Dodaj do ulubionych

nie można panikować

17.11.06, 16:49
Dziewczyny, piszę, bo chciałabym Was namówić na spokojniejsze podejście do
tego tematu. To jest niewdzięczna choroba, która a naszym organizmie może
wyrządzić wiele szkód. Pamiętam, jak sama usłyszalam diagnozę i spanikowałam.
Wszłam na to forum w lutym tego roku i byłam załamana. Znalazłam
potwierdzenie moich najgorszych obaw i projekcji. Edometrioza była zestawiana
nieodłącznie z pojęciem niepłodność. To mnie dobijało. Mąż, jak widział, że
znów czytam o laparoskopii i endo, zamykał mi laptopa. Po laparoskopii, kiedy
zdiagnozowano u mnie jeszcze dodatkowo policystyczne jajniki, załamała msię
zupełnie. Byłam przekonana, ze nie będę mogła mieć dzieci, a wizyty na forach
o niepłodości i endo sprawiały, ze czułam, jak ta czarna wizja staje się
realna. Teraz jestem w 17 tc. Mimo tych wszystkich problemów udało mi się
zajść w ciążę i narazie znoszę ją fantastycznie.
Piszę, żeby po pierwsze dać Wam przykład, że się udaje i to nawet w
tzw.beznadziejnych przypadkach jak mój. Chcę Was też namówić na spokojniejsze
podejście do tego tematu, bez paniki i tworzenia najczarniejszych
scenariuszy. Nerwy i pozytywny sposób myślenia mają ogromny wpływ na choroby
związane z naszymi hormonami. Ja moje zajście w ciąże zawdzięczam mojemu
mężowi i nie tylko w sposób oczywisty;) Jego wsparcie i wiara w to, że będzie
dobrze dały mi ogromną siłę. Wiedziałam, że to jest do przezwyziężenia.
Tzymam za Was bardzo mocno kciuki, żebyście wyzdrowiały!
pozdrwiam bardzo ciepło!
Obserwuj wątek
    • meryli Dzięki 19.11.06, 17:44
      Dzięki Lali za te słowa. Wiem coś o tym, bo mój M. też na mnie krzyczy, że
      czytam za dużo na forum i za bardzo się przejmuje lecz jest to silniejsze
      nieraz.... W każdym razie to co piszesz daje wielkie nadzieje, że i nam się w
      końcu uda...
      Pozdrawiam Cię cieplutko, Ciebie i Waszą fasoleczkę. PA!
    • flavia17 Re: nie można panikować 19.11.06, 17:47
      Czytając miałam wrażenie, że to częściowo o mnie. Prawie każde wejście na
      forum o endo i niepłodności skutkuje smutkiem i laniem łez. Mąż jest w stanie
      rozpoznać, że znowu coś czytałam i mam "czarne wizje". Stara sie mnie wspierać
      psychicznie i fizycznie. Otacza mnie miłością i ciepłem. Jednak będąc tutaj,
      czytając forum wiem, że nie jestem sama, nie czuję się napiętnowana przez los,
      choć zdaję sobie sprawę, że upragnione macierzyństwo jest daleko przede mną.
      Czeka mnie długa droga... Wiem jedno: nie mam zamiaru złożyć broni w walce z
      chorobą i walce o dziecko.
      Cieszę się Waszym Szczęściem. Fakt, że pomimo trudności oczekujecie dziecka,
      podnosi mnie na duchu.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka