka na uczelniach.

                >Moze byc
                > to na przyklad zamkniecie habilitacji.

                habilitacja to najwieksze nieszczescie nauki polskiej razem z profesura
                belwederska. Tam gdzie nauka w swiecie przoduje, zeby dostac profesure nalezy
                przedstawic co sie zamierza robic i jak sie sciagnie pieniadze do instytucji, a
                nie wypelnic kolejne punkty administracyjne, czapkujac co najmniej kilkanascie
                lat osobom o roznym morale i kompetencjach naukowych. Wlasciwie trudno sie potem
                dziwic, ze belwederscy w swej znakomitej wiekszosci zajmuja sie 'czyszczeniem
                otoczenia' z osob, ktore moglyby byc dla nich konkurencja, by zachowac swoje
                przywileje!
                Jest jeden kraj europejski, w ktorym kandydat po ukonczeniu 50 lat w ogole nie
                jest brany pod uwage. W tym samym kraju po ukonczeniu 65 lat przechodzi na
                emeryture, chociaz ma prawo zachowac pokoj na uczelni (bez asystentow i sekretarki)

                >
                > To co Pan/Pani wypisuje w swojej wypowiedzi
                > swiadczy o kompletnym niezrozumieniu mego postu.

                sadze, ze swietnie rozumiem - po prostu zyjemy w innych swiatach. Jest rzecza
                oczywista, ze najlepiej zajmowac sie tylko nauka, tylko Polski na to nie stac,
                bo nauke i tak mamy marginalna.

                > UK to rzeczywiscie dobry przyklad. Ale ich
                > tradycje akademickie sa znacznie bardziej
                > ugruntowane niz polskie: Oxford, Cambridge ...
                > Warunki finansowe tez sa nieporownywalne
                > - moze chociaz z tym sie Szanowny Pan/Pani zgodzi.
                :-) tez nie
                Znajomy Anglik (PHD, senior lecturer) powiedzial mi, ze nie zaklada rodziny bo
                jej nie utrzyma z pensji!
                University of Cambridge szukal profesora matematyki i nie mogl znalezc o
                odpowiednich kwalifikacjach - po prostu Ci najlepsi pracowali tam gdzie im
                lepiej placono (USA, Szwajcaria). Natomiast w UK jest bardzo wielu Rosjan,
                ktorzy maja swietne podstawy teoretyczne...
                Prosze nie zapominac, ze UK to jeden z najdrozszych krajow europejskich, w
                ktorym edukacja na dobrym poziomie jest platna, poczawszy od public schools
                • wroc1 Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub 08.09.04, 09:42
                  farsa7 napisała:

                  > Gość portalu: abc napisał(a):
                  >
                  > > Tu nikt nie mowi o calkowitytm wylaczeniu
                  > > z dydaktyki. Tu sie mowi o tym ze dobry
                  > > instytut PAN powinien dawac mozliwosc osobie
                  > > z uniwersytetu na przyjscie na rok, dwa
                  > > aby zrealizowac swoj program badawczy
                  > > bedac odciazonym od dydaktyki.
                  >
                  > przykro mi, ale nie widze najmniejszego uzasadnienia, by czesc srodowiska
                  > (pracownicy PAN) miala byc w pozycji uprzywilejowanej - w dodatku na dozywotnic
                  > h
                  > etatach za pieniadze podatnika.

                  Piszesz nieprawdę. Tylko Członkowie PAN są na takich etatach. Ogromna reszta profesorów również jest na umowę o pracę. Jedna Placówka PAN to około 200-300 osób parujących. A na dożywotnim wikcie członka PAN jest tylko (choć to za dużo) 350 osób w Polsce. Można się zastanowić nad ograniczeniem tej liczby 10-krotnie do 35. Ale czy również potrzeba nam 460 posłów oraz 100 senatorów. Ich liczbę teżbym zredukował.
                  • Gość: zyx Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub IP: *.chello.pl 08.09.04, 09:57
                    wroc1 napisał:

                    > A na dożywotnim wikcie członka PAN jest tylko (choć to za dużo) 3
                    > 50 osób w Polsce. Można się zastanowić nad ograniczeniem tej liczby
                    > 10-krotnie do 35. Ale czy również potrzeba nam 460 posłów oraz 100
                    > senatorów. Ich liczbę też bym zredukował.

                    Ale Sejm czy Senat jednak jakąś pracę wykonuje - w każdym kraju demokratycznym
                    jest parlament pochodzący z wyboru. A ci dziadkowie są nie wiadomo po co.
                    Tworzą jakiś klub dyskusyjny, a po 75-ce dostają pensję profesora, czyli
                    najwyższą w nauce za nic. Bo już mogą nie przychodzić na zebrania. "Zajmowanie
                    się nauką" jako obowiązek to jest nic. A przecież mają oprócz tego wysokie
                    emerytury.
                    Ja ciekaw jestem jak w innych krajach jest to rozwiązane. Gdzie jest coś w
                    rodzaju instututów PAN, np. w Niemczech i Francji?
            • wroc1 Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub 08.09.04, 09:36
              farsa7 napisała:

              > kompletna bzdura z 'wylaczeniem' z dydaktyki. W UK takie sprawy prosto sie
              > reguluje - obciazenie dydaktyka i sprawami administracyjnymi jest uzaleznione o
              > d
              > wynikow pracy naukowej.

              Zgadzam się z Tobą. Zauważ, że są jednak Instytuty PAN prowadzące dydaktykę. We Wrocławiu np Immunolog czy Niskie Temperatury prowadzą dydaktykę dla studentów ostatnich lat studiów. Co więcej robią to ze swoich funduszy - nie przewidzianych dla tego typu działalności. W instytutach tych studenci wykonują prace magisterskie. W okresach letnich, gdy Uczelnie są puste orgranizują szkoły wakacyjne. Często ludzie po pracy magisterskiej zostają w tych placówkach na studium doktoranckim. Stypedium opłacają dalej placówki z własnych środków. Nie można PAN'u wlewać do jednego worka. Nieskie Temperatury to jeden z trzech najlepszych w Polsce Instytutów Fizyko-Chemicznych. Czy taki Instytut zlikwidować na równi z Innymi tylko dlatego, że ma PAN w nazwie?
              O tym, które likwidować powinnien świadczyć ich dorobek. Nie wnoszą nic do likwidacji. Ale jeśli są najlepsze to też likwidować takie placówki?
          • Gość: old-tenure Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub IP: 81.15.189.* 05.09.04, 18:52
            Jestem za gruntowna reorganizacja PAN-u. Pracuje na uniwersytecie i obserwuje moich znajomych pracujacych w tej samej dyscyplinie w PAN. Efekty ich pracy, mierzone iloscia publikacji w LF i tempem uzyskiwania kolejnych awansow, sa podobne do moich. Jednak ja, w przeciwienstwie do nich, mam mase obowiazkow dydaktycznych. Jaka to sprawiedliwosc?
            • Gość: ha Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub IP: *.astro.su.se 05.09.04, 21:17
              > Jaka to sprawiedliwosc?

              sprawiedliwosc spoleczno-polityczna?

              a moze ilosc publikacji to nie wszystko?

              typowe polskie piekielko... siedzi w kotle i chce wciagnac innych.

            • Gość: Zainteresowany Re: Nauki podstawowe potrzebuja PAN lub IP: *.unideb.hu / 193.6.138.* 08.09.04, 14:47
              Gość portalu: old-tenure napisał(a):

              > Jestem za gruntowna reorganizacja PAN-u. Pracuje na uniwersytecie i obserwuje m
              > oich znajomych pracujacych w tej samej dyscyplinie w PAN.

              Możesz zdradzić w jakiej dyscyplinie pracujesz? Oczywiście jeśli to nie tajemnica.
        • Gość: you-know-who Re: Jest olbrzymi problem z PAN IP: *.astro.su.se 05.09.04, 20:48
          > Wydaje mi sie, ze pozytek z PAN zarowno dla Polski jak i ludzkosci jest
          > watpliwy lub zaden. Prace tam prowadzone sa w olbrzymiej wiekszosci bez
          > praktycznego znaczenia. Cytowanie Kopernika lub Sklodowskiej-Curie w kontekscie
          >
          > PAN to zart. Kopernik zreszta byl z zawodu ksiedzem i astronomia zajmowal sie
          > jako hobby.

          Bardzo glupia opinia czlowieka nie majacego pojecia co robia instytuty PAN.
          Wierchuszke ktos powinien wymienic bo faktycznie smierdzi zgnilizna i zastojem,
          ale odczepcie sie od instytutow PAN, chyba ze sa slabe ale ranking jest latwo
          zrobic.

          • farsa7 Re: Jest olbrzymi problem z PAN 06.09.04, 13:14
            Gość portalu: you-know-who napisał(a):

            >
            > Bardzo glupia opinia czlowieka nie majacego pojecia co robia instytuty PAN.

            no wlasnie, a co robia? Kiedys nizej podpisana osoba probowala sie dowiedziec
            co publikuja rzesze pracownikow Pana Ministra. Konia z rzedem temu kto znajdzie
            wykazy publikacji wg kryteriow zachodnich na stronie webowej (z rozszerzeniem
            gov.pl jako wizytowka nauki polskiej).
            Prywatnie wiadomo, ze ich projekty grantow si 'silnie popierane'. Oto co robia,
            nie umniejszajac kompetencji osob zatrudnionych tamze...


            • Gość: gość Re: Jest olbrzymi problem z PAN IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 06.09.04, 18:36
              Jeśli chodzi o Instytut Matematyczny PAN, to łatwo sprawdzić - lista
              zatrudnionych jest jawna (do wglądu na stronie IM PANu lub w siedzibie tegoż),
              publikacje w bibliotece lub bazie publikacji (ogólnonaukowej lub np.
              matematycznej www.ams.org/mathscinet/search, dostepnej na większości uczelni i
              w bibliotekach matematycznych) każdy wyszukać może bez problemu. Zrozumieć - na
              ogół po kilkunastu latach intensywnych kierunkowych studiów i własnych badań.
              I wychodzi, że nie ma w Polsce lepszej placówki matematycznej; zresztą powinno
              tak być, zważywszy że matematycy z uniwersytetów muszą się zajmować także
              dydaktyką. Zaś wśród IMPANowskich profesorów jest wiele osób rozpoznawanych
              (wśród matematyków) na całym świecie. Kto proponuje bezrefleksyjnie rozwiązanie
              wszystkich instytutów PANowskich, chyba nie zdaje sobie sprawy, jakie skutki
              miałoby to dla pozycji polskiej matematyki (i zapewne fizyki, i paru innych
              wciąż jeszcze liczących się w świecie gałęzi nauki w Polsce). Liczenie na to,
              że wszyscy ci wybitni uczeni grzecznie przejdą do polskich uniwersytetów i
              zajmą się dydaktyką, a w dodatku badania na tym nie ucierpią, jest dosyć
              złudne.

              Piszący te słowa jest pracownikiem uniwersyteckim i nie jest w żaden sposób
              finansowo ani służbowo związany z PAN. Nie ma natomiast złudzeń, co do tego, że
              nawołujący do dalszego zmniejszania nakładów na naukę i pomstujący na PAN
              zabiorą się, w następnej kolejności albo i równocześnie, do uniwersytetów.
              Any stick to hit a dog.
              • extrema77 Re: Jest olbrzymi problem z PAN - racja 06.09.04, 18:55
                Gość portalu: gość napisał(a):

                >... Liczenie na to,
                > że wszyscy ci wybitni uczeni grzecznie przejdą do polskich uniwersytetów i
                > zajmą się dydaktyką, a w dodatku badania na tym nie ucierpią, jest dosyć
                > złudne......
                >
                -------------------------
                Jeśli fundusze zostaną skierowane do uniwersytetów tak aby zbalansować
                odpowiednio obcążenie dydaktyczne z czasem na badania, wszyscy powinni na tym
                skorzystać. Uważam że wybitni naukowcy powinni być szczególnie wartościowi w
                procesie dydaktycznym bo przecież najlepiej znają i rozumieją swoje dziedziny.
                • farsa7 Re: Jest olbrzymi problem z PAN - racja 06.09.04, 23:16
                  extrema77 napisał:

                  > Gość portalu: gość napisał(a):
                  >
                  > >... Liczenie na to,
                  > > że wszyscy ci wybitni uczeni grzecznie przejdą do polskich uniwersytetów
                  > i
                  > > zajmą się dydaktyką, a w dodatku badania na tym nie ucierpią, jest dosyć
                  > > złudne......
                  > >
                  > -------------------------
                  > Jeśli fundusze zostaną skierowane do uniwersytetów tak aby zbalansować
                  > odpowiednio obcążenie dydaktyczne z czasem na badania, wszyscy powinni na tym
                  > skorzystać. Uważam że wybitni naukowcy powinni być szczególnie wartościowi w
                  > procesie dydaktycznym bo przecież najlepiej znają i rozumieją swoje dziedziny.


                  i jeszcze wybitni naukowcy z PAN beda prowadzic wyklady autorskie ze swoich
                  aktualnych badan, a ich super zdolni dyplomanci opublikuja z nimi prace w
                  renomowanych czasopismach. Ja tu widze same korzysci :-)
                  • wroc1 PAN - Uczelnie - Nauki doświadczalne 08.09.04, 10:29
                    farsa7 napisała:

                    > i jeszcze wybitni naukowcy z PAN beda prowadzic wyklady autorskie ze swoich
                    > aktualnych badan, a ich super zdolni dyplomanci opublikuja z nimi prace w
                    > renomowanych czasopismach. Ja tu widze same korzysci :-)

                    Nie rozumiesz jednej rzeczy. Na uczelniach praca jest tak zorganizowana, by zakończyć jakiś rozdział w ciągu 2-3 lat. Chodzi o to, by magistrant nie był skazany na czekanie na zakończenie swojej pracy magisterskiej przez ileś tam lat, lecz by mógł coś zrobić, zamknąć w miarę szybko.
                    W PAN pracuje się inaczej. Szuka się nowych związków o niepowtarzalnych właściwościach. Tego nie da się zrobić w ciącu trwania magisterium, a według mnie magisterium powinno wnosić coś nowego. Gdy w INTiBS PAN odkryje się coś nowego przyjmuje się magistranta za własne środki tak by ten mógł zakończyć pracę, opisać nowy związek w rozsądnym czasie. Jeśli Bozia dopisuje magistranci tak jak u nas przyjmowani są do Zakładu co roku. Jako, że oficjalnie nie mamy dydaktyki poświęcamy im cały swój wolny czas. Jeden magistrant na jednego pracownika to chyba rozsądne rozwiązanie dla magistrantów i nas osób ich prowadzących. Niestety nie można wymagać by w PAN świadczona była edukacja na poziomie pierwszych lat studiów. Można wymagać by kształcić na jak najlepszym poziomie przez ostatnie lata i to się robi. A poziom nie jest najgorszy - Instytut klasy AA.
                    • extrema77 Re: PAN - Uczelnie - Nauki doświadczalne 09.09.04, 04:56
                      wroc1 napisał:
                      > Nie rozumiesz jednej rzeczy. Na uczelniach praca jest tak zorganizowana, by
                      zak
                      > ończyć jakiś rozdział w ciągu 2-3 lat. Chodzi o to, by magistrant nie był
                      skaza
                      > ny na czekanie na zakończenie swojej pracy magisterskiej przez ileś tam lat,
                      le
                      > cz by mógł coś zrobić, zamknąć w miarę szybko.
                      > W PAN pracuje się inaczej. Szuka się nowych związków o niepowtarzalnych
                      właściw
                      > ościach. Tego nie da się zrobić w ciącu trwania magisterium, a według mnie
                      magi
                      > sterium powinno wnosić coś nowego......
                      -----------------------
                      Prace w danej dziedzinie mogą ciągnąć się przez lata ale muszą być podzielone
                      na dobrze zdefiniowane etapy 0.5 roku do 2, czasem 3 lat. Wtedy mierzy się
                      postęp i decyduje czy warto kontynuowac. Wydaje się publikacje i zgłoszenia
                      patentów. Żadna rozsądna organizacja w USA, czy to przemysłowe R&D czy NIH, NSF
                      nie da pieniędzy na dalsze badania jeśli badacze nie udowodnią wartości
                      dotychczsowej pracy i nie przekonają o celowości dalszych badań na podstawie
                      tych 0.5 - 3 lat wyników. I to właśnie w USA odkrywa się najwięcej związków o
                      niepowtarzalnych własnościach. A w tym forum odkrywamy źródła problemów PAN-u,
                      jak widać.
                      • wroc1 Re: PAN - Uczelnie - Nauki doświadczalne 09.09.04, 10:20
                        extrema77 napisał:
                        > Prace w danej dziedzinie mogą ciągnąć się przez lata ale muszą być podzielone
                        > na dobrze zdefiniowane etapy 0.5 roku do 2, czasem 3 lat. Wtedy mierzy się
                        > postęp i decyduje czy warto kontynuowac. Wydaje się publikacje i zgłoszenia
                        > patentów. Żadna rozsądna organizacja w USA, czy to przemysłowe R&D czy NIH, NSF
                        > nie da pieniędzy na dalsze badania jeśli badacze nie udowodnią wartości
                        > dotychczsowej pracy i nie przekonają o celowości dalszych badań na podstawie
                        > tych 0.5 - 3 lat wyników. I to właśnie w USA odkrywa się najwięcej związków o
                        > niepowtarzalnych własnościach. A w tym forum odkrywamy źródła problemów PAN-u,
                        > jak widać.

                        W pól roku to jedyne co możesz zrobić to napisać raport lub publikację, która i tak się nie ukaże bo za krótki czas.
                        Bolączką Polski jest brak przemysłu. Nie ma u nas np firm Hi-Tech np. zajmujących się optoelektroniką. Co z tego, że zbadaliśmy związek, który ma najlepsze właściwości w swojej klasie, jeżeli do zastosowania, trzeba przejść barierę z badań podstawowowych do zastosowawczych. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zdobędę wymagane środki tylko 2 miliony złotych na zakup potrzebnej aparatury :-) Jeśli nie, to muszę stwierdzić, choć z przykrością, że te 4 lata na jego zbadanie można uznać za stracone - chyba, że przekażę wyniki firmom spoza Polski. Jednak ten czas nie był do końca stracony - w końcu uczciwego doktoratu nie robi się w pół roku.
                        • extrema77 PAN - Uczelnie - Nauki doświadczalne - licencing 09.09.04, 13:07
                          wroc1 napisał:
                          ...Co z tego, że zbadaliśmy związek, który ma najlepsze wł
                          >> aściwości w swojej klasie, jeżeli do zastosowania, trzeba przejść barierę z
                          bad
                          > ań podstawowowych do zastosowawczych. Mam nadzieję, że w przyszłym roku
                          zdobędę
                          > wymagane środki tylko 2 miliony złotych na zakup potrzebnej aparatury...
                          ----------------------
                          Jeśli związek jest naprawdę dobry to zgłoś patenty i sprzedaj licencję jakiejś
                          dobrej firmie która nie tylko zapłaci od razu ale wdroży związek i z tego
                          możesz mieć jeszcze procent od zysków. Wtedy nie musisz prosić nikogo o
                          pieniądze i będziesz miał środki na następne wynalazki. Sprzedawanie licencji
                          jest jedną z method finansowania badań.
                          • wroc1 Patent na związek - Czochralski 09.09.04, 21:01
                            extrema77 napisał:

                            > Jeśli związek jest naprawdę dobry to zgłoś patenty i sprzedaj licencję jakiejś
                            > dobrej firmie która nie tylko zapłaci od razu ale wdroży związek i z tego
                            > możesz mieć jeszcze procent od zysków. Wtedy nie musisz prosić nikogo o
                            > pieniądze i będziesz miał środki na następne wynalazki. Sprzedawanie licencji
                            > jest jedną z method finansowania badań.

                            Możesz mi opisać w jaki sposób opatentować związek, sam związek?
                            Można patentować metodę otrzymania lecz nie sam związek. Właśnie do tego potrzeba tych 2 Mzł by dopracować otrzymywanie monokryształów, obecnie otrzymywane "bridgmanem". Bez "czochralskiego" (najczęściej cytowane na świecie nazwisko w optoelktornice - choć był Polakiem) brakuje ustalenia optymalnych warunków, które można patentować. Piec Czochralskiego kosztuje właśnie tyle. I koło się zamyka. Nie ma diengów nie ma patentu, nie ma patentu nie ma diengów itd.
                            • extrema77 Re: Patent na związek - Czochralski 09.09.04, 22:18
                              wroc1 napisał:

                              > Możesz mi opisać w jaki sposób opatentować związek, sam związek? > Można
                              patentować metodę otrzymania lecz nie sam związek. ....

                              Jesli zwiazek jest nowy to najlepszy patent!! To jest tzw. "composition of
                              matter" Methoda otrzymywania nie jest taka wazna bo zwiazek bedzie Twoj nie
                              zalanie jaka methoda jest otrzymany. Potrzebujesz tylko udowodnic ze zwiazek
                              otrzymales jakakolwiek methoda - musisz dac przyklad(y). Czasem ludzie nie
                              udowadniaja ale takie patenty moga nie przejsc w przypadku roztrzygniec
                              sadowych. Powiniennes rowniez rozszezyc patent na zwiazki pokrewne ktore moga
                              dac podobne korzysci. Czasem patent nowego zastosowania znanego zwiazku jest
                              rowniez wartosciowy. Czy nie macie prawnikow patentowych w instytucie? Jesli
                              nie to poradz sie jak najszybciej experta. To co pisze tyczy sie glownie US i
                              WO patents ale one sa najwazniejsze.
                              Powodzenia
                              • wroc1 Re: Patent na związek - Czochralski 10.09.04, 12:00
                                extrema77 napisał:
                                > wroc1 napisał:
                                > Jesli zwiazek jest nowy to najlepszy patent!! To jest tzw. "composition of
                                > matter" Methoda otrzymywania nie jest taka wazna bo zwiazek bedzie Twoj nie
                                > zalanie jaka methoda jest otrzymany. Potrzebujesz tylko udowodnic ze zwiazek
                                > otrzymales jakakolwiek methoda - musisz dac przyklad(y). Czasem ludzie nie
                                > udowadniaja ale takie patenty moga nie przejsc w przypadku roztrzygniec
                                > sadowych. Powiniennes rowniez rozszezyc patent na zwiazki pokrewne ktore moga
                                > dac podobne korzysci. Czasem patent nowego zastosowania znanego zwiazku jest
                                > rowniez wartosciowy. Czy nie macie prawnikow patentowych w instytucie? Jesli
                                > nie to poradz sie jak najszybciej experta. To co pisze tyczy sie glownie US i
                                > WO patents ale one sa najwazniejsze.
                                > Powodzenia

                                Akurat ten związek nie jest nowy. 20 late temu wynalazł go inny Polak lecz tylko w postaci ceramiki. Taka postać wystarczy by zbadać podstawowe właściwości. Mi udało się zamienić ceramikę w monokryształy. W piecu Bridgmana rosną sobie one całkiem ładnie jednak mają mikroskopijne wtrącenia. Piec Czochralskiego serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34157,524305.html oraz serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34157,524295.html umożliwiłby otrzymywanie idalnych kryształów. W normalnych kryształach laserowych domieszka np Nd w YAG czy w YVO4 stanowi tylko co najwyżej kilka procent zawartości krzyształu w tym "moim" stężenie domieszki może wynościć 100 %at. i pomimo to, nie ma wygaszania koncentracyjnego. Pręt laserowy możnaby zminimalizować do submilimetrowej płytki a generowana moc będzie taka sama jak w wielkich prętach chłodzonych cieczą. Ponadto idelne pasmo pompowania przy ~800 nm pretenduje ten material do pompowania optycznego przy pomocy tanich diód. Czyli w tym przypadku możliwe jest stworzenie miniutarowego lasera o porównywalnych parametrach z komercyjnymi olbrzymami. Brakuje jednak końcowego wyniku w postaci otrzymywania krysztłów metodą Czochralskiego, ale jestem optymistą.
                                Inne już odkryte przeze mnie związki można opatentować tak jak piszesz. Sam opis syntezy jest już wystarczający. Co do prawników patentowych w instytutach to nie rozśmieszaj mnie. Nie ma czegoś takiego. W Polsce człowiek musi zrobić wszystko sam. Sam zrobić syntezę, sam wyhodować kryształ np. Bridgmanem domowej produkcji, sam zrobić badania właściwości fizykochemicznych, sam opublikować wyniki ewnetualnie wnieść wniosek patentowy. Teraz jest trochę lepiej bo polski patent staje się automatycznie patentem UE.
                                • extrema77 Re: Patent na związek - Czochralski 10.09.04, 18:29
                                  > > wroc1 napisał:
                                  Co do prawników patentowych w instytutach to
                                  > nie rozśmieszaj mnie. Nie ma czegoś takiego. W Polsce człowiek musi zrobić
                                  wszy
                                  > stko sam. Sam zrobić syntezę, sam wyhodować kryształ np. Bridgmanem domowej
                                  pro
                                  > dukcji, sam zrobić badania właściwości fizykochemicznych, sam opublikować
                                  wynik
                                  > i ewnetualnie wnieść wniosek patentowy......
                                  -------------
                                  Co do wniosku patentowego to bym radzil znalezc prawnika-specjaliste bo na
                                  nieprawidlowym zgloszeniu stracisz a nie zyskasz, ryzyko jest bardzo duze. Na
                                  dziedzinie o ktorej piszesz nie znam sie. Jednakze jesli masz nowa forme
                                  zwiazku o wlasnosciach ktore nie mozna bylo przewidziec na postawie
                                  istniejacych informacji a Ty to odkryles to moze byc szansa na "composiiton of
                                  matter" patent.
                                  • wroc1 Re: Patent na związek - Czochralski 11.09.04, 23:24
                                    extrema77 napisał:

                                    [...]
                                    Dzięki za wszelkie uwagi, często krytyczne ale użyteczne
                                    Pozdrowienia ze Starej-Nowej Europy.
                                    A od poniedziałku znów do roboty :-) Może Chińczycy nas jednak nie zaleją - jak to przepowiadał Witkacy.
                              • wroc1 Czochralski - polskie piekiełko 10.09.04, 12:10
                                Jego opis poniżej.

                                serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34157,524299.html
                                serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34157,524294.html
                                Ciekawe ile osób wie, że np. Ignacy Łukasiewicz był Ormianinem. Na szczęście dla niego nie żył w XX lub XIX wieku.
                                • wroc1 Re: Czochralski - polskie piekiełko 10.09.04, 12:13
                                  wroc1 napisał:

                                  Miało być XXI wieku
                  • Gość: gość Re: Jest olbrzymi problem z PAN - racja IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 10.09.04, 12:28
                    Nie wiem, jak jest w innych dyscyplinach nauki. Matematycy z IM PAN prowadzą
                    liczne seminaria, na których prezentują zarówno swój dorobek, jak i najnowsze
                    osiągnięcia światowe w swoich dziedzinach. Do Warszawy na te seminaria jeżdżą
                    regularnie naukowcy z innych miast, więc chyba są atrakcyjne. Również ze
                    współpracą IMPANowców z innymi matematykami nie ma żadnych problemów.
                    Oczywiście, znakomita większość z tych ludzi spokojnie znajdzie pozycje na
                    bardzo dobrych uniwersytetach, jeśli IM PAN zostanie rozwiązany, niebywale
                    optymistyczny wydaje mi się jednak pogląd, że będą to uczelnie polskie.
                    • Gość: zyx Re: Jest olbrzymi problem z PAN - racja IP: *.chello.pl 10.09.04, 22:42
                      Gość portalu: gość napisał(a):

                      > Oczywiście, znakomita większość z tych ludzi spokojnie znajdzie pozycje na
                      > bardzo dobrych uniwersytetach, jeśli IM PAN zostanie rozwiązany, niebywale
                      > optymistyczny wydaje mi się jednak pogląd, że będą to uczelnie polskie.

                      Słusznie! Praca na polskich uczelniach to zajęcie dla frajerów i naukowych
                      miernot. A o naszych studentach w porównaniu z młodymi Niemcami, Amerykanami,
                      Francuzami czy Anglikami to lepiej w ogóle nie wspominać.
                      • Gość: gość Re: Jest olbrzymi problem z PAN - racja IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 15.09.04, 17:48
                        To bardzo zależy. Studenci amerykańscy naszym do pięt nie dorastają, jeśli
                        porównać przeciętnego amerykańskiego studenta do przeciętnego polskiego
                        studenta z porządnego uniwersytetu (typu UJ, UWr, UAM, UW, czy paru innych).
                        Ale już poziom wielu nowych, pożal się Boże, polskich "szkół wyższych" jest
                        zbliżony do amerykańskiego dna edukacyjnego, zaś na parudziesięciu
                        najważniejszych amerykańskich uczelniach studia są na najwyższym światowym
                        poziomie, do którego w większości dziedzin Polska długo nie dociągnie (nie
                        tylko z braku środków, ale także z powodu braku chęci inwestowania w naukę).

                        Nie będę wypowiadać się o innych dziedzinach nauki, ale jeśli chodzi o
                        matematykę, to co najmniej na paru polskich uczelniach poziom naukowy jest
                        zdecydowanie przyzwoity, a wielu naukowców w krótkim czasie może zdobyć
                        zatrudnienie na niezłych uniwersytetach zachodnich, także amerykańskich, o czym
                        zresztą świadczy fakt, że często są tam zapraszani lub decydują się na wyjazdy
                        zarobkowe (a niektórzy na stałe). Obawa, że w przypadku rozwiązania IM PAN,
                        naukowcy tamtejsi nie trafią np. na UW, wynika stąd, że pojemność uniwersytetów
                        nie jest nieograniczona w dzisiejszych warunkach. Dużo więcej studentów przyjąć
                        się nie da, bo nie pomieściliby się w salach wykładowych (a na nowe budynki
                        trzeba by środków); zresztą większa liczba przyjętych studentów w sposób
                        nieunikniony pociągnęłaby spadek poziomu kształcenia. A zatrudniać ludzi bez
                        przydzielenia im pensum (co najmniej kilka godzin zajęć w tygodniu) nie można,
                        zresztą jeśli mieliby się zajmować tylko badaniami, to czemu nie w PAN? Powie
                        ktoś, pozwalniać co gorszych pracowników i przyjąć zasłużonych profesorów. Ale
                        to iluzja - w IM PAN średnia wieku jest dużo większa niż na uniwersytetach,
                        które przecież nieustannie kształcą własne kadry. Dokonać takiej wymiany, to
                        skazać się na kolaps za 10-15 lat, gdy obecni profesorowie zaczną przechodzić
                        na emeryturę. Przecież młodzi nie będą tyle czasu czekać na możliwość powrotu
                        handlując pokątnie pietruszką. Część rzuci naukę, część pojedzie na Zachód i po
                        tych 10-15 latach będzie stracona dla polskich uczelni. Nauka i edukacja to
                        dziedziny, w których skutki podjętych decyzji ogląda się często po 20-30 latach
                        (zresztą z tego względu podejrzewam, że cała debata nad nauką polską jest mniej
                        ważna niż fakt, że "reformując" edukację zafundowaliśmy sobie całe pokolenie
                        ludzi źle przygotowanych do dalszej nauki, a końca tego pogorszenia na razie
                        nie widać; po prostu bardzo spadnie liczba osób, które nawet przy najlepszych
                        chęciach mogłyby naprawdę pracą naukową się zająć). Skutki ewentualnego
                        rozwiązania IM PAN moglibyśmy ocenić więc dopiero po jakimś czasie, ale
                        podejrzewam, że byłby to przede wszystkim długotrwały spadek liczby znaczących
                        publikacji matematycznych w Polsce o, lekko licząc, parędziesiąt procent.
                        Plus znacznie mniejsza liczba dobrze wykształconych doktorantów, czyli
                        długofalowo - dalszy spadek poziomu matematyki w Polsce. To wszystko propaguje
                        się powolutku... Dopiero za jakiś czas gorzej wykształceni pracownicy
                        uniwersytetów gorzej wyszkolą inżynierów, nauczycieli szkolnych itd. itd., a
                        potem nie trzeba się dziwić, że mnóstwo Polaków ma kłopty z głupim dodawaniem
                        czy procentem składanym, nie mówiąc już o głównej przydatności matematyki w
                        życiu codziennym - szkole logicznego myślenia.

                        Być może Polska byłaby w stanie spożytkowac "zaoszczędzone" środki jakoś
                        lepiej, ale ciekawe jak. Z obliczeń, jakie kilka lat temu
                        prowadziła "Rzeczpospolita" wynikało, że skala rocznego budżetu całej nauki w
                        Polsce jest podobna jak zadłużenie zakładów w Ursusie. A od tego czasu nakłady
                        na naukę nie wzrosły dramatycznie, prawda?
    • Gość: gosc Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.molgen.mpg.de 04.09.04, 22:59
      Uzdrawianie glodem!? ;->
    • Gość: pewien gostek jedyne wyjście to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 00:42
      Jedyne wyjście to jednocześnie złożyć rezygnacje i wniosek o zatrudnienie gdzieś
      zagranicą. Niech to samo zrobią rozwrzeszczani górnicy, zobaczymy kogo zaproszą
      za ocean...
    • Gość: Platon Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.client.comcast.net 05.09.04, 01:56

      zastanawiam sie czy nie wpadli ci naukowcy na mysli, ze nie ma o czym
      rozmawiac i prosic tych osiolkow z rzadu i ze trzeba w reszcie wziac stery
      kraju w swoich swiatlych "rekach" rece kadry profesjonalnej, a nie zlodzieji,
      kombinatorze i nie udacznicy. Panowie profesorowie i wychowawcy kogos obywatele
      maja wierzyc i ufac jesli nie ci ktorze sa rozumem i swiadomoscia naszego
      kraju!.
    • Gość: Bartek Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.vc.shawcable.net 05.09.04, 07:35
      Nareszcie pieszczochy PRL-u i PRL-u bis zajarzyli, ze zabawa w tzw. "nauke" nie
      ma, nad Wisla, Warta i Odra, nic wspolnego z Nauka. Jak nie jestescie pedalami,
      powiazanymi zwiazkami "hershey way", to lepiej juz teraz szukajcie sobie lopaty
      albo kontaktow na emigracji. Zrozumiecie gehenne prawdziwych, polskich
      naukowcow, ktorzy do Ojczyzny nie mieli, nie maja i ....
      Ech, szkoda pisac.
      Jedzmy, nikt nie wola.....
    • Gość: Kagan Re: Bunt polskich uczonych przeciw cięciom wydatk IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 05.09.04, 08:41
      Jakim cudem Balcerowicz zostal profesorem, i to na dodatek ekonomii?
    • Gość: student Konkretny przykład IP: *.net.autocom.pl 05.09.04, 09:30
      Jest w Krakowie Instytut Fizyki Jądrowej czy ktoś słyszał o jakichkolwiek
      osiągnięciach tam zatrudnionych "uczonych". Cały ten moloch tkwi głeboko
      korzeniami w latach pięćdziesiątych łącznie z akceleratorem, który służy
      wyłącznie do zabawy Panom uczonym, bo do niczego więcej się nie nadaje.
      • Gość: magisterek Re: Konkretny przykład IP: 195.136.191.* 05.09.04, 09:41
        Wiec moze tak by oszczednosci rozpoczac od tego miejsca??? Jak widac nie
        zajmuje sie ono ani dydaktyka, ani nauka - wiec po co istnieje??? A urzadzenia
        z lat 50. minonego wieku Polsce niewiele pomoga w przelomie jadrowym :-)
    • micic walka o kasę dla profesorów 05.09.04, 10:12
      walka o kasę dla profesorów -
    • Gość: TYTUS "nauka" w Polsce obrazowo IP: *.picr.man.ac.uk 05.09.04, 12:46
      Tak zwana nauka w Polsce jest jak kiepska czwartoligowa druzyna pilkarska.
      Kiepscy pilkarze (profesorowie), kiepskcy menagerowie i trenerzy (ministerstwa
      i inna administracja), maly budzet i wielkie aspiracje. Kazdy w tym kociolku
      orze jak moze, jeden lepiej drugi gorzej. Czasami druzynie uda sie wygrac z
      lokalnym przeciwnikiem z trzeciej ligi (jakas pomniejsza publikacja w
      czasopismie z listy Filadelfijskiej)i od razu wszyscy sie ekscytuja w jakiej to
      swietnej kondycji jest klub, chca premii i podwyzek. Od czasu do czasu pojawi
      sie w klubie jakis bardziej uzdolniony zawodnik ale poniewaz na jego tle zbyt
      dobrze widac miernote pozostalych wiec robi sie wszystko aby sie go pozbyc do
      jakiegos lepszego (zagranicznego) klubu, a jesli sie da to jeszcze na tym jakis
      ciemny interesik zrobic.
      Jesli z takiego klubu chce sie zrobic klub pierwszoligowy to niezbedne sa
      zmiany:
      1) po pierwsze czwartoligowi pilkarze w podeszlym wieku NIE SA W STANIE grac na
      pierwszoligowym poziomie, nawet jesli dostana super premie i znakomite warunki
      treningowe. To samo tyczy sie "zapijaczonych" (oderwanych od rzeczywistosci i
      nie posiadajacych doswiadczenia i mysli trenerskiej, nie mylic z "polska mysla
      trenerska") trenerow i menagerow.

      Rozwiazaniem jest sprowadzenie lepszych i mlodszych zawodnikow (prawdziwych
      naukowcow z zagranicy) przez zaproponowanie im dobrych warunkow (labolatoria i
      kontrakty)i pomoc w relokacji (nie powinno byc bzdurnych wymagan formalno-
      prawnych w stylu habilitacji), oczywiscie stara kadra zrobi wszystko aby do
      tego nie dopuscic bo to bylby jej koniec

      2) Po drugie klub powinien zainwestowac (kasa) w nowoczesne obiekty treningowe
      (wyposazenie laboratoriow)i szkolenie mlodziezy (stypendia doktoranckie i
      utrzymanie odpowiedniego poziomu doktoratow)

      3) Po trzecie nawet gwiazdy dobrze graja tylko wtedy gdy czuja "napor
      konkurencji" wiec sklad druzyny nalezy opierac na formie przedmeczowej a nie
      na "nazwisku i renomie" (pieniadze na badania powinny byc przyznawane w drodze
      otwartych konkursow a realizacja kazdego grantu rozliczana, to samo dotyczy
      wszelkich stanowisk (otwarte konkursy!))

      Czy uda sie w Polsce przeksztalcic czwartoligowego slabeusza w klasowa druzyne
      z pierwszej ligi? Mam powazne watpliwosci, moze nasze wnuki tego doczekaja ale
      nie to pokolenie prawdziwych Polskich Naukowcow rozrzuconych po dobrych
      zagranicznych klubach (czolowe instytuty badawcze USA, Europy Zachodniej i
      Azji). Ci zawodnicy (Naukowcy) przygladaja sie tylko z daleka i od czasu do
      czasu po strzeleniu kolejnego gola w Champions League (publikacja na poziomie
      Science lub Nature) w barwach zagranicznego klubu zatesknia tylko troche za
      Polskim chlebem i bigosem.

      Pozdrowienia
      TYTUS
    • Gość: AFERA Dobry Polak to glupi Polak... IP: *.dip.t-dialin.net 05.09.04, 13:44
      ... a glupi daje sie latwo rzadzic! Wiec o co chodzi?

    • Gość: itakdalej Wypowiedź prof. Wolszczana na ten temat IP: *.chello.pl 05.09.04, 13:53
      Ten jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych w świecie polskich
      naukowców wypowiedział się inaczej niż dyrektorzy instytutów PAN-u i rektorzy
      wyższych uczelni, któzy tylko umieją histeryzować i mówić "Daj!".
      Polecan ten fragment:

      "Jeśli chodzi o powolne tempo kariery młodych polskich naukowców w kraju, to
      wydaje mi się, że ciągle jeszcze brak jest warunków, które by ten szybki awans
      powodowały. I to w bardzo szerokim sensie, bo oczywiście najłatwiej jest
      powiedzieć: - Trzeba nam więcej pieniędzy i wszystko będzie dobrze. - Każdy
      przecież wie, że to nie jest tak. To nie tylko brak funduszy. Potrzebne są
      dalsze, głębokie zmiany strukturalne w organizacji polskiej nauki i uczelni,
      ażeby do tego doszło. Chciałbym też powiedzieć, ryzykując może trochę własną
      głowę, że opór starych struktur wobec zmian jest kolosalny. To nie pozostaje
      bez znaczenia. Sam się o tym przekonałem i sam tę głowę o ów opór rozbiłem. "


      Całość na stronie:
      www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=484
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka