Dodaj do ulubionych

jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na ziemię ?

14.10.05, 21:38
wczoraj w kręgu przyjaciół ktoś postawił pytanie :
jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na ziemię ?
odpowiedzi były rozmaite min. siła bezwładności , siła grawitacji ,
inercja ...
co jest rzeczywiście ?
dzięki za odpowiedzi....
Obserwuj wątek
    • Gość: debil Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 00:49
      Napięcie powierzchniowe powietrza znajdującego się między Ziemią i Księżycem.
      • t0g Sila WOLI? n/t 15.10.05, 00:52
        • andrzejzb Re: Sila WOLI? n/t 20.10.05, 00:51
          Jakiej Woli?

          Ursus rządzi!
    • abprall Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 15.10.05, 00:58
      ogromna niechęć luny do ziemi...
      księżyc spoglądając z "góry" na ziemię , szczególnie na polskę , wyprosił u
      bogów siłę odśrodkową.....
      ---------
      p.c.
    • t0g Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi 15.10.05, 00:59
      To bylo jedno ze slynnych powiedzonek prof. S. Pienkowskiego, "ojca" Instytutu
      Fizyki Experymentalnej Uniwersytetu Warszawskiego.

      Wlasciwa odpowiedz jest taka: Ksiezyc to raczej by wolal sobie odleciec w sina
      dal, anizeli spacs na Ziemie - wiec raczej pytanie nie powinno byc o sile,
      ktora mu nie pozwala spasc, a o sile, ktora mu nie pozwala uciec! I to jest
      wlasnie sila przyciagania grawitacyjnego.
      • Gość: bolo Re: Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 01:02
        Skoro grawitacja - to zapytam:
        Znaleziono te tajemnicze grawitony?
        • losiu4 Re: Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowie 18.10.05, 12:48
          nie :)

          Pozdrawiam

          Losiu
    • nordpol Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 15.10.05, 01:37
      to jest siła odśrodkowa Fz=(mv^2)/r, masa =m , odległość=r i prędkość=v.
      Fz jest siłą grawitacji Fg z którą ziemia przyciąga księżyc przeciwstawnie , a
      więc na zewnątrz.
      Przy stabilnej orbicie musi panować równowaga, Fz=Fg.
      Jeżeli teraz dla m wstawimy masę księzyca, dla r srednią odległość ziemia-
      księżyc zostanie v=(GM/r)^(1/2) , (M masa ziemi ~5.98 10^24 kg, stała
      grawitacji G ~6.67 10^(-11) kg^(-1) s^(-2) m^3, r ~384000 km) z wynikiem
      v ~ 10.2 km/s.
      Że jest to własciwe zobaczymy gdy średnią prędkoścć orbitalną księżyca
      obliczymy przez (obwód orbity księżyca)/(czas obiegu) , wtedy wyjdzie to samo.
      Zatem jeszcze raz krótko: siła grawitacji dba o to , że księżyc jeszcze jest a
      nie odlatuje.
      siła odśrodkowa chroni nas przed jego upadkiem na nasze głowy .
      PS- przepraszam za tą liczbową „chińszczyznę” , ale formuły nie dają się w
      normalnym texcie lepiej przedstawić.
      • t0g Sila odsrodkowa 15.10.05, 08:12
        Chcialem tylko zauwazyc, ze przy uczeniu fizyki na poziomie uniwersyteckim to
        pojecie sie "tepi". Wlasciwym pojeciem, ktorego nalezy uzywac przy analizie
        ruchu, jest sila DOSRODKOWA.
        • t0g Nordpolu: wlasciwe podejscie do zagadnienia polega 15.10.05, 08:34
          na rozwiazaniu rownania, ktore wyraza Drugie Prawo Dynamiki Newtona. Jest to
          rownanie rozniczkowe drugiego stopnia. W przypadku rozwazania ukladu
          Ziemia-Ksiezyc w rownaniu tym wystepuje tylko jedna sila, tzn. sila grawitacji.

          Rozwiazanie, ktore sie otrzymuje w przypadku takiej sily, zalezy od tzw.
          warunkow poczatkowych (jak zawsze w przypadku rownan rozniczkowych) i w
          zaleznosci od nich moze to byc ruch po torze kolowym, eliptycznym, parabolicznym
          lub hiperbolicznym.
          Po hiperbolach poruszaja sie np. komety, ktore raz tylko "odwiedzaja" nasz Uklad
          Sloneczny i juz nigdy nie wracaja.

          Ruch Ksiezyca jest bardzo prosty, o ile sie zalozy, ze masa Ziemi jest
          nieskonczona. Jesli jednak uwzlednic, ze masa Ziemi jest tylko 81 razy wieksza
          od masy Ksiezyca, to sprawa robi sie troszeczke bardziej skomplikowana: zarowno
          Ksiezyc, jak i Ziemia okrazaja wspolny srodek masy. Srodek masy ukladu
          ziemia-ksiezyc znajduje sie jakies 2000 km pod powierzchnia naszej planety,
          dlatego promien ruchu, z ktorym Ziemia obiega wspolny srodek masy, jest
          niewielki i w pierwszym przyblizeniu mozna o tym dodatkowym ruchu Ziemi zapomniec.
          • t0g Jeszcze: czemu "tępimy" siłę odśrodkową 15.10.05, 10:03
            Drogi Nordpolu:

            Zarówno ruch satelitarny, jak i znacznie prostszy przypadek ruchu po okręgu –
            mianowicie, ruch ciężarka obracanego na sznurku – często tłumaczy się w
            następujacy sposób:
            „Satelita podlega działaniu siły odśrodkowej i siły przyciągania
            grawitacyjnego. Siły te skierowane są wprzeciwnych kierunkach i równoważą się”.

            Lub, podobnie: „Na ciężarek działa siła odśrodkowa skierowana prostopadle do
            kołowego toru ruchu (czyli w kierunku promienia) na zewnątrz, i siła napięcia
            sznurka,
            skierowana w kierunku promienia do wewnątrz. Obie te siły sie równoważą”.

            Z tego ma niby wynikać ruch po okregu. Niestety, takie tłumaczenie ma jeden
            niedostatek: mianowicie, jest niezupełnie zgodne z Pierwszym Prawem Dynamiki
            Newtona.

            Prawo to mówi bowiem: jeśli na ciało nie działa żadna siła, lub podlega ono
            działaniu sił, które sie znoszą, to ciało pozostaje w spoczynku lub posusza się
            ruchem JEDNOSTAJNYM PROSTOLINIOWYM.

            Skoro więc siły działające na satelite sie równoważą, to dlaczego porusza sie on
            po okregu, a nie ruchem prostoliniowym, jak mówi prawo?

            Wytłumaczenie ruchu po okregu w taki sposob, żeby uniknąć tej sprzeczności, nie
            jest wcale takie proste. W zasadzie, trzeba to robić w dwóch etapach: najpierw
            trzeba dobrze zrozumiec KINEMATYKĘ samego ruchu po okręgu – czyli sam
            matematyczny opis ruchu, jeszcze bez wprowadzania sił. W szczególności, trzeba
            zrozumiec pojęcie PRZYŚPIESZENIA DOŚRODKOWEGO, skąd ten „zwierz” sie bierze. No
            i tu się zaczyna bieda, bo przyśpieszenie dosrodkowe trudno jest zrozumieć bez
            znajomości pewnych podstaw rachunku wektorowego i rachunku rózniczkowego.

            Dopiero poznawszy przyśpieszenie dośrodkowe, można prawidłowo zrozumiec ruch po
            okręgu. Zgodnie z II Prawem Dynamiki Newtona, siła powoduje przyśpieszenie – no
            i siła dośrodkowa powoduje występowanie przyśpieszenia dośrodkowego, a więc
            własnie ruch po okręgu.

            Prawidłowe podejście powinno odbywać sie własnie według powyższego schematu. W
            fizyce wykładanej na poziomie uniwersyteckim na pierwszym-drugim roku studiów
            dla przyszłych fizyków czy inżynierow robi sie to własnie w ten sposób (nie
            mówie o bardziej zaawansowanym podejsciu, wykładanym juz na wyższych latach,
            znanym jako „Newtonowska Mechanika Teoretyczna” – tam stosuje się już bardzo
            wyrafinowane podejscie, rózne równania Lagrange’a , Hamiltona-Jacobiego, etc.).

            Niestetym, jak powiadam – pojęcie przyśpieszenia dośrodkowego nie jest łatwe do
            zrozumienia dla kogoś początkującego. Jest w ogóle jakby trochę sprzeczne z
            naszą intuicją ... W rezultacie, wcale nie jest łatwo wytłumaczyć ruch satelity
            w taki sposób, zeby ktoś nieprzygotowany to od razu pojął i jednocześnie tak,
            żeby to tłumaczenie było to całkowicie zgodne z prawami dynamiki...

            Z pozdrowieniami, t0g (stary belfer akademicki)

            • t0g Errata: po trzecim akapicie od końca 15.10.05, 10:16
              kończącym się słowami:
              "... i siła dośrodkowa powoduje występowanie przyśpieszenia dośrodkowego, a więc
              własnie ruch po okręgu."

              Powinienem był jeszcze dodać:

              "Siły odśrodkowej w tym opisie w ogóle sie nie wprowadza - mówimy wyłącznie o
              sile dośrodkowej. W przypadku Księzyca, jest nią oczywiście ziemskie
              przyciąganie grawitacyjne".

              Dodam jeszcze: siła odśrodkowa oczywiście istnieje, ale w ukladzie samego ciała
              podlegającego ruchowi po okręgu - no i to jest układ NIEINERCJALNY. Tymczasem
              przy analizie ruchu dużo lepiej jest nie wchodzić w ulady nieinercjalne i starać
              się wszystko robić w układzie inercjalnym, gdzie można prawa dynamiki stosować
              bez żadnych obaw. W układach nieinercjalnych zaś czają sie liczne "pułapki" i
              łatwo jest dojść do niepoprawnych wniosków...
              • pomruk Re: siła odśrodkowa 15.10.05, 11:20
                Można by to też ująć tak: siła odśrodkowa to pojęcie, wprowadzone dla
                "ratowania" II zasady dynamiki Newtona w układach nieinercjalnych, w których to
                ukladach zasada ta nie obowiązuje ;-).
                • pomruk Re: siła odśrodkowa -PS 15.10.05, 11:23
                  Zagadnienie opisu ruchu w inercjalnych i nieinercjalnych układach poruszone jest
                  w Polsce już w liceum (zakres rozszerzony). Z praktyki wiem, że to szczególnie
                  trudny temat, zwłaszcza że poruszany na początku kursu.
                  • t0g Re: siła odśrodkowa -PS 15.10.05, 19:49
                    pomruk napisał:

                    > Zagadnienie opisu ruchu w inercjalnych i nieinercjalnych układach poruszone jes
                    > t
                    > w Polsce już w liceum (zakres rozszerzony). Z praktyki wiem, że to szczególnie
                    > trudny temat, zwłaszcza że poruszany na początku kursu.

                    Faktycznie, trudny i dlatego dobrym podejsciem jest analizowac ruch z punktu
                    obserwatora znajdujacego sie w ukladzie inercjalnym - kiedykolwiek to jest tylko
                    mozliwe.

                    Oczywiscie, pytanie jest, czy uklady inercjalne (dostepne dla nas, przynajmniej)
                    w ogole istnieja?

                    Jak ktos sie uprze, to latwo wykaze, ze nasza poczciwa staruszka Ziemia ukladem
                    inercjalnym bynajmniej nie jest...

                    Serdecznosci, t0g
              • devegas Re: Errata: po trzecim akapicie od końca 16.10.05, 13:26
                Hmm, ciekawe do jakich wniosków ( niepoprawnych !) można dojść?
                Ja doszedłem do wniosku, że grawitacja nie jest siłą zewnętrzną ale siłą wewnętrzną ( więzów) ciał poruszajcych się w przestrzeni.
                Innymi słowy grawitacja wynika z cech (kształtu) przestrzeni a nie zewnętrznych sił -oddziaływania ciał niebieskich. Czy to jest wg Ciebie ten niepoprawny wniosek?
    • Gość: salto Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 02:57
      takie pytania należy wrzucać do działu 'edukacja'
      Zaraz będzie trzeba tłumaczyć:
      - dlaczego Słońce zachodzi?
      - gdzie jest środek kosmosu?
      - jak szybko trzeba jeździć autem, aby się nie starzeć?
      - dlaczego ryby nie kaszlą?
      - jak długo trzeba gotować jajko we wrzącym helu?
      • abprall Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 15.10.05, 03:17
        dobrze , dobrze, nie podniecaj się...
        na poczatek przetłumacz :
        SCHWARZE LÖCHER
        Schwere Geburten am Abgrund
        Was in die Nähe eines Schwarzen Lochs kommt, gilt in aller Regel als unrettbar
        verloren. Jetzt aber stellt sich heraus, dass die kosmischen Vielfraße auch
        anders können - etwa den Geburtshelfer spielen.
        www.spiegel.de/img/0,1020,529313,00.jpg
        -------------------------------
        p.c.
        • Gość: salto szpary i dziury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 03:59
          Czarne dziury, to nic nowego, i nic groźnego - wbrew pozorom.
          A co ze strunami kosmicznymi (pęknięcia przestrzeni)?
      • losiu4 Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 18.10.05, 13:08
        niektóre pytanie wcale nie są takie głupie.. w końcu to od jabłka czy innej
        kąpieli pewne prawa wydedukowano :)

        Pozdrawiam

        Losiu

    • sojuz1 Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 15.10.05, 17:08
      stormbird napisał:

      > wczoraj w kręgu przyjaciół ktoś postawił pytanie :
      > jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na ziemię ?
      > odpowiedzi były rozmaite min. siła bezwładności , siła grawitacji ,
      > inercja ...
      > co jest rzeczywiście ?
      > dzięki za odpowiedzi....
      Księżyc jest połączony z Ziemią niewidzialnym prętem. Dlatego nie spada.
    • abstrakt2003 Dobra cez powiedz krótko... 15.10.05, 17:30
      gdzie jest żródło siły odpowiedzialnej za przyspieszenie dośrodkowe którego
      efekten jet ruch Księżyca po orbicie eliptycznej dookoła Ziemi?
      • pomruk Re: Dobra cez powiedz krótko... 15.10.05, 17:55
        Na to pytanie b. łatwo odpowiedzieć. Żródłem jest masa Ziemi. Toć to wiadomości
        z gimnazjum ;-)
        • abstrakt2003 Re: Dobra cez powiedz krótko... 15.10.05, 20:16
          pomruk napisał:

          > Na to pytanie b. łatwo odpowiedzieć. Żródłem jest masa Ziemi. Toć to
          wiadomości
          > z gimnazjum ;-)
          ======================================
          Więc dlaczego odrazu tego nie napisałeś? Po przeczytaniu waszych mądrych postów
          biedak który założył ten watek zupełnie zbaranieje!
          Pozdro!
      • t0g Re: Dobra cez powiedz krótko: POD TOBA! 15.10.05, 19:43
        To byla chyba najkrotsza mozliwa odpowiedz.

        Pozdrawiam, t0g
        • abstrakt2003 Brawo! :) 15.10.05, 20:13
          Trzeba było tak odrazu a nie do okoła! Tylko pytającemu zamęt w głowie
          zrobiliście panowie swoimi mądrymi wywodami!
    • rs_gazeta_forum jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na ziemię 15.10.05, 23:56
      Może ja się czepiam, ale tak naprawdę to mimo 22 postów dopisanych do
      inicjującego, odpowiedzi na pytanie 'jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na
      ziemię?' wśród nich nie ma.
      t0g starożytnym zwyczajem (fizyków? ;-)) zamienił pytanie na sobie milsze
      przeciwne i na nie właśnie odpowiedział, jedynie nordpol się zmierzył, ale moim
      zdaniem nie do końca odniósł sukces, bo rzeczywiście, pojęcie siły "odśrodkowej"
      tak naprawdę nic tłumaczy (tok rozumowania wygląda mniej więcej tak: występuje
      siła dośrodkowa, a Księżyc nie spada, to musi wystąpić jakaś siła odśrodkowa, co
      to za siła, licho wie, ale musi, więc to właśnie ona).

      Pozdrawiam

      P.S.
      wyżej t0g napisał:
      > Wlasciwa odpowiedz jest taka: Ksiezyc to raczej by wolal sobie odleciec w sina
      > dal, anizeli spacs na Ziemie

      Ośmielam się zauważyć, że gdyby wolał odlecieć, to by odleciał, podobnie, gdyby
      wolał spaść, to by spadł, a już odpowiedź na pytanie to nie jest na pewno...
      • t0g Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 16.10.05, 08:05
        rs_gazeta_forum napisał:


        > P.S.
        > wyżej t0g napisał:
        > > Wlasciwa odpowiedz jest taka: Ksiezyc to raczej by wolal sobie odleciec w
        > sina
        > > dal, anizeli spacs na Ziemie
        >
        > Ośmielam się zauważyć, że gdyby wolał odlecieć, to by odleciał, podobnie, gdyby
        > wolał spaść, to by spadł, a już odpowiedź na pytanie to nie jest na pewno...

        Słuchaj, gdyby znalazł się jakis Harry Potter i zastosował jakieś zaklęcie, w
        wyniku którego ustałoby działanie jakichkolwiek sił na Ksiezyc - to on by sobie
        właśnie odleciał, a nie spadł na Ziemię. Istniejąca siła go trzyma, jak się
        trzyma wyrywającego się psa na smyczy - a nie jest to siła działająca jak
        podpierający słup.

        Pozdrawiam, t0g
        • rs_gazeta_forum Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 16.10.05, 10:06
          Hm, jako słabo reformowalny tradycjonalista wskażę towarzyszącego nam na forum
          LUCYFERA jako: a) istniejącego realnie w odróżnieniu od bohatera znad
          kawiarnianego stolika, b) zdolnego zrobić taki numer ;-).

          Ja, zanim odpowiadałbym, co powoduje, że Księżyc nie spada, postawił bym
          pytanie, co L. (nie wymawiajmy może tego imienia za często) musiałby zrobić, by
          Księżyc spadł na Ziemię - i pewnie się zgodzimy, że wyhamować jego ruch. I to
          zapewne było dla stawiających pytanie dość oczywiste. Stąd wnoszę, że pytanie
          postawione w pierwszym poście, to tak naprawdę pytanie o to, dlaczego Księżyc
          cały czas się porusza (jeszcze inaczej, co go od nas odciąga), i odpowiedź na to
          właśnie pytanie będzie właśnie satysfakcjonująca dla pytacza.

          P.S.
          Do tego "chcenia" Księżyca podszedłem nieco inaczej - przecież z jednej strony
          chciałby spaść, a nie spada, z drugiej chciałby odlecieć, a nie odlatuje. Więc
          te jego równoważące się pragnienia powodują, że możemy go ciągle obserwować w
          pobliżu Ziemi. Masz rzecz jasna rację, że za to, że nie spada, odpowiada to jego
          pragnienie odlecenia (pies na smyczy). Ale brakuje mi jako odpowiedzi na pytanie
          pierwotne wskazania, co powoduje, że chce odlecieć, analogicznej do tej, gdy za
          przyczynę chęci spadania wskazujemy grawitację...

          Pozdrawiam
          • t0g Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 16.10.05, 23:30
            rs_gazeta_forum napisał:

            > Ja, zanim odpowiadałbym, co powoduje, że Księżyc nie spada, postawił bym
            > pytanie, co L. (nie wymawiajmy może tego imienia za często) musiałby zrobić, by
            > Księżyc spadł na Ziemię - i pewnie się zgodzimy, że wyhamować jego ruch.


            Drogi RS-ie,

            Pytanie było konkretnie o SIŁĘ, więc ja starałem się mówić o siłach.

            Na dobrą sprawę, fizycy nie lubia pojęcia siły i starają się unikać go na tyle,
            ile mozna. W mechanice mikroświata - czyli mechanice kwantowej - w ogóle pojęcie
            siły nie wystepuje! Wszystko analizuje się w kategoriach energii i potencjałów.

            Gdyby pytanie było: "CO nie pozwala Księżycowi runąć na Ziemię", czy też "co
            sprawia, że Księżyc jakoś nie chce runąć na Ziemię", to ja bym od początku
            inaczej zeznawał.

            Według mechaniki newtonowskiej, zachowanie układu Ziemia-Księzyc "na wieczne
            czasy" zostało zdeterminowane przez dwie wielkości: początkową energię tego
            układu (sumę energii kinetycznej i potencjalnej) i przez jego początkowy moment
            pędu.

            Musze lacieć walcować trawnik, żona mi każe, więc na razie kończę. Pa na razie!
            • rs_gazeta_forum Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 19.10.05, 00:32
              > Pytanie było konkretnie o SIŁĘ, więc ja starałem się mówić o siłach.

              Ba, kiedy w Twoich odpowiedziach nie było ani słowa, jaka to siła nie pozwala
              Księżycowi runąć na Ziemię, czyli inaczej mówiąc, jaka to siła przeciwstawia się
              sile przyciągania ziemskiego, a ja właśnie chciałem to wydobyć od fizyka, a nie
              zamieszczać własną interpretację, bo ta moja może wydawać się co najmniej naiwna.

              > Gdyby pytanie było: "CO nie pozwala Księżycowi runąć na Ziemię", czy też "co
              > sprawia, że Księżyc jakoś nie chce runąć na Ziemię", to ja bym od początku
              > inaczej zeznawał.

              Przyznam, że czytając takie pytania formułowane nie przez specjalistów, nie
              czytam ich tak dosłownie i rozumiałem to pytanie "o siłę", jako pytanie o przyczynę.

              Czytałem już zamieszczone poniżej Twoje rozważania o momencie pędu, i chyba znów
              usiądę do podręczników, bo o ile pamiętam zasadę zachowania momentu pędu,
              dotyczy ona układu ciał (punktów materialnych), więc stosując ją do układu
              Ziemia-Księżyc nie ma, zdaje się, problemu z utratą momentu pędu Księżyca
              względem środka Ziemi na rzecz Ziemi (przez wzajemne pływy?), a następnie
              zderzeniu obu tych ciał, choć zaiste, nie jest to proces szybki. Przyznaję, że
              to "zdaje się" trzeba w moim wypadku traktować bardzo poważnie...

              Cytat z listu poniżej (17.10.05, 07:07):
              > Do zderzenia miedzy cialem niebieskim A i cialem niebieskim B moze dojsc
              > tylko wtedy, kiedy moment pedu ciala A wzgledem ciala B wynosi zero
              > (to jesli traktujemy oba ciala jako obiekty punktowe; jesli sa to kule o
              > skonczonych wymiarach, to moment pedu musi byc mniejszy od pewnej minimalnej
              > wartosci, zaleznej od promieni obu zderzajacych sie cial).

              Odniosę się do zdania w nawiasie - czy aby na pewno? Moment pędu punktu
              materialnego A względem punktu O to iloczyn promienia wodzącego OA (wektora OA)
              i pędu ciała A (wektora pędu). Ponieważ rozumiem, że chodzi tu o momenty liczone
              względem środka Ziemi (punkt O = srodek Ziemi), to przy wzajemnej odległości
              powierzchni ciała A mniejszej od promienia Ziemi i DOWOLNYM pędzie ciała idącego
              na zderzenie z Ziemią to zderzenie jest nieuniknione. Przez ten DOWOLNY pęd
              trudno nałożyć jakieś ograniczenie górne na moment pędu ciała A względem ... - i
              tu uwaga do zdania przed nawiasem - moment pędu liczymy względem punktu, a nie
              względem ciała o niezerowej objętości. W tym miejscu nie jest to chyba tylko
              niezręczność, bo prowadzi jakby do złych wniosków.

              Poza tym, warto się zastanowić, jaki był moment pędu komety Shoemaker-Levi
              względem Jowisza na przykład na rok przed zderzeniem, a jaki w momencie zderzenia.

              Wracając do głównego pytania, tłumaczenie niefizykowi (siebie przez skromność
              pominę), dlaczego Księżyc nie ulega sile grawitacji Ziemi z użyciem zasady
              zachowania momentu pędu, skutkuje ze strony pytającego (w końcu niegłupiego, bo
              stać go na takie pytania) raczej spojrzeniem pełnym zrozumienia dla ciężkiego
              życia jako takiego, ale kompletnego niezrozumienia dla odpowiedzi.

              Stąd osobiście przychylałbym się raczej do objaśnienia podchodzącego z innej
              strony z użyciem gdzieś pojęcia bezwładności - tak jak to zacząłeś już mówiąc o
              "chęci" Księżyca do odlecenia po ustaniu siły grawitacji - w końcu to
              wykorzystanie I zasady d.N., ale jak powiedziałem, jako niefizyk wolę się pytać
              i czepiać, niż próbować objaśniać ;-)...

              Pozdrawiam
              • t0g Re: jaka siła nie pozwala księżycowi runąć na zie 19.10.05, 03:56
                rs_gazeta_forum napisał:

                > > Pytanie było konkretnie o SIŁĘ, więc ja starałem się mówić o siłach.
                >
                > Ba, kiedy w Twoich odpowiedziach nie było ani słowa, jaka to siła nie pozwala
                > Księżycowi runąć na Ziemię, czyli inaczej mówiąc, jaka to siła przeciwstawia si
                > ę
                > sile przyciągania ziemskiego,

                No bo takiej sily NIE MA; Ksiezyc poddaje sie sile grawitacji zgodnie z
                rownaniem Newtona F=ma, ruch satelitarny jest jednym z przypadkow swobodnego
                spadku - tyle, ze nie w kierunku pionowym.

                > Czytałem już zamieszczone poniżej Twoje rozważania o momencie pędu, i chyba znó
                > w
                > usiądę do podręczników, bo o ile pamiętam zasadę zachowania momentu pędu,
                > dotyczy ona układu ciał (punktów materialnych), więc stosując ją do układu
                > Ziemia-Księżyc nie ma, zdaje się, problemu z utratą momentu pędu Księżyca
                > względem środka Ziemi na rzecz Ziemi (przez wzajemne pływy?),

                Oj, oj, jest! II Prawo Newtona dla ruchu obrotowego mowi, ze zmiana momentu pedu
                w jednoste czasu (czy szybkosc, z jaka zmienia sie moment pedu) jest rowny
                momentowi sily. A sily plywowe to chyba beda mialy jakis nieznaczny moment, bo
                ze wzgledu na symetrie systemu, ich wypadkowa jest chyba skierowana wzdluz
                kierunku Ziemia-Ksiezyc, czyli moment tej sily jest zero. Zmienic moment pedu
                Ksiezycz zasadniczo moze tylko sila dzialajaca prostopadle do tego kierunku,
                czyli rownolegle do kierunku ruchu po orbicie.

                a następnie
                > zderzeniu obu tych ciał, choć zaiste, nie jest to proces szybki. Przyznaję, że
                > to "zdaje się" trzeba w moim wypadku traktować bardzo poważnie...
                >
                > Cytat z listu poniżej (17.10.05, 07:07):
                > > Do zderzenia miedzy cialem niebieskim A i cialem niebieskim B moze dojsc
                >
                > > tylko wtedy, kiedy moment pedu ciala A wzgledem ciala B wynosi zero
                > > (to jesli traktujemy oba ciala jako obiekty punktowe; jesli sa to kule o
                >
                > > skonczonych wymiarach, to moment pedu musi byc mniejszy od pewnej minima
                > lnej
                > > wartosci, zaleznej od promieni obu zderzajacych sie cial).
                >
                > Odniosę się do zdania w nawiasie - czy aby na pewno? Moment pędu punktu
                > materialnego A względem punktu O to iloczyn promienia wodzącego OA (wektora OA)
                > i pędu ciała A (wektora pędu). Ponieważ rozumiem, że chodzi tu o momenty liczon
                > e
                > względem środka Ziemi (punkt O = srodek Ziemi), to przy wzajemnej odległości
                > powierzchni ciała A mniejszej od promienia Ziemi i DOWOLNYM pędzie ciała idąceg
                > o
                > na zderzenie z Ziemią to zderzenie jest nieuniknione. Przez ten DOWOLNY pęd
                > trudno nałożyć jakieś ograniczenie górne na moment pędu ciała A względem ... -
                > i
                > tu uwaga do zdania przed nawiasem - moment pędu liczymy względem punktu, a nie
                > względem ciała o niezerowej objętości. W tym miejscu nie jest to chyba tylko
                > niezręczność, bo prowadzi jakby do złych wniosków.

                Zderzenie jest mozliwe, owszem, przy dowolnym momencie pedu - tym, ze ja
                dodatkowo wzialem pod uwage zasade zachowania energii i policzylem, jaka
                predkosc bedzie mial Ksiezyc w momencie "musniecia" Ziemi. No i wtedy wychodzi,
                ze mialby tylko 20% swojego obecnego orbitalnego momentu pedu, zatem musialby
                sie pozbyc 80%, a prawo zachowania pedu mu na to nie pozwala.

                >
                > Poza tym, warto się zastanowić, jaki był moment pędu komety Shoemaker-Levi
                > względem Jowisza na przykład na rok przed zderzeniem, a jaki w momencie zderzen
                > ia.
                >
                Mysle, ze to mozna bardzo dokladnie policzyc, ale nie zapominajmy, ze w tym
                przypadku mowimy przynajmniej o TRZECH cialach, poniewaz na ruch komety ma wplyw
                przede wszystkim Slonce. Jezeli juz mowic o komecie jako o satelicie, to jest
                ona satelita Slonca, a nie Jowisza. Po wtore, rozpatrywanie ruchu trzech cial to
                juz szambo. Bez skomplikowanej matematyki i komputerow lepiej sie do tego nie
                zabierac.


                > Wracając do głównego pytania, tłumaczenie niefizykowi (siebie przez skromność
                > pominę), dlaczego Księżyc nie ulega sile grawitacji Ziemi z użyciem zasady
                > zachowania momentu pędu, skutkuje ze strony pytającego (w końcu niegłupiego, bo
                > stać go na takie pytania) raczej spojrzeniem pełnym zrozumienia dla ciężkiego
                > życia jako takiego, ale kompletnego niezrozumienia dla odpowiedzi.
                >
                > Stąd osobiście przychylałbym się raczej do objaśnienia podchodzącego z innej
                > strony z użyciem gdzieś pojęcia bezwładności - tak jak to zacząłeś już mówiąc o
                > "chęci" Księżyca do odlecenia po ustaniu siły grawitacji - w końcu to
                > wykorzystanie I zasady d.N., ale jak powiedziałem, jako niefizyk wolę się pytać
                > i czepiać, niż próbować objaśniać ;-)...
                >
                > Pozdrawiam

                Ksiezyc, jak powtarzam, poddaje sie sile grawitacji. Trzeba rowniez pamietac, ze
                spadek po pionie to nie jest jedyny przypadek swobodnego spadku - fizyk nazywa
                swobodnym spadkiem KAZDY ruch rzuconego ciala. Skosnie w gore tez.

                Kiedys widzialem taki sposob tlumaczenia ruchu satelitarnego. Na okraglej Ziemi
                byla narysowana armata i szereg trajektorii pociskow w ksztalcie mniej wiecej
                paraboli (parabola to jest wlasnie "krzywa rzutu"). Jak pocisk wylatuje z armaty
                coraz szybciej i szybciej, krzywa rzutu robi sie coraz dluzsza i dluzsza, no i
                wreszcie Ziemia "sie konczy", zanim pocisk zdola spadnac, no i wlasnie wtedy
                mamy juz do czynienia z ruchem satelitarnym. Musialbym to narysowac, co moge zrobic.
      • abstrakt2003 A ja uważam, że... 16.10.05, 11:05
        Księżyc cały czas spada na Ziemię tylko po tak specyficznym torze że do Ziemi
        dolecieć nie może!
        :D
        • t0g Re: Tak, spada, ale pytanie było czy "runie" 16.10.05, 22:43
          Spadek i runięcie to nie jest dokładnie to samo.
          • t0g Re: Pozastanowieniu sie, dochodze do wniosku, ze: 17.10.05, 07:07
            (a): Na postawione na wstepie pytanie nie mozna odpowiedziec, poniewaz takiej
            sily w istocie NIE MA.

            (b): Na pytanie da sie odpowiedziec, jesli je troszeczke zmienimy -
            mianowicie,na nastepujace: "Co powoduje, ze Ksiezyc utrzymuje sie na niebie i
            nie runie na Ziemie?"

            Najkrotsza odpowiedz na tak postawione pytanie jest chyba nastepujaca: "Ksiezyc
            posiada wzledem Ziemi pewien MOMENT PEDU. Wielkosc tego momentu pedu mozna
            stosunkowo latwo obliczyc.

            Do zderzenia miedzy cialem niebieskim A i cialem niebieskim B moze dojsc tylko
            wtedy, kiedy moment pedu ciala A wzgledem ciala B wynosi zero (to jesli
            traktujemy oba ciala jako obiekty punktowe; jesli sa to kule o skonczonych
            wymiarach, to moment pedu musi byc mniejszy od pewnej minimalnej wartosci,
            zaleznej od promieni obu zderzajacych sie cial).

            Poniewaz moment pedu KSIEZYCA jest znacznie wiekszy od tej minimalnej wartosci,
            do zderzenia mogloby dojsc tylko wtedy, gdyby Ksiezyc znaczna czesc swojego
            momentu pedu STRACIL.

            Ksiezyc jednak nie moze stracic swego momentu pedu - zabrania tego jedno z
            podstawowych praw mechaniki, czyli ZASADA ZACHOWANIA MOMENTU PEDU.

            Zatem, krotko: Ksiezyc nie moze runacna Ziemie, bo zabrania tego Zasada
            Zachowania Momentu Pedu.

            Wmechanice sa trzy podstawowe zasady zachowania: energii, pedu (liniowego) i
            momentu pedu.

            Z tych trzech zasad, ta trzecia jest najmniej znana - z tej prostej przyczyny,
            ze jest koncepcyjnie najtrudniejsza.

            Co to jest energia, rozumie kazdy, bo jest to cos "latwo uchwytnego" dla naszej
            intuicji. Z liniowym pedem jest juz troszecke gorzej. A moment pedu to juz cos,
            czego sie zupelnie nie "czuje" i nie da sie tego ugryzc bez pewnej dozy
            matematyki. Podobnie jak ped liniowy, moment pedu jest wielkoscia wektorowa.
            Tyle, ze ten wektor jest skierowany w zupelnie "glupim" kierunku... Na dobra
            sprawe, zeby to zrozumiec, to trzeba juz wiedziec cos o mnozeniu wektorow - ze
            sa dwa rodzaje mnozenia, tzw. iloczyn skalarny i iloczyn wektorowy. Ten ostatni
            jest calkiem paskudny... A moment pedu to wlasnie iloczyn wektorowy -
            konkretnie, wektora pedu liniowego i wektora promienia obrotu. Ich iloczyn jest
            prostopadly do obu tych wektorow.

            W szkole dyskutuje sie zazwyczaj bardzo uproszczona teorie momentu pedu (o ile w
            ogole sie o niej mowi) - przez co "ginie" duzo waznej fizyki, zwiazanej z ta
            wielkoscia.

            Nie wiem wiec, czy moja propozycja odpowiedzi zostanie tutaj przyjeta z duzym
            entuzjazmem.
            • t0g Liczby, liczby... 17.10.05, 10:14
              Trochę policzyłem.

              Załózmy, że Księzycowi nagle przyszłaby "do głowy" chętka zderzyć się z Ziemią.
              Ale tylko w taki sposób, by swoją powierzchnią musnąć powierzchnie naszej
              planety. To znaczy, przelecieć po takim torze, by jego własny środek przy
              największym zblizeniu znalazł się w odległości 8,100 km od środka Ziemi (to jest
              suma promieni obu obiektów).

              Załóżmy, że znalazł sie magik, który był w stanie tak zmienić bieg Księzyca, że
              podążył on własniepo takim torze. Z tym, że niebył on w stanie zmienić praw
              fizyki. Zatem nadal w tej całej historii obowiązuje prawo zachowania energii.

              Księzyc zbliża się do Ziemi, więc jego energia potencjalna stopniowo
              przekształaca sie w energię kinetyczną. Ta się dodaje do początkowej energii
              kinetycznej, związanej z ruchem orbitalnym - Księzyc porusza się po orbicie ze
              średnią szybkością 1,02 km/s.

              Energię potencjalna oblicza się prosto ze wzoru U = - GMm/r, gdzie G to jest
              stała grawitacji, M - masa Ziemi, m - masa księzyca, a r ich wzajemna odległość
              (znak minus związany jest z tym, że naogół zawodowcy przyjmuja, iż energia
              potencjalna jest zero, gdy ciała są od siebie nieskonczenie odległe - a gdy sie
              zbliżają, to energia potencjalna maleje, stąd jej ujemna wartość).

              Obliczając zmianę energii potencjalnej przy zbliżeniu z odległości 384 000 km
              (promien orbity Księżyca) na odległość 8100 km i dodając to do początkowej
              energii kinetycznej, otrzymuje sie łatwo, że w momencie "muśnięcia" Ziemi
              Księzyc poruszałby sie z predkością 9,87 km/s.

              Prędkośc wzrosła więc prawie dziesięć razy, ale odległośc zmalała 384:8,1 = 47
              razy. Jak to wpłynie z kolei na MOMENT PĘDU?

              Otóż, moment pędu ZMALEJE 4,9 razy!

              A prawo zachowania momentu pędu mówi, że moment pędu NIE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ!

              Zatem, widzimy, skoro magik nie był w stanie zmienić praw fizyki, to tego
              rodzaju wydarzenia nie byłby w stanie wyczarować!

              No, chyba, że magik posiadałby jakąś "ssawę", która by zassała w siebie co
              najmniej 80% księżycowego momentu pędu i pozostawiła by mu tylko resztę, to
              wtedy tego rodzaju wydarzenie stało by się mozliwe.

              Zatem, co chroni Ziemie przed runięciem Księżyca na nią? Ano, prosty fakt, że
              magika z takim odkurzaczem do zasysania momentu pędu nie ma - albo, może jest,
              ale Księzyc go akurat jakoś nie interesuje...
              • alsor Re: Liczby, liczby... 18.10.05, 03:39
                Proszę dokończyć te obliczenia.
                Chodzi mi o parametry nowej orbity księżyca - czas obiegu, itp.
                Minimalna odległość, to 8100km, a jaka maksymalna?
                A może faktycznie zderzy się z Ziemią w następnym obrocie
                (straty energii w atmosferze by mu w tym pomogły,
                ale zignorujmy to dla uproszczenia).
                • stefan4 Re: Liczby, liczby... 18.10.05, 08:06
                  alsor:
                  > Proszę dokończyć te obliczenia.
                  > Chodzi mi o parametry nowej orbity księżyca - czas obiegu, itp.
                  > Minimalna odległość, to 8100km, a jaka maksymalna?

                  Przecież T0g wykazał właśnie, że taka orbita nie może istnieć, więc co ma
                  kończyc? Jeśli magik coś tam zaczaruje ale nie zmieni Księżycowi ani momentu
                  pędu ani energii, to orbita pozostanie taka, jaka jest.

                  Jeśli chcesz coś policzyć, to podaj więcej informacji na temat działania magika.
                  Na przykład powiedz tak: w chwili, gdy Księżyc był w odległości ...... od środka
                  Ziemi, magik zredukował Księżycowi prędkość do ...... (wypełnij kropeczki) i nie
                  zmienił niczego więcej. Wtedy będzie można policzyć.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • alsor Re: Liczby, liczby... 18.10.05, 09:15
                    1. Prędkość księżyca jest (ta wyliczona)
                    2. Kierunek jest - styczna do kuli o promieniu: R-ziemi + R-księżyca
                    To wystarczy.

                    • t0g Re: Liczby, liczby... 18.10.05, 09:37
                      alsor napisał:

                      > 1. Prędkość księżyca jest (ta wyliczona)

                      Predkość ruchu orbitalnego: minimalna 0,97 km/s, maksymalna 1,04 km/s, średnia
                      1,02 km/s.


                      > 2. Kierunek jest - styczna do kuli o promieniu: R-ziemi + R-księżyca
                      > To wystarczy.
                      >
                      Kierunek ruchu jest styczny do orbity, która jest elipsą nieznacznie
                      odkształconą od idealnego okręgu. Ziemia znajduje się, zgodnie z któryśtam
                      Prawem Keplera, w jednym z ognisk tej elipsy.

                      Ponadto płaszczyzna orbity Księzyca jest nachylona o ileśtam stopni (6?) do
                      płaszczyzny okołosłonecznej orbity Ziemi (czyli Płaszczyzny Ekliptyki) i podlega
                      precesji z okresem, o ile pamiętam, ok. 19 lat. Z powodu tego nachylenia orbity
                      zaćmienia Słońca i Księzyca nie występują raz na każdy obrót Ksiezyca, jak to
                      by się mogło wydawać na "chłopski rozum" - tylko znacznie rzadziej.

                • t0g Re: Liczby, liczby...Nieporozumienia: 18.10.05, 09:27
                  alsor napisał:

                  > Proszę dokończyć te obliczenia.
                  > Chodzi mi o parametry nowej orbity księżyca - czas obiegu, itp.
                  > Minimalna odległość, to 8100km, a jaka maksymalna?

                  Nie, promień orbity Księzyca wynosi 384 000 km. Ekscentrycznośc, tzn.
                  odkształcenie od idealnej kołowej orbity, jest niewielka i można ją w pierwszym
                  przybliżeniu pominąć.

                  Okres obiegi Księżyca wynosi mniej więcej 29 dni.

                  8100 km to jest hipotetyczna odległośc środków Księzyca i Ziemi, przy której
                  doszłoby do "muśnięcia" powierzchni Ziemi przezpowierzchnie przelatującego obok
                  Księzyca. Czyli w przypadku "najłagodniejszej" z możliwych kolizji.

                  > A może faktycznie zderzy się z Ziemią w następnym obrocie
                  > (straty energii w atmosferze by mu w tym pomogły,
                  > ale zignorujmy to dla uproszczenia).

                  Nie zderzy się nigdy, bo, jak to wykazałem, prawo zachowania momentu pędu na to
                  nigdy nie pozwoli. Musiałoby dojśc do jakiejś "nadzwyczajnej interwencji" - na
                  przykład, do Układu Słonecznego zbliżyła by się jakaś masywna gwiazda i
                  narobiła totalnego bigosu w ruchu planet i satelitów. Ale na coś takiego sie nie
                  zanosi, bo ruchy wszystkich gwiazd w tej częsci Galaktyki, gdzie Układ Słoneczny
                  się znajduje, są dobrze znane. To są raczej peryferie Galaktyki, panuje spokój.
                  Za ileś tam milionów czy setek milionów lat do Układu Słonecznego ma zbliżyc się
                  jakas niewielka gwiazda, o ile pamiętam, ale najbliższa odległosc wyniesie coś
                  pół roku świetlnego, więc Układ Słoneczny prawie w ogóle tego nie poczuje.
                  • alsor Re: Liczby, liczby...Nieporozumienia: 18.10.05, 11:04
                    Nie chodzi o badanie możliwości spadania Księżyca (ingerencja masywnej
                    gwiazdy nie jest konieczna. Wystarczy go przyhamować - montujemy na nim napęd
                    fotonowy lub inny, który powstanie za 1000 lat, i spada jak jabłko...)

                    Chciałem tylko obliczyć parametry orbity, która pozwalałaby
                    obserwować księżyc z odległości kilku kilometrów.
                    Piękny byłby to widok - ta gigantyczna, wisząca tuż nad głową bryła,
                    zbliżająca się raz na jakiś czas, niesamowite zaćmienia,
                    albo zupełnie jasne noce (pełnia).
                    O przypływach, to już strach nawet pomyśleć...
    • t0g Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemię? 19.10.05, 06:05
      Cos nie możemy tutaj w żaden sposób dojść do ładu z odpowiedzią na postawione
      pytanie. W takich wypadkach najlepiej po prostu zmienic temat.

      Pytanie zadane na wstępie przypomniało mi stary dowcip, który ma formę
      gruzińskiego toastu. Jak wiadomo, Gruzini specjalizują sie w wygłaszaniu bardzo
      długich toastów, które niekiedy zawierają wymyślne dowcipy.

      Jeden taki, pamiętam:

      "Szanowni Biesiadnicy! Dawno temu, przed wiekami, zył na Kaukazie wielki
      grzesznik. Oddawał się wymyślnej rozpuście. Ile serc niewieścich złamał, ile
      wdów skrzywdził, tego nie zliczysz! Aż wreszcie, razu pewnego, przejrzał na oczy
      i zrozumiał, jak wiele nagrzeszył. Postanowił w pokucie prześć pieszo całą
      pustynię Kara-Kum, od krańca do krańca, nic nie jedząc ani nie pijąc!

      Po trzech dniach wędrówki wychudł tak, że całe ubranie z niego opadło. Wędrował
      dalej nago. Z odzieży została mu tylko wełniana czapka na głowie.

      Siódmego dnia wędrówki juz ledwo się słaniał na nogach. I wtedy nagle stała sie
      dziwna rzecz. Zobaczył przed sobą, w odległości kilku kroków, przepięknej urody
      młodą dziewczynę, odzianą w przejrzyste szaty.

      Nasz grzesznik w pierwszym momencie bardzo sie zawstydził swej nagości. Zerwał z
      głowy czapkę i zasłonił nią swoje przyrodzenie.

      'To zjawa, fatamorgana!' -pomyslał po chwili i zamknął na dłużej oczyo. Lecz gdy
      je otworzył, dziewczyna nadal stała przed nim i się uśmiechała. Wtedy wędrowiec
      zwrócił sie do Pana Boga: 'Panie Boże, ja znów zamkne oczy na dłużej, ale jeśli
      ta cudna dziewica będzie wciaż tutaj, to zrozumiem, że to Twój znak, iz mi
      przebaczasz moje grzechy!' Zamknał oczy na dużo dłużej - a gdy otworzył,
      dzieczyna wciąż stała przed nim z promiennym uśmiechem.

      Wtedy grzesznik zrozumiał, że jego grzechy zostały mu odpuszczone. Wzniósł obie
      ręce do nieba i gromko wykrzyknał: 'Panie Boże, dzięki Ci, że mi odpusćiłes moje
      grzechy!'

      (***teraz następuje puenta toastu, która ja juz napiszę po rosyjsku, tzn. w
      języku, w którym ten toast pierwszty raz usłyszałem***):

      Uważajemyje Gospażi i Gospada! Dawajte, wypijom za zdorowje etoj mużskoj siły,
      kotoraja nie rozresziła jewo szapce upast' na ziemliu!"


      Może to jest ta sama siła, która nie pozwala Księzycowi runąć na ziemię?
      • dziwak4 Re: Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemi 19.10.05, 07:13

        w szkole uczono mnie ze sila odsrodkowa,ale teraz jestem
        juz doroslym (oslem oczywiscie) i nie wierze w to.
        Moim zdaniem na dzis jest to ta sama sila ktora kaze niejakiemu
        Bushowi atakowac Irak,itp.
        :)
      • stefan4 Re: Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemi 19.10.05, 11:42
        t0g:
        > Cos nie możemy tutaj w żaden sposób dojść do ładu z odpowiedzią na postawione
        > pytanie.

        Nie, tłumaczysz dobrze, sporo skorzystałem, ale chciałbym jeszcze. Proszę Cię,
        odpowiedz mi na te z poniższych pytań, na które znasz odpowiedź z marszu. Jeśli
        musisz szukać po internecie albo po podręcznikach, to daruj sobie. W końcu ja
        sam mogę, tylko chciałbym mieć łatwo.

        A więc o ile rozumiem, możliwe orbity Księżyca wokół Ziemi zależą od trzech
        skalarnych parametrów: momentu pędu, energii i początkowej odległości. A to
        dlatego, że z równań
        (1) na moment pędu: L = m*r^2*omega (omega
        • t0g Re: Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemi 19.10.05, 21:16
          stefan4 napisał:


          > A więc o ile rozumiem, możliwe orbity Księżyca wokół Ziemi zależą od trzech
          > skalarnych parametrów: momentu pędu, energii i początkowej odległości. A to
          > dlatego, że z równań
          > (1) na moment pędu: L = m*r^2*omega (omega
          • stefan4 Re: Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemi 19.10.05, 23:36
            t0g:
            > To jest chyba OK, wydaje mi się. Z tym, że zawsze powinniśmy pamiętać, iż
            > zarowno prędkość kątowa i moment pędu to są wielkości wektorowe, a moment
            > bezwładności w ogólności jest wielkością tensorową i mozna je traktowac jako
            > skalary tylko w pewnych określonych sytuacjach.

            Jasne.

            stefan4:
            > Czy słusznie przypuszczam, że od początkowego r zależy ekscentryczność orbity
            > Księżyca?

            t0g:
            > Chyba od początkowego r i V, tzn.odległosci i wektora prędkości.

            To jest równanie różniczkowe pierwszego stopnia, więc rozwiązania są indeksowane
            pojedynczą stałą. Zresztą przy ustalonej energii i odległości r (i masach)
            prędkość daje się już wyliczyć.

            stefan4:
            > Jednak to równanie różniczkowe jest dość trudne do rozwiązania.
            [...]
            > I niewiele tu potrafię zobaczyć. Na przykład, gdyby Księżyc dostał nagle
            > kopa stycznego do orbity, to przeszedłby na JAKĄ nową orbitę?

            t0g:
            > Jak miałbym odpowiedzieć tak bez namysłu, to bym strzelił: na orbite
            > eliptyczną bardziej wydłużoną, niz obecna i taką, że po jednym okrążeniu po
            > tej nowej orbicie by wrócił do tego punktu, w którym dostał "kopa"

            Aha, dzięki. A jak powinien manewrować, żeby np. z jednej orbity kołowej
            przejść na inną (np. wyższą) orbitę kołową? I najważniejsze: jak ja mogę to SAM
            policzyć nie zawracając Tobie głowy? Ponieważ mam równania w ręku, mogę
            oczywiście zaprogramować ich numeryczne rozwiązania, ale przecież takie rzeczy
            ludzie liczyli z zadartymi ogonami na długo przed komputerami.

            t0g:
            > musiałbym zajrzec do uczonych ksiąg. Co z przyjemnościa zrobię, ale daj mi
            > odrobine czasu, proszę.

            Jeśli zrobisz Z PRZYJEMNOŚCIĄ, to daję Ci tyle czasu, ile potrzebujesz. Ale
            jeśli chcesz mi oszczędzić własnej pracy przez uczynność, to pewnie nie
            powinieneś...

            stefan4:
            > Orbita Merkurego nie jest zgodna z prawami Keplera i podobno wiadomo to już od
            > czasów Newtona. Podobno dopiero w XX wieku udało się wyjaśnić tą niezgodność
            > efektami wynikającymi z teorii względności.
            >
            > PYTANIE 3:
            > Czy chodzi o szczególną czy ogólną teorię względności?
            >
            > Przypuszczam, że o szczególną, ale nie jestem pewien.

            t0g:
            > Nie, chyba właśnie o ogólną...

            O ile pamiętam, w szczególnej teorii względności masa zależy od prędkości: przy
            prędkości rosnącej do c, masa rośnie do nieskończoności. Ten fakt musi narobić
            kaszany we wzorach na energię kinetyczną i na moment pędu. Wobec tego wydaje mi
            się wątpliwe, czy z tych wzorów nadal będą wynikać prawa Keplera i elipsy.
            Dlatego myślałem, że szczególna teoria względności może już wystarczyć do
            wyjaśnienia Merkurego. Ale szczegółów nigdy nie widziałem.

            t0g:
            > Słuchaj, tutaj na FN od czasu do czasu pojawiał sie niejaki "kran" i ja
            > prywatnie wiem, że to jest jeden z najlepszych - o ile w ogóle nie najlepszy -
            > spec od ogólnej teorii względnosci w Polsce.

            Dzięki, to będę czatował na Krana...

            I dziękuję za zaangażowanie. Jak już mówiłem, pomogłeś mi pewne sprawy
            przemyśleć.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • meehow1 Re: Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemi 20.10.05, 00:22
              stefan4 napisał:


              > A jak powinien manewrować, żeby np. z jednej orbity kołowej
              > przejść na inną (np. wyższą) orbitę kołową? I najważniejsze: jak ja mogę to
              SA
              > M
              > policzyć nie zawracając Tobie głowy? Ponieważ mam równania w ręku, mogę
              > oczywiście zaprogramować ich numeryczne rozwiązania, ale przecież takie rzeczy
              > ludzie liczyli z zadartymi ogonami na długo przed komputerami.

              To - wbrew pozorom - wcale nie jest takie oczywiste. Praktycznie dokladnie
              takie samo pytanie dostalem na egzaminie magisterskim. Egzaminator zapytal:
              wyobrazmy sobie, ze mamy satelite, ktory krazy wokol Ziemi i ma silnik, ktory
              dziala tylko do przodu i do tylu. Jak najmniejszym kosztem enrgii przeniesc
              satelite z jednej orbity kolowej na druga? Niestety, egzaminator dodal jeszcze
              komentarz, ktory calkowicie mnie usztywnil; stwierdzil bowiem, ze dokladnie
              takie samo pytanie zadaje na egzaminie wstepnym, i z porownania odpowiedzi
              stara sie stwierdzic, czy studenci nauczyli sie czegokolwiek przez te 5 lat
              nauki ;) Po takiej uwadze odpowiadac jest bardzo ciezko, bo jesli udzieli sie
              dobrej odpowiedzi, to jest to zaden powod do chwaly, jako ze rozwiazanie
              powinni znac nawet kandydaci na studia; natomiast jesli odpowie sie
              niepoprawnie, to kompletna kompromitacja... ;/

              Z tego powodu bardzo nie lubie tego problemu.

              > stefan4:
              > > Orbita Merkurego nie jest zgodna z prawami Keplera i podobno wiadomo to j
              > uż od
              > > czasów Newtona. Podobno dopiero w XX wieku udało się wyjaśnić tą niezgod
              > ność
              > > efektami wynikającymi z teorii względności.
              > >
              > > PYTANIE 3:
              > > Czy chodzi o szczególną czy ogólną teorię względności?
              > >
              > > Przypuszczam, że o szczególną, ale nie jestem pewien.
              >
              > t0g:
              > > Nie, chyba właśnie o ogólną...
              >
              > O ile pamiętam, w szczególnej teorii względności masa zależy od prędkości:
              przy
              > prędkości rosnącej do c, masa rośnie do nieskończoności. Ten fakt musi
              narobić
              > kaszany we wzorach na energię kinetyczną i na moment pędu. Wobec tego wydaje
              m
              > i
              > się wątpliwe, czy z tych wzorów nadal będą wynikać prawa Keplera i elipsy.
              > Dlatego myślałem, że szczególna teoria względności może już wystarczyć do
              > wyjaśnienia Merkurego. Ale szczegółów nigdy nie widziałem.

              Na ten problem moge rzucic troche swiatla. Zgodnie ze szczegolna teoria
              wzglednosci masa wzrasta istotnie dopiero wtedy, gdy predkosc ciala bardzo
              zbliza sie do predkosci swiatla. Konkretnie: masa ciala poruszajacego sie z
              predkoscia v wynosi m/sqrt(1-v^2/c^2), gdzie m - masa spoczynkowa, c - predkosc
              swiatla. Predkosc Merkurego na orbicie jest o jakies cztery rzedy wielkosci
              mniejsza od predkosci swiatla, wiec zmiana jego masy skutkiem ruchu jest
              absolutnie nieznaczaca.

              --

              "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem"
              • stefan4 Re: Jaka siła nie pozwoliła czapce spaśc na ziemi 20.10.05, 03:08
                meehow1:
                > Praktycznie dokladnie takie samo pytanie dostalem na egzaminie magisterskim.
                > Egzaminator zapytal: wyobrazmy sobie, ze mamy satelite, ktory krazy wokol
                > Ziemi i ma silnik, ktory dziala tylko do przodu i do tylu. Jak najmniejszym
                > kosztem enrgii przeniesc satelite z jednej orbity kolowej na druga?

                Ja tak na nosa myślałbym, że jeśli będziemy go popędzać (czyli żeby silnik pluł
                do tyłu) przez dłuższy czas (np. przez cały czas obiegu wokół Ziemi), to
                powinien się przenieść na wyższą orbitę. Ale to jest nie takie ważne. Dla mnie
                ważne jest, żeby widzieć ten fakt w pisanych przeze mnie samego wzorach. Czy
                potrafisz coś pomóc w tej sprawie?

                meehow1:
                > Na ten problem moge rzucic troche swiatla. Zgodnie ze szczegolna teoria
                > wzglednosci masa wzrasta istotnie dopiero wtedy, gdy predkosc ciala bardzo
                > zbliza sie do predkosci swiatla. Konkretnie: masa ciala poruszajacego sie z
                > predkoscia v wynosi m/sqrt(1-v^2/c^2), gdzie m - masa spoczynkowa, c -
                > predkosc swiatla. Predkosc Merkurego na orbicie jest o jakies cztery rzedy
                > wielkosci mniejsza od predkosci swiatla, wiec zmiana jego masy skutkiem ruchu
                > jest absolutnie nieznaczaca.

                A czy w takim razie potrafisz wyjaśnić niekeplerowskość Merkurego na gruncie
                ogólnej teorii względności?

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • t0g Re: Uczone księgi 21.10.05, 19:38
                  Znalazłem na półce to, co potrzeba - egzemplarz "Mechaniki Teoretycznej"
                  Rubinowicza i Królikowskiego. Ta księga ma już prawie 50 lat, ale mechanika
                  newtonowska się od tamtej pory nie zmieniła, więc jest OK. Odnalazłem rozdział
                  pt. "Zagadnienie dwu ciał", który traktuje właśnie o tym, co potrzeba. Wygląda
                  na to, że przegryzienie się przez ten materiał zajmie mi troche czasu, bo
                  naćkany jest matematyką, że hej!

                  Widac jednak, że podchodzi się do tego zagadnienia poprzez rozwiązywanie
                  równania Newtona. Ja spodziewałem się, że być może w fachowych książkach używa
                  sie jakiegoś bardziej wyrafinowanego podejscia, na gruncie równania Lagrange'a
                  lub formalizmu Hamiltona-Jacobiego - co by dla mnie dodatkowo skomplikowało
                  sprawę, bo musiałbym sobie dodatkowo przypomnieć odpowiedznie podstawy
                  teoretyczne. Ale nie, na szczęście okazuje się, że w danym zagadnieniu nie
                  trzeba sięgać do tych bardziej wyrafinowanych metod.
                  • picard2 Re: Uczone księgi 21.10.05, 22:05

                    Brawo tùg.Najpierw przeczytalem Twoja ostania wypowiedz a potem cala
                    dyskusje.Tak latwo i dostepnie wyjasniles pola sil w ukladzie: ziemia ksiezyc
                    slonce ze nawet ja zrozumialem o co chodzi bez urzywania duzej artyleri mecha-
                    niki teoretycznej.Mala uwaga: oczywiscie ten uklad mozna wyrazic za pomoca
                    praw Newtona (a raczej jednego prawa zwanego drugim F=d(mv)/dt bo sir Isaac
                    byl za leniwy aby napisac analitycznie cos innego) ale nalezy wtedy
                    wyidealizowac masy i wiezy.Intuicja Cie nie mylila rozwiazanie bardziej ogolne
                    lezy w rownaniach Euler-Lagrange(ktore zreszta jak dobrze wiesz lacza regule
                    d'Alambert z rownaniem Newtona) ktore przy ustalonym rownaniu wiezow i danej
                    geometrji moze kazdy rozwiazac przez metode elementow skonczonych mojego
                    ulubionego programu czyli MATLAB.
                    Pisalem ci to wzsysko aby ukazac moje znajomosci z mechaniki Lagrange (jak
                    mowja rodacy Twojego Pradziadka "skromnosc mnie nie zatyka") ale abys sie
                    zastanowil w wolnej chwili (ja nie walkuje mojego trawnika a do scinania
                    mam taki maly traktor znanej francuskiej firmy Honda) nad nastepnymi slowami
                    mojego profesora fizyki "Ten Newton to nic nie wynalazl wszysko co mozna
                    wywnioskowac z jego prac to w skrocie :ciala ktore nie sa w ruchu sa
                    nieruchome". Czasami wydaje mi sie ze on sie tak duzo nie mylil?



    • abstrakt2003 A swoją drogą to bardzo jestem ciekaw 19.10.05, 18:30
      sąkd się wziął pęd Księżyca, Ziemi itd? Co wprawiło całą materię w ruch? WW?
      • Gość: men Re: A swoją drogą to bardzo jestem ciekaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 18:51
        Energia. A energia jest. (Jestem, który jestem)
      • Gość: toczacy.sie.kamien Re: A swoją drogą to bardzo jestem ciekaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 23:33
        abstrakt2003 napisał:

        > sąkd się wziął pęd Księżyca, Ziemi itd? Co wprawiło całą materię w ruch?

        Przypomniala mi sie moja babcia, ktora pytala: dlaczego to wszystko tak sie
        kreci?? ;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka