Dodaj do ulubionych

Czy w matematyce nic nowego?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.06, 13:46
Czy możliwe są obecnie odkrycia w matematyce na poziomie bazowym?Fizyka jest
nauką doświadczalną,opartą na empirii.Do matematyki często niepotrzebna była
nawet technika i większość odkryć matematycznych ma wiek wręcz setek,jeśli nie
tysięcy lat.I nie chodzi mi na przykład o wyliczone dodatkowe 2 cyfry
rozwinięcia liczby PI .
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Czy w matematyce nic nowego? 14.07.06, 14:33
      z nowszych wynalazkow, to chocby fraktale ;)
      • Gość: j.w. ? Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.07.06, 14:42
        nie rozumię ? Frag Tale ? what the f... ist that?
        • tiges_wiz Re: Czy w matematyce nic nowego? 14.07.06, 14:49
          Nieszkodzi, ze nie rozumiesz. Akurat mi to wisi.
          • Gość: j.w. Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.07.06, 14:55
            no domyslam sie ze Ci "to" wisi - gdyby nie wisiało poczułbys się potrzebny a
            tak ...hmm.. trudno starosc nie rados niech będe te Frag Tale
            • absurdello A jak będzie tych Fragów mniej to powstanie ... 14.07.06, 15:40
              Frag Less ?
              • Gość: Nauka_Poemoklet_ [...] IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.07.06, 15:53
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • neiden Re: co to sa frak tale? 15.07.06, 02:53
          moze chodzi tu o "friction".
      • Gość: robak Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 14.07.06, 22:45
        Fraktale na pewno nie naleza do "bazowej" matematyki a o to bylo pytanie.
        • Gość: matmis Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.arc.nasa.gov 15.07.06, 07:39
          Ale czemu? Tzn. rozumiem, ze bardzo roznie mozna rozumiec pojecie "bazowej"
          matematyki. I chcialbym poznac jakie jest twoje zdanie?

          Ja na przyklad przyjmuje za taką bazową matematykę "naukę o liczbach i mierze",
          i roznych takich rzeczach ktore z tych wynikaja, i fraktale w sumie moga sie tez
          pozaliczac do tego - tak ze Twoja pewnosc, ze nie naleza zdumiewa mnie
          • Gość: robak Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.07.06, 09:19
            tak zauwazylem ze pracujemy w tym samym miejscu - Moffett Field, tak ????
            Ja jestem w budynku 210.
            • matmis Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.07.06, 03:15
              no prawie. Mieszkam tam w NASA Exchange Lodge. Pracuje nieopodal, na
              Amphitheatre Pkwy 1600
      • Gość: bambi7 Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.csk.pl 16.07.06, 00:02
        jeden z najciekawszych obiektów w matematyce - każdy jego element jest
        identyczny z całością (oczywiscie po odpowiednim powiększeniu tego elementu)
      • losiu4 Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 14:18
        tiges_wiz napisał:

        > z nowszych wynalazkow, to chocby fraktale ;)

        tak po prawdzie to nie do końca nowość :)

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: robak Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 14.07.06, 22:38
      Tak, matematyka ciagle moze przezywac rewolucyjne osiagniecia. Jednym z nich
      bylo w koncu (po 350+ latach?) udowodnienie "ostatniej" tezy Fermata przez
      Andrew Weils z uniwersytetu Princeton. Hipoteza Riemanna ciagle pozostaje
      nierozwiazana (nieudowodniona). Jest jeszcze szereg takich zagadek w matematyce
      czekajacych na rozwiazanie.
      • Gość: Matma Paradoks IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.07.06, 22:49
        a moze kolega na Tylko Nauce rozwiaze paradoks petersburski (tudziez zna
        rozwiązanie ...) ?
        • cyntia5 Re: Paradoks 15.07.06, 14:29
          Ależ kochani. Udowodnienie Twierdzenia Fermata czy czegoś podobnego wcale nie
          jest takie ważne jak choćby wymyślenie logiki przez Arystotelesa. Twierdznie
          Fermata jest mało trzeciorzędne. Nie jest "bazowe".
          • otis_tarda Re: Paradoks 15.07.06, 19:15
            > Ależ kochani. Udowodnienie Twierdzenia Fermata czy czegoś podobnego wcale nie
            > jest takie ważne jak choćby wymyślenie logiki przez Arystotelesa. Twierdznie
            > Fermata jest mało trzeciorzędne. Nie jest "bazowe".

            No, to faktycznie od jakichś 2500 lat w matematyce nic nie wymyślono.
            W ostateczności, możnaby się zgodzić, że ostatnim "bazowym" odkryciem była
            geometria analityczna - czyli od 400 lat nie wymyslono nic nowego, co byłoby wg.
            Ciebie "bazowe".
            • cyntia5 Re: Paradoks 15.07.06, 21:09
              A co, może nie? Wynalezienie macierzowego sposobu rozwiązywania układów równań
              jest o dwa a może nawet trzy nieba bardziej "bazowe" niż znajomość twierdzenia
              Fermata.
          • Gość: Jędrzej Cyntia Gaussówna ;) IP: *.chello.pl 15.07.06, 21:23
            cyntia5 napisała:

            > Ależ kochani [...] Twierdznie Fermata jest mało trzeciorzędne. Nie jest "bazowe".

            Masz Cyntio podobny pogląd na sprawę Wielkiego Twierdzenia Fermata, co swego czasu Carl Friedrich Gauss, który ODMAWIAŁ poświęcenia choćby chwili uwagi temu zagadnieniu.
            • cyntia5 Re: Cyntia Fermatówna ;) 15.07.06, 21:42
              Nie tylko idę śladem Gaussa. Ale również śladem samego Fermata, który nawet nie
              raczył poświęcić chwili czasu aby napisać dowód tego twierdzenia;)
              • Gość: bambi7 Re: Cyntia Fermatówna ;) IP: *.csk.pl 16.07.06, 00:08
                Wielkie Tw. Fermata - jedno z niewielu nieudowodnionych do dzisiaj twierdzeń
                matematycznych

                sam Fermat uważał, iż dowód jego twierdzenia (zwanego później Wielkim) jest
                zbyt proste i dlatego nigdzie jego nie zapisał....
                żeby było jeszcze śmieszniej, wszystkie swoje twierdzenia (wraz z dowodami)
                zapisywał na marginesach książek, które czytał (niestety nie wiadomo w
                których :-( )
                • cyntia5 Re: Cyntia Fermatówna ;) 16.07.06, 00:35
                  Żeby było jeszcze śmieszniej to Wielkie Twierdzeni Fermata jest udowodnione.
                  Przez Andrew'a Wilesa. W 1994 roku.

                  Nie wiedziałeś?
                  • ja22ek Re: Cyntia Fermatówna ;) 26.07.06, 11:51
                    Ale o ile wiem, jego dowód nie jest tak prosty jak Fermata :P
                    • cyntia5 Re: Cyntia Fermatówna ;) 01.08.06, 08:55
                      A skąd wiesz jaki był dowód Fermata?
          • Gość: s Re: Paradoks IP: *.imperiumpw.pl 16.07.06, 08:49
            Arystotelest Tworca Logiki?? Pierwsze Slysze

            Filozof z Dyplomem
            • cyntia5 Re: Paradoks 25.07.06, 12:49
              Nie wiem na 100% kto wymyślił logikę. Wydawało mi się, że w Tatarkiewiczu
              pisało, że Arystoteles, ale nie zwróciłam na to szczególnej uwagi.

              Swoją drogą jeżeli to nie Arystoteles to mógłbyś podać kto, dla ciekawości.
              Filozof się znalazł...
              • europitek Re: Paradoks 25.07.06, 14:07
                Filozofowie mają to do siebie, że sami "się znajdują", co jest dość poręczne dla pozostałych, gdyż w razie potrzeby nie trzeba ich szukać (najczęściej "się znajdują" z wyprzedzeniem).
        • yellow_tiger Re: Paradoks 20.07.06, 16:01
          Czesc,
          jakby znal rozwiazanie to by opublikowal i byc moze nawet by dostal medal z
          filcu, ale nie zna wiec nie opublikuje i z medalu nici:)
          ciao,
          y.
      • Gość: asdf Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.asystent.ds.polsl.pl 15.07.06, 14:26
        O ile dobrze zrozumiałem (???, no właśnie) twierdzenie Fermata zostało
        udowodnione na gruncie teorii mnogości, a nie arytmetyki. Stąd wynika tyle, że
        z aksjomatów arytmetyki nie można wyprowadzić jego zaprzeczenia. Jeśli wiesz
        jak jest dokładnie, to napisz.
        • Gość: asd Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 17:17
          Gość portalu: asdf napisał(a):

          > O ile dobrze zrozumiałem (???, no właśnie) twierdzenie Fermata zostało
          > udowodnione na gruncie teorii mnogości, a nie arytmetyki. Stąd wynika tyle, że
          > z aksjomatów arytmetyki nie można wyprowadzić jego zaprzeczenia. Jeśli wiesz
          > jak jest dokładnie, to napisz.

          To znaczy, masz na myśli aksjomaty PA?
          • Gość: asdf Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.asystent.ds.polsl.pl 15.07.06, 18:24
            Mam na myśli ZFC---jeśli chodzi o teorię mnogości, i aksjomaty Peano---jeśli
            chodzi o arytmetykę.
            • Gość: Janek Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.aster.pl 16.07.06, 17:02
              WTF zostało udowodnione z wykorzystaniem teorii krzywych eliptycznych
              Wiles udowodnił "tylko" hipotezę Shimury-Taniyamy dla przypadku krzywych
              semistabilnych (tzn., że wszystkie krzywe eliptyczne semistabilne są modularne).
              Zresztą, poczytajcie sobie w wikipedii.
        • Gość: b Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.adsl.terra.cl 16.07.06, 23:09
          > O ile dobrze zrozumiałem (???, no właśnie) twierdzenie Fermata zostało
          > udowodnione na gruncie teorii mnogości, a nie arytmetyki.
          Teoria mnogosci zawiera arytmetyke Peano.
          > Stąd wynika tyle, że
          > z aksjomatów arytmetyki nie można wyprowadzić jego zaprzeczenia.
          Jakby nawet nie zawierala, to nie mozna by bylo wyciagac takich wnioskow. Do
          tego trzeba by bylo udowodnic niezleznosc Tw. Fermata od Aksjomatow Peano.
    • starybaca Możliwe! 15.07.06, 04:32
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Czy możliwe są obecnie odkrycia w matematyce na poziomie bazowym?Fizyka jest
      > nauką doświadczalną,opartą na empirii.

      Ciekawe pytanie...
      Wszystko zależy od tego, co rozumiesz pod pojęciem "bazowego poziomu".
      Z całą pewnością w matematyce jest cała masa nierozwiązanych problemów,
      w tym sporo możliwych do zrozumienia dla laika (np. wiele zagadnień
      z teorii liczb, takich jak chociażby hipoteza Goldbacha).
      Wątpliwe jednak, aby te problemy mogły zostać rozwiązane za pomocą
      elementarnych technik i metod.

      Z drugiej strony, nowe działy matematyki mogą powstać w każdej chwili
      (i powstają). Można sobie wyobrazić, że w XXI w. powstaną działy
      matematyki, które potem zostaną uznane za "elementarne". Sto lat temu
      np. rachunek prawdopodobieństwa w zasadzie nie istniał, a dzisiaj jest
      jednym z głównych filarów matematyki.

      Matematyka rozwija się dzisiaj jak nigdy dotąd, a jej rozwój
      wręcz przyspiesza, a nie zwalnia.




      • Gość: asdf Re: Możliwe! IP: *.asystent.ds.polsl.pl 15.07.06, 14:50
        Martwi mnie to, że matematyka zaczyna przypominać Wieżę Babel. Ale pewnie tak
        być musi, bo teraz jest więcej matematyków, niż kiedyś było szewców.

        Dobrze jest poznać męki XIX-wiecznych matematyków z ich problemami i XX-wieczne
        rozwiązania tych problemów. XX-wieczna eksplozja pomysłów doprowadziła do
        nowych pytań, pewne obszary zostały zbadane, inne zostały zadeptane
        prowizorycznymi rozwiązaniami... a współczesne męki wyglądają podobnie. Myśle,
        że jesteśmy świadkami narodzin nowej sztuki, nikt jeszcze nie wie jak będzie
        ona wyglądała.

        Warto sobie też uzmysłowić, że są dwie matematyki: dyskretna i ciągłościowa.
        Arytemtyka się kiedyś szczyciła tym, że nie ma zastosowań. Jednak obecny rozwój
        kryptografii pokazuje jak coś, co wydawało się całkiem niepotrzebne (i było
        rozwijane tylko z powodów estetycznych i logicznych), może okazać się
        przydatne. Z matematyki ciągłościowej przyszłość mają układy dynamiczne,
        których nie najważniejszą częścią jest teoria chaosu i fraktale.

        Taki widok rozpościera się z miejsca, w którym jestem. Ciekaw jestem jak to
        wygląda z Ameryki lub z okolic matematyki nastawionej na zastosowania.

        Pozdrawiam.
        • Gość: asdf Re: Możliwe! IP: *.asystent.ds.polsl.pl 15.07.06, 15:00
          Jaszcze jedno. Zapomniałem dodać, że chyba nie ma nikogo, kto znałby całą
          matematykę w takim stopniu, by wszędzie mieć coś do powiedzenia. Podobno
          ostatnią taką osobą był Poincare (1854-1912). Matematyki jest po prostu za
          wiele, by się na wszystkim znać.
        • Gość: l4m3r Re: Możliwe! IP: *.carnabyhosts.co.uk 15.07.06, 20:40
          Gość portalu: asdf napisał(a):

          > Arytemtyka się kiedyś szczyciła tym, że nie ma zastosowań. Jednak obecny rozwój
          >
          > kryptografii pokazuje jak coś, co wydawało się całkiem niepotrzebne

          Co to jest "arytemtyka"? Może chodziło o teorię liczb?
    • Gość: The.Libertarian Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.cable.mindspring.com 15.07.06, 05:39
      Bardzo duzych odkryc zostalo dokonane pare dekad temu w cyfrowym przetwarzaniu
      (na przyklad Fast Fourier Transform - Szybka Transformata Fouriera), kiedy z
      analogowych filtrow, swiat zaczal przestawiac sie na cyfrowe rozwiazania.
      Innym przykladem jest Discrete Cosine Transform (dyskretna transformata
      kosinusowa), ktora umozliwila kompresje danych (mp3, jpeg etc.).

      Obecnie najwiecej "odkryc" polega na udoskonalaniu algorytmow, tak aby szybciej
      mozna przetworzyc dane.
      • furry Re: Czy w matematyce nic nowego? 15.07.06, 10:01
        Ale, poza sporem o to, jak zdefiniować odkrycie "bazowe", to FFT nie jest jednak
        "bazowe", a już DCT tym bardziej

        Za to właśnie całą teorię chaosu można uznać za bazową, ale to tylko moje
        zdanie, choć niekoniecznie odosobnione :)

        fr
      • Gość: Michal Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.net.autocom.pl 16.07.06, 17:45
        DCT nie "umożliwiła" kompresji danych, a jedynie dobrze nadaje się do
        wykorzystania w kompresji stratnej pewnego typu danych (sygnałów o "naturalnym"
        charakterze, jak zdjęcia, dźwięk). Kompresja danych jest o wiele starsza niż DCT.
    • Gość: j Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.infoprojekt.pl 15.07.06, 08:13
      Wystarczy, że udowodnisz, że P = NP (lub że tak nie jest). Milion dolarów
      nagrody masz w kieszeni plus sporą szansę na Nobla.
      • Gość: xxx Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.06, 08:17
        Nie ma Nobla z matematyki:)
        • Gość: ecot Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.244.149.234.ostrow2.tnp.pl 15.07.06, 08:53
          bo mu się żona pusciła z matematykiem /:
        • Gość: Wojtek Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 09:44
          Nie ma Nobla z mat., ale za rozwiązanie problemu czy P=NP nagroda Turinga
          byłaby na pewno. Tak samo jak wybitny matematyk Nash pomimo braku Nobla z
          matematyki otrzymał nagrodę - Nobla w dziedzinie ekonomii.
      • Gość: Matematyk Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: 83.238.122.* 15.07.06, 11:25
        Panie Drogi. Jakie nagrody Nobla? Matemetycy są wykluczeni z tego wyścigu o tę
        głupią nagrodę i to mówi i ich wielokości. A jeśli chodzi o to że matematyka się
        nie rozwija, to jest tylko Twój problem, bo tak nie jest.!!!! A to że studenci
        się uczą właściwie historycznych nauk to mówi o tym że to jest elitarna nauka i
        mało kto jest w stanie osiągnąć poziom na tyle wysoki by się zajmować np Analizą
        Funkcjonalną. Bazę do tego zresztą stworzył Jeden Z Największych
        Polaków-Kresowiaków Stefan Banach!!!! Powdzenia w poszukiwaniu ciekawych rzeczy!!!
      • cyntia5 Re: Czy w matematyce nic nowego? 15.07.06, 14:35
        Nie ma dowodu czy P=NP czy nie. Ale nawet gdyby był to nie wniósł by
        nic "bazowego". Chyba, bo dowodu nie ma.

        p.s.
        Ja myślę, że P jest różne od NP i wierzę w Hipotezę Goldbacha.
        • cyntia5 Autokorekta!!! 15.07.06, 14:41
          Co ja plotę! Nie Goldbacha tylko tego, no...Goodla. I nie hipotezę tylko
          twierdzenie. Twierdzenie Goodla. I nie wierzę w nie a wierzę, że stosuje się do
          problemu P versus NP.

          Sorry.
    • Gość: jj Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 08:34
      Jesteś laikiem jak rozumiem, mnóstwo rzeczy zostało odkrytych w 20 wieku.
      Matematyka nie pochodzi ze średniowiecza i starożytności.

      Jest wiele problemów elementarnych które nie zostały rozwiązane. Twierdzenie o
      kolorowaniu map (do poprawnego pomalownia mapy (tzn takiego żeby żadne dwa
      sąsiednie obszary nie miały takiego samego koloru) wystarczą 4 kolory) zostało
      udowodnione dopiero w siedemdziesiatych latach.
      Hipoteza goldbacha: istnieje nieskończenie wiele par liczb pierwszysch
      odległych o 2 (np 5 7 ; 11 13; 29 31 ....) Też chyba jeszcze nie padła...

      poczytaj sobie - "Co to jest matematyka" Robbinsa i Curranta to będziesz miał
      trochę o matematyce pojęcie mimo że ksiazka jest elementarna. Nowe wydanie jest
      zaktualizowane w stosunku do pierwotnej wersji z lat 50.
      • Gość: Esteon Dowody IP: *.mokotowplaza.waw.pl 15.07.06, 09:12
        Do tego dowod twierdzenia o czterech kolorach jest "computer assisted", czyli nieszczegolnie piekny. Twierdzenie o liczbach blizniaczych faktycznie nie padlo, ale za to jest dowod, ze w liczbach pierwszych jest dowolnej dlugosci ciag arytmetyczny. Sprzed paru lat - jeszcze sie nie zostalo opublikowane.

        Co to jest "bazowa" matematyka? Jak wyglada kwiat rozy? Drzewo? Muszla slimaka? Skoro fraktale leza u podstaw natury, to dlaczego nie sa "bazowe"?
        • Gość: asd Re: Dowody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 17:21
          Np. sądzę że dowód wewnętrznej sprzeczności ZFC należałby do 'bazowej matematyki'.
          • notmyself Re: Dowody 16.07.06, 23:05
            > Np. sądzę że dowód wewnętrznej sprzeczności ZFC należałby do 'bazowej
            > matematyki'.

            Należałby do grobowców sporej części współczesnej matenatyki :)
    • Gość: Matematyka.org Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 09:11
      Prawde mowiac mozna sie zdziwic, slyszac o tym ile jeszcze w matematyce mozna
      zrobic (i ciagle sie robi, o czym swiadcza sukcesy nawet polskich naukowcow).
      Biezace informacje ze swiata matematyki oraz wszystko co jest z nia zwiazane
      mozna znalezc w jednym miejscu:)
    • Gość: jj Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 10:38
      To złudzenie że nic nowego się nie dzieje wynika prawdopodbnie z tego, że te
      wszystkie nowe odkrycia(?) są bardzo "niemedialne". Bo choć sformułowania
      problemów brzmią prosto, to ich rozwiązania(jeśli istnieją, jak w przypadku tw.
      Fermata) są już bardzo skomplikowane i trudne do zrozumienia nawet dla osób dość
      dobrze obeznanych z matematyką.
    • Gość: takie tam Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.os3.kn.pl 15.07.06, 12:36
      > Czy możliwe są obecnie odkrycia w matematyce na poziomie bazowym?
      Chciałbym dożyć takiego momentu, w którym matematyka okazała by się tylko jedną
      częścią większej teorii. Taką trochę ułomną, bo do tej pory wszyscy matematycy
      coś przegapili i było to bardzo istotne. To było by dopiero coś!

      > Fizyka jest
      > nauką doświadczalną,opartą na empirii.Do matematyki często niepotrzebna była
      > nawet technika i większość odkryć matematycznych ma wiek wręcz setek,jeśli nie
      > tysięcy lat.

      Tu się nie zgodzę. Matematyka często idzie w parze z jakąś inną dyscypliną
      naukową. Zazwyczaj dzieje się jedna z dwóch rzeczy. Jakiś fizyk czy biolog coś
      tam zauważa i ubiera to w liczby, Idzie do matematyka na konsultacje. Jeśli ten
      nie znajduje już gotowej teorii opisującej to zjawisko to zbiera się w kupę z
      innymi matematykami i kombinują. Swoje poszukiwania zawsze konsutują z tym kto
      poruszył problem czyli fizykiem czy biologiem. Druga opcja jest taka, iż
      matematyk dodatkowo interesuje się jeszcze jakąś dziedziną i zaczyna w niej
      szukać zastosowań matematyki. W obu przypadkach chodzi o wymianę doświadczeń.
      Matematyka nie jest nauką dla samej nauki. Związki między rzeczami są odkrywane
      po to by były do czegoś potrzebne. Powstawanie teorii wynikało zarówno z
      potrzeby jak i z zabawy myślą (nie wiem czy pół na pół, ale myślę że mniej
      więcej tak).

      > I nie chodzi mi na przykład o wyliczone dodatkowe 2 cyfry
      > rozwinięcia liczby PI .
    • Gość: matematyk Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.nottingham.ac.uk / *.nottingham.ac.uk 15.07.06, 13:15
      hipoteza Riemanna - najwazniejsza rzecz obecnie do udowodnienia

      grupy kwantow czy nieprzemienna probailistyka - to ma dopiero 20 lat

      trudno powiedziec co jeszcze sie odkryje, ale co roku pojawia sie cos
      ciekawego , i konca nie widac
    • gaussc Re: Czy w matematyce nic nowego? 15.07.06, 13:19
      Matematyka "na poziomie bazowym" najczęściej nie przekłada się bezpośrednio na
      zastosowania, ale jest niezbędna do tego, aby stworzyć tą część matematyki,
      która "przydaje się" nam wszystkim, nawet jeśli o tym nie wiemy. Taka "bazowa"
      matematyka w przeciwieństwie do matematyki stosowanej nie rozwija się szybko,
      ale bez niej bardzo trudno byłoby tworzyć narzędzia matematyczne wykorzystywane
      później w praktyce. Oczywiście odkrycia w niej były, są i będą możliwe, tyle,
      że są stosunkowo rzadkie i niezrozumiałe dla "przeciętnego śmiertelnika".
      Często rozwój nowych zastosowań matematyki stymuluje rozwój jej podstaw.

      Dla nas, zwykłych zjadaczy chleba ważne są efekty, jakie przynoszą nam
      zastosowania matematyki, a tych jest bardzo dużo. Poczekajmy jeszcze trochę na
      upowszechnienie się podpisów cyfrowych, na powstanie "praktycznych" komputerów
      kwantowych a może i na coś, czego się jeszcze nie spodziewamy. Matematyka
      podnosi standard naszego życia od wieków i zapewne tak będzie w przyszłości.
      Sama matematyka jest ciągle jeszcze tania, wystarczy kartka, ołówek i... zwykły
      pecet :) Zyski z jej odkryć mogą być ogromne! Bądźmy cierpliwi!
    • dokowski Jestem pewien że tak 15.07.06, 13:36
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Czy możliwe są obecnie odkrycia w matematyce na poziomie bazowym?Fizyka jest
      > nauką doświadczalną,opartą na empirii.Do matematyki często niepotrzebna była
      > nawet technika i większość odkryć matematycznych ma wiek wręcz setek,jeśli nie
      > tysięcy lat.

      Dwa najważniejsze twierdzenia matematyki: Godla i dobrym uporządkowaniu każdego
      zbioru - są stosunkowo młode.

      Jestem przekonany, że gdy powstanie kwantowa teoria czasoprzestrzeni, powstanie
      też nowa teoria matematyczna, w której ramach zostanie udowodnione twierdzenie
      ogólniejsze niż twierdzenie Godla, które nie będzie wymagało założenia o
      istnieniu liczb naturalnych ani nie będzie graniczało się do zborów przeliczalnych.

      Wyobrażam sobie, że ogólna postać twierdzenia Godla będzie mniej więcej taka:

      "Każda teoria zbudowana na modelu, w którym zdefiniowano metrykę taką, jaką ma
      kwantowa czasoprzestrzeń, jest teorią niezupełną."

      Liczby naturalne będą tylko prostym przykładem zbioru, w którym można
      zdefiniować metrykę kwantowej czasoprzestrzeni.
      • cyntia5 Re: Jestem pewien że tak 15.07.06, 14:52
        Chwila. Skąd mamy wiedzieć czy są jeszcze do odkrycia jakieś problemy "bazowe"?

        Gdyby ktoś to wiedział to wystarczy uściślić koncepję i mamy odkryty "problem
        bazowy". A wogóle co to jest "problem bazowy"? Bo tu widać, że są wątpliwości.
        • Gość: Nauka Re: Jestem pewien że tak IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.07.06, 14:55
          no chocby ciagle nie roozwiazane niektóre hipotezu Pincare sprzed 100 lat
          (topologia to, no ale ciagle niech matematyką szerko rozuminą bedzie)
          • cyntia5 Ja też jestem pewna że tak 15.07.06, 15:06
            Hipoteza Pioncarego jest rozwiązana (ta od topologi) - zobacz sobie w "świecie
            nauki" z sierpnia 2004.

            Niezależnie od tego myślę, że w fizyce i matematyce będzie jeszcze duża
            rewolucja. Choćby dlatego, że jest nierozwiązany problem "co to jest
            świadomość". Fizyką na pewno to wstrząśnie, być może matematyką też. W
            końcu "świadomość" jest częścią rzeczywistości, więc nauka nie może jej ominąć.
            • Gość: Nauka Re: Ja też jestem pewna że tak IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.07.06, 19:12
              Cytuje za Światem Nauki : "Wszystko wskazuje na to, że rosyjcki matematyk
              dowiódł hipotezy Poincarego..." dostał juz milion ? moge prosic o jakies
              aktualniejsze źródło, w któym stwierdzono ze dowiódł ?:_)
              • cyntia5 Re: Ja też jestem pewna że tak 15.07.06, 20:13
                Nie, nie możesz. Byłam przekonana, że ten Rosjanin to zrobił. Nie interesuje
                mnie topologia aż tak bardzo, żeby sprawdzać czy dowód przedstawiony przez tego
                Rosjanina jest prawdziwy (analiza takich rzeczy jest bardzo czasochłonna). Więc
                nie podam ci więcej istotnych informacji.

                Ale podam mniej istotne:
                1. Na końcu każdego artykułu w "świecie nauki" są odnośniki. Dzięki nim chyba
                da się namierzyć dowód Rosjanina.
                2. Nagroda jest ufundowana przez fundację której strona intenetowa to
                claymath.org i tam chyba też coś więcej znajdziesz o hipotezie Poincarego.
                3. Polecam artykuł w "świecie nauki". Być może go nie przeczytałeś.



                • Gość: zbycho Re: Ja też jestem pewna że tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 20:50
                  news.xinhuanet.com/english/2006-06/04/content_4644754.htm
                  www.intlpress.com/AJM/p/2006/10_2/AJM-10-2-165-172-intro.pdf
                • notmyself Re: Ja też jestem pewna że tak 16.07.06, 23:02
                  cyntia5 napisała:

                  > Nie, nie możesz. Byłam przekonana, że ten Rosjanin to zrobił. Nie interesuje
                  > mnie topologia aż tak bardzo, żeby sprawdzać czy dowód przedstawiony przez
                  > tego Rosjanina jest prawdziwy (analiza takich rzeczy jest bardzo
                  > czasochłonna). Więc nie podam ci więcej istotnych informacji.

                  Ten Rosjanin płodził ową pracę dłuższy czas w swoistej "izolacji", potem
                  wyszedł na świat i powiedział "Oto Dowód". W efekcie mało jest odważnych żeby
                  się na temat tego dowodu wypowiadać. Z tego co wiem, początkowo nikt tam nic
                  nie rozumiał :). Tak że trzeba dać mu jeszcze co nieco czasu. Choć na razie nie
                  zidentyfikowano błędu/luki. Co do nagrody, to zabił im delikwent klina
                  odmawiając publikacji swoich rezultatów w journalu. A CMI tego wymaga.
        • cyntia5 Autokorekta 2 15.07.06, 15:00
          Znowu plotę bzdury. Uściślenie koncepcji jest tudne więc się pomyliłam.
    • rraleighh Proszę zerknąć na listę medalistów Fieldsa 15.07.06, 15:04
      en.wikipedia.org/wiki/Fields_Medal
      Jeśli chodzi o podstawy matematyki w ścisłym rozumieniu tego słowa, nagrodę
      otrzymał w roku 1966 P.J. Cohen za odkrycie metody forcingu.
    • Gość: kosmo Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.76.classcom.pl 15.07.06, 19:56
      W teorii superstrun, która dotyczy powstania i budowy wszechświata, aktualnie
      mozna stosować tylko przybliżone przybliżonych obliczeń matematycznych. Uczeni
      zajmujący sie tym działem kosmologii czekaja na odkrycie nowych dziedzin
      matematyki, aby móc przeprowadzić dokładniejsze obliczenia. Z tego powodu mówi
      się , że teoria dotycząca superstrun powstała o kilkadziesiąt lat za wcześnie.
      • Gość: urek Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.centertel.pl 16.07.06, 06:56
        przecież i na razie nie zaczęto rozważać liniowej wartości liczb na razie
        uznajemy je za skończone
    • Gość: wujaszek Pecos Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.84-48-22.nextgentel.com 16.07.06, 08:12
      Rownania rozniczkowe czastkowe: malutko wiemy jak sie rozwiazuje, a opisuja
      mnostwo problemow w technice
    • Gość: 0x1 Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.abp.pl / *.abp.pl 16.07.06, 11:03
      Co to jest "matematyka bazowa"? Jeżeli myślisz o podstawach arytmetyki
      nauczanych w szkołach podstawowych, to raczej dziedzina ta nie rokuje burzliwego
      rozwoju w najbliższym czasie :]

      Natomiast na poziomie akademickim każda chyba gałąź matematyki może być nadal z
      powodzeniem rozwijana.
    • Gość: kaalus Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.server.ntli.net 16.07.06, 13:34
      Matematyka jako nauka całkowicie abstrakcyjna nie ma żadnych granic, mówienie
      o "końcu odkryć" nie ma sensu, zawsze istnieje nieskończenie wielka rodzina
      problemów które są nierozwiązane. Jaka jest wartość ewentualnych rozwiązań tych
      problemów, to już sprawa dyskusyjna.
    • Gość: R2D2OH Matematyka jest jak najbardziej empiryczna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.07.06, 19:12
      Np. jak podzielić pół litra na trzech. Typowe zadanie, w calej Polsce
      codziennie od nowa rozwiązywane empirycznie.
    • notmyself Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.07.06, 23:48
      W XX wieku dokonała się swoista rewolucja u podstaw matematyki. A było to za
      sprawą wspomnianych już tutaj aksjomatycznych teorii zbiorów. Do tego warto
      dodać swoiste "zreformułowanie" logiki. Dalej nowe działy matematyki np. teoria
      kategorii (w zasadzie u podstaw matematyki), topologia. W dalszej kolejności
      geometria algebraiczna, analityczna/algebraiczna teoria liczb, potężne prace w
      algebrze (kategoryzacja grup prostych). A to wszystko XX wiek :) Tak że
      matematyka jeszcze nie umarła. Co tam nie umarła, do dziś dyskusyjne jest czy
      można pokazać że arytmetyka nie jest wewnętrznie sprzeczna :)
    • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.07.06, 16:19
      Takim przykładem zupełnie nowej idei w matematyce jest teoria chaosu która
      powstała zupełnie niedawno (jak na kalendarz odkryć matematycznych) bo
      kilkadziesiąt lat temu.
      Przedtem nikogo nie interesowały rówania różniczkowe, nawet proste, które
      jednak nie posiadają analitycznych rozwiązań - rozwiązywanie ich numeryczne
      (bez komputera szalenie żmudne) wydawało się stratą czasu. Tymczasem dopiero
      era komputerów pozwoliła zaobserwować jak ważną i skomplikwaną dziedziną jest
      analiza tych właśnie nie dających się podejść analitycznie równań.
      • Gość: Nał(u)ka Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.07.06, 21:53
        skąd w matematyce syntetycznie i analitycznie ? podobnie jak tzw. matematyczna
        indukcja mnie zastanawia . Etymologie słów znam, ale nie wiem co znacza na
        gruncie matematyki - zna moze Pan jakis wykład w internecie na ten temat ?
    • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 10:47
      <free-pl-prawdy@googlegroups.com>
      <pl-sci-matematyka@googlegroups.com>
      <psm-board@knf.p.lodz.pl>
      <https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=45239579>
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - :mirror:
      pl.sci.filozofia
      Gość portalu: gość napisał(a):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=45239579
      > Czy możliwe są obecnie odkrycia w matematyce na poziomie bazowym?
      > Fizyka jest nauką doświadczalną,opartą na empirii.Do matematyki często
      > niepotrzebna była nawet technika i większość odkryć matematycznych
      > ma wiek wręcz setek,jeśli nie tysięcy lat.I nie chodzi mi na przykład o
      > wyliczone dodatkowe 2 cyfry rozwinięcia liczby PI .

      Współczesna skomercjalizowana matematyka przypomina alchemię
      z przed czasów Mendelejewa, w której działy 'klasyczne' zupełnie nie są
      kompatybilne ani transformowalne do nowoczesnych teorii i vice versa -
      a wręcz się wykluczają.
      Co ciekawsze:
      Algebra która powinna spajać wszystkie działy matematyki w jedną
      spójną całość - nie radzi sobie z banalnymi przejściami pomiędzy
      filarami matematyki: geometrią i arytmetyką.
      Co zdumiewające:
      Sami matematycy nie są zainteresowani ujednoliceniem matematyki
      a wszelkie próby wniknięcia do tego światka z uniwersalnymi ideami,
      kończą się samoizolowaniem się matematyków przed zrozumieniem.
      Dla przykładu:
      Piąty aksjomat Euklidesa brzmi:
      przez punkt leżący poza prostą da się przeprowadzić dokładnie jedną
      prostą równoległą do tej prostej
      okazuje się, że aksjomat ten jest prawdziwy wyłącznie dla geometrii
      czarnobiałej. W geometrii BARW w której punkty choć bezwymiarowe to
      posiadają cechy rozróżniające (jednostki) - Piąty aksjomat Euklidesa jest
      nieprawdziwy
      bowiem
      przez punkt leżący poza prostą da się przeprowadzić nieskończenie wiele
      prostych równoległych do tej prostej różniących się BARWĄ.
      ...
      Innym przykładem niech będzie pojęcie zbioru nieskończonego
      przeliczalnego.
      Zbiór nieskończony przeliczalny to taki zbiór, który posiada pierwszy
      i ostatni element.
      Przykład: odcinek ciągły, uporządkowany, zawierający nieskończenie wiele
      punktów oraz początek i koniec.

      * * *
      Takich przykładów na uporządkowanie i rozwinięcie matematyki mógłbym
      podać znacznie więcej
      ale
      kontynuowanie przeze mnie tego wątku spowodowało by dokładnie to samo
      co moje posty na pl.sci.matematyka czy forum Mensa.pl i in.
      Wobec oczywistych FAKTÓW logicznych został bym ZABLOKOWANY
      a w konsekwencji
      Gazeta.pl > Forum > Aktualności i Media > Nauka
      zamknięte dla użytkownika o nicku ksRobak.
      ...
      Powyższe jest "znakiem CZASU" zmierzchowej epoki postmodernizmu.
      • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 11:46
        robakks napisał:

        > Powyższe jest "znakiem CZASU" zmierzchowej epoki postmodernizmu.

        To akurat prawda, lepiej bym tego nie ujal.

        Pulbek.
        • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 12:26
          pulbek napisał:
          > robakks napisał:

          >> Powyższe jest "znakiem CZASU" zmierzchowej epoki postmodernizmu.

          > To akurat prawda, lepiej bym tego nie ujal.
          >
          > Pulbek.

          Interesowność, kastowość i "wolna amerykanka" w dążeniu do zaspokojenia
          wiecznego głodu dóbr materialnych. Powyższe dotyczy każdego (sic!) obszaru
          ludzkiej działalności: władza, żądze i pieniądze.
          Matematycy niczym nie różnią się od innych "nacji". :-)
          ...a że po drodze ginie gdzieś 'prawda',, (?)
          cóż
          "gdzie drwa rąbią tam wióra lecą"
          kogo może obchodzić PRAWDA o rzeczywistości poza malkontentami? ;)
          przy założeniu (cyc!), że martwi nie mają racji
          • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 14:33
            Nie ma to jak teorie spiskowe.

            Powiedz mi na czym polega "kastowość" i "interesowność" w dziedzinie tak
            ścisłej i abstakcyjnej jak matematyka?
            Co to za wielkie pieniądze kuszą matematyków i wpływają na ich kierunki badań?

            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 15:08
              <free-pl-prawdy@googlegroups.com>
              <pl-sci-matematyka@googlegroups.com>
              <psm-board@knf.p.lodz.pl>
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=45239579&a=45880741&wv.x=0
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - :mirror:
              pl.sci.filozofia
              Autor: facet123 Data: 26.07.06, 14:33 napisał(a):
              > "ksRobak" <re2222@interia.pl>
              > news:ea7gdg$2mh$1@news.interia.pl...

              >> [...]

              > Nie ma to jak teorie spiskowe.
              >
              > Powiedz mi na czym polega "kastowość" i "interesowność" w dziedzinie tak
              > ścisłej i abstakcyjnej jak matematyka?
              > Co to za wielkie pieniądze kuszą matematyków i wpływają
              > na ich kierunki badań?

              "kastowość" w matematyce to ~solidarność zawodowa
              "interesowność" w matematyce to zawiść i pogarda
              a pański komentarz o teoriach spiskowych to oszołomska manipulacja.
              Widzę, że nie odróżnasz Pan teorii od FAKTÓW
              czego dowodem jest kompletny brak komentarza na temat merytoryczny:
              geometrii barw i przeliczalności zbioru nieskończonego.
              • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 15:41
                > "kastowość" w matematyce to ~solidarność zawodowa
                > "interesowność" w matematyce to zawiść i pogarda

                No właśnie o tym pisałem - jak się ona objawa? Matematyka jest tak ścisła, że
                bardzo prosto jest zweryfikować, czy dana teza jest poparta przesłankami w
                skrajnie logicznym sensie. Jeżeli ktoś w swoich badaniach trzyma się logiki i
                poprawnie wykorzystuje aparat matematyczny, to jego odkrycie może zweryfikować
                każdy inny matematyk - żadna solidarność, ani zawiść nie może być silniejsza od
                wzoru matematycznego, albo twierdzenia z dowodem.
                Nie sądze, aby rewolucyjne twierdzenia nie były dopuszczane do publikacji tylko
                z powodu jakiejś zawiści.

                Nie wypowiedziałem się merytorycznie, bo nie o konkretne pojęcia z dziedziny
                matematyki mi chodziło, ale o matematyczną, ścisłą metodologię - ona nie
                pozwala na to aby prawda matematyczna została zdeprecjonowana przez ludzkie
                emocje - może to mieć miejsce w naukach humanistycznych, historii, psychologii,
                ale nie matematyce.

                Skoro jednak pan nalega, to proszę.

                1. Zbiory przeliczalne nieskończone:
                DEF: "Zbiór X nazywamy przeliczalnym wtedy i tylko wtedy, gdy jest on skończony
                lub istnieje funkcja wzajemnie jednoznaczna przekształcająca zbiór wszystkich
                liczb naturalnych na zbiór X."

                Zatem proszę o podanie funkcji wzajemnie jednoznacznej która odwzroruje
                wszystkie punkty odcinka we wszystkie liczby naturalne. Nie ma takiej funkcji i
                można to łatwo udowodnić (myślę, że zna pan ten dowód - chodziu o "argument
                przekątniowy").

                Jeżeli chodzi o pańską definicję zbioru nieskończonego przeliczalnego to może
                problem leży w tym, że definiuje ona co innego?

                2. Geomateria barw i aksjomat euklidesa.
                Aksjomat euklidesa obowiązuje tylko w geometrii płaskiej - to znaczy takiej w
                której przestrzeń nie jest zniekształcona. Już dawno temu to odkryto i
                zaproponowano inne nie-euklidesowe geometrie. Nie słyszałem o geometrii barw,
                ale domyślam się, że jest to właśnie jedna z tych nieeuklidesowych, jak np.
                geometria Minkowskiego. I nie są to żadne wywrotowe teorie, nie są też w żaden
                sposób marginalizowane - poprostu stworzono spójne systemy bez piątego
                aksjomatu. Nie mają one odpowiednika w naszej codziennej "geometrii
                praktycznej", ale taka właśnie jest matematyka, że nie musi mieć praktycznego
                zastosowania (choć akurat nawet geometrie nieeuklidesowe są ostatnio
                wykorzystywane w fizyce) - grunt aby konsekwentnie trzymać się przyjętych
                aksjomatów i reguł.
                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 16:52
                  Uwaga:
                  post przedpoścy skopiowany w całości z uwagi na intercross z grupą
                  usenetową pl.sci.filozofia
                  <free-pl-prawdy@googlegroups.com>
                  <pl-sci-matematyka@googlegroups.com>
                  <psm-board@knf.p.lodz.pl>
                  <Gazeta.pl > Forum > Aktualności i Media > Nauka>
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - :mirror:
                  pl.sci.filozofia
                  Autor: "facet123" Data: 26.07.06, 15:41
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=45239579&wv.x=2&a=45885592
                  > "ksRobak" <ksRobak@poczta.pf.pl>
                  > news:ea7peo$jp2$1@nntp.aioe.org...

                  >> "kastowość" w matematyce to ~solidarność zawodowa
                  >> "interesowność" w matematyce to zawiść i pogarda

                  > No właśnie o tym pisałem - jak się ona objawa? Matematyka jest tak
                  > ścisła, że bardzo prosto jest zweryfikować, czy dana teza jest poparta
                  > przesłankami w skrajnie logicznym sensie. Jeżeli ktoś w swoich
                  > badaniach trzyma się logiki i poprawnie wykorzystuje aparat
                  > matematyczny, to jego odkrycie może zweryfikować każdy inny
                  > matematyk -
                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                  > żadna solidarność, ani zawiść nie może być silniejsza od
                  > wzoru matematycznego, albo twierdzenia z dowodem.
                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                  > Nie sądze, aby rewolucyjne twierdzenia nie były dopuszczane do
                  > publikacji tylko z powodu jakiejś zawiści.
                  >
                  > Nie wypowiedziałem się merytorycznie, bo nie o konkretne pojęcia z
                  > dziedziny matematyki mi chodziło, ale o matematyczną, ścisłą
                  > metodologię - ona nie pozwala na to aby prawda matematyczna została
                  > zdeprecjonowana przez ludzkie emocje - może to mieć miejsce w
                  > naukach humanistycznych, historii, psychologii, ale nie matematyce.
                  >
                  > Skoro jednak pan nalega, to proszę.
                  >
                  > 1. Zbiory przeliczalne nieskończone:
                  > DEF: "Zbiór X nazywamy przeliczalnym wtedy i tylko wtedy, gdy jest on
                  > skończony lub istnieje funkcja wzajemnie jednoznaczna przekształcająca
                  > zbiór wszystkich liczb naturalnych na zbiór X."
                  >
                  > Zatem proszę o podanie funkcji wzajemnie jednoznacznej która
                  > odwzroruje wszystkie punkty odcinka we wszystkie liczby naturalne.
                  > Nie ma takiej funkcji i można to łatwo udowodnić (myślę, że zna pan ten
                  > dowód - chodziu o "argument przekątniowy").
                  >
                  > Jeżeli chodzi o pańską definicję zbioru nieskończonego przeliczalnego
                  > to może problem leży w tym, że definiuje ona co innego?
                  >
                  > 2. Geomateria barw i aksjomat euklidesa.
                  > Aksjomat euklidesa obowiązuje tylko w geometrii płaskiej - to znaczy
                  > takiej w której przestrzeń nie jest zniekształcona. Już dawno temu to
                  > odkryto i zaproponowano inne nie-euklidesowe geometrie. Nie słyszałem
                  > o geometrii barw, ale domyślam się, że jest to właśnie jedna z tych
                  > nieeuklidesowych, jak np. geometria Minkowskiego. I nie są to żadne
                  > wywrotowe teorie, nie są też w żaden sposób marginalizowane - poprostu
                  > stworzono spójne systemy bez piątego aksjomatu. Nie mają one
                  > odpowiednika w naszej codziennej "geometrii praktycznej", ale taka
                  > właśnie jest matematyka, że nie musi mieć praktycznego zastosowania
                  > (choć akurat nawet geometrie nieeuklidesowe są ostatnio
                  > wykorzystywane w fizyce) - grunt aby konsekwentnie trzymać się przyjętych
                  > aksjomatów i reguł.

                  OK.
                  Proszę o ścisłe odpowiedzi na moje pytania.
                  Tabela N^2 to figura geometryczna utworzona na płaszczyźnie Euklidesa
                  powstała przez wzajemnie prostopadłe rzędne i odcięte wyprowadzone z
                  punktów właściwych dla liczb naturalnych w jednej ćwiartce
                  układu osi liczbowych Kartezjusza xy.
                  Numeracja kolumn i wierszy Tabeli N^2 odpowiada kolejnym
                  liczbom naturalnym umieszczonym na osiach.
                  pytanie1.
                  Czy prawdą JEST, że zbiór kolumn jest równoliczny ze zbiorem wierszy
                  i równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N?
                  pytanie2.
                  Czy prawdą jest, że jeśli przeprowadzimy prostą przechodzącą przez
                  środki pól jednego wiersza to prosta ta przekreśli WSZYSTKIE pola
                  tego wiersza a więc nieskończenie wiele?
                  pytanie3.
                  Czy zbiór pól przekreślonych linią prostą można tak popchnąć wzdłuż
                  prostej przekreślającej, nie przerywając ciągłości tej prostej
                  aby uzyskać pole (pola) nieprzekreślone?

                  PS. Pytania powyższe to matematyka a konsekwentne badanie
                  własności Tabeli N^2 wykaże fałszywość wielu uznanym matematycznych
                  twierdzeń, definicji i teorii.
                  Jeśli jesteś Pan gotowy na wędrówkę po świecie geometrii i logiki
                  nie znanych ani starożytnym ani współczesnym - to zapraszam.
                  W przypadku zablokowania moich wypowiedzi przez moderatorów
                  znajdziesz mnie Pan na news:pl.sci.filozofia na którym znajduje się
                  orginał tego posta
                  ale równocześnie
                  uzyskasz Pan dowód, potwierdzający "kastowość" i "interesowność".
                  OK?
                  Edward Robak*
                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 19:14
                    Jezeli Facet123 sie nie obrazi, to moze ja odpowiem. Zaciekawiles mnie :-)

                    robakks napisał:

                    > Proszę o ścisłe odpowiedzi na moje pytania.
                    > Tabela N^2 to figura geometryczna utworzona na płaszczyźnie Euklidesa
                    > powstała przez wzajemnie prostopadłe rzędne i odcięte wyprowadzone z
                    > punktów właściwych dla liczb naturalnych w jednej ćwiartce
                    > układu osi liczbowych Kartezjusza xy.
                    > Numeracja kolumn i wierszy Tabeli N^2 odpowiada kolejnym
                    > liczbom naturalnym umieszczonym na osiach.

                    OK.

                    > pytanie1.
                    > Czy prawdą JEST, że zbiór kolumn jest równoliczny ze zbiorem wierszy
                    > i równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N?

                    Tak.

                    > pytanie2.
                    > Czy prawdą jest, że jeśli przeprowadzimy prostą przechodzącą przez
                    > środki pól jednego wiersza to prosta ta przekreśli WSZYSTKIE pola
                    > tego wiersza a więc nieskończenie wiele?

                    Tak.

                    > pytanie3.
                    > Czy zbiór pól przekreślonych linią prostą można tak popchnąć wzdłuż
                    > prostej przekreślającej, nie przerywając ciągłości tej prostej
                    > aby uzyskać pole (pola) nieprzekreślone?

                    Nie rozumiem pytania. Po pierwsze, chodzi o te pozioma prosta z p. 2, czy o dowolna prosta? Jezeli o
                    te prosta z p. 2, to mozna te pola poprzesuwac w lewo, zeby wyszly poza wlasciwa cwiercplaszczyzne,
                    ale chyba nie o to chodzi? Jezeli przesuwamy tylko w obrebie wlasciwej cwiercplaszczyzny, to
                    odpowiedz brzmi: nie.

                    > PS. Pytania powyższe to matematyka a konsekwentne badanie
                    > własności Tabeli N^2 wykaże fałszywość wielu uznanym matematycznych
                    > twierdzeń, definicji i teorii.
                    > Jeśli jesteś Pan gotowy na wędrówkę po świecie geometrii i logiki
                    > nie znanych ani starożytnym ani współczesnym - to zapraszam.

                    Fajnie :-)

                    > ale równocześnie
                    > uzyskasz Pan dowód, potwierdzający "kastowość" i "interesowność".
                    > OK?

                    OK, kto by nie chcial?

                    Pulbek.
                    • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 19:22
                      pulbek napisał:

                      > > pytanie3.
                      > > Czy zbiór pól przekreślonych linią prostą można tak popchnąć wzdłuż
                      > > prostej przekreślającej, nie przerywając ciągłości tej prostej
                      > > aby uzyskać pole (pola) nieprzekreślone?
                      >
                      > Nie rozumiem pytania. Po pierwsze, chodzi o te pozioma prosta z p. 2, czy o dowolna
                      > prosta? Jezeli o te prosta z p. 2, to mozna te pola poprzesuwac w lewo, zeby wyszly poza wlasciwa
                      > cwiercplaszczyzne, ale chyba nie o to chodzi? Jezeli przesuwamy tylko w obrebie wlasciwej
                      > cwiercplaszczyzny, to odpowiedz brzmi: nie.

                      Acha, przyszlo mi do glowy ze moze niewlasciwie zrozumialem Twoje pytanie. Kiedy mowisz "uzyskac
                      pola nieprzekreslone", to moze masz na mysli to, ze tam, gdzie wczesniej bylo przekreslone, pojawi sie
                      nieprzekreslone, tak?

                      W takim razie odpowiedz brzmi oczywiscie: tak.

                      Ale na pewno masz na mysli takze to, ze przy tym przesuwaniu dwa pola przekreslone nie moga zajsc
                      na siebie. W takim razie odpowiedz takze brzmi: tak.

                      Na przyszlosc, skoro oczekujesz scislych odpowiedzi, zadawaj prosze scisle pytania.

                      Pulbek.
                    • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 26.07.06, 20:32
                      Uwaga:
                      intercross z grupą usenetową pl.sci.filozofia
                      pulbek napisał:
                      > ksRobak:

                      >> Tabela N^2 to figura geometryczna [...]
                      > OK.
                      >> pytanie1.
                      > Tak.
                      >> pytanie2.
                      > Tak.
                      >> pytanie3.

                      > Nie rozumiem pytania.

                      >> [...]
                      >> Jeśli jesteś Pan gotowy na wędrówkę po świecie geometrii i logiki
                      >> nie znanych ani starożytnym ani współczesnym - to zapraszam.
                      > Fajnie :-)
                      >> OK?
                      > OK, kto by nie chcial?
                      >
                      > Pulbek.

                      Ma Pan kłopot ze zrozumieniem pytania 3-ciego. Proponuję więc taką
                      podmiankę:
                      prosta przekreślająca = nieskończony sznurek
                      pola przekreślone = koraliki z dziurką na sznurek

                      pytanie3.
                      Czy zbiór koralików nanizanych na sznurek można tak popchnąć wzdłuż
                      tego sznurka, nie przerywając jego ciągłości -
                      aby koralik spadł ze sznurka?
                      PS. koralik nie nanizany na sznurek to pusty pokój w Hotelu Hilberta. ;)
                      • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 08:32
                        No więc, żeby nie przedłużać, to zgadzam się z odpowiedziami Pulbeka, to
                        znaczy, ze odpowiedzi to tak, tak i nie (ostatnie pytanie wyjaśnił mi dopiero
                        przykład z koralikami).

                        Co do pytania pierwszego, to dla jasności - przez wiersz albo kolumnę rozumiem
                        pole ograniczone dwoma równoległymi sąsiadującymi prostymi - jeżeli weźmiemy
                        pod uwagę również wiersze i kolumny ograniczone przez oddalone od siebie proste
                        (czyli takie pasy posklejane z dwóch lub więcej), to odpowiedź nie jest już
                        taka oczywista, ale ciągle brzmi "tak".

                        Czekamy teraz na wnioski.

                        PS. Nie sądze, żeby Pana posty zostały tutaj zablokowane, a już na pewno nie z
                        powodu działalności matematycznej mafii o której Pan pisze.
                      • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 11:04
                        > Ma Pan kłopot ze zrozumieniem pytania 3-ciego. Proponuję więc taką
                        > podmiankę:
                        > prosta przekreślająca = nieskończony sznurek
                        > pola przekreślone = koraliki z dziurką na sznurek
                        >
                        > pytanie3.
                        > Czy zbiór koralików nanizanych na sznurek można tak popchnąć wzdłuż
                        > tego sznurka, nie przerywając jego ciągłości -
                        > aby koralik spadł ze sznurka?
                        > PS. koralik nie nanizany na sznurek to pusty pokój w Hotelu Hilberta. ;)

                        A, no prosze, to jeszcze cos innego niz mi sie wydawalo. OK, do ludu najlepiej trafiaja przypowiesci,
                        teraz rozumiem. W takim razie odpowiedz na 3. pytanie brzmi: nie, chyba ze przez prosta (sznurek
                        nieskonczony w obie strony) rozumie Pan polprosta ograniczona wlasciwa cwiercplaszczyzna (sznurek
                        nieskonczony w jedna strone), wtedy odpowiedz brzmi: tak.

                        Przywolanie hotelu Hilberta kaze mi podejrzewac, ze chodzi Panu o raczej te druga mozliwosc, bo ten
                        hotel jest nieskonczony w jedna strone. Ale prosze sie nie klopotac moja konfuzja. Wystarczy ze powie
                        mi Pan o ktora mozliwosc chodzilo i mozemy jechac dalej.

                        Mam nadzieje ze jak dotad nie wykazalem sie kastowoscia i interesownoscia. :-)

                        Pulbek.

                        PS. W zasadzie nie mam nic przeciwko Panowaniu sobie na forum, ale moze bysmy jednak z tego
                        zrezygnowali? Po co tyle formalnosci...
                        • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 17:21
                          odpowiedź zbiorcza na posty panów "facet123" i "pulbek":

                          > odpowiedz na 3. pytanie brzmi: nie, chyba ze [...]
                          > Wystarczy ze powie mi Pan o ktora mozliwosc chodzilo i mozemy jechac dalej.
                          > Pulbek.
                          >
                          > PS. W zasadzie nie mam nic przeciwko Panowaniu sobie na forum, ale moze
                          > bysmy jednak z tego zrezygnowali? Po co tyle formalnosci...

                          Dla mnie Drogi Panie rozmowa publiczna za pośrednictwem internetu niczym
                          nie różni się od rozmów przez telefon czy podczas bezpośredniego spotkania.
                          Wychowany jestem w kulturze w której osobom obcym okazuje się szacunek
                          poprzez formę pan/pani i źle bym się czuł gdyby podchodziły do mnie jakieś
                          małolaty na ulicy ze słowami: słuchaj no ty...
                          chech,, to jakieś barbarzyństwo. :)
                          Odpowiedź na pańską wątpliwość w sprawie długości sznurka zawarta jest
                          w tym wyjaśnieniu:
                          prosta przekreślająca = nieskończony sznurek
                          gdyby chodziło o półprostą to napisał bym półprosta. :-)

                          > No więc, żeby nie przedłużać, to zgadzam się z odpowiedziami Pulbeka,
                          > to znaczy, ze odpowiedzi to tak, tak i nie (ostatnie pytanie wyjaśnił mi
                          > dopiero przykład z koralikami).
                          >
                          > Co do pytania pierwszego, to dla jasności - przez wiersz albo kolumnę
                          > rozumiem pole ograniczone dwoma równoległymi sąsiadującymi prostymi
                          > - jeżeli weźmiemy pod uwagę również wiersze i kolumny ograniczone przez
                          > oddalone od siebie proste (czyli takie pasy posklejane z dwóch lub więcej),
                          > to odpowiedź nie jest już taka oczywista, ale ciągle brzmi "tak".

                          Myślę, że większość ludzi wie co to jest tabela i na pewno wielu ludzi
                          zetknęło się a arkuszem kalkulacyjnym Excel. Nie muszę wyważać otwartych
                          drzwi aby tłumaczyć na czym polega adresacja pola poprzez podanie numeru
                          wiersza i numeru kolumny. W naszej Tabeli N^2 pola są kwadratami o boku
                          jednostkowym przyjętym do tworzenia osi liczbowej układu xy.
                          Pańską wątpliwość o terminologię: czy zbiór kolumn jest także kolumną
                          rozstrzygnie Pan samodzielnie poprzez adresację np. kolumny od 5-tej do
                          7-mej będą faktycznie tworzyć jedną kolumnę o szerokości 3 pól
                          gdy nam to do czegoś będzie potrzebne. :-)

                          > Czekamy teraz na wnioski.
                          >
                          > PS. Nie sądze, żeby Pana posty zostały tutaj zablokowane, a już na pewno
                          > nie z powodu działalności matematycznej mafii o której Pan pisze.

                          hehe :-)
                          Mamy więc odpowiedzi na 3 pytania, w zanadrzu Hotel Hilberta do rozpatrzenia
                          na przykładzie jednego wiersza który jest przekreślony linią prostą oraz
                          cały szereg założeń Teorii Mnogości które w konfrontacji z Tabelą N^2
                          okazują się dość dziwaczne. :-)
                          Ale potrzeba nam jeszcze kilka ustaleń które uściślą terminologię.
                          Uzgodniliśmy, że w Tabeli N^2
                          1. zbiór kolumn jest równoliczny ze zbiorem wierszy i równoliczny ze zbiorem
                          liczb naturalnych N;
                          2. prosta przechodząca przez środki pól jednego wiersza przekreśla WSZYSTKIE
                          pola tego wiersza a więc nieskończenie wiele;
                          3. nie da się pól przekreślonych linią prostą tak popchnąć wzdłuż
                          prostej przekreślającej, nie przerywając ciągłości tej prostej
                          aby uzyskać pole (pola) nieprzekreślone (nie da się popchnąć koralika
                          nawleczonego na sznurek aby go zepchnąć z nieskończonego sznurka )
                          hehe
                          oczywiście to 3 pytanie które sprawiło pewne trudności - wcale nie jest
                          takie oczywiste i jeśli Panowie wytrwacie w tej wycieczce w nieznane
                          to okaże się, że jednak da się - bo choć zbiór N nie posiada ostatniego
                          następnika n+1 to posiada tak jak każdy zbiór nieskończony - ostatni element
                          dzięki czemu nieskończony zbiór liczb naturalnych staje się liczbą
                          arytmetyczną której nadałem nazwę Re1 w odróżnieniu od liczby kardynalnej
                          alef0 na której nie są możliwe arytmetyczne działania - ale o tym potem. :)
                          Teraz jeszcze kilka pytań i terminologia:

                          pytanie4.
                          Czy prawdą JEST, że pól w jednym wierszu jest tyle samo co kolumn?

                          Oczywiście powinno być tyle samo bo przecież kolejne elementy zbioru pól
                          jednego wiersza i zbioru kolumn posiadają te same nazwy tworząc pary
                          według nazwy co bardziej ludzkim językiem będzie brzmiało:
                          pole n należy do kolumny n
                          n=n
                          to klasyczna Arystotelesowska tożsamość
                          Zbiory pól jednego wiersza oraz zbiory kolumn są tożsame według nazwy. :-)
                          ...
                          Jeśli JEST zgoda na powyższe to proszę o potwierdzenie.
                          Jeśli są wątpliwości to proszę o wskazanie - wyjaśnię.
                          c.d.n. :-)
                          • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 18:27
                            robakks napisał:

                            > 3. nie da się pól przekreślonych linią prostą tak popchnąć wzdłuż
                            > prostej przekreślającej, nie przerywając ciągłości tej prostej
                            > aby uzyskać pole (pola) nieprzekreślone (nie da się popchnąć koralika
                            > nawleczonego na sznurek aby go zepchnąć z nieskończonego sznurka )

                            Scisle rzecz ujmujac, nie rozumiem dlaczego utozsamia Pan te dwa nieformalnie opisane problemy.
                            Wydaje mi sie, ze sa jednak rozne. Ale nie czepiam sie, moze ta roznica okaze sie nieistotna.

                            > oczywiście to 3 pytanie które sprawiło pewne trudności - wcale nie jest
                            > takie oczywiste i jeśli Panowie wytrwacie w tej wycieczce w nieznane
                            > to okaże się, że jednak da się - bo choć zbiór N nie posiada ostatniego
                            > następnika n+1 to posiada tak jak każdy zbiór nieskończony - ostatni element
                            > dzięki czemu nieskończony zbiór liczb naturalnych staje się liczbą
                            > arytmetyczną której nadałem nazwę Re1 w odróżnieniu od liczby kardynalnej
                            > alef0 na której nie są możliwe arytmetyczne działania - ale o tym potem. :)

                            Skoro potem, to na razie nie odniose sie do tego.

                            > Teraz jeszcze kilka pytań i terminologia:
                            >
                            > pytanie4.
                            > Czy prawdą JEST, że pól w jednym wierszu jest tyle samo co kolumn?

                            Tak.

                            Pulbek.
                            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 19:19
                              pulbek napisał:
                              > robakks napisał:

                              >> oczywiście to 3 pytanie które sprawiło pewne trudności - wcale nie jest
                              >> takie oczywiste

                              > Skoro potem, to na razie nie odniose sie do tego.

                              Do trzeciego pytania przyda się nam wiedza na taki temat:
                              czy można na odcinku AB odwzorować wszystkie (sic!) punkty
                              właściwe dla liczb naturalnych z nieskończonej osi liczbowej ->x ?
                              Gdyby się dało na odcinku AB leżącym na prostej ab wyznaczyć
                              wszystkie punkty właściwe dla liczb naturalnych z nieskończonej osi
                              liczbowej ->x to wówczas przepychając koralik poza ten odcinek
                              wypchnęlibyśmy go poza nieskończoność. Rysunek:
                              a>----A--------B---->b
                              Jak Pan sądzisz?

                              >> Teraz jeszcze kilka pytań i terminologia:
                              >>
                              >> pytanie4.
                              >> Czy prawdą JEST, że pól w jednym wierszu jest tyle samo co kolumn?

                              > Tak.
                              >
                              > Pulbek.

                              Dziękuję.
                              Teraz formalność.
                              Wiersz w Tabeli N^2 w którym nie przekreślono (nie zaznaczono, nie
                              zaindeksowano) żadnego pola nazywa się zbiór PUSTY
                              Wiersz w Tabeli N^2 w którym przekreślono (zaznaczono, zaindeksowano)
                              wszystkie pola nazywa się zbiór PEŁNY

                              pytanie5.
                              Czy prawdą JEST, że zbiór PUSTY zawiera tyle samo pól co zbiór PEŁNY?
                              ...
                              Wszak przekreślenie (zaznaczenie, zaindeksowanie) nie zmienia liczności
                              zbioru pól. :-)
                              • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 19:35
                                robakks napisał:

                                > Do trzeciego pytania przyda się nam wiedza na taki temat:
                                > czy można na odcinku AB odwzorować wszystkie (sic!) punkty
                                > właściwe dla liczb naturalnych z nieskończonej osi liczbowej ->x ?

                                Tak, chociaz formalnie rzecz biorac to odwzorowanie nie bedzie "na", a "w". Tak, mozna wszystkie
                                punkty wlasciwe dla liczb naturalnych odwzorowac w dowolny przedzial o dlugosci dodatniej. Mozna
                                tak nawet odwzorowac cala prosta, na ktorej sie te punkty znajduja. Co wiecej, to odwzorowanie jest
                                monotoniczne, tj. zachowuje relacje mniejszosci.

                                Na marginesie, chodzi Panu zapewne o roznowartosciowe odwzorowanie? Bo jesli o dowolne, to
                                odpowiedz jest raczej oczywista . :-)

                                > Gdyby się dało na odcinku AB leżącym na prostej ab wyznaczyć
                                > wszystkie punkty właściwe dla liczb naturalnych z nieskończonej osi
                                > liczbowej ->x to wówczas przepychając koralik poza ten odcinek
                                > wypchnęlibyśmy go poza nieskończoność. Rysunek:
                                > a>----A--------B---->b
                                > Jak Pan sądzisz?

                                Sadze, ze wypychajac koralik poza ten odcinek wypchnelibysmy go poza ten odcinek, a nie poza
                                nieskonczonosc. Oba konce odcinka sa jak najbardziej skonczone.

                                > Teraz formalność.
                                > Wiersz w Tabeli N^2 w którym nie przekreślono (nie zaznaczono, nie
                                > zaindeksowano) żadnego pola nazywa się zbiór PUSTY
                                > Wiersz w Tabeli N^2 w którym przekreślono (zaznaczono, zaindeksowano)
                                > wszystkie pola nazywa się zbiór PEŁNY
                                >
                                > pytanie5.
                                > Czy prawdą JEST, że zbiór PUSTY zawiera tyle samo pól co zbiór PEŁNY?

                                Tak. Chociaz wolalbym, zebysmy nazywali je wierszami pustymi i wierszami pelnymi. Zbior pusty ma w
                                matematyce jednak dosc standardowe znaczenie i jezeli je zmienimy, to ryzykujemy to, ze mi sie
                                pozniej cos pomyli. Prosze o wyrozumialosc.

                                Pulbek.
                                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 27.07.06, 20:52
                                  pulbek napisał:
                                  > robakks napisał:

                                  > Tak, mozna wszystkie punkty wlasciwe dla liczb naturalnych odwzorowac w
                                  > dowolny przedzial o dlugosci dodatniej. Mozna tak nawet odwzorowac cala
                                  > prosta, na ktorej sie te punkty znajduja. Co wiecej, to odwzorowanie jest
                                  > monotoniczne, tj. zachowuje relacje mniejszosci.

                                  >> przepychając koralik poza ten odcinek
                                  >> wypchnęlibyśmy go poza nieskończoność. Rysunek:
                                  >> a>----A--------B---->b
                                  >> Jak Pan sądzisz?

                                  > Sadze, ze wypychajac koralik poza ten odcinek wypchnelibysmy go poza ten
                                  > odcinek, a nie poza nieskonczonosc. Oba konce odcinka sa jak najbardziej
                                  > skonczone.

                                  Ma Pan rację, że w pytaniu które zadałem chodziło mi o odwzorowanie
                                  różnowartościowe i symetryczne a więc odwracalne:
                                  każdy punkt z osi liczbowej x własciwy dla liczb naturalnych posiada
                                  swój unikatowy odpowiednik na odcinku AB (parę) oraz każdy punkt odcinka
                                  AB właściwy dla liczb naturalnych posiada na osi liczbowej unikatowy
                                  odpowiednik (parę).
                                  Proszę sobie wyobrazić taką funkcję która wyraża proporcję dwóch odcinków
                                  a>----A---o----B---->b
                                  f(o)=Ao/Bo
                                  Okrąg który toczy się po takiej prostej ab w kierunku od A do B
                                  posiada w każdej chwili czasowej tylko jeden punkt styku 'o' z tą prostą
                                  i punkt ten przemieszcza się ze stałą prędkością liniową
                                  Analiza tej funkcji wykazuje, że część całkowita rośnie dążąc do
                                  nieskończoności (~tg).
                                  Czy potrafi Pan wskazać tę liczbę naturalną na osi liczbowej x z odcinka AB
                                  odpowiadającą części całkowitej funkcji f(o) gdy punkt o osiągnie B? :)

                                  >> pytanie5.
                                  >> Czy prawdą JEST, że zbiór PUSTY zawiera tyle samo pól co zbiór PEŁNY?

                                  > Tak. Chociaz wolalbym, zebysmy nazywali je wierszami pustymi i wierszami
                                  > pelnymi. Zbior pusty ma w matematyce jednak dosc standardowe znaczenie
                                  > i jezeli je zmienimy, to ryzykujemy to, ze mi sie pozniej cos pomyli.
                                  > Prosze o wyrozumialosc.
                                  >
                                  > Pulbek.

                                  OK.
                                  Proszę jeszcze dla formalności potwierdzić, że
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                  przekreślenie (zaznaczenie, zaindeksowanie)
                                  nie zmienia liczności zbioru pól danego wiersza
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                  oraz potwierdzenie, że wiersze w których nie wszystkie
                                  pola są zaznaczone nie są ani wierszami PEŁNYMI ani wierszami PUSTYMI.
                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 08:45
                                    > Ma Pan rację, że w pytaniu które zadałem chodziło mi o odwzorowanie
                                    > różnowartościowe i symetryczne a więc odwracalne:

                                    Dla jasności chciałbym tylko zaznaczyć, że NIE może to być odwzorowanie
                                    wzajemnie jednoznaczne, ponieważ takie nie istnieje dla zboru liczb naturalnych
                                    oraz odcinka prostej.
                                    • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 10:38
                                      facet123 napisał:

                                      >> Ma Pan rację, że w pytaniu które zadałem chodziło mi o odwzorowanie
                                      >> różnowartościowe i symetryczne a więc odwracalne:

                                      > Dla jasności chciałbym tylko zaznaczyć, że NIE może to być odwzorowanie
                                      > wzajemnie jednoznaczne, ponieważ takie nie istnieje dla zboru liczb
                                      > naturalnych oraz odcinka prostej.

                                      OK.
                                      Cóż więc Pan powiesz na taką hipotezę:
                                      Funkcja Robakksa wyrażająca proporcję drogi przebytej do drogi nieprzebytej
                                      odcinka AB nadaje nazwy różnowartościowe wszystkim punktom odcinka AB (~tg).
                                      Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie nazwy liczb
                                      naturalnych należących do zbioru N
                                      tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb naturalnych oraz
                                      odcinka prostej.
                                      Gdyby powyższe nie było PRAWDĄ to istniała by tak liczba naturalna, której
                                      nazwa nie jest wytworzona przez Funkcję Robakksa.
                                      Potrafisz Pan wskazać taką liczbę? :-)
                                      PS. Obowiązki reala uniemożliwiają mi śledzenie wątku "w trybie ciągłym".
                                      Ewentualne odpowiedzi i kontynuacja wędrówki w nieznane obszary
                                      matematyczno-fizycznego świata będę kontynuował "w trybie z doskoku" ;)
                                      • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 10:55
                                        > Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie nazwy liczb
                                        > naturalnych należących do zbioru N

                                        Tego kawałka nie rozumiem. Co oznbacza "nazwa liczby naturalnej"?
                                        Funkcja Robakksa przekształca każdy punkt odcinka w liczbę rzeczywistą - zwyklę
                                        taką której nie da się przedstawić ani jako proporcja, ani nawet bardziej
                                        skomplikowane działania na liczbach naturalnych. W końcu w odcinku są też takie
                                        punkty dla których odległość przebyta/do przebycia wyraża się liczbą
                                        niewymierną lub przestępną.

                                        Po za tym - gdyby Pana rozumowanie było prawdziwe i istniałaby funkcja
                                        przekształcająca wzajemnie jednoznacznie wszystkie punkty odcinka w zbiór liczb
                                        naturalnych, to tzw. dowód przekątniowy na nieistnienie takiej funkcji musiałby
                                        zawierać błąd - może go Pan wskazać?
                                        • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 23:43
                                          facet123 napisał:

                                          >> Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie nazwy
                                          >> liczb naturalnych należących do zbioru N

                                          > Tego kawałka nie rozumiem. Co oznbacza "nazwa liczby naturalnej"?

                                          "nazwa liczby naturalnej" oznacza nazwę liczby naturalnej.
                                          Dla przykładu liczba 5 ma nazwę 5 liczba 127 ma nazwę 127.
                                          Liczba atomów tworzących Słońce nie ma nazwy z prostego powodu:
                                          w Słońcu zachodzą reakcje termojądrowe w których następuje rozpad atomów
                                          a ponadto z każdą sekundą Słońce wyrzuca poza koronę słoneczną miliardy
                                          atomów Helu więc nie ma takie możliwości by określić dokładną nazwę
                                          liczby atomów Słońca w danej chwili czasowej. Ta liczba jest bez nazwy
                                          - a choć jest skończona i naturalna to nazwa nie jest znana. :)

                                          > Funkcja Robakksa przekształca każdy punkt odcinka w liczbę rzeczywistą -
                                          > zwyklę taką której nie da się przedstawić ani jako proporcja, ani nawet
                                          > bardziej skomplikowane działania na liczbach naturalnych. W końcu w odcinku
                                          > są też takie punkty dla których odległość przebyta/do przebycia wyraża się
                                          > liczbą niewymierną lub przestępną.

                                          Słusznie Pan zauważył, że Funkcja Robakksa przekształca każdy punkt odcinka
                                          w liczbę rzeczywistą i zasygnalizował Pan bardzo ciekawą własność
                                          Funkcji Robakksa mianowicie taką, że każda liczba odwzorowana na tym odcinku
                                          jest proporcją odległości przebytej/do_przebycia także liczby niewymierne,
                                          przestępne liczba Pi liczba Eulera itd. są wynikiem takiej proporcji.

                                          > Po za tym - gdyby Pana rozumowanie było prawdziwe i istniałaby funkcja
                                          > przekształcająca wzajemnie jednoznacznie wszystkie punkty odcinka
                                          > w zbiór liczb naturalnych, to tzw. dowód przekątniowy na nieistnienie
                                          > takiej funkcji musiałby zawierać błąd - może go Pan wskazać?

                                          Dowód przekątniowy służy chyba do tego by wykazać, że zbiór liczb
                                          rzeczywistych ma większą moc niż zbiór liczb naturalnych a więc jest
                                          liczniejszy. To zrozumiałe i ludziom o zdolnościach do logicznego myślenia
                                          wystarczy takie twierdzenie:
                                          Każda nazwa liczby naturalnej występuje w zbiorze nazw liczb rzeczywistych
                                          ale nie każda nazwa ze zbioru liczb rzeczywistych występuje w zbiorze nazw
                                          liczb naturalnych. Zbiór nazw licz rzeczywistych jest więc liczniejszy
                                          a zbiór nazw liczb naturalnych jest podzbiorem zbioru nazw liczb
                                          rzeczywistych.
                                          ...
                                          JA piszę tak:
                                          <<Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie nazwy liczb
                                          naturalnych należących do zbioru N
                                          tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb naturalnych oraz
                                          odcinka prostej.>>
                                          Proszę zauważyć, że oś liczbowa x na której odwzorowano liczby naturalne
                                          dąży do nieskończoności -->x
                                          ale wartości Funkcji Robakksa wyrażone proporcją drogi przebytej/do_przebycia
                                          także dążą do nieskończoności.
                                          JA tutaj nie piszę o odwzorowaniu wszystkich punktów odcinka ale tych punktów
                                          które na tym odcinku przyjmują kolejne nazwy liczb naturalnych:
                                          A ------------------------1--------2-----3---4--5-6...B
                                          oś liczbowa ----1----2----3----4----5----6...

                                          Więc pytanie jest takie:
                                          Czy za pomocą Funkcji Robakksa można na odzinku AB odwzorować
                                          wszystkie liczby naturalne? :-)
                                          • goral27 Re: Czy w matematyce nic nowego? 30.07.06, 12:29
                                            > Słusznie Pan zauważył, że Funkcja Robakksa

                                            Funkcja opisana przez Pana jest co najwyzej erystycznym dowcipem. Gdyby ona
                                            istniala, to ustalalaby rownolicznosc liczb rzeczywistych z naturalnymi. A
                                            Panski dowod polega na tym, ze pisze Pan sobie: przyporzadkuje sobie kazdej
                                            liczbie rzeczywista liczbe naturalna.

                                            > Każda nazwa liczby naturalnej występuje w zbiorze nazw liczb rzeczywistych
                                            > ale nie każda nazwa ze zbioru liczb rzeczywistych występuje w zbiorze nazw
                                            > liczb naturalnych. Zbiór nazw licz rzeczywistych jest więc liczniejszy
                                            > a zbiór nazw liczb naturalnych jest podzbiorem zbioru nazw liczb
                                            > rzeczywistych.

                                            Poniewaz "zbior nazw" jest ilosciowo tozsamy ze zbiorem samym w sobie (kazdemu
                                            elementowi odpowiada jego nazwa w sposob wzajemnie jednoznaczny), to na
                                            podstawie powyzszego mozna wnioskowac, ze zbior liczb wymiernych jest
                                            liczebniejszy od zbioru liczb naturalnych, co jest oczywiscie bzdura dla byle
                                            dziecka zainteresowanego matematyka.

                                            > Czy za pomocą Funkcji Robakksa można na odzinku AB odwzorować
                                            > wszystkie liczby naturalne?

                                            Odcinek jest homeomorficzny z prosta rzeczywista i mozna "w nim zmiescic"
                                            wszystkie liczby naturalne i wymierne, ale jest to rzecz znana ludzkosci od
                                            bardzo dawna i nie jest to z pewnoscia odkrycie, ktore mozna przypisywac sobie i
                                            chwalic sie nim na forum.
                                            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 30.07.06, 14:30
                                              goral27 napisał:

                                              >> Słusznie Pan zauważył, że Funkcja Robakksa

                                              > Funkcja opisana przez Pana jest co najwyzej erystycznym dowcipem. Gdyby ona
                                              > istniala, to ustalalaby rownolicznosc liczb rzeczywistych z naturalnymi.

                                              Nieprawda.
                                              niech długość odcinka AB = 1
                                              r <- dowolna liczba rzeczywista z przedziału (0,1)
                                              f(r) = r/(1-r)
                                              Ta funkcja nadaje nazwy wszystkim punktom odcinka AB
                                              a w zbiorze nazw utworzonych przez tę funkcję występują nazwy
                                              wszystkich liczb rzeczywistych i wszystkich liczb naturalnych
                                              a więc
                                              zbiór nazw tworzonych przez Funkcję Robakksa jest tożsamy
                                              ze zbiorem nazw liczb rzeczywistych.

                                              > A Panski dowod polega na tym, ze pisze Pan sobie: przyporzadkuje sobie kazdej
                                              > liczbie rzeczywista liczbe naturalna.

                                              Błąd. JA nie przyporządkowuję "sobie kazdej liczbie rzeczywistej - liczby
                                              naturalnej"
                                              lecz
                                              każdej liczbie naturalnej z osi liczbowej porzyporządowuję unikatowy punkt
                                              na odcinku AB o takiej samej nazwie jak liczba naturalna.

                                              >> Każda nazwa liczby naturalnej występuje w zbiorze nazw liczb
                                              >> rzeczywistych ale nie każda nazwa ze zbioru liczb rzeczywistych
                                              >> występuje w zbiorze nazw liczb naturalnych. Zbiór nazw liczb
                                              >> rzeczywistych jest więc liczniejszy a zbiór nazw liczb naturalnych
                                              >> jest podzbiorem zbioru nazw liczb rzeczywistych.

                                              > Poniewaz "zbior nazw" jest ilosciowo tozsamy ze zbiorem samym w sobie
                                              > (kazdemu elementowi odpowiada jego nazwa w sposob wzajemnie jednoznaczny),
                                              > to na podstawie powyzszego mozna wnioskowac, ze zbior liczb wymiernych jest
                                              > liczebniejszy od zbioru liczb naturalnych, co jest oczywiscie bzdura dla byle
                                              > dziecka zainteresowanego matematyka.

                                              Emocjonalny okrzyknik "bzdura" - nie jest żadnym argumentem w logice.
                                              Można z całą pewnością powiedzieć o dwóch zbiorach P i Q zarówno skończonych
                                              jak i nieskończonych, że
                                              wówczas dwa zbiory są na pewno równoliczne jeśli każdy element
                                              zbioru posiada jednoznaczną unikatową (niepowtarzalną) nazwę
                                              i w żadnym z tych zbiorów nie występują elementy o nazwach
                                              których nie ma w drugim zbiorze.
                                              (parowanie według nazw)

                                              >> Czy za pomocą Funkcji Robakksa można na odzinku AB odwzorować
                                              >> wszystkie liczby naturalne?

                                              > Odcinek jest homeomorficzny z prosta rzeczywista i mozna "w nim zmiescic"
                                              > wszystkie liczby naturalne i wymierne, ale jest to rzecz znana ludzkosci od
                                              > bardzo dawna i nie jest to z pewnoscia odkrycie, ktore mozna przypisywac
                                              > sobie i chwalic sie nim na forum.

                                              Jak Pan potwierdza - nie wymyśliłem Ameryki.
                                              Sam Pan przyznajesz, że na odcinku AB można punktom nadawać takie nazwy
                                              aby zbiór nazw tych punktów był równoliczny ze zbiorem N.
                                              Cała rozmowa w tym odgałęzieniu wątku miała pomóc dyskutantom
                                              w znalezieniu prawidłowej odpowiedzi na pytanie3:
                                              czy można przesuwając punkt po odcinku AB wypchnąć go poza nieskończoność
                                              a więc poza ten odcinek?
                                              Jeśli nie wycofujesz się Pan z powyższego stwierdzenia, które zacytowałem
                                              to logiczną odpowiedzią z pańskiej strony będzie:
                                              Tak - można wypchnąć punkt poza odcinek AB a więc poza największą
                                              liczbę w zbiorze N.
                                              • goral27 Re: Czy w matematyce nic nowego? 30.07.06, 18:58
                                                > Nieprawda.
                                                > niech długość odcinka AB = 1
                                                > r <- dowolna liczba rzeczywista z przedziału (0,1)
                                                > f(r) = r/(1-r)
                                                > Ta funkcja nadaje nazwy wszystkim punktom odcinka AB

                                                Ta funkcja przyporzadkowuje kazdemu punktowi odcinka AB liczbe z przedzialu (0,
                                                +oo). Trzymajmy sie nomenklatury fachowej, ok?

                                                > a w zbiorze nazw utworzonych przez tę funkcję występują nazwy
                                                > wszystkich liczb rzeczywistych i wszystkich liczb naturalnych

                                                W przeciwdziedzinie wystepuja rzeczywiscie wszystkie liczby naturalne, ale nie
                                                wystepuja wszystkie liczby rzeczywiste.

                                                > zbiór nazw tworzonych przez Funkcję Robakksa jest tożsamy
                                                > ze zbiorem nazw liczb rzeczywistych.

                                                Przeciwdziedzina jest polprosta otwarta (0,+oo). Co z tego?

                                                > wówczas dwa zbiory są na pewno równoliczne jeśli każdy element
                                                > zbioru posiada jednoznaczną unikatową (niepowtarzalną) nazwę
                                                > i w żadnym z tych zbiorów nie występują elementy o nazwach
                                                > których nie ma w drugim zbiorze.

                                                To prawda, mozna tak powiedziec, ale wtedy mozna porownywac tylko zbiory zlozone
                                                z elementow tej samej kategorii. Jesli ja mam trzy misie, a Krzysio ma trzy
                                                dzbanki, to na podstawie Pana elaboratu mozna wywnioskowac, ze te zbiory nie sa
                                                rownoliczne, bo Krzysio nie ma zadnego misia, a ja zadnego dzbanka.

                                                W teorii mnogosci rownolicznosc ustala BIJEKCJA.

                                                > Sam Pan przyznajesz, że na odcinku AB można punktom nadawać takie nazwy
                                                > aby zbiór nazw tych punktów był równoliczny ze zbiorem N.

                                                Tak - PUNKTOM na odcinku. Ale nie calemu odcinkowi. I mowie tu o rownolicznosci,
                                                a nie zgrubnej topologii.

                                                > czy można przesuwając punkt po odcinku AB wypchnąć go poza nieskończoność
                                                > a więc poza ten odcinek?
                                                > Jeśli nie wycofujesz się Pan z powyższego stwierdzenia, które zacytowałem
                                                > to logiczną odpowiedzią z pańskiej strony będzie:

                                                Niech Pan laskawie wyjasni, jak Pan chce wypchnac punkt z odcinka w
                                                nieskonczonosc i czego to ma dowiesc. Chetnie wyslucham.

                                                PS. Z jakich ksiazek uczyl sie Pan teorii mnogosci?
                                                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 30.07.06, 20:37
                                                  goral27 napisał:

                                                  > Ta funkcja przyporzadkowuje kazdemu punktowi odcinka AB liczbe z
                                                  > przedzialu (0, +oo). Trzymajmy sie nomenklatury fachowej, ok?

                                                  W nomenklaturze fachowej czym innym jest liczba a czym innym nazwa liczby.
                                                  Przykładem niech będzie liczba naturalna OSIEM, która
                                                  w zapisie dwójkowym ma nazwę 1000. Gdy napisałem, że funkcja
                                                  f(r) = r/(1-r) nadaje nazwy wszystkim punktom odcinka AB to wiem
                                                  co piszę dla r = dowolna liczba rzeczywista z przedziału (0,1)

                                                  >> a w zbiorze nazw utworzonych przez tę funkcję występują nazwy
                                                  >> wszystkich liczb rzeczywistych i wszystkich liczb naturalnych

                                                  > W przeciwdziedzinie wystepuja rzeczywiscie wszystkie liczby naturalne,
                                                  > ale nie wystepuja wszystkie liczby rzeczywiste.

                                                  Czy mógbyś Pan wskazać taką liczbę rzeczywistą występującą na osi
                                                  liczbowej x której nazwa nie jest tworzona przez Funkcję Robakksa?

                                                  >> zbiór nazw tworzonych przez Funkcję Robakksa jest tożsamy
                                                  >> ze zbiorem nazw liczb rzeczywistych.

                                                  > Przeciwdziedzina jest polprosta otwarta (0,+oo). Co z tego?

                                                  Ano to z tego, że jeśli odcinek AB, którego punkty są nazwane
                                                  za pomocą Funkcji Robaksa, zawiera wszystkie (sic!) nazwy liczb
                                                  naturalnych (0,+oo) to przekaczając punkty brzegowe odcinka AB
                                                  przekracza się nieskończoność zbioru liczb naturalnych.

                                                  >> wówczas dwa zbiory są na pewno równoliczne jeśli każdy element
                                                  >> zbioru posiada jednoznaczną unikatową (niepowtarzalną) nazwę
                                                  >> i w żadnym z tych zbiorów nie występują elementy o nazwach
                                                  >> których nie ma w drugim zbiorze.

                                                  > To prawda, mozna tak powiedziec,

                                                  Bingo! :-)

                                                  > ale wtedy mozna porownywac tylko zbiory zlozone z elementow
                                                  > tej samej kategorii. Jesli ja mam trzy misie, a Krzysio ma trzy
                                                  > dzbanki, to na podstawie Pana elaboratu mozna wywnioskowac,
                                                  > ze te zbiory nie sa rownoliczne, bo Krzysio nie ma zadnego misia,
                                                  > a ja zadnego dzbanka.

                                                  To błędny wniosek. Narzędzie matematyczne jakim jest
                                                  "równoliczność według NAZW" dotyczy wyłącznie tych zbiorów
                                                  o których wiemy iż elementy tych zbiorów mają takie same nazwy.
                                                  Jeśli ze zbioru N utworzymy zbiór lustrzany L w którym będą występować
                                                  wszystkie nazwy oprócz nazwy PIĘĆ, to zbiór L nie będzie równoliczny z N
                                                  bowiem liczba 5 zbioru N nie będzie miała pary w zbiorze L.

                                                  > W teorii mnogosci rownolicznosc ustala BIJEKCJA.

                                                  Właśnie. Powyżej piszę o bijekcji
                                                  (układaniu elementów w pary według nazwy).

                                                  >> Sam Pan przyznajesz, że na odcinku AB można punktom nadawać takie
                                                  >> nazwy aby zbiór nazw tych punktów był równoliczny ze zbiorem N.

                                                  > Tak - PUNKTOM na odcinku. Ale nie calemu odcinkowi. I mowie tu o
                                                  > rownolicznosci, a nie zgrubnej topologii.

                                                  Istotne jest to czy wszystkie liczby naturalne występujące na osi liczbowej x
                                                  posiadają swoją parę według nazwy tworzoną przez Funkcję Robakksa
                                                  a więc czy wszystkie liczby naturalne z nieskończonego zbioru N
                                                  posiadają swój odpowiednik na odcinku AB
                                                  • goral27 Re: Czy w matematyce nic nowego? 30.07.06, 21:40
                                                    > Czy mógbyś Pan wskazać taką liczbę rzeczywistą występującą na osi
                                                    > liczbowej x której nazwa nie jest tworzona przez Funkcję Robakksa?

                                                    Podam Panu continuum takich liczb: (-oo, 0].

                                                    > Ano to z tego, że jeśli odcinek AB, którego punkty są nazwane
                                                    > za pomocą Funkcji Robaksa, zawiera wszystkie (sic!) nazwy liczb
                                                    > naturalnych (0,+oo) to przekaczając punkty brzegowe odcinka AB
                                                    > przekracza się nieskończoność zbioru liczb naturalnych.

                                                    Co to znaczy przekraczac punkty brzegowe odcinka AB? Co to znaczy przekraczac
                                                    nieskonczonosc? I gdzie Pan ze swoja wyobraznia wchodzi, gdy Pan opuszcza ten
                                                    odcinek?

                                                    > To błędny wniosek. Narzędzie matematyczne jakim jest
                                                    > "równoliczność według NAZW" dotyczy wyłącznie tych zbiorów
                                                    > o których wiemy iż elementy tych zbiorów mają takie same nazwy.
                                                    > Jeśli ze zbioru N utworzymy zbiór lustrzany L w którym będą występować
                                                    > wszystkie nazwy oprócz nazwy PIĘĆ, to zbiór L nie będzie równoliczny z N
                                                    > bowiem liczba 5 zbioru N nie będzie miała pary w zbiorze L.

                                                    Dzieki za powyzsze, zdalem sobie sprawe, ze napisalem bzdure. Nie przemyslalem i
                                                    palnalem gafe, ale juz sie poprawiam.

                                                    Intuicja podpowiada, ze ma Pan racje, i rzeczywiscie ma Pan racje, ale tylko
                                                    wowczas, gdy rozpatrujemy zbiory skonczone. Co do zbiorow skonczonych powyzsze
                                                    jest nieprawda.

                                                    Gdyby to byla prawda, to zbior naturalnych nie bylby rownoliczny ze zbiorem
                                                    liczb naturalnych z wyrzucona 1. A w oczywisty sposob JEST rownoliczny.

                                                    > Istotne jest to czy wszystkie liczby naturalne występujące na osi liczbowej x
                                                    > posiadają swoją parę według nazwy tworzoną przez Funkcję Robakksa
                                                    > a więc czy wszystkie liczby naturalne z nieskończonego zbioru N
                                                    > posiadają swój odpowiednik na odcinku AB
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 30.07.06, 23:41
                                                    Wiadomość nie została wysłana, powód: . Prosimy cytować tylko fragmenty
                                                    wypowiedzi.
                                                    Pełny tekst odpowiedzi:
                                                    http://groups.google.pl/group/free-pl-prawdy?lnk=li&hl=pl
                                                    __________________

                                                    goral27 napisał:

                                                    > Gdyby to byla prawda, to zbior naturalnych nie bylby rownoliczny ze
                                                    > zbiorem liczb naturalnych z wyrzucona 1. A w oczywisty sposob JEST
                                                    > rownoliczny.

                                                    Oczywiście, że zbior liczb naturalnych NIE JEST równoliczny ze zbiorem
                                                    liczb naturalnych z wyrzuconą 1 bowiem te DWA zbiory połączone utworzą
                                                    jeden zbiór w którym każda nazwa będzie występować dwukrotnie
                                                    stanowiąc parę a jedynka tylko RAZ.
                                                    Zbiór połączony JEST nieparzysty.

                                                    >> Istotne jest to czy wszystkie liczby naturalne występujące na osi liczbowej x
                                                    >> posiadają swoją parę według nazwy tworzoną przez Funkcję Robakksa
                                                    >> a więc czy wszystkie liczby naturalne z nieskończonego zbioru N
                                                    >> posiadają swój odpowiednik na odcinku AB
                                                  • goral27 Re: Czy w matematyce nic nowego? 31.07.06, 02:41
                                                    > Oczywiście, że zbior liczb naturalnych NIE JEST równoliczny ze zbiorem
                                                    > liczb naturalnych z wyrzuconą 1 bowiem te DWA zbiory połączone utworzą
                                                    > jeden zbiór w którym każda nazwa będzie występować dwukrotnie
                                                    > stanowiąc parę a jedynka tylko RAZ.
                                                    > Zbiór połączony JEST nieparzysty.

                                                    Nie znasz Pan definicji rownolicznosci. A wystarczy byle podrecznik ze wstepu do
                                                    matematyki, chocby ten Rasiowej. Mozna tez poczytac o tym tutaj:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Teoria_mnogo%C5%9Bci
                                                    > Drogi Panie. Temat tego wątku to: "Czy w matematyce nic nowego?"
                                                    > W tym wątku prezentuję matematykę która nie jest jeszcze opisana
                                                    > w żadnej książce

                                                    To co Pan prezentuje to nie jest matematyka. To - z calym szacunkiem -
                                                    postmodernistyczne glupotki.

                                                    > Moje przemyślenia nie są intuicją lecz DEDUKCJĄ czyli wynikaniem
                                                    > i wnioskowaniem - źródłem więc mojej wiedzy jest konsekwentna LOGIKA.

                                                    Nie analizowalem ich pod tym katem, bo nie mam na to ani ochoty, ani czasu, ale
                                                    sam fakt, ze sa one dla Pana logiczne nie oznacza, ze maja cokolwiek wspolnego z
                                                    matematyka.

                                                    > Znaczy to, że okrąg tocząc się po tej prostej przetacza się także po
                                                    > początku A i końcu B odcinka AB

                                                    Nieporozumienie: odcinek (0,1) jest OTWARTY, nie ma ani konca, ani poczatku. Wie
                                                    Pan co to jest zbior otwarty?

                                                    > Okrąg o którym mowa "zalicza" wszystkie kolejne punkty swojej drogi
                                                    > a więc "dotyka" punktu o nazwie 1 w połowie odcinka AB
                                                    > "dotyka" punktu o nazwie 2 w 2/3 odcinka AB
                                                    > "dotyka" punktu o nazwie 3 w 3/4 odcinka AB
                                                    > "dotyka" punktu o nazwie 4 w 4/5 odcinka AB
                                                    > ta wędrówka zmierza do punktu ostatniego na odcinku a więc do B
                                                    > w którym okrąg "dotyka" punktu o nazwie nieskończoność (Re1)

                                                    To nawet zabawne co Pan pisze. :)
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 31.07.06, 11:07
                                                    goral27 napisał:

                                                    >> Oczywiście, że zbior liczb naturalnych NIE JEST równoliczny ze zbiorem
                                                    >> liczb naturalnych z wyrzuconą 1 bowiem te DWA zbiory połączone utworzą
                                                    >> jeden zbiór w którym każda nazwa będzie występować dwukrotnie
                                                    >> stanowiąc parę a jedynka tylko RAZ.
                                                    >> Zbiór połączony JEST nieparzysty.

                                                    > Nie znasz Pan definicji rownolicznosci. A wystarczy byle podrecznik ze
                                                    > wstepu do matematyki, chocby ten Rasiowej. Mozna tez poczytac o tym
                                                    > tutaj:
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Teoria_mnogości

                                                    hahahaha ROTFL
                                                    Prezentuję Panu 'dowód' logiczny, jednoznaczny i oczywisty,
                                                    z którego wynika twierdzenie:
                                                    Jeśli suma dwóch zbiorów jest nieparzysta to zbiory te NIE SĄ
                                                    równoliczne
                                                    a Pan powołujesz się na jakieś założenie, że zbiór nieparzysty
                                                    można podzielić na dwa równoliczne zbiory nie dzieląc ostatniego
                                                    elementu na pół.
                                                    Przecież to BEŁKOT a nie matematyka. :-)
                                                    A jakie JEST pańskie zdanie?

                                                    > To - z calym szacunkiem - postmodernistyczne glupotki.

                                                    Właśnie. :D

                                                    >> Moje przemyślenia nie są intuicją lecz DEDUKCJĄ czyli wynikaniem
                                                    >> i wnioskowaniem - źródłem więc mojej wiedzy jest konsekwentna
                                                    >> LOGIKA.

                                                    > Nie analizowalem ich pod tym katem, bo nie mam na to ani ochoty, ani
                                                    > czasu, ale sam fakt, ze sa one dla Pana logiczne nie oznacza, ze maja
                                                    > cokolwiek wspolnego z matematyka.

                                                    Na pewno moje przemyślenia dotyczą geometrii i algebry i nie mają nic
                                                    wspólnego z fałszywymi teoriami według których można podzielić
                                                    nieparzysty zbiór przeliczalny na dwie jednakowe połowy. :-)

                                                    >> Znaczy to, że okrąg tocząc się po tej prostej przetacza się także po
                                                    >> początku A i końcu B odcinka AB

                                                    > Nieporozumienie: odcinek (0,1) jest OTWARTY, nie ma ani konca, ani
                                                    > poczatku. Wie Pan co to jest zbior otwarty?

                                                    Odcinek AB nie jest żadnym zbiorem otwartym lecz nieskończonym
                                                    zbiorem ograniczonym a brzegowe punkty A oraz B są początkiem
                                                    i końcem tego uporządkowanego zbioru w którym każdy punkt
                                                    poza punktami brzegowymi posiada cechę styczności z dwoma
                                                    sąsiadującymi punktami: poprzednikiem i następnikiem. :-)
                                                    Odcinek AB JEST CIĄGŁY. :-)

                                                    >> Okrąg o którym mowa "zalicza" wszystkie kolejne punkty swojej drogi
                                                    >> a więc "dotyka" punktu o nazwie 1 w połowie odcinka AB
                                                    >> "dotyka" punktu o nazwie 2 w 2/3 odcinka AB
                                                    >> "dotyka" punktu o nazwie 3 w 3/4 odcinka AB
                                                    >> "dotyka" punktu o nazwie 4 w 4/5 odcinka AB
                                                    >> ta wędrówka zmierza do punktu ostatniego na odcinku a więc do B
                                                    >> w którym okrąg "dotyka" punktu o nazwie nieskończoność (Re1)

                                                    > To nawet zabawne co Pan pisze. :)

                                                    Oczywiście. Nauka zrozumiała - jest zabawą dla wyobraźni.
                                                    Człowiek bawiąc się - równocześnie się uczy.
                                                    Odwracając to co napisałem powyżej można sobie ułożyć
                                                    twierdzenie, że
                                                    nie istnieje taki punkt na okręgu do którego nie można poprowadzić
                                                    stycznej - a więc ten sam efekt uzyskamy tocząc okrąg po prostej
                                                    jak i obracając styczną wokół okręgu. :-)
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 08:39

                                                    > Narzędzie matematyczne jakim jest
                                                    > "równoliczność według NAZW" dotyczy wyłącznie tych zbiorów
                                                    > o których wiemy iż elementy tych zbiorów mają takie same nazwy.

                                                    O ile rozumiem powyższe zdanie to jest ono błędne. Stwierdzanie równoliczności
                                                    polega na wynajdywaniu bijekcji między elementami zbiorów. elementy jednego
                                                    zbioru mogą mieć zupełnie inne nazwy niż elementy drugiego zbioru - wystarczy,
                                                    że znajdziemy między nimi bijekcję, lub wykażemy jej nieistnienie, a już mamy
                                                    wniosek dotyczący movy tych zbiorów. Jest to zatem metoda niwersalna w teorii
                                                    mnogości.

                                                    > Jeśli ze zbioru N utworzymy zbiór lustrzany L w którym będą występować
                                                    > wszystkie nazwy oprócz nazwy PIĘĆ, to zbiór L nie będzie równoliczny z N
                                                    > bowiem liczba 5 zbioru N nie będzie miała pary w zbiorze L.

                                                    Nieprawda. Wystarczy, że posłużymy się inną bijekcją - taką która liczbie 5 z N
                                                    przypisze SZEŚĆ z L, 6 z N SIEDEM z L i tak dalej - bijakcja jest a zatem
                                                    zbiopry są równoliczne.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 17:19
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Narzędzie matematyczne jakim jest
                                                    || "równoliczność według NAZW" dotyczy wyłącznie tych zbiorów
                                                    || o których wiemy iż elementy tych zbiorów mają takie same nazwy.

                                                    | O ile rozumiem powyższe zdanie to jest ono błędne. Stwierdzanie
                                                    | równoliczności polega na wynajdywaniu bijekcji między elementami zbiorów.
                                                    | elementy jednego zbioru mogą mieć zupełnie inne nazwy niż elementy
                                                    | drugiego zbioru - wystarczy, że znajdziemy między nimi bijekcję,
                                                    | lub wykażemy jej nieistnienie, a już mamy wniosek dotyczący movy tych
                                                    | zbiorów. Jest to zatem metoda niwersalna w teorii mnogości.

                                                    Właśnie udowodnił Pan, że nie rozumiesz czym jest
                                                    "równoliczność według NAZW"
                                                    Przeczytaj Pan jeszcze raz:
                                                    Jeśli wiemy, że elementy dwóch zbiorów mają takie same nazwy
                                                    to możemy z całą pewnością powiedzieć, że zbiory te są równoliczne.
                                                    Przykładem mogą być dwa zbiory utworzone w tych samych warunkach
                                                    według tego samego algorytmu.
                                                    np. zbiór A elementów różnoimiennych utworzonych według algorytmu
                                                    a=1/n dla n{N} będzie równoliczny ze zbiorem B elementów różnoimiennych
                                                    utworzonym według algorytmu a=1/n dla n{N}
                                                    bowiem
                                                    pary elementów tych zbiorów będą miały takie same nazwy
                                                    a żaden zbiór nie będzie miał elementu który nie ma pary według nazwy
                                                    w drugim zbiorze.

                                                    || Jeśli ze zbioru N utworzymy zbiór lustrzany L w którym będą występować
                                                    || wszystkie nazwy oprócz nazwy PIĘĆ, to zbiór L nie będzie równoliczny z N
                                                    || bowiem liczba 5 zbioru N nie będzie miała pary w zbiorze L.

                                                    | Nieprawda. Wystarczy, że posłużymy się inną bijekcją - taką która
                                                    | liczbie 5 z N przypisze SZEŚĆ z L, 6 z N SIEDEM z L i tak dalej
                                                    | - bijakcja jest a zatem zbiopry są równoliczne.

                                                    Pańskie założenie o innej bijekcji jest fałszywe bowiem opiera się
                                                    na założeniu, że możesz Pan pozmieniać wszystkie nazwy elementów
                                                    zbioru nieskończonego od pierwszego do ostatniego elementu.
                                                    To nie jest możliwe bowiem zbiór nieskończony nie ma końca.
                                                    To, że potrafisz Pan zmienić nazwy kilku elementom nie jest żadnym
                                                    dowodem, że potrafisz Pan zmienić nazwy wszystkich elementów.
                                                    Jeśli zmienisz Pan nazwę z 5 na 6, 6 na 7 itd
                                                    to proszę powiedzieć: kiedy Pan zakończysz tę REnominację? :)
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 09:08
                                                    > Pańskie założenie o innej bijekcji jest fałszywe bowiem opiera się
                                                    > na założeniu, że możesz Pan pozmieniać wszystkie nazwy elementów
                                                    > zbioru nieskończonego od pierwszego do ostatniego elementu.
                                                    > To nie jest możliwe bowiem zbiór nieskończony nie ma końca.

                                                    To, że zbiór nie ma końca, nie oznacza, że nie można wykonawyać operacji na jego
                                                    wszystkich elementach. Przecież cała ta renominacja to nic innego jak funkcja
                                                    która elementom jednego zbioru przypisuje elementy innego zbioru. A funkcja może
                                                    być określona na zbiorze nieskończonym.
                                                    Czy chce pan powiedzieć, że funkcja f(x)=sinus(x) nie istnieje ponieważ
                                                    "operacja przypisywania poszczególym liczbą rzeczywistym ich sinusów nigdy się
                                                    nie zakończy, jako, że jest ich nieskończenie wiele"?

                                                    > Jeśli zmienisz Pan nazwę z 5 na 6, 6 na 7 itd
                                                    > to proszę powiedzieć: kiedy Pan zakończysz tę REnominację? :)

                                                    Bardzo dobrze, że doszliśmy do tego punktu bo dzięki temu widzę na czym polega
                                                    błąd w Pana rozumowaniu. Powyższe pytanie sformułowane przez Pana przypomina
                                                    nieco paradoksy Zenona o żółwiu i Achillesie, albo o strzale - czy naprawdę chce
                                                    pan żebym uwieżył, że achilles nigdy nie przegoni żółwia a strzała nigdy nie
                                                    doleci do tarczy?
                                                    Powtarzam - funkcja, po jej zdefiniowaniu, jest okreslona dla całej swojej
                                                    dziedziny. Nie trzeba mozolnie, element po elemencie, przypisywać elementom
                                                    wartości. Wystarczy podac zasadę którą sformułowałem i już wiadomo, że każdy
                                                    element jednego zbioru ma swoją parę w drugim zbiorze.
                                          • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 08:42
                                            > JA piszę tak:
                                            > <<Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie nazwy
                                            > liczb
                                            > naturalnych należących do zbioru N
                                            > tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb naturalnych oraz
                                            > odcinka prostej.>>

                                            No własnie: odcinek ma moc continuum, a zbiór liczb naturalnych ma moc alef
                                            zero. Jeżeli twierdzi pan, że pan znalazł odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne
                                            między nimi, to twierdzi pan, że są to zbiory równoliczne, co jest sprzeczne z
                                            dowodem przekontniowym.
                                            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 17:46
                                              facet123 napisał:
                                              | robakks napisał:

                                              || JA piszę tak:
                                              || <<Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie
                                              || nazwy liczb naturalnych należących do zbioru N
                                              || tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb
                                              || naturalnych oraz odcinka prostej.>>

                                              > No własnie: odcinek ma moc continuum, a zbiór liczb naturalnych
                                              > ma moc alef zero. Jeżeli twierdzi pan, że pan znalazł odwzorowanie
                                              > wzajemnie jednoznaczne między nimi, to twierdzi pan, że są to zbiory
                                              > równoliczne, co jest sprzeczne z dowodem przekontniowym.

                                              Nic takiego nie twierdzę - źle się Pan domyśla.
                                              Twierdzę, że na odcinku AB można wyznaczyć takie punkty których
                                              proporcja AC/BC jest liczbą naturalną.
                                              A----C--------B
                                              Czy to za trudne dla Pana? :)
                                              • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 09:07
                                                > Nic takiego nie twierdzę - źle się Pan domyśla.
                                                > Twierdzę, że na odcinku AB można wyznaczyć takie punkty których
                                                > proporcja AC/BC jest liczbą naturalną.
                                                > A----C--------B

                                                Rozumiem, ale w takiej sytuacji zdanie powinno brzmieć:
                                                "(...) tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb naturalnych
                                                oraz pewnego zbioru punktów odcinka prostej".
                                                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 09:48
                                                  facet123 napisał:
                                                  robakks napisał:

                                                  || Nic takiego nie twierdzę - źle się Pan domyśla.
                                                  || Twierdzę, że na odcinku AB można wyznaczyć takie punkty których
                                                  || proporcja AC/BC jest liczbą naturalną.
                                                  || A----C--------B

                                                  | Rozumiem, ale w takiej sytuacji zdanie powinno brzmieć:
                                                  | "(...) tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb
                                                  | naturalnych oraz pewnego zbioru punktów odcinka prostej".

                                                  OK.
                                                  << Zbiór nazw tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera wszystkie
                                                  nazwy liczb naturalnych należących do zbioru N >>

                                                  Ze zdania tego wynika wniosek, że zbiór nazw liczb naturalnych
                                                  tworzony przez Funkcję Robakksa zawiera podzbiór nazw liczb naturalnych
                                                  bowiem nie każda nazwa tworzona przez Funkcję Robakksa jest liczbą naturalną.
                                                  Przykład:
                                                  nazwa 5/2 nie jest nazwą liczby naturalnej (dowód: 5/2=2,5)

                                                  << tworząc odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne dla zboru liczb
                                                  naturalnych oraz odcinka prostej.>>

                                                  Ze zdania tego wynika wniosek, że każdy punkt na odcinku posiada
                                                  swoją unikatową nazwę wyrażoną proporcją AC/BC.
                                                  Zbiór nazw punktów właściwych dla liczb naturalnych jest
                                                  odwzorowaniem wzajemnie jednoznacznym ze zbiorem liczb naturalnych.

                                                  Powyższe zdanie aby było bardziej czytelne można przetransformować tak:

                                                  Zbiór nazw liczb naturalnych tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera
                                                  wszystkie nazwy występujące w zbiorze liczb naturalnych N
                                                  tworząc z tym zbiorem odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne.
                                                  5 to 5
                                                  10 to 10
                                                  n to n
                                                  Takie odwzorowanie wzajemnie jednoznaczne nazywa się:
                                                  "parowanie według NAZW". :-)
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 11:13
                                                    > Zbiór nazw liczb naturalnych tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera
                                                    > wszystkie nazwy występujące w zbiorze liczb naturalnych N

                                                    Ok, to teraz się rozumiemy. Poproszę tylko o przypomnienie do wykazania czego
                                                    służy funkcja Robakksa?
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 13:18
                                                    facet123 napisał:
                                                    robakks napisał:

                                                    || Zbiór nazw liczb naturalnych tworzonych przez funkcję Robakksa zawiera
                                                    || wszystkie nazwy występujące w zbiorze liczb naturalnych N

                                                    | Ok, to teraz się rozumiemy. Poproszę tylko o przypomnienie do wykazania
                                                    | czego służy funkcja Robakksa?

                                                    Funkcja Robakksa służy do tego aby wykazać, że każdy punkt odcinka AB
                                                    ma swoją unikatową nazwę łącznie z punktem początkowym (pierwszym)
                                                    i punktem końcowym (ostatnim).
                                                    Nazwy punktów brzegowych to: 0/AB i AB/0 w jednostkach długości
                                                    oraz 1/Re1 i Re1/1 w jednostkach ilości. :-)
                                                    Re1 to liczba nieskończona równoliczna ze zbiorem N.
                                                    PS. oczywiście można podzielić odcinek na więcej punktów niż zawiera
                                                    zbiór N na przykład na continuum punktów. Uzyskamy wówczas punkty mniejsze
                                                    a brzegowe punkty będą miały nazwy 1/continuum i continuum/1. :-)
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 14:53
                                                    > Funkcja Robakksa służy do tego aby wykazać, że każdy punkt odcinka AB
                                                    > ma swoją unikatową nazwę łącznie z punktem początkowym (pierwszym)
                                                    > i punktem końcowym (ostatnim).

                                                    Ok.

                                                    > PS. oczywiście można podzielić odcinek na więcej punktów niż zawiera
                                                    > zbiór N na przykład na continuum punktów

                                                    Ok. A czego dowodzi fakt, że każdemu punktowi odcinka można przypisać unikalną
                                                    nazwę?
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 16:19
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Funkcja Robakksa służy do tego aby wykazać, że każdy punkt odcinka AB
                                                    || ma swoją unikatową nazwę łącznie z punktem początkowym (pierwszym)
                                                    || i punktem końcowym (ostatnim).

                                                    | Ok.

                                                    || PS. oczywiście można podzielić odcinek na więcej punktów niż zawiera
                                                    || zbiór N na przykład na continuum punktów

                                                    | Ok. A czego dowodzi fakt, że każdemu punktowi odcinka można przypisać
                                                    | unikalną nazwę?

                                                    Fakt, że każdemu punktowi odcinka można przypisać unikalną nazwę
                                                    dowodzi
                                                    symetrii geometrii z algebrą
                                                    bowiem
                                                    nie istnieje taka wielkość która nie miała by swojego geometrycznego
                                                    odwzorowania i odwrotnie
                                                    każde geometryczne odwzorowanie można zapisać językiem algebry. :-)
                                                    ~~--~-~~---~-~~~-----~~--~-~~---~~---~-~~---~-~
                                                    Algebra i geometria to jedna nauka - różnią się tylko językiem.
                                                    ~~--~-~~---~-~~~-----~~--~-~~---~~---~-~~---~-~
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 09:10
                                                    > Algebra i geometria to jedna nauka - różnią się tylko językiem.

                                                    Z tym, ogólnym stwierdzeniem, się zgodzę. Ale czy ma to jakiś związek z
                                                    "matematyczną mafią"?
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 29.08.06, 11:25
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Algebra i geometria to jedna nauka - różnią się tylko językiem.

                                                    | Z tym, ogólnym stwierdzeniem, się zgodzę. Ale czy ma to jakiś związek
                                                    | z "matematyczną mafią"?

                                                    Tak. Ideologia religiantów "dziel i rządź" wprowadzana do wszystkich
                                                    dziedzin ludzkiej działalności (także do matematyki) ma na celu
                                                    zahamować POSTĘP.
                                                    <<Tedy rzekł Pan Bóg: Oto Adam stał się jako jeden z nas,
                                                    wiedzący dobre i złe;
                                                    tedy wyżeńmy go, by snać nie ściągnął ręki swej,
                                                    i nie wziął z drzewa żywota, i nie jadł, i żyłby na wieki.
                                                    [Biblia Gdańska, Księga Rodzaju, Rozdział 3 Wiersz 22]
                                                    ...
                                                    Algebra i geometria to jedna nauka i nauki te są symetryczne,
                                                    jednoznacznie transformowalne.
                                                    Jeśli występują w geometri punkty i nieskończone zbiory punktów
                                                    to są one także opisane językiem algebry - wystarczy ten język odkryć
                                                    i wykazać jego prawdziwość
                                                    co niniejszym czynię. :|
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 16:55
                                    robakks napisał:

                                    > Ma Pan rację, że w pytaniu które zadałem chodziło mi o odwzorowanie
                                    > różnowartościowe i symetryczne a więc odwracalne:

                                    No, z ta odwracalnoscia to bym nie przesadzal. Odwracalne to ono raczej nie bedzie, chyba ze odcinek
                                    AB nie ma koncow.

                                    > każdy punkt z osi liczbowej x własciwy dla liczb naturalnych posiada
                                    > swój unikatowy odpowiednik na odcinku AB (parę)

                                    Nie. Prosta mozna odwzorowac na odcinek na wiele sposobow, wiec i odpowiedniki moga byc rozne.
                                    Natomiast dla ustalonego odwzorowanie odpowiednik jest faktycznie unikatowy.

                                    > oraz każdy punkt odcinka
                                    > AB właściwy dla liczb naturalnych posiada na osi liczbowej unikatowy
                                    > odpowiednik (parę).

                                    A tego juz w ogole nie rozumiem. Jakie punkty na odcinku AB sa "wlasciwe dla liczb natualnych"?
                                    Ale to chyba nieistotne szczegoly...

                                    > Proszę sobie wyobrazić taką funkcję która wyraża proporcję dwóch odcinków
                                    > a>----A---o----B---->b
                                    > f(o)=Ao/Bo
                                    > Okrąg który toczy się po takiej prostej ab w kierunku od A do B
                                    > posiada w każdej chwili czasowej tylko jeden punkt styku 'o' z tą prostą
                                    > i punkt ten przemieszcza się ze stałą prędkością liniową
                                    > Analiza tej funkcji wykazuje, że część całkowita rośnie dążąc do
                                    > nieskończoności (~tg).
                                    > Czy potrafi Pan wskazać tę liczbę naturalną na osi liczbowej x z odcinka AB
                                    > odpowiadającą części całkowitej funkcji f(o) gdy punkt o osiągnie B? :)

                                    Nie. A to z tego powodu, ze taka liczba naturalna nie istnieje.

                                    > Proszę jeszcze dla formalności potwierdzić, że
                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                    > przekreślenie (zaznaczenie, zaindeksowanie)
                                    > nie zmienia liczności zbioru pól danego wiersza
                                    OK.
                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                    > oraz potwierdzenie, że wiersze w których nie wszystkie
                                    > pola są zaznaczone nie są ani wierszami PEŁNYMI ani wierszami PUSTYMI.
                                    OK.

                                    Niestety tak sie pechowo sklada, ze za chwile wyjezdzam na wakacje na tydzien. Jezeli nie ma Pan nic
                                    przeciwko temu, to wroce za tydzien i poprosze o dalsza podroz w celu obnazenia kastowosci i
                                    interesownosci.

                                    Pulbek.
                                    • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 29.07.06, 23:27
                                      pulbek napisał:
                                      > robakks napisał:

                                      >> oraz każdy punkt odcinka AB właściwy dla liczb naturalnych posiada na osi
                                      >> liczbowej unikatowy odpowiednik (parę).

                                      > A tego juz w ogole nie rozumiem. Jakie punkty na odcinku AB sa "wlasciwe
                                      > dla liczb natualnych"?

                                      Na odcinku AB punktami właściwymi dla liczb naturalnych są te punkty którym
                                      za pomocą konkretnej funkcji nadano nazwy kolejnych liczb naturalnych.

                                      >> Proszę sobie wyobrazić taką funkcję która wyraża proporcję dwóch odcinków
                                      >> a>----A---o----B---->b
                                      >> f(o)=Ao/Bo
                                      >> Czy potrafi Pan wskazać tę liczbę naturalną na osi liczbowej x z odcinka
                                      >> AB odpowiadającą części całkowitej funkcji f(o) gdy punkt o osiągnie B? :)

                                      > Nie. A to z tego powodu, ze taka liczba naturalna nie istnieje.

                                      Funkcja Robakksa o której rozmawiamy wyrażająca proporcję drogi przebytej Ao
                                      do drogi do przebycia Bo nadaje nazwę unikatową każdemu punktowi znajdującemu
                                      się na tym odcinku. Punkt leżący równiótko pośrodku tego odcinka ma nazwę 1
                                      bowiem Ao=Bo więc Ao/Bo=1.
                                      Jeśli Ao=n*Bo to punkt ten ma nazwę n.
                                      Czy pańskim zdaniem w zbiorze nazw tworzonych przez Funkcję Robakksa nie
                                      występują wszystkie nazwy liczb ze zbioru liczb naturalnych?
                                      Przecież odcinek Bo maleje liniowo do ZERA a więc nazwy tworzone przez
                                      tę funkcję dążą do nieskończoności którą osiągają gdy o osiągnie B.
                                      Czy rozumiesz Pan powyższe? :-(

                                      >> Proszę jeszcze dla formalności potwierdzić, że
                                      >> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                      >> przekreślenie (zaznaczenie, zaindeksowanie)
                                      >> nie zmienia liczności zbioru pól danego wiersza

                                      > OK.

                                      >> ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                      >> oraz potwierdzenie, że wiersze w których nie wszystkie
                                      >> pola są zaznaczone nie są ani wierszami PEŁNYMI ani wierszami PUSTYMI.

                                      > OK.
                                      > Pulbek.

                                      Znakomicie.
                                      Proszę więc o odpowiedź:
                                      Jeśli w wierszu PUSTYM zawierającym nieskończoną ilość pól, za pomocą odcinka
                                      zaznaczono 5 pól to ile pól trzeba odznaczyć (zdjąć zaznaczenie) aby
                                      wiersz stał się na powrót PUSTY?
                                      • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 12:39
                                        Witam po wakacjach. Widze, ze nie nudzilo sie Panu beze mnie. Jezeli bylby Pan tak laskaw, to z
                                        przyjemnoscia dam sie Panu dalej wiesc na wedrowke w celu odkrycia kastowosci i interesownosci.

                                        robakks napisał:

                                        > pulbek napisał:
                                        > > A tego juz w ogole nie rozumiem. Jakie punkty na odcinku AB sa "wlasciwe
                                        > > dla liczb natualnych"?
                                        >
                                        > Na odcinku AB punktami właściwymi dla liczb naturalnych są te punkty którym
                                        > za pomocą konkretnej funkcji nadano nazwy kolejnych liczb naturalnych.

                                        Acha, rozumiem. Dla konkretnej, ustalonej funkcji rzeczywiscie mozna mowic o punktach wlasciwych
                                        dla liczb naturalnych.

                                        > >> Proszę sobie wyobrazić taką funkcję która wyraża proporcję dwóch odcinków
                                        > >> a>----A---o----B---->b
                                        > >> f(o)=Ao/Bo
                                        > >> Czy potrafi Pan wskazać tę liczbę naturalną na osi liczbowej x z odcinka
                                        > >> AB odpowiadającą części całkowitej funkcji f(o) gdy punkt o osiągnie B? :)
                                        >
                                        > > Nie. A to z tego powodu, ze taka liczba naturalna nie istnieje.
                                        >
                                        > Funkcja Robakksa o której rozmawiamy wyrażająca proporcję drogi przebytej Ao
                                        > do drogi do przebycia Bo nadaje nazwę unikatową każdemu punktowi znajdującemu
                                        > się na tym odcinku. Punkt leżący równiótko pośrodku tego odcinka ma nazwę 1
                                        > bowiem Ao=Bo więc Ao/Bo=1.
                                        > Jeśli Ao=n*Bo to punkt ten ma nazwę n.
                                        > Czy pańskim zdaniem w zbiorze nazw tworzonych przez Funkcję Robakksa nie
                                        > występują wszystkie nazwy liczb ze zbioru liczb naturalnych?

                                        Nie. Rzecz jasna, wszystkie takie nazwy tam wystepuja.

                                        > Przecież odcinek Bo maleje liniowo do ZERA a więc nazwy tworzone przez
                                        > tę funkcję dążą do nieskończoności którą osiągają gdy o osiągnie B.
                                        > Czy rozumiesz Pan powyższe? :-(

                                        Tak.

                                        Tym niemniej, na Pana pytanie:
                                        "Czy potrafi Pan wskazać tę liczbę naturalną na osi liczbowej x z odcinka
                                        AB odpowiadającą części całkowitej funkcji f(o) gdy punkt o osiągnie B?"
                                        odpowiadam bardzo jasno: nie, poniewaz taka liczba nie istnieje. A nie istnieje chocby dlatego, ze
                                        zadna liczba naturalna nie moglaby byc od niej wieksza. A nie ma takiej liczby naturalnej, od ktorej
                                        zadna liczba naturalna nie jest wieksza.


                                        [...]
                                        > Proszę więc o odpowiedź:
                                        > Jeśli w wierszu PUSTYM zawierającym nieskończoną ilość pól, za pomocą odcinka
                                        > zaznaczono 5 pól to ile pól trzeba odznaczyć (zdjąć zaznaczenie) aby
                                        > wiersz stał się na powrót PUSTY?

                                        5.

                                        Pulbek.
                                        • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 18:12
                                          pulbek napisał:
                                          | robakks napisał:

                                          || Na odcinku AB punktami właściwymi dla liczb naturalnych są
                                          || te punkty którym za pomocą konkretnej funkcji nadano nazwy
                                          || kolejnych liczb naturalnych.

                                          | Acha, rozumiem. Dla konkretnej, ustalonej funkcji rzeczywiscie
                                          | mozna mowic o punktach wlasciwych dla liczb naturalnych.

                                          :-)

                                          || Funkcja Robakksa o której rozmawiamy wyrażająca proporcję
                                          || drogi przebytej Ao do drogi do przebycia Bo nadaje nazwę
                                          || unikatową każdemu punktowi znajdującemu się na tym odcinku.
                                          || Punkt leżący równiótko pośrodku tego odcinka ma nazwę 1
                                          || bowiem Ao=Bo więc Ao/Bo=1.
                                          || Jeśli Ao=n*Bo to punkt ten ma nazwę n.
                                          || Czy pańskim zdaniem w zbiorze nazw tworzonych przez Funkcję Robakksa
                                          || nie występują wszystkie nazwy liczb ze zbioru liczb naturalnych?

                                          | Nie. Rzecz jasna, wszystkie takie nazwy tam wystepuja.

                                          :-)

                                          || Przecież odcinek Bo maleje liniowo do ZERA a więc nazwy tworzone przez
                                          || tę funkcję dążą do nieskończoności którą osiągają gdy o osiągnie B.
                                          || Czy rozumiesz Pan powyższe? :-(

                                          | Tak.

                                          :-)

                                          | Tym niemniej, na Pana pytanie:
                                          | "Czy potrafi Pan wskazać tę liczbę naturalną na osi liczbowej x
                                          | z odcinka AB odpowiadającą części całkowitej funkcji f(o) gdy punkt o
                                          | osiągnie B?" odpowiadam bardzo jasno:
                                          | nie, poniewaz taka liczba nie istnieje. A nie istnieje chocby dlatego,
                                          | ze zadna liczba naturalna nie moglaby byc od niej wieksza.
                                          | A nie ma takiej liczby naturalnej, od ktorej zadna liczba naturalna
                                          | nie jest wieksza.

                                          Przyznał Pan, że na odcinku AB można za pomocą Funkcji Robakksa wyznaczyć
                                          takie punkty których nazwy będą nazwami liczba naturalnych
                                          A--------------------1--------2------3-----4----5---6--7-...B
                                          Największą liczbą według nazwy w tym zbiorze jest liczba AB/0
                                          Twierdzi Pan, że potrafisz wyznaczyć liczbę większą. Jak?
                                          AB/0 + 1 ??? Tak??? 8-)

                                          > [...]
                                          || Proszę więc o odpowiedź:
                                          || Jeśli w wierszu PUSTYM zawierającym nieskończoną ilość pól,
                                          || za pomocą odcinka zaznaczono 5 pól to ile pól trzeba odznaczyć
                                          || (zdjąć zaznaczenie) aby wiersz stał się na powrót PUSTY?

                                          > 5.
                                          >
                                          > Pulbek.

                                          Dzięki. To dobra odpowiedź. :-)
                                          Proszę więc o odpowiedź na pytanie podobne:
                                          Jeśli w wierszu PEŁNYM zawierającym nieskończoną ilość pól,
                                          odznaczono 5 pól to ile pól trzeba zaznaczyć
                                          aby wiersz stał się na powrót PEŁNY? :)
                                          • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 11:01
                                            robakks napisał:

                                            > Przyznał Pan, że na odcinku AB można za pomocą Funkcji Robakksa wyznaczyć
                                            > takie punkty których nazwy będą nazwami liczba naturalnych
                                            > A--------------------1--------2------3-----4----5---6--7-...B

                                            Tak, przyznalem to.

                                            > Największą liczbą według nazwy w tym zbiorze jest liczba AB/0

                                            Nie, nie przyznalem tego. "AB/0", cokolwiek Pan przez to rozumie, nie nalezy do tego zbioru (tzn. do
                                            zbioru liczb naturalnych). Innymi slowy, punkt B nie odpowiada zadnej liczbie naturalnej, czyli jego
                                            "nazwa", cokolwiek Pan przez to rozumie, nie jest liczba naturalna.

                                            > Twierdzi Pan, że potrafisz wyznaczyć liczbę większą. Jak?
                                            > AB/0 + 1 ??? Tak??? 8-)

                                            Nie, nie twierdze tego. Mozna nawet rzec, ze twierdze cos wprost przeciwnego. Apeluje o uwazne
                                            przeczytanie mojego poprzedniego listu.

                                            > Proszę więc o odpowiedź na pytanie podobne:
                                            > Jeśli w wierszu PEŁNYM zawierającym nieskończoną ilość pól,
                                            > odznaczono 5 pól to ile pól trzeba zaznaczyć
                                            > aby wiersz stał się na powrót PEŁNY? :)

                                            5.

                                            Pulbek.
                                            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 13:54
                                              pulbek napisał:
                                              | robakks napisał:

                                              || Przyznał Pan, że na odcinku AB można za pomocą Funkcji Robakksa wyznaczyć
                                              || takie punkty których nazwy będą nazwami liczba naturalnych
                                              || A--------------------1--------2------3-----4----5---6--7-...B

                                              | Tak, przyznalem to.

                                              Z tego wynika, że na osi liczbowej nie ma takiej liczby której nazwa
                                              nie miała by swojego odwzorowania w zbiorze nazw tworzonych przez
                                              Funkcję Robakksa. :)
                                              Funkcję Robakksa tworzy wszystkie nazwy liczb naturalnych występujących
                                              na osi liczbowej. :-)

                                              || Największą liczbą według nazwy w tym zbiorze jest liczba AB/0

                                              | Nie, nie przyznalem tego. "AB/0", cokolwiek Pan przez to rozumie,
                                              | nie nalezy do tego zbioru (tzn. do zbioru liczb naturalnych).
                                              | Innymi slowy, punkt B nie odpowiada zadnej liczbie naturalnej,
                                              | czyli jego "nazwa", cokolwiek Pan przez to rozumie, nie jest
                                              | liczba naturalna.

                                              Tak Pan sobie założył, jednak to założenie jest sprzeczne ze zdaniem
                                              w którym potwierdza Pan, iż Funkcja Robakksa tworzy nazwy dla
                                              WSZYSTKICH liczb naturalnych występujących na osi liczbowej.
                                              "Wszystkie nazwy" oznacza, że żadna nie jest pominięta.
                                              Największą liczbą naturalną w tym zbiorze jest liczba nieskończona
                                              o nazwie Re1.
                                              Liczba nieskończona Re1 to ilość zaznaczonych pól w wierszu PEŁNYM
                                              Tabeli N^2. :-)

                                              || Twierdzi Pan, że potrafisz wyznaczyć liczbę większą. Jak?
                                              || AB/0 + 1 ??? Tak??? 8-)

                                              | Nie, nie twierdze tego. Mozna nawet rzec, ze twierdze cos wprost
                                              | przeciwnego. Apeluje o uwazne przeczytanie mojego poprzedniego listu.

                                              No więc Drogi Panie - JA uważnie czytam i analizuję treść wypowiedzi
                                              rozmówców. Jeśli ktoś potwierdza, że Funkcja Robakksa nadaje nazwy
                                              wszystkim punktom na odcinku AB a w tych nazwach występują wszystkie
                                              nazwy liczb naturalnych
                                              oznacza to
                                              że wszystkie liczby zbioru liczb naturalnych od pierwszej do ostatniej
                                              mają swoje odwzorowanie według nazw na odcinku AB. :-)

                                              || Proszę więc o odpowiedź na pytanie podobne:
                                              || Jeśli w wierszu PEŁNYM zawierającym nieskończoną ilość pól,
                                              || odznaczono 5 pól to ile pól trzeba zaznaczyć
                                              || aby wiersz stał się na powrót PEŁNY? :)

                                              > 5.
                                              >
                                              > Pulbek.

                                              Spróbuje Pan powyższe zapisać wraz ze mną językiem ALGEBRY?
                                              Wiersz PEŁNY równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N
                                              posiada Re1 pól zaznaczonych.
                                              Po odznaczeniu 5 pól ilość pól zaznaczonych wynosi (Re1 - 5).
                                              Ten zbiór (Re1 - 5) choć nieskończony to przecież mniejszy jest
                                              od Re1 bowiem jak sam Pan stwierdzasz: aby uzupełnić go
                                              do nieskończoności brakuje mu 5 pól.
                                              (Re1 - 5) + 5 = Re1
                                              Tak? :)
                                              • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 18:41
                                                robakks napisał:

                                                > Z tego wynika, że na osi liczbowej nie ma takiej liczby której nazwa
                                                > nie miała by swojego odwzorowania w zbiorze nazw tworzonych przez
                                                > Funkcję Robakksa. :)
                                                > Funkcję Robakksa tworzy wszystkie nazwy liczb naturalnych występujących
                                                > na osi liczbowej. :-)

                                                Zgadza sie. Kazda liczba naturalna jest "nazwa", wg Pana terminologii, pewnego punktu na odcinku AB.
                                                Natomiast nie kazdy punkt ma nazwe, ktora jest liczba naturalna. Przykladowo, punkt lezacy dokladnie
                                                posrodku miedzy punktami o nazwach 2 i 3 nie ma takiej nazwy. Rowniez punkt B nie ma nazwy
                                                bedacej liczba naturalna.

                                                >
                                                > || Największą liczbą według nazwy w tym zbiorze jest liczba AB/0
                                                >
                                                > | Nie, nie przyznalem tego. "AB/0", cokolwiek Pan przez to rozumie,
                                                > | nie nalezy do tego zbioru (tzn. do zbioru liczb naturalnych).
                                                > | Innymi slowy, punkt B nie odpowiada zadnej liczbie naturalnej,
                                                > | czyli jego "nazwa", cokolwiek Pan przez to rozumie, nie jest
                                                > | liczba naturalna.
                                                >
                                                > Tak Pan sobie założył,

                                                Nie zalozylem tego, tylko naszkicowalem dowod, ktory na zyczenie moge sformalizowac.

                                                > jednak to założenie jest sprzeczne ze zdaniem
                                                > w którym potwierdza Pan, iż Funkcja Robakksa tworzy nazwy dla
                                                > WSZYSTKICH liczb naturalnych występujących na osi liczbowej.
                                                > "Wszystkie nazwy" oznacza, że żadna nie jest pominięta.

                                                Nie, nie jest sprzeczne. Zgoda, wszystkie liczby naturalne sa nazwami pewnych punktow na odcinku AB
                                                i zadna liczba nie jest pominieta, ale nie wszystkie punkty na odcinku AB maja nazwy, ktore sa liczbami
                                                naturalnymi. Gdzie tu sprzecznosc?

                                                > Największą liczbą naturalną w tym zbiorze jest liczba nieskończona
                                                > o nazwie Re1.

                                                Zgubilem sie. W jakim zbiorze? W zbiorze liczb naturalnych, czy w zbiorze nazw punktow z odcinka AB?
                                                To sa zupelnie rozne zbiory, wiec prosze o uscislenie.

                                                > Liczba nieskończona Re1 to ilość zaznaczonych pól w wierszu PEŁNYM
                                                > Tabeli N^2. :-)

                                                Pozwole sobie nadmienic, ze w literaturze matematycznej liczbe kardynalna, o ktorej Pan tu wspomina,
                                                nazywa sie alef-0, a nie "Re1". Istotnie, w wierszu pelnym jest alef-0 zaznaczonych miejsc. Nota bene,
                                                ta liczba nie jest liczba naturalna, podobnie jak liczba -3 nie jest liczba naturalna.

                                                > No więc Drogi Panie - JA uważnie czytam i analizuję treść wypowiedzi
                                                > rozmówców. Jeśli ktoś potwierdza, że Funkcja Robakksa nadaje nazwy
                                                > wszystkim punktom na odcinku AB a w tych nazwach występują wszystkie
                                                > nazwy liczb naturalnych oznacza to
                                                > że wszystkie liczby zbioru liczb naturalnych [...]
                                                > mają swoje odwzorowanie według nazw na odcinku AB. :-)

                                                Zgadza sie. Tym niemniej, nie kazdy punkt na odcinku AB jest odwzorowaniem liczby naturalnej.
                                                Przykladowo, punkt lezacy w 1/3 odcinka AB nie jest odwzorowaniem zadnej liczby naturalnej w Pana
                                                znakomitej funkcji. Punkt B takze nie jest.

                                                > Spróbuje Pan powyższe zapisać wraz ze mną językiem ALGEBRY?
                                                > Wiersz PEŁNY równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N
                                                > posiada Re1 pól zaznaczonych.
                                                > Po odznaczeniu 5 pól ilość pól zaznaczonych wynosi (Re1 - 5).
                                                > Ten zbiór (Re1 - 5) choć nieskończony to przecież mniejszy jest
                                                > od Re1 bowiem jak sam Pan stwierdzasz: aby uzupełnić go
                                                > do nieskończoności brakuje mu 5 pól.
                                                > (Re1 - 5) + 5 = Re1
                                                > Tak? :)

                                                Na to nie umiem odpowiedziec tak od razu, poniewaz wydaje mi sie,
                                                uzywa Pan jakiejs interesujacej, nieznanej mi definicji slowa "mniejszy", raczej niespotykanej w
                                                literaturze. Czy moglby mi Pan wyjasnic, co Pan ma na mysli mowiac ze zbior X jest mniejszy od zbioru
                                                Y? Czy chodzi Panu o to, ze X zawiera sie w Y? Wedlug tej definicji np. zbior {-1,0,1} nie jest mniejszy
                                                od zbioru liczb naturalnych. Czy taka definicje ma Pan na mysli?

                                                Ja bym powiedzial tak: wiersz pelny rownoliczny ze zbiorem liczb naturalnych posiada alef-0 (czy tez,
                                                jak Pan woli, Re1) pol zaznaczonych. Po odznaczeniu 5 pol nadal jest w nim Re1 pol zaznaczonych,
                                                bowiem Re1-5=Re1. Innymi slowy, po odznaczeniu 5 pol liczba zaznaczonych pol nie zmniejszyla sie
                                                ani troszke, chociaz wiersz przestal byc pelny.

                                                Pulbek.
                                                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 20:00
                                                  pulbek napisał:
                                                  | robakks napisał:

                                                  || Z tego wynika, że na osi liczbowej nie ma takiej liczby której nazwa
                                                  || nie miała by swojego odwzorowania w zbiorze nazw tworzonych przez
                                                  || Funkcję Robakksa. :)
                                                  || Funkcję Robakksa tworzy wszystkie nazwy liczb naturalnych występujących
                                                  || na osi liczbowej. :-)

                                                  | Zgadza sie. Kazda liczba naturalna jest "nazwa", wg Pana terminologii,
                                                  | pewnego punktu na odcinku AB.
                                                  | Natomiast nie kazdy punkt ma nazwe, ktora jest liczba naturalna.
                                                  | Przykladowo, punkt lezacy dokladnie posrodku miedzy punktami
                                                  | o nazwach 2 i 3 nie ma takiej nazwy. Rowniez punkt B nie ma nazwy
                                                  | bedacej liczba naturalna.

                                                  Punkt B ma nazwę AB/0.

                                                  |||| Największą liczbą według nazwy w tym zbiorze jest liczba AB/0

                                                  ||| Nie, nie przyznalem tego. "AB/0", cokolwiek Pan przez to rozumie,
                                                  ||| nie nalezy do tego zbioru (tzn. do zbioru liczb naturalnych).
                                                  ||| Innymi slowy, punkt B nie odpowiada zadnej liczbie naturalnej,
                                                  ||| czyli jego "nazwa", cokolwiek Pan przez to rozumie, nie jest
                                                  ||| liczba naturalna.

                                                  || Tak Pan sobie założył,

                                                  | Nie zalozylem tego, tylko naszkicowalem dowod, ktory na zyczenie moge
                                                  | sformalizowac.

                                                  Zamiast dowodu proszę o odpowiedź:
                                                  skoro pańskim zdaniem "AB/0" nie jest nazwą największej liczby naturalnej
                                                  to musi istnieć jakiś punkt na odcinku AB od którego rozpoczynają się
                                                  liczby naturalne "od końca" malejąco w stronę A. Proszę wskazać ten punkt.

                                                  || jednak to założenie jest sprzeczne ze zdaniem
                                                  || w którym potwierdza Pan, iż Funkcja Robakksa tworzy nazwy dla
                                                  || WSZYSTKICH liczb naturalnych występujących na osi liczbowej.
                                                  || "Wszystkie nazwy" oznacza, że żadna nie jest pominięta.

                                                  | Nie, nie jest sprzeczne. Zgoda, wszystkie liczby naturalne sa nazwami
                                                  | pewnych punktow na odcinku AB i zadna liczba nie jest pominieta, ale
                                                  | nie wszystkie punkty na odcinku AB maja nazwy, ktore sa liczbami
                                                  | naturalnymi. Gdzie tu sprzecznosc?

                                                  Sprzeczność w tym, że nie potrafisz Pan wskazać lokalizacji na odcimku AB
                                                  ostatniej liczby w zbiorze N.

                                                  || Największą liczbą naturalną w tym zbiorze jest liczba nieskończona
                                                  || o nazwie Re1.

                                                  | Zgubilem sie. W jakim zbiorze? W zbiorze liczb naturalnych, czy
                                                  | w zbiorze nazw punktow z odcinka AB?
                                                  | To sa zupelnie rozne zbiory, wiec prosze o uscislenie.

                                                  Niepotrzebnie Pan się gubisz. Stale rozmawiamy o tym samym:
                                                  <<Funkcję Robakksa tworzy wszystkie nazwy liczb naturalnych występujących
                                                  na osi liczbowej. :-) >>

                                                  || Liczba nieskończona Re1 to ilość zaznaczonych pól w wierszu PEŁNYM
                                                  || Tabeli N^2. :-)

                                                  | Pozwole sobie nadmienic, ze w literaturze matematycznej liczbe kardynalna,
                                                  | o ktorej Pan tu wspomina, nazywa sie alef-0, a nie "Re1". Istotnie,
                                                  | w wierszu pelnym jest alef-0 zaznaczonych miejsc. Nota bene,
                                                  | ta liczba nie jest liczba naturalna, podobnie jak liczba -3 nie
                                                  | jest liczba naturalna.

                                                  Zgadzam się z tym, że alef-0 nie jest liczbą naturalną dlatego
                                                  ilość pól wiersza pełnego nazywa się Re1 a nie alef0.

                                                  || No więc Drogi Panie - JA uważnie czytam i analizuję treść wypowiedzi
                                                  || rozmówców. Jeśli ktoś potwierdza, że Funkcja Robakksa nadaje nazwy
                                                  || wszystkim punktom na odcinku AB a w tych nazwach występują wszystkie
                                                  || nazwy liczb naturalnych oznacza to
                                                  || że wszystkie liczby zbioru liczb naturalnych [...]
                                                  || mają swoje odwzorowanie według nazw na odcinku AB. :-)

                                                  | Zgadza sie. Tym niemniej, nie kazdy punkt na odcinku AB jest
                                                  | odwzorowaniem liczby naturalnej. Przykladowo, punkt lezacy w 1/3
                                                  | odcinka AB nie jest odwzorowaniem zadnej liczby naturalnej w Pana
                                                  > znakomitej funkcji. Punkt B takze nie jest.

                                                  Sprawdźmy to. Dzielimy odcinek AB na trzy części:
                                                  A-----X-----|-----B
                                                  Punkt X leżący w 1/3 odcinka AB faktycznie ma nazwę 1/2
                                                  A teraz B. Dzielimy odcinek AB na tyle części ile jest elementów
                                                  w zbiorze liczb naturalnych a wuęc Re1.
                                                  Re1/1 = Re1
                                                  Tu się Pan pomylił. Nazwa punktu B jest liczbą naturalną
                                                  bo zbiór N jest naturalny. :-)

                                                  || Spróbuje Pan powyższe zapisać wraz ze mną językiem ALGEBRY?
                                                  || Wiersz PEŁNY równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N
                                                  || posiada Re1 pól zaznaczonych.
                                                  || Po odznaczeniu 5 pól ilość pól zaznaczonych wynosi (Re1 - 5).
                                                  || Ten zbiór (Re1 - 5) choć nieskończony to przecież mniejszy jest
                                                  || od Re1 bowiem jak sam Pan stwierdzasz: aby uzupełnić go
                                                  || do nieskończoności brakuje mu 5 pól.
                                                  || (Re1 - 5) + 5 = Re1
                                                  || Tak? :)

                                                  | Na to nie umiem odpowiedziec tak od razu, poniewaz wydaje mi sie,
                                                  | uzywa Pan jakiejs interesujacej, nieznanej mi definicji slowa "mniejszy",
                                                  | raczej niespotykanej w literaturze. Czy moglby mi Pan wyjasnic,
                                                  | co Pan ma na mysli mowiac ze zbior X jest mniejszy od zbioru Y?
                                                  | Czy chodzi Panu o to, ze X zawiera sie w Y? Wedlug tej definicji
                                                  | np. zbior {-1,0,1} nie jest mniejszy od zbioru liczb naturalnych.
                                                  | Czy taka definicje ma Pan na mysli?

                                                  Tego o czym rozmawiamy nie znajdzie Pan jeszcze w literaturze bowiem
                                                  rozmowa dotyczy jak w temacie: "Czy w matematyce nic nowego?"
                                                  Może Pan znaleźć wyłącznie w swojej głowie.
                                                  definicja
                                                  Zbiór X < Y wówczas gdy X + Z = Y dla Z > 0

                                                  | Ja bym powiedzial tak: wiersz pelny rownoliczny ze zbiorem liczb
                                                  | naturalnych posiada alef-0 (czy tez, jak Pan woli, Re1) pol zaznaczonych.
                                                  | Po odznaczeniu 5 pol nadal jest w nim Re1 pol zaznaczonych,
                                                  | bowiem Re1-5=Re1. Innymi slowy, po odznaczeniu 5 pol liczba
                                                  | zaznaczonych pol nie zmniejszyla sie ani troszke, chociaz wiersz
                                                  | przestal byc pelny.
                                                  >
                                                  > Pulbek.

                                                  Mnie chodzi wyłącznie o algebraiczny opis zdarzenia a nie o liczenie.
                                                  Spróbuj Pan algebraicznie zapisać takie zdanie wyrażone językiem naturalnym:
                                                  1. W wierszu PEŁNYM odznaczono 5 pól
                                                  2. Następnie w tym samym wierszu zaznaczono ponownie 4 pola
                                                  3. Ile pól pozostało niezaznaczonych?

                                                  Zgodnie z pańskim rozumowaniem o alefach będzie to wyglądać tak:
                                                  1. alef-0 - 5 = alef-0
                                                  2. alef-0 + 4 = alef-0
                                                  3. alef-0 - alef-0 = 0
                                                  Tak?
                                                  To chyba nie za bardzo jest ścisłe. Co? :)
                                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 13:50
                                                    robakks napisał:

                                                    > | Rowniez punkt B nie ma nazwy bedacej liczba naturalna.
                                                    >
                                                    > Punkt B ma nazwę AB/0.
                                                    >

                                                    Zgadza sie. Nie jest to liczba naturalna.

                                                    > Zamiast dowodu proszę o odpowiedź:
                                                    > skoro pańskim zdaniem "AB/0" nie jest nazwą największej liczby naturalnej
                                                    > to musi istnieć jakiś punkt na odcinku AB od którego rozpoczynają się
                                                    > liczby naturalne "od końca" malejąco w stronę A. Proszę wskazać ten punkt.

                                                    Nie, nie musi byc takiego punktu. Skad taki poglad? Rownie dobrze moglby Pan twierdzic, ze na prostej
                                                    rzeczywistej "musi" byc jakis punkt, od ktorego rozpoczynaja sie liczby wieksze od 5. Tymczasem nie
                                                    ma takiego punktu, bo nie istnieje najmniejsza liczba rzeczywista wieksza od 5.

                                                    >
                                                    > || jednak to założenie jest sprzeczne ze zdaniem
                                                    > || w którym potwierdza Pan, iż Funkcja Robakksa tworzy nazwy dla
                                                    > || WSZYSTKICH liczb naturalnych występujących na osi liczbowej.
                                                    > || "Wszystkie nazwy" oznacza, że żadna nie jest pominięta.
                                                    >
                                                    > | Nie, nie jest sprzeczne. Zgoda, wszystkie liczby naturalne sa nazwami
                                                    > | pewnych punktow na odcinku AB i zadna liczba nie jest pominieta, ale
                                                    > | nie wszystkie punkty na odcinku AB maja nazwy, ktore sa liczbami
                                                    > | naturalnymi. Gdzie tu sprzecznosc?
                                                    >
                                                    > Sprzeczność w tym, że nie potrafisz Pan wskazać lokalizacji na odcimku AB
                                                    > ostatniej liczby w zbiorze N.

                                                    To jest "sprzecznosc"? Myslalem ze sprzecznosc to wtedy, kiedy najpierw sie mowi cos, a potem cos
                                                    przeciwnego. Czy nowy kierunek w matematyce, ktory Pan proponuje, obejmuje rowniez redefinicje
                                                    slowa "sprzecznosc"?

                                                    Nie potrafie wskazac na odcinku AB ostatniej liczby naturalnej, bo nie ma ostatniej liczby naturalnej. Od
                                                    poczatku to twierdze, o ile pamietam. Z czym to jest sprzeczne?

                                                    >
                                                    > | Zgadza sie. Tym niemniej, nie kazdy punkt na odcinku AB jest
                                                    > | odwzorowaniem liczby naturalnej. Przykladowo, punkt lezacy w 1/3
                                                    > | odcinka AB nie jest odwzorowaniem zadnej liczby naturalnej w Pana
                                                    > > znakomitej funkcji. Punkt B takze nie jest.
                                                    >
                                                    > Sprawdźmy to. Dzielimy odcinek AB na trzy części:
                                                    > A-----X-----|-----B
                                                    > Punkt X leżący w 1/3 odcinka AB faktycznie ma nazwę 1/2

                                                    Ciesze sie, ze przynajmniej w tym punkcie sie zgadzamy.

                                                    > A teraz B. Dzielimy odcinek AB na tyle części ile jest elementów
                                                    > w zbiorze liczb naturalnych a wuęc Re1.

                                                    To sie da zrobic i to na wiele sposobow. I co z tego?

                                                    > Re1/1 = Re1

                                                    To rownanie jest bardzo eleganckie, ale nie do konca widze zwiazek z pozostalymi Pana rozwazaniami.

                                                    > Tu się Pan pomylił. Nazwa punktu B jest liczbą naturalną
                                                    > bo zbiór N jest naturalny. :-)

                                                    Tutaj, przyznam, skonfudowal mnie Pan, bo nie wiem co to znaczy ze zbior jest "naturalny". Nie
                                                    spotkalem sie dotad z tym pojeciem i podejrzewam, ze jest ono elementem Pana nowego podejscia do
                                                    matematyki. Wobec tego prosilbym o jego dokladna definicje, zebym mogl zrozumiec o co Panu chodzi.

                                                    >
                                                    > || Spróbuje Pan powyższe zapisać wraz ze mną językiem ALGEBRY?
                                                    > || Wiersz PEŁNY równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N
                                                    > || posiada Re1 pól zaznaczonych.
                                                    > || Po odznaczeniu 5 pól ilość pól zaznaczonych wynosi (Re1 - 5).
                                                    > || Ten zbiór (Re1 - 5) choć nieskończony to przecież mniejszy jest
                                                    > || od Re1 bowiem jak sam Pan stwierdzasz: aby uzupełnić go
                                                    > || do nieskończoności brakuje mu 5 pól.
                                                    > || (Re1 - 5) + 5 = Re1
                                                    > || Tak? :)
                                                    >
                                                    > Tego o czym rozmawiamy nie znajdzie Pan jeszcze w literaturze bowiem
                                                    > rozmowa dotyczy jak w temacie: "Czy w matematyce nic nowego?"
                                                    > Może Pan znaleźć wyłącznie w swojej głowie.
                                                    > definicja
                                                    > Zbiór X < Y wówczas gdy X + Z = Y dla Z > 0

                                                    Wydaje mi sie ze rozumiem, ale spytam dla pewnosci o przyklad: wedlug Pana definicji, zbior
                                                    X = {1,2,3} nie jest mniejszy od zbioru Y = {6,7,8,9}, zgadza sie? Nie ma bowiem takiego zbioru Z, ze
                                                    X+Z=Y.

                                                    > Spróbuj Pan algebraicznie zapisać takie zdanie wyrażone językiem naturalnym:
                                                    > 1. W wierszu PEŁNYM odznaczono 5 pól
                                                    > 2. Następnie w tym samym wierszu zaznaczono ponownie 4 pola
                                                    > 3. Ile pól pozostało niezaznaczonych?

                                                    Prosze bardzo, oto algebraiczny opis:
                                                    (na poczatku wiersz jest pelny, czyli ma 0 pol niezaznaczonych)
                                                    1. 0+5 = 5
                                                    2. 5-4 = 1
                                                    3. Pozostalo 1 pole niezaznaczone.

                                                    >
                                                    > Zgodnie z pańskim rozumowaniem o alefach będzie to wyglądać tak:
                                                    > 1. alef-0 - 5 = alef-0
                                                    > 2. alef-0 + 4 = alef-0
                                                    > 3. alef-0 - alef-0 = 0
                                                    > Tak?

                                                    Nie. Trzecie z Panskich rownan jest nieprawdziwe w arytmetyce liczb kardynalnych. Nigdy nie
                                                    osmielilbym sie go napisac. Nie wspominajac juz o tym, ze zaraz w pierwszym rownaniu zgubil Pan
                                                    informacje o tym, ze na poczatku wiersz byl pelny, zadowalajac sie obserwacja, ze bylo w nim
                                                    nieskonczenie wiele zaznaczonych pol. Nieskonczenie wiele to niekoniecznie wszystkie.

                                                    > To chyba nie za bardzo jest ścisłe. Co? :)

                                                    Bardzo scisle, ale niepoprawne.

                                                    Pulbek.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 23:02
                                                    pulbek napisał:
                                                    > robakks napisał:

                                                    || Punkt B ma nazwę AB/0.
                                                    | Zgadza sie.

                                                    || Zamiast dowodu proszę o odpowiedź:
                                                    || skoro pańskim zdaniem "AB/0" nie jest nazwą największej liczby naturalnej
                                                    || to musi istnieć jakiś punkt na odcinku AB od którego rozpoczynają się
                                                    || liczby naturalne "od końca" malejąco w stronę A. Proszę wskazać ten punkt.

                                                    | Nie, nie musi byc takiego punktu. Skad taki poglad?

                                                    Jaki pogląd? Że nazwy liczb naturalnych na odcinku AB są uporządkowane?
                                                    Przecież to nie pogląd a pewnik. Skąd ta nazwa "pogląd"?

                                                    ||| Zgoda, wszystkie liczby naturalne sa nazwami pewnych punktow
                                                    ||| na odcinku AB i zadna liczba nie jest pominieta,

                                                    || Sprzeczność w tym, że nie potrafisz Pan wskazać lokalizacji na odcimku AB
                                                    || ostatniej liczby w zbiorze N.

                                                    | To jest "sprzecznosc"?
                                                    | Nie potrafie wskazac na odcinku AB ostatniej liczby naturalnej,
                                                    | bo nie ma ostatniej liczby naturalnej. Od poczatku to twierdze,
                                                    | o ile pamietam. Z czym to jest sprzeczne?

                                                    Sprzeczność którą Pan "od poczatku twierdzisz" polega na tym,
                                                    że zgadzasz się iż okrąg który toczy się po odcinku AB zajmuje
                                                    kolejno takie położenia których punkty mają nazwy liczb naturalnych
                                                    a pierwszą nazwę liczby naturalnej ma punkt o nazwie JEDEN w połowie
                                                    odcinka AB
                                                    nie potrafisz jednak wskazać jaka nazwa (z nieskończonego zbioru N)
                                                    liczby naturalnej jako pierwsza będzie na odcinku AB gdy okrąg
                                                    toczy się od B.
                                                    Rozumiesz Pan?
                                                    Aby okrąg mógł dotrzeć do punktu JEDEN - musi pokonać połowę odcinka.
                                                    Jaką drogę musi pokonać okrąg od punktu B aby natrafić na pierwszą
                                                    od końca liczbę naturalną?

                                                    || Sprawdźmy to. Dzielimy odcinek AB na trzy części:
                                                    || A-----X-----|-----B
                                                    || Punkt X leżący w 1/3 odcinka AB faktycznie ma nazwę 1/2

                                                    | Ciesze sie, ze przynajmniej w tym punkcie sie zgadzamy.

                                                    A JA się cieszę, że zaczynasz Pan rozumieć Funkcję Robakksa. :)

                                                    || A teraz B. Dzielimy odcinek AB na tyle części ile jest elementów
                                                    || w zbiorze liczb naturalnych a wuęc Re1.

                                                    | To sie da zrobic i to na wiele sposobow. I co z tego?

                                                    || Re1/1 = Re1

                                                    | To rownanie jest bardzo eleganckie, ale nie do konca widze zwiazek z
                                                    | pozostalym i Pana rozwazaniami.

                                                    Punkt jest kwantem o nieskończenie małej długości ale nie ZEROWEJ.
                                                    Jeśli podzielimy odcinek na continuum punktów to będą one mniejsze
                                                    niż wówczas, gdy ten sam odcinek podzielimy na tyle punktów
                                                    ile jest elementów w zbiorze N.

                                                    || Tu się Pan pomylił. Nazwa punktu B jest liczbą naturalną
                                                    || bo zbiór N jest naturalny. :-)

                                                    > Tutaj, przyznam, skonfudowal mnie Pan, bo nie wiem co to znaczy
                                                    > ze zbior jest "naturalny".

                                                    Zbiór naturalny to uporządkowany zbiór zarówno skończony jak i nieskończony
                                                    ograniczony elementem pierwszym i ostatnim.

                                                    |||| Spróbuje Pan powyższe zapisać wraz ze mną językiem ALGEBRY?
                                                    |||| Wiersz PEŁNY równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych N
                                                    |||| posiada Re1 pól zaznaczonych.
                                                    |||| Po odznaczeniu 5 pól ilość pól zaznaczonych wynosi (Re1 - 5).
                                                    |||| Ten zbiór (Re1 - 5) choć nieskończony to przecież mniejszy jest
                                                    |||| od Re1 bowiem jak sam Pan stwierdzasz: aby uzupełnić go
                                                    |||| do nieskończoności brakuje mu 5 pól.
                                                    |||| (Re1 - 5) + 5 = Re1
                                                    |||| Tak? :)

                                                    || Tego o czym rozmawiamy nie znajdzie Pan jeszcze w literaturze bowiem
                                                    || rozmowa dotyczy jak w temacie: "Czy w matematyce nic nowego?"
                                                    || Może Pan znaleźć wyłącznie w swojej głowie.
                                                    || definicja
                                                    || Zbiór X < Y wówczas gdy X + Z = Y dla Z > 0

                                                    | Wydaje mi sie ze rozumiem, ale spytam dla pewnosci o przyklad:
                                                    | zbior X = {1,2,3} nie jest mniejszy od zbioru Y = {6,7,8,9},
                                                    | zgadza sie? Nie ma bowiem takiego zbioru Z, ze X+Z=Y.

                                                    Nie. Jeśli podajesz Pan taki przykład to jest powyższe dowodem,
                                                    że nie rozumiesz. Mylisz Pan liczność (ilość elementów)
                                                    z wartością (nazwą).
                                                    W takim zdaniu:
                                                    "Po odznaczeniu 5 pól ilość pól zaznaczonych wynosi (Re1 - 5)"
                                                    Nie wyszczególniamy nazw pól bowiem pola mogą być dowolne.
                                                    Tu wyraźnie pisze 'ilość'.

                                                    || Spróbuj Pan algebraicznie zapisać takie zdanie wyrażone językiem
                                                    || naturalnym:
                                                    || 1. W wierszu PEŁNYM odznaczono 5 pól
                                                    || 2. Następnie w tym samym wierszu zaznaczono ponownie 4 pola
                                                    || 3. Ile pól pozostało niezaznaczonych?

                                                    > Prosze bardzo, oto algebraiczny opis:
                                                    > (na poczatku wiersz jest pelny, czyli ma 0 pol niezaznaczonych)

                                                    A ile pól ma zaznaczonych?

                                                    > 1. 0+5 = 5
                                                    > 2. 5-4 = 1
                                                    > 3. Pozostalo 1 pole niezaznaczone.

                                                    A ile pól pozostało zaznaczinych?

                                                    || Zgodnie z pańskim rozumowaniem o alefach będzie to wyglądać tak:
                                                    || 1. alef-0 - 5 = alef-0
                                                    || 2. alef-0 + 4 = alef-0
                                                    || 3. alef-0 - alef-0 = 0
                                                    || Tak?

                                                    > Nie.

                                                    Ależ Tak. W pańskim zapisie nie ma różnicy pomiędzy ilością pól
                                                    zaznaczonych w wierszu pełnym a ilością pól zaznaczonych
                                                    w wierszu niepełnym.

                                                    || To chyba nie za bardzo jest ścisłe. Co? :)

                                                    | Bardzo scisle, ale niepoprawne.
                                                    |
                                                    | Pulbek.

                                                    Sama nazwa "ścisłość" nie nadaje atrybutu ścisłości fałszywym założeniom.
                                                    Ścisłość oznacza jednoznaczność i brak sprzeczności. :-)
                                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 20.08.06, 20:06
                                                    robakks napisał:

                                                    > || Zamiast dowodu proszę o odpowiedź:
                                                    > || skoro pańskim zdaniem "AB/0" nie jest nazwą największej liczby naturalnej
                                                    > || to musi istnieć jakiś punkt na odcinku AB od którego rozpoczynają się
                                                    > || liczby naturalne "od końca" malejąco w stronę A. Proszę wskazać ten punkt.
                                                    >
                                                    > | Nie, nie musi byc takiego punktu. Skad taki poglad?
                                                    >
                                                    > Jaki pogląd? Że nazwy liczb naturalnych na odcinku AB są uporządkowane?

                                                    Przepraszam bardzo, nigdzie nie zaprzeczylem pogladowi, ze nazwy liczb
                                                    naturalnych na odcinku AB sa uporzadkowane. Zaprzeczylem natomiast pogladowi,
                                                    jakoby (przytaczam doslownie) musial istnieć jakiś punkt na odcinku AB od
                                                    którego rozpoczynają się liczby naturalne "od końca" malejąco w stronę A. Bardzo
                                                    prosze mi nie wmawiac czegos, czego nie powiedzialem, bo w ten sposob daleko w
                                                    kraine nieznanego mnie Pan nie zaprowadzi.

                                                    Spytam dla jasnosci, bo nie odniosl sie Pan do tego: czy Pana zdaniem musi
                                                    istniec jakis punkt na prostej rzeczywistej, od ktorego zaczynaja sie liczby
                                                    wieksze od 5? Jezeli tak, to prosze wskazac taki punkt.

                                                    > Sprzeczność którą Pan "od poczatku twierdzisz" polega na tym,
                                                    > że zgadzasz się iż okrąg który toczy się po odcinku AB zajmuje
                                                    > kolejno takie położenia których punkty mają nazwy liczb naturalnych
                                                    > a pierwszą nazwę liczby naturalnej ma punkt o nazwie JEDEN w połowie
                                                    > odcinka AB...

                                                    Tak, twierdze to.

                                                    > ...nie potrafisz jednak wskazać jaka nazwa (z nieskończonego zbioru N)
                                                    > liczby naturalnej jako pierwsza będzie na odcinku AB gdy okrąg
                                                    > toczy się od B.

                                                    Zgadza sie, to rowniez twierdze, bowiem zadna nie pojawi sie jako pierwsza,
                                                    podobnie jak zadna liczba ujemna nie jest pierwsza na osi liczbowej. Ciesze sie,
                                                    ze zgadzamy sie przynajmniej co do tego, co twierdze, bo powyzej jakos nie
                                                    moglismy dojsc w tej sprawie do porozumienia. Ale ale, gdzie tu sprzecznosc?

                                                    > Aby okrąg mógł dotrzeć do punktu JEDEN - musi pokonać połowę odcinka.
                                                    > Jaką drogę musi pokonać okrąg od punktu B aby natrafić na pierwszą
                                                    > od końca liczbę naturalną?

                                                    Taka sama, jaka musi pokonac, aby napotkac liczbe wieksza od 7 ale mniejsza od
                                                    4. Innymi slowy, taka liczba nie istnieje wiec pokonanie zadnej drogi nie pomoze.

                                                    Natomiast zeby natrafic na _jakas_ liczbe naturalna, wystarczy pokonanie
                                                    dowolnej niezerowej drogi.


                                                    > | Ciesze sie, ze przynajmniej w tym punkcie sie zgadzamy.
                                                    >
                                                    > A JA się cieszę, że zaczynasz Pan rozumieć Funkcję Robakksa. :)

                                                    Ciesze sie, ze obaj sie cieszymy.

                                                    > Punkt jest kwantem o nieskończenie małej długości ale nie ZEROWEJ.

                                                    Do przekonania mnie, ze istnieje cos takiego jak nieskonczenie mala ale
                                                    niezerowa dlugosc, to jeszcze ma Pan daleka droge. Proponuje wiec skupic sie na
                                                    poczatek na namowieniu mnie do uznania istnienia ostatniej liczby naturalnej.

                                                    > Jeśli podzielimy odcinek na continuum punktów to będą one mniejsze
                                                    > niż wówczas, gdy ten sam odcinek podzielimy na tyle punktów
                                                    > ile jest elementów w zbiorze N.

                                                    Zgoda, z zastrzezeniem ze odcinka nie mozemy podzielic na tyle punktow, ile jest
                                                    elementow w zbiorze N. Mozemy go podzielic na tyle _czesci_, ale wtedy co
                                                    najmniej jedna z tych czesci nie bedzie punktem. Na przyklad Pana zmamienita
                                                    funkcja dzieli odcinek AB na takie czesci, z ktorych tylko jedna (punkt B) jest
                                                    punktem, cala reszta to odcinki.

                                                    > || Tu się Pan pomylił. Nazwa punktu B jest liczbą naturalną
                                                    > || bo zbiór N jest naturalny. :-)
                                                    >
                                                    > > Tutaj, przyznam, skonfudowal mnie Pan, bo nie wiem co to znaczy
                                                    > > ze zbior jest "naturalny".
                                                    >
                                                    > Zbiór naturalny to uporządkowany zbiór zarówno skończony jak i nieskończony
                                                    > ograniczony elementem pierwszym i ostatnim.

                                                    Acha, rozumiem. Niestety obawiam sie wobec tego, ze nie moge sie z Panem
                                                    zgodzic. Zbior N nie jest naturalny, przynajmniej jezeli rozwazamy na nim
                                                    standardowy porzadek na liczbach naturalnych. Nie ma w nim bowiem elementu
                                                    ostatniego.


                                                    > || definicja
                                                    > || Zbiór X < Y wówczas gdy X + Z = Y dla Z > 0
                                                    >
                                                    > | Wydaje mi sie ze rozumiem, ale spytam dla pewnosci o przyklad:
                                                    > | zbior X = {1,2,3} nie jest mniejszy od zbioru Y = {6,7,8,9},
                                                    > | zgadza sie? Nie ma bowiem takiego zbioru Z, ze X+Z=Y.
                                                    >
                                                    > Nie. Jeśli podajesz Pan taki przykład to jest powyższe dowodem,
                                                    > że nie rozumiesz. Mylisz Pan liczność (ilość elementów)
                                                    > z wartością (nazwą).

                                                    OK. Widzi Pan, dobrze ze spytalem. Wiec w Panskiej definicji X+Z oznacza nie
                                                    sumowanie zbiorow, a sumowanie licznosci zbiorow, a rownanie X+Z=Y to nie
                                                    rownosc zbiorow, tylko rownolicznosc, tak?

                                                    Ale w takim razie wyglada mi na to, ze w Panskiej definicji zbior liczb
                                                    naturalnych N jest mniejszy od siebie samego (N<N), bowiem zbiory N+{pi} i N sa
                                                    rownoliczne (N+{pi}=N), a zbior {pi} (grajacy tu role Z) jest jednoelementowy, a
                                                    wiec niepusty ({pi}>0). Czy teraz dobrze rozumiem?

                                                    >
                                                    > || Spróbuj Pan algebraicznie zapisać takie zdanie wyrażone językiem
                                                    > || naturalnym:
                                                    > || 1. W wierszu PEŁNYM odznaczono 5 pól
                                                    > || 2. Następnie w tym samym wierszu zaznaczono ponownie 4 pola
                                                    > || 3. Ile pól pozostało niezaznaczonych?
                                                    >
                                                    > > Prosze bardzo, oto algebraiczny opis:
                                                    > > (na poczatku wiersz jest pelny, czyli ma 0 pol niezaznaczonych)
                                                    >
                                                    > A ile pól ma zaznaczonych?

                                                    Alef-0, bowiem alef-0 - 0 = alef-0.

                                                    >
                                                    > > 1. 0+5 = 5
                                                    > > 2. 5-4 = 1
                                                    > > 3. Pozostalo 1 pole niezaznaczone.
                                                    >
                                                    > A ile pól pozostało zaznaczinych?

                                                    Alef-0, bowiem alef-0 - 1 = alef-0.

                                                    >
                                                    > || Zgodnie z pańskim rozumowaniem o alefach będzie to wyglądać tak:
                                                    > || 1. alef-0 - 5 = alef-0
                                                    > || 2. alef-0 + 4 = alef-0
                                                    > || 3. alef-0 - alef-0 = 0
                                                    > || Tak?
                                                    >
                                                    > > Nie.
                                                    >
                                                    > Ależ Tak. W pańskim zapisie nie ma różnicy pomiędzy ilością pól
                                                    > zaznaczonych w wierszu pełnym a ilością pól zaznaczonych
                                                    > w wierszu niepełnym.

                                                    Po pierwsze wypraszam sobie, to nie jest moj zapis. Uprzejmie prosze zaprzestac
                                                    wmawiania mi tego. To Pan go napisal, nie ja. Ja natomiast od razu stwierdzilem,
                                                    ze jest to zapis niepoprawny.

                                                    Poza tym sie zgadza, istotnie w tym zapisie nie ma takiej roznicy. I co z tego?
                                                    Trzecie rownanie jest niepoprawne. Rownanie x-x=0 jest niepoprawne, jezeli x
                                                    jest nieskonczona liczba kardynalna, a wynika to stad, ze odejmowanie
                                                    nieskonczonej liczby kardynalnej od siebie samej jest zle zdefiniowana operacja.
                                                    Innymi slowy, wyrazenie "alef-0 - alef-0" w ogole nie ma zadnej dobrze
                                                    zdefiniowanej wartosci.

                                                    Zreszta sam Pan wymyslil przyklad, ktory obala to rownanie, wiec czemu z uporem
                                                    chce Pan go uzyc?

                                                    Pulbek.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 01:26
                                                    pulbek napisał:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=45239579&a=47185683
                                                    | robakks napisał:

                                                    | Ciesze sie, ze obaj sie cieszymy.

                                                    || Punkt jest kwantem o nieskończenie małej długości ale nie ZEROWEJ.

                                                    | Do przekonania mnie, ze istnieje cos takiego jak nieskonczenie mala
                                                    | ale niezerowa dlugosc, to jeszcze ma Pan daleka droge. Proponuje wiec
                                                    | skupic sie na poczatek na namowieniu mnie do uznania istnienia ostatniej
                                                    | liczby naturalnej.
                                                    > Pulbek.

                                                    OK.
                                                    Odcinek AB jest uporządkowanym zbiorem punktów posiadającym
                                                    punkty brzegowe (skrajne) A oraz B zwane początek i koniec.
                                                    rys: Aooooooo...oooooooooB
                                                    literka o symbolizuje nieskończenie mały punkt.
                                                    Tak czy nie?

                                                    Każdy punkt odcinka AB posiada nazwę utworzoną za pomocą Funkcji Robakksa
                                                    wyrażającą proporcję odległości do początku AX i do końca BX
                                                    rys: AooooooooXooooooooooB nazwa punktu X = AX/BX
                                                    Tak czy nie?

                                                    Niektóre punkty na odcinku AB posiadają nazwy liczb naturalnych:
                                                    punkt w 1/2 AB posiada nazwę 1
                                                    punkt w 2/3 AB posiada nazwę 2
                                                    punkt w 3/4 AB posiada nazwę 3
                                                    punkt w n/(n+1) posiada nazwę n
                                                    Tak czy nie?

                                                    Zbiór nazw liczb naturalnych utworzonych przez Funkcję Robakksa
                                                    jest równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych.
                                                    Tak czy nie?

                                                    Jeśli odpowie Pan na wszystkie pytania twierdząco to będziemy
                                                    toczyć okrąg po prostej na której zaznaczono odcinek AB
                                                    rozpoczynając przed punktem A a kończąc za punktem B
                                                    a następnie to samo zrobimy tocząc za punktem B a kończąc
                                                    przed punktem A - czyli w odwrotnym kierunku
                                                    ...----Aooooooo...oooooooooB----...
                                                    OK?

                                                    PS. Z uwagi na wagę tego o czym mówimy wyciąłem pozostałe niedomówienia
                                                    z pańskiego posta ale w stosownej chwili do nich wrócimy. :-)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 13:10
                                                    robakks napisał:

                                                    > OK.
                                                    > Odcinek AB jest uporządkowanym zbiorem punktów posiadającym
                                                    > punkty brzegowe (skrajne) A oraz B zwane początek i koniec.
                                                    > rys: Aooooooo...oooooooooB
                                                    > literka o symbolizuje nieskończenie mały punkt.
                                                    > Tak czy nie?

                                                    Tak. Rysunek moze byc co prawda mylacy, bo nie jest tak ze po kazdym punkcie jest jakis "nastepny"
                                                    punkt, ale o drobiazgi nie bede sie spieral. Sam bym nie narysowal lepszego rysunku.

                                                    > Każdy punkt odcinka AB posiada nazwę utworzoną za pomocą Funkcji Robakksa
                                                    > wyrażającą proporcję odległości do początku AX i do końca BX
                                                    > rys: AooooooooXooooooooooB nazwa punktu X = AX/BX
                                                    > Tak czy nie?

                                                    Tak. Rozumiem to w ten sposob, ze ta nazwa to po prostu dwie liczby rzeczywiste, ktorych suma jest
                                                    zawsze rowna dlugosci odcinka AB.

                                                    > Niektóre punkty na odcinku AB posiadają nazwy liczb naturalnych:
                                                    > punkt w 1/2 AB posiada nazwę 1
                                                    > punkt w 2/3 AB posiada nazwę 2
                                                    > punkt w 3/4 AB posiada nazwę 3
                                                    > punkt w n/(n+1) posiada nazwę n
                                                    > Tak czy nie?

                                                    Tak. Rozumiem to w ten sposob, ze niektore pary liczb rzeczywistych, o ktorych wspomnialem wyzej,
                                                    mozna spokojnie uznac za reprezentacje liczb naturalnych.

                                                    > Zbiór nazw liczb naturalnych utworzonych przez Funkcję Robakksa
                                                    > jest równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych.
                                                    > Tak czy nie?

                                                    Tak.

                                                    > Jeśli odpowie Pan na wszystkie pytania twierdząco...

                                                    Jak widac, odpowiedzialem twierdzaco.

                                                    > ...to będziemy toczyć okrąg po prostej na której zaznaczono odcinek AB
                                                    > rozpoczynając przed punktem A a kończąc za punktem B
                                                    > a następnie to samo zrobimy tocząc za punktem B a kończąc
                                                    > przed punktem A - czyli w odwrotnym kierunku
                                                    > ...----Aooooooo...oooooooooB----...
                                                    > OK?

                                                    OK.

                                                    > PS. Z uwagi na wagę tego o czym mówimy wyciąłem pozostałe niedomówienia
                                                    > z pańskiego posta ale w stosownej chwili do nich wrócimy. :-)

                                                    W porzadku. Chociaz, prawde mowiac, nie daje mi spokoju ta kwestia punktu na osi rzeczywistej, od
                                                    ktorego zaczynaja sie liczby wieksze od 5. Mysle, ze poznanie Panskiego pogladu na ten temat
                                                    pozwoliloby mi zrozumiec sporo z Panskiego punktu widzenia. Moze na marginesie odpowie mi Pan
                                                    jednak krotko: czy taki punkt Pana zdaniem istnieje czy nie? Bylbym wdzieczny.

                                                    Pulbek.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 16:35
                                                    pulbek napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || OK.
                                                    || Odcinek AB jest uporządkowanym zbiorem punktów posiadającym
                                                    || punkty brzegowe (skrajne) A oraz B zwane początek i koniec.
                                                    || rys: Aooooooo...oooooooooB
                                                    || literka o symbolizuje nieskończenie mały punkt.
                                                    || Tak czy nie?

                                                    | Tak. Rysunek moze byc co prawda mylacy, bo nie jest tak ze
                                                    | po kazdym punkcie jest jakis "nastepny" punkt, ale o drobiazgi
                                                    | nie bede sie spieral. Sam bym nie narysowal lepszego rysunku.

                                                    patrz niżej (*). :)

                                                    || Każdy punkt odcinka AB posiada nazwę utworzoną za pomocą Funkcji Robakksa
                                                    || wyrażającą proporcję odległości do początku AX i do końca BX
                                                    || rys: AooooooooXooooooooooB nazwa punktu X = AX/BX
                                                    || Tak czy nie?

                                                    | Tak. Rozumiem to w ten sposob, ze ta nazwa to po prostu dwie liczby
                                                    | rzeczywiste, ktorych suma jest zawsze rowna dlugosci odcinka AB.

                                                    Zgoda. Gdybyśmy wzięli dwie liczby o takich samych nazwach
                                                    jak nazwy utworzone przez Funkcję Robakksa - to ich suma JEST równa
                                                    długości odcinka AB.
                                                    Tak.
                                                    Proszę zauważyć, że Funkcja Robakksa nie tworzy liczb tylko nazwy. :-)

                                                    || Niektóre punkty na odcinku AB posiadają nazwy liczb naturalnych:
                                                    || punkt w 1/2 AB posiada nazwę 1
                                                    || punkt w 2/3 AB posiada nazwę 2
                                                    || punkt w 3/4 AB posiada nazwę 3
                                                    || punkt w n/(n+1) posiada nazwę n
                                                    || Tak czy nie?

                                                    | Tak. Rozumiem to w ten sposob, ze niektore pary liczb rzeczywistych,
                                                    | o ktorych wspomnialem wyzej, mozna spokojnie uznac za reprezentacje
                                                    | liczb naturalnych.

                                                    Dokładnie. Punkty na odcinku AB spełniające warunek n/(n+1) posiadają
                                                    nazwy liczb naturalnych i stanowią reprezentację (pary według nazwy)
                                                    liczb naturalnych ze zbioru N. :-)

                                                    || Zbiór nazw liczb naturalnych utworzonych przez Funkcję Robakksa
                                                    || jest równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych.
                                                    || Tak czy nie?

                                                    | Tak.

                                                    Oczywiście. Dziedziną n/(n+1) jest przecież zbiór liczb naturalnych.
                                                    Funkcja różnowartościowa posiada tyle elementów ile dziedzina. :-)

                                                    || Jeśli odpowie Pan na wszystkie pytania twierdząco...

                                                    | Jak widac, odpowiedzialem twierdzaco.

                                                    Dzięki. :-)

                                                    || ...to będziemy toczyć okrąg po prostej na której zaznaczono odcinek AB
                                                    || rozpoczynając przed punktem A a kończąc za punktem B
                                                    || a następnie to samo zrobimy tocząc za punktem B a kończąc
                                                    || przed punktem A - czyli w odwrotnym kierunku
                                                    || ...----Aooooooo...oooooooooB----...
                                                    || OK?

                                                    > OK.

                                                    (*)
                                                    W tym miejscu uściślam, że nie rozmawiamy o okręgu doskonałym
                                                    (rzeczywistym) zbudowanym z atomów rozdzielonych pustą przestrzenią
                                                    ale o okręgu idealnym a więc ciągłym. W okręgu doskonałym ruch
                                                    po odcinku składa się z kwantów odmierzanych odległością pomiędzy
                                                    atomami i są takie momenty, że okrąg jest styczny z odcinkiem
                                                    w dwóch punktach (krok). W okręgu idealnym takiej możliwości nie ma.
                                                    Okrąg w każdym swoim położeniu na odcinku AB ma zawsze tylko jeden
                                                    punkt styku i nie ma takiego położenia okręgu na odcinku AB aby nie
                                                    był ten okrąg styczny z odcinkiem AB. Ciągłość powyższa wymusza
                                                    istnienie po jednym punkcie - następnego ściśle przylegającego.
                                                    Po tym wyjaśnieniu przystąpmy do rzeczy.
                                                    Aby okrąg idealny tocząc się po odcinku AB mógł mieć styk z punktem
                                                    którego nazwa jest nazwą liczby naturalnej 1 - musi pokonać
                                                    nieskończenie wiele punktów pomiędzy A a AB/2 bowiem punkt
                                                    AB/2 jest reprezentacją liczby naturalnej 1. Tocząc się dalej
                                                    w strone B znów pokonuje nieskończenie wiele punktów aż natrafi
                                                    na punkt o nazwie 2 zlokalizowany w 2/3 odcinka AB itd
                                                    Ten zbiór nazw punktów jest zbiorem uporządkowanym rosnąco.
                                                    Gdy okrąg osiągnie punkt B i będzie toczył się dalej
                                                    to już na swojej drodze nie napotka takich punktów których nazwy
                                                    były by liczbami naturalnymi
                                                    a więc po osiągnięciu punktu B 'przeliczył' cały zbiór N.
                                                    Założenie, że zbiór liczb naturalnych N jest zbiorem przeliczalnym
                                                    okazuje się PRAWDĄ bowiem okrąg przetoczył się przez wszystkie
                                                    punkty o nazwach liczb naturalnych.
                                                    ...
                                                    Czy potrafi Pan w oparciu o swoją wiedzę i intuicję matematyczną skazać
                                                    na odcinku AB ten punkt reprezentujący liczy naturalne, który był
                                                    ostatnim w uporządkowanym roznąco zbiorze nazw reprezentujących liczby
                                                    naturalne? Ten punkt osiągnie okrąg gdy funkcja n/(n+1) osiągnie
                                                    nieskończoność. Tak?
                                                    Ten punkt będzie pierwszy gdy okrąg będzie z poza B toczyć się
                                                    w kierunku A. Tak? :-)

                                                    || PS. Z uwagi na wagę tego o czym mówimy wyciąłem pozostałe niedomówienia
                                                    || z pańskiego posta ale w stosownej chwili do nich wrócimy. :-)

                                                    | W porzadku. Chociaz, prawde mowiac, nie daje mi spokoju ta kwestia
                                                    | punktu na osi rzeczywistej, od ktorego zaczynaja sie liczby wieksze od 5.
                                                    | Mysle, ze poznanie Panskiego pogladu na ten temat pozwoliloby mi
                                                    | zrozumiec sporo z Panskiego punktu widzenia. Moze na marginesie
                                                    | odpowie mi Pan jednak krotko: czy taki punkt Pana zdaniem istnieje czy nie?
                                                    | Bylbym wdzieczny.
                                                    |
                                                    | Pulbek.

                                                    Żeby zrozumieć moją odpowiedź musiał byś Pan wiedzieć co się dzieje
                                                    z resztą z dzielenia przy zapisie liczby 1/3 w postaci ułamka dziesiętnego.
                                                    Bez tej wiedzy nie zrozumiesz Pan odpowiedzi w temacie punktu pierwszego
                                                    poza punktem 5 na osi rzeczywistej. :-)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 17:12
                                                    robakks napisał:

                                                    > Aby okrąg idealny tocząc się po odcinku AB mógł mieć styk z punktem
                                                    > którego nazwa jest nazwą liczby naturalnej 1 - musi pokonać
                                                    > nieskończenie wiele punktów pomiędzy A a AB/2 bowiem punkt
                                                    > AB/2 jest reprezentacją liczby naturalnej 1. Tocząc się dalej
                                                    > w strone B znów pokonuje nieskończenie wiele punktów aż natrafi
                                                    > na punkt o nazwie 2 zlokalizowany w 2/3 odcinka AB itd
                                                    > Ten zbiór nazw punktów jest zbiorem uporządkowanym rosnąco.
                                                    > Gdy okrąg osiągnie punkt B i będzie toczył się dalej
                                                    > to już na swojej drodze nie napotka takich punktów których nazwy
                                                    > były by liczbami naturalnymi
                                                    > a więc po osiągnięciu punktu B 'przeliczył' cały zbiór N.

                                                    Wszystko sie zgadza, nie mam zastrzezen.

                                                    > Założenie, że zbiór liczb naturalnych N jest zbiorem przeliczalnym
                                                    > okazuje się PRAWDĄ bowiem okrąg przetoczył się przez wszystkie
                                                    > punkty o nazwach liczb naturalnych.

                                                    Tutaj mowiac "zbior przeliczalny" ma pan na mysli cos innego niz standardowa definicje:
                                                    przeliczalny=rownoliczny ze zbiorem liczb naturalnych, prawda? A czy moglby mi Pan te swoja
                                                    niestandardowa definicje przedstawic?

                                                    > Czy potrafi Pan w oparciu o swoją wiedzę i intuicję matematyczną skazać
                                                    > na odcinku AB ten punkt reprezentujący liczy naturalne, który był
                                                    > ostatnim w uporządkowanym roznąco zbiorze nazw reprezentujących liczby
                                                    > naturalne?

                                                    Nie potrafie, poniewaz zaden z takich punktow nie byl ostatni.

                                                    > Ten punkt osiągnie okrąg gdy funkcja n/(n+1) osiągnie nieskończoność. Tak?

                                                    Nie. Okrag w ogole nie osiagnie takiego punktu, bo takiego "ostatniego" punktu nie ma.

                                                    > Ten punkt będzie pierwszy gdy okrąg będzie z poza B toczyć się
                                                    > w kierunku A. Tak? :-)

                                                    Nie, jw.

                                                    > Żeby zrozumieć moją odpowiedź musiał byś Pan wiedzieć co się dzieje
                                                    > z resztą z dzielenia przy zapisie liczby 1/3 w postaci ułamka dziesiętnego.
                                                    > Bez tej wiedzy nie zrozumiesz Pan odpowiedzi w temacie punktu pierwszego
                                                    > poza punktem 5 na osi rzeczywistej. :-)

                                                    Moze i jej nie zrozumiem, ale czy brzmi ona "tak", czy "nie"?

                                                    Pulbek.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 18:36
                                                    pulbek napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Aby okrąg idealny tocząc się po odcinku AB mógł mieć styk z punktem
                                                    || którego nazwa jest nazwą liczby naturalnej 1 - musi pokonać
                                                    || nieskończenie wiele punktów pomiędzy A a AB/2 bowiem punkt
                                                    || AB/2 jest reprezentacją liczby naturalnej 1. Tocząc się dalej
                                                    || w strone B znów pokonuje nieskończenie wiele punktów aż natrafi
                                                    || na punkt o nazwie 2 zlokalizowany w 2/3 odcinka AB itd
                                                    || Ten zbiór nazw punktów jest zbiorem uporządkowanym rosnąco.
                                                    || Gdy okrąg osiągnie punkt B i będzie toczył się dalej
                                                    || to już na swojej drodze nie napotka takich punktów których nazwy
                                                    || były by liczbami naturalnymi
                                                    || a więc po osiągnięciu punktu B 'przeliczył' cały zbiór N.

                                                    > Wszystko sie zgadza, nie mam zastrzezen.

                                                    o to to :)

                                                    || Założenie, że zbiór liczb naturalnych N jest zbiorem przeliczalnym
                                                    || okazuje się PRAWDĄ bowiem okrąg przetoczył się przez wszystkie
                                                    || punkty o nazwach liczb naturalnych.

                                                    | Tutaj mowiac "zbior przeliczalny" ma pan na mysli cos innego niz
                                                    | standardowa definicje:
                                                    | przeliczalny=rownoliczny ze zbiorem liczb naturalnych, prawda?
                                                    | A czy moglby mi Pan te swoja niestandardowa definicje przedstawic?

                                                    Już pisałem ale powtórzę:
                                                    Przeliczalnym jest każdy zbiór zarówno skończony jak i nieskończony
                                                    który posiada element pierwszy i ostatni.

                                                    || Czy potrafi Pan w oparciu o swoją wiedzę i intuicję matematyczną skazać
                                                    || na odcinku AB ten punkt reprezentujący liczy naturalne, który był
                                                    || ostatnim w uporządkowanym rosnąco zbiorze nazw reprezentujących liczby
                                                    || naturalne?

                                                    | Nie potrafie, poniewaz zaden z takich punktow nie byl ostatni.

                                                    Jak to???
                                                    To okrąg przetoczył się do B pomijając punkt ostatni???
                                                    Przeskoczył przez niego czy JAK???

                                                    || Ten punkt osiągnie okrąg gdy funkcja n/(n+1) osiągnie nieskończoność.
                                                    || Tak ?

                                                    | Nie. Okrag w ogole nie osiagnie takiego punktu, bo takiego "ostatniego"
                                                    | punktu nie ma.

                                                    Skąd takie sprzecznie założenie?
                                                    Aby tocząc się od B do A dotrzeć do punktu o nazwie 1 musi przecież
                                                    pokonać wszystkie punkty o nazwach liczb naturalnych malejąco
                                                    od największej do 1. Pańskim zdaniem znajdzie się od razu w środku
                                                    odcinka AB?

                                                    || Ten punkt będzie pierwszy gdy okrąg będzie z poza B toczyć się
                                                    || w kierunku A. Tak? :-)

                                                    | Nie, jw.

                                                    Proszę o uzasadnienie: na jakiej podstawie zaprzeczasz Pan, że okrąg
                                                    tocząc się od B do A nie natrafi na żaden punkt którego nazwa JEST
                                                    liczbą naturalną ustaloną za pomocą Funkcji Robakksa.

                                                    || Żeby zrozumieć moją odpowiedź musiał byś Pan wiedzieć co się dzieje
                                                    || z resztą z dzielenia przy zapisie liczby 1/3 w postaci ułamka
                                                    || dziesiętnego. Bez tej wiedzy nie zrozumiesz Pan odpowiedzi
                                                    || w temacie punktu pierwszego poza punktem 5 na osi rzeczywistej. :-)

                                                    > Moze i jej nie zrozumiem, ale czy brzmi ona "tak", czy "nie"?
                                                    >
                                                    > Pulbek.

                                                    Brzmi ona harak mah bara.
                                                    Spróbuj się Pan wysilić i odgadnąć: co się dzieje z resztą z dzielenia
                                                    o której mowa? :-)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 19:14
                                                    robakks napisał:

                                                    > || Założenie, że zbiór liczb naturalnych N jest zbiorem przeliczalnym
                                                    > || okazuje się PRAWDĄ bowiem okrąg przetoczył się przez wszystkie
                                                    > || punkty o nazwach liczb naturalnych.
                                                    >
                                                    > Już pisałem ale powtórzę:
                                                    > Przeliczalnym jest każdy zbiór zarówno skończony jak i nieskończony
                                                    > który posiada element pierwszy i ostatni.

                                                    Acha, wczesniej pisal Pan "naturalny", a nie przeliczalny.

                                                    Ale w takim razie nie udowodnil Pan w ten sposob, ze N jest zbiorem przeliczalnym wg Panskiej
                                                    definicji. To, ze okrag przetoczyl sie przez wszystkie punkty, jeszcze nie oznacza ze ktorys z tych
                                                    punktow byl ostatni.

                                                    > || Czy potrafi Pan w oparciu o swoją wiedzę i intuicję matematyczną skazać
                                                    > || na odcinku AB ten punkt reprezentujący liczy naturalne, który był
                                                    > || ostatnim w uporządkowanym rosnąco zbiorze nazw reprezentujących liczby
                                                    > || naturalne?
                                                    >
                                                    > | Nie potrafie, poniewaz zaden z takich punktow nie byl ostatni.
                                                    >
                                                    > Jak to???
                                                    > To okrąg przetoczył się do B pomijając punkt ostatni???
                                                    > Przeskoczył przez niego czy JAK???

                                                    Nie przeskoczyl przez niego. Nie bylo przez co przeskakiwac, poniewaz takiego punktu nie ma.

                                                    Objasnie to Panu na podobnym przykladzie. Oto hipotetyczny dialog, przyzna Pan, dosc podobny do
                                                    naszego:

                                                    A: Czy potrafi Pan wskazac, kiedy okrag przetoczyl sie przez punkt odpowiadajacy takiej liczbie
                                                    naturalnej, ktora jest jednoczesnie wieksza od 7 i mniejsza od 4?
                                                    B: Nie potrafie, poniewaz takiego punktu nie ma.
                                                    A: ???? Jak to? To okrag przetoczyl sie do B pomijajac ten punkt? Przeskoczyl przez niego czy jak???

                                                    Przyzna Pan, ze osoba A w tym hipotetycznym dialogu nieslusznie sie ekscytuje prostolinijna
                                                    odpowiedzia osoby B.

                                                    >
                                                    > || Ten punkt osiągnie okrąg gdy funkcja n/(n+1) osiągnie nieskończoność.
                                                    > || Tak ?
                                                    >
                                                    > | Nie. Okrag w ogole nie osiagnie takiego punktu, bo takiego "ostatniego"
                                                    > | punktu nie ma.
                                                    >
                                                    > Skąd takie sprzecznie założenie?

                                                    To nie zalozenie, to twierdzenie, ktore na zyczenie z latwoscia udowodnie. Nie widze tez, z czym
                                                    mialoby byc ono sprzeczne.

                                                    > Aby tocząc się od B do A dotrzeć do punktu o nazwie 1 musi przecież
                                                    > pokonać wszystkie punkty o nazwach liczb naturalnych malejąco
                                                    > od największej do 1. Pańskim zdaniem znajdzie się od razu w środku
                                                    > odcinka AB?

                                                    Zgadza sie, musi pokonac wszystkie punkty malejaco, ale zaden z tych punktow nie bedzie pokonany
                                                    jako pierwszy.

                                                    > Proszę o uzasadnienie: na jakiej podstawie zaprzeczasz Pan, że okrąg
                                                    > tocząc się od B do A nie natrafi na żaden punkt którego nazwa JEST
                                                    > liczbą naturalną ustaloną za pomocą Funkcji Robakksa.

                                                    Nie zaprzeczam temu. Wprost przeciwnie, zgadzam sie z Panem, ze okrag natrafi na kazdy taki punkt.
                                                    Jednak na zaden z tych punktow nie natrafi jako pierwszy.


                                                    > > Moze i jej nie zrozumiem, ale czy brzmi ona "tak", czy "nie"?
                                                    >
                                                    > Brzmi ona harak mah bara.

                                                    Pozwole sobie to zinterpretowac jako unikniecie odpowiedzi. No trudno.

                                                    Pulbek.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 22:05
                                                    pulbek napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Już pisałem ale powtórzę:
                                                    || Przeliczalnym jest każdy zbiór zarówno skończony jak i nieskończony
                                                    || który posiada element pierwszy i ostatni.

                                                    | Acha,

                                                    || Przeskoczył przez niego czy JAK???

                                                    | Nie przeskoczyl przez niego. Nie bylo przez co przeskakiwac, poniewaz
                                                    | takiego punktu nie ma.

                                                    |||| Ten punkt osiągnie okrąg gdy funkcja n/(n+1) osiągnie nieskończoność.
                                                    |||| Tak ?

                                                    ||| Nie. Okrag w ogole nie osiagnie takiego punktu, bo takiego
                                                    ||| "ostatniego" punktu nie ma.

                                                    || Skąd takie sprzecznie założenie?

                                                    | To nie zalozenie, to twierdzenie, ktore na zyczenie z latwoscia
                                                    | udowodnie. Nie widze tez, z czym mialoby byc ono sprzeczne.

                                                    Z rozumem Drogi Panie.

                                                    || Aby tocząc się od B do A dotrzeć do punktu o nazwie 1 musi przecież
                                                    || pokonać wszystkie punkty o nazwach liczb naturalnych malejąco
                                                    || od największej do 1. Pańskim zdaniem znajdzie się od razu w środku
                                                    || odcinka AB?

                                                    | Zgadza sie, musi pokonac wszystkie punkty malejaco, ale zaden
                                                    | z tych punktow nie bedzie pokonany jako pierwszy.

                                                    || Proszę o uzasadnienie: na jakiej podstawie zaprzeczasz Pan, że okrąg
                                                    || tocząc się od B do A nie natrafi na żaden punkt którego nazwa JEST
                                                    || liczbą naturalną ustaloną za pomocą Funkcji Robakksa.

                                                    | Nie zaprzeczam temu. Wprost przeciwnie, zgadzam sie z Panem, ze okrag
                                                    | natrafi na kazdy taki punkt.
                                                    | Jednak na zaden z tych punktow nie natrafi jako pierwszy.
                                                    | Pulbek.

                                                    Potwierdził Pan, że nazwa punktu tworzona według Funkcji Robakksa
                                                    powstaje według algorytmu (n/n+1).
                                                    n dąży do nieskończoności.
                                                    Czy ją osiąga?
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • pulbek Re: Czy w matematyce nic nowego? 22.08.06, 12:47
                                                    robakks napisał:

                                                    > | To nie zalozenie, to twierdzenie, ktore na zyczenie z latwoscia
                                                    > | udowodnie. Nie widze tez, z czym mialoby byc ono sprzeczne.
                                                    >
                                                    > Z rozumem Drogi Panie.

                                                    Przykro mi, ale wyglada mi na to, ze zaczyna Pan filozofowac, czyli gonic w pietke. Tymczasem ja
                                                    staram sie tu rozmawiac o matematyce, a nie o tym, co jest sprzeczne z Panskim rozumem i dlaczego.
                                                    Ale dobrze, na chwile moge porozmawiac i o tym, chociaz znam sie na tych sprawach duzo gorzej.

                                                    Matematyka to system aksjomatyczny, przypomne. Niektore zdania mozna w nim udowodnic, inne nie.
                                                    Jezeli jedno z tych dowodliwych zdan wydaje sie Panu sprzeczne z rozumem, to znaczy ze albo
                                                    aksjomaty, albo reguly dowodzenia wydaja sie Panu sprzeczne z rozumem. Innymi slowy, dostrzega
                                                    Pan sprzecznosc matematyki ze swoim rozumem. Nie ma w tym nic zlego, rzecz jasna. Przypomne
                                                    Panu jednakowoz, ze ludzie, z ktorych rozumami matematyka nie byla sprzeczna, dokonali dosyc
                                                    przyjemnych i pozytecznych odkryc i wynalazkow poslugujac sie nia. Moze warto zastanowic sie nad
                                                    tym faktem i poszukac defektu nie tyle w matematyce, co we wlasnym jej rozumieniu. Innymi slowy,
                                                    przeczytac jakis podrecznik, zeby przynajmniej wiedziec co sie krytykuje.

                                                    Powie Pan, ze stosuje tu argumenty pozamatematyczne. I bedzie Pan mial slusznosc. Tyle tylko, ze to
                                                    Pan zaczal. Ja tylko odpowiadam.

                                                    > Potwierdził Pan, że nazwa punktu tworzona według Funkcji Robakksa
                                                    > powstaje według algorytmu (n/n+1).

                                                    Nie wydaje mi sie, zebym mogl potwierdzic cos tak nieprecyzyjnego jak "algorytm (n/n+1)". Czy
                                                    moglby Pan podac jakis odnosnik do miejsca, gdzie Pana zdaniem to potwierdzilem, zebym mogl sie
                                                    zorientowac co faktycznie potwierdzilem?

                                                    > n dąży do nieskończoności.
                                                    > Czy ją osiąga?

                                                    Nie rozumiem pytania. Czy moglby Pan sprecyzowac? W jakim sensie osiaga? Jezeli w tym "algorytmie",
                                                    to nie osiaga, ale nie jestem pewien czy o to Panu chodzi.

                                                    Pulbek.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 22.08.06, 18:34
                                                    pulbek napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Potwierdził Pan, że nazwa punktu tworzona według Funkcji Robakksa
                                                    || powstaje według algorytmu n/(n+1).
                                                    || n dąży do nieskończoności.
                                                    || Czy ją osiąga?
                                                    || ~>°<~
                                                    || Edward Robak*

                                                    | Czy moglby Pan podac jakis odnosnik do miejsca, gdzie Pana zdaniem
                                                    | to potwierdzilem , zebym mogl sie zorientowac co faktycznie potwierdzilem?
                                                    |
                                                    > > n dąży do nieskończoności.
                                                    > > Czy ją osiąga?
                                                    |
                                                    | Nie rozumiem pytania. Czy moglby Pan sprecyzowac?
                                                    | W jakim sensie osiaga? Jezeli w tym "algorytmie",
                                                    | to nie osiaga, ale nie jestem pewien czy o to Panu chodzi.
                                                    |
                                                    | Pulbek.

                                                    Drogi Panie.
                                                    Punkt styku okręgu z odcinkiem AB mknie jak strzała w kierunku B
                                                    i nieuchronnie go osiąga nadając wszystkim punktom po drodze nazwę.
                                                    Wśród tych nazw są takie które są nazwami liczb naturalnych. Cytat:
                                                    || punkt w 1/2 AB posiada nazwę 1
                                                    || punkt w 2/3 AB posiada nazwę 2
                                                    || punkt w 3/4 AB posiada nazwę 3
                                                    || punkt w n/(n+1) posiada nazwę n
                                                    || Tak czy nie?

                                                    | Tak. /pulbek/

                                                    || Zbiór nazw liczb naturalnych utworzonych przez Funkcję Robakksa
                                                    || jest równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych.
                                                    || Tak czy nie?

                                                    | Tak. /pulbek/

                                                    /cytat.

                                                    Zapis n/(n+1) jest algorytmem tworzenia nazw przy n->oo
                                                    pytam:
                                                    czy n w tym algorytmie osiąga nieskończoność (granicę) czy nie?
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                          • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 08:38
                            > bo choć zbiór N nie posiada ostatniego
                            > następnika n+1 to posiada tak jak każdy zbiór nieskończony - ostatni element
                            > dzięki czemu nieskończony zbiór liczb naturalnych staje się liczbą
                            > arytmetyczną której nadałem nazwę Re1 w odróżnieniu od liczby kardynalnej
                            > alef0 na której nie są możliwe arytmetyczne działania

                            Tu ordazu krzyczę, że mam wątpliwość, a nawet dwie:
                            1. Dlaczego zbiór nieskończony musi posiadać ostatni element? Wydawało mi się,
                            że zbiór nieskończony nie posiada ostatniego elementu?
                            2. Co to znaczy "ostatni"? Czy chodzi o element wyróżniony przez jakąś relację
                            (np. relację większości)?

                            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 10:01
                              facet123 napisał:

                              >> bo choć zbiór N nie posiada ostatniego
                              >> następnika n+1 to posiada tak jak każdy zbiór nieskończony - ostatni
                              >> element dzięki czemu nieskończony zbiór liczb naturalnych staje się liczbą
                              >> arytmetyczną której nadałem nazwę Re1 w odróżnieniu od liczby kardynalnej
                              >> alef0 na której nie są możliwe arytmetyczne działania

                              > Tu ordazu krzyczę, że mam wątpliwość, a nawet dwie:
                              > 1. Dlaczego zbiór nieskończony musi posiadać ostatni element?
                              > Wydawało mi się, że zbiór nieskończony nie posiada ostatniego elementu?
                              > 2. Co to znaczy "ostatni"? Czy chodzi o element wyróżniony przez jakąś
                              > relację (np. relację większości)?

                              Odpowiem krótko i lakonicznie. Jeśli moje odpowiedzi nie będą Pana
                              satysfakcjonować to proszę wskazać wątpliwości a chętnie je wyjaśnię. :-)
                              Moje rozumowanie opiera się na geometrii Euklidesa zmodyfikowanej
                              o WARTOŚĆ punktu.
                              WIELKOŚĆ = WYMIAR + WARTOŚĆ
                              Punkt posiada rzeczywisty wymiar zerowy ale posiada niezerową wartość
                              Nieskończona ilość niezerowych wartości przechodzi w wymiar.
                              Matematyka od zawsze ma problem z wyrażeniem długości odcinka, pola
                              powierzchni figury płaskiej i objętości bryły. W fizyce sprawa jest prosta:
                              przyjmuje się powtarzalny odcinek jednostkowy METR a pochodne metra
                              wyrażają wymiary - przy czym fizyka także błądzi bowiem rzeczywiste wymiary
                              to nie są jak się powszechnie zakłada: długość x, szerokość y i wysokość z
                              lecz
                              liniowość - m
                              powierzchnia - m^2
                              objętość - m^3
                              Proszę zauważyć nieskończony skok pomiędzy wymiarami:
                              nieskończona ilość punktów stanowi skończony odcinek
                              nieskończona ilość skończonych odcinków stanowi skończone pole
                              nieskończona ilość skończonych pól stanowi skończoną objętość.
                              Oczywiście podwymiary mieskończenie mniejsze od liniowego
                              oraz nadwymiary nieskończenie większe od objętościowego
                              jak najbardziej są algebraiczne i geometryczne będąc wartościami
                              urojonymi oraz tendencjami tworzącymi liczby zespolone
                              a transformacje międzywymiarowe są symetryczne i odwracalne.
                              Teraz odpowiedzi:
                              Odp.1
                              Każdy zbiór nieskończony Z posiada ostatni element bowiem istnieje
                              zbiór nieskończenie większy Z^2 (wyższy wymiar).
                              Odp.2
                              Dowolna funkcja porządkująca której dziedziną jest zbiór nieskończony Z
                              tworzy relację uporządkowania w której występuje element pierwszy
                              oraz element ostatni kończący procedurę po wyczerpaniu wszystkich argumetów
                              ze zbioru Z.
                              Przykładem niech będzie odcinek AB po którym toczy się okrąg.
                              Okrąg styka się z kolejnymi punktami odcinka i żaden punkt nie jest
                              pominięty ze zbioru punktów odcinka. Gdy punkt początkowy ustalimy A
                              to po wyczerpaniu wszystkich punktów osiągnie ostatni punkt B.
                              • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 28.07.06, 11:05
                                > Proszę zauważyć nieskończony skok pomiędzy wymiarami:
                                > nieskończona ilość punktów stanowi skończony odcinek
                                > nieskończona ilość skończonych odcinków stanowi skończone pole
                                > nieskończona ilość skończonych pól stanowi skończoną objętość.

                                Niekoniecznie - nieskończony zbiór równoległych do siebie prostych oddalonych o
                                jednostkową odległość nie ma żadnej powierzchni.

                                > Odp.1
                                > Każdy zbiór nieskończony Z posiada ostatni element bowiem istnieje
                                > zbiór nieskończenie większy Z^2 (wyższy wymiar).

                                Ale zbiór Z^2 jest zbiorem utworzonym ze wszystki par elementów zbioru Z, a
                                więc nie jest jego nadzbiorem, ponieważ zawiera zupełnie inne elementy. Po za
                                tym ciągle nie widzę jak z istnienia Z^2 wynika istnienie elementu pierwszego i
                                ostatniego w Z.

                                > Odp.2
                                > Dowolna funkcja porządkująca której dziedziną jest zbiór nieskończony Z
                                > tworzy relację uporządkowania w której występuje element pierwszy
                                > oraz element ostatni kończący procedurę po wyczerpaniu wszystkich argumetów
                                > ze zbioru Z.

                                Jeżeli elementów zbioru Z jest nieskończenie wiele, to nie musi istnieć element
                                pierwszy ani ostatni. Np zbiór liczb naturalnych i relacja mniejszości -
                                istnieje najmniejsza liczba, ale największej liczby nie ma.

                                > Przykładem niech będzie odcinek AB po którym toczy się okrąg.
                                > Okrąg styka się z kolejnymi punktami odcinka i żaden punkt nie jest
                                > pominięty ze zbioru punktów odcinka. Gdy punkt początkowy ustalimy A
                                > to po wyczerpaniu wszystkich punktów osiągnie ostatni punkt B.

                                Nie widzę związku z powyższym. W przypadku odcinka mozna mówić o punktach
                                brzegowych które mozna utoższamiać z pierwszym i ostatnim elementem zbioru.

                                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 29.07.06, 10:29
                                  facet123 napisał:

                                  >> Proszę zauważyć nieskończony skok pomiędzy wymiarami:
                                  >> nieskończona ilość punktów stanowi skończony odcinek
                                  >> nieskończona ilość skończonych odcinków stanowi skończone pole
                                  >> nieskończona ilość skończonych pól stanowi skończoną objętość.

                                  > Niekoniecznie - nieskończony zbiór równoległych do siebie prostych
                                  > oddalonych o jednostkową odległość nie ma żadnej powierzchni.

                                  Pańską wypowiedź rozumiem tak:
                                  Pan uważasz, że punkt nie ma długości a odcinek nie ma pola powierzchni.
                                  Cóż więc składa się na długość odcinka AB jeśli nie nieskończona suma
                                  nieskończenie małych (punktowych) odcinków?
                                  A ooooooooo...ooooooooooo B
                                  Cóż więc składa się na pole kwadratu ABCD jeśli nie nieskończona suma
                                  nieskończenie małych (punktowych) powierzchni?
                                  D
                                  ooooooooo C
                                  ooooooooo
                                  ooooooooo
                                  ooooooooo
                                  ooooooooo B
                                  A


                                  >> Odp.1
                                  >> Każdy zbiór nieskończony Z posiada ostatni element bowiem istnieje
                                  >> zbiór nieskończenie większy Z^2 (wyższy wymiar).

                                  > Ale zbiór Z^2 jest zbiorem utworzonym ze wszystki par elementów zbioru Z,
                                  > a więc nie jest jego nadzbiorem, ponieważ zawiera zupełnie inne elementy.
                                  > Po za tym ciągle nie widzę jak z istnienia Z^2 wynika istnienie elementu
                                  > pierwszego i ostatniego w Z.

                                  Szanowny Panie. Pomiędzy nieskończonym zbiorem Z a zbiorem Z^2 jest
                                  dokładnie taka sama różnica jak pomiędzy zbiorem punktów tworzących
                                  bok kwadratu a polem powierzchni tego kwadratu: każdy punkt należący
                                  do boku należy również do pola ale nie każdy punkt pola należy do boku.
                                  Gdyby Z nie był ograniczony to nie dało by się na nim wykonać operacji
                                  podnoszenia do kwadratu. Jeśli istnieje pole to istnieje jego pierwiastek.

                                  >> Odp.2
                                  >> Dowolna funkcja porządkująca której dziedziną jest zbiór nieskończony Z
                                  >> tworzy relację uporządkowania w której występuje element pierwszy
                                  >> oraz element ostatni kończący procedurę po wyczerpaniu wszystkich
                                  >> argumetów ze zbioru Z.

                                  > Jeżeli elementów zbioru Z jest nieskończenie wiele, to nie musi istnieć
                                  > element pierwszy ani ostatni. Np zbiór liczb naturalnych i relacja
                                  > mniejszości - istnieje najmniejsza liczba, ale największej liczby nie ma.

                                  Gdyby nie istniała największa liczba w zbiorze Z to jaką wielkość wprowadził
                                  byś Pan do zapisu Z^2? Zbiór Z to uporządkowany zbiór elementów (punktów)
                                  i posiada element pierwszy i element ostatni o nazwie Z.
                                  Z jest nieskończoną sumą wszystkich elementów od pierwszego do ostatniego.
                                  1,2,3,4,5...(Z-2),(Z-1),Z <= liczba porządkowa elementów zbioru Z
                                  poza Z nie występują już żadne elementy należące do zbioru Z.
                                  W tabeli N^2 taką liczbą jest Re1.
                                  Liczby większe od Re1 nie są już liczbami naturalnymi bowiem nie należą
                                  do zbioru liczb naturalnych.

                                  >> Przykładem niech będzie odcinek AB po którym toczy się okrąg.
                                  >> Okrąg styka się z kolejnymi punktami odcinka i żaden punkt nie jest
                                  >> pominięty ze zbioru punktów odcinka. Gdy punkt początkowy ustalimy A
                                  >> to po wyczerpaniu wszystkich punktów osiągnie ostatni punkt B.

                                  > Nie widzę związku z powyższym. W przypadku odcinka mozna mówić o punktach
                                  > brzegowych które mozna utoższamiać z pierwszym i ostatnim elementem zbioru.

                                  Nazwy punktów (elementów) nie zmieniają własności liczb.
                                  Jeśli uznajesz Pan aksjomatykę Euklidesa, że w odcinku który jest ciągły
                                  każdy punkt poza początkiem i końcem ma swój poprzednik i swój następnik
                                  to automatyczne zgadzasz się na ograniczoność tego nieskończonego zbioru
                                  jak najbardziej przeliczalnego punkt po punkcie o czym świadczy okrąg
                                  toczący się po odcinku (styczna) s którym okrąg ma zawsze wyłącznie
                                  jeden punkt styku lecz pokonując odcinek AB punkt po punkcie przelicza
                                  wszystkie punkty. :-)
                                  PS. Czy wiedząc o tym, że odcinek jest nieskończonym lecz ograniczonym
                                  zbiorem punktów wprowadzisz Pan sobie założenie, że nie jest ograniczony?
                                  Przecież takie założenie będzie fałszywe i nigdy nie zostanie uznane jako
                                  nauka lecz fałszywa teoria.
                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 29.07.06, 12:16
                                    Chętnie wróce do tej dyskusji za 2 tygodnie - niestety teraz wyjeżdżam (Pulbek,
                                    a może razem jedziemy?) i nie będę miał dostępu do sieci.
                                  • Gość: Mamusiu Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.chello.pl 30.07.06, 12:13
                                    robakks napisał:

                                    > poza Z nie występują już żadne elementy należące do zbioru Z.
                                    > W tabeli N^2 taką liczbą jest Re1.
                                    > PS. Czy wiedząc o tym, że odcinek jest nieskończonym lecz ograniczonym
                                    > zbiorem punktów wprowadzisz Pan sobie założenie, że nie jest ograniczony?
                                    > Przecież takie założenie będzie fałszywe i nigdy nie zostanie uznane jako
                                    > nauka lecz fałszywa teoria.
                                    > --
                                    > ksRobak

                                    Proszę mnie poprawić jeśli źle zrozumiałam Pana wypowiedź:
                                    punktów na odcinku AB jest tyle ile liczb rzeczywistych. Tak?
                                    Za pomocą Funkcji Robakksa można nadać nazwy wszystkim punktom
                                    odcinka AB a zbiór ten będzie równoliczny ze zbiorem R. Tak?
                                    W utworzonym zbiorze nazw będą występować wszystkie nazwy liczb
                                    naturalnych a więc Re1 nazw. Tak?
                                    Jak nazywają się liczby całkowite większe od Re1? ;p
                                    - -
                                    Mamusiu
                                    • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 01.08.06, 20:47
                                      Gość portalu: Mamusiu napisał(a):
                                      > robakks napisał:

                                      >> poza Z nie występują już żadne elementy należące do zbioru Z.
                                      >> W tabeli N^2 taką liczbą jest Re1.
                                      >> PS. Czy wiedząc o tym, że odcinek jest nieskończonym lecz ograniczonym
                                      >> zbiorem punktów wprowadzisz Pan sobie założenie, że nie jest ograniczony?
                                      >> Przecież takie założenie będzie fałszywe i nigdy nie zostanie uznane jako
                                      >> nauka lecz fałszywa teoria.
                                      >> --
                                      >> ksRobak

                                      > Proszę mnie poprawić jeśli źle zrozumiałam Pana wypowiedź:
                                      > punktów na odcinku AB jest tyle ile liczb rzeczywistych. Tak?

                                      Tak.
                                      Każdy punkt na odcinku AB jest rzeczywisty a więc można mu przypisać
                                      liczbę rzeczywistą.

                                      > Za pomocą Funkcji Robakksa można nadać nazwy wszystkim punktom
                                      > odcinka AB a zbiór ten będzie równoliczny ze zbiorem R. Tak?

                                      Tak.

                                      > W utworzonym zbiorze nazw będą występować wszystkie nazwy liczb
                                      > naturalnych a więc Re1 nazw. Tak?

                                      Tak. Zbiór liczb rzeczywistych zawiera wszystkie liczby naturalne.
                                      N jest podzbiorem R.

                                      > Jak nazywają się liczby całkowite większe od Re1? ;p
                                      > - -
                                      > Mamusiu

                                      Liczby całkowite większe od Re1 nazywają się dokładnie tak jak
                                      kolejne pola tabeli N^2. Ponieważ ilość wszystkich pól wiersza
                                      nazwaliśmy liczbą Re1 to pierwsze pole drugiego wiersza będzie miało
                                      nazwę Re1 + 1.
                                      Ta liczba jest całkowita, nieskończona i nie należy do zbioru N.
                                      Uogólniona postać zapisu nazw liczb większych od Re1 wygląda
                                      w taki sposób
                                      L = nRe1 + m
                                      n, m <= dowolne liczby naturalne. :-)
                                      • Gość: Mamusiu Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.chello.pl 02.08.06, 14:58
                                        robakks napisał:

                                        >> Jak nazywają się liczby całkowite większe od Re1? ;p
                                        >> - -
                                        >> Mamusiu

                                        > Liczby całkowite większe od Re1 nazywają się dokładnie tak jak
                                        > kolejne pola tabeli N^2. Ponieważ ilość wszystkich pól wiersza
                                        > nazwaliśmy liczbą Re1 to pierwsze pole drugiego wiersza będzie miało
                                        > nazwę Re1 + 1.
                                        > Ta liczba jest całkowita, nieskończona i nie należy do zbioru N.
                                        > Uogólniona postać zapisu nazw liczb większych od Re1 wygląda
                                        > w taki sposób
                                        > L = nRe1 + m
                                        > n, m <= dowolne liczby naturalne. :-)
                                        >
                                        • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 02.08.06, 19:59
                                          Gość portalu: Mamusiu napisał(a):
                                          > robakks napisał:

                                          >> Uogólniona postać zapisu nazw liczb większych od Re1 wygląda
                                          >> w taki sposób
                                          >> L = nRe1 + m
                                          >> n, m <= dowolne liczby naturalne. :-)
                                          >>
                                          • Gość: Mamusiu Re: Czy w matematyce nic nowego? IP: *.chello.pl 08.08.06, 11:51
                                            robakks napisał:

                                            > [] wszystkie liczby naturalne
                                            > ze zbioru N liczb naturalnych można odwzorować na odcinku AB
                                            > bowiem na tym odcinku za pomocą Funkcji Robakksa można nieskończonej
                                            > ilości punktów nadać nazwy właściwe dla liczb naturalnych. []
                                            > w klasycznej Tabeli N^2 wysokość i szerokość każdego pola
                                            > jest jednakowa i stała równa 1.
                                            > W Tabeli N^2 Robakksa wysokość i szerokość pól jest zmienna:
                                            > im dalelej od pola pierwszego oraz im dalej od wiersza pierwszego
                                            > tym wysokość i szerokość pola jest mniejsza.
                                            > Pyta Pani czy można przenieść pole Re1 + 1 do wiersza pełnego.
                                            > Oczywiście.
                                            > Na przykład cały wiersz a nie tylko jedno pole można przenieść.
                                            > Proszę zobaczyć:
                                            >
                                            > A--------BA--------BA--------BA--------B
                                            >
                                            > Widzi to Pani? :-)
                                            > Poza nieskończoną ilość pól wiersza przeniosłem aż trzy nieskończone
                                            > zbiory pól pełnych - a mógłbym więcej. :-)

                                            Wiżu, wiżu.
                                            Czy to oznacza, że zbiór liczb całkowitych jest nieskończenie razy większy
                                            od zbioru liczb naturalnych? :p
                                            - -
                                            Mamusiu
                                            • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 08.08.06, 22:41
                                              Gość portalu: Mamusiu napisał(a):
                                              > robakks napisał:

                                              || [] wszystkie liczby naturalne
                                              || ze zbioru N liczb naturalnych można odwzorować na odcinku AB
                                              || bowiem na tym odcinku za pomocą Funkcji Robakksa można nieskończonej
                                              || ilości punktów nadać nazwy właściwe dla liczb naturalnych. []
                                              || w klasycznej Tabeli N^2 wysokość i szerokość każdego pola
                                              || jest jednakowa i stała równa 1.
                                              || W Tabeli N^2 Robakksa wysokość i szerokość pól jest zmienna:
                                              || im dalelej od pola pierwszego oraz im dalej od wiersza pierwszego
                                              || tym wysokość i szerokość pola jest mniejsza.
                                              || Pyta Pani czy można przenieść pole Re1 + 1 do wiersza pełnego.
                                              || Oczywiście.
                                              || Na przykład cały wiersz a nie tylko jedno pole można przenieść.
                                              || Proszę zobaczyć:
                                              ||
                                              || A--------BA--------BA--------BA--------B
                                              ||
                                              || Widzi to Pani? :-)
                                              || Poza nieskończoną ilość pól wiersza przeniosłem aż trzy nieskończone
                                              || zbiory pól pełnych - a mógłbym więcej. :-)

                                              > Wiżu, wiżu.
                                              > Czy to oznacza, że zbiór liczb całkowitych jest nieskończenie razy większy
                                              > od zbioru liczb naturalnych? :p
                                              > - -
                                              > Mamusiu

                                              Tak.
                                              "zbiór liczb całkowitych jest nieskończenie razy większy
                                              od zbioru liczb naturalnych"
                                              To PRAWDA. :-)

                                              PS. Wykazuje Pani zdumiewającą intuicję matematyczną niczym
                                              legendarna, hinduska księżniczka Lilavati. :D
                                              Czy zechciała by Pani spróbować rozwiązać zagadkę logiczną
                                              o nazwie "Reszta z dzielenia Robakksa" z wątku "Matematyka"
                                              na Forum: Pogranicze Fizyki ?
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=46583551&a=46599322
                                              było by mi miło. :-)
                                              • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 08:34
                                                > Tak.
                                                > "zbiór liczb całkowitych jest nieskończenie razy większy
                                                > od zbioru liczb naturalnych"
                                                > To PRAWDA. :-)

                                                To żart, czy niedoprecyzowanie?
                                                Zbióry liczb naturalnych i liczb całkowitych są równoliczne, a więc nie
                                                rozumiem jak można mówić, że któryś z nich jest większy?
                                              • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 08:48
                                                Obejrzałem sobię zagadkę o reszczie z dzielenia i muszę przyznać, że nie
                                                rozumiem jej rozwiązania (nie wnikając narazie w to, że opiera się ono na
                                                założeniu, że liczb całkowitych jest mniej niż naturalnych co jest, najprościej
                                                rzecz ujmując, nieprawdą). Można prosić o wyjaśnienie?
                                                • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 16.08.06, 18:37
                                                  facet123 napisał:

                                                  > Obejrzałem sobię zagadkę o reszczie z dzielenia i muszę przyznać, że nie
                                                  > rozumiem jej rozwiązania (nie wnikając narazie w to, że opiera się ono na
                                                  > założeniu, że liczb całkowitych jest mniej niż naturalnych co jest,
                                                  > najprościej rzecz ujmując, nieprawdą). Można prosić o wyjaśnienie?

                                                  Bardzo proszę - oto wyjaśnienie:
                                                  Gdy do kolejnych pól wiersza pierwszego Tabeli N^2 będziemy umieszczać
                                                  po jednym orzeszku - to orzeszki te będą przyjmować takie same nazwy
                                                  jak nazwa kolumny - w pierwszym polu będzie orzeszek 1 w drugim polu
                                                  będzie orzeszek 2 itd
                                                  W 100 polach będzie 100 orzeszków
                                                  w 1000 polach będzie 1000 orzeszków
                                                  Zabraknie nam czasu aby zapełnić cały wiersz a więc zapychanie
                                                  orzeszkami zasymulujemy przekreśleniem linią prostą nazywając
                                                  każdy odcinek w obrębie pola słowem orzeszek
                                                  100 pól przekreślonych będzie równoznaczne 100 orzeszkom
                                                  1000 pól przekreślonych będzie równoznaczne 1000 orzeszkom
                                                  Ponieważ linia prosta przekreśla cały wiersz to w wierszu tym
                                                  znajduje się nieskończenie wiele orzeszków o nazwach
                                                  takich samych jak nazwy liczb naturalnych
                                                  ale MY LUDZIE mamy więcej orzeszków które możemy umieszczać
                                                  w wierszu drugim, trzecim itd, lecz dla tych orzeszków nie ma
                                                  już nazw ze zbioru liczb naturalnych bowiem wszystkie nazwy
                                                  zostały użyte w wierszu pierwszym.
                                                  Całkowita ilość orzeszków w całej Tabeli N^2 jest
                                                  nieskończenie razy większa od naturalnej ilości orzeszków
                                                  wiersza pierwszego. :-)
                                                  To banalnie proste. :)
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 09:28
                                                    > Całkowita ilość orzeszków w całej Tabeli N^2 jest
                                                    > nieskończenie razy większa od naturalnej ilości orzeszków
                                                    > wiersza pierwszego. :-)
                                                    > To banalnie proste. :)

                                                    Prównywanie nieskończoności nigdy nie jest banalnie proste. Arytmetyka na mocach
                                                    zbiorów nieskończonych rządzi nie jest intuicyujna i w tym chyba leży problem.
                                                    Ja twierdzę, że jedna obiektywna miara równoliczności zbiorów nieskończonych to
                                                    wzajemnie jednoznaczne dobieranie ich w pary - to tak jak z dzieckiem które ma
                                                    dwie torebki wypełnione cukierkami i chce sprawdzić w której torebce jest więcej
                                                    cukierków, ale nie umie liczyć do tylu aby cukierki policzyć - jeżeli dziecko
                                                    będzie sprytne to będzie wyciągać parami cukierki z obu torebek i w tej w którym
                                                    skończą się one pierwsze będzie ich mniej. W obliczu zbiorów nieskończonych
                                                    jesteśmy właśnie jak takie dzieci - porównywanie ich "na intuicję" do niczego
                                                    nie doprowadzi.
                                                    Dlatego jeżeli porównamy zbiór złożony z pól jednego wiersza tabeki N^2 ze
                                                    zbiorem pól całej tabeli N^2 to mimo, że ten "większy" zbiór zawiera elementy
                                                    których nie ma w "mniejszym" to ich moc jest taka sama, a zatem MOŻNA tak
                                                    ponazywać pola CAŁEJ tabeli N^2 aby każde pole było nazwane inną liczbą naturalną.
                                                    Oczywiście można też zrobić to co Pan zrobił, to znaczy ponazywać jedynie pola
                                                    jednego wiersza - ale to tak jakby ominąć część pól, więc nie świadczy to w
                                                    żaden sposób o liczności zbioru pól całej N^2, ani o zdolności zbioru N do
                                                    nazywania pól, a jedynie o liczności tego zaetykietowanego podzbioru pól, czyli
                                                    jednego wiersza.
                                                    Można by przecież wymyślić jeszcze inne sposoby nazywania pól tabeli, np.
                                                    skacząc po niej ruchami skoczka szachowego - takie pojedyńcze odwzorowania nie
                                                    dowodzą niczego o całej tabeli N^2 - dowodem jest istnienie w całym zbiorze
                                                    odwzorowań takiego odwzorowania które łączy wzajemnie jednoznacznie pola całej
                                                    N^2 i N - jest to dowód na to, że zbiory N i N^2 są równoliczne.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 10:14
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Całkowita ilość orzeszków w całej Tabeli N^2 jest
                                                    || nieskończenie razy większa od naturalnej ilości orzeszków
                                                    || wiersza pierwszego. :-)
                                                    || To banalnie proste. :)

                                                    | Prównywanie nieskończoności nigdy nie jest banalnie proste.
                                                    | Arytmetyka na mocach zbiorów nieskończonych rządzi nie jest
                                                    | intuicyujna i w tym chyba leży problem.
                                                    | Ja twierdzę, że jedna obiektywna miara równoliczności zbiorów
                                                    | nieskończonych to wzajemnie jednoznaczne dobieranie ich w pary
                                                    | - to tak jak z dzieckiem które ma dwie torebki wypełnione cukierkami
                                                    | i chce sprawdzić w której torebce jest więcej cukierków, ale
                                                    | nie umie liczyć do tylu aby cukierki policzyć - jeżeli dziecko
                                                    | będzie sprytne to będzie wyciągać parami cukierki z obu torebek
                                                    | i w tej w którym skończą się one pierwsze będzie ich mniej.
                                                    | W obliczu zbiorów nieskończonych jesteśmy właśnie jak takie dzieci -
                                                    | porównywanie ich "na intuicję" do niczego nie doprowadzi.
                                                    | Dlatego jeżeli porównamy zbiór złożony z pól jednego wiersza
                                                    | tabeki N^2 ze zbiorem pól całej tabeli N^2 to mimo, że ten
                                                    | "większy" zbiór zawiera elementy których nie ma w "mniejszym"
                                                    | to ich moc jest taka sama, a zatem MOŻNA tak ponazywać pola
                                                    | CAŁEJ tabeli N^2 aby każde pole było nazwane inną liczbą naturalną.
                                                    | Oczywiście można też zrobić to co Pan zrobił, to znaczy ponazywać
                                                    | jedynie pola jednego wiersza - ale to tak jakby ominąć część pól,
                                                    | więc nie świadczy to w żaden sposób o liczności zbioru pól całej N^2,
                                                    | ani o zdolności zbioru N do nazywania pól, a jedynie o liczności
                                                    | tego zaetykietowanego podzbioru pól, czyli jednego wiersza.
                                                    | Można by przecież wymyślić jeszcze inne sposoby nazywania pól tabeli,
                                                    | np. skacząc po niej ruchami skoczka szachowego - takie pojedyńcze
                                                    | odwzorowania nie dowodzą niczego o całej tabeli N^2 - dowodem jest
                                                    | istnienie w całym zbiorze odwzorowań takiego odwzorowania które
                                                    | łączy wzajemnie jednoznacznie pola całej N^2 i N - jest to dowód
                                                    | na to, że zbiory N i N^2 są równoliczne.

                                                    Szanowny Panie. Nie będę komentował pańskiego komentarza aby nie
                                                    zamataczyć meritum. Niech odpowiedzą FAKTY.
                                                    Zbiór oszeszków wiersza PEŁNEGO jest równoliczny ze zbiorem
                                                    liczb naturalnych N a każdy orzeszek ma swoją nazwę.
                                                    Zbiór ten zawiera wszystkie nazwy występujące w zbiorze N.
                                                    Proszę mi napisać:
                                                    Jeśli jednego orzeszka przesuniesz Pan ze zbioru PEŁNEGO do innego
                                                    wiersza to czy zbiór PEŁNY będzie nadal pełny?
                                                    a więc
                                                    czy po przesunięciu orzeszka pojawi się takie pole w którym
                                                    nie będzie orzeszka?
                                                    Proszę zauważyć:
                                                    orzeszek i pole stanowią parę
                                                    po usunięciu orzeszka pole nie będzie miało PARY. Tak?
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 12:22
                                                    > Jeśli jednego orzeszka przesuniesz Pan ze zbioru PEŁNEGO do innego
                                                    > wiersza to czy zbiór PEŁNY będzie nadal pełny?

                                                    A co znaczy 'pełny'? Po usunięciu orzeszka pozostanie zbiór nieskończony
                                                    pozbawiony usuniętego elementu, jednak jego moc (a więc liczność) się nie zmieni.

                                                    > Proszę zauważyć:
                                                    > orzeszek i pole stanowią parę
                                                    > po usunięciu orzeszka pole nie będzie miało PARY. Tak?

                                                    Ależ będzie miało parę - wystarczy zmienić odwzorowanie tak aby pustemu polu
                                                    odpowiadał następny orzeszek, a następnemu polu jeszcze następny - i już. znowy
                                                    każdy orzeszek będzie miał parę w polu i odwrotnie. Dopiero gdyby udało się
                                                    usunąć (lub dodać) tyle orzeszków, żeby NIE ISTNIAŁO odwzorowanie parujące
                                                    orzeszki i pola można by powiedzieć, że moc zbioru się zmieniła.
                                                    Powtarzam: To, że zbiór B jest wynikiem usunięcia skończonej liczby elementów ze
                                                    zbioru A nie różnicuje mocy zbioru A i B jeżeli zbiór A jest nieskończony.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 14:30
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Jeśli jednego orzeszka przesuniesz Pan ze zbioru PEŁNEGO do innego
                                                    || wiersza to czy zbiór PEŁNY będzie nadal pełny?

                                                    | A co znaczy 'pełny'? Po usunięciu orzeszka pozostanie zbiór nieskończony
                                                    | pozbawiony usuniętego elementu, jednak jego moc (a więc liczność)
                                                    | się nie zmieni.

                                                    || Proszę zauważyć:
                                                    || orzeszek i pole stanowią parę
                                                    || po usunięciu orzeszka pole nie będzie miało PARY. Tak?

                                                    | Ależ będzie miało parę - wystarczy zmienić odwzorowanie tak aby
                                                    | pustemu polu odpowiadał następny orzeszek, a następnemu polu
                                                    | jeszcze następny - i już. znowy każdy orzeszek będzie miał parę
                                                    | w polu i odwrotnie. Dopiero gdyby udało się usunąć (lub dodać)
                                                    | tyle orzeszków, żeby NIE ISTNIAŁO odwzorowanie parujące orzeszki
                                                    | i pola można by powiedzieć, że moc zbioru się zmieniła.
                                                    | Powtarzam: To, że zbiór B jest wynikiem usunięcia skończonej
                                                    | liczby elementów ze zbioru A nie różnicuje mocy zbioru A i B
                                                    | jeżeli zbiór A jest nieskończony.

                                                    Założenia które Pan traktujesz jako pewniki - są fałszywe.
                                                    NIE ISTNIEJE takie odwzorowanie parujące orzeszki aby zapełnić
                                                    puste pole bez orzeszka. Zaraz to panu udowodnię posługując się
                                                    pańskim przykładem a posta poprzedniego o dziecku i cukierkach.
                                                    cytat:
                                                    <<Ja twierdzę, że jedna obiektywna miara równoliczności zbiorów
                                                    nieskończonych to wzajemnie jednoznaczne dobieranie ich w pary
                                                    - to tak jak z dzieckiem które ma dwie torebki wypełnione cukierkami
                                                    i chce sprawdzić w której torebce jest więcej cukierków, ale
                                                    nie umie liczyć do tylu aby cukierki policzyć
                                                    - jeżeli dziecko będzie sprytne to będzie wyciągać parami cukierki
                                                    z obu torebek i w tej w którym skończą się one pierwsze będzie ich
                                                    mniej.>> /facet123/
                                                    W przykładzie który Panu zaprezentuję dziecko ma cukierki
                                                    tylko w jednej torebce a parą jest cukierek (orzeszek) oraz papierek
                                                    (pole tabeli).
                                                    Jeśli wszystkie cukierki są zawinięte a jeden papierek pozostał bez
                                                    cukierka to para wzajemnie jednoznaczna nie będzie zależeć od nazw
                                                    jakie Pan pozamienia cukierkom. Papierek pozostanie bez cukierka
                                                    bo zmianą nazwy nie stworzy się nowego cukierka.
                                                    Łykasz to Pan?
                                                    Nie musimy w ogóle liczyć elementów - wystarczy, że jeden papierek
                                                    nie ma pary aby stwierdzić, że papierków jest więcej niż cukierków.
                                                    Tak?
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 15:02
                                                    > Założenia które Pan traktujesz jako pewniki - są fałszywe.
                                                    > NIE ISTNIEJE takie odwzorowanie parujące orzeszki aby zapełnić
                                                    > puste pole bez orzeszka

                                                    Jak to nie istnieje, skoro właśnie je sformułowałem. Powtórzę jeszcze raz: Na
                                                    lewo od pustego pola przypisujemy każde pole orzeszkowi który na nim leży.
                                                    Począwszy od pustego pola przypisujemy je orzeszkowi leżącemu na polu
                                                    sąsiadującym z prawej strony.
                                                    Odwzrorowanie jest wzajemnie jednoznaczne.
                                                    Proszę mi wskazać które pole, albo który orzeszek nie mają pary, albo się
                                                    powtarzają?


                                                    > Jeśli wszystkie cukierki są zawinięte a jeden papierek pozostał bez
                                                    > cukierka to para wzajemnie jednoznaczna nie będzie zależeć od nazw
                                                    > jakie Pan pozamienia cukierkom. Papierek pozostanie bez cukierka
                                                    > bo zmianą nazwy nie stworzy się nowego cukierka.
                                                    > Łykasz to Pan?
                                                    > Nie musimy w ogóle liczyć elementów - wystarczy, że jeden papierek
                                                    > nie ma pary aby stwierdzić, że papierków jest więcej niż cukierków.
                                                    > Tak?

                                                    Nie łykam. To co Pan pisze jest prawdą jedynie dla zbiorów skończonych. Wtedy
                                                    faktycznie jeżeli stwierdzimy istnienie jednego papierka to wiedząc, że
                                                    wszystkie pozostałe są powiązane z cukierkami i nie ma nie zawiniętych cukierków
                                                    możemy WYWNIOSKOWAć (na podstawie dodaktowych przesłanek) , że papieków jest
                                                    więcej. Jednak jest to wnioskowanie oparte na tym, że cukierków jest skończenie
                                                    wiele. Metoda o której ja cały czas piszę - to znaczy metoda bijekcji jest
                                                    uogólnieniem arytmetyki liczności zbiorów również na zbiory nieskończone - dla
                                                    skończonch pozostaje ciągle prawdziwa.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 17.08.06, 16:01
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Założenia które Pan traktujesz jako pewniki - są fałszywe.
                                                    || NIE ISTNIEJE takie odwzorowanie parujące orzeszki aby zapełnić
                                                    || puste pole bez orzeszka

                                                    | Jak to nie istnieje, skoro właśnie je sformułowałem.
                                                    | Powtórzę jeszcze raz: Na lewo od pustego pola przypisujemy każde pole
                                                    | orzeszkowi który na nim leży.
                                                    | Począwszy od pustego pola przypisujemy je orzeszkowi leżącemu na polu
                                                    | sąsiadującym z prawej strony.
                                                    | Odwzrorowanie jest wzajemnie jednoznaczne.
                                                    | Proszę mi wskazać które pole, albo który orzeszek nie mają pary,
                                                    | albo się powtarzają?

                                                    Zakładając w dobrej wierze, że udało się Panu pozmieniać nazwy wszystkich
                                                    orzeszków a więc "dojechać" do końca zboru
                                                    to
                                                    dwa elementy nie mają pary
                                                    1. orzeszka nie ma cały CZAS w polu z którego został wyjęty a więc
                                                    to pole nie ma pary
                                                    2. w zbiorze nazw orzeszków nie ma nazwy ostatniej a więc Re1 bowiem
                                                    przemianował ją Pan na "Re1 - 1"

                                                    || Jeśli wszystkie cukierki są zawinięte a jeden papierek pozostał bez
                                                    || cukierka to para wzajemnie jednoznaczna nie będzie zależeć od nazw
                                                    || jakie Pan pozamienia cukierkom. Papierek pozostanie bez cukierka
                                                    || bo zmianą nazwy nie stworzy się nowego cukierka.
                                                    || Łykasz to Pan?
                                                    || Nie musimy w ogóle liczyć elementów - wystarczy, że jeden papierek
                                                    || nie ma pary aby stwierdzić, że papierków jest więcej niż cukierków.
                                                    || Tak?

                                                    | Nie łykam. To co Pan pisze jest prawdą jedynie dla zbiorów skończonych.
                                                    | Wtedy faktycznie jeżeli stwierdzimy istnienie jednego papierka to wiedząc,
                                                    | że wszystkie pozostałe są powiązane z cukierkami i nie ma nie zawiniętych
                                                    | cukierków możemy WYWNIOSKOWAć (na podstawie dodaktowych przesłanek) , że
                                                    | papieków jest więcej. Jednak jest to wnioskowanie oparte na tym, że
                                                    | cukierków jest skończenie wiele. Metoda o której ja cały czas piszę - to
                                                    | znaczy metoda bijekcji jest uogólnieniem arytmetyki liczności zbiorów
                                                    | również na zbiory nieskończone - dla skończonch pozostaje ciągle prawdziwa.

                                                    Szanowny Panie. Pan nie piszesz o żadnej metodzie bijekcji ale piszesz
                                                    o fałszywym założeniu jakoby zmiana nazw miała cudownie sprawić, że
                                                    papierek bez cukierka posiada parę z cukierkiem a JA Panu tłumaczę, że
                                                    dziecko które nie umie liczyć do nieskończoności w ogóle nie będzie
                                                    numerować papierków i cukierków tylko wyciągać po jednym całą parę
                                                    cukierek wraz z papierkiem. Gdy dojdzie do końca to pozostanie mu
                                                    jeden papierek bez cukierka.
                                                    Zgadza się? :)
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 09:33
                                                    > Zakładając w dobrej wierze, że udało się Panu pozmieniać nazwy wszystkich
                                                    > orzeszków a więc "dojechać" do końca zboru (...)

                                                    Pisałem powyżej, że nie trzeba "dojeżdżać do końca zbioru". Przecież
                                                    przyporządkowanie jakie podałem to funkcja, a funkcja może być określona na
                                                    zbiorze nieskończonym i nie oznacza to, że działa ona jakoś w czasie i w
                                                    kolejnych momentach czasu przypisuje kolejnym elementom swojej dziedziny jakieś
                                                    wartości. Gdyby tak było to faktycznie nie doczekalibyśmy się zakończenia tej
                                                    operacji. Ale tak samo jak pojęcie zbioru N istnieje, mimo, że nie można
                                                    wymienić w skończonym czasie jego elementów, to tak samo pojęcie funkcji
                                                    (przyporządkowującej orzeszki polom) istnieje, zdefiniowane poprzez zasadę jaką
                                                    podałem i takt, że skłąda się na nie nieskończona liczba elementów pole-orzeszek
                                                    niczego nie zmienia.

                                                    > 1. orzeszka nie ma cały CZAS w polu z którego został wyjęty a więc
                                                    > to pole nie ma pary

                                                    Chyba nie czytał pan uważnie. Moje przyporządkowanie przypisuje temu polu
                                                    orzeszka leżącego na polu sąsiadującym z prawej. A zatem ma ono parę. Może takie
                                                    przypisanie polu orzeszka leżącego obok a nie na nim wydaje się panu dziwaczne,
                                                    ale zauważmy, że każde przypisanie pól do orzeszków jest umowne - nawet pańskie
                                                    eleganckie przypisywanie orzeszko pól bezpośrednio pod nimi jest jedynie kwestią
                                                    umowy.

                                                    > 2. w zbiorze nazw orzeszków nie ma nazwy ostatniej a więc Re1 bowiem
                                                    > przemianował ją Pan na "Re1 - 1"

                                                    Nie rozumiem za bardzo tego zdania. Ani w zbiorze pól, ani orzeszków nie ma
                                                    elementu ostatniego - przyporządkowanie "ciągnie się w nieskończoność", ale
                                                    chyba nie ma w tym nic złego bo o nieszkończonościach właśnie mówimy.

                                                    > Szanowny Panie. Pan nie piszesz o żadnej metodzie bijekcji ale piszesz
                                                    > o fałszywym założeniu jakoby zmiana nazw miała cudownie sprawić, że
                                                    > papierek bez cukierka posiada parę z cukierkiem

                                                    Tak właśnie piszę, bo każde przypisanie jest kwestią umowy. Pan natomiast
                                                    twierdzi, że przypisanie cukierkom papierków w które są zawinięte jest w jakiś
                                                    sposób "matematycznie lepsze" od tego w którym cukierkowi przypisuję papierek
                                                    sąsiedni. Tymczasem dla pojęcia przyporządkowania (funkcji) nie ma to zupełnie
                                                    żadnej różnicy.

                                                    > JA Panu tłumaczę, że
                                                    > dziecko które nie umie liczyć do nieskończoności w ogóle nie będzie
                                                    > numerować papierków i cukierków tylko wyciągać po jednym całą parę
                                                    > cukierek wraz z papierkiem. Gdy dojdzie do końca to pozostanie mu
                                                    > jeden papierek bez cukierka.
                                                    > Zgadza się? :)

                                                    Nie zgadza się, że w przypadku zbioru nieskończonego dziecko NIGDY nie skończy
                                                    tej operacji - będzie mogło wyciągać cukierki w nieskończoność, choć lepiej
                                                    sobie wyobrazić, że funkcja którą realizuje dziecko jest poprostu poprawnie
                                                    określona i dowodzi równoliczności zbiorów.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 13:04
                                                    facet123 napisał:
                                                    > robakks napisał:

                                                    >> Zakładając w dobrej wierze, że udało się Panu pozmieniać nazwy wszystkich
                                                    >> orzeszków a więc "dojechać" do końca zboru (...)

                                                    | Pisałem powyżej, że nie trzeba "dojeżdżać do końca zbioru". Przecież
                                                    | przyporządkowanie jakie podałem to funkcja, a funkcja może być określona
                                                    | na zbiorze nieskończonym i nie oznacza to, że działa ona jakoś w czasie
                                                    | i w kolejnych momentach czasu przypisuje kolejnym elementom swojej
                                                    | dziedziny jakieś wartości. Gdyby tak było to faktycznie nie doczekalibyśmy
                                                    | się zakończenia tej operacji. Ale tak samo jak pojęcie zbioru N istnieje,
                                                    | mimo, że nie można wymienić w skończonym czasie jego elementów, to tak samo
                                                    | pojęcie funkcji (przyporządkowującej orzeszki polom) istnieje, zdefiniowane
                                                    | poprzez zasadę jaką podałem i takt, że skłąda się na nie nieskończona liczba
                                                    | elementów pole-orzeszek niczego nie zmienia.

                                                    Ależ zmienia. Nieskończona ilość punktów na odcinku ma przecież
                                                    swój początek (punkt pierwszy) i koniec (punkt ostatni).
                                                    W dowolnej chwili czasowej okrąg toczący się po odcinku AB
                                                    ma zawsze tylko JEDEN punkt styku z tym odcinkiem
                                                    a więc
                                                    tocząc się przelicza punkty od pierwszego do ostatniego.
                                                    Oczekuję od Pana nie założeń, że wystarczy wymyślić sobie
                                                    iż nieskończoność nie ma końca
                                                    ale oczekuję potwierdzenia, że:
                                                    uporządkowany nieskończony zbiór punktów odcinka AB
                                                    posiada początek i koniec
                                                    a nazwy wszystkich punktów tego odcinka wyrażone są proporcją
                                                    odległość od początku : odległość do końca
                                                    Także punkt pierwszy tego zbioru i punkt ostatni tego zbioru
                                                    posiadają swoje unikatowe nazwy.
                                                    Czy rozumiesz Pan o co Pana proszę?
                                                    O potwierdzenie/zaprzeczenie na powyższy temat. :-)

                                                    || 1. orzeszka nie ma cały CZAS w polu z którego został wyjęty a więc
                                                    || to pole nie ma pary

                                                    | Chyba nie czytał pan uważnie. Moje przyporządkowanie przypisuje temu polu
                                                    | orzeszka leżącego na polu sąsiadującym z prawej. A zatem ma ono parę.
                                                    | Może takie przypisanie polu orzeszka leżącego obok a nie na nim wydaje się
                                                    | panu dziwaczne, ale zauważmy, że każde przypisanie pól do orzeszków jest
                                                    | umowne - nawet pańskie eleganckie przypisywanie orzeszko pól bezpośrednio
                                                    | pod nimi jest jedynie kwestią umowy.

                                                    To nie jest Drogi Panie kwestia umowy lecz MOWA FAKTÓW
                                                    a z FAKTAMI się nie dyskutuje. Gdy Pan kupisz w sklepie torbę
                                                    z cukierkami to bez liczenia zauważysz papierek bez cukierka.
                                                    Pańskie rozumowanie wygląda mniej więcej tak:
                                                    "Jeśli pozmieniać nazwy wszystkim cukierkom w papierkach
                                                    to zbiory cukierków i papierków będą równoliczne
                                                    ale nie potrafisz Pan wykazać, dlaczego wyciągając po jednym
                                                    cukierku w papierku bez liczenia - zostanie Panu na końcu
                                                    pusty papierek bez cukierka.
                                                    Gdyby cukierków i papierków było tyle samo to na końcu powinien być
                                                    pusty papierek i cukierek bez papierka.
                                                    Tak?
                                                    Proszę odpowiedzieć na pytanie: tak czy nie. Rozbijanie posta
                                                    na kolejne gdybanki nie zbliży nas do tego abyś Pan zrozumiał
                                                    "dlaczego zbiory n i (n-1) nie są równoliczne)"

                                                    || 2. w zbiorze nazw orzeszków nie ma nazwy ostatniej a więc Re1 bowiem
                                                    || przemianował ją Pan na "Re1 - 1"

                                                    | Nie rozumiem za bardzo tego zdania. Ani w zbiorze pól, ani orzeszków nie ma
                                                    | elementu ostatniego - przyporządkowanie "ciągnie się w nieskończoność", ale
                                                    | chyba nie ma w tym nic złego bo o nieszkończonościach właśnie mówimy.

                                                    Takie rozumowanie jak Pan zaprezentowałeś jest ukorzenione w matematyce
                                                    od czasu gdy w starożytności Zenen z Elei sformułował paradoksy ruchu.
                                                    Założenie, że zbiór nieskończony nie ma ostatniego elementu jest sprzeczne
                                                    z geometrią odcinka na którym uporządkowany zbiór punktów posiada pierwszy
                                                    i ostatni punkt. Jest różnica pomiędzy zbiorem (A,B) a zbiorem (A.B>
                                                    Zmieniając nazwy wszystkich punktów odcinka AB zmieniasz Pan także
                                                    nazwę punktu ostatniego (A,B) - (A.B>
                                                    W nazwach punktów odcinka (A.B> nie występuje nazwa właściwa dla B.

                                                    || Szanowny Panie. Pan nie piszesz o żadnej metodzie bijekcji ale piszesz
                                                    || o fałszywym założeniu jakoby zmiana nazw miała cudownie sprawić, że
                                                    || papierek bez cukierka posiada parę z cukierkiem

                                                    | Tak właśnie piszę, bo każde przypisanie jest kwestią umowy. Pan
                                                    | natomiast twierdzi, że przypisanie cukierkom papierków w które są
                                                    | zawinięte jest w jakiś sposób "matematycznie lepsze" od tego w którym
                                                    | cukierkowi przypisuję papierek sąsiedni. Tymczasem dla pojęcia
                                                    | przyporządkowania (funkcji) nie ma to zupełnie żadnej różnicy.

                                                    Ocenę matematycznej "lepszości" pozostawiam politykom.
                                                    Jeśli każdy cukierek C zawinięty jest w papierek P ale nie każdy
                                                    papierek zawiera w sobie cukierka
                                                    to
                                                    zbiór papierków nie jest równoliczny ze zbiorem cukierków
                                                    (P) - (C) = 7
                                                    Zapis powyższy objaśnia, że jeśli ze zbioru (PC) usuniemy wszystkie
                                                    naturalne pary papierek-cukierek to pozostanie 7 papierków bez cukierka.
                                                    Zapis ten dotyczy wszelkich zbiorów przeliczalnych zarówno skończonych
                                                    jak i nieskończonych.

                                                    || JA Panu tłumaczę, że
                                                    || dziecko które nie umie liczyć do nieskończoności w ogóle nie będzie
                                                    || numerować papierków i cukierków tylko wyciągać po jednym całą parę
                                                    || cukierek wraz z papierkiem. Gdy dojdzie do końca to pozostanie mu
                                                    || jeden papierek bez cukierka.
                                                    || Zgadza się? :)

                                                    | Nie zgadza się, że w przypadku zbioru nieskończonego dziecko NIGDY
                                                    | nie skończy tej operacji - będzie mogło wyciągać cukierki w nieskończoność,
                                                    | choć lepiej sobie wyobrazić, że funkcja którą realizuje dziecko jest
                                                    | poprostu poprawnie określona i dowodzi równoliczności zbiorów.

                                                    Dziecko skończy tę operację dokładnie tak samo jak strzała która
                                                    osiąga CEL - jak okrąg który tocząc się "punkt po punkcie" osiąga ostatni
                                                    punkt swojej drogi.
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 18.08.06, 14:21
                                                    > uporządkowany nieskończony zbiór punktów odcinka AB
                                                    > posiada początek i koniec

                                                    Ok. Niech tak będzie. Mówię, "niech tak będzie", dlatego, że możemy sobie
                                                    wyobrazić odcinek zawarty miedzy punktami A i B zawierający punkty A i B
                                                    (przedział zamknięty) jak i odcinek nie zawierający tych punktów (przedział
                                                    otwarty) - wtedy taki odcinek nie posiada elementu najmniejszego ani
                                                    największego w sobie. Rozumiem jednak, że my mówimy o odcinku z końcami.

                                                    > a nazwy wszystkich punktów tego odcinka wyrażone są proporcją
                                                    > odległość od początku : odległość do końca

                                                    Oprócz tego, że dla ostatniego punktu otrzymamy dzielenie przez zero to się
                                                    zgadzam. To znaczy rozumiem, że nazywa pan poszczególne punkty w sposób opisany
                                                    powyżej. Nie wnikam w znaczenie symbolu AB/0, ale zgadzam się, że może on być
                                                    potraktowany jako nazwa tego punktu.

                                                    > Założenie, że zbiór nieskończony nie ma ostatniego elementu jest sprzeczne
                                                    > z geometrią odcinka na którym uporządkowany zbiór punktów posiada pierwszy
                                                    > i ostatni punkt

                                                    Poprostu istnieją takie zbiory nieskończone które posiadają pierwsze i ostatnie
                                                    elementy jak i rakie które ich nie posiadają. Nie widzę tu sprzeczności.

                                                    > Gdy Pan kupisz w sklepie torbę
                                                    > z cukierkami to bez liczenia zauważysz papierek bez cukierka.
                                                    > Pańskie rozumowanie wygląda mniej więcej tak:
                                                    > "Jeśli pozmieniać nazwy wszystkim cukierkom w papierkach
                                                    > to zbiory cukierków i papierków będą równoliczne

                                                    W przypadku zbiorów skończonych nie da się znaleźć takiego przyporządkowania
                                                    właśnie dlatego, że jeżeli usuniemy element ze zbioru skończonego to powstały
                                                    zbiór będzie miał mniejszą liczbość.
                                                    Natomiast dla zbioru nieskończonego można znaleźć odpowiednie przyporządkowanie,
                                                    a zatem zbiory są równoliczne.

                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 19.08.06, 00:34
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Gdy Pan kupisz w sklepie torbę
                                                    || z cukierkami to bez liczenia zauważysz papierek bez cukierka.
                                                    || Pańskie rozumowanie wygląda mniej więcej tak:
                                                    || "Jeśli pozmieniać nazwy wszystkim cukierkom w papierkach
                                                    || to zbiory cukierków i papierków będą równoliczne

                                                    | W przypadku zbiorów skończonych nie da się znaleźć takiego
                                                    | przyporządkowania właśnie dlatego, że jeżeli usuniemy element
                                                    | ze zbioru skończonego to powstały
                                                    | zbiór będzie miał mniejszą liczbość.
                                                    | Natomiast dla zbioru nieskończonego można znaleźć odpowiednie
                                                    | przyporządkowanie, a zatem zbiory są równoliczne.

                                                    Wyciął Pan cały szereg argumentów ani nie potwierdzając
                                                    ani nie zaprzeczając a jedyne co masz Pan do powiedzenia
                                                    to powtarzanie w kółko zaklęcia, że "można znaleźć odpowiednie
                                                    przyporządkowanie"

                                                    Odpowiedz Pan przynajmniej na takie pytanie:
                                                    Każdą liczbę naturalną ze zbioru N zawinięto w papierek.
                                                    Przyszedł KOT i zjadł jedną liczbę ale nie wiadomo jaką
                                                    bo przez papierek nie widać nominałów.
                                                    Liczba z papierkiem stanowią parę.
                                                    Po czym poznać, że jest jeden papierek który nie ma pary?
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 08:30
                                                    > Wyciął Pan cały szereg argumentów

                                                    Przepraszam, spieszylem sie, a chcialem odpowiedziec na najwazniejsze punkty.
                                                    Oto moj komentarz do pozostałych argumentów:

                                                    > Ależ zmienia. Nieskończona ilość punktów na odcinku ma przecież
                                                    > swój początek (punkt pierwszy) i koniec (punkt ostatni).
                                                    > W dowolnej chwili czasowej okrąg toczący się po odcinku AB
                                                    > ma zawsze tylko JEDEN punkt styku z tym odcinkiem
                                                    > a więc
                                                    > tocząc się przelicza punkty od pierwszego do ostatniego.
                                                    > Oczekuję od Pana nie założeń, że wystarczy wymyślić sobie
                                                    > iż nieskończoność nie ma końca
                                                    > ale oczekuję potwierdzenia, że:
                                                    > uporządkowany nieskończony zbiór punktów odcinka AB
                                                    > posiada początek i koniec
                                                    > a nazwy wszystkich punktów tego odcinka wyrażone są proporcją
                                                    > odległość od początku : odległość do końca
                                                    > Także punkt pierwszy tego zbioru i punkt ostatni tego zbioru
                                                    > posiadają swoje unikatowe nazwy.
                                                    > Czy rozumiesz Pan o co Pana proszę? (...)

                                                    Nie. Zbiory otwarte nie posiadają punktów o których pan pisze, tj. punktów
                                                    brzegowych. Pisze o tym dalej.

                                                    > O potwierdzenie/zaprzeczenie na powyższy temat. :-)
                                                    > Założenie, że zbiór nieskończony nie ma ostatniego elementu jest sprzeczne
                                                    > z geometrią odcinka na którym uporządkowany zbiór punktów posiada pierwszy
                                                    > i ostatni punkt.

                                                    Obcinek (A,B), czuli zbiór otwarty, nie posiada pierwszego ani ostatniego
                                                    punktu, w przeciwieństwie do odcinka <A,B> który jest zbiorem zamkniętym. I tu
                                                    nie chodzi o jakiekolwiek wnioskowanie, ani dowodzenie, ale o zwykłą definicję:
                                                    "zbiór otwarty jest to zbiór, który wraz z każdym swoim punktem zawiera również
                                                    pewną kulę [w sensie: sąsiedztwo] o środku w tym punkcie."
                                                    Oczywiście sama definicja nie oznacza, ze dany byt istnieje i ma sens, dlatego
                                                    proszę wykonać sobie taką oto konstrukcję: bierzemy odcinek <0,1> - nie powinien
                                                    od powodować żadnych problemów, bo zawiera on zarówno punkt 0 jak i punkt 1.
                                                    Teraz ze zbioru punktów jakim jest odcinek usuwamy zbiór {0,1} to znaczy usuwamy
                                                    punkty 0 i 1. Otrzymany zbiór to właśnie zbiór otwarty - jeżeli wskaże pan
                                                    dowolny punkt należący do niego, to znaczy, że istnieje punkt "bliżej brzegu"
                                                    który też do niego należą. A zatem żaden punkt nalezący do zbioru (0,1) nie jest
                                                    brzegowy. Może to trochę nieintuicyjne, ale taka jest właśnie charakterystyka
                                                    zbiorów otwartych. Nie pan też zauważy, że zbiór otwarty nie jest żadnym mocno
                                                    abstrakcyjnym bytem - aby go otrzymac wystarczy wziąć zbiór punktów zwykłego
                                                    odcinka i usunąć jego dwa punkty brzegowe.

                                                    > zbiór papierków nie jest równoliczny ze zbiorem cukierków
                                                    > (P) - (C) = 7
                                                    > Zapis powyższy objaśnia, że jeśli ze zbioru (PC) usuniemy wszystkie
                                                    > naturalne pary papierek-cukierek to pozostanie 7 papierków bez cukierka.
                                                    > Zapis ten dotyczy wszelkich zbiorów przeliczalnych zarówno skończonych
                                                    > jak i nieskończonych.

                                                    Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem ten zapis, ale wydaje mi się, że zamiast
                                                    wprowadzać własną notację można posłużyć się już istniejącą w celu wykazania
                                                    tego samego. Niech N będzie zbiorem liczb natyralnych, a N5 zbiorem liczb
                                                    naturalnych z których usunięto liczbę "5". (tak samo N może być zbiorem pól, a
                                                    N5 zbiorem orzeszków z wiersza N^2, ale z brakującyum orzeszkiem w polu 5).
                                                    Ja twierdzę, że:
                                                    card(N) = card(N5)
                                                    gdzie card(X) oznacza liczność zbioru X. Jednak jednocześnie twierdzę, że
                                                    N \ N5 = {5}
                                                    A więc, że różnicą zbioru N i N5 jest zbiór jednoelementowy 5. a zatem:
                                                    card(N \ N5) = 1
                                                    Mam wrażenie, że to jest właśnie Pana zapis - różnica dwóch zbiorów może być
                                                    niepusta, a zbiory te mimo tego mogą być równoliczne.


                                                    > Odpowiedz Pan przynajmniej na takie pytanie:
                                                    > Każdą liczbę naturalną ze zbioru N zawinięto w papierek.
                                                    > Przyszedł KOT i zjadł jedną liczbę ale nie wiadomo jaką
                                                    > bo przez papierek nie widać nominałów.
                                                    > Liczba z papierkiem stanowią parę.
                                                    > Po czym poznać, że jest jeden papierek który nie ma pary?

                                                    Niestety, kwiecistość tej metafory onieśmieliła mnie na tyle, że nie jestem w
                                                    stanie znaleźć odpowiedzi. Być może chodzi panu o to, że widzimy walający się
                                                    papierek bez zawartości?


                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 09:24
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Odpowiedz Pan przynajmniej na takie pytanie:
                                                    || Każdą liczbę naturalną ze zbioru N zawinięto w papierek.
                                                    || Przyszedł KOT i zjadł jedną liczbę ale nie wiadomo jaką
                                                    || bo przez papierek nie widać nominałów.
                                                    || Liczba z papierkiem stanowią parę.
                                                    || Po czym poznać, że jest jeden papierek który nie ma pary?

                                                    > Niestety, kwiecistość tej metafory onieśmieliła mnie na tyle, że nie jestem w
                                                    > stanie znaleźć odpowiedzi. Być może chodzi panu o to, że widzimy walający się
                                                    > papierek bez zawartości?

                                                    Z przykrością ciachnąłem pańskie komentarze do moich pytań i wyjaśnień.
                                                    Bardzo bym prosił abyś skupił się Pan wyłącznie na odpowiedzi na
                                                    zadane pytanie. Wodze fantacji oraz elokwencję stylistyczną będziesz
                                                    Pan miał okazję rozwinąć gdy skończymy temat. OK? :-)
                                                    ...
                                                    W pańskim przykładzie z dzieckiem, które porównuje dwa zbiory cukierków
                                                    bez liczenia JA wprowadziłem modyfikację.
                                                    Dwa zbiory: papierków i cukierków są sparowane (para to dwa
                                                    elementy sprzężone).
                                                    Jeśli dziecko po "przeliczeniu" całego zbioru przeliczalnego powie:
                                                    każdy cukierek był zawinięty w papierek ale nie każdy papierek
                                                    obwijał cukierka (były papierki bez cukierków)
                                                    to
                                                    czy powyższe będzie dowodem na równoliczność zbiorów papierków i cukierków?
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 09:45
                                                    > W pańskim przykładzie z dzieckiem, które porównuje dwa zbiory cukierków
                                                    > bez liczenia JA wprowadziłem modyfikację.
                                                    > Dwa zbiory: papierków i cukierków są sparowane (para to dwa
                                                    > elementy sprzężone).
                                                    > Jeśli dziecko po "przeliczeniu" całego zbioru przeliczalnego powie:
                                                    > każdy cukierek był zawinięty w papierek ale nie każdy papierek
                                                    > obwijał cukierka (były papierki bez cukierków)
                                                    > to
                                                    > czy powyższe będzie dowodem na równoliczność zbiorów papierków i cukierków?

                                                    Przy założeniu, że zbiory są nieskończone moja odpowiedź brzmi:

                                                    Nie. Powyższe nie będzie dowodem ani na równoliczność zbiorów, ani na też na to,
                                                    że zbiory te nie są równoliczne.

                                                    Zatem faktycznie wskazał pan pewną niekonsekwencję w metaforze z dzieckiem dla
                                                    zbiorów nieskończonych. Jeżeli dziecko stwierdzi, że wszystkie elementy zbiorów
                                                    mają swoje pary (nie pozostają żadne nie sparowane elementy), to będzie to dowód
                                                    równoliczności zbiorów. Natomiast jeżeli elementy któregoś zbioru pozostaną nie
                                                    sparowane to nie świadczy to o niczym, dlatego, że aby udowodnić, że zbiory są
                                                    nie równoliczne trzeba by wykazać, że NIE ISTNIEJE przyporządkowanie wzajemnie
                                                    jednoznaczne. Wskazanie jednego takiego przyporządkowania nic nie znaczy.
                                                    Dlatego metafora z dzieckiem może być tutaj myląca.
                                                    Za to widzę chyba na czym polega problem.
                                                    Pan rozumuje tak:
                                                    Jeżeli mamy skończoną liczbę elementów aboru A i B i łączymy je w pary, to
                                                    jeżeli pozostanie jeden element w ziorze A (papierek) dla którego zabrakło
                                                    elementu w zbiorze B (cukierek) to znaczy to, że papierków jest więcej, ponieważ
                                                    nie istnieje takie wzajemnie jednoznaczne przyporządkowanie papierków do
                                                    cukierków aby ten jeden papierek miał swojego cukierka.
                                                    To prawda - tak jest w przypadku zbiorów skończonych. Jednak nie chodzi tu o to,
                                                    że został jeden papierek. Tu chodzi o to, że nie istnieje przyporządkowanie. Dla
                                                    zbiorów skończonych fakt istnienia papierka bez pary świadczy o tym, że nie
                                                    istnieje wzajemnie jednoznaczne przyporządkowanie.
                                                    Teraz uogólnia pan to stwierdzenie na zbiory nieskończone.
                                                    Twierdzi pan, że skoro odpowiednie odwzorowanie nie istniało w dla zbiorów
                                                    skończonych, to nie istnieje ono też dla zbiorów nieskońcoznych. I to jest
                                                    błędne, ponieważ zbióry nieskończone są na tyle "pojemne", że można sformułować
                                                    takie przyporządkowanie poprzez podanie samej zasady. Nie trzeba wymieniać
                                                    wszystkiech elementów, co więcej byłoby to nie możliwe.

                                                    Taki przykład:
                                                    Mamy dwa zbiory: A={1,2,3} i B={2,3}. Są one różnoliczne ponieważ nie istnieje
                                                    przyporządkowanie wzajmemnie jednoznaczne. Żadne parowanie elementów nie
                                                    spowoduje, że każdy będzie miał parę. Niech C={4,5,...} czyli zbiór
                                                    nieskończony. zbiory A+C i B+C będą już równoliczne - przyporządkowanie n do n+1
                                                    załatwia sprawę.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 15:26
                                                    facet123 napisał:

                                                    || W pańskim przykładzie z dzieckiem, które porównuje dwa zbiory cukierków
                                                    || bez liczenia JA wprowadziłem modyfikację.
                                                    || Dwa zbiory: papierków i cukierków są sparowane (para to dwa
                                                    || elementy sprzężone).
                                                    || Jeśli dziecko po "przeliczeniu" całego zbioru przeliczalnego powie:
                                                    || każdy cukierek był zawinięty w papierek ale nie każdy papierek
                                                    || obwijał cukierka (były papierki bez cukierków)
                                                    || to
                                                    || czy powyższe będzie dowodem na równoliczność zbiorów papierków
                                                    || i cukierków?

                                                    > Przy założeniu, że zbiory są nieskończone moja odpowiedź brzmi:
                                                    >
                                                    > Nie.

                                                    Rozumiem.
                                                    Niech więc zbiór cukierków jest równoliczny ze zbiorem liczb
                                                    naturalnych N, a zbirór papierków równoliczny ze zbiorem liczb
                                                    rzeczywistych R.
                                                    Czy FAKT, że każda liczba naturalna JEST liczbą rzeczywistą
                                                    ale nie każda liczba rzeczywista JEST liczbą naturalną
                                                    dowodzi
                                                    że papierków i cukierków jest tyle samo? :o)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 15:37
                                                    > Rozumiem.
                                                    > Niech więc zbiór cukierków jest równoliczny ze zbiorem liczb
                                                    > naturalnych N, a zbirór papierków równoliczny ze zbiorem liczb
                                                    > rzeczywistych R.
                                                    > Czy FAKT, że każda liczba naturalna JEST liczbą rzeczywistą
                                                    > ale nie każda liczba rzeczywista JEST liczbą naturalną
                                                    > dowodzi
                                                    > że papierków i cukierków jest tyle samo? :o)

                                                    Nie. Fakt, że zbiór A zawiera się w zbiorze B nie dowodzi równoliczności, ani
                                                    jej nie neguje.
                                                    W przypadku zbiorów skończonych oczywiście z tego, że A zawiera się właściwie w
                                                    B wynika, że A jest mniej liczny niż B. (Przez zawieranie się właściwie rozumiem
                                                    takie, że A zawiera się w B, ale A nie równa się B).
                                                    Jednak w przypadku zbiorów nieskończonych fakt zawierania się nie mówi nic o
                                                    liczności zbiorów. No może tylko tyle, że jeżeli A zawiera się w B to B napewno
                                                    nie ma liczności mniejszej niż A, ale czy ma równą, czy większą - nie wiadomo.

                                                    Mogę wiedzieć do czego zmierzają te pytania?
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 21.08.06, 16:48
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Rozumiem.
                                                    || Niech więc zbiór cukierków jest równoliczny ze zbiorem liczb
                                                    || naturalnych N, a zbirór papierków równoliczny ze zbiorem liczb
                                                    || rzeczywistych R.
                                                    || Czy FAKT, że każda liczba naturalna JEST liczbą rzeczywistą
                                                    || ale nie każda liczba rzeczywista JEST liczbą naturalną
                                                    || dowodzi
                                                    || że papierków i cukierków jest tyle samo? :o)

                                                    | Mogę wiedzieć do czego zmierzają te pytania?

                                                    Pytania zmierzają do tego aby na podstawie oficjalnej definicji
                                                    równoliczności zbiorów nieskończonych stwierdzić w sposób pewny
                                                    i jednoznaczny czy zbiory papierków i cukierków z przykładu
                                                    powyżej - są róznoliczne czy nie.
                                                    Zna Pan definicję równoliczności zbiorów nieskończonych? :)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 22.08.06, 08:15
                                                    > Pytania zmierzają do tego aby na podstawie oficjalnej definicji
                                                    > równoliczności zbiorów nieskończonych stwierdzić w sposób pewny
                                                    > i jednoznaczny czy zbiory papierków i cukierków z przykładu
                                                    > powyżej - są róznoliczne czy nie.
                                                    > Zna Pan definicję równoliczności zbiorów nieskończonych? :)

                                                    Czy chodzi o tę definicję:
                                                    "dwa zbiory są równoliczne, gdy istnieje funkcja wzajemnie jednoznaczna z
                                                    jednego zbioru na drugi."?
                                                    Co więcej jest to ogólna definicja równoliczności zarówno dla zbiorów
                                                    skończonych jak i nieskończonych. I wynika z niej, że zbióry papierków i
                                                    cukierków pozostają równoliczne, nawet gdy istnieje pojedyńczy papierek bez
                                                    cukierka (bo istnieje przyporządkowanie wzajemnie jednoznaczne).
                                                    Żeby posunąć się szybciej w dyskusji odrazu mam pewną wątpliwość. Otóż, jeżeli
                                                    nie podoba się panu definicja równoliczności na podstawie bijekcji i jej
                                                    konsekwencje to ma Pan pełne prawo wprowadzić swoją definicję. Być może cały
                                                    problem wynika z tego, że Pan inaczej definiuje pojęcie równoliczności? Jeżeli
                                                    tak, to ma dwa pytania:
                                                    1. Czy oprócz tego, że definicja równoliczności "poprzez bijekcję" narusza Pana
                                                    poczucie estetyki, ma pan do zarzucienia jej jakieś sprzeczności? W sensie, czy
                                                    taka definicja prowadzi do jakiś absurdów?
                                                    2. Niech pan przytoczy precyzyjnie swoją definicję równoliczności.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 22.08.06, 10:41
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Pytania zmierzają do tego aby na podstawie oficjalnej definicji
                                                    || równoliczności zbiorów nieskończonych stwierdzić w sposób pewny
                                                    || i jednoznaczny czy zbiory papierków i cukierków z przykładu
                                                    || powyżej - są róznoliczne czy nie.
                                                    || Zna Pan definicję równoliczności zbiorów nieskończonych? :)

                                                    | Czy chodzi o tę definicję:
                                                    | "dwa zbiory są równoliczne, gdy istnieje funkcja wzajemnie jednoznaczna
                                                    | z jednego zbioru na drugi."?
                                                    | Co więcej jest to ogólna definicja równoliczności zarówno dla zbiorów
                                                    | skończonych jak i nieskończonych. I wynika z niej, że zbióry papierków i
                                                    | cukierków pozostają równoliczne, nawet gdy istnieje pojedyńczy papierek
                                                    | bez cukierka (bo istnieje przyporządkowanie wzajemnie jednoznaczne).
                                                    | Żeby posunąć się szybciej w dyskusji odrazu mam pewną wątpliwość.
                                                    | Otóż, jeżeli nie podoba się panu definicja równoliczności na podstawie
                                                    | bijekcji i jej konsekwencje to ma Pan pełne prawo wprowadzić swoją
                                                    | definicję. Być może cały problem wynika z tego, że Pan inaczej definiuje
                                                    | pojęcie równoliczności? Jeżeli tak, to ma dwa pytania:
                                                    | 1. Czy oprócz tego, że definicja równoliczności "poprzez bijekcję"
                                                    | narusza Pana poczucie estetyki, ma pan do zarzucienia jej jakieś
                                                    | sprzeczności? W sensie, czy taka definicja prowadzi do jakiś absurdów?
                                                    | 2. Niech pan przytoczy precyzyjnie swoją definicję równoliczności.

                                                    Mnie się podoba każda oficjalna definicja równoliczności dlatego
                                                    zaproponowałem Panu by rozmowę oprzeć na konkrecie. Specjalnie dla Pana
                                                    wyszukałem w internecie takiej definicji która jest popularna z uwagi
                                                    na logikę.
                                                    Definicja formalna brzmi: Dwa zbioru są równoliczne gdy istnieje
                                                    bijekcja z jednego zbioru na drugi.
                                                    Czyli jeżeli potrafimy skonstruować relacje między zbiorami A i B,
                                                    która każdemu elementowi zbioru A przypisuje dokładnie jeden element
                                                    zbioru B i dodatkowo każdy element B ma dokładnie jeden element
                                                    zbioru będący z nim w relacji - czyli ta relacja jest bijekcją,
                                                    to zbioru A i B są równoliczne.
                                                    Jeszcze prościej: Jeżeli każdemu elementowi zbioru A przypiszemy
                                                    jeden unikalny element zbioru B to zbiory mają tyle samo elementów.
                                                    źródło: jabba.pl/hyperreal
                                                    tamże: "Jednak Cantor udowodnił także to, że liczb rzeczywistych
                                                    jest 'więcej' niż naturalnych."
                                                    Rozmawiamy o tym, że papierków jest tyle ile liczb rzeczywistych
                                                    a cukierków jest tyle ile liczb naturalnych.
                                                    Postawiłem pytanie:
                                                    Czy fakt, że w połączonym zbiorze papierków i cukierków występują
                                                    papierki które nie mają pary (są bez cukierka)
                                                    dowodzi
                                                    że zbiory papierków i cukierków są równoliczne (mają tyle samo elementów)
                                                    bowiem można założyć (cyc!) funkcję wzajemnie jednoznaczną z jednego
                                                    zbioru na drugi.?
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 22.08.06, 11:12
                                                    > Mnie się podoba każda oficjalna definicja równoliczności dlatego
                                                    > zaproponowałem Panu by rozmowę oprzeć na konkrecie. Specjalnie dla Pana
                                                    > wyszukałem w internecie takiej definicji która jest popularna z uwagi
                                                    > na logikę.
                                                    > Definicja formalna brzmi: Dwa zbioru są równoliczne gdy istnieje
                                                    > bijekcja z jednego zbioru na drugi.

                                                    Tak. To jest dokłądnie ta definicja którą ja też znalazłem. Trzymajmy się jej zatem.

                                                    > tamże: "Jednak Cantor udowodnił także to, że liczb rzeczywistych
                                                    > jest 'więcej' niż naturalnych."

                                                    Zgadza się. Dowód ten opiera się tak naprawdę na udowodnieniu, że nie istnieje
                                                    bijekcja ze zbioru N w R.

                                                    > Rozmawiamy o tym, że papierków jest tyle ile liczb rzeczywistych
                                                    > a cukierków jest tyle ile liczb naturalnych.

                                                    Ok.

                                                    > Postawiłem pytanie:
                                                    > Czy fakt, że w połączonym zbiorze papierków i cukierków występują
                                                    > papierki które nie mają pary (są bez cukierka)
                                                    > dowodzi
                                                    > że zbiory papierków i cukierków są równoliczne (mają tyle samo elementów)
                                                    > bowiem można założyć (cyc!) funkcję wzajemnie jednoznaczną z jednego
                                                    > zbioru na drugi.?

                                                    Nie. Ale po kolei:
                                                    Przede wszystkim: Nie można zbudować funkcji wzajemnie jednoznacznej między
                                                    zbiorem R, a N. Dowodzi tego argument przekątniowy i będę się go trzymał dopóki
                                                    nie wskaże pan w nim błędu. Ponieważ zaproponował Pan przypisanie papierków do
                                                    elementów zbioru R, i cukierków do elementu zbioru N to rozumiem, że przypisania
                                                    te są wzajemnie jednoznaczne, to znaczy, że każdej liczbie rzeczywistej
                                                    odpowiada jeden papierek i każdemu papierkowi odpowiada jedna liczba
                                                    rzeczywista. Analogicznie każdemu cukierkowi odpowiada jedna liczba nauturalna i
                                                    każdej liczbie naturalnej odpowiada jeden papierek. A zatem łatwo zastosować
                                                    argument przekątniowy również do zbioru papierków i cukierków. Wykaże on, że
                                                    niezależnie od tego jakie przyporządkowanie wymyślimy, to zawsze będą papierki
                                                    bez cukierków. I to oznacza, że papieków jest więcej.
                                                    Aby uproscić dyskusję niech Pan mi odpowiepowie (pytałem już o to ostatnio):
                                                    1. Czy zgadza się pan z tym, że zbiory N i R nie są równoliczne?
                                                    2. Jeżli nie, to zna pan odpowiednie przyporządkowanie? Funkcja Robakksa z
                                                    pewnością nim nie jest, bo tylko niektóre jej wartości można utożsamić z
                                                    liczbami naturalnymi.
                                                    3. Czy zgadza się pan z kryterium równoliczności opartym na istnieniu bijekcji?
                                                    Czy jest w nim jakaś sprzeczność? Czy ma Pan inne krytieria?

                                                    Nie rozumiem też tego pańskiego pytania w tym miejscu:

                                                    > Czy fakt, że w połączonym zbiorze papierków i cukierków występują
                                                    > papierki które nie mają pary (są bez cukierka) dowodzi
                                                    > że zbiory papierków i cukierków są równoliczne (...)?

                                                    Przecież fakt, że pozostają jakieś nie przypisane elementy w konkrenym
                                                    przypisaniu nie dowodzi niczego. A już napewno nie dowodzi równoliczności
                                                    zbiorów. Czy miało to być pytanie przewrotne? Jeśli tak, to proszę mnie
                                                    naprowadzić czego ono miało dowieść?
                                                    Powyżej zacytowanie Pana stwierdzenie o tyle mnie konfunduje, że pisałem już o
                                                    tym, że o fakcie równoliczności zbiorów świadczy istnienie bądź nie istnienie
                                                    odpowiedniego przyporządkowania, a nie fakt istnienia elementów bez pary w
                                                    konkretnym przyporządkowaniu (które swoją drogą nie jest bijekcją, skoro
                                                    pozostawia jakieś nie przypisane elementy).
                                                    Udowodnić równoliczność zbiorów jest prosto - wystarczy wskazać jedną bijekcję.
                                                    Udowodnić, że zbiory nie są równoliczne jest trudniej - trzeba udowodnić, że nie
                                                    istnieje bijekcja miedzy nimi.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 22.08.06, 18:33
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Mnie się podoba każda oficjalna definicja równoliczności dlatego
                                                    || zaproponowałem Panu by rozmowę oprzeć na konkrecie. Specjalnie
                                                    || dla Pana wyszukałem w internecie takiej definicji która jest
                                                    || popularna z uwagi na logikę.
                                                    || Definicja formalna brzmi: Dwa zbioru są równoliczne gdy istnieje
                                                    || bijekcja z jednego zbioru na drugi.
                                                    || Czyli jeżeli potrafimy skonstruować relacje między zbiorami A i B,
                                                    || która każdemu elementowi zbioru A przypisuje dokładnie jeden
                                                    || element zbioru B i dodatkowo każdy element B ma dokładnie jeden
                                                    || element zbioru będący z nim w relacji - czyli ta relacja jest bijekcją,
                                                    || to zbioru A i B są równoliczne.
                                                    || Jeszcze prościej: Jeżeli każdemu elementowi zbioru A przypiszemy
                                                    || jeden unikalny element zbioru B to zbiory mają tyle samo elementów.
                                                    || źródło: jabba.pl/hyperreal
                                                    || tamże: "Jednak Cantor udowodnił także to, że liczb rzeczywistych
                                                    || jest 'więcej' niż naturalnych."
                                                    || Rozmawiamy o tym, że papierków jest tyle ile liczb rzeczywistych
                                                    || a cukierków jest tyle ile liczb naturalnych.
                                                    || Postawiłem pytanie:
                                                    || Czy fakt, że w połączonym zbiorze papierków i cukierków występują
                                                    || papierki które nie mają pary (są bez cukierka) dowodzi że zbiory
                                                    || papierków i cukierków są równoliczne (mają tyle samo elementów)
                                                    || bowiem można założyć (cyc!) funkcję wzajemnie jednoznaczną
                                                    || z jednego zbioru na drugi.?

                                                    | [...] łatwo zastosować argument przekątniowy również do zbioru
                                                    | papierków i cukierków.
                                                    | Wykaże on, że niezależnie od tego jakie przyporządkowanie wymyślimy, to
                                                    | zawsze będą papierki bez cukierków. I to oznacza, że papieków jest więcej.
                                                    | [...]
                                                    | Nie rozumiem też tego pańskiego pytania w tym miejscu:
                                                    |
                                                    > > Czy fakt, że w połączonym zbiorze papierków i cukierków występują
                                                    > > papierki które nie mają pary (są bez cukierka) dowodzi
                                                    > > że zbiory papierków i cukierków są równoliczne (...)?
                                                    |
                                                    | Przecież fakt, że pozostają jakieś nie przypisane elementy w konkrenym
                                                    | przypisaniu nie dowodzi niczego. A już napewno nie dowodzi równoliczności
                                                    | zbiorów. Czy miało to być pytanie przewrotne? Jeśli tak, to proszę mnie
                                                    | naprowadzić czego ono miało dowieść?
                                                    | Powyżej zacytowanie Pana stwierdzenie o tyle mnie konfunduje,
                                                    | że pisałem już o tym, że o fakcie równoliczności zbiorów świadczy
                                                    | istnienie bądź nie istnienie odpowiedniego przyporządkowania,
                                                    | a nie fakt istnienia elementów bez pary w konkretnym przyporządkowaniu
                                                    | (które swoją drogą nie jest bijekcją, skoro pozostawia jakieś nie
                                                    | przypisane elementy).
                                                    | Udowodnić równoliczność zbiorów jest prosto - wystarczy wskazać jedną
                                                    | bijekcję.
                                                    | Udowodnić, że zbiory nie są równoliczne jest trudniej - trzeba udowodnić,
                                                    | że nie istnieje bijekcja miedzy nimi.

                                                    Drogi Panie.
                                                    Po to przywołałem formalną definicję aby w naszej rozmowie wyeliminować
                                                    chaos. Formalna definicja jest jednoznaczna a wynika z niej taki wniosek:
                                                    Jeśli każdy element zbioru A jest przyporządkowany pojedynczemu i tylko
                                                    jednemu elementowi zbioru B oraz każdy element zbioru B jest przyporządkowany
                                                    pojedynczemu i tylko jednemu elementowi zbioru A
                                                    to wówczas z całą pewnością możemy powiedzieć, że zbiory te są równoliczne.
                                                    Każdy pojedynczy element zbioru A stanowi parę z pojedynczym elementem
                                                    zbioru B a obydwa zbiory łącznie zawierają parzystą ilość elementów.
                                                    Zgadzasz się Pan z tym? :)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 23.08.06, 08:21
                                                    > Drogi Panie.
                                                    > Po to przywołałem formalną definicję aby w naszej rozmowie wyeliminować
                                                    > chaos. Formalna definicja jest jednoznaczna a wynika z niej taki wniosek:
                                                    > Jeśli każdy element zbioru A jest przyporządkowany pojedynczemu i tylko
                                                    > jednemu elementowi zbioru B oraz każdy element zbioru B jest przyporządkowany
                                                    > pojedynczemu i tylko jednemu elementowi zbioru A
                                                    > to wówczas z całą pewnością możemy powiedzieć, że zbiory te są równoliczne.
                                                    > Każdy pojedynczy element zbioru A stanowi parę z pojedynczym elementem
                                                    > zbioru B a obydwa zbiory łącznie zawierają parzystą ilość elementów.
                                                    > Zgadzasz się Pan z tym? :)

                                                    Zgadzam się.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 23.08.06, 13:28
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Drogi Panie.
                                                    || Po to przywołałem formalną definicję aby w naszej rozmowie wyeliminować
                                                    || chaos. Formalna definicja jest jednoznaczna a wynika z niej taki wniosek:
                                                    || Jeśli każdy element zbioru A jest przyporządkowany pojedynczemu
                                                    || i tylko jednemu elementowi zbioru B oraz każdy element zbioru B
                                                    || jest przyporządkowany pojedynczemu i tylko jednemu elementowi zbioru A
                                                    || to wówczas z całą pewnością możemy powiedzieć, że zbiory te
                                                    || są równoliczne.
                                                    || Każdy pojedynczy element zbioru A stanowi parę z pojedynczym elementem
                                                    || zbioru B a obydwa zbiory łącznie zawierają parzystą ilość elementów.
                                                    || Zgadzasz się Pan z tym? :)

                                                    | Zgadzam się.

                                                    Czy pańskie potwierdzenie dotyczy także zbiorów nieskończonych
                                                    równolicznych ze zbiorem liczb naturalnych a więc przeliczalnych? :-)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 23.08.06, 13:33
                                                    > Czy pańskie potwierdzenie dotyczy także zbiorów nieskończonych
                                                    > równolicznych ze zbiorem liczb naturalnych a więc przeliczalnych? :-)

                                                    Tak.
                                                    Tyle tylko, że nie wiem jak wtedy rozumieć fragment "a obydwa zbiory łącznie
                                                    zawierają parzystą ilość elementów" ponieważ w arytmetyce liczb kardynalnych nie
                                                    ma czegoś takiego jak przystość. Jednak to szczegół i proponuję się na nim nie
                                                    skupiać. Proszę kontynuować.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 23.08.06, 15:52
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Czy pańskie potwierdzenie dotyczy także zbiorów nieskończonych
                                                    || równolicznych ze zbiorem liczb naturalnych a więc przeliczalnych? :-)

                                                    | Tak.
                                                    | Tyle tylko, że nie wiem jak wtedy rozumieć fragment "a obydwa zbiory
                                                    | łącznie zawierają parzystą ilość elementów" ponieważ w arytmetyce
                                                    | liczb kardynalnych nie ma czegoś takiego jak przystość.
                                                    | Jednak to szczegół i proponuję się na nim nie skupiać. Proszę kontynuować.

                                                    Szczegół który Pan zaakcentowałeś jest ważny i wskazuje, że nasze
                                                    rozważania geometryczno - algebraiczne wykraczają poza Teorię Mnogości,
                                                    której równie dobrze mogło by nie być - wszak teoria (gdybanki) to nie nauka.
                                                    Potwierdził Pan, że jeśli dwa zbiory równoliczne ze zbiorem liczb naturalnych
                                                    połączymy ze sobą - to ilość elementów tego połączonego zbioru jest parzysta.
                                                    Dobrym przykładem takich zbiorów może być zbiór liczb naturalnych N
                                                    oraz zbiór liczb ujemnych -N utworzony przez przeindeksowanie* zbioru N.
                                                    Wyjaśnienia wymaga słowo przeindeksowanie, które oznacza nadanie każdej
                                                    liczbie występującej w zbiorze N indeksu 'minus'. Tak powstają liczby
                                                    całkowite ujemne, które występują na osi liczbowej "poniżej zera".
                                                    kontynuując:
                                                    Jeśli z nieskończonego zbioru parzystego odejmiemy jeden element
                                                    to
                                                    czy zbiór ten stanie się nieparzysty? :)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 24.08.06, 08:34
                                                    > Potwierdził Pan, że jeśli dwa zbiory równoliczne ze zbiorem liczb naturalnych
                                                    > połączymy ze sobą - to ilość elementów tego połączonego zbioru jest parzysta.

                                                    Niestety, z poprzedniej Pana wypowiedzi był to jedyny fragment budzący moją
                                                    wątpliwość i odrazu to wtedy napisałem. Miałem nadzieję, że to wtrącenie o
                                                    parzystości nie jest zasadnicze dla naszej dyskusji i uda się nam pójść dalej,
                                                    widzę jednak, że dotyka ono meritum i wymaga wyjasnienia. Parzystość zbioru
                                                    nieskończonego trzeba dopiero zdefiniować, ponieważ definicja liczby parzystej i
                                                    nieparzystej nie przyda nam się tutaj.
                                                    Dobra wiadomość dla Pana jest taka, że może Pan zdefiniować to pojęcie wedle
                                                    własnego uznania.

                                                    > Jeśli z nieskończonego zbioru parzystego odejmiemy jeden element
                                                    > to
                                                    > czy zbiór ten stanie się nieparzysty? :)

                                                    Wszystkie zależy od tego jak zdefiniujemy "nieskończony zbiór parzysty" i
                                                    "nieskończony zbiór nieparzysty". Nie odpowiem wprost na to pytanie tylko
                                                    dlatego, że nie znam tych definicji. Nie powinno to Pana dziwić, bo klasyczna
                                                    matematyka ich nie zna - na Pan pełnw prawo przedstawić swoje wersje.
                                                    Oto dlaczego standardowa definicja parzystości się nam nie przyda:
                                                    "Liczba parzysta to taka którą można przedstawić w postacki 2*k, gdzie k jest
                                                    liczbą całkowitą". Nie ma takiej liczby całkowitej k aby 2*k dało nam alef-0,
                                                    czy jaką kolwiek inną liczbę kardynalną.
                                                    Natomiast liczba nieparzysta to taka którą można przedstawić w postaci 2*k+1,
                                                    gdzie k jest liczbą całkowitą. Również nie ma takiego całkowitego k. A zatem
                                                    zbiór liczb naturalnych, lub zbiór z nim równoliczny nie jest ani parzysty, ani
                                                    nieparzysty według powyższech definicji.
                                                    Można spróbować rozszerzyć tą definicję, tak aby k mogło być liczbą kardynalną,
                                                    ale wtedy zarówna 2*alef0=alef0 jak i 2*alef0+1=alef0, więc okazuje się, że
                                                    wtedy zbiór N jest zarówno parzysty jak i nieparzysty.
                                                    Mógłbym zaproponowac jeszcze kilka innych definicji parzystości zbioru
                                                    nieskończonego, jednak wszystkie ona prowadzą do sprzeczności polegającej na
                                                    tym, że mozna wykazać zarówno parzystość jak i nieparzystość tego samego zbioru
                                                    nieskończonego, lub, że każdy zbiór jest parzysty.
                                                    Pokuszę się o jeszcze jedną próbę definicji, która powinna Panu odpowiadać:
                                                    "Zbiór parzysty A to taki zbiór którego elementy mogą połączyć się w pary, tak
                                                    aby każdy miał swoją unikalną, jedną parę i żaden element nie pozostał bez
                                                    pary". Sprawdźmy zatem czy zbiór N jest parzysty wobec powyższej definicji -
                                                    łączymy 1 z 2, 3 z 4, ... 2n-1 z 2n. Każdy element ma jedną parę, żaden nie jest
                                                    bez pary, a zatem zbiór N jest parzysty wobec powyższej definicji.
                                                    Zabierzmy teraz z N jeden element np. {1}. Otrzymaliśmy zbiór N1 = {2,3,4,...}
                                                    łączymy jego elementy w pary 2 z 3, 4 z 5, ..., 2n z 2n+1. Znowu zbiór spełnia
                                                    naszą definicję parzystości. A zatem definicja ta pasuje pratycznie dla każdego
                                                    zbioru nieskończonego. Nawet dla continuum.
                                                    A jak zdefiniować zbiór nieskończony nieparzysty? Może tak: "Zbiór nieparzysty B
                                                    to taki zbiór którego elementów nie można połączyć w pary, tak aby każdy miał
                                                    swoją unikalną, jedną parę i żaden element nie pozostał bez pary" - Ale nie
                                                    potrafię sobie wyobrazic takiego zbioru, a więc definicja ta nie opisuje żadnego
                                                    ze zbiorów o jakich rozmawialiśmy.

                                                    A zatem - proszę o podanie definicji zbioru parzystego i nieparzystego tak aby
                                                    uściślić naszą dyskusję. Wtedy będę mógł odpowiedzieć na postawione pytanie.
                                                    Powyżej próbowałem zgadnąć definicję które Pan miał na myśli, ale nie wiem, czy
                                                    mi się to udało.
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 24.08.06, 14:12
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Szczegół który Pan zaakcentowałeś jest ważny i wskazuje, że nasze
                                                    || rozważania geometryczno - algebraiczne wykraczają poza Teorię Mnogości,
                                                    || której równie dobrze mogło by nie być - wszak teoria (gdybanki) to nie nauka.
                                                    || Potwierdził Pan, że jeśli dwa zbiory równoliczne ze zbiorem liczb naturalnych
                                                    || połączymy ze sobą - to ilość elementów tego połączonego zbioru jest parzysta.
                                                    || Dobrym przykładem takich zbiorów może być zbiór liczb naturalnych N
                                                    || oraz zbiór liczb ujemnych -N utworzony przez przeindeksowanie* zbioru N.
                                                    || Wyjaśnienia wymaga słowo przeindeksowanie, które oznacza nadanie każdej
                                                    || liczbie występującej w zbiorze N indeksu 'minus'. Tak powstają liczby
                                                    || całkowite ujemne, które występują na osi liczbowej "poniżej zera".
                                                    || kontynuując:
                                                    || Jeśli z nieskończonego zbioru parzystego odejmiemy jeden element
                                                    || to
                                                    || czy zbiór ten stanie się nieparzysty? :)
                                                    || ~>°<~
                                                    || Edward Robak*

                                                    | Parzystość zbioru nieskończonego trzeba dopiero zdefiniować, ponieważ
                                                    | definicja liczby parzystej i nieparzystej nie przyda nam się tutaj.
                                                    > Wszystkie zależy od tego jak zdefiniujemy "nieskończony zbiór parzysty" i
                                                    > "nieskończony zbiór nieparzysty". Nie odpowiem wprost na to pytanie tylko
                                                    > dlatego, że nie znam tych definicji. Nie powinno to Pana dziwić, bo klasyczna
                                                    > matematyka ich nie zna - na Pan pełnw prawo przedstawić swoje wersje.
                                                    > Oto dlaczego standardowa definicja parzystości się nam nie przyda:
                                                    > "Liczba parzysta to taka którą można przedstawić w postacki 2*k, gdzie k jest
                                                    > liczbą całkowitą". Nie ma takiej liczby całkowitej k aby 2*k dało nam alef-0,
                                                    > czy jaką kolwiek inną liczbę kardynalną.

                                                    A więc alef-0 =sru=> kosz

                                                    | Natomiast liczba nieparzysta to taka którą można przedstawić w postaci 2*k+1,
                                                    | gdzie k jest liczbą całkowitą. Również nie ma takiego całkowitego k. A zatem
                                                    | zbiór liczb naturalnych, lub zbiór z nim równoliczny nie jest ani parzysty,
                                                    | ani nieparzysty według powyższech definicji.
                                                    | Można spróbować rozszerzyć tą definicję, tak aby k mogło być liczbą
                                                    | kardynalną, ale wtedy zarówna 2*alef0=alef0 jak i 2*alef0+1=alef0, więc
                                                    | okazuje się, że wtedy zbiór N jest zarówno parzysty jak i nieparzysty.

                                                    A więc alef-0 =sru=> kosz

                                                    | Mógłbym zaproponowac jeszcze kilka innych definicji parzystości zbioru
                                                    | nieskończonego, jednak wszystkie ona prowadzą do sprzeczności polegającej
                                                    | na tym, że mozna wykazać zarówno parzystość jak i nieparzystość tego samego
                                                    | zbioru nieskończonego, lub, że każdy zbiór jest parzysty.

                                                    A więc Teoria Mnogości =sru=> kosz

                                                    | Pokuszę się o jeszcze jedną próbę definicji, która powinna Panu odpowiadać:
                                                    | "Zbiór parzysty A to taki zbiór którego elementy mogą połączyć się w pary,
                                                    | tak aby każdy miał swoją unikalną, jedną parę i żaden element nie pozostał
                                                    | bez pary". Sprawdźmy zatem czy zbiór N jest parzysty wobec powyższej
                                                    | definicji - łączymy 1 z 2, 3 z 4, ... 2n-1 z 2n. Każdy element ma jedną parę,
                                                    | żaden nie jest bez pary, a zatem zbiór N jest parzysty wobec powyższej
                                                    | definicji.

                                                    Błąd. Połączył Pan w pary wyłącznie skończoną ilość elementów.
                                                    Nic Pan nie wykazał. Ta wielka niewiadoma oznaczona "..." wyklucza
                                                    pańskie "Sprawdzanie". Sprawdź Pan na wszystkich elementach zbioru. OK?

                                                    | Zabierzmy teraz z N jeden element np. {1}. Otrzymaliśmy zbiór N1 = {2,3,4,...}
                                                    | łączymy jego elementy w pary 2 z 3, 4 z 5, ..., 2n z 2n+1. Znowu zbiór
                                                    | spełnia naszą definicję parzystości. A zatem definicja ta pasuje pratycznie
                                                    | dla każdego zbioru nieskończonego. Nawet dla continuum.

                                                    To nowomowa.

                                                    | A jak zdefiniować zbiór nieskończony nieparzysty? Może tak:
                                                    | "Zbiór nieparzysty B to taki zbiór którego elementów nie można połączyć w
                                                    | pary, tak aby każdy miał swoją unikalną, jedną parę i żaden element nie
                                                    | pozostał bez pary" - Ale nie potrafię sobie wyobrazic takiego zbioru,
                                                    | a więc definicja ta nie opisuje żadnego ze zbiorów o jakich rozmawialiśmy.
                                                    |
                                                    | A zatem - proszę o podanie definicji zbioru parzystego i nieparzystego tak
                                                    | aby uściślić naszą dyskusję. Wtedy będę mógł odpowiedzieć na postawione
                                                    | pytanie.
                                                    | Powyżej próbowałem zgadnąć definicję które Pan miał na myśli, ale nie wiem,
                                                    | czy mi się to udało.

                                                    Opiszmy więc to co już wiadomo.
                                                    Łączna ilość (suma arytmetyczna) elementów dwóch zbiorów równolicznych
                                                    (w tym zbiorów równolicznych z przeliczalnym zbiorem N) JEST parzysta
                                                    bowiem wszystkie pojedyncze elementy jednego zbioru tworzą unikatowe*
                                                    pary z pojedynczymi elementami drugiego zbioru i żaden element z tych
                                                    zbiorów nie jest bez PARY.
                                                    unikatowe* - para dająca się wyizolować wg określonego algorytmu.
                                                    PS.
                                                    Proszę odpowiedź zamieścić pod moim tekstem.
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 24.08.06, 15:19
                                                    > facet123 napisał:
                                                    > | robakks napisał:
                                                    >
                                                    > || Szczegół który Pan zaakcentowałeś jest ważny i wskazuje, że nasze
                                                    > || rozważania geometryczno - algebraiczne wykraczają poza Teorię Mnogości,
                                                    > || której równie dobrze mogło by nie być - wszak teoria (gdybanki) to nie nauka
                                                    > .
                                                    > || Potwierdził Pan, że jeśli dwa zbiory równoliczne ze zbiorem liczb naturalnyc
                                                    > h
                                                    > || połączymy ze sobą - to ilość elementów tego połączonego zbioru jest parzysta
                                                    > .
                                                    > || Dobrym przykładem takich zbiorów może być zbiór liczb naturalnych N
                                                    > || oraz zbiór liczb ujemnych -N utworzony przez przeindeksowanie* zbioru N.
                                                    > || Wyjaśnienia wymaga słowo przeindeksowanie, które oznacza nadanie każdej
                                                    > || liczbie występującej w zbiorze N indeksu 'minus'. Tak powstają liczby
                                                    > || całkowite ujemne, które występują na osi liczbowej "poniżej zera".
                                                    > || kontynuując:
                                                    > || Jeśli z nieskończonego zbioru parzystego odejmiemy jeden element
                                                    > || to
                                                    > || czy zbiór ten stanie się nieparzysty? :)
                                                    > || ~>°<~
                                                    > || Edward Robak*
                                                    >
                                                    > | Parzystość zbioru nieskończonego trzeba dopiero zdefiniować, ponieważ
                                                    > | definicja liczby parzystej i nieparzystej nie przyda nam się tutaj.
                                                    > > Wszystkie zależy od tego jak zdefiniujemy "nieskończony zbiór parzysty" i
                                                    > > "nieskończony zbiór nieparzysty". Nie odpowiem wprost na to pytanie tylko
                                                    > > dlatego, że nie znam tych definicji. Nie powinno to Pana dziwić, bo klasy
                                                    > czna
                                                    > > matematyka ich nie zna - na Pan pełnw prawo przedstawić swoje wersje.
                                                    > > Oto dlaczego standardowa definicja parzystości się nam nie przyda:
                                                    > > "Liczba parzysta to taka którą można przedstawić w postacki 2*k, gdzie k
                                                    > jest
                                                    > > liczbą całkowitą". Nie ma takiej liczby całkowitej k aby 2*k dało nam ale
                                                    > f-0,
                                                    > > czy jaką kolwiek inną liczbę kardynalną.
                                                    >
                                                    > A więc alef-0 =sru=> kosz
                                                    >
                                                    > | Natomiast liczba nieparzysta to taka którą można przedstawić w postaci 2*k+1,
                                                    > | gdzie k jest liczbą całkowitą. Również nie ma takiego całkowitego k. A zatem
                                                    > | zbiór liczb naturalnych, lub zbiór z nim równoliczny nie jest ani parzysty,
                                                    > | ani nieparzysty według powyższech definicji.
                                                    > | Można spróbować rozszerzyć tą definicję, tak aby k mogło być liczbą
                                                    > | kardynalną, ale wtedy zarówna 2*alef0=alef0 jak i 2*alef0+1=alef0, więc
                                                    > | okazuje się, że wtedy zbiór N jest zarówno parzysty jak i nieparzysty.
                                                    >
                                                    > A więc alef-0 =sru=> kosz

                                                    Rozumiem, że nie podoba się Panu klasyczna teoria mnogości. Z mojej poprzedniej
                                                    wypowiedzi nie wynika jednak w żaden sposób jakoby teoria mnogości była w
                                                    jakikolwiek sposób bardziej kulawa niż jakakolwiek inna teoria, czy raczej
                                                    system aksjomatów. Fakt, że w ramach teorii mnogości definicje zbiorów
                                                    parzystych i nieparzystych nie prowadzą do ich rozróżnienia nie świadczy
                                                    przecież o tym, że coś jest nie tak z teorią mnogości, ale z tymi definicjami.

                                                    >> Sprawdźmy zatem czy zbiór N jest parzysty wobec powyższej
                                                    >> definicji - łączymy 1 z 2, 3 z 4, ... 2n-1 z 2n. Każdy element ma jedną parę,
                                                    >> żaden nie jest bez pary, a zatem zbiór N jest parzysty wobec powyższej
                                                    >> definicji.
                                                    >
                                                    > Błąd. Połączył Pan w pary wyłącznie skończoną ilość elementów.
                                                    > Nic Pan nie wykazał. Ta wielka niewiadoma oznaczona "..." wyklucza
                                                    > pańskie "Sprawdzanie". Sprawdź Pan na wszystkich elementach zbioru. OK?

                                                    Jak to? Czy twierdzi pan, że par postaci n*2-1 i n*2 jest skończona ilość?
                                                    kolejne pary można traktowac jako wartości funkcji p1(n)=2*n-1, p2(n)=2*n.
                                                    Jeżeli tak, to ponieważ funkcje te są określone dla liczb naturalnych i wg. Pana
                                                    dla skończonej ich ilości, to powinna istnieć ostatnia liczba naturalna dla
                                                    której funkcje p1 i p2 nie są określone, a to by oznaczało ostatnią liczbę
                                                    naturalna w ogóle. Czy pan uważa, że liczb naturalnych jest skończenie wiele?
                                                    Na jakiej podstawie twierdzi pan, że par 2*n-1,2*n jest skończenie wiele?

                                                    > To nowomowa.

                                                    Nie nowomowa, ale logiczna konsekwencja przyjętej definicji.

                                                    > Opiszmy więc to co już wiadomo.
                                                    > Łączna ilość (suma arytmetyczna) elementów dwóch zbiorów równolicznych
                                                    > (w tym zbiorów równolicznych z przeliczalnym zbiorem N) JEST parzysta
                                                    > bowiem wszystkie pojedyncze elementy jednego zbioru tworzą unikatowe*
                                                    > pary z pojedynczymi elementami drugiego zbioru i żaden element z tych
                                                    > zbiorów nie jest bez PARY.
                                                    > unikatowe* - para dająca się wyizolować wg określonego algorytmu.

                                                    Ok, czyli wedle Pana definicji zbiór parzysty jest sumą dwóch zbiorów
                                                    równolicznych. Podał pan przykład zbioru będącego sumą N i -N (zbiór liczb
                                                    naturanych i zbiór całkowitych liczb ujemnych). Zgadzam się w pełni, że jeśli
                                                    jakiś zbiór ma być parzysty to z pewnością taki.
                                                    Ja natomiast proponuję takie dwa zbiory: Np - zbiór parzystych liczb naturalnych
                                                    i zbiór Nn - zbiór nieparzystych liczb naturalnych. Te zbiory też można połączyć
                                                    w pary bez żadnego problemu; 1-2, 3-4, 5-6, czyli w sposób który opisałem
                                                    poprzednio, a Pan nazwał go błędem i nowomową. Wg mnie suma tych zbiorów a więc
                                                    Nn+Np = N jest tak samo parzysta jak suma zbiorów N i -N.
                                                    Niech mi Pan teraz powie - czym lepsze jest przypisanie z pańskiego przykładu ze
                                                    zbiorami N i -N, to znaczy 1 do -1, 2 do -2, i tak dalej od przypisania z mojego
                                                    przykładu ze zbiorami Nn i Np?
                                                    Przecież dla potrzeb tych przykładów liczby są jedynie pewnymi symbolami
                                                    pozbawionymi znaczenia. W czym lepsze jest przyporządkowywanie symbolom ze
                                                    zbioru N symboli z kreskami (ze zbioru -N) od przyporządkowywania symbolom z Np
                                                    symboli Nn?
                                                    Dlaczego wedle Pana jedno z nich jest nowomową, a drugie nie?

                                                    > PS.
                                                    > Proszę odpowiedź zamieścić pod moim tekstem.

                                                    Nie wystarczy Panu jak swoje komentarze dopisuje pod każdym fragmentem Pana teksu?
                                                  • robakks Re: Czy w matematyce nic nowego? 24.08.06, 16:09
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Opiszmy więc to co już wiadomo.
                                                    || Łączna ilość (suma arytmetyczna) elementów dwóch zbiorów równolicznych
                                                    || (w tym zbiorów równolicznych z przeliczalnym zbiorem N) JEST parzysta
                                                    || bowiem wszystkie pojedyncze elementy jednego zbioru tworzą unikatowe*
                                                    || pary z pojedynczymi elementami drugiego zbioru i żaden element z tych
                                                    || zbiorów nie jest bez PARY.
                                                    || unikatowe* - para dająca się wyizolować wg określonego algorytmu.
                                                    || PS.
                                                    || Proszę odpowiedź zamieścić pod moim tekstem.

                                                    | Rozumiem, że nie podoba się Panu klasyczna teoria mnogości. Z mojej
                                                    | poprzedniej wypowiedzi nie wynika jednak w żaden sposób jakoby teoria
                                                    | mnogości była w jakikolwiek sposób bardziej kulawa niż jakakolwiek inna
                                                    | teoria, czy raczej system aksjomatów. Fakt, że w ramach teorii mnogości
                                                    | definicje zbiorów parzystych i nieparzystych nie prowadzą do ich
                                                    | rozróżnienia nie świadczy przecież o tym, że coś jest nie tak z teorią
                                                    | mnogości, ale z tymi definicjami.

                                                    Jeśli "w ramach teorii mnogości definicje zbiorów parzystych i nieparzystych
                                                    nie prowadzą do ich rozróżnienia
                                                    to
                                                    Teoria Mnogości =sru=> kosz
                                                    nie jest przydatna w temacie - proponuję zapomnieć o niej.

                                                    | Jak to? Czy twierdzi pan, że par postaci n*2-1 i n*2 jest skończona ilość?
                                                    | kolejne pary można traktowac jako wartości funkcji p1(n)=2*n-1, p2(n)=2*n.
                                                    | Jeżeli tak, to ponieważ funkcje te są określone dla liczb naturalnych
                                                    | i wg. Pana dla skończonej ich ilości, to powinna istnieć ostatnia liczba
                                                    | naturalna dla której funkcje p1 i p2 nie są określone, a to by oznaczało
                                                    | ostatnią liczbę naturalna w ogóle. Czy pan uważa, że liczb naturalnych jest
                                                    | skończenie wiele?
                                                    | Na jakiej podstawie twierdzi pan, że par 2*n-1,2*n jest skończenie wiele?

                                                    Oczywiście, że JEST "ostatnia liczba naturalna" taką ostatnią liczbą
                                                    naturalną jest na przykład liczba 1 gdy okrąg toczy się po odcinku AB
                                                    od B w stronę A a nazwy punktów tego odcinka zdefiniowane są Funkcją
                                                    Robakksa..

                                                    || To nowomowa.

                                                    | Nie nowomowa, ale logiczna konsekwencja przyjętej definicji.

                                                    Logicznie jest odrzucić nielogiczną definicję która zakłada, że wystarczy
                                                    przyrównać do siebie kilka elementów dwóch zbiorów aby orzekać o całym
                                                    nieskończonym zbiorze.

                                                    | Ok, czyli wedle Pana definicji zbiór parzysty jest sumą dwóch zbiorów
                                                    | równolicznych. Podał pan przykład zbioru będącego sumą N i -N (zbiór
                                                    | liczb naturanych i zbiór całkowitych liczb ujemnych).
                                                    | Zgadzam się w pełni, że jeśli jakiś zbiór ma być parzysty
                                                    | to z pewnością taki.

                                                    Taki zbiór ma piękną własność:
                                                    suma warości przypisanych elementom zbioru JEST RÓWNA ZERO
                                                    bowiem
                                                    sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    - kompensują się do ZERA:
                                                    1-1=0, 2-2=0, n-n=0
                                                    Nieskończona ilość ZER jest ZEREM arytmetycznym.

                                                    | Ja natomiast proponuję takie dwa zbiory: Np - zbiór parzystych liczb
                                                    | naturalnych i zbiór Nn - zbiór nieparzystych liczb naturalnych.
                                                    | Te zbiory też można połączyć w pary bez żadnego problemu; 1-2, 3-4, 5-6,
                                                    | czyli w sposób który opisałem poprzednio, a Pan nazwał go błędem
                                                    | i nowomową. Wg mnie suma tych zbiorów a więc
                                                    | Nn+Np = N jest tak samo parzysta jak suma zbiorów N i -N.
                                                    | Niech mi Pan teraz powie - czym lepsze jest przypisanie z pańskiego
                                                    | przykładu ze zbiorami N i -N, to znaczy 1 do -1, 2 do -2, i tak dalej
                                                    | od przypisania z mojego przykładu ze zbiorami Nn i Np?
                                                    | Przecież dla potrzeb tych przykładów liczby są jedynie pewnymi symbolami
                                                    | pozbawionymi znaczenia. W czym lepsze jest przyporządkowywanie symbolom ze
                                                    | zbioru N symboli z kreskami (ze zbioru -N) od przyporządkowywania symbolom
                                                    | z Np symboli Nn?
                                                    | Dlaczego wedle Pana jedno z nich jest nowomową, a drugie nie?

                                                    JA wykazuję, że łączna wartość przypisana elementom zbiorów N i -N
                                                    jest ZEROWA co jest dowodem równoliczności.
                                                    Wykaż Pan, że łączna wartość Np - Nn jest równa N a udowodnisz
                                                    równoliczność Np:Nn. Założenie, że jeśli przyrównasz Pan sobie
                                                    kilka liczb do siebie to skutkuje to równolicznością/brakiem równoliczności
                                                    jest nowomową (fantastyka SF). Równoliczność dotyczy WSZYSTKICH
                                                    elementów zbioru a nie tylko kilku skończonych.

                                                    || PS.
                                                    || Proszę odpowiedź zamieścić pod moim tekstem.

                                                    | Nie wystarczy Panu jak swoje komentarze dopisuje pod każdym fragmentem
                                                    | Pana teksu?

                                                    Rozbijając mój tekst na fragmenty i tworząc dziesiątki dygresji
                                                    uciekasz Pan od meritum.
                                                    Napisz mi Pan pod tekstem: czy znasz jakiś zbiór nieskończony
                                                    który z całą pewnością JEST nieparzysty?
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 09:43
                                                    > Jeśli "w ramach teorii mnogości definicje zbiorów parzystych i nieparzystych
                                                    > nie prowadzą do ich rozróżnienia
                                                    > to
                                                    > Teoria Mnogości =sru=> kosz
                                                    > nie jest przydatna w temacie - proponuję zapomnieć o niej.

                                                    Pisałem już Panu w innym wątku, że abyśmy mogli merytorycznie rozmawiać musimy
                                                    posiadać pewne pojecia bazowe. Jak wyrzucimy Teorię Mnogości i nie zastąpimy jej
                                                    jakimś innym zdefiniowanym przez Pana zbiorem pojęć i definicji to nie będziemy
                                                    mieli jak się porozumieć. Dlatego trzymam się klasycznej TM jako jedynej znanej
                                                    mi płaszczyzny porozumienia. Zapomnimy o TM z chwilą gdy Pan poda ścisłą
                                                    definicje swojej - póki co staram się "w locie" domyslać się o jakie definicje
                                                    Panu może chodzić, ale wygodniej by było gdyby to Pan je określił.

                                                    > Oczywiście, że JEST "ostatnia liczba naturalna" taką ostatnią liczbą
                                                    > naturalną jest na przykład liczba 1 gdy okrąg toczy się po odcinku AB
                                                    > od B w stronę A a nazwy punktów tego odcinka zdefiniowane są Funkcją
                                                    > Robakksa..

                                                    Ostatnia liczba naturalna o której pan pisze to rzekomy przeciwobraz funkcji
                                                    f(n)=n/(n+1) dla jej wartości granicznej, czyli 1. Problem w tym, że funkcja
                                                    f(n) nigdy nie przyjmuje wartości 1, a zatem nie istnieje przeciwobraz tej
                                                    funkcji na jedynki. Funkcja zwracająca przeciwobrazy funkcji f(n) to funkcja do
                                                    niej odwrotna, którą możemy łatwo zdefiniować przekształcając wzór f(n).
                                                    Nazwijmy tę funkcję g(x). Ma ona postać g(x)=x/(1-x) i nie jest zdefiniowana dla
                                                    x=1. A zatem liczba o której Pan pisze nie istnieje.
                                                    Po za tym gdyby taka liczba istniała (nazwijmy ją [1/0]), to czym byłoby
                                                    [1/0]+1? Nie byłoby liczbą naturalną?

                                                    > Logicznie jest odrzucić nielogiczną definicję która zakłada, że wystarczy
                                                    > przyrównać do siebie kilka elementów dwóch zbiorów aby orzekać o całym
                                                    > nieskończonym zbiorze.

                                                    Definicja nie może być nielogiczna (błędna). Nielogiczne może być wnioskowanie
                                                    na niej oparte.

                                                    > Taki zbiór ma piękną własność:
                                                    > suma warości przypisanych elementom zbioru JEST RÓWNA ZERO
                                                    > bowiem
                                                    > sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    > - kompensują się do ZERA:

                                                    Zgadzam się, że zbiór N+(-N) ma taką własność. Nie widzę związku z pojęciem
                                                    parzystości zbiorów. Chyba, że dla Pana zbiór parzysty to taki który skłąda się
                                                    z dwóch podzbiorów których elementy można połączyć w pary sumujące się do zera.
                                                    Tylko, że wtedy parzyste mogą być tylko zbiory liczbowe. A co ze zbiorami
                                                    punktów, funkcji, zbiorami zbiorów albo jeszcze innych obiektów?

                                                    > JA wykazuję, że łączna wartość przypisana elementom zbiorów N i -N
                                                    > jest ZEROWA co jest dowodem równoliczności.

                                                    Aha. Czyli dla Pana sumowanie się par do zera to dowód nie tylko parzystości,
                                                    ale równoliczności. W porzadku, to dużo wyjasnia.
                                                    Mam dwa zastrzeżenia do Pańskiej definicji równoliczności:
                                                    1. Jak zdefiniować równoliczność zbiorów których elementami nie są liczby? Z
                                                    pana definicji wynika, że takie zbiory nigdy nie są równoliczne bo nie można
                                                    arytmetycznie sumować ich elementów.
                                                    2. Jeżeli dobrze rozumiem, to zbiór N nie jest równoliczny sam z sobą, bo nie da
                                                    się tak sumować liczb naturalnych aby otrzymać 0. Chyba, że chodzi o różnicę
                                                    liczb. Wtedy z kolei zbiór N i -N nie są równoliczne. Jak zatem dokładnie
                                                    wygląda ta definicja?

                                                    > Założenie, że jeśli przyrównasz Pan sobie
                                                    > kilka liczb do siebie to skutkuje to równolicznością/brakiem równoliczności
                                                    > jest nowomową (fantastyka SF). Równoliczność dotyczy WSZYSTKICH
                                                    > elementów zbioru a nie tylko kilku skończonych.

                                                    Zgadzam się, ale ja przyrównywałem do siebie WSZYSTKIE elementy zbiorów. Jeśli
                                                    nie, to niech pan mi wskaże elementy w zbiorze Np albo Np których nie przypisałem.

                                                    > Rozbijając mój tekst na fragmenty i tworząc dziesiątki dygresji
                                                    > uciekasz Pan od meritum.
                                                    > Napisz mi Pan pod tekstem: czy znasz jakiś zbiór nieskończony
                                                    > który z całą pewnością JEST nieparzysty?

                                                    Ok, postaram się wypunktowywać w takim razie w przyszłości swoje odpowiedzi pod
                                                    pełnym tekstem, ale to z kolei zmiejszy przejrzystość.
                                                    Co do meritum:
                                                    Wedle mojej definicji opartej na łączeniu elementów w pary (niezależnie od tego
                                                    czy to są liczby, czy nie, a więc definicji nie-arytmetycznej) nie znam takiego
                                                    zbioru.
                                                  • robakks Re: [1] Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 17:26
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Jeśli "w ramach teorii mnogości definicje zbiorów parzystych
                                                    || i nieparzystych nie prowadzą do ich rozróżnienia
                                                    || to
                                                    || Teoria Mnogości =sru=> kosz
                                                    || nie jest przydatna w temacie - proponuję zapomnieć o niej.

                                                    | Pisałem już Panu w innym wątku, że abyśmy mogli merytorycznie
                                                    | rozmawiać musimy posiadać pewne pojecia bazowe. Jak wyrzucimy
                                                    | Teorię Mnogości i nie zastąpimy jej jakimś innym zdefiniowanym
                                                    | przez Pana zbiorem pojęć i definicji to nie będziemy mieli jak się
                                                    | porozumieć. Dlatego trzymam się klasycznej TM jako jedynej znanej
                                                    | mi płaszczyzny porozumienia. Zapomnimy o TM z chwilą gdy Pan poda
                                                    | ścisłą definicje swojej - póki co staram się "w locie" domyslać się
                                                    | o jakie definicje Panu może chodzić, ale wygodniej by było gdyby
                                                    | to Pan je określił.

                                                    Szanowny Panie.
                                                    Georg Cantor (1845-1918) człowiek który wykazał, że liczb naturalnych
                                                    jest mniej niż liczb rzeczywistych - odkrywał oczywiste twierdzenia
                                                    dla matematyki. Ponieważ jego rewelacje były wyszydzane przez
                                                    współczesnych "kolegów po fachu" to nie mając z kim pogadać
                                                    "wziął i zwariował" pozostawiając swoje dzieło niedokończone a hipotezy
                                                    i intuicje - bez merytorycznych odpowiedzi.
                                                    Na bazie jego matematycznych odkryć stworzono interpretację dlatego
                                                    nazywaną teorią, że nie jest oparta na pewnikach - lecz założeniach
                                                    przyjmowanych bez dowodu a więc bez uzasadnienia prawdziwości).
                                                    ...
                                                    Piszesz Pan o "pewnych pojęciach bazowych" koniecznych do
                                                    utworzenia wspólnej "płaszczyzny porozumienia".
                                                    Taką płaszczyzną pierwotną i wspólną jest geometria oraz logika
                                                    jednoznacznie opisująca 'zjawiska' geometryczne za pomocą symboli
                                                    algebraicznych.
                                                    Nie jest Drogi Panie do niczego potrzebna niefalsyfikowalna TM
                                                    aby w oparciu o dedukcję, logikę i figurę geometryczną o nazwie
                                                    Tabela N^2 - badać i opisywać jej własności.
                                                    W kontekście nieskończonych zbiorów liczb naturalnych
                                                    oraz cechowania parzystości ta Tabela jest dobrym desygnatem:
                                                    wiersz PEŁNY różni się wszak od wiersza PEŁNEGO w którym odznaczono
                                                    pojedyncze dowolne pole. :)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: [1] Czy w matematyce nic nowego? 28.08.06, 10:36
                                                    robakks napisał:

                                                    > facet123 napisał:
                                                    > | robakks napisał:
                                                    >
                                                    > || Jeśli "w ramach teorii mnogości definicje zbiorów parzystych
                                                    > || i nieparzystych nie prowadzą do ich rozróżnienia
                                                    > || to
                                                    > || Teoria Mnogości =sru=> kosz
                                                    > || nie jest przydatna w temacie - proponuję zapomnieć o niej.
                                                    >
                                                    > | Pisałem już Panu w innym wątku, że abyśmy mogli merytorycznie
                                                    > | rozmawiać musimy posiadać pewne pojecia bazowe. Jak wyrzucimy
                                                    > | Teorię Mnogości i nie zastąpimy jej jakimś innym zdefiniowanym
                                                    > | przez Pana zbiorem pojęć i definicji to nie będziemy mieli jak się
                                                    > | porozumieć. Dlatego trzymam się klasycznej TM jako jedynej znanej
                                                    > | mi płaszczyzny porozumienia. Zapomnimy o TM z chwilą gdy Pan poda
                                                    > | ścisłą definicje swojej - póki co staram się "w locie" domyslać się
                                                    > | o jakie definicje Panu może chodzić, ale wygodniej by było gdyby
                                                    > | to Pan je określił.
                                                    >
                                                    > Szanowny Panie.
                                                    > Georg Cantor (1845-1918) człowiek który wykazał, że liczb naturalnych
                                                    > jest mniej niż liczb rzeczywistych - odkrywał oczywiste twierdzenia
                                                    > dla matematyki. Ponieważ jego rewelacje były wyszydzane przez
                                                    > współczesnych "kolegów po fachu" to nie mając z kim pogadać
                                                    > "wziął i zwariował" pozostawiając swoje dzieło niedokończone a hipotezy
                                                    > i intuicje - bez merytorycznych odpowiedzi.
                                                    > Na bazie jego matematycznych odkryć stworzono interpretację dlatego
                                                    > nazywaną teorią, że nie jest oparta na pewnikach - lecz założeniach
                                                    > przyjmowanych bez dowodu a więc bez uzasadnienia prawdziwości).
                                                    > ...
                                                    > Piszesz Pan o "pewnych pojęciach bazowych" koniecznych do
                                                    > utworzenia wspólnej "płaszczyzny porozumienia".
                                                    > Taką płaszczyzną pierwotną i wspólną jest geometria oraz logika
                                                    > jednoznacznie opisująca 'zjawiska' geometryczne za pomocą symboli
                                                    > algebraicznych.
                                                    > Nie jest Drogi Panie do niczego potrzebna niefalsyfikowalna TM
                                                    > aby w oparciu o dedukcję, logikę i figurę geometryczną o nazwie
                                                    > Tabela N^2 - badać i opisywać jej własności.
                                                    > W kontekście nieskończonych zbiorów liczb naturalnych
                                                    > oraz cechowania parzystości ta Tabela jest dobrym desygnatem:
                                                    > wiersz PEŁNY różni się wszak od wiersza PEŁNEGO w którym odznaczono
                                                    > pojedyncze dowolne pole. :)

                                                    Pisze Pan, że logika i geometria to baza do rozumowania. Logika pokazuje w jaki
                                                    sposób prawidłowo wnioskować o prawdziwości jednych zdań na podstawie innych
                                                    zdań. Tak więc aby odowodnić prawdziwość alub fałszyfość zdania trzeba wyjść od
                                                    prawdziwości/fałszywości innych zdań, które z kolei wynikają z jeszcze innych
                                                    zdań. Aby móc w ogóle zastosować logikę trzeba zatem posiadać pewien zbiór "zdań
                                                    podstawowych", czyli aksjomatów. Aksjomatów nie udowadnia się ponieważ nie ma
                                                    zdać na jakie można by się w takim dowodzie powołać.
                                                    Najprostrzy przykład: mamy zdanie człowiek(x) => umrze(x). Wiemy też, że
                                                    człowiek('nowak'). Chcemy wiedziec, czy umrze('nowak') jest prawdziwe.
                                                    Oczywiście stosujemy zdanie o którym wiemy, że jest prawdziwe i otrzymujemy
                                                    odpowiedź umrze('nowak'). Skąd jednak wiemy, że zdanie którym posługujemy się
                                                    jest prawdziwe? Czy na podstawie samej logikii mozna udowodnić, że człowiek(x)
                                                    => umrze(x)? Oczywiście, że nie. A może wynika to z faktu, że wiemy o tym, że
                                                    wszyscy ludzie umierają? Też, nie ponieważ matematyka to nie to samo co wiedza o
                                                    świecie fizycznym. Być może gdzieś jest, albo kiedyś będzie człowiek dla któego
                                                    to zdanie nie jest spełnione? Można też sobie wyobrazić potencjalny świat w
                                                    którym to zdanie nie jest prawdziwe i rozumować wedle jego praw.
                                                    W powyższym przykłądzie założyliśmy, że zdanie człowiek(x) => umrze(x) jest
                                                    prawdziwe i nie wymaga dowodu, jest zatem aksjomatem.
                                                    Z definicjami sprawa jest jeszcza łatwiejsza. Definicje nie wymagają dowodów,
                                                    ani nie mogą być nie prawdziwe, ponieważ one nie wnoszą nic nowego do
                                                    rozumowania. Jedynie upraszczają zapis.
                                                    Dlatego powiedzieć, że logika i geometria jest podstawą rozumowania to za mało.
                                                    Trzeba okreslić aksjomaty i zdefiniować podstawowe pojęcia. Dopiero wtedy można
                                                    dowodzić prawdziwości twierdzeń.
                                                    Dobrze by było gdyby te podstawowe aksjomaty odpowiadały intuicji, ale intuicja
                                                    to subiektywne ludzkie odczucie. Nie zawsze można na niej polegać, a co gorsza -
                                                    różni ludzie mogą mieć różne intuicyjne odczucia. Pan stwierdzi, że oczywiste
                                                    jest, że istnieje ostatni punkt odcinka otwartego, oraz, że istnieje najmniejsza
                                                    liczba rzeczywista wieksza niż 5. Komuś innemu będzie się wydawało, że byty te
                                                    nie istnieją. Takiego sporu nie będzie można rozwiązać na bazie logikii,
                                                    ponieważ jest to spór o to "czyje aksjomaty są lepsze". Nie można wykazać
                                                    prawdziwości ani fałszywości żadnego z tych dwóch stanowisk ponieważ są to
                                                    założenia, a nie twierdzenia.
                                                    Pisze Pan "wiersz PEŁNY różni się wszak od wiersza PEŁNEGO w którym dznaczono
                                                    pojedyncze dowolne pole" Zgadzam się, że się różni. Różnica ta jednak nie jest
                                                    sprzeczna z równolicznoscią tych zbiorów pod warunkiem, że przez równoliczność
                                                    rozumie się to co pisałem podczas naszej dyskusji.
                                                  • robakks Re: [2] Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 17:38
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Oczywiście, że JEST "ostatnia liczba naturalna" taką ostatnią liczbą
                                                    || naturalną jest na przykład liczba 1 gdy okrąg toczy się po odcinku AB
                                                    || od B w stronę A a nazwy punktów tego odcinka zdefiniowane są Funkcją
                                                    || Robakksa..

                                                    | Ostatnia liczba naturalna o której pan pisze to rzekomy przeciwobraz
                                                    | funkcji f(n)=n/(n+1) dla jej wartości granicznej, czyli 1.
                                                    | Problem w tym, że funkcja f(n) nigdy nie przyjmuje wartości 1,
                                                    | a zatem nie istnieje przeciwobraz tej funkcji na jedynki.
                                                    | Funkcja zwracająca przeciwobrazy funkcji f(n) to funkcja do
                                                    | niej odwrotna, którą możemy łatwo zdefiniować przekształcając wzór f(n).
                                                    | Nazwijmy tę funkcję g(x). Ma ona postać g(x)=x/(1-x) i nie jest
                                                    | zdefiniowana dla x=1. A zatem liczba o której Pan pisze nie istnieje.
                                                    | Po za tym gdyby taka liczba istniała (nazwijmy ją [1/0]), to
                                                    | czym byłoby [1/0]+1? Nie byłoby liczbą naturalną?

                                                    Drogi Panie.
                                                    Jak już pisałem wcześniej: nazwy punktów odcinka AB zdefiniowane
                                                    Funkcją Robakksa tworzorzone są według algorytmu Ax/Bx.
                                                    Nazwy punktów tożsame z nazwami liczb naturalnych uszeregowane są
                                                    "rosnąco" w stronę od A do B.
                                                    A--------------------1--------2------3----4---5--6--7...B
                                                    Gdy okrąg toczy się po odcinku AB od A do B to pierwszą nazwą liczby
                                                    naturalnej jest nazwa "1"
                                                    Gdy okrąg toczy się po odcinku AB od B do A to ostatnią nazwą liczby
                                                    naturalnej jest nazwa "1"
                                                    Analogia pomiędzy nazwami a liczbami jest oczywista:
                                                    gdyby zamiast nazw umieścić w tych punktach liczby o danej nazwie
                                                    to efekt byłby ten sam: pierwszą oraz ostatnią liczbą było by JEDEN. :)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: [2] Czy w matematyce nic nowego? 29.08.06, 08:26
                                                    > Drogi Panie.
                                                    > Jak już pisałem wcześniej: nazwy punktów odcinka AB zdefiniowane
                                                    > Funkcją Robakksa tworzorzone są według algorytmu Ax/Bx.
                                                    > Nazwy punktów tożsame z nazwami liczb naturalnych uszeregowane są
                                                    > "rosnąco" w stronę od A do B.
                                                    > A--------------------1--------2------3----4---5--6--7...B
                                                    > Gdy okrąg toczy się po odcinku AB od A do B to pierwszą nazwą liczby
                                                    > naturalnej jest nazwa "1"
                                                    > Gdy okrąg toczy się po odcinku AB od B do A to ostatnią nazwą liczby
                                                    > naturalnej jest nazwa "1"
                                                    > Analogia pomiędzy nazwami a liczbami jest oczywista:
                                                    > gdyby zamiast nazw umieścić w tych punktach liczby o danej nazwie
                                                    > to efekt byłby ten sam: pierwszą oraz ostatnią liczbą było by JEDEN. :)
                                                    > ~>°<~
                                                    > Edward Robak*
                                                    > Uwaga: kopia na free-pl-prawdy

                                                    Skoro operowanie nazwami liczb prowadzi do tego samego co operowanie liczbami,
                                                    to może zrezygnujmy z operowania nazwami?
                                                  • robakks Re: [3] Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 17:41
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Logicznie jest odrzucić nielogiczną definicję która zakłada,
                                                    || że wystarczy przyrównać do siebie kilka elementów dwóch zbiorów
                                                    || aby orzekać o całym nieskończonym zbiorze.

                                                    | Definicja nie może być nielogiczna (błędna). Nielogiczne może być
                                                    | wnioskowanie na niej oparte.

                                                    Definicja jest zdaniem wyrażonym jakimś językiem. Jeśli zdanie
                                                    jest fałszywe (błędne) to definicja jest nielogiczna.
                                                    Wnioskowanie to tylko potwierdzanie (uzasadnianie)
                                                    prawdziwości/fałszywości czegoś,
                                                    co jest poza wnioskującym (dedukującym). :-)

                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: [3] Czy w matematyce nic nowego? 28.08.06, 14:32
                                                    > Definicja jest zdaniem wyrażonym jakimś językiem. Jeśli zdanie
                                                    > jest fałszywe (błędne) to definicja jest nielogiczna.
                                                    > Wnioskowanie to tylko potwierdzanie (uzasadnianie)
                                                    > prawdziwości/fałszywości czegoś,
                                                    > co jest poza wnioskującym (dedukującym). :-)

                                                    Nie. Definicja jest zdaniem typu "przez x rozumiemy y". Gdzie x jest zwykle
                                                    pojedyńczym słowem - nazwą pojęcia, a y jest jego obszernym wyjaśnieniem. Zdanie
                                                    takie nie może być fałszywe ponieważ aby było fałszywe trzeba by stwierdzić, że
                                                    x nie jest y. Tymczasem x nie jest zdefiniowane przed rozpatrzeniem definicji
                                                    (taki jest sens definicji - nadaje ona znaczenie terminowi który przedtem był
                                                    niezdefiniowany) więc nie można w żaden sposób wywnioskować nic o x.
                                                  • robakks Re: [4] Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 18:04
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Taki zbiór ma piękną własność:
                                                    || suma warości przypisanych elementom zbioru JEST RÓWNA ZERO
                                                    || bowiem
                                                    || sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    || - kompensują się do ZERA:

                                                    | Zgadzam się, że zbiór N+(-N) ma taką własność.
                                                    |
                                                    | Nie widzę związku z pojęciem parzystości zbiorów. Chyba, że dla Pana
                                                    | zbiór parzysty to taki który skłąda się z dwóch podzbiorów których
                                                    | elementy można połączyć w pary sumujące się do zera.
                                                    | Tylko, że wtedy parzyste mogą być tylko zbiory liczbowe.
                                                    | A co ze zbiorami punktów, funkcji, zbiorami zbiorów albo jeszcze
                                                    | innych obiektów?

                                                    || JA wykazuję, że łączna wartość przypisana elementom zbiorów N i -N
                                                    || jest ZEROWA co jest dowodem równoliczności.

                                                    | Aha. Czyli dla Pana sumowanie się par do zera to dowód nie tylko
                                                    | parzystości, ale równoliczności. W porzadku, to dużo wyjasnia.
                                                    | Mam dwa zastrzeżenia do Pańskiej definicji równoliczności:
                                                    | 1. Jak zdefiniować równoliczność zbiorów których elementami nie są liczby?
                                                    | Z pana definicji wynika, że takie zbiory nigdy nie są równoliczne
                                                    | bo nie można arytmetycznie sumować ich elementów.
                                                    | 2. Jeżeli dobrze rozumiem, to zbiór N nie jest równoliczny sam z sobą,
                                                    | bo nie da się tak sumować liczb naturalnych aby otrzymać 0. Chyba,
                                                    | że chodzi o różnicę liczb. Wtedy z kolei zbiór N i -N nie są równoliczne.
                                                    | Jak zatem dokładnie wygląda ta definicja?

                                                    Drogi Panie.
                                                    JA pisząc o własności zbioru utworzonego z dwóch podzbiorów N i -N
                                                    słowami: <<sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    - kompensują się do ZERA>>
                                                    nie tworzę definicji ale opisuję pewną własność takiego zbioru.
                                                    Pan pytasz:
                                                    "A co ze zbiorami punktów, funkcji, zbiorami zbiorów albo jeszcze
                                                    innych obiektów?"
                                                    To pytanie nia ma związku ze zbiorem o którym mowa. Bez określenia
                                                    o jakie konkretnie (!) zbiory Panu chodzi nie da się ich BADAĆ
                                                    i dedukować własności. :-)
                                                    ...
                                                    <<JA wykazuję, że łączna wartość przypisana elementom zbiorów N i -N
                                                    jest ZEROWA co jest dowodem równoliczności.>>
                                                    Tu mowa jest wyłącznie o zbiorach N i -N będących podzbiorami M = {N,-N}
                                                    Jeśli z takiego zbioru usuniemy jeden dowolny element to pozostanie
                                                    element bez pary a sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    NIE skompensują się do ZERA. Ta suma WSZYSTKICH wartości elementów zbioru
                                                    będzie wskazywać nazwę usuniętego elementu ze znakiem przeciwnym
                                                    wskazując jednoznacznie element, który nie ma pary tworząc nieparzystość.
                                                    Nieparzystość = BRAK pary. :-)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: [4] Czy w matematyce nic nowego? 29.08.06, 08:34
                                                    > Drogi Panie.
                                                    > JA pisząc o własności zbioru utworzonego z dwóch podzbiorów N i -N
                                                    > słowami: <<sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    > - kompensują się do ZERA>>
                                                    > nie tworzę definicji ale opisuję pewną własność takiego zbioru.
                                                    > Pan pytasz:
                                                    > "A co ze zbiorami punktów, funkcji, zbiorami zbiorów albo jeszcze
                                                    > innych obiektów?"
                                                    > To pytanie nia ma związku ze zbiorem o którym mowa. Bez określenia
                                                    > o jakie konkretnie (!) zbiory Panu chodzi nie da się ich BADAĆ
                                                    > i dedukować własności. :-)
                                                    > ...
                                                    > <<JA wykazuję, że łączna wartość przypisana elementom zbiorów N i -N
                                                    > jest ZEROWA co jest dowodem równoliczności.>>
                                                    > Tu mowa jest wyłącznie o zbiorach N i -N będących podzbiorami M = {N,-N}
                                                    > Jeśli z takiego zbioru usuniemy jeden dowolny element to pozostanie
                                                    > element bez pary a sumy cząstkowe wartości par dobranych według nazwy
                                                    > NIE skompensują się do ZERA. Ta suma WSZYSTKICH wartości elementów zbioru
                                                    > będzie wskazywać nazwę usuniętego elementu ze znakiem przeciwnym
                                                    > wskazując jednoznacznie element, który nie ma pary tworząc nieparzystość.
                                                    > Nieparzystość = BRAK pary. :-)

                                                    Zatem zaletą klasycznej definicji równoliczności jest np. to, że mozna ją
                                                    zaaplikować do każdego zbioru, niezależnie od tego czym są jego elementy. Jest
                                                    ona zatem bardziej uniwersalna. Można powiedzieć, że klasyczna definicja
                                                    definiuje bardziej uniwersalną własność zbiorów niż Pana definicja, która
                                                    opisuje własność którą mają tylko niektóre zbiory. Dodam jeszcze, że pytanie,
                                                    czy własność (jakakolwiek) istnieje niezależnie od swojej definicji jest dosyć
                                                    filozoficzne, ponieważ własności o których mówimy, to byty abstrakcyjne
                                                    istniejące w naszych umysłach, a zatem ich istnienie ma inny charaktej niż
                                                    istnienie np. słońca, albo atomów.
                                                  • robakks Re: [5] Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 18:08
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Założenie, że jeśli przyrównasz Pan sobie
                                                    || kilka liczb do siebie to skutkuje to równolicznością/brakiem
                                                    || równoliczności jest nowomową (fantastyka SF). Równoliczność
                                                    || dotyczy WSZYSTKICH elementów zbioru a nie tylko kilku skończonych.

                                                    | Zgadzam się, ale ja przyrównywałem do siebie WSZYSTKIE elementy zbiorów.
                                                    | Jeśli nie, to niech pan mi wskaże elementy w zbiorze Np albo Np których
                                                    | nie przypisałem.

                                                    Z przyjemnością Panu wskażę element w zbiorze Np albo Np którego Pan
                                                    nie przypisałeś. :-)
                                                    Nie przyrównał Pan do siebie tej pozycji na której ukrywa się reszta
                                                    z dzielenia ułamka 1/3 zapisanego w postaci ułamka dziesiętnego.
                                                    Wiadomym jest, że tworząc taki zapis przenosi się resztę z dzielenia
                                                    10/3 na kolejne miejsca po przecinku w kierunku nieskończoności.
                                                    pytanie:
                                                    Czy ta reszta z dzielenia [10/3] której nie ma w zapisie 1/3=0,(3)
                                                    występuje na pozycji:
                                                    parzystej?
                                                    nieparzystej?
                                                    i parzystej i nieparzystej?
                                                    znika w kapeluszu magika? :o)

                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: [5] Czy w matematyce nic nowego? 29.08.06, 08:47
                                                    > Z przyjemnością Panu wskażę element w zbiorze Np albo Np którego Pan
                                                    > nie przypisałeś. :-)
                                                    > Nie przyrównał Pan do siebie tej pozycji na której ukrywa się reszta
                                                    > z dzielenia ułamka 1/3 zapisanego w postaci ułamka dziesiętnego.
                                                    > Wiadomym jest, że tworząc taki zapis przenosi się resztę z dzielenia
                                                    > 10/3 na kolejne miejsca po przecinku w kierunku nieskończoności.
                                                    > pytanie:
                                                    > Czy ta reszta z dzielenia [10/3] której nie ma w zapisie 1/3=0,(3)
                                                    > występuje na pozycji:
                                                    > parzystej?
                                                    > nieparzystej?
                                                    > i parzystej i nieparzystej?
                                                    > znika w kapeluszu magika? :o)

                                                    Widzi Pan chyba, że odpowiedź ta nie jest ścisła. To tak jakby Pan się zapytał
                                                    "której liczby brakuje w zbiorze N?", a ja bym odpowiedział: "Tej której brakuje
                                                    w zbiorze N".
                                                    Zapis 0,(3) oznacza następującą wartość:
                                                    0,(3) = 3/10+3/100+3/1000+...
                                                    A zatem oznacza sumę nieskończonego szeregu która wynosi 1/3. Problem z zapisem
                                                    takiego ułamka w systemie dziesiętnym nie jest niczym niezwykłym - poprostu tego
                                                    ułamka nie da się przedstawić jako suma skończonej liczby ułamków zwykłych o
                                                    mianowniku będącym potęgą liczby 10. Ponieważ z drugiej strony system dziesiętny
                                                    jest bardzo powszechny, to aby nie trzeba było z niego rezygnować w przypadkach
                                                    takich jak 1/3 wprowadzono zapis (nieco sztuczny) ułamka okresowego który
                                                    pozwala wyrazić niektóre liczby jako sumy nieskończonego szeregu.
                                                    W chwili gdy liczba trójek w zapisie 0.3333... dąży do nieskończoności, wartość
                                                    tego zapisu dąży do 1/3, a reszta o której Pan pisze dąży do zera. Mamy zatem
                                                    tutaj znowu pojęcie granicy. W granicy 0,(3)=1/3, a reszta=0 i tak należy
                                                    rozumieć ten zapis. Natomiast dla każdej skończonej liczby trójek istnieje
                                                    niezerowa reszta.
                                                    Rozumiem, że Pan traktuję tę resztę jako przykład wartości "nieskończenie
                                                    małej", tak?
                                                  • robakks Re: [6] Czy w matematyce nic nowego? 25.08.06, 18:13
                                                    facet123 napisał:
                                                    | robakks napisał:

                                                    || Rozbijając mój tekst na fragmenty i tworząc dziesiątki dygresji
                                                    || uciekasz Pan od meritum.
                                                    || Napisz mi Pan pod tekstem: czy znasz jakiś zbiór nieskończony
                                                    || który z całą pewnością JEST nieparzysty?

                                                    | Ok, postaram się wypunktowywać w takim razie w przyszłości swoje
                                                    | odpowiedzi pod pełnym tekstem, ale to z kolei zmiejszy przejrzystość.
                                                    | Co do meritum:
                                                    | Wedle mojej definicji opartej na łączeniu elementów w pary
                                                    | (niezależnie od tego czy to są liczby, czy nie, a więc definicji
                                                    | nie-arytmetycznej) nie znam takiego zbioru.

                                                    OK.
                                                    Proszę mi więc napisać:
                                                    Jeśli utworzymy zbiór PM złożony z dwóch podzbiorów P i M
                                                    mających tę własność, że podzbiory P i M są równoliczne ze zbiorem N
                                                    (N - zbiór liczb naturalnych) natomiast elementy zbioru P są plusami (+)
                                                    a elementy zbioru M są minusami (-)
                                                    to
                                                    jaki ładunek elektryczny będzie miał cały zbiór PM gdy usuniemy
                                                    jeden element (-) ?
                                                    (analogia do dwóch wierszy Tabeli N^2) :)
                                                    ~>°<~
                                                    Edward Robak*
                                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                                  • facet123 Re: [6] Czy w matematyce nic nowego? 29.08.06, 09:02
                                                    > OK.
                                                    > Proszę mi więc napisać:
                                                    > Jeśli utworzymy zbiór PM złożony z dwóch podzbiorów P i M
                                                    > mających tę własność, że podzbiory P i M są równoliczne ze zbiorem N
                                                    > (N - zbiór liczb naturalnych) natomiast elementy zbioru P są plusami (+)
                                                    > a elementy zbioru M są minusami (-)
                                                    > to
                                                    > jaki ładunek elektryczny będzie miał cały zbiór PM gdy usuniemy
                                                    > jeden element (-) ?
                                                    > (analogia do dwóch wierszy Tabeli N^2) :)

                                                    Jeżeli chce Pan mieszać fizykę z matematyką, to proszę bardzo: W świecie
                                                    fizycznym nie istnieje coś takiego jak nieskończony ładunek elektryczny. Zatem
                                                    tego rodzaju dywagacje w odniesieniu do fizykii nie mają sensu.
                                                    Natomiast z matematycznego punktu widzenia odpowedź brzmi: nie wiem.
                                                    Rozumiem, że chodzi Panu o następującą sumę (skreśliłem element -1):
                                                    x= 1 + 2 + (-2) + 3 + (-3) + 4 + (-4)...
                                                    Najwygodniej byłoby połączyć w pary liczby przeciwne:
                                                    x = 1 + (2-2) + (3-3) + (4-4)...
                                                    Wtedy okazałoby się, że x=1. Ale wystarczy tylko inaczej poustawiać nawiasy:
                                                    x = 1 + 2 + (-2+3) + (-3+4) + (-4+5)... = 3 + (-1) + (-1) + (-1)...
                                                    I okaże się, że x = -oo.
                                                    Dlatego o ile wiem suma takiego szeregu jest nieokreślona. I to nie dlatego, że
                                                    ktoś tak powiedział, ale dlatego, że jakąkolwiek wartość potraktujemy jako sumę
                                                    tego szeregu, to będzie można wykazać, że jest to nieprawda zmieniając
                                                    ustawienie nawiasów co mozna robić ponieważ dodawanie jest przemienne. Świadczy
                                                    to o tym, że pytanie o sumę tego szeregu nie ma sensu w ramach naszej arytmetyki
                                                    (nie ma liczby które była by taką sumą). Wiem co Pan na to odpowie ("nasza
                                                    arytmetyka->kosz") więc odrazu dopowiem, że tak samo nasza arytmetyka nie
                                                    potrafi zdefiniować liczby która jest większa od 2 i zarazem mniejsza od 1 i nie
                                                    świadczy to o tym, że trzeba się jej pozbyć.
                                                  • facet123 Re: Czy w matematyce nic nowego? 29.08.06, 15:37
                                                    A tutaj znalazłem dyskusję o analizie niestandardowej po polsku:

                                                    matematyka.pl/printview.php?t=556&start=0&sid=6d1ef14c6277ca9893d84e548f6aa5d1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka