Dodaj do ulubionych

O matematyce

IP: *.its.deakin.edu.au / 139.132.69.* 07.06.02, 09:35
(czesciowo kopiuje z Kagana):
Czemu matematycy lubuja sie w wymyslaniu sztucznych problemow, a nie znajda
sposobu na uproszczenie ichniej terminologii, ujednolicenie jej, itd?
Czemu oczywiste twierdzenia ubiera sie w pseudonaukowe szaty, aby zaimponowac
"niewtajemniczonym"?...
Pzeciez matematyka powinna byc z definicji prosta, bo logiczna!
Prostsza niz takie nielogiczne z definicji przedmioty jak jezyk polski czy
historia!
A w praktyce jest to przedmiot, ktory sprawia uczniom najwiecej trudnosci!
Dlaczego? Hermetyczny, sztuczny jezyk, glupie zadania i zli nauczyciele...
Np. te zadania o pociagach, jadacych godzinami jednostajnym ruchem.
Kazdy, kto przejechal koleja ponad godzine wie przciez, ze to sie praktycznie
nigdy nie zdarza. Albo te zadania polegajace na dzieleniu kata czy linijki przy
pomocy linijki i cyrkla, tak jakby grafit w cyrklu nie mial grubosci.
Pzeciez w ten sposob popelniamy tez blad, wiec prostsza metoda zmierzenia
odcinka czy kata i podzielniu na dwa wcale nie jest w praktyce mniej dokladna.
Ale dzieci sa wciaz torturowane w szkolach takimi i podobnymi zadaniami np. o
100 robotnikach kopiacych dol o srednicu 1 metra i glebolosci 10m w ciagu
minuty (bo 1 abstrakcyjny robotnik kopie taki dol w 100 minut)...
I co pozniej moga myslec o matematykach?
Matematycy twierdza, ze "wiekszosc problemow zajmujacych matematykow to
abstrakcje zjawisk ze zwyklego swiata
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomasz neutral evolution IP: *.ibch.poznan.pl 07.06.02, 10:54
      Chcialbym sie dowiedziec na czym opieraja sie przeciwnicy teorii neutralnej ewolucji. Interesuja mnie
      ich argumenty w odniesieniu do danych molekularnych.
    • Gość: Stefan Re: O matematyce IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 13:22
      Student:
      > (czesciowo kopiuje z Kagana):

      Oj, Kaganie, Kaganie, czy Ty masz klopoty z wlasna tozsamoscia, ze musisz robic
      te dziwactwa z ksywami? To sie podszywasz pod innych uczestnikow dyskusji, to
      sam wystepujesz raz jako ,,Kagan'' a raz jako ,,Student'', ktory patrzac
      ,,bezstronnie'' z boku, przyznaje punkty Kaganowi...

      Zebys jeszcze to robil umiejetnie. Ale Ty nie jestes materialem na podwojnego
      szpiega ani na pokerzyste i potrafisz pisac tylko w jednym stylu, wiec ta Twoja
      maskarada jest zalosnie nieporadna. Lepiej juz wystepuj otwarcie, podpisuj sie
      stale tak samo. Bedziesz wtedy wprawdzie nadal dziwakiem, ale uczciwym
      dziwakiem.

      - Stefan

      • Gość: Kagan Re: O matematyce IP: *.vic.bigpond.net.au 08.06.02, 15:51
        Gość portalu: Stefan napisał(a):

        > Student:
        > > (czesciowo kopiuje z Kagana):
        >
        > Oj, Kaganie, Kaganie, czy Ty masz klopoty z wlasna tozsamoscia, ze musisz robic
        > te dziwactwa z ksywami? To sie podszywasz pod innych uczestnikow dyskusji, to
        > sam wystepujesz raz jako ,,Kagan'' a raz jako ,,Student'', ktory patrzac
        > ,,bezstronnie'' z boku, przyznaje punkty Kaganowi...
        >
        > Zebys jeszcze to robil umiejetnie. Ale Ty nie jestes materialem na podwojnego
        > szpiega ani na pokerzyste i potrafisz pisac tylko w jednym stylu, wiec ta Twoja
        > maskarada jest zalosnie nieporadna. Lepiej juz wystepuj otwarcie, podpisuj sie
        > stale tak samo. Bedziesz wtedy wprawdzie nadal dziwakiem, ale uczciwym
        > dziwakiem.
        >
        > - Stefan
        To stary trick! Juz Newton sam sobie pisal recenzje
        (wiadomo jakie). Tyle lat spedzilem na uniwerytetach
        australijskich, ze przesiaknalem tutejszymi zwyczajami.
        Kto z kim przestaje... :(
        I prosze, nie dyskutujmy o mnie, ale o moich pogladach. :)
        Kagan

    • Gość: Cyklon-B Re: O matematyce IP: 63.78.171.* 07.06.02, 23:00
      ) Czemu matematycy lubuja sie w wymyslaniu sztucznych problemow, a nie znajda
      ) sposobu na uproszczenie ichniej terminologii, ujednolicenie jej, itd?

      Wlasnie to obsesyjne dazenie do scislosci charakteryzujace matematykow pozwala na
      maksymalne ujednolicenie terminologii i zredukowanie liczby pojec do minimum. Dla
      wyrobionego matematyka zonglowanie definicjami nie stanowi problemu.

      Sprobuj natomiast dowiesc czegokolwiek, osiagnac jakikolwiek praktyczny rezultat,
      jesli bedziesz poslugiwal sie swoimi intuicyjnymi definicjami... probki podobnych
      definicji mielismy w innych postach. Prosta to analogia sznurka, definicja liczby
      tez byla wysoce pokretna i "humanistyczna". Przeprowadz choc jedno rozumowanie, a
      moze pojmiesz, na czym polega problem z Twoim pojmowaniem matematyki.

      ) Czemu oczywiste twierdzenia ubiera sie w pseudonaukowe szaty, aby zaimponowac
      ) "niewtajemniczonym"?...

      Wskaz mi choc jedno oczywiste twierdzenie ubrane w pseudonaukowe szaty. Jesli sie
      nie ma wiedzy w jakiejs dziedzinie, wiele rzeczy moze wydac sie oczywistych, albo
      dlatego, ze takie (z pozoru oczywiste) twierdzenia sa same w sobie niescisle, lub
      tez dlatego, ze ten, dla ktorego sa one oczywiste, ma zbyt malo wyobrazni, zeby
      zdac sobie sprawe z roznych niuansow. Dla glupiego, niewyedukowanego czlowieka co
      drugi fakt naukowy bedzie albo herezja albo oczywistoscia. Nie dlatego, ze durnie
      maja nadzwyczajny zmysl wyczuwania prawdy i przenikliwosc, lecz po prostu brakuje
      im wyobrazni, dociekliwosci i krytycyzmu.

      ) Pzeciez matematyka powinna byc z definicji prosta, bo logiczna!

      Po pierwsze, zdefiniuj, co znaczy "prosta". Potrafie wymienic tuzin znaczen, wiec
      jesli chcesz sie w taki kategoryczny sposob wypowiadac, prosze badz scisly w tym,
      co mowisz. Dla mnie prostota polega na tym, aby moc sie danym pojeciem skutecznie
      i szybko poslugiwac, wazne jest to, aby mialo krotka, zwarta definicje, zeby bylo
      jak charakterystyczny kawalek ukladanki, ktory potrafie zapamietac i szybko sobie
      o nim przypomniec wtedy, kiedy go potrzebuje.

      Ja nie widze zadnych przeslanek za tym, zeby taki fakt mial byc prawdziwy. Logika
      wymaga konsekwencji i dyscypliny intelektualnej, juz to samo dla wiekszosci ludzi
      stanowi problem.

      Rozmyte potoczne pojecia sa zupelnie nieporeczne w rozumowaniu, latwo prowadza do
      miliona niescislosci, paradoksow, samo ich uzycie rodzi juz pytania folozoficznej
      natury.

      ) Prostsza niz takie nielogiczne z definicji przedmioty jak jezyk polski czy
      ) historia!
      ) A w praktyce jest to przedmiot, ktory sprawia uczniom najwiecej trudnosci!
      ) Dlaczego?

      Dlatego, ze ludzie nie potrafia rozumowac w sposob abstrakcyjny. Umiejetnosc owa,
      choc bardzo dzisiaj przydatnana kazdym kroku, nie jest, zapewnie nigdy nie bedzie
      powszechna, podobnie jak nie sa powszechne rozne inne talenty, chyba ze zaczniemy
      uprawiac inzynierie genetyczna.

      Postulat, aby znizyc nauke do poziomu przecietnego zjadzacza chleba, bo skoro nie
      potrafi jej zrozumiec, to nauka jest zla, jest debilny. Nauka nigdy nie zajmowali
      sie przecietni zjadacze chleba.

      ) Hermetyczny, sztuczny jezyk,

      Kazda zaawansowana terminologia naukowa jest hermetyczna i sztuczna, z definicji.

      ) glupie zadania

      Zadania nie sa glupie. Moga byc co najwyzej malo dowcipne lub nudne.

      ) i zli nauczyciele...

      Umiejetnosc przekazywania wiedzy to takze talent, i to bardzo rzadki. Nie ma to z
      matematyka nic wspolnego, dotyczy to kazdej dziedziny.

      ) Np. te zadania o pociagach, jadacych godzinami jednostajnym ruchem.
      ) Kazdy, kto przejechal koleja ponad godzine wie przciez, ze to sie praktycznie
      ) nigdy nie zdarza.

      Czy zaczynales nauke czytania od Prousta? Opanowanie czegokolwiek wymaga zaczecia
      od cwiczen najprostszych. Zadania takie jak to o pociagu to maksymalny poziom, na
      jaki byc moze jest w stanie sie wzniesc dziecko w takim wieku.

      ) Albo te zadania polegajace na dzieleniu kata czy linijki przy
      ) pomocy linijki i cyrkla, tak jakby grafit w cyrklu nie mial grubosci.
      ) Pzeciez w ten sposob popelniamy tez blad, wiec prostsza metoda zmierzenia
      ) odcinka czy kata i podzielniu na dwa wcale nie jest w praktyce mniej dokladna.

      Kolejne metne, belkotliwe twierdzenie. Jezeli zdolasz przepisac to, co powyzej, w
      sposob SCISLY, we wlasnej terminologii, i jasno wskazac, jakich zasad rozumowania
      uzywasz do wysnucia kolejnych wnioskow, to zapewne zadziwisz nas wszystkich.

      ) Ale dzieci sa wciaz torturowane w szkolach takimi i podobnymi zadaniami np. o
      ) 100 robotnikach kopiacych dol o srednicu 1 metra i glebolosci 10m w ciagu
      ) minuty (bo 1 abstrakcyjny robotnik kopie taki dol w 100 minut)...
      ) I co pozniej moga myslec o matematykach?

      Moga pomyslec, ze matematyka jest trudna dziedzina, oraz ze byc moze nie kazdemu
      dane jest zajmowac sie matematyka lub jedna z dziedzin, ktore na niej bazuja, bo
      nie kazdy ma do tego talent.

      ) Matematycy twierdza, ze "wiekszosc problemow zajmujacych matematykow to
      ) abstrakcje zjawisk ze zwyklego swiata
      • Gość: Kagan Re: O matematyce IP: *.vic.bigpond.net.au 08.06.02, 16:33
        Gość portalu: Cyklon-B napisał(a):
        K: Czemu matematycy lubuja sie w wymyslaniu sztucznych problemow, a nie znajda
        sposobu na uproszczenie ichniej terminologii, ujednolicenie jej, itd?
        C: Wlasnie to obsesyjne dazenie do scislosci charakteryzujace matematykow
        pozwala na maksymalne ujednolicenie terminologii i zredukowanie liczby pojec do
        minimum. Dla wyrobionego matematyka zonglowanie definicjami nie stanowi problemu.
        Sprobuj natomiast dowiesc czegokolwiek, osiagnac jakikolwiek praktyczny
        rezultat, jesli bedziesz poslugiwal sie swoimi intuicyjnymi definicjami... probki
        podobnych definicji mielismy w innych postach. Prosta to analogia sznurka,
        definicja liczby tez byla wysoce pokretna i "humanistyczna". Przeprowadz choc
        jedno rozumowanie, a moze pojmiesz, na czym polega problem z Twoim pojmowaniem
        matematyki.
        K: Nie rozumiesz jak ludzie mysla. Mysla "redundantnie", stad ta "redukcyjnosc"
        matematyki jest im obca. I dla tego tez tak wielu matematykow konczy w obledzie
        (Nash, Cantor itp. itd.), bo styaraja sie myslec wbrwew naturze ludzkiej,
        wbrew swemu wlasnemu umyslowi...
        A myslenie "redundantne" wcale nie musi byc nielogiczne!
        A jest na pewno bardziej zrozumiale!
        I nie wysmiewaj sie ze zwyklych ludzi, bo to dowodzi tylko
        twego zakompleksienia... :(

        K: Czemu oczywiste twierdzenia ubiera sie w pseudonaukowe szaty, aby zaimponowac
        "niewtajemniczonym"?...
        C: Wskaz mi choc jedno oczywiste twierdzenie ubrane w pseudonaukowe szaty.
        K: Chocby definicje prawdopodobienstwa: kazda kolejna, starajac sie
        byc bardziej precyzyjna, odchodzi coraz bardziej od istoty zjawiska,
        ktore chce definiowac...

        C: Jesli sie nie ma wiedzy w jakiejs dziedzinie, wiele rzeczy moze wydac sie
        oczywistych, albo dlatego, ze takie (z pozoru oczywiste) twierdzenia sa same w
        sobie niescisle, lub tez dlatego, ze ten, dla ktorego sa one oczywiste, ma zbyt
        malo wyobrazni, zeby zdac sobie sprawe z roznych niuansow. Dla glupiego,
        niewyedukowanego czlowieka co drugi fakt naukowy bedzie albo herezja albo
        oczywistoscia. Nie dlatego, ze durnie maja nadzwyczajny zmysl wyczuwania prawdy i
        przenikliwosc, lecz po prostu brakuje im wyobrazni, dociekliwosci i krytycyzmu.
        K: Wyobrazni, dociekliwosci i krytycyzmu czesto brakuje wlasnie naukowcom.
        Dali sie oni nabrac na tzw. cold fusion, a, co gorsza, ciagle pracuja
        oni dla wojska, tworza coraz straszniejsze bronie, bo nie potrafia sobie
        wyobrazic konsekwencji ich dzialan. Nawet Einstein namawial rzad
        USA do produkcji broni nuklearnej... Trudno o lepszy przyklad glupoty
        naukowcow! I prosze mi nie mowic, ze inaczej, to Niemcy by ja
        wyprodukowali. Hiroshima i Nagasaki to sa FAKTY, a wyprodukowanie
        broni A przez III Rrzesze, to domena Science Fiction (gdzie akurat
        jestem specjalista)...

        K: Pzeciez matematyka powinna byc z definicji prosta, bo logiczna!
        C: Po pierwsze, zdefiniuj, co znaczy "prosta". Potrafie wymienic tuzin znaczen,
        wiec jesli chcesz sie w taki kategoryczny sposob wypowiadac, prosze badz scisly
        w tym, co mowisz. Dla mnie prostota polega na tym, aby moc sie danym pojeciem
        skutecznie i szybko poslugiwac, wazne jest to, aby mialo krotka, zwarta
        definicje, zeby bylo jak charakterystyczny kawalek ukladanki, ktory potrafie
        zapamietac i szybko sobie o nim przypomniec wtedy, kiedy go potrzebuje.
        K: Ja tez to tak rozumiem! A przeciez matematyka, dla znakomitej
        wiekszosci, jest trudna, zagamatwana i skomplikowana oraz absolutnie
        odrwana od ich codzienego zycia. Kaza sie im jej uczyc, aby mysleli
        logicznie, ale na prozno, bo jest ona tak wykladana, ze wydaje sie
        z logika nie miec nic wspolnego... :(

        C: Ja nie widze zadnych przeslanek za tym, zeby taki fakt mial byc prawdziwy.
        Logika wymaga konsekwencji i dyscypliny intelektualnej, juz to samo dla
        wiekszosci ludzi stanowi problem.
        K: Logika poszla na manowce. Przeciez mamy w niej kilka koncepcji
        prawdziwosci zdania. W logice zdanie "jezeli dzis jest poniedzialek,
        to 2 razy 2 jest 4" jest poprawne (T. Kotarbinski "Kurs Logiki
        dla Prawnikow" W-wa 1961 s. 63). Taka "logike" to ja mam gdzies
        (w dupie, jakby sie kto pytal)... :(

        C: Rozmyte potoczne pojecia sa zupelnie nieporeczne w rozumowaniu, latwo
        prowadza do miliona niescislosci, paradoksow, samo ich uzycie rodzi juz
        pytania folozoficznej natury.
        K: A co powiesz o powyzszym przykladzie na nielogicznosc logiki formalnej?

        K:Matyematyka winna byc prostsza niz takie nielogiczne z definicji
        przedmioty jak jezyk polski czy historia!
        A w praktyce jest to przedmiot, ktory sprawia uczniom najwiecej trudnosci!
        Dlaczego?
        C: Dlatego, ze ludzie nie potrafia rozumowac w sposob abstrakcyjny.
        Umiejetnosc owa, choc bardzo dzisiaj przydatnana kazdym kroku, nie jest,
        zapewnie nigdy nie bedzie powszechna, podobnie jak nie sa powszechne rozne
        inne talenty, chyba ze zaczniemy uprawiac inzynierie genetyczna.
        K: NIE! Bowiem myslenie "matematyczne" jest sprzeczne z mysleniem
        normalnych ludzi! Normalni ludzie mysla przez skojarzenia, abstrachuja, ale nie
        jak matematycy na zasadzie aksjomatycznej, ale heurystycznie, pozornie
        "bez ladu i skladu", ale rozwiazuja problemy rzeczywiste lepiej niz
        komputery. Bowiem myslenie "algorytmiczne" wymaga dokladnych algorytmow i
        dokladnych danych, ktore sa w rzeczywistosci nieosiagalne...
        I z przyczyn filozoficznych (nie znamy natury swiata) i praktycznych
        (bledy pomiaru itp.)...

        C: Postulat, aby znizyc nauke do poziomu przecietnego zjadzacza chleba,
        bo skoro nie potrafi jej zrozumiec, to nauka jest zla, jest debilny.
        Nauka nigdy nie zajmowali sie przecietni zjadacze chleba.
        K: NIE zrozumiales mnie! Mnie chodzi o rezygnacje z algorytmicznego,
        matematycznego podejscia, ktore nie sprawdza sie ani w inzynierii
        (wciaz testujemy prototypy) a tym bardziej np. w ekonomii (wciaz
        mamy bezrobocie i recesje)...
        K: Hermetyczny, sztuczny jezyk,
        C: Kazda zaawansowana terminologia naukowa jest hermetyczna i sztuczna,
        z definicji.
        K: I zle! Odrywa sie od zycia, i schodzi na manowce scholastyki... :(
        K: glupie zadania
        C: Zadania nie sa glupie. Moga byc co najwyzej malo dowcipne lub nudne.
        K: SA glupie, bo sugeruja niemozliwe rozwiazania!
        K: i zli nauczyciele...
        C: Umiejetnosc przekazywania wiedzy to takze talent, i to bardzo rzadki.
        Nie ma to z matematyka nic wspolnego, dotyczy to kazdej dziedziny.
        K: Ale najbardziej wlasnie matematyki... :(
        Np. te zadania o pociagach, jadacych godzinami jednostajnym ruchem.
        Kazdy, kto przejechal koleja ponad godzine wie przeciez, ze to sie praktycznie
        nigdy nie zdarza.
        C: Czy zaczynales nauke czytania od Prousta? Opanowanie czegokolwiek wymaga
        zaczecia od cwiczen najprostszych. Zadania takie jak to o pociagu to maksymalny
        poziom, na jaki byc moze jest w stanie sie wzniesc dziecko w takim wieku.
        K: Proust to dla mnie stary nudziarz, piszacy o niczym, ale de gustibus...
        Dzieciom zas nie wolno dawac glupich zadan, bo sie im wypacza umysly...
        A to juz wrecz zbrodnia: intelektualny gwalt na nieletnich... :(
        Sam padlem, jak miliony polskich dzieci, ofiara takiej przemocy... :(
        Tyle, ze sie NIE wstydze o tym glosno mowic!

        K: Albo te zadania polegajace na dzieleniu kata czy linijki przy
        pomocy linijki i cyrkla, tak jakby grafit w cyrklu nie mial grubosci.
        Przeciez w ten sposob popelniamy tez blad, wiec prostsza metoda zmierzenia
        odcinka czy kata i podzieleniu na dwa wcale nie jest w praktyce mniej dokladna.
        C: Kolejne metne, belkotliwe twierdzenie. Jezeli zdolasz przepisac to, co
        powyzej, w sposob SCISLY, we wlasnej terminologii, i jasno wskazac, jakich
        zasad rozumowania uzywasz do wysnucia kolejnych wnioskow, to zapewne zadziwisz
        nas wszystkich.
        K: Nie majac kontrargumentu, zaatakowales mnie ad peronam... :(
        Dzieci sa wciaz torturowane w szkolach takimi i podobnymi zadaniami np. o
        100 robotnikach kopiacych dol o srednicu 1 metra i glebolosci 10m w ciagu
        minuty (bo 1 abstrakcyjny robotnik kopie taki dol w 100 minut)...
        I co pozniej moga myslec o mate
      • Gość: Kagan Re: O matematyce CD IP: *.vic.bigpond.net.au 08.06.02, 16:36
        K: Nie majac kontrargumentu, zaatakowales mnie ad peronam... :(
        Dzieci sa wciaz torturowane w szkolach takimi i podobnymi zadaniami np. o
        100 robotnikach kopiacych dol o srednicu 1 metra i glebolosci 10m w ciagu
        minuty (bo 1 abstrakcyjny robotnik kopie taki dol w 100 minut)...
        I co pozniej moga myslec o matematykach?
        C: Moga pomyslec, ze matematyka jest trudna dziedzina, oraz ze byc moze nie
        kazdemu dane jest zajmowac sie matematyka lub jedna z dziedzin, ktore na
        niej bazuja, bo nie kazdy ma do tego talent.
        K: To czemu sie nalega na uczenie kazdego dziecka matematyki?
        Sadyzm? Peadophobia?
        K:Matematycy twierdza, ze "wiekszosc problemow zajmujacych matematykow to
        abstrakcje zjawisk ze zwyklego swiata
    • Gość: Cyklon-B Re: O matematyce IP: 63.78.171.* 07.06.02, 23:06
      Cos sie ucielo... :-(

      (continued)

      Matematyka dla kazdego! Nauka dla kazdego! Spalmy biblioteki, powyzynajmy
      noblistow, niech poziom nauki siegnie mozliwosci intelektualnych imbecyla,
      wytoczmy procesy tworcom wszelkich idei wychodzacych poza taki poziom.

      > Matematycy, ktorzy na ogol egzystuja na krawedzi normalnosci (Banach, Cantor,
      > Nash itp. itd.) nie maja z tym problemow, bo oni nie mysla jak normalny
      > czlowiek: dla nich rzeczywistosc nie istnieje tak jak dla normalnych ludzi...
      > Oni wrecz gardza ta nornmalna wiekszoscia (analogia do gejow)...

      Jestem normalny, zdrowy psychicznie, uprawiam sport, posuwam panienki, potrafie
      sie komunikowac z otoczeniem i calkiem sprawnie poruszami sie w matematyce. Czy
      zgodnie z tym, co postulujesz powinienem uwazac sie za polboga? Na szczescie
      nie musze polegac na Twojej odpowiedzi. Znam wielu matematykow, ktorzy nie
      stoja na krawedzi choroby psychicznej. W gruncie rzeczy malo ktory stoi. To, co
      prostakom wydaje sie byc choroba psychiczna lub zdziwaczeniem na ogol jest
      jedynie brakiem oglady, pewna gburowatoscia wynikajaca z tego, ze samotnie
      spedza sie czas, a wiec jedynie kiepska powierzchownoscia. Bogu dzieki, nie
      jestem polbogiem, tylko jednym z wiekszosci. To pocieszajace. To zadna frajda
      byc wyobcowanym i samotnym.

      • Gość: Kagan Re: O matematyce BIS IP: *.vic.bigpond.net.au 08.06.02, 16:40
        C: Cos sie ucielo... :-(
        (continued)
        Matematyka dla kazdego! Nauka dla kazdego! Spalmy biblioteki, powyzynajmy
        noblistow, niech poziom nauki siegnie mozliwosci intelektualnych imbecyla,
        wytoczmy procesy tworcom wszelkich idei wychodzacych poza taki poziom.
        K: NIEkoniecznie! Ale wyeliminujmy zwolennikow elitaryzmu nauki!
        Dla jej dobra!
        Matematycy, ktorzy na ogol egzystuja na krawedzi normalnosci (Banach,
        Cantor, Nash itp. itd.) nie maja z tym problemow, bo oni nie mysla jak normalny
        czlowiek: dla nich rzeczywistosc nie istnieje tak jak dla normalnych ludzi
        ...
        Oni wrecz gardza ta nornmalna wiekszoscia (analogia do gejow)...
        C: Jestem normalny, zdrowy psychicznie, uprawiam sport, posuwam panienki,
        potrafie sie komunikowac z otoczeniem i calkiem sprawnie poruszami sie w
        matematyce. Czy zgodnie z tym, co postulujesz powinienem uwazac sie za polboga?
        Na szczescie nie musze polegac na Twojej odpowiedzi. Znam wielu matematykow,
        ktorzy nie stoja na krawedzi choroby psychicznej. W gruncie rzeczy malo ktory
        stoi. To, co prostakom wydaje sie byc choroba psychiczna lub zdziwaczeniem na
        ogol jest jedynie brakiem oglady, pewna gburowatoscia wynikajaca z tego, ze
        samotnie spedza sie czas, a wiec jedynie kiepska powierzchownoscia. Bogu dzieki,
        nie jestem polbogiem, tylko jednym z wiekszosci. To pocieszajace. To zadna frajda
        byc wyobcowanym i samotnym.
        K: No coz, na szczescie NIE jestes geniuszem! NIE grozi ci wiec
        ani Nobel, ani szpital psychiatryczny, czy chocby Prozac... :)
        • Gość: student Re: O matematyce BIS IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 09.06.02, 18:14
          Pamiętam jeszcze z podstawówki,chyba 7 klasa,
          mieliśmy policzyć w domu zadanko w stylu pociąg wyrusza itd.
          Wiem tylko ,że jakoś nie wpadłem na to, że ten pociąg się nie rozpędza !!!
          Dzieciaki są bardzo dobrymi obserwatorami i olbrzymią rolę przywiązują do
          szczegółów ,błachych i nieistotnych z punktu widzenia nauczycielki ,która przez
          całą tą wielką naukę(nasz system edukacji) zatraciła zdolność postrzegania
          świata takim jakim jest ale widzi go tak jak go widzą uproszczone często
          schematy postępowania obliczeniowego
          W świecie jaki przedstawia im nauczycielka gubią się , ich sposób postrzegania
          nie pasuje do tego co przekazuje im nauczyciel, muszą go uprościć aby nadążyć
          za programem nauczania , aby nie zastanawiać się nad problemem, przeciez na
          sprawdzianie mają tylko 45 min, trzeba szybko podstawiać do wykutych wzorów ,
          na myslenie nie ma czasu.
          Niektórym to dobrze wychodziło, mi to jakoś nigdy nie odpowiadało !

          Teraz masz tego się nauczyć, myśleć będziesz póżniej !!!
          No tak muszę na pamięć wykuć setki definicji , wzorów itp. aby obracać się w
          danym środowisku, no tak myśleć w danej dziedzinie będę wtedy gdy będe miał do
          tego podstawy :)
          Nigdy nie chciało mi się przeprowadzać mechanizacji pojęciowej,ważne było dla
          mnie to co przez określone działanie mogę osiągnąc a nie jak to się nazywa
          Stąd zadanka,w których treśći było duże zagęszczenie pojęć matematycznych były
          dla mnie pozornie nierozwiązywalne
          Pewna uwaga:
          Gdybym zaangażowano uczniów nawet w trudne i zaawansowane problemy to zapewne
          nie tylko by znacznie lepiej zrozumieliby i umieli wykorzystać matematykę czy
          zjawiska fizyczne(i nie tylko) wystepujące w ich otoczeniu ale również
          niejednokrotnie mogliby wnieść całkiem nowe spojrzenie na wiele
          nierozwiązywalnych dotychczas kwestii. Oczywiście mogę przesadzać :))
          Dlaczego tak?
          Dobrze wiemy, ze działy matematyki ale i wszystkich pozostałych nauk się
          rozrastają ,nie da się ,chyba, zrozumieć, poznać wszystkie definicję, wzory i
          dowody,zapewnie trzydziestka na karku nie starczy.
          Nie bez powodu też przecież Medal Fieldsa przyznaje się matematykom przed
          czterdziestką.
          Poza tym sam niejednokrotnie zauważyłem ze nie trzeba mieć specjalistycznej
          wiedzy, znać jakieś tam pojęcia itp. , aby dostrzec coś czego nie widzieli
          przysłowiowi specjaliści.

          Student polibudy,normalny zjadacz chleba, mam nadzieje,że nie inbecyl bo nie
          przepadam za matematyką (nie odpowiadał mi sposób jej nauczania)
          Ach i nie ten student na wstępie choć ogólnie popieram Kagana
    • Gość: abc Re: O matematyce IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 22:30
      co od cyrkla dzielenia katow itp.
      bez znajomosci takich "trikow" nie wyznaczylbym elipsy, ktora byl placyk w
      parku i nie zrealizowalbym zamowienia.
      abc
      • Gość: Student Re: O matematyce IP: *.its.deakin.edu.au / 139.132.69.* 10.06.02, 09:21
        Gość portalu: abc napisał(a):

        > co od cyrkla dzielenia katow itp.
        > bez znajomosci takich "trikow" nie wyznaczylbym elipsy, ktora byl placyk w
        > parku i nie zrealizowalbym zamowienia.
        > abc
        Czasami mozna dzielic katy cyrklem, a czasami trzeba je zmierzyc...
        Odcinek mozna podzielic na pol sznurkiem, jak nie trzeba duzej
        dokladnosci (sznurek sie rozciaga).
        Jak chcesz wiekszej dokladnosci, to musisz docinek zmierzyc, np. miarka czy
        urzadzeniami optycznymi uywanymi przez geodetow...
        I jak obliczyles pole elipsy bez mierzenia? Rozumiem, ze "na oko".
        I pewnie zamowiles np. za duzo albo za malo cementu... :(
        Chyba, Ze uzywasz kradzionego... ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka