bonobo44
18.01.06, 01:26
Stoimy na rozdrożu: Albo wyłożymy nasze pieniądze (tego samego rzędu co na
budowę POJEDYNCZEJ elektrowni atomowej) na rozwój rodzimych Hi-Tech (HiT)
technologii słonecznych (na bazie całego obecnego doświadczenia świata w tej
materii) albo wrzucimy je do kieszeni Francuzom na zakup pierwszej i
kolejnych w całości importowanych elektrowni jądowych.
Pytanie brzmi: Czy chcemy ponownie skazać się z góry na rolę outsidera, który
efektywnie zapłaci za produkt końcowy zamiast wziąć udział w czerpaniu z
niego zysków?
To, że ta technologia jest tak obiecująca i "niewiele" - jak wielu twierdzi
do tej pory w niej zdziałano, wciąż zostawia nam szeroko otwartą furtkę (co
tam furtkę - wierzeje !!!) na zabranie się do tego pociągu i to kto wie czy
nie w roli dyrektora składu właśnie!
"Kalifornia wyda 3 mld dol. w ciągu najbliższej dekady na pozyskanie energii
słonecznej - ogłosiły władze najbogatszego amerykańskiego stanu."
To niewiele mniej niż postuluję przeznaczyć na rodzime badania i wdrozenia w
tym zakresie.
Rozwiązania systemowe (związane np. z mariagem energetyki słonecznej z
uzyskiwaniem i magazynowania wodoru, z następującym wykorzystaniem go w
ogniwach paliwowych), za którymi pójść mogą wdrożenia na skalę kosztów
postawienia jednej tylko elektrowni jądrowej, doprowadzić mogą w naszym kraju
do rewolucji technologicznej na miarę europejską i światową. To kwestia woli
i środków, ale także wizji od dawna poszukiwanej niszy Hi-Tech (HiT) dla
naszego kraju.
--
"Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
wiekiem energii slonecznej" - Werner von Braun, konstruktor amerykańskich
rakiet księżycowych Saturn V
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=35078914&v=2&s=0