Dodaj do ulubionych

Nadchodzi wiek głupoty?

    • Gość: dalecooper Re: Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego wyniki są n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 15:35
      Leonard3, masz jakieś twarde badania statystyczne na potwierdzenie swojej tezy?
      Na przykład dlaczego akurat próg teizmu leży na granicy IQ 90? Z czym dokładnie
      ma to związek, z jaką funkcją umysłową? A może potrafisz dowieść tego a priori?
      Czy mógłbyś go przytoczyć?
      • Gość: Leonard3 Re: Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego wyniki są n IP: 83.238.146.* 21.02.07, 16:12
        Dalecooper, wierze, ze pytasz w dobrej wierze i bardzo chetnie bym z toba
        poduskutowal na temat religii na Forum Religia jezeli by istnialo.
        Musze jednak miec minimalne poczuci przyzwoitosci i nie moge prowadzic
        teologicznego wywodu na Forum Nauka Gazety Wyborczej. I tak jestem regularnie
        obrzucany blotem jako domniemany Troll. I tak poruszam sie na pograniczu
        szeroko rozumianej Nauki. Mam tez duzo zabawy biorac udzial w dyskusjach.
        Wiem , ze mam wybujaly temperament polemiczy i niestety potrafie "zgnoic"
        polemiste. Ale wszyscy ci mnie znaja, wiedza , ze nigdy nie zaczynam
        pierwszy i nie kopie lezacych. Mam duzo sympatii dla Gazety Wyborczej,
        jej dziennikarzy i calego tego srodowiska. Mam duzo osbistej zyczliwoci
        i podziwu dla Adama M. , ktorego znam z widzenia z czasow moich studiow
        na Uniwersytecie Warszawskim w drugiej polowie lat 60-tych. Uwazam sie za jego
        przyjaciela , chociaz on mnie prawdopodobnie wcale nie pamieta.
        Pozatem jestem gorliwym katolikiem , co tlumaczy wiele moich
        wad.Ha,ha,ha,ha,ha,ha No zbyt sie rozgadalem. Pozdrawiam
        • Gość: dalecooper Re: Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego wyniki są n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 17:40
          Dziwię się nieco Twojej odpowiedzi, Leonard3. Pytania, które stawiałem,
          dotyczyły właśnie naukowych podstaw Twoich twierdzeń, a nie ich ewentualnej
          religijnej zawartości. Problem, który poruszasz (w poście dotyczącym relacji IQ
          i ateizmu), leży na styku socjologii wiedzy i socjologii religii, być może
          filozofii umysłu, przynajmniej o ile dobrze go rozumiem.
    • tormann Re: Nadchodzi wiek głupoty? 21.02.07, 16:13
      Głupstwa Pan pleciesz, nieuku...
      • andrzej19552 Re: Nadchodzi wiek głupoty? 21.02.07, 16:54
        tormann napisał:

        > Głupstwa Pan pleciesz, nieuku...

        Czyz przypadkiem opinie wyraziles o sobie.
    • Gość: pseudonaukowiec Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.oecd.org 21.02.07, 17:03
      Nadchodzi wiek głupoty? Ciekawe dlaczego - moze dlatego ze naukowcy to w
      wiekszej mierze pseudonaukowcy a dziennikarze to polinteligenci (patrz rozne
      interpretacje Pani redaktor w artykule).

      np "Kazda praca ma swoj statytstyczny blad….. Przy tak dużej licznie zmiennych
      (24 choroby spośród 223, przypisane 12 znakom zodiaku u 10 mln osób) błędy się
      sumują i wiarygodność wyników spada." widac ze gdzies tam dzwonia ale gdzie to
      juz nie za bardzo. a moze po prostu Pani redaktor przetlumaczyla na szybko z
      angielskiego?

      Dobre jest jeszcze to a szczegolnie ze do pseudonauki zalicza sie
      homeopatie….ale farmaceutyke juz nie … a przeciez da sie sprawdzic czy lek
      naturalny dziala tak samo jak sie da sprawdzic czy dziala farmaceutyk!...

      tragedia--dziekujemy za takie reportaze

      • Gość: extern Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.adb.pl 21.02.07, 17:28
        > Dobre jest jeszcze to a szczegolnie ze do pseudonauki zalicza sie
        > homeopatie….ale farmaceutyke juz nie … a przeciez da sie sprawdzic
        > czy lek
        > naturalny dziala tak samo jak sie da sprawdzic czy dziala farmaceutyk!...

        "lek homeopatyczny" to woda... czysta... h2o najzwyklejsze... i oczywiscie ze
        mozna, proponuje nawet wykonac eksperyment w wypadku zapadniecia na jakas
        dolegliwosc nalezy zakupic wode destylowana i zazywac po kropli trzy razy
        dziennie, nastepnie badac efekt dzialania
    • Gość: Astronom Karygodne IP: *.sds.uw.edu.pl 21.02.07, 17:11
      Stawianie "tajemniczego" zjawiska deszczu meteorow obok astrologicznej
      szarlatanerii i nienaukowej interpretacji zjawisk UFO jest wyrazem ignorancji
      autora artykulu. W 2006 roku Miedzynarodowa Unia Astronomiczna powolala komisje
      dedykowana badaniom meteorow.
    • toja3003 Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 21.02.07, 17:29
      Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski!
      He, he ale niedouki z tych „naukowców”. Wnioski typu „kiedy robi się latem
      ciepło to Słońce staje się lżejsze i dlatego jest wyżej na niebie”.

      Kiedy wreszcie skończy sie mechaniczne epatowanie
      tzw. szarego czlowieka statystycznym zestawianiem
      2 elementów i wyciąganie za daleko idących wniosków
      tudzież pieniędzy na kolejne, podobne pseudobadania?

      Pewnie są różnice między aktywnością seksualną listonoszy
      a kierowców czy zmianowych górników ale co z tego?

      Przecież dwie skorelowane zmienne mogą być
      zależne od trzeciej, wpływającej na obie,
      czy jedną z nich i to w bardzo różnym stopniu!

      Nie mówiąc o tym, że dla każdego badacza
      różnica pomiędzy zjawiskami skorelowanymi
      a powiązanymi przyczynowo-skutkowo
      powinna być dostrzegalna.
    • andrzej19552 Nadchodzi wiek głupoty? 21.02.07, 17:52
      To wszystko jest zwiazkiem przyczynowo-skutkowym.
      Nalezy przyczyny szukac, a skutek sie zrozumie.
      Tyle tu formy, a tresci tak malo.
    • Gość: Sonic Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.ds.po.opole.pl 21.02.07, 20:13
      "Połowa pytanych uważa, że to nieprawda, iż ludzie rozwinęli się w toku ewolucji
      z innych form zwierząt!" - autor zapomniał chyba o tym, że nadal jest to tylko
      teoria (jedna z wielu) a nie fakt...czyżby niedouczenie
      • marianwas Re: Nadchodzi wiek głupoty? 21.02.07, 22:14
        Chciałbym dowiedzieć się od Autorki artykułu jak by odpowiedziała na pytanie:
        co to jest fakt naukowy?
        Ktoś sformułował taką definicję, że fakt naukowy musi spełniać oba następujące
        warunki: 1) ścisły dowód na jego istnienie; 2) możliwość wyjaśnienia tego faktu
        w ramach aktualnego paradygmatu wiedzy naukowej.
        Na przykład takie zjawiska jak psychokineza, lewitacja i wiele innych (nie
        mówiąc już o zjawiskach dowodzonych metodami statystycznymi) spłniają 1-szy
        warunek, ale nie spełniają 2-giego. Dlatego nie są zaliczane do faktów
        naukowych. Nauka, "chcąc utwierdzić się w swej powadze i roztropności" (słowa
        Martina Heideggera)zaprzecza istniniu takich faktów, a co gorliwsi luminarze
        wiedzy naukowej usiłują je ośmiszyć i zepchnąć do zabobonu.

        Inne pytanie dotyczy świadomości. Dlaczgo nauka nie wie co to jest świadomość?
        Mówi się o różnych przejawach (poznawanych pośrednio, "pozazmysłowo")i o
        cechach świadomości, ale nauce nic nie wiadomo o jej substancjonalnej istocie.
        Czynnik świadomości jest na ogół pomijany w naukach przyrodniczych. Jedynie
        współczesna fizyka dostrzega w mikroświecie nieprzewidywalne zjawiska, które
        nie dają się wytłumaczyć inaczej niż oddziaływaniem świadomości.

        W konkluzji byłbym skłonny uznać, że nadchodzi "wiek wyzwalania się z głupoty",
        a ściślej mówiąc: usuwania ograniczoności intelektu przez rozum. Nie oznacza
        to, że od razu zostanie usunięta wszelka cienmota i zabobon.

        Odnośnie do opinii, że ludzie nie rozwinęli się w toku ewolucji: chyba można
        przypuszczać, że proces ewolucji nie będzie w przyszłości zaprzczony, lecz
        (nazwijmy to) ingerencja czynnika świadomości z małpy uczyniła człowieka. (Przy
        okazji, przypomniał mi się dowcip że Darwin czuł się niedobrze gdy widział ogon
        pawia).

        PS. Już poza tematem. Zdumiewać może fakt, że prawie nikt z dyskutantów na
        Forum nie wyrabia sobie wizytówki. Czyżby chodziło o brak przekonania do
        własnych poglądów lub o brak odpowiedzialności za swoje słowa? A jednak, pomimo
        zdumienia, wydaje się to zrozumiałe w naszych czasach.
        • Gość: Leonard3 Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: 83.238.146.* 21.02.07, 22:37
          Marianwas , calkiem rozsadnie. "Nadchodzi kres ograniczania intelektu przez
          rozum". Ja tez tak sadze. Juz nastapilo wyznaczenie granicy naukowego poznania
          przez kosmologie i fizyke. Granica ta to etap ewolucji kosmosu
          istniejacego poza prawami fizyki. Nastapi kres nieuzasadnionej wiary
          w omnipotencje nauki i jej nieustanny wzrost ,ktory mial prowadzic do
          rozwiazania wszystkich problemow egzystencjonalnych ludzi.
          Przywrocona zostanie ranga myslenia abstrakcyjnego , filozoficznego i
          matematycznego ( Troche podobnie jak w czasach antycznych).
          Jest to ludzkosci bardzo potrzebne , zeby zmniejszyc luke pomiedzy
          rozwojem technologicznym a pozostajacym daleko w tyle rozwojem kulturowym
          ludzkosci. Ludzkosc potrzebuje nowej motywacji do dzialan kreatywnych,
          nowych motywacji do dzialan etyczno-moralnych.
          Stare motywatory jak konsumpcja,chciwosc i egoizm musza odejsc do lamusa.
          Przyszlosc kulturowa ludzkosci nalezy do religijnie motywowanego altruizmu.
        • madcio Re: Nadchodzi wiek głupoty? 22.02.07, 00:11
          > Na przykład takie zjawiska jak psychokineza, lewitacja (..) spłniają 1-szy
          > warunek
          Nie wiem, jak inne, ale te dwa z całą pewnością NIE spełniają warunku
          > 1) ścisły dowód na jego istnienie

          > Jedynie
          > współczesna fizyka dostrzega w mikroświecie nieprzewidywalne zjawiska, które
          > nie dają się wytłumaczyć inaczej niż oddziaływaniem świadomości.
          Kolejny wymysł. Intepretacja zjawisk kwantowych w realacji do umysłu ludzkiego
          jednego fizyka to nie paradygmat naukowy fizyki jako takiej. Poza tym od zadu
          strony się do tego zabrałeś: to świadomość ma być wyjaśniona zjawiskami
          kwantowymi... chyba ze mówisz o czymś innym, już zupełnie pseudonaukowym.

          Dziękuję za uwagę.
    • yxcv Nadchodzi wiek głupoty? 21.02.07, 20:38
      z nimi jest tak samo jak z naszymi mediami
    • Gość: glupota to przez.. Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.07, 20:56
      wow niezle
    • Gość: Lelek Nadchodzi wiek głupoty? IP: 212.106.131.* 21.02.07, 23:54
      Żadna ze stron nie ma racji, jak i ją ma
    • lestek35 Nadchodzi wiek głupoty? 22.02.07, 01:44
      tak jest; nadchodzi era piktografów i pokolenia F.G.K. czyli "filmiki, gierki,
      komputerki". Można do tego dodać komórki. Nadchodzi era totalnego spłycena
      umysłowegow pisaniu i mówieniu, bo komu chcę się długiego SMS pisać lub na gg
      czy tlenie. Nadchodzi era, że 90% gó..ażerii ma nagle dyslekcje i nie potrafi
      poprawnie po polsku pisać, ale za to w angielskim żadnego błedu nie zrobią (no
      cóż; jak to jest w dyrektywie kołchozounii; za 50-60 lat jeden naród, jeden
      język...)
      Ile młodych osób potrafi porządny list napisać porządne wypracowanie, ciekawy
      opis, ile odrobi zadanie domowe bez pomocy sieci, bo już książki (najczęściej
      również już przeobrazkowione) czytać się nie chcze; są gotowce... A wiem, gdyż
      wielu ludziom w ciągu roku muszę prace semestralne na studiach pisać, bo książek
      od młodości się nie czytało to i wiedzy niewiele...
      "Takie będą Rzeczypospolitej dzieje jakie młodzieży kształcenie ..."
    • Gość: Leonard3 [...] IP: 83.238.146.* 22.02.07, 11:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: gg Antybiotyki, homeopatia, statystyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 03:21
      Antybiotyki nie leczą wirusów, ale leczą wtórne infekcje bakteryjne pojawiające
      się w wyniku osłabienia organizmu, dlatego lekarze je (nieraz niepotrzebnie)
      zapisują.

      Przy homeopatii działa być może efekt placebo, a może jednak mają znaczenie
      śladowe ilości pierwiastków. Z reguły homeopatię stosują Ci, którzy nie chcą na
      wszelki wypadek zażywać antybiotyków. Jest to wyraz braku zaufania do
      tradycyjnej medycyny, ale tradycyjna medycyna nie jest w stosowana w
      najbardziej racjonalny sposób. Lekarz nie zleca badań dodatkowych, tylko stara
      się wyleczyć chorobę podczas jednej wizyty. Jeżeli 20 pacjentom o podobnych
      objawach zaaplikowano dany antybiotyk i leczenie zakończyło się wyzdrowieniem
      po 10 dniach, to kolejni dostaną dokładnie to samo i potwierdzą statystycznie
      skuteczność leczenia.

      Szczepionki na grypę są bezsensowne, ponieważ zapewniają odporność na kilka
      procent szczepów wirusów, ale w interesie firm farmaceutycznych jest ich
      propagowanie.

      Rezulataty analiz statystycznych mogą być uważane za głupie, niby dlaczego
      kupujacy pieluszki mają kupować piwo? Ale ja czesto kupowałem pieluszki i piwo.
      Może jest w tym jakieś uzasadnienie - po zapakowaniu dziecka w pieluszkę można
      spokojnie wypić piwo. Na mocniejsze alkohole lepiej się nie kusić, bo można nie
      być w stanie zmienić pieluszki.

      Uzależnienie od znaków Zodiaku wydaje się mało uzasadnione, ale może znowu
      działa efekt placebo (lub samosprawdzających się prognoz). Jeżeli 100000 osób
      wierzy, że Strzelec nie choruje, a Panna jest mądra, to może stać się to
      statystycznie potwierdzoną hipotezą, ponieważ Strzelcy będą optymistami, a
      Panny zabiorą do nauki.
      • Gość: astrolog Re: Antybiotyki, homeopatia, statystyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 14:16
        Uzależnienie od znaków Zodiaku wydaje się mało uzasadnione, ale może znowu
        > działa efekt placebo (lub samosprawdzających się prognoz). Jeżeli 100000 osób
        > wierzy, że Strzelec nie choruje, a Panna jest mądra, to może stać się to
        > statystycznie potwierdzoną hipotezą, ponieważ Strzelcy będą optymistami, a
        > Panny zabiorą do nauki.

        Takiego myslenia nie ma żaden astrolog ponieważ każdy z nich wie że znak
        zodiaku to tylko znak pobytu Słońca w horoskopie. Pozostaje jeszcze conajmniej
        9 innych ciał niebieskich a wśród nich malefiki, benefiki, conajmniej 7 różnego
        rodzaju aspektów miedzy nimi, są tzw. domy horoskopowe jest ascendent, MC,
        descendent, IC czyli tzw osie horoskopu. W astrologii medycznej wyzncznikami
        zdrowia są tzw czynniki hylegialne, jest anareta, jest apheta, ... . Jest
        wrezcie kilka różych techni astrologicznych które musza potwierdzać astateczny
        wynik.
    • Gość: gość Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 08:27
      BARDZO DOBRY mądry artykuł!!
      Oby tak dalej
    • Gość: astrolog Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 13:58
      nigdy nie kwestionowałem dokonań naukowych ale prawdą jest też że astrolog ma
      wiele wspolnego metodycznością.
      W przyszłości może się okazać (tak jak wcześniej bylo z astrologią) że nauka
      stanie się pseudonauką.
      • Gość: titta Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.botany.gu.se 23.02.07, 18:06
        W przeciwiensctwie do astrologi nauka nie jest pradem czy dziedzina ale raczej okresleniem konkretnej
        metodologi. W uproszczeniu polega na budowaniu hipotez i testowaniu ich. (Ewentualnie rowniez na
        opisie zastanych zjawisk). Niektore hipotezy w miare uplywu czasu, lepszej aparatury i
        poznawania nowych faktow okazuja sie bledne, ale nie obala to nauki jako takiej.
        Astrologia i pokrewne, nauka nie sa. Specjalistyczny jezyk, zastosowanie obliczen, czy metodyka nie
        uczynia ich nauka. Opieraja sie bowiem na WIERZE w sily, ktorych dzialania metoda naukowa wykryc i
        potwierdzic sie nie da.
        Oczywiscie, wierzyc mozna i nie smiala bym sie z nikogo kto wierzy (tak jak autorzy przeprowadzonych
        badan). Problem zaczyna sie jesli ktos swoja wiare opiera na ignorancji i usiluje "naukowo"
        wytlumaczyc. Ignorancja (niedouczenie) powoduje, ze czlowieka mozna latwo oszukac. I jak szanowny
        astrolog zapewne wie, niektorym jest to na reke, niezaleznie czy sa przedstawicielami koncernu
        farmalcetnycznego twierdzacymi, ze lek x ma sutecznosc o 20% lepsza niz y, czy pozostaja pod
        wrazeniem tajemniczo brzmiacych formulek i "wiedzy starozytnej".
        • Gość: astrolog Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 08:04
          Ta wg ciebie konkretna metodologia wywodzi się z ... astrologii. Ale, weź dla
          przykładu horoskopy: Marii Skłodowskiej, Alberta Einsteina, Izaaka Newtona,
          Jean Baptist Morin (Morinus), Henryka Sienkiewicza, ale też Dymitra
          Mendelejewa, Mikołaja Kopernika, Władysława Reymonta. Niektórzy z nich zostali
          uhonorowani nagrodą Nobla, a inni nie doznali tego zaszczytu (bo jej jeszcze
          nie było) To co ich łączy to obsadzenie pewnego pasma w ich horoskopach od
          20st. znaku Wodnika do 10st. znaku Ryb.
          • Gość: astrolog Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 09:35
            Ciekawe ilu z Was, którzy mają ambicje naukowe, literackie lub inne, ma
            obsadzone wyżej wskazane pasmo tych dwu znaków zodiaku? Ciekawe też czy ci
            którzy znajdą coś takiego w swoim horoskopie będą pro-astrologia, a ci którzy
            nic tam nie mają zdecydowanie bedą przeciwni? (to pasmo Mocy i boskiej intuicji
            drodzy państwo). Jeżeli nic tam nie ma to nic straconego, poszukaj wśród innych
            planet swojego horoskopu takiej planety która daje jeden z pozytywnych aspektów
            do tego miejsca i wyznacz czas poprzez tranzyty planet oraz weź sie solidnie do
            roboty. Nawet jeżeli nie dostanesz Nobla to i tak sukces murowany pod warunkiem
            że nie ma innych przeszkód.
            U podstaw sceptycznego (lub wręcz wrogiego) podejścia do astrologii leży
            fałszywa naukowa teza że Ziemia nie leży w centrum naszego uniwersum. Owszem
            jeżeli wziąć pod uwagę cały wszechświat ( i obserwować go z zewnątrz) to
            oczywiscie Ziemia nie jest centralnym miejscem we wszechświecie, lecz z
            naszego punktu widzenia jest w centrum ponieważ obserwator (właściciel
            horoskopu) obserwuje Świat z powierzchni Ziemi, - nie ze Słońca, nie z centrum
            Galaktyki, nie z Księżyca. Puki co astrologia traktuje postrzeganie z pozycji
            geocentrycznej bo nie ma innego wyjścia (jak na razie). Daliście sie wciągnąć w
            te maliny a De Revolutionibus... tak naprawdę, nie dotyczy rozprawia się z
            astrologią i wcale jej nie dotyczy.
          • petrucchio Re: Nadchodzi wiek głupoty? 26.02.07, 10:34
            Gość portalu: astrolog napisał(a):

            > Ta wg ciebie konkretna metodologia wywodzi się z ... astrologii.

            Powiedziałbym raczej, że o ile kiedyś nie odróżniano wyraźnie astronomii od
            astrologii, a w Renesansie astronomowie dorabiali sobie stawianiem horoskopów,
            rozwój metody naukowej sprawił, że astrologia znalazła się poza nurtem nauki.
            Właśnie dlatego, że nie spełnia elementarnych kryteriów metodologicznych.

            > Ale, weź dla
            > przykładu horoskopy: Marii Skłodowskiej, Alberta Einsteina, Izaaka Newtona,
            > Jean Baptist Morin (Morinus), Henryka Sienkiewicza, ale też Dymitra
            > Mendelejewa, Mikołaja Kopernika, Władysława Reymonta. Niektórzy z nich zostali
            > uhonorowani nagrodą Nobla, a inni nie doznali tego zaszczytu (bo jej jeszcze
            > nie było) To co ich łączy to obsadzenie pewnego pasma w ich horoskopach od
            > 20st. znaku Wodnika do 10st. znaku Ryb.

            To są dane anegdotalne. Mogą robić wrażenie na laikach, ale nie mają żadnej
            wartości dowodowej, o ile nie wykaże się statystycznie istotnej korelacji między
            "obsadzeniem pewnego pasma w horoskopach" a otrzymaniem nagrody Nobla w próbach
            podwójnie ślepych, wykluczających wpływ myślenia życzeniowego na interpretację
            wyników. Jeśli ktoś takie próby przeprowadził, proszę o odsyłacz do
            opublikowanych wyników. Znane mi przypadki prawidłowo kontrolowanych testów z
            udziałem astrologów (np. test Shawna Carlsona opublikowany w "Nature" w 1985 [nr
            318, str. 419-425], z udziałem 30 astrologów uchodzących za wybitnych we własnym
            środowisku) nie dowiodły jakiejkolwiek wartości ich przewidywań.

            Nawiasem mówiąc, o sukcesie nauki świadczy popularnośc żargonu imitującego
            terminologię naukową. Używa go każdy, kto chce dodać sobie powagi, podszywając
            się pod autorytet nauki. Z terminem "obsadzenie pasma" mamy do czynienia w
            fizyce ciała stałego, kiedy jest mowa o stanach energetycznych atomów w
            krysztale; astrologia pożyczyła sobie ten termin, bo ładnie brzmiał. Pożytek ma
            z tego taki, jak sroka z ukradzionego zegarka. Równie naukowa jest telewizja,
            kiedy obsadza pasmo powtórkowych seriali brazylijskich w ramówce.
            • petrucchio A propos historii astrologii 26.02.07, 11:00
              petrucchio napisał:

              > Powiedziałbym raczej, że o ile kiedyś nie odróżniano wyraźnie astronomii od
              > astrologii, a w Renesansie astronomowie dorabiali sobie stawianiem horoskopów,
              > rozwój metody naukowej sprawił, że astrologia znalazła się poza nurtem nauki.
              > Właśnie dlatego, że nie spełnia elementarnych kryteriów metodologicznych.

              Jeśli ktoś nie ma dostępu do dzieł zebranych Jonathana Swifta, gorąco polecam
              internetowe wydanie chyba najlepszego dowcipu primaaprilisowego w dziejach
              ludzkości. Trzeba się przegryźć przez angielszczyznę sprzed 300 lat, ale zabawa
              nadal jest pierwszej klasy!

              etext.library.adelaide.edu.au/s/swift/jonathan/s97b/
              :-)))))
              • Gość: astrolog Re: A propos historii astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 12:43
                Bełkot, którym nas tu obdarzyłeś dowodzi tylko Twojej ignorancji w temacie
                astrologii. Nie zadałeś sobie nawet trudu aby zdobyć cytowane przykłady
                horoskopow. Jest oczywiste że nie sa one jeszcze dowodem na słuszność
                astrologii ale najpierw naucz się astrologii (jakieś 10 lat nauki polączonej z
                praktyką) a dopiero potem pokuś sie o jakieś wnioski. Zakładanie z góry że
                astrologia nie działa nie jest naukowe, chyba że jesteś z tych co wierzą innym
                którzy też nie znają zasad posługiwania sie astrolgią. A więc Twój sceptycyzm
                jest powodowany swoistą indoktrynacją nabytą od innych ignorantów, rownie lub
                bardziej uczonych. Nie wypowiadaj sie w kwestiach których nie poznałeś ...
                • Gość: Leonard3 Re: A propos historii astrologii IP: 83.238.147.* 26.02.07, 13:52
                  Panie Astrolog, Nie dziwie sie panskiej frustracji. Bo moj poglad jako
                  czlowieka inteligentnego i wyksztalconego jest: Astrologia ma wszelkie racje
                  zeby istniec i dzialac. Podstawa mojego rozumowania jest szacunek do prawa
                  wyboru ,ktorzy maja zwykli ludzie. Zyjemy w warunkach WOLNOSCI WYBORU
                  dyktowanego przez wolny rynek idei i dobr. Zwykli ludzie wbrew pozorom
                  nie sa glupi i glosuja na korzysc astrologii swoimi portfelami.
                  Na czym polega dyktatura fanatykow ateizmu takich jak Pierducchio i Wiktoriaka?
                  Fanatyk ateizmu jak saper "myli sie tylko raz".
                  Psychopatia atezmu polega ntym , ze zanegowanie "nieomylnosci" ateisty powoduje
                  runiecie calego gmachu jego psychopatycznej pewnosci siebie i pojawienie sie
                  watpliwosci: A moze Bog istnieje ? A moze kosmos powstal jako rezultat
                  istnienia Boga ? A moze teoria Darwina to 19-to wieczny bzdet? A moze sa rzeczy
                  ktorych nie zrozumiemy nigdy?.
                  Kazda z watpliwosci jest zabojcza dla calej osobowosci ateisty zbudowanej
                  na arogancji ignorancji "wiem , ze wszystko wiem".
                  Dlatego psychopaci ateizmu i ateistyczny fanatyczny motloch sa tak
                  nietolerancyjni i niebezpieczni da cywilizacji.
                  • Gość: astrolog Re: A propos historii astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:00
                    Uważam, że mam prawo tak reagować z jednego powodu, dawniej należałem do tych
                    którzy śmiali się ze "stawiania" horoskopów, oraz z tych którzy wierzyli w
                    te "bzdury". Wydawało mi się bowiem że niemożliwością jest aby jakieś tam mniej
                    lub bardziej dalekie ciało niebieskie dyktowało nam warunki wg których mamy żyć
                    i myśleć. Co więc skłoniło mnie do zajecia się astrologią? - dziwne zbiegi
                    okoliczności, fart niefart, szczęście, fatum, zmiany losu, wygrane, przegrane
                    itp. Jeżeli ktoś powie, że to jest normalne w życiu, to przyznam mu rację, ale
                    ja się pytam dlaczego tak się dzieje, dlaczego nie można żyć tylko szczęśliwie
                    lub nieszczęśliwie. Dlaczego ktoś jest mądry a drugi głupi, dlaczego ktoś jest
                    bogaty a ktoś jest biedny? Panie Petruccio, postaw sobie te pytania a
                    odpowiedzi nie znajdziesz w nauce, musisz bowiem wrócić do swojego początku, do
                    daty i godziny urodzenia i prześledzić bieg zdarzeń. Oprócz niesłychanie
                    pasjonującego intelektualnie zajęcia, dasz sobie odpowiedź, a co najważniejsze
                    bedą przed tobą istnieć nowe do zdobycia obszary do poznania.
                • petrucchio Re: A propos historii astrologii 26.02.07, 15:29
                  Gość portalu: astrolog napisał(a):

                  > Bełkot, którym nas tu obdarzyłeś dowodzi tylko Twojej ignorancji w temacie
                  > astrologii. Nie zadałeś sobie nawet trudu aby zdobyć cytowane przykłady
                  > horoskopow. Jest oczywiste że nie sa one jeszcze dowodem na słuszność
                  > astrologii...

                  Cieszę się, że choć w jednym punkcie się zgadzamy. Po cóż zatem cytujesz
                  wyrywkowo dobrane horoskopy? A jeśli dowody na poprawność przewidywań astrologów
                  istnieją, ponawiam prośbę o wskazanie, gdzie zostały opublikowane.

                  > ... ale najpierw naucz się astrologii (jakieś 10 lat nauki polączonej z
                  > praktyką) a dopiero potem pokuś sie o jakieś wnioski.

                  Ani wkład pracy konieczny do sporządzenia horoskopu, ani czas potrzebny dla
                  nabycia biegłości w tej dziedzinie nie mają żadnego znaczenia, jeśli chodzi o
                  ocenę wiarygodności astrologii. Tylko należycie kontrolowane próby empiryczne
                  mogłyby rozstrzygnąć tę kwestię. 21 lat temu śledziłem sprawozdanie z
                  eksperymentu Carlsona i dyskusję na jego temat na łamach "Nature". Gdyby
                  astrologia była częścią nauki i szanowała zasady ogólnie przyjęte w nauce, po
                  takim ciosie byłaby dziś równie martwa jak "promieniowanie N" Blondlota i "zimna
                  fuzja" Fleischmanna i Ponsa. Ale reakcja astrologów była przewidywalna: ci,
                  którzy nie brali udziału w eksperymencie, wyrazili przekonanie, że to właśnie
                  ich nieobecność była przyczyną niepowodzenia, a ci, którzy brali udział,
                  przyjęli stanowisko, które można streścić: "przegraliśmy jedną bitwę, ale wojna
                  trwa nadal".

                  > Zakładanie z góry że astrologia nie działa nie jest naukowe...

                  Dlatego proszę o naukowe dowody.
                  • Gość: astrolog Re: A propos historii astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 10:38
                    Nigdy i nigdzie nie stwierdzałem, że astrologia jest naukowa. Może i są
                    pretensje do zaliczania jej do dyscyplin naukowych, ale ona jest przed nią i
                    ponad nią.
                    Horoskopy (rysunki), o których mowa może wykonać każdy kto posiada dane
                    urodzeniowe tych osób i jeżeli dysponuje odpowiednim programem. Jest ich cała
                    masa w internecie. Przy okazji możesz sobie wykonać rownież swój horoskop.
                    Aby ci nie utrudniać podaję link do takiego programu w wersji demo:
                    chwiszczuk.nd.e-wro.pl/astro/
                    Horoskop zazwyczaj dotyczy jednej osoby lub relacji dwóch osób, których trudno
                    traktować jak jednostki statystyczne. Ilość zmiennych która się pojawia przy
                    interpretacji horoskopu (całości) jest tak duża, że nie poradzi sobie z tym
                    żaden komputer - jak na razie brak jest takiego algorytmu który zastąpiłby
                    astrologa w interpretacji.

                    > Ani wkład pracy konieczny do sporządzenia horoskopu, ani czas potrzebny dla
                    > nabycia biegłości w tej dziedzinie nie mają żadnego znaczenia, jeśli chodzi o
                    > ocenę wiarygodności astrologii.
                    Jednak mają, ponieważ ci którzy wykonują horoskopy robią to wg ściśle
                    określonych zasad czyli istnieje "metoda" która obowiązuje.
                    Naukowiec, który chciałby obalić "mit" o słuszności astrologii musiałby poznać
                    te zasady w nie mniejszym stopniu niż astrolog, ale wówczas stałby się
                    astrologiem ... wpadłby w zastawioną przez siebie pułapkę - ciekawe co by z
                    tego wyszło.
                    Każdy horoskop jest inny, nie ma dwóch identycznych horoskopów - nawet jeżeli
                    rodzą się bliźnięta to jedno z nich przychodzi na świat wcześniej, a drugie
                    później, tak więc mogą różnić się znacząco charakterami co już zmienia znacząco
                    ich przyszłość (wpływ ascendentu (ważny punkt) horoskopu i aspektów
                    planetarnych do niego).
                    Jeżeli zapisujesz jakąś datę np. 27.02.2007 godzina 09:00 to ona niewiele Ci
                    mówi, ale kiedy wykonasz obraz Nieba na ten czas i miejsce (współrzedne
                    geograficzne), to oprócz cyfr masz jeszcze uchwyconą niepowtarzalną chwilę.

                    Z zimną fuzją rozprawiono się szybko, a astrologia trwa od tysiącleci, widać z
                    tego że nie jest łatwo tego dokonać bo nie wystarczy tylko nie wierzyć.
                    • petrucchio Re: A propos historii astrologii 27.02.07, 11:46
                      Gość portalu: astrolog napisał(a):

                      > Nigdy i nigdzie nie stwierdzałem, że astrologia jest naukowa. Może i są
                      > pretensje do zaliczania jej do dyscyplin naukowych, ale ona jest przed nią i
                      > ponad nią.

                      A, to przepraszam. Zmylił mnie fakt, że dyskutujemy na forum "Nauka".

                      > Horoskop zazwyczaj dotyczy jednej osoby lub relacji dwóch osób, których trudno
                      > traktować jak jednostki statystyczne. Ilość zmiennych która się pojawia przy
                      > interpretacji horoskopu (całości) jest tak duża, że nie poradzi sobie z tym
                      > żaden komputer - jak na razie brak jest takiego algorytmu który zastąpiłby
                      > astrologa w interpretacji.

                      Z czym jak z czym, zle z ilością zmiennych komputery radzą sobie lepiej niż
                      ludzie. Mam wrażenie, że mówisz raczej o subiektywnej, intuicyjnej interpretacji
                      wyników. Cóż, skoro astrologia jest raczej sztuką niż nauką, nie mam prawa
                      domagać się interpretacji obiektywnej.

                      > > Ani wkład pracy konieczny do sporządzenia horoskopu, ani czas potrzebny
                      > > dla nabycia biegłości w tej dziedzinie nie mają żadnego znaczenia, jeśli
                      > > chodzi o ocenę wiarygodności astrologii.
                      > Jednak mają, ponieważ ci którzy wykonują horoskopy robią to wg ściśle
                      > określonych zasad czyli istnieje "metoda" która obowiązuje.
                      > Naukowiec, który chciałby obalić "mit" o słuszności astrologii musiałby poznać
                      > te zasady w nie mniejszym stopniu niż astrolog, ale wówczas stałby się
                      > astrologiem ... wpadłby w zastawioną przez siebie pułapkę - ciekawe co by z
                      > tego wyszło.

                      Nic podobnego. Nie mówimy o tym, czy horoskop ułożono lege artis, ale o tym, czy
                      z tego układania wynika coś konkretnego, tzn. czy interpretacja horoskopu jest
                      czymś więcej, niż tylko płodem fantazji astrologa. Tę kwestię można rozstrzygnąć
                      obiektywnie niezależnie od stosowanej przez astrologa metody. Astrologia może
                      sobie nie być nauką, ale jej skuteczność można mimo to badać obiektywnie
                      metodami naukowymi. Wystarczy sprawdzić, czy przewidywania wynikające z
                      horoskopów korelują się ze sprawdzalnymi faktami. To nie jest ani niemożliwe,
                      ani specjalnie trudne do wykonania. Trzeba tylko zadbać o właściwe warunki
                      eksperymentu i rzetelne opracowanie statystyczne wyników. Podobnie jeśli np.
                      facet praktykujący medytację transcendentalną twierdzi, że potrafi unosić się w
                      powietrzu przez kilka minut, wolno mi poprosić, żeby mi to zademonstrował. Nie
                      muszę w tym celu zgłębiać technik medytacji. JAK on to robi, to jego sprawa
                      (byle nie oszukiwał). Jeśli z demonstracji nic nie wyjdzie, nie mam podstaw,
                      żeby wierzyć w jego cudowne umiejętności.

                      > Każdy horoskop jest inny, nie ma dwóch identycznych horoskopów - nawet jeżeli
                      > rodzą się bliźnięta to jedno z nich przychodzi na świat wcześniej, a drugie
                      > później, tak więc mogą różnić się znacząco charakterami co już zmienia
                      > znacząco ich przyszłość (wpływ ascendentu (ważny punkt) horoskopu i aspektów
                      > planetarnych do niego).
                      > Jeżeli zapisujesz jakąś datę np. 27.02.2007 godzina 09:00 to ona niewiele Ci
                      > mówi, ale kiedy wykonasz obraz Nieba na ten czas i miejsce (współrzedne
                      > geograficzne), to oprócz cyfr masz jeszcze uchwyconą niepowtarzalną chwilę.

                      To otwiera niezmierzone pole dla tłumaczeń, dlaczego dany horoskop się nie
                      sprawdził (bo np. zanotowano 9:00, a może to była naprawdę 8:56 albo 8:59 i 53s)

                      > Z zimną fuzją rozprawiono się szybko, a astrologia trwa od tysiącleci, widać z
                      > tego że nie jest łatwo tego dokonać bo nie wystarczy tylko nie wierzyć.

                      Zimna fuzja padła szybko, bo doświadczenia Fleischmanna i Ponsa powtórzono
                      niezależnie w wielu ośrodkach naukowych z wynikiem negatywnym. Zauważ, że
                      początkowo wiele zespołów (w tym kilka niezłych) doniosło wstępnie, że "coś w
                      tym jest"
                      • Gość: astrolog Re: A propos astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 13:08
                        Ale o co właściwie chodzi, bo jeżeli twierdzisz że nie masz podstaw do "wiary w
                        astrologię" to własciwie brak ci tylko tych podstaw, ale kiedy widzisz że np.
                        Mars z aktualnej pozycji na Niebie jest w aspekcie 90st. do Twojego Słońca
                        urodzeniowego, to astrolog (jeśli mimo wszystko go zapytasz) da Ci jasną
                        odpowiedź abyś unikał przez kilka dni ostrych polemik z szefem, żoną (chyba że
                        nie jesteś żonaty) lub ostrożnie obchodzil sie z ostrymi narzędziami, zwrócił
                        by ci też uwagę na możliwość wypadków komunikacyjnych. Kiedy jednak Wenus
                        tranzytująca robi ci opozycję (aspekt 180st.) do Plutona urodzeniowego to
                        oprócz tego że pokłócisz się z małżonką możesz wyladować w burdelu co jeszcze
                        pogorszy i tak już trudną sytuację w małżeństwie. Brak wiary w sprawdzalność
                        astrologii nie uchroni Cię przed tymi sprawami, to i tak bedzie miało miejsce.
                        Jeśli chodzi o ten drugi aspekt istnieje możliwość seksu (również małżeńskiego)
                        o zdecydowanie perwersyjnym przebiegu co niejednej pani przypałoby do gustu.
                        Podałem tylko dwa przykłady, a rzeczą naukowców niech bedzie dowodzenie swoich
                        racji, ale niech robią to rzetelnie i obiektywnie pozbywając sie wprzód
                        uprzedzeń nabytych w trakcie edukacji. Astrolog nie robi nauce żadnej krzywdy,
                        nie wyśmiewa się z niej, nie pragnie jej zguby. Jest kwestią czasu opracowanie
                        odpowiedniego programu komputerowego, który udowodni prawdziwość lub zaprzeczy
                        słusznosci astrologii, możliwości komputerów są juz gigantyczne ale potrzeba
                        czasu i pieniedzy aby coś takiego zrobić. Astrolodzy pracują w samotności, nie
                        dysponują budżetem który pozwoliłby sfinansować dość duże jednak
                        przedsięwzięcie. Ważną jest również sprawa wiarygodność użytych danych, bo z
                        tym jest rzeczywiście duży problem (chodzi o dokładną godzinę i minutę) oraz o
                        dokladność wspołrzednych geograficznych bo miasta są juz dzisiaj tak rozległe,
                        że np w Warszawie wspołrzędne są zależne od dzielnicy.
                        • petrucchio Re: A propos astrologii 27.02.07, 16:13
                          > Ale o co właściwie chodzi, bo jeżeli twierdzisz że nie masz podstaw do "wiary w
                          > astrologię" to własciwie brak ci tylko tych podstaw, ale kiedy widzisz że np.
                          > Mars z aktualnej pozycji na Niebie jest w aspekcie 90st. do Twojego Słońca
                          > urodzeniowego, to astrolog (jeśli mimo wszystko go zapytasz) da Ci jasną
                          > odpowiedź abyś unikał przez kilka dni ostrych polemik z szefem, żoną (chyba że
                          > nie jesteś żonaty) lub ostrożnie obchodzil sie z ostrymi narzędziami, zwrócił
                          > by ci też uwagę na możliwość wypadków komunikacyjnych.

                          A jeśli Mars jest w innym aspekcie, to mogę bezpiecznie kłócić się z żoną i nie
                          uważać na ostre narzędzia? Wygląda mi to na przepowiednie niemożliwe do
                          zweryfikowania, bo jeśli w ciągu kilku dni po ich otrzymaniu skaleczę się w
                          palec, może to świadczyć na korzyść astrologii ("A nie mówiłem?") równie dobrze
                          jak nieskaleczenie się w palec ("A widzisz? Kazałem ci uważać, dzięki czemu
                          uniknąłeś skaleczenia.") Weryfikacja musiałaby wyglądać tak: astrolog przewiduje
                          na podstawie czasu i miejsca urodzenia, że dany (nieznany mu osobiście) człowiek
                          w ciągu tylu a tylu dni skaleczy się ostrym narzędziem, a badacz sprawdza, czy
                          rzeczywiście wsród grupy ludzi, których obejmuje takie przewidywanie, skaleczeń
                          jest znacząco więcej, niż w grupie kontrolnej. Sami badani nie mogą natomiast
                          znać przewidywań astrologa, żeby uniknąć efektu przepowiedni samosprawdzającej.
                          • Gość: Jasiu Po czym poznać prawdziwego astrologa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 17:56
                            A wiecie jak odróżnić prawdziwego astrologa od fałszywego? Trzeba go spytać
                            jaki kształt ma Ziemia. Jeśli powie, że jest płaska a wokół po kryształowych
                            obręczach krążą Słońce, Księżyc i planety to znaczy, że jest prawdziwy bo gada
                            bzdury. Jeśli powie, że Ziemia jest kulista i krąży wokół Słońca to jest
                            fałszywy bo mówi prawdę.
                          • Gość: astrolog Re: A propos astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.07, 09:47
                            no i widzisz dotknąłeś znowu falszywej tezy o tzw. przepowiedni
                            samosprawdającej się, - czegoś takiego nie ma (choć "z zewątrz" dość trudno to
                            sprawdzić. Astrolog obserwujący horoskop takiej czy innej osoby nie zawsze mu
                            mówi co się wydarzy, lub co jest częstsze, analizuje horoskop po zaistniałych
                            faktach w związku z tym że zatroskany klient dopiero co się pojawił i
                            przedstawił swój problem.
                            POdaj swoje prawdziwe dane urodzeniowe wraz z dokladną godziną i minutą
                            urodzenia oraz miejscowość ur. i zamieszkania, to porozmawiamy o konretnym
                            horoskopie, a tak tracimy czas na czcze dyskusje bez szans na zrozumienie.
                            • petrucchio Re: A propos astrologii 28.02.07, 10:13
                              Gość portalu: astrolog napisał(a):

                              > POdaj swoje prawdziwe dane urodzeniowe wraz z dokladną godziną i minutą
                              > urodzenia oraz miejscowość ur. i zamieszkania, to porozmawiamy o konretnym
                              > horoskopie, a tak tracimy czas na czcze dyskusje bez szans na zrozumienie.

                              Raczej nie postawisz mi horoskopu, bo ja sam nie znam dokładnej minuty swojego
                              urodzenia. Sądzę zresztą, że większość ludzi pod ci w najlepszym razie
                              zaokrąglenie do pełnej godziny (wg czasu strefowego). Szans na porozumienie mamy
                              chyba faktycznie niewiele, bo ty uporczywie powracasz do kwestii indywidualnych
                              horoskopów. Choćbyś nawet postawił horoskop, który w dużej części będzie
                              poprawnie opisywał moje rzeczywiste cechy (a to żadna sztuka
                              • Gość: astrolog Re: A propos astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.07, 10:32
                                Gdyby były samosprawdzajace sie przepowiednie, to do astrologów ustawiałyby się
                                tłumy, a astrolog nie musiałby nawet sporządzać horoskopu klienta. Gatunek
                                ludzki byłby szczęśliwy na zawsze.
                                Z tego co wiem to tylko w II polowie lat 50-tch nie zapisywano w dokumentach
                                godziny i min ur. i nie jest aż tak istotne czy położna w złym momencie
                                spojrzała na zegarek bo jeżeli pomyliła godzinę o 4 czy 5 min. to i tak wiele
                                można powiedzieć. Nie unikaj wyzwania, skoro trwasz przy swoim tak mocno a
                                jednocześnie nie chcesz przerwać tej dyskusji. Teorie nie są aż tak ważne jak
                                fakty empiryczne i nic się nie bój bo Ziemia płaską przez to się nie stanie.
                                • petrucchio Re: A propos astrologii 28.02.07, 10:56
                                  Gość portalu: astrolog napisał(a):

                                  > Nie unikaj wyzwania, skoro trwasz przy swoim tak mocno a
                                  > jednocześnie nie chcesz przerwać tej dyskusji. Teorie nie są aż tak ważne jak
                                  > fakty empiryczne i nic się nie bój bo Ziemia płaską przez to się nie stanie.

                                  Ależ proszę! Ur. 6 października 1960. W skróconym akcie urodzenia, którym
                                  dysponuję, godzina nie jest podana; według mojej mamy ok. 11:00 (plus minus
                                  kwadrans). Miejsce urodzenia: Warszawa, ul. Czerniakowska. Miejsce zamieszkania:
                                  Poznań. Spróbuj mną wstrząsnąć ;-))
                                  • Gość: astrolog Re: A propos astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.07, 11:09
                                    +/- kwadrans to mamy 30min.jest to zbyt dużo. W akcie urodzenia nie ma godziny
                                    ale w USC może już być. Mamy mogą nie pamiętać dokładnie, ale w książeczce
                                    zdrowia noworodka, ktorą otrzymała mama po Twoich narodzinach (jeśli jeszcze
                                    istnieje) to jest już prawdopodobne że widnieje tam odpowiedni wpis. Ano
                                    zobaczymy...
                                  • Gość: astrolog Re: A propos astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.07, 12:42
                                    mimo niezbyt dokładnie podanego czasu urodzenia podaję to co niżej w zwiazku z
                                    Twoim horoskopem natalnym a związanym z pewną dominantą widoczną w jego
                                    konstrukcji:
                                    Cechuje cię skrajne zainteresowanie tym, co tajemnicze, ostateczne i
                                    metafizyczne (mimo wszystko), Możesz mieć coś wspólnego z medycyną np. sądową,
                                    hematologią, ginekologią, kryminologią, seksuologią. Możesz odnosić sukcesy w
                                    filozofii, metafizycznej analizie rzeczywistości, teologii ale też i w jakiejś
                                    dyscyplinie sportowej.
                                    Masz olbrzymią zdolność do badań naukowych, wynalazków, intuicyjnie mozesz
                                    tworzyć hipotezy. Jesteś dumny ze swego przenikliwego umysłu, bez reszty
                                    poswięcasz się jakiemuś przedsięwzięciu dotyczy to również miłości. Jesteś
                                    krytyczny (możliwy sarkazm), pomyslowy i lubisz konkretna wiedzę. Mógłyś
                                    pracować z młodzieżą.
                                    Możesz mieć zaborczy charakter i wykazywać zazdrość. Kochasz luksus, i
                                    rozkoszowanie sie przyjemnosciami. Mozliwe są trudności w pożyciu małżeńskim ,
                                    nieprzyjemne walki, zazdrość, mściwość, lub mozesz nie zdecydowac sie na
                                    małzeństwo. Masz dziwne formy przyjaźni. Zainteresowania ida też w kierunku
                                    sztuki i zawodow atrtystycznych.
                                    Ostatnio wiele zmienia sie w Twoim życiu i ty też, zmiany te jeszcze nie
                                    zakończone raczej idą w kierunku pozytywnym (zrewiduj swoje ambicje) ale być
                                    moze musisz sie przygotować na to, że rozpoczniesz coś nowego i od poczatku. W
                                    takiej sytuacji musisz pozbyc sie tego co już nie służy ci. Nie próbuj
                                    wszystkim i wszystkimi rządzić, bo stracisz zbyt wiele.
                                    • petrucchio Re: A propos astrologii 28.02.07, 14:01
                                      Gość portalu: astrolog napisał(a):

                                      > mimo niezbyt dokładnie podanego czasu urodzenia podaję to co niżej w zwiazku z
                                      > Twoim horoskopem natalnym a związanym z pewną dominantą widoczną w jego
                                      > konstrukcji:
                                      > Cechuje cię skrajne zainteresowanie tym, co tajemnicze, ostateczne i
                                      > metafizyczne (mimo wszystko), Możesz mieć coś wspólnego z medycyną np. sądową,
                                      > hematologią, ginekologią, kryminologią, seksuologią. Możesz odnosić sukcesy w
                                      > filozofii, metafizycznej analizie rzeczywistości, teologii ale też i w jakiejś
                                      > dyscyplinie sportowej.

                                      Raczej nie odznaczam się zmysłem metafizycznym, a w żadnym wypadku nie jestem
                                      skłonny do skrajnych zainteresowań tą dziedziną. Może zamiłowanie do matematyki
                                      dałoby się tu jakoś podciągnąć, ale raczej na siłę. Interesuje mnie nauka w
                                      ogóle, w tym nauki przyrodnicze. Z powołania (drugie studia, wybrane po
                                      dojrzałym namyśle) jestem lingwistą, specjalistą od historii języków. Sportów
                                      "zdyscyplinowanych" nie uprawiam ani nigdy nie uprawiałem, choć lubię ruch na
                                      świeżym powietrzu, piesze wędrówki itp.

                                      > Masz olbrzymią zdolność do badań naukowych, wynalazków, intuicyjnie mozesz
                                      > tworzyć hipotezy. Jesteś dumny ze swego przenikliwego umysłu, bez reszty
                                      > poswięcasz się jakiemuś przedsięwzięciu dotyczy to również miłości. Jesteś
                                      > krytyczny (możliwy sarkazm), pomyslowy i lubisz konkretna wiedzę. Mógłyś
                                      > pracować z młodzieżą.

                                      To się częściowo zgadza, zwłaszcza przca z młodzieżą (ale taką starszą --
                                      wykładam na uniwersytecie). Sporo z tego, co zawiera ten akapit, można łatwo
                                      wydedukować z moich postów. Ty oczywiście możesz mnie zapewnić, że tak mówi
                                      horoskop, a ja mogę uwierzyć albo nie
                                      • wiktoriaka Re: A propos astrologii 28.02.07, 21:58
                                        petrucchio napisał:

                                        > Przypuszczam, że każdy na tym forum mógłby dopasować niektóre elementy horoskop
                                        > u
                                        > do własnej osoby. Kto chce, może się wypowiedzieć na ten temat.

                                        Nie umiem się oprzeć wyzwaniu, wiec może ja sie wypowiem.
                                        Urodzona w innym roku, innego dnia, innego miesiąca, w innym mieście, w innym
                                        kraju, mieszkam też gdzie indziej. Godzina urodzenia może byc ta sama, a w
                                        każdym razie podobna.

                                        >Cechuje cię skrajne zainteresowanie tym, co tajemnicze, ostateczne i
                                        >metafizyczne (mimo wszystko),

                                        Nie zgadza się. Tylko racjonalizm.

                                        >Możesz mieć coś wspólnego z medycyną

                                        Częściowo sie zgadza. Pochodzę z rodziny medyków i na wielu spotkaniach
                                        rodzinnych medycyna jest dominujacym tematem.

                                        >jakiejś
                                        > dyscyplinie sportowej.

                                        Nigdy nie uprawiałam sportu, ale jeżdżę na wycieczki rowerowe i lubię włóczyc
                                        się po górach, wiec częściowa prawda.

                                        >Masz olbrzymią zdolność do badań naukowych, wynalazków, intuicyjnie mozesz
                                        >tworzyć hipotezy.

                                        Częściowo zgadza się, choć z tą olbrzymią zdolnością bym nie przesadzała, no ale
                                        prowadzę badania naukowe.

                                        >Jesteś dumny ze swego przenikliwego umysłu

                                        A kto nie jest?

                                        >Jesteś
                                        >krytyczny (możliwy sarkazm)

                                        Zgadza się niektórzy nawet mówią złosliwa (ale łagodnieję z wiekiem).

                                        >lubisz konkretna wiedzę.

                                        Prawda, tylko konkretne dowody przemawiaja do mnie.

                                        >Mógłyś
                                        >pracować z młodzieżą.

                                        Zgadza sie, pracuję.

                                        >Możesz mieć zaborczy charakter i wykazywać zazdrość.

                                        Nie.

                                        Kochasz luksus, i
                                        rozkoszowanie sie przyjemnosciami.

                                        Ba, a kto nie lubi?

                                        >Mozliwe są trudności w pożyciu małżeńskim ,
                                        nieprzyjemne walki, zazdrość, mściwość, lub mozesz nie zdecydowac sie na
                                        małzeństwo.

                                        Nie mam męża, więc nie dotyczy mnie to.

                                        >Masz dziwne formy przyjaźni.

                                        Nie wiem o co chodzi, chyba mnie lubią, no bo w innym razie nie przyjaźniliby
                                        się ze mną.

                                        > Zainteresowania ida też w kierunku
                                        sztuki i zawodow atrtystycznych.

                                        Kocham muzykę i bardzo dużo jej słucham, więc chyba można uznać, że zgadza sie.

                                        >Nie próbuj
                                        wszystkim i wszystkimi rządzić, bo stracisz zbyt wiele.

                                        Nie zgadza się, nie próbuję, choć moje dzieci mówią, że potrafię być prawdziwą
                                        tyranką, ale to tylko wtedy, kiedy zarządzam sprzątanie pokojów, więc się nie liczy.

                                        Na koniec mogę powiedzieć to samo co Petrucchio, trochę się zgadza, a trochę nie.





                    • Gość: Jasiu Re: A propos historii astrologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 12:20
                      Mam pytanie. Czy Ty nosisz może taką granatową pelerynę w gwiazdy i księżyce?
                      • Gość: astrolog Re: A propos historii astrologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 13:23
                        Tak Jasiu i mam jeszcze prywatny teleskop Hubla i czarnego kota.
                    • madcio Re: A propos historii astrologii 28.02.07, 19:25
                      > Ilość zmiennych która się pojawia przy
                      > interpretacji horoskopu (całości) jest tak duża, że nie poradzi sobie z tym
                      > żaden komputer
                      A człowiek ma niby z tym poradzić? :)

                      > Naukowiec, który chciałby obalić "mit" o słuszności astrologii musiałby poznać
                      > te zasady w nie mniejszym stopniu niż astrolog, ale wówczas stałby się
                      > astrologiem
                      Nie, mój drogi. Nie musze być mechanikiem, by móc ocenić, czy mechanik dobrze,
                      czy źle naprawił mój samochód. Nie muszę być programistą, by móc ocenić jakość i
                      komfort działania jakiegoś programu. I tak dalej.

                      > Z zimną fuzją rozprawiono się szybko,
                      Bzzt. Zły przykład. Zimna fuzja była produktem naukowym, stworzonym przez
                      naukowców i wyciętym przez naukowców. Nie zdołano zreprodukować rewelacyjnych
                      wyników tego pierwszego zespołu, który ogłosił "zimną fuzję". Podręcznikowe
                      działanie metodologii naukowej.

                      > a astrologia trwa od tysiącleci, widać z
                      > tego że nie jest łatwo tego dokonać bo nie wystarczy tylko nie wierzyć.
                      Za to wystarczy tylko wierzyć. Tu się kompletnie zgadzamy.
    • Gość: astrolog Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 14:07
      a może to już jest tak, że obecny kryzys w nauce potrzebuje kozła ofiarnego
      (astrologii) aby na coś zwalić swoje niepowodzenia i /lub zastój. Autor tego
      artykułu pisze że jezyk astrologii jest prosty. Ten autor to raczej nie zna sie
      na astrologii, bo jezyk którym posługują się astrolodzy (profesjonalni) jest co
      najmniej tak samo hermetyczny jak naukowy, ale ponieważ horoskop astrologiczny
      jest wykonywany dla nieastrologów, to zostaje uproszczony. Powiem więcej zbyt
      uproszczony ponieważ klient astrologa musiałby się uczyć astrologii aby
      cokolwiek z tego zrozumieć.
      • wiktoriaka Re: Nadchodzi wiek głupoty? 23.02.07, 15:20
        astrolog napisał(a):

        > a może to już jest tak, że obecny kryzys w nauce potrzebuje kozła ofiarnego
        > (astrologii) aby na coś zwalić swoje niepowodzenia i /lub zastój.

        Dlaczego uważasz, że jest kryzys w nauce? Mnie się wydaje, że jest wręcz
        przeciwnie. Są duże postepy w medycynie, genetyce, biochemii i nie tylko. Cały
        postęp technologiczny jest oparty na wczesniejszych badaniach naukowych. Wyniki
        obecnych badań będą mogły byc wykorzystane w przyszłości. Droga od odkrycia
        naukowego do konkretnych rozwiązań jest coraz krótsza. Dajmy spokój astrologii
        jest równie dobra jak wróżenie z fusów, z wnetrznosci zwierząt albo z ręki,
        zabawa dla naiwnych.
        • petrucchio Re: Nadchodzi wiek głupoty? 23.02.07, 15:39
          wiktoriaka napisała:

          > Dajmy spokój astrologii
          > jest równie dobra jak wróżenie z fusów, z wnetrznosci zwierząt albo z ręki,
          > zabawa dla naiwnych.

          Ale może niech sobie Astrolog już raczej kontempluje te swoje siedem rodzajów
          aspektów między malefikami a benefikami, niż żeby miał się grzebać we
          wnętrznościach jakiegoś biednego zwierzęcia.
          • wiktoriaka Re: Nadchodzi wiek głupoty? 23.02.07, 17:46
            petrucchio napisał:

            > Ale może niech sobie Astrolog już raczej kontempluje te swoje siedem rodzajów
            > aspektów między malefikami a benefikami, niż żeby miał się grzebać we
            > wnętrznościach jakiegoś biednego zwierzęcia.

            Grzebanie we wnętrznosciach byłoby dość obrzydliwe, więc tego nie próbowałam, z
            ręki też nie wróżyłam, bo nie umiem powstrzymać się od śmiechu, ale w układaniu
            horoskopów mam spore osiągnięcia. Nie chcę się chwalić, ale wszystko się
            "sprawdziło". Niestety klient nie docenił żartu, obraził się smiertelnie i nie
            odzywał się do mnie przez 2 lata. No i zarzuciłam tak świetnie zapowiadającą się
            karierę.
    • Gość: Anka Malicka Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.devs.futuro.pl 23.02.07, 15:35
      Cytowane zdanie:
      "Pseudonauka domaga się uznania swoich racji, całkowicie odrzucając wszelkie
      próby ich weryfikacji." proszę zweryfikować.
      To nauka odrzuca wszelkie próby weryfikacji "pseudonauki" robionej zgodnie z
      zasadami nauki i to wielokrotnie prze wybitne osobistości na przestrzeni dziejów
      (chociaż skądinąd dlaczego mianoby uznawać tylko zasady nauki które są
      ograniczone). Proszę głębiej sięgnąć wiedzą do tego jak wielcy tego świata
      dokonywali odkryć i o próbach badań i dowodów parapsychologii.
      Proszę zainteresować się tym tematem głębiej, po wierzchu widać nawiedzonych
      zagubionych ludzi którzy tworzą opinię o "pseudonauce".
      Przykładowo, gdyby lekarze byli edukowani na kursach przez ludzi "z przypadku"
      obawiam się, że poziom lecznictwo za pomocą medycyny konwencjonalnej byłoby
      jeszcze mniej skuteczne. Czemu od lat nie można wywalczyć o to by szkoły tego
      typu były uznane i weryfikowane przez stosowne organa RP. Czemu w ramach NFZ
      MUSZĘ się leczyć u lekarza medycyny konwencjonalnej, czemu nie mam wyboru?
      Czy interesowali się Państwo wpływami i lobbingiem tzw. Wielkiej Farmy (firmy
      farmaceutyczne)? Nie mam zaufania ani do tych firm ani do lekarzy i mam do tego
      prawo.
      Nie mam równego prawa w zdobywaniu wiedzy i dostępu do wiedzy z zakresu
      "pseudonauki" w porównaniu z dostępem do wiedzy i specjalistów nauki.
      Mam prawo wyboru ale nie jest ono respektowane.
      To, że dla kogoś to głupoty nie oznacza, że człowiek nie mam prawa być głupi.
      Pozostaję z wyniosłym poważaniem
      Głupia Anka
      • wiktoriaka Re: Nadchodzi wiek głupoty? 23.02.07, 15:57
        Anka Malicka napisał(a):

        > To nauka odrzuca wszelkie próby weryfikacji "pseudonauki" robionej zgodnie z
        > zasadami nauki i to wielokrotnie prze wybitne osobistości na przestrzeni dziejó
        > w
        > (chociaż skądinąd dlaczego mianoby uznawać tylko zasady nauki które są
        > ograniczone).

        Nie jest ważne czy to wybitne osobistosci czy szaraczki weryfikują, ważne jest
        tylko to, żeby eksperymenty były powtarzalne. Pseudonauka charakteryzuje się
        własnie tym, że nie mozna jej zweryfikować.

        Proszę głębiej sięgnąć wiedzą do tego jak wielcy tego świata
        > dokonywali odkryć i o próbach badań i dowodów parapsychologii.

        W tym rzecz, że nie ma żadnych odkryć ani dowodów w parapsychologii.

        Czemu od lat nie można wywalczyć o to by szkoły tego
        > typu były uznane i weryfikowane przez stosowne organa RP.

        Przez kogo miałyby być weryfikowane, przez jasnowidzów, daruj sobie.

        > Nie mam równego prawa w zdobywaniu wiedzy i dostępu do wiedzy z zakresu
        > "pseudonauki" w porównaniu z dostępem do wiedzy i specjalistów nauki.

        Bo to nie jest wiedza, tylko oszustwo jakiś szarlatanów, nie ma czego zdobywać.

        > To, że dla kogoś to głupoty nie oznacza, że człowiek nie mam prawa być głupi.
        > Pozostaję z wyniosłym poważaniem
        > Głupia Anka

        Tego Ci nikt nie zabierze, każdy ma prawo być głupi. Głupota nie jest karalna.


      • Gość: titta Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.botany.gu.se 23.02.07, 18:20
        > Czemu w ramach NFZ
        > MUSZĘ się leczyć u lekarza medycyny konwencjonalnej, czemu nie mam wyboru?

        Poniewaz, spoleczenstwo uznalo, ze skladka bedzie przeznaczona na cos co odnosi wymierny skutek, a
        nie na czyjes widzimisie. Weryfikacja to wlasnie ocena skutku. Ignorowanie weryfikacji, to powiedzenie:
        co mnie to obchodzi, ze oni uznali, ze to cos nie odnosi przewidywanego skutku, skoro JA i wybitne
        postacie uwazamy lepiej. A dowody? No, wybitna postac X mapisala, ze to cos dziala.
        Jak widac ograniczone spoleczenstwo woli dowody w formie weryfikowalnej.
        Tak juz niestety jest, ze przynalezenie do spoleczenstwa narzuca pewne ograniczenia, chocby co do
        sensownosci wydawania wspolnych pieniedzy (choc z tym zwykle bywa roznie). Pozostaje byc glupim
        (choc oczywiscie odradzam) prywatnie. Przeciez, nikt nie zabroni Ance wyrzucic pieniedzy do kibelka
        (lub spalic, jak pani Anka woli).
    • Gość: Piotr Klatta Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.gorzow.mm.pl 23.02.07, 17:20
      w 2003 roku ta pani pisał tak.:

      "Jak poprawić pamięć - GW.
      autor:Margit Kossobudzka 2003-11-08, ostatnia aktualizacja 2003-11-07 15:07:01.0

      Z najnowszych badań wynika, że przed wkuwaniem do egzaminu warto łykać tabletki
      z szałwią i dobrze się wyspać. A w trakcie nauki - śpiewać

      Najchętniej łykalibyśmy pigułkę. Od kilku lat naukowcy badają, jak przebiega
      proces zapamiętywania na poziomie komórki, i wierzą, że wynalezienie pigułki
      poprawiającej pamięć jest realne. W proces tworzenia pamięci są prawdopodobnie
      zaangażowane setki genów. Kilka z nich już udało się odkryć.

      Prof. Tim Tully i noblista prof. Eric Kande, specjaliści od pigułek pamięci,
      którzy od lat rywalizują ze sobą, twierdzą, że zapamiętywanie to proces
      biologiczny, którym można sterować. Mechanizm zapamiętywania jest u człowieka
      taki sam jak np. u ślimaków. Nasze komórki nerwowe są podobne, a tym, co nas
      różni, jest liczba połączeń między nimi. Tully wyhodował nawet wyjątkowo
      "pamiętliwe" muszki owocowe. Zwykłe owady potrzebowały dziesięciu lekcji, by
      omijać komorę o pewnym zapachu, w której czekał na nie wstrząs elektryczny.
      Zmodyfikowane genetycznie supermuszki nauczyły się tego za pierwszym razem. Swój
      talent zawdzięczały dodatkowej kopii genu, który stale wytwarzał białko CREB -
      odpowiedzialne za proces powstawania pamięci długotrwałej. "


      Jak w tym kontekście postrzegać jej obecny tekst? Z tego który przytoczyłem
      wynika, że już w 2003 roku amerykanie mieli mieć tak oczekiwane „pigułki
      pamięci”. :)
      W edukacji w USA jest kryzys? Nic nowego. Wprowadzenie w 1999 roku nowych
      regulacji dotyczących patentów (prawa patentowe zostają przy uniwersytecie, czy
      jakoś tak), spowodowało odejście instytucji naukowych i poszczególnych naukowców
      od dydaktyki na rzecz komercyjnych badań. Czy to źle? Ja sądzę, że nie. Po
      prostu tradycji na edukacja uniwersytecka przeżyła się i tyle. Okazuje się też,
      że nie potrzeba w USA tak wielu tak dobrych uczelni. Wystarczy ich kilka, a
      reszta może być jako taka. Za postęp i tak zaczęły odpowiadać
      firmy/instytuty/zespoły stricte badawcze. Te przemiany są również przed nami.
      Są nieuchronne. Sądzę, że już w 2010 roku będziemy mieli małe trzęsienie ziemi w
      polskiej nauce. Okaże się, że nie trzeba być przez 30 lat profesorem ani nawet
      doktorem, aby prowadzić za europejskie pieniądze przynoszące zyski badania.
      Naukowcy którzy to zrozumieją odejdą z uczelni i osiągną wiele we współpracy z
      biznesem. Uczelnie zaś popadną w kryzys. Chyba, że cofniemy czas i zakażemy
      prowadzenia badań ludziom bez stopnia co najmniej doktora habilitowanego. Rządzi
      PiS więc wszystko jest tu możliwe.
    • Gość: kurczak Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.telprojekt.pl 23.02.07, 21:45
      Zdołałem przeczytać obrazek podpisany "Medycyna zodiakalna"... Większość znaków
      pokrywa się z chorobami osób, które znam ! Ciekawe :P
    • Gość: piotras Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 23:33
      bo "Religia jest jak robaczek swietojanski, potrzebuje ciemnosci, zeby
      blyszczec"
    • Gość: alergen Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:23
      Wyborcza sama poparla ciemnote, dwukrotnie bredząc podczas sławnej debaty na
      temat ewangelii Judasza, ze na soborze w Nicei ustalono kanon ewangelii. Dzis
      dogmat pseudonauki spod znaku Dona Browna.
    • megasceptyk Głupota to natura ludzkości? 24.02.07, 10:24
      Hodujmy ludzkość, głupota wpływa na przychód z głupich baranów jak nawóz na wzrost kapusty. Tak było zawsze i zawsze będzie, to kwestia dystrybucji energii.
    • tenzwarszawy Re: Nadchodzi wiek głupoty? 24.02.07, 10:34
      Ten artykul jest bardziej nienaukowy niz mozna przyjac za granice popularyzatorskie. Jaki sens ma
      przytaczanie statystyk na wstepie, ktore maja potwierdzic jakas teze kiedy na zakonczenie obala sie
      wiarygodnosc tego dowodu.
      Jesli istnieje korelacja pomiedzy znakami zodiaku i chorobami, to to wlasnie nalezy zbadac i znalezc
      przyczyne, a nie wymyslac przyczyne, a nastepnie dazyc do jej potwierdzenie - to podstawowy blad w
      nauce!!!!! Nie mowiac juz o mysleniu o swiecie - jesliu cokolwiek zalozymy, to jestesmy wstanie
      zbudowac logike dowodzaca zasadnosci tego zalozenia.
      Jesli naukowcy mowia ze cos jes mozliwe lub nie w 99% to moze tym jednym procentem byl badacz
      zajmujacy sie korelacja schorzen ze znakami zodiaku - a moze jednak odkryl prawo, z ktorym sie nie
      zgadza jego wyobrazenie o swiecie, wiec je odrzucil - pseudonaukowcy sa rowniez wsrod
      naukowcow :)))
    • wariant_b Re: Nadchodzi wiek głupoty? 24.02.07, 10:37
      Bez obaw, nauka też przenosi się do Azji, tak jak produkcja.
      Ameryka zostanie krajem komiwojażerów i prawników.


      • Gość: Leonard3 Re: Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.07, 11:25
        No i oczywiscie Ameryka pozostanie krajem "wlascicieli" swiata
        gdzie drukuje sie papier ,ktorym sie placi "Chinolom", "Hindulom"
        "Arabom" i "Polonom". Jak uzpieraja zielonego papieru milion ton
        to sie go zdewaluuje do 0. Ha,ha,ha,ha,ha,ha,
        Ameryka pozostanie krajem ktory otrzymuje 80% nagrod Nobla , bo potrzebne sa
        tylko trzy genialne Universytety dla Geniuszy. Ameryka nie potrzebuje
        miliona miernych uniwersytetow dla debilskich miernot jak mgr.pl.
        Ameryka pozostanie Krajem Marines, lotniskowcow,najlepszych samolotow i
        wojskowych baz na Marsie ,zeby kopac dupe kazdemu "dla rozrywki"
        Ha.ha.ha.ha
    • Gość: VFL Nadchodzi wiek głupoty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:39
      oj... wygłupiła się Pani z tą statystyką... a tak przyjemnie czytało się ten
      artykuł...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka