arek354
28.07.05, 18:14
Wczoraj w okolicach godziny 23-ciej zaobserwowałem bardzo ciekawe zjawisko. Z
nudów spoglądałem w niebo i zauważyłem sporych rozmiarów...hmm, właśnie nie
wiem co. Wyglądało "to" na lecący olbrzymi rój meteorów (kilkaset lecących
obok siebie światełek) ale :
1. Wiem jak wyglądają meteory i na pewno nie były to te kosmiczne śmieci.
Meteor jako taki nie jest widoczny gołym okiem. Jest zauważalny dopiero w
momencie lotu przez ziemską atmosferę w formie "spadającej gwiazdy". To coś
leciało w kierunku wschód-zachód.
2. Nie był to samolot, bo chociaż szybkość była podobna, to jednak rozmiary
tego czegoś były dużo większe. Poruszało się to bezgłośnie i początkowo gdy
pojawiło się to znad dachu wieżowca pomyślałem, że to albo lotnia, albo
szybowiec. Oba musiałyby być wyposażone w setki światełek. Poza tym to nie
było ciało stałe, bo przelatując na tle gwiazd nie zasłaniało ich.
3. To nie był sputnik czyli sztuczny satelita, bo ten akurat lata pojedynczo,
nie parami a już na pewno nie w towarzystwie kilku setek jemu podobnych
towarzyszy.
4. Wczoraj startował prom kosmiczny i coś mu się tam przy starcie urwało.
NASA podaje, że to tylko jakieś kilkucentymetrowe badziewie, więc i to odpada.
Nie wiem co "to" było. Nie sądzę, aby był to NOL (Niezidentyfikowany Obiekt
Latający) chociaż właściwie skoro leciał, a ja go niezidentyfikowałem, to
można "to" zaliczyć do tej kategorii. Zaznaczam, że słoneczko nie przypiekło
mnie wczoraj za mocno ;) Świadkiem wyżej opisanego zjawiska była też moja
żona. Interesuje mnie natomiast czy jeszcze ktoś poza nami widział wczoraj
to "coś" ? Sprawę proszę potraktować w miarę poważnie i nie komentować głupio
w stylu: a świstak siedzi itp. ;)
Pozdrawiam
PS. Mieszkam w Wałbrzychu