lali81
17.11.06, 16:49
Dziewczyny, piszę, bo chciałabym Was namówić na spokojniejsze podejście do
tego tematu. To jest niewdzięczna choroba, która a naszym organizmie może
wyrządzić wiele szkód. Pamiętam, jak sama usłyszalam diagnozę i spanikowałam.
Wszłam na to forum w lutym tego roku i byłam załamana. Znalazłam
potwierdzenie moich najgorszych obaw i projekcji. Edometrioza była zestawiana
nieodłącznie z pojęciem niepłodność. To mnie dobijało. Mąż, jak widział, że
znów czytam o laparoskopii i endo, zamykał mi laptopa. Po laparoskopii, kiedy
zdiagnozowano u mnie jeszcze dodatkowo policystyczne jajniki, załamała msię
zupełnie. Byłam przekonana, ze nie będę mogła mieć dzieci, a wizyty na forach
o niepłodości i endo sprawiały, ze czułam, jak ta czarna wizja staje się
realna. Teraz jestem w 17 tc. Mimo tych wszystkich problemów udało mi się
zajść w ciążę i narazie znoszę ją fantastycznie.
Piszę, żeby po pierwsze dać Wam przykład, że się udaje i to nawet w
tzw.beznadziejnych przypadkach jak mój. Chcę Was też namówić na spokojniejsze
podejście do tego tematu, bez paniki i tworzenia najczarniejszych
scenariuszy. Nerwy i pozytywny sposób myślenia mają ogromny wpływ na choroby
związane z naszymi hormonami. Ja moje zajście w ciąże zawdzięczam mojemu
mężowi i nie tylko w sposób oczywisty;) Jego wsparcie i wiara w to, że będzie
dobrze dały mi ogromną siłę. Wiedziałam, że to jest do przezwyziężenia.
Tzymam za Was bardzo mocno kciuki, żebyście wyzdrowiały!
pozdrwiam bardzo ciepło!