Gość: Ewelina :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.09.03, 14:05 Jestem już po pomarańcze, wody 1,25. Na popołudniu zostały mi z dzisiejszego menu sałata i brokuły. Za sałatę podziękuję, mam nadzieję, że te brokuły starczą. Jutro marchewka z bieluchem naturalnych, taka jak w zeszłym tygodniu, bo pyszna była i owoc- to w pracy. A w domu jajko i jogurt naturalny. Ostatno miałam ciężki czwartek - głodny, mam nadzieję, że to z powodu mieszączki i że w tym tygodniu będzie lepiej. Kupię dużą marchewkę, żeby się zapchać :) Kinia, no i z czym będę te naleśniki, bo nie odpowiedziałaś ? Cieplej już Ci? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: :) 10.09.03, 14:35 Już mi się ciepło zrobiło :) Może to dlatego, bo się tak najadłam :) Naleśniki będą z dżemem, bo takie Maciek najbardziej lubi. Gdyby miały być dla mnie to by były z twarożkiem i podsmażone na masełku na rumiano i jeszcze na to z bitą śmietaną :))) Ciekawe czy mi wyjdą, bo robiłam dopiero raz w życiu i mi za bardzo nie wyszły, bo nie były gibkie tylko takie suche jak wafelki i jak jej chciałam zawinąć to się łamały :) Taka ze mnie kucharka :) Dzisiaj pewnie jak na złośc się udadzą, bo w końcu ja ich nie będę mogła jeść :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.09.03, 14:55 Ja nie robiłam jeszcze nigdy... Ale będę musiała nauczyć się pod okiem mamy, bo mój Misio też lubi naleśniki i już raz mnie pytał, czy umię robić... To dobrze, że Ci wyjdą, wtedy Maciek będzie wniebowzięty, że Kinia zrobiła mu takie smaczne naleśniczki, bo sama pisałaś,że mają być da niego (nie dla Ciebie).. :)))) Do jutra Kiniu Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Jedzonko :))) 10.09.03, 14:13 Zrobiłam sobie sałatkę z mojej szynki, jajek i pomidorka i tak się najadłam, że już nawet woda w brzuszku mi się nie mieści :) Ale pycha była ta sałatka, polecam :) Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Przepisu brak IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.09.03, 14:45 Kiniu, dzwoniłam do domu i okazało się, że moja mama pracuje do 15, a nie do 14, tak jak myślałam, więc przepisu na pewno dzisiaj już nie dam rady Ci wpisać. Ale mam nadzieję, że uda Ci się zrobić smaczne naleśniczki z tego przepisu "dokładniejszego oka" :)) Ja już żyję momentem wyjścia, chcę do domku, choć nic specjalnego tam na mnie nie czeka. Plany na popołudnie mam takie malutkie, może paznokcie pomaluję i spotkanie z koleżanka, a jeśli nie, to z przyjaciółką. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Przepisu brak IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 10.09.03, 15:33 Jak tam dietowiczki? Ja jestem jednym wielkim chodzącym wyrzutem sumienia, bo mam już chyba z 10 fig na koncie - mam nadzieję, że nie są one bombą kaloryczno-węglowodanową! A poza tym wypiłam tylko 600 ml. wody, ale może w domu jeszcze wypiję ... a w ogóle to jakoś tak dziwnie się czuję jak nie mam napisane co powinnam dzisiaj zjeść..., chyba w oczekiwaniu na Kinie przejdę od poniedziałku na 5- dniową dietę Hollywoodzką... Całuski, Aguś Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Idę poskakać :) 10.09.03, 16:01 Nie chce mi się strasznie, ale idę na te moje zajęcia. Jak już tam będę to mi sie z pewnością zacznie chceć ćwiczyć. Ja tak mam zawsze. Najgorzej jest mi dojechać do klubu :) Zaraz wychodzę, ale postanowiłam jeszcze na chwilkę zajrzeć. Ewelinko, Dziękuję za dobre chęci co do naleśników. Jakby co to zadzwonię do mamy co by mi jeszcze trochę pomogła telefonicznie. Moja mama robi pyszne naleśniki i jak zawsze patrzę jak ona je robi to mi oczy na wierzch wychodzą, bo jej to zrobienie ogromnej kupku naleśników zajmuje dosłownie 10 minut. Ona je smaży na dwóch patelniach równocześnie. I zawsze powtarza, że to najłatwiejsze danie pod słońcem, ale ja jakoś się jeszcze nie nauczyłam. Mam nadzieję, że dzisiaj mi się jednak udadzą i że Dziubkowi będą smakowały :) Aguś, A Ty się trzymaj i zjedz coś poza tymi figami :) I nie przejmuj sie tak tylko węglowodanami. Najważniejszy jest rozsądek. Ale to fakt, że łatwiej jest jak się ma rozpiskę. Wtedy nie trzeba myśleć co zjeść na dany posiłek. Ale wierzę w Ciebie. Na pewno sobie poradzisz :) A może po prostu planuj sobie sobie zjesz nastepnego dnia... Do jutra dziewczyny :) Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina 4... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 07:41 Cześć, Dzisiaj czwarty dzień trochę jestem głodna od rana, dlatego piję już wodę. Mam nadzieję, że po kawie jak zwykle mi przejdzie. Marchewki nie potarłam w domu, więc przyniosłam tarło do pracy i będę później zabawiać się w kuchni :) Denerwuje mnie ta jesień (a może to już zima), co wieczór o 21 jestem już taka nieprzytomna, że nawet żadnego filmu nie mogę obejrzeć do końca. Co prawda wstaję o 5.30 lub 6.00, no ale ta 21 to przesada... U mnie za oknem szaro, mokro i smutno, mam nadzieję, że dzień będzie wesoły i że czas w pracy szybko minie :) Kinia, jak aerobic? Pewnie znów super. Aguś jak imprezka? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones No i mamy czwarty dzień :) 11.09.03, 07:52 Cześć Ewelinko :) Ale Ty ranny ptaszek jesteś :) Ja też niestety wstaję około 05:30 i też już około 21-szej oczy mi się same zamykają. Ja to w ogóle jestem uzależniona od słońca i dlatego w zimę mam takie ogromne problemy ze wstawaniem. Ja bym ciągle spała. Gdzie bym się nie położyła to mogę usnąć. Powinnam być niedźwiadkiem i zapadać w sen zimowy :) Budzić się dopiero na wiosnę, kiedy jest więcej słonka. W ciągu zimnych, pochmurnych dni tylko solarium mnie trzymam na nogach :) Jak tak raz na tydzień pójdę na to sztuczne słoneczko to od razu mi lepiej :) Wczoraj na aerobicu super - czyli jak zwykle :) Miałam pierwsze zajęcia z nowym instruktorem. Całkiem fajnie prowadzi zajęcia, ale nie ma, niestety, na czym oka zawiesić :) Głodna nie jest wcale, ale zaraz pójdę po kawkę, bo jakoś mam na nią ochotę :) Dzisiaj w pracy mam serek "Bieluch", jabłko i marchewkę. Jogurt i jajko zostawiłam sobie na po pracy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i mamy czwarty dzień :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:23 To co napisałaś, powinnam teraz skopiować i wkleić tutaj jako moją odpowiedź: Kocham słonko, na zimę powinnam zasypiać, do solarium chodzę zawsze raz w tygodniu (chyba, że jest mi źle, zimno i blado to dwa razy), zazwyczaj w czwartki, dzisiaj też idę, jak zwykle na 20min. :))) A co do jedzenia to jesteś "małpka" i zgapiłaś: w pracy mam bielucha, marchewę i zielone jabłko. W domu jogurt i jajko :))) To Twoim instruktorem jest facet??? No nie, u nas są zawsze kobietki. A na tym poprzednim dało się oko zawiesić :) Kończę kawę i nadal jestem głodna ;( Zaraz zabieram się za wodę. Buziaki Ewelina :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i mamy czwarty dzień :) 11.09.03, 08:44 Ja chodzę i do facetów i do dziewczyn. To zależy od planu :) Chociaż muszę przynać, że lepiej mi się ćwiczy u facetów. Jakoś tak mnie bardziej mobilizują. Kiedyś przez ponad rok chodziłam tylko do faceta. Słodki był, miał takie fajne kręcone włoski i w ogóle był milusi. Szkoda tylko, że nie interesowały go dzieczyny ;-) Zawsze jak na niego patrzyłam to myślałam sobie, że to taka strata, bo jakaś laska miałaby takiego fajnego chłopaka :) A laski go wprost uwielbiały. Dosłownie jeździły za nim po klubach i były wpatrzone w niego jak w obrazek :) Wcześniej też chodziłam do faceta i nawet troszkę się z nim spotykałam. Tamten był i przystojny i interesował się mną :) Krótko to trwało, ale miło to wspominam :) Zadzwoniłam do niego kiedyś o 3 nad ranem jak wróciłam z dyskoteki i gadaliśmy do 7-mej :) A potem spotkaliśmy się na zajęciach oboje niewyspani :) Nie wyszło nam, bo ja wtedy miałam chłopaka i jakoś tak nie byłam jeszcze gotowa na rozstanie... Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Naleśniki i grzeszki :) 11.09.03, 07:55 Nie, nie, nie dałam się, nie zgrzeszyłam :) To znaczy w rzeczywistości, bo w myślach to się objadłam bardzo tymi naleśnikami :) Jak jechałam do domu to się zastanawiałam czy to taki dobry pomysł je smażyć, bo sie bałam, że nie dam rady. Ale doszłam do wniosku, że muszę być twarda i wzięłam się za smażenie. Smażyłam na dwóch patelniach jednocześnia :))) Taka jestem świetna kucharka. Takie średnie jak na mój gust wyszły te naleśniki - z wyglądu oczywiście, bo nie próbowałam :( Maciek zjadł kilka i powiedział, że są pycha :) Na dzisiaj jeszcze zostało to mu zrobię z serem białym i bitą śmietaną :) Skoro ja nie mogę to niech chociaż on sobie podje :) Ale jestem z siebie dumna, że się nie dałam :))) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Naleśniki i grzeszki :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:25 Brawo, Brawo, Brawo - to za zdolności kulinarne :))) Brawo, Brawo, Brawo - to za silną wolę :))) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Naleśniki i grzeszki :) 11.09.03, 08:47 Dziękuję :) Ale jestem z siebie dumna :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 07:51 Kinia jak naleśniki? Robiłaś? Wyszły? Smakowały Maćkowi? Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 07:56 Ewelinko :) Odpowiedź powyżej :) Ale nie wiem czy drugi raz się na takie pokuszenie wystawię. Teraz to mu chyba grochówki nagotuję. To będzie przyjemne z pozytecznym, bo Maciek ją uwielbia a ja bym nie wzięła do ust :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:31 Bardzo dobry pomysł, Maciek będzie szczęśliwy z powodu grochówki, a Ty z powodu braku pokus :)) Ja kiedyś też nie cierpiałam tej zupy, na samą myśl mnie mdliło, ale jak to bywa gusty smakowe zmieniają się i teraz już lubię :))) Podbnie było z: majonezem, oliwkami i serem pleśniowym (to jest najlepsze, bo jeszcze rok temu nie potrafiłam zjeść kawałka 2milimetry na 2milimetry, a teraz mogę zjeść całe opakowanie) :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 08:50 Ewelinko, Grochówkę to może jeszcze bym jakoś przełknęła, ale o serze pleśniowym nie ma mowy :) Ja nawet patrzeć na niego nie mogę, a co mówić o wzięciu tego do buzi... A co do oliwek, to kiedyś próbowałam się do nich przekonać, bo mój były pochłaniał je na kilogramy. Wzięłam do buzi, przegryzłam i wyplułam :( Cóż, w niektórych rzeczach chyba się nigdy nie rozsmakuję :) A majonez uwielbiam :) Na kanapkach, w sałatkach i do frytek :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 09:01 No to ja miałam identycznie z tymi oliwkami i serem pleśniowym, chciałam się na siłę przekonać, kilkakrotnie kosztowałam, wypluwałam i krzywiłam się jak nie wiem co. A później jakoś samo przyszło, nawet nie wiem skąd :) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 09:20 No to widzę, że jest jakaś nadzieja na to, że mi się menu urozmaici :) Bo ja to jestem bardzo monotematyczna jeśli chodzi o jedzenie. Jem słodycze, pomidorową, kluski pod każdą postacią, ziemniaki pod każdą postacią, owoce i warzywka (nie wszystkie oczywiście)i jakiś nabiał i śledzie w śmietanie :) A tak w ogóle to jak bym mogła żyć tylko na lodach, ciastkach i pomidorowej mojej mamy :))) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 09:49 A ja to lubię większość rzeczy, lubię też takie jak np. frytki, pizza, McDonald (w którym jestem średnio raz na dwa lata) i inne takie tam bomby kaloryczne, ale jakoś tak wychodzi, że jadam je rzadko, bo chyba boję się przytyć i nie chce mieć wyrzutów sumienia. Tego potrafię sobie odmówić, gorzej ze słodkim, bo chyba po tym przytyło mi się, na pewno... - potarfię przyjść do domu i zamiast normalnego obiadu, jeść tylko słodycze, a później ubolewać, że w spodnie się nie mieszczę :) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 09:53 Oj, te słodycze to jest porażka. Moja również. Ja, gdyby nie Maciek, to bym się odżywiała głównie lodami i herbatnikami. To dzięki niemu jem jakieś takie w miarę normalne obiady :) Powiedział, że dopóki nie zrozumiem, że deser je się po obiedzie a nie przed to nie będziemy mieć dzieci :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:31 A chciałabyś już dzieci? Ja nie.... A przedwczoraj zapomniałam zjeść tabletki, ups... I wczoraj zjadłam dwie :)))Jedną o 15.30, a drugą jak zwykle ok. 21/22. Nie za mądre,ale nic lepszego nie wymyśliłam. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 10:41 Na dzieci to jeszcze trochę za wcześnie jak na mój gust :) Ale w ogóle to bym chciała mieć :) Teraz jak mi się zachce mieć dzidziusia to spotykam się z moją siostrą, która ma trzyletnią córeczkę i mi po jakiś dwóch godzinach przechodzi :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:57 Ja narazie w ogóle o tym nie myślę, jest to dla mnie odległa przyszłość... Mam młodsze rodzeństwo, co prawda nie są to już dzieciaczki, ale moja siostra tak daje w kość wszytskim, że się odechciewa dzieci... Ewelina:) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 11:08 My planujemy dzidziusia gdzieś tak za dwa/trzy lata :) Ale to są tylko plany. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak szczerze to ja się jeszcze nie widzę w roli mamy. Uwielbiam dzieci, ale tak na trochę. Ja nie wiem czy będę się potrafiła poświęcić i z wielu rzeczy zrezygnować. To znaczy wiem, że jak już będę w ciąży to mi się wszystko zmieni, ale jak narazie to tak myślę... Zresztą ja nadal śpię z miśkami :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:47 My na razie nic nie planujemy, poza tym, że kiedyś... I ja wiem jedno, że w tej chwili nie jestem gotowa na żadne wyrzeczenia i poświęcenia, straszne, ale prawdziwe. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki moment, że moje myślenie w tej kwestii ulegnie diametralnej zmianie... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: ??? 11.09.03, 11:51 A ja uważam, że takie myślenie wcale nie jest straszne. Jak przyjdzie czas to nam się zmieni :) A teraz powinnyśmy się bawić i korzystać z życia, a nie sobie czegoś odmawiać - nie mówię oczywiście o jedzeniu :))) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: ??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:09 Święta racja... ale mnie rozbawiłaś z tym "a nie sobie czegoś odmawiać - nie mówię oczywiście o jedzeniu" :))) Ewelina :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 12:20 No bo wychodzi na to, że jedzenie to sobie musimy odmawiać... No, może nie do końca jedzenie, ale słodyczy to tak :) Albo przynajmniej je ograniczać :) Ale wiesz co Ewelinko... Ja to się tak zaczęłam zastanawiać po co ja się odchudzam... Przecież ja nie jestem w żadnym wypadku gruba. Mój Maciej to w ogóle uważa, że jestem za chuda i na Kopenhaską się zgodził, bo mu powiedziałam, że to dieta regulująca przemianę materii. Nie skłamałam, bo tak podobno jest. Nie powiedziałam tylko, że przy okazji się chudnie, bo wtedy to by się w życiu na takie moje jedzenie nie zgodził. Nie mieściłam się w kilka par spodni - fakt. Ale to dlatego, bo to są spodnie sprzed półtora roku, kiedy schudłam strasznie, bo miałam problemy :( i kiedy wszyscy wysyłali mnie do lekarza, bo byli pewni, że jestem anorektyczką :( Potem problemy mi się skończyły i zaczęłam ważyć tyle ile przed problemami... No i po co ja się odchudzam??? Odpowiedź jest jedna: bo lubię :) Tak, to chyba jest to :) Zakręcona - Kinia P.S. A Ty ile ważysz i ile masz wzrostu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:39 Ja jeatem malutka, jak to mawiam... Ale zawsze chodzę w butach na obcasie, nawet jedyne buty sportowe jakie mam mają koturnę :)) Mam 158cm [nie kg :)], moja "normalna" waga sprzed roku chyba to 47.5 (był też moment że ważyłam 46), a teraz dobiłam do 51, jak pisałam w zeszłym tygodniu, że schudłam 2kg, to zeszłam do 49, ale przez ostatni weekend to chyba 1kg mi z powrotem przybył. A teraz to do zakończenia diety nie mam zamiaru się ważyć. Do grubasów więc też nie należę, ale chce trochę zrzucić, żeby się lepiej czuć, tak do 48. W kwietniu/maju po siłowni i diecie na moment wróciłam do 47.5, ale jakoś później znów się odrobiło troszkę. Ja o wile lepiej czuję szczupło(47.5kg), aniżeli grubo (51kg), dlatego też tak często odmawiam sobie czegoś tam... Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 12:42 Fakt, ja też czuję się lepiej szczuplej niż grubiej. A najbardziej to lubię mieć taki płaski brzuszek jak dzisiaj :) Nie lubię takiego napchanego :( A przez te słodycze taki najczęściej mam :( Buziaki Kinia P.S. Tak sobie piszemy a tu już prawie 13-sta na zegarku i za trzy godzinki zmykam do domku :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:56 Też się przed chwilą zdziwiłam jak spojrzałam na zegarek :) Mnie zostały 2godz. 6min. :)) Później do sklepu po rybkę na jutro, bo mięsko już mam, na solarium i do domu. Może zrobie dzisiaj jakieś pranie, bo przydałoby się. Dobrze, że nie mam w pracy nic do roboty, bo to pisanie zajmuje mi cały mój czas, z czego się cieszę, bo nie cierpię się nudzić :))) A grzebanie przez 8godz. po internecie to nie dla mnie. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 13:11 Ja też nie lubię się nudzić. A jakoś ostatni w pracy za dużo rzczy do robienia nie mam. Cieszę się, bo przynajmniej możemy sobie popisać :) I ja też nie lubię siedzieć w Internecie i szukać nie-wiadomo-czego :) Co innego jak muszę znaleźć coś konkretnego :) Wtedy Internet jest cudny :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:38 Ja z internetu czytam rano wiadomości, czasami jakieś kobiece portale, albo jak coś potrzebuję, ale żeby tak siedzieć i grzebać bez celu, to nie - nudzi mnie to. Wolę wtedy coś poczytać. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 13:41 Ewelinko, a tak w ogóle, jeśli to nie tajemnica oczywiście, to co Ty robisz w pracy? Oprócz pisania ze mną na Forum :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:57 Jestem Asystentką Dyrektora, tyle, że ostatnio mój szef, często wyjeżdża na róźne delegacje, i wtedy jak go nie ma to mam luzy. Ewentualnie przez telefon dyktuje mi jakieś pisma, albo wydaje drobne polecenia. Więc siedzę i robię takie biurowe drobnostki. A Ty? Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 14:01 Ja wreszcie się doczekałam samodzielnego stanowiska :) A też byłam Asystentką :) i miałam super Szefa i pracę moją lubiłam bardzo :) Teraz zajmuję się programem partnerski i kontaktami z naszymi Partnerami Handlowymi. To też mi się podoba :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:08 Mój szef też jest super, to nam się udało. Wcześniej pracowałam u Japończyków, daj spokój co za naród, miałam ich serdecznie dość, m.in. dlatego postanowiłam zmienić prace. Nie ma jak szef Polak i do tego fajny jeszcze :)) Kinia, jaki jesteś znak zodiaku? Pytam z czystej ciekawości (bo ja to z natury ciekawska bardzo jestem, ale staram się panować nad tymi, nawet mi wychodzi) :)). Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 14:23 Ewelinko, ja jestem Lew :) A co do ciekawości to pytaj ile masz ochotę. Ja jestem bardzo otwarta i jakoś tak nie stanowi dla mnie problemu odpowiadanie na pytania :) Buziaki Kinia P.S. A co do szefów to moim zdaniem najgorsze co może być to mieć szefową :( Miałam dwa razy i dwa razy się przez nie zwolniłam, bo psychicznie już z nimi nie wytrzymywałam. A dla nie atmosfera w pracy jest bardzo ważna. Nie mogę pracować gdzieś gdzie się źle czuję. Teraz mam szefa, którego uwielbiam i jest to uczucie odwzajemnione :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:34 Dla mnie obecna - to druga praca [jak facet :))))]. Ja nie miałam tej "przyjemności" posiadania za szefa kobiety i szczerze powiedziawszy wolę faceta. W poprzedniej pracy właśnie atmosfera (+pensja) wkurzała mnie najbardziej, oprócz Japończyków, był też Niemiec i Anglik... I czasami na samą myśl,że jutro mam tam znowu iść odechciewało mi się wszystkiego... Teraz jest ok. Ja jestem raczej typowym zodiakalnym Bykiem, choć z ostatniego dnia... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 14:49 Ja to się nie znam na znakach zodiaku, ale często pytam ludzi spod jakiego znaku zodiaku są i moje ulubione to: Byk, Baran, Bliźnięta, Koziorożce i Lwy :) Jakoś nigdy nie miałam szczęścia do Ryb. Co poznam jakąś Rybę to jest do niczego :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:54 Mój Misiak to ryba, też osatni dzień jak ja. Może ja się jeszcze na nim nie poznałam i wyjdzie szydło z worka? :)) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zaczęłam się zastanawiać... 11.09.03, 15:08 Ja miałam styczność tylko z kobietami Rybami :) A Twój Misiak to przecież facet, tak więc musi być super :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaczęłam się zastanawiać... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 15:13 No prawda, inaczej był z nim nie była. Takie to dobre dziecko :))) Nawet mojej mamie przypagł do gustu i zawsze trzyma jego stronę, a na mojego byłego zawsze nadawała (teraz w pewnych zarzutach przyznaje jej rację). Może ona zna się na ludziach tak naprawdę, tak sobie na to liczę po cichu :))) Ewelina A teraz już sobie uciekam, pa pa... Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Płaski brzuszek :) 11.09.03, 08:00 Dziewczyny, Ale jestem zadowolona :) Dzisiaj jak rano brałam prysznic to się nie mogłam napatrzeć na mój płaski brzuszek :))) I spodnie takie fajnie luźne :) Co prawda Maciek już się krzywi, że na mnie ciuchy zaczynają wisieć, ale trudno. Ja to bym chciała wyglądać dokładnie tak jak teraz. Ani kilo więcej ani mniej. Ale tego to się chyba nie da zrobić. Po Kopenhaskiej kilo to zawsze przybędzie, tak więc teraz muszę zrzucić jeszcze z kilogram, żebym potem mogła przybrac o tyle na wadze :))) I o dziwo nie zmalały mi piersi, które i tak są małe :) A zwykle jak się odchudzałam to one pierwsze mi "spadały". A jak u Was, widzicie efekty naszych "męczarni i wyrzeczeń" ? Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Płaski brzuszek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 08:56 Mój brzuch to chyba nigdy nie będzie idealnie płaski, musiałabym chyba nic nie jeść, zawsze będzie miał trochę tłuszczyku. Tak w ogóle to brzuch to jest moja "pięta achillesowa", chciałabym żeby był taki idealny, ale "on" ma inne zdanie na temat. Ja postanowiłam się nie ważyć już, dopiero po zakończeniu... Ogólnie czuję się trochę lepiej. A z tymi piersiami, to szkoda gadać... Ja troszkę mi się przytyło (3kg), to zrobiły się takie pełne, takie fajne... Ale jak zaczynam tto zrzucać to maleją i bardzo nad tym ubolewam :(( hlip hlip... Mogłyby zostać takie, bo wtedy podobają mi się, ale gdybym jeszcze trochę przytyła, co zdarzyło się już, to wtedy już mnie denerwują i są za duże jak na mój gust, albo po prostu źle się z nimi czuję, bo nie jestem do takich przyzwyczajona... Moje ciuchy nie wiszą jeszcze na mnie, ale tak szczerze to nie chce żeby wisiały. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Płaski brzuszek :) 11.09.03, 09:04 Ja zwykle jak chudłam to też mi biust przeraźliwie szybko malał :( Teraz jakoś tego nie zauważyłam :) Ja jestem ze swojego zadowolona :) Mały, ale mi się podoba :) I na szczęście zawsze trafiałam na facetów, którzy mówili, że lubią małe :) Mówili, bo co sobie tam myśleli to już nie wiem :)))) Ja to chyba jestem jakaś inna, bo ja lubię chude dziewczyny... Nie szczupłe, ale chude. I dlatego lubię jak na mnie ciuchy wiszą i dlatego lubię się odchudzać :) Na szczęście w skrajności nigdy nie popadam :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Płaski brzuszek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 09:40 Mnie też zawsze się podobała chudość w moim wydaniu, ale jakoś tak ostatnio sobie pomyśłam, że szczupła owszem, ale kaweł piersi i tyłka to trzeba mieć, oczywiście bez przesady !!! Takie naprawdę chude patyczaki, to nie podobają mi się, co idą i zamiast rąk mają dwie uschnięte gałązki, a zamiast nóg dwa dylające się, krzywe patyczki. A mój były i Kochany obecny (bo miałam tylko dwóch facetów) podobno też nie lubią wielkich piersi :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Płaski brzuszek :) 11.09.03, 09:54 No to mamy szczęście, że trafiłyśmy na takich co im się podobają nasze małe piersi :) Bo chyba najgorzej jak laska ma kompleks, że ma za małe a jeszcze do tego jej facet ogląda się za każdą, która ma "duże oczy" :))) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Płaski brzuszek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:35 :))))) A poza tym nie jest się z kimś dla piersi, ale fajnie jak wszystko pasuje i odpowiada oczekiwaniom drugiej strony... Mniej kompleksów i większa satysfakacja wtedy jest. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Chyba się zepsułam :( 11.09.03, 10:32 A ja się chyba zapsułam :( Bo wypiłam kawę i prawie całą wodę a byłam dopiero raz siusiu :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Chyba się zepsułam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:36 Zaraziłaś się ode mnie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Chyba się zepsułam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:37 A ja prawie jeszcze nic nie wypiłam, jakieś 0,3. Nadrabiam teraz... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Chyba się zepsułam :( 11.09.03, 10:43 No, ale przecież Ty wczoraj wyzdrowiałaś :) Ale to rzeczywiście dziwne, tyle wody w siebie wlałam a dopiero raz sikałam :))) Zaraz wleję w siebie końcówkę to może mi się zachce :) Szkoda, że nie nie tłuszcz sie wysikuje :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Chyba się zepsułam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:39 Wypiłąm na raz 0,5 l, aaa... mój brzuszek. Czyli mam już 0,8l Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Coś się dzieje... 11.09.03, 10:49 Zaczyna mi się powoli chceć siusiu :) Chyba zaraz się naprawię :) Kinia P.S. Ja jestem już po jabłuszku :) Pycha było, takie słodziutekie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 10:53 A ja chyba zaraz pójdę trzeć tą marchew i mieszać z bieluchem, ostatnio tak zasmakowała mi ta mieszanka, że teraz na samą myśl ślinka mi cieknie. Jabłuszko zostawię sobie na 13/14. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 11:01 Będę musiała za tydzień wypróbować tej Twoje mieszanki bieluchowo- marchewkowej :) Dzisiaj nie dam rady, bo marchewkę mam w całości, a tarki to u nas w firmie się nie znajdzie :) A tak w ogóle to ja uwielbiam marchewkę i mogłabym ją jeść kilogramami. Jest tylko jedno ale... Ja niecierpię jej obierać :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:33 Ja najbardziej lubię marchewkę gotowaną z groszkiem, mhm, ycha. Za chrupaniem takiej surowej nie przepadam. Może też być potarta, doprawiona, ale nie lubię jej trzeć. Właśnie przygotowałam sobie jedzonko :), a i ten bieluch z marchewką doprawiam pieprzem i solą. Zaczynam jeść... Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 11:41 No to smacznego :) Mi sie nie chce jeść. Nawet na marchewkę nie mam ochoty. Ta woda to jednak robi swoje :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:50 Zjadłam, marchewki było sporo i tak się nią napchałam, ooo... Mam nadzieję, że na długo. Z wodą na razie małą przerwa, bo nie zmieszczę ani kropli więcej. Nadchodzi weekend, boję się go trochę... Ale damy rady chyba??? Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 11:55 Ja też się boję weekendu. Ale będę się bardzo, bardzo starała, bo nie mam zamiaru znów zaczynać od początku... Nie zmarnuję tych pięciu dni :) Najważniejsze moim zdaniem to sobie zorganizować czas. Bo najgorsze to jest jak człowiek siedzi i nie ma nic konkretnego do robienia. Bo wtedy to nieświadomie sięga po jedzenie... My w sobotę koło 11-stej mamy spotkanie z developerem. Tak więc wstanę rano, wypiję kawkę i pojadę na spotkanie. Potem to chyba wyciągnę Maćka do kina, a jak wrócimy to chyba się położę spać żeby już była niedziela :) W niedzielę miałam się spotkać z moją chrześnicą, ale to chyba nie jest najszczęśliwszy pomysł, bo z nią to zaraz bym musiała iść do Pizzy Hut, a siedzieć tam i nic nie jesć to chyba ponad moje siły... Tym bardziej, że ja uwielbiam tam bar sałatkowy i pieczywo czosnkowe :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:29 Ja też będę się starać... Ale czasami te zorganizowanie czasu może nie jest najlepsze, bo my mamy zaproszenie na imprezkę (niby czas zorganizowany), ale tam będzie serwowana whisky z colą (bo wśrod naszych znajomych to ulubiony trunek), którą lubię i już pokusa gotowa. Ale jeszcze nie wiadomo czy pójdziemy, bo Misiak z pewnością będzie podmęczony pracą, której w tym tygodniu ma sporo. Tak więc niewiadomo. Te chwile przed tv też mogą być męczące, ale dam rady, dam rady - to jest siła samoperswazji :))) A jak będę się nudzić, to postanawiam zajać się książką, bo już robi mi się mała kolejka na pólce, mam nadzieję, że będzie na tyle ciekawa, że nie pozwoli mi się oderwać od siebie. A tych 5 dni po raz drugi naprawdę byłoby szkoda (a ja już sobie naliczam 5, jak jesteśmy w połowie 4:))), dobre sobie). Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 12:39 Książka to jest bardzo dobry pomysł :) Że też tego nie skojarzyłam, że ja nigdy przy czytaniu książki nie podjadam. Nie wiem, jakoś tak od małego mam, że jak się czyta to się nie je :) Babcia mnie tego uczyła i proszę, przydało się :) A że ja też mam trochę zaległości to sobie przez weekend poczytam. Dziubka zagonię do komputera a ja położę się na łóżku w sypialni i poczytam :) A co do alkoholu to akurat to nie jest dla mnie problemem ani żadną pokusą. Ja po prostu alkoholu nie lubię i nie piję. Czasami tylko lampkę białego wina do spagetti. Ale to muszę mieć na to nastrój :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Coś się dzieje... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:03 Ja też pamiętam czasy jak piłam soczki, nawet na imprezach, a za alkoholem nie przepadałam. Ale jakoś tak od pewnego czasu..., to chyba przez znajomych, bo oni lubią się napić (co nie oznacza opić), no i tak sobie czasami siedzimy i sączymy. I tak jakoś polubiłam... Ale trzeba się ograniczyć, żadnych trunków w ten weekend, postanowione... Oczywiście poza wodą :)) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Coś się dzieje... 11.09.03, 13:12 Dobrze, że napisałaś o tej wodzie, bo wypiłam butelkę i zapomniałam o następnej. Idę do kuchni obrać wreszcie tę marchewkę to sobie przyniosę :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 10:52 I to na bardzo wielkie, bo u nas w firmie organizują jakieś cykliczne spotkanie i już przywieźli na nie pączki. A mi się jeszcze nigdy nie udało nie zjeść pączka z tego spotkania :( Nawet jak sobie przysięgałam, że nie zjem, bo będzie mi się potem źle na aerobicu ćwiczyło to i tak jadłam :( Jejciu, jak ja to przetrzymam :( Chyba do końca dnia nie pójdę na recepcję, bo tam są te pączki :( Kinia P.S. Jak ja uwielebiam pączki... W tłusty czwartek to zjadam około 10-ciu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 11:06 10 pączków ??? A ja w tłusty czwartek zjadam jeden, albo wcale !!!!!!!! Zawsze sobie odmawiam... Ja tyle rzeczy lubię i ciągle sobie wszystkiego odmawiam. Nawet pączków w tłusty czwartek, lekka przesada... Właśnie to sobie uświadamiam, to kurcze od czego ja przybieram na wadze???? Od durnych wtorcików wedlowskich, których smak popsuł się jeszcze na dodatek. Lubię Marsy, Snikersy, Twixy, a jem gdzieś jedną taką rzecz na rok. To wszystko jest okropne... Kinia, a ja wiem, że wytrzymasz, że potrafisz nawet przejść koło tych pączków 5 razy i nie zjeść ani jednego, choćby po to, żeby mi później napisać, że nie dałaś się i że jesteś dumna z siebie :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 11:14 Ewelinko, Ale się cieszę, że Cie tu wirtualnie mam :) Od razu mi lepiej jak to napisałaś i zaczynam w siebie wierzyć :) Nie mogę być mięczakiem - cały czas to sobie powtarzam... A co do Twojego jedzenia słodyczy to mnie trochę przeraziłaś. Ja sobie niczego nie odmawiałam. I nie zamierzam po diecie. Tyle tylko, że mam zamiar to troche kontrolować. Ewentualnie zamiast obiadu będę jadła paczkę ciastek :) Ja za Marsami, Snicersami i Twixami nie przepadam. Wolę "Grześki" lub "Prince Polo". Ja wolę takie bardziej wafelkowate ciastka. A najbardziej to lubię takie zwykłe herbatniki i jeszcze ciasteczka maślane :) W Tłusty Czwartek nie można sobie odmawiać :) W ten dzień jem tylko pączki i nic innego :) Kinia P.S. Ewelinko, a np. do filmu to ile potrafisz zjeść ciastek albo batonów albo lodów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:04 U mnie to w ogóle jest tak, że ja mam strasznie wolną przemianę materii, a czasem wręcz wydaje mi się, że nie mam jej wcale!!! A tak szczerze to nie wiem ile do tych filmów zjadam, ciężko tak odpowiedzieć, bo czasami nic, a czasami naukładamy sobie różnych rzeczy i tak wcinamy. A to jakieś cukiereczki, a to gryz batonika (bo ja zawsze udaje świętą i sama sobie nie odpakuje, dopiero jak Misio je, to ja mu podgryzam i okazuje się, że i tak zjadłam mu polowę, więc on otwiera drugiego, a ja znów mu podjadam, zresztą z jakimkolwiek jedzeniem zawsze tak jest, On się irytuje :) że ja nie nakładam sobie na talerz, bo nie chcę, a później wyjadam z jego porcji, mówi mi, że mam sobie nałożyć, a ja i tak nie chce, chyba wolę myśleć, że ja "nie jadłam" i nie widzieć ile wchłonęłam). Paczka wafelków to dla nas chwila, to tego jakieś serki, jogurty, których oczywiście ja nie jem, ale jestem dokarmiana łyżeczką :)) Jako dodatki do tego dżemy, miód, no i oczywiście nutela, takie "misz-maszy" :)). Lody to ja przygotowałabym sobie same bez dodatków, ale mój Łasuch, coś Ty... Musi być bita śmietana, najlepiej dwa rodzaje, polewy, rodzynki i zamiast zjeść małą porcję, to robi się z tego duży deser :) Więc czasami jest skromnie, a czasami bardzo bogato, a szczególnie jak zachce się nam słodyczy, a jesteśmy gdzieś w sklepie, to mój Misiak nie potarfi kupić 2-4batoników tylko 10-15, to samo jest z jogurtami i lodami. Jak kupujemy lody to od razu np.2 duże opakowania i 4małe. Oczywiście nie zjadamy wszystkiego od razu, zostawiamy troszkę na następny dzień :))) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 12:12 No to widzę, że ja to jestem taka jak Twój facet :) Też sobie nie żałuję :) Lody zawsze kupuję w dużych litrowych opakowaniach, bo takie 0,5 litra to dla mnie za mało :) Do jednego filmu zjadam tak średnio litr lodów, ale ja jem bez dodatków :) i z dwie paczki ciastek, takie paczki standardowe, jak np. wafelki torcikowe. Bo jak są to takie małe paczki herbatników to z trzy. I jeszcze czasami do tego deser budyniowy Bakomy albo Danone :) I to jest u mnie normalne... A co najbardziej zastanawiające: ja się nie zasładzam... Mogę jeść i jeść te słodycze i nie jest mi za słodko :) Czasami zjadam jeszcze chipsy, ale to rzadko, bo wolę na słodko niż na słono :) Ojej, właśnie sobie uświadomiłam, że mam w domu pierniki :) A ja uwielbiam pierniki :) Jejciu, ale dużo rzeczy uwielbiam :) Łakomczuch - Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 12:51 Kinia, Żadnych pierników !!! W ciągu 9dni na pewno się nie zepsują, zjesz po kopenhaskiej. Te łakomstwo to mnie czasami przerasta i na psyche mi czasami siada, mam nadzieję, że któregoś dnia nie wykończę się z takiego prozaicznego powodu. Teraz to piszę i się śmieje, bo jest mi ok, ale gorzej jak dopada ta mania podjadania nad którą nie mogę zapanować :))) Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 12:58 Fakt, ja czasami naprawdę się staram nie zjeść jakiegoś słodycza. Otwieram szafkę z ciastkami i zamykam. Idę do kuchni i wracam. I tak się kręcę i myślę i myślę i w końcu wymyślam, że przecież od zjedzenia jednego ciastka nikt jeszcze nigdy nie umarł :) I w końcu zjadam to jedno, a jak jedno zjedzone to wiesz już jaki mam tok myślenia... I po jednym idzie cała paczka i następna :( I dlatego ja się muszę bardzo pilnować, bo u mnie już pierwsze ciastko oznacza porażkę :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:09 Dlatego ja jak staram się ograniczać, wolę nie otwierać paczki, bo kończy się to podobnie :( Zjadłam jabłko było kwaśne ;# i tak się krzywiłam, ale zjadłam... Na wodę nadal nie mam miejsca, Ty to pewnie drugą butelkę już kończysz. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Dzisiaj znów będę wystawiona na pokuszenie :( 11.09.03, 13:14 Dla mnie to im jabłko kwaśniejsze tym lepsze :) Moje było dzisiaj takie jakieś kartoflane :( Kartofelki to ja lubię, ale jabłka to preferuję twarde :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Pączki 11.09.03, 13:07 Jejciu, ale one pachną :((( Właśnie przeszłam przez recepcję i dosłownie aż się zatrzymałam i je powąchałam :) Dosłownie miałam ochotę je polizać :) I dziewczyny z recepcji poczęstowały mnie jednym. Wzięłam i... zaniosłam Szefowi :) Z tej próby wyszłam zwycięsko :) Chyba sobie pójdę marchewkę obiorę, bo mi czegoś słodkiego potrzeba. Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Pączki IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:21 To dobrze, bo już się zastanawiałam, co przeczytam po otwarciu posta z takim apetycznym i kuszącym tematem :))) A marchewka nie jest słodka, ale można sobie to wmówić, a poza tym zawsze porusza się trochę buzia. Pączka zjemy w poniedziałek 22, chyba, że Ty startujesz z tą lodową, to będzie problem. Albo Ty zjesz 21, a ja 22. Dzisiaj jest dzień bezpączkowy, za to serowo-marchewkowo-jajkowy :)) Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Pączki 11.09.03, 13:31 Moja marchewka była tak słodka, że aż się zdziwiłam :) To chyba takie małe wynagrodzenie za tego niezjedzonego pączka :) Mi to ta nasza dieta smakuje :) Bo ja lubię i jajka i pomidorki i czasami nawet mięsk może być. Szkoda tylko, że nie możnazastąpić tej sałaty i brokuł pomidorem lub ogórkiem, bo wtedy to już w ogóle była by super :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Pączki IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 13:54 Jabłka jakie lubię to zależy od dnia, czasami kwaśne i twarde, a czasami slodziutkie. Na kopenhaską zdecydowałam się, bo jest nieskomplikowana, niskokaloryczna, no i smaczna,lubię w niej wszystko za wyjątkiem szpinaku, które nie mam zamiaru dotknąć, tak jak Ci pisałam brokuły uwielbiam, rybkę też, a mięsko jak trzeba to jem, nawet ze smakiem. Sałata tak sama jest dla mnie trochę bezpłuciowa (bez smaku), więc zniej zrezygnowałam. Ale całą reszta super. Na biurku mam taki kalendarz, pokazujący cały tydzień i począwszy od dnia 08, czyli tego poniedziałku zrobiłam sobie tam taką dietową DUŻĄ numerację od 1 do 13 (czyli do 20.09)- różowym flamastrem, a zielonym mam już skreślone dni, które minęły... I tak codziennie będę skreślać kolejny dzień :)) Taka mała motywacja... Buźka Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Pączki 11.09.03, 14:07 A ja mam wydrukowaną dietę i na tej kartce sobie dni odkreślam :) Każdy sposób jest dobry jeśli chociaż w małej części pomaga :) Dzisiaj będę prosto po pracy w domu. Już nie pamiętam kiedy tak było. Maćkowi usmażę naleśniki a sobie ugotuję jajeczko na miękko i zjem jogurcik. Kiedyś to lubiłam jogurty tylko owocowe i taki naturalny to wydawał mi się ochydny. A teraz to za nim przepadam i bardzo mi smakują dni jogurtowe :) A jutro nie jem tego co jest w diecie tylko będę miała to co wczoraj, czyli dnia trzeciego. Nie dam rady zjeść ryby. Nie chcę żeby mi się w głowie kręciło i żeby było mi niedobrze. A na taką zamianę dni zezwolił mi Jogger :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Pączki IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:13 Ja jogurt naturalny jem od dawna, zazwyczaj danone bez cukru. Owocowe też lubię, ale jak już, to jem Vitaline z danona truskawkową lub wiśniową, bo za jasnymi, np. brzoskwniowymi nie przepadam, wolę te ciemniejsze. A po rybie kreći Ci się w glowie i jest Ci niedobrze? Dlaczego? Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Pączki 11.09.03, 14:20 Nie wiem czemu mi się po rybie kręci w głowie. Może to dlatego, że jej bardzo nie lubię :( Ja mogę zjeść rybkę gdzieś tak raz na trzy miesiące, ale taką smażoną w panierce. I wtedy to jest o.k. Tak raz na jakiś czas to mi nawet smakuje. Ale teraz to jak jestem na diecie to po pierwsze jest tej ryby za dużo, bo jedna na tydzień a na dodatek nie mogę jej zrobić w jajku i bułce... I to chyba dlatego tak mi po niej niedobrze :( Ale za to śledzie w sosie koperkowym Lisnera mogę jeść codziennie :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones I znów mi się udało :) 11.09.03, 14:24 I znów byłam na recepcji ( bo ja przez recepcję przechodzę jak idę siusiu) i znów mnie dziewczyny częstowały pączkami. Tym razem po prostu podziękowałam :) Nawet łatwo mi to "dziękuję" przeszło przez gardło :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: I znów mi się udało :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:38 Z odmówionych pączków jestem dumna, a temu rybowstrętwoi to się dziwię, lubię rybkę na parze,a tej w panierce nie jadam (albo baaaaardzooo rzadko) z wiadomych wzglęgów - kalorie. A ja ciągle to samo, jak sobie to uzmysławiam, to się aż słoszczę. Ciekawe jak ja bym wyglądała gdybym tak to wszystko, czego sobie odmawiam jadła. Strach się bać, brrr... Świat jest niesprawiedliwy. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: I znów mi się udało :) 11.09.03, 14:43 Ja lubię panierkę :) Na początku diety zastanawiałam się czy dam radę przełknąć takie mięsko niepanierkowane, ale jakoś mi się udało... Ale z rybą już nie będę próbowała. Za bardzo niedobrze mi było w zeszły piątek po niej :( A może gdybyś sobie prawie wszystkiego nie odmawiała to byś jednak nie przybierała na wadze. Może organizm tak Ci się buntuje... Nie wiem, ale ja to bym tak chyba nie potrafiła cały czas sobie odmawiać takich smakołyków. Podziwiam Cię Ewelinko bardzo :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: I znów mi się udało :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 14:51 Ja nadrabiam ciastkami, jak juz mnie weźmie. Tak w ogóle ja zauważyłam, że mam bardzo małe dzienne zapotrzebowanie kaloryczne, dlatego nie muszę dużo jeść, żeby normalnie żyć, jak jem trochę więcej to odbija się to na kg, a jak chce schudną to już naprawdę muszę się ograniczyć w kaloriach. Ale nie ma tak, że wiecznie siedzę i za wszystko dziękuję. Pozwalam sobie też czasami, zwłaszcza w tych słodyczach. Ale ogólnie nie ubolewam nad tym wszytskim, nawet o tym nie myślę, dopiero jak się tutaj tak rozpisałam, to sobie uświadamiam to wszytsko :))) A u nas słonko sie pojawiło i tak cieplutko się zrobiło :))) Super Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: I znów mi się udało :) 11.09.03, 15:07 No własnie, najgorzej jak sie zacznie tak myśleć. Wtedy czlowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z takich rzeczy, o kótych nawet pojęcia nie miał :) No, ale to dobrze, że chociaż czasami dostarczasz organizmowi tych ciasteczek :) Bo to przecież takie pychotki :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Pa pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 11.09.03, 15:08 Kiniu, Zbieram się (na solarium), utrwalić piegi :))) Do jutra, miłego popołudnia. Ewelina P.S. A jak piernik lub naleśnik będą chcieli do Ciebie przemówić to powiedz im: PRECZ :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Pa pa pa... 11.09.03, 15:18 Ewelinko, to Ty też piegusek jesteś??? To tak jak ja :))) A co do pierniczków i naleśników to tak się wkurzyłam, że chyba dzisiaj już nic nie przełknę :( Buziaczki i do jutra Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ale się wkurzyłam!!! 11.09.03, 15:15 Właśnie przed chwilką zadzwoniła moja Szefowa z Austrii i powiedziała, że od 16- stego do 18-stego mam być w Wiedniu na szkoleniu :( No i jak ja mam tam kontunuować dietę??? Gdyby to był jeden dzień to bym mogła po prostu nic nie jeść, ale trzy dni :((( Chyba się zaraz popłaczę :((( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Ale się wkurzyłam!!! 11.09.03, 15:53 Już mi troszkę lepiej, bo wymyśliłam, że jednak dam radę przeżyć te trzy dni będąc w Wiedniu i nie rezygnując z Kopenhaskiej :) Z 16-stym nie będzie problemu. Wyjeżdżam koło południa tak więc mięsko zjem jeszcze w pracy, a szynkę ze sobą zabiorę. A co do dwóch kolejnych dni to powtórzę dzień 3. Pomidora i owoc mogę sobie tam kupić a szynkę wezmę paczkowaną, bo nie wiem czy Austriacy jedzą szynkę :) Z jajek najwyżej zrezyguję, ewentualnie będę je jadła na kolację w restauracji. Najgorsze jest to, że 16-stego mamy mieć oficjalną kolację. Mają na niej być ludzie z całego regionu. Trochę głupio tak mi będzie siedzieć i nic nie jeść, ale jakoś sobie poradzę. Idę do domu Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Ale się wkurzyłam!!! IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 11.09.03, 15:58 Witajcie : ) cały dzień nie miałam czasu do Was zajrzeć, a teraz zaglądam, ale też tylko na chwilkę... Na imprezie wczoraj nie szalałam z jedzeniem, tak więc jestem z siebie dumna, natomiast wypiłam dwa kieliszki czerwonego wina i już byłam skołowana (z tego nie jestem dumna). Kinia - nie przejmuj się wyjazdem - siła wyższa, a może uda Ci się kontynuować tam dietę? A jak nie... to masz czyste sumienie... Pozdrawiam i przesyłam buziaki Odezwę się jutro, Aguś p.s. wczoraj się ważyłam i okazało się, że schudłam jeszcze 1 kg - czyli w sumie na kopenhaskiej zrzuciłam 5 kg! Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Aguś :) 12.09.03, 08:00 Aguś :) Wreszcie się pojawiłaś :) I to z taką dobrą wiadomością :) Super, że sie trzymasz dzielnie i że nie rzuciłaś sie na jedzenie :) A co do mojego wyjazdu to już się z nim pogodziłam i mam plan jak nie zaprzepaścic diety, tak więc mam nadzieję, że będzie o.k. Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Ale się wkurzyłam!!! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 08:32 Twoja "skromność w jedzeniu" podczas imprezy bardzo cieszy :))) Trzymaj tak dalej!!! Z tym "-" kilogramem więcej super :))) Czyli jeszcze tylko 5 i Twój wymarzony cel osiągnięty ??? To połowa drogi już za Tobą, pomyśl jeszcze tylko max.miesiąc (jak będziesz się starać) i cel osiągnięty. Naprawdę super. Wczoraj tak się cały dzień zastanawiałam, czy nie odzywasz się może z tego powodu, że podczas imprezy "napsociłaś" i nie chcesz się teraz przyznać, czy z powodu braku czasu. Ale wierzyłam, że wszystko jest ok :))) Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 07:58 Witam, Czwarty dzień minął :))) Wczoraj wróciłam do domu dopiero o 19, tak jakoś zeszło w tych sklepach i solarium. W ogóle nie czułam głodu, co jak na mnie jest chyba trochę dziwne (ale bardzo mnie to cieszy), zwykle wychodząc z pracy już nie moglam doczekać się czegokolwiek do jedzenia, a jak gdzieś szłam to mi głodno było. Dopiero ok. 19.30 zjadłam ten jogurt i jajko i się na dodatek tym najadłam i nie miałam ochoty na nic innego. Poszłam wczoraj do Tesco kupić tę rybę, ostatnio miałam filet z mintaja, ale był troszkę suchawy, dlatego tym razem postanowiłam kupić tego zalecanego dorsza. Waży mi kobieta z obsługi tego dorsza, a tam jakaś klienta coś jej szepta o tym dorszu, no to się zapytałam co mówiła. A ekspiedienta na to: nic, nic... Patrzę na kobietę, która to powiedziała a ona, o mój Boże jak będzie śmierdziało, że jak dorsza się piecze to nie da się wytrzymać, itp. Ja jej mówię, że będę go gotować na parze, a ona że to też śmierdzi, że wszyscy sąsiedzi będą wiedzieli, że robię dorsza, a ja pomyślałam sobie: a niech wiedzą i też to głośno powiedziałam. Ale później tak się zastanawiałam, że jak ta ryba tak ma brzydko pachnąć, to też może i źle smakować, nie zniosłabym gdyby tak czuć było takim szlamem, blee... Ale wzięłam ją... Gotowałam ją wczoraj i nic nie czułam, ale jak wróciła moja mama, to zaczęło się, co tu tak śmierdzi, itp. Otwarła lodówkę, odpakowała moją rybę i okazało się, że to jej się tak nie podoba, czyli musiało coś w tym zapachu być :))) Ja nic wczoraj nie czułam, dopiero dzisiaj jak ją rano brałam to faktycznie coś tam od niej czuć, ale kosztowałam i jest bardzo smaczna :)) Spędziłam wczoraj w sklepie 40min. kupując swetero-kurteczke i nie mogąc zdecydować się na kolor: biały czy czarny. W pierwszej chwili pomyślałam biały, po przymierzeniu zdecydowałam czarny, dziewczyny ze sklepu stwierdziły jednogłośnie, że biały, więc poszłam do mojego solarium (bo to zaraz obok) zrobić mały wywiad i wybrały też biały, no i mnie w końcu przekonały, że akurat w tym białym jest mi bardziej do twarzy (w sumie to jest on biało- kremowy). Cieszę się, że dzisiaj już piątek... Kinia, nie przejmuj się nic tą delegacją, ja myślę, że nawet na tej kolacji znajdziesz coś dla siebie, po prostu wybierzesz coś co normalnie jest w naszym menu, czyli albo jakąś rybę, albo mięso z grilla, ewentualnie kurczaka. Myślę, że to niczego nie zmieni w diecie. A reszta tak jak napisałaś, jogurt, owoc, pomidor na pewno tam kupisz, a tę szynkę faktycznie możesz zabrać ze sobą. Biegnę robić kawę... Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 08:10 Cześć Ewelinko :) Przed nami piąty dzień i weekend, czyli to co nas w zeszłym tygodniu złamało :( Ale w tym to się nie damy. Wytrzymamy i w poniedziałek będziemy chodziły dumne jak pawie :))) To znaczy, bardzo bym chciała żeby tak było :) Ja wczoraj też dotarłam do domu około 19-stej. Jajko zrobiłam sobie sadzona, a nad jogurtem to się troszkę pomęczyłam, bo jakoś nie chciał mi się zmieścić do brzuszka :) Maćkowi zrobiłam naleśniki z serem białym i z rodzynkami. Takie pyszne, podsmażone na masełku :) Ale jakoś mnie nawet nie korciło żeby je spróbować. Wystarczyło mi, że Maciek powiedział, że są przepyszne :) Wiesz, ja na zakupach zawsze mam tak jak Ty. Też się nigdy nie mogę zdecydować na kolor i dlatego nigdy sama nie chodzę. Chyba z raz albo dwa się zdarzyło, że samej mi się udało podjąć decyzję. A tak to zawsze zdaję się na gust osoby, która jest akurat ze mną. Ja najbardziej lubię niebieski i czerwony i czarny i biały... I jak czasami w Cubus'ie są sweterki w tych czterech kolorach to potrafię tam spędzić z godzinę wybierając jeden sweter. Tak samo miałam w sobotę jak sobie kupowałam golf. Nie mogłam się zdecydować ani na kolor (były trzy) ani na wzór (były chyba z cztery). Na szczęście mój Dziubek jest bardziej zdecydowany i jakoś udało mi się kupić niebieski golfik - taki milusi :) Bo ja w zimę chodzę tylko w golfach. Nie wyobrażam sobie założenia bluzki z dekoldem... Bo bym chyba zamarzła :) No, a teraz idę po kawkę :) Kinia P.S. 1 Dzisiaj nie mamy tego samego do jedzenia :( Bo ja mam dzisiaj to co dnia 3-ciego, czyli jednego z moich ulubionych :) P.S. 2 Mam nadzieję, że ta ryba będzie Ci smakowała... Po prostu jej nie wąchaj. Swoją drogą nie wiedziałam, że dorsz ma taki intenstywny zapach. Dla mnie każda ryba jakoś tak średnio pachnie :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 08:27 Ja piję już kawkę i śmieję się z Twojego podsumowania ryby: "po prostu jej nie wąchaj" :))) Będzie smakowała na pewno, bo jak już pisałam ja lubię takie rybki... Wiem, że nie damy się w weekend, bo to już byłaby lekka przesada, tak dwa razy po rząd :))) W chłodne dni też preferuję golfy, bo jak wyjdę z odłoniętym gardłem, to zaraz mnie boli, a dokładniej to węzły chłonne i migdałki powiększają się, a to zaraz strasznie boli i jest wstępem do choroby. Śniły mi się dzisiaj kot i pies (chyba), wiem, że obudziałam się bardzo zestresowana, zła i w ogóle jakoś mi było źle. Bardziej w pamięci pozostał mi ten kot i dlatego (choć nigdy tego nie robię) sprawdziłam w kilku sennikach internetowych co to oznacza, i tak: sam kot to fałszywy przyjaciel (fałszywość i zakłamanie u ludzi to cecha, której najbardziej nie lubię, wolę szczerość nawet tę do bólu), a kot drapiący, bo taki mi się śnił - oznacza przeciwności losu. Nie przywiązuje zbytniej uwagi do takeij mistyfikacji, ale tym razem nie podoba mi się to. Mam nadzieję, że szybko zapomnę o tym. A tak w ogóle to nie przepadam za zwierzątkami (chyba, że na obrazkach lub w sporej odległości ode mnie), nie lubię ich głaskać, a jeśli już jakiś pies zaczyna mnie obwąchiwać, albo lizać, to dostaję czegoś... Więc ten kot, który ciągle się do mnie zbliżał, rzucał się na mnie i do tego drapał był istnym koszmarem!!! Bużka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 08:38 Ja też piję kawkę. Tak właściwie to powinnam jeszcze zjeść do niej grzankę, ale jakoś mi sie nie chce. Zostawię ją sobie do sałatki na popołudnie. Znów sie najem i znów mi będzie ciężko podskakiwać na aerobicu :) Ja też w sny nie wierzę i się nimi nie przejmuję. Ale też mi się parę razy zdarzyło sprawdzić co dany sen oznaczał. Szczególnie jeśli się powtarzał parę razy pod rząd. Co prawda nigdy mi się nic nie sprawdziło, ale... Ja też nie cierpię fałszu i obłudy. Sama jestem szczera, czasami to nawet za bardzo i juz pare osób mi zwróciło uwagę, że nie muszę tak wszystkiego co myślę mówić. Ale ja inaczej nie potrafię. I chciałabym żeby ludzie byli tacy sami w stosunku do mnie. Wolę najgorszą prawdę od słodkiego kłamstwa. Ja zwierzaki uwielbiam i zawsze miałam jakiegoś przy sobie. No, ale to jest kwestia gustu :) A dzisiaj też miałam jakieś dziwne sny. Pamiętałam je jak się tylko obudziłam, ale jak chciałam je opowiedzieć Maćkowi to już zapomniałam. Ale to nie było nic miłego. A taki zły sen to miałam chyba dlatego, że wczoraj oglądaliśmy "Przepowiednię" z Richardem Gere'm. To była jakiś taki thiller. To znaczy Maciek oglądał, a ja siedziałam z głową pod kocem i tylko raz na jakiś czas spoglądałam na ekran... Niecierpię się bać, a sama ten film do obejrzenia wybrałam :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 09:34 Jak są w filmach jakieś straszne momenty, ma się coś wydarzyć, albo pokazują jakąś operację - rozcianie kogoś (nawet te w dobrej wierze), lub nawet sam zastrzyk to ja bardzo szybko zamykam oczy i do tego zatykam uszy, żeby nawet nie słyszeć tej muzyki z narastającym napięciem. Nawet jak mi pobierają krew, to odwracam się w drugą stronę i nie patrzę na to... Taki filmowy straszek jestem :))) Dlatego nie lubię horrorów ani thillerów, wolę się śmiać aniżeli bać. Jestem ciepło ubrana, a tu i tak zimno jest - i robi mi się smutnawo, bo mój mężczyzna znów gdzieś pojechał i nie wiem kiedy wróci, a ja nie mam ochoty spędzać drugiego piątku pod rząd sama. Ewelina :( Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 09:43 Ja mam to szczęście, że oboje z Maćkiem pracujemy od 8-smej do 16-stej i jeśli któreś gdzieś wyjeżdża to jestem to ja. Ale niecierpię tych wyjazdów, bo strasznie tęsknię i mi bardzo źle wtedy jest. Jak na początku tego roku musiałam wyjechać na tydzień do Barcelony na obowiązkowe szkolenie to cały czas chodziłam tam smutna i całe wieczory płakałam :( A potem przyszedł mi ogromny rachunek za komórkę, bo co chwila dzwoniłam i wysyłałam SMSy do Maciucha :) Całe szczęście teraz mam już służbową komórkę :) To mnie ten wyjazd do Wiednia nie będzie za dużo kosztował :) A horrorów też nie oglądam. Ten film wczoraj to myślałam, że to jakiś obyczajowy :( A jak mi pobierają krew to mdleję :( Kinia P.S. Jak woda? Bo ja się jakoś dzisiaj ociągam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 09:56 A ja ma to nieszczęście, że Jego wiecznie nie ma, dzisiaj jestem strasznie na to wkurzona, uzbierało się chyba za bardzo, ja rozumię praca, pracą, ale ja potrzebuję też troszkę uczuć. Marudzę, przejdzie mi, wiem, ale teraz gryzie mnie to bardzo. I jak będziemy razem mieszkać to wiem, że często popołudnia będę spędzać bez niego. A szkoda gadać... A o wodzie przypomniało mi się minutę temu, jak zaczęłam zastanawiać się co tu zrobić z tym uczuciem głodu które się pojawia, no i wymyśliłam napić się wody, bo nic innego mi nie pozostało, na rybę za wcześnie. Jaka pogoda u Ciebie, u mnie szaro... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:05 U mnie dzisiaj szaro, ponuro, zero słoneczka :( Ochydna pogoda :( I do tego jeszcze co chwila pada deszcz... Jak jestem w pracy to mi ten deszcz tak bardzo nie przeszkadza, ale idę po na aerobic i pewnie jak zwykle zmoknę :( Nienawidzę deszczu i takiej pogody :( Ale ja się dzisiaj troszkę napromienię, bo pójdę sobie przed zajęciami na solarium na 5 minutek :) A dzisiaj w autobusie spotkałam koleżankę, która jechała na lotnisko z bagażami, bo wyjeżdżała na pół roku do Egiptu jako rezydentka. Takiej to dobrze :) Ominie ją najgorsza pora roku, czyli zima... A na swojego Misia to się nie gniewaj. No bo to przecież praca... Na to jest czasami ciężko coś poradzić, niestety :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 10:49 Na Misiaka się nie gniewam, ale smutno mi jest z tego powodu. Ja jak zwykle jestem taka wyrozumiała, że aż mnie to zaczyna denerwować. U nas na weekend zapowiadają ładną pogodę, ma być słonecznie i ok. 18-19 st. Myślałam, że wypogodzi się w całej Polsce??? Dalej zapycham się tą wodą... Już prawie 11, co oznacza, że jeszce tylko chwilka i rybka :))) Od kiedy tak sobie pisujemy, to bieg czasu przyśpieszył, z czego bardzo się cieszę :) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:56 Jejku, rzeczywiście już jest 11-sta :) A ja mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia :( Nie lubię w piątek za bardzo pracować :) W piątek to zwykle u mnie taki luźny dzień. Dzisiaj wyjątkowo pracuję, bo przecież w przyszłym tygodniu przez trzy dni mnie nie będzie :( Ale mi będzie tam smutno :( I sama będę tam musiała dietować :( Buuuu :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 11:50 Zaczęłam Ci odpisywać, nawalił nam inetrnet na chwilkę i nie mogłam kontynuować. Skorzystałam z przerwy i poszłam podgrzać sobie rybkę, pyszna była, tylko tyle, że nie najadłam się tak jak wczoraj na przykład, mam nadzieję, że wytrzymam, bo mięsko dopiero około 16. Wody wypiłam 0,75l. Sposób z tą małą butelką nadal działa... :))) U mnie w pracy niesamowity spokój, szef znów na delegacji, koleżanka z biurka obok również, w ogóle wszyscy z mojego sąsiedztwa wybyli do Warszawy. Telefony milczą, tylko rmf nadaje... Mam cichą nadzieję, że garderoby też doczekam się i że będzie ją czym zapełniać :)) A tak w ogóle to muszę zacząć poszukiwania jakiś butów jesiennych-pełnych, ale zakupię je chyba dopiero po pensji, czyli na koniec miesiąca. A bywam czasami wybredna... Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 12:05 A ja nie mam w ogóle ochoty na jedzenie :( Zaczęłam jeść brzoskwinię, bo miałam ochotę na coś słodkiego, ale jakaś niedobra była i wyrzuciłam prawie połowę. Ja mam dzisiaj tak jak w środę jajka i szynkę i pomidory w pracy, czyli całe dzienne jedzenie będę jadła tutaj :) Ale sałatkę z tego zrobię sobie dopiero około 14-stej. Może mi się wtedy będzie chciało jeść, a i przed aerobiciem zdąży mi się to w brzuszku uleżeć :) Jakoś nie mam dzisiaj na nic ochoty. To chyba przez tą pogodę... A z butami to ja mam zawsze najwiekszy problem... Nigdy nie mogę znaleźć takich, które by mi w 100% pasowały. A jak już znajdę to się okazuje, że kosztują jakieś 500 zł, a takiej chorej kwoty to ja za buty nie zapłacę. Buziaki Kinia P.S. Zaczynam nową butelkę wody :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 12:28 A ja po tej rybce skąsiłabym coś słodkiego. Szkoda, że nie ma dzisiaj jakiegoś owocu, ale może pozwolę sobie na 1 lub 2 śliwki. Na razie wybieram się do apteki, którą mamy na dole w budynku. Kinia, a czy Ty urodziłaś się w Warszawie, mieszkasz tam od zawsze? A jak w ogóle żyje się w stolicy? Zadowolona jesteś? Ja lubię miejsca gdzie jest dużo ludzi i dużo się dzieje, gdzie można mieszkać spokojnie, ale mieć wszystko w zasięgu ręki. Wiem, że u Was denerwujące są te korki uliczne. Ja urodziłam się w Tychach... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 13:12 Ewelinko, kilka śliwek to możesz zjeść. Lepsze śliwki niż wafelek torcikowy :) A co do urodzenia to ja urodziłam się w Pruszkowie, to jest taka podwarszawska miejscowość, 20 km od Warszawy. Przez pierwsze trzy lata mojego życia moi rodzice mieszkali w Warszawie a potem przeprowadzili się do Piastowa, to jest miasto przed Pruszkowem, bliżej Warszawy. Ale ja wychowywałam się głównie w Kielcach, u babci, której zrobiło się mnie szkoda, że muszę chodzić do żłobka i mnie do siebie zabierała cały czas. W Kielcach wychowywałam się tak do sześciu lat. Do szkoły już poszłam w Piastowie. Do Warszawy przeprowadziłam się sześć lat temu do mojego faceta. Wynajmowaliśmy razem mieszkanie. Potem się z nim rozstałam, wróciłam na chwilkę do rodziców, a potem jak poznałam Maćka to wynajeliśmy sobie mieszkanie w Warszawie :) Ja lubię Warszawę i nawet do tych strasznych korków się już przyzwycziłam. Lubię mieć na około siebie dużo ludzi. Nawet hałas jakoś mi specjalnie nie przeszkadza :) Ale jakby się trafiła okazja to bym się z ogromną przyjemością przeprowadziła do Krakowa lub do Trójmiasta :) A moja siostra mieszka w Mysłowicach. To gdzieś niedaleko Ciebie? Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 13:36 Mysłowice - masz rację są bliziutko mnie, na wyciągnięcie ręki, pewnie miłość ją tu przygnała :) Mamy znajomych w Krakowie i Wrocławiu - fajne miejsca, najbierw byłam zauroczona Krakowem a później Wrocławiem, we Wrocławiu są fajne imprezki, bo krakowskie kluby (a raczej puby) nie za bardzo mi się podobają. Trójmiasta nie znam, a szkoda, Warszawy zresztą też... Jutro kurczaczek, w jakiej postaci go jesz??? A, właśnie się zorientowałam, że zapomniałam o marchewce na śniadanie, tzn. wypiłam tradycyjnie kawę i zjadłam cukier, ale może i dobrze, bo w zeszłym tygodniu sama marchewka na śniadanie nie bardzo mi smakowała... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 13:43 Fakt, moją siostrę do Mysłowic miłość przygnała :) Miłość ma na imię Jacek i z tamtąd właśnie pochodzi. A oni poznali się na Mazurach żeby było zabawniej. Na początku mieszkali z moimi rodzicami, ale w końcu Jacek dostał tam pracę i się przeprowadzili, ku ogromnej rozpaczy mojej mamy. Ale śmiesznie z tym kurczakiem. Takie samo pytanie Ci zadałam. Ja to chyba kupię takie pieczonego, z rożna i zdejmę z niego skórkę, czyli to co najlepsze... Bo piersi smażyć mi się nie chce, bo jest dla mnie za sucha :( Ja Krakowa prawie wcale nie znam. Byłam tam może z dwa razy, ale oba razy wspominam bardzo miło. Poza tym wydaje mi się, że to miasto, w przeciwieństwie dpo Wawy, ma swój klimat. A Trójmiasto, a szczególnie Sopot uwielbiam. Jeździłam tam zawsze w pierwszy weekend września ze swoim byłym. Miłość do byłego minęła, ale do Sopotu została :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:06 Kraków na pewno ma swój niepowtarzalny klimat, jakaś inny nastrój tam panuje, te kamieniczki, grajkowie, rynek, tłumy ludzi... Jest mi coraz gorzej, otwarłam sobie okno, może mnie ocuci... Mnie miłość do byłego przeszła bardzo szybko, za bardzo mnie zranił... Ale za to on do dzisiaj chciałby wrócić, miał jakieś dziewczyny, ale chyba z żadną tak naprawdę nie był szczęśliwy... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 14:19 Mój były pracuje razem ze mną w firmie. Tylko, że on pracuje w innym dziale, na II piętrze a ja na parterze :) I mimo iż jest to jedna firma to rzadko się widujemy. Żadne z nas nie chce wrócić, bo wiemy, że nic by z tego nie wyszło :) Ja mam Maćka, on ma jakąś dziewczynę i tak jest dobrze :) Ale mimo wszystko ciepło Go wspominam i jak ostatnio mu się nie układało w związku to płakałam razem z nim... Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:50 Ty to masz dobre serce :) Mnie wczoraj łezka poleciała po "Celi" (na tvn-ie) - ale to w tajemnicy :) Ja pierwszy związek dobrze wspominam, ale też cieszę się, że się skończył, zresztą szczęśliwa z tego powodu jestem nie tylko ja :) Mam miłe wspomnienia, a o tym złym jednodniowym końcu nie pamiętam już, tak miało być, ja to wiem... Buziak Ewelina P.S. Za 10 min. kończę więc powoli będę się żegnać :( Życzę Ci jak najmilszego weekendu i wytrwałości :) Będzie mi brakować tego pisania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:13 Obiecałam siostrze skrerować książkę i całkiem o tym zapomniałam, ale już biegnę do ksera, czyli nie będzie mnie chwilkę. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 13:09 Wróciłam, po śliwki nie poszła, bo pada, a nie mam zamiaru moknąć. Myślę o tym mięsku, które będę jadła w domu... :) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Niedobrze mi :((( 12.09.03, 13:32 Jejciu, ale mi niedobrze :((( Przejadłam się :((( Wszyscy u mnie mówili o jedzeniu i albo poszli na lunch albo powyciągali kanapki no to ja sobie zrobiłam moją sałatkę z pomidora, dwóch jajek i szynki. I męczyłam ją chyba z pół godziny :( Zjadłam a teraz mi niedobrze z przejedzenia :( I nawet jak patrzę na biurko koleżanki, na którym leżą pierniczki toruńskie to mnie odrzuca :( Ten trzeci dzień to chyba najbardziej syty dzień w całej diecie... Kinia P.S. A co z jutrzejszym kurczakiem? Jakiego będziesz jadła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Niedobrze mi :((( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 13:45 Ale się śmieje nie masz pojęcia :)))))))))))) Wysłałam Ci poprzedniego posta, i tak sobie pomyślałam, że jest mi niedobrze, (nie wiem z czego, może po tej rybie, a może bo coś bym zjadła)i że Ci to zaraz napiszę. W tym czasie wysłał się mój post i wróciłam do listy wiadomości i tam widzę już w tytule Twojego posta "Niedobrze mi:(((" Więc zaczęłam się śmiać, a jak go otwarłam i zobaczyłam, że pytasz o kurczaka, to już w ogóle padam ze śmiechu. Pełna synchronizacja :))) W zeszłym tygodniu jadłam gotowaną pierś z kurczaka. A jutro to nie wiem, jak będziemy w domu to też chyba sobie ugotuję, albo podsmaże taką samą pierś - bez panierki. A jak będziemy gdzieś poza domem, to może zjem trochę mięska ze środka kurczaka z grilla. Buziaki Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Niedobrze mi :((( 12.09.03, 13:51 Ja od samego początku wiedziałam, że my jesteśmy "bratnie dusze" :))) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Niedobrze mi :((( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:10 Fajnie tak... Mam nadzieję, że w ten weekend obie wytrzymamy (bo w zeszły to "ładnie" i równocześnie udało nam się polec). Pamiętaj, że jesteś odpowiedzialna za nas dwie (Skoro taka synchronizacja występuje), ja też tak będę myśleć jak mnie jakaś pokusa ogarnie... :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Bardzo dobry pomysł :) 12.09.03, 14:27 Ewelinko, Ale to super wymyśliłaś :) Ja odpowiadam za Ciebie, Ty za mnie i teraz sprawdzimy, która będzie lepiej drugiej pilnowała :))) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Bardzo dobry pomysł :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 14:42 Postanowione :))) No to teraz odpowiedzialność na mnie ciąży, ufff... :)) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Bardzo dobry pomysł :) 12.09.03, 14:54 Ale fajnie, teraz jak polegnę to nie będzie tylko moja wina :) Żartuje oczywiście, nie mam zamiaru polec :) Będę się trzymała i w poniedziałek z samego rana napiszę Ci jaka jestem z siebie dumna :) I mam nadzieję, że z Ciebie też będę mogła być dumna :) Kinia P.S. Ojej, Ty już chyba zmykasz do domku :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Pa pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 15:06 Kiniuś, Uciekam do domku... Po raz ostatni: DAMY RADY!!! Weekendowe Buziaki Ewelina P.S. Mój Misiak już wraca więc chyba się jednak zobaczymy :) ale jakoś i tak mi smutno, bo się troszkę tych złości we mnie nazbierało. Ale wiem, że jak już się zobaczymy i poprzytulamy to mi przejdzie, bo te nerwy to chyba mam z niedopieszczenia :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Pa pa pa... 12.09.03, 15:13 Pewnie już tego nie przeczytasz, ale trzymaj się Ewelinko :) Ja w nas wierzę! Damy radę! A jak będziesz miała ochotę na coś spoza diety to pomyśl ile już wytrzymałyśmy i czy warto to marnować... Buziaczki i udanego weekendu z Misiem :))) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Pa pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 15:15 Przeczytałam... :))) I teraz to już mam torebkę na ramieniu i wychodzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: 5... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 12.09.03, 09:59 cześć dziewczyny, ja jak zwykle pojawiam się na chwilę, bo zaraz muszę wracać do pracy... ciesze się bardzo, że trzymacie się dzielnie i dietujecie dalej, ja co prawda się nie obżeram, ale jem bardzo nieregularnie - od poniedziałku będę musiała się za siebie wziąć i po prostu będę sobie pisać na kartce co mam zjeść danego dnia... Kinia wierzę w Ciebie i wiem, że wytrwasz na diecie mimo pokus czyhających na Ciebie w Wiedniu... Ewelina kusisz tymi zakupami, ja też bym chętnie odświeżyła conieco garderobę, moze mój mąż da się namówić na jakieś małe zakupy... Sciskam mocno i na razie kończę, ale na pewno zajrzę jeszcze do Was przed weekendem... Buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:07 Aguś, przed nami najgorsze, czyli weekend. I podobno ma być brzydka pogoda, a wiadomo, że jak brzydko to się siedzi w domu, a jak się siedzi w domu to sie je :( Ale będziemy walczyć z pokusami :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 10:39 To planowanie jedzenia jest dobre, bo jak nie zaplanujesz, to później zjada się byle co, byle kiedy, a czasami i byle gdzie. I na koniec dnia masz wrażenie, że przez cały dzień nic nie zjadłaś, ale jak się nad tym zastanowisz, to okazuje się, że to co się gdzieś dorwało, daje taką ładną "sumę" jedzonka, a o kaloriach to już nie wspomnę. Przynajmniej ja tak czasami miewam. W weekend damy rady, jestem o tym przekonana, przynajmniej staram się tak mysleć. A nowy ciuszek, choćby mały zawsze poprawia humor i cieszy... Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 10:49 Mi to teraz już przeszło z zakupami :) To znaczy od kiedy zaczęliśmy oszczędzać na mieszkanie/dom. Bo wcześniej to potrafiłam w przeciągu jednego dnia wywalić połowę wypłaty na ciuchy :) Dosłownie nie potrafiłam przejść obok Reserved i sobie niczego nie kupić. Zawsze powtarzałam, że to ostatni raz i że tylko jedną malutką rzecz :) Teraz już tak nie mam. Zastanawiam się troszkę zanim kupię kolejny sweterek :) Ale fakt, nic mi tak humoru nie poprawia jak porządne zakupy :) Nawet kupienie majteczek wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 5... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 12.09.03, 11:08 Ja uwielbiam kupować ciuchy, oczywiście te któremu mi się podobają, i buty, bo czasami niektóre są takie super, ale ceny też potarafią być szokujące. I właśnie czynnik pieniędza ogranicza mnie, a po drugie miejsce w domu, bo tak jak Ci pisałam jest nas 5 w dwóch pokojach i jak dokupuję każdą kolejną rzecz, to się ciężko zastanawiam, gdzie ja to włożę... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 5... 12.09.03, 11:24 My teraz wynajmujemy mieszkanie i mamy w nim taką ogromną szafę :) I tak sobie myślała jak ją pierwszy raz zobaczyłam, że w życiu jej nie zapełnię. Minął rok i nic mi się już do niej nie mieści. Dosłownie nie mam gdzie chować ciuchów :( I dlatego pierwszą rzeczą jaką zrobię w nowym domku to będzie ogromna garderoba :) Żeby moje ciuszki i buciki miały wygodnie i żeby nie wyglądały jak psu z gardła wyjęte jak je wyciągnę z szafy :) Kinia P.S. A ja już prawie wypiłam wodę :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Agusia!!! 12.09.03, 15:15 Aguś, Nie wiem czy dasz radę jeszcze tu dzisiaj zajrzeć, ale jeśli tak to proszę, trzymaj za mnie i za Ewelinkę kciuki żeby nam się udało przebrnąć przez ten weekend :) Ja za Ciebie też trzymam. Żebyś się racjonalnie odżywiała i żebyś się "nie rzuciła" na coś na co nie powinnaś. Buziaki Pracusiu :) Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones UDAŁO SIĘ !!!! 15.09.03, 07:52 Jestem taaaaka szczęśliwa :) Udało mi się :) Przeżyłam ten weekend i nie poległam. I nawet wiem czemu poległam w zeszłym tygodniu. No bo przecież byłam przed okresem. A ja jak jestem przed okresem to się rzucam na słodycze... Jakoś wtedy tego nie skojarzyłam. A więc tak... W piątek po pracy poszłam na aerobic i wróciłam do domku po 21-szej. Byłam zmęczona, śpiąca i tylko wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Nie miałam szansy zgrzeszyć :) W sobotę wypiłam na śniadanie kawę i zjadałam grzankę i pojechaliśmy oglądać domki. Zeszło nam się aż do 16-stej z tym oglądaniem i jeszcze potem z zakupami, tak więc wyszło na to, żre zjadałam mojego kurczaczka dopiero koło 17- stej. Potem do filmu zjadłam marchewkę, a z jajek zrezygnowałam, bo już nie miałam na nie w brzuszku miejsca :) W niedzielę herbata bez cukru na śniadanie mi nie smakowała :( Ale wypiłam, bo jestem twarda :) Około 13-stej zjadłam jabłko, a potem około 15-stej pierś z kurczaka i koniec :) Nawet mnie nie ciągnęło do słodyczy, które Maciek co chwila podjadał. I do lodów, którymi się zajadał :) No i co najdziwniejsze i w sobotę i w niedzielę udało mi sie wypić po 1,5 litra wody :) Hurra, udało mi się :) I dzięki temu jestem dzisiaj w spodenkach, w które nie wchodziłam i są na mnie już luźne :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ewelinko, Aguś, gdzie jesteście??? 15.09.03, 08:56 Chyba nie zostawicie mnie tu samej :(((( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones :((( 15.09.03, 09:57 Wygląda na to, że jestem tutaj sama :(((( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: UDAŁO SIĘ !!!! X 2 IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 11:49 Witaj Kiniuś, Najpierw powiem Ci, że jesteśmy WIELKIE, a raczej coraz mniejsze, czyli szczuplejsze. Udało nam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dobry był ten pomysł z obupólną odpowiedzialnością. Wiedziałam, że Ty wytrzymasz i dlatego ja też musiałam, bo tak samej paść to głupio by było. Dzisiejszy dzień od rana mnie wkurza. Najpierw zaspałam, obudziłam się o 7. Do pracy przyszłam spóźniona o 7.40, a parę minut za mną pojawił się szef, i tak pracując opisywałam Ci cały weekend z takim wielkim zapałem i radością, chyba aż przez godzinę, dałam polecenie wyślij, a komputer mi odpowiedział, że nie może wyświetlić tej strony, okazało się, że padł nam serwer, i tak oto cała moja długa opowieść po prostu ZNIKNĘŁA. Ze złości kilka razy wyszłam z siebie i stanęłam obok (jak to mawia mój tata). No i co dwie minuty sprawdzałam, czy już działa, wiedziałam, że na pewno będziesz się martwić i cały czas przez to się denerwowałam. Teraz już działa i tak na szybko napisałm Ci po krótce co się działo, a za chwilę biorę się za ponowne opisanie Ci weekendowych przygód kopenhaskiej dietowiczki :) Buziaki Ewelina :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Witajcie :))) IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 15.09.03, 12:10 Cześć twardziele... mimo, że nie zjarzałam do Was w piątek po południu - i tak cały weekend myślałam o Was i trzymałam kciuki... Jestem z Was dumna i cieszę się razem z Wami... Mnie weekend minął nie najgorzej, chociaż wczoraj byliśmy po południu na grillu i trochę się tam obżarłam (ale głównie warzywami + 1 jedna kiełbaska), wieczorem miałam wyrzuty sumienia i dzisiaj postanowiłam odpokutować... Z wodą mi idzie bardzo, ale to bardzo kiepsko... A koleżanka zza biurka obok strasznie namiawia mnie na Montegnaca (nie wiem czy tak to się pisze) - kupiła sobie dwie książki, więc od rana je wertujemy... Czy któraś z Was próbowała? Buziaczki i pozdrowienia, Aguś Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Witajcie :))) 15.09.03, 12:15 Cześć Aguś :) Cieszę się, że i Ty jesteś z nami :) I że tak dobrze się trzymasz :) Kiełbaska dobra rzecz i nie wypominaj jej sobie :) My dzisiaj z Ewelinką dumne i blade :) Wreszcie nam się udało przeżyć weekend i nie polec :) Ja o Montignac'u czytałam, ale jakoś nie za bardzo to rozumiem. Może Tobie się uda to zrozumieć po przeczytaniu książek i przełożysz mi to na polski :) Bo to podobno fajna dieta, bo się je ile się chce. Trzeba tylko uważać co i z czym :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Witajcie :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 13:02 Cześć Aguś, Dzięki za ciepłe słówka. Nie wymawiaj sobie tej jednej kiełbaski, a warzyw już tym bardziej, myśle, że dobre były i na tym należy się skupić. Nic tylko należą Ci się gratulacje, że kiełbaska była jedna, a nie dwie lub trzy :)))) Jeśli chodzi o Montignaca, to ja zapoznałam się z tą dietą wg poniższego opisu i za bardzo mi się nie podoba, za dużo trzeba uważać, co z czym, a że jest to dieta nie na 13 dni tylko długookresowa to odpada. Po kopenhaskiej zrobię sobie jeszcze chyba na tydzień lub dwa tę Dietę Plaż, o której już kiedyś Ci pisałam. A później to chyba tradycyjne "mniej jedz", czyli 1000kcal, bo na tym się akurat znam, na oko wiem co ile ma kalorii. Jak już zapoznasz się z książkami, to napisz coś więcej o tej diecie. Czy pokrywa się ona z tym co poniżej ??? Buziaki Ewelina Dieta Montignaca OPIS SCHUDNIJ 1 KG TYGODNIOWO Jej twórca, francuski lekarz Michel Montignac, twierdzi, że chcąc odzyskać prawidłową wagę i później ją zachować, wcale nie trzeba ograniczać liczby kalorii i wielkości dań. Wystarczy tylko przestrzegać zasady niełączenia w jednym posiłku pokarmów zawierających białko z tymi, które zawierają węglowodany. Kurację odchudzającą przeprowadza się w dwóch etapach: w pierwszym, który może trwać nawet 2-3 miesiące (zależnie od tego, ile kilogramów chcemy zgubić) tracimy na wadze, natomiast w drugim staramy się utrzymać satysfakcjonujący nas rezultat. Najlepiej, jeśli drugi etap diety stanie się programem na resztę życia. Dzięki przestrzeganiu zasad diety Michela Montignaca szczupłą sylwetką może pochwalić się modelka, Ilona Felicjańska. Zasady diety Jemy przynajmniej 3 razy dziennie, o stałych porach. Nie łączymy produktów z grupy 1 (białka) z grupą 2 (węglowodany) i 3 (rośliny strączkowe). Wszystko można łączyć z grupą 4 (warzywa). Jemy niewiele produktów z grupy 6 (nasiona) i 7 (tłuszcze). W pierwszym etapie diety śniadanie powinno składać się głównie z węglowodanów, a obiad i kolacja z białka. Unikamy produktów, które są jednocześnie bogate w węglowodany i tłuszcze (np. pełne mleko, czekolada, herbatniki). Pijemy między posiłkami, nigdy w trakcie ani przed nimi. W drugim etapie diety możemy sobie pozwolić na kieliszek wina czy grzankę, ale ograniczamy tłuszcze. Nie wracamy do sosów zaprawianych mąką i ciast. Przykładowy jadłospis Śniadanie: sałatka z owoców. Obiad: zupa jarzynowa bez marchwi i ziemniaków, ryba z rusztu, sałata z odrobiną oliwy. Kolacja: jajko sadzone, gotowane warzywa Śniadanie: twarożek niskotłuszczowy, grahamka. Obiad: zupa z soczewicy, pstrąg pieczony, surówka z kapusty. Kolacja: wędlina drobiowa, pomidor, ogórek kiszony. Grupy produktów 1. Białkowe Mięso, drób, chude mleko, jajka, chude jogurty, chude sery, ryby, owoce morza. 2. Węglowodanowe: Pieczywo pełnoziarniste, ryż, kasze, makarony, ziemniaki, marchew, buraki, kukurydza, alkohol. 3. Rośliny strączkowe: soczewica, fasola, groch, bób, soja. 4. Warzywa: kapusta, kalofior, cykoria, papryka, pory, kabaczki, ogórki, groszek zielony. 5. Owoce: cytrusy, jabłka, śliwki, gruszki, brzoskwinie, truskawki, kiwi. 6. Nasiona: orzechy, migdały, pestki. 7. Tłuszcze: oleje, masło, margaryna, czekolada. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Witajcie :))) 15.09.03, 13:28 Dla mnie też ta dieta Montignac'a jest za bardzo skomplikowana. Może jakby się w nią dobrze wczytać i poświęcić jej trochę czasu to by się coś niecoś rozjaśniło :) Narazie niestety nie mam na to czasu, ale może Aguś coś po "ludzku" o tej diecie opowie :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: UDAŁO SIĘ !!!! X 2 15.09.03, 12:13 Ewelinko, Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że jesteś :))) Tak się martwiłam :( Ja mam dzisiaj strasznie dużo pracy przed tym moim wyjazdem, ale w ogóle się na niej skoncentrować nie mogłam przez to, że Ciebie od rana nie było :) No, ale już jesteś i to na dodatek dumna jak ja :) Tak więc zabieram się do pracy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina A było to tak... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 12:48 PIĄTEK W piętek po powrocie do domku przygotowałam 3malutkie kawałki wołowiny i kilka rózyczek brokuł. Zjadałm jeden kawałek mięsa, a resztę zostawiłam sobie na później (bo jechałam do Miśka, i chciałam mu potowarzyszyć jak będzie jadł kolację). Ale zapomniałam tego zabrać i to było na tyle jedzenia w piątek). Piątkowe pokusy Kiedy przyjechałam do Miśka to okazało się, że ktoś w ich klatce brał ślub i przyniósł im weselne kołocze (sernik, makowiec i ciasto z posypką). A ja tak lubię taki domowy sernik, prawie nic ciasta, tylko sam ser z rodzynkami i posypką, mhm... SOBOTA Wstałam ok.11, wypiłam kawę, zjadłam grzankę i cukier, obejrzeliśmy film "Płatny Morderca" (Fajny), a później na 15 pojechałam do kosmetyczki do Tychów. Zabrałam przy okazji z domu zapomnianą wołowinę i szybko wróciłam, bo u Miśka była proszona obiado-kolacja na 17, na której podano dwa rodzaje chińszczyzny, sałatki, ciasta, itd. wszyscy popijali drinki, albo winko, a ja chlałam wodę. Przy mnie postawiono talerz z małą połówką kurczaka z rożna (troszkę zostawiłam), którą zakupiła mi mama Miśka kibicująca mi w kopenhaskiej, bo sama na niej była z rezultatem "-10kg". Zamiast jajka i marchewki zjadłam 3 śliwki i 4kuleczki winogron. Sobotnie pokusy Ten zastawiony stół to jeszcze nic, otwarłam lodówkę i doznałam szoku. W zeszłym tygodniu, gdy przerwałam dietę, to lodówka wyjątkowo nie była pełna, a tym razem jak na złość dla mnie, 7 rodzaji sera pleśniowego (żyć nie umierać), serki, jogurty, kiełbaski, tuńczyki, itd. - ale jak to się mówi nie dla psa kielbasa. A i zapomniałam dodać o dwóch paczkach, a raczej skrzynkach bądź kartonach, takich chyba 0,5 lub 1 kilogramowych z różnymi rodzajami ciastek. NIEDZIELA Na śniadanko kawa zamiast herbaty - to około 10.30. Około 12.30 zjadała już przepisowe mięsko (resztki wołowiny i resztki kurczaka) :)). Około 16 należny owoc czyli dwie śliwki i mała kistkę winogron. Niedzielne pokusy Takie jak w piątek i sobotę, bo nadal wszystko było. WODA W sobotę wypiłam 1,5 albo i więcej, a w niedzielę ok. 1-1,5. W niedzielę obejrzeliśmy jeszcze dwa,a właściwie trzy filmy: - "W zasięgu strzału" - "Ostatnia misja" - "Klub 54" (ten to raczej oglądał Misiek, bo ja obejrzałam go w nocy z soboty na niedzielę, poszłam spać dopiero o 01.30). Chyba nie muszę dodawać, że mój mężczyzna niczego sobie nie żałował i regularnie donosił do łóżeczka talerzyk z ciasteczkami, śniadanka również w łóżeczku (sery pleśniowe, tościki, itd.) Ale ja wiedziałam, że Kinia da rady, więc sama też dawałam. I obiecałam sobie, że w przyszłą niedzielę zjemy wspólne śniadanko, a ja zjem więcej aniżeli kawę :))) Dzisiaj ze złości na niedziałający serwer już o 10.10 poszłam i zjadłam połowę tego co miałam, czyli jajko i 1/2pomidora, a przed chwilą resztę, wody wypiłam dopiero 0,5l. I wiem, że teraz nie ma już możliwości porażki, bo więcej za nami aniżeli przed nami. Dlatego już wygrałyśmy, tylko musimy przetrzymać Twój wyjazd, ale ja wiem, że dasz radę :))) Buziaki Ewelina :))) P.S. Jak oglądane domki??? Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: A było to tak... 15.09.03, 13:37 Super opowiadanie weekendowe :) Jak pomyślę, że tak ładnie to przetrzymałyśmy to się sama do siebie uśmiecham :) Wyjazd obiecałam sobie, że przetrzymam :) I musi mi się udać!!! Może uda mi się tam gdzieś podłączyć do Interentu to napiszę co u mnie. Jeśli nie, to dopiero w piątek rano się odezwę :( Będę tęskniła bardzo, ale dam radę!!! To będzie taki troszkę przedłużony weekend... Co do domków to oglądaliśmy dwa :) I jeden fajny i drugi też fajny. Ale przez ten mój wyjazd to wszystko nam się obsuwa, bo możemy się umówić z developerami dopiero na piątek. Z jednym developerem rozmawialiśmy w sobotę i okazało się, że ten domek, który chcieliśmy już został kupiony :( i że możemy się zdecydować na jedną z połówek bliźniaka, która powstanie jeszcze w tym roku. Niby lepiej, bo możemy sobie dowolnie przestawiać ściany i nic za to nie płacić, ale na 100% nie damy rady przeprowadzić się tam w tym roku. Drugie domki to wypatrzyliśmy jak wracaliśmy z oglądania tamtego. Ale babka od developera miała już umówionych klientów i nie mogła nam poświęcić zbyt dużo czasu. Całkiem ciekawą ofertę mają. Mogą dostosować się do nas i ustawić nam ściany tak jak chcemy. I możemy sobie zażyczyć domek wolostpojący, bliźniaka lub szeregowiec. Tak więc wybór duży. No, ale musimy się z nimi spotkać żeby wszystko dokładnie omówić i porównać obie oferty. Jakby nie było zakup domu to trochę więcej niż zakup butów - a z tym mam przecież ogromne problemy :))) Buziaki Kinia P.S. Przed chwilką zjadłam jajeczka i pomidorka :) Pycha były :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: A było to tak... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 14:03 Kiniuś, to od kiedy Cię nie ma, od jutra ??? Oj, ja też będę Tęsknić... Fajnie Wam z tym domkiem, ja wolałabym wolnostojący, ale wiadomo, że takie są zawsze droższe od bliźniaków. Ale nie ma jak swoje... Wody wypiłam już ponad litr :) Dzisiaj też chyba będę musiała troszkę dłużej posiedzieć, bo widzę, że spotkanie wcale nie zmierza ku końcowi. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: A było to tak... 15.09.03, 14:58 Ewelinko, Przepraszam, że tak mało dzisiaj piszę, ale mam tutaj urwanie głowy :( Co chwila jakieś telefony i jeszcze pełno raportów do zrobienia dla Wiednioli :( Wylatuje jutro o 11-stej, tak więc jest jeszcze szansa, że się rano na momencik pojawię. Wracam w czwartek wieczorem :( Tak jak pisałam może uda mi się przesłać Ci pozdrowienia z Wiednia. Nic nie obiecuję jednak, bo plan szkolenia jest bardzo napięty :( A co do domku, to ja w ogóle nie chciałabym mieszkać w domku :( Ja to bym chciała duże mieszkanie w bloku, ale na to nas niestety nie stać, bo w takim mieszkaniu to trzeba miesiąc w miesiąc płacic około 1000 zł za czynsz :( No i dlatego jeśli już to chciałabym mieszkać w szeregowcu i to nie w skrajnym, ale w takim środkowym, żeby z jednej i drugiej strony mieć sąsiadów. Bo ja to się jednak boję tak mieszkać w domku... Buziaki Kinia P.S. Kończę wodę. Ale mało dzisiaj wypiłam :( Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ale bałagan :-( 15.09.03, 15:17 Jejciu, ale się narobiło :( Jak się ludzie dowiedzieli, że mnie przez trzy dni nie będzie to od razu się okazało, że mają do mnie tysiące spraw :(( I teraz biegam jak głupia od jednego Szefa do drugiegi i nawet nie mam czasu się wysiusiać :( Ale nie mam zamiaru zostać tu dłużej niż do 16-stej, bo muszę jeszcze się spakować i ciuchy porasować i pobyć z moim Maciuszkiem :) Bo muszę się nim nacieszyć na te trzy dni, bo chyba umrę za nim z tęsknoty :( Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ewelinko... 15.09.03, 15:40 jesteś jeszcze? Czy już poleciałaś do domku? Bo ja za dwadzieścia minut wychodzę :) Dzisiaj świętujemy z moim Maciuszkiem 1,5 roku znajomości :) Dziubek chciał mnie zaprosić z tej okazji na kolację, ale to chyba nie jest za dobry pomysł :) Obdijemy sobie to po mojej diecie :) Buziaki Kinia P.S. Jutro się rano na 100% odezwę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Kiniuś IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.09.03, 15:53 Kinia, Praca pracą, więc rozumiem, że jesteś zajęta :) Gratulacje dla parki Kiniuś&Maciuszka z okazji 1,5 roku :))) I oby takich rocznic (albo półrocznic) było jeszcze baaaaaaaaarrrrrrrrdzzzzoooooo wiele i oby wszystkie były takie szczęśliwe jak ta :))) Ja nadal siedzę i też pracuję, tylko, że nie mam urwania głowy, spokojnie robię co należy. Skoro się jeszcze jutro odezwiesz, to nie życzę Ci..., albo życzę,a najwyżej jutro zrobię to jeszcze raz, bo gdyby mi serwer znów nawalił i nie mogłabym tego napisać, to byłabym bardzo zła, więc: - szczęśliwej i bezproblemowej podróży - wytrwania w diecie (wiem, że dasz rady i wierzę w to chyba bardziej aniżeli Ty i pamiętaj, że nadal obowiązuje wspólodpowiedzialność :)) - ciekawych szkoleń - dużo frapujących zajęć, aby czasu na Tęsknotę za Maciuszkiem było jak najmniej :))) Do rana Kiniuś Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elcia Wrocilam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.03, 17:51 czesc mojeb drogie jezu ale tu sie postow nazbieralo od kiedy wyjechalam mialm sie chwalic wiec to czynie na kopenhadze zeszlam 7 kg i 1 kg juz przytylam ale sie trzymam i mysle co dalej by zgubic co nie co pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wrocilam IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 07:46 Cześć Elcia, Gratuluję tych 7kg, niezły wynik. Tylko teraz postaraj się nie pozwolić im powrówcić. Szkoda byłoby takiego świetnego rezultatu. Agusia też już skończyła z osiągnięciem "-5" i myśli teraz o Montignacu, może pomyśl też o jakieś diecie, nie tak drastycznej i małoskładnikowej jak kopenhaska, ale może 1000kcal? Wtedy na pewno zgubione kg nie wrócą. Uważaj na siebie, bo jeśli nie będziesz się pilnować to wrócą z nawiązką :( Piszę to nie żeby Cię zdołować, ale żeby jeszcze bardziej uświadomić Ci co należy, bo świadoma pewnie już jesteś. Ja z Kinią mamy dzisiaj 9dzień :)i jak mam być szczera to przestałam się ważyć. Pozdrowienia, Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wrocilam 16.09.03, 07:47 No to witamy po tak długiej nieobecności :) 7-1=6 kg, czyli bardzo, bardzo dobrze. I oby tak już zostało :) Tego Tobie i wszystkim tym, które się odchudzamy, życzę :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones No i mamy ósmy dzień :) 16.09.03, 07:46 Ale super :) Jeszcze tylko 5 dni i wyjdziemy zwycięsko z walki z kligramami :) Ja jestem bardzo zadowolona z wyników, przynajmniej jak narazie. Ale nie sądzę żeby coś się zmieniło. Troszkę martwię się tym moim wyjazdem, ale tylko troszkę. Wzięłam ze sobą trzy nektarynki, tak więc owoc na każdy dzień mam. Powtórzę po prostu dzień dzisiejszy jutro i pojutrze. Przecież w tym paskudnym Wiedniu muszą mieć jogurt naturalny :) A dzisiaj na oficjalnej kolacji zjem mięsko z sałatą - to chyba też mają w restauracjach :) A teraz biegnę po kawkę Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Kinia!!! Dziewiąty dzień!!! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 07:53 Kinia, Ty wczorajsza jeszcze jesteś :) Huczna musiała być ta rocznica :))) Dzisiaj mamy dziewiąty dzień !!! Nie odejmuj nam :) Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Kinia!!! Dziewiąty dzień!!! 16.09.03, 07:57 Jejciu, rzeczywiście :) Z tego przepracowania to nawet do dziesięciu już nie umiem policzyć :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 07:50 Cześć dziewczyny, Wczoraj popołudniu była wołowina, od razu zrobiłam więcej i dzisiaj też mam w pracy wołowinę z brokułami, i jak mam być szczera to zaczynam jej mieć dosyć. W piątek zjem stek z szynki, albo jakąś polędwicę, bo za wołowinę już dziękuję. Piję kawę, zjadłam cukier... mniam mniam. I cieszę się bo jeszcze tylko 4dni :)3 Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:00 Dziewięć to brzmi dumnie :) A dziewięć bez żadnej wpadki jeszcze lepiej :) Niezłe jesteśmy :) Tak sobie cały czas powtarzam :) I dobrze mi z tym :) W ogóle to ja się bardzo dobrze na tej diecie czuję. Głodna nie chodzę, ale to oczywiste w moim przypadku, przejedzona też nie, bo ciężko się przejeść, zasłodzona nie, z wypchanym brzuszkiem nie :) Jest tak jak być powinno. Tylko, że ja wiem, że ja tak nie będę potrafiła po diecie. Już się umówiłam z mamą na niedzielę na obiad i będą knedle i moja ukochana zupka pomidorowa i jeszcze do tego buraczki, które uwielbiam... A przecież ja siebie znam. Ja nie zjem jednego talerza tylko dwa lub trzy, nie trzy knedle tylko z siedem i buraków też cały garnek :( I taka będzie najbliższa niedziela :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 08:25 Och, my dumne kobiety :)) Kinia, nie przejmuj się tym niedzielnym planowaniem moja przyjaciółka wczoraj tak się śmiała ze mnie, bo gotowałam u niej brokuły i tę wołowinę, zjadła je a później przez cały wieczór mówiłam, lody, o tak w niedzielę, o i szarlotka na ciepło z lodami, no i sernik, też w niedzielę, no i te obiecane śniadanko z Miśkiem. Nie mogła się nadziwić, że ja to wszystko zjem w niedzielę :) Oczywiście nie zjem, ale ciężko będzie mi się zdecydować, więc jeszcze nie wiem cvo wybiorę :) Ale na pewno będzie mi słodko i błogo :))) Mnie ta dieta też odpowiada, nie przejadam się i nie jestem głodna (poza paroma wyjątkowymi chwilami). Ale mam nadzieję zmądrzeć po kopenhaskiej i jeść wszystko, ale umiarkowanie :) Łatwo się mówi, wiem, ale należy wierzyć, wtedy się uda :) Kinia, o której wychodzisz z pracy ??? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:32 Ewelinko, Ja też się będę starała nie obżerać po zakończeniu diety, ale to będzie bardzo, bardzo trudne, skoro tyle smakołyków mama dla mnie przygotuje. Zresztą, co jak będę gdybała, zobaczymy w niedzielę wieczorem jak to się skończy :) Taxi mam zamówione na 09:30, bo o 11:00 mam samolot. Już tęsknię :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 08:59 Kinia, Jeszcze raz życzę tego samego co wczoraj: - szczęśliwej i bezproblemowej podróży - wytrwania w diecie (wiem, że dasz rady i wierzę w to chyba bardziej aniżeli Ty i pamiętaj, że nadal obowiązuje wspólodpowiedzialność :)) - ciekawych szkoleń - dużo frapujących zajęć, aby czasu na Tęsknotę za Maciuszkiem było jak najmniej :))) Już nie mogę doczekać się piątku, kiedy się znów odezwiesz i powiesz jaka jesteś dumna z siebie :) Ale tak sobie myślę, że jak już teraz jesteśmy dumne, to jak wrócisz i ta nasza duma się powiększy, to możemy z jej nadmiaru pęknąć :))) Będę codziennie o Tobie myślałam i telepatycznie wspierała, mam nadzieję, że synchronizacja :) nadal działa :)) Buziaki w zapasie na 3dni !!! Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 09:07 Ewelinko, Jeszcze raz nie-dziekuję za życzenia :) Obiecuję, że wytrwam i że będę Cię również wspierała telepatycznie. A jeśli uda mi się połączyć w Wiedniu w biurze do Internetu to się na 100% odezwę :) Buziaczki i trzymaj się :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Buziaki i do piątkowego poranka :) 16.09.03, 09:09 Laseczki :) Za chwilkę wychodzę, tak więc trzymajcie się dzielnie i pamiętajcie o mnie i mnie w myślach wspierajcie :) Całuję mocno i ściskam Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: 9... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 16.09.03, 08:34 Oj, dziewczyny w ogóle nie mam czasu z Wami gadulkać i strasznie mi tego brakuje... Walczę ze swoim wilczym apetytem, bo jestem przed okresem i głód mi doskwiera ogromny... dzisiaj chyba skusze się na lody - może Manhattan jogurtowe? Generalnie staram się ograniczać, dzisiaj będę jadła pomidorówkę, ale bez makaronu i śmietany... Kinia czy podtrzymujesz przejście na lodową od przyszłego tygodnia? Buziaki moje nieustraszone dietowiczki! Aguś Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:46 Aguś, Jeśli tylko uda mi się zakupić te odżywki to przechodzę od poniedziałku na lodową. Zresztą jak mi się nie uda zakupić to też przechodzę, tyle tylko, że na początku to będę jadła zamiast odżywek serek wiejski. Nie chodzi mi już o chudnięcie, bo już wyglądam tak jak chciałam, ale o utrzymanie tej wagi. A nie sądzę, że bez diety mi się to uda. Ja po prostu obawiam się rzucenia na jedzenie :) Nie za bardzo jakoś wierzę w tą lodową, ale spróbować warto :) A co z Montignac'iem??? Zrezygnowałaś z niego Aguś? Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: 9... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 08:54 Cześć Aguś, Pozwól sobie na te lody :) Jedna porcja nie zaszkodzi. A ja przeczytam dokładnie tę lodową i może skuszę się z Wami :) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: 9... 16.09.03, 08:57 Ewelinko, Ale by było super, gdybyś przeszła z nami na "lodową" :) Byłybyśmy we trzy "lodowymi dziewczynami" :))) Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Lodowa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.09.03, 14:11 Czytałam dużo o tej diecie lodowej na którą wybiera się Agusia i Kinia, no i może spróbuję z Wami, fajna jest ta dowolona sobota. Odżywkę taką piłam kilka razy gdy chodziłam na siłownię, nie pamiętam z jakiej firmy, była o smaku czekoladowym, pycha :))) Aguś, a jak długo zamierzasz stosować tę dietę??? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Jestem :) 16.09.03, 18:49 Laseczku, udało mi się na chwilkę podłączyć do Internetu i oto jestem :) U mnie jak narazie bardzo dobrze. W samolocie rozdawali takie ciepłe, apetycznie wyglądające kanapki z szynką lub z serem, ale powiedziałam: dziękuję i napiłam się wody. A potem wyciągnęłam moją dzisiejszą nektarynkę i ją sobie zjadałam :) Obok hotelu mam sklep i kupiłam tam sobie jogurt nmaturalny - ale pycha, mówię Wam, tysiąc razy lepszy od naszej Bakomy, którą bardzo, bardzo lubię :) Zaraz idziemy na kolację to zjem dzisiejsze mięsko i sałatę :) Tak więc dzień dzisiejszy odkreślę bez żadnej wpadki i nawet bez żadnych zamian - to znaczy nie zjem tylko dzisiejszej szynki :) Tak się zastanawiam, który dzień wybrać na jutro i pojutrze i chyba jutro zrobię sobie znów dzień 2-gi, a pojutrze czwarty, czyli tak jak wypada. To jajko z czwartego dnia zjem sobie w domu po powrocie... A teraz muszę kończyć, bo wychodzimy na kolację. Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 17.09.03, 08:10 Hej Kiniuś, Nie masz pojęcia jak się rozpromieniłam jak zobaczyłam Twojego posta, aż buźkę ze dziwienia otwarłam :0 :))) Cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze i że nie masz problemów z dietką. Ja właśnie kończę kawkę... Na dzisiaj mam na patelni podsmażoną szyneczkę z pomidorkiem, więc będzie pyszna jajecznica. Buziaki Ewelina :) P.S. A co tam u Agusi??? Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones I znów pozdrawiam z Wiednia :) 17.09.03, 09:42 Cześć :) I znów udało mi się podłączyć do Internetu wykorzystując krótkę przerwę w zajęciach :) I znów jestem :) Wczorajszy dzień był bardzo udany jeśli chodzi o dietkę. Na kolacji zjadłam kurczaczka bez żadnego sosu i popiłam go wodą :) Dziwnie się na mnie wszyscy patrzyli, bo oni pili wino i zajadali się tzatzikami :) Dzisiaj rano poszłam do sklepu i kupiłam sobie ten pyszny jogurt naturalny i zabralam go ze sobą na szkolenie. Wieczorem zjem sobie owoc i szyneczkę. Trochę zjem mniej niż jest to napisane w diecie, ale nie zgrzeszę. Bo przecieżmniej można :) A teraz kończę, bo zaczyna się szkolenie. Buziaki Kinia P.S. Kawę mają ochydną :( Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Nadal z Wiednia :) 17.09.03, 14:26 A ja nadal tu uwięziona siedzę :) I muszę się przyznać, że zakochałam się w Wiedniu :) To jest chyba najpiększniejsze miasto na całym świecie. To znaczy, z tych które do tej pory widziałam :) I te kafejki i te wąziutkie uliczki i ten klimat... I całe szczęście, że jestem na diecie, bo bym chyba przytyła tu z dwa kilo i wydała kupę kasy, bo tu co pięć metrów jest kafejka z przepysznymi słodkościami... A ja tylko chodzę i oglądam i tak szczerze, to nawet mnie za bardzo nie kusi. Ja dzisiaj stosuję dzień II, tak więc zjadałam przepisowego owoca i mały jogurt. A po szkoleniu, jak już będę w hotelu to zjem sobie drugi mały jogurt i szyneczkę, które czekaja na mnie w lodówce :) A teraz przsyłam buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Nadal z Katowic :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 17.09.03, 16:15 Cześć Kiniuś, Ja mam dzisiaj totalny zawrót głowy, mamy też jakieś szkolenie, w którym ja nie uczestniczę, ale przygotowywałam je od strony kuchni i technicznej. A teraz wszyscy nadal siedzą, więc i ja dłużej posiedzę. Około 12 zjadłam tę jajecznicę i czekam kiedy już będę w domu, wtedy brokuły. Wody wypiłam chyba tylko 0,75l, bo cały czas gdzieś biegałam, ale może jeszcze nadrobię. Buziaki, Ewelina Spisujesz sie super :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Zaraz padnę :( 17.09.03, 19:28 Ewelinko, Nie uwierzysz. Ja nadal jestem w biurze :( Dosłownie ledwo na oczy patrzę. Jak wrócę do hotelu to chyba zasnę w sekundkę. A mam przecież do zjedzenia jeszcze mały jogurt i szynkę :( Ale może jak już się tam znajdę i wezmę prysznic to mi starczy sił na wyciągnięcie z lodówki jedzonka... Jeszcze tylko jutro do 16-stej i wracam do domku... A w piątek napiszę już normalnie rano z pracy :) A będzie to nas przedostatni dzień :) Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zaraz padnę :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 18.09.03, 07:43 Cześć Kiniu, Ja wczoraj wyszłam z biura o 19, a byłam tu już parę minut po 7 rano, ale jakoś zleciał ten wczorajszy dzień, po powrocie do domu miałam ochotę na niewiele. Dzisiaj za to od rana jestem zmęczona. Dziś będzie marchewka z bieluchem :))), moje ulubione danie. Dobrze, że już czwartek i za chwilkę znów weekend. Miłego dnia... Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Dzisiaj juz wracam :) 18.09.03, 08:53 Cześć Ewelinko :) A ja wreszcie się doczekałam dzisiejszego dnia :) Jeszcze tylko kilka godzin szkolenia i wracam do domku i do mojego Maciuszka :) Wczoraj jak wracałam do hotelu taxsówką to dosłownie oczy same mi się zamykały i myślałam, że na nic już siły nie będę miała. Ale jak wzięłam gorący prysznic to od razu mi się lepiej zrobiło i wyciągnęłam z lodówki moją szyneczkę i jogurcik i zjadłam ze smakiem :) Ale mają pyszną szynkę, dosłownie dorównuje swoją pychotą jogurtowi :) I jeszcze ta pani ze sklepu pokroiła mi ją w takie bardzo, bardzo cieniutki, chyba milimetrowe plasterki :) Najadłam się bardzo, poesemesowałam jeszcze troszkę z Maciuszkiem i poszłam spać :) Dzisiaj obudziłam się przed budzikiem i już zasnąć nie mogłam. I mimo iż spotkanie zaczyna mi się o 10-tej to przyjechałam już do biura żeby troszkę popracować i oczywiście napisać do Ciebie :) Dzisiaj stosuję czwarty dzień, czyli według planu. Mam tu owocka i jogurt i serek - nie mogłam znaleźć jakiegoś takiego naturalnego i kupiłam sobie wiejski o obniżonej zawartości tłuszczu. W domku zjem sobie jajko i marchewkę :) I w taki oto sposób uda mi się przetrzymać ten wyjazd, którego tak bardzo się obawiałam. Co do mojej wagi to aż z ciekawości w poniedziałek lub wtorek na aerobicu się zważę. Bo muszę przyznać, bardzo jestem zadowolona z wyników :) I teraz tylko jeden problem - niech tak zostanie :))) I wiesz, jak wczoraj leżałam w łóżku i myślałam o niedzielnym obiedzie u mamy to tak sobie pomyślałam, że zjem z cztery knedle i kawałek ciasta, które moja mama upiecze. I że nie będę się przejadała, bo potem się przecież źle czuję. I doszłam do wniosku, że jest dla mnie jakaś nadzieja. Że może dam radę przystopować z tym obżeraniem się... No, ale o tym, to będę mogła napisać dopiero w poniedziałek :) A teraz kończę i idę po kawę :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Dzisiaj juz wracam :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 18.09.03, 12:15 Cześć Kiniu, Ja od poniedziałku do wczoraj wieczora miałam świetny humor, a dzisiaj od rana chodzę struta. I tak jakby pokutuję za te wesołe trzy dni... Jestem zmęczona, śpiąca i marudna. Wczoraj byłam zajęta, a dzisiaj nudzę się... U nas jest ciepło, wg zapowiedzi 25st. Cieszę się, że tak dobrze się trzymasz i że Twoje posty są takie optymistyczne, bo mnie dzisiaj gdzieś mój optymizm odleciał, z utęsknieniem czekam na jego powrót... Chyba pójdę kupić sobie bielucha, bo już najwyższa pora. A tak w ogóle to chicałabym, żeby była już 15 i żebym mogła pójść do domku. Z wodą znów się ociągam. Mam nadzieję, że zaraz mi się polepszy, bo nie podobam się sama sobie !!! Buziak z uśmiechem specjalnie dla Ciebie :))) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones A mi coraz lepiej :) 18.09.03, 13:01 Bo to już tak mało godzinek zostało do końca szkolenia. Teraz mamy przerwę na lunch, ale nigdzie nie wychodzę, bo muszę jeszcze parę tabelek dla Wiednioli przygotować. I wyciągnęłam sobie serek wiejski, jogurt i nektarynkę i to po kolei zjadam. Jogurt był pycha, serek nie za bardzo, ale to dlatego, bo ja nie lubię serka wiejskiego... Owocka zaraz zjem, ale na pewno będzie dobry, bo to nektarynka przywieziona z Polski :) A teraz przesyłam Ci buziaki i uśmiechnij się, bo jeszcze tylko dwie godzinki i idziesz do domku :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Witajcie... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 18.09.03, 11:52 cześć dietowiczki, nie mam ostatnio czasu do Was zaglądać : ((, ale z tego co czytam trzymacie się nieźle! Ja mam niestety 2 kg na plusie, ale to dlatego, że czekam na okres... Buziaki wielkie!!! Aguś Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Witajcie... 18.09.03, 13:03 Cześć Aguś :) No, właśnie, my to się mamy z tym okresem. Nie dosyć, że przybywa kilogramów to jeszcze na dodatek brzuch się robi napęczniały i ma się ochotę pożreć wszystko co jest słodkie :) To znaczy, tak jest ze mną :) Aguś, a co z naszą dietą lodową. Mam się szykować na poniedziałek??? Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones No i się prawie doczekałyśmy :) 19.09.03, 08:22 No i mamy przedostatni dzień :) A ja myślałam, że już nigdy do tego nie dojdzie :) Jeszcze tylko dzisiaj i jutro i koniec :) No i oczywiście od niedzieli najgorsze, czyli pilnowanie się i jakieś postanowienia co do odżywiania po- dietowego :) Dzisiaj nie jem oczywiście tego co jest zaplanowane ze względu na rybkę. Dzisiaj stosuję sobie dzień II, czyli mam jogurt i jabłko i szyneczkę. W domku zjem sobie mięsko. Wczorajsze popołudnie było jednym wielkim koszmarem. Te wszystkie pączki w zeszły czwartek, te ciastka i lody w Wiedniu to nie była żadna pokusa w porównianiu do tego co się ze mną działo na lotnisku w Wiedniu w strefie bezcłowej. Tam było pełno słodyczy, w tym całe mnóstwo czekoladek Mozart, czyli moich ulubionych... I tak stałam i na nie patrzyłam i ślina mi leciała z buzi i tak sobie myślałam, że chociaż jedną sobie kupię, że nikt nie będzie wiedział, że sama się przed sobą do jej zjedzenia nie przyznam. I już ją miałam kupić, już szłam z nią do kasy, ale doszłam do wniosku, że tak nie mogę. Że nie mogę sama siebie oszukać, że nie mogę tego wszystkiego zaprzepaścić. I zamiast wyjśc z tego sklepu i iść do poczekalni to poszłam do kolejnego i tam to samo przeżyłam z duńskimi ciasteczkami maślanymi, które ubóstwiam, ale jakoś rzadko soebi kupuję. I też już byłam przy kasie z pudełkiem i obiecywałam sobie, że zjem co najwyżej jedno. Ale pomyślałam chwilkę i doszłam do wniosku, że skoro jestem w takim stanie to nie dam rady zjeść jednego, że zjem pewnie całe pudełko i odłożyłam te ciastka na półkę i poszłam oglądać gazety :) W samolocie to już nie było mi tak ciężko odmówić kanapki, chociaż też miałam na nią ochotę. Zamknęłam oczy i jakoś doleciałam bez grzechu do Wawy :) W domku zjadałam marchewkę i od razu mi się lepiej zrobiło :) Chyba bardzo potrzebowałam czegoś słodkiego :) I tym sposobem udało mi się przetrwać wizytę w Wiedniu :) A teraz idę po kawkę i zabieram się za zaległości :) Buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i się prawie doczekałyśmy :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 09:58 Cześć Kiniu, Nie pozostaje mi nic innego jak krzyczeć: gratulacje, brawo, famfary dla Kini, zuch dziewczyna :)))) Jestem dumna z Ciebie, bardzo się cieszę, że już wróciłaś, bo wiem, że z pewnością tęskniłaś za Maciuszkiem, a teraz na powrót masz go na wyciągnięcie ręki :))) Dzisiejszą całą noc spędziłam na plotach z przyjaciółką, więc jestem trochę niewyspana. Ale zaserwowałam sobie na śniadanko kawę mocniejszą niż zwykle i cały czas coś robię więc nie czuję tego aż tak bardzo. Mój humor jest zdecydowanie lepszy aniżeli wczoraj, ale byłam marudna, nie mogłam znależć sobie miejsca. A dzisiaj jest mi super, jest piątek - weekend nadchodzi wielkimi krokami, pogoda jest i ma być rewelacyjna, nic tylko się cieszyć. A do tego pozostało nam tylko jutro i koniec tej diety :))) Ja nie zabrałam ze sobą niczego do jedzenia - jeszcze nie wiem na co się zdecyduje, bo potrawy z menu z dnia 5-12 wykluczam, wołowiny mam dość, a w zeszłym tygodniu po tej rybie na pusty żołądek nie było mi najlepiej więc jej nie chce. Jak już się namyślę który dzień wybieram w zastępstwie, to pójdę do sklepu i kupię co trzeba. Kiniu, jakieś plany na weekend masz już? O niedzielnej wyprawie do Twojej mamusi na pomidorową i knedle pamiętam :))) Jedziecie znowu oglągać domki? Ja jak na razie nie mam nic zaplanowanego, mój Misiak znów w Polsce :(, mam nadzieję, że wróci o przyzwoitej porze, bo Tęsknię... Jak woda? Ja właśnie moją zaczynam, ale za to w nocy wypiłam chyba z 1,5l :) Buziaki Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Woda! 19.09.03, 10:41 Jejciu, na śmierć zapomniałam o piciu dzisiaj wody :( Jakaś taka zaganiana jestem od samego rana, że mi to vcałkiem wyleciało z głowy... Ale już to naprawiam. Wysłałam kolegę i już widzę, że mi niesie butelkę niegazowanego Żywca :) Ale mam dobrych tych kolegów :) Dzisiaj usłyszałam od koleżanki, która mnie nie widziała od trzech dni, że wyschłam... No, wolałabym usłyszeć, że wyszczuplałam... Ale tak też od biedy może być :) Wczoraj kupiłam koleżance w ramach podziękowania za pomoc Rafaello - uwilebiam je i tak dzisiaj je wiozłam do pracy w torebce i patrzyłam na nie i nawet nie miałam na nie ochoty... Oj, coś się ze mną dziwnego dzieje... Mogłoby tak zostać, ale jakoś średnio wierzę w to, że to realne... Co do planów to w niedzielę wizyta u rodziców a jutro znów spotkania z dwoma developerami :( Już mi się to troche znudziło, a to jeszcze tak daleko do podjęcia decyzji o zakupie... Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Woda! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 12:42 Już z godzinkę temu zjadłam jogurcik naturalny, mam jeszcze jabłuszko i póki co nie mam ochoty na nic więcej. Wodę popijam powoli, ale i tak już w nocy wyrobiłam dzisiejsze wymagania w tej kwestii :) A siku to biegałam co 5min, czyli nadal jestem naprawiona :))) Cały czas coś robię, grzebię w papierkach, itp. A Ty Kinia co porabiasz? Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Woda! IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 12:42 Już z godzinkę temu zjadłam jogurcik naturalny, mam jeszcze jabłuszko i póki co nie mam ochoty na nic więcej. Wodę popijam powoli, ale i tak już w nocy wyrobiłam dzisiejsze wymagania w tej kwestii :) A siku to biegałam co 5min, czyli nadal jestem naprawiona :))) Cały czas coś robię, grzebię w papierkach, itp. A Ty Kinia co porabiasz? Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Woda! 19.09.03, 13:01 Ewelinko, a mi jakoś dzisiaj woda nie idzie :( Stoi sobie na biurku, ale ubyło jej dosłownie może z trzy łyczki. Zaraz się za nią zabiorę porządnie... Ja mam dzisiaj dużo pracy. Muszę zaplanować szkolenia dla naszych Partnerów na cały następny kwartał, a żeby to zrobić to muszę się spotkać z czterema osobami ode mnie z działu i z osobą od szkoleń w dziale edukacji... I tak biegam pomiędzy jedną osobą a drugą i wstukuję wszystko do tabelek. Poza tym muszę zrobić jeszcze podsumowanie po szkoleniu wczorajszym, przejrzeć ankiety, poodpowiadać na zapytania Partnerów... Dużo pracy jeszcze przede mną, a chęci jakoś nie mam :( Zjadłam owocka i jogurt. Chyba za dużo jak na raz... Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Zakręcona jestem IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 13:02 Widzę, że dwa razy wysłałam tego samego posta, nie mam pojęcia jakim cudem. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones A ja jakaś przymulona :( 19.09.03, 13:35 Woda nadal mi nie idzie :( Oj, dzisiaj jakiś kiepski dzień mam... Jak na złość mam dużo pracy, a nic mi się nie chce :( Czekam z utęsknieniem do 16-stej i stąd zmykam. Nawet gdyby się okazało, że nie zdążyłam wszystkiego zrobić... Biorę się za wodę... Może choć troszkę wypiję. Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina A weekend tuż, tuż :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 14:19 Przymulona też troszkę jestem z braku snu. Ja z utęsknięniem oczekuje 15 i też zaraz zmykam. Myślę, że jak wyjdę na świeże powietrze i do słonka to od razu będzie lepiej. Dobrze, że dzisiejszy dzień taki pracowity przynajmniej szybko mija. Fajnie, że jutro wybija dzień o nr 13, nareszcie :))) Kinia jak długo chcesz być na tej lodowej??? Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: A weekend tuż, tuż :))) 19.09.03, 14:29 Ewelinka, Ja to myślę, że jeśli od poniedziałku będę na lodowej to już chyba do końca życia :) Żartuję teraz, ale ta dieta jest dla mnie idealna. Tylko trzy dni je się coś co jest rozpisane, dwa dni je się lody i dwa dni to na co ma się ochotę. Tak więc jak dla mnie to jest super. Oby tylko działało. Zobaczę jak sie będę na niej czuła i albo zrezyguję po tygodniu albo będę kontynuowała... Buziaki Kinia P.S. Wody wypiłam już ponad połowę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: A weekend tuż, tuż :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 19.09.03, 15:19 Kiniu, Tak jak mówiłam uciekam jest już 15.15. Jestem padnięta po całym tym tygodniu, podejrzewam, że Ty jeszcze bardziej. Póki co, zjadłam jogurt naturalny i jabłko. W domu zaserwuję sobie może brokuły. Miłego weekendu Powodzenia w oglądaniu domków (może akurat tym razem coś Was zachwyci i będzie to koniec poszukiwań) :))) No i smacznego niedzielnego obiadku :) Do poniedziałku Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ja też już wychodzę... 19.09.03, 16:02 Ewelinko, Ja też już uciekam. Idę na zakupy, może coś sobie kupię ładnego, bo dzisiaj jest u nas otwarcie tego sklepu H&M, a potem idę szukać tych odżywek, żebym od poniedziałku mogła iśc na lodową :) Buziaki i udanego weekendu Kinia P.S. I do poniedziałku, kiedy już będziemy wolne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Ja też już wychodzę... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 08:24 Cześć Kiniu, Poniedziałek zaczyna mi się niezbyt miło, ale zacznę od przyjemniejszego, czyli... W piątek przez cały dzień zjadłam tylko ten jogurt i jabłko, a w domu brokuły. W sobotę na śniadanie te dwa jajka w postaci jajecznicy, a wieczorem, dosłownie cztery gryzy mięsa. W niedzielę na śniadanko zjadłam mały kubeczek zupki grzybowej (bo specjalnie poprosiłam o odłożenie w sobotę porcji dla mnie na niedzielę) i troszkę takiego robionego twarogu z czosnkiem. Później byliśmy u babci Miśka więc do kawy poczęstowałam się cukierkiem i z czterema ciateczkami (takimi herbatnikami), a później pojechaliśmy na tę obiecaną szarlotkę z gałką lodów, miała być do tego jeszcze polewa czekoladowa, ale była owocowa. I to miał być koniec, ale po powrocie do domku zażyczyła sobie jeszcze kromeczkę z żółtym serem z mikrofalówki, bo miałam na nią straszną ochotę, było to ok. 21 i chyba nie był to najlepszy pomysł, bo bolał mnie po niej brzuszek prawie do rana. Nie zaczę z Wami lodowej, bo niestety nie mogę w tej chwili pozwolić sobie na tę odżywkę białkową, a bez niej dieta nie ma sensu. Postanawiam, jeść dalej podobnie jak proponuje kopenhaska, opierać się na podobnych produktach, choć nie tak rygorystycznie. Właśnie piję kawkę. A jeśli chodzi o feralny początek dnia, to zniknęły mi wszystkie wizytówki szefa ok.500szt. albo i więcej i notesy z numerami telefonów. Po przeanalizowaniu sytuacji domyslam się jak to się stało. Mianowicie w piątek pościągałam wszystko z biurka (a te wizytowniki stały właśnie na moim biurku), aby sprzątaczka je dokładnie wymyła. To co ściągnęłam z biurka położyłam na stoliku pod ścianą, a oprócz tego położyłam tam karton po tonerze z kartka do wyrzucenia. I "mądra" pani sprzątaczka pomyślała chyba, że wszystko należy wyrzucić, bo zostały mi 3puste przegródki na dokumnety i 3 puste pudełka na wizytówki :))) Kinia, a jak u Ciebie??? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 08:07 Cześć Dziewczynki :) Jesteśmy już po :) Udało się wreszcie :) W sobotę co prawda korciło mnie żeby zjeść coś innego niż kurczaka, ale wyciągnęłam Maćka do kina i jakoś mi czas zleciał :) Za to niedzielę do tej pory "czuję". W związku z tym, że jechaliśmy na obiad do mojej mamy, a potem musieliśmy jechać jeszcze na obiad z okazji ileś tam lecia Maciuszka rodziców, to nie jadłam w domu śniadania tylko wypiłam kopenhaską kawkę :) U mojej mamy byliśmy około 12-stej. I jak usiadłam przy stole o 12- stej to odeszłam od niego około 14-stej. Odeszłam??? Nie, to jest źle powiedziane. Ja się odczołgałam... A teraz uwaga co zjadałam. I tak wiem, że mi nie uwierzycie, bo nawet moja mama i Maciek, którzy to widzieli do tej pory nie mogą w to uwierzyć. Najpierw jak tylko zobaczyłam, że mama niesie knedle to zabrałam jej dwa z półmiska i zjadałam tak na sucho bez śmietanki. Potem zjadałam talerz zupki pomidorowej z ryżem, a potem usiadałam do knedli. I uwaga!!!! Zjadałam 31 lub 32 knedle... A potem jeszcze dwa duże kawałki ciasta, które moja mama upiekła rano... I czułam się całkiem nieźle, ale diabeł mie podkusił i zjadałam jeszcze jeden talerz zupy... I to prrzeważyło szalę. Zrobiło mi się tak niedobrze, brzuch zaczął mie tak boleć, że myślałam, że pęknę. A przede mną była jeszcze wizja obiadu u Maćka rodziców. Ale przynajmniej wiedziałam, że tam mnie nie będzie nic korciło, bo mi nie smakuje kucnia Maćka mamy :( Jedynie ciasta stanowić mogły pokusę. Droga do Maciucha rodziców była koszmarem. Co jakiś wybój na drodze to mi wszystko podchodziło do gardła. A jak myślałam o tej wałówce, którą mama nam naszykowała (knedle, pierożki, ciasto, kotleciki i sałatka jarzynowa, którą uwielbiam, a której nawet nie spróbowałam przez te knedle) to mi się robiło jeszcze gorzej. U Maćka rodziców po prostu siedziałam przy stole i starałam się nie zasnąć. Brzuch mnie bolał koszmarnie i jeszcze o 18-stej nie miałam siły nic wziąć do buzi. Ciasta leżały na przeciwko mnie i nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Woda stała w szklance i raz na pół godziny wypijałam łyka... Czułam się tak źle, że nawet nie miałam siły się odzywać :) Do domu wróciliśmy około 20-stej i od razu położyłam się spać. Dzisiaj rano nadal czuję te knedle i dlatego nie wzięłam nic do jedzenie do pracy. Zjem dopiero jak wrócę do domu. Ale oczywiście nie wszystko co jest zapisane w diecie lodowej na dzisiaj. Ponieważ ja niecierpię rybky to zjem sobie jajecznicę z pomidorkami, bo to uwielbiam. No i tą odżywkę sobie zrobię, ale tylko jedną, bo dwóch pewnie nie dam rady wypić. Mam tylko nadzieję, że to będzie smaczne, bo wydałam na to w piątek 70 zł :( Ale czego się nie robi żebyć być szczupłą :) Buziaki Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jesteśmy już po i co teraz??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 08:27 Cześć Kiniu, Poniedziałek zaczyna mi się niezbyt miło, ale zacznę od przyjemniejszego, czyli... W piątek przez cały dzień zjadłam tylko ten jogurt i jabłko, a w domu brokuły. W sobotę na śniadanie te dwa jajka w postaci jajecznicy, a wieczorem, dosłownie cztery gryzy mięsa. W niedzielę na śniadanko zjadłam mały kubeczek zupki grzybowej (bo specjalnie poprosiłam o odłożenie w sobotę porcji dla mnie na niedzielę) i troszkę takiego robionego twarogu z czosnkiem. Później byliśmy u babci Miśka więc do kawy poczęstowałam się cukierkiem i z czterema ciateczkami (takimi herbatnikami), a później pojechaliśmy na tę obiecaną szarlotkę z gałką lodów, miała być do tego jeszcze polewa czekoladowa, ale była owocowa. I to miał być koniec, ale po powrocie do domku zażyczyła sobie jeszcze kromeczkę z żółtym serem z mikrofalówki, bo miałam na nią straszną ochotę, było to ok. 21 i chyba nie był to najlepszy pomysł, bo bolał mnie po niej brzuszek prawie do rana. Nie zaczę z Wami lodowej, bo niestety nie mogę w tej chwili pozwolić sobie na tę odżywkę białkową, a bez niej dieta nie ma sensu. Postanawiam, jeść dalej podobnie jak proponuje kopenhaska, opierać się na podobnych produktach, choć nie tak rygorystycznie. Właśnie piję kawkę. A jeśli chodzi o feralny początek dnia, to zniknęły mi wszystkie wizytówki szefa ok.500szt. albo i więcej i notesy z numerami telefonów. Po przeanalizowaniu sytuacji domyslam się jak to się stało. Mianowicie w piątek pościągałam wszystko z biurka (a te wizytowniki stały właśnie na moim biurku), aby sprzątaczka je dokładnie wymyła. To co ściągnęłam z biurka położyłam na stoliku pod ścianą, a oprócz tego położyłam tam karton po tonerze z kartka do wyrzucenia. I "mądra" pani sprzątaczka pomyślała chyba, że wszystko należy wyrzucić, bo zostały mi 3puste przegródki na dokumnety i 3 puste pudełka na wizytówki :))) Kinia, a jak u Ciebie??? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 08:49 Ewelinko, No to ładnie Cię Pani Sprzątaczka urządziła :( Wspólczuję bardzo, bo wiem, że takie wizytówki to skarb wielki... Mam nadzieję, że jakoś uda Ci się odzyskać utracone dane :) Co do jedzonka niedzielnego to jest z Ciebie bardzo dumna :) A Ty czemu nic na mnie nie piszesz? Przecież należy mi się niezły opieprz za te ponad 30 knedli :) Dzisiaj od rana piję wodę. Nic nie wezmę do ust... Ja też się troszkę zastanawiam nad tą lodową. Ale już kupiłam tę odżywkę to spróbuję. Smaczna jest ta dieta i możliwa do stosowania w pracy tak więc czemu nie :) Tylko dzisiaj troszkę mniej zjem niż jest w planie, bo jeszcze czuję te knedle w brzuszku. Dzisiaj zaczynają mi się trzy szkolenia dla Partnerów. Ale na szczęście tylko przy jednym muszę coś robić, bo dwa pozostałe są organizowane przez nasz Dział Edukacji i to oni się tam wszystkim zajmują. A teraz idę poukładać ciasteczka na szkolenie. Aż mi się niedobrze robi jak o nich myślę :( To tak smao jak dzisiaj rano, jak robiłam kanapkę Maciuniowi. Dosłownie wszystko mi do gardła podeszło... Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jesteśmy już po i co teraz??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 09:00 Kiniuś, No co Ty, nie będę Cię ochrzaniać za takie pyszne knedelki. Pomyśl jak mamusi musiało być miło. A Maciuszek też z pewnością się cieszył, że Kinia wreszcie normalnie je, tylko uważaj żeby teraz trzy razy w tygodniu nie zaciągał Cię do Twojej mamusi na smaczne obiadki :))) Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 09:09 Dziubek po obiedzie u mojej mamy też się ledwo ruszał, tak więc nie grozi mi, że będzie mnie tam zabierał częściej :) Bo my zawsze po obiedzie u mamy oboje leżymy i płaczemy, że nas brzuszki bolą. Co prawda Maciuszek je trzy razy mniej niż ja, ale i tak jak na niego to je bardzo dużo :) Tak działa na nas kuchnia mojej mamy :) My u niej nie potrafimy mało zjeść. Tylko zawsze tak się nażeramy na maxa :( Jak jemy w domu u nas to jemy normalne porcje... To jedzenie mamy to jakieś tajemnicze jest :) To znaczy tajemniczo pyszne i to dlatego :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jesteśmy już po i co teraz??? IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 08:50 No to ładnie Kiniuś zaszalałaś :))) Ale co tam należało się po takiej głodówce :) Ja w ciągu całej niedzieli nie najadłam się aż tak strasznie, tzn. co zjadłam to byłam najedzona, ale szybko mi to przechodziło, dopiero po tych dwóch małych kromeczkach było mi bardzo źle, bo tak na noc je zjadłam, jak się obudziłam o 3.30 to nadal je czułam, ale teraz całe szczęście już gdzieś się ulotniły z mojego żołądka. Póki co też nie mam nic do jedzonka, w ciągu dnia kupię sobie coś w sklepie. Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jesteśmy już po i co teraz??? 22.09.03, 09:02 Wiesz Ewelinko, ja wcale nie żałuję, że tyle zjadałam. To znaczy nie tak to chyba powinnam napisać. Żałuję tylko tego, że mi było i jest niedobrze, ale tego, że to tyle tysięcy kalorii to mi nie przeszkadza wcale :) Ale chyba więcej nie zaryzykuję zjedzenia takiej ilości, bo jeśli mam się tak czuć jak wczoraj i dzisiaj to ja dziękuję :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Jem śniadanko :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 10:22 Poszłam do sklepu i kupiłam sobie puszkę tuńczyka w sosie własnym (0 tłuszczu i 0 węglowodanów, same białko), małego pomidorka, zielonego i kiszonego ogórka. Zrobiłam sobie z tego sałatkę i teraz ją wcinam. Smaczna. A na jutro upatrzyłam sobie pstrąga w warzywach w puszce, o ile nadal będę miała na niego ochotę. Teraz próbuję połączyć kopenhaską i tę dietę plaż, jedząc określone produkty, ale bez narzuconego konkretnego menu. Tyle, że dieta plaż zabrania również jogurtów i wszelkich owoców, przynajmniej przez dwa tygodnie, ale nie mam zamiaru już się katować, tylko posługiwać się rozsądkiem :) Jak domki? Na czym byliście w kinie? Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jem śniadanko :) 22.09.03, 11:29 No, proszę jakie smakowite śniadanko sobie zrobiłaś :) Ja tam nadal nie mam na nic ochoty :( Ciągle mi niedobrze po tych knedlach :( I nawet myśleć o jedzeniu nie mogę :( Ja też myślę, że nie ma co się katować. Najważniejsze to jeść rozsądnie i wtedy nam się uda utrzymać osiągniętą wagę :) Ja zdecydowałam się na lodową, bo to dla mie nie jak dieta. Tylko trzy dni jedzenia określonych potraw, dwa dni lodowe, czyli najsmaczniejsze i dwa dni kiedy jeszcze to na co masz ochotę, czyli np. sałatka jarzynowa mojej mamy :) O domkach to mi się już nawet pisać nie chce. Niby z dwóch wybraliśmy już jeden, ale ja ciągle nie jestem co do niego przekonana. Po pierwsze duży bardzo, bo to aż 150 metrów, a po drugie on jest w Legionowie, czyli ponad półtorej godziny jechałabym do pracy :( I jeszcze do tego te bliźniaki stoją blisko torów kolejowych i boję się, że może być głośno. A jeśli chodzi o kino to byliśmy na "Starej Baśni". Po tym jak zobaczyłam zwiastun tego filmu to nawet iść na niego nie chciałam, bo myślałam, że będzie beznadziejny. Bo przecież w reklamówkach to zawsze najfajniejsze fragmenty niby pokazują :) Ale jak pojechaliśmy do kina to okazało się, że "Basenu" nie grają i że za pięć minut zaczyna się to. No i kupiliśmy bilety i nie żałuję, bo film naprawdę warty obejrzenia :) Co prawda jak mi tata zaczął opowiadać wczoraj książkę to nic wspólnego to ze sobą nie miało, ale ja nie czytałam książki i film mi się podobał :) Buziaki Kinia P.S. A dzisiaj po pracy jadę do domku i zabieram się za prasowanie, bo mi się już cała góra rzeczy zebrała :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Prasowanie - brrr... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 12:46 Tak jak już Ci kiedyś pisałam, to mnie przestrzeń nie przeraża i te 150metrów, jak dla mnie brzmi super, ale te tory, to masz rację, mogą przeszkadzać, chociaż po pewnym czasie podobno człowiek się przyzwyczaja i nawet jak pociąg przejeżdża to nie słyszy :) No i ta 1,5 jazda do pracy, też niezaciekawie. Ja, kiedy dojeżdzałam autobusem to też zabierało mi to sporo, do pracy 40min. jazdy + 15 spacerku na nogach, a z powrotem 15 min. spacerku + 60min. jazdy. To było do poprzedniej siedziby, bo od czerwca cała nasza firma przeniosła się i teraz to zajmowałoby mi chyba z 1,5-2godziny w jedną stronę przy sprzyjających wiatrach. Ale na całe szczęście mam już autko i teraz nie jestem już zależna od komunikacji, tylko sama od siebie i droga do/z pracy zajmuje mi 15-20minut :)) A samo słowo prasowanie powoduje pojawienie się u mnie ciarek, brr. Nie cierpię tego robić. Dobrze że większości moich ciuchów nie trzeba prasować :)) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Prasowanie - brrr... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 13:52 Nie ma mojej koleżanki z biurka obok więc mam pracy więcej niż zwykle. Zjadłam cukierka, wypiłam 0,5 litra wody i smażę się tak tu gorąco. Ale jeszcze tylko godzinka i do domku :)) A Ty jak tam, też dużo pracy? Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Prasowanie - brrr... 22.09.03, 14:03 U mnie z pracą to dzisiaj tak średnio. Niby mam sporo rzeczy do zrobienia, ale że to nie za bardzo pilne jest to jakoś mi się do tego nie spieszy... Przed chwilką skończyłam jakieś nudnawe godzinne spotkanie. Nie lubię tak marnować czasu :( A teraz idę po drugą butelkę wody, bo właśnie skończyłam moje 1,5 litra :) Czuję się coraz lepiej i myślę, że jest szansa że zjem dzisiaj jajeczniczkę z pomidorkiem i wypiję tę planową odżywkę :) Kinia Jones P.S. Chociaż tak szczerze to się cały czas zastanawiam czy zdecydować się na tą dietę czy nie... Czy może dać sobie tydzień takiego w miarę normalnego jedzenia i zacząć dietować od przyszłego poniedziałku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Prasowanie - brrr... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 15:28 Kinia, myślę, że ten pomysł z tygodniową przerwą od narzucanej diety jest bardzo dobry. Nikt przecież nie mówi, że masz się rzucać na jedzenie, ale przynajmniej nie będziesz miała narzucone, że dzisiaj to a jutro tamto, tylko sama sobie będziesz ustalać, a Twoja psychika odpocznie od żywieniowych nakazów. Szczególnie, że dietkę miałaś rozpocząć z Agusią, która gdzieś zniknęła i nie daje znaków życia. Ja zjadłam jeszcze trochę paluszków. Zrobiłam co miałam zrobić i zbieram się do domku. Pod wieczór widzę się z przyjaciółką, a po przyjściu do domku chciałabym trochę poczytać, bo brakuje mi tego. Miłego prasowania i do jutra Kiniuś Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Prasowanie - brrr... 22.09.03, 15:39 Wiesz, Ewelinko, że właśnie weszłam napisać Ci to co tym mi napisałaś :) To o tej przerwie tygodniowej w reżimowym jedzeniu :) Że zacznę lodową od przyszłego poniedziałku. Odżywkę do niej mam i jakoś tak się jeszcze do niej psychicznie przygotuję. Bo dzisiaj to nie byłam przygotowana wcale. Bo źle się czułam po wczorajszym obżarstwie i nawet nie miałam siły myśleć o jedzeniu ani o zabraniu ze sobą do pracy odżywki. Tak więc ten tydzień to będzie taka przejściówka, a od następnego poniedziałku zacznę lodową :) A dzisiaj zjem sobie w domku sałatki jarzynowej i kotlecika :) Chyba dam radę, bo coraz lepiej się czuję :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Prasowanie - brrr... 22.09.03, 14:05 Ja teraz do pracy jadę ponad godzinę :( Mieszkamy na drugim końcu Wawy niż pracujemy. Ale to jeszcze tylko do końca października. Bo od listopada będziemy mieszkać w Centrum. Przeprowadzamy się na kilka miesięcy, to znaczy do momentu kiedy nie będziemy mogli już zamieszkać w naszym domku, do kawalerki. Co prawda to jeden pokój, ale przynajmniej zaoszczędzimy miesięcznie 700 zł dzięki temu. A u nas teraz to każdy grosik się liczy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Przeprowadzka IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 22.09.03, 15:21 Racja, lepiej się teraz trochę pognieść, na rzecz przyszłych korzyści, czyli własnego większego domku lub mieszkanka, szczególnie, że będziecie mieć bliżej do pracy. Zaoszczędzicie podwójnie, bo pieniążki i czas, a czas to też pieniądz :))) Ewelina :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Przeprowadzka 22.09.03, 15:35 Ta przeprowadzka tym bardziej mi się podoba, że ta paskudna zima niedługo do nas zawita i przynajmniej nie będę musiała jeździć godzinami tymi zimnymi autobusami :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Aguś, gdzie jesteś??? 22.09.03, 15:53 Aguś!!! Co się z Tobą dzieje? Bo ja już odżywkę mam i jestem gotowa zacząć dietkę lodową... Tylko czekam na Ciebie :) Co prawda postanowiłam, że zacznę lodową dopiero od przyszłego poniedziałku, bo potrzebuję chwili wytchnienia od rozpisek jedzeniowych, ale jestem w stanie zacząć ją ewentualnie od środy :) Daj znać co robimy, bo najpóźniej zaczynam lodową od poniedziałku, 29 września :) Na coś w końcu tę odżywkę kupiłam :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Jestem..., jestem.... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 23.09.03, 08:29 Cześć dziewczyny, przepraszam, że się nie odzywam, ale mam tyle pracy, że czasem nie mam nawet czasu wyjść do kibelka... - to na nieszczęście..., a na szczęście - nie mam też czasu jeść! Ja jestem bardzo chętna do rozpoczęcia lodowej - nie mogłam jej rozpocząć teraz, bo mam akurat okres, a znoszę go dość boleśnie, więc nie chciałam jeszcze do tego wszystkiego zaczynac lodowej..., od poniedziałku 29 byłoby super, gdyby nie to, że w piątek 3.10 mam impreze, na której nie sposób będzie nie napić się alkoholu... : ( Tak więc najbardziej odpowiadałoby mi rozpoczęcie w weekend (jutro przyjżdża do mnie przyjaciółka i obiecałam jej lasagne, więc muszę próbować w trakcie przyrządzania sosu : ))... Kinia, co byś powiedziała na piątek? A może ja zacznę a Ty dołączysz w pon.? Jaką kupiłaś tę odżywkę??? Buziaczki, A. p.s. i oczywiście wiiiiiiiiieeeeeellllllkie gratulacje dla Ciebie i Eweliny z okazji pomyślnego zakończenia 13-nastki!!!! p.s. postaram się zaglądać tu dzisiaj od czsu do czasu, ale dzisiaj też mam cięzki dzień... mam nadzieję, ze się uda Całusy, a. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jestem..., jestem.... 23.09.03, 09:26 Cześć Aguś :) Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że się wreszcie odezwałaś :) Ja kupiłam odżywkę czekoladową firmy Olimp - 80% białka. Kupiłam takie duże opakowanie 750 gram. Ten facet co sprzedawał polecał mi ją i powiedział, że powinna mi starczyć na miesiąc, czyli akurat na tyle co planuję dietę :) Tak więc zaczynam do poniedziałku, 29 września :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agus Re: Jestem..., jestem.... IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 23.09.03, 16:17 Kinia, mnie trudno jest zaplnaować dietę nawet na 2 tygodnie, a co dopiero na miesiąc ..., ale napewno pójdę na lodową - choćby na tydzień..., albo zacznę przed Tobą, albo dołączę do Ciebie! Cisze się w kazdym bądź razie, z Twojego wsparcia... A co z tymi serkami, które moga zastąpić odżywkę? Czy one istnieją? : ) Ile kosztuje taka odżywka? Buziaki, do jutra! Aguś Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Lodowa :) 25.09.03, 08:01 Aguś, co do tych serków to podobno najwięcej białka to ma serek wiejski. Ale ja mam problem z tym serkiem, bo kiedyś go jadałam codziennie i mi obrzydł do tego stopnia, że teraz jak o nim tylko pomyślę to mi się niedobrze robi. Pytałam kolegę o te serki wysokobiałkowe to mi polecił wiejski właśnie i powiedział, że kiedyś udało mu się kupić jakiś taki co miał chyba 30% białka, ale był nie do zjedzenia - paskudny i śmierdzący przeraźliwie :( A wiejski to nie wiem ile tego białka ma, ale myślę, że za mało. Tym bardziej, że ta odżywka to powinna być co najmniej taka 80% białka. Ja to bym wolała oczywiście jeść serki, zawsze to łatwiej niż przyrządzać te odżywki na mleku, ale czego się nie robi żeby ładnie wyglądać :) Ja kupiłam odżywkę firmy Olimp, czekoladową. Takie duże opakowanie 750 gram, które podobno ma mi starczyć na miesiąc kosztowało mnie 68 zł. Jeszcze jej nie próbowałam, ale może dzisiaj się skuszę :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Wtorek :) 23.09.03, 07:50 Cześć Ewelinko :) No i mamy kolejny dzień "po" :) Ale wczoraj fajnie mi popołudniu było. Nie musiałam jeść mięsa ani sałaty ani nieczego co by było gdzieś zapisane :) To przesunięcie o tydzień lodowej to był jednak dobry pomysł. Potrzebny mi był odpoczynek od diety :) Nawet jeśli składać by się miała ona z lodów, które uwielbiam przecież :) Zjadałam wczoraj sobie sałatki jarzynowej i kotlecika, takiego w panierce, a co mi tam :) I lody sobie zjadałam i jeszcze cukierka :) I nawet łyka coli się napiłam, chociaż wiem, że nie powinnam, bo ja nie mogę pić gazowanego. Ale ona była już prawie wygazowana. A dzisiaj wzięłam sobie do pracy kanapkę z polędwiczką i z sałatą w środku i pomidora i jabłko. I jeszcze poprosiłam Maćka żeby wyskoczył w trakcie pracy do takiej cukierni obok niego i mi kupił jedno z moich ulubionych ciastek, takie francuskie w miodzie :) W końcu od następnego poniedziałku znów przez cztery tygodnie nie będę mogła spróbować takich pyszności. Niby dwa dni w lodowej są dowolne, ale ja postanowiłam i tak nie jeść wtedy słodyczy. Tak więc muszę troszkę sobie dogodzić przez ten tydzień :) Ale oczywiście nie za bardzo. Zresztą ta niedziela z tymi 30 knedlami była dla mnie wystarczającą nauczką :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 08:15 Fajnie, że czujesz się lepiej i że tak pozytywnie nastawiasz się, bo ja czuję się nie za bardzo, a i tak już od rana mam ochotę na dogadzanie swemu podniebieniu, już myślę o jakiś ciasteczkach, a w sklepie był taki ładny eklerek, do którego przymierzam się już parę miesięcy. I w ogóle mam takie uczucie głodu w żołądku, jak zwykle po przejedzeniu dnia poprzedniego :) Że też wszystkie myśi muszą krążyć wokół jedzenia. Ale zrobiłam sobie znów wodę z cytrynką, taką zimną :)) Buźka Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 09:28 Wypiłam sobie właśnie kopenhaską kawkę :) Tak z przyzwyczajenia nie dodałam mleka :) A teraz to chyba zjem sobie jabłuszko, bo kupiłam sobie takie duże, zielone. Musi być bardzo kwaśniutkie, czyli takie jak lubię :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 09:49 A ja jestem strasznie głodna, ciekawe dlaczego. Na kopenhaskiej jadłam mniej niż wczoraj i nie byłam głodna. Chyba też zaraz coś zjem, myślę o tym pstrągu w warzywach, co pisałam o nim wczoraj, zaraz chyba wybiorę się do sklepu :) Ja kawki jeszcze nie wypiłam bo była i potrzebna ta woda z cytrynką : Mój język już znormalniał :))) Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 10:30 Ja głodna nie jestem, ale jakoś mam cały czas ochotę na coś słodkiego. Dosłownie identycznie jak przed okresem... Dziwne... Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 11:04 Pstrąga już dawno zjadłam, do tego 3 małe kiszone ogórki :) Teraz piję kawkę i jem rogaliczki babuni mini z nadzieniem czekoladowym, chyba już mi troszkę przeszło to przejedzenie skoro tak wcinam :) Ale też mam ciągle jakieś zachcianki, w ciązy nie jestem, bo te zachcianki to mam od zawsze :) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 11:15 Ja też taka bardzo zachciankowa jestem :) Przed chwilką przechodziłam obok naszego firmowego barku i spojrzałam na lodówkę z lodami i chyba pójdę i kupie sobie loda jakiegoś :) A co tam, taki wstęp do lodowej sobie zrobię :))) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 12:34 No i co? Był ten lód? Jaki? Ja ma sporo roboty, same takie głupotki, ale co chwile coś. Za układanie wizytówek nie zabrałam sie i nie mam zamiaru. Drukarka przed chwilą odmówiła mi posłuszeństwa i tak przez pół godziny z nią pertraktowałam, no i zlitowała się nade mną. Działa :) Trochę mi się ciągnie dzisiaj, mogłaby już być 15. Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 13:05 O lodzie to już dawno zapomniałam :) To był lód z Algidy, który nazywa się "Krówka" i jest karmelkowy. Jest pycha, ale ma jedną wadę. A mianowicie jest mały :( Takich lodów to ja bym mogła z dziesięć na raz zjeść. Mam nadal ochotę na lody i chyba wyskoczę do sklepu i kupię sobie takiego litrowego :) Bo taki to jest dla mnie o.k. Bo po co się rozdrabniać :) A u mnie praca jakoś idzie i czas tez mi szybko leci. Jeszcze tylko trzy godzinki i do domku. I prasowanie :( Bo wczoraj, oczywiście, nic nie zrobiłam : ( Dosłownie nic :( Nawet nie pozamiataliśmy podłóg, tak więc wszystko zostało na dzisiaj :( A ja tak niecierpię sprzątać :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 13:20 Robisz mi coraz większego smaka na te lody :)) Lody o smaku toffi, karmelowym, cappucino,malaga, tiramisu itp. lubię najbardziej. Na owocowe muszę mieć chęć:) Ja wczoraj przez całe popołudnie też nic nie zrobiłam poza obżeraniem się i przeczytaniem gazety. Smętny ten dzisiejszy dzień. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 14:26 Ja jem kolejnego loda :) Ale one takie małe, że ledwo je czuję w brzuszku :) U mnie dzisiaj jakoś wyjątkowo szybko czas leci. Za półtorej godzinki wychodzę do domku :) Dzisiaj wyjątkowo dużo w pracy zrobiłam. Aż się dziwię, bo jakoś wcale się na to nie zapowiadało. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 14:59 Nareszcie dzisiejszy dzień w pracy dobiega końca. Zbieram sie do domku, nie mam żadnych konkretnyhc planów na popołudnie. Ale mam dwie Marie Claire, więc z miłą chęcią nadrobię zaległości. Zjadłam jeszcze parę ciasteczek, ale jestem wstrętny obżarciuch :) Miłego popołudnia Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 23.09.03, 15:03 Miłego czytania Ewelinko :) Mi została jeszcze godzinka i też wychodzę do domku :) Maciuszek po mnie przyjedzie i przywiezie mi moje ulubione ciasteczka i znów się zasłodzę. Dzisiaj po południu muszę się zmusić i jednak trochę poprasować, bo już Dziubek nie ma koszulek uprasowanych :) Buziaczki i do jutra Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Dzisiaj ja umieram :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 23.09.03, 08:00 Kiniuś, Umieram, jest mi tak pasudnie jak Tobie wczoraj. Po przyjściu do domu nastawiona na gotowanie brokuł, otwieram patelnię stojącą na piecu, a tam pyszne tzw. bitki z polędwicy z cebulką - moje ulubione, otwieram garnek a tam marchewka z groszkiem, no i już rozpływałam się. Nałożyłam sobie wyjątkowo pełny talerz, bo i tak wiedziałam, że jak nałożę mniej to będę latać i dobierać. Zjadłam i poleciałam nałożyć sobie dokładkę (oj ja głupiutka), a później to już tylko umierałam, i był to ten etap skrajnej rozpaczy, gdzie już nie można się ruszać, ale można wepchnąć w siebie pare ciastek. Do teraz czuję tę polędwice. Zawsze jak się tak najem to następnego dnia chce mi się czegoś zimnego i kwaśnego, więc rano wypiłam szklankę wody z cytryną, a przed chwilą kupiłam sobie takiego wodnego loda z algidy, tylko okazało się, że to jest taki mocno niebieski koloryzujący, a ja chciałam jakiegoś owocowego, no ale i tak nie mogłam mu się oprzeć, bo był zimny i kwaśny, więc teraz mam cały język granatowy :), ciekawe jak ja tu będę teraz buźkę otwierać :) Wczoraj zostawiłam pani sprzatającej kartkę, że to co wyrzuciła wcale nie było do wyrzucenia i że jak się da, to proszę o oddanie tego. No i się dało :) Mam właśnie na biurku ok.500 wizytówek, które muszę poukładać alfabetycznie :((( jak ja tego niecierpię. Zawsze gdy mam do ułożenia 5 nowych wizytówek to już jestem chora i przeklinam te papierowe kartoniki, no i teraz to z rozpaczy chyba padnę... Właśnie przyszedł szef i z tego co wiem, to ma zamiar zabawić w biurze cały dzień. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Dzisiaj ja umieram :( 23.09.03, 08:06 Oj Bidulko, współczuję bardzo, bo wiem dokonale co czujesz. Ja już dzisiaj czuję się dobrze, ale potrzeba mi było 24 godzin na to by się lepiej poczuć. Mam nadzieję, że Tobie to zajmie krócej :) Tak czy inaczej tym jednorazowym obżarstwem to się nie przejmuj. Zasłużyłyśmy sobie na nie, bo przecież ślicznie przeszłyśmy Kopenhaską :) A dzięki temu wczorajszemu "wyczynowi" przez najbliższy czas już się tak nie napchasz :) Bardzo się cieszę, że wizytówki się jednak znalazły :) A co do układnania to ja też tego niecierpiałam. Wolę już przepisać dane do komputera i móc potem wszystko szybko znaleźć niż przeglądać te małe karteluszki. Ale masz cały dzisiejszy dzień na zrobienie tego, tak więc głowa do góry :) Ja to chyba dzisiaj za dużo pracy mieć nie będę. Ale u mnie to nigdy nic nie wiadomo :) Teraz idę na recepcję przygotować salę na drugi dzień szkolenia i zrobić sobie kawkę. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Czwartek... 25.09.03, 07:56 A ja wczoraj byłam na urlopie :) We wtorek po południu postanowiłam, że żeby posprzątać, poprasować i w ogóle zrobić cokolwiek w domu to muszę wziać sobie jeden dzień wolnego, bo tak po powrocie z pracy to nic mi się nie chce. I wczoraj byłam cały dzień w domku i posprzątałam, poprasowałam i poleniuchowałam sobie troszkę. Przydałby mi się jeszcze jeden dzień wolnego, bo jeszcze okna muszę umyć w sypialni i w dużym pokoju, ale to w poniedziałek zrobię. Bo będę wtedy na urlopie, bo będę opiekowała się moją frecią, która w niedzielę ma operację. Tak więc poniedziałek, czyli pierwszy dzień lodowej spędzę w domku :) A teraz zabieram się do pracy Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 25.09.03, 11:08 Cześć Kinia, Właśnie przed chwilką przyszłam, bo rano miałam do załatwienia jeszcze sprawę na mieście. Wczoraj mnie również nie było, myślałam, że będziesz się martwić, że cały dzień cicho z mojej strony, a tu się okazuje, że Ciebie również nie było, nieźle :)) Ja załatwiałam wczoraj sprawy na uczelni, a po południu byłam na drobnych zakupach, obiecałam mamie, że kupię siostrze jakiś fajny plecak do szkoły, no i wybrałam się na poszukiwania go, znalazłam i kupiłam, wyjątkowo szybko. A późne popołudnie, wieczór i noc spędziłam u Misiaka :))) Dzisiaj nie mam nastawienia pracującego, szczególnie, że nie ma szefa... Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek... 25.09.03, 11:16 Ja też się wczoraj martwiłam, że nawet nie napisalam Ci o tym moim urlopie i że nic przez to nie wiesz :) I nawet chciałam wyjść do kafejki internetowej i Ci napisać parę słów, ale tak się zajęłam pracami domowymi, że jak zwróciłam uwagę na czas to była już 15-sta i doszłam do wniosku, że już pewnie poszłaś do domku :) I dzisiaj rano się troszkę zdziwiłam, że się wczoraj nie odezwałaś. I proszę, okazało się, że Ty też wczoraj odpoczywałaś od pracy :) A ja mam teraz dziwny conference call na temat nowych procedur :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 25.09.03, 15:01 Kiniuś, Ja właśnie skończyłam jakieś tłumaczenie i biegnę do domku,a wcześniej jeszcze porozglądać się po sklepach, bo moja młodsza siostra ma w sobotę urodzinki i muszę wynależć jej jakiś prezent. Nie mam pojęcia co jej kupić, z zabawek już chyba wyrosła, może znajdę jakiś fajny ciuszek, bo dziewczynki, to stroić lubią się zawsze niezależnie od wieku, a ona będzie miała 12 latek. Jak ta konferencja, wynudziłaś się? Mnie nawet jakoś znośnie zleciał ten dzień. Fajnie, że dzisiaj już czwartek, bo jeszcze tylko jutro i znów weekend :)) W sobotę wybieram się na jakieś dyskotekowe tańce :) ostatnio mam straszne zaległości w tej kwestii, a trochę ruchu z pewnością mi się przyda. Ty na aerobicu skaczesz, a ja, szkoda mówić, cały dzień siedzę, a w nocy oczywiście leże :)) Co porabiasz popłudniu? Buziaki i do jutra Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek... 25.09.03, 15:14 Ja dzisiaj miałam wyjątkowo dużu pracy :( I jakoś tak mi dzięki temu szybko czas zleciał. Na tej telekonferencji to myślałam, że mi ucho odpadnie. Półtorej godziny to trwało :( Koszmar :( Wprowadzają jakieś nowe proceduty i chcą nas w nich przeszkolić :( A wiadomo jak to jest ze szkoleniami przez telefon, co chwila ktoś się zaśmieje, głośniej coś powie i słyszy się połowę... No, ale mają nam przysłać guide'a to sobie poczytam o co w tym wszystkim chodzi. Na dzisiejsze popołudnie to nie mamy żadnych planów. Może się przejdę do fryzjera włosy podciąć, bo już od dawna się do tego przymierzam. A potem to sobie ugotuję makaronik na obiadek i zjem sobie z pomidorkiem i ogóreczkiem :) A wieczorkiem to namówię Maciuszka żebyśmy zagrali w scrabble, bo ja bardzo lubię, a dawno nie grałam. Buziaki i udanych zakupów Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 07:44 A ja sobie siedzę przed komputerkiem z kawką kopenhaską i z drożdżóweczką z serkiem :) I miło mi, mimo iż na dworze jest przeraźliwie zimno :( Wczorajszy wieczór spędziłam w domu oglądając z Maciuszkiem zdjęcia :) A potem obejrzeliśmy kawałek filmu i poszliśmy wcześnie spać :) Do fryzjera jednak nie poszłam. Jakoś nie miałam nastroju. Może dzisiaj pójdę, albo może jutro jak pojadę do mamy. Zobaczę jak będę miała ochotę. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 08:58 Cześć Kiniu, Siedzę i częsę się ze złości. A jest piątek i tak dobrze się zaczął dzień, tak jak sobie obiecałam wstałam o 5.30 i umyłam włosy (zawsze wstaję wtedy wcześniej, bo nie lubię suszyć suszarką), wyszykowałam się i zadowolona, że dzisiaj piątek przyjechałam do pracy. Gdy wysiadałam z samochodu zauważyłam, że na moim białym sweterku,jest jakaś wielka niebieska plama, jakby wkład z długopisu mi się wylał, nie mogłam się nadziwić skąd ta plama, ale wreszcie się domyśliłam - oparłam o sweter na moment reklamówkę z napisami i odpiła mi się granatowa farba z tej reklamówki, jakim cudem nie mam pojęcia. Pod wodą nie zeszło to, mam nadzieję, że zmywacz pomoże, albo pójde do pralni chemicznej, żeby spróbowali to jakimś detergentem usunąć, ta plama zrobiła się na śliskiej części swetra, więc mam jeszcze cichą nadzieję na jej wybawienie, ale i tak jestem już zła.Następnie chciałam zrobić zamówienie w avonie, ale okazało się, że pozmieniali coś w regulaminie i termin skończył się o północy, a bardzo zależało mi na tym :((( wrrr.. Ja na śniadanie kupiłam sobie eklerka, którego już zjadłam, a teraz popijam go kawką. Wczoraj upatrzyłam już prezent dla mojej siostry (zielony sweterek i takie fajne zielone ala' bojówki i różową bluzeczkę) pomierzyłam to, a w domu "ściągnęłam" miary z jej ciuchów i dzięki temu wiem już jaki ma być rozmiar, dzisiaj tylko pojade i kupię. Byłam tradycyjnie, jak w każdy czwartek na solarium, widziałam się z przyjaciółką i zawiozłam cioci-krawcowej spodnie do przeróbki. A teraz siedzę i trzesę się z zimna. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 10:15 Oj, Ewelinko, współczuję Ci bardzo i mam nadzieję, że Ci się ta plama spierze. Ja dzisiaj pożegnałam się z jednym z moich ulubionych golfików. Starutki był, ale bardzo, bardzo go lubiłam i bardzo mi się podobał, bo był niebieski :) Nie wiem jak go ostatnio uprałam, ale jak go dzisiaj wyciągnęłam z szafy i założyłam to okazało się, że ma rękawy prawie do ziemi i że obok mnie wcisnąłby się do niego jeszcze Maciek :( Tak się dziwnie rozciągnął :( No i musiałam się szybko przebierać a golfik podarowałam Essuni i teraz sobie na nim smacznie śpi :) Ja mam jakoś strasznie dużo pracy. I denerwuje mnie to trochę, bo przecież jest piątek i nie powinno się pracować tylko czekać spokojnie na koniec pracowego dnia :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 11:11 Przynajmniej jak jest co robić, to czas szybciej mknie do przodu. Ja właśnie skończyłam przygotowywać formularze jakiś tam wniosków, a poza tym załatwiłam sobie dzisiaj wcześniejsze wyjście :))) I mogę czmychnąć już o 13, hip hip hura hura hurraaa :))))) Czyli jeszcze tylko dwie godzinki. Nie mogę się już doczekać spotkania z Misiakiem, tak się bardzo stęskniłam, on znów będzie zmęczony, bo całą noc pracował i nadal coś tam robi, zamiast iść spać, ale chce go po prostu czuć obok siebie i będę juz bardzo szczęśliwa :))) Mam nadzieję, że z moim sweterkim nie będę musiała się żegnać, tylko, że naprawi się :)) Tak się cieszę, że znów weekend, za niedługo skończy mi się ta weekendowa beztroska, bo zacznie się uczelnia, a wtedy taki prawdziwy weekend mam tylko dwa razy w miesiącu ;( Buziaki Ewelina :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 11:32 A ja właśnie wróciłam z plotek od mojego byłego :) Pogadaliśmy, pośmieliśmy się, wypiliśmy kawkę i jak zwykle rozmowa zakończyła się na temacie naszych wspólnych zdjęć. Ja bym chciała chociaż z połowę tych, na których jestem odzyskać, a Konrad, mimo iż ich nie ogląda nie chce mi ich oddać :( I tak w koło Macieju od ponad roku :( A ja bym chciała mieć pamiątkę z tych wszystkich miejsc, w których byłam. Ale jemu to jakoś ciężko zrozumieć... A teraz to chyba pójdę do kuchni i zrobię sobie kisiel "słodka chwila" wiśniowy, czyli mój ulubiony :) Buziaki Kinia P.S. Ale Ci fajnie, że wychodzisz o 13-tej. Ja muszę tu siedzieć do 16-stej :( Ale za to w poniedziałek nie idę do pracy. Będę opiekowała się moją Essunią, która w niedzielę o 9-tej będzie operowana... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 12:10 A to bestia z tego Twojego eksa :))) Ja mam wszystkie zdjęcia z poprzedniego związku, to mój były został bez niczego, ale później kiedyś powiedział mi, że znalazł niektóre klisze i zrobił sobie odbitki. Ja wczoraj pozwoliłam sobie na budyń (też słodką chwilę), chciałam czekoladowy, bo taki lubię najbardziej, ale nie było, więc zdecydowałam się na orzechowy, miał dużo orzeszków, ale był taki sobie. A coż to za zwierzaczek ta Essunia? I skąd takie orginalne imię? :) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 12:34 Wiesz, Ewelinko z tymi zdjęciami to było tak, że jak się rozstawaliśmy i od siebie wyprowadzaliśmy to oboje byliśmy pewni, że jeszcze do siebie wrócimy i tak trochę było nam obojętne kto te zdjęcia będzie trzymał. A że Konrad miał więcej miejsca niż ja, bo on się wyprowadzał do siebie, a ja do rodziców, to wziął te zdjęcia. A teraz mu się coś odwidziało i nie chce się nimi podzielić :( A zdjęcia po moim jeszcze poprzednim związku to mam wszystkie ja :) A tamten były to ma chyba tylko jedno, które mu kiedyś dałam w przypływie dobroci :) Co do Essuni to jest to tchórzofretka :) I jej pełne imię to Essi Jones :) Essi wzięłam z książki "Wiedźmin", bo mi się strasznie ta bohaterka spodobała, a Jones to dlatego, bo Maciuszek mówi na mnie Kinia Jones :) I dzięki temu mój freciszon ma na imię Essi a na nazwisko Jones :) Buziaki Kinia P.S. A Ty za pół godzinki zmykasz do domku :) Ale Ci zazdroszczę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i wreszcie piątek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 26.09.03, 12:51 Frecioszonek, no właśnie :)) Chciałam zapytać wcześniej, czy Essunia, to ten/ta...... (zwierzak) o którymś już kiedyś pisałaś. No i nie mogłam sobie przypomnieć jak to było, w każdym razie kojarzyło mi się z korniszonek, tak jak ogórek, wiedziałam, że brzmi podobnie :))) No i chodzi o tego samego zwierzaka, czyli wszystko jasne :))) Zrobiłam już wszystko co należy i powolutko zbieram się :)))) Zyczę miłego weekendu, no i poniedziałku również (Ty zazdroscisz mi dzisiaj, a ja pozazdroszczę Ci w poniedziałek, w sumie to już dzisiaj zazdroszczę Ci tego jednego dnia więcej). Ja spędzam dzisiaj popołudnie z Misiakiem, jutro wieczorem wybieram się na dyskotekę, a w niedziele jedziemy do mnie do domu na urodziny siostry. Piszę, że jedziemy, bo weekend tradycyjnie spędzę u Miśka, ale się cieszę :) Buziaki Ewelina P.S. Tak właśnie patrzę się po moich biurkach (bo mam dwa złączone w kształt litery L) i wstyd się przyznać... ale Ci napiszę, wizytówki jak leżały tak leżą, nie ułożyłam ani jednej, choć czas mogłam znaleźć. Ale ja nie chcę tego robić, chyba kogoś sobie podnajmę, do tej brudnej roboty :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 12:58 No to miłego weekendu Ewelinko :) I naciesz się swoim Misiakiem tak żebyś za bardzo za nim przez następny tydzień nie tęskniła :) Dobrej zabawy na dyskotece i na urodzinkach u siostry :) I do napisania we wtorek :) Buziaki Kinia P.S. A wizytówkami się nie przejmuj. Jakoś się ułożą :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: light Re: No i wreszcie piątek :) IP: *.chiltern.pl 26.09.03, 14:23 PLanuje zaczac diete kopenhaska od poniedzialku, i tak sobie przegladalam Wasze posty, zeby poszukac jakichs wskazowek. Zauwazylam, ze mowicie cos o zamienianiu dni... Czy wolno? I jeszcze jedno pytanie, czy dnia 6 i 13 naprawde trzeba zjesc calego kurczka??? Z góry dziekuje za odpowiedz! Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i wreszcie piątek :) 26.09.03, 14:42 Cześć :) Wiesz, co do zamiany dni to ja to konsultowałam z Joggerem i wyraził zgodę :) Ja zamieniałam dni, ponieważ niecierpię ryby i nie byłam w stanie przejść dnia piątego :) A co do tego całego kurczaka to oczywiście, że nie musisz zjeść całego. To chyba średnio możliwe :) Zjadasz tyle ile masz ochotę, aż się najesz :) Powodzenia i zaglądaj do nas częściej. Ja od poniedziałku zaczynam dietę lodową :) Pozdrawiam Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: light Re: No i wreszcie piątek :) IP: *.chiltern.pl 26.09.03, 15:43 Dzieki za odpowiedz! Juz sie przerazialam, ze z diety nici, bo nie dam rady calego kurczaka wchlonac... ;) Na pewno bede tu czesciej zagladac, bo od poniedzialku zaczynam diete i pewnie bede potrzebowac wsparcia! Pozdrawiam i zycze milego weekendu. Odpowiedz Link Zgłoś