Dodaj do ulubionych

Polska nauka, czyli jak dogonić Europę

27.11.08, 03:38
"Gdyby w UE rozdawano takie kostki, biurka polskich naukowców byłyby
dziś prawie puste"

G...no prawda.
Gdyby polski rząd opłacał naukę tak jak to się robi na zachodzie, to
trzebyby oddzielne składziki na te kostki zbudować.

Jeżeli jako asystent dostaje 1300 zł pensji i 500 zł rocznie na
badania własne, to w ramach tej kwoty jestem w stanie tylko i
wyłącznie opatentować metodę jak nie umrzeć z głodu.
A patent na to jest bardzo prosty. trzeba dorabic zajeciami na
prywatnych uczelniach jak nie wieczorami to w weekendy i na robienie
nauki nie ma juz ani czasu ani ochoty.
Do dupy z taką nauką. Wyjazd za granicę załatwił sprawę
definitywnie. Moja miesieczna pensja wynosi dwukrotność mojeego
rocznego zarobku w Polsce. Wyposażenie laboratoriow przekracza
jakiekolwiek wyobrażenie. Wystarczy spojrzec, jakie osiągnięcia mają
Polacy za granicą i zacząć im wreszcie płacić w Polsce, to wymiar
kostki trzeba będzie zmniejszyć, żeby sie po gabinetach pomieściły.


Obserwuj wątek
    • waldemar.m Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 27.11.08, 05:22
      witek7205 napisał:

      > "Gdyby w UE rozdawano takie kostki, biurka polskich naukowców
      byłyby
      > dziś prawie puste"
      >
      > G...no prawda.
      > Gdyby polski rząd opłacał naukę tak jak to się robi na zachodzie,
      to
      > trzebyby oddzielne składziki na te kostki zbudować.
      >

      No coż! Przepraszam, ale nauka nie poszła w las i dlatego odpowiadam
      Panu w tym samym stylu: G...no prawda.

      Składziki puścilibyście w arendę, kostki sprzedalibyście Amerykanom,
      a za zarobione pieniądze wyjechalibyście na zachód, skąd
      wymądrzalibyście się jacy to wy jesteście przewidujący.
    • dalatata Ja tez chce!!!! 27.11.08, 09:36
      prosze mi powiedziec gdzue mozna zarobic ponad 30K zlotych miesiecznie.
      rezygnuje z profesury w UK i jade.

      a poki co, bardzo prosze dac sobie spokoj z banailukami na temat takich pensji, co?

      witek7205 napisał:

      >
      > Jeżeli jako asystent dostaje 1300 zł pensji i 500 zł rocznie na
      > badania własne, to w ramach tej kwoty jestem w stanie tylko i
      > wyłącznie opatentować metodę jak nie umrzeć z głodu.
      > A patent na to jest bardzo prosty. trzeba dorabic zajeciami na
      > prywatnych uczelniach jak nie wieczorami to w weekendy i na robienie
      > nauki nie ma juz ani czasu ani ochoty.
      > Do dupy z taką nauką. Wyjazd za granicę załatwił sprawę
      > definitywnie. Moja miesieczna pensja wynosi dwukrotność mojeego
      > rocznego zarobku w Polsce. Wyposażenie laboratoriow przekracza
      • witek7205 Re: Ja tez chce!!!! 01.12.08, 05:31
        dalatata napisał:

        > prosze mi powiedziec gdzue mozna zarobic ponad 30K zlotych
        miesiecznie.
        > rezygnuje z profesury w UK i jade.
        >

        30K zł miesięcznie to śmieszknie małe pieniądze. Z profesurą to w
        zasadzie na każdejj amerykańskiej uczelni. W laboratoriach
        badawczych dowolnej firmy farmaceutycznej można zarobić znacznie
        więcej.
        • dalatata Re: Ja tez chce!!!! 01.12.08, 09:31
          po pierwsze byla mowa o asystenturze. Laskawy pan proponowal teze, ze to jego pensja asystencka wlasnie tyle wynosi. prosze wiec mi nie pieprzyc o profesurze i firmach asystenckich.

          ale zobaczmy, po drugie, jak by wygladaly sprawy przy pensji profesorskiej. Byla mowa o pensji netto, wiec przyjmujac przelicznik funta 4.5 zlotego, 30K to pensja na reke okolo 6.6K funtow, brutto zatem to pensja ok 11K funtow, a zatem 130K funtow rocznie. poza szczegolnymi wypadkami, jednostkami wybitnymi, z ekstraklasy swiatowej i tylko w niektorych dziedzinach nauki (glownie medycyna, czasem biznes) takie pensje profesorskie nie istnieja. co wiecej dla pogladu powiem ze przecietna pensja profesorska w UK to okolo polowa tej sumy.

          a zatem, jeszcze raz, prosze laskawego pana o nie smazenie dyrdymalow. nei ma pan pojecia o czym mowi.

          co do laboratoriow firm farmaceutycznych, nie znam sie za bardzo, jednak zachecam laskawego pana do zagladniecia np. do ogloszen o prace zamieszczanych w New Scientist. bedzie pan mial poglad na to, ile jest posad za pow 100K funtow. takie bez watpienia istnieja, ale prosze bardzo nie mowic o nich w kategoriach latwosci smarowania bulki maslem. bo znow wskazuje pan ze nie ma pojecia o czym mowi.
          • gaassarbajter Re: Ja tez chce!!!! 01.12.08, 11:36
            W UK 30 tys. funtow/rok uchodzi za bardzo dobra place dla PhD.
        • gaassarbajter Re: Ja tez chce!!!! 01.12.08, 11:39
          Te firmy farmaceutyczne to wyjatkowe szuje. Na jedno lekarstwo maja
          czwesto po kilkadziesiat patentow, i stad pochodza te ich brudne,
          monopolistyczne zyski... A ludzie umieraja badz cierpia, bo ich nie
          stac na lekarstwo, ktorego produkcja kosztuje grosze (99.9% ceny
          lekarstwa to czesto patenty i nic wiecej)... No coz, chcieliscie
          kapitalizmu, to go macie...
    • dalatata Nieustawione a nie narodowe 27.11.08, 10:28
      Pani Minister. nauka nie jest bialo-cczerowna, z orzelkiem, i zamiast kolorowa
      lepiej zeby byla uczciwa. zamiast sie zastanawiac nad klockami, lepiej zeby
      kazdy uniwersytet mial ludzi ktorzy sie znaja na eurospeak, ktorzy wiedza co w
      trawie piszczy.

      zeby napisac podanie trzeba przede wsyzstkim umiec pisac podania, a nie byc
      'innowacyjnym'. a gdzie sie mieli nauyczyc tego nasi naukowcy, skoro recenzje
      polskie sa nierzetelne? mnie zupelnie powala myslenie, ze zza ministerksiego
      stolka mozna zalatwic to, czy polscy uczeni beda granty europejskie dostawac. a
      jak bedziemy mieli narodowe centrum takie i takie, to juz wszystko bedzie cacy.
    • kpix Tak, z polska nauka jest bardzo, bardzo zle. 27.11.08, 10:52
      Najlepsze uniwersytety w Polsce: Warszawski i Jagiellonski
      ocieraja sie o pozycje rzedu 500 na swiecie. I jest ku temu
      kilka powodow. Po pierwsze oczywiscie swiadoma polityka
      wszystkich dotychczasowych rzadow obnizania nakladow na nauke.
      Ale rowniez obnizajac poziom nauk scislych w liceum dodatkowo
      sie do tego dolozylismy, ksztalcac ludzi, ktorzy przechodzac
      na studia nie sa w stanie sprostac oczekiwanemu od nich
      uniwersyteckiemu poziomowi wiedzy.
      Jako asystent na wydziale fizyki widzialem to na wlasne oczy:
      2-3 lata temu, gdy pojawili sie pierwsi studenci po "nowej
      maturze", profesor Wstepu do Fizyki I zastosowal wobec nich
      taki sam poziom nauczania, jaki od lat oczekiwalo sie od innych
      studentow. Efektem tego byla kompletna masakra na egzaminie:
      sposrod 160 studentow przyjetych, z czego okolo 120 podeszlo
      do egzaminu, przeszlo 36 osob, z czego tylko TRZECH bylo
      stricte studentami wydzialu fizyki, a reszta pochodzila z MISMAPu.
      Dziekan uratowala w koncu studentow dajac im szanse powtorki
      na nizszym poziomie. Dzis studentow III roku W.F. jest okolo
      trzydziestki. Tymczasem za "moich czasow" na tym samym roku bylo
      nas okolo 90-100.
      Dodatkowo ludzie w wieku 19 lat slyszac wszedzie o bezrobociu,
      celuja na taka perspektywe ktora da im prace za rozsadne pieniadze.
      Juz na samym poczatku nastepuje odplyw intelektu do firm
      prywatnych. Zas w wielu dziedzinach ktos, kto sie przedrze przez
      studia i doktorat, i chce prowadzic badania na swiatowym poziomie,
      musi wyjechac, bo Polska daje zbyt slabe instrumentarium do
      prowadzenia takich badan. Juz pomine kwestie tego, ze czlowiek
      zasuwa jak motorek, za co na polskim uniwersytecie otrzymuje pensje
      ponizej poczatkujacego "programisty" w dowolnej wiekszej firmie.
      Dlatego dla niejednego sytuacja ktora opisuje Witek, jest faktem:
      zamiast naprawde calkowicie skupic sie na badaniach, niejeden
      adiunkt czy profesor UW dorabia zajeciami na prywatnych uczelniach,
      i poswieca czas na przygotowanie, czas wykladu, egzaminowanie
      i dojazdy.
      • pokrecony_oliver Sytuacja Nauki Polskiej 27.11.08, 12:22
        > Najlepsze uniwersytety w Polsce: Warszawski i Jagiellonski
        > ocieraja sie o pozycje rzedu 500 na swiecie.

        Te uniwersytety są poniżej 300 pozycji. Na świecie jest 195 państw w
        tym większość to kraje 3 świata, widocznie nie stać nas nawet na dwa
        dobre uniwerki. Kształcenie młodych nie jest, aż takim problemem.
        Problem to kto wyedukuje tych co kształcą, żeby robili to jak
        należy?
        Jeśli chodzi o samą pracę naukową to jest to bardzo proste.

        Żeby nauka się rozwijała potrzebne jest:
        - swoboda pracy
        - pensja zapewniająca godne życie
        - pieniądze na badania
        - przyjazne stosunki w grupie
        - kultura pracy

        To co jest w Polsce:
        - średnia swoboda pracy
        - żałosne pieniądze dla naukowców
        - pieniądze na badania śmiechu warte
        - bardzo złe stosunki międzyludzkie
        - kultura olewania, zapijania, pozorowaniu pracy i egoizm

        Rząd przynajmniej poprawi jeden, dwa z tych punktów. Co z resztą?
    • szalonychemik Nic się nie zmieni 27.11.08, 13:06
      W ciągu ostatnich kilku lat, nazwa ministerstwa odpowiedzialnego za naukę i finansowanie badań na Wyższych Uczelniach zmieniała się 3 razy. Jakość obsługi naukowców - ani razu.

      Niski poziom polskiej nauki to nie tylko niedofinansowanie badań oraz niskie wynagrodzenia badaczy. Głównym kłopotem jest myślenie post-socrealistyczne. Dbanie o własne posady i utrzymywanie ich za wszelką cenę. Brak ruchu kadry, ludzie którzy kiedyś studiowali w danej jednostce, robią w niej doktorat, habilitację po czym zostają w niej profesorami. Nie znają świata poza Alma-Mater.

      Dobór pracowników w większości przypadków przypomina Carską Rosję. Podwładny swoją durnowatą postawą musi dowartościowywać przełożonego. Efekt końcowy jest taki, że zarówno przełożony jak i pracownik są durniami.

      Kolejny a może najważniejszy problem, to sposób doboru kadry. Nie słyszałem o uczciwie przeprowadzonym konkursie na stanowisko asystenckie lub adiunktowskie w Polskiej wyższej Uczelni. Bardzo jaskrawym przykładem jest młody człowiek, który nie mógł (tak, nie mógł) wygrać żadnego konkurs na asystenta. Tylko dzięki uporowi w prowadzeniu badań za wszelką cenę i ogromnej pasji został laureatem nagrody FNP (przed Nim chylę czoła).

      W tak skonstruowany system możemy wpompowywać miliony euro a jakość prac badawczych i ich wyników i tak się nie zmieni.

      Jeżeli ktoś potrafi dorzucić coś optymistycznego - to bardzo proszę.
      • alek_matematyk Re: Nic się nie zmieni 27.11.08, 14:03
        O widzę, że dyskutyjemy o abstrakcji :-) Z tego co wiem, to czegoś takiego jak POLSKA NAUKA nie ma - jest tylko POLSKA EDUKACJA. Trzeba się z tym pogodzić - szkoda czasu na bezsensowne dyskusje.
        Nic się nie zmieni jeśli pojawią się pieniądze i nie będzie współpracy przemysłu i nauki. Naukowcy pieniążki przejedzą i na tym różowy sen się zakończy. Bez poparcia POLSKIEGO PRZEMYSŁU - którego za dużo przecież nie mamy, a ten który pozostał zarządzany jest przez politykierów bez szkoły - nic się nie zmieni.

        Mogę się założyć - za 10 lat (jak Bóg da) będę uczestnikiem podobnej bezsensownej dyskusji. Mam także nadzieję, że dożyję czasów, gdy autorytetem młodzieży nie będzie TEDE.

        - Wieloletni pracownik naukowy jednego dobrego uniwersytetu i kilku uczelni prywatnych.

        • waldemar.m Re: Nic się nie zmieni 27.11.08, 14:19
          alek_matematyk napisał:

          > - Wieloletni pracownik naukowy jednego dobrego uniwersytetu i
          kilku uczelni prywatnych.
          >
          Ten uniwersytet dlatego dobry, że Pan tam pracuje?
          • rlnd Re: Nic się nie zmieni 27.11.08, 14:34
            Moze dlatego, ze Pan nie ?
            • alek_matematyk Re: Nic się nie zmieni 27.11.08, 14:59
              Swoje obowiązki związane z pracą wykonuję sumiennie - niestety na rozwój własny nie mam już czasu, a za 3tys. złotych miesięcznie mieszkania nie kupię. Nie do końca rozumiem Pana odpowiedź.

              Wsparcie nauki może mieć sens jeśli jednocześnie zainetresuje się nią przemysł - jeśli ludzie biznesu zauważą korzyści z niej płynące - tak jak to ma miejsce w USA. To dopiero pocięgnie za sobą rozwój.

              Inna próba ratowania polskiej nauki nie powiedzie się. Pieniądze pewnie zostaną skierowane do sektora szkolnictwa prywatnego i na tym się zakończy.

              • dalatata Re: Nic się nie zmieni 27.11.08, 20:35
                to ile by Pana satysfakcjonowalo, zeby rozwijac sie naukowo? 15K miesiecznie?
                czy tez rowniez by sie znalazl jakis wykret? ja osoboscie stawialbym na to, ze
                znalazlby sie.

                bo to sa wykrety. jesli komus nie odpowiadaja warunki kontraktu (dydatkyka plus
                badania) to powinien zrezygnowac z pracy.
              • rlnd Re: Nic się nie zmieni 27.11.08, 21:25
                Podejrzewam, ze nie trafil Pan i chcial polemizowac z waldemarem.m, ktory
                zaatakowal Pana jak klasyczny troll. Ja postanowilem odbic pileczke, sugerujac
                ze uniwersytet jest dobry bo waldemara.m tam nie ma (znizajac sie do jego
                poziomu, czego w sumie nie powinienem byl robic).
    • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 27.11.08, 14:57
      social.salon24.pl/102066,index.html
    • gaassarbajter [...] 27.11.08, 15:08
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kxs Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 27.11.08, 16:14
      Wooow, naprawdę 30% to jest cooś, poprzedni dał chyba 20%, a naukowcy mówili o
      conajmniej 200% żeby dogonić europę
      • charioteer Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 27.11.08, 16:18
        Ciekawe, co z tych 30% wyjdzie w nowej ustawie budzetowej.
    • madcio M'kay. 27.11.08, 19:27
      Gaassarbajter, bez spamu i prywatnych zatargów sądowych, które nikogo na grupie
      kompletnie nie obchodzą.
      • gaassarbajter Re: M'kay. 27.11.08, 20:08
        Widze, ze bronisz postkomunistycznego betonu jak jakiegos skarbu.
        Pora, aby sie udal na (nie)zasluzona emeryture, cenzorze od siedmiu
        bolesci... :(
        • dalatata Re: M'kay. 27.11.08, 20:12
          Panie Lechu, gdziez to Pan bywal?!

          i ja wespre madcia. Pana historie znaja juz nawet w Mongolii.
          • adept_ltd1_net Re: M'kay. 27.11.08, 20:38
            czekał, aż zapomnimy o nim, by móc nam przypomnieć???
            • gaassarbajter [...] 28.11.08, 18:13
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • gaassarbajter Re: M'kay. 29.11.08, 21:31
              No coz, za ciebie odpowiedzial cenzor, usuwajac moja odpowiedz... :(
          • gaassarbajter Re: M'kay. 29.11.08, 21:32
            A po ile dzis stoi wazelina w UK, Panie prof. dr hab. Dalatata?
            • dalatata Re: M'kay. 29.11.08, 23:23
              a komu i w co chce pan wejsc, Panie Lechu, ze az imporotwac pan chce?
              • gaassarbajter Re: M'kay. 30.11.08, 22:53
                A jak to sie "imporotuje", panie profesorze?
                Pozdr. :)
        • madcio Re: M'kay. 27.11.08, 21:27
          Kagan, to foruma to nie miejsce na wypłakiwanie się, śmiecenie sążnistymi
          pismami i innymi bzdurami.

          To nawet nie offtopic, to nadaje się jedynie do kasacji, zwłaszcza, że już kilka
          razy ryczałeś na grupie o tym. Jak masz problem... odsyłam do sygnaturki.

          EOT.
          • gaassarbajter Re: M'kay czyli kogo chroni madcio? 28.11.08, 18:20
            Primo: Nie wyplakuje sie, a oskarzam i domagam sie sprawiedliwosci.
            I mam do tego konstytucyjne prawo:
            Konstytucja RP - Rozdzial II WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I
            OBYWATELA, Art. 54.
            1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
            pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
            Secundo: To nie jest off topic, a jak najbardziej na temat, ktorym
            jest tu dyskusja o naprawie polskiej nauki, albowiem ta naprawa
            wymaga na poczatek usuniecia takich patologii, jak nieuznawanie w
            Polsce australijskiego PhD, na dodatek uzyskanego na czolowym
            australijskim uniwersytecie, a uznawaniu Mickey Mouse habilitacji
            Made in Slovakia.
            Tertio: nie rozumiem, czemu chronisz Madciu interesy mafii
            profesorskiej, szczegolnie tej z nic nie wartymi habilitacjami ze
            Slowacji... :(


            • madcio Re: M'kay czyli kogo chroni madcio? 28.11.08, 21:27
              Myślisz, że jesteś pierwszym trollem, który zasłania sie wolnością słowa?

              Powtarzam: prywatne użalania się i spam (w postaci wielokrotnie powtarzanego
              linku) lecą do kosza. Zwłaszcza, że twój problem był już wielokrotnie tutaj
              omawiany.

              Twoje brednie na temat mojej "ochrony kogokolwiek" (tak jakby użalania się
              jakiegoś tam trolla na jakimś tam forum mogły kogokolwiek obchodzić!) pominę
              milczeniem.

              Następne cięcia w tym wątku będą już bez mojego komentarza. Wiesz, gdzie pisać,
              jeśli masz jakis problem z moją pracą jako moderatora. EOT naprawdę.
              • gaassarbajter Re: M'kay czyli kogo chroni madcio? 29.11.08, 21:30
                1. Trollem jestes ty, i wlasnie widze oczami wyobrazni twa zlosliwie
                zadowolona fizjonomie po kolejnym ocenzurowaniu tego forum...
                2. Konstytucja RP to powazny akt prawny, wiec uwazaj...
                3. Wyraznie chronisz polska mafie profesorska, gdyz kasujesz posty
                poruszajace ten jakze wazny temat...
                4. Nie bede sie bawil w donosy na ciebie. Donosy to bowiem nie moja
                para kaloszy...
    • komentator4 Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 27.11.08, 22:23
      Wszystko, co pani minister zapowiada, już jest albo było.

      "jeśli chodzi o dynamikę wzrostu nakładów budżetowych na naukę,
      jesteśmy europejskim liderem!"

      Typowo komunistyczna gadka. Komuniści też chwalili się, że co prawda
      jesteśmy biedni, ale mamy najwyższe (na świecie, w Europie,
      w "regionie"...) tempo wzrostu. Na uwagę, że nietrudno osiągnąć
      wysokie tempo wzrostu przy prawie zerowym stanie początkowym
      odpowiadali: "Tak, mała baza jest korzystna" (autentyczna wypowiedź
      wykładowcy od "Podstaw nauk politycznych" na Wydziale Fizyki - to
      był obowiązkowy wykład na trzecim roku).

      "Szlagierowym pomysłem unijnego programu było powołanie
      autonomicznej i niezależnej Europejskiej Rady Badań finansującej
      badania poznawcze. Wszystkie kraje Unii Europejskiej takie agencje
      mają. Polska była tu niechlubnym wyjątkiem."

      A gdzie pani minister była, gdy w roku 1990 powstawał KBN? Też
      zapowiadano go jako zbawienie dla polskiej nauki. Miał odegrać
      dokładnie tę samą rolę, co planowana teraz Rada Badań. I co? Zamiast
      uczciwych konkursów orgia kumoterstwa i niekompetencji. Mieli być
      zagraniczni recenzenci, wypełnialiśmy duplikaty wniosków po
      angielsku - ale zagranicznego recenzenta nigdy nie było. Z góry
      wiadomo, kto wygra, kto przegra. Polskie cwaniactwo wygrywa z każdym
      systemem. Tylko otwarcie na krytykę zza granicy byłoby szansą.
      Trzeba by wprowadzić obowiązek udziału zagranicznych recenzentów w
      ocenach projektów i obowiązek przydzielania pieniędzy ściśle według
      opinii recenzentów. Teraz opinie recenzentów są modyfikowane przez
      komisje i zespoły od rozdziału pieniędzy, które prowadzą własną
      politykę.

      "Jednym z filarów proponowanej właśnie reformy nauki jest powołanie
      Narodowego Centrum Nauki (NCN) jako niezależnej agencji finansującej
      badania. Kształt i funkcje tej nowej instytucji oparto w dużej
      mierze na sprawdzonych już europejskich wzorcach. Głównym zadaniem
      zarządzanego przez naukowców i finansowanego ze środków publicznych
      NCN będzie przyznawanie grantów badawczych we wszystkich obszarach
      nauki na zasadach konkursowych, przy zastosowaniu systemu peer
      review, czyli badania jakości projektu przez naukowców i ekspertów z
      danej dziedziny."

      To jest dokładne powtórzenie programu działania KBN z roku 1990.

      "Kolejnym podobieństwem do standardów unijnych jest procedura wyboru
      Rady NCN, której członkowie będą typowani przez specjalny
      kilkuosobowy komitet najwybitniejszych naukowców."

      A kto wytypuje "najwybitniejszych naukowców"? Pani minister?
      Przedstawicielka dyscypliny "nauki", która nie tylko nie liczy się w
      świecie, ale nawet w Polsce jest okazem żałosnego dziadostwa
      intelektualnego?

      "Jednocześnie nie było również chyba nikogo, kto mógłby powiedzieć,
      że nawet te małe pieniądze są wydawane w sposób racjonalny. Dlatego
      też rząd, spotykając się także ze środowiskową krytyką, zwiększając
      budżet nauki, zaczyna więcej wymagać od samych naukowców. Nie będzie
      już łatwego pieniądza."

      Czysta kpina. To ględzenie słyszymy nieustannie od początku lat
      1990tych. W ramach "racjonalizacji" wydatki były systematycznie
      obniżane aż do poziomu głodowego. Kiedy pieniądz w nauce był łatwy?
      Może w "naukach prawnych", na których pani minister się zna, ale
      nigdzie poza tym.

      Jeszcze raz serwuje się nam grę pozorów i powoływanie nowych
      niepotrzebnych urzędów zamiast rzeczywistego działania. Czy po
      powstaniu NCN instytucja będąca dziś spadkobiercą KBN (nie nadążam
      za zmianami nazw - nie wiem, jak ona się nazywa) zniknie, czy będzie
      istniała nadal?
      • stalybywalec Granice są otwarte - emigracja nie gryzie. 27.11.08, 23:51
        Polska nauka, czyli jak dogonić Europę - tytuł chwytliwy,cel
        nieosiągalny,komentarz krótko i na temat:
        Polska edukacja, czyli jak dogodzić Europie.
      • pokrecony_oliver może trochę samokrytyki 28.11.08, 15:05
        Jak to jest, że Rosjanie mają naukę na nie najgorszym poziomie przy
        podobnych dotacjach i zarobkach? Na dodatek mają bardzo
        nieciekawą sytuację polityczną.

        Co ma dać takie jadowite narzekanie? Przecież to jest ciągle w kółko
        powtarzane i nie ma żadnych rezultatów. Wniosek - metoda jest zła.
        Organy państwowe i tak to zignorują. Może lepiej się przyjrzeć co
        szwankuje na polskich uczelniach i placówkach badawczych. Naukę
        zawsze
        da się robić nawet jak dotacje są kiepskie.
        Prawda jest taka, że sposób takiego narzekania jest wynikiem
        myślenia
        które też psuje stosunki międzyludzkie w danym miejscu.
        Zwalić winę na
        innych, a później siedzieć i nic nie robić, bo przecież to ich wina.

        Czemu nie spróbować robić badań tym co jest, są rezultaty to i
        najgorszy rząd czy firmy prywatne zainwestują w to pieniądze. Nie ma
        odpowiedniej aparatury to połączyć siły z innymi grupami. Razem też
        można występować o dotacje. Prawda jest taka, że to naukowcy nie
        mogą
        się ze sobą dogadać i prowadzą swoje małe prywatne wojny. Gdyby
        zaczęli działać wspólnie to by stworzyli odpowiednią siłę mogącą
        wywierać odpowiednie naciski.


        • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 15:24
          pokrecony_oliver napisał:

          > Jak to jest, że Rosjanie mają naukę na nie najgorszym poziomie przy
          > podobnych dotacjach i zarobkach?

          Moze w naukach scislych. Nie znam absolutnie zadnych liczacych sie wynikow
          Rosjan pracujacych w Rosji. To tak na przestrzeni ostatnich kilkudziesieciu lat.

          > Czemu nie spróbować robić badań tym co jest,

          Nic nie ma. Walczymy o to, co jest standardowym wyposazeniem kazdego szanujacego
          sie laboratorium, zeby robic research na poziomie dobrego magisterium. Liczace
          sie wyniki osiaga sie na sprzecie, o ktorym nie mozemy nawet marzyc.
          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 15:57
            > Moze w naukach scislych.

            To prawda, nie wiem jak jest poza naukami ścisłymi.

            > Nic nie ma. Walczymy o to, co jest standardowym wyposazeniem kazdego
            szanujaceg
            > o
            > sie laboratorium, zeby robic research na poziomie dobrego
            magisterium. Liczace
            > sie wyniki osiaga sie na sprzecie, o ktorym nie mozemy nawet marzyc.

            Znam wiele doświadczeń gdzie niezłe wyniki osiągnięto w szanowanych
            laboratoriach przy użyciu sprzętu którym dysponuje każde laboratorium,
            nawet te które się nie szanują.
            Kwestia kombinowania i umiejętności majsterkowicza. Obecnie sprzęt
            dostępny w sklepach za grosze, umożliwia wybudowanie bardzo zaawansowanej aparatury. Brałem udział w konstruowaniu wielu urządzeń
            kosztujących u producenta tysiące euro, gdzie końcowy koszt przy
            majsterkowaniu wyniósł kilka euro. To nie było spowodowane problemami
            finansowymi tylko zbyt niskim parametrami tego co się sprzedaje.
            Dodatkowo można to opatentować. Mniejsze wydatki, a i zyski z tego
            powstają.

            Kwestia współpracy i komunikacji jest jeszcze ważniejsza. Dzięki takim
            umiejętnością można zdobyć nie tylko dostęp do sprzętu ale i
            efektywniej występować o różnego rodzaju dotacje, czy wywierać naciski
            na rządzących. To nie tylko rząd jest be, ale i całe środowisko naukowe
            jest tak samo zepsute.
            • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:31
              Sorry, to troche inna rzeczywistosc. Jezeli potrzebuje konkretnego programu,
              nikt mi nie opublikuje badania zrobionego na sofcie/sprzecie zrobionym przez
              znajomego informatyka/elektronika. Obowiazuja pewne standardy i chalupnictwem
              sie poza nie nie wyjdzie. To tak pokrotce o sprzecie, ktory jest w zasiegu
              naszych mozliwosci finansowych, ale tu z kolei mnoza sie najrozniejsze
              przeszkody biurokratyczne. Sprzetu za kilkadziesiat tys. PLN w garazu sie zrobic
              nie da, a to tez juz jest swiatowy standard. O jeszcze drozszym mowic nie bede,
              bo szkoda klawiatury.

              Wspolpraca i komunikacja to troche inna sprawa. Czesto po prostu nie za bardzo
              jest z kim wspolpracowac.
            • warchlak1 Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 22:34
              pokrecony_oliver ma rację, ale nie w stu procentach. Zdarzało mi się budować
              przyrządy pomiarowe za 10-15% ceny producenta (kilka tysiecy US$), które miały
              identyczne parametry co ich odpowiedniki z katalogu. Nie przeskoczy się jednak
              ceny pewnych komponentów ani odczynników - jak ktoś się chce zajmować
              kriogeniką, to będzie musiał kupować ciekły hel - nie wydestyluje go sobie sam z
              gazu ziemnego. To samo w chemii - odczynniki wysokiej czystości nie są za darmo.
              Nauki związane z elektroniką mają wbrew pozorom nieco łatwiej - z byle
              elektronicznego złomu można odzyskać (i ponownie wykorzystać) części, z których
              da się złożyć urządzenia realizujące bardzo zaawansowane zadania - np. GPU
              wspomniane przez olivera lub procesor do Playstation 3.
              Niestety takie działanie ma jedną podstawową wadę - oszczędza się pieniądze, ale
              traci czas.
              • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 07:47
                warchlak1, w swoim ostatnim zdaniu powiedziałeś bardzo słuszną
                rzecz, którą warto mocno podkreślić. Specjalizacja stworzyła
                cywilizację. Nie po to fizyk studiuje fizykę, żeby potem tracić czas
                na samodzielne konstruowanie urządzeń, które od specjalistów można
                kupić w czasie o wiele krótszym. Niestety, to dobrodziejstwo
                cywilizacji zostało wynaturzone przez oszalałych ideologów rynku, z
                winy których pewne produkty osiągnęły absurdalne ceny. Sposobem na
                rozwiązanie tego problemu jest walka z politykami o uzdrowienie
                rynku, a nie poświęcanie własnego życia na partyzanckie podchody,
                jak to robi pokrecony_oliver.
                • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 08:16
                  Oczywiście,że nie wszystko da się skonstruować. Czasami zmusza do
                  takich działań brak pieniędzy albo to, że eksperyment wymaga
                  urządzenia którego niema na rynku.
                  Samodzielna konstrukcja to był tyko jeden z przykładów o którym pisałem.
                  A co z innymi, jak to, że polscy naukowcy nie potrafią
                  się zjednoczyć w walce o pieniądze? Nie potrafią ze sobą współpracować, itd...
        • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:17
          Jak dla mnie, to ten głos jest symptomatyczny dla specyfiki naszej ojczyzny.
          Pokręcony_oliver nie ma pojęcia, o czym pisze, ale ma mocne zdanie i odważnie je
          głosi. Skąd informacja o sukcesach Rosjan??? (i skąd informacja, że nie mają
          pieniędzy... - obie bzdurne, na to, co im potrzebne mają mnóstwo pieniędzy... a
          sukcesy, też tam, gdzie potrzebne, w zbrojeniówce). Dalej - naukę zawsze da się
          robić, nawet jak dotacje są kiepskie... - Oliver, chyba z plasteliny ją można
          robić, i to gorszej jakości. Psucie stosunków i zwalanie winy - błyskotliwa
          diagnoza, ale jednak na poziomie wójta z Plebanii (czy jak to się tam nazywa).
          Robić badania tym, co jest... ale albo nic nie ma, albo to jest do niczego (a
          tam, gdzie jest sprzęt, są dobre rezultaty, zapewaniam). Połączyć siły, pewnie -
          zamiast dwóch bied będzie jedna. Człowieku, odrobinę myślenia... i potem dopiero
          pisz. Brakuje tu jeszcze narzekań, że za wiele dyskutujemy, a za mało się
          modlimy... i to jest świadomość społeczna (czy tzw. świadomość społeczna).
          • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:36
            Dobra, no troche racji ma. Robi sie na tym, co jest, wiec po prostu pewnych
            rzeczy sie nie robi, bo nie ma na czym. I tyle. Teoretykow i historykow nauki
            przeto ci u nas dostatek, bo to prawie nic nie kosztuje.
            • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:43
              Chario - przyznajesz rację w mailu, w którym ją negujesz??? ;-)
              Ja nie należę do apologetów środowiska, ale, kiedy słyszę, że mamy się wziąć za
              ręce i zrobić coś wielkiego, to mnie skręca... I że to ma być sposób...
              Piszesz: robi się na tym, co jest, więc po prostu pewnych rzeczy się nie robi,
              no właśnie...ale to nie wynika z tego, że ludzie są paskudni (choć bywają, ale
              to inna sprawa) i nie uzdrowi tego to, że kupią sobie części i wspólnie coś
              poskładają...
              Wiesz, ja znam fizyka, który robi badania na sprzęcie, przy którym kwota
              kilkadziesiąt tysięcy złotych jest śmieszna, i z jego badań korzysta i Europa i
              USA - a Polak... tylko, że w tym sprzęcie, jak się zepsuje śrubka za
              kilkadziesiąt tysięcy, to jest serwis, który się tym zajmuje za odpowiednią
              kwotę, a nie pokręcony i jego składak... i trzymanie się za rączki pośród
              dobrych ludzi.
              • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:46
                a swoją drogą takiej degrengolady jak u Rosjan, to ja nigdzie nie widziałem...
              • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:49
                adept_ltd1_net napisał:

                > Chario - przyznajesz rację w mailu, w którym ją negujesz??? ;-)

                No bo mnie skreca, jak ktos mowi, ze trzeba robic na tym, co jest... Albo, ze
                sobie mozna sprzetus w garazu wyprodukowac jak Jobs z Wozniakiem... Kurde,
                dobrze, ze srubokretow do tego nie trzeba robic samemu, tylko mozna z domu
                przyniesc...
              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:00
                Widzisz ja jestem fizykiem, trzy lata temu poskładałem składaka za pół
                miliona euro. Miał kosztować dwa razy tyle. Pewnych rzeczy nie dało
                się uprościć. Dzisiaj zszedłbym już do kwoty 250 tys. Większość
                elementów po zakupie i rozmontowaniu okazała się bajecznie prosta.
                Dalszych już nie kupowaliśmy tylko robiliśmy sami bo nawet parametry tego co jest na rynku były do d. Fundusze mieliśmy naprawdę ogromne.
                Z serwisów korzystałem tylko kiedy coś było na gwarancji. Resztę sam
                reperowałem we własnym zakresie.
                Widocznie ten twój znajomy tylko pomiary potrafi robić, dlatego traci
                czas i pieniądze na serwisy.
                • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:03
                  sukcesu - szczerze gratuluję!
                  ale co do reszty, to jako fizyk powinieneś wiedzieć, że nauka się mocno
                  wyspecjalizowała - i jedni są od składania, a drudzy od robienia badań, patentów
                  i wysoko punktowanych publikacji...
                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:10
                    Fizycy akurat raczej niezle publikuja, ale kiepsko rozumieja specyfike innych
                    dyscyplin...
                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:14
                    Są też tacy którzy składają, patentują, robią pomiary i jeszcze mają
                    czas na teorie. Ci co za bardzo się specjalizują to porostu osoby
                    piastujące wygodne stanowiska. Istnieją mody na konkretne badania,
                    które później stają się mniej modne albo znikają całkowicie. Część zostanie w swojej specjalizacji i będzie narzekać a inni zajmą
                    się czymś innym.
                    Ale najprościej wziąć tego co majsterkuje, dogadać się z kimś w
                    sprawie robienia papierów patentowych, kogoś do pomiarów i
                    koniecznie teoretyka.
                    • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:21
                      jeszcze jeden taki post, a przestanę wierzyć, że masz cokolwiek wspólnego z
                      fizyką...
                      a generalizacja - mody, stanowiska - specjalizacje wskazuje bardziej na twój ból
                      niż rzeczywisty stan świata (nie muszę dodawać, że człowiek, o którym pisałem,
                      był jednym z dwóch w świecie wyspecjalizowanych w czymś tam, nie piastował
                      stanowisk i nie podlegał modom - sporo unijnego przemysłu z niego korzysta),
                      więc to chyba nie to forum na taką dyskusję... (i coś, co udaje argumenty...)
                      • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:37
                        To ja raczej mogę przestać wierzyć, że masz jakiekolwiek pojęcie o
                        tym co się dzieje. Od groma rzeczy poszło w zapomnienie, okazało
                        się błędne, techniki pomiarowe zastąpiono nowszymi....

                        > niż rzeczywisty stan świata

                        Obecny rzeczywisty stan świata to po latach będzie analizować
                        historia. Nie pisz proszę jaka on jest bo jesteś śmieszny.

                        • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:43
                          oliver - dyskutujesz ze swoim wewnętrznym demonem (co zazwyczaj źle się kończy)
                          - bo ja dobrze wiem, że mnóstwo rzeczy poszło w zapomnienie (i nie napisałem, że
                          jest inaczej - więc albo masz kłopot z rozumieniem słowa pisanego, albo z
                          pisaniem i chodzi ci o coś innego, niż tu wystukujesz).
                          nie piszę też, że wiem, jaki jest stan świata (poza tym, że bardziej
                          skomplikowany niż to malujesz, a mam na to dowody, bo sam nie będąc fizykiem,
                          znam fizyków i to co tu piszesz, to dla wielu z nich są androny) - to ty wiesz:
                          ludzie są źli i zawistni, robią kariery i poddają się modom, a dumny Oliver
                          składa swoje składaki... jak świstak.

                          jak dla mnie, bez odbioru...
                          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 18:50
                            > oliver - dyskutujesz ze swoim wewnętrznym demonem

                            Ja mam problem ze czytaniem? O jakich ty demonach piszesz? Co to ma wspólnego z tematem? Co Ciebie dręczy, że tak znienacka wyjeżdżasz z
                            czymś takim?

                            > ludzie są źli i zawistni, robią kariery i poddają się modom, a dumny
                            Oliver
                            > składa swoje składaki... jak świstak.

                            To Cię boli? :-)

                            Cały sęk tej starej reklamy był taki, że ktoś zobaczył coś nieprawdopodobnego i poszedł się tym podzielić z innymi. Ja opisałem
                            to co widziałem i co działa. Reakcja taka sama.

                            > (poza tym, że bardziej
                            > skomplikowany niż to malujesz, a mam na to dowody, bo sam nie będąc
                            fizykiem,
                            > znam fizyków i to co tu piszesz, to dla wielu z nich są androny)

                            Też jako fizyk znam wielu fizyków dla których to są androny, ale znam
                            jeszcze więcej o wiele lepszych fizyków dla których to się nazywa
                            codzienność.
                            • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 19:06
                              Co osiagnales jako fizyk? Może trochę samokrytyki...
                              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 19:18
                                Satysfakcję z tego, że robie to co zawsze chciałem robić. Dostęp do
                                publikacji i możliwość publikowania. Dostęp do środowiska i możliwość wymiany myśli. Nie najgorsze zarobki, jak dla mnie wystarczające.
                                Najważniejsze, możliwość wpływania na rozwój badań i sposób myślenia.

                                Samokrytyka: za dużo czasu marnuje robiąc dla innych, nie osiągnąłem
                                swobody.
                                • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 19:35
                                  Ok. Bardzo ladnie. Ale co zrobiles dla nauki, a nie dla siebie? Za
                                  co bierzesz te pieniadze? Za efekty pracy czy za to, ze udalo ci sie
                                  uzyskac synekurke? I skad pochodza te pieniadze? Jesli z budzetu, to
                                  czy uwazasz za uczciwe to, ze twoja pensje, nie najgorsza przeciez,
                                  placa ci podatnicy, czesto ledwo wiazacy koniec z koncem? Co dla
                                  nich zrobiles? Czy kiedykolwiek pomyslales, ze mozesz byc zwyklym
                                  pasozytem? Jakie sa KONKRETNIE efekty twej pracy? Jak one pomagaja
                                  zyc zwyczajnym ludziom, tym, z ktorych podatkow bierze sie twoja
                                  pensja? Mysles kiedys o tym?
                                  Pozdr.:)
                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 20:05
                                    > Ok. Bardzo ladnie. Ale co zrobiles dla nauki, a nie dla siebie? Za
                                    > co bierzesz te pieniadze? Za efekty pracy czy za to, ze udalo ci sie
                                    > uzyskac synekurke?

                                    To co robie jest dla nauki. Pieniądze biorę za to co robie.

                                    > I skad pochodza te pieniadze? Jesli z budzetu, to
                                    > czy uwazasz za uczciwe to, ze twoja pensje, nie najgorsza przeciez,
                                    > placa ci podatnicy, czesto ledwo wiazacy koniec z koncem? Co dla
                                    > nich zrobiles?

                                    Pieniądze pochodzą z różnych źródeł. Podatnicy którzy ledwo wiążą
                                    koniec z końcem to nie moja dziedzina, a i tak coś z tego będą mieli.
                                    Tak się składa, że to co robiłem wcześniej ma zastosowanie w badaniach
                                    dla medycyny. Wcale do tego nie zmierzałem bo cel był nanotechnologia
                                    ale okazało się, że się i tam się przyda.

                                    > Jakie sa KONKRETNIE efekty twej pracy?

                                    Konkretnych przykładów Ci nie podam bo zależy mi na anonimowości.

                                    > Jak one pomagaja
                                    > zyc zwyczajnym ludziom, tym, z ktorych podatkow bierze sie twoja
                                    > pensja? Mysles kiedys o tym?
                                    > Pozdr.:)

                                    Zajmując się nauką nie należy zadawać takich pytań. Bada się dla samego
                                    poznania. Okazuje się, że poznanie jest bardzo korzystne dla ludzkości
                                    i nie da się przewidzieć co się przyda a co nie.
                                    • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 21:11
                                      1. Bierzesz pieniadze za przychodzenie do pracy, czy za efekty
                                      swojej pracy?
                                      2. Anonimowosc to ostoja tchorzy i nieudacznikow.
                                      3. Badac mozna dla samego poznania, ale w takim przypadku robi sie
                                      to za wlasne pieniadze, a nie za "other peoples' money"...
                                      • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 08:27
                                        1. Jakbym nie miał efektów to by mnie zwolniono dość szybko. Mój szef
                                        jest pod tym względem tyranem.
                                        2. Pozwala też na uniknięcie wpływu pozycji człowieka na jego
                                        wypowiedz. To daje możliwość sprawdzenia jak jak sobie radzi treść
                                        wypowiedzi. No i koledzy z pracy lub osoby które znamy nie będą
                                        się przymilać tylko walić prosto z mostu. Tak samo to działa w
                                        przypadku wrogów. Czyli anonimowość pozwala na prowadzenie rozsądnych
                                        dyskusji. Już zaczynam żałować, że przyznałem się do tego, że jestem
                                        fizykiem.
                                        3. To jest zasada którą powinni kierować się naukowcy. Jeśli idzie o
                                        zdobywanie funduszy to już inna sprawa. Temat badań podstawowych był
                                        zawsze kontrowersyjny. Jako przykład podam wypowiedz protestujących
                                        kilka lat temu we Francji "Nie można ciągle udoskonalać świeczki". Bez
                                        takich badań nie było by żarówki.
                                        • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 21:36
                                          1. Mylisz realne efekty z efekciarstwem w celu zadowolenia szefostwa.
                                          2. Wstydzisz sie bycia fizykiem? A to niby czemu? Zadna praca
                                          podobno nie hanbi!
                                          3. Zarowka to nieciekawy wynalazek Edisona. Wole swietlowki Tesli -
                                          bardziej wydajne energetycznie i bardziej swieca niz grzeja...
                                          Pozdr. :)
                                          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 21:53
                                            Trolujesz.

                                            • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 22:54
                                              Lapaj zlodzieja, krzyczy rabus zmykajacy z ukradzionym portfelem...
                    • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:29
                      pokrecony_oliver napisał:

                      > Ale najprościej wziąć tego co majsterkuje, dogadać się z kimś w
                      > sprawie robienia papierów patentowych, kogoś do pomiarów i
                      > koniecznie teoretyka.

                      Patrzysz z zupelnie innej perpektywy. Jak ktos grzebie w ludzkim umysle, to
                      potrzebuje standaryzowanych narzedzi, gotowej aparatury. Do pomocy moze sobie
                      wziac ludzi od obslugi tego sprzetu i statystykow. Zadne majsterkowanie nie
                      wchodzi w rachube. Koniec i kropka. Nie ma narzedzia, nie ma badania, bo szkoda
                      czasu na cos, czego po prostu nikt nie opublikuje. To, co dla ciebie jest
                      racjonalne, dla mnie jest czysta amatorszczyzna. Po prostu inny swiat.

                      A to prawda, ze mody na rozne metodologie przemijaja, ale to nie ma nic do rzeczy.
                      • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:31
                        co więcej - to nie jest tylko podział na fizyków i innych, dla fizyków, których
                        znam to, co pisze oliver również jest amatorszczyzną (i nie da się tego wyjaśnić
                        modami i karierowiczowstwem, bo mają uznany światowy dorobek).
                      • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:42
                        > Patrzysz z zupelnie innej perpektywy. Jak ktos grzebie w ludzkim
                        umysle, to
                        > potrzebuje standaryzowanych narzedzi, gotowej aparatury.

                        Co masz na myśli bo mnie zainteresowałeś?
                        Może zajmujesz się badaniem różnych aktywnych rejonów mózgu?
                        Czego do tego potrzebujesz? Może tomografu PET?
                • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:06
                  To umowmy sie, ze ja jestem od robienia pomiarow i nie jestem fizykiem ;-)
                  Teoria pomiaru tez mnie za bardzo nie interesuje, tylko sam wynik. To co
                  proponujesz, to tak jakbys komus kazal robic statystyki recznie, albo na
                  kalkulatorku, jezeli nie stac go na porzadny program statystyczny. To jest z
                  grubsza roznica miedzy fizyka a bardziej 'ludzkimi' naukami.
                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:21
                    Dlaczego uważasz fizykę za "nieludzką"? Obecnie się ją wszędzie
                    stosuje. Biologia, medycyna, historia, ekonomia.... Znam nawet
                    przypadki badań dla nauk humanistycznych.
                    Szukałeś jakiejś darmowej alternatywy dla swoich obliczeń? Jest sporo
                    freewareu.
                    • adept_ltd1_net do Chario 28.11.08, 17:23
                      to co? pędzimy po freeware???
                      • charioteer Re: do Chario 28.11.08, 17:32
                        Hm, a cos konkretnego proponujesz?
                        • adept_ltd1_net Re: do Chario 28.11.08, 17:35
                          hm, no nie wiem, jaki freeware tu by mógł być satysfakcjonujący??? ale widziałem
                          kiedyś taki na parapecie ;-)
                          • charioteer Re: do Chario 28.11.08, 17:42
                            Noo, na parapecie to byl bardzo dobry freeware... :-)
                            • adept_ltd1_net Re: do Chario 28.11.08, 17:44
                              mam wrażenie, że to już był prawie hardware
                              • charioteer Re: do Chario 28.11.08, 18:03
                                Alez skad, wszystko zostalo skonsumowane :-)
                                • adept_ltd1_net Re: do Chario 28.11.08, 18:04
                                  książki na zniszczenie...
                                  • charioteer Re: do Chario 28.11.08, 18:06
                                    Jakie ksiazki? Ma wyjsc dobry 'konferencyjniak', tzn. w dobrym wydawnictwie ;-)
                                    • charioteer Re: do Chario 28.11.08, 18:08
                                      Asept, kurcze, osobiste tematy poruszasz ;-) To bylo w marcu. Dawno, dawno
                                      temu... ;-)
                                    • adept_ltd1_net Re: do Chario 28.11.08, 18:13
                                      co się tak zastrzegasz ;-)
                                      no freeware - taka formuła przy rozliczaniu grantów: książki na zniszczenie...,
                                      że nie są na stanie biblioteki twojej uczelni, tylko twoje
                                      na innych forach adept_ltd
                                      • charioteer Re: do Chario 28.11.08, 18:14
                                        To moze u was ;-) U nas sie scwanili...
                                        • adept_ltd1_net Re: do Chario 28.11.08, 18:25
                                          to akuratnie ani u was, ani u nas, a jeszcze gdzie indziej, ale korzystam na tym...
                    • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:31
                      No to ja jestem s tych, co stosuja...

                      Nie szukam darmowej alternatywy do obliczen. To byl przyklad, ktory mial ci
                      unaocznic, ze pewnych rzeczy nie mozna zrobic sposobem chalupniczym, bo nie.
          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:48
            > głosi. Skąd informacja o sukcesach Rosjan??? (i skąd informacja, że
            nie mają
            > pieniędzy... - obie bzdurne, na to, co im potrzebne mają mnóstwo
            pieniędzy... a
            > sukcesy, też tam, gdzie potrzebne, w zbrojeniówce).

            Z kontaktów prywatnych i dlatego z nimi współpracuje bo mają co
            zaoferować. Mają swoje podejście do pracy, zupełnie inne. Ich duma
            nie pozwala im robić badań na niskim poziomie.

            > Oliver, chyba z plasteliny ją można
            > robić, i to gorszej jakości.

            Nie o jakość chodzi ale na pewno będzie się trzeba bardziej
            napracować. Współczesna elektronika i komputery mają wiele do
            zaoferowania za śmieszne pieniądze. Zawsze da się znaleźć tani
            warsztat ze zdolnymi spawaczami którzy nie spartaczą cięższych
            projektów.

            Jako jeden z przykładów weź superkomputer. Koszta to co najmniej
            kilkaset tysięcy euro. Jak się trochę pokombinuje to można taką samą
            moc uzyskać na obecnych kartach graficznych tysiąc razy taniej.

            Kolejnymi przykładami mogę sypać bez żadnego problemu.

            > Psucie stosunków i zwalanie winy - błyskotliwa
            > diagnoza, ale jednak na poziomie wójta z Plebanii

            Widocznie wójt ma rację, chociaż nie wiem o czym piszesz. To choroba
            narodowa. Polak Polakowi wrogiem plus ciągłe narzekanie. Na dodatek
            jak się wyjdzie z pomysłem to tylko po głowie można dostać.

            > Robić badania tym, co jest... ale albo nic nie ma, albo to jest do
            niczego (a
            > tam, gdzie jest sprzęt, są dobre rezultaty, zapewaniam).

            Znam osobiście miejsca z olbrzymimi dotacjami i supernowoczesnym
            sprzętem bez dobrych rezultatów. Bzdury piszesz.

            > Człowieku, odrobinę myślenia... i potem dopier
            > o
            > pisz.

            To ty lepiej sam pomyśl zanim coś napiszesz. W całej tej twojej
            pisaninie niema żadnych argumentów a jedynie denne porównania.

            Forsa zapewne pozwala kupić całą masę fajnego sprzętu, ale to nie
            gwarantuje poziomu, z zaledwie pomaga go podnieść. Niektóre grupy
            które dostają drogą aparaturę zyskują publikacje jedynie robiąc
            pomiary innym. Ale to kreatywność i organizacja pozwala robić dopiero
            dobre badania które coś wnoszą.

            • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:54
              Dzizas, zdolny elektronik sam sobie zlutuje, ale dla mnie to jest narzedzie, a
              nie cel sam w sobie. Wiem, ze komercha jest be i nie ma to jak wlasny garaz, ale
              nikt nie opublikuje badania zrobionego na takim garazowym sprzecie. EOT.
              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:02
                Sporo laboratoriów ma sprzęt typu "homemade", lub kombinację ze
                sprzętem komercyjnym.
                • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:08
                  A to juz zalezy od dyscypliny, a czasami tylko od specyfiki konkretnego badania.
                  Racje ma Adept, ze wnioski z wlasnego podworka bezpodstawnie generalizujesz na
                  inne dyscypliny.
                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:25
                    Może i generalizuje bo przecież nie wiem co masz na myśli. Tak to są winsoki z mojego podwórka które jest dość duże i wplata się w wiele innych podwórek. To też inny punkt widzenia, może ktoś z tego
                    skorzysta.
                    • charioteer Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:43
                      W garazu nie wybuduje sobie funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. To by bylo
                      na tyle.
                      • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 18:05
                        Czy tylko ty go potrzebujesz? Ile innych było by chętnych?
                        Co z dostępem do urządzeń pracujących za granicą? Tam
                        większość szpitali robi badania bez większego powodu. Może mają czas.

                        Tak swoją drogą to jedyne co w tym urządzeniu stanowi problem to sam
                        magnes. Firmy bardzo zawyżają cenę.

                        Ja też chciałbym wiele kosztownych urządzeń. Jak nie mogę sobie na
                        coś pozwolić to porostu tego nie robie. Zamiast tego patrzę na co mam
                        środki, skąd je uzyskać i kto jeszcze był by tym zainteresowany.
            • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 16:58
              Pokrecony - przed dyskusją, to ja bym cię poprosił o zdefiniowanie pojęcia
              argument - w odróżnieniu od dennych porównań, bo pewnie się nie dogadamy również
              dlatego, że nie rozumiesz, co znaczą te pojęcia.
              A argument - jeden z - znajdziesz m. in. w poście do Chario...

              i nie rozśmieszaj mnie ze swoimi biednymi i dumnymi Rosjanami, jednak jeszcze
              mam coś do zrobienia dzisiaj poza zdrowym rechotem...
              podobnie jak stwierdzeniem, że na jakość trzeba się napracować - jest prawdziwe,
              ale w kontekście tego, o czym rozmawiamy, przypomina mi o planie 6-letnim...

              A przede wszystkim nie buduj generalizacji wyłącznie na swoim doświadczeniu -
              składacza...
              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 19:44
                Ja się nie zasłaniam swoim ego tylko podaje konkretne przykłady. To są
                moje argumenty.
                Nie zniżam się też do porównań jakie ty stosujesz.

                > podobnie jak stwierdzeniem, że na jakość trzeba się napracować -
                jest prawdziwe
                > ,
                > ale w kontekście tego, o czym rozmawiamy, przypomina mi o planie 6-
                letnim...

                Zapomniałeś o kreatywności. Ci ludzie nie byli kreatywni i nie myśleli
                samodzielnie.

                > A przede wszystkim nie buduj generalizacji wyłącznie na swoim
                doświadczeniu -
                > składacza...

                To, że coś kiedyś policzyłem, zaprojektowałem i poskładałem nie czyni
                zemnie składacza.
                • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki... 28.11.08, 19:54
                  Czemu sie obrazasz? Pamietaj, ze nalezy sie nam zaplata nie za
                  wykonana prace, a tylko za jej EFEKTY. Wiec jakie sa EFEKTY twej
                  pracy dla spoleczenstwa, ktore cie utrzymuje via system podatkowy?
                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki... 28.11.08, 20:06
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=87764963&a=87846675
                    • gaassarbajter Re: może trochę samokrytyki... 01.12.08, 11:28
                      Rob sobie w nauce co chcesz, ale nie za moje pieniadze (nie z moich
                      podatkow - przypominam, ze pracuje w PL w sektorze prywatnym)). I
                      tylko o to mi chodzilo...
                      Nic dziwnego wiec, ze chronisz swa anonimowosc - na zlodzieju, jak
                      to mowia, czapka gore... :(
        • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 17:54
          pokrecony_oliver napisał:

          > Jak to jest, że Rosjanie mają naukę na nie najgorszym poziomie
          > przy podobnych dotacjach i zarobkach?

          To bzdura. Mieli dobrą naukę za komunizmu, bo mimo nędznych zarobków
          i warunków życia państwo nie żałowało pieniędzy na wyposażenie
          techniczne najlepszych ośrodków, a pracownicy nie musieli bać się o
          posady tylko mogli spokojnie pracować. Jeśli byli dobrzy, to nie
          groziły im zwolnienia w wyniku maniackich "reform". Teraz nie mają
          dobrej nauki, bo nowe władze przestały w nią inwestować. Wszyscy co
          lepsi Rosjanie, nawet największe gwiazdy radzieckiej fizyki i
          matematyki, pouciekali do Europy i Ameryki.

          > Czemu nie spróbować robić badań tym co jest, są rezultaty to i
          > najgorszy rząd czy firmy prywatne zainwestują w to pieniądze.

          W życiu nie przeczytałem większego głupstwa. Rząd przyjął
          ideologiczne założenie, że polska nauka jest do niczego i trzeba ją
          zlikwidować, więc nie widzi wyników, a dziennikarze go w tej
          ślepocie utwierdzają. A ponieważ wyników rzekomo nie ma, to się
          zamyka placówki naukowe albo redukuje zatrudnienie i wyrzuca ludzi
          na bruk. Chyba jesteś bardzo młody, bo budujesz stanowcze opinie na
          wyobrażeniach, które nic nie mają wspólnego z rzeczywistością.
          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 18:36
            Jak zatem wytłumaczysz pozycje niektórych rosyjskich uczelni? To
            fakt, że większość tego schodzi ostro na psy, ale trochę przesadzasz.
            To co jeszcze zostało i tak jest lepsze od tego co jest w Polsce.

            > W życiu nie przeczytałem większego głupstwa. Rząd przyjął
            > ideologiczne założenie, że polska nauka jest do niczego i trzeba ją
            > zlikwidować, więc nie widzi wyników, a dziennikarze go w tej
            > ślepocie utwierdzają. A ponieważ wyników rzekomo nie ma, to się
            > zamyka placówki naukowe albo redukuje zatrudnienie i wyrzuca ludzi
            > na bruk. Chyba jesteś bardzo młody, bo budujesz stanowcze opinie na
            > wyobrażeniach, które nic nie mają wspólnego z rzeczywistością.

            Jestem ciekawy tych wyników w porównaniu z innymi. W swoim poście
            podałeś jedno z możliwych rozwiań problemu, kultywując narodową
            tradycje narzekania. Jak dziennikarze podsycają problem, to chyba
            należało by zdobyć ich sympatie. Osoby dzierżące ważne stanowiska na socjologi, psychologi i dziennikarstwie chyba powinni się na tym
            znać. Zazwyczaj potrafią się bardzo na ten temat wymądrzać. Ale pewno
            się nie dogadają bo każdy pomyśli o własnych korzyściach.
            Za wiele lat się przekonamy co w obecnych czasach było rzeczywiste a
            co nie. Jak to jest, że dolina krzemowa powstała na kompletnym
            zadu...
            Z tym wyrzucaniem na bruk masz na myśli tych co powinni już dawno
            temu iść na emerytury?

            Sugerujesz, że polska nauka jest krystalicznie czysta i to rząd
            ją dławi? O czym pisze to, żeby najpierw posprzątać własne podwórko,
            bo jest tak samo brudne jak to rządu.
            • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 28.11.08, 22:01
              > Z tym wyrzucaniem na bruk masz na myśli tych co powinni już dawno
              > temu iść na emerytury?

              Nie, wylatują z pracy w pierwszej kolejności młodzi. OK, na ogół nie
              na bruk, tyko uciekają do innych zawodów albo za granicę. Skoro
              jesteś fizykiem, to musiałeś zauważyć, że istnieje już od dawna
              groźna luka pokoleniowa - doktoranci uciekają zaraz po zrobieniu
              doktoratu, w wieku poniżej 30 lat, a w grupie profesorów większość
              przekroczyła pięćdziesiątkę. Legenda ludowa mówi, że to dlatego, że
              starzy nie pozwalają młodym na rozwój i awans. Ale prawdziwa
              przyczyna jest inna - przepisy nie pozwalają płacić młodym tyle,
              żeby mogli wyżyć z uprawiania nauki, więc uciekają. Dzięki tym
              starym, którzy "powinni" odejść na emeryturę, uniwersytety jeszcze
              istnieją - bez nich nie miałby kto prowadzić wykładów.

              > O czym pisze to, żeby najpierw posprzątać własne podwórko,
              > bo jest tak samo brudne jak to rządu.

              Podobno jesteś fizykiem (nawiasem mówiąc, ja też). Dlaczego uważasz,
              że to inni mają twoje podwórko posprzątać? Jeśli widzisz bałagan, to
              sam weź się do sprzątania. Takimi szczeniackimi pohukiwaniami nie
              osiągniesz niczego dobrego.
              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 08:49
                Człowiek po doktoracie powinien już mieć stabilną sytuację finansową to
                fakt. W tym wieku ma się już rodzinę i wcale nie jest się już takim
                młodym.
                Znam przypadki gdzie problem jest rozwiązany po przez dodatkową prace,
                co oczywiście odbija się na pracy naukowej.
                Obecna sytuacja jest jaka jest, narzekanie istniało od zawsze, nie daje wystarczających rezultatów. Pracownicy wykorzystywani przez
                przedsiębiorców tworzą związki zawodowe które walczą o ich prawa. Czy
                podobny mechanizm nie można zastosować w wypadku walki o fundusze i
                nacisku na rząd. Prasa jest humorzasta, czemu nie walczyć o jej
                przychylność.
                Kolejna sprawa to jak się traktuje studentów. To oni później idą do
                rządu, gazet i przedsiębiorstw które mogły by dać pieniądze. To co
                kiedyś słyszałem brzmiało tak "Traktuj sowich studentów bardzo
                wyrozumiale. Jak będą dobrzy to zostaną twoimi kolegami, a jak nie to
                może założą dobre firmy i później dadzą dotacje na uczelnie.".
                W Polsce nie jest trudno znaleźć na drzwiach listę ocen gdzie od dołu do
                góry widnieją same pały. Za coś takiego na zachodzie profesor stracił by posadę. Ci którzy tak robią narzekają, że teraz nie kształci się w
                liceach tak ja trzeba. Czyli dalej stosują metodę przeniesienia problemu
                na kogoś innego. To czego uczą musi być dostosowane do poziomu osób
                które uczą.
                Nie ma się później co dziwić, że tyle złego się mówi o nauce jak wiele
                osób ma bardzo nieprzyjemne wspomnienia ze studiów.

                > Podobno jesteś fizykiem (nawiasem mówiąc, ja też). Dlaczego uważasz,
                > że to inni mają twoje podwórko posprzątać? Jeśli widzisz bałagan, to
                > sam weź się do sprzątania. Takimi szczeniackimi pohukiwaniami nie
                > osiągniesz niczego dobrego.

                Czy pisałem, że tak nie robie? Mam własną metodę. Do kraju nie wrócę, ze względu osobistych.
                Szczeniaki to właśnie ci którzy dokonują największych przełomów w
                fizyce. Chyba bardzo dobrze o tym wiesz.
                • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 15:05
                  oliver, wyobraź sobie taką sytuację: chuligan napada człowieka na
                  ulicy i bije go dotkliwie. Ofiara napadu idzie na policję złożyć
                  skargę. Policjant mu na to mówi: ci ludzie to tylko potrafią
                  narzekać! Dlaczego się nie zorganizujecie i nie nauczycie judo albo
                  karate? Wtedy byście się sami obronili, a chuligani zaczęli by was
                  szanować. Samym narzekaniem niczego nie osiągniecie.

                  Widzisz analogię? Naukowcy chcą zajmować się tym, co potrafią
                  najlepiej: badaniami. Organizowanie się i dobijanie o pieniądze to
                  jest domena biznesmenów, nie naukowców. Niektórzy naukowcy też to
                  potrafią, ale zmuszanie wszystkich, żeby permanentnie skakali sobie
                  do gardeł o pieniądze jest szkodliwe dla samej nauki.

                  A co do Twojej sztandarowej działalności: w sytuacji, kiedy musisz
                  mieć jakiś sprzęt, ale nie masz pieniędzy na zakup, kombinowanie na
                  inne sposoby, na przykład samodzielny wyrób potrzebnych rzeczy, jest
                  oczywistym rozwiązaniem tymczasowym. Sam bym tak robił. Ale to jest
                  nie do przyjęcia jako sytuacja permanentna. Nie możesz oczekiwać, że
                  stale będziemy w ten sposób nadrabiać cyniczne oszustwa polityków
                  i "nie narzekać". Jeśli nie będziemy protestować, to politycy
                  powiedzą: jest OK, nikt nie narzeka.
                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 17:54
                    Nie widzę żadnej analogii. Ten przykład jest jak najbardziej
                    chybiony. Nikt tutaj nie łamie prawa. Polska to kraj demokratyczny,
                    widocznie myśli się, że nauka nie jest tak potrzebna. W takim kraju
                    trzeba walczyć o środki, tak jak Pan by chciał to było za
                    socjalizmu. Siedzieć sobie spokojnie na stanowisku i coś tam robić.
                    Dobrze sobie Pan zdaje sprawę jak się zdobywa pieniądze na
                    zachodzie, nikt sobie do gardeł nie skacze. Mają najlepszych
                    naukowców, najlepsze laboratoria, najlepsze badania.
                    To już lepiej radzą sobie rolnicy, porostu wstyd.

                    > A co do Twojej sztandarowej działalności:

                    To nie jest moja sztandarowa działalność. Jeden jakiś przykład nad
                    którym pracowałem i niepotrzebnie wspomniałem. Na dodatek mam z nim
                    złe wspomnienia.

                    > oczywistym rozwiązaniem tymczasowym.

                    Tak jest i cały czas to miałem na myśli. To rozwiązanie kryzysowe
                    lub spowodowane wymogami eksperymentalnymi gdzie czasami można
                    zaoszczędzić.

                    > Nie możesz oczekiwać, że
                    > stale będziemy w ten sposób nadrabiać cyniczne oszustwa polityków
                    > i "nie narzekać".

                    Chodził mi o narzekanie gdzie wszyscy chodzą i marudzą, tak
                    rzeczywiście nic nie robiąc. Przecież pisałem o "zorganizowaniu"
                    się, współpracy, itd. Wtedy da się bardzo efektywnie "narzekać", a
                    przede wszystkim efektywnie występować o dotacje. Jak są
                    jakieś przekręty to też da się wtedy ingerować. Wystarczy popatrzeć
                    na rolników. Wygląda na to, że oni zawsze to dobrze rozumieli.
                    A co ze zdobywaniem pieniędzy z UE, od firm prywatnych? Dla wielu to
                    główne źródło dochodu.
                    Nie można siedzieć sobie spokojnie w labie, czasami dać wykład, to
                    nie te czasy.
                    Jestem święcie przekonany, że nie ja pierwszy to pisze, takie
                    myślenie słyszałem wśród wielu polskich naukowców. To nic nowego.


                    • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 18:53
                      Zastanow sie, co mowisz i co chcesz powiedziec. Twoja propozycje, zeby "robic z
                      tego co jest" mozna strescic krotko - to co proponujesz to amatorszczyzna i
                      prowizorka. Na koniec stwierdzasz, ze sam masz zle wspomnienia zwiazane wlasnie
                      z takim amatorskim uprawianiem prowizorki.

                      Zeby efektywnie wystepowac o dotacje, to trzeba najpierw samemu cos zrobic. Zeby
                      cos zrobic, to trzeba miec czym robic i na czym robic, amatorszczyzna nie
                      wystarczy. Kolo sie zamyka. Zeby cos zyskac, trzeba najpierw zainwestowac. Bez
                      inwestycji nie ma zysku i wartosci dodanej.

                      Nie dziw sie, ze polowe uczestnikow tej dyskusji krew zalewa, jak slysza takie
                      naiwno-liberalne pozytywne myslenie.
                      • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:07
                        > Zastanow sie, co mowisz i co chcesz powiedziec.

                        Dobrze wiem co pisze. To ty nie możesz załapać.

                        > Na koniec stwierdzasz, ze sam masz zle wspomnienia zwiazane
                        wlasnie
                        > z takim amatorskim uprawianiem prowizorki.

                        Moje złe wspomnienia z tym urządzeniem nie wiążą się z pracą i niema
                        to nic do rzeczy. Miałem wtedy zły okres prywatny i porostu nie lubię wracać do tamtych wspomnień. Tamto zadanie zostało wykonane,
                        na czas, basta. To nie była prowizorka tylko prototyp. Tego nigdzie
                        nie kupisz ani nikt ci tego nie wykona. Kasy było na to aż za dużo.

                        > Zeby efektywnie wystepowac o dotacje, to trzeba najpierw samemu
                        cos zrobic. Zeb
                        > y
                        > cos zrobic, to trzeba miec czym robic i na czym robic,
                        amatorszczyzna nie
                        > wystarczy. Kolo sie zamyka. Zeby cos zyskac, trzeba najpierw
                        zainwestowac. Bez
                        > inwestycji nie ma zysku i wartosci dodanej.

                        Widać, że nie rozumiesz tego co pisze. Jak nie masz na czym robić to
                        coś wykombinuj. Sposób konstruowania właśnie wywołał takie reakcje.
                        Następnie to daje dobre publikacje, a więc podstawy do ubiegania się
                        o dotacje. Co w tym nielogicznego? Podałem sposób na zaczęcie bez
                        kasy.

                        > Nie dziw sie, ze polowe uczestnikow tej dyskusji krew zalewa, jak
                        slysza takie
                        > naiwno-liberalne pozytywne myslenie.

                        Bardzo mnie cieszy, że ich krew zalewa, coś się w końcu dzieje. Są
                        jeszcze ci co się nie wypowiadają, może kogoś to ruszy.
                        • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:18
                          pokrecony_oliver napisał:

                          Przy pewnym poziomie dyskusji i odpornosci na argumenty:

                          > Dobrze wiem co pisze. To ty nie możesz załapać.

                          > Widać, że nie rozumiesz tego co pisze.

                          nie warto dalej rozmawiac.


                          > Bardzo mnie cieszy, że ich krew zalewa, coś się w końcu dzieje.

                          Mnie osobiscie nic nie rusza bardziej niz glupota.
                          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:35
                            > W garazu nie wybuduje sobie funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.
                            To by bylo
                            > na tyle.

                            www.apple.com/downloads/macosx/math_science/medinria.html
                            Darmowy soft do obróbki danych.

                            Całego pacjenta nie musisz wstawiać tylko głowę. Wystarczy znaleźć
                            odpowiedni magnes, mniejszy niż w komercyjnym urządzeniu. Można
                            spróbować pogadać z fizykami, nie tylko w Polsce. Mają masę sprzętu
                            który powstał w okresie zimnej wojny i nie jest wykorzystywany. Może
                            CERN ma coś na zbyciu. Może jakaś grupa będzie zainteresowana
                            zbudowaniem czegoś takiego, nie tylko dla Ciebie ale i biologów,
                            archeologów, fizyków...

                            > Mnie osobiscie nic nie rusza bardziej niz glupota.

                            "gdyby głupiec zrozumiał, że jest głupcem automatycznie przestał by
                            nim być. Stąd wniosek, że głupcy należą do grupy osób które się za
                            nich nie uważają."

                            "Największe odkrycia i przełomy zostały zrobione przez osoby które nie
                            wiedziały, że to niemożliwe."
                            • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:41
                              Próbki na studiach badałem rezonansem magnetycznym typu "home made".
                              • oakpark Bzdura! 02.12.08, 12:59
                                Moim zdaniem Kolego Internauto chrzanisz bez sensu. Nawinac to sobie
                                mozna cewke do szerokopasmowego osprzegania np. od fosforu 31 na
                                widmach rezonansu protonowego a nie zrobic porzadny elektromagnes
                                dajacy te 5-10 Tesla... a tylko takie pole da nam rozdzielczosc
                                majaca jakis sens w odpowiedzi na pytania, jakie dzisiaj stawia sie
                                przed technika NMR.

                                W baardzo specjalnym przypadku mozna sobie wyobrazic, ze ktos
                                przerobi magnes (jeszcze nie nadprzewodzacy) ze starej czeskiej
                                maszynki wyciagajacej 60 czy 80 MHz /na protonie/ i dostanie aparat
                                nadajacy sie co najwyzej do oddzielania fluoropolimerow po
                                taktycznosci dajacej inne tetrady, pentady itp.

                                Czesc firm wyrzuca stare NMR-y jak juz im plywa pole i wariuja
                                shimy - wtedy tez utrzymanie takiego aparatu niezle kosztuje (prad,
                                ciekly azot co tydzien baniak, 3-4 razy w roku dopelnienie helem...).

                                Wzialem na warsztat aparaty w domenie czestosci bo tymi w domenie
                                czasu to mozna zbadac jedynie specyficzny i malenki kawalek tematyki
                                i to raczej inspekcji z czego robiono spirytus a nie uprawiania
                                nauki.

                                Co do p. Kudryckiej: generalnie uznajmy za nauke to, co na swiecie
                                nazywa sie "science", rozne dyscypliny uragajace kryterium
                                Popperowskiemu niech finansuja klienci, ktorzy tak sa pewni sensu
                                ich istnienia (vide nasi socjologowie na czele ze Staniszkis i
                                Spiewakiem, ktorzy nie spodziewali sie konca realsocjalizmu ani w
                                zab. A ekonomisci /np. St. Gomulka/ dawali mu w Polsce ca czas do
                                1992....

                                O ukladach, zawarowanych interesikach w naszych placowkach juz mi
                                sie w ogole pisac odechcialo.... kiedys na lamach GW pisal prof Stec
                                z prezydium PAN.... jako wzorzec hipokryzji i obludy w Sevres
                                postawic takich uczonych. Co ciekawe - mozgi dobrze funkcjonujace w
                                swojej dziedzinie natychmiast przestaja dostrzegac zwiazki
                                przyczynowo-skutkowe gdy wchodzi w gre ich interes...

                                Nauka jako sila wytworcza jest dzis dla Polski zbyt waznym vehiculum
                                rozwoju aby jej reformy zostawic naukowcom.... i zawarowanym
                                interesom dozywotnio "pracujacych" profesorow ....8^)

                                Nauki scisle to jeszcze z Bogiem sprawa, chemia na 11-12 miejscu w
                                swiecie, fizyka 19-20.... a cala reszta... eheu!

                                • adept_ltd1_net Re: Bzdura! 02.12.08, 13:11
                                  "Co do p. Kudryckiej: generalnie uznajmy za nauke to, co na swiecie
                                  nazywa sie "science", rozne dyscypliny uragajace kryterium
                                  Popperowskiemu niech finansuja klienci, ktorzy tak sa pewni sensu
                                  ich istnienia (vide nasi socjologowie na czele ze Staniszkis i
                                  Spiewakiem, ktorzy nie spodziewali sie konca realsocjalizmu ani w
                                  zab. A ekonomisci /np. St. Gomulka/ dawali mu w Polsce ca czas do
                                  1992...."

                                  i oczywiście, to mało istotne, że na świecie nie uznają za naukę tylko to, co
                                  określa się mianem science??? podobnie mało istotne, że to, co ma być usunięte z
                                  pola nauki podlega kryterium Popperowskiemu???

                                  a Lech za chwilę napadnie na mnie, że obcinam reformatorów...
                                  • oakpark Re: Bzdura! 02.12.08, 14:06
                                    a) na swiecie sa rozne definicje slowa "nauka", nauka Kosciola na
                                    przyklad, mielismy naukowy socjalizm... 8^), istotne wydaje sie
                                    kryterium a dla rzadu takim glownym kryterium moglaby być aktualnie
                                    korzysc z nauki jako sily wytworczej. Jesli porownac cywilizacje
                                    (czy Konecznym czy Huntingtonem) to nauka jawi sie jako
                                    najistotniejsza z punktu widzenia rozwoju ekonomicznego cecha
                                    cywilizacji zachodniej.

                                    b) jest mnostwo rzeczy, ktore podlegaja temu kryterium, dadza sie
                                    sfalsyfikowac - tyle, ze nic sensownego w aspekcie rozwoju kraju z
                                    tego nie wynika. Jesli Polska finansuje nauke to czyni to po cos,
                                    ergo szkoda forsy na bzdety.

                                    Postulowanie innego sposobu finansowania nie oznacza
                                    automatycznie "usuniecia z pola nauki" w popularnym sensie.

                                    Pozdrawiam urazonych humanistów.... 8^)
                                    • adept_ltd1_net Re: Bzdura! 02.12.08, 14:22
                                      no Bóg zapłać za pozdrowienia,

                                      ale, jeśli wyobrażasz sobie, że nauka jest najistotniejsza z punktu widzenia
                                      rozwoju ekonomicznego cywilizacji zachodniej -to chciałbym cię zapytać: 1) skąd
                                      się wzięła ta nauka, 2) czy wg ciebie na rozwój ekonomiczny składa się tylko to,
                                      co się wyprodukuje, sprzeda natychmiast etc. (podpowiadam zajrzyj do Webera i
                                      tez na temat wpływu etyki protestanckiej na rozwój cywilizacji zachodniej...),
                                      3) czy rozwój ekonomiczny to wszystko???

                                      a co to rozwój kraju??? i czy on się rozwija tylko przez materialny postęp, bo
                                      jeśli uważasz, że tak, to nie rozumiesz świata w którym żyjesz,

                                      chętnie przeczytam odpowiedź, ale z powodów niżej zapisanych, milkę
                                  • spejsmen Re: Bzdura! 02.12.08, 14:36
                                    A wlasnie, ze na ciebie nie napadne... ;) Napadne za to na
                                    Staniszkis (p.w.) i Gomulke, ale oczywiscie tego z LSE.
                                    Ad S. Gomulka - ten czlowiek, choc skonczyl (podobno) tez i fizyke,
                                    ma powazne problemy z matematyka na poziomie I roku ekonomii i jest
                                    za obcieciem podatkow dla biznesu kosztem obnizenia emerytur. Toz to
                                    typowy, post-Thatcherowski oszolom, zatrzymany w swym rozwoju w
                                    latach 1980tych...
                                    A co do nauki: 'science' to nie tylko 'hard' science (fizyka, chemia
                                    itp.) ale tez 'social sciences' (glownie ekonomia, socjologia i
                                    psychologia) a takze nauki 'posrednie', np. biologia...
                                    Pozdr. :)
                                • spejsmen Re: Bzdura! 02.12.08, 14:40
                                  Takie badania, o ktorych piszesz, nie sa dzis ze wzgledow
                                  ekonomicznych mozliwie do przeprowadzenia w Polsce (i praktycznie w
                                  wiekszosci czlonkow UE), a tylko w skali UE. Stad uwazam, ze nie ma
                                  sensu utrzymywanie w Polsce takiego np. IBJ. Pieniadze marnowane na
                                  IBJ itp. instytucje nalezy przeznaczyc na polski wklad w CERN itp.
                                  osrodkach. A tam nie przyjma do pracy czy nawet na staz kuzyna
                                  dyerktora IBJ, a tylko ludzi naprawde kompetentnych, znajacych swoj
                                  fach i jezyki. Stad tez polska mafia profesorska zwalcza jak moze (a
                                  wciaz moze) wszelakie proby reformy polskiej nauki... :(
                                • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 02.12.08, 14:54
                                  Nie o magnes chodziło, gdybyś czytał wcześniejsze psoty to byś
                                  wiedział. Twój komentarz jest porostu chybiony. Zdaje sobie sprawę
                                  jakie pole jest potrzebne i jakie czym można uzyskać.
                                  • spejsmen Re: Bzdura! 02.12.08, 20:17
                                    A co bylo we wczesniejszych PSOTACH?
                                    pokrecony_oliver napisał: Nie o magnes chodziło, gdybyś czytał
                                    wcześniejsze psoty to byś wiedział.
                                    • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 02.12.08, 23:57
                                      We wcześniejszych PSOTACH było, że nie proponowałem konstruowania
                                      magnesu nadprzewodzącego tylko skombinowanie go z nieużywanej
                                      aparatury. Chociaż gdyby to był mój problem to magnes też bym sam
                                      zrobił (znam odpowiednich ludzi, zajmują się tym na co dzień).

                                      Cała reszta to elektronika która w dzisiejszych czasach jest
                                      zdumiewająca i tania. Wystarczy zorganizować kilka grup w której
                                      znajdą się specjaliści od konkretnych problemów.
                                      W wielu innych krajach ludzie się porywają na tego typu wyzwania,
                                      łącznie z konstruowaniem własnych prywatnych samolotów kosmicznych czy
                                      rakiet wynoszących satelity. W takich przypadkach jest to rzucenie
                                      rękawicy NASA.
                                      Grup badawczych nie unoszą się dumą "bo mi się taki sprzęt należy"
                                      tylko sami rozwiązują problem, zamiast marnować czas na frustracje.
                                      Jak rozwiążą problem to wtedy dotacji nikt im nie poskąpi.
                                      • charioteer Re: Bzdura! 03.12.08, 00:34
                                        Oliver, ty sam musisz byc niezle sfrustrowany, skoro swoje frustracje
                                        projektujesz na innych.

                                        Nie, nie bede budowac rezonansu magnetycznego w piwnicy, bo najzwyczajniej w
                                        swiecie jest to rozwiazanie niefunkcjonalne.

                                        Nie, nie siedze z zzalozonymi rekami i nie marudze. Mam pelne rece roboty i
                                        robie swoje.

                                        Nie bede rzucac rekawicy NASA ani zadnej innej instytucji, bo najzwyczajniej w
                                        swiecie nie mam tyle rekawic, zeby je rzucac komu popadnie.

                                        Tak ci trudno zrozumiec, ze nauka w Polsce jest tragicznie niedofinansowana i
                                        rodzi to okreslone konsekwencje? Coz, zawsze mozesz odmowic przyjecia faktow do
                                        wiadomosci. Twoj problem.

                                        Na razie mam za co pracowac. Zajmij sie rozwiazywaniem wlasnych problemow.
                                        • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 01:54
                                          Spokojnie, jak Ci się nie podoba to nie buduj. Chodzi o to tylko, że
                                          to możliwe. Nie chce mi się tej dyskusji na nowo zaczynać. Jak jesteś
                                          zajęty to rozumiem, wystarczy mi taki argument. Sam jestem zajęty i nie mam czasu skończyć wielu rzeczy.

                                          > Tak ci trudno zrozumiec, ze nauka w Polsce jest tragicznie
                                          niedofinansowana i
                                          > rodzi to okreslone konsekwencje? Coz, zawsze mozesz odmowic
                                          przyjecia faktow do
                                          > wiadomosci. Twoj problem.

                                          Nie przeczę temu, że nauka w Polsce jest tragicznie niedofinansowana i
                                          jest to zła sytuacja. Nawet jeśli dofinansowanie spowoduje zmarnowanie
                                          wielkiej ilości pieniędzy ze względu na złą organizacje to nie znaczy,
                                          że nie należy tego robić. Są przecież zdolne osoby które to dobrze spożytkują.

                                          Zadowolony?
                                          • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 12:56
                                            Nie ma w polskiej nauce problemu z niedofinansowaniem. Wrecz
                                            przeciwnie, na nauke w Polsce MARNUJE sie za duzo pieniedzy. Ile
                                            kosztuja nas te liczne senaty, nie mowiac juz o PAN (dyrekcja calej
                                            akademii plus dyrekcje poszczegolnych instytutow)? Tego nikt nie
                                            wie, bowiem mafia profesorska nie jest w tej wiedzy zainteresowana...
                                            Przeciez ponad 90% pieniedzy wydawanych w Polsce na nauke jest
                                            marnowane. Wiec droga do naprawy polskiej nauki wiedzie nie przez
                                            wyrzucanie wiecej pieniedzy w to bagienko, zwane polska nauka, a na
                                            racjonalizacji tych wydatkow, czyli obcieciu finansowania senatow,
                                            rektorow i calego PANu. Niech senaty i rektorzy panstwowych uczelni
                                            utrzymuja sie z wlasnych pieniedzy, a nie z pieniedzy podatnikow.
                                            Podobnie z PAN - pora zlikwidowac ten przezytek z czasow stalinizmu,
                                            a instytuty albo sprywatyzowac, albo wlaczyc do istniejacych
                                            uczelni. W XXI wieku nie ma bowiem w UE miejsca dla takich
                                            przezytkow z czasow Stalina jak PAN...
                                        • komentator4 Re: Bzdura! 03.12.08, 09:23
                                          charioteer, to nie jest polemika z Tobą - dopisuję ten post przy
                                          Twoim, bo wydajesz mi się jednym z najbardziej zrównoważonych
                                          dyskutantów na tym forum.

                                          Popatrzcie wszyscy, co się stało z tą dyskusją. Miało być o
                                          reformach polskiej nauki, a skończyło się na kłótniach na zabój o
                                          szczególiki, dygresje i o to, co kto powiedział i jak. Główny temat
                                          gdzieś zginął.

                                          A reformy są potrzebne, tylko nie takie, jakie sobie wydumała
                                          ignorantka pani minister i nie takie, o jakie wrzeszczą sfrustrowani
                                          outsiderzy i przemądrzali nowicjusze. Przede wszystkim trzeba
                                          zauważyć, że nie wszystkie dyscypliny nauki w Polsce stoją jednakowo
                                          źle albo jednakowo dobrze. Nawet najzawziętsi awanturnicy w chwilach
                                          otrzeźwienia przyznają, że polska fizyka, matematyka, astronomia,
                                          chemia i pewnie też biologia mają partnerski kontakt ze światem i
                                          nie mają się czego wstydzić. W tych dziedzinach nie jest potrzebna
                                          rewolucja ani kuracja wstrząsowa, tylko poprawki. Jeśli gdzieś jest
                                          potrzebna zasadnicza rewolucja, połączona z wyrzucaniem pasożytów,
                                          to trzeba te dziedziny jawnie wskazać, a nie gromić całą polską
                                          naukę za przewinienia gromady cwaniaczków, którzy i tak się w sensie
                                          naukowym nie liczą.

                                          Teza, z którą ja się na to forum włączyłem, była taka: reformy
                                          obecnie planowane przez Kudrycką są prawie identyczne z tymi, które
                                          towarzyszyły utworzeniu Komitetu Badań Naukowych w roku 1990. Tamte
                                          nie zadziałały - system przydziału pieniędzy jest opanowany przez
                                          niekompetentnych i tchórzliwych graczy, którzy w decyzjach kierują
                                          się poczuciem wspólnoty interesów a nie merytoryczną wartością
                                          projektów. Skoro tamten system nie zadziałał jak należy, mimo
                                          lepszych warunków startowych, to i ten nie zadziała, bo tak samo
                                          przegra z kolesiostwem. Warunki startowe były lepsze, bo wtedy
                                          polska nauka nie była tak zabiedzona jak teraz i nie była tak
                                          spustoszona personalnie, było w niej jeszcze dużo młodych ludzi i
                                          były instytucje, które w międzyczasie zostały zreformowane na śmierć.
                                          Aby nowy system zadziałał, trzeba do niego wprowadzić kontrolę anty-
                                          kumoterską, na przykład przez przymus angażowania zagranicznych
                                          recenzentów i przymus posłuszeństwa wobec ich ocen, obowiązujący pod
                                          karą sądową. I przede wszystkim trzeba przeznaczyć na naukę więcej
                                          pieniędzy. Pani minister obiecuje więcej pieniędzy, ale między
                                          wierszami widać wyraźnie, że to mają być pieniądze dla niektórych,
                                          zdobyte poprzez zamordowanie następnych placówek naukowych, uznanych
                                          przez panią minister za słabsze - czyli jeszcze raz ta sama metoda,
                                          która była ustawicznie stosowana od 18 lat, bez dobrych skutków.
                                          • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 12:49
                                            A masz jakis dowod na twierdzenie, iz "polska fizyka, matematyka,
                                            astronomia, chemia i pewnie też biologia mają partnerski kontakt ze
                                            światem i nie mają się czego wstydzić"?
                                            O ile wiem, to polska szkola matematyczna istniala, ale przed II
                                            Wojna Swiatowa, a ostatniego Nobla z fizyki i chemii to dostalismy w
                                            pierwszej polowie ubieglego stulecia, i to tez tylko dzieki temu, ze
                                            Maria Sklodowska zostala Maria Curie...
                                          • charioteer Re: Bzdura! 03.12.08, 12:49
                                            komentator4 napisał:

                                            > Pani minister obiecuje więcej pieniędzy, ale między
                                            > wierszami widać wyraźnie, że to mają być pieniądze dla niektórych,
                                            > zdobyte poprzez zamordowanie następnych placówek naukowych,

                                            Brutalne, ale prawdziwe.

                                            Co bedzie z obiecanym wzrostem finansowania o 30%, to chyba nikt w tej chwili
                                            nie wie. Na razie mowi sie o mozliwej autokorekcie do budzetu w polowie
                                            przyszlego roku.

                                            Cala reforma siedzi w tej chwili okrakiem na plocie, jedna noga w piekle, druga
                                            w czyscu. Dobrzy sobie poradza, slabsi padna. Niby tak powinno byc, ale przy
                                            obecnym stopniu zbiurokratyzowania calego szkolnictwa wyzszego to juz nie jest
                                            dla mnie wcale takie jasne. Do tej pory zatrudnialo sie figurantow, zeby
                                            prowadzic kierunek studiow. Figurant mogl nic nie robic, mial miec habilitacje i
                                            po prostu byc. Teraz sie to zemsci, bo te wydzialy straca dotacje na badania
                                            statutowe i zacznie sie odplyw aktywnej naukowo kadry. Wiele prowincjonalnych
                                            uczelni bedzie mialo powazne klopoty. To moze nie martwic, jezeli uznamy te
                                            uczelnie za slabe. Jezeli jednak dodamy do tego cale rzesze roznych panstwowych
                                            i prywatnych szkol zawodowych ksztalcacych polanalfabetow, ktore nigdy zadnej
                                            kategorii nie mialy, to moze sie okazac, ze wysp akademickosci zostanie za kilka
                                            lat niewiele.
                                            • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 13:02
                                              To chyba jasne, ze wiekszosc instytow PANowskich w Polsce nadaje sie
                                              tylko do zamkniecia. To sa przeciez przezytki z czasow PRLu, z kadra
                                              zastygla w ubieglym stuleciu. Ich finansowanie to kradziez pieniedzy
                                              podatnikow...
                                            • dalatata Re: Bzdura! 03.12.08, 16:24
                                              z calym szacunkiem chario,mowic w Polsce o zbiurokratyzowaniu nauki czy nauczania wyzszego to nieporozumienie. nie macie pojecia o biurokracji. to do was dojdzie, ale na razie cieszcie sie tym co macie.
                                              • charioteer Re: Bzdura! 03.12.08, 16:39
                                                W UK nie ma minimow kadrowych...
                                                • dalatata Re: Bzdura! 03.12.08, 17:08
                                                  wiem. jednak poziom biurokracji w porownaniu z polskim jest niebotyczny. my zyjemy w innym wszechswiecie biurokratycznym.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 18:42
                                                    Polecam malkontetom grecka, iscie bizantyjska biurokracje, w tym
                                                    uczelniana...
                                          • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 15:39
                                            > Nawet najzawziętsi awanturnicy w chwilach
                                            > otrzeźwienia przyznają, że polska fizyka, matematyka, astronomia,
                                            > chemia i pewnie też biologia mają partnerski kontakt ze światem i
                                            > nie mają się czego wstydzić. W tych dziedzinach nie jest potrzebna
                                            > rewolucja ani kuracja wstrząsowa, tylko poprawki.

                                            Nie tak do końca, przesz partnerski rozumie się na równych zasadach.
                                            Większość naukowców z tych dziedzin porostu jeździ robić badanie
                                            gdzieś indziej, opracowuje teorie, robi programy... To czego nie
                                            mogą zaoferować dostęp do własnej aparatury badawczej.
                                            To, że poprawki wystarczą dla nich jest prawdą. Widać, że
                                            mają wyczucie jak się robi naukę i co obecnie budzi zainteresowanie.

                                            > Aby nowy system zadziałał, trzeba do niego wprowadzić kontrolę
                                            anty-
                                            > kumoterską, na przykład przez przymus angażowania zagranicznych
                                            > recenzentów i przymus posłuszeństwa wobec ich ocen, obowiązujący
                                            pod
                                            > karą sądową. I przede wszystkim trzeba przeznaczyć na naukę więcej
                                            > pieniędzy. Pani minister obiecuje więcej pieniędzy, ale między
                                            > wierszami widać wyraźnie, że to mają być pieniądze dla niektórych,
                                            > zdobyte poprzez zamordowanie następnych placówek naukowych,
                                            uznanych
                                            > przez panią minister za słabsze - czyli jeszcze raz ta sama
                                            metoda,
                                            > która była ustawicznie stosowana od 18 lat, bez dobrych skutków.

                                            Pomysł z recenzentami zagranicznymi jest bardzo dobry. Ale cały ten
                                            tekst tyczy się co rząd może zrobić dla nauki w Polsce, a problem to
                                            też system jaki panuje na uczelniach wyższych i w instytutach.
                                            Czemu nie zatrudniać tylko na określony okres, kiedy pracownik nie
                                            spełnia wymogów i nie robi wystarczających postępów nie przedłużać
                                            kontraktu.
                                            Co ze współpracą między grupami? Ostatnio została zmieniona polityka
                                            dzielenia punktów za publikacje. Z tego co wiem nie są już dzielone
                                            w zależności od ilości autorów. Np. fizycy zajmujący pracujący dla
                                            CERNu mają po 100 publikacji rocznie albo i więcej. O sporej
                                            większości nawet nie wiedzą. Inni pracując samodzielnie wypuszczają
                                            2-3. Z jednej strony to mobilizuje do współpracy z drugiej jak tu
                                            konkurować z grupą zatrudniającą tysiące fizyków. Brakuje podziału
                                            na autorów którzy współpracują i tych którzy biorą udział w wielkich
                                            projektach. Dlaczego niema instytucji robiącej patenty dla naukowców
                                            za darmo i bezproblemowo? Co w Polsce ma naukowiec kiedy zrobi
                                            patent na uczelni? Czy są instytucje które zajmują się promowaniem
                                            wynalazków?
                                            • charioteer Re: Bzdura! 03.12.08, 16:01
                                              pokrecony_oliver napisał:

                                              > Ale cały ten
                                              > tekst tyczy się co rząd może zrobić dla nauki w Polsce,

                                              Tekst dotyczy przede wszystkim sposobow finansowania nauki.

                                              > Czemu nie zatrudniać tylko na określony okres, kiedy pracownik nie
                                              > spełnia wymogów i nie robi wystarczających postępów nie przedłużać
                                              > kontraktu.

                                              Wiele uczelni w PL zatrudnia w ten sposob po doktoracie, wiec postulujesz cos,
                                              co juz jest. Natomiast praktycznie nigdzie na swiecie nie stosuje sie tej
                                              zasaday w stosunku do profesorow.
                                              • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 16:13
                                                > Wiele uczelni w PL zatrudnia w ten sposob po doktoracie, wiec
                                                postulujesz cos,
                                                > co juz jest. Natomiast praktycznie nigdzie na swiecie nie stosuje
                                                sie tej
                                                > zasaday w stosunku do profesorow.

                                                Zatem ile wynosi ten okres? Ja myślę o zatrudnianiu na 1 rok. Czy
                                                wyciąga się konsekwencje w przypadku barku postępu w ciągu roku?
                                                • dalatata Re: Bzdura! 03.12.08, 16:30
                                                  oliver, teraz to juz mnie wkurzasz naprawde. zatrudnienie na rok jest chyba najglupszym pomyslem jaki widzialem. cykl publikacyjny w dobrym czasopismie to rok, albo wiecej, a czasem duzo wiecej. wiec jak ocenisz pracownika przez rok? cykl tego typu ma sens powiedzmy przy 3 latach (ostroznie i sensownie), ale rok? pieprzenie kotka.

                                                  a co do 100 publikacji. kazdy normalny czlowiek wie ze jesli jestes na 18 miejscu w publikacji to to co innego niz gdy napisales ja sam. nie ma co sie podniecac zatem. natomiast, rowniez w Polsce mozesz tworzyc zespoly, wystepowac o granty i miec publikacje wieloosobowe.
                                                  niespecjalnie wiem w czym problem.

                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 17:28
                                                    Publikacja złożona do czasopisma i wstępnie zaakceptowana liczy
                                                    się jak opublikowana. Do tych gdzie się długo czeka mało kto w Polsce
                                                    wysyła więc poco się podniecać. Rok to okres zatrudniania postdoca w
                                                    wielu krajach. Ode mnie wymagano zgłoszenia publikacji do dobrego
                                                    czasopisma już po miesiącu od rozpoczęciu kontraktu. Dziwisz
                                                    się później, że w Polsce nauka się tak powoli rozwija. Doktorant po
                                                    roku ma 5-7.

                                                    > a co do 100 publikacji. kazdy normalny czlowiek wie ze jesli jestes
                                                    na 18 miejs
                                                    > cu w publikacji to to co innego niz gdy napisales ja sam

                                                    Podniecać? Słyszałem coś o systemie zmianie systemu punktacji w Polsce
                                                    na bardzo niekorzystny pod tym względem.
                                                  • charioteer Re: Bzdura! 03.12.08, 17:33
                                                    Pokrecony, mieszasz wszystko ze wszystkim. Postdoc to jest zupelnie co innego.
                                                    Juz ci Komentator wyjasnil, ze w jego instytucie w PL zatrudnia sie ludzi po
                                                    postdokach.
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 17:36
                                                    To dalej są kontrakty max. dwa lata.
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 04.12.08, 14:06
                                                    zezarlo mi posta cholera. no to jeszcze raz:

                                                    wymog zlozenia publikacji w ciagu mieisaca od rozpoczecia pracy jest tylko idiotyzmme. zaden szanujacy sie kierownik placowki tego nie zrobilby. przynajmnieej w UK.

                                                    w doktoratnow ktorzy maja 5-7 publikacji po roku pracy na doktoratem nie wierze.

                                                    nie interesuja mnie punktacje. staram sie publikowac w czasopismach ktore sa uwazane za najlepsze. punkty sa nierelewantne.
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 04.12.08, 14:07
                                                    chcialbym zobaczyc te postdoki na rok.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 04.12.08, 17:12
                                                    Ten roczny okres jest niezgodny z Karta Naukowca, ktora wyraznie
                                                    mowi o jakims minimum stabilizacji. Nie mozemy przechodzic z jednej
                                                    skrajnosci w druga: zarowno dozywotnie belwederskie profesury jak i
                                                    roczne kontrakty sa patologiczne... Jedne tworza synekurki, na
                                                    ktorych sie nic nie robi ale bierze spora kase, a drugie zas nie
                                                    daja szansy na jakakolwiek zyciowa stabilizacje... Trzeba szukac
                                                    rozwiazan odpowiednich dla konkretnych warunkow. Przeciez z pracy,
                                                    nawet z tzw. tenure tez mozna zwolnic, ale chodzi o to, aby
                                                    zwalnianie mzoliwe bylo tylko w skrajnych przypadkach, gdy ktos na
                                                    prawde nie robi postepow i nie rikuje zadnej szansy na nie.
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 04.12.08, 21:41
                                                    www.jsps.go.jp/english/e-fellow/postdoctoral.html#long
                                                    Tutaj na drugi rok trzeba np. stawać znowuż do konkursu. Maksymalny
                                                    czas to dwa lata.
                                                  • gaassarbajter Re: Bzdura! 04.12.08, 21:47
                                                    To tez jest chore - odwrotnosc dozywotnich, belwederskich profesur...
                                                  • charioteer Re: Bzdura! 04.12.08, 22:24
                                                    Oliver, mnie sie zdaje, ze wszystkie fellowships for foreign researchers to sa
                                                    na troche innych zasadach zawsze...
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 04.12.08, 22:51
                                                    Na podobnych jak dla krajowców. Ale jest też zawsze
                                                    możliwość znalezienia szefa który ma forsę i chęć żeby z tego opłacać
                                                    postdoca przez kilka lat. Jak ktoś ma szczęście to długo może tak
                                                    siedzieć co też do końca nie jest dobre bo w końcu płaca jest niższa i
                                                    nie wygląda to dobrze.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 05.12.08, 10:52
                                                    Zawsze sa jakies wyjscia. No i chyba potrzebuja tez dydaktykow?
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 04.12.08, 22:54
                                                    Najczęściej jak pisze, że np. 3 lata to i tak oznacza, że po roku
                                                    trzeba jeszcze raz umowę podpisywać. W niektórych krajach robi się też
                                                    tak z doktorantami co było dla mnie dużym zaskoczeniem.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 05.12.08, 10:51
                                                    I to jest niezgodne z Karta Naukowca...
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 05.12.08, 12:29
                                                    w wiekszsoci uniwerstytetow brytyjskich, po roku pracy na doktoratem dokotrant
                                                    jest poddawany ocenie i zatwierdza sie nastepne 2 lata. to jest standradowa
                                                    proceudra wynikajaca z tego, ze pierwszy rok uwazany jest (biurokratycznie) za
                                                    prace jeszcze na poziomie masters, a nastepne dwa na poziomie PhD.

                                                    nie ma to nic wspolnego z przedkluzaniem kontraktow, chyba ze (zdazaja sie
                                                    takie, choc rzadko) ma sie tzw. rolling contract, czyli przedluza sie go co
                                                    jakis czas zaleznie od tego, czy mamy forse na pracownika, a nie od tego czy
                                                    pracownik pracuje.

                                                    zdarzaja sie tez kontrakty np na 2 lata z mozliwoscia przedluzenia na 3 i to
                                                    wtedy zalezy od wynikow pracy pracwonika. dawno jednak sie z tym nie spotkalem.
                                                    najczesciej tego typu kontrakty bowiem zwiazane sa pinieiedzmi z grantow, ktore
                                                    placa za badacza. bardzo niewiele uniwersytetow oferuje obecnie pozycje badawcze
                                                    za swoje pieniadze. a jelsi to robi (u mnie na uni tak bywa), to pracownik
                                                    badacwczy musi na siebie zarobic, zazwczyaj forsa na tzw. applied research.
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 05.12.08, 15:08
                                                    Całkiem możliwe, że w twojej dziedzinie obowiązuję inny system. Np. to
                                                    co ma ekonomia, prawo to zupełnie inny świat. W różnych krajach unii
                                                    jest poza tym dość spory rozrzut co do sposobu, studiowania,
                                                    doktoryzowania się, postdoców i stałych posad. To co opisuje to porostu ogólna tendencja, w mojej dziedzinie nie jest łatwo znaleźć
                                                    stałą posadę. Większość ludzi z którymi pracowałem jeździło z kraju do
                                                    kraju na krótkie kontrakty.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 05.12.08, 10:53
                                                    A jak to jest w przypadku Unii? Nie moga przeciez odrozniac
                                                    obywateli jednego czlonka UE od obywateli innych czlonkow UE...
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 05.12.08, 12:22
                                                    z calym szacunkiem ten link nie ma nic wspolnego z post-dokami. to jest
                                                    stypendium na rok w Japonii, a nie zaden post-doc.

                                                    pokrecony_oliver napisał:

                                                    > www.jsps.go.jp/english/e-fellow/postdoctoral.html#long
                                                    > Tutaj na drugi rok trzeba np. stawać znowuż do konkursu. Maksymalny
                                                    > czas to dwa lata.
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 05.12.08, 14:57
                                                    Nie wiem czego się czepiasz. Jak chcesz jechać na postdoca do Japonii
                                                    a tamtejsza grupa niema pieniędzy na finansowanie to się o to składa.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 04.12.08, 17:16
                                                    Tu zgoda z dalatata. Mozna zlozyc publkacje po miesiacu pracy, ale
                                                    tylko jesli ma sie ja juz uprzednio napisana przynajmniej w 90%,
                                                    albo jak sie zrobi kompilacje/plagiat. Po roku od doktoratu, jak
                                                    sie ma ze dwie dobre publikacje, to jest OK. Jaki jest zreszta sens
                                                    publikowac dla samego publikowania? Przeciez wiadomo, ze zaden... :(
                                                    I ja tez nie interesuje sie punktacjami i staram sie publikowac w
                                                    czasopismach ktore sa uwazane za najlepsze, a przynajmniej za dobre,
                                                    zas wszelakie punkty uwazam za idiotyczny wymysl tepych
                                                    biurokratow...
                                                    Pozdr. :)
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 04.12.08, 21:36
                                                    > wymog zlozenia publikacji w ciagu mieisaca od rozpoczecia pracy
                                                    jest tylko idio
                                                    > tyzmme. zaden szanujacy sie kierownik placowki tego nie zrobilby.
                                                    przynajmnieej
                                                    > w UK.

                                                    Chwali się to bardzo UK. Przyznam, że wtedy to nie była sytuacja
                                                    komfortowa dla mnie.

                                                    > w doktoratnow ktorzy maja 5-7 publikacji po roku pracy na
                                                    doktoratem nie wierze

                                                    Obecny ma 9 po półtora roku, do tego 27 cytowań. W innych miejscach doktoranci mają po 2. Wszystko jest wynikiem polityki nastawionej na
                                                    punkty. Wyniki sprzedawane na raty co też umożliwia cytowanie
                                                    własnych prac.

                                                    > nie interesuja mnie punktacje. staram sie publikowac w
                                                    czasopismach ktore sa uw
                                                    > azane za najlepsze. punkty sa nierelewantne.

                                                    Są nierelatywne ale co zrobić jak mają wpływ na zdobywanie pieniędzy
                                                    na badania.
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 05.12.08, 12:20
                                                    no wiec ja nadal nie wierze w te 9 publikacji w poltora roku od rozpoczecia
                                                    pracy nad doktoratem, chyba ze liczymy publikacje w gablotce na korytarzu.

                                                    co do samocytowan, nigdzie nie bierze sie ich pod uwage.

                                                    nie rozumiemy sie. punkty sa skutkiem ubocznym publiikowania. 'nastawienie na
                                                    punkty' jest podobnym idiotyzmem jak skladanie artykulu po mieisacu pracy.
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 05.12.08, 14:52
                                                    > no wiec ja nadal nie wierze w te 9 publikacji w poltora roku od
                                                    rozpoczecia
                                                    > pracy nad doktoratem, chyba ze liczymy publikacje w gablotce na
                                                    korytarzu.

                                                    Wszystkie z listy filadelfijskiej. Sokor nie wierzysz to twoja sprawa.

                                                    > nie rozumiemy sie. punkty sa skutkiem ubocznym publiikowania.
                                                    'nastawienie na
                                                    > punkty' jest podobnym idiotyzmem jak skladanie artykulu po mieisacu
                                                    pracy.

                                                    Raczej sadyzmem.
                                                  • gaassarbajter Re: Bzdura! 05.12.08, 18:54
                                                    To chyba w Astronomii. Tam sie pisze (pod)programik, ktory analizuje
                                                    wyniki nsluchu z radioteleskopu czy tez zdjecia cyfrowe nieba
                                                    zrobione automatycznie w roznej dlugosci fal, i ktory wylapuje
                                                    obiekty, ktorymi sie interesuje dany astronom. I pozniej na tej
                                                    podstawie robi sie tzw. publikacje, czyli wl. notatki z badan w
                                                    toku. Tyle, ze to nie nauka, a rzemioslo...
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 05.12.08, 19:54
                                                    Wyobraź sobie, że nie.

                                                    Wszystko jest wynikiem organizacji lub wielkości grupy. Największy
                                                    rekordzista o jakim słyszałem to miał dwie publikacje dziennie. Wiem,
                                                    że to brzmi absurdalnie, ale to szef jednej z grup pracujących dla
                                                    CERNu. Dziwić się niema co jak go wszyscy wszędzie dopisują. Wadliwy
                                                    system oceny zrobił z niego boga.
                                                    Jeśli Polska ma dążyć do poziomu Europejskiego to chyba dobrze by było
                                                    się na takie absurdy przygotować. Niema co się unosić dumą, poziomem
                                                    publikacji tylko grać w ich grę i przy okazji robić swoje.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 05.12.08, 21:08
                                                    Taki szef powinien byc wyrzucony z roboty a pisma, ktore zamiescily
                                                    go jako autora publikacji, zamkniete. Przeciez to byl zwykly
                                                    administrator, a nie uczony. A ci, co go dopisywali powini tez byc
                                                    usnieci z dzialalnosci naukowej, jako niepoprawni wazelinarze...
                                                    Jak pisalem: ilosc publikcji nie ma nic wspolnego z jakoscia pracy
                                                    danego naukowca...
                                                  • gaassarbajter Koniec dyskusji? 08.12.08, 12:26
                                                    I koniec reform? Tusk wystraszyl sie mafii profesorskiej?
                                                  • spejsmen Re: Koniec dyskusji? 08.12.08, 23:57
                                                    :(
                                                  • adept_ltd1_net Re: Koniec dyskusji? 09.12.08, 00:43
                                                    przecież masz dwa nicki, dyskutuj... ;-)
                                                  • spejsmen Re: Koniec dyskusji? 09.12.08, 13:34
                                                    Mam wiecej niz 2 nicki, a to przez naiwnosc cenzury, ktora wciaz nie
                                                    rozumie, ze w sieci nikogo zabanowac sie nie da...
                                                  • adalbertnewtown Re: Koniec dyskusji? 09.12.08, 20:41
                                                    A szkoda...
                                                  • adalbertnewtown Re: Koniec dyskusji? 10.12.08, 18:07
                                                    Chyba jednak koniec i bomba, a kto ja czytał, ten TRĄBA!
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 17:39
                                                    Ile zatem wynosi ilość publikacji po tych 3 latach? Tak z ciekawości
                                                    się pytam.
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 17:42
                                                    Zaczyna dostrzegać kolejny problem, żółwie tempo.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 18:39
                                                    A co ma tu do rzeczy ilosc publikacji? Liczy sie przeciez nie ich
                                                    ilosc, ale jakosc...
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 19:03
                                                    Jakość jest oceniana an podstawie IF czasopisma i ilości cytowań, to
                                                    chyba oczywiste. Pisałem o dobrych czasopismach.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 23:16
                                                    Nie rozsmieszaj mnie. Co ma LF czy ILOSC cytowan wspolnego z
                                                    jakoscia pracy naukowca? LF jest arbitralnie ustalana, a ilosc
                                                    cytowan zalezy glownie od ilosci dobrych znajomych...
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 04.12.08, 00:11
                                                    Zgadza się ale to jedyne co jest. Co w zamian proponujesz?
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 04.12.08, 14:18
                                                    Lechu ma troche w tym racji. jednak od LF nie uciekniemy. no i o ile mozemy przyjac ze w LF jest nie wszystko co dobre, to jednak rowniez mozmy przyjac ze nie ma wiele zlego.

                                                    spejsmen napisała:

                                                    > Nie rozsmieszaj mnie. Co ma LF czy ILOSC cytowan wspolnego z
                                                    > jakoscia pracy naukowca? LF jest arbitralnie ustalana, a ilosc
                                                    > cytowan zalezy glownie od ilosci dobrych znajomych...
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 04.12.08, 17:06
                                                    Nie jestem przeciwko LF, ale uwazam, ze powinna ona byc tylko jednym
                                                    z elementow systemu oceny jakosci dorobku naukowego, i to wcale nie
                                                    najwazniejszym... Np. w naukach technicznych czy biologicznych
                                                    wazniejsze sa patenty, w ekonomii dzialalnosc jako ekspert dla
                                                    rzadow czy wielkich firm i rezulaty tegoz dzialania itd.
                                                    Oczywiscie, ze przejaskrawilem, ale to jedyny sposob, aby moj
                                                    komunikat doszedl do odbiorcow...
                                                    Pozdr. :)
                                                  • charioteer Re: Bzdura! 04.12.08, 17:20
                                                    spejsmen napisała:

                                                    > Oczywiscie, ze przejaskrawilem, ale to jedyny sposob, aby moj
                                                    > komunikat doszedl do odbiorcow...

                                                    Litosci dla odbiorcow, bo oslepniemy od nadmiaru tej jaskrawosci.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 04.12.08, 17:35
                                                    Kup sobie wiec okulary ochrone, zaloz na ekran filtr, albo zmniejsz
                                                    jego jaskrawosc (do tego celu sluza pokretla badz klawisze z
                                                    namalowanym na nich sloneczkiem)...
                                                    Pozdr. :)
                                                  • komentator4 Re: Bzdura! 03.12.08, 19:51
                                                    oliver, znowu grzęźniesz w detalach i zbierasz materiały do ataku.
                                                    Taka dyskusja jest do dupy.

                                                    > Ile zatem wynosi ilość publikacji po tych 3 latach? Tak z
                                                    > ciekawości się pytam

                                                    To pytanie ma sens tylko w związku z określoną dziedziną. Jako
                                                    pytanie ogólne jest kompletnie bez sensu. Astronomowie na przykład
                                                    trzaskają prace seryjnie - najpierw piszą program numeryczny do
                                                    obróbki jakichś danych, a potem stosują ten program do coraz to
                                                    innych zespołów danych, produkują obrazki i je opisują. Takich prac
                                                    można bez trudu opublikować powyżej 10 w roku. Fizyk-teoretyk musi
                                                    się nagłowić zanim rozwiąże swój problem, dobre tempo publikacji to
                                                    2-3 w roku. No i co z tego wynika? Że astronomowie to geniusze a
                                                    fizycy-teoretycy lenie i matoły?

                                                    Jeśli od ciebie wymagano publikacji już po miesiącu, to widocznie
                                                    pracujesz w dziedzinie, w której produkuje się wyniki podobną metodą
                                                    jak w astronomii.

                                                    > W wielu miejscach po posdocu dostaje się kontrakty na dwa lata. To
                                                    > nie tylko nóż na gardle ale zmusza do migracji. Wiąże się z tym
                                                    > problem uregulowania życia rodzinnego. Ale to daje wynikom
                                                    > pożądanego kopa.

                                                    Zajrzyj do mojego wcześniejszego postu. Nie negowałem, że to
                                                    korzystnie działa na młodych ludzi, ale nie można oczekiwać, że ktoś
                                                    będzie w takim reżimie żył całe życie. W pewnym momencie, także w
                                                    USA, uznaje się człowieka za wystarczająco sprawdzonego i daje się
                                                    mu osiąść w jednym miejscu na stałe.

                                                    Masz jakąś propozycję dotyczącą reformy nauki w Polsce, czy dalej
                                                    będziesz czepiał się szczegółów, łapał za słówka i powtarzał rzeczy
                                                    już omówione?
                                                  • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 20:21
                                                    > To pytanie ma sens tylko w związku z określoną dziedziną. Jako ...

                                                    Nie mogę zaprzeczyć, że to zależy od dziedziny.

                                                    > Jeśli od ciebie wymagano publikacji już po miesiącu, to widocznie
                                                    > pracujesz w dziedzinie, w której produkuje się wyniki podobną
                                                    metodą
                                                    > jak w astronomii.

                                                    W mojej dziedzinie w Polsce nie robi się tylu publikacji. Różnica
                                                    jest kilkukrotna.

                                                    > Zajrzyj do mojego wcześniejszego postu. Nie negowałem, że to
                                                    > korzystnie działa na młodych ludzi, ale nie można oczekiwać, że
                                                    ktoś
                                                    > będzie w takim reżimie żył całe życie. W pewnym momencie, także w
                                                    > USA, uznaje się człowieka za wystarczająco sprawdzonego i daje się
                                                    > mu osiąść w jednym miejscu na stałe.

                                                    Z jednej strony motywuje z drugiej rozwala życie osobiste. Ciężki
                                                    kawałek chleba. Mnie osobiście się to też nie podoba ale temat jest
                                                    o dążeniu do Europy a nie o zmianach dla niej.
                                                    W USA mają inny mechanizm po osiągnięciu stałej pozycji związany ze
                                                    zdobywaniem pieniędzy na badania który daje taki sam efekt.
                                                    Pieniądze się kończą i można zostać zwolnionym z powodu braku
                                                    postępu.

                                                    > Masz jakąś propozycję dotyczącą reformy nauki w Polsce, czy dalej
                                                    > będziesz czepiał się szczegółów, łapał za słówka i powtarzał
                                                    rzeczy
                                                    > już omówione?

                                                    W szczegółach diabeł się chowa a człowiek potyka się o parowy a nie
                                                    o góry. To właśnie to o czym cały czas pisze powoduje kiepski stan.
                                                    Tradycja narzekania, zwątpienia, to, że jak ktoś chce się wybić to
                                                    inni ciągną go w dół. Tradycja danego narodu to jest to co daje mu
                                                    siłę, tak samo jest z nauką. Nauka w Polsce wzoruje się na tych
                                                    samych zasadach pracy jak całe społeczeństwo.
                                                    Dofinansowanie to jedna sprawa, druga to jak te pieniądze
                                                    się wykorzysta. Aparatura i pieniądze nie dają gwarancji dobrych
                                                    badań. Nie zaprzeczysz, że potrzebny jest "bat i marchewka" żeby to
                                                    sprawnie ruszyło. Nawet jak pieniądze trafią do najlepszych nie
                                                    wiadomo jaka będzie reakcja. Może poczują się ważni i
                                                    przestaną cokolwiek istotnego robić. Wiele miejsc z wysokimi
                                                    dotacjami tak kończy, robiąc usługi dla innych. Stąd właśnie wiele
                                                    możliwości robienia badań zagranicą. Gdyby rzeczywiście te grupy
                                                    robiły coś ważnego to nie dawały by od tak dostępu do aparatury
                                                    innym.
                                                  • spejsmen Program minimum 03.12.08, 23:23
                                                    Proponuje KONKRETNĄ dyskusje. Na początek zaś:
                                                    1. Zlikwidować wreszcie, i to raz na zawsze, te dożywotnie,
                                                    belwederskie profesury, pozostalość z feudalizmu.
                                                    2. Zlikwidować habilitacje (wynalazek pruski), a jednocześnie
                                                    zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
                                                    3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze
                                                    Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast zacząć wreszcie
                                                    uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w
                                                    którym zostały one uzyskane.
                                                    4. Wprowadzić wreszcie uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od
                                                    asystenta do profesora, w których jury składało by się z
                                                    cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to
                                                    musza się znaleźć fundusze).
                                                    5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca
                                                    oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
                                                    ec.europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf
                                                    6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one bowiem
                                                    finansowane przez podatników, więc przed podatnikami muszą one
                                                    odpowiadać.
                                                    7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości (max. 2 etaty na osobę).
                                                    8. Zlikwidować PAN (dyrekcję PAN, nie instytuty PAN, które powinny
                                                    być połączone z uczelniami wyższymi).
                                                    9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych
                                                    laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach
                                                    międzynarodowych jak CERN czy ESA.
                                                    10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
                                                  • charioteer Re: Program minimum 03.12.08, 23:46
                                                    spejsmen napisała:

                                                    > 10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!

                                                    Najlepiej za pomoca dekretow, z pominieciem parlamentu.
                                                  • gaassarbajter Re: Program minimum 04.12.08, 09:41
                                                    Parlament to kupa kretynow, ktorzy nic nie robia, tylko gadaja (z
                                                    francuskiego - parier). Rozgonic to towarzystwo i wprowadzic
                                                    prezydenckim dekretem reforme nauki. Tyle, ze w tym celu
                                                    potrzebujemy prezydenta wszystkich Polakow, a nie Kaczora...
                                                  • gaassarbajter Re: Program minimum 04.12.08, 09:46
                                                    Oczywiscie PARLER - to talk, speak...
                                                  • dalatata Re: Bzdura! 04.12.08, 14:15
                                                    nie ma odpowiedzi na pytanie ile publikacji. bo to zalezy jakie to sa publikacje. wyobrazam sobie ze kazdy instytut na swiecie bylby szczesliwy, gdyby kazdy pracownik mial jedna publikacje rocznie, pod warunkiem gdbyby to byla publikacja w Nature czy Science.

                                                    zaden natomiast nie bezdie zdwowolony z wyniku 50 publikacji rocznie na pracownika, jesli beda to publikacje w czasopismach uczelnianych, nie recenzenowanych miedzynarodowo itd itd.

                                                    nie mysl ile. mysl o tym co masz do powiedzenia i powiedz to w najlepszym czasopismie na swiecie.
                                                  • spejsmen Re: Bzdura! 04.12.08, 17:07
                                                    Tu zgoda. Zbyt duza ilosc publikacji swiadczy, ze sa one niskiej
                                                    jakosci.
                                            • komentator4 Re: Bzdura! 03.12.08, 16:47
                                              oliver, proponuję regułę dyskusji: trzymajmy się głównego tematu i
                                              darujmy sobie poprawki do poprawek do poprawek. Chcemy przecież
                                              dojść do wspólnego wniosku, co w polskiej nauce jest dobre i ma
                                              zostać, a co jest złe i jak to naprawić.

                                              > Nie tak do końca, przesz partnerski rozumie się na równych
                                              zasadach.
                                              > Większość naukowców z tych dziedzin porostu jeździ robić badanie
                                              > gdzieś indziej, opracowuje teorie, robi programy... To czego nie
                                              > mogą zaoferować dostęp do własnej aparatury badawczej.

                                              Właśnie, teorie. Teoretycy nie potrzebują wyrafinowanej aparatury i
                                              do nich goście zza granicy chętnie przyjeżdżają (oczywiście nie do
                                              wszystkich). Goście są na ogół potem zadowoleni, choć często
                                              zaszokowani materialnym prymitywem, jaki tu widzą.

                                              > Czemu nie zatrudniać tylko na określony okres, kiedy pracownik nie
                                              > spełnia wymogów i nie robi wystarczających postępów nie przedłużać
                                              > kontraktu.

                                              charioteer już Ci odpowiedział, a ja dodam: tak się robi z ludźmi
                                              młodymi, przez pewien czas po doktoracie. W moim instytucie na
                                              przykład prawie zmusza się świeżego doktora, żeby pojechał w świat
                                              na dwa albo trzy lata, a potem zatrudnia się go najpierw na trzy
                                              lata (albo wcale), po trzech latach na pięć (albo wcale), a po tych
                                              pięciu wyrzuca się go na amen albo zatrudnia na stałe (w tym
                                              momencie zresztą oczekuje się od niego stanu pełnej gotowości do
                                              habilitacji). Dalsze przedłużanie niepewności jest nierealne - nikt
                                              nie będzie chciał pracować w nauce z nożem na gardle przez całe
                                              życie. Jeśli przesadzimy z permanentną selekcją, to prawie wszyscy
                                              uciekną na początku kariery.

                                              > Co ze współpracą między grupami? Ostatnio została zmieniona
                                              polityka
                                              > dzielenia punktów za publikacje. Z tego co wiem nie są już
                                              dzielone
                                              > w zależności od ilości autorów. Np. fizycy zajmujący pracujący dla
                                              > CERNu mają po 100 publikacji rocznie albo i więcej.

                                              To jest jeden z problemów do rozwiązania, które można w zasadzie
                                              załatwić bez pomocy rządu. Ta dyskusja wraca co jakiś czas. Zdrowy
                                              rozsądek mówi, że jeśli dwóch autorów napisało pracę, to każdy z
                                              nich napisał pół pracy. Ale to jest sprzeczne z interesami wielu
                                              ludzi. Na początek można zacząć publicznie piętnować ten nonsens.

                                              > Zatem ile wynosi ten okres? Ja myślę o zatrudnianiu na 1 rok. Czy
                                              > wyciąga się konsekwencje w przypadku barku postępu w ciągu roku?

                                              Rok to za mało, zwłaszcza dla początkującego. Musi mieć choć trochę
                                              spokoju, żeby skupić się na pracy. Ale jeśli przez rok niczym się
                                              nie wykaże, to dostaje ostrzeżenie. W moim instytucie zmniejszono by
                                              mu premię. Dalatata podał Ci jeszcze jeden powód.
                                              • pokrecony_oliver Re: Bzdura! 03.12.08, 17:34
                                                Przecież się zgodziłem z tym co napisałeś.

                                                > Właśnie, teorie. Teoretycy nie potrzebują wyrafinowanej aparatury
                                                i
                                                > do nich goście zza granicy chętnie przyjeżdżają (oczywiście nie do
                                                > wszystkich). Goście są na ogół potem zadowoleni, choć często
                                                > zaszokowani materialnym prymitywem, jaki tu widzą.

                                                Dokładnie.

                                                > charioteer już Ci odpowiedział, a ja dodam: tak się robi z ludźmi
                                                > młodymi, przez pewien czas po doktoracie. W moim instytucie na
                                                > przykład prawie zmusza się świeżego doktora, żeby pojechał w świat
                                                > na dwa albo trzy lata, a potem zatrudnia się go najpierw na trzy
                                                > lata (albo wcale), po trzech latach na pięć (albo wcale), a po
                                                tych
                                                > pięciu wyrzuca się go na amen albo zatrudnia na stałe (w tym
                                                > momencie zresztą oczekuje się od niego stanu pełnej gotowości do
                                                > habilitacji). Dalsze przedłużanie niepewności jest nierealne -
                                                nikt
                                                > nie będzie chciał pracować w nauce z nożem na gardle przez całe
                                                > życie. Jeśli przesadzimy z permanentną selekcją, to prawie wszyscy
                                                > uciekną na początku kariery.

                                                W wielu miejscach po posdocu dostaje się kontrakty na dwa lata. To
                                                nie tylko nóż na gardle ale zmusza do migracji. Wiąże się z tym
                                                problem uregulowania życia rodzinnego. Ale to daje wynikom pożądanego kopa.

                                                > Rok to za mało, zwłaszcza dla początkującego. Musi mieć choć
                                                trochę
                                                > spokoju, żeby skupić się na pracy. Ale jeśli przez rok niczym się
                                                > nie wykaże, to dostaje ostrzeżenie. W moim instytucie zmniejszono
                                                by
                                                > mu premię. Dalatata podał Ci jeszcze jeden powód

                                                Tak się składa, że "zagranicznicy" właśnie mają takie kryteria na
                                                dobrych uczelniach. Później też nie jest łatwo. To naprawdę zmusza
                                                do intensywnej pracy i organizacji. Przecież chcemy żeby Polska
                                                dążyła do standardów europejskich nie?
                                      • spejsmen Re: Bzdura! 03.12.08, 13:00
                                        Kombinowanie czegos z nieużywanej aparatury to bylo mozliwie 100 lat
                                        temu. Dzis sie tak nie robi nauki ani nawet wynalazkow. Pisalem juz
                                        nie raz, ze zamiast rozpraszac fundusze pomiedzy liczne male polskie
                                        laboratoria, nalezy je przeznaczyc na udzial Polski w pracach takich
                                        europejskich insytucji jak np. CERN czy ESA. Oczywiscie, w takich
                                        instytucjach sznase maja tylko prawdziwi naukowcy, doskonale znajacy
                                        swoj fach i jezyki obce, a nie, jak dzisiaj, znajacy dziekana,
                                        rektora czy ministra...
                            • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:48
                              pokrecony_oliver napisał:

                              > Całego pacjenta nie musisz wstawiać tylko głowę. Wystarczy znaleźć
                              > odpowiedni magnes, mniejszy niż w komercyjnym urządzeniu. Można
                              > spróbować pogadać z fizykami, nie tylko w Polsce. Mają masę sprzętu
                              > który powstał w okresie zimnej wojny i nie jest wykorzystywany. Może
                              > CERN ma coś na zbyciu. Może jakaś grupa będzie zainteresowana
                              > zbudowaniem czegoś takiego, nie tylko dla Ciebie ale i biologów,
                              > archeologów, fizyków...

                              Fantazjujesz.

                              Po pierwsze, nikt nie opublikuje badania wykonanego na takim sprzecie. W
                              publikacji nalezy podac szczegolowe dane techniczne maszyny, na ktorej badanie
                              zostalo wykonane, lacznie z danymi producenta.

                              Po drugie, nie jestem konstruktorem aparatury medycznej i nie zamierzam konczyc
                              dodatkowych studiow z calkowicie nowej dla mnie dziedziny po to, zeby
                              przeprowadzic jedno badanie. Celowo pisze _jedno_ bo przy postulowanym przez
                              ciebie sposobie postepowania prawdopodobnie wiecej juz nie zdaze przed
                              emerytura. O specjalizacji i podziale pracy pisal juz wczesniej chyba Komentator.

                              Snij dalej.
                              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:54
                                Przecież nie pisze żebyś Ty to robił. Przeczytaj dokładnie poprzedni
                                post.

                                Cała masa badań jest robiona na takim sprzęcie i publikowana w
                                najlepszych czasopismach, przynajmniej w mojej dziedzinie.
                                Większości urządzeń porostu się nie produkuje.
                                Jak się będzie ktoś czepiać to można dodatkową publikację zrobić z
                                testami na fantomach.

                                To nie fantazja tylko inne podejście które jest stosowane.
                                • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:58
                                  Najbardziej spektakularne dokonanie jakie widziałem to mikroskop STM
                                  wykonany z elementów za 10euro. Ceny tego urządzenia mogą dojść do
                                  miliona euro.
                                • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 19:59
                                  pokrecony_oliver napisał:

                                  > Cała masa badań jest robiona na takim sprzęcie i publikowana w
                                  > najlepszych czasopismach, przynajmniej w mojej dziedzinie.

                                  W mojej dziedzinie liczba publikowanych badan robionych na takim sprzecie wynosi
                                  ZERO. EOT
                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 20:02
                                    No to masz pole do popisu.
                                    • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 20:15
                                      Naprawde nie wydaje ci sie, ze byc moze jednak czegos nie zrozumiales?
                                      • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 20:33
                                        Pierwszy lepszy przykłady z internetu:

                                        gizmodo.com/378261/cheap-homemade-mri-does-a-better-job-imaging-lungs-than-the-real-thing

                                        Myślę, że nie rozumiem wielu rzeczy. Dlaczego nie stosuje się takiego
                                        podejścia w Polsce? Dlaczego nie można się dogadać z innymi na temat
                                        takiej konstrukcji? Co z publikacjami robionymi MRI wysokiej
                                        rozdzielczości które zostały zrobione w laboratoriach jako prototypy i
                                        nie są komercyjne? itd...


                                        • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 20:56
                                          Mysle, ze z takim podejsciem ciezko byloby sie przebic nawet w USA. Pewnie sporo
                                          czasu uplynie zanim sprzetu, do ktorego linkujesz, bedzie mozna uzywac w
                                          jakichkolwiek badaniach na ludziach. Pod tym wzgledem ich biurokracja jest
                                          bardziej rygorystyczna od naszej.
                                        • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 20:59
                                          Musle, ze sporo czasu minie, zanim sprzet, do ktorego linkujesz, bedzie
                                          dopuszczony do jakichkolwiek badan na ludziach.

                                          To jest dobre podejscie dla konstruktorow maszyn, ale nie dla ich uzytkownikow.
                                          • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 21:00
                                            Sorry, internet mi przerywa.
                                            • petrucchio Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 22:34
                                              charioteer napisał:

                                              > Sorry, internet mi przerywa.

                                              Zrób sobie własne łącze sposobem chałupniczym. Będzie lepsze i sto razy tańsze
                                              niż to komercyjne badziewie. McGyver podłączył się raz do Internetu na bezludnej
                                              wyspie, używając sznurowadeł i paru drobiazgów wygrzebanych w kieszeniach. A
                                              pamiętasz "ET phone home"?
                                              • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 22:55
                                                Nosz kurcze, masz racje. Musze cos pokombinowac z parasolem ;-)))
                                                • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:14
                                                  Wspaniałe poczucie humoru.
                                                  Proponuje jednak gotowe rozwiązanie:
                                                  ronja.twibright.com/
                                                  Byle szczeniaki mają więcej wyobraźni.
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:17
                                                    Noo, a serwer podobno ktos zasilal z kartofla, ale nie chce mi sie linku szukac...
                                          • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 21:50
                                            Straciłem ochotę do kontynuowania tego. Podałem inne podejścia, nie
                                            podoba się, trudno. Może i niema racji a może mam. Tak można w
                                            nieskończoność. Zrozumiałem jedno, że nowe podejścia nie są mile
                                            widziane.
                                            • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 22:29
                                              Udowodniles z gory zalozona teze calkowicie ignorujac argumenty strony
                                              przeciwnej. Ci, ktorzy wymyslaja nowe podejscia i nowe metodologie w badaniach z
                                              wykorzystaniem fMRI _nie zajmuja sie_ budowa maszyn. Od tego sa inzynierowie.
                                              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 22:44
                                                Może tak jest w Polsce. Widocznie polska nauka zasługuje na swój los.
                                                W życiu bym nie dał takiego zadania inżynierom.
                                                Niech Pan zatem siedzi i płacze jaki to rząd jest niesprawiedliwy.
                                                • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:01
                                                  Oliver, zbawco, alez to co ty mi proponujesz to by bylo oryginalnie polskie
                                                  rozwiazanie. Zapewniam cie, ze nikt do powaznych badan nie robi sobie wlasnego
                                                  eremeraja!
                                                • charioteer Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:11
                                                  A tak w ogole, to taa, masz racje, nikt nie zrobi lepszej aparatury do
                                                  neurobrazowania niz neurofizjolog. Normalnie na studiach medycznych powinni tego
                                                  uczyc.
                                                  <ironia>
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:15
                                                    Ile razy mam się powtarzać? Nie o tobie pisałem.
                                            • dalatata Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:36
                                              no ale w ten sposob to bedzie Pan argumentowac ze sobie w Polsce nowy LHC zrobicie u szwagra na dzialkach. jak dl amnie to nie jest nowe podejscie, ale akt desperacji. ja sobie nie skonstruuje maszyny do transkrypcji, ani magentowfonu. bo ja nie umiem. i nie chce. i wydrukuje sobie pieniedzy zeby pojechac na kofnrencje.

                                              to powiedziawszy, ja mysle ze ma Pan racje w jednym. za czesto te wszystkie przeszkody nie sa przeszkodami ale ale alibi na to, zeby nic nie zrobic. ja duzo za czesto slysza ze w Polsce sie nic nie da. ja mysle ze sie wiele da.

                                              natomiast mysle ze Oliver postawa Olivera jest postawa dajaca alibi rzadom, ktore licza na takich jak on. pan sobie poradzi, ale to kurcze nie chodzi o to zeby sobie pan musial ciagle radzic nie?
                                              • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 29.11.08, 23:47
                                                Nie przesadzajmy z tym LHC. Ile razy wspominałem, że to awaryjne
                                                rozwiązanie.
                                                Problemy tutaj przedstawiane wyglądają następująco:
                                                - brak pieniędzy na sprzęt żeby zrobić dobre publikacje
                                                - dobre publikacje są potrzebne żeby zyskać fundusze
                                                To co podałem to była zaledwie mała aluzja która wywołała wielkie
                                                oburzenie. Całą resztę nie związaną z konstruowaniem porostu
                                                zignorowano. Nie ja nakręcam ten temat. Pogadajmy może jak efektywnie
                                                wpływać na rząd, jak ubiegać się o fundusze z unii, jak przyciągnąć
                                                firmy.

                                                Zgadza się, że takie myślenie daje alibi rządowi. Jednak coś takiego
                                                jest czasami potrzebne żeby ruszyć z miejsca. Pieniądze na badania nie
                                                załatwia się tylko od rządu ale też od firm prywatnych. Jak widzą tego
                                                typu pomysłowość to zapewne to ich przyciągnie.

                                                Rząd nie rozumie jaki potencjał leży w nauce i tylko ten się liczy kto
                                                ma dobrych naukowców. Np. wpływy z patentów to jako jedno z głównych
                                                źródeł dochodu Izraela.
                                                • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:07
                                                  będę uparty i powiem, że są to kolosalne bzdury i z faktu, że jest jakaś
                                                  działeczka, gdzie Oliver składa coś (i chwała mu za to w tej działeczce) nie
                                                  można budować uogólnień,które umacniają nienormalność...
                                                  Dodam jeszcze co do patentów - nie chcę uogólniać, ale coś wiem przynajmniej w
                                                  jednej działce na ten temat: ile cudów mają w biurkach naukowcy polscy, których
                                                  to cudów, z wielu powodów, przemysł nie kupuje i nie kupi.
                                                  To nie jest tak, że weźmiemy się za ręce i będzie ok, naprawdę trzeba mieć
                                                  klapki na oczach, by tak twierdzić.
                                                  • dalatata Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:11
                                                    tak. ja mysle ze to jest to czego Oliver nie widzi. im bardziej on buduje swoje LHC, a szwagier jeszcze pomaga z lutownica, to normalizuje nienormalnosc.

                                                    ale ja i tak ostrzegam przed wykorzystywaniem tej normalnosci do siedzenia, biadolenia i nicnierobiena. bo przeciez w Polsce 'nic sie nie da zrobic'....
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:20
                                                    ale nikt z nas tu nie konserwuje biadolenia, tylko wkurza mnie pieprzenie pani
                                                    minister na temat kostek... co do za porównania, ona chce, by syrenka wygrała
                                                    formułę I
                                                  • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:30
                                                    Kolego dalatata, do tej pory pisałeś rozsądnie i konstruktywnie,
                                                    skąd nagle ta napastliwość? Kto w tej dyskusji napisał, że w Polsce
                                                    nic nie da się zrobić? Wszyscy pracujący w Polsce w gruncie rzeczy
                                                    robią podobne rzeczy, jak oliver - usiłują stworzyć coś z niczego,
                                                    żeby osiągnąć jakiś wynik, i w wielu wypadkach to się udaje. Różnica
                                                    między mną i oliverem jest taka, że on uważa to za przykład do
                                                    naśladowania, a ja i większość innych - za nienormalną sytuację,
                                                    którą spowodowali politycy typu premiera Tuska i minister
                                                    Kudryckiej, i z której musimy próbować wyjść. To, że demaskujemy
                                                    nędzę materialną polskiej nauki nie oznacza, że nic nie robimy. Nie
                                                    chciałbyś chyba, żebym zaczął Ci udowadniać, że coś robię, cytując
                                                    fragmenty moich prac i pokazując listy pubikacji? To byłoby nudne i
                                                    niezdatne do czytania dla ludzi z innych branż. Porozumiewamy się na
                                                    polu wspólnych problemów, na którym, jak widać, spotkało się wiele
                                                    bardzo różnych dziedzin.
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:33
                                                    przed premierem Tuskiem i minister Kudrycką chyba byli inni???
                                                  • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:51
                                                    Oczywiście że przedtem byli inni. Napisałem przecież "politycy TYPU
                                                    premiera Tuska i minister Kudryckiej". Pierwszym premierem po 1989
                                                    roku, który zaczął systematyczne niszczenie polskiej nauki, był Jan
                                                    Krzysztof Bielecki, wtedy kolega partyjny Donalda Tuska (dziś prezes
                                                    banku PeKaO). To zresztą nie był jego pomysł, on był nawet na takie
                                                    pomysły za głupi. To była ideologia sławnego "profesora"
                                                    Balcerowicza, który uważał (i do dziś uważa), że nauka jest tylko
                                                    obciążeniem dla polskiego budżetu. Według niego należy zlikwidować w
                                                    Polsce naukę, rozwinąć biznes, a wtedy za dochody z biznesu kupimy
                                                    sobie wszystkie naukowe i techniczne nowinki za granicą. Wszystkie
                                                    następne rządy konsekwentnie do tego celu dążyły.
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:55
                                                    rozumiem, że to wszystko wydarzyło się po Eldorado naukowym, jakim był PRL???
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:59
                                                    W PRL nie bylo eldorado, ale naklady zaczeto ciac juz po upadku komuny.
                                                  • komentator4 Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 01:20
                                                    Wstyd to powiedzieć, ale pod niektórymi względami nauka w PRL miała
                                                    się lepiej. Pieniędzy było mało, ale wystarczało na przetrwanie i
                                                    nikt nam po maniacku nie wmawiał, że albo nic nie robimy, albo
                                                    robimy wszystko źle. Finansowanie oscylowało, były lata lepsze i
                                                    gorsze, ale nie szło systematycznie w dół, tak jak teraz. Ludzie
                                                    zarabiali mało, ale dawało się za to przeżyć. Studia doktoranckie,
                                                    na których doktoranci dostają ZEROWE stypendium to wynalazek
                                                    liberalnych rządów po roku 1989 - za PRL byłoby to nie do pomyślenia.

                                                    Nie jestem krypto- ani postkomunistą. Za PRL uważałem komunistów za
                                                    wrogów ludzkości, po kryjomu ryliśmy pod nimi wszyscy, i przemianę
                                                    roku 1989 powitałem z nadzieją na wyzwolenie. Czołowi opozycjoniści
                                                    PRL wywodzili się z naszego środowiska i byli przez nas na różne
                                                    sposoby wspierani. Tym bardziej przykra jest ich zdrada.
                                                  • petrucchio Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 14:23
                                                    komentator4 napisał:

                                                    > Studia doktoranckie,
                                                    > na których doktoranci dostają ZEROWE stypendium to wynalazek
                                                    > liberalnych rządów po roku 1989 - za PRL byłoby to nie do
                                                    > pomyślenia.

                                                    Nie! To wynalazek paru oszczędnych uczelni, gdzie promuje się tego rodzaju
                                                    zboczoną politykę. Są uczelnie, gdzie stypendia doktoranckie pobiera 20%
                                                    doktorantów stacjonarnych, ale są i takie
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:41
                                                    Zgadzam sie z Komentatorem. Takie gadanie, ze mozna cos z niczehgo zrobic to
                                                    jest sankcjonowanie nienormalnosci i trwajacej praktycznie od zawsze prowizorki.
                                                    Fajnie jak ktos sobie zrobi prototyp, ale pochwala kombinowania tam, gdzie jest
                                                    potrzebne standardowe wyposazenie to jest po prostu sankcjonowanie amatorszczyzny.
                                                  • dalatata Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 11:23
                                                    gdzei jest moja napastliwosc? ja nie przyjmuje ani jednej ani drugiej pozycji i siedze okrakiem, z powodow ktore wyluszczylem wszcesniej.



                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:21
                                                    > będę uparty i powiem, że są to kolosalne bzdury i z faktu, że jest
                                                    jakaś
                                                    > działeczka, gdzie Oliver składa coś (i chwała mu za to w tej
                                                    działeczce) nie
                                                    > można budować uogólnień,które umacniają nienormalność...

                                                    Nie działeczka a działki, nie składa a budował prototyp. Wcześniej
                                                    coś zrobił żeby się wybić i to wystarczyło. Teraz nie musi żebrać o
                                                    pieniądze, KPW. To nie ja umacniam niemoralność tylko ty. Załam ręce
                                                    i lamentuj dalej to nauka polska umrze śmiercią naturalną.

                                                    > Dodam jeszcze co do patentów - nie chcę uogólniać, ale coś wiem
                                                    przynajmniej w
                                                    > jednej działce na ten temat: ile cudów mają w biurkach naukowcy
                                                    polscy, których
                                                    > to cudów, z wielu powodów, przemysł nie kupuje i nie kupi.

                                                    Bardzo dobry przykład. To jeden z wielkich problemów, że nie
                                                    potrafimy niczego sprzedać ani wypromować. Patentów, samolotów,
                                                    śmigłowców, karabinów,... Sporo o tym prasa pisała. Jak coś jest
                                                    dobre to nie wystarczy jak marketing jest do bani. Narzekanie też
                                                    nic nie daje.

                                                    > To nie jest tak, że weźmiemy się za ręce i będzie ok, naprawdę
                                                    trzeba mieć
                                                    > klapki na oczach, by tak twierdzić.

                                                    Ależ tak jest. Tylko to nie wykonalne. Ja pisze o robieniu biznesu i
                                                    stosowaniu reguł rynku światowego a nie o takich utopiach. Odkąd
                                                    Polska otworzyła się na świat po okresie socjalizmu, ludzie nie
                                                    rozumieją jak to funkcjonuje. Żądają ciepłego zaplecza jak kiedyś,
                                                    tak niema, chcesz coś to oto walcz.
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:31
                                                    myślę, że mówimy o innych rzeczach - ja mówię o profesjonalizmie, nie o
                                                    biadoleniu, absolutnie nie o biadoleniu. Wyobraź sobie, że zachodni naukowcy
                                                    zaczynają pracować w naszych warunków i wychodzi z tego chyba wielkie g...
                                                    natomiast naukowcy są od nauki, a nie od sprzedawania swoich pomysłów, od tego
                                                    powinni być specjaliści, tak wygląda nowoczesny świat. I sprawa robienia biznesu
                                                    to sprawa robienia biznesu. Nienormalne jest to, że mamy sobie składać
                                                    prowizorki, prowadzić badania i sprzedawać je - to jest postsocjalistyczna
                                                    mentalność... prowizorki.
                                                    no i przede wszystkim, jedno nie dociera do ciebie, fakt, że w twojej działce
                                                    tak jest, nie znaczy, że tak jest wszędzie..., ale widzę zerową skłonność i
                                                    zdolność do kooperacji w rozumieniu (co widać we wmawianiu mi wielu rzeczy,
                                                    zapewniam cię, że nie lamentuję i jestem od tego daleki).
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:41
                                                    > natomiast naukowcy są od nauki, a nie od sprzedawania swoich
                                                    pomysłów, od tego
                                                    > powinni być specjaliści, tak wygląda nowoczesny świat. I sprawa
                                                    robienia biznes
                                                    > u
                                                    > to sprawa robienia biznesu.

                                                    A co na uczelniach nie ma takich specjalistów. Tak trudno dogadać się z ludźmi z marketingu? Na zachodzie mają odpowiednich ludzi do tego
                                                    którzy patentują jak wariaci, byle pomysły przy obiedzie.

                                                    > Nienormalne jest to, że mamy sobie składać
                                                    > prowizorki, prowadzić badania i sprzedawać je - to jest
                                                    postsocjalistyczna
                                                    > mentalność... prowizorki.

                                                    Nigdy nie przeczyłem, że jest to niekomfortowa sytuacja której lepiej
                                                    uniknąć.

                                                    > no i przede wszystkim, jedno nie dociera do ciebie, fakt, że w twojej
                                                    działce
                                                    > tak jest, nie znaczy, że tak jest wszędzie..., ale widzę zerową
                                                    skłonność i
                                                    > zdolność do kooperacji w rozumieniu (co widać we wmawianiu mi wielu
                                                    rzeczy,
                                                    > zapewniam cię, że nie lamentuję i jestem od tego daleki).

                                                    Może i nie wszędzie, ale obecnie panuje moda żeby korzystać z
                                                    doświadczeń innych. Ale widzę, że dostał bym niezłe kopniaki jakbym
                                                    przyszedł z jakimś rozwiązaniem pod pańskie drzwi. To się nazywa zdrowe
                                                    podejście?
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:43
                                                    pokrecony_oliver napisał:

                                                    > A co na uczelniach nie ma takich specjalistów.

                                                    Nie ma.
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:50
                                                    Naprawdę zmyślasz. Przecież tłumy ciągną na marketing. Kto ich uczy?
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:54
                                                    proponowałbym wrócić do sprawdzonej w dyskursie nauki Zachodu zasady
                                                    posługiwania się precyzyjnymi pojęciami (proszę sprawdzić, co znaczy "narzekać")
                                                    oraz zasady weryfikacji swoich twierdzeń (proszę sprawdzić, jak jest z tymi
                                                    specami od marketingu), a później truć bzdety...
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:59
                                                    A co Pan proponuje? Jak na razie nie czytałem Pana pomysłów.
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:48
                                                    jeśli tak Pan widzi, to jest Pan kompletnie ślepy, czego dowodzą również inne
                                                    Pańskie wypowiedzi.

                                                    a dodam (bo chyba nie ma Pan jednak pojęcia o tym, o czym Pan pisze) - na
                                                    uczelniach nie ma takich specjalistów (bo nie ma na nich pieniędzy) i właśnie m.
                                                    in. o tym piszę, otrzymując w zamian wizję radosnej Zosi-samosi...
                                                    no i proszę się zastanowić, jakie są Pańskie poglądy - czy każe nam Pan składać
                                                    sobie maszynki do robienia czegokolwiek, czy pisze Pan o prototypie - bo to inna
                                                    sprawa i sytuacja. A trudno się rozmawia z kimś, kto raz mówi co innego, a innym
                                                    razem (w zależności od potrzeb chwili) co innego... Np. argument, że na
                                                    Zachodzie coś mają, proszę wybaczyć, ale pochodzi z mojego światopoglądu - Pan
                                                    powinien powiedzieć: złapmy się za ręce i siłą zapału zróbmy to...

                                                    jak na dziś - dobranoc
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:57
                                                    Prototypy i standardowe urządzenia składa się tak samo. Tylko w
                                                    wypadku tego drugiego już to wcześniej ktoś zrobił i publikacji o
                                                    samym urządzeniu nie będzie. Pisałem tylko co można zrobić. Czy na tak
                                                    proste stwierdzenie muszę myśleć za Pana.

                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 01:01
                                                    O tym juz rozmawialismy. Niech neurofizjolog sobie zrobi PETa i fMRI,
                                                    jezykoznawca moze sobie zrobic samodzielnie magnetofon, a jak ktos ma naprawde
                                                    zle, to sobie moze sam od fundamentow wymurowac cale laboratorium.
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 01:02
                                                    Ja Panu bardzo dziękuję i wdzięczny jestem itd., ale pozwoli Pan, będę sobie
                                                    myślał za siebie, a usatysfakcjonuje mnie już, jak Pan zacznie myśleć za siebie,
                                                    a nie głosić... propozycje może Pan sobie poczytać na tym i innych formach, tak
                                                    od wiosny mniej więcej.
                                                    Bez odbioru
                                                  • dalatata Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 11:25
                                                    to jest niezly argument. ja mysle ze moi koledzy z UK umarliby na polskich uczelniach, nie wiedzieliby co sie dzieje. i rzeczywiscie kiedy sobie widze polskie uczelnie, to prowizorka,brak procedur, adhoc-racja na nich jest nieprawdopoodbna zupelnie.
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:36
                                                    pokrecony_oliver napisał:

                                                    > samolotów, śmigłowców, karabinów,...

                                                    Sprzedajemy. Prasa pisze tylko wtedy, kiedy przypadkiem wyjdzie, kto kupil...

                                                    > Ależ tak jest. Tylko to nie wykonalne. Ja pisze o robieniu biznesu i
                                                    > stosowaniu reguł rynku światowego a nie o takich utopiach. Odkąd
                                                    > Polska otworzyła się na świat po okresie socjalizmu, ludzie nie
                                                    > rozumieją jak to funkcjonuje. Żądają ciepłego zaplecza jak kiedyś,
                                                    > tak niema, chcesz coś to oto walcz.

                                                    Sorry, kolego, ale pieprzysz jak pomylony. Gdyby ci przyszlo walczyc o PLN na
                                                    badania, to bys wrocil do swojego garazu albo na dzialeczki. Napisz cos jeszcze
                                                    o socjalizmie albo o rolnikach, bo o nauce jakos niewiele masz do powiedzenia.
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:47
                                                    Szanowny kolego, jak na razie to nic nie zaproponowałeś poza
                                                    narzekaniem. Zamiast tego mam stertę obraźliwych porównań. Nie mam
                                                    garażu ani działki tylko pracuje w laboratorium które chodzi jak szwajcarski zegarek.
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:58
                                                    To nie pouczaj mnie laskawie, jak kombinowac, zeby jakiekolwiek badanie w
                                                    polskich warunkach przeprowadzic, jak walczyc o pieniadze i jak wspolpracowac z
                                                    naukowcami z innych uczelni i z innych krajow, bo i tak nie uwierzylbys, gdybys
                                                    sie dowiedzial jak to robimy. Nie masz absolutnie nic do zaproponowania.
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 01:04
                                                    Proszę wybaczyć jeśli odebrał to Pan jako pouczenie. Ja proponuje i
                                                    dyskutuje czemu nie. Skoro Panu niema nic do zaproponowania to może
                                                    ktoś kto to czyta (bo przecież to publiczne forum) z tego skorzysta.
                                                    Podczas całej dyskusji nikomu nie ubliżałem, nie pomniejszałem dokonań
                                                    co natomiast czyniono zemną.
                                                  • charioteer Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 01:08
                                                    Przepraszam, ale dokonan nie znam, swoimi sie nie chwale i na ten temat zupelnie
                                                    nie mam ochoty rozmawiac. Natomiast nie dziwie sie zupelnie wkurzeniu
                                                    Komentatora na protekcjonalnosc Panskich porad.
                                                  • adept_ltd1_net Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 01:12
                                                    hm, od początku wyrażałem dużą radość z Pańskich osiągnięć, pisałem tylko, że to
                                                    nie jest rozwiązanie (więc kwestia pomniejszania nie wchodzi w grę, nie wiem,
                                                    czy Pan to rozumie, ale niezgoda na czyjeś poglądy nie oznacza umniejszania...
                                                    proszę zresztą zwrócić uwagę, że nie piszę np. iż Pańska ortografia
                                                    szwankuje..., choć jest ona katastrofalna i stwierdzenie takie byłoby czysto
                                                    merytoryczne). Nie lubię jednak, kiedy ktoś wmawia mi pewne poglądy, a celuje
                                                    Pan w tym bądź używa dość prymitywnych (tak to już jest ocena, ale Pańskiego
                                                    dyskursu, nie Pana) retorycznych implikatur typu - "skoro nie ma Pan nic do
                                                    powiedzenia", stąd moja niechęć do dalszej dyskusji.
                                                • dalatata Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:08
                                                  no to gdzie jest granica? LHC nie, to PET to juz tak?

                                                  natomiast, jak powiedzialem, ja wole jednak LHC na dzialkach niz siadanie i biadolenie.i to ni ejest tak ze na kazdym uni na swiecie kazdy ma sprzet jaki sobie wymarzy. tak nie jest.

                                                  natomiast jeszcze bardziej wole rozmowe na przyklad o tym, jak efektywniej zdobywac pieniadze z UE, jak zdobywac granty z NATO, i dziesiatek innych fundacji miedzynarodowych. tak jak my wszyscy na swiecie.

                                                  jednak to nie zmienia faktu, ze dbra pensja pomaga w motywacji.
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 00:29
                                                    > no to gdzie jest granica? LHC nie, to PET to juz tak?

                                                    Granica? To zależy co jest na rynku i za ile. PET to tylko wtedy jak
                                                    masz skąd wziąć izotopy, jak sobie zdajesz sprawę to muszą być bardzo
                                                    blisko.

                                                    > natomiast jeszcze bardziej wole rozmowe na przyklad o tym, jak
                                                    efektywniej zdob
                                                    > ywac pieniadze z UE, jak zdobywac granty z NATO, i dziesiatek innych
                                                    fundacji m
                                                    > iedzynarodowych. tak jak my wszyscy na swiecie.

                                                    Nie znam się na polskiej administracji. Ale wiem, że są inkubatory
                                                    przy uniwersytetach które organizują szkolenia na ten temat. Ludzie
                                                    którzy to prowadzą narzekają na niską frekwencje. Ktoś się przeszedł
                                                    może żeby to sprawdzić?

                                                    > jednak to nie zmienia faktu, ze dbra pensja pomaga w motywacji.

                                                    Bardzo.
                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 02:29
                                                    Teraz tak myślę, że lepiej nigdy nie wyznaczać granicy.

                                                    Można tanio robić badania dla energii takich jak występują w LHC albo
                                                    i większych. Chodzi mi o promieniowanie kosmiczne. Wtedy proponowana
                                                    przez Pana działka szwagra to wyśmienita lokalizacja.

                                                    Inny przykład, ITER. Czasami ludzie wyskakują z pomysłem gdzie próbują
                                                    uzyskać to samo a potrzebny jest tylko pojemnik, ciężki aceton,
                                                    głośnik ultradźwiękowy i detektor neutronów.

                                                    Czy to działa i co da się tym zmierzyć to inna sprawa ale pomysłowość
                                                    ludzka nie zna granic.
                                                  • dalatata Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 11:34
                                                    z calym szacunkiem, ale to jest odwracanie kota ogonem.

                                                    zaraz sobie tu zaczniemy pisac petycje o zamkniecie LHC, a przekazanie wiekszej ilsoci gruntu na ogrodki dzialkowe.

                                                    choc nie znam sie na fizyce (niestety, bo moj syn sie wybiera studiowac fizyke teoretyczna), to ja sobie mysle ze niezwykle fajnie byloby, gdyby Polska moglaby byc kandydatem na siedzibe takiego wlasnie LHC. jednak nie ma na to jakichkowliek szans. bo choc fizykow polskich akurat mamy z najwyzszej polki (mowie to bez przekasu), to nikt o zdrowych zmyslach takiego sprzetu w Polsce by nie umiescil.

                                                  • pokrecony_oliver Re: może trochę samokrytyki 30.11.08, 12:50
                                                    Spokojnie, to był taki luźny przykład, nie na serio. Swoją drogą to
                                                    wiele osób uważa, że LHC to wywalone pieniądze.
    • gaassarbajter [...] 28.11.08, 18:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tlenek_wegla Czolowy uniwerek i lemmologia :) 28.11.08, 20:28
        Widocznie takich specjalistow w polsce nietrzeba. napisz cos moze naukowego. A
        nie s-f.
        • gaassarbajter Re: Czolowy uniwerek i lemmologia :) 28.11.08, 21:08
          Widze, zes tepy jak przecietny polski profesor belwederski, skoro
          dla ciebie Lem to tylko SF, a SF jest wciaz dla ciebie czyms
          niegodnym akademickiej uwagi... :(
          I skad wiesz, jakich specjalistow trzeba w Polsce, a jakich nie? I
          co jest naukowe, a co nie? Z wykopalisk?
    • r.maszkowski ale wzór... 29.11.08, 21:04
      Dziwaczne - stawiać naukowcom za wzór Microsoft, który gromadzi patenty
      głównie po to, żeby powstrzymywać postęp poprzez szantażowanie
      konkurencji. Polscy naukowcy też tak mają robić?
      • gaassarbajter Re: ale wzór... 29.11.08, 21:37
        Racja. Microsoft to gang monopolistow sprzedajacy tandete...
    • dr_pitcher Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 21:27
      Pozwole sobie wtracic moje trzy grosze:
      Jestem naukowcem o lat 20. Doktorat w Polsce. Wyjechalem, bo nie widzialem w
      Ojczyznie mozliwosci rozwoju naukowego. Odwiedzam Polske czesto, obserwujac
      postepy (lub ich brak). Pozwole sobie zauwazyc, ze problem z nauka polska jest
      nie tylko natury finansowej:

      1. Studia nie przygotowuja do pracy naukowej, niezaleznego myslenia, pisania
      publikacji, grantow itp.
      2. Feudalny system na uczelniach, nie pozwalajacy wybic sie mlodym, zdolnym i
      ambitnym
      3. Bezinteresowna zawisc - zastanawialem sie nad powrotem, wraz z grantami
      fundacji, ktore moglbym w Polsce wykorzystac. Przeszkoda byla biurokracja i
      "byli" koledzy.
      4. Brak tzw. otwarcia - polscy naukowcy uwazaja sie za wybitnych i wszystko
      wiedza. Organizowalem ostatnio miedzynarodowa konferencje w Polsce - zgadnijcie
      ilu mielismy uczestnikow z Polski?
      5. Brak dobrego sprzetu nie gwarantuje dobrej nauki (choc niewatpliwie pomaga).
      Znam neurobiologa, ktory ma za soba ponad tuzin publikacji w Nature i Science, a
      wszystko to z budzetem 30,000 rocznie
      6. Rozumiem mierne pensja. Ale nawet za 1300 ZLP mozna oczewikac minimum
      wysilku. W moim bylym instytucie, na okolo 400 osob pracujacych widzilem przez
      caly dzien moze 30 - gdzie jest reszta?
      Dorabia? Niestety, ale nauki nie da sie robic na pol etatu.
      • gaassarbajter [...] 29.11.08, 21:41
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • gaassarbajter [...] 01.12.08, 11:30
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • madcio Re: Co jest niezgodne z prawem w: 01.12.08, 16:57
            Spamowanie łamie regulamin Gazety. Jakbyś nie zauważył, pierwszy post z tym
            linkiem zostawiłem:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=87764963&a=87785960
            To wystarczy. Dalsze jego umieszczanie jest zbędne, szczególnie wsadzanie go
            gdzie popadnie i jak się da. Sio, spamerze.
            • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 20:09
              Sluchaj, usuwasz jak leci kazda krytyke obecnego systemu. Nie wiem
              czy z glupoty, czy przez zlosliwosc, czy tez z czyjegos polecenia
              (Michnika?) albo czy ci ktos za to placi. Ale faktem jest, ze ja mam
              konstytucyjne prawo do wolnosci wypowiedzi:
              Konstytucja RP
              Rozdzial II WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA
              Art. 54.
              1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
              pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.


              • petrucchio Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:22
                spejsmen napisała:

                > Sluchaj, usuwasz jak leci kazda krytyke obecnego systemu. Nie wiem
                > czy z glupoty, czy przez zlosliwosc, czy tez z czyjegos polecenia
                > (Michnika?) albo czy ci ktos za to placi.

                A nie masz wrażenia, że kiedy oglądasz telewizję, telewizor działa w obie strony
                i jesteś cichcem obserwowany przez prezenterów w studiu TV?
                • adept_ltd1_net Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:34
                  ależ oni go obserwują głośno...
                  • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:43
                    Ty tez uwazasz, ze kazdy kto ma inne poglady niz ty, musi byc
                    niespelna rozumu? A kiedy byles ostani raz u psychiatry?
                    • petrucchio Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:50
                      spejsmen napisała:

                      > Ty tez uwazasz, ze kazdy kto ma inne poglady niz ty, musi byc
                      > niespelna rozumu? A kiedy byles ostani raz u psychiatry?

                      W cytowanym poście ( tinyurl.com/6rnw78 ) nie wygłaszałeś żadnych
                      poglądów, a za to okazywałeś wyraźne objawy manii prześladowczej.
                      • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:53
                        A odkad to cytowanie Ustawy Zasadniczej jest objawem braku zdrowia
                        psychicznego?
                        • petrucchio Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:58
                          spejsmen napisała:

                          > A odkad to cytowanie Ustawy Zasadniczej jest objawem braku zdrowia
                          > psychicznego?

                          Nie tę część twojego postu komentowałem i dobrze o tym wiesz. Obserwuję cię
                          teraz przez kamerkę w twoim notebooku i widzę, że się rumienisz ;-)
                          • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 22:02
                            Przez moja kamerke to mozesz obserwowac sciane, na ktore jest ona
                            skierowana... ;)
                • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:41
                  Wiem tylko, ze mam w swoim komputerze taka mala kamere, nakierowana
                  na mnie, i wiem, ze ona dziala...
                  A ze madcio jest zwolennikiem status quo w polskiej, pozal sie Boze,
                  nauce, to tez fakt.
                  Widze tez, ze masz typowa bolszewicka mentalnosc: kto krytykuje ten
                  najdoskonalszy z mozliwych systemow, musi byc chory psychicznie,
                  wiec nalezy go zamknac w odpowiednim szpitalu... :(
                • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:41
                  PS: Z def. nie ogladam polskiej TV.
                  • petrucchio Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:47
                    spejsmen napisał:

                    > PS: Z def. nie ogladam polskiej TV.

                    Z definicji czego?
                    • spejsmen Re: Co jest niezgodne z prawem w PRL bis? 01.12.08, 21:49
                      Z definicji nieogladania... ;)
                      A ty ogladasz telewizornie III/IV RP?
                      Wspolczuje... :(
      • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 21:57
        Zgadzam się z tym w 100%. Już od paru dni bezskutecznie te tematy
        poruszam. Reakcje są bardzo agresywne.
        • charioteer Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 22:30
          pokrecony_oliver napisał:

          > Już od paru dni bezskutecznie...

          Raczej bezmyslnie.
          • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 22:47
            Uzasadnij swoje stwierdzenie. Ja też tak mogę napisać, że jest Pan
            bezmyślny. Coś jednak ubodło skoro na wszystko odpisujesz.
            Czegoś jednak dotknąłem skoro wywołało to taką lawinę postów.
            Wcześniej tutaj był spokój i cisza.
            • charioteer Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 23:06
              Taa, ubodlo faktycznie. Logika godna ministerialnego urzednika, nakazujaca z
              niczego robic dobra nauke. Daj mi jeszcze przepis, jak bicz ukrecic z piasku...
              • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 23:25
                > Daj mi jeszcze przepis, jak bicz ukrecic z piasku...

                Gdybym ci podał na to przepis to reakcja była by taka sama. Ale
                spróbujmy. Piach to krzem, z krzemu można uzyskać gumę silikonową. Z
                tego nie trudno zrobić bicz który nawet nieźle będzie ciągnąć.
                • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 29.11.08, 23:45
                  głębokie... logiczne... erudycyjne...
                  • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 22:57
                    Zalosny jestes, adept... :(
                    • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:03
                      Lesio, co ty znów marudzisz tu??? przecież UW dało ci szansę uprawiać naukę za
                      darmo, z pasji, gdzie twoje książki powstałe od wiosny??? gdzie wiekopomne
                      artykuły, hę??? tylko użalanie się i użalanie się... no ale, tradycyjnie,
                      zdrowia życzę!
                      • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:10
                        Nauke zawsze uprawialem dla niematerialnych powodow. A UW mi tylko
                        przeszkadza w rozwoju naukowym, a nie w zarabianiu pieniedzy. A co
                        do moich najnowszych publikacji, to ostatnio (rok 2008) ukazalo sie
                        m. in.:
                        - Transformation of Australian Labour Market In: Market's Behaviour
                        of Decision Makers (Studia i Prace Wydziału Nauk Ekonomicznych i
                        Zarządzania No. 4) Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego,
                        Szczecin 2008 www.wneiz.pl/content/view/1318/694/
                        - Competitiveness of Polish Economy at the Beginning of the 21st
                        Century: Implications for Economic Policy In: International Journal
                        of Economic Policy in Emerging Economies No.2 (Vol. 1/2008)
                        www.inderscience.com/browse/index.php?journalID=219&year=2008&vol=1&issue=2/3
                        - Problem cypryjski w świetle starań Turcji o wejście do Unii
                        Europejskiej (The Cyprus Problem in the Context of European
                        Aspirations of Turkey) In: Stosunki Międzynarodowe (International
                        Relations), Warszawa, Warsaw University, No. 1-2 (Vol. 37/2008)
                        - Szynowy transport miejski w Polsce (Tramways, Metro Systems and
                        Urban Railways in Poland) In: Transport Szynowy Number 2 of April
                        2008
                        - Polityka zakupu tramwajów w Polsce po roku 1989 (Policy of
                        Tramways Procurement in Poland after Year 1989) In: Transport
                        Szynowy Number 2 of April 2008
                        A co u ciebie? Gdzie te twoje książki powstałe od wiosny??? I gdzie
                        te twoje wiekopomne artykuły, hę???
                        Pozdr. :)
                        • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:17
                          a książka? - jedna się kończy... (no ale wiesz, to będzie z 15 arkuszy, więc
                          jeszcze nieco posiedzę), druga wychodzi w styczniu, a artykuły, dziękuję,
                          dziękuję, opublikowane, właśnie spływają autorskie egzemplarze. Ale z tymi
                          tramwajami, to mi zaimponowałeś Lechu!Chapeau bas...
                          • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:26
                            Kto dzis pisze ksiazki? Chyba, ze podreczniki...
                            I pochwal sie swymi publikacjami...
                            A co do tramwajow - mozesz sie z nich smiac, ale przezywaja one
                            prawdziwy renesans na zachodzie Europy (np. Francja, Hiszpania) i
                            nawet w US of A...
                            Pozdr. :)
                            • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:30
                              no piszą, piszą... chwalić się nie muszę (wszystko, no prawie, bo nie
                              aktualizowałem ostatnio, jest na mojej stronie), a tramwaje uwielbiam, serio!

                              pozdrawiam
                              • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 11:31
                                OK. Biore to co piszesz, za dobra monete...
                          • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:27
                            PS: jak duze sa twoje arkusze?
                            Pozdr. :)
                            • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 23:31
                              no wiesz Lechu (no, możesz nie wiedzieć), to są standardy wydawnicze...
                              • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 11:33
                                Standardy ktorego wydawcy? Jesli ktos z Brytyjczykow mowi mi o
                                stopach (feet) to sie go pytam, czyje stopy ma na mysli...
                                W epoce internetu (XXI wiek) mowimy bowiem raczej o stronach formatu
                                np. A4, liczbie slow a nawet znakow...
                                Pozdr. :)
                        • oakpark Kolego - jaja sobie robisz? 02.12.08, 13:15
                          Co to ma byc - ta "publikacja" w "Studiach i Pracach Wydzialu...."
                          8^). Za chwilke zaczniemy uznawac za opublikowane teksty wywieszane
                          na wlasnej klatce schodowej... Paradne!

                          IF wiekszosci polskich papierow jest ponizej 2 albo wcale na Liste
                          nie wchodzi. Humanistyka produkuje zalosne gnioty a nawet jak praca
                          jest ciekawa (ostatnio szukalem - dla Bractwa Rycerskiego mojego
                          dziecka - publikacji Nadolskiego i Kociella - Poklewskiego nt. XI -
                          wiecznego cmentarza w Lutomiersku....) to nigdzie jej nie mozna
                          dostac...

                          Listy cytowan - jeszcze gorzej.
                          Granty - daje sie "swoim" bo wszyscy wiedza, kto w czym pracuje...

                          Efekt: albo tzw "druga praca" gdzie zarabiasz 80% dochodow albo
                          cykliczne wyjazdy na Zachod....

                          O kant d... potluc taki "system" prowadzenia badan.
                          • adept_ltd1_net Re: Tak albo nie... 02.12.08, 13:22
                            no nie wiem, co ci odpowiedzieć...
                            gdyż:

                            1) to, co teraz piszesz nijak się ma do tego, co ja skomentowałem (tam były dwa
                            błędy rzeczowe, że tak to nazwę...),
                            2) masz rację - ten system nie działa dobrze i tak samo źle działa w naukach
                            ścisłych...
                            3) wybacz, ale o czym tu mówisz??? co mnie obchodzą jakieś tam Studia i Prace
                            Wydziału (a bo to w nich zresztą ściśli nie publikują???), humanistyka ma
                            również dobre, a nawet świetne pisma. Co do IF - no nie wchodzi, bo nikt tego
                            nie liczy, więc, o czym mowa???
                            4) argument - jak praca jest ciekawa, to i tak nie można jej znaleźć, jest
                            niepoważny (i ten jeden przykładzik z życia wzięty. Wydaje mi się, że naukowiec,
                            zwłaszcza wydając tak kategoryczne sądy, jak ty, powinien gruntownie zapoznać
                            się z empirią, a nie permanentnie zapoznawać empirię ;-),
                            5) a co ty wiesz o listach cytowań??? przecież tego się nie prowadzi...
                            6) granty - no tak, ale tak samo jest w naukach ścisłych i wiem to 1. ręki, gdyż
                            znam kogoś, kto tak robił...
                            7) efekt taki jest, ale systemu nie zmieni się pieprząc o science i powołując
                            się na mitycznego Poppera, którego się nie rozumie...

                            więc chyba jednak nie robię sobie jaj
                            • oakpark 8^) 02.12.08, 14:25
                              Od lat kilku juz jestem urzednikiem panstwowym i nauka w Polsce
                              interesuje mnie jak obraz z lotu ptaka nad bagienkiem, z ktorego
                              jakos sie wydostalem...smieje sie z tego, co smieszne i tyle. Co do
                              Twoich Kolego uwag:

                              1) kompletnie mnie to nie obchodzi, poki co nie ma jeszcze na forach
                              internetowych przymusu odnoszenia sie do WSZYSTKICH KOMENTARZY...
                              wybacz wiec, ze uchybilem Twojej milosci wlasnej.... 8^)
                              2)-
                              3)szlo mi o to wlasnie, ze pisanie w tym, czego nikt nie czyta -
                              dorobku nauki nie pomnaza, ze to bez sensu zwac to nauka
                              4)na forach sie smieje a nie wydaje sady, na Twoj uzytek bede po
                              wypowiedzi pisal "Macte!" .... 8^)
                              5)Tak - w instytutach, gdzie nie cytuje sie pracownikow list cytowan
                              nie ma, tam, gdzie pracownicy sa cytowani - listy sa (i nawet sa za
                              to premie.... 8^)
                              6)Twoja "pierwsza reka" jest druga reka... 8^)
                              7)nie zmieniam systemu.... z tego sie wyrasta... 8^), Poppera
                              rozumiec nie musze, wystarczy mi rozumienie kryterium
                              Popperowskiego... 8^)

                              Do tych jaj dodales mozdzki... usmazyles podlewajac publicystycznym
                              sosem... Twoje dobre prawo! Podobno mozdzki (niektorych) humanistow
                              sa strrasznie drogie... sam nie wiem czy dlatego, ze tak cenne czy
                              dlatego, ZE TYLE ICH WCHODZI NA KILOGRAM!!! 8^)

                              I usmiechnij sie Smurfie Wazniaku.....8^)
                              • adept_ltd1_net Re: 8^) 02.12.08, 14:31
                                co, wywalili za niezrobienie stopnia???

                                uśmiech za uśmiech, i dzięki za pouczenia, teraz będę już widział, co się robi
                                na forach...
                                • oakpark Re: 8^) 02.12.08, 14:38
                                  Nawialem wlasnie po "zrobieniu stopnia", to zdecydowanie wlasciwy
                                  moment. Potem jeszcze raz mi strzelilo do lba pojechac /na urlopie
                                  bezplatnym z urzedu/ robic nauke w projekcie w USA. Doszedlem z
                                  czasem do wniosku, ze finansowo i z wiekszym sensem pracy wole
                                  polowac na to, co Chinole na rynek trujacego wpuszcza....

                                  Na forach to sie ludzie smieja... a cyberslack'uja w pracy!
                                  • adept_ltd1_net Re: 8^) 02.12.08, 14:43
                                    no, no - to wszystko nie są bagienka, nie...

                                    natomiast - co do śmiania się, to widzę od początku, że się śmiejesz, bo nikt
                                    poważny by tak bzdur (i w taki sposób) nie przedstawiał, ale dla mnie sprawa
                                    zmiany tego bagienka na coś sensownego jest poważna, niektórzy tak mają, wiesz...

                                    pozdrawiam i już zanikam
                                • spejsmen Re: 8^) 02.12.08, 14:53
                                  Kogo wywalili? Ciebie? Ja juz mam max stopien (PhD)...
                                  • adept_ltd1_net Re: 8^) 02.12.08, 15:03
                                    włącz sobie drzewko... to nie do ciebie, no i wiem, że jesteś maxxx (XLLLL), ale
                                    w Australii, w Polsce, jesteś magister, a nawet jako doktor nie będziesz jeszcze
                                    hab... i nie wklejaj mi tu różnych linków, które już obśmiewaliśmy na wiosnę w
                                    związku z tą kwestią.
                                    • spejsmen Re: 8^) 02.12.08, 20:02
                                      1. Drzewko jest dobre dla watku z 10-20 postami, a nie dla watku z
                                      dobrze ponad setka postow...
                                      2. Jestem doktorem (filozofii, jak by nie bylo) takze w USA,
                                      Kanadzie, W. Brytanii, Irlandii, na Cyprze, w Niemczech, w krajach
                                      Skandynawskich itd. Wiec nie pisz bzdur. I poniewaz PhD jest
                                      najwyzszym stopniem naukowym w USA, Kanadzie, W. Brytanii, Australii
                                      czy Irlandii, to jest on CONAJMNIEJ odpowiednikiem polskiej
                                      habilitacji. I powiem ci wiecej, australijski PhD, szczegolnie z
                                      czolowego "bluestone" uniwersytetu, jakim jest Monash, to jest
                                      zdecydowanie i znacznie wiecej niz polska habilitacja... Nie mowiac
                                      juz o katolickich habilitacjach z Ruzomberka na Slowacji, tak
                                      chetnie uznawanych w Polsce...
                                      3. Nie musisz tych linkow otwierac, jak sie boisz...
                                      Pozdr. :)
                          • charioteer Re: Kolego - jaja sobie robisz? 02.12.08, 13:27
                            Masz troche racji, tylko poslugujesz sie dosc irytujacymi uogolnieniami. Polska
                            socjologia to nie tylko Staniszkis. To wszystko jest przemieszane i perly gina w
                            morzu bylejakosci.
                            • spejsmen Re: Kolego - jaja sobie robisz? 02.12.08, 14:29
                              Staniszkis to gwiazda medialna, a nie socjolog. Ona o niczym nie ma
                              pojecia. Wiem, bo pracowalem razem z nia w tym samym instytucie
                              (choc w innym zakladzie)...
                          • spejsmen Re: Kolego - jaja sobie robisz? 02.12.08, 14:30
                            A co w tym zlego, ze sie publikuje w wydawnictwie uniweryteckim?
              • gaassarbajter Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 22:57
                Nauki nie robi sie z i dla pieniedzy, a z ciekawosci i dla
                przyjemnosci jej robienia (uprawiania). Norbert Wiener twierdzil byl
                w CYBRNMETYCE I SPOLECZENSTWIE, ze prawdziwy uczony bedzie doplacac
                do swych badan...
      • aurita Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 30.11.08, 09:31
        kilka odpowiedzi:
        4. rozumiem ze ta konferencja byla za darmo i za darmo byl tez nocleg? Bo niby z
        czego mam zaplacic?
        5. > 5. Brak dobrego sprzetu nie gwarantuje dobrej nauki (choc niewatpliwie pomaga).
        nie rozumiem sensu logicznego zdania? Czyli posiadanie zlego sprzetu gwarantuje
        dobra nauke?
        Poprosze o nazwisko tego neurobiologa, sprawdze w Pubmedzie
        6. I ja minimum daje, a nawet wiecej, zapomina Pan ze na uniwersytetach w Polsce
        szary pracownik jest od wszystkiego. Ostatnio nawet ksiegowoscia sie zajmuje (o
        zmywaniu nie wspomne bo to u nas normalka...)
        A reszta oczywiscie ze dorabia , za 1300 to nie wiem czy kawalerke sie w
        wiekszym miescie wynajmie a co z jedzeniem (o rodzinie nie wspomne bo naukowiec
        miec takowej nie powinien)
    • solardragon nepotyzm i zawść na kaźdym kroku 30.11.08, 01:31
      widziałem to na politechnice i po dwóch latach marszu pod prąd postanowiłem
      przejść na własne ... technologiczny 'push' uczelni?? ha! chyba raczej 'pull'

      -----------------------------------------
      www.slodkiezycie.pl -
      portal społecznościowy dla CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW
    • adam02138 Polska nauka, czyli nie ma czegos takiego 30.11.08, 06:49
      Wspaniala dyskusja o niczym. Tym niczym by byla polska nauka. Po
      pierwsze, nauka nie ma narodowosci. Zas Ci ktorzy sie zajmuja nia w
      RP statystycznie nic nie wnosza. Z punktu widzenia wkladu w nauke,
      na dzien dzisiejszy mozna stwierdzic ze tak jak by Polski i
      naukowcow w niej nie bylo. Jezeli dac wiare danym o cytowalnosci
      odnosi sie to do wszystkich dziedzin. Moze to sie zmieni, i obecne
      badania okaza sie przelomowe, ale na dzien dzisiejszy wklad
      naukowcow w Polsce w rozwoj nauki jest wlaciwie zaden.

      To tak jak by co roku byla Olimpiada a nasza druzyna nie dosc ze nie
      wygrywa medali to jeszcze musi oddawac medale z poprzednich lat.

      Czy warto to naprawiac. Nie. Wedlug mnie mozna jedynie system
      zburzyc badz oddac w jakis zarzad komisaryczny. Jestem na
      europejskim grancie w Polsce. Caly system uczelni jest nastwaiony by
      moje zycie bylo jak najbardziej skomplikowane. Jestem wrecz karany
      za to ze wnosze pieniadze dla Uniwersytetu Warszawskiego. Moi
      koledzy biadola, ze nie maja sprzetu, nie maja tego czy owego. Mowie
      im wystartuj do grantu, podlacz sie pod swiatowy projekt. A jak nie
      to miej troche szacunku dla siebie i innych, zrezygnuj z pracy. Nie
      potrafisz wykonywac swego zawodu, zmien zawod.

      Meczy mnie te ciagle utyskiwanie. Ja bym nie dal ani grosza z moich
      podatkow na system ktory promuje nieudacznikow. Pieniadze sa, trzeba
      umiec wygrywac konkursy, trzeba umiec przedstwaic ciekawe projekty.
      Trzeba potrafic poruszac sie po swiecie nauki – czyli USA, Europa i
      Azja.

      Tym co chca i potrafia zycze powodzenia. Oni nie beda sie ogladac na
      Pania Minister czy na wybitnych naukowcow z imprimatur Belwederu.
      Zwyczajnie pojda tam gdzie moga sie rozwijac.
      • komentator4 Re: Polska nauka, czyli nie ma czegos takiego 30.11.08, 08:16
        adam02138, kto ci każe tu siedzieć i tak się męczyć z tymi
        nieudacznikami? Wyjedź stąd czym prędzej i zatrudnij się w miejscu,
        gdzie twój geniusz znajdzie właściwe otoczenie.
      • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma czegos takiego 30.11.08, 11:07
        W Polsce nie tylko naleciałości ze starego systemu odpowiadają za niemożność dostosowania się do świata.
        Czasy w których żyjemy są naprawdę wyjątkowe i wymagają zupełnie
        innego myślenia.

        www.youtube.com/watch?v=jpEnFwiqdx8
      • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma czegos takiego 30.11.08, 13:02
        Nastepny pozytywista sie znalazl. Bedziesz konsekwentny w swoich pogladach i
        wyjedziesz, jak ci sie grant skonczy?

        Jezeli chodzi o scislosc, to przeciez sam polskiego podatnika obciazasz, bo
        przeciez Polska placi skladke do UE na te wszystkie programy. Ale rozumiem, ze
        przeciez lepiej pracowac w cudzym projekcie unijnym, niz prowadzic wlasny z KBN,
        a brac pieniedzy od wlasnej uczelni to juz w ogole nie wypada.
        • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma czegos takiego 30.11.08, 13:57
          z całym szacunkiem Chario, pozytywista nie wyciąga wniosków na temat świata na
          podstawie swojego prywatnego doświadczenia. Prześladują nieboraka na UW, nauki w
          Polsce nie ma...
      • oakpark Fakt, jest nauka W POLSCE czyli de facto... 02.12.08, 14:31
        ...jej NIE MA. Granty w Stanach tez Busio z racji Iraku niezle
        ostrzygl z forsy.

        Widac jak sie chlopie meczysz. Za krola i kraj.... napisza Ci to na
        nagrobku ale ode mnie - wyrazy szacunku! Zwlaszcza jak wyjedziesz,
        popracujesz na Zachodzie pare latek - I WROCISZ!
        • pokrecony_oliver Re: Fakt, jest nauka W POLSCE czyli de facto... 02.12.08, 15:23
          Dzisiaj jest łatwiej zostać niż wrócić.
    • latarnick Polska goni EU, EU goni USA, a USA goni 30.11.08, 12:05
      ...w piętkę
    • adam02138 Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalszy 30.11.08, 17:50
      Do szanownych forumowiczow ktorzy poczuli chec osobiscie mnie
      pouczac.

      1. Jestem na grancie Unii - moj wlasny projekt. Grant otrzymalem
      kiedy bylem za granica, wiec tak naprawde pieniadze przywiozlem z
      powrotem do kraju, bo moi koledzy nie sa w stanie zdobywac grantow
      na ktore jak slusznie ktos zauwazyl Polska wplaca skladki.

      2. Mam zamiar zostac w kraju tylko na okres grantu, ktory oplaca
      wszystkie moje koszty.

      3. Nie chodzi ze czuje sie niedocenionym geniuszem. Jezeli mam
      kompleksy to raczej na skutek porownywania sie do moich rowiesnikow
      naukowych w czolowych osrodkach swiata.

      Taki ogolny wniosek:

      Moze moje spostrzezenia nie sa trafne, chcetnie uslysze lepsza
      analize. Moje doswiadczenie jest takie, UW nie jest przystosowany do
      dzialania w systemie wspolczesnej nauki. Nawet najmniejszy grant,
      mobilnosc i samodzielnosc sa karane natlokiem roboty papierkowej i
      zazdroscia kolegow. Administracja uczelni, jej organy samorzadowe
      nie sa w stanie, i nie chca sprostac wymogmom jakie stawia
      wspolczesna uczelnia, a pracowalem na kilku. To sa obserwacje z
      najlepszej uczelni w Polsce. Moze na gorszych jest lepiej.

      Moim zdaniem dawanie pieniedzy na nauke w obecnym systemie, czy
      nawet po proponowanych zmianach kosmetycznych jest zwyczajnie
      wyrzucanie pieniedzy w bloto.

      Nie rozumiem atakow ad personam, nie rozumiem okreslen typu to 'jedz
      za granice', 'my na Ciebie placimy podaki'. Moze wynika to z
      kompleksow, moze z tego ze prawda boli, i tak naprawde nie chce sie
      jej uslyszec. Fakty jednak sa nieublagane. Ja tylko dodalem kilka
      spostrzezen osobistych, zas reakcja, jezeli pochodzi od naukowcow,
      potwierdza moja teze.
      • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 18:53
        Chyba po prostu trafiles na zly moment. Przedtem przez dwa dni kolega nam tu
        udowadnial, ze jak nie mozna sprzetu kupic, to sobie mozna zrobic samemu
        prototyp w garazu. Jezeli ktos z takim tekstem wyjezdza do ludzi, ktorzy zeby
        zjedli na wytrzaskiwaniu spod ziemi, to nie powinien sie dziwic, ze chca go
        poobijac.

        Bardzo sobie chwale administracyjna obsluge grantu na swojej uczelni. Nie
        pracuje na UW.
        • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 19:35
          a tak na marginesie - papierkowa robota jest masakrą głównie w związku z
          grantami unijnymi... a zawiść kolegów? - no rzecz ludzka i spotykana na całym
          świecie (można sobie poczytać, co o tym pisze D. Lodge w związku z amerykańskimi
          uniwersytetami). Nie jestem apologetą polskiej nauki, ale myślę, że jednak
          trzeba to, co się dzieje, widzieć trochę szerzej i głębiej, a nie na podstawie
          tylko własnych przygód.
          • adam02138 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 19:50
            1. Jak napisalem w poprzednim poscie, moja diagnoza jest oparta na
            danych ogolnie dostepnych - cytowalnosc, rankingi, etc. I swoich
            doswiadczeniach. Stwierdzenie ze powinienem potraktowac temat
            szerzej i glebiej nie ma sensu, chyba ze ma Pan/Pani jakies
            konkretne dane co pominelem a powinienem wziac pod uwage, gdyz
            zmienilyby one moja konkluzje.

            2. Unijna biurokracja jest niczym w porownaniu z biurokracja UW.
            Wiem bo mam porownanie. Zas roznica we wsparciu administracyjnym
            jakie sie dostaje na uczelniach na swiecie, a na UW jest taka jak
            miedzy naszymi dworcami a tymi w Europie zachodniej. Tez wiem bo
            widizalem i doswiadczylem.

            3. Zawisc moze byc tez motorem postepu - motywuje do lepszej pracy.
            Moje doswiaczenia sa pod tym wgledem mieszane, mam ich troche i to
            na roznych kontynentach. Jednak w polskim srodowisku naukowym widze
            zdecydowanie przewage ze zawisc nie jest motywacja do bycia samemu
            lepszym, a jedynie do zrownania konkurencji w dol.


            adept_ltd1_net napisał:

            > a tak na marginesie - papierkowa robota jest masakrą głównie w
            związku z
            > grantami unijnymi... a zawiść kolegów? - no rzecz ludzka i
            spotykana na całym
            > świecie (można sobie poczytać, co o tym pisze D. Lodge w związku z
            amerykańskim
            > i
            > uniwersytetami). Nie jestem apologetą polskiej nauki, ale myślę,
            że jednak
            > trzeba to, co się dzieje, widzieć trochę szerzej i głębiej, a nie
            na podstawie
            > tylko własnych przygód.

            • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 20:25
              ok, tylko, że to ma jakieś przyczyny - i stwierdzenie że w Polsce nie ma nauki -
              albo należy to wszystko wyrzucić - ani nie jest sprawiedliwe (bo są ludzie,
              którzy robią dobrą robotę), ani nie prowadzi w jakimś sensownym kierunku.
              Wg mnie podstawą są pieniądze (powtórzę się z dawnych dyskusji) - system jest
              zakonserwowany przez brak pieniędzy, państwo udaje, że płaci, ludzie udają, że
              pracują, trzeba dać solidne pieniądze i zacząć wymagać, tyle w skrócie.
              Proszę spróbować wyobrazić sobie uniwersytety z topu światowego, które miałyby
              funkcjonować za tę kasę, za jaką funkcjonuje UW (a ma w Polsce najwięcej...).
              Myślę, że nic by nie zostało z tych uniwersytetów... i nie byłoby nic z
              rankingów, cytowań etc.

              Oliver każe nam składać sobie warsztaty (i nie rozumie, że nie atakujemy jego,
              tylko ten projekt, który i jest utopijny jako generalizacja, i szkodliwy dla
              rozwoju nauki w Polsce, gdyż sankcjonuje jej obecny stan), ale przecież problem
              jest taki, że my nie mamy książek... bo biblioteki ich nie kupują. I jeśli chcę
              mówić swoim studentom o tym, co się dzieje na świecie w mojej dyscyplinie, to
              muszę sam te książki kupić (a na to nie wystarczy mi jedna nawet profesorska
              pensja)... więc, o czym tu mowa i co tu porównujemy...
              • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 20:59
                > Oliver każe nam składać sobie warsztaty (i nie rozumie, że nie
                atakujemy jego,
                > tylko ten projekt, który i jest utopijny jako generalizacja, i
                szkodliwy dla
                > rozwoju nauki w Polsce, gdyż sankcjonuje jej obecny stan),

                Bzdura, wymieniłem wiele metod których w Polsce się nie stosuje. Jako
                jeden z przykładów padła możliwość konstrukcji urządzeń badawczych w sytuacji kiedy nie ma skąd zdobyć pieniądze. To właśnie wywołało takie
                oburzenie. Niech mi Pan nie przypisuje własnej interpretacji moich
                wypowiedzi.
                Metodę własnych konstrukcji stosuje wiele grup badawczych, też w
                Polsce, dzięki temu mają pieniądze, patenty, reputacje i wyniki. To
                są połączone siły ludzkie gdzie nie wszyscy muszą się znać na konstruowaniu.
                • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:07
                  Proszę wybaczyć, ale - taka zmiana (kiedy zaczął Pan nas przekonywać, iż nie
                  mówił tego, co mówił) nastąpiła po wielu postach, więc nic nie wmawiam. Powiem
                  tak, ja mam podziw dla takich ludzi, którzy to składają, ja tylko mówię - to nie
                  jest rozwiązanie na przyszłość nauki. I nie było mowy, że to jeden z
                  ozdrowieńczych pomysłów (a nawet, jeśli jeden, to wg mnie nietrafiony), bo jakie
                  są te inne??? Tu trzeba pieniędzy, wyraźnych standardów (które zresztą są
                  sformułowane) i ich egzekwowania (tu już problem).
                  • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:17
                    przypomnę, że spór poszedł o ten post:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=87764963&wv.x=2&a=87834503
                  • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:47
                    Cały czas piszę o tym samym. Naprawdę nie wiem jak Pan to
                    interpretuje.

                    > to ni
                    > e
                    > jest rozwiązanie na przyszłość nauki.

                    Gdzie ja niby napisałem, że jest to przyszłość nauki? Każdy chce
                    pieniądze i jak są to jest łatwiej.

                    > I nie było mowy, że to jeden z
                    > ozdrowieńczych pomysłów (a nawet, jeśli jeden, to wg mnie
                    nietrafiony), bo jaki
                    > e
                    > są te inne???

                    Dzielić się aparaturą z innymi, organizować w większe grupy,
                    zjednoczyć w walce o fundusze, starać się o pieniądze od firm i UE,
                    zmienić podejście do studentów, zdobyć sympatie prasy...
                    • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:54
                      hm, mam wrażenie, że nie rozumie Pan słowa pisanego... bo ja przecież piszę - TO
                      PIĘKNE, ŻE PAN SOBIE COŚ TAM SKŁADA!!!, ale dodaję: to nie powinno być tak...
                      dalej-

                      1. a jak nie ma się czym dzielić...??? (no i przypominam, nauka to nie tylko to,
                      co się robi aparaturą, może się okazać, jak pisałem, ale nie zauważył Pan, że
                      chodzi o książki),
                      2. organizowanie się w większe grupy nie jest samo w sobie warunkiem sukcesu w
                      pozyskiwaniu funduszy, to wizja dobra dla publicysty, który nie ma pojęcia o
                      mechanizmach rządzących firmami, nauką, grantami,
                      3. jak najbardziej zmienić podejście do studentów... (ale to chyba inna kwestia,
                      nie??? - edukacji),
                      4. ale prasa nie jest wroga nauce i naukowcom... powiedziałbym zdobyć sympatię
                      społeczną, ale to powinna być sprawa polityki społecznej władz - bo
                      społeczeństwo mądre jest społeczeństwem bogatym, no ale trudniej się nim
                      manipuluje...
                      • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:27
                        1. To ma wtedy problem i powinien się zastanowić czy dobrze wybrał. Dzielić nie trzeba się rzeczami materialnymi ale to mogą być same
                        pomysły lub konkretna wiedza i umiejętności. Tak to ja widzę (żeby nie
                        było, że pouczam). Jako rozwiązanie problemu książek mogę jedynie
                        zaproponować siebie, podaj tytuły, ja się przejdę z aparatem do
                        biblioteki i prześle mailem jak coś znajdę.
                        2. Warunkiem nie jest ale widziałem przypadki, że bardzo pomaga.
                        3. Jest to jak najbardziej problem pieniędzy na naukę o czym
                        już wcześniej pisałem.
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=87764963&a=87861062
                        4. Prasa, media wpływa na opinie społeczną. Czasami jest wroga albo
                        niedostatecznie poświęca swoją uwagę problemom nauki.
                        • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:36
                          pokrecony_oliver napisał:

                          > Jako rozwiązanie problemu książek mogę jedynie
                          > zaproponować siebie, podaj tytuły, ja się przejdę z aparatem do
                          > biblioteki i prześle mailem jak coś znajdę.

                          Oliver, czy ty naprawde uwazasz wszystkich na forum za bande idiotow, ktorzy nie
                          potrafia samodzielnie wpasc na tak banalne pomysly? Dzieki za dobre checi, ale
                          tym towarem podobno pieklo wybrukowane. Mamy swoje sposoby i radzimy sobie
                          calkiem niezle bez twojej pomocy. Znajdz sobie jakas inna dziedzine, w ktorej
                          moglbys sie zajac zbawianiem swiata.
                • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:09
                  pokrecony_oliver napisał:

                  > > Oliver każe nam składać sobie warsztaty (i nie rozumie, że nie
                  > atakujemy jego,
                  > > tylko ten projekt, który i jest utopijny jako generalizacja, i
                  > szkodliwy dla
                  > > rozwoju nauki w Polsce, gdyż sankcjonuje jej obecny stan),
                  >
                  > Bzdura, wymieniłem wiele metod których w Polsce się nie stosuje.

                  MRI, PET, internet bezprzewodowy...

                  Oliver jest nieprzemakalny i nie rozumie, ze istnieja standardowe urzadzenia
                  badawcze, nawet istnieja standardowe testy papierowe, ktorych nie mozna zastapic
                  chalupniczym produktem, bo nikt takiego badania nie potraktuje powaznie. Az sie
                  boje wspominac o takiej subtelnosci jak powtarzalnosc wynikow, bo przypuszczam,
                  ze to wywola kolejny potop rewolucyjnych pomyslow Olivera.
                  • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:48
                    To już było dyskutowane.
                    • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:56
                      Tak, wlasnie na to zwracam uwage.
                      • warchlak1 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:25
                        Panowie, litości. Tracicie już drugi dzień na jałowej dyskusji. Nie prościej
                        zauważyć, że to, o czym pisze pokrecony_oliver ma zastosowania głównie w
                        obszarze badań eksperymentalnych w fizyce i naukach pokrewnych, a nie w
                        psychologii i socjologii. Niektóre głosy na forum przypominają pretensje klienta
                        salonu GSM, że jego telefon nie nadaje się do wbijania gwoździ.
                        • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:34
                          no zobacz, my tu dwa dni gadu gadu, a ty nie zauważasz, że to zostało
                          powiedziane tak z dzień temu ;-)))
                    • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:01
                      dorzuciłbym jeszcze, że dyskusja - w mojej utopijnej wizji - powinna być
                      odpowiedzią na argumenty dyskutanta, a nie powtarzaniem własnych i
                      diagnozowaniem oponenta jako skina, posiadacza ciepłej posadki etc. Więc, jeśli
                      w 1. swoim poście w tej sprawie napisałem, że moim zdaniem taka propozycja
                      amatorki nie jest adekwatna do całej nauki tudzież stabilizuje jej obecną
                      patologię, to chciałbym wiedzieć, czy Pan się zgadza czy nie z tą tezą i
                      dlaczego??? Ale na to Pan nie odpowiedział, tylko zaczął biadać, że nauka upada,
                      bo nie rozumiemy Pańskiego objawienia itp.
              • adam02138 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:31
                Nie zgadzam sie ze okreslenie stanu faktycznego czyli ze nie ma
                polskiej nauki, poniewaz:
                - nauka nie jest narodowa
                - Ci co uprawiaja nauke na terenie RP statystycznie wnosza do niej
                tyle co zero.

                Jest stwierdzeniem ktore nie prowadzi w sensownym kierunku.

                Zwyczajnie, nie ma co ratowac, a forsa wydana na ratowanie czegos co
                nie istnieje moze byc wydana lepiej.

                Mozna dyskutowac czy w Polsce powinny byc osrodki naukowe na
                swiatowym poziomie (bo takie maja sens z punktu widzenia nauki) i
                czy powinny byc osrodki szkolnictwa wyzszego, na poziomie
                wschodnioeuropejskim (czyli mniej wiecej obecnym). Ale jak wszedzie
                trzeba najpierw dokonac brutalnej oceny sytuacji (a nie 'wishful
                thinking').

                Tak na marginesie, stwierdzenie ze nie ma polskiej nauki, nie
                przeczy temu ze sa ludzie w Polsce ktorzy sa wybitnymi naukowcami.
                Tak jak kilka wybitnych jednostek nie czyni nauki. Jest to tak
                oczywiste, ze az mi wstyd o tym wspominac.

                Nie wiem jaki budzet ma UW - wiem jak marnuje co to ma. Dam
                przyklad, UW nie uznaje faktur internetowych, sprzet komputerowy ze
                sklepu internetowego jest x razy tanszy od tego ze sklepu na ulicy.
                Ale nie da sie zakupic na konto UW. Faktura musi byc wyslana poczta,
                inaczej kwestura nie uznaje. Widac maja za duzo kasy. Zas uczelnie
                amerykanskie sa relatywnie biedne, ulatwia sie pracownikowi dokonac
                jak najtanszych zakupow na sprzet.
                • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:41
                  poddaję się, gdyż na podstawie twojego postu nie wiem, czy jest nauka polska czy
                  jej nie ma, bądź czy jest i nie jest, a przypominam, że to nie ja użyłem
                  pierwszy sformułowania polska nauka... więc pasja polemiczna ponosi... z resztą
                  nieco podobnie. Napiszę tylko, że postulat wyłączenia światła w polskiej nauce
                  (momentami bliski mi...) jest skazaniem obywatelki tego kraju na getto - nie
                  wszyscy mogą pojechać studiować gdzieś tam, no i nie wszystko można tam studiować.

                  amerykańskich biednych (relatywnie...) uniwersytetów nie skomentuję,

                  a co do marnowania masz rację - ale chorób nie leczy się przez zabójstwo
                  pacjenta (choć ta metoda jest niewątpliwe skuteczna..., tylko...).
                  • adam02138 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 23:27
                    1. Tu nie ma choroby bo nie ma pacjenta - czyli nauki.
                    2. Sa za to ludzie, niektorzy nawet zajmujacy sie nauka, i nieliczni
                    co robia to na poziomie, Ci maja pieniadze, albo sa za glupi robic
                    cos innego, albo sa pasjonatami
                    3. Sa instutucje ktore dostaja pieniadze na zajmowanie sie nauka.
                    One sa z punktu wiedzenia spoleczenstwa ktore placi podatki
                    pasozytami, gdyz biora pieniadze i nie spelniaja swej misji (nie
                    chodzi tu o produkcje mgr).
                    Jezeli sie wezmie dane dotyczace pracownikow naukowych w
                    instytucjach w Polsce, to na podstawie tzw impact studies, mozna
                    stwierdzic ze nauka swiatowa nie ucierpialaby gdyby tych ludzi
                    zwyczajnie nie bylo.
                    Kazdy kto sie zajmuje nauka powaznie wie ze wplyw na badania innych
                    jest podstawowym kryterium sukcesu. Skoro ludzie zajmujacy sie nauka
                    w Polsce tak naprawde nie maja wiekszego wplywu na swe dziedziny to
                    tak jak by ich nie bylo.

                    Przepraszam jezeli polemizowalem nie z Twoimi pogladami.

                    Napisalem relatynie biedne Uniwersytety Amerykanskie zartobliwie, im
                    wyraznie zalezy bardziej na kasie niz naszym skoro stawiaja mniej
                    przeszkod niz UW.

                    adept_ltd1_net napisał:

                    > poddaję się, gdyż na podstawie twojego postu nie wiem, czy jest
                    nauka polska cz
                    > y
                    > jej nie ma, bądź czy jest i nie jest, a przypominam, że to nie ja
                    użyłem
                    > pierwszy sformułowania polska nauka... więc pasja polemiczna
                    ponosi... z resztą
                    > nieco podobnie. Napiszę tylko, że postulat wyłączenia światła w
                    polskiej nauce
                    > (momentami bliski mi...) jest skazaniem obywatelki tego kraju na
                    getto - nie
                    > wszyscy mogą pojechać studiować gdzieś tam, no i nie wszystko
                    można tam studiow
                    > ać.
                    >
                    > amerykańskich biednych (relatywnie...) uniwersytetów nie
                    skomentuję,
                    >
                    > a co do marnowania masz rację - ale chorób nie leczy się przez
                    zabójstwo
                    > pacjenta (choć ta metoda jest niewątpliwe skuteczna..., tylko...).

                    • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 23:34
                      mniej więcej bym się zgodził - ale dlatego, że nie polemizujesz ze mną, omijając
                      to, co napisałem ;-) Nauka światowa nie ucierpi na tym, zgoda, ucierpi - mimo
                      patologicznego charakteru nauki w Polsce - nasze społeczeństwo, dlatego trzeba
                      reanimować...
                    • komentator4 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 01.12.08, 10:32
                      adam02138, bredzisz okrutnie i plączesz się w sprzecznościach jak
                      komuniści u schyłku swojej władzy.

                      > Tu nie ma choroby bo nie ma pacjenta - czyli nauki. Sa za to
                      > ludzie, niektorzy nawet zajmujacy sie nauka, i nieliczni
                      > co robia to na poziomie

                      Skąd wzięliby się ludzie zajmujący się nauką, gdyby nie było nauki w
                      Polsce. Tego nie da się robić w izolacji. Kiedyś się tego dowiesz.

                      Wszędzie na świecie ludzie pracujący naukowo na wysokim poziomie
                      są "nieliczni" - w stosunku do całej populacji. Zaraz pewnie podasz
                      przykład Ameryki. Otóż tam też są oni procentowo nieliczni, a ich
                      duża liczba bezwzględna bierze się stąd, że Ameryka ma 7 razy więcej
                      ludzi niż Polska i wyższy procent niż w Polsce pracuje tam w nauce.
                      Nie wynika stąd, że tych słabszych należy wystrzelać. Ci najlepsi
                      wyłaniają się przez selekcję, a po każdej selekcji zostają "odpady",
                      które można pożytecznie zagospodarować zamiast wyrzucać do śmieci.
                      Słabsi naukowo bywają dobrymi wykładowcami, a czasami potrafią
                      zadawać inspirujące pytania na seminariach. Gdyby ich wszystkich
                      powyrzucać, nie miałby kto uczyć studentów - samych geniuszy na to
                      po prostu nie wystarczy.

                      > Skoro ludzie zajmujacy sie nauka
                      > w Polsce tak naprawde nie maja wiekszego wplywu na swe dziedziny
                      > to tak jak by ich nie bylo.

                      Pieprzysz. Po pierwsze, to nieprawda. A po drugie, kto cię
                      wykształcił, zafajdany geniuszku, jeśli nie właśnie ci
                      bezwartościowi polscy naukowcy. I kim ty jesteś, żeby innych tak
                      surowo oceniać? Zrobiłeś coś niezwykłego - jakieś odkrycie?
                      Napisałeś książkę, którą wszyscy chcą czytać? Pracę, którą wszyscy
                      cytują? Czy tylko jesteś przekonany, że zrobisz to w przyszłości? Bo
                      jeśli to ostatnie, to widziałem takich dziesiątki, potem siedzą
                      nadęci w ostatnich rzędach sali wykładowej i nie odzywają się do
                      nikogo, bo nie mają nic do powiedzenia.

                      Na podstawie "impact studies"? Co to są "impact studies"? Bo ja
                      słyszałem tylko o "impact factor", ale jak na razie nikt tego
                      nie "studiuje", tylko sprawdza. W ilu dziedzinach nauki i ilu ludzi
                      sprawdziłeś?

                      A twoje wcześniejsze konkretne zarzuty dotyczyły nie polskiej nauki,
                      tylko polskiej biurokracji związanej z nauką. Biurokracja działa na
                      podstawie przepisów wymyślonych przez polityków i administrację
                      krajową, naukowcy nie mają na nią żadnego bezpośredniego wpływu. W
                      porównaniu z niemiecką i amerykańską polska biurokracja nie jest
                      wcale taka straszna. Może być bardziej uciążliwa na niektórych
                      odcinkach, na innych jest prostsza. Moja teczka z dokumentami po
                      dwuletnim pobycie w Niemczech była tak samo gruba, jak mój zbiór
                      dokumentów z 30 lat wcześniejszego życia w Polsce.
                      • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 01.12.08, 22:39
                        Takiego kretyńskiego i nadętego postu dawno nie czytałem. Nie wytrzymam i się wtrącę.

                        > Wszędzie na świecie ludzie pracujący naukowo na wysokim poziomie
                        > są "nieliczni" - w stosunku do całej populacji. Zaraz pewnie
                        podasz
                        > przykład Ameryki. Otóż tam też są oni procentowo nieliczni, a ich
                        > duża liczba bezwzględna bierze się stąd, że Ameryka ma 7 razy
                        więcej
                        > ludzi niż Polska i wyższy procent niż w Polsce pracuje tam w
                        nauce.

                        Prezentujesz statystkę według własnego widzimisię. Weźmy Izrael,
                        mają najwięcej naukowców na metr kwadratowy. W porównaniu z Polską
                        mają z 10 razy mniej ludności a w nauce i technice konkurują z
                        wielkimi mocarstwami.
                        Polska jest porostu nie obecna na świecie.

                        > Nie wynika stąd, że tych słabszych należy wystrzelać. Ci najlepsi
                        > wyłaniają się przez selekcję, a po każdej selekcji zostają
                        "odpady",
                        > które można pożytecznie zagospodarować zamiast wyrzucać do śmieci.

                        Dr Josef Mengele we własnej osobie. Może jeszcze mydełko zrobić z
                        tych co się nie da pożytecznie zagospodarować?
                        Mały człowieku o jakiej ty selekcji chrzanisz? Zdolnych często
                        się psychicznie wykańcza, żeby perełki czuły się bezpiecznie. Był o
                        tym film Krzysztofa Zanussiego "Barwy Ochronne".

                        > Słabsi naukowo bywają dobrymi wykładowcami, a czasami potrafią
                        > zadawać inspirujące pytania na seminariach. Gdyby ich wszystkich
                        > powyrzucać, nie miałby kto uczyć studentów - samych geniuszy na to
                        > po prostu nie wystarczy.

                        To geniusze bywają dobrymi wykładowcami bo wszystko wyraźnie pojmują
                        i potrafią to przekazać.

                        > A po drugie, kto cię
                        > wykształcił, zafajdany geniuszku, jeśli nie właśnie ci
                        > bezwartościowi polscy naukowcy. I kim ty jesteś, żeby innych tak

                        Ja np. zawdzięczam polskiej edukacji tylko dyplomy, sam
                        się kształciłem, na wykładach spałem. Studiowanie w Polsce to
                        koszmar i strata czasu. Wykłady czytane z kartek lub książek bo
                        czasami nawet nie chce się kartki przygotować.

                        > Zrobiłeś coś niezwykłego - jakieś odkrycie?
                        > Napisałeś książkę, którą wszyscy chcą czytać? Pracę, którą wszyscy
                        > cytują? Czy tylko jesteś przekonany, że zrobisz to w przyszłości?
                        Bo
                        > jeśli to ostatnie, to widziałem takich dziesiątki, potem siedzą
                        > nadęci w ostatnich rzędach sali wykładowej i nie odzywają się do
                        > nikogo, bo nie mają nic do powiedzenia.

                        To w jaki sposób piszesz świadczy tylko, że sam do niczego nie
                        doszedłeś.

                        > W
                        > porównaniu z niemiecką i amerykańską polska biurokracja nie jest
                        > wcale taka straszna.

                        Racja, spotkałem się z gorszą, o wiele gorszą. Mimo to daleko jej do
                        stanu przeciętnego.
                        • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 01.12.08, 22:50
                          to ja już wolę Lecha...
                          • spejsmen Kaczynskiego czy Walese? 02.12.08, 00:23
                            adept_ltd1_net napisał: to ja już wolę Lecha...
                        • spejsmen Izrael 02.12.08, 00:27
                          Na pewno jest w czolowce swiatowej jesli chodzi o:
                          - wydatki na zbrojenia (szczegolnie per capita),
                          - lizbe posiadanych nielegalnych glowic jadrowych,
                          - nieprzestrzeganie praw czlowieka (glownie praw Palestynczykow),
                          - obszar nielegalnie okupowany (Palestyna, Wzgorza Golan),
                          - rasizm (oficjalny apartheid, obywatelstwo nadawane na podstawie
                          rasy), itp. itd.
                        • spejsmen Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 00:31
                          Rozumiem, zes "pokrecony_oliver" - geniusz. A moze tylko Eu-geniusz?
                        • komentator4 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 11:45
                          Po tak rynsztokowej odzywce nie zasługujesz na żadną odpowiedź,
                          ale... podobno mamy misję. Spróbuję jeszcze raz.

                          > Zdolnych często
                          > się psychicznie wykańcza, żeby perełki czuły się bezpiecznie. Był
                          >o tym film Krzysztofa Zanussiego "Barwy Ochronne".

                          Teraz już wiemy skąd czerpiesz swoją przeogromną wiedzę o polskiej
                          nauce. Gratuluję wyboru autorytetów.

                          > To geniusze bywają dobrymi wykładowcami bo wszystko wyraźnie
                          > pojmują i potrafią to przekazać.

                          Po pierwsze, geniuszy jest za mało, żeby uciągnęli całą edukację, i
                          to właśnie napisałem. A po drugie, niektórzy genialni ludzie mają
                          zero talentu dydaktycznego. Nie da się ich zrozumieć na poczekaniu
                          podczas wykładu - trzeba potem mozolnie rozszyfrowywać zapis wykładu
                          albo własne notatki. To jest w końcowym efekcie bardzo pouczające
                          dla zdolnych i pracowitych, ale zabójcze dla przeciętnych i słabych
                          studentów. Proste sprzężenie, o którym napisałeś, istnieje tylko w
                          twojej wyobraźni.

                          > Ja np. zawdzięczam polskiej edukacji tylko dyplomy, sam
                          > się kształciłem, na wykładach spałem.

                          Podręczników też nie czytałeś? Całą wiedzę wytworzyłeś sobie w
                          głowie zupełnie sam? Rety, jaki mądry człowiek!

                          A jeśli jednak używałeś podręczników, jak myślisz, kto je napisał?
                          • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 12:17
                            > Teraz już wiemy skąd czerpiesz swoją przeogromną wiedzę o polskiej
                            > nauce. Gratuluję wyboru autorytetów.

                            Gratuluję umiejętności przekręcania treści tekstów.

                            > Po pierwsze, geniuszy jest za mało, żeby uciągnęli całą edukację, i
                            > to właśnie napisałem. A po drugie, niektórzy genialni ludzie mają
                            > zero talentu dydaktycznego.

                            Zgadza się, że nie wszyscy geniusze mają talent dydaktyczny, ale ja
                            nie pisałem wszyscy.

                            > Nie da się ich zrozumieć na poczekaniu
                            > podczas wykładu - trzeba potem mozolnie rozszyfrowywać zapis wykładu
                            > albo własne notatki. To jest w końcowym efekcie bardzo pouczające
                            > dla zdolnych i pracowitych, ale zabójcze dla przeciętnych i słabych
                            > studentów. Proste sprzężenie, o którym napisałeś, istnieje tylko w
                            > twojej wyobraźni.

                            Ty porostu nie masz pojęcia o roli wykładu. Rozszyfrowywać to ja
                            mogę książki, publikacje, wykład ma przybliżać na bieżąco. Jak student
                            notuje jak sekretarka zamiast słuchać i starać się zrozumieć problem
                            to po co tracić czas na taką szopkę. Rola notatek to zapis tego co
                            zrozumiał a nie co zostało powiedziane.

                            > Podręczników też nie czytałeś? Całą wiedzę wytworzyłeś sobie w
                            > głowie zupełnie sam? Rety, jaki mądry człowiek!

                            Nie, kurde urodziłem się z nią. Jestem mutantem aliena i człowieka, w
                            moich żyłach płynie kwas. Wiedza zapisywana jest w dna i przekazywana
                            dalszym pokoleniom.
                            Pomyśl, jak uczyłem się z amerykańskich podręczników to mam teraz
                            być teraz dłużny Ameryce z edukację?

                            > A jeśli jednak używałeś podręczników, jak myślisz, kto je napisał?

                            Różnie z tym było, Polacy, Amerykanie, Niemcy, Rosjanie (część zerżnęli z Amerykanów), Chińczycy, Japończycy.....

                            No i komu mam być wdzięczny? Wydawnictwu? Część z tego była kupiona za granicą.

                            Tak jak pisałem, polskiej edukacji zawdzięczam to, że mogłem za darmo
                            podejść do egzaminu, zszarpane nerwy i stracony czas. Podczas studiów
                            jedynie 2 wykładowców prowadziło wykłady na poziomie, za to mogę
                            być wdzięczny.
                            • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 12:40
                              he, he - wcale nie przekręcony post komentatora...

                              Oliver - ale z faktu, że wybrałeś sobie i skończyłeś kiepską szkołę nie należy
                              wyciągać wniosku, że cały świat jest do d... inni mają inne doświadczenia i stąd
                              cała różnica zdań, nie ma się co obrażać!
                              • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:06
                                To nie jest tylko moja opinia. Większość ludzi z którymi rozmawiałem
                                (z różnych miejsc) podziela ten pogląd. Wykłady prowadzone w ten
                                sposób nie mają sensu. Są tacy też którzy siedzą i
                                stenografują ufając, że tak powinno być.

                                Jeżeli to o czym mówi się na wykładzie mogę sobie przeczytać w książce
                                to po co marnować czas swój i wykładowcy.

                                Na zachodzie wykładowca musi być dobrym prezenterem żeby przyciągnąć
                                słuchaczy, inaczej straci posadę. Nie może sobie pozwolić później na
                                oblanie całej grupy. Tak nie jest w Polsce, niema mechanizmu który
                                pozwala oceniać wykładowcę na bieżąco. W ekstremalnych przypadkach
                                można jedynie złożyć zażalenie do dziekana. Studenci też mają wyprane
                                poglądy, nie mając porównania ufają w poprawność systemu i temu, że
                                przedmiot jest ciężki w zrozumieniu. Odnoszę wręcz wrażenie, że
                                niektórzy wykładowcy tym się dowartościowują kiedy widzą, że studenci
                                nie mogą ich zrozumieć.

                                To jest powód różnicy w ocenie sytuacji.
                                Mój pierwszy kontakt z wykładami na zagranicznych uczelniach (o niebo
                                lepszymi niż najlepsze w Polsce) był taki, że odniosłem wrażenie ich
                                prostoty. Cały sęk w tym, że przekazano całą wiedzę w bezbolesny
                                sposób.
                                • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:14
                                  To jest jeden z poważnych mankamentów wyższych uczelni. Nie pisz mi,
                                  że gdzieś jest ok, może być tylko trochę lepiej. Niema systemu
                                  kontroli wykładowców, niema jakości wykładów. Studenci muszą mieć swój
                                  wkład w kontrolę tej jakości.
                                  • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:18
                                    pokrecony, daj już spokój, bo nigdy nie skończę pisanej książki ;-)

                                    jak to nie ma??? jest taki system (u mnie prawie każdy kurs kończy się anonimową
                                    ankietą), no i jest jakość wykładów... wypraszam sobie takie tezy...
                                    może to trudne do pojęcia, ale z faktu, że nie byłeś na dobrym wykładzie, nie
                                    znaczy, że takich wykładów nie ma,

                                    pozdrawiam i wyłączam się
                                    • spejsmen Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:20
                                      Pochwal sie adepcie tym, o czym pizesz te ksiazke!
                                      • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:23
                                        tę Lechu o literaturze... ;-)
                                    • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:24
                                      Słyszałem o tej ankiecie. Problem w tym, że ona nie działa najlepiej.
                                      Zwykłą statystyka z której niema żadnych konsekwencji.
                                      Ale fakt jest, że to krok w dobrym kierunku.
                                      • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:28
                                        oliver, przepraszam, miałem milczeć - o jakiej ankiecie słyszałeś??? o tej,
                                        którą się robi u mnie na uczelni?? a gdzie to jest?? to są właśnie twoje
                                        argumenty, i twoje ego i w efekcie brak zrozumienia. No chyba że jesteś
                                        jasnowidzem i naprawdę słyszałeś...
                                        • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:34
                                          Tak samo mogę Ci odpisać. Kity mi porostu wciskasz, u Ciebie wszystko
                                          cacy, tylko ja mam jakieś dane z zacofanych rejonów.
                                  • spejsmen Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:23
                                    Tu zgoda. Konsument czyli student powiniem miec glos w ocenie
                                    wykladowcow, choc oczywiscie nie glos decydujacy, bowiem wtedy
                                    najlepszy wykladowca to bylby taki, ktory by stawial piatki bez
                                    egzaminu, za samo zapisanie sie na studia...
                                • spejsmen Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:28
                                  Ja tez studiowalem za granica (na 2 uniwersytetach), i tak samo jak
                                  w Polsce, mialem wykladowcow od bardzo dobrych poprzez przecietnych
                                  do bardzo zlych. Co gorsza, niektorzy z wykaldowcow mieli (w
                                  angielskojezycznym kraju) klopoty z angielskim. Skladalem zazalenie
                                  w tej sprawie do dziekana, ale nic to nie dalo, a nie mialem sily i
                                  czasu zalic sie dalej, czgo dzis zaluje, bowiem studenci,
                                  szczegolnie nieangielskojezyczni, powinni miec wykladowcow, od
                                  ktorych by sie mogli uczyc poprawnego angielskiego (tzw. scientific
                                  English)...
                                  • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:39
                                    Chodzi o to żeby się wzorować na pozytywnych przykładach. To, że
                                    trafiłeś na złe przykłady to nie znaczy, że jest ok, bo są lepsze rozwiązania. To chyba powinno być oczywiste. Statystycznie (źli i
                                    dobrzy wykładowcy) patrząc na jakość wykładów to Polska bardzo źle
                                    wypada.
                                    Sam język nie przekreśla wykładowcy.
                                    Np. wykłady po angielsku niektórych Japończyków są żenujące w poziomie
                                    językowym ale ciekawe pod względem treści.
                                    • spejsmen Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:51
                                      To niech wykladaja po japonsku i zatrudnia dobrych tlumaczy!
                                      • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 03.12.08, 00:24
                                        Japończycy mają co zaoferować i nie muszą się dostosowywać.
                            • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 12:43
                              Komentator jest moim zdaniem swietnym dydaktykiem, bo mnie juz najzwyczajniej
                              brakuje cierpliwosci do prostowania uogolnien Olivera. Oliver wykazuje agresywny
                              brak zrozumienia tematu, na ktory sie wypowiada.
                              • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:21
                                Inne poglądy to brak zrozumienia? Twoje odpowiedzi na moje posty nie
                                dowodzą wcale, że jesteś dobrym wykładowcą. Komentatora porostu
                                kują niektóre rzeczy w ego.

                                > wykazuje agresywn
                                > y
                                > brak zrozumienia tematu

                                To jest hipokryzja.
                                • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:28
                                  Pokrecony, masz wyjatkowy talent do wkurzania rozmowcow.

                                  > Twoje odpowiedzi na moje posty nie
                                  > dowodzą wcale, że jesteś dobrym wykładowcą.

                                  Ja wcale nigdzie w tej dyskusji nie twierdze, ze jestem dobrym wykladowca. To
                                  jest wlasnie przyklad twojego agresywnego braku zrozumienia postow, na ktore
                                  odpowiadasz. Twoje poglady nie maja tu nic do rzeczy - chociaz moze
                                  przeszkadzaja ci w zrozumieniu pogladow wyrazanych przez innych?

                                  Krotko, na chlopski rozum i malo erudycyjnie, w stylu wykladowym, ktore wyraznie
                                  preferujesz:

                                  >>>> Rozumiesz to, co chcesz zrozumiec i nic poza tym. <<<<

                                  > To jest hipokryzja.

                                  Sprawdz w slowniku, co to slowo znaczy.
                                  • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:45
                                    Ciekawe czemu mnie nikt tak bez przerwy nie wkurza.

                                    > Ja wcale nigdzie w tej dyskusji nie twierdze, ze jestem dobrym
                                    wykladowca. To
                                    > jest wlasnie przyklad twojego agresywnego braku zrozumienia
                                    postow, na ktore
                                    > odpowiadasz.

                                    Z tego, że jest świetnym dydaktykiem można wywnioskować, że jest
                                    dobrym wykładowcą. Chociaż może mieć jakieś problemy i np.
                                    być alkoholikiem co uniemożliwia mu przygotowanie się do wykładu.

                                    > Komentator jest moim zdaniem swietnym dydaktykiem, bo mnie juz
                                    najzwyczajniej
                                    > brakuje cierpliwosci do prostowania uogolnien Olivera.

                                    To była odpowiedź na ten tekst. Przecież ty więcej postów
                                    wysłałeś niż komentator.


                                    • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 14:52
                                      To przeczytaj jeszcze raz i sie zdecyduj [KTO] twierdzi, ze [KTO] jest swietnym
                                      dydaktykiem.
                          • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 02.12.08, 12:37
                            przesadziłeś z pytaniem - "jak myślisz"... ;-)
                      • adam02138 nie polskiej ma nauki - odpowiedz Komentator4 05.12.08, 07:35
                        1. Czy powiedzialbys ze u nas jest przemysl lotniczy tylko dlatego
                        ze kilku majsterkowiczow zrobilo samolot? Ludzie zajmuja sie nauka w
                        Poslce - W mojej opini nie przeklada sie to jednak na istnienie masy
                        krytycznej co moglibysmy nazwac nauka.
                        Musialem sie niezbyt wyraznie wypowiedziec i z tad moze
                        nieporozumienie.

                        2. Owszem w wielu miejscach na swiecie ludzie pracujacy na wysokim
                        poziomie naukowym sa niliczni w stosunku do calej populacji. W
                        Polsce ludzie pracujacy na wysokim poziomie naukowym sa nieliczni w
                        stosunku do populacji tak zawanych naukowcow. Jest to zasadnicza
                        roznica.

                        3. Moze i jestem zafajdanym geniuszkiem - nawet tacy maja prawo do
                        pogladow, jak i do mienia racji.

                        4. Owszem wyksztalcili mnie w Polsce, pozniej zostalem doksztalcony
                        na swiecie, gdzie rowniez wykladalem. Wiec mam co porownywac.

                        5. Nie wiem jaka jest biurokracja niemiecka, moge porownywac ta na
                        UW i ta w Wielkiej Brytanii i Stanach, jak i ta w ERC (UE). Nie ma
                        porownania. To co sie dzieje na UW to sztuka dla sztuki i meczenie
                        ludzi dla sportu.

                        6. To ze nie wiesz co znaczy impact studies, czy nigdy o tym nie
                        slyszales o niczym nie swiadczy. Dadam ze 'studies' w tym przypadku
                        znaczy opracowania a nie studia.

                        Tak na marginesie drogi Komentator4, wycieczki ad personam i
                        sprowadzanie dyskusji do poziomu budki z piwem nie najlepiej o Tobie
                        swiadczy. Sugeruje pochamowanie sie. Albo przejscia do innego forum.
                        Ja juz nie bede odpowiadal na Twoje chamskie posty.

                        • spejsmen Nie polskiej ma nauki - odpowiedz Komentato 05.12.08, 10:50
                          A tu praktycznie pelna zgoda. W Polsce od roku mniej wiecej 1980
                          (dziekujemy Walesie i "S") nie ma juz nauki, choc ostalo sie
                          przypadkiem kilku naukowcow, a "to co sie dzieje na UW to sztuka dla
                          sztuki i meczenie ludzi dla sportu."
                          Pozdr. :)
                • charioteer Bardzo celna uwaga 30.11.08, 22:43
                  adam02138 napisała:

                  > Nie wiem jaki budzet ma UW - wiem jak marnuje co to ma. Dam
                  > przyklad, UW nie uznaje faktur internetowych, sprzet komputerowy ze
                  > sklepu internetowego jest x razy tanszy od tego ze sklepu na ulicy.
                  > Ale nie da sie zakupic na konto UW. Faktura musi byc wyslana poczta,
                  > inaczej kwestura nie uznaje. Widac maja za duzo kasy. Zas uczelnie
                  > amerykanskie sa relatywnie biedne, ulatwia sie pracownikowi dokonac
                  > jak najtanszych zakupow na sprzet.

                  A to juz nie jest wina UW, tylko bzdurnych przepisow o zamowieniach publicznych.
                  UW tego nie przeskoczy, bo administracja oberwie przy najblizszej kontroli.
                  Wiem, ze moja uczelnia wyprawiala jakies koszmarne lamance, zeby kupic to, co
                  bylo dostepne tylko i wylacznie w sprzedazy internetowej.

                  I to jest moim zdaniem bardzo celna uwaga, bo obowiazujace przepisy bardzo
                  komplikuja niektore zakupy.
        • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 19:50
          Otóż "kolega" pokazywał przykłady zaradności za co zastał zmieszany w
          chamski sposób z błotem. Wystarczy poczytać posty, jakie określenia i
          porównania padają. Poziom jaki został mi przedstawiony przez
          szanownych "kolegów" urąga postawie naukowca.

          > Jezeli ktos z takim tekstem wyjezdza do ludzi, ktorzy zeby
          > zjedli na wytrzaskiwaniu spod ziemi, to nie powinien sie dziwic, ze
          chca go
          > poobijac.

          Widocznie Pan nie zauważył, że najbardziej burzliwa dyskusja nie była
          na temat wywrzaskiwania spod ziemi. Za socjalizmu wszyscy w kolejkach
          staliśmy.
          Pobijać chcecie mnie za to, że wasz świat ciepłych posadek się kończy
          a ja zamiast go bronić to namawiam do zmian. Zdarzało mi się takie zażarte dyskusje prowadzić na forum tylko z antysemitami. Po takich
          rozmowach skinheadzi nie pisali mi, że chcą mnie pobijać. A tutaj proszę, poziom nienawiści osiągnął nową skalę.
          • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 20:29
            no cóż, chciałoby się powiedzieć: biedactwo, ale proszę zauważyć, szanowny
            oliverze, iż, jak dotąd, to ty głównie używasz insynuacji i rozmaitych
            obraźliwych implikatur, które odwołują się do nieposiadanej przez ciebie wiedzy
            spoza tego forum na temat anonimowych nicków (a to zaiste godne naukowca
            postępowanie...), a odpowiadający ci jedynie komentują twój projekt, nie
            zgadzając się nań. Jeśli tego nie dostrzegasz, tym gorzej dla ciebie...
            • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:25
              Nie obchodzi mnie kto chowa się za nickiem, jeśli jest to 5 letnie
              dziecko rzucające dobre pomysły to je uznam.
              Oburzenie wywołuje to, że śmiem pisać, że coś da się zrobić bo to
              zostało zrobione? To, że śmiem proponować rozwiązania?
              Cała kwestia "obraźliwej implikatury" bierze się ze sposobu w jaki
              pojmuje pan swoje stanowisko i pozycję.
              Dawno temu zauważyłem, że im statystyczna osoba z tytułem pełni wyższe
              stanowisko tym bardziej jest oporna na uwagi i sugestie. To jest
              przykre, pewno dlatego mówi się, że fizyce przełomów dokonuje się do trzydziestki. Później człowiek dostaje tytuł i stanowisko.

              Cała ta dyskusja uwidacznia jak chora jest polska nauka.
              • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:34
                drogi Panie, a co Pan ma do powiedzenie na temat mojego stanowiska i pozycji???
                nie ma Pan również zielonego pojęcia na temat tego, co robię (nie
                narzekając...). Jest Pan jasnowidzem??? (od razu Pana rozczaruję - trzydziestkę
                przekroczyłem nie tak dawno). To już kolejna profesja - po poprzedniej:
                monopolisty prawdy (i zapewne nie jest Pan tego świadom???, co widać choćby w
                przekonaniu, że to Pan ma prawdę, a inni błądzą, nie przyjmując ją - to jest
                niezdolność do dialogu... Proszę wybaczyć, ale taką niezdolność prezentuje Pan
                takim przekonaniem). Oburzenie wywołuje tylko to, że pieprzy Pan bzdury i
                przekonuje, że to jest wizja ratunku dla nauki, a kolejnymi postami dowodzi Pan
                jedynie, że nie ma pojęcia ani o nauce, ani o dyskutowaniu, tu poprzestanę...


                na innych forach adept_ltd
                • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:07
                  Nie obchodzi mnie Pańskie stanowisko, pozycja, wiek... Istotą jest
                  treść.

                  > Oburzenie wywołuje tylko to, że pieprzy Pan bzdury i
                  > przekonuje, że to jest wizja ratunku dla nauki, a kolejnymi postami
                  dowodzi Pan
                  > jedynie, że nie ma pojęcia ani o nauce, ani o dyskutowaniu,

                  To takie złe, że się przedstawia wizję lub problem? Ja niema pojęcia?
                  Przecież wszystkie zarzuty odparłem na wszystko odpowiedziałem
                  wliczając to metodę kręcenia bicza z piachu. Tak wkurza pisanie, że
                  się da coś zrobić?

                  > tu poprzestanę...

                  Po tylu postach dasz radę przestać? Dziwi a zarazem mnie bawi to z
                  jaką pasją jestem atakowany.
                  • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:12
                    Szczerze? Chyba propozycja bicza z piasku byla w tym wszystkim najlepsza. Reszta
                    to czysta utopia.

                    Wizje mozna miec rozne. Zalezy, co sie zazywa. To nie znaczy, ze kazda wizje
                    nalezy traktowac powaznie.
                  • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:12
                    Ty nie mama pojęcia (sic!), ale przede wszystkim nie rozumiesz, co piszesz...
                    rzeczywiście, przestaję... ;-), pozostając przynajmniej z nadzieją, że jest Pan
                    świadom manipulacji przeprowadzanych we własnych postach, choćby w tym ostatnim...
                    pozdrawiam
              • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:36
                Chore jest to, ze za zadne skarby nie mozesz pojac, ze nauka nie sklada sie z
                samych fizykow. Rozwiazania, ktore tak natarczywie nam narzucasz, sa dla nas
                calkowicie nieprzydatne, a wrecz szkodliwe. Jezeli ktokolwiek bedzie probowal
                zastosowac twoje pomysly w psychologii, to skonczy publikujac w zeszytach
                wyzszej szkoly tego i owego w Koziej Wolce.
                • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 21:42
                  no tak, jesteśmy skinami na ciepłych posadkach, ale chyba warto powiedzieć
                  oliverowi - że istnieje coś poza fizyką (i ona bywa też inna od jego wizji), i
                  że np. w humanistyce, poza wyjątkami, nie pisze się arcydzieł do 30...
                  • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:05
                    Z tym wiekiem w nauce to nie jest takie proste. Czesto ludzie robia cos
                    wielkiego w doktoracie, a potem odcinaja kupony. Kiedys faktycznie bylo tak, ze
                    najwieksze dziela publikowali w mlodym wieku, tylko... ehem... rzecz w tym, ze
                    umierali mlodo. Wez Chomskiego - najwieksze dziela kolo trzydziestki, a potem
                    kolo szescdziesiatki.
                    • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:08
                      no nie ma tu reguł, bo nie może być, i jest rozmaicie, ale jednak -
                      generalizując - specyfika zwłaszcza historii, filozofii czy literaturoznawstwa
                      jest taka, że pracuje się długo na arcydzieło (a i tak nic nie wychodzi... ;-)).
                      • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:39
                        Nie wierzę w opinie, że przełomy robi się do konkretnego wieku. To
                        rodzaj mitu który kiedyś powstał i teraz funkcjonuje bez żadnych
                        podstaw. Przytoczyłem ten pogląd nieco złośliwie.
                  • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:34
                    > no tak, jesteśmy skinami na ciepłych posadkach,

                    Ja napisałem, że skini nie mieli ochoty mnie pobić.
                    • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:47
                      Slyszales kiedys o czyms takim, co sie nazywa metafora?
                      • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:49
                        Chario, nie zaczynaj!!!

                        swoją drogą to ciekawe z tymi fakturami- bo mnie się zdarzało kupować sprzęt w
                        necie i rozliczono to tudzież przedkładałem faktury przesłane mailem i też było
                        ok... (ale nie przekonywałbym w związku z tym, że uczelnia ta jest wzorem dla
                        polskiej nauki...)
                        • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:58
                          Adept, TA uczelnia pod niektorymi wzgledami funkcjonuje lepiej niz rozne inne.
          • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 20:35
            pokrecony_oliver napisał:

            > Wystarczy poczytać posty, jakie określenia i
            > porównania padają. Poziom jaki został mi przedstawiony przez
            > szanownych "kolegów" urąga postawie naukowca.

            Przyganial kociol garnkowi. Cytaty niezwykle kulturalnych uwag Kolegi pod moim adresem byly w poscie wyzej.

            > Za socjalizmu wszyscy w kolejkach staliśmy.

            Za socjalizmu najbardziej deficytowami towarami byly drut i sznur do snopowiazalek, bo przy powszechnym braku czesci wszystko latalo sie drutem lub sznurkiem. Do tego tez sprowadzaja sie swiatle przyklady zaradnosci, ktore nam tu Kolega serwuje.

            > Pobijać chcecie mnie za to, że...

            Za protekcjonalny ton polaczony z calkowita nieznajmoscia tematu. Kolega nas tu poucza niczym sekretarz z wysokiego komitetu: "Jaja kobyly ...* wiem najlepiej, czego Wom trzeba, Towarzysze!". Za takie gadki robotnicy wywozili sekretarzy na taczkach.

            *(chlop, robotnik, naukowiec w PL - wstawic, co komu pasuje)
          • adam02138 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:38
            Owszem zadziwia mnie zacietosc tej dyskusji.

            Zas zaradnosc przybiera rozne formy, na przyklad zakladanie
            konsorcjow, ty masz ten sprzet, ja mam ten. Problem ze trzeba miec
            cos do zaoferowania. Jak nie kase, to mysl. Myslenie typu dopoki nie
            bede mial zagwarantowane warunki to nic nie bede robil prowadzi do
            robienia niczego.
            Nigdzie nie ma sie zapewnionych w 100% warunkow, nawet w najlepszych
            osrodkach oczekuja od pracownikow ze zdobeda czesc funduszy na swe
            potrzeby.


            pokrecony_oliver napisał:

            > Otóż "kolega" pokazywał przykłady zaradności za co zastał
            zmieszany w
            > chamski sposób z błotem. Wystarczy poczytać posty, jakie
            określenia i
            > porównania padają. Poziom jaki został mi przedstawiony przez
            > szanownych "kolegów" urąga postawie naukowca.
            >
            > > Jezeli ktos z takim tekstem wyjezdza do ludzi, ktorzy zeby
            > > zjedli na wytrzaskiwaniu spod ziemi, to nie powinien sie dziwic,
            ze
            > chca go
            > > poobijac.
            >
            > Widocznie Pan nie zauważył, że najbardziej burzliwa dyskusja nie
            była
            > na temat wywrzaskiwania spod ziemi. Za socjalizmu wszyscy w
            kolejkach
            > staliśmy.
            > Pobijać chcecie mnie za to, że wasz świat ciepłych posadek
            się kończy
            > a ja zamiast go bronić to namawiam do zmian. Zdarzało mi się takie
            zażarte dysk
            > usje prowadzić na forum tylko z antysemitami. Po takich
            > rozmowach skinheadzi nie pisali mi, że chcą mnie pobijać. A tutaj
            proszę, pozio
            > m nienawiści osiągnął nową skalę.

            • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:48
              A mnie zadziwia pasja z jaka wy panowie "zagraniczni" chcecie nam wtloczyc do
              glow rzeczy, o ktorych my znakomicie wiemy.
              • adam02138 Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 23:06
                Ja nikomu nic nie chce wtlaczac. Jezeli moj ton byl nieodpowiedni to
                przepraszam. Ja jedynie bronie swoich racji i dziele sie
                spostrzezeniami.

                Zas okreslenie 'zagraniczny' niczemu nie sluzy.
              • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 01.12.08, 00:22
                Jak to można robić to wiesz ale nie wiesz, że warto. Marazm na
                polskich uczelniach dobija.
                • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 01.12.08, 00:30
                  Daj sobie spokoj z insynuacjami.
            • pokrecony_oliver Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 22:58
              > Owszem zadziwia mnie zacietosc tej dyskusji.

              Trafiłem w sedno, stąd ta zaciętość. Mnie to porostu sprawia frajdę,
              ale teraz to już leże na podłodze i ryczę ze śmiechu jak bardzo absurdalna ta rozmowa się stała. To właśnie obrazuje jedne z problemów
              nauki w Polsce.

              > Zas zaradnosc przybiera rozne formy,

              Inkubatory nowych technologii świecą pustkami a ludzie tam pracujący
              narzekają, że naukowcy nie pojawiają się na wykładach poświęconych
              sprawom ubiegania się o fundusze. Naukowcy to natomiast argumentują,
              że oni tylko pieniądze wyłudzają, nic nie robią i nic nie oferują.


              • charioteer Re: Polska nauka, czyli nie ma nauki - ciag dalsz 30.11.08, 23:02
                Taa? A u mnie na uczelni na takie szkolenia trzeba sie zapisywac z
                wyprzedzeniem, bo zawsze jest wiecej chetnych niz miejsc w sali. Pomysl troche,
                zanim zaczniesz nam tu plotki serwowac jako kolejny 'argument'.
    • adam02138 Polska nauka, czyli nie ma o czym mowic 30.11.08, 22:41
      Do moich przedmowcow - nie zgadzam sie ze okreslenie stanu
      faktycznego czyli ze nie ma polskiej nauki, poniewaz:
      - nauka nie jest narodowa
      - Ci co uprawiaja nauke na terenie RP statystycznie wnosza do niej
      tyle co zero.

      Jest stwierdzeniem ktore nie prowadzi w sensownym kierunku.

      Zwyczajnie, nie ma co ratowac, a forsa wydana na ratowanie czegos co
      nie istnieje moze byc wydana lepiej.

      Mozna dyskutowac czy w Polsce powinny byc osrodki naukowe na
      swiatowym poziomie (bo takie maja sens z punktu widzenia nauki) i
      czy powinny byc osrodki szkolnictwa wyzszego, na poziomie
      wschodnioeuropejskim (czyli mniej wiecej obecnym). Ale jak wszedzie
      trzeba najpierw dokonac brutalnej oceny sytuacji (a nie 'wishful
      thinking').

      Tak na marginesie, stwierdzenie ze nie ma polskiej nauki, nie
      przeczy temu ze sa ludzie w Polsce ktorzy sa wybitnymi naukowcami.
      Tak jak kilka wybitnych jednostek nie czyni nauki. Jest to tak
      oczywiste, ze az mi wstyd o tym wspominac.

      Nie wiem jaki budzet ma UW - wiem jak marnuje co to ma. Dam
      przyklad, UW nie uznaje faktur internetowych, sprzet komputerowy ze
      sklepu internetowego jest x razy tanszy od tego ze sklepu na ulicy.
      Ale nie da sie zakupic na konto UW. Faktura musi byc wyslana poczta,
      inaczej kwestura nie uznaje. Widac maja za duzo kasy. Zas uczelnie
      amerykanskie sa relatywnie biedne, ulatwia sie pracownikowi dokonac
      jak najtanszych zakupow na sprzet.
    • spejsmen Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 14:09
      Ona chce, razem z P. Minister, zostac w swym grajdolku, gdzie jest
      prowincjonalnie i smrodliwie, ale swojsko i PRLowsko-RWPGowsko
      (pamietacie co to bylo RWPG czyli 'Sojuz Ekonomiczeskoj
      Wzaimopomosti'?).
      Przykladowo: prof. zw. dr hab. nauki polskiej, niejaka Pani
      Prawelska-Skrzypek jezdzi ostatnio za moje pieniadze na Slowacje, do
      podejrzanego "uniwersytetu", ktorego dyplomy, lacznie z mocno
      podjrzanymi "habilitacjami", Polska uznaje, a jednoczesnie ta sama
      Polska nie uznaje dyplomow nadawanych przez czolowe uczelnie w
      takich panstwach jak np. USA, Australia czy Kanada. Moim zdaniem te
      panie minister trzeba najpierw rozgonic, i wziac sie za prawdziwa
      reforme nauki, czyli taka, ktora bedzie dobra dla Polski i Polakow,
      a nie dla doszczetnie skporumpowanej polskiej belwederskiej
      profesury... A do czasu zaczecia tej prawdziwej reformy ani grosza z
      publicznej kasy dla panstwowych uczelni i dla tzw. Polskiej Akademii
      Nauk (PAN). Niech sie bawia w nauke, ale za swoje pieniadze, a nie
      za moje!
      "Spotkanie prof. Grażyny Prawelskiej-Skrzypek z rektorem
      Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku (Słowacja)
      18 listopada 2008 r."
      "18 listopada br. odbyło się spotkanie prof. Grażyny Prawelskiej-
      Skrzypek, podsekretarza stanu w MNiSW z prof. Tadeuszem Zasępą,
      Rektorem Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku (Słowacja).
      Poruszono sprawy związane z wzajemnym uznawaniem stopni naukowych i
      tytułów, a także procedurami nadawania stopni naukowych w obu
      państwach".
      www.nauka.gov.pl/mn/index.jsp?place=Lead09&news_cat_id=13&news_id=7344&layout=6&page=text
      • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 14:14
        Lesiu, zapomniałeś dawnego nicka???
        a tak ogólnie - to Polska uznaje te dyplomy (popróbuj na politechnice)
        • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 20:07
          Jak widac, cenzura usunela moj post o powrocie do PRL. A narzekamy
          na cenzure na Bialorusi i w Chinach...
          PS: Nie mam dyplomu inzyniera, wiec polibuda niestety odpada...
          • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 21:10
            no wiesz, próbowałeś już na wydziale, na którym się nie da, to czemu nie
            polibuda??? ja bym się nie poddawał!
            • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 21:37
              Ja teraz czekam na decyzje CK. Minal juz ustawowy czas, a wiec CK
              jest w konflikcie z prawem. Zwala ona wine na UW, ktory jej podobno
              nie dostarczyl dokumentow. Z kolei UW, ktory powinien miec te
              dokumenty, ich nie ma i miec nie bedzie, chyba ze poprosi mnie o te
              dokumenty, czego jednak zrobic nie chce. A wiec CK i UW nie wiedza
              co zrobic. A ja czekam do konca roku, po czem oddam sprawe do sadu...
              Pozdr. :)
              • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 21:48
                Lechu, spryciarz z ciebie, no, no, nie myślałem, że tak ich załatwisz...
                • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 21:52
                  Niby kogo? Tych, co ciebie znow przesladuja, nie dajac ci tych
                  unijnych funduszy na ukonczenie twego perpetuum mobile? Tego,
                  ktorego (podobno) dzialajacy model mi wczoraj pokazywales. Rozumiem,
                  tez, ze gdyby nie te krasnoludki, co to ci w nocy, jak spisz, sypia
                  piasek w lozyska, to twoj wynalazek od dawna dzialalby jak
                  szwajcarski zegarek, a nawet i lepiej...
                  • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 21:55
                    Lechu, spokojnie, to UW czy CK ci to robi??? może już lepiej oglądaj tv???
                    • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 22:04
                      Mnie nikt nic nie robi. Wrecz przeciwnie, CK i UW nie robia mi, tego
                      co powinni mi zrobic...
                      Widze, ze czytasz, ale nie rozumiesz tego, co przeczytales...
                      Pozdr. :)
                      • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 22:06
                        uff, gdybym rozumiał, zapisałbym się do psychiatry

                        a wiesz, że świeci ci się światełko w lodówce???
                        • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 22:11
                          Tak, ale tylko jak drzwi sa w niej szeroko otwarte. Albo jak do niej
                          wloze wlaczona latarke, ale wtedy tylko dopoki sie bateria nie
                          wyczerpie.
                          A tak na serio - jestes bezdennie glupi... :(
                          • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 22:13
                            a skąd wiesz??? (z tą lodówką)
                            • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 02.12.08, 00:29
                              Z wykopalisk. Bowiem "juz starozytni Grecy i Rzymianie mieli
                              lodowki"... ;)
                          • adept_ltd1_net Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 01.12.08, 22:28
                            Lechu? sprawdzasz?
                            • spejsmen Re: Polska nauka NIE chce dogonić Europy! 02.12.08, 00:28
                              Sprawdzam! ;)
                              www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?what=news&id=5941&PHPSESSID=9defca6dc875744c6c5f6f603d5d250e
    • spejsmen Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 21:47
      Skad ta wiara, ze najwazniejszym problemem polskiej nauki jest brak
      pieniedzy? A nie pomyslales, ze w obecnym systemie, kazda zlotowka
      przeznaczona na finansowanie polskich panstwowych wyzszych uczelni
      jest zlotowka zmarnowana?
      • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 21:52
        krakowskim targiem - co piąta??? i niech już będzie moja strata.
        • spejsmen Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 21:54
          Nie jestem przekupka, wiec sie targowac nie bede... ;)
          • adept_ltd1_net Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 21:57
            ok, no to nie uważam!
            • spejsmen Re: Polska nauka, czyli jak dogonić Europę 01.12.08, 22:02
              Uwazaj za to jak przechodzisz przez jezdnie...
    • spejsmen Co nam teraz madcio... 02.12.08, 00:31
      ... wytnie?
      • gaassarbajter Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 09:54
        ... wekslujac dyskusje na boczny tor z wykolejnica na koncu... :(
        No coz, to normalna taktyka zwolennikow status quo w nauce polskiej -
        wysmiewac zwolenikow reform (skoro samej reformy wysmiac sie juz
        nie da, gdyz jest ona potrzebna w oczywisty sposob dla kazdego
        myslacego czlowieka) i skierowac dyskusje na tzw. pyskowke
        (nieodzalowany Wiech sie tu klania), czyli argumentacje ad personam
        (zamiast ad rem) ... :(
        • adept_ltd1_net Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 10:10
          ogólnie rzecz biorąc, Lesiu, po starej znajomości, mógłbym ci przyznać rację,
          niemniej
          1. nie jestem zwolennikiem status quo...
          2. uważam, że więcej szkody uczynią reformie ci, którzy bredzą o nauce w Polsce
          (bez logiki, wiedzy, a nawet z kłopotami językowymi), mianując się przy tym
          bezkompromisowymi reformatorami, niż ci, którzy chronią status quo (ci pierwsi
          legitymizują tak naprawdę tych drugich),
          3. no i Lesiu, a kto zaczyna pyskówki tu, hę??? czy ja ci ostatnio pisałem, że
          jesteś głupi??? nie pisałem (że już nie wspomnę, iż przedłożyłem twoje poczucie
          humoru nad poczucie humoru olivera...), więc o co ci chodzi...
          miłego dnia!
          • gaassarbajter Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 10:23
            1. OK. Ale czemu wiec bronisz status quo?
            2. Atakujesz kazdego, kto pisze o prawdziwej reformie, czyli o
            zniesieniu dozywotnich (belwederskich) profesur i habilitacji, o
            uznawaniu dyplomow z czolowowych zachodnich uczelni, o prawdziwych
            otwartych konkursach na stanowiska od asystenta do profesora, o
            likwidacji PAN, o odpowiedzialnosci uczeleni za pieniadze otrzymane
            od podatnikow itd.
            3. A czy ja pisze, zes glupi? NIE! Wrecz przeciwnie, uwazam cie za
            bardzo inteligentgeo zwolennika utrzymania status quo, ktory dosc
            skutecznie osmiesza kazdego zwolennika zmian (jako oszolka, ktory
            chce zmian dla samych zmian), i ktory wciaz dowodzi, w w polskiej
            nauce BYCZO JEST...
            4. Pozdr. :)
            • adept_ltd1_net Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 12:34
              Lesiu,
              ależ:
              1) nie bronię, łżesz jak pies, oskarżając mnie o to...
              2) jeśli "prawdziwa reforma" (swoją drogą Lesiu - może wystarczy: reforma, nie
              lubię tej nowomowy i fakt, że jesteś z innej epoki nie tłumaczy cię), to
              bredzenie ludzi niemających pojęcia o tym, o czym mówią i żyjących jedynie
              własnym resentymentem, to to jest g..., a nie reforma. Kłamstwem jest też Lesiu,
              że atakuję każdego, który pisze o reformie (wiesz - kwantyfikator "każdy" jest
              kiepski w dyskusjach, które mają zachować poziom i wolałbym, byś go usunął ze
              swojego słownika, przynajmniej rozmawiając ze mną). Co do szczegółów
              wymienionych - jestem za uznawaniem dyplomów (już nie truj o tym czołowym
              Monash, bo w twoim przypadku nie działa) i za prawdziwymi konkursami (zapewniam
              cię, poradziłbym sobie w nich) i za odpowiedzialnością za pieniądze (co więcej,
              staram się nie tylko o tym na forum, ale i wymagać tego u siebie w instytucie),
              nie jestem wszak za likwidacją czegokolwiek.
              3. no pisałeś, więc znów nie łżyj i nie łżyj, że twierdzę, że jest byczo - nie
              jest i piszę o tym.
              Ale - powtórzę się - jeśli piszą o tym osiołki, które nawet pisać i myśleć nie
              potrafią, to niestety kompromitują ideę, którą głoszę. Nie widzisz tego???
              4. Pozdr. ładna pogodna nie??? tylko te pozostałości po halnym.
              3.
              • spejsmen Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 14:48
                0. Nie badz taki agresywny, zamist "lzesz" napisz "mijasz sie z
                prawda", a wszystko bedzie OK! :)
                1. Bronisz, "by default", czyli nie popierajac reform i kytykujac
                refrmatorow... :(
                2. Pisze "prawdziwa reforma" aby ja podroznic od pseudoreformy
                Kudryckiej... Zauwaz tez, ze od roku 1981 zyje i pracuje w systemie
                zachodnim... :)
                3. Wciaz uwazasz, ze dyplom z Monash jest gorszy niz dyplom z UW,
                mimo iz fakty udowadniaja cos zupelnie przeciwnego. :(
                4. Stad wnisokuje, ze nie mial bys szansy w uczciwym konkursie... :(
                5. I wciaz nie rozumiesz, ze zyjesz z pracy innych ludzi, z ich
                podatkow, a wiec musisz sie przed nimi rozliczyc, bowiem inaczej to
                oni cie rozlicza, a wyedy bedzie ci bardzo niemilo... :(
                6. Twierdzisz, ze jst byczo, ze np. taki UW jest lepszy od Monash,
                wiec po co zmieniac cokolwiek? :(
                7. A pogoda ladna. Wiec szkoda, ze musze sie przygotowywac do zajec
                z systemow transportowych (tu sie nie da lac wody jak w twej
                humanistyce)... ;)
                • adept_ltd1_net Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 14:58
                  0. ok - mijasz się z prawdą (ale jak robisz to nader często, to...)
                  1. krytykuje tylko tych reformatorów, którzy są gorsi od obecnego betonu, a co
                  do reszty, co robię etc., to co możesz wiedzieć...
                  2. no wiesz, czym skorupka...
                  3. nie, nawet tak nie myślę- uważam, że dyplom z Monash za świetną pracę jest
                  lepszy od dyplomu z UW za kiepską i odwrotnie, a zarazem uważam, że lepsze
                  warunki do pisania twojej pracy miałbyś na UW (albo lepie - na UJ), a
                  twierdzenie tu o faktach... jest nadużyciem (nie napisałem - Łgarstwem!),
                  4. więc to też nie ma sensu, zresztą logika tego wywodu (Lechu, nie spotkałeś
                  się z krytyką argumentów??? materialną i formalną???) jest kiepska,
                  5. bardzo dobrze to rozumiem i pracują dla innych ludzi i oni nie narzekają na to,
                  6. nie twierdzę tak!!! - sorki, muszę to napisać: łżesz jak pies... (a co do
                  reszty: pod pewnymi względami UW jest lepszy, pod pewnymi Monash jest lepszy...,
                  pomyśl o Monash pracującym za budżet UW...
                  nic by tam nie było)
                  7. Lechu, a jakiej mojej humanistyce??? nie wychodź z roli Lemologa jak
                  zajmujesz się tramwajami... to też twoja humanistyka, a ja uważam, że dobra
                  humanistyka to taka, gdzie się wody nie leje

                  pozdrawiam
                  • spejsmen Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 20:16
                    0. OK, niech ci bedzie... ;)
                    1. Krytykujesz kazda propozycje reformy. Zrozumiale, bo jako
                    przezytek PRlowski, to na reformie byc stracil... :(
                    2. Akurat ja nasiaklem na SGPiSie wiedza pochodzaca od uczniow
                    Kaleckiego i Langego... :)
                    3. Widzisz, Monash ma swoje standardy. Ponadto doktoraty z Monash
                    sa oceniane przez niezaleznych recenzentoiw z innych uczelni niz
                    Monash. W moim przypadku byl to McGill w Kanadzie (Montreal) i UWA w
                    Perth - oba takze w czolowce swiatowej, znacznie powyzej UW, ktory
                    sie paleta gdzies pod koniec tabeli... I skad u ciebie to
                    przekonanie, ze mialbym lepsze warunki na UW czy UJ? Kto tam np. zna
                    angielski? Praktycznie nikt. A dostep do literatury mialem via BN w
                    Warszawie. Z Lemem tez sie spotkalem w ramach wyjazdu studyjnego do
                    Polski. A wiec? :)
                    4. Czemu me twierdzenie nie twoim zdaniem ma sensu? ;)
                    5. Konkretnie kto nie narzeka? ;)
                    6. Akurat w ekonomii, naukach spolecznych itp. buzdzet nie jest
                    wcale taki wazny. Liczy sie atmosfera na uczleni, wolnosc badan,
                    kadra a nie pieniadze... ;) To raczej na UW czy UJ dzis nic nie ma,
                    mimo iz na te uczelnie ida calkiem spore pieniadze. Zauwaz, ze
                    Monash to glownie politechnika i akademia medyczna, i na te wydzialy
                    plus na fizyke i chemie idzie jakies 90% budzetu... Monash ma np.
                    wlasny akcelerator, calkiem spory, choc oczywiscie LHC to raczej nie
                    jest... ;)
                    7. Lem byl humamista, ale w takim znaczeniu, w jakim humanista byl
                    tez np. Einstein. Znow myslisz jak na UW czy UJ: Lem=SF=bajki, a
                    wiec nie jest godzien aby sie nim naukowo, na serio zajmowac...
                    Pozdr. :)
                    • adept_ltd1_net Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 20:45
                      -1. Lechu, baran jesteś, ale jakoś mam słabość do ciebie,
                      1.nie każdą, tylko idiotyczne... (no i nie jestem przeżytkiem prlowskim, studia
                      zacząłem w 88 r...)
                      2. gratuluję
                      3. Lechu, ja coś wiem o twoich relacjach z Lemem i wokół Lema, ale z
                      przyzwoitości przemilczę to... i jakby to powiedzieć jeszcze - a jakie pojęcie
                      o Lemie mają twoi niezależni recenzenci w porównaniu z polskimi badaczami
                      Lema??? Nie bądź śmieszny.
                      4. Pomyśl raz jeszcze, podpowiem - jeśli przesłanka jest do d..., to reszta też,
                      5. a nie pamiętam o co chodzi,
                      6. no właśnie, polibuda i akademia medyczna, a nie lemologia, sam przyznajesz,
                      7.Lech, niechże ci ból płynący z twych trzewi nie zaślepia jasności umysłu,
                      przecież właśnie to napisałem, co ty mi tu objawiasz i w związku z tą kwestią
                      jestem po twojej stronie, Lemem należy się zajmować naukowo i Lem był
                      pisarzem-filozofem (by już nie rozwijać dalej),

                      lepiej???
                      ;-)
                      • spejsmen Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 21:03
                        -1. A czemu nie owca? ;)
                        1. Czyli studiowales u PRLowskiej profesury... :(
                        2. Dziekuje. :)
                        3. Z Lemem nie mialem zadnych "relacji"... I mymi recenzentami bykli
                        tacy eksperci jak np. prof. Darko Suvin, czolowy amerykansko-
                        chorwacki lemolog... :)
                        4. Do czego jest ta przeslanka? ;)
                        5. I ja tez! :)
                        6. Faculty of Arts Monash Uni, gdzie pisalem ma dysertacje o Lemie
                        ma wielkosc +/- UW czy UJ... :)
                        7. OK :)
                        Super! :) :) :)
        • charioteer Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 10:30
          Mnie akurat kto inny odstrasza. Wcale nie Adept...
          • spejsmen Re: Adepcio odstraszyl dyskutantow... 02.12.08, 14:50
            Nie badz taka strachliwa persona. I wiesz jak latwo mozna wylaczyc z
            widoku posty pisane z konkretntych nickow?
    • gaassarbajter Jak dogonić Europę? 02.12.08, 10:03
      Przede wszystkim (p. tez dyskusja o patentach) to w Polsce brakuje
      systemu okresowego oceniania pracy uczelni i pracowników naukowych.
      Nie raz i nie dwa pisalem, ze nalezy wyzsze uczelnie i instytuty
      naukowe sprywatyzowac (aby mialy realnego wlasciciela,
      zainteresowanego w reputacji danej uczelni i aby sluzyly one
      studentom a nie profesurze. Nalezy tez raz i na zawsze zlikwidowac
      synekurki typu dozywotniego tytulu profesora belwederskiego,
      podniesc poziom prac magisterskich i doktorskich, ale jednoczesnie
      zlikwidowac habilitacje, jako przezytek XIX wieku oraz wprowadzic
      obowiazkowa druga obrone doktoratu po 20-25 latach, aby usunac raz i
      na zawsze z uczelni sklerotykow, ktorzy od doktoratu nie zrobili
      zadnego postepu i zrobic go nie chca...
    • spejsmen Polska nauka, czyli jak dogonić Europę? 02.12.08, 20:58
      1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
      2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować
      doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
      3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze
      Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy
      czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one
      uzyskane.
      4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od
      asystenta do profesora, w których jury składało by się z
      cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to
      musza się znaleźć fundusze).
      5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca
      oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
      64.233.183.132/search?
      q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+kar
      ta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
      6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one
      finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one
      odpowiadać.
      7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
      8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być
      połączone z uczelniami wyższymi).
      9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych
      laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach
      międzynarodowych jak CERN czy ESA.
      10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
      • spejsmen Europejska Karta Naukowca - MNiSW 02.12.08, 21:15
        www.nauka.gov.pl/mn/index.jsp?place=Lead08&news_cat_id=79&news_id=2346&layout=2&page=text
        Zwracam uwage na:
        2. Zwiększenia mobilności pracowników naukowych w UE, przy czym
        rozróżniane są dwa jej aspekty:
        a) mobilność międzysektorowa – mobilność pomiędzy sektorem nauki (w
        Polsce: uczelnie wyższe, PAN i jednostki badawczo-rozwojowe) i
        sektorem przedsiębiorstw, która wpływa tak na podnoszenie
        kwalifikacji pracowników naukowych, jak i na zwiększenie poziomu
        wykorzystywania wyników badań naukowych przez gospodarkę;
        b) mobilność międzynarodowa – tak pomiędzy krajami członkowskimi
        Europejskiego Obszaru Gospodarczego, jak i pomiędzy nimi a krajami
        trzecimi (w ten aspekt mobilności wpisuje się również dążenie do
        zwiększenia napływu do UE naukowców z państw trzecich).
    • anfa05 Polska nauka ... ofiarą kryzysu 20.12.08, 17:10
      Jak zwykle najłatwiej oszczędzać na Nauce. Pani Minister Kudrycka już
      zapowiedziała, że nauka nie ma co liczyć na dodatkowy miliard, który miała
      dostać w 2009. I tak, za chwilę okaże się, że intencja były dobre. Ale niestety
      ... nauka musi poczekać :(
      • gazeta.plonline Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 17:31
        A z jakiej racji polscy podatnicy maja lozyc, i to wiecej pieniedzy,
        podczas kryzysu, na mafie profesorow belwederskich, kntrolujacych
        polska nauke, i bedaca odpowiedzialna za jej tragiczny wrecz stan?
        Uwazam, ze dopoki nie bedzie w PL radykalnej reformy nauki,
        polegajacej m. in. na:
        - likwidacji habilitacji,
        - likwidacji CK,
        - likwidacji dozywotniej, belwederskiej profesury,
        - otwarcia sie na swiat, w tym automatycznego uznawania dyplomow
        wydanych przez czolowe uczelnie swiata,
        to ani gorsz z podatkow, czyli z budzetu panstwa nie powinien isc na
        polska nauke. Jak jest ona taka dobra, jak twierdzisz, to niech sie
        utrzymuje z czesnego i z grantow dobrowolnie otrzymywanych z
        prywatnego sektora. Wystarczy wiec wprowadzic bon oswiatowy dla
        studentow i odplatnosc za studia, zamiast placic z budzetu, czyli
        podatkow, uczelniom czy tez PANowi - instytucji iscie
        stalinowskiej... :(
        • dalatata Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 18:12
          a czy moglibysmy sie umowic ze wazne jest tylko uznanie tego jednego
          najwazniejszego dokotratu (podpowiem, ze chodzi o dokotrat z Monash....), a
          reszty juz nie trzeba. a jak uznamy juz ten doktorat, to moze i nawet fajnie by
          bylo jakby cos skaplo od podatnika, nie Lesiu?
          • gazeta.plonline Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 19:30
            Zobacz na przedstawiona przeze mnie hierarchie waznosci zmian, i nie
            wyprowadzaj tej dyskusji na manowce twoich kompleksow i atakow ad
            personam...
            • dalatata Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:31
              bo ty nie jestes az taki glupi, zeby pchac sie na pierwsze miejsce....az taki nie.

              natomiast trzeba byc niezlym baranem, zeby sadzic ze jednym z najbardziej
              dotkliwych problemow polskiej nauki jest to, ze trzeba nostryfikowac dyplomy.
              rzeczywiscie, zniesmy nostryfikacje i juz wszystkie problemy znikna. no i
              koniecznie hablitacje, zeby Lesiu Keller mogl zostac od razu profesorem. i
              nagle, jak reka odjal znikna wszystkie problemy nauki polskiej. i nagle szkola w
              ktorej prof Keller bedzie wykladal wskoczy do pierwszej 20-tki swiatowych
              uniwersytetow. a wszystko dzieki niezwyklemu dorobkowi prof. Kellera. swiat
              stanie oniemialy, a propozycje profesur zaczna sie wysypywac jak z rogu
              obfitosci....

              wiem, wiem, artykul 212 i linki ida do agory
              • adept_ltd1_net Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:35
                zacznijmy od tego, że w przypadku prawdziwych naukowców dyplomy są nostryfikowane...
                • gazeta.plonline Ukrainska habilitacja adepta 20.12.08, 20:39
                  Znow mnie znieslawiasz. Ja mam bowiem prawdziwy dyplom, z czolowego
                  uniwerytetu australijskiego, a nie, jak ty, ukrainska habilitacje
                  kupiona za pare tysiecy zlotych, w czasie kiedy to w Polsce uznawano
                  automatycznie doktoraty i habilitacje z b. RWPG... :(
                  • dalatata Re: Ukrainska habilitacja adepta 20.12.08, 20:40
                    co ty pieprzysz Lesiu, adept ma habiltacje bialoruska. zdobyl na podstawie pracy
                    przedstawiajacej biografie Lukaszenki. ja z kolei kolokwium robilem w
                    turkemnistanie, ale nie zdradze ci tematu.

                    no. papa Lesiu.
                  • adept_ltd1_net Re: Ukrainska habilitacja adepta 20.12.08, 20:41
                    Lechu, z RWPG to ty jesteś, ja jestem ze 20 lat młodszy od ciebie, głąbiku ty mój...
                    • gazeta.plonline Re: Ukrainska habilitacja adepta 20.12.08, 20:44
                      I co z tego? Kiedy kupowales swa habilitacje, w Polsce wciaz byly
                      wazne przepisy z czasow RWPG...
                      • adept_ltd1_net Lesiu!!! 20.12.08, 20:47
                        Lesiu, jeszcze raz spojrzyj na to bagno dookoła i na jasność bijącą z ciebie i
                        dalej w szloch, nie wstydź, zapomnij o męskich stereotypach, płacz, a ranek
                        będzie już inny, bardziej mokry. Dalej!
                        • gazeta.plonline Re: Lesiu!!! 20.12.08, 20:51
                          Co ci znow odbilo? Czemu mam niby plakac? Plakac to ty bedziesz, ale
                          za kratkami...
                          • adept_ltd1_net Re: Lesiu!!! 20.12.08, 20:57
                            Lesiu, lubisz kratki? opowiedz nam? ale kanalizacyjne czy na spódniczkach?
                            • gazeta.plonline Re: Lesiu!!! 20.12.08, 21:01
                              Ty zas bedziesz miec niedlugo kratki w oknach a w drzwiach zamki, do
                              ktorych nie bedziesz miec kluczy...
                              • adept_ltd1_net Re: Lesiu!!! 20.12.08, 21:05
                                Lesiu, łkaj, łkaj, jeszcze jeden drobny wysiłek i już łkaj, łkaj, nie przejmuje
                                się kratami i brakiem klamek, łkaj, malutki!
              • gazeta.plonline Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:35
                Jako czlonek mafii profesorskiej, dalatata jest za utrzymaniem w
                Polsce takich przezytkow PRLu jak habilitacja i nostryfikacja. I nic
                dziwnego, poniewaz jest on naukowym zerem, to bedzie bronic systemu,
                ktory mu zapwenia, kosztem reszty ludnosci, synekurke az do
                przejscia na emeryture... :( A kazda proba unowoczesnienia polskiej
                nauki zagraza jego pozycji, poniewaz wtedy sie okaze, ze jest on
                zerem... :(
                • dalatata Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:38
                  tak, a w PoP wystepuje jako don Dalatata.

                  tak Lesiatko, szczegolnie twoj dorobek zagraza mojej pozycji. zreszta ja mysle
                  ze dlatego nie chcieli cie nostryfikowac. zebys nami wszystkimi nie wytarl
                  podlogi....pokazalbys nam cv, a my na podloge i krzyczymy: efendi.....prowadz
                  nas. ku przyszlsoci, ku lepszej nauce, ku nowoczesnosci....
                  • gazeta.plonline Slowacka habilitacja dalataty 20.12.08, 20:41
                    Przeciez ty dalatata habiliatcje zrobiles, za gupie kilka tys. zl, w
                    Rużomberku na Slowacji, stad tak sie boisz otwarcia polskiej nauki
                    na świat. Okaazlo by sie wtedy, ze twoje dyplomy sa nic nie warte w
                    porownaniu do nieuznawanych obecnie w Polsce dyplomow z Australii,
                    Kanady czy USA...
                    • adept_ltd1_net Lesiu, nie wstydź się płakać!!! 20.12.08, 20:45
                      Lesiu, twój krzyk mnie poruszył, myślę, że już potrafisz mierzyć się ze swoim
                      bólem niechcianego kiepskiego badacza. Ale myślę, że powinieneś odważyć się na
                      płacz, to oczyszcza.Jesteśmy z tobą, malutki!
                      • gazeta.plonline Kolejne chamstwo adepta 20.12.08, 20:50
                        Uwazaj, bowiem mam zamiar podac spolke AGORA SA do sadu za
                        znieslawienie, a oni wtedy cie na 100% odszukaja...
                        • adept_ltd1_net Re: Kolejne chamstwo adepta 20.12.08, 20:56
                          Lesiu, no jeszcze jeden krok i się oczyścić, płacz malutki, płacz, profesorowie
                          oszukiwali cię, mówiąc że cię kochają, płacz!
                          • gazeta.plonline Re: Kolejne chamstwo adepta 20.12.08, 21:00
                            Co cie ten placz opanowal? Lepiej zwroc te swa lewa habilitacje.
                            Moze dostaniesz wtedy tylko wyrok "w zawiasach"...
                            • adept_ltd1_net Re: Kolejne chamstwo adepta 20.12.08, 21:04
                              Lesiu, no, jeszcze jeden pościk i łezki trysną same, nie broń się przed własną
                              prawdą...
              • gazeta.plonline Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:36
                I ciekawe, ze przeciwnicy reform kryja sie za anonimowymi nickami,
                ale zwolennikow owych reform to atakuja po nazwisku...
                • dalatata Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:39
                  tak, Lesiatko, a twoje nazwisko wydobylismy z ciebie na torturach.

                  bez odbioru Lesiu, juz dzisiaj mam swoja dzialke gadania z toba. papa
                • adept_ltd1_net Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:40
                  Lechu, ty zwolennik reform!!! znów mnie ubawiłeś do łez, prawie 60 letni
                  magister, bez dorobku reformuje, he he he he
                  • gazeta.plonline Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:42
                    Znow mnie szkalujesz. Przypominam o art. 212. § 2. K.k.
          • adept_ltd1_net Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:27
            w sumie Lesia utrzymuje chyba podatnik australijski, więc hulaj Lesio, sensu nie
            ma...
            • gazeta.plonline Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:30
              Znow stac cie tylko na ataki ad personam?
        • adept_ltd1_net Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:26
          dobrym celem jest już to, że owa mafia chroni polską młodzież przed Lesiem... to
          już jest warte opłacania!
          • gazeta.plonline Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:29
            Ta mafia, jak kazda, chroni tylko interesy jej czlonkow...
            • adept_ltd1_net Re: Ani grosza podatkow na nauke w PL! 20.12.08, 20:33
              Lesiu, a fe... interesy członków,świntuszek...
        • adept_ltd1_net Re: Kononowicz??? 20.12.08, 20:30

      • dalatata Re: Polska nauka ... ofiarą kryzysu 20.12.08, 18:13
        nie znam sie, ale moze to chodzi o ten kryzys finansowy co?


        anfa05 napisał:

        > Jak zwykle najłatwiej oszczędzać na Nauce. Pani Minister Kudrycka już
        > zapowiedziała, że nauka nie ma co liczyć na dodatkowy miliard, który miała
        > dostać w 2009. I tak, za chwilę okaże się, że intencja były dobre. Ale niestety
        > ... nauka musi poczekać :(
      • charioteer Re: Polska nauka ... ofiarą kryzysu 20.12.08, 18:21
        anfa05 napisał:

        > Jak zwykle najłatwiej oszczędzać na Nauce. Pani Minister Kudrycka już
        > zapowiedziała, że nauka nie ma co liczyć na dodatkowy miliard, który miała
        > dostać w 2009.

        A mozna prosic o zrodlo?
      • olias Re: Polska nauka ... ofiarą kryzysu 17.10.09, 14:48
        to dobra wiadomość. dziękuję za promyk słońca w szarym, codziennym
        zapieprzu na utrzymanie nierobów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka