Dodaj do ulubionych

Dziś zaczynam kopenhaską!!!

    • Gość: Ewelina :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.09.03, 14:05
      Jestem już po pomarańcze, wody 1,25.

      Na popołudniu zostały mi z dzisiejszego menu sałata i brokuły. Za sałatę
      podziękuję, mam nadzieję, że te brokuły starczą.

      Jutro marchewka z bieluchem naturalnych, taka jak w zeszłym tygodniu, bo
      pyszna była i owoc- to w pracy. A w domu jajko i jogurt naturalny.
      Ostatno miałam ciężki czwartek - głodny, mam nadzieję, że to z powodu
      mieszączki i że w tym tygodniu będzie lepiej. Kupię dużą marchewkę, żeby się
      zapchać :)

      Kinia, no i z czym będę te naleśniki, bo nie odpowiedziałaś ?

      Cieplej już Ci?

      Buziaki
      Ewelina
      • kinia_jones Re: :) 10.09.03, 14:35
        Już mi się ciepło zrobiło :) Może to dlatego, bo się tak najadłam :)

        Naleśniki będą z dżemem, bo takie Maciek najbardziej lubi. Gdyby miały być dla
        mnie to by były z twarożkiem i podsmażone na masełku na rumiano i jeszcze na to
        z bitą śmietaną :)))

        Ciekawe czy mi wyjdą, bo robiłam dopiero raz w życiu i mi za bardzo nie wyszły,
        bo nie były gibkie tylko takie suche jak wafelki i jak jej chciałam zawinąć to
        się łamały :) Taka ze mnie kucharka :)

        Dzisiaj pewnie jak na złośc się udadzą, bo w końcu ja ich nie będę mogła jeść :)

        Kinia
        • Gość: Ewelina Re: :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.09.03, 14:55
          Ja nie robiłam jeszcze nigdy... Ale będę musiała nauczyć się pod okiem mamy,
          bo mój Misio też lubi naleśniki i już raz mnie pytał, czy umię robić...

          To dobrze, że Ci wyjdą, wtedy Maciek będzie wniebowzięty, że Kinia zrobiła mu
          takie smaczne naleśniczki, bo sama pisałaś,że mają być da niego (nie dla
          Ciebie).. :))))

          Do jutra Kiniu
          Buziaki
          Ewelina
    • kinia_jones Jedzonko :))) 10.09.03, 14:13
      Zrobiłam sobie sałatkę z mojej szynki, jajek i pomidorka i tak się najadłam, że
      już nawet woda w brzuszku mi się nie mieści :) Ale pycha była ta sałatka,
      polecam :)

      Kinia Jones
    • Gość: Ewelina Przepisu brak IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.09.03, 14:45
      Kiniu, dzwoniłam do domu i okazało się, że moja mama pracuje do 15, a nie do
      14, tak jak myślałam, więc przepisu na pewno dzisiaj już nie dam rady Ci
      wpisać.
      Ale mam nadzieję, że uda Ci się zrobić smaczne naleśniczki z tego
      przepisu "dokładniejszego oka" :))

      Ja już żyję momentem wyjścia, chcę do domku, choć nic specjalnego tam na mnie
      nie czeka. Plany na popołudnie mam takie malutkie, może paznokcie pomaluję i
      spotkanie z koleżanka, a jeśli nie, to z przyjaciółką.

      Buziaki
      Ewelina
      • Gość: Aguś Re: Przepisu brak IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 10.09.03, 15:33
        Jak tam dietowiczki?
        Ja jestem jednym wielkim chodzącym wyrzutem sumienia, bo mam już chyba z 10 fig
        na koncie - mam nadzieję, że nie są one bombą kaloryczno-węglowodanową!
        A poza tym wypiłam tylko 600 ml. wody, ale może w domu jeszcze wypiję ...
        a w ogóle to jakoś tak dziwnie się czuję jak nie mam napisane co powinnam
        dzisiaj zjeść..., chyba w oczekiwaniu na Kinie przejdę od poniedziałku na 5-
        dniową dietę Hollywoodzką...
        Całuski,
        Aguś
        • kinia_jones Idę poskakać :) 10.09.03, 16:01
          Nie chce mi się strasznie, ale idę na te moje zajęcia. Jak już tam będę to mi
          sie z pewnością zacznie chceć ćwiczyć. Ja tak mam zawsze. Najgorzej jest mi
          dojechać do klubu :)

          Zaraz wychodzę, ale postanowiłam jeszcze na chwilkę zajrzeć.

          Ewelinko,
          Dziękuję za dobre chęci co do naleśników. Jakby co to zadzwonię do mamy co by
          mi jeszcze trochę pomogła telefonicznie. Moja mama robi pyszne naleśniki i jak
          zawsze patrzę jak ona je robi to mi oczy na wierzch wychodzą, bo jej to
          zrobienie ogromnej kupku naleśników zajmuje dosłownie 10 minut. Ona je smaży na
          dwóch patelniach równocześnie. I zawsze powtarza, że to najłatwiejsze danie pod
          słońcem, ale ja jakoś się jeszcze nie nauczyłam. Mam nadzieję, że dzisiaj mi
          się jednak udadzą i że Dziubkowi będą smakowały :)

          Aguś,
          A Ty się trzymaj i zjedz coś poza tymi figami :) I nie przejmuj sie tak tylko
          węglowodanami. Najważniejszy jest rozsądek. Ale to fakt, że łatwiej jest jak
          się ma rozpiskę. Wtedy nie trzeba myśleć co zjeść na dany posiłek. Ale wierzę w
          Ciebie. Na pewno sobie poradzisz :) A może po prostu planuj sobie sobie zjesz
          nastepnego dnia...

          Do jutra dziewczyny :)
          Kinia Jones
    • Gość: Ewelina 4... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 07:41
      Cześć,

      Dzisiaj czwarty dzień trochę jestem głodna od rana, dlatego piję już wodę. Mam
      nadzieję, że po kawie jak zwykle mi przejdzie. Marchewki nie potarłam w domu,
      więc przyniosłam tarło do pracy i będę później zabawiać się w kuchni :)

      Denerwuje mnie ta jesień (a może to już zima), co wieczór o 21 jestem już taka
      nieprzytomna, że nawet żadnego filmu nie mogę obejrzeć do końca. Co prawda
      wstaję o 5.30 lub 6.00, no ale ta 21 to przesada...

      U mnie za oknem szaro, mokro i smutno, mam nadzieję, że dzień będzie wesoły i
      że czas w pracy szybko minie :)

      Kinia, jak aerobic? Pewnie znów super.
      Aguś jak imprezka?

      Buziaki
      Ewelina
      • kinia_jones No i mamy czwarty dzień :) 11.09.03, 07:52
        Cześć Ewelinko :)

        Ale Ty ranny ptaszek jesteś :) Ja też niestety wstaję około 05:30 i też już
        około 21-szej oczy mi się same zamykają. Ja to w ogóle jestem uzależniona od
        słońca i dlatego w zimę mam takie ogromne problemy ze wstawaniem. Ja bym ciągle
        spała. Gdzie bym się nie położyła to mogę usnąć. Powinnam być niedźwiadkiem i
        zapadać w sen zimowy :) Budzić się dopiero na wiosnę, kiedy jest więcej słonka.
        W ciągu zimnych, pochmurnych dni tylko solarium mnie trzymam na nogach :) Jak
        tak raz na tydzień pójdę na to sztuczne słoneczko to od razu mi lepiej :)

        Wczoraj na aerobicu super - czyli jak zwykle :) Miałam pierwsze zajęcia z nowym
        instruktorem. Całkiem fajnie prowadzi zajęcia, ale nie ma, niestety, na czym
        oka zawiesić :)

        Głodna nie jest wcale, ale zaraz pójdę po kawkę, bo jakoś mam na nią ochotę :)
        Dzisiaj w pracy mam serek "Bieluch", jabłko i marchewkę. Jogurt i jajko
        zostawiłam sobie na po pracy :)

        Buziaki
        Kinia
        • Gość: Ewelina Re: No i mamy czwarty dzień :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:23
          To co napisałaś, powinnam teraz skopiować i wkleić tutaj jako moją odpowiedź:
          Kocham słonko, na zimę powinnam zasypiać, do solarium chodzę zawsze raz w
          tygodniu (chyba, że jest mi źle, zimno i blado to dwa razy), zazwyczaj w
          czwartki, dzisiaj też idę, jak zwykle na 20min. :)))

          A co do jedzenia to jesteś "małpka" i zgapiłaś: w pracy mam bielucha, marchewę
          i zielone jabłko. W domu jogurt i jajko :)))

          To Twoim instruktorem jest facet??? No nie, u nas są zawsze kobietki. A na tym
          poprzednim dało się oko zawiesić :)

          Kończę kawę i nadal jestem głodna ;(
          Zaraz zabieram się za wodę.

          Buziaki
          Ewelina :)))
          • kinia_jones Re: No i mamy czwarty dzień :) 11.09.03, 08:44
            Ja chodzę i do facetów i do dziewczyn. To zależy od planu :) Chociaż muszę
            przynać, że lepiej mi się ćwiczy u facetów. Jakoś tak mnie bardziej mobilizują.
            Kiedyś przez ponad rok chodziłam tylko do faceta. Słodki był, miał takie fajne
            kręcone włoski i w ogóle był milusi. Szkoda tylko, że nie interesowały go
            dzieczyny ;-) Zawsze jak na niego patrzyłam to myślałam sobie, że to taka
            strata, bo jakaś laska miałaby takiego fajnego chłopaka :) A laski go wprost
            uwielbiały. Dosłownie jeździły za nim po klubach i były wpatrzone w niego jak w
            obrazek :)

            Wcześniej też chodziłam do faceta i nawet troszkę się z nim spotykałam. Tamten
            był i przystojny i interesował się mną :) Krótko to trwało, ale miło to
            wspominam :) Zadzwoniłam do niego kiedyś o 3 nad ranem jak wróciłam z dyskoteki
            i gadaliśmy do 7-mej :) A potem spotkaliśmy się na zajęciach oboje
            niewyspani :) Nie wyszło nam, bo ja wtedy miałam chłopaka i jakoś tak nie byłam
            jeszcze gotowa na rozstanie...

      • kinia_jones Naleśniki i grzeszki :) 11.09.03, 07:55
        Nie, nie, nie dałam się, nie zgrzeszyłam :) To znaczy w rzeczywistości, bo w
        myślach to się objadłam bardzo tymi naleśnikami :)

        Jak jechałam do domu to się zastanawiałam czy to taki dobry pomysł je smażyć,
        bo sie bałam, że nie dam rady. Ale doszłam do wniosku, że muszę być twarda i
        wzięłam się za smażenie. Smażyłam na dwóch patelniach jednocześnia :))) Taka
        jestem świetna kucharka. Takie średnie jak na mój gust wyszły te naleśniki - z
        wyglądu oczywiście, bo nie próbowałam :( Maciek zjadł kilka i powiedział, że są
        pycha :) Na dzisiaj jeszcze zostało to mu zrobię z serem białym i bitą
        śmietaną :) Skoro ja nie mogę to niech chociaż on sobie podje :)

        Ale jestem z siebie dumna, że się nie dałam :)))

        Kinia
        • Gość: Ewelina Re: Naleśniki i grzeszki :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:25
          Brawo, Brawo, Brawo - to za zdolności kulinarne :)))

          Brawo, Brawo, Brawo - to za silną wolę :)))

          Ewelina
          • kinia_jones Re: Naleśniki i grzeszki :) 11.09.03, 08:47
            Dziękuję :)

            Ale jestem z siebie dumna :)

            Kinia
    • Gość: Ewelina ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 07:51
      Kinia jak naleśniki? Robiłaś? Wyszły? Smakowały Maćkowi?
      • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 07:56
        Ewelinko :)

        Odpowiedź powyżej :) Ale nie wiem czy drugi raz się na takie pokuszenie
        wystawię. Teraz to mu chyba grochówki nagotuję. To będzie przyjemne z
        pozytecznym, bo Maciek ją uwielbia a ja bym nie wzięła do ust :)

        Kinia
        • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:31
          Bardzo dobry pomysł, Maciek będzie szczęśliwy z powodu grochówki, a Ty z
          powodu braku pokus :))
          Ja kiedyś też nie cierpiałam tej zupy, na samą myśl mnie mdliło, ale jak to
          bywa gusty smakowe zmieniają się i teraz już lubię :))) Podbnie było z:
          majonezem, oliwkami i serem pleśniowym (to jest najlepsze, bo jeszcze rok temu
          nie potrafiłam zjeść kawałka 2milimetry na 2milimetry, a teraz mogę zjeść całe
          opakowanie) :)))

          Buziaki
          Ewelina
          • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 08:50
            Ewelinko,

            Grochówkę to może jeszcze bym jakoś przełknęła, ale o serze pleśniowym nie ma
            mowy :) Ja nawet patrzeć na niego nie mogę, a co mówić o wzięciu tego do buzi...

            A co do oliwek, to kiedyś próbowałam się do nich przekonać, bo mój były
            pochłaniał je na kilogramy. Wzięłam do buzi, przegryzłam i wyplułam :(

            Cóż, w niektórych rzeczach chyba się nigdy nie rozsmakuję :)

            A majonez uwielbiam :) Na kanapkach, w sałatkach i do frytek :)

            Kinia
            • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 09:01
              No to ja miałam identycznie z tymi oliwkami i serem pleśniowym, chciałam się
              na siłę przekonać, kilkakrotnie kosztowałam, wypluwałam i krzywiłam się jak
              nie wiem co. A później jakoś samo przyszło, nawet nie wiem skąd :)

              Ewelina
              • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 09:20
                No to widzę, że jest jakaś nadzieja na to, że mi się menu urozmaici :) Bo ja to
                jestem bardzo monotematyczna jeśli chodzi o jedzenie.
                Jem słodycze, pomidorową, kluski pod każdą postacią, ziemniaki pod każdą
                postacią, owoce i warzywka (nie wszystkie oczywiście)i jakiś nabiał i śledzie
                w śmietanie :)

                A tak w ogóle to jak bym mogła żyć tylko na lodach, ciastkach i pomidorowej
                mojej mamy :)))

                Kinia
                • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 09:49
                  A ja to lubię większość rzeczy, lubię też takie jak np. frytki, pizza,
                  McDonald (w którym jestem średnio raz na dwa lata) i inne takie tam bomby
                  kaloryczne, ale jakoś tak wychodzi, że jadam je rzadko, bo chyba boję się
                  przytyć i nie chce mieć wyrzutów sumienia. Tego potrafię sobie odmówić, gorzej
                  ze słodkim, bo chyba po tym przytyło mi się, na pewno... - potarfię przyjść do
                  domu i zamiast normalnego obiadu, jeść tylko słodycze, a później ubolewać, że
                  w spodnie się nie mieszczę :)

                  Ewelina
                  • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 09:53
                    Oj, te słodycze to jest porażka. Moja również. Ja, gdyby nie Maciek, to bym się
                    odżywiała głównie lodami i herbatnikami. To dzięki niemu jem jakieś takie w
                    miarę normalne obiady :)

                    Powiedział, że dopóki nie zrozumiem, że deser je się po obiedzie a nie przed to
                    nie będziemy mieć dzieci :)

                    Kinia
                    • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:31
                      A chciałabyś już dzieci?
                      Ja nie....
                      A przedwczoraj zapomniałam zjeść tabletki, ups...
                      I wczoraj zjadłam dwie :)))Jedną o 15.30, a drugą jak zwykle ok. 21/22. Nie za
                      mądre,ale nic lepszego nie wymyśliłam.

                      Ewelina
                      • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 10:41
                        Na dzieci to jeszcze trochę za wcześnie jak na mój gust :) Ale w ogóle to bym
                        chciała mieć :) Teraz jak mi się zachce mieć dzidziusia to spotykam się z moją
                        siostrą, która ma trzyletnią córeczkę i mi po jakiś dwóch godzinach
                        przechodzi :)

                        Kinia
                        • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:57
                          Ja narazie w ogóle o tym nie myślę, jest to dla mnie odległa przyszłość... Mam
                          młodsze rodzeństwo, co prawda nie są to już dzieciaczki, ale moja siostra tak
                          daje w kość wszytskim, że się odechciewa dzieci...
                          Ewelina:)
                          • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 11:08
                            My planujemy dzidziusia gdzieś tak za dwa/trzy lata :) Ale to są tylko plany.
                            Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak szczerze to ja się jeszcze nie widzę w roli
                            mamy. Uwielbiam dzieci, ale tak na trochę. Ja nie wiem czy będę się potrafiła
                            poświęcić i z wielu rzeczy zrezygnować. To znaczy wiem, że jak już będę w ciąży
                            to mi się wszystko zmieni, ale jak narazie to tak myślę...

                            Zresztą ja nadal śpię z miśkami :)

                            Buziaki
                            Kinia
                            • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:47
                              My na razie nic nie planujemy, poza tym, że kiedyś...
                              I ja wiem jedno, że w tej chwili nie jestem gotowa na żadne wyrzeczenia i
                              poświęcenia, straszne, ale prawdziwe.
                              Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki moment, że moje myślenie w tej kwestii
                              ulegnie diametralnej zmianie...

                              Ewelina
                              • kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 11:51
                                A ja uważam, że takie myślenie wcale nie jest straszne. Jak przyjdzie czas to
                                nam się zmieni :) A teraz powinnyśmy się bawić i korzystać z życia, a nie sobie
                                czegoś odmawiać - nie mówię oczywiście o jedzeniu :)))

                                Buziaki
                                Kinia
                                • Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:09
                                  Święta racja...

                                  ale mnie rozbawiłaś z tym "a nie sobie czegoś odmawiać - nie mówię oczywiście
                                  o jedzeniu" :)))

                                  Ewelina :)))
                                  • kinia_jones Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 12:20
                                    No bo wychodzi na to, że jedzenie to sobie musimy odmawiać... No, może nie do
                                    końca jedzenie, ale słodyczy to tak :) Albo przynajmniej je ograniczać :)

                                    Ale wiesz co Ewelinko... Ja to się tak zaczęłam zastanawiać po co ja się
                                    odchudzam... Przecież ja nie jestem w żadnym wypadku gruba. Mój Maciej to w
                                    ogóle uważa, że jestem za chuda i na Kopenhaską się zgodził, bo mu
                                    powiedziałam, że to dieta regulująca przemianę materii. Nie skłamałam, bo tak
                                    podobno jest. Nie powiedziałam tylko, że przy okazji się chudnie, bo wtedy to
                                    by się w życiu na takie moje jedzenie nie zgodził.
                                    Nie mieściłam się w kilka par spodni - fakt. Ale to dlatego, bo to są spodnie
                                    sprzed półtora roku, kiedy schudłam strasznie, bo miałam problemy :( i kiedy
                                    wszyscy wysyłali mnie do lekarza, bo byli pewni, że jestem anorektyczką :(

                                    Potem problemy mi się skończyły i zaczęłam ważyć tyle ile przed problemami...
                                    No i po co ja się odchudzam???

                                    Odpowiedź jest jedna: bo lubię :) Tak, to chyba jest to :)

                                    Zakręcona - Kinia

                                    P.S. A Ty ile ważysz i ile masz wzrostu?

                                    • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:39
                                      Ja jeatem malutka, jak to mawiam...
                                      Ale zawsze chodzę w butach na obcasie, nawet jedyne buty sportowe jakie mam
                                      mają koturnę :))

                                      Mam 158cm [nie kg :)],
                                      moja "normalna" waga sprzed roku chyba to 47.5 (był też moment że ważyłam 46),
                                      a teraz dobiłam do 51, jak pisałam w zeszłym tygodniu, że schudłam 2kg, to
                                      zeszłam do 49, ale przez ostatni weekend to chyba 1kg mi z powrotem przybył. A
                                      teraz to do zakończenia diety nie mam zamiaru się ważyć.

                                      Do grubasów więc też nie należę, ale chce trochę zrzucić, żeby się lepiej
                                      czuć, tak do 48. W kwietniu/maju po siłowni i diecie na moment wróciłam do
                                      47.5, ale jakoś później znów się odrobiło troszkę.

                                      Ja o wile lepiej czuję szczupło(47.5kg), aniżeli grubo (51kg), dlatego też tak
                                      często odmawiam sobie czegoś tam...

                                      Buźka
                                      Ewelina
                                      • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 12:42
                                        Fakt, ja też czuję się lepiej szczuplej niż grubiej. A najbardziej to lubię
                                        mieć taki płaski brzuszek jak dzisiaj :) Nie lubię takiego napchanego :( A
                                        przez te słodycze taki najczęściej mam :(

                                        Buziaki
                                        Kinia

                                        P.S. Tak sobie piszemy a tu już prawie 13-sta na zegarku i za trzy godzinki
                                        zmykam do domku :)
                                        • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:56
                                          Też się przed chwilą zdziwiłam jak spojrzałam na zegarek :) Mnie zostały
                                          2godz. 6min. :)) Później do sklepu po rybkę na jutro, bo mięsko już mam, na
                                          solarium i do domu. Może zrobie dzisiaj jakieś pranie, bo przydałoby się.

                                          Dobrze, że nie mam w pracy nic do roboty, bo to pisanie zajmuje mi cały mój
                                          czas, z czego się cieszę, bo nie cierpię się nudzić :))) A grzebanie przez
                                          8godz. po internecie to nie dla mnie.

                                          Ewelina
                                          • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 13:11
                                            Ja też nie lubię się nudzić. A jakoś ostatni w pracy za dużo rzczy do robienia
                                            nie mam. Cieszę się, bo przynajmniej możemy sobie popisać :)
                                            I ja też nie lubię siedzieć w Internecie i szukać nie-wiadomo-czego :) Co
                                            innego jak muszę znaleźć coś konkretnego :) Wtedy Internet jest cudny :)

                                            Buziaki
                                            Kinia
                                            • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:38
                                              Ja z internetu czytam rano wiadomości, czasami jakieś kobiece portale, albo
                                              jak coś potrzebuję, ale żeby tak siedzieć i grzebać bez celu, to nie - nudzi
                                              mnie to. Wolę wtedy coś poczytać.

                                              Ewelina
                                              • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 13:41
                                                Ewelinko,

                                                a tak w ogóle, jeśli to nie tajemnica oczywiście, to co Ty robisz w pracy?
                                                Oprócz pisania ze mną na Forum :)

                                                Kinia
                                                • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:57
                                                  Jestem Asystentką Dyrektora, tyle, że ostatnio mój szef, często wyjeżdża na
                                                  róźne delegacje, i wtedy jak go nie ma to mam luzy. Ewentualnie przez telefon
                                                  dyktuje mi jakieś pisma, albo wydaje drobne polecenia. Więc siedzę i robię
                                                  takie biurowe drobnostki.
                                                  A Ty?

                                                  Ewelina
                                                  • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 14:01
                                                    Ja wreszcie się doczekałam samodzielnego stanowiska :) A też byłam
                                                    Asystentką :) i miałam super Szefa i pracę moją lubiłam bardzo :)

                                                    Teraz zajmuję się programem partnerski i kontaktami z naszymi Partnerami
                                                    Handlowymi. To też mi się podoba :)

                                                    Kinia
                                                  • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:08
                                                    Mój szef też jest super, to nam się udało. Wcześniej pracowałam u Japończyków,
                                                    daj spokój co za naród, miałam ich serdecznie dość, m.in. dlatego postanowiłam
                                                    zmienić prace. Nie ma jak szef Polak i do tego fajny jeszcze :))

                                                    Kinia, jaki jesteś znak zodiaku? Pytam z czystej ciekawości (bo ja to z natury
                                                    ciekawska bardzo jestem, ale staram się panować nad tymi, nawet mi
                                                    wychodzi) :)).

                                                    Ewelina
                                                  • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 14:23
                                                    Ewelinko,

                                                    ja jestem Lew :)

                                                    A co do ciekawości to pytaj ile masz ochotę. Ja jestem bardzo otwarta i jakoś
                                                    tak nie stanowi dla mnie problemu odpowiadanie na pytania :)

                                                    Buziaki
                                                    Kinia

                                                    P.S. A co do szefów to moim zdaniem najgorsze co może być to mieć szefową :(
                                                    Miałam dwa razy i dwa razy się przez nie zwolniłam, bo psychicznie już z nimi
                                                    nie wytrzymywałam. A dla nie atmosfera w pracy jest bardzo ważna. Nie mogę
                                                    pracować gdzieś gdzie się źle czuję. Teraz mam szefa, którego uwielbiam i jest
                                                    to uczucie odwzajemnione :)
                                                  • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:34
                                                    Dla mnie obecna - to druga praca [jak facet :))))]. Ja nie miałam
                                                    tej "przyjemności" posiadania za szefa kobiety i szczerze powiedziawszy wolę
                                                    faceta.
                                                    W poprzedniej pracy właśnie atmosfera (+pensja) wkurzała mnie najbardziej,
                                                    oprócz Japończyków, był też Niemiec i Anglik... I czasami na samą myśl,że
                                                    jutro mam tam znowu iść odechciewało mi się wszystkiego...
                                                    Teraz jest ok.

                                                    Ja jestem raczej typowym zodiakalnym Bykiem, choć z ostatniego dnia...

                                                    Ewelina
                                                  • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 14:49
                                                    Ja to się nie znam na znakach zodiaku, ale często pytam ludzi spod jakiego
                                                    znaku zodiaku są i moje ulubione to: Byk, Baran, Bliźnięta, Koziorożce i Lwy :)
                                                    Jakoś nigdy nie miałam szczęścia do Ryb. Co poznam jakąś Rybę to jest do
                                                    niczego :)

                                                    Buziaki
                                                    Kinia
                                                  • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:54
                                                    Mój Misiak to ryba, też osatni dzień jak ja. Może ja się jeszcze na nim nie
                                                    poznałam i wyjdzie szydło z worka? :))

                                                    Ewelina
                                                  • kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 15:08
                                                    Ja miałam styczność tylko z kobietami Rybami :) A Twój Misiak to przecież
                                                    facet, tak więc musi być super :)

                                                    Kinia
                                                  • Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 15:13
                                                    No prawda, inaczej był z nim nie była. Takie to dobre dziecko :))) Nawet mojej
                                                    mamie przypagł do gustu i zawsze trzyma jego stronę, a na mojego byłego zawsze
                                                    nadawała (teraz w pewnych zarzutach przyznaje jej rację). Może ona zna się na
                                                    ludziach tak naprawdę, tak sobie na to liczę po cichu :)))

                                                    Ewelina

                                                    A teraz już sobie uciekam, pa pa...
    • kinia_jones Płaski brzuszek :) 11.09.03, 08:00
      Dziewczyny,

      Ale jestem zadowolona :) Dzisiaj jak rano brałam prysznic to się nie mogłam
      napatrzeć na mój płaski brzuszek :))) I spodnie takie fajnie luźne :)

      Co prawda Maciek już się krzywi, że na mnie ciuchy zaczynają wisieć, ale trudno.

      Ja to bym chciała wyglądać dokładnie tak jak teraz. Ani kilo więcej ani mniej.
      Ale tego to się chyba nie da zrobić. Po Kopenhaskiej kilo to zawsze przybędzie,
      tak więc teraz muszę zrzucić jeszcze z kilogram, żebym potem mogła przybrac o
      tyle na wadze :)))

      I o dziwo nie zmalały mi piersi, które i tak są małe :) A zwykle jak się
      odchudzałam to one pierwsze mi "spadały".

      A jak u Was, widzicie efekty naszych "męczarni i wyrzeczeń" ?

      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Płaski brzuszek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:56
        Mój brzuch to chyba nigdy nie będzie idealnie płaski, musiałabym chyba nic nie
        jeść, zawsze będzie miał trochę tłuszczyku. Tak w ogóle to brzuch to jest
        moja "pięta achillesowa", chciałabym żeby był taki idealny, ale "on" ma inne
        zdanie na temat.

        Ja postanowiłam się nie ważyć już, dopiero po zakończeniu... Ogólnie czuję się
        trochę lepiej. A z tymi piersiami, to szkoda gadać... Ja troszkę mi się
        przytyło (3kg), to zrobiły się takie pełne, takie fajne... Ale jak zaczynam
        tto zrzucać to maleją i bardzo nad tym ubolewam :(( hlip hlip...

        Mogłyby zostać takie, bo wtedy podobają mi się, ale gdybym jeszcze trochę
        przytyła, co zdarzyło się już, to wtedy już mnie denerwują i są za duże jak na
        mój gust, albo po prostu źle się z nimi czuję, bo nie jestem do takich
        przyzwyczajona...

        Moje ciuchy nie wiszą jeszcze na mnie, ale tak szczerze to nie chce żeby
        wisiały.

        Buziaki
        Ewelina
        • kinia_jones Re: Płaski brzuszek :) 11.09.03, 09:04
          Ja zwykle jak chudłam to też mi biust przeraźliwie szybko malał :( Teraz jakoś
          tego nie zauważyłam :) Ja jestem ze swojego zadowolona :) Mały, ale mi się
          podoba :) I na szczęście zawsze trafiałam na facetów, którzy mówili, że lubią
          małe :) Mówili, bo co sobie tam myśleli to już nie wiem :))))

          Ja to chyba jestem jakaś inna, bo ja lubię chude dziewczyny... Nie szczupłe,
          ale chude. I dlatego lubię jak na mnie ciuchy wiszą i dlatego lubię się
          odchudzać :) Na szczęście w skrajności nigdy nie popadam :)

          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Płaski brzuszek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 09:40
            Mnie też zawsze się podobała chudość w moim wydaniu, ale jakoś tak ostatnio
            sobie pomyśłam, że szczupła owszem, ale kaweł piersi i tyłka to trzeba mieć,
            oczywiście bez przesady !!!

            Takie naprawdę chude patyczaki, to nie podobają mi się, co idą i zamiast rąk
            mają dwie uschnięte gałązki, a zamiast nóg dwa dylające się, krzywe patyczki.

            A mój były i Kochany obecny (bo miałam tylko dwóch facetów) podobno też nie
            lubią wielkich piersi :)))

            Buziaki
            Ewelina
            • kinia_jones Re: Płaski brzuszek :) 11.09.03, 09:54
              No to mamy szczęście, że trafiłyśmy na takich co im się podobają nasze małe
              piersi :) Bo chyba najgorzej jak laska ma kompleks, że ma za małe a jeszcze do
              tego jej facet ogląda się za każdą, która ma "duże oczy" :)))

              Kinia
              • Gość: Ewelina Re: Płaski brzuszek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:35
                :)))))
                A poza tym nie jest się z kimś dla piersi, ale fajnie jak wszystko pasuje i
                odpowiada oczekiwaniom drugiej strony... Mniej kompleksów i większa
                satysfakacja wtedy jest.

                Ewelina
    • kinia_jones Chyba się zepsułam :( 11.09.03, 10:32
      A ja się chyba zapsułam :( Bo wypiłam kawę i prawie całą wodę a byłam dopiero
      raz siusiu :(((
      • Gość: Ewelina Re: Chyba się zepsułam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:36
        Zaraziłaś się ode mnie :)))
      • Gość: Ewelina Re: Chyba się zepsułam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:37
        A ja prawie jeszcze nic nie wypiłam, jakieś 0,3. Nadrabiam teraz...

        Ewelina
        • kinia_jones Re: Chyba się zepsułam :( 11.09.03, 10:43
          No, ale przecież Ty wczoraj wyzdrowiałaś :)

          Ale to rzeczywiście dziwne, tyle wody w siebie wlałam a dopiero raz sikałam :)))

          Zaraz wleję w siebie końcówkę to może mi się zachce :) Szkoda, że nie nie
          tłuszcz sie wysikuje :)

          Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Chyba się zepsułam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:39
        Wypiłąm na raz 0,5 l, aaa... mój brzuszek. Czyli mam już 0,8l

        Ewelina
        • kinia_jones Coś się dzieje... 11.09.03, 10:49
          Zaczyna mi się powoli chceć siusiu :) Chyba zaraz się naprawię :)

          Kinia

          P.S. Ja jestem już po jabłuszku :) Pycha było, takie słodziutekie :)
          • Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:53
            A ja chyba zaraz pójdę trzeć tą marchew i mieszać z bieluchem, ostatnio tak
            zasmakowała mi ta mieszanka, że teraz na samą myśl ślinka mi cieknie.
            Jabłuszko zostawię sobie na 13/14.

            Ewelina
            • kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 11:01
              Będę musiała za tydzień wypróbować tej Twoje mieszanki bieluchowo-
              marchewkowej :) Dzisiaj nie dam rady, bo marchewkę mam w całości, a tarki to u
              nas w firmie się nie znajdzie :)

              A tak w ogóle to ja uwielbiam marchewkę i mogłabym ją jeść kilogramami. Jest
              tylko jedno ale... Ja niecierpię jej obierać :(

              Kinia
              • Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:33
                Ja najbardziej lubię marchewkę gotowaną z groszkiem, mhm, ycha.
                Za chrupaniem takiej surowej nie przepadam. Może też być potarta, doprawiona,
                ale nie lubię jej trzeć.

                Właśnie przygotowałam sobie jedzonko :), a i ten bieluch z marchewką doprawiam
                pieprzem i solą.

                Zaczynam jeść...

                Buziaki
                Ewelina
                • kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 11:41
                  No to smacznego :)

                  Mi sie nie chce jeść. Nawet na marchewkę nie mam ochoty. Ta woda to jednak robi
                  swoje :)

                  Kinia
                  • Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:50
                    Zjadłam, marchewki było sporo i tak się nią napchałam, ooo...
                    Mam nadzieję, że na długo.
                    Z wodą na razie małą przerwa, bo nie zmieszczę ani kropli więcej.

                    Nadchodzi weekend, boję się go trochę...
                    Ale damy rady chyba???
                    Buźka
                    Ewelina
                    • kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 11:55
                      Ja też się boję weekendu. Ale będę się bardzo, bardzo starała, bo nie mam
                      zamiaru znów zaczynać od początku... Nie zmarnuję tych pięciu dni :)

                      Najważniejsze moim zdaniem to sobie zorganizować czas. Bo najgorsze to jest jak
                      człowiek siedzi i nie ma nic konkretnego do robienia. Bo wtedy to nieświadomie
                      sięga po jedzenie...

                      My w sobotę koło 11-stej mamy spotkanie z developerem. Tak więc wstanę rano,
                      wypiję kawkę i pojadę na spotkanie. Potem to chyba wyciągnę Maćka do kina, a
                      jak wrócimy to chyba się położę spać żeby już była niedziela :) W niedzielę
                      miałam się spotkać z moją chrześnicą, ale to chyba nie jest najszczęśliwszy
                      pomysł, bo z nią to zaraz bym musiała iść do Pizzy Hut, a siedzieć tam i nic
                      nie jesć to chyba ponad moje siły... Tym bardziej, że ja uwielbiam tam bar
                      sałatkowy i pieczywo czosnkowe :)

                      Kinia
                      • Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:29
                        Ja też będę się starać...

                        Ale czasami te zorganizowanie czasu może nie jest najlepsze, bo my mamy
                        zaproszenie na imprezkę (niby czas zorganizowany), ale tam będzie serwowana
                        whisky z colą (bo wśrod naszych znajomych to ulubiony trunek), którą lubię i
                        już pokusa gotowa. Ale jeszcze nie wiadomo czy pójdziemy, bo Misiak z
                        pewnością będzie podmęczony pracą, której w tym tygodniu ma sporo. Tak więc
                        niewiadomo.

                        Te chwile przed tv też mogą być męczące, ale dam rady, dam rady - to jest siła
                        samoperswazji :)))

                        A jak będę się nudzić, to postanawiam zajać się książką, bo już robi mi się
                        mała kolejka na pólce, mam nadzieję, że będzie na tyle ciekawa, że nie pozwoli
                        mi się oderwać od siebie.

                        A tych 5 dni po raz drugi naprawdę byłoby szkoda (a ja już sobie naliczam 5,
                        jak jesteśmy w połowie 4:))), dobre sobie).

                        Buźka
                        Ewelina
                        • kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 12:39
                          Książka to jest bardzo dobry pomysł :) Że też tego nie skojarzyłam, że ja nigdy
                          przy czytaniu książki nie podjadam. Nie wiem, jakoś tak od małego mam, że jak
                          się czyta to się nie je :) Babcia mnie tego uczyła i proszę, przydało się :)

                          A że ja też mam trochę zaległości to sobie przez weekend poczytam. Dziubka
                          zagonię do komputera a ja położę się na łóżku w sypialni i poczytam :)

                          A co do alkoholu to akurat to nie jest dla mnie problemem ani żadną pokusą. Ja
                          po prostu alkoholu nie lubię i nie piję. Czasami tylko lampkę białego wina do
                          spagetti. Ale to muszę mieć na to nastrój :)

                          Kinia
                          • Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:03
                            Ja też pamiętam czasy jak piłam soczki, nawet na imprezach, a za alkoholem nie
                            przepadałam.
                            Ale jakoś tak od pewnego czasu..., to chyba przez znajomych, bo oni lubią się
                            napić (co nie oznacza opić), no i tak sobie czasami siedzimy i sączymy. I tak
                            jakoś polubiłam...

                            Ale trzeba się ograniczyć, żadnych trunków w ten weekend, postanowione...
                            Oczywiście poza wodą :))

                            Ewelina
                            • kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 13:12
                              Dobrze, że napisałaś o tej wodzie, bo wypiłam butelkę i zapomniałam o następnej.
                              Idę do kuchni obrać wreszcie tę marchewkę to sobie przyniosę :)

                              Kinia
        • kinia_jones Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 10:52
          I to na bardzo wielkie, bo u nas w firmie organizują jakieś cykliczne spotkanie
          i już przywieźli na nie pączki. A mi się jeszcze nigdy nie udało nie zjeść
          pączka z tego spotkania :( Nawet jak sobie przysięgałam, że nie zjem, bo będzie
          mi się potem źle na aerobicu ćwiczyło to i tak jadłam :(

          Jejciu, jak ja to przetrzymam :( Chyba do końca dnia nie pójdę na recepcję, bo
          tam są te pączki :(

          Kinia

          P.S. Jak ja uwielebiam pączki... W tłusty czwartek to zjadam około 10-ciu :)
          • Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:06
            10 pączków ??? A ja w tłusty czwartek zjadam jeden, albo wcale !!!!!!!! Zawsze
            sobie odmawiam... Ja tyle rzeczy lubię i ciągle sobie wszystkiego odmawiam.
            Nawet pączków w tłusty czwartek, lekka przesada... Właśnie to sobie
            uświadamiam, to kurcze od czego ja przybieram na wadze???? Od durnych
            wtorcików wedlowskich, których smak popsuł się jeszcze na dodatek.

            Lubię Marsy, Snikersy, Twixy, a jem gdzieś jedną taką rzecz na rok.
            To wszystko jest okropne...

            Kinia, a ja wiem, że wytrzymasz, że potrafisz nawet przejść koło tych pączków
            5 razy i nie zjeść ani jednego, choćby po to, żeby mi później napisać, że nie
            dałaś się i że jesteś dumna z siebie :)))

            Buziaki
            Ewelina
            • kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 11:14
              Ewelinko,

              Ale się cieszę, że Cie tu wirtualnie mam :) Od razu mi lepiej jak to napisałaś
              i zaczynam w siebie wierzyć :)
              Nie mogę być mięczakiem - cały czas to sobie powtarzam...

              A co do Twojego jedzenia słodyczy to mnie trochę przeraziłaś. Ja sobie niczego
              nie odmawiałam. I nie zamierzam po diecie. Tyle tylko, że mam zamiar to troche
              kontrolować. Ewentualnie zamiast obiadu będę jadła paczkę ciastek :)

              Ja za Marsami, Snicersami i Twixami nie przepadam. Wolę "Grześki" lub "Prince
              Polo". Ja wolę takie bardziej wafelkowate ciastka. A najbardziej to lubię takie
              zwykłe herbatniki i jeszcze ciasteczka maślane :)

              W Tłusty Czwartek nie można sobie odmawiać :) W ten dzień jem tylko pączki i
              nic innego :)

              Kinia

              P.S. Ewelinko, a np. do filmu to ile potrafisz zjeść ciastek albo batonów albo
              lodów?
              • Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:04
                U mnie to w ogóle jest tak, że ja mam strasznie wolną przemianę materii, a
                czasem wręcz wydaje mi się, że nie mam jej wcale!!!

                A tak szczerze to nie wiem ile do tych filmów zjadam, ciężko tak odpowiedzieć,
                bo czasami nic, a czasami naukładamy sobie różnych rzeczy i tak wcinamy. A to
                jakieś cukiereczki, a to gryz batonika (bo ja zawsze udaje świętą i sama sobie
                nie odpakuje, dopiero jak Misio je, to ja mu podgryzam i okazuje się, że i tak
                zjadłam mu polowę, więc on otwiera drugiego, a ja znów mu podjadam, zresztą z
                jakimkolwiek jedzeniem zawsze tak jest, On się irytuje :) że ja nie nakładam
                sobie na talerz, bo nie chcę, a później wyjadam z jego porcji, mówi mi, że mam
                sobie nałożyć, a ja i tak nie chce, chyba wolę myśleć, że ja "nie jadłam" i
                nie widzieć ile wchłonęłam).

                Paczka wafelków to dla nas chwila, to tego jakieś serki, jogurty, których
                oczywiście ja nie jem, ale jestem dokarmiana łyżeczką :)) Jako dodatki do tego
                dżemy, miód, no i oczywiście nutela, takie "misz-maszy" :)).

                Lody to ja przygotowałabym sobie same bez dodatków, ale mój Łasuch, coś Ty...
                Musi być bita śmietana, najlepiej dwa rodzaje, polewy, rodzynki i zamiast
                zjeść małą porcję, to robi się z tego duży deser :)

                Więc czasami jest skromnie, a czasami bardzo bogato, a szczególnie jak zachce
                się nam słodyczy, a jesteśmy gdzieś w sklepie, to mój Misiak nie potarfi kupić
                2-4batoników tylko 10-15, to samo jest z jogurtami i lodami. Jak kupujemy lody
                to od razu np.2 duże opakowania i 4małe. Oczywiście nie zjadamy wszystkiego od
                razu, zostawiamy troszkę na następny dzień :)))

                Buziak
                Ewelina
                • kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 12:12
                  No to widzę, że ja to jestem taka jak Twój facet :) Też sobie nie żałuję :)

                  Lody zawsze kupuję w dużych litrowych opakowaniach, bo takie 0,5 litra to dla
                  mnie za mało :)

                  Do jednego filmu zjadam tak średnio litr lodów, ale ja jem bez dodatków :) i z
                  dwie paczki ciastek, takie paczki standardowe, jak np. wafelki torcikowe. Bo
                  jak są to takie małe paczki herbatników to z trzy. I jeszcze czasami do tego
                  deser budyniowy Bakomy albo Danone :) I to jest u mnie normalne... A co
                  najbardziej zastanawiające: ja się nie zasładzam... Mogę jeść i jeść te
                  słodycze i nie jest mi za słodko :) Czasami zjadam jeszcze chipsy, ale to
                  rzadko, bo wolę na słodko niż na słono :)

                  Ojej, właśnie sobie uświadomiłam, że mam w domu pierniki :) A ja uwielbiam
                  pierniki :) Jejciu, ale dużo rzeczy uwielbiam :)

                  Łakomczuch - Kinia
                  • Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:51
                    Kinia,
                    Żadnych pierników !!!
                    W ciągu 9dni na pewno się nie zepsują, zjesz po kopenhaskiej.

                    Te łakomstwo to mnie czasami przerasta i na psyche mi czasami siada, mam
                    nadzieję, że któregoś dnia nie wykończę się z takiego prozaicznego powodu.
                    Teraz to piszę i się śmieje, bo jest mi ok, ale gorzej jak dopada ta mania
                    podjadania nad którą nie mogę zapanować :)))

                    Ewelina :)
                    • kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 12:58
                      Fakt, ja czasami naprawdę się staram nie zjeść jakiegoś słodycza. Otwieram
                      szafkę z ciastkami i zamykam. Idę do kuchni i wracam. I tak się kręcę i myślę i
                      myślę i w końcu wymyślam, że przecież od zjedzenia jednego ciastka nikt jeszcze
                      nigdy nie umarł :) I w końcu zjadam to jedno, a jak jedno zjedzone to wiesz już
                      jaki mam tok myślenia... I po jednym idzie cała paczka i następna :(

                      I dlatego ja się muszę bardzo pilnować, bo u mnie już pierwsze ciastko oznacza
                      porażkę :)

                      Kinia
                      • Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:09
                        Dlatego ja jak staram się ograniczać, wolę nie otwierać paczki, bo kończy się
                        to podobnie :(

                        Zjadłam jabłko było kwaśne ;# i tak się krzywiłam, ale zjadłam...
                        Na wodę nadal nie mam miejsca, Ty to pewnie drugą butelkę już kończysz.

                        Ewelina
                        • kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 13:14
                          Dla mnie to im jabłko kwaśniejsze tym lepsze :) Moje było dzisiaj takie jakieś
                          kartoflane :( Kartofelki to ja lubię, ale jabłka to preferuję twarde :)

                          Kinia
    • kinia_jones Pączki 11.09.03, 13:07
      Jejciu, ale one pachną :((( Właśnie przeszłam przez recepcję i dosłownie aż się
      zatrzymałam i je powąchałam :) Dosłownie miałam ochotę je polizać :)
      I dziewczyny z recepcji poczęstowały mnie jednym. Wzięłam i... zaniosłam
      Szefowi :) Z tej próby wyszłam zwycięsko :)

      Chyba sobie pójdę marchewkę obiorę, bo mi czegoś słodkiego potrzeba.

      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Pączki IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:21
        To dobrze, bo już się zastanawiałam, co przeczytam po otwarciu posta z takim
        apetycznym i kuszącym tematem :)))

        A marchewka nie jest słodka, ale można sobie to wmówić, a poza tym zawsze
        porusza się trochę buzia.

        Pączka zjemy w poniedziałek 22, chyba, że Ty startujesz z tą lodową, to będzie
        problem. Albo Ty zjesz 21, a ja 22.

        Dzisiaj jest dzień bezpączkowy, za to serowo-marchewkowo-jajkowy :))

        Buźka
        Ewelina
        • kinia_jones Re: Pączki 11.09.03, 13:31
          Moja marchewka była tak słodka, że aż się zdziwiłam :) To chyba takie małe
          wynagrodzenie za tego niezjedzonego pączka :)

          Mi to ta nasza dieta smakuje :) Bo ja lubię i jajka i pomidorki i czasami nawet
          mięsk może być. Szkoda tylko, że nie możnazastąpić tej sałaty i brokuł
          pomidorem lub ogórkiem, bo wtedy to już w ogóle była by super :)

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Pączki IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:54
            Jabłka jakie lubię to zależy od dnia, czasami kwaśne i twarde, a czasami
            slodziutkie.

            Na kopenhaską zdecydowałam się, bo jest nieskomplikowana, niskokaloryczna, no
            i smaczna,lubię w niej wszystko za wyjątkiem szpinaku, które nie mam zamiaru
            dotknąć, tak jak Ci pisałam brokuły uwielbiam, rybkę też, a mięsko jak trzeba
            to jem, nawet ze smakiem. Sałata tak sama jest dla mnie trochę bezpłuciowa
            (bez smaku), więc zniej zrezygnowałam. Ale całą reszta super.

            Na biurku mam taki kalendarz, pokazujący cały tydzień i począwszy od dnia 08,
            czyli tego poniedziałku zrobiłam sobie tam taką dietową DUŻĄ numerację od 1 do
            13 (czyli do 20.09)- różowym flamastrem, a zielonym mam już skreślone dni,
            które minęły... I tak codziennie będę skreślać kolejny dzień :)) Taka mała
            motywacja...

            Buźka
            Ewelina :)
            • kinia_jones Re: Pączki 11.09.03, 14:07
              A ja mam wydrukowaną dietę i na tej kartce sobie dni odkreślam :) Każdy sposób
              jest dobry jeśli chociaż w małej części pomaga :)

              Dzisiaj będę prosto po pracy w domu. Już nie pamiętam kiedy tak było. Maćkowi
              usmażę naleśniki a sobie ugotuję jajeczko na miękko i zjem jogurcik. Kiedyś to
              lubiłam jogurty tylko owocowe i taki naturalny to wydawał mi się ochydny. A
              teraz to za nim przepadam i bardzo mi smakują dni jogurtowe :)

              A jutro nie jem tego co jest w diecie tylko będę miała to co wczoraj, czyli
              dnia trzeciego. Nie dam rady zjeść ryby. Nie chcę żeby mi się w głowie kręciło
              i żeby było mi niedobrze. A na taką zamianę dni zezwolił mi Jogger :)

              Buziaki
              Kinia
              • Gość: Ewelina Re: Pączki IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:13
                Ja jogurt naturalny jem od dawna, zazwyczaj danone bez cukru.
                Owocowe też lubię, ale jak już, to jem Vitaline z danona truskawkową lub
                wiśniową, bo za jasnymi, np. brzoskwniowymi nie przepadam, wolę te ciemniejsze.

                A po rybie kreći Ci się w glowie i jest Ci niedobrze? Dlaczego?

                Ewelina
                • kinia_jones Re: Pączki 11.09.03, 14:20
                  Nie wiem czemu mi się po rybie kręci w głowie. Może to dlatego, że jej bardzo
                  nie lubię :( Ja mogę zjeść rybkę gdzieś tak raz na trzy miesiące, ale taką
                  smażoną w panierce. I wtedy to jest o.k. Tak raz na jakiś czas to mi nawet
                  smakuje. Ale teraz to jak jestem na diecie to po pierwsze jest tej ryby za
                  dużo, bo jedna na tydzień a na dodatek nie mogę jej zrobić w jajku i bułce... I
                  to chyba dlatego tak mi po niej niedobrze :(

                  Ale za to śledzie w sosie koperkowym Lisnera mogę jeść codziennie :)

                  Kinia
    • kinia_jones I znów mi się udało :) 11.09.03, 14:24
      I znów byłam na recepcji ( bo ja przez recepcję przechodzę jak idę siusiu) i
      znów mnie dziewczyny częstowały pączkami. Tym razem po prostu podziękowałam :)
      Nawet łatwo mi to "dziękuję" przeszło przez gardło :)

      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: I znów mi się udało :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:38
        Z odmówionych pączków jestem dumna, a temu rybowstrętwoi to się dziwię, lubię
        rybkę na parze,a tej w panierce nie jadam (albo baaaaardzooo rzadko) z
        wiadomych wzglęgów - kalorie. A ja ciągle to samo, jak sobie to uzmysławiam,
        to się aż słoszczę. Ciekawe jak ja bym wyglądała gdybym tak to wszystko, czego
        sobie odmawiam jadła. Strach się bać, brrr... Świat jest niesprawiedliwy.

        Ewelina
        • kinia_jones Re: I znów mi się udało :) 11.09.03, 14:43
          Ja lubię panierkę :) Na początku diety zastanawiałam się czy dam radę przełknąć
          takie mięsko niepanierkowane, ale jakoś mi się udało... Ale z rybą już nie będę
          próbowała. Za bardzo niedobrze mi było w zeszły piątek po niej :(

          A może gdybyś sobie prawie wszystkiego nie odmawiała to byś jednak nie
          przybierała na wadze. Może organizm tak Ci się buntuje... Nie wiem, ale ja to
          bym tak chyba nie potrafiła cały czas sobie odmawiać takich smakołyków.
          Podziwiam Cię Ewelinko bardzo :)

          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: I znów mi się udało :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:51
            Ja nadrabiam ciastkami, jak juz mnie weźmie.

            Tak w ogóle ja zauważyłam, że mam bardzo małe dzienne zapotrzebowanie
            kaloryczne, dlatego nie muszę dużo jeść, żeby normalnie żyć, jak jem trochę
            więcej to odbija się to na kg, a jak chce schudną to już naprawdę muszę się
            ograniczyć w kaloriach. Ale nie ma tak, że wiecznie siedzę i za wszystko
            dziękuję. Pozwalam sobie też czasami, zwłaszcza w tych słodyczach.

            Ale ogólnie nie ubolewam nad tym wszytskim, nawet o tym nie myślę, dopiero jak
            się tutaj tak rozpisałam, to sobie uświadamiam to wszytsko :)))

            A u nas słonko sie pojawiło i tak cieplutko się zrobiło :))) Super

            Buźka
            Ewelina
            • kinia_jones Re: I znów mi się udało :) 11.09.03, 15:07
              No własnie, najgorzej jak sie zacznie tak myśleć. Wtedy czlowiek zaczyna sobie
              zdawać sprawę z takich rzeczy, o kótych nawet pojęcia nie miał :)

              No, ale to dobrze, że chociaż czasami dostarczasz organizmowi tych
              ciasteczek :) Bo to przecież takie pychotki :)

              Buziaki
              Kinia
    • Gość: Ewelina Pa pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 15:08
      Kiniu,

      Zbieram się (na solarium), utrwalić piegi :)))

      Do jutra, miłego popołudnia.

      Ewelina

      P.S. A jak piernik lub naleśnik będą chcieli do Ciebie przemówić to powiedz
      im: PRECZ :))

      • kinia_jones Re: Pa pa pa... 11.09.03, 15:18
        Ewelinko,

        to Ty też piegusek jesteś??? To tak jak ja :)))

        A co do pierniczków i naleśników to tak się wkurzyłam, że chyba dzisiaj już nic
        nie przełknę :(

        Buziaczki i do jutra
        Kinia
    • kinia_jones Ale się wkurzyłam!!! 11.09.03, 15:15
      Właśnie przed chwilką zadzwoniła moja Szefowa z Austrii i powiedziała, że od 16-
      stego do 18-stego mam być w Wiedniu na szkoleniu :( No i jak ja mam tam
      kontunuować dietę??? Gdyby to był jeden dzień to bym mogła po prostu nic nie
      jeść, ale trzy dni :((( Chyba się zaraz popłaczę :(((

      Kinia
      • kinia_jones Re: Ale się wkurzyłam!!! 11.09.03, 15:53
        Już mi troszkę lepiej, bo wymyśliłam, że jednak dam radę przeżyć te trzy dni
        będąc w Wiedniu i nie rezygnując z Kopenhaskiej :)

        Z 16-stym nie będzie problemu. Wyjeżdżam koło południa tak więc mięsko zjem
        jeszcze w pracy, a szynkę ze sobą zabiorę. A co do dwóch kolejnych dni to
        powtórzę dzień 3. Pomidora i owoc mogę sobie tam kupić a szynkę wezmę
        paczkowaną, bo nie wiem czy Austriacy jedzą szynkę :) Z jajek najwyżej
        zrezyguję, ewentualnie będę je jadła na kolację w restauracji.
        Najgorsze jest to, że 16-stego mamy mieć oficjalną kolację. Mają na niej być
        ludzie z całego regionu. Trochę głupio tak mi będzie siedzieć i nic nie jeść,
        ale jakoś sobie poradzę.

        Idę do domu
        Kinia
      • Gość: Aguś Re: Ale się wkurzyłam!!! IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 11.09.03, 15:58
        Witajcie : )
        cały dzień nie miałam czasu do Was zajrzeć, a teraz zaglądam, ale też tylko na
        chwilkę...
        Na imprezie wczoraj nie szalałam z jedzeniem, tak więc jestem z siebie dumna,
        natomiast wypiłam dwa kieliszki czerwonego wina i już byłam skołowana (z tego
        nie jestem dumna).
        Kinia - nie przejmuj się wyjazdem - siła wyższa, a może uda Ci się kontynuować
        tam dietę? A jak nie... to masz czyste sumienie...
        Pozdrawiam i przesyłam buziaki
        Odezwę się jutro,
        Aguś

        p.s. wczoraj się ważyłam i okazało się, że schudłam jeszcze 1 kg - czyli w
        sumie na kopenhaskiej zrzuciłam 5 kg!
        • kinia_jones Aguś :) 12.09.03, 08:00
          Aguś :)

          Wreszcie się pojawiłaś :) I to z taką dobrą wiadomością :) Super, że sie
          trzymasz dzielnie i że nie rzuciłaś sie na jedzenie :)

          A co do mojego wyjazdu to już się z nim pogodziłam i mam plan jak nie
          zaprzepaścic diety, tak więc mam nadzieję, że będzie o.k.

          Buziaczki
          Kinia
        • Gość: Ewelina Re: Ale się wkurzyłam!!! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 08:32
          Twoja "skromność w jedzeniu" podczas imprezy bardzo cieszy :))) Trzymaj tak
          dalej!!!

          Z tym "-" kilogramem więcej super :))) Czyli jeszcze tylko 5 i Twój wymarzony
          cel osiągnięty ??? To połowa drogi już za Tobą, pomyśl jeszcze tylko
          max.miesiąc (jak będziesz się starać) i cel osiągnięty. Naprawdę super.

          Wczoraj tak się cały dzień zastanawiałam, czy nie odzywasz się może z tego
          powodu, że podczas imprezy "napsociłaś" i nie chcesz się teraz przyznać, czy z
          powodu braku czasu. Ale wierzyłam, że wszystko jest ok :)))

          Buźka
          Ewelina
    • Gość: Ewelina 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 07:58
      Witam,

      Czwarty dzień minął :)))

      Wczoraj wróciłam do domu dopiero o 19, tak jakoś zeszło w tych sklepach i
      solarium. W ogóle nie czułam głodu, co jak na mnie jest chyba trochę dziwne
      (ale bardzo mnie to cieszy), zwykle wychodząc z pracy już nie moglam doczekać
      się czegokolwiek do jedzenia, a jak gdzieś szłam to mi głodno było. Dopiero
      ok. 19.30 zjadłam ten jogurt i jajko i się na dodatek tym najadłam i nie
      miałam ochoty na nic innego.

      Poszłam wczoraj do Tesco kupić tę rybę, ostatnio miałam filet z mintaja, ale
      był troszkę suchawy, dlatego tym razem postanowiłam kupić tego zalecanego
      dorsza. Waży mi kobieta z obsługi tego dorsza, a tam jakaś klienta coś jej
      szepta o tym dorszu, no to się zapytałam co mówiła. A ekspiedienta na to: nic,
      nic... Patrzę na kobietę, która to powiedziała a ona, o mój Boże jak będzie
      śmierdziało, że jak dorsza się piecze to nie da się wytrzymać, itp. Ja jej
      mówię, że będę go gotować na parze, a ona że to też śmierdzi, że wszyscy
      sąsiedzi będą wiedzieli, że robię dorsza, a ja pomyślałam sobie: a niech
      wiedzą i też to głośno powiedziałam. Ale później tak się zastanawiałam, że jak
      ta ryba tak ma brzydko pachnąć, to też może i źle smakować, nie zniosłabym
      gdyby tak czuć było takim szlamem, blee... Ale wzięłam ją...

      Gotowałam ją wczoraj i nic nie czułam, ale jak wróciła moja mama, to zaczęło
      się, co tu tak śmierdzi, itp. Otwarła lodówkę, odpakowała moją rybę i okazało
      się, że to jej się tak nie podoba, czyli musiało coś w tym zapachu być :))) Ja
      nic wczoraj nie czułam, dopiero dzisiaj jak ją rano brałam to faktycznie coś
      tam od niej czuć, ale kosztowałam i jest bardzo smaczna :))

      Spędziłam wczoraj w sklepie 40min. kupując swetero-kurteczke i nie mogąc
      zdecydować się na kolor: biały czy czarny. W pierwszej chwili pomyślałam
      biały, po przymierzeniu zdecydowałam czarny, dziewczyny ze sklepu stwierdziły
      jednogłośnie, że biały, więc poszłam do mojego solarium (bo to zaraz obok)
      zrobić mały wywiad i wybrały też biały, no i mnie w końcu przekonały, że
      akurat w tym białym jest mi bardziej do twarzy (w sumie to jest on biało-
      kremowy).

      Cieszę się, że dzisiaj już piątek...

      Kinia, nie przejmuj się nic tą delegacją, ja myślę, że nawet na tej kolacji
      znajdziesz coś dla siebie, po prostu wybierzesz coś co normalnie jest w naszym
      menu, czyli albo jakąś rybę, albo mięso z grilla, ewentualnie kurczaka. Myślę,
      że to niczego nie zmieni w diecie. A reszta tak jak napisałaś, jogurt, owoc,
      pomidor na pewno tam kupisz, a tę szynkę faktycznie możesz zabrać ze sobą.

      Biegnę robić kawę...

      Buziak
      Ewelina
      • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 08:10
        Cześć Ewelinko :)

        Przed nami piąty dzień i weekend, czyli to co nas w zeszłym tygodniu złamało :(
        Ale w tym to się nie damy. Wytrzymamy i w poniedziałek będziemy chodziły dumne
        jak pawie :))) To znaczy, bardzo bym chciała żeby tak było :)

        Ja wczoraj też dotarłam do domu około 19-stej. Jajko zrobiłam sobie sadzona, a
        nad jogurtem to się troszkę pomęczyłam, bo jakoś nie chciał mi się zmieścić do
        brzuszka :) Maćkowi zrobiłam naleśniki z serem białym i z rodzynkami. Takie
        pyszne, podsmażone na masełku :) Ale jakoś mnie nawet nie korciło żeby je
        spróbować. Wystarczyło mi, że Maciek powiedział, że są przepyszne :)

        Wiesz, ja na zakupach zawsze mam tak jak Ty. Też się nigdy nie mogę zdecydować
        na kolor i dlatego nigdy sama nie chodzę. Chyba z raz albo dwa się zdarzyło, że
        samej mi się udało podjąć decyzję. A tak to zawsze zdaję się na gust osoby,
        która jest akurat ze mną. Ja najbardziej lubię niebieski i czerwony i czarny i
        biały... I jak czasami w Cubus'ie są sweterki w tych czterech kolorach to
        potrafię tam spędzić z godzinę wybierając jeden sweter. Tak samo miałam w
        sobotę jak sobie kupowałam golf. Nie mogłam się zdecydować ani na kolor (były
        trzy) ani na wzór (były chyba z cztery). Na szczęście mój Dziubek jest bardziej
        zdecydowany i jakoś udało mi się kupić niebieski golfik - taki milusi :)
        Bo ja w zimę chodzę tylko w golfach. Nie wyobrażam sobie założenia bluzki z
        dekoldem... Bo bym chyba zamarzła :)

        No, a teraz idę po kawkę :)
        Kinia

        P.S. 1 Dzisiaj nie mamy tego samego do jedzenia :( Bo ja mam dzisiaj to co dnia
        3-ciego, czyli jednego z moich ulubionych :)
        P.S. 2 Mam nadzieję, że ta ryba będzie Ci smakowała... Po prostu jej nie
        wąchaj. Swoją drogą nie wiedziałam, że dorsz ma taki intenstywny zapach. Dla
        mnie każda ryba jakoś tak średnio pachnie :(
        • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 08:27
          Ja piję już kawkę i śmieję się z Twojego podsumowania ryby: "po prostu jej nie
          wąchaj" :)))

          Będzie smakowała na pewno, bo jak już pisałam ja lubię takie rybki...

          Wiem, że nie damy się w weekend, bo to już byłaby lekka przesada, tak dwa razy
          po rząd :)))

          W chłodne dni też preferuję golfy, bo jak wyjdę z odłoniętym gardłem, to zaraz
          mnie boli, a dokładniej to węzły chłonne i migdałki powiększają się, a to
          zaraz strasznie boli i jest wstępem do choroby.

          Śniły mi się dzisiaj kot i pies (chyba), wiem, że obudziałam się bardzo
          zestresowana, zła i w ogóle jakoś mi było źle. Bardziej w pamięci pozostał mi
          ten kot i dlatego (choć nigdy tego nie robię) sprawdziłam w kilku sennikach
          internetowych co to oznacza, i tak: sam kot to fałszywy przyjaciel (fałszywość
          i zakłamanie u ludzi to cecha, której najbardziej nie lubię, wolę szczerość
          nawet tę do bólu), a kot drapiący, bo taki mi się śnił - oznacza przeciwności
          losu. Nie przywiązuje zbytniej uwagi do takeij mistyfikacji, ale tym razem nie
          podoba mi się to. Mam nadzieję, że szybko zapomnę o tym. A tak w ogóle to nie
          przepadam za zwierzątkami (chyba, że na obrazkach lub w sporej odległości ode
          mnie), nie lubię ich głaskać, a jeśli już jakiś pies zaczyna mnie obwąchiwać,
          albo lizać, to dostaję czegoś...
          Więc ten kot, który ciągle się do mnie zbliżał, rzucał się na mnie i do tego
          drapał był istnym koszmarem!!!

          Bużka
          Ewelina
          • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 08:38
            Ja też piję kawkę. Tak właściwie to powinnam jeszcze zjeść do niej grzankę, ale
            jakoś mi sie nie chce. Zostawię ją sobie do sałatki na popołudnie. Znów sie
            najem i znów mi będzie ciężko podskakiwać na aerobicu :)

            Ja też w sny nie wierzę i się nimi nie przejmuję. Ale też mi się parę razy
            zdarzyło sprawdzić co dany sen oznaczał. Szczególnie jeśli się powtarzał parę
            razy pod rząd. Co prawda nigdy mi się nic nie sprawdziło, ale...

            Ja też nie cierpię fałszu i obłudy. Sama jestem szczera, czasami to nawet za
            bardzo i juz pare osób mi zwróciło uwagę, że nie muszę tak wszystkiego co myślę
            mówić. Ale ja inaczej nie potrafię. I chciałabym żeby ludzie byli tacy sami w
            stosunku do mnie. Wolę najgorszą prawdę od słodkiego kłamstwa.

            Ja zwierzaki uwielbiam i zawsze miałam jakiegoś przy sobie. No, ale to jest
            kwestia gustu :)

            A dzisiaj też miałam jakieś dziwne sny. Pamiętałam je jak się tylko obudziłam,
            ale jak chciałam je opowiedzieć Maćkowi to już zapomniałam. Ale to nie było nic
            miłego. A taki zły sen to miałam chyba dlatego, że wczoraj
            oglądaliśmy "Przepowiednię" z Richardem Gere'm. To była jakiś taki thiller. To
            znaczy Maciek oglądał, a ja siedziałam z głową pod kocem i tylko raz na jakiś
            czas spoglądałam na ekran... Niecierpię się bać, a sama ten film do obejrzenia
            wybrałam :(

            Buziaki
            Kinia
            • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 09:34
              Jak są w filmach jakieś straszne momenty, ma się coś wydarzyć, albo pokazują
              jakąś operację - rozcianie kogoś (nawet te w dobrej wierze), lub nawet sam
              zastrzyk to ja bardzo szybko zamykam oczy i do tego zatykam uszy, żeby nawet
              nie słyszeć tej muzyki z narastającym napięciem. Nawet jak mi pobierają krew,
              to odwracam się w drugą stronę i nie patrzę na to... Taki filmowy straszek
              jestem :))) Dlatego nie lubię horrorów ani thillerów, wolę się śmiać aniżeli
              bać.

              Jestem ciepło ubrana, a tu i tak zimno jest - i robi mi się smutnawo, bo mój
              mężczyzna znów gdzieś pojechał i nie wiem kiedy wróci, a ja nie mam ochoty
              spędzać drugiego piątku pod rząd sama.

              Ewelina :(
              • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 09:43
                Ja mam to szczęście, że oboje z Maćkiem pracujemy od 8-smej do 16-stej i jeśli
                któreś gdzieś wyjeżdża to jestem to ja. Ale niecierpię tych wyjazdów, bo
                strasznie tęsknię i mi bardzo źle wtedy jest. Jak na początku tego roku
                musiałam wyjechać na tydzień do Barcelony na obowiązkowe szkolenie to cały czas
                chodziłam tam smutna i całe wieczory płakałam :( A potem przyszedł mi ogromny
                rachunek za komórkę, bo co chwila dzwoniłam i wysyłałam SMSy do Maciucha :)

                Całe szczęście teraz mam już służbową komórkę :) To mnie ten wyjazd do Wiednia
                nie będzie za dużo kosztował :)

                A horrorów też nie oglądam. Ten film wczoraj to myślałam, że to jakiś
                obyczajowy :( A jak mi pobierają krew to mdleję :(

                Kinia

                P.S. Jak woda? Bo ja się jakoś dzisiaj ociągam.
                • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 09:56
                  A ja ma to nieszczęście, że Jego wiecznie nie ma, dzisiaj jestem strasznie na
                  to wkurzona, uzbierało się chyba za bardzo, ja rozumię praca, pracą, ale ja
                  potrzebuję też troszkę uczuć. Marudzę, przejdzie mi, wiem, ale teraz gryzie
                  mnie to bardzo. I jak będziemy razem mieszkać to wiem, że często popołudnia
                  będę spędzać bez niego. A szkoda gadać...

                  A o wodzie przypomniało mi się minutę temu, jak zaczęłam zastanawiać się co tu
                  zrobić z tym uczuciem głodu które się pojawia, no i wymyśliłam napić się wody,
                  bo nic innego mi nie pozostało, na rybę za wcześnie.

                  Jaka pogoda u Ciebie, u mnie szaro...


                  Ewelina
                  • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:05
                    U mnie dzisiaj szaro, ponuro, zero słoneczka :( Ochydna pogoda :( I do tego
                    jeszcze co chwila pada deszcz... Jak jestem w pracy to mi ten deszcz tak bardzo
                    nie przeszkadza, ale idę po na aerobic i pewnie jak zwykle zmoknę :( Nienawidzę
                    deszczu i takiej pogody :( Ale ja się dzisiaj troszkę napromienię, bo pójdę
                    sobie przed zajęciami na solarium na 5 minutek :)

                    A dzisiaj w autobusie spotkałam koleżankę, która jechała na lotnisko z
                    bagażami, bo wyjeżdżała na pół roku do Egiptu jako rezydentka. Takiej to
                    dobrze :) Ominie ją najgorsza pora roku, czyli zima...

                    A na swojego Misia to się nie gniewaj. No bo to przecież praca... Na to jest
                    czasami ciężko coś poradzić, niestety :(

                    Buziaki
                    Kinia
                    • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 10:49
                      Na Misiaka się nie gniewam, ale smutno mi jest z tego powodu. Ja jak zwykle
                      jestem taka wyrozumiała, że aż mnie to zaczyna denerwować.

                      U nas na weekend zapowiadają ładną pogodę, ma być słonecznie i ok. 18-19 st.
                      Myślałam, że wypogodzi się w całej Polsce???

                      Dalej zapycham się tą wodą...

                      Już prawie 11, co oznacza, że jeszce tylko chwilka i rybka :)))

                      Od kiedy tak sobie pisujemy, to bieg czasu przyśpieszył, z czego bardzo się
                      cieszę :)

                      Buziaki
                      Ewelina
                      • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:56
                        Jejku, rzeczywiście już jest 11-sta :) A ja mam jeszcze tyle rzeczy do
                        zrobienia :( Nie lubię w piątek za bardzo pracować :) W piątek to zwykle u mnie
                        taki luźny dzień. Dzisiaj wyjątkowo pracuję, bo przecież w przyszłym tygodniu
                        przez trzy dni mnie nie będzie :( Ale mi będzie tam smutno :( I sama będę tam
                        musiała dietować :( Buuuu :(

                        Kinia
                        • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 11:50
                          Zaczęłam Ci odpisywać, nawalił nam inetrnet na chwilkę i nie mogłam
                          kontynuować. Skorzystałam z przerwy i poszłam podgrzać sobie rybkę, pyszna
                          była, tylko tyle, że nie najadłam się tak jak wczoraj na przykład, mam
                          nadzieję, że wytrzymam, bo mięsko dopiero około 16. Wody wypiłam 0,75l. Sposób
                          z tą małą butelką nadal działa... :)))

                          U mnie w pracy niesamowity spokój, szef znów na delegacji, koleżanka z biurka
                          obok również, w ogóle wszyscy z mojego sąsiedztwa wybyli do Warszawy. Telefony
                          milczą, tylko rmf nadaje...

                          Mam cichą nadzieję, że garderoby też doczekam się i że będzie ją czym
                          zapełniać :))

                          A tak w ogóle to muszę zacząć poszukiwania jakiś butów jesiennych-pełnych, ale
                          zakupię je chyba dopiero po pensji, czyli na koniec miesiąca. A bywam czasami
                          wybredna...


                          Ewelina :)
                          • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 12:05
                            A ja nie mam w ogóle ochoty na jedzenie :( Zaczęłam jeść brzoskwinię, bo miałam
                            ochotę na coś słodkiego, ale jakaś niedobra była i wyrzuciłam prawie połowę.

                            Ja mam dzisiaj tak jak w środę jajka i szynkę i pomidory w pracy, czyli całe
                            dzienne jedzenie będę jadła tutaj :) Ale sałatkę z tego zrobię sobie dopiero
                            około 14-stej. Może mi się wtedy będzie chciało jeść, a i przed aerobiciem
                            zdąży mi się to w brzuszku uleżeć :)

                            Jakoś nie mam dzisiaj na nic ochoty. To chyba przez tą pogodę...

                            A z butami to ja mam zawsze najwiekszy problem... Nigdy nie mogę znaleźć
                            takich, które by mi w 100% pasowały. A jak już znajdę to się okazuje, że
                            kosztują jakieś 500 zł, a takiej chorej kwoty to ja za buty nie zapłacę.

                            Buziaki
                            Kinia

                            P.S. Zaczynam nową butelkę wody :)
                            • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 12:28
                              A ja po tej rybce skąsiłabym coś słodkiego. Szkoda, że nie ma dzisiaj jakiegoś
                              owocu, ale może pozwolę sobie na 1 lub 2 śliwki. Na razie wybieram się do
                              apteki, którą mamy na dole w budynku.

                              Kinia, a czy Ty urodziłaś się w Warszawie, mieszkasz tam od zawsze? A jak w
                              ogóle żyje się w stolicy? Zadowolona jesteś? Ja lubię miejsca gdzie jest dużo
                              ludzi i dużo się dzieje, gdzie można mieszkać spokojnie, ale mieć wszystko w
                              zasięgu ręki. Wiem, że u Was denerwujące są te korki uliczne.

                              Ja urodziłam się w Tychach...

                              Ewelina
                              • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 13:12
                                Ewelinko, kilka śliwek to możesz zjeść. Lepsze śliwki niż wafelek torcikowy :)

                                A co do urodzenia to ja urodziłam się w Pruszkowie, to jest taka podwarszawska
                                miejscowość, 20 km od Warszawy. Przez pierwsze trzy lata mojego życia moi
                                rodzice mieszkali w Warszawie a potem przeprowadzili się do Piastowa, to jest
                                miasto przed Pruszkowem, bliżej Warszawy. Ale ja wychowywałam się głównie w
                                Kielcach, u babci, której zrobiło się mnie szkoda, że muszę chodzić do żłobka i
                                mnie do siebie zabierała cały czas. W Kielcach wychowywałam się tak do sześciu
                                lat. Do szkoły już poszłam w Piastowie. Do Warszawy przeprowadziłam się sześć
                                lat temu do mojego faceta. Wynajmowaliśmy razem mieszkanie. Potem się z nim
                                rozstałam, wróciłam na chwilkę do rodziców, a potem jak poznałam Maćka to
                                wynajeliśmy sobie mieszkanie w Warszawie :)
                                Ja lubię Warszawę i nawet do tych strasznych korków się już przyzwycziłam.
                                Lubię mieć na około siebie dużo ludzi. Nawet hałas jakoś mi specjalnie nie
                                przeszkadza :) Ale jakby się trafiła okazja to bym się z ogromną przyjemością
                                przeprowadziła do Krakowa lub do Trójmiasta :)

                                A moja siostra mieszka w Mysłowicach. To gdzieś niedaleko Ciebie?

                                Kinia
                                • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 13:36
                                  Mysłowice - masz rację są bliziutko mnie, na wyciągnięcie ręki, pewnie miłość
                                  ją tu przygnała :)

                                  Mamy znajomych w Krakowie i Wrocławiu - fajne miejsca, najbierw byłam
                                  zauroczona Krakowem a później Wrocławiem, we Wrocławiu są fajne imprezki, bo
                                  krakowskie kluby (a raczej puby) nie za bardzo mi się podobają.

                                  Trójmiasta nie znam, a szkoda, Warszawy zresztą też...


                                  Jutro kurczaczek, w jakiej postaci go jesz???

                                  A, właśnie się zorientowałam, że zapomniałam o marchewce na śniadanie, tzn.
                                  wypiłam tradycyjnie kawę i zjadłam cukier, ale może i dobrze, bo w zeszłym
                                  tygodniu sama marchewka na śniadanie nie bardzo mi smakowała...

                                  Ewelina
                                  • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 13:43
                                    Fakt, moją siostrę do Mysłowic miłość przygnała :) Miłość ma na imię Jacek i z
                                    tamtąd właśnie pochodzi. A oni poznali się na Mazurach żeby było zabawniej. Na
                                    początku mieszkali z moimi rodzicami, ale w końcu Jacek dostał tam pracę i się
                                    przeprowadzili, ku ogromnej rozpaczy mojej mamy.

                                    Ale śmiesznie z tym kurczakiem. Takie samo pytanie Ci zadałam. Ja to chyba
                                    kupię takie pieczonego, z rożna i zdejmę z niego skórkę, czyli to co
                                    najlepsze... Bo piersi smażyć mi się nie chce, bo jest dla mnie za sucha :(

                                    Ja Krakowa prawie wcale nie znam. Byłam tam może z dwa razy, ale oba razy
                                    wspominam bardzo miło. Poza tym wydaje mi się, że to miasto, w przeciwieństwie
                                    dpo Wawy, ma swój klimat. A Trójmiasto, a szczególnie Sopot uwielbiam.
                                    Jeździłam tam zawsze w pierwszy weekend września ze swoim byłym. Miłość do
                                    byłego minęła, ale do Sopotu została :)

                                    Kinia
                                    • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:06
                                      Kraków na pewno ma swój niepowtarzalny klimat, jakaś inny nastrój tam panuje,
                                      te kamieniczki, grajkowie, rynek, tłumy ludzi...


                                      Jest mi coraz gorzej, otwarłam sobie okno, może mnie ocuci...

                                      Mnie miłość do byłego przeszła bardzo szybko, za bardzo mnie zranił... Ale za
                                      to on do dzisiaj chciałby wrócić, miał jakieś dziewczyny, ale chyba z żadną
                                      tak naprawdę nie był szczęśliwy...

                                      Ewelina
                                      • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 14:19
                                        Mój były pracuje razem ze mną w firmie. Tylko, że on pracuje w innym dziale, na
                                        II piętrze a ja na parterze :)

                                        I mimo iż jest to jedna firma to rzadko się widujemy. Żadne z nas nie chce
                                        wrócić, bo wiemy, że nic by z tego nie wyszło :) Ja mam Maćka, on ma jakąś
                                        dziewczynę i tak jest dobrze :)

                                        Ale mimo wszystko ciepło Go wspominam i jak ostatnio mu się nie układało w
                                        związku to płakałam razem z nim...

                                        Kinia
                                        • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:50
                                          Ty to masz dobre serce :)
                                          Mnie wczoraj łezka poleciała po "Celi" (na tvn-ie) - ale to w tajemnicy :)

                                          Ja pierwszy związek dobrze wspominam, ale też cieszę się, że się skończył,
                                          zresztą szczęśliwa z tego powodu jestem nie tylko ja :) Mam miłe wspomnienia,
                                          a o tym złym jednodniowym końcu nie pamiętam już, tak miało być, ja to wiem...

                                          Buziak
                                          Ewelina

                                          P.S. Za 10 min. kończę więc powoli będę się żegnać :(
                                          Życzę Ci jak najmilszego weekendu i wytrwałości :)
                                          Będzie mi brakować tego pisania...
                                  • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:13
                                    Obiecałam siostrze skrerować książkę i całkiem o tym zapomniałam, ale już
                                    biegnę do ksera, czyli nie będzie mnie chwilkę.

                                    Ewelina
                            • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 13:09
                              Wróciłam, po śliwki nie poszła, bo pada, a nie mam zamiaru moknąć.
                              Myślę o tym mięsku, które będę jadła w domu... :)

                              Ewelina
                              • kinia_jones Niedobrze mi :((( 12.09.03, 13:32
                                Jejciu, ale mi niedobrze :((( Przejadłam się :((( Wszyscy u mnie mówili o
                                jedzeniu i albo poszli na lunch albo powyciągali kanapki no to ja sobie
                                zrobiłam moją sałatkę z pomidora, dwóch jajek i szynki. I męczyłam ją chyba z
                                pół godziny :( Zjadłam a teraz mi niedobrze z przejedzenia :(

                                I nawet jak patrzę na biurko koleżanki, na którym leżą pierniczki toruńskie to
                                mnie odrzuca :( Ten trzeci dzień to chyba najbardziej syty dzień w całej
                                diecie...

                                Kinia

                                P.S. A co z jutrzejszym kurczakiem? Jakiego będziesz jadła?
                                • Gość: Ewelina Re: Niedobrze mi :((( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 13:45
                                  Ale się śmieje nie masz pojęcia :))))))))))))

                                  Wysłałam Ci poprzedniego posta, i tak sobie pomyślałam, że jest mi niedobrze,
                                  (nie wiem z czego, może po tej rybie, a może bo coś bym zjadła)i że Ci to
                                  zaraz napiszę. W tym czasie wysłał się mój post i wróciłam do listy wiadomości
                                  i tam widzę już w tytule Twojego posta "Niedobrze mi:(((" Więc zaczęłam się
                                  śmiać, a jak go otwarłam i zobaczyłam, że pytasz o kurczaka, to już w ogóle
                                  padam ze śmiechu. Pełna synchronizacja :)))

                                  W zeszłym tygodniu jadłam gotowaną pierś z kurczaka. A jutro to nie wiem, jak
                                  będziemy w domu to też chyba sobie ugotuję, albo podsmaże taką samą pierś -
                                  bez panierki. A jak będziemy gdzieś poza domem, to może zjem trochę mięska ze
                                  środka kurczaka z grilla.

                                  Buziaki
                                  Ewelina :)
                                  • kinia_jones Re: Niedobrze mi :((( 12.09.03, 13:51
                                    Ja od samego początku wiedziałam, że my jesteśmy "bratnie dusze" :)))

                                    Buziaki
                                    Kinia
                                    • Gość: Ewelina Re: Niedobrze mi :((( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:10
                                      Fajnie tak...

                                      Mam nadzieję, że w ten weekend obie wytrzymamy (bo w zeszły to "ładnie" i
                                      równocześnie udało nam się polec). Pamiętaj, że jesteś odpowiedzialna za nas
                                      dwie (Skoro taka synchronizacja występuje), ja też tak będę myśleć jak mnie
                                      jakaś pokusa ogarnie... :)))

                                      Buziaki
                                      Ewelina
                                      • kinia_jones Bardzo dobry pomysł :) 12.09.03, 14:27
                                        Ewelinko,

                                        Ale to super wymyśliłaś :) Ja odpowiadam za Ciebie, Ty za mnie i teraz
                                        sprawdzimy, która będzie lepiej drugiej pilnowała :)))

                                        Kinia
                                        • Gość: Ewelina Re: Bardzo dobry pomysł :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:42
                                          Postanowione :)))

                                          No to teraz odpowiedzialność na mnie ciąży, ufff... :))

                                          Ewelina
                                          • kinia_jones Re: Bardzo dobry pomysł :) 12.09.03, 14:54
                                            Ale fajnie, teraz jak polegnę to nie będzie tylko moja wina :)

                                            Żartuje oczywiście, nie mam zamiaru polec :) Będę się trzymała i w poniedziałek
                                            z samego rana napiszę Ci jaka jestem z siebie dumna :) I mam nadzieję, że z
                                            Ciebie też będę mogła być dumna :)

                                            Kinia

                                            P.S. Ojej, Ty już chyba zmykasz do domku :)
                                            • Gość: Ewelina Pa pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 15:06
                                              Kiniuś,

                                              Uciekam do domku...

                                              Po raz ostatni: DAMY RADY!!!

                                              Weekendowe Buziaki
                                              Ewelina

                                              P.S. Mój Misiak już wraca więc chyba się jednak zobaczymy :) ale jakoś i tak
                                              mi smutno, bo się troszkę tych złości we mnie nazbierało. Ale wiem, że jak już
                                              się zobaczymy i poprzytulamy to mi przejdzie, bo te nerwy to chyba mam z
                                              niedopieszczenia :)))
                                              • kinia_jones Re: Pa pa pa... 12.09.03, 15:13
                                                Pewnie już tego nie przeczytasz, ale trzymaj się Ewelinko :) Ja w nas wierzę!
                                                Damy radę! A jak będziesz miała ochotę na coś spoza diety to pomyśl ile już
                                                wytrzymałyśmy i czy warto to marnować...

                                                Buziaczki i udanego weekendu z Misiem :)))
                                                Kinia
                                                • Gość: Ewelina Re: Pa pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 15:15
                                                  Przeczytałam... :)))

                                                  I teraz to już mam torebkę na ramieniu i wychodzę :)
      • Gość: Aguś Re: 5... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 12.09.03, 09:59
        cześć dziewczyny,
        ja jak zwykle pojawiam się na chwilę, bo zaraz muszę wracać do pracy...
        ciesze się bardzo, że trzymacie się dzielnie i dietujecie dalej, ja co prawda
        się nie obżeram, ale jem bardzo nieregularnie - od poniedziałku będę musiała
        się za siebie wziąć i po prostu będę sobie pisać na kartce co mam zjeść danego
        dnia...
        Kinia wierzę w Ciebie i wiem, że wytrwasz na diecie mimo pokus czyhających na
        Ciebie w Wiedniu...
        Ewelina kusisz tymi zakupami, ja też bym chętnie odświeżyła conieco garderobę,
        moze mój mąż da się namówić na jakieś małe zakupy...
        Sciskam mocno i na razie kończę, ale na pewno zajrzę jeszcze do Was przed
        weekendem...
        Buziaki,
        a.
        • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:07
          Aguś,

          przed nami najgorsze, czyli weekend. I podobno ma być brzydka pogoda, a
          wiadomo, że jak brzydko to się siedzi w domu, a jak się siedzi w domu to sie
          je :( Ale będziemy walczyć z pokusami :)

          Buziaki
          Kinia
        • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 10:39
          To planowanie jedzenia jest dobre, bo jak nie zaplanujesz, to później zjada
          się byle co, byle kiedy, a czasami i byle gdzie. I na koniec dnia masz
          wrażenie, że przez cały dzień nic nie zjadłaś, ale jak się nad tym
          zastanowisz, to okazuje się, że to co się gdzieś dorwało, daje taką
          ładną "sumę" jedzonka, a o kaloriach to już nie wspomnę. Przynajmniej ja tak
          czasami miewam.

          W weekend damy rady, jestem o tym przekonana, przynajmniej staram się tak
          mysleć.

          A nowy ciuszek, choćby mały zawsze poprawia humor i cieszy...

          Buźka
          Ewelina
          • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:49
            Mi to teraz już przeszło z zakupami :) To znaczy od kiedy zaczęliśmy oszczędzać
            na mieszkanie/dom. Bo wcześniej to potrafiłam w przeciągu jednego dnia wywalić
            połowę wypłaty na ciuchy :) Dosłownie nie potrafiłam przejść obok Reserved i
            sobie niczego nie kupić. Zawsze powtarzałam, że to ostatni raz i że tylko jedną
            malutką rzecz :)

            Teraz już tak nie mam. Zastanawiam się troszkę zanim kupię kolejny sweterek :)

            Ale fakt, nic mi tak humoru nie poprawia jak porządne zakupy :) Nawet kupienie
            majteczek wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

            Kinia
            • Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 11:08
              Ja uwielbiam kupować ciuchy, oczywiście te któremu mi się podobają, i buty, bo
              czasami niektóre są takie super, ale ceny też potarafią być szokujące. I
              właśnie czynnik pieniędza ogranicza mnie, a po drugie miejsce w domu, bo tak
              jak Ci pisałam jest nas 5 w dwóch pokojach i jak dokupuję każdą kolejną rzecz,
              to się ciężko zastanawiam, gdzie ja to włożę...

              Ewelina
              • kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 11:24
                My teraz wynajmujemy mieszkanie i mamy w nim taką ogromną szafę :) I tak sobie
                myślała jak ją pierwszy raz zobaczyłam, że w życiu jej nie zapełnię. Minął rok
                i nic mi się już do niej nie mieści. Dosłownie nie mam gdzie chować ciuchów :(
                I dlatego pierwszą rzeczą jaką zrobię w nowym domku to będzie ogromna
                garderoba :) Żeby moje ciuszki i buciki miały wygodnie i żeby nie wyglądały jak
                psu z gardła wyjęte jak je wyciągnę z szafy :)

                Kinia

                P.S. A ja już prawie wypiłam wodę :)
    • kinia_jones Agusia!!! 12.09.03, 15:15
      Aguś,

      Nie wiem czy dasz radę jeszcze tu dzisiaj zajrzeć, ale jeśli tak to proszę,
      trzymaj za mnie i za Ewelinkę kciuki żeby nam się udało przebrnąć przez ten
      weekend :)

      Ja za Ciebie też trzymam. Żebyś się racjonalnie odżywiała i żebyś się "nie
      rzuciła" na coś na co nie powinnaś.

      Buziaki Pracusiu :)
      Kinia Jones
    • kinia_jones UDAŁO SIĘ !!!! 15.09.03, 07:52
      Jestem taaaaka szczęśliwa :) Udało mi się :) Przeżyłam ten weekend i nie
      poległam. I nawet wiem czemu poległam w zeszłym tygodniu. No bo przecież byłam
      przed okresem. A ja jak jestem przed okresem to się rzucam na słodycze... Jakoś
      wtedy tego nie skojarzyłam.

      A więc tak...

      W piątek po pracy poszłam na aerobic i wróciłam do domku po 21-szej. Byłam
      zmęczona, śpiąca i tylko wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Nie
      miałam szansy zgrzeszyć :)

      W sobotę wypiłam na śniadanie kawę i zjadałam grzankę i pojechaliśmy oglądać
      domki. Zeszło nam się aż do 16-stej z tym oglądaniem i jeszcze potem z
      zakupami, tak więc wyszło na to, żre zjadałam mojego kurczaczka dopiero koło 17-
      stej. Potem do filmu zjadłam marchewkę, a z jajek zrezygnowałam, bo już nie
      miałam na nie w brzuszku miejsca :)

      W niedzielę herbata bez cukru na śniadanie mi nie smakowała :( Ale wypiłam, bo
      jestem twarda :) Około 13-stej zjadłam jabłko, a potem około 15-stej pierś z
      kurczaka i koniec :)

      Nawet mnie nie ciągnęło do słodyczy, które Maciek co chwila podjadał. I do
      lodów, którymi się zajadał :)

      No i co najdziwniejsze i w sobotę i w niedzielę udało mi sie wypić po 1,5 litra
      wody :)

      Hurra, udało mi się :) I dzięki temu jestem dzisiaj w spodenkach, w które nie
      wchodziłam i są na mnie już luźne :)

      Buziaki
      Kinia
      • kinia_jones Ewelinko, Aguś, gdzie jesteście??? 15.09.03, 08:56
        Chyba nie zostawicie mnie tu samej :((((

        Kinia
        • kinia_jones :((( 15.09.03, 09:57
          Wygląda na to, że jestem tutaj sama :((((

          Kinia
      • Gość: Ewelina Re: UDAŁO SIĘ !!!! X 2 IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 11:49
        Witaj Kiniuś,

        Najpierw powiem Ci, że jesteśmy WIELKIE, a raczej coraz mniejsze, czyli
        szczuplejsze. Udało nam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Dobry był ten pomysł z obupólną odpowiedzialnością. Wiedziałam, że Ty
        wytrzymasz i dlatego ja też musiałam, bo tak samej paść to głupio by było.

        Dzisiejszy dzień od rana mnie wkurza. Najpierw zaspałam, obudziłam się o 7. Do
        pracy przyszłam spóźniona o 7.40, a parę minut za mną pojawił się szef, i tak
        pracując opisywałam Ci cały weekend z takim wielkim zapałem i radością, chyba
        aż przez godzinę, dałam polecenie wyślij, a komputer mi odpowiedział, że nie
        może wyświetlić tej strony, okazało się, że padł nam serwer, i tak oto cała
        moja długa opowieść po prostu ZNIKNĘŁA. Ze złości kilka razy wyszłam z siebie
        i stanęłam obok (jak to mawia mój tata). No i co dwie minuty sprawdzałam, czy
        już działa, wiedziałam, że na pewno będziesz się martwić i cały czas przez to
        się denerwowałam.

        Teraz już działa i tak na szybko napisałm Ci po krótce co się działo, a za
        chwilę biorę się za ponowne opisanie Ci weekendowych przygód kopenhaskiej
        dietowiczki :)

        Buziaki
        Ewelina :))))
        • Gość: Aguś Witajcie :))) IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 15.09.03, 12:10
          Cześć twardziele...
          mimo, że nie zjarzałam do Was w piątek po południu - i tak cały weekend
          myślałam o Was i trzymałam kciuki... Jestem z Was dumna i cieszę się razem z
          Wami...
          Mnie weekend minął nie najgorzej, chociaż wczoraj byliśmy po południu na grillu
          i trochę się tam obżarłam (ale głównie warzywami + 1 jedna kiełbaska),
          wieczorem miałam wyrzuty sumienia i dzisiaj postanowiłam odpokutować...
          Z wodą mi idzie bardzo, ale to bardzo kiepsko...
          A koleżanka zza biurka obok strasznie namiawia mnie na Montegnaca (nie wiem czy
          tak to się pisze) - kupiła sobie dwie książki, więc od rana je wertujemy...
          Czy któraś z Was próbowała?
          Buziaczki i pozdrowienia,
          Aguś
          • kinia_jones Re: Witajcie :))) 15.09.03, 12:15
            Cześć Aguś :)

            Cieszę się, że i Ty jesteś z nami :) I że tak dobrze się trzymasz :) Kiełbaska
            dobra rzecz i nie wypominaj jej sobie :)

            My dzisiaj z Ewelinką dumne i blade :) Wreszcie nam się udało przeżyć weekend i
            nie polec :)

            Ja o Montignac'u czytałam, ale jakoś nie za bardzo to rozumiem. Może Tobie się
            uda to zrozumieć po przeczytaniu książek i przełożysz mi to na polski :) Bo to
            podobno fajna dieta, bo się je ile się chce. Trzeba tylko uważać co i z czym :)

            Buziaki
            Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Witajcie :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 13:02
            Cześć Aguś,

            Dzięki za ciepłe słówka.

            Nie wymawiaj sobie tej jednej kiełbaski, a warzyw już tym bardziej, myśle, że
            dobre były i na tym należy się skupić. Nic tylko należą Ci się gratulacje, że
            kiełbaska była jedna, a nie dwie lub trzy :))))

            Jeśli chodzi o Montignaca, to ja zapoznałam się z tą dietą wg poniższego opisu
            i za bardzo mi się nie podoba, za dużo trzeba uważać, co z czym, a że jest to
            dieta nie na 13 dni tylko długookresowa to odpada. Po kopenhaskiej zrobię
            sobie jeszcze chyba na tydzień lub dwa tę Dietę Plaż, o której już kiedyś Ci
            pisałam. A później to chyba tradycyjne "mniej jedz", czyli 1000kcal, bo na tym
            się akurat znam, na oko wiem co ile ma kalorii.

            Jak już zapoznasz się z książkami, to napisz coś więcej o tej diecie. Czy
            pokrywa się ona z tym co poniżej ???

            Buziaki
            Ewelina

            Dieta Montignaca OPIS


            SCHUDNIJ 1 KG TYGODNIOWO
            Jej twórca, francuski lekarz Michel Montignac, twierdzi, że chcąc odzyskać
            prawidłową wagę i później ją zachować, wcale nie trzeba ograniczać liczby
            kalorii i wielkości dań. Wystarczy tylko przestrzegać zasady niełączenia w
            jednym posiłku pokarmów zawierających białko z tymi, które zawierają
            węglowodany.

            Kurację odchudzającą przeprowadza się w dwóch etapach: w pierwszym, który może
            trwać nawet 2-3 miesiące (zależnie od tego, ile kilogramów chcemy zgubić)
            tracimy na wadze, natomiast w drugim staramy się utrzymać satysfakcjonujący
            nas rezultat. Najlepiej, jeśli drugi etap diety stanie się programem na resztę
            życia. Dzięki przestrzeganiu zasad diety Michela Montignaca szczupłą sylwetką
            może pochwalić się modelka, Ilona Felicjańska.


            Zasady diety
            Jemy przynajmniej 3 razy dziennie, o stałych porach. Nie łączymy produktów z
            grupy 1 (białka) z grupą 2 (węglowodany) i 3 (rośliny strączkowe). Wszystko
            można łączyć z grupą 4 (warzywa). Jemy niewiele produktów z grupy 6 (nasiona)
            i 7 (tłuszcze).


            W pierwszym etapie diety
            śniadanie powinno składać się głównie z węglowodanów, a obiad i kolacja z
            białka. Unikamy produktów, które są jednocześnie bogate w węglowodany i
            tłuszcze (np. pełne mleko, czekolada, herbatniki). Pijemy między posiłkami,
            nigdy w trakcie ani przed nimi.


            W drugim etapie diety
            możemy sobie pozwolić na kieliszek wina czy grzankę, ale ograniczamy tłuszcze.
            Nie wracamy do sosów zaprawianych mąką i ciast. Przykładowy jadłospis
            Śniadanie: sałatka z owoców.


            Obiad: zupa jarzynowa bez marchwi i ziemniaków, ryba z rusztu, sałata z
            odrobiną oliwy. Kolacja: jajko sadzone, gotowane warzywa Śniadanie: twarożek
            niskotłuszczowy, grahamka. Obiad: zupa z soczewicy, pstrąg pieczony, surówka z
            kapusty. Kolacja: wędlina drobiowa, pomidor, ogórek kiszony.

            Grupy produktów
            1. Białkowe Mięso, drób, chude mleko, jajka, chude jogurty, chude sery, ryby,
            owoce morza.

            2. Węglowodanowe: Pieczywo pełnoziarniste, ryż, kasze, makarony, ziemniaki,
            marchew, buraki, kukurydza, alkohol.

            3. Rośliny strączkowe: soczewica, fasola, groch, bób, soja.

            4. Warzywa: kapusta, kalofior, cykoria, papryka, pory, kabaczki, ogórki,
            groszek zielony.

            5. Owoce: cytrusy, jabłka, śliwki, gruszki, brzoskwinie, truskawki, kiwi.

            6. Nasiona: orzechy, migdały, pestki.

            7. Tłuszcze: oleje, masło, margaryna, czekolada.


            • kinia_jones Re: Witajcie :))) 15.09.03, 13:28
              Dla mnie też ta dieta Montignac'a jest za bardzo skomplikowana. Może jakby się
              w nią dobrze wczytać i poświęcić jej trochę czasu to by się coś niecoś
              rozjaśniło :) Narazie niestety nie mam na to czasu, ale może Aguś coś
              po "ludzku" o tej diecie opowie :)

              Buziaki
              Kinia
        • kinia_jones Re: UDAŁO SIĘ !!!! X 2 15.09.03, 12:13
          Ewelinko,

          Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że jesteś :))) Tak się martwiłam :(

          Ja mam dzisiaj strasznie dużo pracy przed tym moim wyjazdem, ale w ogóle się na
          niej skoncentrować nie mogłam przez to, że Ciebie od rana nie było :)

          No, ale już jesteś i to na dodatek dumna jak ja :)

          Tak więc zabieram się do pracy :)

          Buziaki
          Kinia
      • Gość: Ewelina A było to tak... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 12:48
        PIĄTEK
        W piętek po powrocie do domku przygotowałam 3malutkie kawałki wołowiny i kilka
        rózyczek brokuł. Zjadałm jeden kawałek mięsa, a resztę zostawiłam sobie na
        później (bo jechałam do Miśka, i chciałam mu potowarzyszyć jak będzie jadł
        kolację). Ale zapomniałam tego zabrać i to było na tyle jedzenia w piątek).

        Piątkowe pokusy
        Kiedy przyjechałam do Miśka to okazało się, że ktoś w ich klatce brał ślub i
        przyniósł im weselne kołocze (sernik, makowiec i ciasto z posypką). A ja tak
        lubię taki domowy sernik, prawie nic ciasta, tylko sam ser z rodzynkami i
        posypką, mhm...

        SOBOTA
        Wstałam ok.11, wypiłam kawę, zjadłam grzankę i cukier, obejrzeliśmy
        film "Płatny Morderca" (Fajny), a później na 15 pojechałam do kosmetyczki do
        Tychów. Zabrałam przy okazji z domu zapomnianą wołowinę i szybko wróciłam, bo
        u Miśka była proszona obiado-kolacja na 17, na której podano dwa rodzaje
        chińszczyzny, sałatki, ciasta, itd. wszyscy popijali drinki, albo winko, a ja
        chlałam wodę. Przy mnie postawiono talerz z małą połówką kurczaka z rożna
        (troszkę zostawiłam), którą zakupiła mi mama Miśka kibicująca mi w
        kopenhaskiej, bo sama na niej była z rezultatem "-10kg". Zamiast jajka i
        marchewki zjadłam 3 śliwki i 4kuleczki winogron.

        Sobotnie pokusy
        Ten zastawiony stół to jeszcze nic, otwarłam lodówkę i doznałam szoku. W
        zeszłym tygodniu, gdy przerwałam dietę, to lodówka wyjątkowo nie była pełna, a
        tym razem jak na złość dla mnie, 7 rodzaji sera pleśniowego (żyć nie umierać),
        serki, jogurty, kiełbaski, tuńczyki, itd. - ale jak to się mówi nie dla psa
        kielbasa. A i zapomniałam dodać o dwóch paczkach, a raczej skrzynkach bądź
        kartonach, takich chyba 0,5 lub 1 kilogramowych z różnymi rodzajami ciastek.

        NIEDZIELA
        Na śniadanko kawa zamiast herbaty - to około 10.30. Około 12.30 zjadała już
        przepisowe mięsko (resztki wołowiny i resztki kurczaka) :)). Około 16 należny
        owoc czyli dwie śliwki i mała kistkę winogron.

        Niedzielne pokusy
        Takie jak w piątek i sobotę, bo nadal wszystko było.

        WODA
        W sobotę wypiłam 1,5 albo i więcej, a w niedzielę ok. 1-1,5.

        W niedzielę obejrzeliśmy jeszcze dwa,a właściwie trzy filmy:
        - "W zasięgu strzału"
        - "Ostatnia misja"
        - "Klub 54" (ten to raczej oglądał Misiek, bo ja obejrzałam go w nocy z soboty
        na niedzielę, poszłam spać dopiero o 01.30).

        Chyba nie muszę dodawać, że mój mężczyzna niczego sobie nie żałował i
        regularnie donosił do łóżeczka talerzyk z ciasteczkami, śniadanka również w
        łóżeczku (sery pleśniowe, tościki, itd.) Ale ja wiedziałam, że Kinia da rady,
        więc sama też dawałam. I obiecałam sobie, że w przyszłą niedzielę zjemy
        wspólne śniadanko, a ja zjem więcej aniżeli kawę :)))

        Dzisiaj ze złości na niedziałający serwer już o 10.10 poszłam i zjadłam połowę
        tego co miałam, czyli jajko i 1/2pomidora, a przed chwilą resztę, wody wypiłam
        dopiero 0,5l.

        I wiem, że teraz nie ma już możliwości porażki, bo więcej za nami aniżeli
        przed nami. Dlatego już wygrałyśmy, tylko musimy przetrzymać Twój wyjazd, ale
        ja wiem, że dasz radę :)))

        Buziaki
        Ewelina :)))

        P.S. Jak oglądane domki???
        • kinia_jones Re: A było to tak... 15.09.03, 13:37
          Super opowiadanie weekendowe :)

          Jak pomyślę, że tak ładnie to przetrzymałyśmy to się sama do siebie
          uśmiecham :)

          Wyjazd obiecałam sobie, że przetrzymam :) I musi mi się udać!!! Może uda mi się
          tam gdzieś podłączyć do Interentu to napiszę co u mnie. Jeśli nie, to dopiero w
          piątek rano się odezwę :( Będę tęskniła bardzo, ale dam radę!!! To będzie taki
          troszkę przedłużony weekend...

          Co do domków to oglądaliśmy dwa :) I jeden fajny i drugi też fajny. Ale przez
          ten mój wyjazd to wszystko nam się obsuwa, bo możemy się umówić z developerami
          dopiero na piątek.
          Z jednym developerem rozmawialiśmy w sobotę i okazało się, że ten domek, który
          chcieliśmy już został kupiony :( i że możemy się zdecydować na jedną z połówek
          bliźniaka, która powstanie jeszcze w tym roku. Niby lepiej, bo możemy sobie
          dowolnie przestawiać ściany i nic za to nie płacić, ale na 100% nie damy rady
          przeprowadzić się tam w tym roku.
          Drugie domki to wypatrzyliśmy jak wracaliśmy z oglądania tamtego. Ale babka od
          developera miała już umówionych klientów i nie mogła nam poświęcić zbyt dużo
          czasu. Całkiem ciekawą ofertę mają. Mogą dostosować się do nas i ustawić nam
          ściany tak jak chcemy. I możemy sobie zażyczyć domek wolostpojący, bliźniaka
          lub szeregowiec. Tak więc wybór duży. No, ale musimy się z nimi spotkać żeby
          wszystko dokładnie omówić i porównać obie oferty. Jakby nie było zakup domu to
          trochę więcej niż zakup butów - a z tym mam przecież ogromne problemy :)))

          Buziaki
          Kinia

          P.S. Przed chwilką zjadłam jajeczka i pomidorka :) Pycha były :)
          • Gość: Ewelina Re: A było to tak... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 14:03
            Kiniuś, to od kiedy Cię nie ma, od jutra ???

            Oj, ja też będę Tęsknić...

            Fajnie Wam z tym domkiem, ja wolałabym wolnostojący, ale wiadomo, że takie są
            zawsze droższe od bliźniaków. Ale nie ma jak swoje...

            Wody wypiłam już ponad litr :)

            Dzisiaj też chyba będę musiała troszkę dłużej posiedzieć, bo widzę, że
            spotkanie wcale nie zmierza ku końcowi.

            Buziak
            Ewelina
            • kinia_jones Re: A było to tak... 15.09.03, 14:58
              Ewelinko,

              Przepraszam, że tak mało dzisiaj piszę, ale mam tutaj urwanie głowy :( Co
              chwila jakieś telefony i jeszcze pełno raportów do zrobienia dla Wiednioli :(

              Wylatuje jutro o 11-stej, tak więc jest jeszcze szansa, że się rano na momencik
              pojawię. Wracam w czwartek wieczorem :( Tak jak pisałam może uda mi się
              przesłać Ci pozdrowienia z Wiednia. Nic nie obiecuję jednak, bo plan szkolenia
              jest bardzo napięty :(

              A co do domku, to ja w ogóle nie chciałabym mieszkać w domku :( Ja to bym
              chciała duże mieszkanie w bloku, ale na to nas niestety nie stać, bo w takim
              mieszkaniu to trzeba miesiąc w miesiąc płacic około 1000 zł za czynsz :( No i
              dlatego jeśli już to chciałabym mieszkać w szeregowcu i to nie w skrajnym, ale
              w takim środkowym, żeby z jednej i drugiej strony mieć sąsiadów. Bo ja to się
              jednak boję tak mieszkać w domku...

              Buziaki
              Kinia

              P.S. Kończę wodę. Ale mało dzisiaj wypiłam :(
    • kinia_jones Ale bałagan :-( 15.09.03, 15:17
      Jejciu, ale się narobiło :( Jak się ludzie dowiedzieli, że mnie przez trzy dni
      nie będzie to od razu się okazało, że mają do mnie tysiące spraw :(( I teraz
      biegam jak głupia od jednego Szefa do drugiegi i nawet nie mam czasu się
      wysiusiać :(

      Ale nie mam zamiaru zostać tu dłużej niż do 16-stej, bo muszę jeszcze się
      spakować i ciuchy porasować i pobyć z moim Maciuszkiem :) Bo muszę się nim
      nacieszyć na te trzy dni, bo chyba umrę za nim z tęsknoty :(

      Buziaczki
      Kinia
      • kinia_jones Ewelinko... 15.09.03, 15:40
        jesteś jeszcze? Czy już poleciałaś do domku?

        Bo ja za dwadzieścia minut wychodzę :) Dzisiaj świętujemy z moim Maciuszkiem
        1,5 roku znajomości :) Dziubek chciał mnie zaprosić z tej okazji na kolację,
        ale to chyba nie jest za dobry pomysł :) Obdijemy sobie to po mojej diecie :)

        Buziaki
        Kinia

        P.S. Jutro się rano na 100% odezwę :)
        • Gość: Ewelina Kiniuś IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 15:53
          Kinia,

          Praca pracą, więc rozumiem, że jesteś zajęta :)

          Gratulacje dla parki Kiniuś&Maciuszka z okazji 1,5 roku :))) I oby takich
          rocznic (albo półrocznic) było jeszcze baaaaaaaaarrrrrrrrdzzzzoooooo wiele i
          oby wszystkie były takie szczęśliwe jak ta :)))

          Ja nadal siedzę i też pracuję, tylko, że nie mam urwania głowy, spokojnie
          robię co należy.

          Skoro się jeszcze jutro odezwiesz, to nie życzę Ci..., albo życzę,a najwyżej
          jutro zrobię to jeszcze raz, bo gdyby mi serwer znów nawalił i nie mogłabym
          tego napisać, to byłabym bardzo zła, więc:

          - szczęśliwej i bezproblemowej podróży
          - wytrwania w diecie (wiem, że dasz rady i wierzę w to chyba bardziej aniżeli
          Ty i pamiętaj, że nadal obowiązuje wspólodpowiedzialność :))
          - ciekawych szkoleń
          - dużo frapujących zajęć, aby czasu na Tęsknotę za Maciuszkiem było jak
          najmniej :)))

          Do rana Kiniuś
          Buziaki
          Ewelina
          • Gość: elcia Wrocilam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.03, 17:51
            czesc mojeb drogie jezu ale tu sie postow nazbieralo od kiedy wyjechalam mialm
            sie chwalic wiec to czynie na kopenhadze zeszlam 7 kg i 1 kg juz przytylam ale
            sie trzymam i mysle co dalej by zgubic co nie co pozdrawiam
            • Gość: Ewelina Re: Wrocilam IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 07:46
              Cześć Elcia,

              Gratuluję tych 7kg, niezły wynik. Tylko teraz postaraj się nie pozwolić im
              powrówcić. Szkoda byłoby takiego świetnego rezultatu. Agusia też już skończyła
              z osiągnięciem "-5" i myśli teraz o Montignacu, może pomyśl też o jakieś
              diecie, nie tak drastycznej i małoskładnikowej jak kopenhaska, ale może
              1000kcal? Wtedy na pewno zgubione kg nie wrócą. Uważaj na siebie, bo jeśli nie
              będziesz się pilnować to wrócą z nawiązką :( Piszę to nie żeby Cię zdołować,
              ale żeby jeszcze bardziej uświadomić Ci co należy, bo świadoma pewnie już
              jesteś.
              Ja z Kinią mamy dzisiaj 9dzień :)i jak mam być szczera to przestałam się ważyć.

              Pozdrowienia,
              Ewelina
            • kinia_jones Re: Wrocilam 16.09.03, 07:47
              No to witamy po tak długiej nieobecności :)

              7-1=6 kg, czyli bardzo, bardzo dobrze. I oby tak już zostało :) Tego Tobie i
              wszystkim tym, które się odchudzamy, życzę :)

              Kinia
          • kinia_jones No i mamy ósmy dzień :) 16.09.03, 07:46
            Ale super :) Jeszcze tylko 5 dni i wyjdziemy zwycięsko z walki z kligramami :)
            Ja jestem bardzo zadowolona z wyników, przynajmniej jak narazie. Ale nie sądzę
            żeby coś się zmieniło.

            Troszkę martwię się tym moim wyjazdem, ale tylko troszkę. Wzięłam ze sobą trzy
            nektarynki, tak więc owoc na każdy dzień mam. Powtórzę po prostu dzień
            dzisiejszy jutro i pojutrze. Przecież w tym paskudnym Wiedniu muszą mieć jogurt
            naturalny :)

            A dzisiaj na oficjalnej kolacji zjem mięsko z sałatą - to chyba też mają w
            restauracjach :)

            A teraz biegnę po kawkę
            Buziaczki
            Kinia
            • Gość: Ewelina Kinia!!! Dziewiąty dzień!!! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 07:53
              Kinia,

              Ty wczorajsza jeszcze jesteś :) Huczna musiała być ta rocznica :)))
              Dzisiaj mamy dziewiąty dzień !!!
              Nie odejmuj nam :)

              Buźka
              Ewelina
              • kinia_jones Re: Kinia!!! Dziewiąty dzień!!! 16.09.03, 07:57
                Jejciu, rzeczywiście :) Z tego przepracowania to nawet do dziesięciu już nie
                umiem policzyć :)

                Buziaki
                Kinia
    • Gość: Ewelina 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 07:50
      Cześć dziewczyny,

      Wczoraj popołudniu była wołowina, od razu zrobiłam więcej i dzisiaj też mam w
      pracy wołowinę z brokułami, i jak mam być szczera to zaczynam jej mieć dosyć.
      W piątek zjem stek z szynki, albo jakąś polędwicę, bo za wołowinę już dziękuję.

      Piję kawę, zjadłam cukier... mniam mniam.
      I cieszę się bo jeszcze tylko 4dni :)3

      Buziaki
      Ewelina

      • kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:00
        Dziewięć to brzmi dumnie :) A dziewięć bez żadnej wpadki jeszcze lepiej :)

        Niezłe jesteśmy :) Tak sobie cały czas powtarzam :) I dobrze mi z tym :)

        W ogóle to ja się bardzo dobrze na tej diecie czuję. Głodna nie chodzę, ale to
        oczywiste w moim przypadku, przejedzona też nie, bo ciężko się przejeść,
        zasłodzona nie, z wypchanym brzuszkiem nie :) Jest tak jak być powinno. Tylko,
        że ja wiem, że ja tak nie będę potrafiła po diecie. Już się umówiłam z mamą na
        niedzielę na obiad i będą knedle i moja ukochana zupka pomidorowa i jeszcze do
        tego buraczki, które uwielbiam... A przecież ja siebie znam. Ja nie zjem
        jednego talerza tylko dwa lub trzy, nie trzy knedle tylko z siedem i buraków
        też cały garnek :( I taka będzie najbliższa niedziela :(

        Kinia
        • Gość: Ewelina Re: 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 08:25
          Och, my dumne kobiety :))

          Kinia, nie przejmuj się tym niedzielnym planowaniem moja przyjaciółka wczoraj
          tak się śmiała ze mnie, bo gotowałam u niej brokuły i tę wołowinę, zjadła je a
          później przez cały wieczór mówiłam, lody, o tak w niedzielę, o i szarlotka na
          ciepło z lodami, no i sernik, też w niedzielę, no i te obiecane śniadanko z
          Miśkiem. Nie mogła się nadziwić, że ja to wszystko zjem w niedzielę :)
          Oczywiście nie zjem, ale ciężko będzie mi się zdecydować, więc jeszcze nie
          wiem cvo wybiorę :) Ale na pewno będzie mi słodko i błogo :)))

          Mnie ta dieta też odpowiada, nie przejadam się i nie jestem głodna (poza
          paroma wyjątkowymi chwilami). Ale mam nadzieję zmądrzeć po kopenhaskiej i jeść
          wszystko, ale umiarkowanie :) Łatwo się mówi, wiem, ale należy wierzyć, wtedy
          się uda :)

          Kinia, o której wychodzisz z pracy ???

          Buziaki
          Ewelina
          • kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:32
            Ewelinko,

            Ja też się będę starała nie obżerać po zakończeniu diety, ale to będzie bardzo,
            bardzo trudne, skoro tyle smakołyków mama dla mnie przygotuje. Zresztą, co jak
            będę gdybała, zobaczymy w niedzielę wieczorem jak to się skończy :)

            Taxi mam zamówione na 09:30, bo o 11:00 mam samolot.

            Już tęsknię :(
            Kinia
            • Gość: Ewelina Re: 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 08:59
              Kinia,

              Jeszcze raz życzę tego samego co wczoraj:

              - szczęśliwej i bezproblemowej podróży
              - wytrwania w diecie (wiem, że dasz rady i wierzę w to chyba bardziej aniżeli
              Ty i pamiętaj, że nadal obowiązuje wspólodpowiedzialność :))
              - ciekawych szkoleń
              - dużo frapujących zajęć, aby czasu na Tęsknotę za Maciuszkiem było jak
              najmniej :)))

              Już nie mogę doczekać się piątku, kiedy się znów odezwiesz i powiesz jaka
              jesteś dumna z siebie :)

              Ale tak sobie myślę, że jak już teraz jesteśmy dumne, to jak wrócisz i ta
              nasza duma się powiększy, to możemy z jej nadmiaru pęknąć :)))

              Będę codziennie o Tobie myślałam i telepatycznie wspierała, mam nadzieję, że
              synchronizacja :) nadal działa :))

              Buziaki w zapasie na 3dni !!!
              Ewelina
              • kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 09:07
                Ewelinko,

                Jeszcze raz nie-dziekuję za życzenia :) Obiecuję, że wytrwam i że będę Cię
                również wspierała telepatycznie. A jeśli uda mi się połączyć w Wiedniu w biurze
                do Internetu to się na 100% odezwę :)

                Buziaczki i trzymaj się :)
                Kinia
              • kinia_jones Buziaki i do piątkowego poranka :) 16.09.03, 09:09
                Laseczki :)

                Za chwilkę wychodzę, tak więc trzymajcie się dzielnie i pamiętajcie o mnie i
                mnie w myślach wspierajcie :)

                Całuję mocno i ściskam
                Kinia Jones
      • Gość: Aguś Re: 9... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 16.09.03, 08:34
        Oj, dziewczyny w ogóle nie mam czasu z Wami gadulkać i strasznie mi tego
        brakuje...
        Walczę ze swoim wilczym apetytem, bo jestem przed okresem i głód mi doskwiera
        ogromny... dzisiaj chyba skusze się na lody - może Manhattan jogurtowe?
        Generalnie staram się ograniczać, dzisiaj będę jadła pomidorówkę, ale bez
        makaronu i śmietany...
        Kinia czy podtrzymujesz przejście na lodową od przyszłego tygodnia?
        Buziaki moje nieustraszone dietowiczki!
        Aguś
        • kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:46
          Aguś,

          Jeśli tylko uda mi się zakupić te odżywki to przechodzę od poniedziałku na
          lodową. Zresztą jak mi się nie uda zakupić to też przechodzę, tyle tylko, że na
          początku to będę jadła zamiast odżywek serek wiejski.
          Nie chodzi mi już o chudnięcie, bo już wyglądam tak jak chciałam, ale o
          utrzymanie tej wagi. A nie sądzę, że bez diety mi się to uda. Ja po prostu
          obawiam się rzucenia na jedzenie :)

          Nie za bardzo jakoś wierzę w tą lodową, ale spróbować warto :)

          A co z Montignac'iem??? Zrezygnowałaś z niego Aguś?

          Buziaki
          Kinia
        • Gość: Ewelina Re: 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 08:54
          Cześć Aguś,

          Pozwól sobie na te lody :) Jedna porcja nie zaszkodzi.
          A ja przeczytam dokładnie tę lodową i może skuszę się z Wami :)

          Buziak
          Ewelina
          • kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:57
            Ewelinko,

            Ale by było super, gdybyś przeszła z nami na "lodową" :) Byłybyśmy we
            trzy "lodowymi dziewczynami" :)))

            Buziaczki
            Kinia
    • Gość: Ewelina Lodowa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 14:11
      Czytałam dużo o tej diecie lodowej na którą wybiera się Agusia i Kinia, no i
      może spróbuję z Wami, fajna jest ta dowolona sobota. Odżywkę taką piłam kilka
      razy gdy chodziłam na siłownię, nie pamiętam z jakiej firmy, była o smaku
      czekoladowym, pycha :)))

      Aguś,
      a jak długo zamierzasz stosować tę dietę???

      Buziaki
      Ewelina
      • kinia_jones Jestem :) 16.09.03, 18:49
        Laseczku,

        udało mi się na chwilkę podłączyć do Internetu i oto jestem :)

        U mnie jak narazie bardzo dobrze. W samolocie rozdawali takie ciepłe,
        apetycznie wyglądające kanapki z szynką lub z serem, ale powiedziałam: dziękuję
        i napiłam się wody. A potem wyciągnęłam moją dzisiejszą nektarynkę i ją sobie
        zjadałam :) Obok hotelu mam sklep i kupiłam tam sobie jogurt nmaturalny - ale
        pycha, mówię Wam, tysiąc razy lepszy od naszej Bakomy, którą bardzo, bardzo
        lubię :) Zaraz idziemy na kolację to zjem dzisiejsze mięsko i sałatę :)

        Tak więc dzień dzisiejszy odkreślę bez żadnej wpadki i nawet bez żadnych
        zamian - to znaczy nie zjem tylko dzisiejszej szynki :)

        Tak się zastanawiam, który dzień wybrać na jutro i pojutrze i chyba jutro
        zrobię sobie znów dzień 2-gi, a pojutrze czwarty, czyli tak jak wypada. To
        jajko z czwartego dnia zjem sobie w domu po powrocie...

        A teraz muszę kończyć, bo wychodzimy na kolację.

        Buziaczki
        Kinia
        • Gość: Ewelina Re: Jestem :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 17.09.03, 08:10
          Hej Kiniuś,

          Nie masz pojęcia jak się rozpromieniłam jak zobaczyłam Twojego posta, aż buźkę
          ze dziwienia otwarłam :0 :)))

          Cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze i że nie masz problemów z dietką.

          Ja właśnie kończę kawkę...
          Na dzisiaj mam na patelni podsmażoną szyneczkę z pomidorkiem, więc będzie
          pyszna jajecznica.

          Buziaki
          Ewelina :)

          P.S. A co tam u Agusi???
          • kinia_jones I znów pozdrawiam z Wiednia :) 17.09.03, 09:42
            Cześć :)

            I znów udało mi się podłączyć do Internetu wykorzystując krótkę przerwę w
            zajęciach :) I znów jestem :)

            Wczorajszy dzień był bardzo udany jeśli chodzi o dietkę. Na kolacji zjadłam
            kurczaczka bez żadnego sosu i popiłam go wodą :) Dziwnie się na mnie wszyscy
            patrzyli, bo oni pili wino i zajadali się tzatzikami :)

            Dzisiaj rano poszłam do sklepu i kupiłam sobie ten pyszny jogurt naturalny i
            zabralam go ze sobą na szkolenie. Wieczorem zjem sobie owoc i szyneczkę. Trochę
            zjem mniej niż jest to napisane w diecie, ale nie zgrzeszę. Bo przecieżmniej
            można :)

            A teraz kończę, bo zaczyna się szkolenie.

            Buziaki
            Kinia

            P.S. Kawę mają ochydną :(
    • kinia_jones Nadal z Wiednia :) 17.09.03, 14:26
      A ja nadal tu uwięziona siedzę :) I muszę się przyznać, że zakochałam się w
      Wiedniu :) To jest chyba najpiększniejsze miasto na całym świecie. To znaczy, z
      tych które do tej pory widziałam :)

      I te kafejki i te wąziutkie uliczki i ten klimat...

      I całe szczęście, że jestem na diecie, bo bym chyba przytyła tu z dwa kilo i
      wydała kupę kasy, bo tu co pięć metrów jest kafejka z przepysznymi
      słodkościami... A ja tylko chodzę i oglądam i tak szczerze, to nawet mnie za
      bardzo nie kusi.

      Ja dzisiaj stosuję dzień II, tak więc zjadałam przepisowego owoca i mały
      jogurt. A po szkoleniu, jak już będę w hotelu to zjem sobie drugi mały jogurt i
      szyneczkę, które czekaja na mnie w lodówce :)

      A teraz przsyłam buziaki
      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Nadal z Katowic :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 17.09.03, 16:15
        Cześć Kiniuś,

        Ja mam dzisiaj totalny zawrót głowy, mamy też jakieś szkolenie, w którym ja
        nie uczestniczę, ale przygotowywałam je od strony kuchni i technicznej. A
        teraz wszyscy nadal siedzą, więc i ja dłużej posiedzę. Około 12 zjadłam tę
        jajecznicę i czekam kiedy już będę w domu, wtedy brokuły. Wody wypiłam chyba
        tylko 0,75l, bo cały czas gdzieś biegałam, ale może jeszcze nadrobię.

        Buziaki,
        Ewelina

        Spisujesz sie super :)
        • kinia_jones Zaraz padnę :( 17.09.03, 19:28
          Ewelinko,

          Nie uwierzysz. Ja nadal jestem w biurze :( Dosłownie ledwo na oczy patrzę. Jak
          wrócę do hotelu to chyba zasnę w sekundkę. A mam przecież do zjedzenia jeszcze
          mały jogurt i szynkę :( Ale może jak już się tam znajdę i wezmę prysznic to mi
          starczy sił na wyciągnięcie z lodówki jedzonka...

          Jeszcze tylko jutro do 16-stej i wracam do domku...

          A w piątek napiszę już normalnie rano z pracy :) A będzie to nas przedostatni
          dzień :)

          Buziaczki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Zaraz padnę :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 18.09.03, 07:43
            Cześć Kiniu,

            Ja wczoraj wyszłam z biura o 19, a byłam tu już parę minut po 7 rano, ale
            jakoś zleciał ten wczorajszy dzień, po powrocie do domu miałam ochotę na
            niewiele.
            Dzisiaj za to od rana jestem zmęczona.

            Dziś będzie marchewka z bieluchem :))), moje ulubione danie.

            Dobrze, że już czwartek i za chwilkę znów weekend.

            Miłego dnia...
            Buziaki
            Ewelina
            • kinia_jones Dzisiaj juz wracam :) 18.09.03, 08:53
              Cześć Ewelinko :)

              A ja wreszcie się doczekałam dzisiejszego dnia :) Jeszcze tylko kilka godzin
              szkolenia i wracam do domku i do mojego Maciuszka :)

              Wczoraj jak wracałam do hotelu taxsówką to dosłownie oczy same mi się zamykały
              i myślałam, że na nic już siły nie będę miała. Ale jak wzięłam gorący prysznic
              to od razu mi się lepiej zrobiło i wyciągnęłam z lodówki moją szyneczkę i
              jogurcik i zjadłam ze smakiem :) Ale mają pyszną szynkę, dosłownie dorównuje
              swoją pychotą jogurtowi :) I jeszcze ta pani ze sklepu pokroiła mi ją w takie
              bardzo, bardzo cieniutki, chyba milimetrowe plasterki :) Najadłam się bardzo,
              poesemesowałam jeszcze troszkę z Maciuszkiem i poszłam spać :)

              Dzisiaj obudziłam się przed budzikiem i już zasnąć nie mogłam. I mimo iż
              spotkanie zaczyna mi się o 10-tej to przyjechałam już do biura żeby troszkę
              popracować i oczywiście napisać do Ciebie :)

              Dzisiaj stosuję czwarty dzień, czyli według planu. Mam tu owocka i jogurt i
              serek - nie mogłam znaleźć jakiegoś takiego naturalnego i kupiłam sobie wiejski
              o obniżonej zawartości tłuszczu. W domku zjem sobie jajko i marchewkę :)

              I w taki oto sposób uda mi się przetrzymać ten wyjazd, którego tak bardzo się
              obawiałam.

              Co do mojej wagi to aż z ciekawości w poniedziałek lub wtorek na aerobicu się
              zważę. Bo muszę przyznać, bardzo jestem zadowolona z wyników :) I teraz tylko
              jeden problem - niech tak zostanie :)))

              I wiesz, jak wczoraj leżałam w łóżku i myślałam o niedzielnym obiedzie u mamy
              to tak sobie pomyślałam, że zjem z cztery knedle i kawałek ciasta, które moja
              mama upiecze. I że nie będę się przejadała, bo potem się przecież źle czuję. I
              doszłam do wniosku, że jest dla mnie jakaś nadzieja. Że może dam radę
              przystopować z tym obżeraniem się...

              No, ale o tym, to będę mogła napisać dopiero w poniedziałek :)

              A teraz kończę i idę po kawę :)

              Kinia
              • Gość: Ewelina Re: Dzisiaj juz wracam :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 18.09.03, 12:15
                Cześć Kiniu,

                Ja od poniedziałku do wczoraj wieczora miałam świetny humor, a dzisiaj od rana
                chodzę struta. I tak jakby pokutuję za te wesołe trzy dni... Jestem zmęczona,
                śpiąca i marudna. Wczoraj byłam zajęta, a dzisiaj nudzę się...

                U nas jest ciepło, wg zapowiedzi 25st.

                Cieszę się, że tak dobrze się trzymasz i że Twoje posty są takie
                optymistyczne, bo mnie dzisiaj gdzieś mój optymizm odleciał, z utęsknieniem
                czekam na jego powrót...

                Chyba pójdę kupić sobie bielucha, bo już najwyższa pora. A tak w ogóle to
                chicałabym, żeby była już 15 i żebym mogła pójść do domku.

                Z wodą znów się ociągam.

                Mam nadzieję, że zaraz mi się polepszy, bo nie podobam się sama sobie !!!

                Buziak z uśmiechem specjalnie dla Ciebie :)))
                Ewelina
                • kinia_jones A mi coraz lepiej :) 18.09.03, 13:01
                  Bo to już tak mało godzinek zostało do końca szkolenia. Teraz mamy przerwę na
                  lunch, ale nigdzie nie wychodzę, bo muszę jeszcze parę tabelek dla Wiednioli
                  przygotować. I wyciągnęłam sobie serek wiejski, jogurt i nektarynkę i to po
                  kolei zjadam. Jogurt był pycha, serek nie za bardzo, ale to dlatego, bo ja nie
                  lubię serka wiejskiego... Owocka zaraz zjem, ale na pewno będzie dobry, bo to
                  nektarynka przywieziona z Polski :)

                  A teraz przesyłam Ci buziaki i uśmiechnij się, bo jeszcze tylko dwie godzinki i
                  idziesz do domku :)

                  Kinia
      • Gość: Aguś Witajcie... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 18.09.03, 11:52
        cześć dietowiczki,
        nie mam ostatnio czasu do Was zaglądać : ((, ale z tego co czytam trzymacie się
        nieźle! Ja mam niestety 2 kg na plusie, ale to dlatego, że czekam na okres...
        Buziaki wielkie!!!
        Aguś
        • kinia_jones Re: Witajcie... 18.09.03, 13:03
          Cześć Aguś :)

          No, właśnie, my to się mamy z tym okresem. Nie dosyć, że przybywa kilogramów to
          jeszcze na dodatek brzuch się robi napęczniały i ma się ochotę pożreć wszystko
          co jest słodkie :) To znaczy, tak jest ze mną :)

          Aguś, a co z naszą dietą lodową. Mam się szykować na poniedziałek???

          Buziaki
          Kinia
    • kinia_jones No i się prawie doczekałyśmy :) 19.09.03, 08:22
      No i mamy przedostatni dzień :) A ja myślałam, że już nigdy do tego nie
      dojdzie :)

      Jeszcze tylko dzisiaj i jutro i koniec :) No i oczywiście od niedzieli
      najgorsze, czyli pilnowanie się i jakieś postanowienia co do odżywiania po-
      dietowego :)

      Dzisiaj nie jem oczywiście tego co jest zaplanowane ze względu na rybkę.
      Dzisiaj stosuję sobie dzień II, czyli mam jogurt i jabłko i szyneczkę. W domku
      zjem sobie mięsko.

      Wczorajsze popołudnie było jednym wielkim koszmarem. Te wszystkie pączki w
      zeszły czwartek, te ciastka i lody w Wiedniu to nie była żadna pokusa w
      porównianiu do tego co się ze mną działo na lotnisku w Wiedniu w strefie
      bezcłowej. Tam było pełno słodyczy, w tym całe mnóstwo czekoladek Mozart, czyli
      moich ulubionych... I tak stałam i na nie patrzyłam i ślina mi leciała z buzi i
      tak sobie myślałam, że chociaż jedną sobie kupię, że nikt nie będzie wiedział,
      że sama się przed sobą do jej zjedzenia nie przyznam. I już ją miałam kupić,
      już szłam z nią do kasy, ale doszłam do wniosku, że tak nie mogę. Że nie mogę
      sama siebie oszukać, że nie mogę tego wszystkiego zaprzepaścić. I zamiast wyjśc
      z tego sklepu i iść do poczekalni to poszłam do kolejnego i tam to samo
      przeżyłam z duńskimi ciasteczkami maślanymi, które ubóstwiam, ale jakoś rzadko
      soebi kupuję. I też już byłam przy kasie z pudełkiem i obiecywałam sobie, że
      zjem co najwyżej jedno. Ale pomyślałam chwilkę i doszłam do wniosku, że skoro
      jestem w takim stanie to nie dam rady zjeść jednego, że zjem pewnie całe
      pudełko i odłożyłam te ciastka na półkę i poszłam oglądać gazety :)

      W samolocie to już nie było mi tak ciężko odmówić kanapki, chociaż też miałam
      na nią ochotę. Zamknęłam oczy i jakoś doleciałam bez grzechu do Wawy :)

      W domku zjadałam marchewkę i od razu mi się lepiej zrobiło :) Chyba bardzo
      potrzebowałam czegoś słodkiego :)

      I tym sposobem udało mi się przetrwać wizytę w Wiedniu :)

      A teraz idę po kawkę i zabieram się za zaległości :)
      Buziaczki
      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: No i się prawie doczekałyśmy :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 09:58
        Cześć Kiniu,

        Nie pozostaje mi nic innego jak krzyczeć: gratulacje, brawo, famfary dla Kini,
        zuch dziewczyna :))))

        Jestem dumna z Ciebie, bardzo się cieszę, że już wróciłaś, bo wiem, że z
        pewnością tęskniłaś za Maciuszkiem, a teraz na powrót masz go na wyciągnięcie
        ręki :)))

        Dzisiejszą całą noc spędziłam na plotach z przyjaciółką, więc jestem trochę
        niewyspana. Ale zaserwowałam sobie na śniadanko kawę mocniejszą niż zwykle i
        cały czas coś robię więc nie czuję tego aż tak bardzo.

        Mój humor jest zdecydowanie lepszy aniżeli wczoraj, ale byłam marudna, nie
        mogłam znależć sobie miejsca. A dzisiaj jest mi super, jest piątek - weekend
        nadchodzi wielkimi krokami, pogoda jest i ma być rewelacyjna, nic tylko się
        cieszyć. A do tego pozostało nam tylko jutro i koniec tej diety :)))

        Ja nie zabrałam ze sobą niczego do jedzenia - jeszcze nie wiem na co się
        zdecyduje, bo potrawy z menu z dnia 5-12 wykluczam, wołowiny mam dość, a w
        zeszłym tygodniu po tej rybie na pusty żołądek nie było mi najlepiej więc jej
        nie chce. Jak już się namyślę który dzień wybieram w zastępstwie, to pójdę do
        sklepu i kupię co trzeba.

        Kiniu, jakieś plany na weekend masz już? O niedzielnej wyprawie do Twojej
        mamusi na pomidorową i knedle pamiętam :))) Jedziecie znowu oglągać domki? Ja
        jak na razie nie mam nic zaplanowanego, mój Misiak znów w Polsce :(, mam
        nadzieję, że wróci o przyzwoitej porze, bo Tęsknię...

        Jak woda? Ja właśnie moją zaczynam, ale za to w nocy wypiłam chyba z 1,5l :)

        Buziaki
        Ewelina :)
        • kinia_jones Woda! 19.09.03, 10:41
          Jejciu, na śmierć zapomniałam o piciu dzisiaj wody :( Jakaś taka zaganiana
          jestem od samego rana, że mi to vcałkiem wyleciało z głowy... Ale już to
          naprawiam. Wysłałam kolegę i już widzę, że mi niesie butelkę niegazowanego
          Żywca :) Ale mam dobrych tych kolegów :)

          Dzisiaj usłyszałam od koleżanki, która mnie nie widziała od trzech dni, że
          wyschłam... No, wolałabym usłyszeć, że wyszczuplałam... Ale tak też od biedy
          może być :)

          Wczoraj kupiłam koleżance w ramach podziękowania za pomoc Rafaello - uwilebiam
          je i tak dzisiaj je wiozłam do pracy w torebce i patrzyłam na nie i nawet nie
          miałam na nie ochoty... Oj, coś się ze mną dziwnego dzieje... Mogłoby tak
          zostać, ale jakoś średnio wierzę w to, że to realne...

          Co do planów to w niedzielę wizyta u rodziców a jutro znów spotkania z dwoma
          developerami :( Już mi się to troche znudziło, a to jeszcze tak daleko do
          podjęcia decyzji o zakupie...

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Woda! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 12:42
            Już z godzinkę temu zjadłam jogurcik naturalny, mam jeszcze jabłuszko i póki
            co nie mam ochoty na nic więcej.

            Wodę popijam powoli, ale i tak już w nocy wyrobiłam dzisiejsze wymagania w tej
            kwestii :) A siku to biegałam co 5min, czyli nadal jestem naprawiona :)))

            Cały czas coś robię, grzebię w papierkach, itp.

            A Ty Kinia co porabiasz?

            Buźka
            Ewelina

          • Gość: Ewelina Re: Woda! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 12:42
            Już z godzinkę temu zjadłam jogurcik naturalny, mam jeszcze jabłuszko i póki
            co nie mam ochoty na nic więcej.

            Wodę popijam powoli, ale i tak już w nocy wyrobiłam dzisiejsze wymagania w tej
            kwestii :) A siku to biegałam co 5min, czyli nadal jestem naprawiona :)))

            Cały czas coś robię, grzebię w papierkach, itp.

            A Ty Kinia co porabiasz?

            Buźka
            Ewelina

            • kinia_jones Re: Woda! 19.09.03, 13:01
              Ewelinko,

              a mi jakoś dzisiaj woda nie idzie :( Stoi sobie na biurku, ale ubyło jej
              dosłownie może z trzy łyczki. Zaraz się za nią zabiorę porządnie...

              Ja mam dzisiaj dużo pracy. Muszę zaplanować szkolenia dla naszych Partnerów na
              cały następny kwartał, a żeby to zrobić to muszę się spotkać z czterema osobami
              ode mnie z działu i z osobą od szkoleń w dziale edukacji... I tak biegam
              pomiędzy jedną osobą a drugą i wstukuję wszystko do tabelek.

              Poza tym muszę zrobić jeszcze podsumowanie po szkoleniu wczorajszym, przejrzeć
              ankiety, poodpowiadać na zapytania Partnerów... Dużo pracy jeszcze przede mną,
              a chęci jakoś nie mam :(

              Zjadłam owocka i jogurt. Chyba za dużo jak na raz...

              Buziaki
              Kinia
          • Gość: Ewelina Zakręcona jestem IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 13:02
            Widzę, że dwa razy wysłałam tego samego posta, nie mam pojęcia jakim cudem.
            • kinia_jones A ja jakaś przymulona :( 19.09.03, 13:35
              Woda nadal mi nie idzie :( Oj, dzisiaj jakiś kiepski dzień mam... Jak na złość
              mam dużo pracy, a nic mi się nie chce :( Czekam z utęsknieniem do 16-stej i
              stąd zmykam. Nawet gdyby się okazało, że nie zdążyłam wszystkiego zrobić...

              Biorę się za wodę... Może choć troszkę wypiję.
              Kinia
              • Gość: Ewelina A weekend tuż, tuż :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 14:19
                Przymulona też troszkę jestem z braku snu.
                Ja z utęsknięniem oczekuje 15 i też zaraz zmykam.
                Myślę, że jak wyjdę na świeże powietrze i do słonka to od razu będzie lepiej.

                Dobrze, że dzisiejszy dzień taki pracowity przynajmniej szybko mija.

                Fajnie, że jutro wybija dzień o nr 13, nareszcie :)))

                Kinia jak długo chcesz być na tej lodowej???

                Buźka
                Ewelina
                • kinia_jones Re: A weekend tuż, tuż :))) 19.09.03, 14:29
                  Ewelinka,

                  Ja to myślę, że jeśli od poniedziałku będę na lodowej to już chyba do końca
                  życia :) Żartuję teraz, ale ta dieta jest dla mnie idealna. Tylko trzy dni je
                  się coś co jest rozpisane, dwa dni je się lody i dwa dni to na co ma się
                  ochotę. Tak więc jak dla mnie to jest super. Oby tylko działało. Zobaczę jak
                  sie będę na niej czuła i albo zrezyguję po tygodniu albo będę kontynuowała...

                  Buziaki
                  Kinia

                  P.S. Wody wypiłam już ponad połowę...
                  • Gość: Ewelina Re: A weekend tuż, tuż :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 15:19
                    Kiniu,

                    Tak jak mówiłam uciekam jest już 15.15.
                    Jestem padnięta po całym tym tygodniu, podejrzewam, że Ty jeszcze bardziej.

                    Póki co, zjadłam jogurt naturalny i jabłko. W domu zaserwuję sobie może
                    brokuły.

                    Miłego weekendu
                    Powodzenia w oglądaniu domków (może akurat tym razem coś Was zachwyci i będzie
                    to koniec poszukiwań) :)))
                    No i smacznego niedzielnego obiadku :)

                    Do poniedziałku
                    Buźka
                    Ewelina
                    • kinia_jones Ja też już wychodzę... 19.09.03, 16:02
                      Ewelinko,

                      Ja też już uciekam. Idę na zakupy, może coś sobie kupię ładnego, bo dzisiaj
                      jest u nas otwarcie tego sklepu H&M, a potem idę szukać tych odżywek, żebym od
                      poniedziałku mogła iśc na lodową :)

                      Buziaki i udanego weekendu
                      Kinia

                      P.S. I do poniedziałku, kiedy już będziemy wolne :)
                      • Gość: Ewelina Re: Ja też już wychodzę... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 08:24
                        Cześć Kiniu,

                        Poniedziałek zaczyna mi się niezbyt miło, ale zacznę od przyjemniejszego,
                        czyli...

                        W piątek przez cały dzień zjadłam tylko ten jogurt i jabłko, a w domu brokuły.

                        W sobotę na śniadanie te dwa jajka w postaci jajecznicy, a wieczorem,
                        dosłownie cztery gryzy mięsa.

                        W niedzielę na śniadanko zjadłam mały kubeczek zupki grzybowej (bo specjalnie
                        poprosiłam o odłożenie w sobotę porcji dla mnie na niedzielę) i troszkę
                        takiego robionego twarogu z czosnkiem. Później byliśmy u babci Miśka więc do
                        kawy poczęstowałam się cukierkiem i z czterema ciateczkami (takimi
                        herbatnikami), a później pojechaliśmy na tę obiecaną szarlotkę z gałką lodów,
                        miała być do tego jeszcze polewa czekoladowa, ale była owocowa. I to miał być
                        koniec, ale po powrocie do domku zażyczyła sobie jeszcze kromeczkę z żółtym
                        serem z mikrofalówki, bo miałam na nią straszną ochotę, było to ok. 21 i chyba
                        nie był to najlepszy pomysł, bo bolał mnie po niej brzuszek prawie do rana.

                        Nie zaczę z Wami lodowej, bo niestety nie mogę w tej chwili pozwolić sobie na
                        tę odżywkę białkową, a bez niej dieta nie ma sensu. Postanawiam, jeść dalej
                        podobnie jak proponuje kopenhaska, opierać się na podobnych produktach, choć
                        nie tak rygorystycznie. Właśnie piję kawkę.

                        A jeśli chodzi o feralny początek dnia, to zniknęły mi wszystkie wizytówki
                        szefa ok.500szt. albo i więcej i notesy z numerami telefonów. Po
                        przeanalizowaniu sytuacji domyslam się jak to się stało. Mianowicie w piątek
                        pościągałam wszystko z biurka (a te wizytowniki stały właśnie na moim biurku),
                        aby sprzątaczka je dokładnie wymyła. To co ściągnęłam z biurka położyłam na
                        stoliku pod ścianą, a oprócz tego położyłam tam karton po tonerze z kartka do
                        wyrzucenia. I "mądra" pani sprzątaczka pomyślała chyba, że wszystko należy
                        wyrzucić, bo zostały mi 3puste przegródki na dokumnety i 3 puste pudełka na
                        wizytówki :)))

                        Kinia, a jak u Ciebie???

                        Buziaki
                        Ewelina
    • kinia_jones Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 08:07
      Cześć Dziewczynki :)

      Jesteśmy już po :) Udało się wreszcie :) W sobotę co prawda korciło mnie żeby
      zjeść coś innego niż kurczaka, ale wyciągnęłam Maćka do kina i jakoś mi czas
      zleciał :)

      Za to niedzielę do tej pory "czuję". W związku z tym, że jechaliśmy na obiad do
      mojej mamy, a potem musieliśmy jechać jeszcze na obiad z okazji ileś tam lecia
      Maciuszka rodziców, to nie jadłam w domu śniadania tylko wypiłam kopenhaską
      kawkę :) U mojej mamy byliśmy około 12-stej. I jak usiadłam przy stole o 12-
      stej to odeszłam od niego około 14-stej. Odeszłam??? Nie, to jest źle
      powiedziane. Ja się odczołgałam... A teraz uwaga co zjadałam. I tak wiem, że mi
      nie uwierzycie, bo nawet moja mama i Maciek, którzy to widzieli do tej pory nie
      mogą w to uwierzyć. Najpierw jak tylko zobaczyłam, że mama niesie knedle to
      zabrałam jej dwa z półmiska i zjadałam tak na sucho bez śmietanki. Potem
      zjadałam talerz zupki pomidorowej z ryżem, a potem usiadałam do knedli. I
      uwaga!!!! Zjadałam 31 lub 32 knedle... A potem jeszcze dwa duże kawałki ciasta,
      które moja mama upiekła rano... I czułam się całkiem nieźle, ale diabeł mie
      podkusił i zjadałam jeszcze jeden talerz zupy... I to prrzeważyło szalę.
      Zrobiło mi się tak niedobrze, brzuch zaczął mie tak boleć, że myślałam, że
      pęknę. A przede mną była jeszcze wizja obiadu u Maćka rodziców. Ale
      przynajmniej wiedziałam, że tam mnie nie będzie nic korciło, bo mi nie smakuje
      kucnia Maćka mamy :( Jedynie ciasta stanowić mogły pokusę. Droga do Maciucha
      rodziców była koszmarem. Co jakiś wybój na drodze to mi wszystko podchodziło do
      gardła. A jak myślałam o tej wałówce, którą mama nam naszykowała (knedle,
      pierożki, ciasto, kotleciki i sałatka jarzynowa, którą uwielbiam, a której
      nawet nie spróbowałam przez te knedle) to mi się robiło jeszcze gorzej. U Maćka
      rodziców po prostu siedziałam przy stole i starałam się nie zasnąć. Brzuch mnie
      bolał koszmarnie i jeszcze o 18-stej nie miałam siły nic wziąć do buzi. Ciasta
      leżały na przeciwko mnie i nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Woda stała w
      szklance i raz na pół godziny wypijałam łyka... Czułam się tak źle, że nawet
      nie miałam siły się odzywać :)

      Do domu wróciliśmy około 20-stej i od razu położyłam się spać.

      Dzisiaj rano nadal czuję te knedle i dlatego nie wzięłam nic do jedzenie do
      pracy. Zjem dopiero jak wrócę do domu. Ale oczywiście nie wszystko co jest
      zapisane w diecie lodowej na dzisiaj. Ponieważ ja niecierpię rybky to zjem
      sobie jajecznicę z pomidorkami, bo to uwielbiam. No i tą odżywkę sobie zrobię,
      ale tylko jedną, bo dwóch pewnie nie dam rady wypić. Mam tylko nadzieję, że to
      będzie smaczne, bo wydałam na to w piątek 70 zł :(

      Ale czego się nie robi żebyć być szczupłą :)

      Buziaki
      Kinia Jones
      • Gość: Ewelina Re: Jesteśmy już po i co teraz??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 08:27
        Cześć Kiniu,

        Poniedziałek zaczyna mi się niezbyt miło, ale zacznę od przyjemniejszego,
        czyli...

        W piątek przez cały dzień zjadłam tylko ten jogurt i jabłko, a w domu brokuły.

        W sobotę na śniadanie te dwa jajka w postaci jajecznicy, a wieczorem,
        dosłownie cztery gryzy mięsa.

        W niedzielę na śniadanko zjadłam mały kubeczek zupki grzybowej (bo specjalnie
        poprosiłam o odłożenie w sobotę porcji dla mnie na niedzielę) i troszkę
        takiego robionego twarogu z czosnkiem. Później byliśmy u babci Miśka więc do
        kawy poczęstowałam się cukierkiem i z czterema ciateczkami (takimi
        herbatnikami), a później pojechaliśmy na tę obiecaną szarlotkę z gałką lodów,
        miała być do tego jeszcze polewa czekoladowa, ale była owocowa. I to miał być
        koniec, ale po powrocie do domku zażyczyła sobie jeszcze kromeczkę z żółtym
        serem z mikrofalówki, bo miałam na nią straszną ochotę, było to ok. 21 i chyba
        nie był to najlepszy pomysł, bo bolał mnie po niej brzuszek prawie do rana.

        Nie zaczę z Wami lodowej, bo niestety nie mogę w tej chwili pozwolić sobie na
        tę odżywkę białkową, a bez niej dieta nie ma sensu. Postanawiam, jeść dalej
        podobnie jak proponuje kopenhaska, opierać się na podobnych produktach, choć
        nie tak rygorystycznie. Właśnie piję kawkę.

        A jeśli chodzi o feralny początek dnia, to zniknęły mi wszystkie wizytówki
        szefa ok.500szt. albo i więcej i notesy z numerami telefonów. Po
        przeanalizowaniu sytuacji domyslam się jak to się stało. Mianowicie w piątek
        pościągałam wszystko z biurka (a te wizytowniki stały właśnie na moim biurku),
        aby sprzątaczka je dokładnie wymyła. To co ściągnęłam z biurka położyłam na
        stoliku pod ścianą, a oprócz tego położyłam tam karton po tonerze z kartka do
        wyrzucenia. I "mądra" pani sprzątaczka pomyślała chyba, że wszystko należy
        wyrzucić, bo zostały mi 3puste przegródki na dokumnety i 3 puste pudełka na
        wizytówki :)))

        Kinia, a jak u Ciebie???

        Buziaki
        Ewelina

        • kinia_jones Re: Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 08:49
          Ewelinko,

          No to ładnie Cię Pani Sprzątaczka urządziła :( Wspólczuję bardzo, bo wiem, że
          takie wizytówki to skarb wielki... Mam nadzieję, że jakoś uda Ci się odzyskać
          utracone dane :)

          Co do jedzonka niedzielnego to jest z Ciebie bardzo dumna :) A Ty czemu nic na
          mnie nie piszesz? Przecież należy mi się niezły opieprz za te ponad 30
          knedli :) Dzisiaj od rana piję wodę. Nic nie wezmę do ust...

          Ja też się troszkę zastanawiam nad tą lodową. Ale już kupiłam tę odżywkę to
          spróbuję. Smaczna jest ta dieta i możliwa do stosowania w pracy tak więc czemu
          nie :) Tylko dzisiaj troszkę mniej zjem niż jest w planie, bo jeszcze czuję te
          knedle w brzuszku.

          Dzisiaj zaczynają mi się trzy szkolenia dla Partnerów. Ale na szczęście tylko
          przy jednym muszę coś robić, bo dwa pozostałe są organizowane przez nasz Dział
          Edukacji i to oni się tam wszystkim zajmują.

          A teraz idę poukładać ciasteczka na szkolenie. Aż mi się niedobrze robi jak o
          nich myślę :( To tak smao jak dzisiaj rano, jak robiłam kanapkę Maciuniowi.
          Dosłownie wszystko mi do gardła podeszło...

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Jesteśmy już po i co teraz??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 09:00
            Kiniuś,

            No co Ty, nie będę Cię ochrzaniać za takie pyszne knedelki. Pomyśl jak mamusi
            musiało być miło. A Maciuszek też z pewnością się cieszył, że Kinia wreszcie
            normalnie je, tylko uważaj żeby teraz trzy razy w tygodniu nie zaciągał Cię do
            Twojej mamusi na smaczne obiadki :)))

            Ewelina :)
            • kinia_jones Re: Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 09:09
              Dziubek po obiedzie u mojej mamy też się ledwo ruszał, tak więc nie grozi mi,
              że będzie mnie tam zabierał częściej :) Bo my zawsze po obiedzie u mamy oboje
              leżymy i płaczemy, że nas brzuszki bolą. Co prawda Maciuszek je trzy razy mniej
              niż ja, ale i tak jak na niego to je bardzo dużo :) Tak działa na nas kuchnia
              mojej mamy :) My u niej nie potrafimy mało zjeść. Tylko zawsze tak się nażeramy
              na maxa :( Jak jemy w domu u nas to jemy normalne porcje... To jedzenie mamy to
              jakieś tajemnicze jest :) To znaczy tajemniczo pyszne i to dlatego :)

              Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Jesteśmy już po i co teraz??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 08:50
        No to ładnie Kiniuś zaszalałaś :)))
        Ale co tam należało się po takiej głodówce :)

        Ja w ciągu całej niedzieli nie najadłam się aż tak strasznie, tzn. co zjadłam
        to byłam najedzona, ale szybko mi to przechodziło, dopiero po tych dwóch
        małych kromeczkach było mi bardzo źle, bo tak na noc je zjadłam, jak się
        obudziłam o 3.30 to nadal je czułam, ale teraz całe szczęście już gdzieś się
        ulotniły z mojego żołądka.

        Póki co też nie mam nic do jedzonka, w ciągu dnia kupię sobie coś w sklepie.

        Buźka
        Ewelina
        • kinia_jones Re: Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 09:02
          Wiesz Ewelinko, ja wcale nie żałuję, że tyle zjadałam. To znaczy nie tak to
          chyba powinnam napisać. Żałuję tylko tego, że mi było i jest niedobrze, ale
          tego, że to tyle tysięcy kalorii to mi nie przeszkadza wcale :) Ale chyba
          więcej nie zaryzykuję zjedzenia takiej ilości, bo jeśli mam się tak czuć jak
          wczoraj i dzisiaj to ja dziękuję :)

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Jem śniadanko :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 10:22
            Poszłam do sklepu i kupiłam sobie puszkę tuńczyka w sosie własnym (0 tłuszczu
            i 0 węglowodanów, same białko), małego pomidorka, zielonego i kiszonego
            ogórka. Zrobiłam sobie z tego sałatkę i teraz ją wcinam. Smaczna. A na jutro
            upatrzyłam sobie pstrąga w warzywach w puszce, o ile nadal będę miała na niego
            ochotę.

            Teraz próbuję połączyć kopenhaską i tę dietę plaż, jedząc określone produkty,
            ale bez narzuconego konkretnego menu. Tyle, że dieta plaż zabrania również
            jogurtów i wszelkich owoców, przynajmniej przez dwa tygodnie, ale nie mam
            zamiaru już się katować, tylko posługiwać się rozsądkiem :)

            Jak domki? Na czym byliście w kinie?

            Buźka
            Ewelina
            • kinia_jones Re: Jem śniadanko :) 22.09.03, 11:29
              No, proszę jakie smakowite śniadanko sobie zrobiłaś :) Ja tam nadal nie mam na
              nic ochoty :( Ciągle mi niedobrze po tych knedlach :( I nawet myśleć o jedzeniu
              nie mogę :(

              Ja też myślę, że nie ma co się katować. Najważniejsze to jeść rozsądnie i wtedy
              nam się uda utrzymać osiągniętą wagę :) Ja zdecydowałam się na lodową, bo to
              dla mie nie jak dieta. Tylko trzy dni jedzenia określonych potraw, dwa dni
              lodowe, czyli najsmaczniejsze i dwa dni kiedy jeszcze to na co masz ochotę,
              czyli np. sałatka jarzynowa mojej mamy :)

              O domkach to mi się już nawet pisać nie chce. Niby z dwóch wybraliśmy już
              jeden, ale ja ciągle nie jestem co do niego przekonana. Po pierwsze duży
              bardzo, bo to aż 150 metrów, a po drugie on jest w Legionowie, czyli ponad
              półtorej godziny jechałabym do pracy :( I jeszcze do tego te bliźniaki stoją
              blisko torów kolejowych i boję się, że może być głośno.

              A jeśli chodzi o kino to byliśmy na "Starej Baśni". Po tym jak zobaczyłam
              zwiastun tego filmu to nawet iść na niego nie chciałam, bo myślałam, że będzie
              beznadziejny. Bo przecież w reklamówkach to zawsze najfajniejsze fragmenty niby
              pokazują :) Ale jak pojechaliśmy do kina to okazało się, że "Basenu" nie grają
              i że za pięć minut zaczyna się to. No i kupiliśmy bilety i nie żałuję, bo film
              naprawdę warty obejrzenia :)
              Co prawda jak mi tata zaczął opowiadać wczoraj książkę to nic wspólnego to ze
              sobą nie miało, ale ja nie czytałam książki i film mi się podobał :)

              Buziaki
              Kinia

              P.S. A dzisiaj po pracy jadę do domku i zabieram się za prasowanie, bo mi się
              już cała góra rzeczy zebrała :)
              • Gość: Ewelina Prasowanie - brrr... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 12:46
                Tak jak już Ci kiedyś pisałam, to mnie przestrzeń nie przeraża i te 150metrów,
                jak dla mnie brzmi super, ale te tory, to masz rację, mogą przeszkadzać,
                chociaż po pewnym czasie podobno człowiek się przyzwyczaja i nawet jak pociąg
                przejeżdża to nie słyszy :)

                No i ta 1,5 jazda do pracy, też niezaciekawie. Ja, kiedy dojeżdzałam autobusem
                to też zabierało mi to sporo, do pracy 40min. jazdy + 15 spacerku na nogach, a
                z powrotem 15 min. spacerku + 60min. jazdy. To było do poprzedniej siedziby,
                bo od czerwca cała nasza firma przeniosła się i teraz to zajmowałoby mi chyba
                z 1,5-2godziny w jedną stronę przy sprzyjających wiatrach. Ale na całe
                szczęście mam już autko i teraz nie jestem już zależna od komunikacji, tylko
                sama od siebie i droga do/z pracy zajmuje mi 15-20minut :))

                A samo słowo prasowanie powoduje pojawienie się u mnie ciarek, brr. Nie
                cierpię tego robić. Dobrze że większości moich ciuchów nie trzeba prasować :))

                Buziaki
                Ewelina
                • Gość: Ewelina Re: Prasowanie - brrr... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 13:52
                  Nie ma mojej koleżanki z biurka obok więc mam pracy więcej niż zwykle.

                  Zjadłam cukierka, wypiłam 0,5 litra wody i smażę się tak tu gorąco.

                  Ale jeszcze tylko godzinka i do domku :))

                  A Ty jak tam, też dużo pracy?

                  Ewelina :)
                  • kinia_jones Re: Prasowanie - brrr... 22.09.03, 14:03
                    U mnie z pracą to dzisiaj tak średnio. Niby mam sporo rzeczy do zrobienia, ale
                    że to nie za bardzo pilne jest to jakoś mi się do tego nie spieszy... Przed
                    chwilką skończyłam jakieś nudnawe godzinne spotkanie. Nie lubię tak marnować
                    czasu :(

                    A teraz idę po drugą butelkę wody, bo właśnie skończyłam moje 1,5 litra :)

                    Czuję się coraz lepiej i myślę, że jest szansa że zjem dzisiaj jajeczniczkę z
                    pomidorkiem i wypiję tę planową odżywkę :)

                    Kinia Jones

                    P.S. Chociaż tak szczerze to się cały czas zastanawiam czy zdecydować się na tą
                    dietę czy nie... Czy może dać sobie tydzień takiego w miarę normalnego jedzenia
                    i zacząć dietować od przyszłego poniedziałku...
                    • Gość: Ewelina Re: Prasowanie - brrr... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 15:28
                      Kinia,

                      myślę, że ten pomysł z tygodniową przerwą od narzucanej diety jest bardzo
                      dobry. Nikt przecież nie mówi, że masz się rzucać na jedzenie, ale
                      przynajmniej nie będziesz miała narzucone, że dzisiaj to a jutro tamto, tylko
                      sama sobie będziesz ustalać, a Twoja psychika odpocznie od żywieniowych
                      nakazów.

                      Szczególnie, że dietkę miałaś rozpocząć z Agusią, która gdzieś zniknęła i nie
                      daje znaków życia.

                      Ja zjadłam jeszcze trochę paluszków.
                      Zrobiłam co miałam zrobić i zbieram się do domku.
                      Pod wieczór widzę się z przyjaciółką, a po przyjściu do domku chciałabym
                      trochę poczytać, bo brakuje mi tego.

                      Miłego prasowania i do jutra Kiniuś
                      Buziaki
                      Ewelina
                      • kinia_jones Re: Prasowanie - brrr... 22.09.03, 15:39
                        Wiesz, Ewelinko, że właśnie weszłam napisać Ci to co tym mi napisałaś :) To o
                        tej przerwie tygodniowej w reżimowym jedzeniu :) Że zacznę lodową od przyszłego
                        poniedziałku. Odżywkę do niej mam i jakoś tak się jeszcze do niej psychicznie
                        przygotuję. Bo dzisiaj to nie byłam przygotowana wcale. Bo źle się czułam po
                        wczorajszym obżarstwie i nawet nie miałam siły myśleć o jedzeniu ani o zabraniu
                        ze sobą do pracy odżywki.

                        Tak więc ten tydzień to będzie taka przejściówka, a od następnego poniedziałku
                        zacznę lodową :)

                        A dzisiaj zjem sobie w domku sałatki jarzynowej i kotlecika :) Chyba dam radę,
                        bo coraz lepiej się czuję :)

                        Buziaki
                        Kinia
                • kinia_jones Re: Prasowanie - brrr... 22.09.03, 14:05
                  Ja teraz do pracy jadę ponad godzinę :( Mieszkamy na drugim końcu Wawy niż
                  pracujemy. Ale to jeszcze tylko do końca października. Bo od listopada będziemy
                  mieszkać w Centrum. Przeprowadzamy się na kilka miesięcy, to znaczy do momentu
                  kiedy nie będziemy mogli już zamieszkać w naszym domku, do kawalerki. Co prawda
                  to jeden pokój, ale przynajmniej zaoszczędzimy miesięcznie 700 zł dzięki temu.
                  A u nas teraz to każdy grosik się liczy :)

                  Buziaki
                  Kinia
                  • Gość: Ewelina Przeprowadzka IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 15:21
                    Racja, lepiej się teraz trochę pognieść, na rzecz przyszłych korzyści, czyli
                    własnego większego domku lub mieszkanka, szczególnie, że będziecie mieć bliżej
                    do pracy. Zaoszczędzicie podwójnie, bo pieniążki i czas, a czas to też
                    pieniądz :)))

                    Ewelina :))
                    • kinia_jones Re: Przeprowadzka 22.09.03, 15:35
                      Ta przeprowadzka tym bardziej mi się podoba, że ta paskudna zima niedługo do
                      nas zawita i przynajmniej nie będę musiała jeździć godzinami tymi zimnymi
                      autobusami :)

                      Buziaki
                      Kinia
    • kinia_jones Aguś, gdzie jesteś??? 22.09.03, 15:53
      Aguś!!!

      Co się z Tobą dzieje? Bo ja już odżywkę mam i jestem gotowa zacząć dietkę
      lodową... Tylko czekam na Ciebie :)

      Co prawda postanowiłam, że zacznę lodową dopiero od przyszłego poniedziałku, bo
      potrzebuję chwili wytchnienia od rozpisek jedzeniowych, ale jestem w stanie
      zacząć ją ewentualnie od środy :)

      Daj znać co robimy, bo najpóźniej zaczynam lodową od poniedziałku, 29
      września :) Na coś w końcu tę odżywkę kupiłam :)

      Buziaki
      Kinia
      • Gość: Aguś Jestem..., jestem.... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 23.09.03, 08:29
        Cześć dziewczyny,
        przepraszam, że się nie odzywam, ale mam tyle pracy, że czasem nie mam nawet
        czasu wyjść do kibelka... - to na nieszczęście..., a na szczęście - nie mam też
        czasu jeść! Ja jestem bardzo chętna do rozpoczęcia lodowej - nie mogłam jej
        rozpocząć teraz, bo mam akurat okres, a znoszę go dość boleśnie, więc nie
        chciałam jeszcze do tego wszystkiego zaczynac lodowej..., od poniedziałku 29
        byłoby super, gdyby nie to, że w piątek 3.10 mam impreze, na której nie sposób
        będzie nie napić się alkoholu... : (
        Tak więc najbardziej odpowiadałoby mi rozpoczęcie w weekend (jutro przyjżdża do
        mnie przyjaciółka i obiecałam jej lasagne, więc muszę próbować w trakcie
        przyrządzania sosu : ))...
        Kinia, co byś powiedziała na piątek? A może ja zacznę a Ty dołączysz w pon.?
        Jaką kupiłaś tę odżywkę???
        Buziaczki,
        A.

        p.s. i oczywiście wiiiiiiiiieeeeeellllllkie gratulacje dla Ciebie i Eweliny z
        okazji pomyślnego zakończenia 13-nastki!!!!

        p.s. postaram się zaglądać tu dzisiaj od czsu do czasu, ale dzisiaj też mam
        cięzki dzień... mam nadzieję, ze się uda

        Całusy,
        a.
        • kinia_jones Re: Jestem..., jestem.... 23.09.03, 09:26
          Cześć Aguś :)

          Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że się wreszcie odezwałaś :)

          Ja kupiłam odżywkę czekoladową firmy Olimp - 80% białka. Kupiłam takie duże
          opakowanie 750 gram. Ten facet co sprzedawał polecał mi ją i powiedział, że
          powinna mi starczyć na miesiąc, czyli akurat na tyle co planuję dietę :)

          Tak więc zaczynam do poniedziałku, 29 września :)

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Agus Re: Jestem..., jestem.... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 23.09.03, 16:17
            Kinia, mnie trudno jest zaplnaować dietę nawet na 2 tygodnie, a co dopiero na
            miesiąc ..., ale napewno pójdę na lodową - choćby na tydzień..., albo zacznę
            przed Tobą, albo dołączę do Ciebie!
            Cisze się w kazdym bądź razie, z Twojego wsparcia...
            A co z tymi serkami, które moga zastąpić odżywkę? Czy one istnieją? : )
            Ile kosztuje taka odżywka?
            Buziaki,
            do jutra!
            Aguś
            • kinia_jones Lodowa :) 25.09.03, 08:01
              Aguś,

              co do tych serków to podobno najwięcej białka to ma serek wiejski. Ale ja mam
              problem z tym serkiem, bo kiedyś go jadałam codziennie i mi obrzydł do tego
              stopnia, że teraz jak o nim tylko pomyślę to mi się niedobrze robi. Pytałam
              kolegę o te serki wysokobiałkowe to mi polecił wiejski właśnie i powiedział, że
              kiedyś udało mu się kupić jakiś taki co miał chyba 30% białka, ale był nie do
              zjedzenia - paskudny i śmierdzący przeraźliwie :( A wiejski to nie wiem ile
              tego białka ma, ale myślę, że za mało. Tym bardziej, że ta odżywka to powinna
              być co najmniej taka 80% białka. Ja to bym wolała oczywiście jeść serki, zawsze
              to łatwiej niż przyrządzać te odżywki na mleku, ale czego się nie robi żeby
              ładnie wyglądać :)

              Ja kupiłam odżywkę firmy Olimp, czekoladową. Takie duże opakowanie 750 gram,
              które podobno ma mi starczyć na miesiąc kosztowało mnie 68 zł. Jeszcze jej nie
              próbowałam, ale może dzisiaj się skuszę :)

              Buziaki
              Kinia
    • kinia_jones Wtorek :) 23.09.03, 07:50
      Cześć Ewelinko :)

      No i mamy kolejny dzień "po" :)

      Ale wczoraj fajnie mi popołudniu było. Nie musiałam jeść mięsa ani sałaty ani
      nieczego co by było gdzieś zapisane :) To przesunięcie o tydzień lodowej to był
      jednak dobry pomysł. Potrzebny mi był odpoczynek od diety :) Nawet jeśli
      składać by się miała ona z lodów, które uwielbiam przecież :)

      Zjadałam wczoraj sobie sałatki jarzynowej i kotlecika, takiego w panierce, a co
      mi tam :) I lody sobie zjadałam i jeszcze cukierka :) I nawet łyka coli się
      napiłam, chociaż wiem, że nie powinnam, bo ja nie mogę pić gazowanego. Ale ona
      była już prawie wygazowana.

      A dzisiaj wzięłam sobie do pracy kanapkę z polędwiczką i z sałatą w środku i
      pomidora i jabłko. I jeszcze poprosiłam Maćka żeby wyskoczył w trakcie pracy do
      takiej cukierni obok niego i mi kupił jedno z moich ulubionych ciastek, takie
      francuskie w miodzie :) W końcu od następnego poniedziałku znów przez cztery
      tygodnie nie będę mogła spróbować takich pyszności. Niby dwa dni w lodowej są
      dowolne, ale ja postanowiłam i tak nie jeść wtedy słodyczy. Tak więc muszę
      troszkę sobie dogodzić przez ten tydzień :) Ale oczywiście nie za bardzo.
      Zresztą ta niedziela z tymi 30 knedlami była dla mnie wystarczającą nauczką :)

      Buziaki
      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 08:15
        Fajnie, że czujesz się lepiej i że tak pozytywnie nastawiasz się, bo ja czuję
        się nie za bardzo, a i tak już od rana mam ochotę na dogadzanie swemu
        podniebieniu, już myślę o jakiś ciasteczkach, a w sklepie był taki ładny
        eklerek, do którego przymierzam się już parę miesięcy.

        I w ogóle mam takie uczucie głodu w żołądku, jak zwykle po przejedzeniu dnia
        poprzedniego :)
        Że też wszystkie myśi muszą krążyć wokół jedzenia.

        Ale zrobiłam sobie znów wodę z cytrynką, taką zimną :))

        Buźka
        Ewelina :)
        • kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 09:28
          Wypiłam sobie właśnie kopenhaską kawkę :) Tak z przyzwyczajenia nie dodałam
          mleka :) A teraz to chyba zjem sobie jabłuszko, bo kupiłam sobie takie duże,
          zielone. Musi być bardzo kwaśniutkie, czyli takie jak lubię :)

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 09:49
            A ja jestem strasznie głodna, ciekawe dlaczego. Na kopenhaskiej jadłam mniej
            niż wczoraj i nie byłam głodna. Chyba też zaraz coś zjem, myślę o tym pstrągu
            w warzywach, co pisałam o nim wczoraj, zaraz chyba wybiorę się do sklepu :)

            Ja kawki jeszcze nie wypiłam bo była i potrzebna ta woda z cytrynką :

            Mój język już znormalniał :)))

            Buźka
            Ewelina
            • kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 10:30
              Ja głodna nie jestem, ale jakoś mam cały czas ochotę na coś słodkiego.
              Dosłownie identycznie jak przed okresem... Dziwne...

              Buziaki
              Kinia
              • Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 11:04
                Pstrąga już dawno zjadłam, do tego 3 małe kiszone ogórki :)

                Teraz piję kawkę i jem rogaliczki babuni mini z nadzieniem czekoladowym, chyba
                już mi troszkę przeszło to przejedzenie skoro tak wcinam :)

                Ale też mam ciągle jakieś zachcianki, w ciązy nie jestem, bo te zachcianki to
                mam od zawsze :)

                Buziak
                Ewelina
                • kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 11:15
                  Ja też taka bardzo zachciankowa jestem :) Przed chwilką przechodziłam obok
                  naszego firmowego barku i spojrzałam na lodówkę z lodami i chyba pójdę i kupie
                  sobie loda jakiegoś :) A co tam, taki wstęp do lodowej sobie zrobię :)))

                  Buziaki
                  Kinia
                  • Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 12:34
                    No i co? Był ten lód? Jaki?

                    Ja ma sporo roboty, same takie głupotki, ale co chwile coś.
                    Za układanie wizytówek nie zabrałam sie i nie mam zamiaru.

                    Drukarka przed chwilą odmówiła mi posłuszeństwa i tak przez pół godziny z nią
                    pertraktowałam, no i zlitowała się nade mną. Działa :)

                    Trochę mi się ciągnie dzisiaj, mogłaby już być 15.

                    Buźka
                    Ewelina
                    • kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 13:05
                      O lodzie to już dawno zapomniałam :) To był lód z Algidy, który nazywa
                      się "Krówka" i jest karmelkowy. Jest pycha, ale ma jedną wadę. A mianowicie
                      jest mały :( Takich lodów to ja bym mogła z dziesięć na raz zjeść. Mam nadal
                      ochotę na lody i chyba wyskoczę do sklepu i kupię sobie takiego litrowego :) Bo
                      taki to jest dla mnie o.k. Bo po co się rozdrabniać :)

                      A u mnie praca jakoś idzie i czas tez mi szybko leci. Jeszcze tylko trzy
                      godzinki i do domku. I prasowanie :( Bo wczoraj, oczywiście, nic nie zrobiłam :
                      ( Dosłownie nic :( Nawet nie pozamiataliśmy podłóg, tak więc wszystko zostało
                      na dzisiaj :( A ja tak niecierpię sprzątać :(

                      Kinia
                      • Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 13:20
                        Robisz mi coraz większego smaka na te lody :))
                        Lody o smaku toffi, karmelowym, cappucino,malaga, tiramisu itp. lubię
                        najbardziej. Na owocowe muszę mieć chęć:)

                        Ja wczoraj przez całe popołudnie też nic nie zrobiłam poza obżeraniem się i
                        przeczytaniem gazety.

                        Smętny ten dzisiejszy dzień.

                        Buziak
                        Ewelina

                        • kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 14:26
                          Ja jem kolejnego loda :) Ale one takie małe, że ledwo je czuję w brzuszku :)

                          U mnie dzisiaj jakoś wyjątkowo szybko czas leci. Za półtorej godzinki wychodzę
                          do domku :) Dzisiaj wyjątkowo dużo w pracy zrobiłam. Aż się dziwię, bo jakoś
                          wcale się na to nie zapowiadało.

                          Buziaki
                          Kinia
                          • Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 14:59
                            Nareszcie dzisiejszy dzień w pracy dobiega końca.
                            Zbieram sie do domku, nie mam żadnych konkretnyhc planów na popołudnie. Ale
                            mam dwie Marie Claire, więc z miłą chęcią nadrobię zaległości.

                            Zjadłam jeszcze parę ciasteczek, ale jestem wstrętny obżarciuch :)

                            Miłego popołudnia
                            Ewelina
                            • kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 15:03
                              Miłego czytania Ewelinko :)

                              Mi została jeszcze godzinka i też wychodzę do domku :) Maciuszek po mnie
                              przyjedzie i przywiezie mi moje ulubione ciasteczka i znów się zasłodzę.

                              Dzisiaj po południu muszę się zmusić i jednak trochę poprasować, bo już Dziubek
                              nie ma koszulek uprasowanych :)

                              Buziaczki i do jutra
                              Kinia
    • Gość: Ewelina Dzisiaj ja umieram :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 08:00
      Kiniuś,

      Umieram, jest mi tak pasudnie jak Tobie wczoraj.
      Po przyjściu do domu nastawiona na gotowanie brokuł, otwieram patelnię stojącą
      na piecu, a tam pyszne tzw. bitki z polędwicy z cebulką - moje ulubione,
      otwieram garnek a tam marchewka z groszkiem, no i już rozpływałam się.
      Nałożyłam sobie wyjątkowo pełny talerz, bo i tak wiedziałam, że jak nałożę
      mniej to będę latać i dobierać. Zjadłam i poleciałam nałożyć sobie dokładkę
      (oj ja głupiutka), a później to już tylko umierałam, i był to ten etap
      skrajnej rozpaczy, gdzie już nie można się ruszać, ale można wepchnąć w siebie
      pare ciastek. Do teraz czuję tę polędwice.

      Zawsze jak się tak najem to następnego dnia chce mi się czegoś zimnego i
      kwaśnego, więc rano wypiłam szklankę wody z cytryną, a przed chwilą kupiłam
      sobie takiego wodnego loda z algidy, tylko okazało się, że to jest taki mocno
      niebieski koloryzujący, a ja chciałam jakiegoś owocowego, no ale i tak nie
      mogłam mu się oprzeć, bo był zimny i kwaśny, więc teraz mam cały język
      granatowy :), ciekawe jak ja tu będę teraz buźkę otwierać :)

      Wczoraj zostawiłam pani sprzatającej kartkę, że to co wyrzuciła wcale nie było
      do wyrzucenia i że jak się da, to proszę o oddanie tego. No i się dało :) Mam
      właśnie na biurku ok.500 wizytówek, które muszę poukładać alfabetycznie :(((
      jak ja tego niecierpię. Zawsze gdy mam do ułożenia 5 nowych wizytówek to już
      jestem chora i przeklinam te papierowe kartoniki, no i teraz to z rozpaczy
      chyba padnę...

      Właśnie przyszedł szef i z tego co wiem, to ma zamiar zabawić w biurze cały
      dzień.

      Buziaki
      Ewelina
      • kinia_jones Re: Dzisiaj ja umieram :( 23.09.03, 08:06
        Oj Bidulko, współczuję bardzo, bo wiem dokonale co czujesz. Ja już dzisiaj
        czuję się dobrze, ale potrzeba mi było 24 godzin na to by się lepiej poczuć.
        Mam nadzieję, że Tobie to zajmie krócej :) Tak czy inaczej tym jednorazowym
        obżarstwem to się nie przejmuj. Zasłużyłyśmy sobie na nie, bo przecież ślicznie
        przeszłyśmy Kopenhaską :) A dzięki temu wczorajszemu "wyczynowi" przez
        najbliższy czas już się tak nie napchasz :)

        Bardzo się cieszę, że wizytówki się jednak znalazły :) A co do układnania to ja
        też tego niecierpiałam. Wolę już przepisać dane do komputera i móc potem
        wszystko szybko znaleźć niż przeglądać te małe karteluszki. Ale masz cały
        dzisiejszy dzień na zrobienie tego, tak więc głowa do góry :)

        Ja to chyba dzisiaj za dużo pracy mieć nie będę. Ale u mnie to nigdy nic nie
        wiadomo :)

        Teraz idę na recepcję przygotować salę na drugi dzień szkolenia i zrobić sobie
        kawkę.

        Buziaki
        Kinia
    • kinia_jones Czwartek... 25.09.03, 07:56
      A ja wczoraj byłam na urlopie :) We wtorek po południu postanowiłam, że żeby
      posprzątać, poprasować i w ogóle zrobić cokolwiek w domu to muszę wziać sobie
      jeden dzień wolnego, bo tak po powrocie z pracy to nic mi się nie chce.

      I wczoraj byłam cały dzień w domku i posprzątałam, poprasowałam i
      poleniuchowałam sobie troszkę. Przydałby mi się jeszcze jeden dzień wolnego, bo
      jeszcze okna muszę umyć w sypialni i w dużym pokoju, ale to w poniedziałek
      zrobię. Bo będę wtedy na urlopie, bo będę opiekowała się moją frecią, która w
      niedzielę ma operację.

      Tak więc poniedziałek, czyli pierwszy dzień lodowej spędzę w domku :)

      A teraz zabieram się do pracy
      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: Czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 25.09.03, 11:08
        Cześć Kinia,

        Właśnie przed chwilką przyszłam, bo rano miałam do załatwienia jeszcze sprawę
        na mieście. Wczoraj mnie również nie było, myślałam, że będziesz się martwić,
        że cały dzień cicho z mojej strony, a tu się okazuje, że Ciebie również nie
        było, nieźle :))

        Ja załatwiałam wczoraj sprawy na uczelni, a po południu byłam na drobnych
        zakupach, obiecałam mamie, że kupię siostrze jakiś fajny plecak do szkoły, no
        i wybrałam się na poszukiwania go, znalazłam i kupiłam, wyjątkowo szybko. A
        późne popołudnie, wieczór i noc spędziłam u Misiaka :)))

        Dzisiaj nie mam nastawienia pracującego, szczególnie, że nie ma szefa...


        Buziaki
        Ewelina
        • kinia_jones Re: Czwartek... 25.09.03, 11:16
          Ja też się wczoraj martwiłam, że nawet nie napisalam Ci o tym moim urlopie i że
          nic przez to nie wiesz :) I nawet chciałam wyjść do kafejki internetowej i Ci
          napisać parę słów, ale tak się zajęłam pracami domowymi, że jak zwróciłam uwagę
          na czas to była już 15-sta i doszłam do wniosku, że już pewnie poszłaś do
          domku :)

          I dzisiaj rano się troszkę zdziwiłam, że się wczoraj nie odezwałaś. I proszę,
          okazało się, że Ty też wczoraj odpoczywałaś od pracy :)

          A ja mam teraz dziwny conference call na temat nowych procedur :(

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: Czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 25.09.03, 15:01
            Kiniuś,

            Ja właśnie skończyłam jakieś tłumaczenie i biegnę do domku,a wcześniej jeszcze
            porozglądać się po sklepach, bo moja młodsza siostra ma w sobotę urodzinki i
            muszę wynależć jej jakiś prezent. Nie mam pojęcia co jej kupić, z zabawek już
            chyba wyrosła, może znajdę jakiś fajny ciuszek, bo dziewczynki, to stroić
            lubią się zawsze niezależnie od wieku, a ona będzie miała 12 latek.

            Jak ta konferencja, wynudziłaś się? Mnie nawet jakoś znośnie zleciał ten
            dzień. Fajnie, że dzisiaj już czwartek, bo jeszcze tylko jutro i znów
            weekend :)) W sobotę wybieram się na jakieś dyskotekowe tańce :) ostatnio mam
            straszne zaległości w tej kwestii, a trochę ruchu z pewnością mi się przyda.
            Ty na aerobicu skaczesz, a ja, szkoda mówić, cały dzień siedzę, a w nocy
            oczywiście leże :))

            Co porabiasz popłudniu?

            Buziaki i do jutra
            Ewelina
            • kinia_jones Re: Czwartek... 25.09.03, 15:14
              Ja dzisiaj miałam wyjątkowo dużu pracy :( I jakoś tak mi dzięki temu szybko
              czas zleciał. Na tej telekonferencji to myślałam, że mi ucho odpadnie. Półtorej
              godziny to trwało :( Koszmar :( Wprowadzają jakieś nowe proceduty i chcą nas w
              nich przeszkolić :( A wiadomo jak to jest ze szkoleniami przez telefon, co
              chwila ktoś się zaśmieje, głośniej coś powie i słyszy się połowę...
              No, ale mają nam przysłać guide'a to sobie poczytam o co w tym wszystkim chodzi.

              Na dzisiejsze popołudnie to nie mamy żadnych planów. Może się przejdę do
              fryzjera włosy podciąć, bo już od dawna się do tego przymierzam. A potem to
              sobie ugotuję makaronik na obiadek i zjem sobie z pomidorkiem i ogóreczkiem :)
              A wieczorkiem to namówię Maciuszka żebyśmy zagrali w scrabble, bo ja bardzo
              lubię, a dawno nie grałam.

              Buziaki i udanych zakupów
              Kinia
    • kinia_jones No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 07:44
      A ja sobie siedzę przed komputerkiem z kawką kopenhaską i z drożdżóweczką z
      serkiem :) I miło mi, mimo iż na dworze jest przeraźliwie zimno :(

      Wczorajszy wieczór spędziłam w domu oglądając z Maciuszkiem zdjęcia :) A potem
      obejrzeliśmy kawałek filmu i poszliśmy wcześnie spać :)

      Do fryzjera jednak nie poszłam. Jakoś nie miałam nastroju. Może dzisiaj pójdę,
      albo może jutro jak pojadę do mamy. Zobaczę jak będę miała ochotę.

      Buziaki
      Kinia
      • Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 08:58
        Cześć Kiniu,

        Siedzę i częsę się ze złości.
        A jest piątek i tak dobrze się zaczął dzień, tak jak sobie obiecałam wstałam o
        5.30 i umyłam włosy (zawsze wstaję wtedy wcześniej, bo nie lubię suszyć
        suszarką), wyszykowałam się i zadowolona, że dzisiaj piątek przyjechałam do
        pracy. Gdy wysiadałam z samochodu zauważyłam, że na moim białym sweterku,jest
        jakaś wielka niebieska plama, jakby wkład z długopisu mi się wylał, nie mogłam
        się nadziwić skąd ta plama, ale wreszcie się domyśliłam - oparłam o sweter na
        moment reklamówkę z napisami i odpiła mi się granatowa farba z tej reklamówki,
        jakim cudem nie mam pojęcia. Pod wodą nie zeszło to, mam nadzieję, że zmywacz
        pomoże, albo pójde do pralni chemicznej, żeby spróbowali to jakimś detergentem
        usunąć, ta plama zrobiła się na śliskiej części swetra, więc mam jeszcze cichą
        nadzieję na jej wybawienie, ale i tak jestem już zła.Następnie chciałam zrobić
        zamówienie w avonie, ale okazało się, że pozmieniali coś w regulaminie i
        termin skończył się o północy, a bardzo zależało mi na tym :((( wrrr..

        Ja na śniadanie kupiłam sobie eklerka, którego już zjadłam, a teraz popijam go
        kawką.

        Wczoraj upatrzyłam już prezent dla mojej siostry (zielony sweterek i takie
        fajne zielone ala' bojówki i różową bluzeczkę) pomierzyłam to, a w
        domu "ściągnęłam" miary z jej ciuchów i dzięki temu wiem już jaki ma być
        rozmiar, dzisiaj tylko pojade i kupię.

        Byłam tradycyjnie, jak w każdy czwartek na solarium, widziałam się z
        przyjaciółką i zawiozłam cioci-krawcowej spodnie do przeróbki.

        A teraz siedzę i trzesę się z zimna.

        Buziaki
        Ewelina
        • kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 10:15
          Oj, Ewelinko, współczuję Ci bardzo i mam nadzieję, że Ci się ta plama spierze.
          Ja dzisiaj pożegnałam się z jednym z moich ulubionych golfików. Starutki był,
          ale bardzo, bardzo go lubiłam i bardzo mi się podobał, bo był niebieski :) Nie
          wiem jak go ostatnio uprałam, ale jak go dzisiaj wyciągnęłam z szafy i
          założyłam to okazało się, że ma rękawy prawie do ziemi i że obok mnie wcisnąłby
          się do niego jeszcze Maciek :( Tak się dziwnie rozciągnął :( No i musiałam się
          szybko przebierać a golfik podarowałam Essuni i teraz sobie na nim smacznie
          śpi :)

          Ja mam jakoś strasznie dużo pracy. I denerwuje mnie to trochę, bo przecież jest
          piątek i nie powinno się pracować tylko czekać spokojnie na koniec pracowego
          dnia :)

          Buziaki
          Kinia
          • Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 11:11
            Przynajmniej jak jest co robić, to czas szybciej mknie do przodu.

            Ja właśnie skończyłam przygotowywać formularze jakiś tam wniosków, a poza tym
            załatwiłam sobie dzisiaj wcześniejsze wyjście :))) I mogę czmychnąć już o 13,
            hip hip hura hura hurraaa :))))) Czyli jeszcze tylko dwie godzinki.

            Nie mogę się już doczekać spotkania z Misiakiem, tak się bardzo stęskniłam, on
            znów będzie zmęczony, bo całą noc pracował i nadal coś tam robi, zamiast iść
            spać, ale chce go po prostu czuć obok siebie i będę juz bardzo szczęśliwa :)))

            Mam nadzieję, że z moim sweterkim nie będę musiała się żegnać, tylko, że
            naprawi się :))

            Tak się cieszę, że znów weekend, za niedługo skończy mi się ta weekendowa
            beztroska, bo zacznie się uczelnia, a wtedy taki prawdziwy weekend mam tylko
            dwa razy w miesiącu ;(

            Buziaki
            Ewelina :)))
            • kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 11:32
              A ja właśnie wróciłam z plotek od mojego byłego :) Pogadaliśmy, pośmieliśmy
              się, wypiliśmy kawkę i jak zwykle rozmowa zakończyła się na temacie naszych
              wspólnych zdjęć. Ja bym chciała chociaż z połowę tych, na których jestem
              odzyskać, a Konrad, mimo iż ich nie ogląda nie chce mi ich oddać :( I tak w
              koło Macieju od ponad roku :( A ja bym chciała mieć pamiątkę z tych wszystkich
              miejsc, w których byłam. Ale jemu to jakoś ciężko zrozumieć...

              A teraz to chyba pójdę do kuchni i zrobię sobie kisiel "słodka chwila"
              wiśniowy, czyli mój ulubiony :)

              Buziaki
              Kinia

              P.S. Ale Ci fajnie, że wychodzisz o 13-tej. Ja muszę tu siedzieć do 16-stej :(
              Ale za to w poniedziałek nie idę do pracy. Będę opiekowała się moją Essunią,
              która w niedzielę o 9-tej będzie operowana...
              • Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 12:10
                A to bestia z tego Twojego eksa :)))
                Ja mam wszystkie zdjęcia z poprzedniego związku, to mój były został bez
                niczego, ale później kiedyś powiedział mi, że znalazł niektóre klisze i zrobił
                sobie odbitki.

                Ja wczoraj pozwoliłam sobie na budyń (też słodką chwilę), chciałam
                czekoladowy, bo taki lubię najbardziej, ale nie było, więc zdecydowałam się na
                orzechowy, miał dużo orzeszków, ale był taki sobie.

                A coż to za zwierzaczek ta Essunia? I skąd takie orginalne imię? :)

                Buziak
                Ewelina
                • kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 12:34
                  Wiesz, Ewelinko z tymi zdjęciami to było tak, że jak się rozstawaliśmy i od
                  siebie wyprowadzaliśmy to oboje byliśmy pewni, że jeszcze do siebie wrócimy i
                  tak trochę było nam obojętne kto te zdjęcia będzie trzymał. A że Konrad miał
                  więcej miejsca niż ja, bo on się wyprowadzał do siebie, a ja do rodziców, to
                  wziął te zdjęcia. A teraz mu się coś odwidziało i nie chce się nimi podzielić :(

                  A zdjęcia po moim jeszcze poprzednim związku to mam wszystkie ja :) A tamten
                  były to ma chyba tylko jedno, które mu kiedyś dałam w przypływie dobroci :)

                  Co do Essuni to jest to tchórzofretka :) I jej pełne imię to Essi Jones :) Essi
                  wzięłam z książki "Wiedźmin", bo mi się strasznie ta bohaterka spodobała, a
                  Jones to dlatego, bo Maciuszek mówi na mnie Kinia Jones :) I dzięki temu mój
                  freciszon ma na imię Essi a na nazwisko Jones :)

                  Buziaki
                  Kinia

                  P.S. A Ty za pół godzinki zmykasz do domku :) Ale Ci zazdroszczę :)
                  • Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 12:51
                    Frecioszonek, no właśnie :)) Chciałam zapytać wcześniej, czy Essunia, to
                    ten/ta...... (zwierzak) o którymś już kiedyś pisałaś. No i nie mogłam sobie
                    przypomnieć jak to było, w każdym razie kojarzyło mi się z korniszonek, tak
                    jak ogórek, wiedziałam, że brzmi podobnie :))) No i chodzi o tego samego
                    zwierzaka, czyli wszystko jasne :)))

                    Zrobiłam już wszystko co należy i powolutko zbieram się :))))
                    Zyczę miłego weekendu, no i poniedziałku również (Ty zazdroscisz mi dzisiaj, a
                    ja pozazdroszczę Ci w poniedziałek, w sumie to już dzisiaj zazdroszczę Ci tego
                    jednego dnia więcej).

                    Ja spędzam dzisiaj popołudnie z Misiakiem, jutro wieczorem wybieram się na
                    dyskotekę, a w niedziele jedziemy do mnie do domu na urodziny siostry. Piszę,
                    że jedziemy, bo weekend tradycyjnie spędzę u Miśka, ale się cieszę :)

                    Buziaki
                    Ewelina

                    P.S. Tak właśnie patrzę się po moich biurkach (bo mam dwa złączone w kształt
                    litery L) i wstyd się przyznać... ale Ci napiszę, wizytówki jak leżały tak
                    leżą, nie ułożyłam ani jednej, choć czas mogłam znaleźć. Ale ja nie chcę tego
                    robić, chyba kogoś sobie podnajmę, do tej brudnej roboty :)))
                    • kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 12:58
                      No to miłego weekendu Ewelinko :) I naciesz się swoim Misiakiem tak żebyś za
                      bardzo za nim przez następny tydzień nie tęskniła :)

                      Dobrej zabawy na dyskotece i na urodzinkach u siostry :)

                      I do napisania we wtorek :)
                      Buziaki
                      Kinia

                      P.S. A wizytówkami się nie przejmuj. Jakoś się ułożą :)
                      • Gość: light Re: No i wreszcie piątek :) IP: *.chiltern.pl 26.09.03, 14:23
                        PLanuje zaczac diete kopenhaska od poniedzialku, i tak sobie przegladalam Wasze
                        posty, zeby poszukac jakichs wskazowek. Zauwazylam, ze mowicie cos o
                        zamienianiu dni... Czy wolno? I jeszcze jedno pytanie, czy dnia 6 i 13 naprawde
                        trzeba zjesc calego kurczka???
                        Z góry dziekuje za odpowiedz!
                        • kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 14:42
                          Cześć :)

                          Wiesz, co do zamiany dni to ja to konsultowałam z Joggerem i wyraził zgodę :)
                          Ja zamieniałam dni, ponieważ niecierpię ryby i nie byłam w stanie przejść dnia
                          piątego :)

                          A co do tego całego kurczaka to oczywiście, że nie musisz zjeść całego. To
                          chyba średnio możliwe :) Zjadasz tyle ile masz ochotę, aż się najesz :)

                          Powodzenia i zaglądaj do nas częściej.

                          Ja od poniedziałku zaczynam dietę lodową :)

                          Pozdrawiam
                          Kinia Jones
                          • Gość: light Re: No i wreszcie piątek :) IP: *.chiltern.pl 26.09.03, 15:43
                            Dzieki za odpowiedz!
                            Juz sie przerazialam, ze z diety nici, bo nie dam rady calego kurczaka
                            wchlonac... ;)
                            Na pewno bede tu czesciej zagladac, bo od poniedzialku zaczynam diete i pewnie
                            bede potrzebowac wsparcia!

                            Pozdrawiam i zycze milego weekendu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka