Dodaj do ulubionych

O wąskich przełykach czarnych dziur

18.12.08, 00:01
Nie zamierzam tutaj kwestionować istnienia czarnych dziur; ani ogólnej teorii
względności, z której wynika ich opis. Ci którzy w te rzeczy ,,nie wierzą'',
niech raczej dalej nie czytają, bo mnie chodzi o wyjaśnienie pewnych
technicznych konsekwencji OTW a nie o dyskusję o tym, czy Einstein był głupi
czy mądry. Natomiast fizyków gorąco proszę o zaspokojenie mojej ciekawości.

Otóż nijak nie potrafię przejąć się strachem szerokiej gawiedzi przed czarnymi
dziurami, które jakoby ,,zjadają i nie wypluwają''. Wszystko, co czytałem o
czarnych dziurach, z wyjątkiem sensacyjnych artykułów tabloidowych, wskazuje
na to, że czarna dziura niczego pochłonąć nie może.

Wynika to z dylatacji czasu w wysokiej grawitacji panującej w okolicy dziury.
Tak jak rozumiem, w miarę zbliżania się obiektu do jej horyzontu zdarzeń,
jego własny czas jako funkcja czasu odległego obserwatora posiada poziomą
asymptotę (coś jak funkcja arctg); to znaczy, czas zewnętrznego obserwatora
zdąży dojść do nieskończoności zanim obiekt minie horyzont zdarzeń.

Wobec tego nie możemy NIGDY zaobserwować znikania czegokolwiek w czarnej
dziurze; widzimy tylko, że to coś porusza się coraz wolniej, i wolniej, w
końcu prawie całkiem zamiera... i tak trwa prawie zamarłe usque ad finem
temporum. Ciągle przed horyzontem zdarzeń; czyli tam, skąd powrót jest
jeszcze możliwy. Tak więc czarna dziura niczego skutecznie zjeść nie może,
nawet światła, ma na to zbyt wąski przełyk.

Nie jestem fizykiem, dlatego pytam. Czy ja coś źle rozumiem w sprawie tej
rzekomej żarłoczności czarnych dziur? Jeśli tak, to bardzo proszę o
wyjaśnienie mi błędu.

- Stefan

www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
Obserwuj wątek
    • pomruk Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 00:13
      Z punktu widzenia odległego obserwatora ciało nigdy nie przeniknie
      horyzontu zdarzeń - tu masz rację. Ale zarówno z punktu widzenia
      tego ciała jak i punktu widzenia wnętrza czarnej dziury ciało z
      łatwością przeniknie horyzont zdarzeń. Tak więc z niemożności
      obserwacji "zżarcia" z daleka nie można wnsić, iż "zżeranie" nie
      zachodzi.
      • stefan4 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 00:38
        pomruk:
        > Z punktu widzenia odległego obserwatora ciało nigdy nie przeniknie
        > horyzontu zdarzeń - tu masz rację.

        Dziękuję. W takim razie odpada nam przynajmniej jeden strach: że dziura żre, żre, i temu łakomstwu nie ma końca, i w skutek tego żarcia przemienia się z mikrodziury w megadziurę... Jeśli patrzymy z zewnątrz na taką tyjącą dziurę, to widzimy tylko, że ona ma coraz więcej satelitów nie mogących się zdecydować na wlecenie do środka. Gdyby te satelity krążyły tylko dookoła wspólnego środka masy, to sytuacja nie byłaby o wiele lepsza niż gdyby wpadły. Ale jak ich jest dużo, to nawet niektóre mogą zostać katapultowane w siną dal. A już na pewno dają się rozgonić jakimś polem elektrycznym; a jeśli mają spin, to i magnetycznym.

        Czyli jak ten Large Hadron Collider wyprodukuje stado mikrodziur wielkości pojedynczych cząstek, to te dziury z punktu widzenia nas, niesiedzących w ich wnętrzu, wcale nie będą rosły.

        pomruk:
        > Ale zarówno z punktu widzenia tego ciała jak i punktu widzenia
        > wnętrza czarnej dziury ciało z łatwością przeniknie horyzont
        > zdarzeń.

        Zaraz, zaraz. Z punktu widzenia wnętrza czarnej dziury nic nie przeniknie horyzontu zdarzeń, bo on nie istnieje. On ma niby oddzielać wnętrze od zewnętrza; ale dla kogoś w środku, żadnego zewnętrza nie ma. Możesz powiedzieć, że JUŻ nie ma, bo mu się czas skończył; w każdym razie nie ma niczego na zewnątrz. Więc horyzontu też nie ma. Jeśli jesteśmy w środku, to istnieje tylko dziura.

        A kosmonauta-samobójca, który leci w stronę czarnej dziury z zamiarem wpadnięcia do niej, też nie może tego zrobić, niech lepiej użyje stryczka. A to dlatego, że obiekty tego świata (w tym światło) poruszają się tylko po liniach geodezyjnych czasoprzestrzeni; a wewnątrz horyzontu zdarzeń wszystkie geodezyjne są zamknięte. Nie ma z nich wyjścia, ale też nie ma wejścia. To trochę tak, jakbyś próbował zejść w dolinę nie opuszczając poziomicy
        • petrucchio Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 00:59
          stefan4 napisał:

          > a wewnątrz horyzontu zdarzeń wszystkie geodezyjne są zamknięte.
          > Nie ma z nich wyjścia, ale też nie ma wejścia.

          Nie, to nie tak (zob. odpowiedź w drugim wątku).
    • madcio Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 00:15
      Disklejmer: fizykiem nie jestem.

      Z tego, co wiem, to opisany przez ciebie stan rzeczy dotyczy obserwatora na
      zewnątrz CD. Pechowiec spadający na CD niczego nie zauważy (spowolnienia czasu,
      znaczy się) i zostanie rozsmarowany radośnie na spagetti, podczas gdy reszta
      wszechświata na "zewnątrz" w jednej chwili dokona swego żywota...

      > na to, że czarna dziura niczego pochłonąć nie może.
      To potoczne określenie i twój opis w praktyce niczym się nie różnią... :)
      • stefan4 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 00:46
        madcio:
        > Disklejmer: fizykiem nie jestem.

        A czy jest tu jakiś fizyk? Hop! hop!

        madcio:
        > Pechowiec spadający na CD niczego nie zauważy (spowolnienia czasu,
        > znaczy się) i zostanie rozsmarowany radośnie na spagetti

        To mu się przytrafi zapewne na długo przed horyzontem zdarzeń dziury. Spójrzmy
        prawdzie w oczy: podróże kosmiczne były i są niebezpieczne, ale bez związku z
        OTW. W Kosmosie tu i ówdzie panują wysokie temperatury, albo (przeciwnie)
        niskie temperatury, i wysokie grawitacje, i zabójcze promieniowania.

        A dla nas na Ziemi jest istotne, czy malusieńka czarna dziurka, wyprodukowana
        np. przez LHC, moze na tyle utyć, łykając materię, żeby nam zagrozić. Otóż
        wydaje się, że nie, przynajmniej do końca naszej wieczności.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
        • madcio Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 18:48
          > A dla nas na Ziemi jest istotne, czy malusieńka czarna dziurka,
          > wyprodukowana np. przez LHC, moze na tyle utyć, łykając materię,
          > żeby nam zagrozić. Otóż wydaje się, że nie, przynajmniej do końca
          > naszej wieczności.
          Oj, nie wywołuj wilka z lasu. Mieliśmy tutaj parę dyskusji o LHC i ewentualnym
          zagrożeniu z jego strony. Notorycznie pojawiają się osobniki z silnymi
          urojeniami i solidną dawką paranoi. Palcem wskazywać nie będę.
          • ap13579 Krol jest nagi 18.12.08, 20:20
            Lubicie ,zyc w urojonym kosmosie?
            Bo w prawdziwym kosmosie:
            1) BH nigdy nie maleja
            2) BH nieustannie rosna
            3) BH
            • ap13579 krol jest nagi 18.12.08, 20:37
              przeprasazam, poprzednia wiadomosc wysłała sie przedwczesnie więc
              kontynuuję
              Czy lubicie życ w urojonym kosmosie?
              W prawdziwym kosmosie:
              1) masa BH nigdy się nie zmniejsza
              2) masa BH zawsze sie zwiększa
              3) Wszystkie elemenry kosmosu ulegaja konwersji do masy w BH.
              Dotyczy to: ciemnej materii,materi atomowej, wszystkich cząstek
              podstawowych,promieniowania wszystkich rodzajow.
              BH to nie kosmiczny smietnik bez dna ,ale konwertor materii w
              masę, Jedynyn elementem kosmosu nie konwertowanym przez BH jest
              ciemna energia.
              • winoman Re: krol jest nagi 19.12.08, 11:39

                > BH to nie kosmiczny smietnik bez dna ,ale konwertor materii w masę,

                A znasz sprytny pomysł Wheelera jak wykorzystywać BH do składowania śmieci, uzyskując przy okazji z BH więcej energii, niż się w nią w postaci śmieci włożyło?
                • ap13579 Re: krol jest nagi 19.12.08, 14:50
                  Wheeler sie całkowicie myli. BH nie generuje żadnej energii.
                • stefan4 Re: krol jest nagi 20.12.08, 13:11
                  winoman:
                  > A znasz sprytny pomysł Wheelera jak wykorzystywać BH do składowania
                  > śmieci, uzyskując przy okazji z BH więcej energii, niż się w nią w
                  > postaci śmieci włożyło?

                  Ja nie znam a chętnie poznam. Poproszę.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
    • asteroida2 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 10:25
      > widzimy tylko, że to coś porusza się coraz wolniej, i wolniej, w
      > końcu prawie całkiem zamiera...

      E, nie. Przecież z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora rozmiary kątowe
      obiektu zbliżającego się do horyzontu cały czas maleją. Nie widzimy że ten
      obiekt zwalnia, tylko że oddala się od nas coraz bardziej, wpadając w
      nieskończenie głęboką studnię.

      Z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora, spadający obiekt nie może w
      skończonym czasie przekroczyć horyzontu. Ale przecież rozmiary horyzontu wcale
      nie są niezmienne. Horyzont zwiększa swoje absolutne rozmiary (w sensie ilość
      miejsca które zajmuje w przestrzeni), w miarę powiększania masy CD. Choć obiekt
      przekroczyć horyzontu nie może, horyzont może się przemieścić "nad nim",
      sprawiając, że obiekt znajdzie się we wnętrzu CD.

      A do powiększenia horyzontu dodatkowa masa nie musi znaleźć się "pod
      horyzontem". Wystarczy że znajdzie się wystarczająco blisko niego (znów, w
      sensie absolutnych rozmiarów). Po uwzględnieniu obu czynników: lokalnego
      poruszania się obiektu i globalnego powiększania się horyzontu, wychodzi że
      każdy obiekt w skończonym czasie (z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora),
      znajdzie się pod horyzontem.
      • ap13579 Nie pytaj sie fizykow ale kosmologow i astronomow 18.12.08, 10:33
        Ludzie wam chyba odbiło? Dlaczego lekcjoważycie przebogaty skarbiec
        empirii astronomii i kosmologii.
        • ap13579 Re: Nie pytaj sie fizykow ale kosmologow i astron 18.12.08, 10:44
          Warunki BH nigdy nie dadzą sie zbadac w laboratorium fizyki.
          Rezltatem arogancji i ignorancji fizykow jest samobojczy projekt
          CERN.
          Co do istniejącej empirii kosmologii. Jest mnostwo danych
          dotyczących gwiazd rozrywanych przez BH. Sa fotografie strug materii
          gwiezdnej znikającej w BH.
          CZy wyobrażacie sobie gwiazdę neutronowa rozpłaszczona ma
          powierzchni sfery Schwarzchilda? Przecież to tylko linia pola.
          Ty Stefan wołający do fizykow o wyjasnienia BH dowiedziałbys
          się wiecej od literatow.
          • stefan4 Re: Nie pytaj sie fizykow ale kosmologow i astron 18.12.08, 11:19
            ap13579:
            > Ty Stefan wołający do fizykow o wyjasnienia BH dowiedziałbys
            > się wiecej od literatow.

            Od literatów już się dowiedziałem, a teraz chciałbym od fizyków. Audiatur et
            altera pars.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
      • stefan4 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 11:07
        asteroida2:
        > E, nie. Przecież z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora
        > rozmiary kątowe obiektu zbliżającego się do horyzontu cały czas
        > maleją.

        Nie rozumiem (1) dlaczego, (2) co z tego.

        Ad (1): Wyobraź sobie, że światło rozchodzi się po powierzchni Ziemi, po kołach wielkich; np. po południkach. Jeśli np. siedzisz na biegunie północnym, to rozmiary kątowe obiektu oznaczają liczbę południków, które ten obiekt przecina. Wyobraź sobie teraz, że ktoś zbliża się do bieguna południowego
        • asteroida2 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 17:23
          > Obserwowane rozmiary tego obiektu nie mają żadnego znaczenia.

          No cóż, według mnie jest to podstawowy sposób określania odległości. Chodzi o to
          że z naszego punktu widzenia obiekt wpadający do CD wygląda _dokładnie_tak_samo_
          jak obiekt który oddala się od nas z cały czas wzrastającą prędkością (dążącą do
          c). To jest zresztą wniosek z OTW.

          > My widzimy, że na nim wszystko toczy się coraz wolniej; gdyby
          > przerwał swój lot ku dziurze i wrócił, to okaże się, że postarzał
          > się znacznie mniej niż obserwator zewnętrzny.

          Dokładnie tak samo jak obiekt który oddalał się od nas z prędkością bliską c, po
          czym wyhamował, zawrócił i znów się do nas zbliżył.

          > NAJPIERW coś musi do dziury wpaść, a dopiero POTEM ona może
          > zwiększyć swoją masę, a w związku z tym i promień Schwartzschilda.

          Intuicja tutaj ciebie zawodzi. Horyzont zdarzeń przecież nie jest żadnym
          materialnym obiektem. Promień Schwartzschilda możesz wyliczać zarówno dla CD jak
          i dla układu "CD + obiekt na nią spadający". Ten drugi jest większy od
          pierwszego o pewną skończoną odległość. W skończonym czasie (absolutnym)
          spadający obiekt znajdzie się bliżej pierwotnego horyzontu niż ta odległość.
          Wtedy układ "CD+obiekt" będzie już czarną dziurą, więc żadnego fotonu od niego
          nie odbierzesz. Obiekt znajdzie się pod horyzontem.
          • stefan4 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 18.12.08, 22:49
            stefan4:
            > NAJPIERW coś musi do dziury wpaść, a dopiero POTEM ona może
            > zwiększyć swoją masę, a w związku z tym i promień Schwartzschilda.

            asteroida2:
            > Intuicja tutaj ciebie zawodzi. Horyzont zdarzeń przecież nie jest
            > żadnym materialnym obiektem. Promień Schwartzschilda możesz wyliczać
            > zarówno dla CD jak i dla układu "CD + obiekt na nią spadający". Ten
            > drugi jest większy od pierwszego o pewną skończoną odległość. W
            > skończonym czasie (absolutnym) spadający obiekt znajdzie się bliżej
            > pierwotnego horyzontu niż ta odległość.
            > Wtedy układ "CD+obiekt" będzie już czarną dziurą, więc żadnego
            > fotonu od niego nie odbierzesz. Obiekt znajdzie się pod horyzontem.

            Hmmm... Coś w tym chyba jest. Dzięki, muszę przemyśleć.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
            • stefan4 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 19.12.08, 18:19
              asteroida2:
              > Intuicja tutaj ciebie zawodzi. Horyzont zdarzeń przecież nie jest
              > żadnym materialnym obiektem. Promień Schwartzschilda możesz wyliczać
              > zarówno dla CD jak i dla układu "CD + obiekt na nią spadający". Ten
              > drugi jest większy od pierwszego o pewną skończoną odległość. W
              > skończonym czasie (absolutnym) spadający obiekt znajdzie się bliżej
              > pierwotnego horyzontu niż ta odległość.
              > Wtedy układ "CD+obiekt" będzie już czarną dziurą, więc żadnego
              > fotonu od niego nie odbierzesz. Obiekt znajdzie się pod horyzontem.

              stefan4:
              > Hmmm... Coś w tym chyba jest. Dzięki, muszę przemyśleć.

              Z tego by wynikało, że sposób znikania obiektu pod horyzontem zdarzeń czarnej
              dziury zależy od jego masy. Im masywniejszy, tym wcześniej zaobserwujemy, że
              znika. A więc czarna dziura nie łyka wszystkiego, jak leci, tylko grymasi. Jak
              w nią strzelimy kometą, to łyknie. A jak elektronem o tej samej prędkości, to
              będzie go trzymać w nieskończoność przy horyzoncie zdarzeń...

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • winoman Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 19.12.08, 00:10
            asteroida2 napisał:

            > Intuicja tutaj ciebie zawodzi. Horyzont zdarzeń przecież nie jest żadnym
            > materialnym obiektem. Promień Schwartzschilda możesz wyliczać zarówno dla CD jak
            > i dla układu "CD + obiekt na nią spadający". Ten drugi jest większy od
            > pierwszego o pewną skończoną odległość. W skończonym czasie (absolutnym)
            > spadający obiekt znajdzie się bliżej pierwotnego horyzontu niż ta odległość.
            > Wtedy układ "CD+obiekt" będzie już czarną dziurą, więc żadnego fotonu od niego
            > nie odbierzesz. Obiekt znajdzie się pod horyzontem.

            Moim zdaniem nie masz racji, zresztą nie tylko moim, klasycy począwszy od Oppenheimera widzieli to inaczej. Mój punkt widzenia opisałem w innym wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=88665668&a=88722040
            • asteroida2 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 19.12.08, 10:35
              W swoim rozumowaniu założyłeś a priori że rozmiary horyzontu nie zmieniają się w
              czasie (jest "hiperwalcem" w czasoprzestrzeni).
              Jak to założenie motywujesz? Czy jeśli wokół horyzontu zgromadzi się masa
              wielokrotnie większa od pierwotnej masy CD, wystarczająca żeby samodzielnie
              utworzyć CD, to pierwotny horyzont też pozostanie niezmienny?

              Wnioski które wysnuwasz, o nieskończonym czasie upadku, zależą właśnie od tego
              założenia. A rozumowanie które ja podałem, je obala. Masa nie musi dotrzeć do
              horyzontu żeby stać się częścią CD - bo przecież sama grawitacyjnie też
              oddziałuje i lekko zmniejsza energię wypromieniowanych fotonów.

              To samo zresztą odnosi się do samego kolapsu gwiazdy. Obserwator zewnętrzny
              faktycznie zaobserwuje horyzont, ponieważ jego powstawanie nie jest ograniczone
              przez nieskończoną dylatację czasu. Horyzont nie jest niczym materialnym i może
              się przemieścić, mimo że żadne materialne obiekty na nim się znajdujące - nie mogą.
              • winoman Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 19.12.08, 11:18
                asteroida2 napisał:

                > W swoim rozumowaniu założyłeś a priori że rozmiary horyzontu nie zmieniają się
                > w
                > czasie (jest "hiperwalcem" w czasoprzestrzeni).

                Napisałem "hiperwalec", choć nie miałem na myśli ścisłego hiperwalca, o
                rozmiarach przestrzennych niezmiennych w czasie, chodziło mi raczej o
                wyobrażenie kształtu. Oczywiste dla mnie jest to, że rozważając układ "czarna
                dziura + spadające ciało" musimy brać pod uwagę łączną masę, a co za tym idzie
                promień Schwarzschilda całego układu.

                Gdyby było tak, jak mówisz, to zapadająca się gwiazda obserwowana przez
                oddalonego obserwatora po skończonym czasie schowałaby się za swym horyzontem
                zdarzeń, podczas gdy równania opisujące ten proces pokazują wyraźnie, że to
                zjawisko ma charakter eksponencjalny, zarówno różnica r(t)-r_0 (promień
                obserwowany w chwili t minus promień Schwarzschilda), jak i całkowita jasność
                maleją wykładniczo. Jednym ze źródeł, jakie mam teraz pod ręką jest artykuł
                Marka Demiańskiego w Encyklopedii Fizyki współczesnej PWN z roku 1983, równania
                sa na stronie 967. Wiele szczegółów podają Misner, Thorne i Wheeler w rozdziale
                32.3 i podsumowują to w rozdziale 32.7. Mowa oczywiście o "gwieździe idealnej",
                dla której da się przeprowadzić ścisłe rachunki.

                Pozdrawiam!
                • asteroida2 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 19.12.08, 12:41
                  Nie mam pod ręką tego artykułu, więc mogę się tylko domyślać jak te rachunki
                  zostały przeprowadzone - ale zakładam że są poprawne.
                  Rzeczywiście jeśli wyobrazimy sobie idealnie kulistą gwiazdę, zapadającą się
                  pod własnym ciężarem, to z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora nigdy nie
                  osiągnie ona promienia Schwarzschilda, a więc horyzont nigdy nie powstanie.

                  Ja swoje rozumowanie oparłem na założeniu że w ogóle istnieje horyzont. To
                  znaczy - jeśli wyobrazimy sobie przestrzeń zakrzywioną przez gwiazdę jako
                  rozciągający się tunel, to jakaś część tego tunelu oddala się od nas z
                  prędkością większą niż prędkość światła. Jeśli tak jest, to każda dodatkowa masa
                  sprawia że ta część się powiększa, obejmując coraz więcej materii.
                  Ale szczerze mówiąc, nie wiem czy tak jest. Być może prędkość światła jest
                  graniczną prędkością na rozciąganie przestrzeni w takim tunelu. Wtedy horyzont w
                  ogóle nie istnieje. Mamy po prostu bardzo długi tunel, w którym mieszczą się
                  wszystkie wpadające do CD obiekty. Tunel ten powiększa swoją średnicę z każdym
                  wpadającym obiektem, ale jego prędkość rozciągania dąży tylko asymptotycznie do
                  c. Teoretycznie, foton od każdego obiektu który tam wpadł, może wciąż do nas
                  dotrzeć.
                • alsor Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 19.12.08, 16:22
                  > równania opisujące ten proces pokazują wyraźnie,
                  > że to zjawisko ma charakter eksponencjalny,
                  > zarówno różnica r(t)-r_0 (promień obserwowany w
                  > chwili t minus promień Schwarzschilda), jak i całkowita jasność
                  > maleją wykładniczo.

                  Promień Schwarzschilda nie jest odległością do środka,
                  czyli nie możesz sobie tego zwyczajnie odejmować od odległości r.

                  > Jednym ze źródeł, jakie mam teraz pod ręką jest artykuł
                  > Marka Demiańskiego w Encyklopedii Fizyki współczesnej
                  > PWN z roku 1983, równania sa na stronie 967.
                  > Wiele szczegółów podają Misner, Thorne i Wheeler w rozdziale
                  > 32.3 i podsumowują to w rozdziale 32.7.

                  Jeśli tam tak obliczają, no to możesz spokojnie
                  spuścić te bzdety w kibelku.
                • stefan4 Re: O wąskich przełykach czarnych dziur 22.12.08, 01:30
                  winoman:
                  > Napisałem "hiperwalec", choć nie miałem na myśli ścisłego
                  > hiperwalca, o rozmiarach przestrzennych niezmiennych w czasie

                  Ale mnie się wydaje, że horyzont czarnej dziury w czasoprzestrzeni nie stanowi
                  hiperwalca, ani ścisłego ani nieścisłego, tylko (z punktu widzenia odległego
                  obserwatora) raczej zwykłą sferę. Tam przecież czas nie płynie, więc zdarzenia
                  na tym horyzoncie są jednoczesne z wszystkimi zdarzeniami na zewnątrz.

                  Spróbowałem to wyrazić na rysunku www.ipipan.gda.pl/~stefan/dziura.pdf .
                  Zielone to są linie świata moje i innych obserwatorów, którzy względem mnie są
                  w bezruchu, ale coraz bliżej do horyzontu zdarzeń czarnej dziury. Niebieskie to
                  są 3-wymiarowe hiperpłaszczyzny równoczesności. Na prawym skraju rysunku jest
                  horyzont (nie centrum, dopiero horyzont!) czarnej dziury, gdzie czas stoi.

                  Powiedzmy, że niebieskie linie są poprowadzone co rok a zielone co rok świetlny.
                  Czerwona linia to linia świata fotonu wysłanego w stronę czarnej dziury; jak
                  widać, jego odległość od horyzontu zdarzeń jest zawsze nieskończona. Czarna
                  linia to linia świata podróżnika podążającego w stronę czarnej dziury z
                  prędkością c/2. On też jest zawsze nieskończenie daleko od horyzontu zdarzeń.

                  Sama czarna dziura rozpościera się na prawo od tego rysunku, on pokazuje
                  przestrzeń tylko na zewnąŧrz horyzontu zdarzeń. Ale co się dzieje w środku,
                  tego nie potrafię sobie wyobrazić, dlatego juz nie rysowałem. I gdzie tu jest
                  miejsce na hiperwalec?

                  Czy coś źle rozumiem?

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • ap13579 Niczego nie rozumiecie biedne ludziki 22.12.08, 11:04
                    Drogi Stefciu, niestety niczego nie rozumiecie.
                    Rzeczywistosc to nie suma iluzji poszczegolnych obserwatorów ale
                    obiektywny stan całego kosmosu.
                    • stefan4 Re: Niczego nie rozumiecie biedne ludziki 22.12.08, 12:13
                      ap13579:
                      > Drogi Stefciu, niestety niczego nie rozumiecie.
                      > Rzeczywistosc to nie suma iluzji poszczegolnych obserwatorów ale
                      > obiektywny stan całego kosmosu.

                      Dziękuję za podnoszenie wątku.

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
    • alsor jaki horyzont? 18.12.08, 18:29
      > Tak jak rozumiem, w miarę zbliżania się obiektu do jej
      > horyzontu zdarzeń, jego własny czas jako funkcja czasu
      > odległego obserwatora posiada poziomą asymptotę
      > (coś jak funkcja arctg); to znaczy, czas zewnętrznego obserwatora
      > zdąży dojść do nieskończoności zanim obiekt minie horyzont zdarzeń.

      A masz równanie/rozwiązanie, w którym występuje taki horyzont?

      Tu masz coś co nazwano 'Schwarzschild solution':
      staff.science.uva.nl/~jpschaar/report/node6.html
      ale to nie jest rozwiązanie Schwarzschilda,
      lecz aproksymacja dla słabych pól, tj. potencjał V(r) << c^2
      Za dopuszczalną wartość V(r) możemy przyjąć:
      V/c2 <= 0.1, wtedy błąd będzie już dość spory,
      ale jeszcze nie katastrofalny.
      [z V można wyliczyć dopuszczalne rozmiary masy = r, oraz gęstość, bo masa jest
      ustalona].

      Dla silnych pól należy stosować już dokładne rozwiązanie,
      które elegancko wyprowadził Schwarzschild.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka