Dodaj do ulubionych

"Chińczyk". Mankell.

18.12.09, 14:50
Jestem po lekturze tej książki i dawno żaden kryminał mi się nie spodobał aż
tak bardzo, dlatego postanowiłam rozpieścić autora i założyć tej książce
osobny wątek. A nuż ktoś wpisze swoje zachwyty lub krytykę? (w tę ostatnią
wątpięwink.

Obawiałam się tej książki, wszak nie ma w niej mojego ulubionego Wallandera a
tu przyjemne zaskoczenie.
Podobało mi się połączenie intrygi kryminalnej wraz z tradycyjnymi
(niekoniecznie optymistycznymi) obserwacjami przez autora współczesnych
społeczeństw, świata ogólnie.

Jest miejsce na obserwację świata polityki, zakulisowych rozmów, jak również
obserwacje można powiedzieć psychologiczne, kryzys wieku średniego?
Rozliczanie się z przeszłością, z dawnymi ideałami? Na ile owe dawne ideały
były słuszne a na ile daliśmy się ponieść mrzonkom?

I , jak bardzo pielęgnowane latami pragnienie zemsty, może prowadzić do tragedii.

Bardzo jestem zachwycona tą książką i cieszę się, że po nią sięgnęłam.

Jeśli ktoś jest zainteresowany, moje parę słów o książce tradycyjnie na blogu
pod adresem:

chiara76.blox.pl/2009/12/Chinczyk-Henning-Mankell.html
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 16:09
      Jako inżynier Mamoń podchodziłam do "Chińczyka" lekkim rakiem, ale
      przeczytałam prawie jednym ciurkiem, bardzo mi się podobał. I też
      wolę Mankella niż Larssona, choć "Millenium" połknęłam na wdechu wink
      • matt.cobosco Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 16:47
        To pewnie mnie się też spodoba, bo z tego co pamiętam to Chiarze
        podobały się książki Karin Fossum, którą ja się teraz zachwycam,
        więc niewykluczone, że i "Chińczykiem" się zachwycęsmile Książki o
        Wallanderze (sztuk 8) łyknąłem od razu. Larssona też szybko
        przeczytałem, ale jednak mnie okropnie umęczyła polityczna
        poprawność jego "Trylogii" (wspaniali socjaldemokarci, źli faszyści,
        mężczyżni maltretujący kobiety, cudowni geje żyjący we wspaniałych
        związkach, dysfunkcyjne rodziny itd. - same modne, wyświechtane
        tematy, przedstawione zbyt jednostronnie).
        • chiara76 Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 16:51
          matt.cobosco napisał:

          > To pewnie mnie się też spodoba, bo z tego co pamiętam to Chiarze
          > podobały się książki Karin Fossum, którą ja się teraz zachwycam,
          > więc niewykluczone, że i "Chińczykiem" się zachwycęsmile Książki o
          > Wallanderze (sztuk 8) łyknąłem od razu. Larssona też szybko
          > przeczytałem, ale jednak mnie okropnie umęczyła polityczna
          > poprawność jego "Trylogii" (wspaniali socjaldemokarci, źli faszyści,
          > mężczyżni maltretujący kobiety, cudowni geje żyjący we wspaniałych
          > związkach, dysfunkcyjne rodziny itd. - same modne, wyświechtane
          > tematy, przedstawione zbyt jednostronnie).

          ja Larssona czytałam tylko pierwszą część i najpierw stwierdziłam, że ok, ale
          stało się coś dziwnego, bo im dłużej byłam po lekturze, tym mniej mi się
          podobała. Nie wiem, jakie są następne dwie części trylogii, bo zwyczajnie ich
          nie czytałam.
          Natomiast tak, dobrze Pamiętasz, że ja jestem też miłośniczką Fossum,
          szczególnie jej "Utracona" , która pozostawiła mnie wręcz we łzach (nie
          pamiętam, abym płakała nad jakimś innym kryminałemwink.
          "Chińczyka" polecam, według mnie to jedna z lepszych książek Mankella, ale
          oczywiście, nie trzeba się ze mną zgadzaćwink
          • mallina Re: "Chińczyk". Mankell. 10.01.10, 23:59
            przyznam, ze jestem zaskoczona, ze "Utracona" wywolala az takie emocje.
            mnie tak ksiazka dosc mocno rozczarowala, a to ze zostala okrzyknieta najlepsza
            norweska powiescia kryminalna wszech czasow wrecz zadziwilo.
            ale tez nie znam za wielu norweskich kryminalowwink, moze ten faktycznie jest
            najlepszy?
            w kazydm razie "Utracona" nie zachecila mnie do kupna kolejnej ksiazki Fossum.
      • chiara76 Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 16:51
        ewa9717 napisała:

        > Jako inżynier Mamoń podchodziłam do "Chińczyka" lekkim rakiem, ale
        > przeczytałam prawie jednym ciurkiem, bardzo mi się podobał. I też
        > wolę Mankella niż Larssona, choć "Millenium" połknęłam na wdechu wink

        niby "cegła" a bardzo wciąga i czyta się szybko (wręcz za szybko)...smile
        • iga-i-ga Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 17:38
          Podobała mi się konstrukcja intrygi i przenoszenie akcji w przeszłość - do Chin
          i Ameryki. Nie podobała mi się, zdawała sztuczna, a nawet jakoś naiwna- opowieść
          o współczesnych Chinach i współczesnych chińskich bohaterach książki.
          • chiara76 Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 22:34
            a ja mam wrażenie odwrotne, że właśnie tego typu ludzi w Chinach może być
            całkiem sporo. To przedziwny kraj, jak dla mnie, nie do rozgryzienia, który
            przeszedł ostatnio silną metamorfozę z jednej strony wciąż jednak silnie tkwiąc
            w komunizmie a raczej służalczości jedynej i słusznej partii. Jak to zwykle bywa
            przy transformacjach sporo osób pewnie kręci własne interesy. Myślę też, że
            wbrew pozorom wciąż jest tam jednak trochę ideowców, którzy jednak zapewne
            ideowcami pozostają dlatego, że ich młodość już nie miała nic wspólnego z
            Rewolucją Kulturalną.
            • carollcat Re: "Chińczyk". Mankell. 18.12.09, 23:13
              To tu będzie troche krytyki.

              Pierwszą część przeczytałam z zapartym tchem i gdyby pozostałe były
              takie jak pierwsza, to uznałabym "Chińczyka" za książkę roku.
              Druga część była interesująca.
              Trzecia część była nudna jak flaki w oleju.
              Czwarta się rozkręciła, no bo jakoś trzeba było intrygę zakończyć...

              • negev56 Re: "Chińczyk". Mankell. 19.12.09, 10:04
                Mam identyczne odczucia jak Carollcat, najpierw mocne uderzenie, no bo jeszcze o
                czymś tak dramatycznym w czytywanych kryminałach i sensacjach nie było, już
                cieszę się na niewiarygodną intrygę, już wyobrażam sobie śledczych wznoszących
                się na wyżyny śledczego intelektu... i dostaję "Chińczyka" z sędziną, która
                momentami bardzo nieprofesjonalnie postępuje, niesympatycznymi oficerami policji
                i zastępami kulisów i Chińczyków, a w międzyczasie już domyślam się lepiej czy
                gorzej, jak to było.
                Nie to, że książka zła, bo nie. Ale jeśli już, to wolę zdecydowanie te z
                Wallanderem.
                • sineloco Re: "Chińczyk". Mankell-król jest nagi 20.12.09, 19:03
                  będzie krytyka i to zdecydowana.
                  Najpierw słowo wyjaśnienia.Przeczytałem całego dostępnego na rynku polskim Mankella, włącznie z Comédia infantil. Przeczytałem także większość, o ile nie wszystkie dostępne na rynku polskim tzw. szeroko rozumiane "kryminały skandynawskie", włącznie z pobrzeżami typu "Rozkaz" fińskiej Leeny Lander.
                  Mam zatem pewien punkt odniesienia.

                  Ale do rzeczy. Są ludzie,którzy z resztek pozostawionych w lodówce potrafią wyczarować nowy, spójny smak pozwalający docenić kunszt kucharza. Chińczyk demaskuje Mankella, jako zdolnego kucharza. O ile stosował się do receptury (czyt. miał Wallandera)było to spójne i zjadliwe. Odkąd postanowił improwizować, mamy to co mamy:
                  -porozrzucane wątki czasowo-geograficzne mające dawać wrażenia uniwersalności, globalizmu? (męczył już nas tym w białej lwicy i zaporze)
                  -wtrącane w sposób sztuczny przemyślenia pseudo-filozoficzne bohaterów na temat życia i świata, które jawią się (przepraszam za trywializowanie) jako problemy dorastającej pensjonariuszki, a nie dojrzałych ludzi.
                  A na to wszystko pani sędzia, która zachowuje się jak dziecko pchające palce w futrynę, by po chwili dziwić się przytrzaśniętym palcom. I ta osoba nie potrafiąca radzić sobie w swoim życiu, za chwilę decyduje, jako sędzia ,o czyjeś wolności.

                  Jeżeli się zastanowimy , o czym autor chciał nam opowiedzieć to mogę jedynie powiedzieć o wszystkim i o niczym.

                  Daleko stąd do głębi opowieści Fossum.
                  Potrawa Mankella tym razem jest niestrawna. Poszczególne składniki zamiast tworzyć spójną całość, zmuszają nas do ustawicznego pogryzania i przeżuwania gumowatej treści, w oczekiwaniu na upragniony koniec i możliwość popicia zimną wodą.
                  • iga-i-ga Re: "Chińczyk". Mankell-król jest nagi 21.12.09, 19:50
                    Zgadzam się z powyższymi dwoma wypowiedziami. Tak samo uważam, że początek
                    książki był smakowity, a potem coraz gorzej.

                    Sądzę, że Mankell powinien trzymać się lokalnych realiów i zajmować się życiem
                    wewnętrznym Wallandera. Przynajmniej jego dotychczasowe książki na to wskazują.
                    • linka.raz Re: "Chińczyk". Mankell-król jest nagi 21.12.09, 21:04
                      Kurczę, i ja muszę się zgodzić z przedmówcami, choć wcale bym nie
                      chciała... Mankell dobrze się czuje w klimacie skandynawskim i niech
                      tak zostanie.
                      • opty2 Re: "Chińczyk". Mankell 28.12.09, 09:28
                        taaak, książka jest niespójna (wg mnie),
                        zupełnie niepotrzebnie był tak długi wątek amerykański,
                        po co tak szczegółowo opisywać pracę robotników w XIX wieku ?
                        juz po dwóch kartkach wiadomo,że chodzi o zemstę

                        rzeczywiście sędzina trochę naiwna, a co dopiero powiedzieć o
                        przeciętnym Szwedzie?
                        czy skandynawowowie dopiero teraz sie obudzili i zauważyli, że
                        azjatów jest tak wielu w ich krajach i nie tylko?
                        opinię o nich mam ugruntowaną i niczym mnie Mankell nie zaskoczył,
                        jeśli to było jego celem,

                        uważam,że jeżeli chciał napisać książkę jako swój manifest nt swiata
                        to niepotrzebnie wplótł wątki kryminalne, bez nich byłoby to
                        bardziej jednoznaczne,
    • amused.to.death "Chińczyk" mi się podobał 28.12.09, 12:43
      Była to miła odmiana od Wallendera.
      Jedyną dłużyzną były dla mnie chińskie wystąpienia pod koniec.
      • cynamoon6 "Chińczyk". Mankell 09.01.10, 15:32
        Mam mieszane odczucia. Staralam sie też nie uprzedzac po opiniach na forum smile
        2 pierwsze czesc polknelam, przy trzeciej zaczynalo byc nudnawo ale jeszcze czytalo sie w miarę. A potem na dobre utknelam. Jakbym nagle zaczela czytac jakas zupelnie inna ksiazke. Chinska tajna konferencja mnie znużyła i zmeczyla. Mialam wrazenie, że akcja sie zupelnie rozjechała. I ta odrobina ożywienia na koncu jakos tak niewiele wniosla.
        Niektore rzeczy byly odebralam jako naciagane, np. watek ze wstazka. I nie tylko ten.

        Nie wyszla mu ta ksiazka moim zdaniem.
        Niemniej ciekawie bylo poczytac Mankella z perspektywy kobiety. Sedzia Birgitta Roslin dała sie lubic, choc nie tak jak Wallander.

        I rozbroil mnie jej maz, jak nagle doszedl do wniosku ze bycie adwokatem go nie uszczesliwia i zostal konduktorem smile
        • elmar43 Re: "Chińczyk". Mankell 10.01.10, 19:33
          Niestety, nie podobał mi się.
          Mam odczucia podobne do większości krytykujących osób - pierwsza
          część bardzo intrygująca, spodziewałam się po niej czegoś
          niesamowitego, a potem... coraz gorzej. Dokończyłam ksiązkę tylko po
          to, żeby dowiedzieć się, jak autor zakończy sprawę. Nie brakowało mi
          Wallandera, ale całość po prostu nie wyszła. Szkoda.
          To moje największe rozczarowanie czytelnicze ubiegłego roku (wiem,
          że to inny wątek, ale jakoś tak mi się nasunęło tutaj jako
          podsumowanie).
          • taclem Re: "Chińczyk". Mankell 11.01.10, 22:38
            A mi się podobało, ale tak w miarę. Bez opowieści o Chińczykach podróżujących po
            świecie byłoby lepiej.
    • mallina Re: "Chińczyk". Mankell. 10.01.10, 23:55
      To byle pewne, ze "Chinczyka" kupiewink
      Niedawno skonczylam czytac i wcale sie nie rozczarowalam.
      Nawet podobalo mi sie to, ze bohaterem prowadzacym nie byl policjant/policjantka.
      Zreszta postac policjantki Vivi mnie baaardzo irytowala.

      Slabsze strony: konferencja nt przemian w Chinach, wstawki wspomnieniowe Brygidy
      na temat Maowink
      • amelius Re: "Chińczyk". Mankell. 12.01.10, 23:50
        Także uważam, że Wallander lepszy niż Birgitta Roslin. Nigdy nie uwierzę w to, że jakikolwiek sędzia szwedzki jest tak naiwny jak główna bohaterka. Raziała mnie też pretnesjonalność w budowaniu tej postaci jako sędzi. Ale najbardziej denerwujące były wynurzenia pani sędzi i jej koleżanki na temat ich komunistycznej przeszłości i Mao Tse - Tunga.
        Niemniej jednak książkę przeczytałem i się nie nudziłem. Mankell, jak każdy wybitny pisarz posiadł umiejętność tworzenia dobrej fabuły, choćby miała różne wady. Nie były one jednak dominujące.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka