sulpiryd
03.02.07, 18:22
Ostatnio mam problem z doborem uczelni na PhD. Nie zebym byl jakos szczegolnie
rozchwytywany ;-) ale mam nastepujacy dylemat.
Czy lepiej isc na przecietna uczelnie (w polowie stawki) do fajnego promotora
czy lepiej wybrac uczelnie mocna (np. Harvard) a promotora miec przecietnego
(przecietnego - czyli niekoniecznie eksperta w tym, co mnie interesuje). Co
jest wazniejsze z perspektywy przyszlego pracodawcy a) akademickiego b)
nieakademickiego.
Np. Google szuka ludzi ze 'strong academic program', czyli jakis Buffalo
University (strzelam) raczej nie wystarczy. Z drugiej strony, co jezeli na tym
Buffalo pracuje promotor, ktory jest ekspertem w tym, co mnie wlasnie interesuje?
Jak to wyglada z perspektywy znalezienia pracy przez post-doc'a?