Dodaj do ulubionych

Czy zygota to czlowiek?

14.10.07, 13:05
Zalegalizowanie przez angielskie wladze eksperymentow
przeszczepiania zwierzecych genow do ludzkich zygot otworzylo stara
puszke pandory. Czy ludzka zygota to czesc procesu stawania sie
czlowiekiem i zaslugujaca na szacunek i godnosc? Czy tez ludzka
zygota w laboratorium nalezy traktowac jak szczura laboratoryjnego?
Obserwuj wątek
    • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 13:19
      O czym ty dyskutowac? Przeciez codziennie wyrzucamy w kondomie nasza
      sperme do sedesu a kobieta swoje jajeczka traci w menstruacji.
      Czy warto rozmyslac? Tak warto.
      Bo zygota to przekroczenie Rubikonu zycia. "Kosci zostaly rzucone"
      i mamy unikalnego genetycznie w skali kosmosu diploidalnego
      czlowieka.
      Ja i ty bylismy zygotami. Poczatek i koniec zycia ludzkiego
      to zygota i starzec. Alfa i omega czlowieka.
      • Gość: Janek Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.chello.pl 14.10.07, 14:02
        > Bo zygota to przekroczenie Rubikonu zycia. "Kosci zostaly rzucone"
        > i mamy unikalnego genetycznie w skali kosmosu diploidalnego
        > czlowieka.

        Czyli argumentem jest "diploidalna unikalność"? Co w takim razie z bliźniakami
        jednojajowymi, które nie są unikalne w tym sensie?
        A może to wszystko jest tylko szukaniem na siłę argumentów do założonej
        wcześniej tezy?

        Należałoby chyba zacząć od odpowiedzi na pytanie: Dlaczego w ogóle uważamy
        zabicie człowieka za coś złego?
        • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 14:17
          Czy nie jest szukaniem argumentow na sile przyklad z blizniakami?
          Spytaj sie jakiegos ojca blizniakow - on ci wytlumaczy na czym
          czlowieczenstwo polega.
          Dlaczego uwazamy zabicie calowieka za cos zlego?
          Zglos sie do prokutratora - on ci wyjasni i da ci dluuuugi okres
          czasu mna przemyslenia w odosobnieniu. Jestes z Lodzi a adres
          zlokalizujamy.
          • Gość: Janek Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.chello.pl 14.10.07, 15:14
            > Czy nie jest szukaniem argumentow na sile przyklad z blizniakami?

            Nie. Jest wyłącznie kontrargumentem na hipotezę że "dilpoidalna unikalność" jest
            tym co decyduje o człowieczeństwie.

            > Spytaj sie jakiegos ojca blizniakow - on ci wytlumaczy na czym
            > czlowieczenstwo polega.

            Akurat nie mam pod ręką żadnego ojca bliźniaków w formie zygoty. Skoro wiesz co
            by powiedział, to może oszczędzisz mi poszukiwań?

            > Dlaczego uwazamy zabicie calowieka za cos zlego?
            > Zglos sie do prokutratora - on ci wyjasni i da ci dluuuugi okres
            > czasu mna przemyslenia w odosobnieniu. Jestes z Lodzi a adres
            > zlokalizujamy.

            Czyli nie zabijasz ludzi wyłącznie ze strachu przed prokuratorem? Miałem
            nadzieję że są inne powody, na przykład etyczne.
            • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 15:40
              1)Czlowiek jak ty, ktory publicznie oglasza swe watpliwosci
              publicznie "czy zabicie czlowieka jest zle ?" zwraca uwage policji i
              prokuratury "z urzedu"
              2)Ja nie mam zadnych watpliwosci etycznych. Jestem katolikiem i
              dekalog jest dla mnie etycznym i moralnym kompasem.
              3) Wszystkie blizniaki sa diploidalne Tylko sperma i jajo sa
              haploidalne i dlatego nie sa etapem rozwoju Osoby Ludzkiej.
              4) Jak sie czuje ojciec blizniakow? O Blizniactwie mozna juz wiedziec
              w 4 tygodniu ciazy dzieki USG. Mormalny czlowiek kocha dzieci w
              kazdym wieku, tydzien, miesiac, rok. Przeciez to ciagle to same
              dzieci
              • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 15:47
                Errata: Kazdy normalny czlowiek kocha dzieci niezaleznie od ich
                wieku tygodnia, miesiaca czy roku.
              • Gość: Janek Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.chello.pl 14.10.07, 22:58
                > 1)Czlowiek jak ty, ktory publicznie oglasza swe watpliwosci
                > publicznie "czy zabicie czlowieka jest zle ?" zwraca uwage policji i
                > prokuratury "z urzedu"

                Rozumiem że dla Ciebie różnica pomiędzy pytaniem "Dlaczego uważamy zabicie
                człowieka za złe?" a "Czy zabicie człowieka jest złe?" jest zbyt subtelna. Skoro
                jednak Twoje IQ jest tak wysokie, to pewnie musisz po prostu być dziś zmęczony.
                Żeby było prościej zastanów się więc czy pytania: "Dlaczego woda jest cięższa od
                powietrza?"
                "Czy woda jest cięższa od powietrza?" - są tym samym.

                > 2)Ja nie mam zadnych watpliwosci etycznych. Jestem katolikiem i
                > dekalog jest dla mnie etycznym i moralnym kompasem.

                Właśnie widzę. Ludzie którzy nie mają żadnych wątpliwości etycznych często
                wysadzają się w autobusach pełnych ludzi. Dlatego właśnie że ich święte księgi
                rozwiązują wszystkie problemy za nich i oni sami nie muszą już myśleć.

                > 3) Wszystkie blizniaki sa diploidalne Tylko sperma i jajo sa
                > haploidalne i dlatego nie sa etapem rozwoju Osoby Ludzkiej.

                Złuszczające się komórki twojej skóry też są diploidalne. Naprawdę nie trzeba
                być specjalnie inteligentnym żeby się zorientować że argumentacja "genetyczna"
                nie ma sensu przy dylematach moralnych.

                > 4) Jak sie czuje ojciec blizniakow? O Blizniactwie mozna juz wiedziec
                > w 4 tygodniu ciazy dzieki USG. Mormalny czlowiek kocha dzieci w
                > kazdym wieku, tydzien, miesiac, rok. Przeciez to ciagle to same
                > dzieci

                Sugerujesz że o prawie człowieka do życia decyduje to czy ktoś go kocha?
    • Gość: ferrum Zygota to ... IP: *.klc.vectranet.pl 14.10.07, 15:52
      z biologicznego punktu widzenia zygota jest początkiem istnienia człowieka/osobnika.

      Na początku nowe zycie ma postać jednej komórki, z czasem zarodka, płodu,
      noworodka itd
      Zycie człowieka(ssaka)jest ciągłością która zaczyna sie na zygocie.



      • Gość: leonard3 Re: Zygota to ... IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 16:02
        no wlasnie ferrum. Podzielam twoje zdanie. I ty byles zygota i ja
        bylem zygota. Koniec zycia to starzec a poczatek to zygota.
        Czy nie buziloby w tobie protestu gdybysmy zywych starcow z
        Alzheimerem (mozgowe warzywa) wrzuczli do kubla ze smieciami?
        A dlaczego nie budzi protestu wyrzucenie do kubla zywej ludzkiej
        zygoty laboratoryjnej?
        • atolski21 Re: Zygota to ... 14.10.07, 18:06
          Prawda jest jedna. Zygota, plod, niemowle,dorosly, starzec.
          To sa etapy zycia przez ktore przechodzimy. I chca nas zabijac
          cale nasze zycie. Tchorzliwe hieny maja najlatwiej zabijac
          nas gdy jestesmy bezbronni jako zygoty, niemowleta i starcy.
          Straszne hieny aborcji, eutanazji i laboratoriow pseudo-nauki.
          • petrucchio Re: Zygota to ... 14.10.07, 18:20
            atolski21 napisał:

            > I chca nas zabijac cale nasze zycie.

            Hej, na razie to ty jeden na całym forum twierdziłeś, że zabijałeś ludzi ;))
            • Gość: leonard3 Re: Zygota to ... IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 18:57
              Ale nie bezbronne niemowleta, zygoty i starcow - takie zabijanie
              to specjalnosc ateistow.
              Moi przeciwnicy miel Kalasznikowy ( zwykle z granatnikiem).
    • enzo0 Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 19:12
      Mniej wiecej na temat:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=45531355&a=45535250
      oraz dyskusja, która sie wywiązała

      Enzo
      • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 19:24
        To była najlepsza i najklarowniejsza mowa obrończa na rzecz badań nad
        zarodkowymi komórkami macierzystymi, jaką kiedykolwiek widziałem lub słyszałem.
        Mogę tylko pogratulować dobrej roboty.
        • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 20:00
          Obluda ma wiele twarzy:
          Dawca sa Blastocysty ( czyli zaawansowane zygoty) ,ktorych setki sa
          otrzymywane w procesie sztucznego zaplodnienia. Na jeden plod
          poczety w sztucznym zaplodnieniu trzeba zabic wiele zygot.
          Przypomina mi to moralnosc przedstawiona w filmie "Wybor Zofii" ,w
          ktorym matce z dwojgiem coreczek na reku stojacej w kolejce do
          komory gazowej, "milosierny SS-man" ofiaruje zycie matce i jednej
          coreczce. Dzienne minimum do komory gazowej zostalo wykonane,
          dlatego matka musi oddac do gazu tylko jedno dziecko, aby plan dnia
          zostal wykonany. "Wybieraj" mowi z usmiechem SS-man, ktora zabijamy?
          No i Zofia dokonuje wyboru jednego z dzieci.
          Podobny wybor beztrosko i z radoscia jest wykonywany w laboratorium.
          No ktore dzieciaczki -zygoty mordujemy ,a ktorego szczesliwca
          implantujemy ? Wymiotowac sie chce ze zgrozy i wstretu nad taka
          ateistyczna moralnoscia.
          • enzo0 Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 20:08
            Z wariatami normalnie nie rozmawiam (wiesz o co mi chodzi?), ale zwrócę Ci
            uwagę, że nie zrozumiałeś argumentacji. Skup się i przeczytaj tamten wątek
            dokladnie.
            • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 20:55
              Jakiej argumentacji? Zadnej argumentacji nie uzywasz.
              Jest tylko klamstwo i ateistyczna sciema. Normalka.
        • enzo0 Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 20:13
          trąci utylitaryzmem, pozatym jest w miarę ok chyba.
          Ale na hardcorowców słabo działa, częściowo chyba z przywiązania to witalizmu.

          Enzo
          • petrucchio Witalizm 14.10.07, 22:07
            enzo0 napisał:

            > Ale na hardcorowców słabo działa, częściowo chyba z przywiązania
            > to witalizmu.

            To jest ciekawa sprawa, bo wydawałoby się, że witalizm właściwie stracił
            ostatnie pozycje. Nawet kreacjoniści nie twierdzą, że życie samo w sobie zawiera
            jakiś element nadnaturalny, tylko że nie mogło powstać samo, bez inteligentnego
            konstruktora; tak jak rower albo zegarek nie mogły powstać same, choć nie ma w
            nich nic magicznego. Zażartość, z jaką bronią "nieredukowalnej złożoności"
            bierze się chyba właśnie stąd, że jeśli ten bastion padnie, nie będzie się już
            dokąd wycofać.
            • Gość: leonard3 Re: Witalizm IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 22:36
              Cecha kazdego fanatyka wiary ateistycznej jest irracjonalna nadzieja.
              Bo ateista, musi miec nadzieje ze BEDZIE wiedzial wszystko.
              Ze bedzie wiedzial, jak byl stworzony Kosmos i jak bylo stworzone
              zycie. Te irracjonalna wierzenia ateizmu czynia go gluchym na fakty
              nauki i stawiaja ateiste w konflikcie z Nauka.
              NAUKA TWIERDZI OSTATECZNIE, ZE SA OBSZARY NIEPOZNAWALNE
              NIEPOZNAWALNOSCIA, KTORA WYNIKAJACE Z ARCHITEKTURY
              KOSMOSU I JEGO MECHANIZMOW. Niepoznawalne dla nauki NA ZAWSZE sa
              miedzy innymi sa obszary dotyczace stworzenia(powstania) kosmosu i
              (stworzenia) powstania zycia.
              Ateisci nie zdobyli ani jednego bastionu a bredza o upadku
              ostatniego bastionu.
              Ateizm to antynaukowa,irracjonalna i fanatyczna fantazja.
            • enzo0 Re: Witalizm 15.10.07, 07:45
              > > Ale na hardcorowców słabo działa, częściowo chyba z przywiązania
              > > to witalizmu.
              >
              > To jest ciekawa sprawa, bo wydawałoby się, że witalizm właściwie stracił
              > ostatnie pozycje.

              Kreacjonizm też stracił i co z tego :)

              > Nawet kreacjoniści nie twierdzą, że życie samo w sobie zawier
              > a
              > jakiś element nadnaturalny, tylko że nie mogło powstać samo, bez inteligentnego
              > konstruktora; tak jak rower albo zegarek nie mogły powstać same, choć nie ma w
              > nich nic magicznego.

              Bardziej prawdopodobnie chodzi o esencjalizm niż witalizm. Witalizm był/jest
              formą esencjalizmu. W esencjalizmie/witalizmie nie chodzi tyle o magie, czy
              rzeczy nadprzyrodzone co istnienie pewnych kategorii czy esencji ktore nie są
              specjalnie redukowalne (tak więc pies np jest psem bo ma esencję psowatości -
              jest użyteczny konstrukt jeśli chodzi o klasyfikacje, ale nie ma on
              odzwierciedlenia w rzeczywistości) - ale jak łatwo zauważyc kreacjoniści są
              bardzo przywiązani to tego trybu myślenia myląc klasyfikację z rzeczywistością.
              Tylko, że esencjalizm jest on nieproduktywny i nie realny. Nie możesz wyjasnic
              na czym polega życie jeśli przyjmiesz życie jako pojęcie pierwotne (zawsze
              możesz coś sklasyfikowac jako żywe, w tym sensie czysto semantycznym ma to sens,
              ale zrozumiec tego nie będziesz w stanie przyjmując takie podejście), nie można
              wyjaśnic skąd się wzieły gatunki jeśli przyjmiemy gatunki za pojęcia pierwotne.
              Etc. W biologii esencjalizm się kompletnie nie sprawdził.

              > Zażartość, z jaką bronią "nieredukowalnej złożoności"

              NZ jest próbą stworzenia takiej esencjalistycznej kategorii, ale jakąś taką
              niewyraźną. W porównaniu z witalistami np. Bergsonem jest to bida i ubóstwo
              intelektualne, które inteligentny uczniak może rozebrac na części w trzy minuty.

              > bierze się chyba właśnie stąd, że jeśli ten bastion padnie, nie będzie się już
              > dokąd wycofać.

              Dawno padł - z punktu widzenia logiki, empiryki i rozumowania. Ale przecież
              kreacjonistom nie chodzi o poszukiwanie prawdy ale o robienie wrażenia - takie
              pożyteczne kłamstwo w Straussiańskim ujęciu.

              Enzo
              • petrucchio Re: Witalizm 15.10.07, 10:48
                enzo0 napisał:

                > Dawno padł - z punktu widzenia logiki, empiryki i rozumowania.
                > Ale przecież kreacjonistom nie chodzi o poszukiwanie prawdy ale
                > o robienie wrażenia - takie pożyteczne kłamstwo w Straussiańskim
                > ujęciu.

                Zgadzam się, że z racjonalnego punktu widzenia dawno padł, ale chodzi mi raczej
                o to, że sami kreacjoniści prędzej czy później stracą wiarę w "nieredukowalną
                złożoność", o ile oczywiście nie zamkną oczu i nie zatkają uszu. Sądzisz, że
                kreacjonista musi być w gruncie rzeczy nieuczciwy? Ja myślę, że mądrzejsi z nich
                po prostu już teraz mają kłopoty z dysonansem poznawczym i muszą podbijać sobie
                nawzajem bębenka, żeby zagłuszyć własne wątpliwości.
                • Gość: leonard3 Re: Witalizm IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 11:17
                  Ateisci stracili calkowicie wiarygodnosc w konfrontacji z nauka.
                  Co wiecej sa teraz oni w otwartej sprzecznosci z empiria nauki i
                  musza sie uciekac do naiwnych klamstw i falszowania nauki.
                  Dlatego tocza rozpaczliwa polemike "z samym soba" w skansenie
                  darwinistycznym. Ateisci wala lbami w otwarte drzwi.
                  Bo filozoficznie darwinizm jes calkowicie zgodny z filozofia
                  teistyczna. Darwinowski koncept plastycznosci zycia biologicznego
                  jest gleboko zakorzeniony w mentalnosci teistow ,jako konsekwencja
                  "brania ziemi w posiadanie" z Boskiego nakazu . Praktycznym
                  rezultatem jest dazenie teisty rolnika, hodowcy, ogrodnika
                  do tworzenia nowych odmian zycia zwierzecego i roslinnego.
                  Jak pijany bokser , fanatycy ateistyczni walcza z wlasnym cieniem.
                • europitek Re: Witalizm 15.10.07, 18:36
                  Kapitalny wątek! Niech obrońcy "życia poczętego" mnożą tego rodzaju inicjatywy w nieskończoność. Niech założą instytuty "teoukowe" zajmujące się udowadnianiem, że zygoty to ludzie, duch (dusza) jest produktem genów itp. Nie należy im w tym przeszkadzać więcej niż pobudzając ich zapalczywość. Ja byłbym nawet za wprowadzeniem wyników takich dociekań do programu szkolnego każdej klasy każdego etapu nauczania.
                  Jeśli takie moje podejście wyda się dziwne, to już wyjaśniam.
                  Religijni obrońcy "życia poczętego" przyjęli wymyślną, w ich mniemaniu, taktykę obrony odideologicznej koncepcji - postanowili pokonać przeciwnika jego własną, biologiczną bronią. W tym celu zażarcie dowodzą, że człowiek to nic więcej, jak biologiczny organizm, który formuje się w procesie rozwoju osobniczego (poczynając od wczesnych stadiów zarodkowych). Zauważcie, że nic tu się nie mówi o duchu (duszy), a wszystko o ciele - jeśli zygota jest człowiekiem, to ciało jest pierwotne w stosunku do duszy, a stąd już tylko krok do poszukiwania biologicznego mechanizmu (np. "genu na") powstawania duszy. Niech szukają i niech go znajdą, będzie ciekawie ...
                  Takie są ogólne konsekwencje przyjęcia biologicznej "definicji" człowieka - ideologiczne samobójstwo. A ogólniej rzecz ujmując, to takie są właśnie konsekwencje dla twardo "odgórnego" systemu myślenia (od ogółu do szczegółu), który próbuje zasymilować nowe "szczegóły", nieznane w momencie jego formowania. Prędzej czy później dochodzi do rozsadzenia jego pierwotnego kształtu, gdyż natrafia się na "szczegóły", które nie dają się wytłumaczyć "odgórnie".
                  • petrucchio Słusznie 16.10.07, 18:33
                    europitek napisał:

                    > Zauważcie, że nic tu się nie mówi o duchu (duszy), a wszystko o
                    > ciele - jeśli zygota jest człowiekiem, to ciało jest
                    > pierwotne w stosunku do duszy, a stąd już tylko krok do
                    > poszukiwania biologicznego mechanizmu (np. "genu na") powstawania
                    > duszy. Niech szukają i niech go znajdą, będzie ciekawie ...

                    Teraz się już zaczęło o duszy, ale oczywiście o duszy jako "esencji bycia
                    człowiekiem", nierozerwalnie, po arystotelesowsku, związanej z biologią (bo jak
                    inaczej przypisać duszę zygocie?). Nacisk na to, że człowiek powstaje w momencie
                    zapłodnienia, oznacza, że tę esencję utożsamia się w gruncie rzeczy
                    • Gość: leonard3 Re: Słusznie IP: 83.238.147.* 16.10.07, 19:09
                      O Jezu, co to za stek bzdur. Trzeba prawnie zabronic jezykoznawcom
                      truc o biologii, bo robia ludziom wode z mozgu.
                      1) Co do problemu wnosi anomalia dwoch opisanych w literaturze
                      nieidentycznych blizniat jednojajowych?
                      2) Podaj liste cech czlowieka zdeterminowanych genetycznie (czyli na
                      etapie zygoty). Ja moge ich wystukac tysiac- wiekszosc z pamieci.
                      Ale ty najpierw wystukaj mi sto.
                      Modle sie z powodu twojej ignorancio-arogancji. To
                      najgorsza z wad ktorymi Bog moze ukarac czlowieka.
    • kala.fior Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 19:50
      atolski21 napisał:

      > Zalegalizowanie przez angielskie wladze eksperymentow
      > przeszczepiania zwierzecych genow do ludzkich zygot ......

      Jest to po prostu nieprawda. Znajdź 'policy', FAQ i dyskusje na ten temat.
      www.hfea.gov.uk/en/275.html
      • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 20:07
        Co jest nieprawda? Dokumenty przez ciebie wskazane mowia , ze
        potrzebujesz "license to kill" albo mozesz uzyc "surplas embrios"
        czyli embriony , ktore ktos inny zabil dla ciebie.
        Nie wsiskaj kitu i sciemy.
        • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 21:04
          Gość portalu: leonard3 napisał(a):

          > Co jest nieprawda? Dokumenty przez ciebie wskazane mowia , ze
          > potrzebujesz "license to kill" albo mozesz uzyc "surplas embrios"
          > czyli embriony , ktore ktos inny zabil dla ciebie.
          > Nie wsiskaj kitu i sciemy.

          Leosiu, nawet nie raczyłeś zrozumieć w zarysie, jak wygląda technika, którą
          posługują się Brytyjczycy. Tam w ogóle nie ma żadnej "wyjątkowej zygoty". Jest
          krowia komórka jajowa pozbawiona jądra, do której wstawia się jądro komórki
          ludzkiej. W ogóle nie ma mowy o ludzkich jajach ani plemnikach. Może to być
          komórka pobrana np. z naskórka Leonarda3. Nie ma tam żadnego "zabitego
          dzieciaczka-zygoty". I nie "przeszczepia się zwierzęcych genów do ludzkiego
          embrionu". Pozwala się tylko, żeby to, co powstanie, a co jest w 99%
          _molekularnym_ klonem dawcy komórki, przez kilka dni ulegało podziałom, po czym
          można z tego pseudoembrionu uzyskać komórki macierzyste. Czym to się różni np.
          hodowli tkanek na potrzeby medycyny, gdzie każda komórka też ma to samo DNA i
          jest równie diploidalna?
          • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 21:18
            Temat dyskusji to "czy zygota to czlowiek". W samej Wielkiej
            Brytanii jest obenie kilkadziesiat projektow w ktorych zabija sie
            embriony i zygoty. A Polsce zabija sie tysiace embrionow i zygot.
            I ta dyskusja jest o moralnym problemie mordowania ludzkich
            embrionow i zygot. Wiec bez sciemy i demagogii (i bez nieuprawnionej
            poufalosci , panie jezykoznawco). Krow z panem w pod-warszawskiej
            wiosce nie pasalem)
            • blok-120 Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 21:32
              Tak jak mowiles, wszyscy bylismy kiedys zygotami. Dlaczego jednak jestes takim
              minimalista. Dlaczego chronic dopiero zygote, a nie wczesniejsze stadium.
              Logiczna bylaby ochrona rowniez jaja i plemnika, w koncu wszyscy bylismy kiedys
              jajami i plemnikami.
              • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 22:14
                Dobre pytanie , odpowiedziane na poczatku dyskusji.
                No bo rzeczywiscie chronieniu zuzytego kondoma pelnego plemnikow
                czy jajka z plywu menstruacyjnego to groteskowy ,smieszny pomysl.
                Plemnik i jajko ludzkie to komorki haploidowe.
                Po polaczeniu tych pochodzacych od roznych ludzi komorek powstaje
                diploidowa zygota. Rubikon zycia zostal przekroczony. Powstaje
                zygota, absolutnie unikalne, absolutnie indywidualne w skali
                kosmicznej ZYCIE. Zdeterminowany jest pozniejszy zygoty wzrost,
                usposobienie, kolor oczu,uzdolnienia, rysy twarzy, linie papilarne.
                Takiego unikatowego CZLOWIEKA w stadium zygoty nie bylo nigdy w
                przeszlosci i nie bedzie w przyszlosci. Ty i Ja bylismy w stadium
                zygoty, niemowlecia,dorolegoi bedziemy w stadium starca.
                Wszystkie ludzkie stadia sa rownoprawne , godne szacunku i majace
                ludzkie prawa. Co daje nam prawo do zabijania niemowlat, zygot,
                starcow - bo sa bezbronne? Jezeli juz musimy zabijac jako dorosli
                w walce - to tylko silniejszych od siebie i niegodziwych
                • blok-120 Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 22:37
                  Ale co to za roznica? Zygota to zywa komorka, jajo to zywa komorka i plemnik to
                  zywa komorka. Jaki znowu rubikon zycia zostal przekroczony? A jakie to ma
                  znaczenie czy jest dwa w jednym, czy kazda osobno? To szczegol. Z kazdej takiej
                  zywej komorki moze powstac czlowiek, a moze i nie powstac. Albo chronimy kazda
                  zywa komorke, z ktorej ewentualnie moze rozwinac sie czlowiek, albo chronimy
                  dopiero czlowieka. To chyba logiczne.
                  • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 22:41
                    Logiczne? Chyba tylko dla ciebie. Dojrzaly plemnik umrze po 24
                    godzinach. Jaja umrze po 36 godzinach.
                    Zygota bedzie zyla 85 lat.
                    Naprawde nie widzisz roznicy czy rzniesz glupa ?
                    • blok-120 Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 22:49
                      Dzieki jak nie wiem co. Teraz wszystko juz rozumiem. Wszystko zalezy od dlugosci
                      zycia. A jezeli zygota zostanie wydalona wczesniej niz po 36 godzinach, to byla
                      czlowiekiem czy nie?
                    • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 23:17
                      Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                      > Zygota bedzie zyla 85 lat.

                      I jajo, i plemnik składające się na zygotę w pewnym sensie istnieją od miliardów
                      lat, bo każde z nich samo jest komórką generatywną, a przy tym powstało z linii
                      komórek generatywnych istniejących nieprzerwanie od początku życia komórkowego
                      na Ziemi. A ty tak lekceważysz te plemniki. Z mitotycznego potomstwa zygoty
                      drobniutki ułamek da początek nowym komórkom generatywnym (w twoim przypadku
                      plemnikom), z których przy odrobnie szczęścia kilka przekaże część twojego DNA
                      następnym pokoleniom. Reszta pożyje niechby i 85 lat i umrze. Jeśli tak ci
                      imponuje długowieczność, to powinieneś szanować właśnie jaja i plemniki.
                      • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 23:38
                        No to stosujac logike szacunku dla plemnikow a pogardy dla zycia,
                        powinnismy spuscic w sedesie coreczke a z szacunkiem zalozyc na
                        glowe kondom pelen plemnikow.
                        Wylaczam komputer z sieci - jeszcze sie ubrudze od tej ateistycznej
                        pseudomoralnosci.
                • Gość: AI Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.chello.pl 15.10.07, 09:45
                  > Po polaczeniu tych pochodzacych od roznych ludzi komorek powstaje
                  > diploidowa zygota. Rubikon zycia zostal przekroczony. Powstaje
                  > zygota, absolutnie unikalne, absolutnie indywidualne w skali
                  > kosmicznej ZYCIE.

                  Unikalne i indywidualne, oczywiście z dokładnością do możliwości posiadania
                  bliźniaka.

                  > Zdeterminowany jest pozniejszy zygoty wzrost,

                  Trochę zależy tu od warunków w łonie matki.

                  > usposobienie,

                  Nieprawda. Co najwyżej przez poziom testosteronu, serotoniny itp. Usposobienie
                  zależy w dużej mierze od wychowania.

                  > kolor oczu,

                  Prawda.

                  > uzdolnienia,

                  Tego nie wiesz. Uzdolnienia bliźniaków jednojajowych nie są identyczne, choć
                  wykazują często wiele podobieństw.

                  > rysy twarzy,

                  Z dokładnością do tuszy, mimiki i ewentualnych znamion.

                  > linie papilarne.

                  Nieprawda. Linie papilarne mają przypadkowy układ, ustalający się dopiero w
                  życiu płodowym. Nie mają żadnego związku z genami.

                  > Takiego unikatowego CZLOWIEKA w stadium zygoty nie bylo nigdy w
                  > przeszlosci i nie bedzie w przyszlosci.

                  Chyba że ktoś go sklonuje. :)
                  • Gość: lleonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 10:09
                    A wiec zygota nie ma linii papilarnych a starzec zebow- hurra dla
                    ateistow.
                    Zabijajcie ludzi w stadium zygoty oraz starosci- jest to zgodne z
                    cala odrazajaca pseudo-moralnoscia ateisty.
                    • Gość: AI Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.tls.pl 15.10.07, 10:59
                      A do merytorycznych argumentów potrafisz się odnieść?
            • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 22:22
              Gość portalu: leonard3 napisał(a):

              > Temat dyskusji to "czy zygota to czlowiek". W samej Wielkiej
              > Brytanii jest obenie kilkadziesiat projektow w ktorych zabija sie
              > embriony i zygoty. A Polsce zabija sie tysiace embrionow i zygot.
              > I ta dyskusja jest o moralnym problemie mordowania ludzkich
              > embrionow i zygot.

              W poście rozpoczynającym dyskusję pisałeś o "eksperymentach przeszczepiania
              zwierzęcych genów do ludzkich zygot". Zwracam ci tylko uwagę, że takich
              eksperymentów się nie prowadzi ani nie ma na nie zgody. Zanim się coś potępi,
              warto sprawdzić, o co chodzi.

              Co do pytania "czy zygota to człowiek"
              • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.07, 22:48
                Oto argument. "Zygota to nie czlowiek - bo moga sie z niej rozwinac
                blizniaki" No forumowicze, dowiedzielismy sie ze blizniaki to nie
                ludzie, Ha,ha,ha,ha,ha
                Panie jezykoznawca, nawet blizniaki jednojajowe to dwoje odrebnych,
                autonomicznych i nie identycznych ludzi.
                Dobranoc panie jezykoznawca, nie bede sie znizal do poziomu
                jezykoznaczy bredzacego o biologii.
                • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 14.10.07, 22:57
                  Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                  > No forumowicze, dowiedzielismy sie ze blizniaki to nie
                  > ludzie.

                  Zamierzasz zatem twierdzić, że z człowieka mogą się rozwinąć LUDZIE? Bo
                  bliźniaki, szanowny nielingwisto, to LUDZIE (l.mn.), nie CZŁOWIEK (l.poj.).
                  Każdy z nich ma własną tożsamość i osobowość, nawet jeśli rozwinęli się z jednej
                  zygoty.
    • vacia Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 10:30
      atolski21 napisał:

      >Czy ludzka zygota to czesc procesu stawania sie
      > czlowiekiem i zaslugujaca na szacunek i godnosc?

      Popieram twoją opinię .
      Uważam ją za bezdyskusyjną, bo ludzkie życie liczy się od momentu
      połączenia komórki żeńskiej i męskiej i jako zycie stanowi wartość
      wymagającą szacunku.
      Również wszczepianie jądra ludzkiego do komórki jajowej krowy uważam
      za naruszenie boskich praw natury które nie powinny być naruszane.
      Dla mnie to oczywiste bo rozwój nauki może z powodzeniem postępować
      bez naruszania etycznych granic, gdyz cel jakim jest Nauka nigdy nie
      uświęca środka.
      Te eksperymenty przypominają mi prace naukowe z dziedziny medycyny
      na więźniach obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej,
      więźniowie byli też bezbronni jak zygoty a niemieccy naukowcy nie
      widzieli w tym nic komletnie złego.
      • madcio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 10:39
        > Również wszczepianie jądra ludzkiego do komórki jajowej krowy
        > uważam za naruszenie boskich praw natury które nie powinny być
        > naruszane.
        Chcesz wyliczankę rzeczy, które były ogłaszane jako przekraczanie granic oraz
        uzurpację przez człowieka praw Boga, a które traktujesz dziś jako kompletną
        oczywistość?

        Porównywanie manipulacji z jądrem komórki ludzkiej (których tysiące ginie w
        tobie każdego dnia) do hitlerowskich eksperymentów medycznych zostawiam bez
        komentarza.
      • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 11:05
        vacia napisała:

        > Również wszczepianie jądra ludzkiego

        No, powiedzmy, jądra komórki ludzkiej. Takich komórek posiadasz ok. 40-50
        bilionów, z tego około miliona ginie w każdej sekundzie (co prawda, większość z
        nich to erytrocyty, w których jądro zanika).

        > do komórki jajowej krowy uważam
        > za naruszenie boskich praw natury które nie powinny być naruszane.

        Ale które konkretnie prawo?

        > Te eksperymenty przypominają mi prace naukowe z dziedziny medycyny
        > na więźniach obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej,
        > więźniowie byli też bezbronni jak zygoty a niemieccy naukowcy nie
        > widzieli w tym nic komletnie złego.

        Zauważyłaś, że przynajmniej w tym przypadku nie mówimy o zygotach? Mówimy o
        jądrze komórki somatycznej. Zawiera ono ten sam materiał genetyczny, co jądrowe
        DNA zygoty, od której się wywodzi (o ile w trakcie mitozy nie zaszły jakieś
        mutacje) ale NIE JEST ZYGOTĄ ani nie jest człowiekiem. Jest fragmentem pobranym
        z jednej pięćdziesięciobilionowej cząsteczki ciała ludzkiego. Uważam, że trzeba
        naprawdę złej woli, żeby widzieć w tym jakąkolwiek analogię do eksperymentów
        doktora Mengele.
        • madcio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 11:35
          > z tego około miliona [komórek w ciele człowieka] ginie w każdej
          > sekundzie
          Nie za dużo? Chciałbym jakieś źródło. :)
          • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 11:57
            madcio napisał:

            > Nie za dużo? Chciałbym jakieś źródło. :)

            Ten milion to, jak pisałem (bez źródła, raczej z pamięci), głównie erytrocyty.
            Sprawdźmy:

            pl.wikipedia.org/wiki/Erytrocyt

            Jako zdrowy, młody mężczyzna, masz ich ok 5,4 mln w każdym mikrolitrze
            (milimetrze sześciennym) krwi obwodowej. To znaczy, że wskutek likwidacji
            przedatowanych erytrocytów w tempie 1 mln/s traciłbyś co sekundę erytrocyty z
            mniej niż jednej piątej mikrolitra krwi. To nadal dużo? Według Wikipedii szpik
            kostny produkuje nowe erytrocyty w tempie 120 mln na minutę, czyli 2 mln/s.
            Oczywiście bilans musi się zgadzać, czyli jeżeli podane oszacowanie jest w miarę
            dokładne, podana przeze mnie liczba jest za mała. Doliczając inne straty
            (niewielkie w porównaniu z "obrotem erytrocytami") można chyba ostrożnie
            założyć, że tracimy co sekundę 1-3 mln komórek (chodzi raczej o rząd wielkości),
            ale oczywiście kompensujemy te straty (z nadwyżką w dzieciństwie, z mankiem w
            starości lub w wyniszczającej chorobie).
            • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 12:16
              A tu znowu uparta ateistyczna sciema. Co ma erytrocyt do problemu
              mordowania istoty ludzkiej na poziomie zygoty?
              Co ma piernik do wiatraka?
            • madcio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 12:29
              Heh. Kompletnie zapomniałem o komórkach krwi. Apoptoza, obumarcie komórek
              naskórka, włosów itp to rzeczywiście nic w porównaniu z śmiertelnością
              erytrocytów. :)

              Inna rzecz, że akurat tu można argumentować, że one i tak nie mają jądra...
              chyba jednak nikt nie podważa, że komórka krwi jest żywa?
              • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 13:02
                No wlasnie kolego madcie, co erytrocyty robia w tej dyskusji?
                Co ma piernik do wiatraka.
                • madcio Re: Czy zygota to czlowiek? 16.10.07, 14:48
                  To ma, że argumenty, pasujące i do zapłodnionej komórki jajowej, i do normalnych
                  komórek organizmu raczej marnie świadczą na korzyść szczególnej ochrony komórki
                  jajowej.
              • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 13:10
                madcio napisał:

                > Inna rzecz, że akurat tu można argumentować, że one i tak nie mają
                > jądra... chyba jednak nikt nie podważa, że komórka krwi jest żywa?

                To nie ma znaczenia. Młode erytrocyty (erytroblasty) są jądrzaste. Tracą jądro,
                kiedy stają się retikulocytami. A że stają się nimi w takim samym tempie, w
                jakim fagocyty usuwają erytrocyty, których termin ważności upłynął, liczba
                pozostaje ta sama, bez względu na to, czy za "koniec życia" czerwonego ciałka
                uznasz osiągnięcie stadium retikulocytu, czy fagocytozę.
        • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 11:56
          A przeciez istnieje platforma na ktorej wszyscy uczciwi ludzie
          (teisci. ateisci, pragmatycy mozemy sie spotkac.
          Odrzucmy tylko demagogie i ustalmy: Zygota jest etapem zycia
          kazdej nowej i autonomicznej istoty ludzkiej.
          Potwornosc i ogrom zla jest identyczna w obydwu ponizszych faktach.
          1) Wymordowanie stu ludzi-przedszkolakow w celu wybrania jednego
          najzdrowszego przedszkolaka
          2) Wymordowanie stu ludzi-zygot w celu wybrania jednej najzdrowszej
          zygoty do implantu w macice.
          Cel nie uswieca srodkow.

          Jestem zwolennikiem badan genetycznych. SA tysiace sposobow
          prowadzenia badan bez obciazania sumienia ludzkosci morderstwem
          bezbronnych ludzi w kazdym stadium bezbronnego rozwoju (niemowle,
          zygota , starzec)
          PS. Przeciez kazdy zdroworozsadkowy czlowiek rozroznia
          definicje ZYCIA i zycia.
          1) niemowle - ZYJE paznokiec tylko -zyje
          2) zygota - ZYJE plemnik tylko -zyje
          3) Dorosly - ZYJE watroba tylko -zyje
          4) Starzec - ZYJE nerki tylko - zyja
          Kazdy wie o co chodzi?
          Czy chcialbys zyc w swiecie w ktorym dla ciebie twoja coreczka to
          cudowny czlowiek a dla twojego sasiada to tylko chodzaca watroba?
          ZYCIE nie rowna sie zycie.

          • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 12:21
            Gość portalu: leonard3 napisał(a):

            > Potwornosc i ogrom zla jest identyczna w obydwu ponizszych faktach.
            > 1) Wymordowanie stu ludzi-przedszkolakow w celu wybrania jednego
            > najzdrowszego przedszkolaka
            > 2) Wymordowanie stu ludzi-zygot w celu wybrania jednej najzdrowszej
            > zygoty do implantu w macice.

            Myślę, że sam nie wierzysz w to, co piszesz. Zygota jest LUDZKA, ale nie jest
            CZŁOWIEKIEM. Człowiek nie jest jednokomórkowcem. Potworność, jaką byłoby
            hipotetyczne mordowanie przedszkolaków, wynikałaby z unicestwiania czujących,
            myślących, ukształtowanych ludzi. Może cię zdziwię, ale prywatnie uważam aborcję
            za rzecz niemoralną (wg mojego prywatnego systemu wartości) właśnie ze względu
            na niemożność udzielenia ścisłej odpowiedzi na pytanie, od którego momentu
            embrion staje się człowiekiem. Mimo to nie jestem zwolennikiem pseudonaukowego
            zrównywania człowieczeństwa z diploidalnością ani DEMAGOGICZNEGO nazywania
            zygoty czy blastocysty "człowiekiem", "dzieciątkiem" itp. To jest czysta gra na
            emocjach. Średnio co czwarta ciąża (jeśli dobrze pamiętam) kończy się
            przedwcześnie z przyczyn naturalnych, a kobieta często nawet nie zdaje sobie
            sprawy, że w ogóle doszło do zapłodnienia. Gdybyś chciał być konsekwentny,
            musiałbyś śmierć każdej blastocysty, której nie udało się zagnieździć w macicy,
            uczcić nabożeństwem żałobnym i przynajmniej symbolicznym pogrzebem.

            > Cel nie uswieca srodkow.
            >
            > Jestem zwolennikiem badan genetycznych. SA tysiace sposobow
            > prowadzenia badan bez obciazania sumienia ludzkosci morderstwem
            > bezbronnych ludzi w kazdym stadium bezbronnego rozwoju (niemowle,
            > zygota , starzec)

            Co więc masz przeciwko badaczom brytyjskim, którzy właśnie starają się, jak
            mogą, uniknąć wszelkich zastrzeżen bioetycznych? Nie używają nawet ludzkiej
            zygoty.

            > PS. Przeciez kazdy zdroworozsadkowy czlowiek rozroznia
            > definicje ZYCIA i zycia.
            > 1) niemowle - ZYJE paznokiec tylko -zyje
            > 2) zygota - ZYJE plemnik tylko -zyje
            > 3) Dorosly - ZYJE watroba tylko -zyje
            > 4) Starzec - ZYJE nerki tylko - zyja
            > Kazdy wie o co chodzi?

            Czyli jądro pobrane z komórki która "tylko żyje" wstawione do krowiego oocytu,
            który "tylko żyje", nie ZYJE wg twojej własnej terminologii.

            > Czy chcialbys zyc w swiecie w ktorym dla ciebie twoja coreczka to
            > cudowny czlowiek a dla twojego sasiada to tylko chodzaca watroba?
            > ZYCIE nie rowna sie zycie.

            Oczywiście że nie, ale proponowałeś unikanie demagogii.
            • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 13:00
              Kolego, sa emocje ludzkie i sa emocje ateistyczne.
              Sa smutki ludzkie i sa smutki ateistyczne.
              Ja tez posluze sie przykladem z wlasnego zycia (chociaz moze nie
              powinienem tego robic, ze wzgledu na zlosc i brud , jaki na tym
              forum panuje.) Moja zona kilka lat temu bardzo oczekiwala
              dziecka. Co tydzien robila test ciazowy. Pewnego dnia wyszedl
              pozytywnie.
              Po 3 tygodniach pobiegla na USC i przyniosla fotografie naszego
              dzieciaczka i powiesila nad lozkiem. Tydzien pozniej nastapil
              krwotok i nastapilo poronienie. Tozpacz mojej zon byla tak wielka,
              ze pekalo mi serce i plakalem razem z nia.
              Dla niej to bylo jej kochane dziecko niezaleznie
              od stopnia rozwoju. Czy dziecko miesieczne ma byc mniej kochane
              niz dziecko roczne? Sa ludzie i sa niestety ateisci.
              • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 13:22
                Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                > Dla niej to bylo jej kochane dziecko niezaleznie
                > od stopnia rozwoju. Czy dziecko miesieczne ma byc mniej kochane
                > niz dziecko roczne? Sa ludzie i sa niestety ateisci.

                Leonardzie, mógłbym z własnego doświadczenia opowiedzieć jeszcze smutniejszą
                historię, ale to sprawa bardzo prywatna i nie będę jej wyciągał tylko po to,
                żeby szermować się z tobą na emocje i udowadniać, że mówię o sprawach, które nie
                są mi obce jako człowiekowi. Są dyskutanci i są, niestety, demagodzy.
        • vacia Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 14:29
          petrucchio napisał:

          > > do komórki jajowej krowy uważam
          > > za naruszenie boskich praw natury które nie powinny być
          naruszane.
          >
          > Ale które konkretnie prawo?

          W naturze takie rzeczy nie wystepują a łączenie akurat komórki
          jajowej zwierzęcia z jądrem ludzkim jest sprzeczne z prawem bożym
          III Mojżeszowa 18:23
          Oczywiście tam nie pisze o zakazie eksperymentów naukowych w postaci
          łączenia komórek ludzkich i zwierzęcych bo to były inne czasy ale
          tamto przykazanie można przenieść na dzisiejszy wiek na właśnie taki
          obszar badań.




          • petrucchio Re: Czy zygota to czlowiek? 15.10.07, 14:37
            vacia napisała:

            > Oczywiście tam nie pisze o zakazie eksperymentów naukowych w
            > postaci łączenia komórek ludzkich i zwierzęcych bo to były inne
            > czasy ale tamto przykazanie można przenieść na dzisiejszy wiek na
            > właśnie taki obszar badań.

            Zakaz zoofilii?? To naprawdę jaskrawy przykład nadinterpretacji. Już większym
            grzechem w myśl Kpł 18:23 byłoby pogłaskanie kota ;)
          • madcio Re: Czy zygota to czlowiek? 16.10.07, 14:49
            > W naturze takie rzeczy nie wystepują
            ...tak jak szatańska maszyna, którą masz przed sobą.

            Wysil się bardziej.
      • Gość: ferrum Vacia... IP: *.klc.vectranet.pl 15.10.07, 16:13
        tezę o tym że zygota, zarodek to początki życia człowieka i należy sie im
        poszanowanie można spokojnie obronić bez odwoływania sie do boskich praw, ktore
        i tak w ogóle nie mają znaczenia np. dla osoby nie wierzącej w istnienie Boga

        Pogląd ze o czlowieku można mówić np. od ktoregoś tygodnia życia płodowego jest
        w jawnej sprzeczności z ustaleniami biologii i medycyny, ktore właśnie zygotę
        uznają za początek życia człowieka.
        • vacia Re: o to właśnie chodzi 15.10.07, 16:39
          Nie ma sprzeczności między ustaleniami nauki co do tego że zygota
          jest początkiem życia człowieka a informacjami z Biblii , nauka i
          Biblia nie stoja ze soba w sprzeczności mimo że dotyczą innych
          zagadnień
          • Gość: ferrum Mam takie porównanie... IP: *.klc.vectranet.pl 15.10.07, 17:00
            pogląd ze człowiek pojawia się np od. 6 tygodnia życia wewnątrzmacicznego, od
            urodzenia podobny jest do tego typu poglądu:
            Wszechświat zaczął sie wtedy gdy pojawiły sie atomy, po Wielkim Wybuchu coś
            było ale Wszechświat pojawił sie wraz z atomami.













            • petrucchio Re: Mam takie porównanie... 15.10.07, 17:14
              Gość portalu: ferrum napisał(a):

              > pogląd ze człowiek pojawia się np od. 6 tygodnia życia wewnątrzmacicznego, od
              > urodzenia podobny jest do tego typu poglądu:
              > Wszechświat zaczął sie wtedy gdy pojawiły sie atomy, po Wielkim Wybuchu coś
              > było ale Wszechświat pojawił sie wraz z atomami.

              Ale tak ogólna definicja "człowieka" nie pasuje do koncepcji "osoby ludzkiej".
              Np. Wspólnym przodkiem braci Kaczyńskich jest jedna i ta sama zygota. Czy to
              znaczy, że z punktu widzenia prawa i etyki (o mało nie napisałem "prawa i
              sprawiedliwości") należy ich traktować jako jednego człowieka? Czy może ta
              zygota była już dwojgiem ludzi? A co z przypadkami, gdy jedna osoba powstała z
              dwóch zygot, czyli jest chimerą tetragametyczną? To się czasem zdarza, a
              rezultatem jest jeden normalny człowiek, tyle że część jego tkanek spokrewniona
              jest z resztą w takim stopniu, w jakim bywa spokrewnione rodzeństwo.

              abcnews.go.com/Primetime/Story?id=2315693&page=1
              Tu załamuje się analogia ze Wszechświatem.
              • Gość: LEONARD3 Re: Mam takie porównanie... IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 18:27
                Jak daleko moga sie posunac demagogiczne sofizmy ateistow w dazeniu
                do klamstwa?
                1) Zygota, ktora na skutek nieprawidllowosci podzielil sie po dwoch
                dniach od zaplodnienia na dwie INDYWIDUALNE zygoty o identycznym
                materiale genetycznym JEST etapem zycia ludzkiego. Czy mamy
                zagazowac blizniakow Kaczynskich bo mieli Indywidualne zygoty .ktore
                powstaly z dwudniowym opoznieniem?
                2) A jezeli zygota podzieli sie na skutek nieprawidlosci rozwoju
                dopiero w 13-tym dniu po zaplodnieniu i da blizniaki sjamskie.
                Czy swiadczy to o NIE-czlowieczenstwie blizniakow syjamskich czy
                ich INDYWIDUALNYCH zygot?
                Bo czy zygota sie nie podzieli czy podzieli - KAZDY CZLOWIEK MIAL
                WLASNA I INDYWIDUALNA ZYGOTE. Ty byles zygota i ja bylem zygota - i
                STAN BYCIA ZYGOTA jest nieuniknionym elementem cyklu twojego zycia,
                tak samo jak twoja starosc. Kazdy kto mowi ze zygota to nie
                czlowiek jest obludnym, szatanskim demagogiem i klamca.
              • Gość: ferrum Re: Mam takie porównanie... IP: *.klc.vectranet.pl 15.10.07, 18:28
                Sprawa łączących sie zygot czy bliźniaków jednojajowych pokazuje jak różne moga
                być początki życia człowieka.
                I nie tylko jego, bo owca Dolly ,choć nie powstała w klasyczny sposób to jednak
                jest uważana za owcę.

                Ale istota sprawy nie ulega zmianie- choć życie człowieka może mieć różny
                początek to ex post możemy stwierdzić to właśnie człowiek zaczął żyć



              • madcio Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 15:00
                Twój argument prędzej nadaje się do sprawiania kłopotów zwolennikowi istnienia
                duszy. Która jak wiadomo, powstaje w chwili poczęcia, jest nieśmiertelna,
                niepodzielna i tak dalej w tym guście.

                A potem przychodzą takie bliźnięta jednojajowe i szlag zgrabną teorię trafia. :)
                Bo albo dusza nie jest niepodzielna, albo jednak powstaje później, niż w chwili
                poczęcia. A te rzeczy mogą tworzyć bardzo niebezpieczny dla wierzących
                precedens, szczególnie druga... :)
                • petrucchio A może Kaczyńscy... 16.10.07, 15:20
                  ... nie mają po całej duszy, tylko po takim małym półduszku?
                  • atolski21 Re: A może Kaczyńscy... 16.10.07, 15:43
                    Pewne jest , ze forumowy arogancik i drobny jezykoznawca ma cala
                    dusze i tylko pol-mozdzka.
                    Dusza jest czescia i wyznacznikiem zycia czlowieka.
                    Przy smierci tracimy dusze z pewnioscia. Przy poczeciu ZYCIA
                    LUDZKIEGO w momencie powstania czlowieka-zygoty dostajemy dusze.
                    Miejmy szacunek i chronmy zycie ludzkie na kazdym etapie zycia.
                    Od czlowieka-zygoty do czlowieka-starca.
                • atolski21 Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 15:31
                  Kazdy osobnik dorosly wywodzi sie z wlasnej zygoty. Nawet blizniaki
                  syjamskie wywodza sie z dwoch wlasnych , indywidualnych zygot.
                  Nikt nie potrafi temu zaprzeczyc. Wiec oczywiste jest ,ze wedlug
                  Arystotelejskiej koncepcji duszy , kazdy blizniak syjamski jest
                  autonomicznym czlowiekiem i kazdy posiada wlasna, autonomiczna dusze.
                  A ze ich zygoty powstaly z jednego zaplodnionego jaja , to jajo to
                  i protozygota zasluguje na szczegolny szacunek. To zaplodnione jajo
                  bylo pczatkiem dwoch ludzi i dwoch dusz. To podwojne zycie poczete
                  wymaga wzczegolnej ochrony przed mordercami aborcjonistami i
                  mordercami labratoryjnymi.
                  • madcio Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 21:28
                    > A ze ich zygoty powstaly z jednego zaplodnionego jaja , to jajo to
                    > i protozygota zasluguje na szczegolny szacunek. To zaplodnione jajo
                    > bylo pczatkiem dwoch ludzi i dwoch dusz.

                    Najpierw ustalmy fakty i definicje.

                    Bliźnięta jednojajowe rozwijają się z JEDNEJ komórki jajkowej zapłodnionej przez
                    JEDNEGO plemnika. Jajo owo POTEM, przy podziale komórkowym, w rzadkich
                    przypadkach potrafi rozwinąć się w dwa niezależne organizmy, posiadające
                    identyczny materiał genetyczny - poniekąd naturalne klony. Żeby obraz sytuacji
                    był pełny, nadmienię, iż zdarzają się przypadki ciąż bliźniaczych jednojajowych
                    (jeszcze nie syjamskich), gdzie ostateczny podział następuje w prawie dwa
                    tygodnie po zapłodnieniu! Najczęściej jednak podział następuje w okresie
                    tygodnia lub mniej.

                    A teraz do rzeczy.

                    Twierdzisz, że przy poczęciu dostajemy duszę. Stwierdziłeś też, że bliźnięta
                    jednojajowe (mówiłeś syjamskie, ale zasada ta sama) mają po jednej duszy.

                    To jak to jest? Dusza im się podzieliła na dwie po tym tygodniu radosnego,
                    samotniczego życia? Bzzt. Dusza jest niepodzielna.

                    Czy też zapłodniona komórka jajowa dostała duszę z poczęcia,a druga dusza
                    pojawiła się ni stąd ni zowąd po tygodniu, bez jakiegokolwiek zapłodnienia, gdy
                    rozpoczął się oddzielny rozwój osobniczy dwóch bliźniaków? Bzzt. Dusza powstaje
                    tylko w wyniku poczęcia.

                    No i trzecia możliwość: dobry pan Bóg, jako wszechwiedzący, nadał od razu dwie
                    dusze zapłodnionej komórce jajowej, wiedząc z góry, że rozwiną się w bliźniaki
                    jednojajowe. Oczywiście, przez pierwszy tydzień byłyby te dwie dusze w jednym
                    ciele. Hmmm... brzmi wątpliwie. Tu akurat nie jestem pewien, czy jest to
                    sprzeczne z naukami Kościoła, czy nie. Jest na sali jakiś znający się na rzeczy?

                    To jak, którą możliwość wybierasz? A może masz jakaś czwartą, o której nie
                    pomyślałem, a która jest zgodna z dogmatami Kościoła? :)
                    • Gość: leonard3 Re: Mam takie porównanie... IP: 83.238.147.* 16.10.07, 21:55
                      A co dogmaty kosciola maja do rzeczy? Koncepcja duszy jest tak
                      stara jak ludzkosc i radze ci zaczac moze od Arystotelesa , ktorego
                      geniusz jest niekwestionowany.
                      Co do innych twoich naiwnych sofizmow , to przemysl swoim mozdzkiem
                      programisty-amatora przypadek blizniakow syjamskich.
                      No jak to jest programisto? Jedna syjamskie cialo i jedna dusza?
                      A moze jedno-syjamskie cialo i dwie dusze? Jak odpowiesz sobie
                      na to pytanie , to wiekszosc odpowiedzi na twoje dziecinne sofizmy
                      bedzie dla ciebie oczywista , trollu samouku.
                      • Gość: Janek Re: Mam takie porównanie... IP: *.chello.pl 16.10.07, 22:18
                        Niestety, podejrzewam że od madcia możesz dostać jedynie odpowiedź: "Koncepcja
                        duszy jest z wewnętrznie sprzeczna".

                        W obu przypadkach (zygota dająca początek bliźniętom oraz bliźnięta syjamskie) -
                        to Ty powinieneś podać odpowiedź, zamiast "namawiać do zastanowienia się".
                        Albo ta mądra odpowiedź istnieje - wtedy nie musisz się kryć, tylko ją po prostu
                        podaj. Albo nie istnieje, wtedy musisz się chować za tekstami "myślcie i
                        medytujcie, nieuki", bo nic mądrego do powiedzenia nie masz.
                        • Gość: leonard3 Re: Mam takie porównanie... IP: 83.238.147.* 16.10.07, 22:38
                          Poczytaj sobie Arystotelesa koles. Nawet ateista powinien uznac jego
                          geniusz i autorytet. Wtedy zrozumiesz o co z ta dusza chodzi.
                          Cokolwiek ja powiem ,to bedzie po chamsku potraktowane przez
                          arogancko-ignoranckich atoli jak Madcio, Petrucchi i ty.
                          Ateizm to zadne FAKTY tylko MITY
                          • blok-120 Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 23:29
                            O ile ja dobrze pamiętam, to właśnie Tomasz połączył poglądy Arystotelesa z
                            doktryną kościoła,ten sam który nauczał, że dusza chłopca wchodzi w ciało 6
                            tygodni po zapłodnieniu, a dziewczynki 12. A może nie jesteś katolikiem? Wtedy
                            rzeczywiście nie musi cię obchodzić doktryna ani nauki ojców kościoła.
                            • blok-120 Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 23:37
                              Popatrz, jakie byłoby to wygodne, gdybyś uznał nauki Tomasza, nikt nie mógłby
                              się czepiać o dwie dusze w jednej komórce, bo dusze wskakiwałyby dopiero po 6
                              tygodniach i mogłoby być ich tyle ile potrzeba.
                          • Gość: Janek Re: Mam takie porównanie... IP: *.chello.pl 17.10.07, 00:04
                            > Cokolwiek ja powiem ,to bedzie po chamsku potraktowane przez
                            > arogancko-ignoranckich atoli jak Madcio, Petrucchi i ty.

                            To faktycznie jest problem, chyba lepiej zatem żebyś nic nie mówił.

                            I nie sądzisz że to samo również innych tematów które tutaj poruszasz?
                            • Gość: leonard3 Re: Mam takie porównanie... IP: 83.238.147.* 17.10.07, 00:26
                              ej tam ,takie tanie atolskie trucie. Arystoteles zyl 500 lat przed
                              Chrystusem wiec atole nie moga truc, ze dusza to chrzescijanski
                              wynalazek.
                              Zagadnienie obrony zycia poczetego, to wcale nie monopol
                              chrzescijanstwa ale zagadnienie humanizmu univwersalnego i poza-
                              dekalogicznego. Genialny Arystoteles . ktory wzywal do
                              umiarkowania , zwanego "zlotym srodkiem" uznal, ze sa trzy
                              rzeczy absolutnie "nikczemne": a)zabijanie b) kradziez c)cudzolozstwo
                              Czyli atole prowadza swoj spor przeciw:
                              a) Nauce - ktora nie ma zdnych watpliwosci, ze zycie czlowieka
                              zaczyna sie od czlowieka-zygoty, ktora bedzie zyla 85 lat (o ile
                              jakis morderca atol jej nie zamorduje)
                              b) Humanizmowi okresu Oswiecenia.
                              Przeciez jasnym jest , ze ateistyczny ciemnogrod to skansen
                              zabobonu, ciemnoty i ignorancji.
                              Ateizm to nie FAKTY ale MITY
                              • Gość: Janek Re: Mam takie porównanie... IP: *.chello.pl 17.10.07, 01:06
                                > wiec atole nie moga truc, ze dusza to chrzescijanski wynalazek.

                                Coś ci się pomyliło. Żaden "atol" tak nie twierdzi. To Kościół uzurpuje sobie
                                autorstwo tego wynalazku, gdy wiadomo że wynaleźli go Grecy (a Chrystus mówił
                                zawsze o zmartwychwstaniu ciała, nie wspominając ani słowem o żadnych duszach).

                                > rzeczy absolutnie "nikczemne": a)zabijanie b) kradziez c)cudzolozstwo
                                > Czyli atole prowadza swoj spor przeciw:

                                Nie, "atole" chcieliby się tylko dowiedzieć jaką ekwilibrystykę umysłową musisz
                                stosować żeby połączyć tezę o tym że człowieczeństwo=dusza z tezą o tym że
                                zabijanie zygot jest złem.

                                W czasach Arystotelesa nie wiedziano nic o blastocystach ani klonowaniu, więc
                                wielki filozof mógł sobie tym nie zaprzątać głowy. My niestety musimy - i
                                mówienie że Arystoteles rozwiązał ten problem jest przejawem zwyczajnej głupoty.

                                To ile w końcu dusz ma zygota z której urodzą się bliźniaki? I jeśli sklonuję
                                Ciebie z jądra komórki twojej skóry i czyjejś komórki jajowej to w którym
                                momencie taki klon dostanie duszę (jeśli dostanie)?
                                • Gość: leonard3 Re: Mam takie porównanie... IP: 83.238.147.* 17.10.07, 01:47
                                  A dla mnie argument duszy nie jest zadnym argumentem w dyskusji o
                                  zachowaniu zycia od momentu poczecia. Zagadnienie duszy zostal
                                  przywleczone przez ateistow do tej dyskusji jako denagogoiczna
                                  sciema. Tak samo jak dyskusja o blizniakach , ktora nic do
                                  rozstrzygniecia problemu nie wnosi.
                                  Argumentem zdroworozsadkowym za uznaniem zygoty jako
                                  pelnowartosciowego i rownouprawnionego etapu ludzkiego zycia jest
                                  fakt, ze czlowiek-zygota bedzie zyla 85 lat(o ile atolski morderca
                                  jej nie zabije)
                                  Plemnik i niezaplodnione jaja zgnija po kilkunastu godzinach.
                                  I to jest roznica.
                                  2) Argument biologiczny i genetyczny. Bo jest absolutnie bezsporne
                                  z punktu widzenia obiektywnej nauki, ze poczatkiem nowego osobnika
                                  jest zaplodnienie jaja.
                                  Niestety ateizm zwyrodnial do postawy anty-naukowej i rozne atolskie
                                  miernoty beda rznely glupa i wystepowaly przeciwko nauce.
                                  Ateizm to nie FAKTY tylko MITY

                                  nie zabije) przezyje 85
                      • madcio Re: Mam takie porównanie... 17.10.07, 12:14
                        > A co dogmaty kosciola maja do rzeczy?
                        Podobno jesteś katolikiem. Co, w Judasza teraz będziesz się bawić?? :)))

                        > Jedna syjamskie cialo i jedna dusza?
                        > A moze jedno-syjamskie cialo i dwie dusze?
                        Ja tu pierwszy postawiłem pytanie, na które nie odpowiedziałeś (ale zaskoczenie,
                        kto by się spodziewał).

                        Przypominam je: co się dzieje z duszą/duszami bliźniaków jednojajowych? Na
                        początku mamy jedną, zapłodnioną komórkę jajową, a na końcu dwie zygoty. Każda z
                        nich, wedle twoich słów, ma oddzielną duszę.

                        Powtarzam możliwe odpowiedzi:
                        1. Przy zapłodnieniu powstała jedna dusza. Ta podzieliła się na dwie po tygodniu
                        radosnego, samotniczego życia.

                        2. Przy zapłodnieniu powstała jedna dusza. Druga dusza pojawiła się ni stąd ni
                        zowąd po tygodniu, bez jakiegokolwiek zapłodnienia, gdy rozpoczął się oddzielny
                        rozwój osobniczy dwóch bliźniaków.

                        3. Bóg nadał od razu dwie dusze zapłodnionej komórce jajowej, wiedząc z góry, że
                        rozwiną się w bliźniaki jednojajowe. Oczywiście, przez pierwszy tydzień byłyby
                        te dwie dusze w jednym ciele.

                        To jak, którą możliwość wybierasz? A może masz jakaś czwartą, o której nie
                        pomyślałem? :>
                • blok-120 Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 16:49
                  madcio napisał:

                  > Twój argument prędzej nadaje się do sprawiania kłopotów zwolennikowi istnienia
                  > duszy. Która jak wiadomo, powstaje w chwili poczęcia,

                  Święty Tomasz sprytniej to rozwiązał. Uznał, że zarodek staje się człowiekiem, a
                  więc dostaje duszę po 6 tygodniach (męski, żeński po 12 tygodniach - o ile mnie
                  pamięć nie myli). No, ale wtedy trzebaby pozwolić na wszystkie środki
                  wczesnoporonne, więc kościół zmienił zdanie.

                  • madcio Re: Mam takie porównanie... 16.10.07, 21:30
                    Za te 12 tygodnie porządnie by oberwał od feministek. ;)
        • petrucchio Re: Vacia... 15.10.07, 16:54
          Gość portalu: ferrum napisał(a):

          > Pogląd ze o czlowieku można mówić np. od ktoregoś tygodnia życia
          > płodowego jest w jawnej sprzeczności z ustaleniami biologii i
          > medycyny, ktore właśnie zygotę uznają za początek życia człowieka.

          Gdyby tak było, nie byłoby debaty. Oczywiście zygota jest ostatnim wspólnym
          przodkiem wszystkich komórek, składających się na człowieka, więc jeśli używamy
          słowa "człowiek" jako etykietki dla tego zbioru komórek, to rozsądnie jest uznać
          każdy jego etap rozwojowy, z zygotą włącznie za człowieka w sensie
          • Gość: ferrum Re: Vacia... IP: *.klc.vectranet.pl 15.10.07, 17:08
            to rozsądnie jest uzna
            > ć
            > każdy jego etap rozwojowy, z zygotą włącznie za człowieka w sensie
    • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.07, 19:50
      To nie wiadomo kiedy powstaje czlowiek?
      1) Czy wtedy gdy rosnie embrionalny penis?
      2) Czy wtedy gdy eosnie mu embrionalny uklad nerwowy?
      3) CZy wtedy gdy nauczy sie czytac?
      4) Czy wtedy gdy odbiera bolszewicka legitymacj?
      Jest tylko jedna odpowiedz prawdziwa:
      Czlowieczenstwo rozpoczyna sie w momencie powstania zygoty.
      ZYGOTA-CZLOWIEK ( o ile jej nie zamordujecie) BEDZIE ZYLA 85 LAT .
      • Gość: leonard3 Re: Czy zygota to czlowiek? IP: 83.238.147.* 16.10.07, 13:39
        Kto ma wieksze prawo do zycia?
        1) Czlowiek-zygota , ktory bedze zyl 85 lat?
        2) Ateista po wypadku samcohodowym i w spiaczce, ktorego szanse
        na wybudzenie sa 100 do jednego?
        Ktoremu pozwolic zyc a ktorego usmiercic?
    • Gość: gość Re: Nieczystość i niedojrzałość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 00:22
      Zapłodnienie ma cechę symbolizmu i projekcji w przyszłość,a realny,chwilowy
      rozwój organiczny i intelektualny to inne zagadnienie.
      Fałszowanie tej sprawy jest także niezawinione w pewnym sensie.W realiach życia
      odchodzi się od drobiazgowości i zaczynają się filmy "dla dorosłych" i
      rozwiązywanie problemów naukowych przy użyciu noża.
    • maynardd Re: Czy zygota to czlowiek? 18.10.07, 16:07
      Tu się odbyła ciekawa dyskusja na ten temat, myślę,że ciężko coś dodać:)

      www.racjonalista.pl/forum.php/s,90984

      pozdro.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka