Dodaj do ulubionych

Większość energii wypełniającej Wszechświat jes...

IP: 12.152.7.* 05.08.03, 17:07
No to ja juz nie wiem co mam robic. Chowam sie pod lozko i nie
wychodze!
Obserwuj wątek
    • Gość: wesołek Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: *.chello.pl 05.08.03, 17:26
      Gość portalu: Gość napisał(a):

      > No to ja juz nie wiem co mam robic. Chowam sie pod lozko i nie
      > wychodze!
      ....a co z kozą?
    • Gość: Cogito Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 17:31
      Pewnie dotychczasowe teorie są zbyt ciasne, albo nie są jeszcze
      dobrze zrozumiane, skoro nie da się tego zjawiska za ich pomocą
      wyjaśnić...
      • gabrielacasey Cogito, nie wciskaj ludziom kitu z tymi teoriami.... 05.08.03, 17:58
        Jesli nie pozwalaja na wyjasnienie empirycznych obserwacji, to
        znaczy to tyle, ze tych teorii ciagle brak. I ze je trzeba
        zbudowac. A wiec myslimy, myslimy...To nie szkodzi, a zabawa na
        forum moze byc przednia!!!
        • Gość: Kirith Re: Cogito, nie wciskaj ludziom kitu z tymi teori IP: 158.75.5.* 07.08.03, 12:47
          > Jesli nie pozwalaja na wyjasnienie empirycznych obserwacji, to
          > znaczy to tyle, ze tych teorii ciagle brak. I ze je trzeba
          > zbudowac. A wiec myslimy, myslimy...
          Zeby daleko nie szukac: teoria superstrun. Niby wiemy o co
          chodzi (mniej wiecej), ale nie potrafimy tego opisac. Powod:
          brak odpowiedniego aparatu matematycznego. To troche tak jak z
          ruchem planet. Problem ten zostal dopiero rozwiazany wraz z
          odkryciem rachunku rozniczkowego. IMHO pewne teorie fizyczne
          musza nieco poczekac. Az matematyka dogoni fizyke...
        • Gość: al Już spieszę z wyjaśnieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.03, 10:36
          gabrielacasey napisała:

          > Jesli nie pozwalaja na wyjasnienie empirycznych obserwacji, to
          > znaczy to tyle, ze tych teorii ciagle brak. I ze je trzeba
          > zbudowac. A wiec myslimy, myslimy...To nie szkodzi, a zabawa na
          > forum moze byc przednia!!!

          Na początek powiem coś (co już wcześniej sygnalizowałem) o narodzinach COSIA.
          Leci to tak:

          Dawno, dawno temu, tak dawno, że aż czas sobie nie istniał, a razem z nim nie
          istniała przestrzeń, nie istniała materia, i rzecz jasna nie istniała energia,
          jednym słowem, było tylko NIC. Ale skoro było sobie NIC, należało ono do
          PRZYRODY. A więc PRZYRODA była NICEM. Tym nie mniej nic nie mogło stanąć na
          przeszkodzie aby zrodziło się COŚ. I pewnego razu stało się! NIC nie wytrzymało
          swojego nieistnienia i postanowiło zrodzić COŚ. I co się okazało? COŚ zrodziło
          się w samym centrum NICA! Odtąd wydarzenia potoczyły się lawinowo, tworząc przy
          okazji zgłębiaczy tajników PRZYRODY. Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że
          PRZYRODA chce poznać samą siebie! Jak wielka to musi być chęć poznania, niech
          zaświadczy fakt, że zaprzęgła ona i mnie do tego. Ja zaś, zobligowany tym
          wyróżnieniem, postarałem się w miarę przystępnie wyjaśnić do końca tę odwieczną
          zagadkę. Jeśli ktoś, czegoś z tego nie zrozumiał, to w skrócie wygląda to tak:
          Jeśli nie ma NICA - jest COŚ
          Jeśli nie ma COSIA - jest NIC
          Tak więc obojętne czy COŚ jest, czy COSIA nie ma, jest COŚ, choćby to COŚ miało
          być NICEM. Jak z tego jasno wynika z NICA może powstać COŚ, a i z COSIA może
          powstać NIC.
          Implikacje dalsze.
          Przyroda jest zamknięta w sobie. Jeśli nazwiemy ją Wszechświatem, to po pewnym
          czasie unicestwia on sam siebie, by następnie odrodzić się na nowo. Zagadnienie
          nieskończoności w obliczu takich przeobrażeń traci sens. Wszystko zatem jest
          skończone. Ma swój kres.

          Tymczasikiem




    • js_mm Refleksja dla astrofizyków 05.08.03, 18:27
      Materia, galaktyki, czarne dziury... Wszystko się miele, kłębi
      wzajemnie przyciąga, równoważy. Niektórzy obliczają rozpiętość
      wszechświata i kierunek w którym zmierza. A dalej co? To cały
      wszechświat pędzący w ciemnej pustce do nikąd? Widocznie nie. To
      co my uznajemy za cały wszechświat jest jego częścią, na którą
      odziałują inne siły, powiedzmy "wszechświaty" przyciągając w
      swoje strony.
      Nasze pojęcie o wszechświecie to prawdopodobnie perspektywa
      małego ludka siedzącego na jądrze atomu, który właśnie spojrzał
      w górę i odkrył dlaczego elektrony nie uciekają, ale krążą.
      Spojrzał w dół, zobaczył, że atom też jest z czegoś zbudowany.
      Elektron miał być najmniejszą cząstką a tu badamy dalej w stronę
      mikro, odkrywamy, że jest jeszcze budulec elektronu. I jego, i
      jego ...
      Rozumując w drugą stronę (makro) musi być to samo. Może
      cały "nasz wszechświat" to mały atom a nasza wieczność to ułamek
      chwili?

      A jeśli ktoś ma ochotę zarzucić mi niewiedzę lub brak naukowych
      dowodów popartych solidnymi obliczeniami, zacytuję Einsteina
      pierwszego: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy". :-)
      • Gość: Krecik Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 05.08.03, 18:34
        Gościu, masz makówkę. Może zainteresować tym NASA?
      • Gość: Buła Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 05.08.03, 18:36
        Metafora z lupą i lunetą byłaby lepsza. :-)
      • Gość: miś Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 05.08.03, 18:38
        Sam to wymyśliłeś? Pewnie była ostra faja?
      • Gość: grin Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.03, 21:03
        Widzę, że nie tylko ja jestem zwolennikiem tej teorii. Nie wiem czy
        są prowadzone jakieś badania naukowe w tym kierunku ale moim
        zdaniem to jest bardzo ciekawa sprawa. Już od dłuższego czasu
        wyobrażam sobie wszechświat jako fraktal (raczej nieskończony,
        chociaż pewności nie mam ;-) tzn. strukturę, w którą można
        zagłębiać się w dowolnym kierunku, czyli zagłębiając sie "w dół"
        cząsteczki dochodzimy do atomu dalej do kwarka itd., zagłębiając
        się "w górę" ziemi dochodzimy do galaktyki dalej do wszechświata
        itd. Wszystkie poziomy sąsiednie są ze sobą powiązane tzn.
        występują pomiędzy nimi jakieś siły i oddziaływania.

        Podane wyżej przykładowe poziomy struktury służą tylko jako
        ilustracja, aby zdefniniować "prawdziwe" poziomy, myślę, że
        należałoby zbudować od podstaw nową teorię i na jej podstawie
        wyodrębniać kolejne poziomy tak aby wszystko trzymało się kupy.

        Pomysł wydaje mi się ciekawy tym bardziej, że chyba rzeczą
        niemożliwą jest udowodnić, że coś stanowi niepodzielny
        (elementarny, najmniejszy) fragment materii tzn. nie da się
        udowodnić, że kwark jest elementarną cząstką i analogicznie "w
        górę" tzn. nie da się udowodnić że wszechświat(zbiór galaktyk)
        stanowi maksymalną cząstkę.




        • Gość: vonLeeb Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.pmintl.ch 06.08.03, 10:18
          Tak, tak...
          I miejmy nadzieje, ze nie jestesmy czescia zupy supergiganta, ktara sobie
          wlasnie pogrzewa, bo mozemy wyparowac....
          • Gość: grin Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 11:23
            Gość portalu: vonLeeb napisał(a):

            > Tak, tak...
            > I miejmy nadzieje, ze nie jestesmy czescia zupy supergiganta,
            ktara sobie
            > wlasnie pogrzewa, bo mozemy wyparowac....

            Nie można tego wykluczyć, naszczęście z naszej perspektywy to
            ewentualne "wyparowywanie" trwać będzię baaaardzo długo a w tym
            czasie ludzie pewnie wymyślą, jak przejść na poziom supergiganta
            i jak wyłączyć zupę ;-)
        • Gość: gary Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 11.11.11.* 06.08.03, 10:20
          Dołączam się do Was, js_mm i grin!
          Od dłuższego czasu mam taką właśnie wizję nieskończenie
          skalowalnego, "fractalowego" świata (tzn.
          wszechwszech....wszechświata)

          Zastanawiam się tylko, czy dałoby się wcisnąć tam Boga, z
          którego fizycznej obecności nie zdajemy sobie de facto sprawy, a
          jest on dla nas w skali, powiedzmy, jak my do bakterii...
          Wyobrażenie tylko pozornie prymitywne.
          Choć nasuwa się za tym myśl, że jeśli tak jest, to i Bóg ma
          Swojego Boga i.t.d.
          • Gość: abc Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 14:56
            Gość portalu: gary napisał(a):

            > Zastanawiam się tylko, czy dałoby się wcisnąć tam Boga, z
            > którego fizycznej obecności nie zdajemy sobie de facto sprawy,
            a
            > jest on dla nas w skali, powiedzmy, jak my do bakterii...
            > Wyobrażenie tylko pozornie prymitywne.
            > Choć nasuwa się za tym myśl, że jeśli tak jest, to i Bóg ma
            > Swojego Boga i.t.d.

            Wprowadzenie do tego "układu" Boga powoduje, że:
            - wszystko jest możliwe
            - nic nie jest dziwne
            - nie ma sensu tego wszystkiego badać, bo Bóg i tak zrobi co
            zechce i odsłoni nam tylko tyle prawdy, ile uzna za stosowne.
          • Gość: al Boga też da się wcinąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.03, 10:42
            Gość portalu: gary napisał(a):

            > Dołączam się do Was, js_mm i grin!
            > Od dłuższego czasu mam taką właśnie wizję nieskończenie
            > skalowalnego, "fractalowego" świata (tzn.
            > wszechwszech....wszechświata)
            >
            > Zastanawiam się tylko, czy dałoby się wcisnąć tam Boga, z
            > którego fizycznej obecności nie zdajemy sobie de facto sprawy, a
            > jest on dla nas w skali, powiedzmy, jak my do bakterii...
            > Wyobrażenie tylko pozornie prymitywne.
            > Choć nasuwa się za tym myśl, że jeśli tak jest, to i Bóg ma
            > Swojego Boga i.t.d.

            A w skrócie (o czym gdzieś wcześniej wzmiankowałem) było to tak:

            Od dawien dawna był sobie Bóg. Od tak dawna, że sam nie pamięta kiedy to dawno
            się zaczęło. Wynika z tego, że był sobie od nieskończenie dawna. Był on sobie
            tak, był i był, a wraz z nim był czas, był on bowiem właścicielem czasu.
            Przestrzeni nie było, bo niematerialnemu Bogu nie była ona do niczego
            potrzebna, materii nie było, bo niematerialny Bóg do niczego jej nie
            potrzebował. Posiadał on natomiast energię w swej niematerialnej postaci. Kiedy
            ta energia zaczęła w nim buzować, a czas nudy osiągnął granicę wytrzymałości co
            oznaczało, że Bóg sam ze sobą już dłużej nie był w stanie obcować, wykreował
            sobie materię, przestrzeń i towarzycho. I tak Bóg po króluje nam chyłkiem po
            dziś dzień, skutecznie unikając spoufalenia.



        • Gość: ania Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 195.94.201.* 06.08.03, 12:48
          jak widać nie tylko mi tego typu myśli kłębią się w głowie.
          idziemy w dół albo w górę.

          pewnie niedlugo uda się podzielić kwark,
          a może odkryjmy kosmos, którego elementem jest nasz wszechświat.
          myślę że to zostało specjalnie tak wymyślone (przez
          Boga?/jakikolwiek inny byt) po to żebyśmy jak dzieci szukali
          rozwiązania tej zagadki, ale żeby nigdy się nam to nie udało.

          Dostajesz prezent, otwierasz - a w środku następne pudełko, i
          jeszcze jedno, i jeszcze.... tylko że nigdy nie dojdziesz do
          ostatniego pudełka, bo go nie ma.

          Właśnie dlatego Tajemnica jest tajemnicą przez duże T: bo ma
          przekraczać nasze zdolności pojmowania, nieważne jak daleko
          rozwiniemy naszą cywilizację.


          Gość portalu: grin napisał(a):

          > Widzę, że nie tylko ja jestem zwolennikiem tej teorii. Nie
          wiem czy
          > są prowadzone jakieś badania naukowe w tym kierunku ale moim
          > zdaniem to jest bardzo ciekawa sprawa. Już od dłuższego czasu
          > wyobrażam sobie wszechświat jako fraktal (raczej nieskończony,
          > chociaż pewności nie mam ;-) tzn. strukturę, w którą można
          > zagłębiać się w dowolnym kierunku, czyli zagłębiając sie "w
          dół"
          > cząsteczki dochodzimy do atomu dalej do kwarka itd.,
          zagłębiając
          > się "w górę" ziemi dochodzimy do galaktyki dalej do
          wszechświata
          > itd. Wszystkie poziomy sąsiednie są ze sobą powiązane tzn.
          > występują pomiędzy nimi jakieś siły i oddziaływania.
          >
          > Podane wyżej przykładowe poziomy struktury służą tylko jako
          > ilustracja, aby zdefniniować "prawdziwe" poziomy, myślę, że
          > należałoby zbudować od podstaw nową teorię i na jej podstawie
          > wyodrębniać kolejne poziomy tak aby wszystko trzymało się kupy.
          >
          > Pomysł wydaje mi się ciekawy tym bardziej, że chyba rzeczą
          > niemożliwą jest udowodnić, że coś stanowi niepodzielny
          > (elementarny, najmniejszy) fragment materii tzn. nie da się
          > udowodnić, że kwark jest elementarną cząstką i analogicznie "w
          > górę" tzn. nie da się udowodnić że wszechświat(zbiór galaktyk)
          > stanowi maksymalną cząstkę.
          >
          >
          >
          >
          • Gość: grin Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 13:37
            Gość portalu: ania napisał(a):

            > ...
            > Właśnie dlatego Tajemnica jest tajemnicą przez duże T: bo ma
            > przekraczać nasze zdolności pojmowania, nieważne jak daleko
            > rozwiniemy naszą cywilizację.
            > ...

            Myślę, że wychodzenie z założenia, że Tajemnica przekracza
            ludzkie zdolności pojmowania to duży błąd. Nie widzę sensu aby
            się ogranicać w ten sposób, kiedyś ludzie bali się wypływać
            daleko w morze bo byli przekonani, że na jego końcu mieszkają
            straszne potwory... ;-)
            Oczywiście nie można wykluczać, że człowiek nigdy nie rozwikła
            tej zagadki ale czemu nie próbować?
      • Gość: monty Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.ipartners.pl 06.08.03, 09:15
        js_mm napisała:
        > zacytuję Einsteina
        > pierwszego: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy". :-)
        Problem w tym, że bez wiedzy nie ma wyobraźni...
        • Gość: ks Re: Refleksja dla astrofizyków IP: *.a2000.nl 06.08.03, 10:20
          ja bym raczej powiedzial ze dokladnie odwrotnie
      • michal25arizona Re: Refleksja dla astrofizyków 06.08.03, 17:17
        Tak, tak...
        Tylko ze Einstein budowal swoje teorie na podstawie dostepnych
        daych eksperymentalnych. Zreszta zawsze sie w taki sposob teorie
        buduje. Tak, zarzucam Ci brak wiedzy o swiecie. A wyobraznia,
        fakt jest wazna ale niestety w przypadku Einsteina nie byla az
        tak narowista aby pozwolic mu przyjac do wiadomosci fakt, iz
        mechanika kwantowa rzadzi mikroswiatem. Wyobraznia w badaniach
        naukowych jest bardzo istotna, ale tylko wtedy kiedy jest
        poparta obserwacja swiata (czytaj wiedza).
        Poza tym. Chcialbym sie dowiedziec co jest budulcem elektronow,
        bo jakos sie z czyms takim nie spotkalem jak dotad...
        Pozdrawiam z Atlanty

        js_mm napisała:

        > Materia, galaktyki, czarne dziury... Wszystko się miele, kłębi
        > wzajemnie przyciąga, równoważy. Niektórzy obliczają rozpiętość
        > wszechświata i kierunek w którym zmierza. A dalej co? To cały
        > wszechświat pędzący w ciemnej pustce do nikąd? Widocznie nie.
        To
        > co my uznajemy za cały wszechświat jest jego częścią, na którą
        > odziałują inne siły, powiedzmy "wszechświaty" przyciągając w
        > swoje strony.
        > Nasze pojęcie o wszechświecie to prawdopodobnie perspektywa
        > małego ludka siedzącego na jądrze atomu, który właśnie
        spojrzał
        > w górę i odkrył dlaczego elektrony nie uciekają, ale krążą.
        > Spojrzał w dół, zobaczył, że atom też jest z czegoś zbudowany.
        > Elektron miał być najmniejszą cząstką a tu badamy dalej w
        stronę
        > mikro, odkrywamy, że jest jeszcze budulec elektronu. I jego, i
        > jego ...
        > Rozumując w drugą stronę (makro) musi być to samo. Może
        > cały "nasz wszechświat" to mały atom a nasza wieczność to
        ułamek
        > chwili?
        >
        > A jeśli ktoś ma ochotę zarzucić mi niewiedzę lub brak
        naukowych
        > dowodów popartych solidnymi obliczeniami, zacytuję Einsteina
        > pierwszego: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy". :-)
        • Gość: USSR Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 07.08.03, 09:31
          HI MICHEAL FROM ATLANTA ARIZONA USA!!!

          Rozpiera nas duma, że nas zaszczyciłeś i jesteśmy ci wdzięczni
          za pouczenie. My tu w wielkiej ciemnocie żyjemy. O Einsteinie
          słyszał co dziesiąty.
          Opowiedz kiedy do USA wyjechałeś, czym się tam zajmujesz, itp.
          • michal25arizona Re: Refleksja dla astrofizyków 07.08.03, 16:56
            Gość portalu: USSR napisał(a):

            > HI MICHEAL FROM ATLANTA ARIZONA USA!!!
            >
            > Rozpiera nas duma, że nas zaszczyciłeś i jesteśmy ci wdzięczni
            > za pouczenie. My tu w wielkiej ciemnocie żyjemy. O Einsteinie
            > słyszał co dziesiąty.
            > Opowiedz kiedy do USA wyjechałeś, czym się tam zajmujesz, itp.

            No i tak myslalem...
            Jak sie nie zgadzam z opinia i wyglaszam swoje zdanie to
            najlepszym kontrargumentem przeciwko mnie jest typowy polski
            sarkazm... A do Ciebie chyba nic nie napisalem, a przypomnialem
            tylko osobie ktorej post skomentowalem, ze romantyczne
            uniesienia podkarmiane wyobraznia maja tytle z nauka wspolnego
            ile ja z baletem... Teraz przynajmniej wiesz, ze baletem sie nie
            zajmuje...
            Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam z upalnej Atlanty...
            • Gość: USSR Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 07.08.03, 18:33
              O pierwszej w nocy w Atlancie nie może być upalnie. Nawet jeśli w ciągu dnia
              jest to i tak Ci tego nie zazdroszczę.
              Nie generalizuj mojej przycinki do "polskiego sarkazmu". Sam władasz tym
              językiem i chyba nie uczyłeś się go jako języka obcego. Znam polskie przywary,
              ale najgorsze uwypuklają się za granicą. Kompleksy!!!

              Wyjezdzasz do USA i po chwili jesteś już American. W kontaktach z polskim
              gminem wydaje Ci się za wskazane to podkreślić. Stawiam, że miałbym niezłą
              zabawę gdybym mógł słyszeć Twój akcent.

              Więc sprawę masz do mnie, a mi sprawia przyjemność ucieranie nosa nadętym
              osobom. Po prostu przyjemność.

              Czy jako nick nie wystarczy "michal", albo coś neutralnego?

              Pozdrawiam ze słonecznej stolicy Polski :-)
              • michal25arizona Re: Refleksja dla astrofizyków 07.08.03, 19:05
                hmmm...
                Nie wydaje mi sie zebym bral to gdzie teraz jestem za
                argument... A poza tym to o pierwszej w nocy nigdy postu nie
                zamieszczalem wiec przelicz sobie dobrze godziny. POza tym jesli
                idzie o kompleksy to twoja reakcja na moj post jest najlepszym
                dowodem na to kto tutaj ma kompleksy.
                Jesli idzie o akcent to nie wiem o co ci chodzi...
                A poza tym to ta dyskusja dotyczy nauki... A ty na sile starasz
                sie mnie osmieszyc. Dlaczego ??? Nie wiem. Moze dlatego ze masz
                kompleksy.
                A nick michal25 byl juz zajety aczkolwiek nie czuje potrzby
                tlumaczenia sie z wyboru takiego wlasnie nicka.
                POzdrowienia z (dzisiaj) pochmurnej Atlanty
                • Gość: USSR Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 08.08.03, 13:15
                  Dobra Michal! Dziś mam lepszy humor.

                  Ja też kompleksów nie mam, ale nie spodobał mi się twój ton mądrali.
                  Jestem pewien, że sprawiłeś dziewczynie przykrość. Z fizyki pewnie nie jest
                  mocna, ale zaobserwowała coś, czym zechciała się podzielić. I zdaniem kilku
                  osób i moim skromnym nie jest to bez sensu. Ja podobnie przedstawiam sobie
                  nieskończoność świata. Co Ty wniosłeś do dyskusji o nauce? Skarciłeś ją za
                  brak "wiedzy o świecie"?

                  Mały sukces odniosłem, bo wytłumaczyłeś się z tej Arizony ;-) Czy to jest to co
                  obok wieku najwięcej mówi o Tobie? A co do dyskusji o nauce wnosi informacja,
                  iż przebywasz w Atlancie? Dlaczego jest to godne takiego podkreślania?
                  • michal25arizona Re: Refleksja dla astrofizyków 08.08.03, 14:58
                    Gość portalu: USSR napisał(a):

                    > Dobra Michal! Dziś mam lepszy humor.
                    >
                    > Ja też kompleksów nie mam, ale nie spodobał mi się twój ton mądrali.
                    > Jestem pewien, że sprawiłeś dziewczynie przykrość. Z fizyki pewnie nie jest
                    > mocna, ale zaobserwowała coś, czym zechciała się podzielić. I zdaniem kilku
                    > osób i moim skromnym nie jest to bez sensu. Ja podobnie przedstawiam sobie
                    > nieskończoność świata. Co Ty wniosłeś do dyskusji o nauce? Skarciłeś ją za
                    > brak "wiedzy o świecie"?
                    >
                    > Mały sukces odniosłem, bo wytłumaczyłeś się z tej Arizony ;-) Czy to jest to
                    co
                    >
                    > obok wieku najwięcej mówi o Tobie? A co do dyskusji o nauce wnosi informacja,
                    > iż przebywasz w Atlancie? Dlaczego jest to godne takiego podkreślania?

                    Jak studiowalem w Toruniu to zawsze mialem nick michal23torun na czatach i
                    forach. Zawsze pozdrawialem ludzi z Torunia. I niewazne czy byla to dyskusja o
                    nauce czy o czymkolwiek. Teraz niestety jak widze nie moge pozdrawiac ludzi z
                    Atlanty poniewaz niektorzy sa bardzo przewrazliwieni (byc moze wynika to z ich
                    kompleksow) i szukaja w tym drugiego dna. A prawda jest taka, ze ja zawsze
                    ludzi pozdrawialem (najpierw z Nowego Miasta Lubawskiego, potem z Torunia,
                    potem z Tucson w Arizonie a teraz z Atlanty).
                    A co do dyskusji i wypowiedzi tej pani. No coz. Jak mi ktos mowi ze 2+2 jest 5
                    to przepraszam ale reaguje. A przykrosc ??? No coz, jezeli ktos nie jest
                    odporny na kontrargumenty to nie powinien brac udzialu w forum.
                    POzdrawiam (ale nie powiem skad)
                    • Gość: USSR Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 62.29.248.* 08.08.03, 15:40
                      Ręce opadają.
                      • michal25arizona Re: Refleksja dla astrofizyków 08.08.03, 18:31
                        Gość portalu: USSR napisał(a):

                        > Ręce opadają.

                        Przeczytaj sobie
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=7340407&a=7343911
                        to ci dopiero rece opadna...
                        Pozdrawiam
      • Gość: Kirith Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 158.75.5.* 07.08.03, 12:53
        > A jeśli ktoś ma ochotę zarzucić mi niewiedzę lub brak
        > naukowych dowodów popartych solidnymi obliczeniami, zacytuję
        > Einsteina pierwszego: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy".
        Blebleble... Ale powiedz mi Co Twoj wywod ma do nauki? Owszem
        filozoficznie rzecz ujmujac - ciekawa teoria. Ale jak to
        przelozysz na nauke? Pofilozofowac sobie owszem mozna, ale nauka
        opiera sie na FAKTACH. A fakty to liczby. A liczby to "nudne"
        rownania. Zapraszam do przyjrzenia sie rownaniom Friedmana.
        Myslisz, ze bez znajomosci tych rownan mozna "walczyc" z
        kosmologia? Wyobraznia jest wazna, ale wyobraznia nie poparta
        wiedza, jest pusta. Jest forma bez tresci. Rownie dobrze mozesz
        sobie wyobrazac, ze Ziemia nadal lezy na wielkim zolwiu...
        Pozdrawiam
      • Gość: miki Re: Refleksja dla astrofizyków IP: 199.243.200.* 07.08.03, 17:49
        Chyba tak jest. W koncu nie tylko "wszechswiat" sie rozszerza,
        ale i nasze o nim pojecie. Kiedys poza planetami byla juz tylko
        sfera gwiazd stalych. Te gwiazdy okazaly sie drobna tylko
        czescia naszej galaktyki, ktora jest czescia gromady galaktyk.
        Ten "caly" wszechswiat, ktory obserwujemy i ktory (od Wielkiego
        Wybuchu) sie rozszerza (o tym dowiedzielismy sie dopiero w XX
        wieku)moze byc tylko naszym lokalnym wszechswiatem poza ktorym
        sa pewnie inne, od ktorych do nas zadna informacja nie miala
        jeszcze (?) szans dotrzec. Wlasnie na styku takich sasiadujacych
        ze soba "wszechswiatow" mozna by spodziewac sie wzajemnego
        przyciagania. Stad to, co obserwujemy jako "odpychane" od nas,
        moze po prostu byc przyciagane przez sasiedni "wszechswiat".
        Wtedy zadna nowa, tajemnicza sila nie jest potrzebna. A ze
        wchodzace tu w gre odleglosci nie mieszcza sie w wyobrazni? Coz,
        nasza wyobraznia ksztaltowala sie wtedy, gdy biegalismy po
        puszczy czy po sawannie.
    • Gość: Realista Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: *.acn.waw.pl 05.08.03, 19:10
      W naszej dyskusji jest jeden szkopuł - znany nam Wszechświat
      zmieni się nie do poznania dopiero za ileś miliardów lat, czyli
      z grubsza rzecz biorąc za kilkaset milionów ludzkich pokoleń,
      jeśli takie jeszcze będą. Więc po co chować się pod łóżkiem?
      • Gość: Amber Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 19:20
        Gość portalu: Realista napisał(a):

        > W naszej dyskusji jest jeden szkopuł - znany nam Wszechświat
        > zmieni się nie do poznania dopiero za ileś miliardów lat, czyli
        > z grubsza rzecz biorąc za kilkaset milionów ludzkich pokoleń,
        > jeśli takie jeszcze będą. Więc po co chować się pod łóżkiem?

        Wlasciwie to pod lozkiem nalezalo by sie chowac, gdyby wszechswiat sie
        kurczyl. Ale skoro sie rozszerza... :)
        • Gość: ton Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: *.veranet.pl / 192.168.114.* 05.08.03, 21:10
          Gość portalu: Amber napisał(a):

          > Wlasciwie to pod lozkiem nalezalo by sie chowac, gdyby
          wszechswiat sie
          > kurczyl. Ale skoro sie rozszerza... :)

          no, jak to?
          przecież grozi nam globalne oziębienie!!
          i w dodatku oczują to już nasze praprapra.... wnuki ;P
    • Gość: jaroslaw Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: *.73.143.69.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.08.03, 05:21
      slyszalem teorie ,ze cala materia jest specyficznie zmodulowana
      fala elektromagnetyczna...
    • Gość: W. Pan Cogito przeprasza Pana Cogito... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.03, 07:29
      Kamyk.

      Nie byłem dobrze rozeznany w sytuacji. Przepraszam!!!
      Czy musimy koniecznie walczyć???
    • Gość: W. Pan Cogito o Energii... ;-) IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.03, 07:31
      To pewnie Prawda. Ale tylko może... ;-)
    • Gość: Informer Polecam książkę "Rozmowy z Bogiem" tam ... IP: *.master.pl 06.08.03, 07:48
      jest przejrzyście opisane co, jak i dlaczego :]


      Pozdrawiam.
      • Gość: abc Re: Polecam książkę IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 14:59
        Gość portalu: Informer napisał(a):

        > jest przejrzyście opisane co, jak i dlaczego :]


        I pewnie jeszcze rozmówca autoryzował wywiad.

    • Gość: Daniel Musianek Szybsze rozszerzanie się wszechświata ? IP: 194.181.60.* 06.08.03, 10:13
      Czegos tu nie rozumiem.
      Naukowcy właśnie odkryli, że czym bardziej odległe są gwiazdy i
      galaktyki tym szybciej sie poruszają i z tego wnioskują, że
      wszechświat coraz bardziej sie rozszerza. Ale przecież
      powszechnie wiadomo, że światło ma pewną prędkość i zanim dotrze
      do nas z odległych gwiazd to minja kilka miliardów lat. A więc
      to co widzimy teraz na granicach wszechświata to nic innego niż
      obraz dalekiej przeszłości. Jeżeli więc gwiazdy odległe o 10
      miliardów lat świetlnych od nas poruszają się szybciej niż te
      odległe o 5 miliardów lat świetlnych to tylko dowód, że 10
      miliardów lat temu poruszały się szybciej niż 5 miliardów lat
      temu, a więc wszechświat nie przyspiesza tylko zwalnia.
      Chyba, że oczywiscie czegoś nie zrozumiałem.
      Może mi to ktos wyjaśnić?
      Mój e-mail: shandar@poczta.onet.pl
      • Gość: Cypis Re: Szybsze rozszerzanie się wszechświata ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 12:29
        Takiej gafy to naukowcy nie popelnia. Zdaje sie ze jest tak.
        Przyjmujac stale tepo rozszerzania sie wszechswiata odlegle
        galaktyki powinny byc blizej niz sie to obserwuje a to oznacza ze
        musza przyspieszac.
      • Gość: Wigster Re: Szybsze rozszerzanie się wszechświata ? IP: *.dsl.pipex.com 06.08.03, 16:50
        Robi się to tak: przyjmujesz, że Wszechświat jest mniej więcej
        izotropowy i materia jest rozłożona równomiernie (i mniej
        więcej jest, przy pomiarze używającym wystarczająco dużej
        skali). Używasz równań ogólnej teorii względności Einsteina aby
        obliczyć profil w czasie prędkości rozszerzania się
        Wszechświata. Mając taki profil (czyli coś, co ci powie jaka
        była prędkość rozszerzania się x lat przed Dzisiaj) możesz
        zamienić go na coś co ci powie o ile powinna być oddalona
        gwiazda, która z TWOJEGO punktu widzenia porusza się o takiej a
        takiej prędkości.

        Co te badania zauważyły to, to że światło z takich gwiazd jest
        słabsze niż się spodziewano; dlatego wydaje się, że są one
        bardziej oddalone. Do tego jeszcze doszło parę nowszych
        wyników, które potwierdzają, że oprócz materii, która zwalnia
        dynamikę rozszerzania się Wszechświata przez oddziaływanie
        grawitacyjne, jest jeszcze cos co ją przyspiesza. Już Einstein
        wiedział, że przez dodanie "stałej kosmologicznej" do swych
        równań można przewidzieć taki efekt.

        Problem polega na tym, że nie mamy dobrej hipotezy, która
        odpowiedziałaby na pytanie, co ten efekt powoduje.
    • Gość: Grzesiek tajemnica. IP: *.chello.pl 06.08.03, 10:26
      Chyba znależliśmy Boga.
      • Gość: racjonalny Re: tajemnica. IP: *.atr.bydgoszcz.pl 06.08.03, 11:19
        Gość portalu: Grzesiek napisał(a):

        > Chyba znależliśmy Boga.

        Byłem ciekaw, ile znajdzie się komentarzy, które wyrażą religijne tęsknoty
        autorów. Nie ma ich dużo, więc nie jest źle.
        Chyba coraz więcej i więcej ludzi rozumie, że mistyka, mitologia, religia - to
        coś, co odpowiada wprawdzie naszym tęskntom, ale nijak się ma do racjonalnego
        dążenia do obiektywnego poznania. Więc nie mieszajmy Boga, bo On to nasz wymysł
        z epoki preracjonalnej, kiedy nie mozna było inaczej tłumaczyć świata, jak
        tylko na sposób baśniowy.
        • Gość: abc Re: tajemnica. IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 15:05
          Gość portalu: racjonalny napisał(a):

          > Gość portalu: Grzesiek napisał(a):
          >
          > > Chyba znależliśmy Boga.
          >
          > Byłem ciekaw, ile znajdzie się komentarzy, które wyrażą
          religijne tęsknoty
          > autorów. Nie ma ich dużo, więc nie jest źle.
          > Chyba coraz więcej i więcej ludzi rozumie, że mistyka,
          mitologia, religia - to
          > coś, co odpowiada wprawdzie naszym tęskntom, ale nijak się ma
          do racjonalnego
          > dążenia do obiektywnego poznania. Więc nie mieszajmy Boga, bo
          On to nasz wymysł
          >
          > z epoki preracjonalnej, kiedy nie mozna było inaczej tłumaczyć
          świata, jak
          > tylko na sposób baśniowy.

          Niech bym się pomylił, ale wydaje mi się, że zaraz, Kolego,
          zobaczysz ilu tu jest zwolenników "racjonalnego dążenia do
          obiektywnego poznania".
        • Gość: Filip Re: tajemnica. IP: *.kbn.gov.pl 06.08.03, 15:07
          Oj racjonalny... Uważaj bo "szkiełko i oko" potrafi być totalnie
          zaślepiające. Z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz
          mądrzejści, coraz więcej wiemy, a wciąż nie potrafimy odpowiadać
          na najprostsze pytania. Pan jak rozumiem jesteś zwolennikiem
          teorii w stylu Denikena, ale powinieneś zauważyć, że nawt ten
          artykuł jest niczym innym, jak dowodem na to jak bardzo bezradni
          jesteśmy wobec wszechświata- cokolwiek dziś nie kryło by sie pod
          tym określeniem.

          PS A tak na marginesie, nie opłaca Ci sie być ateistą- jeśli
          będziesz miał rację nic nie zyskasz, a jeśli się myslisz
          stracisz możliwość wypoczywania w raju;)

          Pozdrawiam

          Gość portalu: racjonalny napisał(a):

          > Gość portalu: Grzesiek napisał(a):
          >
          > > Chyba znależliśmy Boga.
          >
          > Byłem ciekaw, ile znajdzie się komentarzy, które wyrażą
          religijne tęsknoty
          > autorów. Nie ma ich dużo, więc nie jest źle.
          > Chyba coraz więcej i więcej ludzi rozumie, że mistyka,
          mitologia, religia - to
          > coś, co odpowiada wprawdzie naszym tęskntom, ale nijak się ma
          do racjonalnego
          > dążenia do obiektywnego poznania. Więc nie mieszajmy Boga, bo
          On to nasz wymysł
          >
          > z epoki preracjonalnej, kiedy nie mozna było inaczej tłumaczyć
          świata, jak
          > tylko na sposób baśniowy.
          • Gość: abc Re: tajemnica. IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 10:37
            Gość portalu: Filip napisał(a):

            > PS A tak na marginesie, nie opłaca Ci sie być ateistą- jeśli
            > będziesz miał rację nic nie zyskasz, a jeśli się myslisz
            > stracisz możliwość wypoczywania w raju;)

            Cóż za rozbrajająca szczerość! Właśnie dokładnie takie są
            motywacje "wiary" większośći katolików. Tylko, że taką "wiarę"
            Bóg - jeśli istnieje - ma niechybnie w dupie i prędzej "zbawi"
            uczciwego ateistę niż rozmodlonego koniunkturalistę.
            • Gość: Gabryjel Re: tajemnica. IP: *.crowley.pl 07.08.03, 10:54
              Gość portalu: abc napisał(a):
              > taką "wiarę"
              > Bóg - jeśli istnieje - ma niechybnie w dupie i prędzej "zbawi"
              > uczciwego ateistę niż rozmodlonego koniunkturalistę.

              Uprasza się o nieroztrząsanie zagadnienia 'dupy Boga'. Dziękuję.
              • Gość: abc Re: tajemnica. IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 00:01
                Gość portalu: Gabryjel napisał(a):

                > Uprasza się o nieroztrząsanie zagadnienia 'dupy Boga'.
                Dziękuję.

                Niestety, nie obiecuję zaniechania. Dupa, jak dupa, wszystko
                jedno czyja!
    • Gość: Koles Boba Do Autora "Ciemnej energii..." IP: *.AUTON.CS.CMU.EDU 06.08.03, 21:52
      Szanowny Panie Redaktorze,
      pozwalam sobie zwrocic uwage na dwa
      bledy rzeczowe w poczatkowym akapicie
      Panskiego artykulu. Bob Nichol nazywa
      sie "Nichol" a nie "Nichols".
      Nie ma "Uniwersytetu Pittsburgha", tylko
      "Uniwersytet Pittsburski", ktory znajduje
      w miescie Pittsburgh (stad nazwa), w poludniowo-zachodniej
      Pennsylwanii, skad przesylam Panu i
      Panskim Czytelnikom serdeczne pozdrowienia.

      Koles Boba Nichol'a.

      (Nb.mam wlasnie przed soba artykul, na ktory Pan
      sie powoluje i stoi tam jak wol "Nichol"..
      Oj, warsztat warsztat!)
      • Gość: autor Re: Do Autora 'Ciemnej energii...' IP: *.stacje.agora.pl 07.08.03, 10:44
        > Panskiego artykulu. Bob Nichol nazywa
        > sie "Nichol" a nie "Nichols".

        Dziekuje za zwrócenie uwagi za błąd.

        > Nie ma "Uniwersytetu Pittsburgha", tylko
        > "Uniwersytet Pittsburski", ktory znajduje
        > w miescie Pittsburgh (stad nazwa), w poludniowo-zachodniej
        > Pennsylwanii, skad przesylam Panu i
        > Panskim Czytelnikom serdeczne pozdrowienia.

        Również pozdrawiam. Miałem kiedyś tam przyjaciela, fizyka, który tam pracował,
        ale na uniwersytecie stanowym.
        autor
        • Gość: Koles Boba Re: Do Autora 'Ciemnej energii...' IP: *.AUTON.CS.CMU.EDU 08.08.03, 16:25
          Dziekuje za pozdrowienia (w swoim imieniu)
          i za poprawki w tekscie (w imieniu Boba).
          Klaniam sie.

          Gość portalu: autor napisał(a):

          > > Panskiego artykulu. Bob Nichol nazywa
          > > sie "Nichol" a nie "Nichols".
          >
          > Dziekuje za zwrócenie uwagi za błąd.
          >
          > > Nie ma "Uniwersytetu Pittsburgha", tylko
          > > "Uniwersytet Pittsburski", ktory znajduje
          > > w miescie Pittsburgh (stad nazwa), w
          poludniowo-zachodniej
          > > Pennsylwanii, skad przesylam Panu i
          > > Panskim Czytelnikom serdeczne pozdrowienia.
          >
          > Również pozdrawiam. Miałem kiedyś tam przyjaciela,
          fizyka, który tam pracował,
          > ale na uniwersytecie stanowym.
          > autor
      • Gość: DJ M Re: Do Autora 'Ciemnej energii...' IP: *.rene.com.pl 07.08.03, 10:46
        Skąd tu pożyczyć 500 złotych do pierwszego.
    • Gość: tygiel... Antypatia galactica. IP: *.pl / 192.168.100.* 07.08.03, 10:49
      Antypatia galactica, mamy to w sobie wszak jesteśmy dziećmi
      kosmosu. Natomiast materia bardziej żywotna też urywa się.
      Antypatia galactika jest cechą naszych polityków do rozpraszania
      państwa. Jednym słowem w chaos. To tylko sprawa
      nieupożądkowania. Tak myślę.
      • Gość: tygiel... Atypati galactica IP: *.pl / 192.168.100.* 07.08.03, 11:13
        Gość portalu: tygiel... napisał(a):

        > Antypatia galactica, mamy to w sobie, wszak jesteśmy dziećmi
        > kosmosu. Natomiast materia bardziej żywotna też urywa się.
        > Antypatia galactika jest cechą naszych polityków do
        rozpraszania
        > państwa. Jednym słowem w chaos. To tylko sprawa
        > nieuporządkowania. Tak myślę.
    • Gość: tygiel... Atypatia galactica IP: *.pl / 192.168.100.* 07.08.03, 11:09
      No właśnie brak przecinka i nieuporządkowana. To musi być proste
      dlatego takie trudne.
    • Gość: *<:o) To mam kupować monkie i cukier, czy nie??? IP: *.acn.pl 07.08.03, 18:13
    • Gość: MilO:) Re: Większość energii wypełniającej Wszechświat j IP: localhost:* / 192.168.2.* 08.08.03, 15:49
      no i teraz moze troche wiecej ludzi sie zainteresuje teoria
      prozni G. Szypowa. natrafilem kiedys na pewien artykul w necie
      mowiacy o kontrowersyjnej dosc teorii prozni
      zainteresowanych => www.gwiazdy.com.pl/51_99/2.htm
      prosze sie nie sugerowac czasopismem ani nawet za bardzo faktami
      bo po glebszej analizie tych informacji okazalo sie ze pare
      faktow nie bezposrednio zwiazanych z ta teoria bylo
      nieprawdziwych.
      rozmawialem z ludzmi i nikt nie slyszal o szypowie i jego teori.
      za to mialem mozliwosc kiedys porozmawiania z osoba ktora wie
      znacznie wiecej niz ja na temat teorii prozni a mianowicie z
      prof. fizyki jednej z poznanskich uczelni(na ktorej obecnie sie
      ucze) wlasnie na temat tej teorii. to co uslyszalem od mojego
      wykladowcy dalo mi duzo do myslenia i mam nadzieje ze jezeli
      wiecej ludzi pozna ten temat wspolnie bedziemy mogli do czegos
      dojsc.

      to by bylo na tyle, a tak swoja droga teoria prozni nawet brzmi
      wiarygodnie i to bardzo!

      ocena nalezy do was...
      • Gość: MilO:) ...::: T E O R I A P R Ó Ż N I :::... IP: localhost:* / 192.168.2.* 08.08.03, 15:53
        www.zigzag.pl/jmte/Rubakov1.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka