Dodaj do ulubionych

0 4 5 10 11 26?

IP: *.tsl.uu.se 29.11.01, 15:28
A wiec - bawimy sie czasoprzestrzenia. Polujemy na
wymiary.

Stefan prosil o krotkie kompendium wiedzy o liczbie i
charakterze wymiarow w obecnie rozwazanych teoriach
fizycznych.

1) Teoria strun - czasoprzestrzen jest porzadna,
rzadzona normalna geometria rozniczkowa. Teorie
zachowuja sie przyzwoicie w 26 wymiarach (struny
bozonowe) i 10 wymiarach (superstruny). Ten drugi
wariant wyglada lepiej, bo zawiera naturalnie ferniony
i nie zawiera tachionow.

Nie widzimy wiecej niz 4 wym., wiec chcemy 6 zwinac w
rurki.
Nie powinny na oko byc to kierunki czasowe bo
mielibysmy zamkniete
petle czasowe, a to, choc ostatecznie dopuszczale, nie
jest za piekne
ze wzgledu na problemy z przyczynowoscia.

Uwaga! Wydaje sie, ze istnieje zwiazek teorii
superstrun w dim=10 z
supergrawitacja w dim=11. Istnieja sugestie, ze
istnieje glebsza teoria
niz TS zwana teoria M (ale nikt jej skonstuowanej na
oczy nie widzial),
ktora zawieralaby obydwie poprzednie, a wiec w niej
klasyczny wymiar
tracilby sens. Znaczyloby to, ze fizyka czasop. nie
jest opisywana
w pelni przez rozmaitosci rozniczkowe.

2) Hipoteza Maldaceny - ustanawia zwiazek fizyki
opisywanej przez
teorie cechownia Yanga-Millsa z grupa bodajze U(N),
N->oo i
supersymetryczna w dim=3+1 z teoria superstrun
(jedna pieciu, chyba IIB?) w 9+1. To oznacza, ze
mozemy
opisac teorie, ktora w zasadzie jest bliska tej, ktora
widzimy
w eksperymentach, w jezyku 10 wymiarow i teorii strun.
Ale -
to tylko opis efektywny. Te wymiary nie istnieja
naprawde,
to tylko kwestia doboru jezyka.

Oczywiscie, nie wyklucza to tego, ze superstruny i 10
wymiarow
istnieja naprawde. Ale wtedy wracamy do pkt. 1.

3) Kaluza-Klein.

a) w oryginalnym sformulowaniu, byl 5-ty wymiar
zwiniety w rurke.
klasyczny, geometrio-rozniczkowy, maly. Przejawial sie
przez elektromagnetyzm.

b) od niedawna dyskutuje sie mozliwosc tego, ze
dodatkowe wymiary
nie mialyby fizycznych jednostek czasu lub dlugosci,
moglyby byc
wtedy duze. Przykladem rozwazanym bardzo powaznie jest
masa spoczynkowa czastek. Mnie sie to wydaje dosyc
sztuczne, ale nie znam
sie na tym na tyle dobrze, by to osadzac.

Da sie zdaje sie tak zapisac rownania Einsteina w
wiekszej ilosci
wym., ze plaska, pusta czasoprzestrzen w 5-wym wyglada
jak przestrzen
z materia w 4 wym., zakrzywiona, spelniajaca rown.
Einsteina z materia
w dim=4. To chyba tak zaprzata Sapiezanke.

4) Geometria niekomutatywna.
To niedawno powstala galaz, ktora z gruba zmierza do
tego zeby
uogolnic koncept rozmaitosci rozniczkowej uzywajac
jezyka algebr.
Bardzo ciekawa, ale nielatwa. Pozwala np. podac
uogolnienie
geometrii rozniczkowej dla grupy izolowanych punktow.
Nie jestem pewien, co tam sie dzieje z wymiarem.
Jak ktos jest zainteresowany, moge zapytac prawdziwego
fachowca wlasnie od tej tematyki.


5) Mirror universe, large extra dimensions, kosmologie
Randall-Sudrum.
To dosyc ciekawe konstrukcje, w ktorych (bodajze)
materia jaka znamy, zyje w czasoprzestrzeni jaka znamy
(dim=4).
Niemniej istnieja inne wymiary, ktore sa dostepne tylko
dla innych rodzajow materii (np. supersymetrycznej w/m
naszej). Tej nowej materii nie widzimy, bo na razie
mamy
za slabe mozliwosci techniczne. Mogloby tez tak byc,
ze w tych wymiarach zyje tylko grawitacja - ktorej
wlasnosci nie sa znane na odleglosciach istotnie
mniejszych
niz 1mm.

Ufff, zadanie odrobione, teraz znowu pewnie beda mnie
chcieli
pobic.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Stefan Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.zaspa.gda.pl 29.11.01, 22:32
      Ekspert:
      > Stefan prosil o krotkie kompendium wiedzy o liczbie i
      > charakterze wymiarow w obecnie rozwazanych teoriach
      > fizycznych.
      [...]
      > Ufff, zadanie odrobione, teraz znowu pewnie beda mnie
      > chcieli pobic.

      Ja na pewno nie. Dziękuję!
      - Stefan
      • sapiezanka Re: 0 4 5 10 11 26? 30.11.01, 00:13
        Witam.
        Mam nadzieje, ze mi wybaczycie to wdarcie, ale...
        To jest moja odpowiedz z poprzedniego watku
        Stefan:
        < Sapiezanko, troche odpowiedzialnosci za slowa! Jak punkt moze byc
        wymiarem?
        Ekspert:
        ɛ) Punkt ma wymiar 0.
        Moze sie myle, ale mam nastepujace usprawiedliwienie:
        zastanawiam sie nad mozliwoscia zmiany pojmowana wielowymiarowosci zjawisk, , ktora odzwierciedlalaby
        realne formy. Przedstawianie czy wyrazanie formy przestrzennej na plaszczyznie jest zapisem byc moze
        adekwatnym ale nie zgodnym ze stanem faktycznym. Najlepsze bylyby mapy wirtualne, najblizsze prawdzie i
        faktycznym stanom przestrzennego zjawiska.
        Znane procesy zapisu sa umowne. Chcialabym, by zostal dostrzezony taki, ktory przekazuje maksymalna ilosc
        danych o stanie faktycznym przestrzennego zjawiska.
        Jednym z moich hobby jest malowanie obrazów. próbowalam kiedys stworzyc obraz, który przedstawialby
        przestrzen wielowymiarowa. Zatytulowalam go: "Poszukiwania zaginionych wymiarów". Trudno jednak na
        plaskiej kartce odnalezc wymiary przestrzenne, nawet jesli uzywamy do tego celu wielu kolorów i poslugujemy
        sie metafora.
        Peter Freund staral sie potwierdzic teze dotyczaca istnienia piatego wymiaru, w którym kazdy, kto trafilby do
        niego, w koncu znajdzie sie w punkcie wyjscia, poniewaz wymiar ten jest topologicznie identyczny z okregiem., a
        wszechswiat jest topologicznie identyczny z cylindrem. Wyjasnial to w nastepujacy sposób: "Wyobrazmy sobie
        hipotetyczny naród zyjacy w Krainie Linii. Od niepamietnych czasów istoty te wierza, ze ich swiat jest tylko
        pojedyncza linia. Nagle jeden z ich uczonych wysunal hipoteze, ze swiat jest nie tylko jednowymiarowa linia, ale
        swiatem dwuwymiarowym. Gdy pytali go, gdzie znajduje sie ów tajemniczy wymiar, odpowiadal, ze zwinal sie w
        malenka kulke. A zatem mieszkancy Krainy Linii zyja w rzeczywistosci na powierzchni dlugiego, ale bardzo
        cienkiego cylindra. Jego promien jest zbyt maly, aby go mozna zmierzyc; tak maly, iz swiat jest po prostu linia."
        W tym miejscu pozwole sobie na komentarz do przykladu pana Freunda. Otóz dlugosc sama w sobie jest
        dwuwymiarowa, poniewaz linia geometrycznie sklada sie z punktów! Jeden punkt nie czyni dlugosci, ale minimum
        dwa punkty utworza minimalna dlugosc. (Byc moze autor tego przykladu intuicyjnie wyczuwal ten fakt. A gdy
        próbowal opisac swoja intuicje, wymyslil przyklad z cylindrem ?!) Konsekwencja tego faktu jest dla mnie nastepny
        - jednowymiarowy punkt.
        W 1926 roku matematyk Oskar Klein poczynil kilka udoskonalen w tej teorii(piatego wymiaru), przyjmujac, ze
        wyjasnienie, dlaczego piaty wymiar jest zwiniety, moze lezec w teorii kwantowej. Na tej podstawie obliczyl, ze
        rozmiar piatego wymiaru wynosi 10 do -33potegi centymetra ( dlugosc Plancka ), co jest zbyt mala wielkoscia,
        aby jakikolwiek eksperyment mógl wykryc jego obecnosc. Oznaczalo to jednak, ze teoria zgadza sie z
        eksperymentem, poniewaz piaty wymiar jest zbyt maly, aby go zmierzyc : - ))
        Gdyby jednak punkt byl jednowymiarowy, to magnetyzm moglby byc zjawiskiem przyciagania punktu do miejsca
        jego idealnej symetrii czyli symetrii zerowej. Wtedy rzeczywiscie punkt mialby wymiar 0. Grawitacja moglaby
        utrzymywac punkt wytwarzajacy energie przesuniecia w proporcjonalnej odleglosci od zera bezwzglednego dla
        zachowania bytu, inaczej dzialania punktu. Jesli rzeczywiscie polaczenie dwóch punktów mogloby zachwiac
        swiatem Punktowców do tego stopnia, ze utworzylyby one mikroskopijna linie dajac z kolei poczatek drugiemu
        wymiarowi - dlugosci, to Punkty jako podstawa pierwszego wymiaru moga zawierac potencjal geometrii wraz z
        jej symetria i zaburzeniami. Wtedy mialyby wartosc wymiarowa 1.


        < Co to jest ,,obiekt''?
        Cytuje:> Gdybys byla istota nie 3- a tylko 2-wymiarowa, w podobny sposób moglabys
        >obejrzec sfere 3-wymiarowa przenikajaca przez Twoja 2-wymiarowa
        >przestrzen: najpierw znikad pojawilby sie punkt, z niego wyróslby
        >okrag, potem zmalal do punktu i zniknal. Wszystkie "obiekty, ktore maja takie objawy czyli w przestrzeni
        pojawiaja sie najpierw jako punkt, z niego wyrasta okrag i potem maleje do punktu - mam na mysli wszystkie
        przestrzenne zdarzenia, ktore moznaby opisac w analogiczny sposob.

        <Co znaczy ,,zero to stan''?
        A jak bys opisal takie zjawisko: "najpierw znikad ..." Ja nazwalam to stanem zero.

        <Jak sie ,,poszerza'' ruch?
        Wyobrazam to sobie nastepujaca:
        Mamy wstazke, ktora lezy na podlodze i...
        Ciagniemy ja po podlodze- to jeden. rodzaj ruchu.
        Nadajemy jej energie dodatkowa i wstazka porusza sie na na boki (napodobienstwo pelznacego weza)- to drugi
        rodzaj ruchu.
        Wstazke podnosimy do gory (serpertynowy)- to trzeci rodzaj ruchu.
        Wstazce nadajemy ruch kolowy (spiralny) - to czwarty rodzaj ruch
        <Co znaczy ,,poziomy'' w kontekscie calego wszechswiata?
        To trudne pytanie. Zastanowie sie jeszcze.

        < A ten siódmy i ósmy wymiar zarezerwowane ,,na razie''
        do pózniejszego uzytku
        • Gość: Stefan O odpowiedzialnymużywaniu słów IP: *.zaspa.gda.pl 30.11.01, 04:13
          sapiezanka:
          > Mam nadzieje, ze mi wybaczycie to wdarcie, ale...

          Nie ma czego wybaczać. Masz konstytucyjne prawo wypowiadania się, niezależnie od tego, co
          na temat Twoich wypowiedzi myślą różne Pulbeki czy Stefany.

          A one pewnie myślą, że używasz słów niezgodnie z ich znaczeniem. Tak żeby pasowały do
          siebie dźwiękiem a nie sensem. ,,Ciało opływa mi złoty kotangens''
    • Gość: Stefan Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.zaspa.gda.pl 30.11.01, 23:46
      Ekspert:
      > 1) Teoria strun -
      [...]
      > Nie widzimy wiecej niz 4 wym., wiec chcemy 6 zwinac w
      rurki. Nie powinny na oko byc to
      > kierunki czasowe bo mielibysmy zamkniete petle
      czasowe, a to, choc ostatecznie
      > dopuszczale, nie jest za piekne ze wzgledu na
      problemy z przyczynowoscia.

      Bardzo ciasno zwinięte pętle czasowe nie muszą chyba
      stwarzać problemów z przyczynowością.
      Ot, jakiś elektron wyleci czasem z atomu na ułamek
      nanosekundy zanim go stamtąd wybije
      nadlatujący foton... Takie wypadki przytrafiają się
      elektronom. Problemy z
      przyczynowością są wtedy, gdy pętla czasowa jest na
      tyle obszerna, że się w niej zmieści i
      dziadek, i wnuczek, i jeszcze zdąży kupić spluwę na
      dziadka. Nie?

      - Stefan
      • sapiezanka Re: 0 4 5 10 11 26? 02.12.01, 19:59
        Witam. W odpowiedzi na...
        Ekspert:
        )) Rozmaitosc rozniczkowa sama sobie wystarczy,
        )) nie musi byc w zanurzona w wyzej wymiarowej przestrzeni.
        Stefan:
        )Pewnie, po co jej zanurzanie. Ktos gdzies pisal,
        )ze ugiecie czasoprzestrzeni to troche
        )tak jak pomarszczona kartka. Oczywiscie tak nie jest,
        )bo wewnetrzna geometria pomarszczonej kartki jest
        )dokladnie taka sama jak swiezo wyprasowanej
        )zelazkiem Philipsa.
        )A to, ze jest inaczej zanurzona w 3-wymiarowa przestrzen
        )euklidesowa, jest dla zyjacych w niej plaszczaków
        )niedostrzegalne. Zreszta zanurzanie moze wymagac bardzo duzego
        )powiekszenia ilosci wymiarów. Rozmaitosc dwuwymiarowa
        )moze sie nie dac zanurzyc wprzestrzen euklidesowa
        )3-wymiarowa (np. butelka Kleina lub plaszczyzna rzutowa).
        A moze da sie zanurzyc w przestrzen riemannowska? Wedlug Riemanna
        plaszczyzna ma krzywizne zerowa. W geometrii euklidesowej suma wewnetrznych
        katow trojkata wynosi 180 stopni, a linie rownolegle nigdy sie nie spotykaja. Sfera ma
        krzywizne dodatnia, a trojkat opisany na sferze bedzie zajmowal taka przestrzen, ze
        suma jego katow bedzie wieksza od wartosci 180, a linie rownolegle zawsze beda sie
        przecinac. ( Do linii rownoleglych zalicza sie luki, ktorych srodki pokrywaja sie ze srodkiem
        sfery. Ta zasada wyklucza linie rownoleznikowe). Siodlo ma ujemna krzywizne. Suma katow
        trojkata opisanego na siodle jest mniejsza od 180 stopni. Istnieje nieskonczona liczba linii
        rownoleglych do danej, przechodzacych przez ustalony punkt.
        )bo wewnetrzna geometria pomarszczonej kartki jest
        )dokladnie taka sama jak swiezo wyprasowanej
        )zelazkiem Philipsa.
        Tak, dla Plaszczakow,ale dla nas juz nie ... jesli nawet nie byloby dla nas oczywiste,
        ze swiat pomarszczonej kartki jest zakrzywiony, to jednak spacerujac po takiej kartce
        odczuwalibysmy sile, ktora ciagnelaby i odrzycala nas na wszystkie strony.
        Owszem, Riemann na zwyklej dwuwymiarowej przestrzeni przypisal kazdemu jej punktowi
        zbior trzech liczb calkowicie opisujacych jej zakrzywienie. Odkryl tez, ze do opisania
        wlasnosci takiej przestrzeni w czterech wymiarach przestrzennych potrzeba w kazdym
        punkcie zbioru az dziesieciu liczb. Zbior ten wystarcza, aby zapisac cala informacje o tej
        przestrzeni, bez wzgledu na to, jak bardzo bylaby pomarszczona lub znieksztalcona.

        ( To znaczy w jakim stopniu wielowymiarowa czasoprzestrzen
        (moze lokalnie nie byc euklidesowa?
        (Wiem o odrebnej roli czasu, ale czy sa jeszcze inne
        (odstepstwa od euklidesowosci dotyczace
        (Innych wymiarów.

        No wlasnie. Moze warto zaufac Riemannowi. Riemann twierdzenie Pitagorasa ustalajace
        zwiazek miedzy dlugosciami trzech bokow trojkata prostokatnego (a kwadrat + b kwadrat = c
        kwadrat, gdzie a i b to dlugosci dwoch krotszych bokow, a c to dlugosc przeciwprostokatnej)
        uogolnil na trojwymiarowa przestrzen. Mowi ono, ze suma kwadratow dlugosci trzech krawedzi
        szescianu wychodzacych ze wspolnego wierzcholka, jest rowna kwadratowi dlugosci
        przekatnej.(a kwadrat +b kwadrat + c kwadrat = d kwadrat) To twierdzenie mozna zastosowac
        do Nwymiarowej przestrzeni. Moga one byc plaskie i zakrzywione. Riemann odkryl,ze jesli sa plaskie,
        obowiazujace sa aksjomaty Euklidesa, ale moga miec dodatnia krzywizne, jak krzywizna
        powierzchni sfery lub ujemne, jak w przypadku ujemnej krzywizny siodla lub trabki.

        A teraz o odpowiedzi Stefana:
        Niech bedzie. Zalamalam sie sama swoim nikiforyzmem wobec nauk scislych, ale...
        Po pierwsze - chyba nie musisz mnie traktowac jak przyslowiowej blondynki, a moze musisz...?
        Po drugie - blagam, wytlumaczcie mi, dlaczego ponizsze przyklady sa glupie:

        A.
        - Biore czysta biala kartke. Jej stan umownie nazywam Faza I.
        - Na kartce rysuje punkt. Stan kartki umownie nazywam Faza II
        Czyli
        Faza I odzwierciedla stan przestrzeni pozbawionej zakrzywien czyli o zerowej
        plaszczyznie zakrzywienia.
        Faza II odzwierciedla stan przestrzeni, ktora posiada swoje aktualnie najmniejsze
        zakrzywienie punktowe.

        Czy Faze I mozna opisac jako wartosc 0 ( bo w tej przestrzeni wystepuje zerowa
        ilosc zakrzywien przestrzennych)?
        Czy Faze II mozna opisac jako wartosc 1 ( bo ta przestrzen posiada swoje minimalne,
        czyli punktowe zakrzywienie)?

        - Teraz biore gumke i wycieram punkt, pozbawiajac przestrzen kartki jej punktowego
        zakrzywienia. Umownie nazywam faze "odejmowania" punktu - Faza III.
        - I znow kartka stala sie czysta i pozbawiona swojego minimalnego, punktowego zakrzywienia
        posiada obecnie zerowa plaszczyzne zakrzywienia. Nazywam ten stan umownie Faza IV.

        Zatem przypisujac wszystkim fazom odpowiednie wartosci przestrzenne, moge dokonac
        nastepujacego zapisu, (a moze nie?)
        Faza I = 0
        Faza II = 1
        Faza III = -1
        Faza IV = 0
        To samo moglibysmy zrobic stosujac wyobraznie i sprobowac zobaczyc czarna, bezkresna
        pustke o zakrzywieniu zerowym, a po chwili zobaczyc w niej malenki, jasny punkt...

        Po co to wszystko?

        1) dostrzegam jakosciowe i ilosciowe roznice miedzy Faza I i II i IIII i Faza IV
        2) dostrzegam jakosciowe miedzy faza I i faza IV, poniewaz
        a) Faza I = 0
        b) Faza IV jest wynikiem dzialan(!) przestrzennych czyli 0 + 1 - 1 = 0 . W tym sensie jakosciowo
        Faza IV jest "pojemniejsza" od kazdej z pozostalych faz osobno.

        Ponadto w ukladzie Fazy I, punktowi jest przypisany jeden kierunek dodatni, a Fazy II jeden
        kierunek ujemny. W tym sensie punkt uwazam za jednowymiarowy! (+1 lub -1).

        2) Magnetyzm staje sie odksztalcaniem przestrzeni o zerowej plaszczyznie w kierunku
        dodatnim +1 ) lub odksztalcaniem przestrzeni o zakrzywienie punktu w kierunku ujemnym (-1).
        Wynikaloby z tego, ze mozliwe jest istnienie grawitacji dodatniej i ujemnej, ktore okreslaja kierunki
        postawowych dzialan przestrzennych.
        a) Jeden kierunek grawitacyjny (+1 czyli od 0 do 1) powodowalby ucieczke "punktu" od
        otaczajacej go przestrzeni o krzywiznie zerowej. Jest to kierunek zgodny na przyklad z
        dzialaniem sily bezwladnosci.
        b) Drugi kierunek grawitacyjny (-1) powodowalby przyciaganie (powracanie) punktu do
        otaczajacej przestrzeni o krzywiznie zerowej czyli bylby przez te przestrzen przyciagany
        az do wchloniecia.
        Dopiero zachowanie rownowaznosci miedzy tymi dwoma kierunkami powodowaloby
        mozliwosc zachowania stabilnosci punktu wobec otaczajacej go przestrzeni o zerowej
        krzywiznie.

        B.
        Pytania dodatkowe:
        1.Dlaczego os biegunow magnetycznech Ziemi jest prostopadla (pionowa) wzgledem jej ruchu
        wokol Slonca?
        2. Dlaczego ta os posiada pewne odchylenie katowe od tego idealnego pionu ( prostopadlego)
        wobec ruchu (poziomego) wokol Slonca ?
        3. Czy mozliwe jest takie ustawienie biegunow, ktore spowodowaloby
        a) zatrzymanie ruchu Ziemi wokol wlasnej osi
        b) zatrzymanie ruchu Ziemi wokol Slonca?
        4. Czy nie jest tak, ze odpowiednia "wewnetrzna" grawitacja utrzymuje mase obiektu albo czastki,
        a "zewnetrzna" utrzymuje obiekt albo czastke w ukadzie stabilnym lub nie?
        Wtedy byloby tak, ze grawitacja "ujemna" bylaby zgodna z ruchem wokol kierunku "pionowej"
        osi biegunow magnetycznych, a grawitacja "dodatnia" bylaby zgodna z ruchem wzdluz kierunku
        "poziomego". Do tego bylyby potrzebne odpowiednie wymiary.

        5. A swiatlo? skoro ma stala predkosc i jest okreslona jego energia, to czesc tej energii musi
        byc spozytkowana na wytwarzanie wlasnej grawitacji! Inaczej, gdyby swiatlo osiagalo wieksza
        predkosc od wlasnej maksymalnej, wowczas ulegaloby rozpadowi (tak jak w czarnych dziurach).
        Gdyby nie istnialy te dwa rodzaje grawitacji, swiatlo uciekloby w przestrzen z sila bezwladnosci
        i rozpadloby sie... Poniewaz istnieje grawitacja ujemna, dzieki niej swiatlo posiada swoja energie.

        6. A Ziemia? Jej grawitacja ujemna pozwala na utrzymanie wewnetrznej struktury skladajacej sie
        na tak zwana mase, a grawitacja dodatnia utrzymuje Ziemie na orbicie wokol Slonca.

        7. A czasteczki?

        A oto ciag dalszy przykladu "poszerzania" przestrzeni:
        Od punktu poczatkowego wyprowadzam dlugosc i umownie na
        • sapiezanka Re: 0 4 5 10 11 26? 02.12.01, 21:54
          Od punktu poczatkowego wyprowadzam dlugosc i umownie nazywam ten stan przestrzeni Faza V.
          Rozpisalam sie na ten temat, poniewaz wymiary powinny opisywac geometrie
          przestrzenna. Sama DLUGOSC (odcinek geometryczny) przestrzennie odzwierciedla
          ODLEGLOSC pomiedzy pierwszym jej punktem a ostatnim. Dlugosc tez ma dwa kierunki:
          Dodatni i ujemny. Ale zawiera je oba. Jesli moglyby wystepowac jako dwa wektory przestrzenne, dodatni i
          odwrotny wobec dodatniego - ujemny, to dlugosc/odleglosc moglaby byc dwuwymiarowa.
          Gdyby w tym sensie dlugosc odpowiadala przestrzennej odleglosci, to jej dwa kierunki moglyby
          powodowac jej dwuwymiarowosc. Co za tym idzie? Kwadrat takiej dwuwymiarowej dlugosci
          moglby wprowadzic wymiar czterowymiarowego ruchu.
          Czterowymiarowy ruch?!? Tak, poniewaz
          1. Ruch prosty bylby zgodny z wektorem dlugosci - odlegloscia i zalezny od proporcji
          dwoch podstawowych kierunkow dlugosci/odleglosci:
          - ruch o kierunku "dodatnim" bylby ruchem z narastajacym przyspieszeniem
          - ruch o kierunku "ujemnym" wobec "dodatniego" bylby ruchem z narastajacym
          opoznieniem
          - ruch o przewadze kierunku dodatniego bylby ruchem przyspieszonym
          - ruch o przewadze kierunku ujemnego bylby ruchem opoznienia
          rownowaga moglaby produkowac przyrost masy lub energii.
          2. Ruch, ktory bylby wprowadzony w wymiar szerokosci otrzymywalby swoja
          "aplitude szerokosci". Tak jak fala opisywana jest za pomoca dlugosci i aplitud czyli
          szerokosci, tak ruch rowniez moze posiadac swoja szerokosc. Przestaje byc wowczas
          ruchem prostym zgodnym z geometryczna dlugoscia. Jak ruch pelzajacego weza (!) i zapisany
          zostalby na osi dwoch wektorow: dlugosci i szerokosci.
          3. Ruch, ktory bylby wprowadzony w wymiar wysokosci posiadalby jeszcze jeden
          dodatkowy wektor, wysokosci.Jak ruch pelzajacego weza, ktory postanowil wspiac sie na
          sciane(!)
          4. Ruch, ktory bylby wprowadzony w wymiar kätowy posiadalby jeszcze jeden dodaktowy
          wektor na przyklad wektor okregu, ktory opisywalby ruch weza poruszajacego sie wokol drzewa.
          5. Gdyby kilka takich wezy utworzylo cala grupe, to musielibysmy wprowadzic dwa kolejne wymiary
          - wektory:
          "gestosci" wykonywanych ruchow jako sumy ruchow wykonywanych przez kazdego z
          wezy oraz "objetosci" zjawiska ruchu grupowego wezy!
          Wczesniej opisywane wymiary X i Y bylyby zblizone do pojec gestosci i objetosci.
          Gestosc dotyczylaby wlasciwosci zakrzywien wewnetrznych i zwiazana bylaby z riemannowska przestrzenia
          "torusowa" albo "siodlem.
          Objetosc dotyczylaby wlasciwosci zakrzywien zewnetrznych i zwiazana bylaby z riemannowska przestrzenia
          "sferyczna"...
          Chyba powinnam zmienic logo na Kali albo Nikifor, ktore Wam sie bardziej podoba?
          Sapieha


        • Gość: Stefan Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.zaspa.gda.pl 02.12.01, 22:08

          Ja:
          > Rozmaitość dwuwymiarowa może się nie dać zanurzyć w przestrzen euklidesową
          > 3-wymiarową (np. butelka Kleina lub płaszczyzna rzutowa).
          sapiezanka:
          > A moze da sie zanurzyc w przestrzen riemannowska?

          W 3-wymiarową nadal się nie da (ani butelka Kleina ani płaszczyzna rzutowa).
          Powody, dla których te powierzchnię nie zanurzają się w 3-wymiarową przestrzeń
          euklidesową są natury topologicznej a nie metrycznej. To znaczy nie ustępuja w
          wyniku powykrzywiania wszystkich odległości, o ile to wykrzywianie odbędzie się
          bez rozrywania i sklejania. Tymczasem różnice między przestrzenią Riemanna,
          Łobaczewskiego i Euklidesa są (przynajmniej lokalnie) czysto metryczne.

          Ja:
          > bo wewnętrzna geometria pomarszczonej kartki jest dokładnie taka sama jak
          > świeżo wyprasowanej żelazkiem Philipsa.
          sapiezanka:
          > Tak, dla Plaszczakow,ale dla nas juz nie ... jesli nawet nie byloby dla nas
          > oczywiste, ze swiat pomarszczonej kartki jest zakrzywiony, to jednak
          > spacerujac po takiej kartce odczuwalibysmy sile, ktora ciagnelaby i odrzycala
          > nas na wszystkie strony.

          Nie, to łatwo zobaczyć (trochę trudniej ścisłe udowodnić). Spróbujmy zastanowić
          się bliżej nad tym, na ,,które strony'' ciągnęłyby nas i odrzucały te siły, bo
          oczywiście nie na wszystkie. Weź kartkę, narysuj na niej linię prostą, i zagnij
          kartkę tak, żeby powstała fałda. Łatwo zobaczyć, że narysowana linia nadal jest
          najkrótszą (lokalnie) linią między dowolnymi leżącymi na niej punktami, a więc
          nadal pełni rolę linii prostej
          • sapiezanka Re: 0 4 5 10 11 26? 03.12.01, 00:59
            Dziekuje za zyczenia.
            i Szczerze Dziekuje za powazne potraktowanie moich wypocin.
            1.
            Pisalam:
            >> Czy Faze I mozna opisac jako wartosc 0 ( bo w tej przestrzeni wystepuje zerowa
            >> ilosc zakrzywien przestrzennych)?
            A Stefan:
            >Popatrz, formalnie rzecz biorac to zdanie nie ma sensu. Wartosc zero jest
            >liczba a nie kartka, czy tez membrana.
            Masz racje, ze wartosc zero jest liczba, a nie kartka ... jednak mialam na mysli fakt,
            ze kartka jako metafora idealnie plaskiej przestrzeni ( bo przeciez kartka w tym znaczeniu
            nie jest IDEALNIE plaska, poniewaz sama posiada dwa wymiary), reprezentuje przestrzen
            pozbawiona jakichkolwiek zakrzywien. Dlatego wartosc jej zakrzywien przyrownalam do zera.
            Natomiast punkt na kartce, jako metafora jej zakrzywienia punktowego (niech bedzie hipotetycznego)
            wprowadza wartosc zakrzywienia tej przestrzeni rowna jednemu punktowi.
            Dlatego rowniez podalam przyklad IDEALNEJ pustki pozbawionej jakichkolwiek zakrzywien odwolujac sie do
            wyobrazenia "czarnej czelusci" i pojawiajacego sie w niej punktu swietlnego...:-)

            2.
            Stefan:
            >Mozna pokazac tez w druga strone: kazda geodezyjna na sfaldowanej
            > kartce zamienia sie w linie prosta po rozprostowaniu kartki. Czyli ruch
            >inercjalny (bez dzialania sil) bedzie sie w takiej kartce odbywal tak samo
            >niezaleznie od tego, czy jest ona zagieta czy nie. To znaczy, ze nie ma zadnych
            >sil i ze nic nikogo nie rzuca.
            Zrobilam doswiadczenie z kartka.
            Czy zauwazyles, ze jesli katrke zaginasz "wolno", to pojawiaja sie na niej krzywe podobne
            do sinusoidy, a jesli zaginasz ja "dynamicznie", to pojawiaja sie na niej krzywe z katami ostrymi?
            Wowczas linie przestaja byc proste i wygladaja jakby rozchodzily sie od jednego punktu.- to raz.
            Jesli zginasz kartke bez zalozenia, ze zginasz ja wzdluz narysowanej prostej - a wiec zginasz
            na chybil trafil, - to prawdopodobienstwo, ze w jakimkolwiek miejscu zegnie sie wdluz linii prostej
            jest bardzo male - to dwa.

            3.
            Pytalam:
            >ɭ.Dlaczego os biegunow magnetycznech Ziemi jest prostopadla (pionowa)
            >>wzgledem jej ruchu wokol Slonca?
            >ɮ. Dlaczego ta os posiada pewne odchylenie katowe od tego idealnego pionu
            > > ( prostopadlego) wobec ruchu (poziomego) wokol Slonca ?
            >ɯ. Czy mozliwe jest takie ustawienie biegunow, ktore spowodowaloby
            >>a) zatrzymanie ruchu Ziemi wokol wlasnej osi
            >>b) zatrzymanie ruchu Ziemi wokol Slonca?
            >ɰ. Czy nie jest tak, ze odpowiednia "wewnetrzna" grawitacja utrzymuje mase
            >>obiektu albo czastki, a "zewnetrzna" utrzymuje obiekt albo czastke w ukadzie
            >>stabilnym lub nie?
            Stefan na to:
            >Nie bardzo wiem, co rozumiesz przez ,,ustawienie biegunów''. One sa ustawiane
            przez jakies procesy geologiczne, które nam nie podlegaja. Jesli kiedys
            dojdziemy do takiej techniki, ze bedziemy w stanie zmienic moment pedu calej
            Ziemi, to byc moze bedziemy umieli zatrzymac Ziemie. Ale po co mielibysmy
            chciec sobie zrobic taka katastrofe?

            Nie chcialabym, by do niej doszlo. Zastanawia mnie tylko fakt, czy ustawienie biegunow,
            (bez wzgledu, jakie procesy na to wplywaja), czy odchylenie osi biegunow magnetycznych
            nie ma wplywu na predkosc ruchu Ziemi wokol wlasnej osi? Chodzi o to, ze wewnetrzna
            grawitacja (ta, ktora nazwalam ujemna) moglaby polegac na tym wlasnie, ze predkosc obrotu
            Ziemi wokol osi zwiazana bylaby z odchyleniem biegunow magnetycznych od idealnego "pionu".
            Czy, gdyby bieguny magnetyczne Ziemi byly ustawione wzdluz kieunku jej ruchu wokol Slonca
            "poziomu", to Ziemia nadal obracalaby sie wokol wlasnej osi?
            Boje sie, ze znow napisze jakas bzdure z powodu niedouctwa w tak pieknej materii, jaka stanowia
            nauki scisle, ale zaryzykuje kolejne pytania:
            Gdyby Ziemia byla kula - magnesem o dwoch biegunach, a Slonce kula - magnesem naladowanym
            dodatnio, czy wtedy ustawienie biegunow magnetycznych Ziemi nie mialoby wplywu na jej ruch wokol
            wlasnej osi oraz na predkosc tego ruchu czyli czas jej obrotu ?
            Czy mogloby to miec rowniez wplyw na ksztalt orbity Ziemi? (oczywiscie poza samym stosunkiem
            mas obu kul).

            4.
            Ja:>> 4. Czy nie jest tak, ze odpowiednia "wewnetrzna" grawitacja utrzymuje mase
            > obiektu albo czastki, a "zewnetrzna" utrzymuje obiekt albo czastke w ukadzie
            > stabilnym lub nie?

            Stefan >???
            To proba sugestii, ze gdyby na moje pytania ponizej 3. punktu odpowiedz byla pozytywna,
            to znaczyloby, ze grawitacja "wewnetrzna" wystepujaca pomiedzy magnetycznymi biegunami
            Ziemi sluzylaby do utrzymania jej w calosci jako materialnego obiektu, ktory posiada swoja okreslona
            mase, a grawitacja "zewnetrzna" wystepujaca pomiedzy magnetycznymi biegunami Ziemi a dodatnie
            naladowanym Sloncem wytyczalaby ruch Ziemi wokol Slonca.
            Jeden rodzaj grawitacji "zewnetrznej" czyli tej, co nazwalam dodatnia utrzymywalby Ziemie na orbicie
            okoloslonecznej, a drugi rodzaj grawitacji "wewnetrznej" czyli tej, ktora nazwalam ujemna nie pozwalalby
            na to, by Ziemia przestala sie krecic sie wokol wlasnej osi... co mogloby spowodowac daleko idace
            konsekwencje az do jej stopniowego rozpadu.
            Gdyby moje myslenie bylo prawidlowe i moglo dotyczyc swiata fizycznego w skali makro i mikro, to
            mogloby znaczyc, ze czasteczki o spinie 0 albo mialyby straszliwie krotki zywot albo nie posiadalyby
            masy. Ale o tym, niestety, nie mam jeszcze bladego pojecia.
            Pozdrawiam
            Sapiezanka
            • sapiezanka Witam Tego, kto ma jeszcze odrobine cierpliwosci 04.12.01, 22:13

              Wracajac do wymiarow przestrzennych.
              1. Stefan:
              "te wymiary transformuja sie w siebie przy zmianie punktu widzenia, to wygodniej
              trzymac je razem...O 4-wymiarowej czasoprzestrzeni mozna bylo mówic juz za
              Newtona, ale powód pragmatyczny, zeby tak robic, powstal dopiero za Einsteina. Bo dopiero
              wtedy czas zaczal uczestniczyc w transformacjach zwiazanych ze zmiana punktu widzenia."
              - No wlasnie. Wszystko sie zgadza. Wymiary transformuja sie w siebie, co postaram sie udowodnic, jak rowniez
              to, ze wymagaja one transformacji zwiazanej ze zmiana punktu widzenia.

              2. Ekspert:
              "Dlatego ten koncept - nowych wymiarow innych niz pozostale - ktory zreszta Sapiezanka wziela zapewne z
              ksiazki Kaku - jest wart rozwazenia."
              - U Michio Kaku przytoczony jest przyklad wymiarow "zwinietych". Fakt, ze po przeczytaniu "Hiperprzestrzenni..."
              utwierdzilam sie we wczesniejszych intuicjach, ktore podpowiadaly mi, ze przestrzen jest wiecej niz
              pieciowymiarowa i ze podstawowe wymiary PRZESTRZENNE powinny byc
              GEOMETRYCZNO - PRZESTRZENNO - STRUKTURALNE. Chodzilo mi o to, by istniala mozliwosc opisu dzieki tym
              wymiarom wszelkich przestrzennych zjawisk, w tym oczywiscie fizycznych.

              WYMIARY:
              1. Punkt i dlugosc i ich wartosci..
              Stefan definitywnie okresla, ze:
              "Bycie ilus-tam wymiarowe jest cecha przyslugujaca przestrzeniom a nie funkcjom.
              Dlugosc jest funkcja, wiec nie jest ani jednowymiarowa, ani dwuwymiarowa, ani
              pieciowymiarowa. Natomiast linia prosta, czy tez krzywa, sa jednowymiarowe.
              To juz wyklucza dwuwymiarowosc."
              To argument nie do zbicia! "Poniewaz linia jest jednowymiarowa, to wyklucza dwuwymiarowosc." Przepraszam,
              ale nie czuje sie przekonana i trudno mi w to uwierzyc, ze linia prosta jest jednowymiarowa! Wrecz przeciwnie,
              uwazam, ze linia prosta jest dwuwymiarowa, (a krzywa jest trojwymiarowa) i bardzo chcialabym sie
              wytlumaczyc, dlaczego tak mysle.
              Po pierwsze moze warto ustalic, CO stanowi PRZESTRZENNÄ dlugosc na przyklad jablka i jak nalezy ja zmierzyc
              - opisac?
              Mozna tak: Przestrzenna dlugosc jablka jest odlegloscia miedzy dwoma najdalej wysunietymi punktami jablka.
              Odleglosc te odzwierciedla linia prosta od A (pierwszy punkt) do B (ostatni punkt) LUB ODWROTNIE - od B do A.
              W tym sensie prosta linia wytyczajaca dlugosc jablka ( moja wymiarowa przestrzennie dlugosc), posiada
              potencjal dwukierunkowy: "do przodu" i "z powrotem". Dlatego wektory jej dwoch kierunkow postrzegam jako
              dwuwymiarowosc linii prostej.

              Pomiar/opis jablka mozemy zaczac od dowolnie wybranego, ale najdalej wysunietego punktu jablka w kierunku
              drugiego (przeciwleglego), najdalej wysunietego punktu. W tym sensie, w przeciwienstwie do dlugosci punkt jest
              jednowymiarowy. Dlaczego? Poniewaz z punktu, przestrzennie mozliwe jest wyprowadzanie prostych,
              wylacznie w jednym kierunku! Albo dodatnim albo ujemnym!

              (Rozpisuje sie o tych kierunkach, poniewaz wymiary przestrzenne winny sluzyc do opisu zdarzen i obiektow
              przestrzennych, a dla mnie kierunki maja scisly zwiazek z wymiarowoscia przestrzeni).

              2.
              - Co to jest realna przestrzennie dlugosc sfery? Czy rowna jest dlugosci geograficznej czy raczej odleglosci od
              maksymalnie oddalonych od siebie przeciwleglych jej punktow?
              Wedlug mnie wymiarem przestrzennym nie moze byc dlugosc geograficzna.

              - Co to jest realna szerokosc przestrzenna sfery? Czy rowna jest dlugosci rownoleznikow czy tez maksymalnie
              oddalonych od siebie przeciwleglych punktow, tyle, ze w innym kierunku niz dlugosc? /w kierunku
              PROSTOPADLYM w POZIOMIE (!) do dlugosci?/
              Przeciez przestrzennie dlugosc i szerokosc sfery sa prawie identycze. Rozni je tylko kierunek - wektor
              przestrzenny!
              Wedlug mnie zatem przestrzenny wymiar szerokosci to inaczej "zmodyfikowana dlugosc". To znaczy
              dwuwymiarowa dlugosc przeniesiona w dodatkowy wymiar zgodny z nowym wektorem - kierunkiem
              przestrzennego oddzialywania sfery.
              W tym sensie szerokosc staje sie trojwymiarowa!

              - Co to jest wysokosc sfery? Czyzby stanowila ja znow dlugosc geograficzna?
              Przeciez przestrzennie dlugosc, szerokosc i wysokosc sfery sa prawie identyczne, bo rowne jej srednicy...
              Wedlug mnie wysokosc sfery stanowi linia prostopadla do wektorow plaskich wymiarow poziomych: dlugosci i
              szerokosci. Dwuwymiarowa dlugosc i trojwymiarowa szerokosc zostaja przeniesione w uklad wzbogacony o
              nowy, PIONOWY, kierunek dzialania przestrzennego. Oznacza to, ze wymiar wysokosci jest zgodny z nowym
              wektorem - kierunkiem przestrzennego oddzialywania sfery. W tym sensie wysokosc jest : dlugosc 2 +
              szerokosc 3 + nowy kierunek 1 = 6 czyli szesciowymiarowa!
              Brakuje wymiaru 4 i 5. Zaraz do tego wroce. Wczesniej chce zwrocic uwage na fakt, ze wymienione dotychczas
              wymiary nie wypadaja zbyt imponujaco na przykladzie sfery, ale mozemy wziac pod uwage przykladowe jablko i
              juz te podstawowe wymiary moga sie sporo roznic od siebie.
              A przyklad z krzywa? Wyobrazmy sobie krzywa, ktora zbudowana jest z 3. Odcinkow a, b i c. Gdzie a dlugosc =
              2 jednostki, b - szerokosc rowna sie 3 jednostki, c - wysokosc = 1 jednostke. Byt przestrzenny tej krzywej
              dodatkowo wytyczaja katy zakrzywienia i tak: miedzy a i b wynosi on 30 stopni, a miedzy b i c wynosi 45 stopni.
              Zatem krzywa opisana przy pomocy wymiaru katowego moze byc opisana na wspolrzednych wymiarow:
              dlugosci, szerokosci i wysokosci. Oprocz tego ma wyznaczony jakis punkt poczatkowy, z ktorego rozpoczyna
              sie "dzialanie przestrzenne" krzywej czyli od umiejscowienia wymiaru pierwszego. Taka krzywa staje sie nie
              dwu-, nie trzy- i nawet nie cztero- , lecz pieciowymiarowa. Do opisu przestrzennego dzialania tej krzywej
              wykorzystujemy punkt, dlugosc, szerokosc, wysokosc i katy zakrzywienia.

              Do wymiarow 4 i 5 dzisiaj nie wroce, poniewaz nie chce nikogo zameczac.
              Na tym na razie skoncze.
              Trace nadzieje, czy jeszcze ktos zechce do mnie zagadac...
              Sapiezanka

              P.S. Przepraszam, ale chyba popelnilam blad. Piszac o grawitacji uzywalam terminow dodatnia i ujemna. Dodatnia
              miala byc ta, ktora dzialalaby w kierunku dodatnim, a ujemna to ta, ktora dzialalaby w kierunku ujemnym. Wydaje mi
              sie, ze bardziej adekwatne bylyby okreslenia rosnaca ( w kierunku dodatnim) i malejaca ( w kierunku ujemnym).
              Inaczej moznaby powiedziec, ze grawitacja jest oddzialywaniem miedzy plus i minus innych sil. Na przyklad
              elektromagnetycznych. Stad jej dwa podstawowe kierunki dzialania : rosnacy i malejacy albo inaczej prostowania
              i zaginania.
            • halucyna Jak blondynka z blondynka 06.12.01, 17:18
              Kochana Sapiezanko,
              porozmawiajmy sobie jak blondynka z blondynka.

              Piszesz:
              > Przepraszam, ale nie czuje sie przekonana i trudno mi
              > w to uwierzyc, ze linia prosta jest jednowymiarowa!
              > przeciwnie, uwazam, ze linia prosta jest
              > dwuwymiarowa, [...]
              > W tym sensie prosta linia wytyczajaca dlugosc jablka
              > ( moja wymiarowa przestrzennie dlugosc), posiada
              > potencjal dwukierunkowy: "do przodu" i "z powrotem".
              > Dlatego wektory jej dwoch kierunkow postrzegam jako
              > dwuwymiarowosc linii prostej.

              Znasz dowcip o krokodylu?

              Sowiecka ekspedycja odkryla najdluzszego krokodyla na
              swiecie. Od glowy do ogona mierzy 12 metrow, a od ogona
              do glowy az 15. Jak to mozliwe?
              Radio Erewan odpowiada: Alez to calkiem proste: na
              przyklad od piatku do niedzieli mijaja dwa dni, a od
              niedzieli do piatku az piec...

              Niezbyt smieszne. Ale ten dowcip jest w ogole mozliwy
              tylko dlatego, ze kazde dziecko wie ze dlugosc
              krokodyla mierzona od glowy do ogona jest zawsze taka
              sama jak w przeciwna strone. Dlatego mowimy ze linia
              prosta (wzdluz ktorej mierzymy krokodyla) jest tylko
              jednowymiarowa (czy tez jak chcialas gdzie indziej
              "dlugosc jest jednowymiarowa"): wystarczy jedna liczba.

              Oczywiscie mozesz nie czuc sie przekonana. Ale musisz
              pamietac, ze to ile wymiarow ma linia jest tak czy
              owak kwestia arbitralnej umowy. To nie jest cos w co
              sie wierzy albo nie wierzy, mozesz po prostu nie
              umawiac sie ze Stefanami i Pulbekami - ale wtedy oni
              nie beda chcieli z Toba rozmawiac.

              Dla porzadku musze dodac ze tych umow (i roznych
              pojec wymiaru) nawet w samej matematyce jest wiele.
              (Wszystkie one zgodnie przyjmuja wartosc 1 dla linii
              prostej.) Mozna by wprowadzic jeszcze jedno pojecie
              wymiaru, powiedzmy "wymiar Sapiezanki", o tej
              wlasnosci ze wymiar Sapiezanki linii prostej jest 2.
              Ale wydaje sie ze "Pulbeki i Stefany" nie czuja
              takiej potrzeby. I nie tyle mowia Ci ze sie mylisz
              (choc czesto tak to brzmi w ich ustach), ile stosuja
              do wymiaru Sapiezanki brzytwe Ockhama: nie mnozyc
              bytow ponad potrzebe...

              Zreszta z sensami slowa "wymiar" w jezyku potocznym
              (a to stamtad slowo to przywedrowalo do matematyki)
              jest jeszcze gorzej. Rozwaz nastepujace zdania:

              1. "Harry Potter to taka plaska, jednowymiarowa
              postac."
              Oczywiscie mozna polemizowac, ale kazdy wie co mam na
              mysli. Matematyka nie ma tu nic do powiedzenia; w niej
              zreszta rzeczy "plaskie" sa zwykle dwuwymiarowe.

              2. "Kup mi ksiazke z trojwymiarowymi obrazkami, mamo!"
              Tu trojwymiarowosc odnosi sie do specyficznego triku
              wizualnego. Obrazki sa naprawde plaskie (dwuwymiarowe
              tak dla matematyka jak i dla wiekszosci
              niematematykow), ale daja zludzenie przestrzennosci.

              3. "W tych dzielach Hasior wychodzi w trzeci wymiar."
              Tu z obrazow naprawde sterczy cos, co wiekszosc ludzi
              nazwalaby trojwymiarowym.

              4. "Powierzchnia kuli jest dwuwymiarowa."
              Tu matematyk zapewne powie "oczywiscie, tak" - a
              przecietny niematematyk bedzie mial watpliwosci (w
              koncu nie jest ona plaska). Mozna powiedziec, ze
              powierzchnia kuli ma swoje aspekty trojwymiarowe (nie
              daje sie zmiescic w dwuwymiarowej plaszczyznie) i
              dwuwymiarowe (jesli patrzysz tylko na malutki
              kawalek, wyglada prawie jakby byla plaska).
              Matematycy uznali ze te dwuwymiarowe aspekty sa
              wazniejsze - i umowili sie ze powierzchnia kuli
              (sfera) jest dwuwymiarowa.

              5. "artinfo - nowy wymiar sztuki."
              W tym hasle reklamowym wymiar znaczy chyba tyle co
              aspekt, wzglad? W tym sensie linia moze jak najbardziej
              byc dwuwymiarowa (a krzywa - trojwymiarowa). Ale chyba
              nie o to Ci chodzilo?

              Piszesz tez:
              > Wedlug mnie zatem przestrzenny wymiar szerokosci
              > to inaczej "zmodyfikowana dlugosc". To znaczy
              > dwuwymiarowa dlugosc przeniesiona w dodatkowy
              > wymiar zgodny z nowym wektorem - kierunkiem
              > przestrzennego oddzialywania sfery.
              > W tym sensie szerokosc staje sie trojwymiarowa!
              I dalej:
              > W tym sensie wysokosc jest : dlugosc 2 + szerokosc
              > 3 + nowy kierunek 1 = 6 czyli szesciowymiarowa!

              Jesli dobrze rozumiem, z trzech wymiarow szerokosci dwa
              sa naprawde wymiarami dlugosci, i tylko trzeci jest
              "nowy". Wiec kiedy liczac swoj "wymiar wysokosci"
              dodajesz 2 do 3, tym samym dwa wymiary dlugosci liczysz
              dwa razy. Czy nie lepiej byloby powiedziec ze:
              - dlugosc jest dwuwymiarowa (ja bym powiedziala ze
              jedno),
              - dlugosc i szerokosc razem sa trojwymiarowe (ja bym
              powiedziala ze dwu),
              - dlugosc, szerokosc i wysokosc razem sa 3 + 1 nowy =
              czterowymiarowe (i znowu, ja bym powiedziala raczej ze
              trojwymiarowe).

              I jeszcze jedno: Twoje intuicje wymiarowe zgadzaja sie
              z umowa matematykow w tym aspekcie, ze linia powinna
              miec o jeden wymiar wiecej niz ma punkt, a punkt o
              jeden wiecej niz ma nic (matematyk nazwalby nic
              "zbiorem pustym").
              Punkt jest w zwiazku z tym zerowymiarowy (co nie znaczy
              ze go nie ma!), a "nic" ma (w mysl dosc popularnej,
              choc nie powszechnej konwencji) wymiar -1. Czy to jakos
              ratuje Twoja przypowiesc o olowkowej kropce i czterech
              fazach?



              A teraz o grawitacji. Piszesz:
              > Jeden rodzaj grawitacji "zewnetrznej" czyli tej, co
              > nazwalam dodatnia utrzymywalby Ziemie na orbicie
              > okoloslonecznej, a drugi rodzaj grawitacji
              > "wewnetrznej" czyli tej, ktora nazwalam ujemna
              > nie pozwalalby na to, by Ziemia przestala sie
              > krecic sie wokol wlasnej osi...

              Znow kladziesz glowe pod brzytwe Ockhama: oba te
              zjawiska mozna wyjasnic uzywajac tylko jednego
              rodzaju grawitacji.

              Zauwazylam tez, ze probujesz jakos powiazac grawitacje
              i (elektro)magnetyzm. Piszesz nawet:
              > Inaczej moznaby powiedziec, ze grawitacja jest
              > oddzialywaniem miedzy plus i minus innych sil.
              > Na przyklad elektromagnetycznych.

              No wiec mnie sie zdaje, ze "oddzialywaniem miedzy
              plus i minus sil elektromagnetycznych" (jesli to w
              ogole cokolwiek znaczy) jest po prostu oddzialywanie
              elektromagnetyczne, a nie zadna grawitacja.
              Co Ty na to?

              Troche wczesniej piszesz:
              > Gdyby Ziemia byla kula - magnesem o dwoch biegunach,
              > a Slonce kula - magnesem naladowanym dodatnio, czy
              > wtedy ustawienie biegunow magnetycznych Ziemi nie
              > mialoby wplywu na jej ruch wokol wlasnej osi oraz
              > na predkosc tego ruchu czyli czas jej obrotu ?

              Pewnie by mialo. I co z tego? Wiadomo skadinad, ze
              Slonce nie jest "kula - magnesem naladowanym
              dodatnio"...

              A to powiazanie grawitacji i elektromagnetyzmu to chyba
              w ogole nie jest taka prosta sprawa. (Hej, eksperci,
              dobrze mi sie zdaje?)

              Pozdrawiam serdecznie,
              haLucyna.

              • Gość: Ekspert Jak krokodyl z geodeta :). IP: *.tsl.uu.se 06.12.01, 17:35
                Lucyna H.:

                > A to powiazanie grawitacji i elektromagnetyzmu to
                chyba
                > w ogole nie jest taka prosta sprawa. (Hej,
                eksperci,
                > dobrze mi sie zdaje?)

                Dobrze. Okropnie trudna.
                Pzdr
              • Gość: Stefan Re: Jak blondynka z blondynka IP: *.ipipan.gda.pl 06.12.01, 18:10
                halucyna:
                > Dla porzadku musze dodac ze tych umow (i roznych pojec wymiaru) nawet w samej
                > matematyce jest wiele. (Wszystkie one zgodnie przyjmuja wartosc 1 dla linii
                > prostej.)

                To prawda. Zaczyna się od tego, że mamy jakąś intuicję dla bardzo poczciwych
                zwykłych przestrzeni. Następnie okazuje się, że tą intuicję daje się formalnie
                zapisać na różne równoważne sposoby. Dla mniej poczciwych przestrzeni niektóre
                z tych zapisów w ogóle nie mają sensu, a inne mają sens, ale niekoniecznie są
                równoważne.

                Najprostsze (niezbyt formalne) rozumienie wymiaru to maksymalna ilość kierunków
                wzajemnie prostopadłych. Na płaszczyźnie jest ich dwa, w przestrzeni 3, i tak
                dalej. Z tego pojęcia wzięła się definicja wymiaru jako mocy bazy przestrzeni
                wektorowej. Została uogólniona na rozmaitości w sposób naturalny, bo wymiar
                jest pojęciem lokalnym, a lokalnie (czyli patrząc z bardzo bliska) rozmaitość to
                po prostu przestrzeń wektorowa. Taką definicję zaprezentował niedawno Ekspert.

                Ale są przestrzenie, w których takiej definicji nie da się sformułować, na
                przykład dlatego, że nie przypominają przestrzeni wektorowej ani z bliska ani z
                daleka. Wtedy radzimy sobie inaczej. Na przykład wyprowadzamy wymiar z
                obserwacji, że brzeg uczciwych zbiorów ma zawsze wymiar o jeden mniejszy
                (np. kula ma wymiar 3 a ograniczająca ją sfera ma wymiar 2). Tak się składa, że
                brzeg daje się zdefiniować w dowolnej przestrzeni topologicznej.

                halucyna:
                > I nie tyle mowia Ci ze sie mylisz (choc czesto tak to brzmi w ich ustach), ile
                > stosuja do wymiaru Sapiezanki brzytwe Ockhama: nie mnozyc bytow ponad
                > potrzebe...

                Ponieważ na tej liście padła definicja wymiaru (Ekspert ją napisał) i nikt nie
                zaprotestował, nie poprosił o wyjaśnienie i nie zaproponował innej definicji,
                założyłem że mówiąc ,,wymiar'' ją właśnie mamy na myśli. Jeśli stosować
                definicję Eksperta to Sapieżanka myli się twierdząc, że prosta jest
                dwuwymiarowa. Jeśli ma własną definicję wymiaru, to niech ją poda, to wtedy
                możemy się zastanowić, czy to nowe pojęcie jest dobrze zdefiniowane, czy dla
                prostej jest dwa a dla czasoprzestrzeni siedem, i czy da się o nim powiedzieć
                coś ciekawego. Brzytwą Ockhama wymachiwać nie zamierzam. U matematyków byty
                mnożą się jak króliki i to jest w niej piękne.

                - Stefan

                P.S. Halucyno, jeśli Ty jesteś blondynką, to chyba farbowaną.

              • Gość: Stefan Re: Jak blondynka z blondynka IP: *.ipipan.gda.pl 06.12.01, 18:45
                Sapieżanka:
                > Jeden rodzaj grawitacji "zewnetrznej" czyli tej, co nazwalam dodatnia
                > utrzymywalby Ziemie na orbicie okoloslonecznej, a drugi rodzaj grawitacji
                > "wewnetrznej" czyli tej, ktora nazwalam ujemna nie pozwalalby na to, by Ziemia
                > przestala sie krecic sie wokol wlasnej osi...
                halucyna:
                > oba te zjawiska mozna wyjasnic uzywajac tylko jednego rodzaju grawitacji.

                Ekspert się wypowiedział, ale tego nie poruszył. To nie moja działka, więc
                powiem tak jak mi się zdaje a nie tak jak jest. No więc zdaje mi się, że
                stosowanie tylko jednego rodzaju grawitacji do wyjaśnienia obu tych zjawisk jest
                możliwe dopiero w ogólnej teorii względności. Grawitacja zewnętrzna czyli
                grawitacja oraz grawitacja wewnętrzna czyli bezwładność (dla purystów: moment
                pędu) to w mechanice Newtona dwie różne różności.

                - Stefan

                • Gość: Ekspert Re: Jak blondynka z blondynka IP: *.tsl.uu.se 06.12.01, 19:00
                  Krajacie mnie na zywca, czy jak?

                  Moment pedu to jedno, masa bezwladna to drugie, moment
                  bezwladnosci (dla kompletnosci) to trzecie, masa
                  grawitacyjna to czwarte, choc zgadza sie
                  eksperymentalnie z bezwladna (co stanowi podstawe
                  konstrukcji OTW, a nie jej wynik). Grawitacja jest
                  jedna (na razie). Wirowanie Ziemii wokol wlasnej osi to
                  nie przejaw grawitacji, a zachowania energii (lub
                  momentu pedu), przejawem grawitacji jest, ze Ziemia
                  sie nam w wyniku tego krecenia nie rozpada. Zupelnie
                  analogicznie uklad sloneczny.

                  Przepraszam wszystkich brunetow/blondynki oraz
                  blondynow/brunetki
                  jesli cos powiedzialem nie tak. Nie przepraszam rudych
                  bo nie mam za co.
                  Lysych pozdrawiam serdecznie.

                  • sapiezanka Re: Jak blondynka z blondynka farbowana na rudo... 08.12.01, 21:30
                    SZCERZE? Balam sie, ze juz nikt nie bedzie chcial do mnie zagadac... Dlatego: Dziekuje BARDZO!
                    Halucyna:
                    4. ((("Powierzchnia kuli jest dwuwymiarowa."
                    Tu matematyk zapewne powie "oczywiscie, tak" - a
                    przecietny niematematyk bedzie mial watpliwosci (w
                    koncu nie jest ona plaska). Mozna powiedziec, ze
                    powierzchnia kuli ma swoje aspekty trojwymiarowe (nie
                    daje sie zmiescic w dwuwymiarowej plaszczyznie) i
                    dwuwymiarowe (jesli patrzysz tylko na malutki
                    kawalek, wyglada prawie jakby byla plaska).
                    Matematycy uznali ze te dwuwymiarowe aspekty sa
                    wazniejsze - i umowili sie ze powierzchnia kuli
                    (sfera) jest dwuwymiarowa."
                    No tak, powierzchnia kuli... Ale KULA mosci Panie i Panowie ?!? Kula nie jest plaska.
                    To samo powierzchnia sfery. Jest dwuwymiarowa. Niech Wam bedzie, ale sfera
                    nie jest plaska.Stworzcie taki system wymiarow, ktory pozwalalby na to subtelne
                    roznicowanie przestrzenne; na przyklad "wypuklosci" kuli czy sfery.

                    111.
                    Stefan:
                    )Mozna pokazac tez w druga strone: kazda geodezyjna na sfaldowanej
                    ) kartce zamienia sie w linie prosta po rozprostowaniu kartki. Czyli ruch
                    )inercjalny (bez dzialania sil) bedzie sie w takiej kartce odbywal tak samo
                    )niezaleznie od tego, czy jest ona zagieta czy nie. To znaczy, ze nie ma zadnych
                    )sil i ze nic nikogo nie rzuca.
                    Ja:
                    (Czy zauwazyles, ze jesli kartke zaginasz "wolno", to pojawiaja
                    (sie na niej krzywe podobne do sinusoidy, a jesli zaginasz ja
                    ("dynamicznie", to pojawiaja sie na niej krzywe z katami
                    (ostrymi?
                    (Wowczas linie przestaja byc proste i wygladaja jakby
                    (ROZCHODZILY SIE OD JEDNEGO PUNKTU.

                    Wlasciwie powinnam napisac, ze jesli kartke ZGNIATASZ, a nie zginasz...
                    Czy ktos mi odpowie, dlaczego przy probie zgniatania kartki w przeciwienstwie
                    do jej zaginania, wystepuja te opisane wyzej przeze mnie zjawiska czyli pojawianie
                    sie krzywych wychodzacych z jednego punktu?

                    222.
                    Halucyna:
                    (Twoje intuicje wymiarowe zgadzaja sie z umowa matematykow w tym aspekcie,
                    ze linia powinna miec o jeden wymiar wiecej niz ma punkt, a punkt o jeden wiece
                    j niz ma nic (matematyk nazwalby nic"zbiorem pustym"). Punkt jest w zwiazku z tym
                    zerowymiarowy (co nie znaczy ze go nie ma!), a "nic" ma (w mysl dosc popularnej,
                    choc nie powszechnej konwencji) wymiar -1.

                    Ja, ruda:
                    1. Jak to sie ma do faktu, ze owe nic ma obecnie wymiar -1, czy dlatego, ze zostalo
                    ogolocone z punktu o wymiarze 1? :- )
                    2. Czy jednak stanowczo bledne byloby zalozenie, ze skoro punkt ma o jeden wiecej niz nic,
                    (ktore matematyk nazwalby "zbiorem pustym"), to zgodnie z przestrzennoscia zjawisk owe
                    nic mogloby byc zerowymiarowe, a punkt o jeden wiecej, czyli jednowymiarowy?
                    Jesli tworzymy uklad wspolrzednych, to wektory ukladu wyprowadzamy z punktu stanowiacego
                    os wspolrzednych. Te, os zawsze stanowi punkt, z punktem zerowym wlacznie. / Moze nalezaloby
                    rozroznic wartosc punktu zerowego (0) a punktu niezerowego (1) ?
                    Czy w takiej sytuacji punkt nie stanowi podstawy dla ustalania ukladu, a wedlug mnie
                    wymiarowosci przestrzennej?
                    Proponowane przeze mnie wymiary jako manifestacja kolejnych "komplikacji" przestrzennych,
                    ktore mozemy opisac przy pomocy wektorow, sa kolejno o wartosc 1 "powiekszane".

                    333.
                    Stefan:
                    (Najprostsze (niezbyt formalne) rozumienie wymiaru to
                    (maksymalna ilosc kierunków wzajemnie prostopadlych. Na
                    (plaszczyznie jest ich dwa, w przestrzeni 3, i tak
                    (dalej. Z tego pojecia wziela sie definicja wymiaru jako mocy
                    (bazy przestrzeni wektorowej. Zostala uogólniona na rozmaitosci
                    (w sposób naturalny, bo wymiar jest pojeciem lokalnym, a
                    (lokalnie (czyli patrzac z bardzo bliska) rozmaitosc to po prostu
                    (przestrzen wektorowa. Taka definicje zaprezentowal niedawno
                    (Ekspert

                    Ruda:
                    No wlasnie.
                    Miedzy dlugoscia i szerokoscia mamy dwa kierunki prostopadle wzgledem siebie.
                    Miedzy dlugoscia, szerokoscia i wysokoscia mamy trzy. Miedzy dlugoscia, szerokoscia,
                    wysokoscia i katami zakrzywienia mozemy miec ich o wiele wiecej. Jesli w ten sposob
                    opiszemy np.: sfere, to prostopadlych do jej srednicy mozemy wyznaczyc bardzo wiele
                    w dowolnych kierunkach przestrzeni, a ograniczenie stanowic bedzie jedynie "objetosc" sfery.
                    W figurach bardziej skomplikowanych np wieloscianach albo w czastkach wegla, mamy tych
                    kierunkow wzajemnie prostopadlych duzo wiecej. :- )
                    Przepraszam, ale nie rozumiem pojecia lokalnosci, ktore "aspekty trojwymiarowe kuli sprowadza do
                    dwuwymiarowej plaszczyzny, bo patrzac na maly wycinek wyglada jakby byla prawie plaska"?!?
                    Przestrzen wektorowa jednak moze oddac wielowymiarowosc kuli, w tym jej zakrzywienia dzieki
                    wiekszej ilosci wymiarow przestrzennych na przyklad przedstawionych przy pomocy ukladow
                    wektorowych.

                    444 Halucyna:
                    (Znasz dowcip o krokodylu?
                    (Sowiecka ekspedycja odkryla najdluzszego krokodyla na
                    (swiecie. Od glowy do ogona mierzy 12 metrow, a od ogona
                    (do glowy az 15. Jak to mozliwe? Radio Erewan odpowiada: Alez to
                    (calkiem proste: na przyklad od piatku do niedzieli mijaja dwa dni, a od
                    (niedzieli do piatku az piec...

                    Ruda:
                    Znam, ale... Zastanawia mnie taki przyklad: Gdyby istnial krokodyl,
                    ktorego dlugosc bylaby rowna odleglosci od Ziemi do jakiejs planety
                    w innej Galaktyce, to:
                    - Koniec ogona znajdowalby sie "po naszej stronie" i nazwijmy ten
                    koniec punktem A,
                    - Koniec paszczy znajdowalby sie w sasiedniej Galaktyce i nazwijmy
                    jej koniec punktem B.
                    Mierzac dlugosc krokodyla od glowy do ogona czyli z punktu B do punktu A,
                    zauwazymy, ze jego glowa jest OPOZNIONA wzgledem ogona.Gdybysmy
                    mierzyli dlugosc krokodyla w odwrotnym kierunku, z punktu A do B to okaze
                    sie, ze ogon krokodyla jest PRZYSPIESZONY wzgledem jego glowy.
                    Wracam do wczesniejszego przykladu z krokodylem. Pomiar jaki dokonywany
                    jest z A do B lub z B do A, w zaleznosci od przyjecia, ktory punkt ustalamy
                    jako poczatkowy, pokazuje, ze zawsze punkt koncowy bedzie w takim przypadku
                    "opozniony", a poczatkowy "przyspieszony". W ten sposob wymiar czasu wplywa
                    na wymiar dlugosci/odleglosci. Wymiar czasu znacznie odksztalca wymiar dlugosci
                    /odleglosci w zaleznosci od przyjecia jako podstawowego, jednego z dwoch wektorow
                    kierunkowych dlugosci/odleglosci.
                    I odwrotnie, wymiar dlugosci wplywa na wymiar czasu. /Zreszta wszystkie wymiary,
                    jak juz wczesniej pisalam w watku "Nauka jako religia"... wzajemnie na siebie wplywaja
                    zgodnie z zalozonymi wzajemnymi symetriami, a ich os stanowi wymiar katow zakrzywienia..
                    .Jeszcze wroce do tego /.
                    Wracajac do krokodyla... mimo iz "kazde dziecko wie, ze dlugosc
                    krokodyla mierzona od glowy do ogona jest zawsze taka
                    sama jak w przeciwna strone i dlatego mowimy ze linia
                    prosta (wzdluz ktorej mierzymy krokodyla) jest tylko
                    jednowymiarowa, bo wystarczy jedna liczba..."
                    to jednak, jak wynika z przykladu miedzygalaktycznego krokodyla,
                    linia prosta przestrzennie ma dwa rownolegle kierunki, a wymiary
                    powinny opisywac KAZDE zroznicowanie przestrzenne z liniami
                    rownoleglymi o roznych kierunkach wlacznie.
                    Tak samo powinny opisywac nie tylko kierunki prostopadle, ale i takie,
                    ktore sa odchylone wzgledem siebie nawet minimalnym katem
                    (wiekszym od zerowego) wprowadzajacym roznicowanie przestrzenne
                    kierunkow dzialania.
                    Inna sprawa: Rosyjskiego krokodyla bedziemy mierzyc w innych wartosciach
                    (metrach), a miedzygalaktycznego w innych, bo na przyklad predkoscia swiatla.
                    Natomiast dlugosc/odleglosc nadal pozostaje wymiarem, choc w zaleznosci od UKLADU,
                    zaleznym od innych wymiarow na przyklad czasu i ruchu . Natomiast zmierzenie
                    kilkumetrowego krokodyla tak samo wym
                    • sapiezanka Re: Jak blondynka z blondynka farbowana na rudo... 08.12.01, 21:36
                      Natomiast zmierzenie kilkumetrowego krokodyla tak samo wymaga czasu i ruchu.
                      Zreszta nawet zapisanie rownania opisujacego to zjawisko wymaga czasu i ruchu!

                      555 Halucyna:
                      >>Piszesz tez:
                      >> Wedlug mnie zatem przestrzenny wymiar szerokosci
                      >> to inaczej "zmodyfikowana dlugosc". To znaczy
                      >> dwuwymiarowa dlugosc przeniesiona w dodatkowy
                      >> wymiar zgodny z nowym wektorem - kierunkiem
                      >> przestrzennego oddzialywania sfery.
                      > >W tym sensie szerokosc staje sie trojwymiarowa!
                      >> I dalej:
                      >> W tym sensie wysokosc jest : dlugosc 2 + szerokosc
                      >> 3 + nowy kierunek 1 = 6 czyli szesciowymiarowa!

                      Chodzi mi o to, ze kazdy kolejny wymiar zawiera w sobie skladowe
                      z wczesniejszych wymiarow.
                      Poniewaz z punktu mozemy wyprowadzic jeden wektor jako ciag
                      punktow w dowolnym kierunku w nieskonczonosc, dlatego potencjal
                      kierunkowy, jaki zawiera w sobie punkt nazywam jednowymiarowym.
                      Stad jesli z punktu wyprowadzimy jeden kierunek i w ten sposob
                      otrzymamy wektor, to na nim mozemy opisac dlugosc. A jej drugi
                      wektor w odwrotnym (powrotnym) kierunku spowoduje koniecznosc
                      stworzenia nowej funkcji (na przyklad -1).
                      Wymiary przestrzenne powinny sluzyc do opisu wszelkich
                      przestrzennych zjawisk, w tym fizycznych. Przyjmujac system
                      wektorowy moznaby przyjac nastepujace zalozenia:
                      1. Z punktu mozna wyprowadzic jednorazowo wylacznie jeden
                      wektor. Z tego powodu punkt moglby byc jednowymiarowy. Przyjmijmy
                      chwilowo wartosc 1
                      2. Dlugosc mozna zaznaczyc na wektorze wyprowadzonym z
                      punktu - wartosc 1, ale jej drugi wektor oznaczalby odwrotny
                      kierunek dzialania. Mozna powiedziec, ze dlugosc teraz bedzie
                      dwuwektorowa o wartosci 2.
                      3. Szerokosc podobnie, ma konstrukcje identyczna z dlugoscia,
                      ale jakosciowo nie bedzie identyczna z dlugoscia z dwoch powodow:
                      a) roznego kierunku i b) roznej wartosci
                      Wroce do tego problemu za chwile.

                      Stefan:
                      Twoje dwa wektory sa ZALEZNE od siebie, bo jeden jest równy -1 razy
                      drugi. Do ilosci wymiarów mozesz liczyc tylko niezalezne wektory.
                      Na prostej nie znajdziesz ich wiecej niz jeden.

                      Ruda: Ale wszystkie wektory wymiarowe powinny byc ZALEZNE od siebie!!!
                      Mam pytanie, czy wymiar czasowy w odwornym kierunku bedzie ujemny? Chyba nie,?

                      666. Halucyna:
                      <Czy nie lepiej byloby powiedziec ze:
                      <- dlugosc jest dwuwymiarowa (ja bym powiedziala ze jedno),
                      <- dlugosc i szerokosc razem sa trojwymiarowe (ja bym <powiedziala ze dwu),
                      <- dlugosc, szerokosc i wysokosc razem sa 3 + 1 nowy =
                      <czterowymiarowe (i znowu, ja bym powiedziala raczej ze
                      <trojwymiarowe).

                      Nie bardzo :- (( , poniewaz dwuwymiarowa dlugosc (2) poprowadzona
                      w nowym kierunku ( +1) szerokosci powoduje, ze dlugosc i szerokosc
                      zazwyczj nie sä identyczne. Owszem bywaja, ale wylacznie w przypadku
                      figur idealnie symetrycznych jak okrag, kolo, kwadrat itp. Ale juz prostokat
                      bedzie mial rozne matematyczne wartosci dla dlugosci i szerokosci, prawda?
                      Stad, jesli odcinek dlugosci jest rowny np. 2jednostki, to szerokosc w wiekszosci
                      wypadkow (poza super symetrycznymi) bedzie miala wartosc rozna od dwa.
                      Z tego powodu szerokosc otrzymuje nowy wektor i nowa jakosc o wartosci 2 +1.
                      Dlatego tez uklad wspolrzednych, dwoch wektorow: dlugosci i szerokosci
                      powoduje, ze dlugosc i szerokosc w SUMIE razem nie sa trojwymiarowe,
                      lecz piecio- bo 2 + (2+1) . Poniewaz:
                      Primo - Dlugosc zostaje powtorzona, ale i zmodyfikowana
                      Secundo - Miedzy dlugoscia i szerokoscia, pojawia sie wymiar katow zakrzywienia,
                      ktory w wypadku figur, obiektow i zjawisk SYMETRYCZNYCH bedzie rowny kätowi
                      prostemu, tworzacemu "prostopadlosc" wymiarow dlugosci i szerokosci, a
                      w pozostalych przypadkach bedzie rozny od kata prostego.
                      Wymiar zakrzywien katowych ma wartosc sumy poprzednich wymiarow,
                      poniewaz zawiera sie miedzy nimi,
                      czyli 2 + (2+1) = 5.
                      Za to wysokosc jest rowna 6, poniewaz jest tak samo mierzona jak
                      dlugosc i szerokosc, ale posiada nowy kierunek dzialania. Dzieki istnieniu
                      nowego kierunku dzialania dla katow zakrzywienia - pionowego kierunku
                      czyli /2 + (2 + 1) / + 1 = 6 i wysokosc jest szesciowymiarowa.

                      a PROPOS GRAWITACJI
                      Halucyna:
                      "Zauwazylam tez, ze probujesz jakos powiazac grawitacje
                      i (elektro)magnetyzm. Piszesz nawet:
                      > Inaczej moznaby powiedziec, ze grawitacja jest
                      > oddzialywaniem miedzy plus i minus innych sil.
                      > Na przyklad elektromagnetycznych.

                      No wiec mnie sie zdaje, ze "oddzialywaniem miedzy
                      plus i minus sil elektromagnetycznych" (jesli to w
                      ogole cokolwiek znaczy) jest po prostu oddzialywanie
                      elektromagnetyczne, a nie zadna grawitacja.
                      Co Ty na to?"
                      No coz, zgodnie z teoria Einsteina, jesli pamiec mnie nie myli,
                      zrodlem grawitacji jest nie tylko masa, ale wszystkie rodzaje
                      energii sa zrodlem pola grawitacyjnego, w tym energia
                      zwiazana z cisnieniem i naprezeniem w cialach oraz energia
                      pola elektromagnetycznego. .. Stad myslalam, ze grawitacja
                      miedzy plus i minus to jeden rodzaj jej manifestacji, a zwiazana
                      z cisnieniem i naprezeniem zwiazanych z pojeciem masy,
                      to drugi. No i probowalam je jakos rozroznic...

                      Halucyna:
                      "Wiadomo skadinad, ze
                      Slonce nie jest "kula - magnesem naladowanym
                      dodatnio"...
                      Ruda:
                      Ale wiadomo tez, ze Slonce jako jedna, wielka elektrownia atomowa,
                      " naladowane jest" dodatnio. Chyba, ze sie myle.

                      Stefan:
                      "Brzytwa Ockhama wymachiwac nie zamierzam. U matematyków byty
                      mnoza sie jak króliki i to jest w niej piekne."
                      Skoplikowanie to chyba taki przebiegly sposob natury na to, by nie wszystko stalo sie proste i plaskie.

                      Pozdrawiam serdecznie.
                      Sapiezanka


                    • Gość: Stefan Re: Jak blondynka z blondynka farbowana na rudo... IP: *.zaspa.gda.pl 09.12.01, 02:39
                      sapiezanka:
                      ) Balam sie, ze juz nikt nie bedzie chcial do mnie zagadac...

                      Tak zle nie bywa... Ale pomogloby, gdyby Twoje wypowiedzi byly KROTSZE. Mysle,
                      ze to jest latwiej osiagnac, gdy sobie czlowiek zredaguje odpowiedz, potem
                      odczeka co najmniej 3 godziny, potem krytycznie przyjrzy sie jasnosci i
                      tresciwosci swojego tekstu, poprawi, potem dopiero polaczy sie ponownie i wysle.
                      Te 3 godziny zwloki (albo dluzej) sa konieczne.

                      sapiezanka:
                      ) No tak, powierzchnia kuli... Ale KULA mosci Panie i Panowie ?!? Kula nie jest
                      ) plaska. To samo powierzchnia sfery. Jest dwuwymiarowa. Niech Wam bedzie, ale
                      ) sfera nie jest plaska.Stworzcie taki system wymiarow, ktory pozwalalby na to
                      ) subtelne roznicowanie przestrzenne; na przyklad "wypuklosci" kuli czy sfery.

                      Po pierwsze uwaga terminologiczna: sfera i powierzchnia kuli to sa synonimy.
                      Teraz jadro sedna: powierzchnia kuli czy (jesli wolisz) sfera jest wg normalnie
                      przyjmowanej terminologii 2-wymiarowa
                      • Gość: Stefan Re: Jak blondynka z blondynka farbowana na rudo... IP: *.zaspa.gda.pl 09.12.01, 02:45
                        sapiezanka:
                        > Jesli w ten sposob opiszemy np.: sfere, to prostopadlych do jej srednicy
                        > mozemy wyznaczyc bardzo wiele w dowolnych kierunkach przestrzeni, a
                        > ograniczenie stanowic bedzie jedynie "objetosc" sfery.

                        Pierwszy kierunek prostopadly do tej srednicy mozesz wybrac z dosc duza
                        dowolnoscia; ale nastepny kierunek musi byc prostopadly zarowno do srednicy jak
                        i do tego pierwszego kierunku. Masz bardzo niewielki wybor. Kiedy juz sie
                        zdecydujesz i sprobujesz jeszcze zmiescic czwarty kierunek prostopadly do
                        wszystkich poprzednich, to juz ci nie starczy przestrzeni. To dlatego, ze nasza
                        przestrzen jest tylko 3-wymiarowa.

                        sapiezanka:
                        > Przepraszam, ale nie rozumiem pojecia lokalnosci, ktore "aspekty trojwymiarowe
                        > kuli sprowadza do dwuwymiarowej plaszczyzny, bo patrzac na maly wycinek
                        > wyglada jakby byla prawie plaska"?!?

                        Calej kuli nie, a tylko jej powierzchni, czyli sfery. Zwykla kula w przestrzeni
                        euklidesowej jest 3-wymiarowa i ,,plaska'', bo cala przestrzen euklidesowa jest
                        plaska. Sfera, czyli jej powierzchnia jest 2-wymiarowa, ale nie plaska. O tym
                        juz mowilismy. Teraz ta lokalnosc. Otoz narysuj na kartce trojkat i zmierz mu
                        katomierzem katy. Suma wyjdzie Ci na pewno 180 stopni w granicach bledu
                        pomiaru. Ale przeciez wiesz, ze mieszkamy NA POWIERZCHNI KULI ziemskiej, wiec
                        trojkaty maja WIECEJ niz 180 stopni, sama o tym pisalas. Dlaczego wiec wyszlo
                        180? Oczywiscie dlatego, ze Twoj trojkat byl smiesznie maly w porownaniu z
                        rozmiarami calej Ziemi. Gdybys narysowala trojkat duzy, np. o jednym
                        wierzcholku na biegunie polnocnym, drugim w Libreville w Gabonie, a trzeci w
                        Quito w Ekwadorze, to suma katow bedzie bliska 270 stopni. Mozesz to sprawdzic
                        w atlasie (tylko uwazaj: katomierz moze Cie tym razem zawiesc). ,,Lokalnie taka
                        jak plaszczyzna'' to oznacza, ze wszystko sie zachowuje z dobrym przyblizeniem
                        tak jak na plaszczyznie (np. sumy katow w trojkatach sa 180 stopni) o ile
                        ograniczymy swoje ambicje miernicze do malych kartek. Oczywiscie porzadna
                        definicja matematyczna brzmi o wiele bardziej uczenie. Przyklad powierzchni,
                        ktora nie jest lokalnie taka jak plaszczyzna: okolice punktu osobliwego na
                        chinskim kapeluszu, ktory wlasnie skleilas.

                        sapiezanka:
                        > Rosyjskiego krokodyla bedziemy mierzyc w innych wartosciach metrach), a
                        > miedzygalaktycznego w innych, bo na przyklad predkoscia swiatla.

                        Sapiezanko, znowu mowisz niestarannie. Zadnej dlugosci nigdy nie mierzymy
                        predkoscia. Tym razem to jest nieszkodliwe przejezyczenie, bo oczywiscie wiem,
                        ze chodzilo Ci o mierzenie latami swietlnymi, ale kiedy mowisz niestarannie, to
                        niezawsze potrafie tak latwo domyslic sie Twoich intencji.

                        sapiezanka:
                        > Ale wszystkie wektory wymiarowe powinny byc ZALEZNE od siebie!!!

                        Przypuszczam, ze inaczej rozumiemy ,,zaleznosc''. Ja mialem na mysli
                        t.zw. LINIOWA ZALEZNOSC wektorow. Narysuj na plaszczyznie dwie czarne strzalki
                        pod katem wychodzace z tego samego punktu. Dorysuj jeszcze jedna czerwona. A
                        teraz sprobuj z tego punktu dojsc do konca strzalki czerwonej poruszajac sie
                        WYLACZNIE w kierunkach rownoleglych do strzalek czarnych (wolno chodzic i tak
                        jak wskazuje strzalek i z przeciwnym zwrotem). Udalo sie? To znaczy, ze
                        czerwona strzalka jest liniowo zalezna od czarnych. Sprobuj ja narysowac jakos
                        inaczej; tak, zeby sie nie udalo. Za kazdym razem sie uda? To znaczy, ze na
                        kartce papieru dwie strzalki zawsze wystarcza. Czyli kartka papieru jest
                        2-wymiarowa.

                        sapiezanka:
                        > Mam pytanie, czy wymiar czasowy w odwornym kierunku bedzie ujemny? Chyba nie,?

                        Dlaczego nie? Jak do godziny pierwszej w nocy dodamy -60 minut, to znowu bedzie
                        godzina duchow. Matematycznie
                        • halucyna Re: Jak blondynka z blondynka farbowana na rudo... 10.12.01, 22:31
                          Sapiezanka (o sferze, czyli powierzchni kuli):
                          > Jest dwuwymiarowa. Niech Wam bedzie, ale sfera nie
                          jest plaska.

                          Ciesze sie ze sie zgodzilas na dwuwymiarowosc. Masz
                          racje: sfera
                          nie jest plaska. Mam nadzieje, ze nigdy tak nie
                          powiedzialam; a jesli
                          powiedzialam, to bylo to pewne niechlujstwo jezykowe.

                          Sapiezanka:
                          > Stworzcie taki system wymiarow, ktory pozwalalby na
                          to subtelne
                          > roznicowanie przestrzenne; na przyklad "wypuklosci"
                          kuli czy sfery.

                          Istnieje system pojec pozwalajacy na wychwycenie roznic
                          miedzy (plaska,
                          dwuwymiarowa) plaszczyzna a (nieplaska, dwuwymiarowa)
                          sfera. Po prostu
                          tych pojec nie nazywamy wymiarami, ale, na przyklad,
                          krzywizna.

                          Sapiezanka:
                          > 1. Jak to sie ma do faktu, ze owe nic ma obecnie
                          wymiar -1, czy
                          > dlatego, ze zostalo ogolocone z punktu o wymiarze 1?
                          Stefan:
                          > Nie wiem, czy Halucyna sie ze mna zgodzi, ja uwazam,
                          ze w tym
                          > nie ma zadnego ,,dlaczego'', bo to jest tylko
                          zwyczajowa formulka
                          > bez zadnych konsekwencji,

                          Zgadzam sie w zupelnosci. Mnie po prostu czasem takie
                          zwyczajowe
                          formulki pomagaja dojsc do ladu z wlasnymi intuicjami.
                          I pomyslalam sobie, ze skoro Sapiezanka chce zeby
                          pojawienie sie
                          punktu tam gdzie do tej pory nie bylo nic podnosilo
                          wymiar o 1, to
                          przeciez moze tak byc, wystarczy przywolac te konwencje.

                          Zwracam Ci przy okazji uwage, Sapiezanko, ze punkt ma
                          wymiar 0.

                          Pozdrawiam,
                          HaLucyna.
    • Gość: XBW&Rose Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.*.*.* 07.12.01, 19:34
      Moze jestem nie w temacie

      (prawde mowiac nie bardzo
      jestem oswojony z definicjami
      wymiarow - chetnie bym sobie
      przypomnial topologiczna definicje
      wymiaru, jesli ktos zna definicje
      wymiaru Hausdorfa tez chetnie
      skorzystam z korepetycji),

      ale chcialbym zwrocic uwage,
      ze wymiar nie musi byc liczba
      naturalna - moze wynosic np. pi.
      Chodzi mi o wymiary przestrzeni
      Hilberta (domknieta przestrzen
      liniowa z iloczynem skalarnym).

      Sprawa jest zwiazana z pojeciem
      mierzalnosci. Jesli chcemy,
      zeby wszystkie podprzestrzenie
      danej przestrzeni byly mierzalne,
      to wtedy mozemy mierzyc jedynie
      liczbami naturalnymi (z dokladnoscia
      do skalowania), ale jesli
      sie ograniczymy do wezszej klasy
      moze sie okazac, ze wymiar zmienia sie
      w sposob ciagly.

      Serdecznosci,
      XBW & Rose
      • Gość: thrundui Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.tsl.uu.se 07.12.01, 19:56
        Hej XBW,

        Sapiezanki i tak nie przebijesz. Ona przynajmniej ma
        intuicje i przynajmniej
        sie otwarcie przyznaje do swojej ignorancji.

        Rowniez pozdrawiam serdecznie.

      • Gość: Stefan Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.zaspa.gda.pl 08.12.01, 02:17
        XBW&Rose:
        > chetnie bym sobie przypomnial topologiczna definicje wymiaru

        Jest kilka definicji dajacych sie zastosowac do kazdej przestrzeni
        topologicznej. Na ,,porzadnych'' przestrzeniach pokrywaja sie ze soba, na mniej
        porzadnych rozjezdzaja sie. To bylo bardzo dawno a ja wtedy albo bylem na
        chorobie albo mialem jakis straszliwie wazny rajd turystyczny, juz dokladnie nie
        pamietam, wiec teraz z pamieci moge Ci opowiedziec tylko jedna z nich: wymiar
        otoczeniowy przestrzeni w punkcie.

        Ta sama przestrzen w roznych punktach moze miec rozny wymiar; np. jak przylepisz
        odcinek do srodka kola tak, zeby otrzymac parasol, to wymiar tego parasola w
        punktach raczki bedzie 1 a w punktach czaszy bedzie 2. Definiujemy pojecie
        ,,przestrzen X ma w punkcie x wymiar niewiekszy niz n'' przez indukcje na n. Z
        tego latwo wyprowadzic pojecia pokrewne ``przestrzen X ma w punkcie x wymiar
        rowny n'', ``przestrzen X ma wymiar niewiekszy niz n'' (to znaczy w kazdym swoim
        punkcie) oraz ``przestrzen ma wymiar rowny n''. Pozostanie duzo przestrzeni bez
        zdefiniowanego wymiaru; mowimy, ze ich wymiar jest nieskonczony.

        Po pierwsze przestrzen pusta ma w kazdym swoim punkcie wymiar -1. Po drugie
        przestrzen X ma w punkcie x wymiar niewiekszy niz n+1 jesli x posiada dowolnie
        male otoczenia, ktorych brzeg ma wymiar niewiekszy niz n.

        A wiec przestrzenie dyskretne (miedzy innymi przestrzenie o skonczonej liczbie
        punktow) maja wymiar 0, bo otoczenia punktow maja brzegi puste (kazdy punkt jest
        wewnetrzny). Prosta ma wymiar 1 bo male otoczenia (odcinki) maja brzegi
        2-punktowe (a wiec skonczone). Tak samo jest z innymi krzywymi. Plaszczyzna ma
        wymiar 2, bo otoczenia punktow (kola) maja brzeg bedacy krzywa. Itd.

        XBW&Rose:
        > ale chcialbym zwrocic uwage, ze wymiar nie musi byc liczba naturalna - moze
        > wynosic np. pi. Chodzi mi o wymiary przestrzeni Hilberta (domknieta
        > przestrzen liniowa z iloczynem skalarnym).

        Zupelna zamiast domknieta?

        XBW&Rose:
        > Sprawa jest zwiazana z pojeciem mierzalnosci. Jesli chcemy, zeby wszystkie
        > podprzestrzenie danej przestrzeni byly mierzalne, to wtedy mozemy mierzyc
        > jedynie liczbami naturalnymi (z dokladnoscia do skalowania), ale jesli sie
        > ograniczymy do wezszej klasy moze sie okazac, ze wymiar zmienia sie w sposob
        > ciagly.

        Tu z kolei ja bym chetnie wzial korepetycje. Nie wszystkie podzbiory
        prz. euklidesowej sa mierzalne Lebesgue'iem, a wymiar i tak jest dyskretny.
        Wiec rozumiem, ze to dziala tylko w jedna strone; albo chodzi o jakis calkiem
        inny wymiar? Chyba sie nie spotkalem z wiazaniem miary z wymiarem. Mozesz
        jakos prosto, jak zolnierz krowie na granicy?

        Bede wdzieczny
        - Stefan

        • Gość: thrundui Re: 0 4 5 10 11 26? IP: 157.25.125.* 08.12.01, 17:08
          ja mam takie pytanie

          w ogolnej teorii wzglednosci mamy czterowymiarowa przestrzen i wiazka styczna,
          ktorej baza jest ta przestrzen.
          Czas jest wyznaczony przez forme symetryczna - funkcje, ktorej zmiennymi sa
          wektory styczne w danym punkcje. Czas jest wiec okreslony na poziomie
          przestrzeni stycznej a nie bazowej.

          Pytanie dotyczy tego czy ta forma symetryczna jest dana raz na zawsze, czy tez
          moze sie zmieniac (chcialoby sie zapytac z innym czasem)
          Przygladajac sie rownaniu einsteina, wyglada ono dosc statycznie, nie ma
          rownania ewolucji metryki.
          • Gość: Ekspert Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.tsl.uu.se 08.12.01, 18:13
            Hej,

            W OTW to jest tak: na wiazce stycznej mamy wektory
            przestrzennopodobne (v^2 < 0 w metryce o sygnaturze
            (-,+,+,+)) czasopodobne (v^2ɬ) i zerowe (v^2=0).

            Na przestrzeni bazowej mamy zas krzywe.
            Wyroznione fizycznie klasy krzywych maja
            wektor styczny o ustalonym znaku normy.
            W ten sposob mamy krzywe 1)czasopod.,
            2) przestrzennopod. i 3) zerowe.

            1) odpowiada ruchom masywnej materii, 3) swiatla,
            grawitacji itp.
            2) ewentualnym tachionom (to temat rzeka, powiedzmy, ze
            nie istnieja).

            Kazda krzywa 1) moze byc zwiazana z obserwatorem.
            Niezmiennicza dlugosc odcinkow tej krzywej to czas,
            jaki
            mierzy zegar obserwatora (czas wlasny).

            Rownania Einsteina opisuja rozmaitosc jako calosc. W
            tym sensie
            rzeczywiscie sa statyczne. O ile wiem, mozna jednak
            zapisac je w postaci hamiltonowskiej, to znaczy
            wprowadzic foliacje czasoprzestrzeni
            (rodzine hiperplaszczyzn przestrzennopodobnych
            indeksowana
            parametrem czasu) i wtedy bedziemy mieli rownania
            ewolucji.
            Oczywiscie, wybor tej rodziny nie jest jednoznaczny,
            niemniej
            ta arbitralnosc nie wplywa na zadne wielkosci
            niezmiennicze.

            Pozdrawiam
          • Gość: Ekspert Re: 0 4 5 10 11 26? - PS IP: *.tsl.uu.se 09.12.01, 18:46
            Hej,

            Zapomnialem napisac, ze rownania Einsteina zawieraja
            drugie pochodne metryki wiec moga byc uwazane za
            rownania ewolucji. W szczegolnosci, moga opisac np.
            propagacje
            fal grawitacyjnych ( w przyblizeniu zlinearyzowanym).

            Pozdr
        • halucyna wymiary w przestrzeni Hilberta 10.12.01, 22:52
          Ja nie jestem pewna o co chodzilo XBW&Rose, ale bywa
          chyba w przestrzeniach Hilberta cos takiego jak
          wymiar von Neumanna.

          Powiedzmy ze twoja przestrzen to L^2 (funkcje
          calkowalne z kwadratem) na jakiejs przestrzeni X (na
          przyklad na sferze). I powiedzmy ze na tym X dziala
          (jakos porzadnie) skonczona grupa, na przyklad
          siedmioelementowa. Wtedy masz w swojej przestrzeni
          podprzestrzen funkcji niezmienniczych na to
          dzialanie.
          Tak cala przestrzen, jak i podprzestrzen sa
          nieskonczenie wymiarowe, ale chcialoby sie powiedziec,
          ze wymiar podprzestrzeni jest 1/7 wymiaru calej
          przestrzeni (tak by to bylo gdyby przestrzen byla
          skonczenie wymiarowa, tzn. gdyby X byl skonczonym
          zbiorem).
          Ta 1/7 to jest wlasnie wymiar von Neumanna.

          Nie wiem, jak dalece to sie da uogolnic, i w ogole
          nie znam sie na tym, wiec przepraszam jesli cos
          namieszalam.

          Pozdrawiam,
          HaLucyna.
          • defunct Re: wymiary w przestrzeni Hilberta 12.04.02, 19:56
            halucyna napisał(a):

            > Powiedzmy ze twoja przestrzen to L^2 (funkcje
            > calkowalne z kwadratem) na jakiejs przestrzeni X (na
            > przyklad na sferze). I powiedzmy ze na tym X dziala
            > (jakos porzadnie) skonczona grupa, na przyklad
            > siedmioelementowa. Wtedy masz w swojej przestrzeni

            a ile jest grup siedmioelementowych? ;-)
            tak serio to z dokładnością do liniowego automorfizmu sfery grupa działająca na
            niej jest chyba tylko 1 (obroty o 2pi/7), tak? (dalekie echa jakiegoś wykładu z
            topologii)

            > podprzestrzen funkcji niezmienniczych na to
            > dzialanie.
            > Tak cala przestrzen, jak i podprzestrzen sa
            > nieskonczenie wymiarowe, ale chcialoby sie powiedziec,
            > ze wymiar podprzestrzeni jest 1/7 wymiaru calej
            > przestrzeni (tak by to bylo gdyby przestrzen byla
            > skonczenie wymiarowa, tzn. gdyby X byl skonczonym
            > zbiorem).
            > Ta 1/7 to jest wlasnie wymiar von Neumanna.

            nigdy nie potrafiłem zrozumieć, jak to się ma do jakiejkolwiek rzeczywistości
            fizycznej...

            > Nie wiem, jak dalece to sie da uogolnic, i w ogole
            > nie znam sie na tym, wiec przepraszam jesli cos
            > namieszalam.

            > HaLucyna.

            pierwsza kobieta na forum posługująca się poprawnym, matematycznym językiem?

            zauroczony
            I R defunct
        • Gość: XBW&Rose Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.*.*.* 11.12.01, 11:01
          Szanowny Panie Stefanie,

          nie znam sie na fizyce
          wiec nie potrafie
          podac motywacji dla
          tego co bedzie dalej.

          1. Pojecie wymiaru
          jest relatywne i zalezy
          od wybranego sposobu
          mierzenia co implikuje
          rowniez kolekcje mierzalnych
          obiektow i na odwrot.

          2. Wymiar podprzestrzeni
          (mierzelnej = m) bedacej suma
          ortogonalna podprzestrzeni
          (m) jest rowny sumie
          wymiarow skladnikow.

          3. Dwie podprzestrzenie (m)
          maja ten sam wymiar gdy ...
          ........ (sa podobne?)

          Zaczynamy od pewnej przestrzeni
          Hilberta (H). Wybieramy algebre von
          Neumanna A dzialajaca na tej przestrzeni

          (algebra ograniczonych operatorow na H
          zawierajaca jedynke [= identycznosc na H],
          zamknieta na branie sprzezenia
          i domknieta np. w mocnej topologii
          operatorowej [[ciag | net] T_{n}
          dazy do T gdy dla kazdego wektora x
          nalezacego do H [ciag | net] wektorow
          T_{n}x dazy do wektora Tx])

          Mozna zaczac od zbioru operatorow
          (jak proponowala Pani HaLucyna
          dzialanie grupy na przestrzeni Hilberta)
          a nastepnie wyznaczyc algebre
          von Neumanna generowana przez ten zbior.

          Podprzestrzenie mierzalne
          sa wyznaczone przez projektory
          orthogonalne nalezace do algebry A.
          Dwie podprzestrzenie (m) maja
          identyczny wymiar gdy istnieje
          w algebrze A czesciowa izometria
          przeksztalcajaca jedna na druga.

          Moze sie zdazyc (zaleznie
          od wyboru algebry A) ze,

          1. Nie ma funkcji mierzacej.
          2. Funkcja mierzaca nie jest
          skonczona (jest polskonczona)
          3. Funkcja mierzalna jest skonczona
          wowczas zwykle normuje sie miare
          ("do probabilistycznej").

          Jezeli miara istnieje moze nie byc
          jedyna. Tak jest w przypadku
          Panskiego skojarzenia. Dla przestrzeni
          z miara mamy funkcje mierzalne ograniczone
          (algebra von Neumanna ze wzgledu na mnozenie
          punktowe).

          Jezeli miara (nie trywialna) istnieje
          i A jest faktorem (ma trywialne "centrum
          = zbior tych opertaorow, ktore komutuja
          z algebra" [wielokrotnosci jedynki
          i moze cos jeszcze]) to miara jest jedyna.

          Jezeli A to wszystkie ograniczone
          operatory na H to kazda podprzestrzen jest
          mierzalna i dwie podprzestrzenie sa rownej
          miary gdy maja ten sam algebraiczny wymiar.
          Takie A jest faktorem.

          Serdecznosci,
          XBW & Rose

          PS
          Dziekuje za korepetycje.
          domkniety === domkniety przy kazdym
          izometrycznym wlozeniu = zupelny.
          Nie udalo sie, rozwleklosc mnie sama
          zmniecheca do czytania.
          • Gość: thrundui Re: 0 4 5 10 11 26? IP: 157.25.125.* 12.12.01, 18:00
            > nie znam sie na fizyce
            > wiec nie potrafie
            > podac motywacji dla
            > tego co bedzie dalej.

            a po co te rozwazania?
            Jezeli dla samego zamieszania pojecia wymiaru, to ja tez chcialbym cos dolozyc.

            W teorii modulow
            (definicja - wszystkie aksjomaty przestrzeni liniowej bez zmian tylko zamiast
            ciala wymaga sie tylko pierscienia)
            dany modul moze miec wiele roznych wymiarow algebraicznych! (ilosc wektorow
            bazowych)
            To dopiero dziwolag
            Nie tylko zamieszanie z wymiarami poprzez zmiane definicji, ale nawet jeden
            obiekt moze miec wiele roznych wymiarow wedlug tej samej definicji
            I to bardzo pogladowej definicji, najbardziej pogladowej ze wszystkich.

            To moze byc przydatne sapiezance do unifikacji kilku jej modeli:)
            • Gość: Stefan Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.zaspa.gda.pl 12.12.01, 20:56
              thrundui:
              > a po co te rozwazania?
              > Jezeli dla samego zamieszania pojecia wymiaru,

              To jest ciekawe, ze mozna zdefiniowac wymiar na tyle roznych sposobow i w
              sensownych przypadkach wychodzi na to samo.

              thrundui:
              > to ja tez chcialbym cos dolozyc.
              >
              > W teorii modulow
              > (definicja - wszystkie aksjomaty przestrzeni liniowej bez zmian tylko zamiast
              > ciala wymaga sie tylko pierscienia)
              > dany modul moze miec wiele roznych wymiarow algebraicznych! (ilosc wektorow
              > bazowych)
              > To dopiero dziwolag
              > Nie tylko zamieszanie z wymiarami poprzez zmiane definicji, ale nawet jeden
              > obiekt moze miec wiele roznych wymiarow wedlug tej samej definicji
              > I to bardzo pogladowej definicji, najbardziej pogladowej ze wszystkich.

              Coz w tym dziwacznego? Ja bym sie nie zgodzil, ze definicja wymiaru przez baze
              algebraiczna jest bardzo pogladowa. Baza to jest maksymalny zbior liniowo
              niezalezny, a skad wiadomo, ze taki maksymalny zbior istnieje (czyli ze kazda
              przestrzen ma baze)? A moze jest tak, ze do kazdego zbioru liniowo niezaleznego
              zawsze mozna jeszcze dorzucic wektor bez psucia liniowej niezaleznosci? A wiec
              to juz wymaga dowodu, o ile pamietam, niekonstruktywnego, z uzyciem lematu Zorna
              (ale o ile pamietam, ten dowod przechodzi rowniez dla modulow
            • Gość: XBW&Rose Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.*.*.* 13.12.01, 13:30
              Szanowny Panie Thrundui
              i wszyscy czytelnicy watku,

              >a po co te rozwazania?
              >Jezeli dla samego zamieszania pojecia wymiaru,
              >to ja tez chcialbym cos dolozyc.

              niewatpliwie jast moim niedopatrzeniem
              brak wyjasnienia na czym polega
              "sukces" von Neumanna w jego pojeciu
              wymiaru. Jak juz napisalem jesli
              dysponujemy narzedziami do mierzenia
              wszystkich (domknietych) podprzestrzeni
              (wymiar zwiazany z algebra B(H) [von Neumanna (vN)]
              wszystkich ograniczonych operatorow
              na ustalonej przestrzeni Hilberta H),
              wowczas wymiary pokrywaja sie z wymiarami
              algebraicznymi dla przestrzeni liniowych
              i nie potrafia (wymiary) rozrozniac
              nieskonczenie wymiarowych podprzestrzeni
              o identycznych kardynalach. Jesli zrelatywizujemy
              pomiary poprzez ograniczenie sie do innej
              (zatem pod algebry B(H)) algebry vN wowczas
              okazuje sie mozliwe rozroznianie nieskonczenie
              wymiarowych podprzestrzeni o identycznych
              wymiarach algebraicznych. W takiej algebrze
              (jesli jest faktorem) nie ma minimalnych
              projektorow, w szczegolnosci nie ma projektorow
              na skonczenie wymiarowe (algebraicznie)
              podprzestrzenie.

              >Stefan prosil o krotkie kompendium wiedzy
              >o liczbie i charakterze wymiarow w
              >obecnie rozwazanych teoriach fizycznych.
              > ...
              ɰ) Geometria niekomutatywna.

              Chcialbym na koniec niesmialo napomknac,
              ze podobno jednym z filarow Geometrii
              niekomutatywnej sa algebry vN.

              Serdecznosci,
              XBW & Rose

              PS
              Krazy wsrod matematykow powiedzenie:
              "Dobry matematyk dowodzi to co moze,
              von Neumann dowodzi to co chce".
              Przypuszczam, ze fizycy maja podobne.
        • Gość: wojtek Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.math.umd.edu 10.04.02, 02:22
          Gość portalu: Stefan napisał(a):


          >
          > Tu z kolei ja bym chetnie wzial korepetycje. Nie
          wszystkie podzbiory
          > prz. euklidesowej sa mierzalne Lebesgue'iem, a wymiar i
          tak jest dyskretny.
          > Wiec rozumiem, ze to dziala tylko w jedna strone; albo
          chodzi o jakis calkiem
          > inny wymiar? Chyba sie nie spotkalem z wiazaniem miary
          z wymiarem. Mozesz
          > jakos prosto, jak zolnierz krowie na granicy?
          >

          byc moze nie zrozumialem pytania - ale prostym przykladem
          powiazania pojecia wymiaru z pojeciem miary, jest wymiar
          i miara Hausdorffa.
          nie potrafie jednak powiedziac nic ciekawego o mierze
          podprzestrzeni (a nie podzbiorow) w tym przypadku (ale to
          tylko moja ignorancja i brak czasu - to nie znaczy ze nic
          ciekawego powiedziec nie mozna :) )
          A o ile rozumiem Twojego przedmowce to jego interesowaly
          wlasnie wymiary podprzestrzeni "ciekawych" przestrzeni?
    • Gość: +++ignor Re: 0 4 5 10 11 26? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 13:26
      Gość portalu: Ekspert napisał(a):

      > A wiec - bawimy sie czasoprzestrzenia. Polujemy na
      > wymiary.
      >
      > Stefan prosil o krotkie kompendium wiedzy o liczbie i
      > charakterze wymiarow w obecnie rozwazanych teoriach
      > fizycznych.
      >
      > 1) Teoria strun - czasoprzestrzen jest porzadna,
      > rzadzona normalna geometria rozniczkowa. Teorie
      > zachowuja sie przyzwoicie w 26 wymiarach (struny
      > bozonowe) i 10 wymiarach (superstruny). Ten drugi
      > wariant wyglada lepiej, bo zawiera naturalnie ferniony
      > i nie zawiera tachionow.
      >
      > Nie widzimy wiecej niz 4 wym., wiec chcemy 6 zwinac w
      > rurki.
      > Nie powinny na oko byc to kierunki czasowe bo
      > mielibysmy zamkniete
      > petle czasowe, a to, choc ostatecznie dopuszczale, nie
      > jest za piekne
      > ze wzgledu na problemy z przyczynowoscia.
      >
      > Uwaga! Wydaje sie, ze istnieje zwiazek teorii
      > superstrun w dim=10 z
      > supergrawitacja w dim=11. Istnieja sugestie, ze
      > istnieje glebsza teoria
      > niz TS zwana teoria M (ale nikt jej skonstuowanej na
      > oczy nie widzial),
      > ktora zawieralaby obydwie poprzednie, a wiec w niej
      > klasyczny wymiar
      > tracilby sens. Znaczyloby to, ze fizyka czasop. nie
      > jest opisywana
      > w pelni przez rozmaitosci rozniczkowe.
      >
      > 2) Hipoteza Maldaceny - ustanawia zwiazek fizyki
      > opisywanej przez
      > teorie cechownia Yanga-Millsa z grupa bodajze U(N),
      > N->oo i
      > supersymetryczna w dim=3+1 z teoria superstrun
      > (jedna pieciu, chyba IIB?) w 9+1. To oznacza, ze
      > mozemy
      > opisac teorie, ktora w zasadzie jest bliska tej, ktora
      > widzimy
      > w eksperymentach, w jezyku 10 wymiarow i teorii strun.
      > Ale -
      > to tylko opis efektywny. Te wymiary nie istnieja
      > naprawde,
      > to tylko kwestia doboru jezyka.
      >
      > Oczywiscie, nie wyklucza to tego, ze superstruny i 10
      > wymiarow
      > istnieja naprawde. Ale wtedy wracamy do pkt. 1.
      >
      > 3) Kaluza-Klein.
      >
      > a) w oryginalnym sformulowaniu, byl 5-ty wymiar
      > zwiniety w rurke.
      > klasyczny, geometrio-rozniczkowy, maly. Przejawial sie
      > przez elektromagnetyzm.
      >
      > b) od niedawna dyskutuje sie mozliwosc tego, ze
      > dodatkowe wymiary
      > nie mialyby fizycznych jednostek czasu lub dlugosci,
      > moglyby byc
      > wtedy duze. Przykladem rozwazanym bardzo powaznie jest
      > masa spoczynkowa czastek. Mnie sie to wydaje dosyc
      > sztuczne, ale nie znam
      > sie na tym na tyle dobrze, by to osadzac.
      >
      > Da sie zdaje sie tak zapisac rownania Einsteina w
      > wiekszej ilosci
      > wym., ze plaska, pusta czasoprzestrzen w 5-wym wyglada
      > jak przestrzen
      > z materia w 4 wym., zakrzywiona, spelniajaca rown.
      > Einsteina z materia
      > w dim=4. To chyba tak zaprzata Sapiezanke.
      >
      +++IGNORANT: W pierwszym Twoim poscie domyślałęm się przejęzyczenia...
      Jak to pusta 5 wym redukuje się do zwykłej 4 wym z materią..?
      Co rozumiesz przez pojęcie pusta? Czego nie ma w 5 wym by się redukowała do 4
      wym zakrzywionej z materią.., bo skłonny byłbym przypuszczać, że pusta
      redukowałaby się do przetrzeni Minkowskiego, bo swiat bez materii to świat STW
      bez zakrzywień, chyba co?

      Właśnie mi chodzi o masę spoczynkową, generującą grawitację, choć z drugiej
      strony niby ją mamy w 4wektorze p..?

      > 4) Geometria niekomutatywna.
      > To niedawno powstala galaz, ktora z gruba zmierza do
      > tego zeby
      > uogolnic koncept rozmaitosci rozniczkowej uzywajac
      > jezyka algebr.
      > Bardzo ciekawa, ale nielatwa. Pozwala np. podac
      > uogolnienie
      > geometrii rozniczkowej dla grupy izolowanych punktow.
      > Nie jestem pewien, co tam sie dzieje z wymiarem.
      > Jak ktos jest zainteresowany, moge zapytac prawdziwego
      > fachowca wlasnie od tej tematyki.
      >
      >
      > 5) Mirror universe, large extra dimensions, kosmologie
      > Randall-Sudrum.
      > To dosyc ciekawe konstrukcje, w ktorych (bodajze)
      > materia jaka znamy, zyje w czasoprzestrzeni jaka znamy
      > (dim=4).
      > Niemniej istnieja inne wymiary, ktore sa dostepne tylko
      > dla innych rodzajow materii (np. supersymetrycznej w/m
      > naszej). Tej nowej materii nie widzimy, bo na razie
      > mamy
      > za slabe mozliwosci techniczne. Mogloby tez tak byc,
      > ze w tych wymiarach zyje tylko grawitacja - ktorej
      > wlasnosci nie sa znane na odleglosciach istotnie
      > mniejszych
      > niz 1mm.
      >
      > Ufff, zadanie odrobione, teraz znowu pewnie beda mnie
      > chcieli
      > pobic.
      > Pozdrawiam

      +++IGNORANT: Gdy piszesz do Stefana, to on jako matematyk przełknie wszystko..,
      Ale dla mnie.., to może coś bliżej życia?
      Wiesz.., jak dla doswiadczalnika...
      Twardziela.., z szeroką przerwą...

      Ale teraz mam pytanie o sens tych wymiarów..?
      Bo przez indukcję, mało matematyczną, można pokazać żę dodawanie wymiarów ma
      charakter monotoniczny...
      Ale to prowadzi do; rozpoznanej już, choroby zwanej hilbertozą...

      Pozatem jak oni chcą wprowadzać te nastepne wymiary, co one znaczą..?

      Bo czyż nie mogą one być naturalnymi wymiarami jak w przestrzeni xp, która daje
      się kwantować..?

      Dlatego właśnie przestrzeń Minkowskiego wydaje mi się niezupełna, przez brak
      pędów, bo mamy prędkości, co modyfikują przestrzeń, ale wszystko w granicy
      inercjalnej m-> 1/0 dla układów odniesienia, a dla obiektów m-ɬ czyli coś super-
      ciężkiego z nieważkim...?

      A przecież pumkt m=0 jest dobry dla matematyka, co rozważa anielice w niebie...
      Ale my lubimy zdrowe dziewuchy ( z umiarkowaną skończoną wagą)...

      Zasada nieoznaczoności narzuca nam pary wymiarów typu: xp Et...
      I taka przestrzeń ma sens fizyczny, gdy pęd-energia konstruuje czaso-przestrzeń...

      A nie fizyka zanurzona w absolutnej przestrzeni, czaso-przestrzeni..?
      Przeciwnie fizyka rządząca przestrzenią...

      Czyli jednoznaczny związek świata realnego z idealnym, nie zaś idealizm rządzący
      fizyką..?
      Takie włąśnie koncepcje filozoficzne rozwijał AE, szkoda że tylko klasycznie: h-ɬ

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      +++
      • innppp Re: 0 4 5 10 11 26? 11.04.02, 13:49
        Gość portalu: +++ignor napisał(a):

        > > 3) Kaluza-Klein.
        > > a) w oryginalnym sformulowaniu, byl 5-ty wymiar
        > > klasyczny, geometrio-rozniczkowy, maly. Przejawial
        sie
        > > przez elektromagnetyzm.
        > > b) od niedawna dyskutuje sie mozliwosc tego, ze
        > > dodatkowe wymiary
        > > nie mialyby fizycznych jednostek czasu lub
        dlugosci,
        > > wtedy duze. Przykladem rozwazanym bardzo powaznie
        jest
        > > masa spoczynkowa czastek. Mnie sie to wydaje dosyc
        > > sztuczne, ale nie znam
        > > sie na tym na tyle dobrze, by to osadzac.
        > > Da sie zdaje sie tak zapisac rownania Einsteina w
        > > wym., ze plaska, pusta czasoprzestrzen w 5-wym
        wyglada
        > > jak przestrzen
        > > z materia w 4 wym., zakrzywiona, spelniajaca rown.
        > > Einsteina z materia
        > > w dim=4. To chyba tak zaprzata Sapiezanke.

        > +++IGNORANT: W pierwszym Twoim poscie domyślałęm się
        przejęzyczenia...

        Chyba nie...

        > Jak to pusta 5 wym redukuje się do zwykłej 4 wym z
        materią..?
        > Co rozumiesz przez pojęcie pusta?

        To znaczy, opisywana rownaniami Einsteina
        z zerowa wartoscia tensora energii-pedu materii.
        Czysta geometrodynamika, bez zewnetrznych
        Mozna wtedy zinterpretowac te 5-wym r. E.,
        bez materii, jako 4-wym. rownania Einsteina z
        materia (niezerowym tensorem energii pedu).

        Zobacz uk.arXiv.org/abs/gr-qc/9805018 ,
        to bardzo dobry przeglad, w szczegolnosci
        poczytaj od str. 32.



        > wym zakrzywionej z materią.., bo skłonny byłbym
        przypuszczać, że pusta
        > redukowałaby się do przetrzeni Minkowskiego, bo swiat
        bez materii to świat STW
        > bez zakrzywień, chyba co?


        Nie, cos pustego w dim=5 przechodzi
        w cos pelnego w dim=4.

        > Właśnie mi chodzi o masę spoczynkową, generującą
        grawitację,
        > strony niby ją mamy w 4wektorze p..?

        Wlasnie, caly tensor energii pedu materii w d=4,
        to bylby tylko efekt czystej grawitacji w d=5.

        > +++IGNORANT: Gdy piszesz do Stefana, to on jako
        matematyk przełknie wszystko..,

        Nieprawda!!!


        > Ale teraz mam pytanie o sens tych wymiarów..?
        > Bo przez indukcję, mało matematyczną, można pokazać
        żę dodawanie wymiarów ma
        > charakter monotoniczny...

        Dodajemy tylko po to, zeby cos innego uproscic,
        A to skwantowac grawitacje, a to wielka
        unifikacja, a to mniej bytow (pozbyc sie materii
        i wyjsc w 5 wymiarow).
        Na razie mamy problem za krotkiej koldry.


        > Pozatem jak oni chcą wprowadzać te nastepne wymiary,
        > co one znaczą..?

        To samo, co obecne, tylko moga byc mniejsze.

        > Bo czyż nie mogą one być naturalnymi wymiarami jak w
        > przestrzeni xp, która daje
        > się kwantować..?

        Wlasnie sadzi sie, ze sa naturalne, tylko male lub/i
        niedostepne dla czegos innego niz grawitacja.

        > Dlatego właśnie przestrzeń Minkowskiego wydaje mi się
        niezupełna,
        > przez brak pędów, bo mamy prędkości, co modyfikują
        przestrzeń, ale > wszystko w granicy
        > inercjalnej m-> 1/0 dla układów odniesienia, a dla
        obiektów m-? czyli co
        > ciężkiego z nieważkim...?


        Struktury zawierajace polozenia i pedy kanoniczne
        sa bardzo wazne przy wszystkich kwantowaniach,
        takze przy kwantowaniu grawitacji.

        Grawitacje tez mozna skwantowac uzywajac
        bardzo swoistej przestrzeni fazowej, gdzie
        zamiast polozen mamy koneksje, a zamiast
        pedow bodaj triady spinorow...
        Wybacz Ignorancie, na razie nie potrafie sie
        jakosc lepiej odniesc do tej czasoprzestrzeni
        fazowej. Jak cos mi przyjdzie do glowy, napisze.

        Pozdr
        i.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka